Dodaj do ulubionych

przeznaczenie

16.12.08, 22:28
:)
Przeznaczenie - co to jest? Czy przyszłość i przeznaczenie to dwie różne
rzeczy? Czy zmieniając przyszłość nie zmieniamy przeznaczenia? Pytania niby
światopoglądowe, ale o tematyce zanurzonej w zagadnieniach wyroczni...

ciekawe odmiennych zdań pozdro :) ryx
Obserwuj wątek
    • jasnygrom Re: przeznaczenie 16.12.08, 22:43
      :)
      Ciąg dalszy tematu mimowolnie przeze mnie rozpętanego w "ciekawostki przeczytane".

      Tamże Ewa pisze:
      jesli Nostradamus napisal w roku 1555, ze w dniu zamachu Napoleona na
      dyrektoriat bedzie mzawka, to ubieglo prawie 250 lat do tego czasu, i
      rzeczywscie rozpadal sie wtedy drobny listopadowy deszczyk, co odnotowali
      historycy. Ile razy motyle machaly skrzydelkami na calym swiecie, aby do tego
      nie doszlo? a moze zaden nie zamachal inaczej niz mial przeznaczone? (...)
      --------
      Czy wszechświat to tylko mechanizm, który wykonuje ruchy zaprojektowane przez
      jego budowniczych? Nie ma tu miejsca na wahania? Nadal nie jest dla mnie jasne,
      co rozumieć przez słowo "przeznaczenie". Pomocy...

      łaknące pozdro :) ryx
    • transwizje Re: przeznaczenie 19.12.08, 07:03
      a co to jest zmiana przyszlosci?
      skad wiesz, ze ja zmieniasz?
      a moze zmiana jest wpisana w przeznaczenie i wlasnie masz jej dokonac, wiec nie
      zmieniasz tego, co ulega zmianie?
      Pozdro
      ES
      • jasnygrom Re: przeznaczenie 20.12.08, 21:08
        :)
        No właśnie tego nie wiem... Oparłem się na Twych słowach:
        "jasnygrom, czepiam się jedynie slowa przeznaczenie. jesli bys napisal, ze
        jednostka podejmujac dzialanie, lub go zaniechawszy zmienia ewentualny bieg
        przyszlosci, a nie przeznaczenie (ktore jest niezmienne na tym najciasniejszym i
        najbardziej nieruchawym ze swiatow), to sie zgodze."

        nadal nieuświadomione pozdro :) ryx
        • transwizje Re: przeznaczenie 21.12.08, 09:11
          Rybka, zyjaca w akwarium moze poplynac w jeden z czterech kątow, przespac sie
          pod jednym, albo drugim lisciem, a nawet zdobyc wplyw na inne rybki i wyczaic
          pore karmienia, aby wyplynac odpowiednio wczesniej na powierzchnie. Moze tez na
          tej bazie przekonac inne rybki, ze maja wplyw na przeznaczenie, bo kiedy
          zbiorowo podplyna pod powierzchnie, to automatycznie spadnie im manna z nieba.
          Nie ma pojecia o mieszkaniu, w ktorym znajduje sie akwarium, ani o zyciu jego
          wlascicieli. Tym bardziej nie moze wiedziec nic o miejscowosci, w ktorej miesci
          sie ów dom, kraju, ani planecie, itd,itp.
          Jestesmy jak te rybki.
          Pozdro
          ES
          • jasnygrom Re: przeznaczenie 21.12.08, 13:01
            :)
            Jesteśmy rybkami. To jest jasne.
            1.
            Co tu jest przeznaczeniem dla rybek? Uwięzienie w akwarium? Rybka ma pewien
            wpływ na bieg przyszłości odnośnie swej osoby. Gdyby wyskoczyła z pojemnika,
            długo by nie pożyła. Może odmówić jedzenia. Może wybrać kąt, jak pisze Ewa.
            Jednak wszystko, co rybka może, jest ograniczone przez akwarium. Czy to akwarium
            jest jej przeznaczeniem?

            2.
            Adam Wiśniewski-Snerg w książce "Robot" przedstawił podobną wizję. Wg niej świat
            minerałów jest zjadany przez świat roślin, choć nie ma o nim pojęcia. Rośliny
            nie mają pojęcia o istnieniu królestwa zwierząt, a stanowią pokarm dla niego.
            Emocjonalny świat zwierząt nie wie o rozumie, który hoduje zwierzęta, aby je
            zjadać. Ludzki świat rozumu nie wie, kto stoi nad nim i się nim karmi. Itd...
            Pokarmem dla coraz wyższych form energii są formy bezpośrednio je poprzedzające
            w ewolucji. Oczywiście jest to szkielet modelu, a nie arbitralna prawda objawiona ;)
            (Wspominając wcześniej o tej książce nie chciałem psuć przyjemności
            niespodzianki, najpierw dałem czas na samodzielne przeczytanie ;))

            3.
            Człowiek próbuje się wyrwać ze swego akwarium. Wylądował na Księżycu. Jednak to,
            co tam zobaczył, zahamowało jego pęd do podboju kosmosu. NASA nie planuje już
            kolejnych misji na Księżyc, ale zainteresowana jest wyprawą na Marsa. Nie wie,
            że tam też już ktoś jest.

            4.
            Nie potrafimy jeszcze rozwiązać zadań w naszym akwarium (głód, choroby,
            porozumienie) a szukamy nowych kłopotów. Nauka nie powinna być sportem tylko
            służyć ludziom. Nie popieram eksperymentów genetycznych. Jednak dopóki rządzi
            pieniądz a nie mądrość, pewno nie da się tego uniknąć.

            niedzielne pozdro :) ryx
            • transwizje Re: przeznaczenie 24.12.08, 12:47
              kiedy juz rola zostala okreslona, cialo zasiedlone, dusza otwarta moze ja poznac
              i pozostaje jej, jesli jest obdarzona madroscia, a to znowu wola przeznaczenia,
              zagrac ją najlepiej jak potrafi. Tu otwierają się dla niej niezmierzone
              przyjemnosci dostępne aktorom, bądz widzom, oglądającym z radoscią po 100x tę
              samą ulubioną sztukę. Chyba nie przypadkiem w Grecji, gdzie wierzono w fatum
              rozkwitla takze tragedia, komedia i teatr, a spektakle teatralne podczas
              dionizjów byly wlasciwie rytualem religijnym, drogą wtajemniczenia. Hindusi mają
              cale księgi poswiecone smakom przyjemnosci zaznawanym podczas sluzenia Bogu i
              odgrywania roli, ktorą on dyktuje.
              Ten, komu się marzy wolnosc woli jest niesamowicie obciązony odpowiedzialnoscią.
              Pomysl, gdyby wszystko zalezalo od przypadku, to przypadkiem, z glupoty, braku
              wiedzy o przyszlosci mozna zgubic swiat w kazdej chwili. Ale on nie ginie, mimo
              ignorancji i zwierząt i ludzi.
              Wedle filozofii tao, jesli staniesz sie poslusznym Jin, jako czlowiek, istota
              stworzona i zalezna ze wszech miar, to Jang reprezentuje Stwórca i tędy wiedzie
              droga do najwyzszej równowagi.
              Bywają szczęsliwe rybki w akwarium, i tedy wiedzie droga do wolnosci, mimo fatum.
              Pozdro
              Ewa
              • vie_prive2 Re: przeznaczenie 05.01.09, 13:31
                > Ten, komu się marzy wolnosc woli jest niesamowicie obciązony odpowiedzialnoscią

                To zdanie mnie uderzyło, bo jest niczym miecz obosieczny. Skoro nie przyjmuę tak
                olbrzymiej odpowiedzialnosci, odgrywam tylko role zadana z gory, wszystko jedno,
                czy przez fatum, czy Stworce, to czy aby na pewno mozna mnie obarczac
                odpowiedzialnoscia za me czyny?
                Kto ma wiec ponosic odpowiedzialnosc?
                Starozytna Grecja.
                Edyp zabijajacy swego ojca i zeniacy sie z wlasna matka jest ofiara fatum. Nie
                moze uniknac tragedii. Ale to on odpowie za czyny wlasnym zniszczonym zyciem.
                Bardzo przykra rola i czyja odpowiedzialnosc za owa role i nieszczescie w istocie.
                Wiele wiekow pozniej to samo pytanie o fatum zadaje Szekspir w "Makbecie". Tu
                bohater ma wybor, decyduje. Ale to przepowiednia trzech wiedzm uruchamia
                machine, ktora doprowadzi do zbrodni i tragedii. Makbet wypelnia przepowiednie.
                Co byloby bez niej?

                Nie takie to proste i oczywiste, jakby sie wydawalo.

                pozdrawiam
                Off


    • transwizje Re: przeznaczenie 09.01.09, 17:59
      Autorka artykulu, którego adres podal Jasnygrom, bazując na pracy z tarotem
      zrozumiala o co chodzi, gdy chodzi o wlasciwe ustosunkowanie się do
      przeznaczenia, ale...
      w przeciwienstwie do Jasnegogroma, choc w podobny sposob uwaza, ze przeznaczenie
      jest czyms, co mozna zgubic, nie zauwazyc. Jasnygrom zas uwaza, ze przeznaczenie
      mozna zmienic.

      Warto zwrócic się do zródel języka w wyrazie przeznaczenie. Nie mam przy sobie
      stosownego slownika, więc oprę się na zasadach Ptasiej Mowy, odczytywalnej dla
      prawej pólkuli mózgu.

      Prze- ten przedrostek oznacza w naszym języku prze-mianę, umiejscowienie przed
      lub poza (przez, poprzez), prze-kroczenie. Jako czasownik przeć, pchać, czyli
      zmieniać miejsce.

      Dalej mamy sylabę -zna (od wiedzy, poznania, swiadomosci), a więc razem cos co
      przekracza poznanie).

      Oraz wyraz: znaczenie, znak, oznakowanie, sens, rozumienie, czyli cos co jest
      wyznaczone i nadaje odgórny sens temu co się -naczyna.
      Bo jest jeszcze wyraz naczenie, od nacząć, rozpocząć. To cos co przekracza
      rozum, jest ponad dostępnym poznaniu ogólnym sensem nadanych gdzies na początku,
      gdy wszystko się zaczęlo.

      W tym sensie, nie zgadzam się z jasnymgromem, ze przeznaczenie mozna zmienic
      sila wlasnej woli, jedynie zwracając się do Woli Najwyzszego i z nią jednocząc w
      akcie samoodania. Nie zgadzam się tez z autorką artykulu, ze przeznaczenie mozna
      pominąc, zgubic. To nie tak. Jesli ktos nie jest go swiadomy. "rozmija się z
      przeznaczeniem" to jest to to mu równiez przeznaczone, niestety. Poza tym co z
      tymi, co uciekają przed swoim przeznaczeniem, rozumianym jako klątwa, kara,
      dopust? A są takie uklady gwiezdne, które do milych nie nalezą i nikt nie jest w
      stanie ich zmienic na tym swiecie.
      Astrologom są znane skutki zwyklej kwadratury slonca z Saturnem, zwlaszcza, gdy
      jest czyms wzmocniona. Taki czlowiek w pewnym momencie zycia staje na rozdrozu
      pod presją wyboru. Gdy wybierze jedną drogę (np. zawód, kierunek wyksztalcenia),
      cale zycie zaluje tej drugiej, której nie podjąl, co sprawia, ze ma odczucie
      rozminięcia się z przeznaczeniem. Tymczasem gdyby wybral tamtą, równiez
      zalowalby tej, gdyz taka jest zasada tego aspektu. ;-( czyli przeznaczenia.
      Pozdrawiam, tyle dywagacji na dzis
      ES
      • transwizje Re: przeznaczenie. czyli te trzy 09.01.09, 18:13
        a co do Edypa itp. smętnych przykladów dzialania fatum po pierwsze jest to
        przerysowanie wlasciwe dla sztuki. Mit grecki byl scisle związany z misteriami
        wtajemniczającymi, w tym wypadku to opowiesc o tym, ze dusza w ciele fizycznym i
        w swiecie materialnym jest w pulapce bez wyjscia, i na tym polega fatum.

        wracając do trójpodzialu nostradamusowego, fortuna, los i fatum, to moze latwiej
        bedzie zrozumiec ten podzial tlumacząc te wyrazy na polski.
        Pomysnosc, szczęscie (fortuna)
        Los (los, przypadek)
        Pech (fatum).

        Otóz dyskutuję z jasnymgromem na temat przeznaczenia, które on rozumie jako
        fatum, czyli pech. Tymczasem dla mnie to zespól tych trzech sil.
        Gdy się zastanowic to widac kolo przeznaczenia furkoczące radosnie do przodu,
        gdy przędzie welnę (fortuna), staje i waha sie w jedną i drugą stronę (los),
        zaczyna kręcić się w stronę przeciwną (pech).
        Wszystkie heksagramy ICing tez dadzą się pogrupowac w takie, które odpowiadają
        tym trzem rodzajom ruchu.
        Fortuna przykjladowo to 1, 8, 16, 35, 53, 55, 64 - tam gdzie ruch i wola zycia
        wraz ze sprzyjającymi zdarzeniami idą do przodu samoistnie.
        Los to 25, ale tez 5, 9, 10, 29, 51, 52, 63 i tego typu powstrzymania, mozliwe
        zahamowania, stany niepewnosci co do biegu spraw.
        Fatum to przejawy cofania się energii, na które nie mamy wplywu, np. 12, 33, 36, 54.

        Pozdrawiam
        ES
        • vie_prive2 Re: przeznaczenie. czyli te trzy 09.01.09, 23:01
          Wydaje mi się, że w dyskusji nie chodzi tylko o rozróżnienie między fatum
          (nieuniknionym wg. starożytnych Greków, stąd właśnie taki a nie inny mit o
          Edypie), przeznaczeniem i losem, ale o to, czy mamy na cokolwiek z tego wpływ.
          Przy czym z samej definicji na przeznaczenie wpływu mieć nie możemy, jest bowiem
          z góry nam narzucone. Tu się można z Ewą zgodzić.

          Ale można odrzucić w ogóle istnienie przeznaczenia.
          To prawda, że oznacza to odpowiedzialność, bo każda decyzja ma wtedy znaczenie,
          każda kształtuje nasze teraz i wpływa na to, co będzie.

          Zauważyłam, że w praktykach wróżbiarskich lub podobnych zauważyć można dwie
          tendencje - albo, mówiąc w uproszczeniu, spotyka się osoby skłonne do wiary w
          "predestynacje", albo osoby, które kładą nacisk na wolną wolę i podejmowane wybory.
          W pierwszym przypadku wróżba ma ukazać to, co być musi.
          W drugim tarot, I Cing itp. są bardziej doradcami, ukazują możliwości i skutki
          działań bądź zaniechań.

          Przyznam się, że choć zdarza mi się pytać o przyszłość z myślą o tym, co być
          musi, to powoli traci dla mnie to sens.
          Po co mam pytać, skoro i tak ma stać się, co ma się stać?
          Czy w tym momencie sama nie zamykam się w pułapce determinizmu, szczególnie gdy
          towarzyszy temu bezsiła cierpienia?

          Dla mnie osobiście, dla osoby doświadczonej przez los w jakiś sposób,
          przeznaczenie jest... kategorią bezużyteczną.
          Ale wiara w to, że mogę dążyć ku wolności ducha, mimo ograniczeń i tego, co mnie
          spotyka, że odpowiadam za swe czyny, te dobre, i te złe, że to od mej decyzji
          zależy, czy pójdę tą, czy inną drogą, również w wyborze tego, w co wierzę, jest
          niezmiernie pokrzepiająca.

          pozdrawiam
          Off
    • transwizje Re: przeznaczenie 10.01.09, 14:41
      Ludzie bardzo często nie rozumieją, ze przeznaczenie, a stosunek do
      przeznaczenia do dwie rózne sprawy, dlatego wolą wylac dziecko z kąpielą, byle
      poczuć się lepiej. Tymczasem wcale to nie jest konieczne, wystarczy zacząć
      swiadomie przyglądać się losowi, wlasnemu, innych, badać znaki i na ich
      podstawie rozumiec, ze znaki byly pierwsze (pierwotne), a po nich przychodzi ich
      interpretacja.

      Fatum w sumie odzywa się rzadko, choc bywają wyjątki. Daje znaki zwlaszcza przed
      czyims odejsciem.
      bywają tez ludzie, których przeznaczeniem jest zlo (przyslowiowy Hitler). oni są
      pod specjalnym nadzorem sil fatalnych. przewaznie po okresie prosperity odchodzą
      w sposób iscie diaboliczny, bo pieklo się o nich upomina.
      są rzeczy w tej dziedzinie, prive, o których nie snilo się, ani nie sni, ani
      nigdy nie przysni filozofom.

      ludzie wrózący często są pod presją czyichs pragnien, zyczen. iluzji.
      albo sami dają się na nie zlapac i brną w owe iluzje, "odczytując znaki", albo
      mówią częsc prawdy, ubraną w slówko gdyby. Często sami nie chcą tej prawdy
      widzieć, i holdują filozofii "jesli zrobisz tak, to będzie dobrze, jesli
      inaczej, źle", lub tez "jestes kowalem swego losu". Rzadko zdarza się, ze
      widzący (nie kazdy wrózbita jest widzący) mówi wprost to co się stanie, tak jak
      to widzi, zwlaszcza, gdy ma się stac cos, co tę osobę moze pozbawic woli zycia,
      walki i nie ma szans, ze zdobędzie wlasciwy stosunek do swojego losu, do losu w
      ogóle. Budzi wtedy zabobonny strach. Taka wiedza rzeczywiscie jest wtedy
      niepotrzebna, choć przewaznie ten, kto o nią rozpytuje, jest pod jej presją i
      jak gdyby szuka sam guza, czyli motywu dla tego, co przeczuwa, ze zrobi.
      Znalam kiedys taki przypadek. Osoba przekonana, ze jest wyklęta dopatrzyla się w
      swoim horoskopie krzyza gwiezdnego, po czym latala po wrózkach i wrózących, aby
      to potwierdzili, ze źle skonczy. W koncu uslyszala od pewnego niezyjącego juz
      widuna bieszczadzkiego jedynie znaczące milczenie. Po kilku latach popelnila
      samobójstwo, zresztą robiąc wszystko "pod prąd". Byla przekonana, ze on to
      wiedzial i ze ona wypelnia przeznaczenie.
      Myslec o takich przypadkach mozna wszystko, ze mialy się zdarzyc i się zdarzyly,
      lub mogly się nie zdarzyć, ale nie bylo sily, aby dana osoba to zrozumiala i
      podjęla walkę o siebie. Wlasnie ów brak sily (brak cudu) byl ich przeznaczeniem.

      Inna rzecz, dojrzewanie swiadomosci, duchowe. Bardzo często, jesli idzie dobrą
      drogą, kaze porzucić wrózenie, w sensie zaglądania co będzie za zakrętem. Znaki
      stają się nauczycielami boskiego porządku i pomagają umiejscowic ludzkie-ja w
      ogromie wszechswiata, jako jego integralną cząstkę. Poza tym mozliwa jest Gra.
      Zabawa-szkola z przeznaczeniem (w kazdym z jego trzech mozliwych objawów). I
      chyba o to chodzi.

      Pozdro
      ES
      • vie_prive2 Re: przeznaczenie 10.01.09, 16:02
        Zgodzę się w 100%, że są rzeczy, o których nie śniło się filozofom. :)
        Dlatego też unikam autorytarnego wypowiadania o kwestiach, które w istocie
        dotykają tego, w co wierzymy, jaki wyznajemy światopogląd, co przyjmujemy i jak
        patrzymy na rzeczywistość.

        Może do znaków, które obserwujemy, podejść przecież i jeszcze inaczej, tak jak
        to robi niekiedy psychoterapia, jako do informacji, którą chce nam przekazać
        świat, Bóg lub co sobie tam wymyślimy w miejsce absolutu.
        Ów absolut po prostu wie, jak osiągnąć równowagę, wie, czego nam potrzeba. To
        jak nasz organizm, który daje nam np. sygnał bólu, nie dlatego, że chce naszego
        cierpienia, ale by na coś zwrócić uwagę.
        Przy czym jeśli się uwzględni silne związki ciała i ducha, to choroba może być
        równie dobrze sygnałem, że czegoś w sferze psychiki lub ducha nam brakuje do
        szczęścia. Póki sygnału nie odczytamy, póty do nas będzie wracał. I Cing w tym
        kontekście to po prostu następne źródło informacji. I tą informację i poradę
        należy wykorzystać.

        Przypadek, o którym piszesz Ewo, na tym tle nieco mnie przeraził.
        Bo ja nie jestem pewna, czy rzeczywiście nie było szansy na to, by ta osoba
        wyrwała się z kręgu swych przekonań, by podjęła walkę.
        Milczenie w takim wypadku to jedynie próba zdjęcia odpowiedzialności z siebie.
        Próba, bo zaniechanie też jest czynem, a ten czyn wpływa na osobę, która pyta -
        bez względu na to, czy da się kogoś uratować czy nie, zawsze nasz, wg. mnie,
        czyn jest znaczący.
        Chyba dlatego tak ostrożnie podchodzę do determinizmu, do zrzucania
        odpowiedzialności na przeznaczenie, los, fatum, Boga czy jakąkolwiek siłę wyższą.

        Ale w pełni zgadzam się z końcówką Twego listu Ewo.
        Nic tu dodać, nic ująć :)

        pozdrawiam
        Off









        • transwizje Re: przeznaczenie 10.01.09, 18:00
          co do tej osoby to naprawdę byla beznadziejna pod wieloma względami.
          Cóz mógl zrobic widun, slynny z tego, ze widzial prawdę? Mógl ubrac swoją wizję
          np. w zdanie; Zrób cos ze sobą, bo umrzesz marnie. Licząc na to, ze się przejmie
          i cos zrobi z czystego strachu. Nie powiedzial tego, ale to byla osoba, która
          nie uslyszalaby wcale slówka "bo". Poza tym wizja takiego konca byla dla niej
          poniekąd rajcująca, dawala jej poczucie wyjątkowosci.
          Oczywiscie mozesz w to nie uwierzyc, twoje subiektywne prawo. Ale faktów to nie
          zmieni. Bylo tak i juz.
          Pozdro, e

          • vie_prive2 Re: przeznaczenie 10.01.09, 20:57
            Ewo,
            dla mnie Twój opis, to nie opis osoby "beznadziejnej pod wieloma względami", ale
            chorej, z problemami psychicznymi.
            Zapewne żeby taka osoba coś usłyszała, trzeba powtarzać to i tysiąc razy.
            Widocznie nie bylo nikogo, kto by to zrobił.

            I wybacz, że napisze wprost - od takich widzących widunów chcę być jak najdalej.
            Nie wiem, czy on widział prawdę, czy nie, miał wizję, czy nie miał, ale nie
            zrobił nic. A tego, czy by to poskutkowało, nie możemy być pewni - tak sądzę.

            pozdrawiam
            Off




            • transwizje Re: przeznaczenie 11.01.09, 17:19
              hm, mam nadzieję prive, że nie wyczytałas z tego co napisałam naprawdę bardzo zdawkowo, że ów brak przepowiedni tego człowieka wpędził ową chorą osobę do grobu, bo tak nie było. I byłaby to z twojej strony nad-interpretacja. Poza tym tę historię znam z jej wersji wydarzeń, a mogła konfabulować.
              co do diagnozy jej przypadku paru lekarzy, psychologów i psychiatrów połamało sobie różne teorie. Co do pomocy w powtarzaniu jej tego... hm, to działo się w czasach, gdy nie było jeszcze tak wielu oświeconych, ile jest teraz na świecie.
              Powtarzam, fakt pozostaje faktem. Było tak właśnie, I żadne indyczenie się po fakcie nic nie zmieni. Zresztą znam kilka takich przypadków, i może zaznaczę, nie były to przypadki moich "klientów", bo takowych nie mam. Ot, z życia wokół obserwowanego.
              Pozdrawiam i milknę w temacie opisanej osoby. ES
              • vie_prive2 Re: przeznaczenie 11.01.09, 20:52
                Popieram zamilknięcie na temat owej osoby.

                Ale tak z innego krańca na całość patrząc, to ruszyłyśmy tu przypadkiem trudny
                temat odpowiedzialności wróżących, jasnowidzów itp.
                Podsumuję nasza "rozmowę" stwierdzeniem, iż niełatwe to sprawy.

                pozdrawiam
                Off
    • jasnygrom wola 12.01.09, 02:07
      :)
      1.
      Na niebie zbierają się chmury. Za chwilę może lunąć deszcz. Mamy przy sobie
      parasol. Od nieba zależy, czy deszcz spadnie na nas, czy przejdzie tuż obok, czy
      też wiatr rozgoni chmury. Od nas zależy, czy otworzymy parasol, czy nie.

      2.
      Przypadek ten opisał kiedyś Nieznany Świat. Była susza. Pożarów lasów żadnym
      znanym sposobem nie można było ugasić. Pomogła dopiero indiańska modlitwa o
      deszcz. Niebo zesłało ogień. Indianie w obronie lasów doprosili się od nieba
      deszczu.

      czerwonookie pozdro :) ryx
      • transwizje Re: wola 12.01.09, 14:57
        od przeznaczenia zalezy jednak, czy mamy parasol, czy akurat nie (albo nas na
        niego stać lub nie stać).
        tak samo w 2 przypadku, od przeznaczenia zalezalo, ze trafil się indianin, który
        opanowal sztukę skutecznej modlitwy do sil natury.

        Jasnygrom, znowu chodzi o to samo. Utozsamiasz przeznaczenie (w rozumieniu
        nieuchronnego pecha) z brakiem woli, a to są dwie rozne sprawy. Robi to zresztą
        większosc ludzi, schematycznie, niestety. Od przeznaczenia więcej zalezy niz
        myslisz. Takze to, czy dysponujemy silna wola, poczuciem wolnosci, niezaleznosci
        itp., czy na odwrót.
        Są tez tzw. dawniej "męzowie przeznaczenia".

        Swoją drogą wola jest wazna, nią wybiera się czego chcemy zaznawac, lącznosci,
        czy oderwania od Boga. Raz wybrawszy jednak, musimy ponosic konsekwencje owego
        wyboru. Czasem bardzo trudno jest się z tego wykaraskac, trzeba wielu zywotów, a
        nawet powtórki z calej ewolucji, inaczej wola nie bylaby tym co jest, wolą.
        Slucha jej Bóg, czy tego chcemy, czy nie. Jednak moze w nieco innym trybie, niz
        nam się zdaje (tj. nie tak, ze z a wynika b, a z tego c.

        Pozdro
        ES
        • jasnygrom Re: wola 12.01.09, 22:00
          :)
          Odnośnie parasola, to nie wiem co powiedzieć...
          Natomiast dalej Ewa pisze:
          od przeznaczenia zalezalo, ze trafil się indianin, który opanowal sztukę
          skutecznej modlitwy do sil natury.
          --------
          1.
          Nie była to taka prosta sprawa. Ceremonię modlitwy odprawiała duża grupa
          indiańskich szamanów. Decyzja została podjęta, gdy już nie było innego
          rozwiązania. Indianie bardzo niechętnie do tego podeszli, gdyż nie zwykli
          ingerować w naturę, ale w końcu zrobili to dla dobra lasów.
          2.
          Z tym przeznaczeniem to jakaś zagmatwana sprawa. No bo wygląda na to, że
          najpierw ktoś musi mieć przeznaczone, że będzie potrafił ingerować w
          przeznaczenie. Następnie przeznaczenie musi zezwolić, że ten ktoś (czy też
          grupa, nieważne) będzie obecny w miejscu ewentualnej interwencji. W końcu ten
          ktoś dzięki zezwoleniu przeznaczenia odprawia modlitwę zmieniającą
          przeznaczenie. Czyli to, że przeznaczenie będzie zmienione, zależało od
          przeznaczenia :/
          Wniosek jest oczywisty(?): zmiana tego przeznaczenia to było właśnie to
          przeznaczenie.
          To wszystko trochę mi przypomina niektóre przepisy prawne i finansowe
          przygotowywane przez nasz bufet parlamentarny ;)
          Nie bardzo kumam, co tu grane, ale jeśli ktoś rozumie, to bardzo proszę o
          oświecenie... Z moich obserwacji wynika, że natura kieruje się pięknem, a piękno
          jest prostotą. Wątpię, że specjalnie dla człowieka stworzone zostały prawa,
          które będą zagmatwane i niezrozumiałe...

          nadal ciemne pozdro :) ryx
          PS. Co Ty Ewo z tym kojarzeniem przeze mnie przeznaczenia z nieuchronnym pechem?
          Naprawdę gdzieś tak napisałem? Możesz podrzucić cytacik?
          • transwizje Re: wola 14.01.09, 20:19
            Jasnygromie, wygląda na to, ze jest tak, jak opisales (chyba z niejakim
            przekasem), ze na to wyglada. Pulapki tak wlasnie wygladaja. Wlasciwie pulapka
            bylaby swietnie zamaskowana, gdyby nie to, ze z rzadka rodza sie ludzie, ktorzy
            maja dar. widzenia, "ingerowania" itp. i to wyrocznia, przepowiadajac
            niezawodnie rzeczy z dalekiej przyszlosci, stwarza problem, logiczny,
            swiadomosciowy, filozoficzny, religijny, nic innego.
            Kto ja stworzyl? kto tak prawie doskonale obmyslil? to juz sprawy wykraczajace
            poza to forum, i pewnie poza ICing.
            W tej sprawie warto poczytac teksty gnostyckie, a zwlaszcza pisma z Nag Hammadi.
            Ksiega posluguje sie heksagramami o 6 liniach, tyle ile jest dni stworzenia, 7
            dnia Bog odpoczal, dlatego ow siodmy odpowiada sferze wolnosci w 4 wymiarze.
            Przyroda, o ile nie jest zaklocona specjalnie dziala jak samoregulujaca sie
            maszyneria (1-6). Owym 7 dniem w ICing jest zapewne owa niezapisywalna sfera, do
            ktorej czlowiek sle pytanie i jakims cudem a-logicznym uzyskuje adekwatna do
            pytania odpowiedz.

            Pytasz o cytat, dowodzacy, ze twierdzisz to co twierdzisz. Nie kaz mi czytac
            tego wszystkiego od poczatku. Mam ostatnio spore klopoty ze wzrokiem/ ;-)
            Powiem tak, mowisz to ciagle, wywodzac wnioski z zalozenia, ze przeznaczenie
            daje sie zmienic, przy czym owej zmianie podlegac musi/moze, przeciez glownie
            pech, bo szczescia nikt zmieniac nie chce, a do tego chetnie przypisze je
            wlasnej sile woli.
            Pozdro
            ES
            • jasnygrom Re: wola 14.01.09, 23:29
              :)
              1. pułapka
              Z Twych Ewo wypowiedzi wyciągam ponury wniosek, że modlitwa to tylko "opium dla
              ludu". Nie jest potrzebna ani Bogu, ani ludziom. Nic przecież nie może zmienić,
              bo wszystko ustalone. Po co ta zabawa i komu służy? To samo dotyczyłoby
              medycyny. Komu przeznaczone życie, temu medycyna nie zaszkodzi. Ja takiego
              poglądu nie podzielam.
              Zresztą o czym mówimy, skoro nadal brak definicji przeznaczenia. Czy rybki w
              akwarium wyjaśniają wszystko? Sporo słów popłynęło, ale niewiele mi się nie
              objaśnia...

              2. siódmy dzień
              Skąd wiadomo, że Bóg siódmego dnia odpoczywał, skoro ciągle jeszcze trwa dzień
              szósty? Z obserwacji wynika, że tworzenie nie ustaje. Natomiast gdyby założyć,
              że Bóg działa cyklicznie, 7-dniowo, to po odpoczynku 7-go dnia zacznie znowu od
              stworzenia nieba i ziemi, a następnie światła?

              3. pech
              Choćbyś sprawdziła wszystkie moje wpisy, to wątpię, czy znajdziesz pogląd, że
              przeznaczenie jest pechem. "Wpaść z deszczu pod rynnę" to dość popularne
              powiedzenie. Czy coś jest "dobre" czy "złe" można ocenić dopiero po kontekście.
              Na nasze ludzkie wyczucie deszcz wśród suszy jest dobry, natomiast deszcz w
              czasie powodzi to już nie za bardzo. Człowiek zwykle dąży do polepszania swego
              samopoczucia, gdyż myśli, że to krzywa rosnąca. Nie jest świadomy, że to może
              być sinusoida...

              4. przykład
              Mam wrażenie, że osoba, której przykład Ewo przytoczyłaś w rozmowie z Off, sama
              szukała tego, co w końcu znalazła. Dla mnie to nie jest przykład na działanie
              przeznaczenia, a na upór i wolę zmierzającą w niefortunnym kierunku. Przykładów
              na działanie przeznaczenia to raczej słabo widzę...

              5. gnoza
              Gnoza to chyba jeden ze światopoglądów? Nie mam dostępu do takiej literatury,
              ale jeśli to jedynie słuszny pogląd, to może i dobrze, że nie mam... ;)

              6. wyroki
              W moim odczuciu Księga Przemian nie mówi, co się stanie, ale jaki będzie
              kontekst wydarzeń, czy warunki będą sprzyjały rozwojowi, czy zastojowi. A w
              związku z warunkami czy przyjąć postawę aktywną (np. przekroczenie wielkiej
              wody), czy raczej przeczekać (np. ukrywa swe światło, lecz świeci). Wypełnienie
              życia treścią Księga zostawia pytającemu, bo to od niego zależy konkretna reakcja.

              nadal ciemne pozdro :) ryx
              • transwizje Re: wola 16.01.09, 16:12
                co do pkt. 2 - tak wlasnie zawsze bylo, jest i będzie. ;-)
                co do innych, tak, nie, prawie tak, prawie nie. Nie rozumienie czegos wcale nie
                oznacza, ze to nie ma sensu. Kazdy czlowiek ma swoją drogę, zakres swiadomosci
                mozliwy do zdobycia, dyskusje czasem przypominają przelewanie pustego w prózne,
                dlatego zmilczam, daruj. Pozdro, ES
    • jasnygrom Kong-Fu 24.01.09, 17:33
      :)
      Oto wycinek z wiki:
      pl.wikipedia.org/wiki/Konfucjanizm--------
      Konfucjanizm wywodzi się w niemal prostej linii ze starych wierzeń chińskich, w
      których kluczową rolę odgrywał kult przodków. W wierzeniach tych przyjmowano
      zasadę, że mężczyźni, którzy przeszli przez życie w godny sposób (czyli założyli
      i utrzymali liczną i dobrze prosperującą rodzinę) tworzą po śmierci rodzaj
      grupowego ducha, który kieruje losem późniejszych pokoleń. (...)
      Koncepcja wspólnego ducha przodków została w konfucjanizmie przeniesiona na
      wyższy stopień abstrakcji. W konfucjanizmie przyjęto, że wszyscy "godni"
      przodkowie, ze wszystkich wcześniejszych pokoleń łączą się w jeden, bezosobowy
      byt absolutny sterujący losami świata, który oznaczano w tekstach tym samym
      znakiem co słowo "niebo". Niebo jest kluczowym pojęciem w konfucjanizmie, choć
      nie jest ono dokładnie zdefiniowane. (...)
      Sterowanie losami świata przez niebo nie odbywa się jednak bezpośrednio, tak jak
      to ma miejsce w przypadku koncepcji chrześcijańskiego Boga, lecz poprzez rodzaj
      życzliwej propozycji - rodzaju idealnego planu dla świata, którego pełne
      wykonanie zapewniłoby stworzenie doskonałych relacji między wszystkimi
      stworzeniami. Stan taki określa się jako tzw. niebiański spokój. Osiągnięcie
      tego stanu zależy jednak od dobrej woli i działań ludzi aktualnie żyjących na
      świecie i niebo nie ma żadnej bezpośredniej mocy, którą by mogło narzucić
      ludziom ów stan. Postępowanie przybliżające do tego stanu jest w systemie
      etycznym konfucjanizmu równoznaczne z postępowaniem dobrym, zaś oddalające od
      tego stanu postępowaniem złym.
      --------
      Wygląda na to, że moje poglądy są zbliżone do zapatrywań Konfucjusza (551-479
      p.n.e.) ;)

      wieczorne pozdro :) ryx
    • jasnygrom czyny 14.05.09, 22:23
      :)
      W "Numerologii...":
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37798&w=69564836&wv.x=1&a=77641431
      autor pisze (str.151):
      W księdze I-Cing wyrocznia opisuje jedynie potencjał sytuacji. To, czy człowieka
      spotka pomyślny los i czy uda mu się uniknąć nieszczęścia, zależy głównie od
      jego własnych poczynań. Z "yuan heng" ("najwyższe powodzenie bez przeszkód")
      bezpośrednio wynika "li zhen" ("korzystnym jest zachować prawość i wytrwałość").
      Czasami I-Cing podaje sugestie, na przykład "korzystnie jest coś przedsięwziąć".
      Czasami ostrzega: "mała korzyść z przedsięwzięcia czegoś" albo "niekorzystnie
      jest coś przedsięwziąć". Tylko w jednym przypadku stwierdza: "Nic nie jest
      korzystne".
      --------
      Jak widzimy, Chińczycy raczej we własne ręce składają swój los.

      chińskie pozdro :) ryx
      • jasnygrom esencja 01.06.09, 20:10
        :)
        Na str.160 "Numerologii I-Cing"
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37798&w=69564836&wv.x=1&a=77641431 w
        rozdziale 11 (Korzystne i niekorzystne osądy) Alfred Huang pisze:

        "Ji, xiong, hui, lin, li oraz jiu to osądy mówiące o korzystnym lub
        niekorzystnym losie. (...) Starożytni Chińczycy uważali, że człowiek sam stwarza
        własną rzeczywistość. Jeśli podąża za naukami I-Cing, powyższe wyroki wynikają z
        jego subiektywnych intencji oraz obiektywnych działań. Jest to sama esencja
        I-Cing, osądy bowiem pozwalają zastosować filozoficzne nauki Księgi do
        praktycznych celów.
        I-Cing nie jest księgą przesądów i jego wyrocznie dotyczące dobrego lub złego
        losu nie są niepodważalnym absolutem, a jedynie sygnałem, wskaźnikiem potencjału
        istniejącego w konkretnym czasie i w konkretnej sytuacji. Wyrocznia radzi, jak
        przyciągnąć do siebie dobry los i uniknąć złego, jednak to, w jakim stopniu
        przepowiednia się potwierdzi, zależy wyłącznie od działań człowieka".

        korzystne pozdro :) ryx
            • transwizje Re: esencja 04.06.09, 09:04
              Jeśli człowiek podąża za naukami Biblii {tu podstaw wszelkie inne źródło
              autentycznej Mądrości), powyższe wyroki wynikają z
              jego subiektywnych intencji oraz obiektywnych działań. Jest to sama esencja
              Ksiąg, osądy bowiem pozwalają zastosować filozoficzne nauki Księgi do
              praktycznych celów.
              Biblia nie jest księgą przesądów i jego wyrocznie dotyczące dobrego lub złego
              losu nie są niepodważalnym absolutem, a jedynie sygnałem, wskaźnikiem potencjału
              istniejącego w konkretnym czasie i w konkretnej sytuacji. Wyrocznia radzi, jak
              przyciągnąć do siebie dobry los i uniknąć złego, jednak to, w jakim stopniu
              przepowiednia się potwierdzi, zależy wyłącznie od działań człowieka".

              To są ogólniki, jasnygromie, które można rozumieć na każdy sposób.Każda księga
              mądrości naucza, że trzeba być dobrym, a nie złym, słuchać starszych, Boga,
              jakkolwiek go się pojmuje. To są podstawowe nauki ICing także. Jeśli idziesz w
              życiu za tymi radami omija cię duży procent nieprzewidywalnych zjawisk chaosu i
              możesz zrobić krok w górę. Jeśli zdajesz się na los jaki jest bezładnie efekty
              również będą bezładne. I tyle.

              Popularne jest twierdzenie, że ICing jest czymś wyjątkowym i przeznaczenie
              zmienia. Ja nigdy tego nie stwierdziłam, przez prawie 30 lat jego używania.
              Jeśli więc jesteś zwolennikiem tego poglądu daj konkretny i dobrze umotywowany
              przykład, że tak jest. Może zmienię swój pogląd.
              Pozdrawwiam
              Ewa
              • jasnygrom Re: esencja 04.06.09, 22:26
                :)
                1.
                Ewa pisze:
                Popularne jest twierdzenie, że ICing jest czymś wyjątkowym i przeznaczenie zmienia.
                --------
                Nie znam tego twierdzenia. Dla mnie I-Cing jest narzędziem.
                W mym pojęciu kluczowe w cytacie z "Numerologii I-Cing" są 2 poniższe zdania:
                "(...) Starożytni Chińczycy uważali, że człowiek sam stwarza własną rzeczywistość.
                (...) I-Cing nie jest księgą przesądów i jego wyrocznie dotyczące dobrego lub
                złego losu nie są niepodważalnym absolutem, a jedynie sygnałem, wskaźnikiem
                potencjału istniejącego w konkretnym czasie i w konkretnej sytuacji".
                Przytoczone słowa popierają mój pogląd i dlatego pozwoliłem sobie je tu
                zamieścić. Drugie zdanie, bez uszczerbku dla sensu, można jeszcze skrócić do:
                "(...) I-Cing (...) i jego wyrocznie dotyczące (...) losu (...) są (...) jedynie
                sygnałem, wskaźnikiem potencjału istniejącego w konkretnym czasie i w konkretnej
                sytuacji".
                Nie chcę tu znów rozwijać dyskusji o przeznaczeniu, co nie było nigdy moim
                celem. Esencja dotyczy tego, że człowiek swym postępowaniem może współtworzyć
                swój los. Jeśli ktoś chce to nazywać przeznaczeniem, to nie moja wina. Mówię o
                wpływie człowieka na wydarzenia jego dotyczące.
                Udowodnić tego raczej się nie da, gdyż za bardzo jest to zależne od
                światopoglądu i wyznawanego systemu wartości. Mój odbiór świata jest
                rozumowo-intuicyjny i nie potrafię swych poglądów przedstawiać jedynie na
                gruncie logiki.

                życzliwe pozdro :) ryx
                PS. Dziś ok. 11.30 mieliśmy krótką burzę z opadem śniegu. Burza śnieżna w
                czwartek 4.czerwca!
    • jasnygrom 3-glos 18.10.09, 16:52
      :)
      Oto 3 wypowiedzi popierające mój pogląd, że człowiek może mieć wpływ na swój los.

      1.
      Ewa pisała:
      Swoją drogą wola jest wazna, nią wybiera się czego chcemy zaznawac, lącznosci, czy oderwania od Boga. Raz wybrawszy jednak, musimy ponosic konsekwencje owego wyboru. Czasem bardzo trudno jest się z tego wykaraskac, trzeba wielu zywotów, a nawet powtórki z calej ewolucji, inaczej wola nie bylaby tym co jest, wolą.
      Slucha jej Bóg, czy tego chcemy, czy nie. Jednak moze w nieco innym trybie, niz nam się zdaje (tj. nie tak, ze z a wynika b, a z tego c.
      --------
      Czyli wola człowieka też ma wpływ na wydarzenia. Można założyć, że wola to tylko wrażenie subiektywne, bo to i tak było przeznaczone. Ale po co w takim razie mnożyć człowiekowi żywoty, na których przebieg nie miałby on żadnego wpływu?
      Kiedyś czytałem książkę, której autor przekonywał, że świat trwa niecałe 7000 (siedem tys.) lat, natomiast wszelkie wykopaliska starsze od tej daty wcale nie dowodzą, iż jest inaczej. Po prostu Bóg stwarzając świat stworzył też ukryte w głębokich pokładach ziemi kości i inne artefakty. Wykopując je oceniamy ich wiek np. na milion lat. Tymczasem one są tak stworzone, by wywrzeć takie wrażenie, zaś w rzeczywistości mają niecałe 7 tys. Autor nie podał, do czego ta ciuciubabka miałaby Bogu służyć.
      Podobne wrażenie odnoszę czytając, że wszystko co się dzieje jest z góry przesądzone, a nasz ewentualny wpływ na wydarzenia jest jedynie złudzeniem.

      2.
      Tekst "Życie i prace Abrahama Ibn Ezry", pióra Davida McCanna ze strony Astrowyrocznia www.astrowyrocznia.republika.pl/ zawiera m.in. taki fragment:
      (...) Jak wielu nowoczesnych astrologów, Abraham utrzymywał (...), że jest możliwa modyfikacja wpływu planety przez akceptację go. Inaczej mówiąc, jeśli przechodzisz tranzyt Saturna, czy jakikolwiek rodzaj saturnicznych oddziaływań dobrowolnie wypełniając wymagania fatum zapobiegasz dalszym pomniejszym, niemile widzianym saturnowym doświadczeniom. W tym kontekście tłumaczył starożytny żydowski rytuał kamienowania kozła ofiarnego w Dniu Pokuty jako akceptację wpływu Marsa dla roku, przez marsowe działanie skierowane na zwierzę poświęcone Marsowi. Podobnie uważał, że możliwe jest przyciągnięcie wpływów planet życzliwych przez używacie rzeczy rządzonych przez nie - np. przez jakiś rodzaj planetarnej magii, później skojarzonej z "Marsilio Ficino" - choć przyznawał jednocześnie, że jest to zakazane przez prawo talmudyczne. (...)
      --------
      Pośrednio jest to przyznanie możliwości zmiany wpływu planet na człowieka; innymi słowy: możliwość ingerencji w tzw. przeznaczenie.

      3.
      Na stronie Astrowyrocznia www.astrowyrocznia.republika.pl/ Ewa pisała m.in.:
      Praca z symbolami tebańskimi, czyli leczenie horoskopu
      medytacja i wizualizacja energii planet
      Jeśli już posiadasz własny horoskop i koło mandali z namalowanymi (przez siebie lub kogoś innego) symbolami planet wiedz, że posiadasz w rękach klucz do własnej podświadomości. Możesz go po prostu tylko trzymać i mieć, pozostawiając oddziaływanie na własną wyobraźnię i życie losowi i nieświadomości. Z pewnością skutki nadejdą, na tej samej zasadzie jak w każdym wypadku, gdy oddziaływają na ciebie jakiekolwiek inne symbole (np. z reklam, sztuki, legend) i kształty w twoim otoczeniu.
      Efekt jednak możesz wzmocnić, a nawet poprowadzić go w odpowiednią dla siebie stronę - jeśli choć raz uda ci się odbyć głęboką medytację nad swoim horoskopem symbolicznym. (...)
      (...) Uświadom sobie, że oto masz moc uleczenia swojego horoskopu, a zatem swojej przeszłości (w której drzemią przyczyny przyszłych zdarzeń) oraz dokonania pozytywnej zmiany swojej przyszłości, tylko poprzez zmianę nastawienia do niej. (...)
      --------
      Znów można mówić o możliwości ingerencji w tzw. przeznaczenie.

      historyczne pozdro :) ryx

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka