Dodaj do ulubionych

czasem wystarczy drobna zmiana

15.08.12, 16:48
Tak mi przyszło do głowy, że czasem wystarczyłaby drobna zmiana, by wiele Neojeżycjadowych bzdur przestało istnieć.

Np. w opisie gospodarstwa Florków wystarczy skreślić dwa razy po pół zdania (i już mogli wziąć się za hodowlę koni. A gdy i ona zaczęła przynosić dochód...) i wspomnieć o pracownikach sezonowych, by całość przestała tak potwornie razić

Gdy mowa o Gabrysi, wciąż mającej w sobie dużo miłości, którą chciałaby kogoś obdarzyć, MM, zamiast wtykać jej te urojone psy i koty, mogłaby napomknąć, że raz na jakiś czas Gaba pomaga jako wolontariusz w schronisku.

Niektóre fakty i wątki wymagałyby całkowitej przeróbki, ale takich, gdzie kosmetyczna zmiana wystarcza, też jest cała masa.
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: czasem wystarczy drobna zmiana 15.08.12, 21:20
      O, tak, czasami naprawdę wystarczy dopisanie zdania (albo skreślenie), przestawienie dwóch wydarzeń miejscami, czy tym podobne drobne zabiegi.

      Przepraszam, posłużę się przykładem z zupełnie innej książki, ale akurat mam ją na bieżąco. W "Achai" Ziemiańskiego bohaterka, księżniczka z niejakiego Królestwa Troy, trafia w niewolę, gdzie najpierw jest torturowana wymyślnym sposobem (nakłuwana igiełkami zanurzonymi w truciźnie, która rozpływając się po ciele sprawia ogromny ból), potem zaś trafia do obozu niewolników budujących drogę na pustyni. W tym obozie dostaje się "pod opiekę" dwóch facetów, z którymi regularnie współżyje - ale przez trzy lata jej pobytu w niewoli ani nie zaszła w ciążę, ani nie pojawiło się u niej ani ćwierć obawy, co to będzie, jeśli zajdzie. W samym zakończeniu powieści pojawia się informacja, że była bezpłodna, ale na tamtym etapie ani ona, ani czytelnik jeszcze tego nie wie. I zmierzam do sedna: a wystarczyłoby dodać przy scenie tortur jedno zdanie na temat np. ubezpładniających właściwości trucizny...
      • nessie-jp Re: czasem wystarczy drobna zmiana 15.08.12, 22:10
        > trafia w niewolę, gdzie najpierw jest torturowana
        > wymyślnym sposobem (...) W tym obozie dostaje się "pod opiekę"
        > dwóch facetów, z którymi regularn
        > ie współżyje

        Matko sałatko, czy ten facet pisał dla jakiegoś szemranego świerszczyka to sadomasoporno? Kto mu to badziewie wydał?!
        • meduza7 Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 00:01
          Fabryka Słów mu to wydała ;) Z licznymi błędami ortograficznymi, interpunkcyjnymi i gramatycznymi, które po oburzu czytelników zostały naprędce skorygowane w wydaniu II ;) A w zeszłym roku wyszło wznowienie - jako przygotowanie na ciąg dalszy (planowane również trzy tomy), którego część pierwsza wyszła teraz niedawno.
          • nessie-jp Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 00:11
            Jeżu. Ja się przekwalifikuję, ja zacznę pisać porno-opka i wydawać za ciężkie pieniądze. Albo wezmę całe fanfiction.net i wydam...
            • meduza7 Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 00:22
              Wydaj. Skoro wyszło "50 shades of Grey"...
              Btw, mam koleżankę, która na serio myśli o pisaniu i wydawaniu pornoopek. A pisze niezłe, i to nie tylko damsko-męskie ;)
        • hamerykanka Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 04:01
          To tylko mniejsza czesc tych dzielek. Przeczytalam je a brwi coraz bardziej wedrowaly do gory. Jesli mozna cos wywnioskowac z nich, to autor nienawidzi kobiet. Bohaterka -Achaja jest regularnie ponizana, bita, gwalcona, torturowana co kilka stron. w koncu zaczelam to czytac dla samej ciekawosci, co jeszcze autor wymysli...
          • memphis90 Re: czasem wystarczy drobna zmiana 27.10.12, 23:17
            W końcu Achaja była żołnierzem :) A gwałcona nie była, oddawała się dobrowolnie za "opiekę", a potem bzykała już sama z ukontentowaniem... W sumie nieźle się ubawiłam przy lekturze.
    • nessie-jp Re: czasem wystarczy drobna zmiana 15.08.12, 21:30
      Wspomniane gdzie indziej gzy zamiast szerszeni, prześladujące Florków i goniące Ignasia.
      • pi.asia Re: czasem wystarczy drobna zmiana 15.08.12, 22:06
        "Wrócenie" Patrycji do domu po przedstawieniu o Kopciuszku, a nie przed. Wtedy wszyscy domownicy już od progu mogą spytać "jak tam matura?" zamiast narażać się na nasze zgodne potępienie.

        Przyjście Rumunów po dziewczynki w towarzystwie dominikanina ojca Krzysztofa.

        Nadanie młodszej latorośli Florków innego imienia. Górska Izabela brzmi zdecydowanie lepiej niż Górska Nora.
        • akniwlam Re: czasem wystarczy drobna zmiana 29.10.12, 21:05
          Akurat jeśli chodzi o żebrzące Romki (i często żebrzących w ogóle), to takie dzieci mają najczęściej swojego "opiekuna", który obserwuje je z bezpiecznej odległości i jeśli gdzieś idą, to on podąża za nimi. Chodzi o "utarg", ale też o kwestie bezpieczeństwa. Zatem nikt od dominikanów nie musiał prowadzić zrozpaczonej rodziny w borejcze progi, ich tam mogła spokojnie zaprowadzić "czujka", śledzaca wcześniej, dokąd to idą dziewczynki. Ba! Oni mogli nawet, jeśli Gabrysia pojawiała się regularnie w okolicach kościoła dominikanów, wiedzieć, w którym kierunku ona się uda i gdzie mniej-więcej może mieszkać. Przynajmniej mała żebrząca pod wrocławskim kościołem dominikanów Romka wiedziała (w czasach mniej-więcej Noelkowych), że ja chodzę do pobliskiego ogólniaka, na którym przystanku wsiadam do autobusu i pewnie nawet, którym autobusem jeżdżę. Wszystko to miała po prostu w zasięgu wzroku spod kościelnych drzwi. Jak ktoś siedzi codziennie w tym samym miejscu i to przez cały dzień, to zna wszystkich "stałych bywalców" i wie o nich więcej, niż im się wydaje!
          Co do imienia małej Nory, to wydaje mi się (choć nigdzie nie jest to potwierdzone), że Nora może być tylko zdrobnieniem np. od Eleonory. Albo jakimś przezwiskiem na użytek domowy, jak Pulpecja i Bobcio.
    • iwoniaw Re: czasem wystarczy drobna zmiana 15.08.12, 22:01
      No i po to także bywali dawniej dobrzy redaktorzy...
    • limotini Nowy Robrojek 16.08.12, 04:42
      Czy nie byłonby lepiej, żeby ojciec z CR był kimś innym niż Robrojek z Kłamczuchy? Czy to było do czegokolwiek potrzebne? Historia Belli z Natalią zakochującą się wreszcie w stabilnym i solidnym facecie - co w tym złego? Po co było mieszać z chronologią i zmieniać charakter postaci?
    • limotini Jak uratować ślub Wolfiego i Laury? 16.08.12, 07:41
      Chodzi mi to pytanie po głowie odkąd przeczytałam ten wątek.

      Nie pamiętam CP zbyt dobrze, czytałam dawno i jakoś potem nie miałam ochoty do niej wracać. Możliwe więc, że moje wspomnienia z lektury są dla książki krzywdzące - nakrzyczcie na mnie, jeśli jestem niesprawiedliwa.

      Jak przypominam sobie wątek wyprawy L i W do Zakopanego (?) celem wzięcia ślubu, to jawi mi się dwójka kompletnie niedojrzałych nastolatków, nie mających pojęcia o rzeczywistości (formalności! USC! Nauki!) i, co gorsza, kompletnie się nawzajem nieznających. Nie wiedzą, czego tak naprawdę druga strona oczekuje, nigdy nie widziali się "gorszego dnia", nie mają żadnej wspólnej wizji przyszłości oprócz celu na końcu drogi. I gdzie tu miejsce na decyzję o związku póki śmierć nas nie rozłączy?

      No i pytanie - co by mogło tę (moim zdaniem) całkiem bzdurną sytuację uratować? Może powinni jechać na ślub kogoś innego? A może po prostu powinna to być romatnyczna wyprawa do cudownego źródełka u stóp jakiejś świętej patronki dobrych związków?

      Macie jakieś pomysły?
      • seidhee Re: Jak uratować ślub Wolfiego i Laury? 16.08.12, 10:47
        Mnie się wydaje, że ten pomysł jest kompletnie nie do uratowania;)
        • klawiatura_zablokowana Re: Jak uratować ślub Wolfiego i Laury? 29.10.12, 20:32
          Mogliby jechać się zaręczyć. Żeby było zabawnie, on mógłby się szykować z pierścionkiem bez jej wiedzy, a ona... z czymś tam, choćby z chęcią poruszenia tematu, bez jego wiedzy. A pretekstem - wspaniała, romantyczna wyprawa w piękne polskie góry. I tam, nad Morskim Okiem, on miał wyszarpnąć/ona miała go zapytać... etc. Wtedy końcowa decyzja nie jest taka dramatyczna (chociaż w istocie identyczna - nie będzie ślubu), odpada nam kawalkada rodziny, odpada kupowanie kiecki na oko przez Żabę etc.
    • guineapigs Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 08:52
      Ogolnie watek z konmi moglby zostac zmieniony. Mogliby po prostu kupic konia do rekreacji i tyle. Po co od razu 'hodowla'? To sie tzw. kupy nie trzyma, bo hodowla koni to na poczatku, minimum rok, to tylko wydatki (ciaza u klaczy trwa niemal rok, ale zalozmy, ze kupili zrebna, potem kilka miesiecy od wyzrebienia do odsadzenia - wiec pierwszego zrebaka mogliby sprzedac po powiedzmy roku od rozpoczecia biznesu, a watpie, czy to bylby dochod, bo sprzedaz zrebaka na pewno nie pokryje wydatkow na utrzymanie tych zwierzat - wet, kowal, pasza, padoki, lekarstwa, wszelkie srodki higieniczne czyli bandaze, masci itd., to moglby byc co najwyzej jakis przychod, i to tylko w malej czesci pokrywajacy naklady. U koni nie 'stosuje sie' ciazy blizniaczych, wiec nie ma opcji, by urodzil sie wiecej niz jeden zrebak. Mozna oczywiscie sprawdzic, ile w danym roku placono za zrebaka dowolnie wybranej rasy, ale nie sadze, by w jakimkolwiek przypadku bylo to wiecej niz CHOCIAZBY koszt zakupu klaczy - matki. Jak matka jest warta 30 tys zl to zrebak nie bedzie kosztowal 50 tys, a jak matka jest warta 3 tys, to nie sprzda sie zrebaka za 5 tys. Niezaleznie chyba od rasy i sposobu uzytkowania. Czasy koni-maciusiow do pluga sie skonczyly 'kilka' lat temu i powiedzmy od lat 70-80 mowimy raczej o hodowli koni do luksusowych zaprzegow /pod wierzch, rekreacyjnych, do hipoterapii, sportowych, wyscigowych, w koncu takich 'do ogladania' jak janowskie araby, ale to juz najgrubszy porfel i Florkow w ten biznes bym nie mieszala, bo zakrawaloby to na pastisz.
      • deszcz.ryb Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 16:36
        Głupie offtopowe pytanie - jak to u koni "nie stosuje się" ciąż bliźniaczych? Konie z natury nie zachodzą w ciąże bliźniacze, czy to człowiek "koryguje" sytuację przez selektywną aborcję? Pytam, bo mnie to zaciekawiło. ;)

        A "nie stosuje" się ich, bo byłoby to zbytnie obciążenie dla organizmu matki, tak?
        • bupu Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 17:02
          Zdarza im się zachodzić, ale rzadko i nie jest to pożądane w hodowli, bo źrebaki z ciąż bliźniaczych rodzą się mniejsze i słabsze, poza tym klacz może mieć potem problem z wykarmieniem. Nie jestem ostatnio na bieżąco z końską zootechniką, ale niewykluczone, że niekiedy się nadprogramowe zarodki usuwa.
          • deszcz.ryb Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 19:53
            No właśnie tak mi się wydawało, że gdzieś czytałam o tym, jak dzika klacz miała dwa źrebięta [ale gdzie to czytałam - za Chiny sobie nie przypomnę]. :) Dziękuję pięknie za odpowiedź.
      • bupu Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 17:00
        guineapigs napisała:

        > Ogolnie watek z konmi moglby zostac zmieniony. Mogliby po prostu kupic konia do
        > rekreacji i tyle. Po co od razu 'hodowla'? To sie tzw. kupy nie trzyma, bo hod
        > owla koni to na poczatku, minimum rok, to tylko wydatki

        Otóż to. Jeden, dwa konie do rekreacji i okadzania w porzeczkach i wszystko by grało. Zresztą konie się teraz dosyć tanie zrobiły i jeśli się nie hoduje rzeźnych, względnie arabów klasy pięciogwiazdkowej, to kokosów się raczej nie zarobi, w związku z czym Florkowie by raczej ładowali w swoją hodowlę kasę z porzeczek, zamiast osiągać oszałamiające przychody.
    • maryboo Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 10:15
      Pyza i Frycek jako normalna, zakochana para obdarzająca się czułościami, z tym, że czekająca z pierwszym razem do ślubu/ustatkowania się - i poddająca się urokowi chwili w obserwatorium.
      MM uniknęłaby w ten sposób dziwa w postaci dwóch kompletnie aseksualnych robotów, ni z tego ni z owego decydujących się na seks bez zabezieczenia tuż przed wyjazdem na stypendium jednego z nich.
      • retro-story Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 14:22
        A propos Fryca - wpaduchna z nieodebranym mailem. Można było wymyślić tyle innych rzeczy - Pyza telefonuje, ale złe Szopy podały zły numer, Pyza pisze list na adres uniwersytecki, który zostaje zgubiony przez roztrzepaną administratorke, Pyza się obraża na Fryca na amen...
        • pi.asia Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 18:26
          O, właśnie a propos Fryca - zamiast tej debilnej torby mógł przywieźć Róży jakieś super-hiper-kosmiczne nosidełko dla noworodka i dla niej samej coś pięknego, "absolutnie bezużytecznego" (że zacytuję Joannę z Błękitnego Zamku) - np. perełki albo łańcuszek z wisiorkiem, i jeszcze t-shirta z czerwoną różą albo napisem "Houston", albo sto tysięcy innych rzeczy, ale - na Wielkiego Manitou - nie torbę!!!!
          • bupu Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 18:51
            > O, właśnie a propos Fryca - zamiast tej debilnej torby mógł przywieźć Róży jaki
            > eś super-hiper-kosmiczne nosidełko dla noworodka i dla niej samej coś pięknego,
            > "absolutnie bezużytecznego" (że zacytuję Joannę z Błękitnego Zamku) - np. pere
            > łki albo łańcuszek z wisiorkiem, i jeszcze t-shirta z czerwoną różą albo napise
            > m "Houston", albo sto tysięcy innych rzeczy, ale - na Wielkiego Manitou - nie t
            > orbę!!!!

            No przecież Idealna Kobieta Jeżycjady nie ma własnych potrzeb, a nawet jeśli je ma, to starannie usuwa je w kąt. Sypia latami męczeńsko na karimacie (Gaba), kwiatka za dwa złote sobie nie śmie kupić (Mila), a o pięknych a cudownie bezużytecznych prezentach dla siebie nawet nie myśli. Taka Frycowa torba to jest zatem nawet pański gest, ot co.
          • piotr7777 Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 19:05
            Można by uporządkować małżeństwa Gabrieli z Januszem bo jest on w różnych książkach niespójny.

            Co do Belli i Roberta - myślę, że gdyby zamiast reaktywować Robrojka wprowadziła jakiegoś pana X. - także przegranego życiowo wdowca z rezolutną córką byłoby jej o wiele trudniej skojarzyć ich z rodziną Borejków. A Robert miał tę zaletę, że a)był przyjacielem rodziny Borejków b) dobrze się kojarzył ze starej Jeżycjady. Jakkolwiek faktycznie Robrojka z Kłamczuchy i Kwiatu kalafiora (bo Idzie sierpniowej to postać drugoplanowa) z Robertem Rojkiem z późniejszych ksiązek niewiele łączy.
            Wystarczyłoby jednak gdyby Arabella nie była córką Roberta a powiedzmy siostrzenicą. Jak wiemy z Kwiatu kalafiora Robert miał szwagra a warunkiem posiadania szwagra przez nieżonatego mężczyznę jest posiadanie siostry. No więc siostra ze szwagrem np. zginęliby w wypadku a Robert zaopiekował się ich córką. I tytuł "Córka Robrojka" mógłby zostać - podkreślałby np. szczególną więź między Bellą a jej adopcyjnym ojcem. A flecistka, którą poślubił Robert nie muisiałaby umierać - ich związek mógł po prostu nie przetrwać próby czasu, zwłaszcza, że z "Brulionu Bebe B." nie wynika by Robert się ożenił.
            Tak samo z relacją Dmuchawca i Kreski. Ktoś pisał, że to dziwne - matka Kreski jest córką Dmuchawca (inne nazwiska) a kiedy jest w więzieniu tylko Kreskę to martwi. Dmuchawiec przezywa swoje zwolnienie ze szkoły, martwi się kłopotami szkolnymi wnuczki, współczuje Garbrysi i jej rodzinie, ale ani przez moment nie pomyśli o córce. W przeciwieństwie do innych wdowców - np. Metodego czy pana Jankowiaka - ani razu nie wspomina zmarłej żony (którą przecież musiał mieć).
            A wystarczyłoby by Dmuchawiec nie był dla Kreski dziadkiem w linii prostej tylko ciotecznym albo stryjecznym (coś jak Cyryjek dla Elki). A ona nazywała go dziadkiem bo np. jej prawdziwi dziadkowie już nie żyją. I wtedy mógłby być nawet kawalerem.
            No i nieznacznie można by zmodyfikować zdanie z Dziecka piątku, że Aurelia nie była na ślubie Piotra z powodu żałoby. W końcu ślub a wesele to dwie różne rzeczy, na ślub (w kościele lub w USC) można przyjść, złożyć parze młodej życzenia, wręczyć prezent i nie pójść na wesele tłumacząc się żałobą (albo i nie tłumacząc jeśli sprawa jest znana). Sensowniejsze byłoby zdanie "Aurelia nie była na ślubie Piotra, bo po śmierci mamusi (tak określa się zmarła Ewę - uwaga moja) nie czuła się na siłach i nie była w nastroju" albo "Aurelia bała się spotkania z Maćkiem i Kreską, dlatego na ślub nie poszła".
            • piotr7777 Re: czasem wystarczy drobna zmiana 16.08.12, 19:08
              piotr7777 napisał:

              > Można by uporządkować małżeństwa Gabrieli z Januszem bo jest on w różnych książ
              > kach niespójny.

              Chodziło mi o wątek małżeństwa G & J.
            • klawiatura_zablokowana Re: czasem wystarczy drobna zmiana 29.10.12, 20:55
              > Tak samo z relacją Dmuchawca i Kreski. Ktoś pisał, że to dziwne - matka Kreski
              > jest córką Dmuchawca (inne nazwiska) a kiedy jest w więzieniu tylko Kreskę to
              > martwi. Dmuchawiec przezywa swoje zwolnienie ze szkoły, martwi się kłopotami sz
              > kolnymi wnuczki, współczuje Garbrysi i jej rodzinie, ale ani przez moment nie p
              > omyśli o córce. W przeciwieństwie do innych wdowców - np. Metodego czy pana Jan
              > kowiaka - ani razu nie wspomina zmarłej żony (którą przecież musiał mieć).
              > A wystarczyłoby by Dmuchawiec nie był dla Kreski dziadkiem w linii prostej tylk
              > o ciotecznym albo stryjecznym (coś jak Cyryjek dla Elki). A ona nazywała go dzi
              > adkiem bo np. jej prawdziwi dziadkowie już nie żyją. I wtedy mógłby być nawet
              > kawalerem.

              Dmuchawiec zachowuje się jak samotny kawaler, który przygarnął sierotę. CHociaż może nie prowokujmy autorki do pisania kolejnego apokryfu pt. Córka Dmuchawca ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka