Dodaj do ulubionych

Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki"!

21.05.13, 12:17
Skoro już zostało ustalone, że pani MM inspiruje się naszym forum (ja to traktuję bardziej na zasadzie "nie wierzę w duchy, ale coś w tym musi być"), czemu by nie ułatwić Autorce zadania i nie spreparować całych fragmentów, a co! ;)

Kłopot mały w tym, że pani MM nie bardzo chce ujawić, o kim... kiedy... dlaczego... i przede wszystkim O CZYM, ale pozwólmy tu sobie na dowolność zgadywania :)

Ja zacznę. Zgaduję, że "Wnuczka..." będzie o małej Mili, która przybędzie z Oxfordu do dziadków i Flobrostwa na prawdziwie chrobrochabrowe polskie wakacje, co by Mickiewicza chłonąć i nadszarpniętą gramatykę polską pod okiem grammarfreaka Łusi poprawiać.

Czas - jakoś tak lato 2015, czyli Mila będzie miała 11 lat.

"Samolot wylądował.

Głęboki i dostojny głos młodego pilota poinformował znajdujących się na pokładzie pasażerów, że w Poznaniu niebo jest bezchmurne, temperatura wynosi obecnie 26 stopni Celsjusza.

Dziesięcioletnia Mila Schoppe wsunęła ufnie rączkę w dużą, lecz budzącą zaufanie dłoń babci Gabrysi, i uśmiechnęła się do niej. Babcia Gabrysia - lub Gabi, jak Mila wolała ją nazywać - odwzajemniła ten uśmiech, a w jej miłych kasztanowych oczach można było dostrzec całą miłość, jaką darzyła swą najstarszą wnuczkę. Mila miała czasem nieśmiałe wrażenie, że z Gabi łączy ją szczególna więź. Nie oznaczało to, że Gabi nie kochała jednakowo wszystkich dzieci swoich córek. Aby się o tym przekonać, wystarczyło tylko zobaczyć, z jaką szczerą radością przez ostatnie dwa tygodnie zajmowała się młodszą siostrzyczką Mili (ochrzczoną co prawda podwójnym imieniem Gizela Gabriela, ale przez wszystkich zwana po prostu Gizią), a także jak często dzwoniła do Polski, do cioci Laury i wujka Adama, dopytywać się o zdrowie bliźniaczek. Ta dzielna, wyjątkowa osoba nigdy nie dopuściłaby do tego, by jakiekolwiek wnuczę czuło się przez nią zaniedbywane, o nie - co do tego Mila Schoppe byla absolutnie przekonana. Niemniej jednak czasami wydawało jej się, że w sposobie, w jaki Gabi uśmiecha się do niej, można dostrzec coś wyjąkowego: pewnego rodzaju dumę z Mili i absolutną do niej sympatię. Nie ma się co dziwić, w końcu Mila była jej pierwszą wnuczką!

Podczas gdy samolot prężnie toczył się po pasie startowym, Mila z ukontentowaniem oddawała się myślom o czekających ją wakacjach w Polsce, najpierw w domu Gabi przy Roosvelta 5, a następnie na wsi, w gospodarstwie cioci Patrycji i wujka Floriana. Milę szczególnie cieszyła ta dalsza perspektywa - szczególnie, że ciocia i wujek mieli w gospodarstwie hodowlę koni i pasiekę, w ogródku od groma świeżych warzyw i owoców (rarytas nie do pozyskania w Oxfordzie), a od dwóch lat charytatywnie prowadzili coś w rodzaju letnich kolonii dla dzieci krewnych i znajomych. Jak wyjaśniła Mili babcia Gabrysia, dzieciaki kwaterowano w specjalnie wybudowanej dla nich dziecięcej altance w ogródku; podczas kolonii mogły korzystać nie tylko ze wszelkich dobrodziejstw gospodarstwa wujostwa, lecz także poprawić gramatykę i ortografię pod czujnym okiem kuzynki Łusi lub uczestniczyć w lekcjach śpiewu i gry na pianinie prowadzonych przez ciocię Laurę. Podczas lekcji cioci Laurze, mającej obecnie przerwę w karierze solistki w Operze Poznańskiej, towarzyszyły z entuzjazmem jej kilkumiesięczne pociechy, radośnie gaworząc do wygrywanych przez matkę dźwięków."

A może po prostu każdy dopisze dalszy ciąg? Zapraszam do zabawy ;-)
Obserwuj wątek
    • ananke666 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 12:28
      Ze zgrozą uświadomiłam sobie, że to jest prawdopodobne... w stylu też.
    • kopiec_esmeralda Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 12:53
      Bardzo to prawdopodobnie :)
      Na dalszym zaś planie Józinek, może nawet z Manią Kreskówną, będzie ze wszelkich sil pokazywał swoją rycerskość i bon ton, by zatrzeć dawniejsze potrząsanie, starsze pokolenie będzie snuć pogodne, lecz filozoficzne rozważania o przemijaniu, a wszystko to na tle Florkowych pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem, gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała, gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała. Oczywiście stosowne recytacje będą od pierwszej do ostatniej strony umilać bohaterom (i nam) życie, przy wtórze Laurowego sopranu.
      • hania_jk Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 12:59
        Esmeralda - nie dywaguj, tylko za pióro i pisz odpowiedni fragment! Np. o rycerskim Józinie :)

        Ja np. nie mam pomysłu na orzechy, poza wspomnianym już tu baletem Czajkowskiego. Kierunek-balet uważam za trafiony :)

        • kopiec_esmeralda Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 13:20
          Niedasię. Musiałabym się wdrożyć w styl, czyli poczytać na nowo, a już dawno pozbyłam się owych dzieł - i memoria już nie ta, myli mi się Pyza z Pulpą, a co dopiero mniej ważne osoby, nie pamiętam wielu już detali.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 11.11.13, 19:45
          hania_jk napisała:

          > Ja np. nie mam pomysłu na orzechy, poza wspomnianym już tu baletem Czajkowskieg
          > o. Kierunek-balet uważam za trafiony :)

          Balet "Dziadek do orzechów" - nie ma siły, to się musi dziać w Boże Narodzenie.
    • iwoniaw Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 13:23
      Ja to widzę tak:
      Gruba i fałszująca na pianinie Ania, dziecię Flobrostwa, przeżywa frustrację swą tuszą i traktowaniem przez rodzinę matki, żyjącej zachwytem nad patologicznie rozgramatyzowanym, rozsonetowanym i potrząsającym szczurami kuzynostwem. Dziad Ignacy podśmiewa się, że z takim zadkiem to niczym Jagienka z "Krzyżaków" mogłaby orzechy łupać w żywych obrazach urządzanych w posiadłości przez zafiksowanego na rycerskich motywach ojca. (Florian bowiem poszerzył profil multitematycznego gospodarstwa i teraz otworzył mini skansen i muzeum połączone z weekendowymi inscenizacjami "z dawnych dziejów", niosąc oświaty kaganek w naród). Początkowo niechętna, by pomagać rodzicom i cieszyć tym serce dziada, nie zamierza się w to angażować i obraża się o ten jakże niewinny, wysublimowany żarcik, porzucając jednocześnie matczyne sycące posiłki i miły rodzinny stół, lecz wkrótce widząc, że w projekt zaangażowało się lokalne bractwo rycerskie z jakże przystojnym i owiniętym w złotą ni..., tfu, zbroję synem sąsiadów, którego największą zaletą jest, iż rodzice nadali mu szlachetne słowiańskobrzmiące imię Mściwój. Gotowa dla Mściwoja zadkiem nie tylko orzechy tłuc, wraca marnotrawna na łono rodziny. W tle Moniuszko i Mickiewicz przewalają się jako cytaty całymi stronami, zapewniając kontent na kolejne arkusze wydawnicze.
      • hania_jk Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 13:30
        > którego najwięk
        > szą zaletą jest, iż rodzice nadali mu szlachetne słowiańskobrzmiące imię Mściwó
        > j. Gotowa dla Mściwoja zadkiem nie tylko orzechy tłuc, wraca marnotrawna na łon
        > o rodziny. W tle Moniuszko i Mickiewicz przewalają się jako cytaty całymi stron
        > ami, zapewniając kontent na kolejne arkusze wydawnicze.

        PIĘKNE!
      • lezbobimbo Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 21:09
        iwoniaw napisała:
        >Gotowa dla Mściwoja zadkiem nie tylko orzechy tłuc

        :))))))))))
    • mika_p Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 16:00
      Proszę uprzejmie, niech będzie, że Mila jest bohaterką.


      Ciocia Patrycja przyjechała na Roosevelta po Milę, i jak każdy gość w tym miłym domu została poczęstowana obiadem. Przy stole jak zawsze było gwarno i tłoczno, bo i ciocia Laura skorzystała z okazji, żeby babcia mogła poprzytulać bliźniaczki, i ciocia Ida z dziećmi, i oczywiście prababcia i pradziadek, i dziadek Grześ też.
      - Jak to miło mieć ciocię, u której można spędzić wakacje - Mila koniecznie chciała powiedzieć cioci Patrycji coś miłego na dobry początek wakacji, ale słuchając jednocześnie ciekawych rozmów wokoło, nie bardzo mogła wymyśleć coś bardziej oryginalnego.
      - Właściwie to cioteczną babkę - wbił się w gwar ostry sopranik Łucji. Zapadła cisza, w trakcie której słychać było tylko, jak babcia dzielnie wali ciocię po plecach (zakrztusiła się, biedna).- Ciocia Patrycja jest ciocią dla mnie, dla twojej mamy, dla kuzynki Laury, ale dla ciebie jest cioteczną babcią. Ty jesteś już następne pokolenie. Rzadsza krew. - z lubością kontynuowała... ciocia?
      - Łucja, jesteś pawianem - syknęła Laura.

      W oczach babci Gabi zalśniły łzy. "Geny... geny po ojcu, zawsze będą się w niej odzywać w najmniej spodziewanym momencie"
      - He he he - zarechotała nagle cioteczna babka Ida. - Genów nie da się oszukać! Sama ten tekst słyszałam z ust mojej własnej siostry, a teraz moja córka słyszy od jej córki.
      - Nie przypisuj Gabie cudzych zasług - Patrycja odzyskała oddech i głos.

      Tym razem łzy zalśniły w oczach prababci. "Tyle lat... mają dzieci i wnuki, a przekomarzają się jak małe dziewczynki" - pomyślała z czułością.
      • iwoniaw Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 17:31
        Miły gwar rozmów nad domową pieczenią (dziadek Grześ i wujek Ignaś, od lat zadeklarowani wegetarianie, przegryzali liście pietruszki ułożone na brzegu półmiska jako dekoracja) przerwał nagle gwałtowny i pełen nietajonej zgrozy okrzyk ciotecznej babki Idy:
        - Milu! Na Jowisza! - pradziadek wzdrygnął się nerwowo, jakby ktoś mu ukradł kwestię, a zgromadzeni przy stole biesiadnicy jęli się prześcigać w wymienianiu mitów z udziałem tego rzymskiego bóstwa, by się przypadkiem nie zdać innym niedouczkami. Ręka Mili, kierująca się ku półmiskowi, zadrżała i upuściła widelec. Zza stołu dało się słyszeć pełne pobłażliwości prychnięcie wuja Józka, wpychającego sobie do ust piątą porcję mięsiwa. Tymczasem świdrujący sopranik babki Idy dopiero się rozpędzał:
        - Panienka w twoim wieku powinna jeść jak ptaszek! To wstyd się tak opychać, zwłaszcza przy ludziach! Nie mówiąc już o zgubnych genach, które w twoim przypadku - wszak matkę nie bez kozery zwano latami Py... -
        - Ida! - warknęła ostrzegawczo ciocia Laura, obejmując ramieniem nagle poszarzałą babcię Gabi, w której miłych, brązowych oczach zakręciły się dwie perliste łzy. Seniorka Mila Borejko z czułością spojrzała na wnuczkę, która odkąd poszła do spowiedzi przedślubnej, przeszła prawdziwą przemianę i zaczęła dbać wreszcie, po latach rogatego dzieciństwa, o uczucia swej matki. Jak to jednak miłe, Borejkowskie wychowanie w końcu zaprocentowało! Ida mruknęła coś niewyraźnie i łyknęła za jednym zamachem trzy plastry pieczeni.
        • slotna Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 18:28
          > Miły gwar rozmów nad domową pieczenią (dziadek Grześ i wujek Ignaś, od lat zade

          Zaraz tam dziadek, pramacoch ;)
          • iwoniaw Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 18:39
            Tam zaraz "pra", no bez przesady... ;-)
    • kopiec_esmeralda Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 19:08
      20 lipca 2014.
      Nad Poznaniem już wisiał ciężki upał, mimo, że do południa brakowało jeszcze prawie dwóch godzin. Tropikalne powietrze przybyło wprost z Afryki, a lipcowe słonce prażyło niemiłosiernie, jaskrawo oświetlając rozgrzaną płytę lotniska Ławica. Delegacja rodziny Borejków wysiadała właśnie z rozklekotanej astry doktora Pałysa – przystojnego szpakowatego bruneta z bujnym, posiwiałym wąsem, znanego i cenionego w Wielkopolsce neurochirurga. Towarzyszyła mu wytwornie szczupła żona, przyozdobiona rudym koczkiem i karminową szminką na wąskich wargach, wykrzywionych obecnie w ironicznym uśmieszku:
      - Mareczku, obudźże się wreszcie, nie ziewaj, pospiesz się, zaraz wyląduje samolot, musimy ich odebrać, zanim się zgubią w tym tłumie.
      -Iduś, tu nie ma tłumu, to jest małe lotnisko, kiedy byłem na sympozjum…
      - De suis homines laudibus libenter praedicant. Cicho już bądź, idziemy, pospiesz się.
      -Festina lente! - odrzekł przytomnie Marek.
      -Oktawian August –pospieszyła z wyjaśnieniem Gabriela – ale, ale kochani, nie kłóćcie się, zaraz powitamy dzieci - mówiła pojednawczo. Szła obok równym długim krokiem sportowca, a jej brązowe oczy milo spoglądały spod jasnej grzywki. Tyle lat! Tyle lat! Pomyślała o swoim pierwszym mężu, Januszu Pyziaku. Gdzie on jest teraz? Co robi? Jej mądre oczy zalśniły łzami, ale dzielnie powstrzymała szloch.
      -Ciociu, co ci jest? Dlaczego płaczesz? – usłyszała tuż obok ściszony męski baryton. Józef! Jej kochany siostrzeniec, zawsze taki męski, taki rycerski, uważny. Dlaczego Janusz nie mógł taki być? Dlaczego on kochać nie umiał?
      - Józinku, to tylko alergia, w tym upale pełno pyłków.
      Józef uśmiechnął się ze zrozumieniem pod rudym wąsem i zadeklamował jej cicho:
      Polały się łzy me czyste, rzęsiste,
      Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,
      Na moją młodość górną i durną…
      - Synku, co ty tam mamroczesz? – wszyscy usłyszeli donośny kozi sopran doktor Idy, znakomitej laryngolog.
      - Mamuś, to Mickiewicz! Nie poznajesz? Tak sobie z ciocią gawędzimy.
      I raźna gromadka podążała w stronę hali przylotów. Na końcu dreptał Grześ, drugi mąż Gabrieli, powiewając nieco przerzedzoną czupryną i zagryzając wąsa. Pomyślał przelotnie o swojej córce, której nie widział już od dawna, lecz nie zdradzał się z tymi myślami, by żonie nie robić przykrości – wszak była tak bardzo doświadczona przez życie, tyle przecierpiała, a znosiła te wszystkie ciosy dzielnie i z godnością –była jego i całej rodziny ostoją i podporą. Niezastąpiona!
      Wśród wychodzących ludzi zobaczyli wreszcie górującego nad nimi Ignasia, przystojnego dwudziestolatka, który w jednej ręce niósł niewielką walizkę, a drugą trzymał dłoń drobnej dziewczynki o jasnej czuprynce i takim samym spojrzeniu błękitnych oczu.
      Gabrysia wykonała skok naprzód:
      - Ignaś!!! Mój synek, tak się za tobą stęskniłam! Całe trzy dni cię nie było. Upiekłam dla ciebie murzynka, wiesz…? – wołała krzepiąco i z matczyną miłością.
      - Cześć, brachu! – Józef klepnął kuzyna w ramię.
      Dziewczynka stała na uboczu, obserwując z lekkim zdziwieniem to huczne powitanie. Nareszcie ktoś ją zauważył:
      - Tu obok jest łazienka, idź wyszoruj dokładnie ręce po podróży, w samolocie było pełno bakterii. I zaraz pojedziemy do domu, na Roosevelta.
      Marek złapał się nagle za głowę: nie wyłączył piekarnika! Kurczak na pewno całkiem spalony!
      • slotna Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 21:08
        "Doktorat dla mamusi"... *wyje*
      • nirvanka87 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 26.05.13, 14:26
        piękna parodia, popłakałam sie, oczywiście ze wzruszenia, łącząc się w bólu, z zawsze ostoją - Gabrielą.
    • lululemon12 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 20:42
      Mila siedziała za dużym, drewnianym stołem, świadkiem tak wielu rozmów, łez i śmiechu. Początkowe onieśmielenie ustąpiło szybko pod naporem rodzinnego ciepła. Instynktownie skierowała wzrok na jego źródło: babcia Gabrysia stała przy kuchence, mieszając w dużym garnku. Jej miłe, piegowate policzki rozsunęły się, robiąc miejsce dla szerokiego uśmiechu. Krzywo przycięta grzywka opadała na kasztanowe oczy, ukryte w sieci miłych zmarszczek.
      -Jak sobie radzi Fryderyk? -suchy, cedzący głoski głos dziadka (bardzo, och, jak bardzo podobny do głosu tatusia!) oderwał Milę od kontemplacji.
      -Świetnie -powiedziała grzecznie. -Właśnie się habilitował, teraz pisze szóstą książkę i doktorat dla mamusi.
      Dziadek Schoppe (zaproszony z inicjatywy babci Gabrysia, która wielkodusznie postanowiła puścić w niepamięć dawne animozje) pokiwał głową z aprobatą.
      -Oxford! Gdybym ja miał kiedyś takie możliwości! Powinnaś być z niego dumna. Dumna.
      -Jednakowoż, stosowanie powtórzeń w celu wzmocnienia efektu jest w wybitnie złym stylu -ciocia Łucja ze zwykłą sobie bystrością wyłapała niedostatki formalne wypowiedzi.
      -Masz absolutną rację, Łusiu -pradziadek Ignacy rzucił cioci spojrzenie przepełnione uznaniem, jak zwykle upodabniając się tym samym do spaniela. -Sapienti sat.
      -Terencjusz -zareagowały natychmiast babcia i prababcia.
      -Kto? -Mila poczuła się nieco zdezorientowana.
      Kamienna cisza, która zapadła po jej słowach, uświadomiła jej, że chyba powiedziała coś niewłaściwego. Pradziadek wpatrywał się w nią osłupiały, nie zauważając nawet, że z półotwartych ust wycieka mu srebrzysta strużka śliny. Ciotka Laura i wuj Ignacy Grzegorz jednocześnie unieśli brwi. Dzielna twarz babci Gabrysi skurczyła się w wyrazie tajonego cierpienia.
      • lezbobimbo Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 20:51
        lululemon12 napisał(a):
        >Jej miłe, piegowate policzki rozsunęły się, robiąc miejsce dla szerokiego uśmiechu.
        >Właśnie się habilitował, teraz pisze szóstą książkę i doktorat dla mamusi.
        >Pradziadek wpatrywał się w nią osłupiały, nie zauważają
        > c nawet, że z półotwartych ust wycieka mu srebrzysta strużka śliny. (...)Dzielna twarz babci >Gabrysi > skurczyła się w wyrazie tajonego cierpienia.

        ;D ;D ;D
        Zaślinię się srebrzyście ze śmiechu zaraz :D
        MOAR MOAR NAO
      • iwoniaw Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 21.05.13, 23:28
        Aaaaaaaaaaaaaaa! Doktorat dla mamusi :-DDD
      • stokrotka2201 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 07.03.14, 14:52
        o matko :D genialne :) uśmiałam się wyjątkowo :D powinniście dziewczyny napisać tą książkę, naprawde zbiłybyście kupę kasy :D
    • melomanka87 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 22.05.13, 00:08
      Z innej beczki - czy u Was też ostatnio powiadamianie o nowych wpisach działa, jak chce?
      Na przykład w tym temacie kilka razy dostaję wiadomość o tej samej wypowiedzi, a inne przechodzą niezauważone.
    • retro-story Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 22.05.13, 00:35
      Ach, cudne są te propozycje! Aczkolwiek muszę sprostować - w Oksfordzie są i świeże owoce, i warzywa, i konie, i pszczoły. Po drugiej stronie mojej ulicy znajdują się ogródki działkowe i stadnina koni.
      • slotna Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 22.05.13, 01:42
        Moze i sa, ale MM nie musi o tym wiedziec ;) Mnie sie ten kawalek bardzo podobal, typowa propaganda i risercz ziemkiew... musierowiczowski.
        • hania_jk Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 22.05.13, 10:32
          Zdecydowałam, że lepiej, aby Laura miała jednak bliźnięta (różnopłciowe) - zobaczycie, dlaczego ;)


          Przy solidnym, drewnianym kuchennym stole, od lat na współ z babcią Gabrielą stanowiącym centrum życia rodzinnego w tym miłym, gościnnym mieszkaniu na Roosevelta, specjalnie na powitanie Mili zebrali się wszyscy członkowie klanu Borejków. Z trudem zmieszono się na przystawionej do stołu drewnianej ławie, tym bardziej że część jej okupowana była bliźnięta cioci Laury, zabezpieczone dla pewności wszystkimi tomami Encyklopedii Powszechnej PWN. Gustaw i Grażynka, maleńkie istotki o myślących czółkach, inteligentnym spojrzeniu i rudym puszku na niemowlęcych główkach, to z ciekawością rozglądali się wokół, to komentowali rzeczywistość rozkosznym gaworzeniem, to z lubością wtykali sobie maleńkie piąsteczki w obślinione usteczka. Mila pamiętała, jak ciocia Laura przysięgała kiedyś przez telefon, że bliźnięta już w wieku zaledwie kilku tygodni wyróżniały się znakomitym słuchem muzycznym i niespotykanym zamiłowaniem do utworów muzyki klasycznej. Przy czym, jak zaznaczyła ciocia Laura, Beethoven wzbudzał u Gustawa i Grażynki żywe reakcje połączone ze wzmożonym ślinotokiem, ale już na przykład przy Mozarcie młode Fidelisięta poważniały, wsłuchując się w dźwięki Mistrza z całą powagą swych kilkumiesięcznych istnień.

          Mila miała nadzieję przekonać się o tym już następnego dnia, podczas lekcji gry na pianinie w gospodarstwie wujostwa Florków. Cieszyła się na ten wyjazd przeogromnie, szczególnie że razem z nią wakacje u wujostwa będą spędzać same dziewczynki w zbliżonym do niej wieku - oprócz własnych pociech państwa Górskich, będą tam jeszcze córeczka Elki, córki wujka-dziadka Grzesia, córeczka zaprzyjaźnionych z Borejkami państwa Bitnerów, i jej własna kuzynka - córeczka cioci Hildegardy. Wszystkie one miały na imię Gabrysia! (Gabi, to uosobienie skromności, za każdym razem, gdy jej o tym przypomniano, z zakłopotaniem machała ręką, mówiąc "Ależ to przecież na pewno nie z mojego powodu, przecież niczym nie zasłużyłam sobie na taki zaszczyt!" To była właśnie cała ona - pomagała wszystkim wokół w sposób tak naturalny, że nawet nie traktowała tego jako coś, za co należaly jej się jakiekolwiek podziękowania). Mila wyobraziła sobie, jak to będzie zabawnie, gdy ciocia Patrycja będzie chciała przywołać którąś z małych Gabryś, a przybiegną wszystkie trzy!

          (...)

          Mila z ciekawością patrzyła na swego rudego i wąsatego wuja Józefa, którego męska, zdecydowana aparycja kontrastowała silnie z delikatną, właściwą umysłom wybitnym urodą wujka Ignacego (chociaż, od kiedy ten zaczął nosić czarną brodę, tak jak wujek Grześ, wyglądał znacznie poważniej i mężniej). Wujek Józek, spałaszowawszy z apetytem ogromny kawał golonki, którą to kroił, a następnie transportował do ust za pomocą wyjętego uprzednio z kieszeni scyzoryka, zajęty był sprawdzaniem czegoś w swojej komórce.

          Mila zastanowiła się, czy w pamięci tej komórki wciąż znajdują się, pochodzące sprzed kilku lat, wiadomości od niejakiej Staszki Trolli. Mila słyszała od mamy, że Staszka była niegdyś wielką miłością Józefa. Pomimo swojego młodego wieku wiedziała, że lepiej nie wspominać wujkowi o tym, że Gabi, spacerując niedawno z małą Gizią w parku nieopodal mieszkania rodziców, spotkała Staszkę i ucięły sobie miłą pogawędkę. Ze strzępków rozmowy Gabi z mamą, jakie dotarły zupełnie przypadkiem do uszu Mili, wynikało, że Staszka nie nazywa się już Trolla, że przyjechała do Oxfordu na medyczne sympozjum naukowe, i że będzie to jak na razie jej ostatnie sympozjum, ponieważ spodziewała się dziecka. Mila nie miała wątpliwości, że Gabi, osoba wyróżniająca się niezwykłym taktem i delikatnością, sama opowie o tym wujkowi, jeśli tylko uzna, że nie zrani to jego delikatnych uczuć.

          Bo wujek Józek, aczkolwiek szorstki i nieco obcesowy w obejściu, był tak naprawdę człowiekiem bardzo wrażliwym. Mila kiedyś bała się tego gruboskórnego kuzyna mamy. Wydawał się zwykle nie zwracać na nią uwagi, tak jak i na wszystkie dzieci, ale w sytuacjach wymagających opanowania i pomyślunku okazywał się nie do zastąpienia. Kiedyś odprowadzał Milę do cioci Natalii i zaskoczyła ich ulewa. Wówczas bez wahania pozbył się swojej drelichowej kurtki i zarzucił Mili na ramiona, byle by tylko nie zmokła, nie zważając na to, że sam zmókł niemal do suchej nitki. Taki był rycerski i opiekuńczy! Mili natychmiast skojarzyło się to z jej ukochanym "Dziadkiem do orzechów". Przecież tytułowy Dziadek też był na pierwszy rzut oka twardy, ale w środku był wrażliwym, czułym młodzieńcem. Tak jak wujek Józef. Może tak samo jak Dziadek potrzebuje tylko prawdziwej księżniczki - damy, która dostrzeże jego przepełnione wrażliwością serce? Mila momentalnie postanowiła, że będzie się rozglądać za odpowiednią damą dla wujka. To nie może być pierwsza lepsza dziewczyna, o nie, a już na pewno żadna z tych obnoszących na widoku i podkreślających swe wdzięki młodych kobiet, które tłumnie można spotkać na polskich i angielskich ulicach. Taka dziewczyna musi mieć klasę. I się szanować. Powinna też lubić poezję, i czesać się skromnie, w warkocz lub kucyk na karku. Mila przeczuwała, że oto przed samą sobą postawiła sobie niełatwe zadanie.
          • meduza7 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 22.05.13, 10:40
            Brawo, brawo, świetne! Mila w roli swatki dla Józefa... :D
            • hania_jk Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 22.05.13, 10:52
              :)
              Przepraszam przy okazji za wszelkie powtórzenia i niedostatki stylistyczne, ale pisałam to nielegalnie z pracy ;)
          • dakota77 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 22.05.13, 11:16
            Moim zdaniem bliznieta powinny odwrotnie reagowac na kompozytorow :)
    • kajaanna Opko niedopracowane 23.05.13, 20:16
      bo uklecone w autobusie...

      ***
      Z kuchni Państwa Borejków biło ciepło i blask. Ciepło generowała kuchenka, na której stały garnki i rondle bulgoczące smakowitościami, a blask - choinka stojąca w kącie, obwieszona własnoręcznie robionymi cackami z alufolii i bibułki, na której nie było nowomodnych elektrycznych światełek, lecz kaskada świeczuszek, dających miłe, ciepłe światełko.
      Przy kuchni krzątało się kilka pań w różnym wieku, pod choinką zaś na zydelkach siedzieli panowie - też w różnym wieku, a wszyscy zarumienieni od zdrowia i tężyzny.
      Gdy Józef stanął w progu, oczy wszystkich skoncentrowały się na nim.
      - Józinku, wreszcie jesteś! Z rozwartymi ramionami podbiegła do niego chuda pani po pięćdziesiątce i zaczęła go obściskiwać.
      - Mamo, to Bożydara z naszej Wiary Kolejorza! Możesz jej mówić Bozia.
      - Bozia u nas na Wigilii! Od garnków odwróciła się najstarsza z kobiet, miło uśmiechnięta na widok gościa. - Tyle o tobie słyszeliśmy od Józinka. Siadaj, siadaj! - Zatoczyła ręką dookoła.
      Józinek na chwilę zniknął w czeluściach mieszkania i przyniósł krzesło. Ustawił je obok sennie kiwającego się na ryczce pana w średnim wieku i usiadł na nim ciężko, wysuwając nogi na środek kuchni.
      - No to co, fater? Wigila, no nie?
      - Jak się patrzy. - Odpowiedział fater i spojrzał mętnie na Bozię, która próbowała znaleźć na podłodze jakiejś miejsce na podłodze. - Kto to? - Ziewnął.
      - Bożydara, mów jej Bozia.

      ***
      Wzajemne przedstawianie się przerwało wtargnięcie Łusi, która przybiegła z wiadomością, że Gwiazdka! Gwiazdka świeci, do stołu siadajmy, Pana powitajmy.
      Zrobił się ruch w kuchni. Na stole pojawiła się waza z barszczem i uszkami, na który wszyscy łakomie spoglądali, ale wiadomo było, że najpierw Łusia musi mieć swoje pięć minut.
      • kajaanna Re: Opko niedopracowane 23.05.13, 20:26
        > spojrzał mętnie na Bozię, która próbowała znaleźć na podłodze jakiejś miejsce na podłodze

        Fuj! Mania poprawiania posunięta do absurdu. Przepraszam.
        • rannie.kirsted Re: Opko niedopracowane 05.11.13, 01:03
          ale to dobre jest wlasnie:D nie bardziej absurdalne niz cala sytuacja;)
      • kajaanna Re: Opko niedopracowane 24.05.13, 19:28
        Łusia bezbłędnie odczytała stosowny fragment z Ewangelii, po czym wszyscy się przeżegnali Krzyżem Świętym i już chcieli chwycić się za jedzenie, gdy zatrzymał ich drżący głos starca siedzącego u szczytu stołu.
        - Najpierw opłatek, barbarzyńcy!
        Zerwali się wszyscy radośnie od stołu i zaczęli sobie w uszy szeptać najszczersze życzenia zdrowia, szczęścia i pomyślności, łamiąc opłatki i z rozczuleniem wkładając okruszki w usta. Ten tłum Bozię wciągnął i pochłonął i jak peleton Wyścigu Pokoju. Nagle się zdziwiła, że stoi oko w oko z łysawym staruszkiem zionącym walerianą. Wyszeptała mu "sto lat", a wtedy pochylił nad nią swoje wąskie czoło i szepnął "sapienti sat" i pocałował ją w usta z wdzięczności.
        - Naturalia non sunt turpia. - Bozia już miała otrzeć usta, ale coś ją powstrzymało...
        • kajaanna Re: Opko niedopracowane 24.05.13, 20:21
          Teraz już wszyscy mogli zasiąść do wieczerzy, każdy do siebie przysunął talerz, nalał barszczu i wtem kilka osób sięgnęło jednocześnie po półmisek z uszkami. Bozia kątem oka zobaczyła, że jedna z kuzynek Józinka, chuda jak szkielet żona Ignasia, próbowała zachachmęcić jednego z nich.
          Wtem rozległ się plask, a to mama Józinka opanowała sytuację, dając Magdzie kuksańca łokciem w twarz.
          - Fyfa wyfiła mi fani fąb - skontantowała Magdzia.
          - Tym lepiej! Ze sztucznymi będziesz lepiej wyglądać! - dodał obudzony znienacka fater.
          Zgromadzeni przy wigilijnym stole wybuchnęli śmiechem.
          - I nie będziesz już mogła tyle jeść! - dodała ulubiona ciocia Józinka z krzywo wyciętą grzywką

          Bożydara patrzyła na to wszystko z rosnącym zachwytem. Tyle ciepła, tyle miłości może ukrywać się za ścianami starej kamienicy na Jeżcach.



          • kajaanna Re: Opko niedopracowane 24.05.13, 21:01
            Dla Bożydary, wychowanej w zimnej, patriarchalnej poznańskiej rodzinie, te przyjacielskie, rodzinne kuksańce były jak balsam.
            - Chcę tu zawsze być. - Pomyślała, patrząc na piec, przy którym krzątał się Małomówny sługa ze szpakowatą czupryną.
            Gdy dotarł do niej z porcją karpia, spojrzał jej głęboko w oczy.
            Zaniemówiła.
            • kajaanna Re: Opko niedopracowane 26.05.13, 13:22
              Tego zawsze pragnęła, aby jej mężczyzna podawał jedzenie na tacy.

              - Na co się tak zapatrzyłaś? - Usłyszała z boku.
              - Kto to jest? - Powiedziała wskazując na szpakowatego mężczyznę w fartuszku z falbankami, roznoszącego porcje pieczonej ryby.
              - Ten? To Grześ, prawie nikt tutaj. Ojciec Miągwy. No wiesz, jakby mąż mojej ciotki. - Tu palcem wskazał na tę z nierówno wystrzyżonymi włosami.
              - Jak to "jakby"? - Chciała dowiedzieć się Bozia.
              - No wiesz, ile ona wycierpiała przez swego pierwszego faceta? Cała Rodzina nie śmie o tym mówić! Ale ciocia Laura raz pękła i powiedziała mi wszystko.
    • anutek115 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 24.05.13, 19:26
      Najpierw chciałam zaapelować o nie tworzenie podobnych wątków, będących, jak wiadomo, po prostu kopalnią pomysłów dla autorki, ale przeczytawszy, nie mam serca tego zrobić.

      Doktorat dla mamusi!

      Dziadek Grzegorz i wujek Ignas, ideowi wegetarianie, przegryzający pietruszkę ułożoną jako dekoracja!

      Wuj Józef, uśmiechający się pod rudym wąsem!

      Mściwój!!!

      I WSZYSTKO TO PRAWDOPODOBNE!!!

      Posmarkawszy się i popłakawszy ze śmiechu oznajmiam z mocą, że was kocham, oraz jesteście jedynym powodem, dla ktorego warto czytać MM :D.
      • kajaanna Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 24.05.13, 19:31
        > Najpierw chciałam zaapelować o nie tworzenie podobnych wątków, będących, jak wi
        > adomo, po prostu kopalnią pomysłów dla autorki, ale przeczytawszy, nie mam serc
        > a tego zrobić.

        Nie, nie rób mi tego, bo się rozpędzam w opisie Wigilii u Borejków.
        • fannybrice Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 25.05.13, 14:32
          Cudowny temat!
          Myślę, że Józef powinien znaleźć swoją damę serca, ale po niezdanej maturze wybrać się do wojska i tęsknie spoglądać na jej zdjęcie. W tym samym czasie wybranka będzie siadała nocami przy oknie i zaplatając warkocz będzie tęsknym głosem śpiewała pieśni powstańcze. Z kolei Ignaś powinien dowiedzieć się, że ładnie zaokrąglona Magdusia go zdradza i z rozpaczy wstępuje do klasztoru, żeby już nigdy nie raził go widok nagich kolan. Mała Mila okaże się wyrodna, bo wychowana w innej kulturze nie lubi Mickiewicza i słucha muzyki z MTV.
          • melomanka87 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 25.05.13, 15:23
            "Muzyka z MTV" to oksymoron :-)
            • fannybrice Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 25.05.13, 15:31
              w sumie racja ;) to może ogląda nastoletnie matki czy coś podobnego
    • j_a_ch Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 27.05.13, 09:01
      Małomówny sługa (i rodzina) :DDD
      • fannybrice Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.05.13, 16:27
        w sumie na wikipedii jest napisane, że przybliżoną datą premiery Wnuczki jest czerwiec 2013, nie wiem czy to wystarczająco wiarygodne źródło, ale jeżeli tak, to chyba jednak mała Mila odpada jako bohaterka
        • meduza7 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.05.13, 17:22
          Ojtam, McDusia też miała kilka prognozowanych dat wydania...
        • j_a_ch Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.05.13, 18:05
          >że przybliżoną datą premiery Wnuczki jest czerwiec 2013

          Eee?
          To byłby cud, gdyby MM w niewiele ponad pół roku machnęła tę powieść. Pewien pośpiech jest wyczuwalny (może chce szybko zatrzeć niesmak po McD i pewne rzeczy skorygować), ale nie sądzę że aż taki ;)
          Poza tym był Józek 9-letni bohaterem, była Łusia, to może być i mała Milicja. Wątek romantyczny i tak będzie dotyczył maczo, a Mila może być sprężyną wydarzeń bis.
          • meduza7 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.05.13, 20:15
            (może chce szybko zatrzeć niesmak po McD i pewne rzeczy
            > skorygować),

            Ojejejej, biedna kołderka, podrze się na tym słoniu w strzępy.
            • melomanka87 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.05.13, 20:21
              Na początku Wnuczki do orzechów Laura się obudzi i pomyśli "co za absurdalny sen - jakieś chipsy w nosie, fruwająca musztarda, kłódki na mostach, wianki z kabelków, szczury i klopsy..."
    • zmija_w_niebieskim Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 10.11.13, 19:56
      W miłej borejkowskiej kuchni panowała cisza.
      Na miłym stole, wśród poobtłukiwanych kubków i wyszczernionych łyżeczek połyskiwała miło srebrna cukiernica, która stanowiła miłą rodzinną pamiątkę po prababci z Kiejdan. Pokryła się ona (cukiernica, nie prababcia) miłą patyną, albowiem miła irchowa ściereczka, którą owa cukiernica winna być regularnie polerowana, zawieruszyła się w miłym rozgardiaszu. Być może ktoś nawet napisał na niej miłą rodzinną sentencję i przyczepił ją nad stołem pośród mnóstwa podobnych miłych karteluszek.

      Miłą ciszę przerwały siostry Borejko – wszystkie cztery – wkraczając do kuchni hałaśliwie.
      Florian z Robrojkiem zabrali wszystkie dzieci do wesołego miasteczka, a Mila z Ignacym udali się na zasłużoną drzemkę., więc siostry miały dla siebie co najmniej godzinkę.
      - Przyniosłam ciasto daktylowe, wczoraj piekłam – pochwaliła sięNatalia, stawiając ostrożnie na stole wielkie pudło.
      - O, świetnie- ucieszyła się Pulpecja - bo ja mam coś w sam raz do tego – Z obszernej torby wyciągnęła pękatą butelkę – Własnej roboty nalewka na porzeczkach. Pyszulka!
      - Kocham cię, siostro! - wykrzyknęła Ida – to jest dokładnie to, czego mi potrzeba po tym ciężkim dyżurze!
      - Zaraz, zaraz – wtrąciła się Gaba – ale nie będziesz w nas rzucać musztardą, kiedy sobie trochę popijemy, co, Idusiu?
      - Musztardą? - zdumiała sięIda - Jaką musztar...Aaaa! - olśniło ją – To wy nic nie wiecie? Przecież to była musztarda ucznia!
      - Co też mówisz, na Jowisza! Jakiego ucznia?
      - Stażysty z naszego oddziału, bardzo zdolny chłopak. Naprawdę nie domyślałyście się niczego? Przecież to było jasne od samego początku! To musztarda ucznia była!
      - Ale z nas gapy – zawołała Gabriela I wraz z Patrycją wybuchły swoim miłym i zaraźliwym śmiechem.
      • zmija_w_niebieskim Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 10.11.13, 19:57

        • j_a_ch Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 10.11.13, 20:17
          Żmijo, genialne :D
          Bezgłośne brawko i śmiech Kermita dla Ciebie. Napisz coś jeszcze, pliiiz.
        • zmija_w_niebieskim Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 10.11.13, 20:21
          Przepraszam za interpunkcję (a raczej jej brak)
          Wcisnęło mi się Wyślij zamiast Edytuj...
        • kosheen4 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 10.11.13, 22:24
          Wyglądał on okropnie, w nalaną twarzą I podkrążonymi oczami, w podartym I polamionym płaszczu, z którego jednej kieszeni wystawała butelka wódki, a z drugiej dwie strzykawki I zasuszona makówka. Rozsiewał wokół siebie silny zapach kleju.

          jezus marian, płaczę!
        • kajagugu77 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 11.11.13, 09:44
          Popłakałam się ze śmiechu!
        • croyance Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 14.11.13, 13:46
          'Splywaj, Grzesiu' zrobilo mi dzien :-D
      • zmija_w_niebieskim Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 10.11.13, 20:20
        Atmosfera w kuchni oklapła trochę.
        - Słuchajcie, kochane- zaproponowała Pulpa – rodzice będą jeszcze spali co najmniej pół godziny, dzieci na spacerze...to może obejrzymy wiadomości w telewizji?
        Siostry podniosły się z wolna I poszły do dużego pokoju. Natalia nacisnęła sekretny guziczek w regale I oto półki z książkami rozsunęły się, ukazując obszerny pokój z dużym plazmowym telewizorem na ścianie, wygodną skórzaną sofą I fotelami. Natalia właczyła telewizor oraz dyskretnie zamontowane w całym domu kamery, które w razie pojawienia się Mili, Ignacego lub też Ignasia Stryby natychmiast uruchomiłyby alarm I zamknęły sekretny pokój.
        Siostry rozsiadły się na sofie. Widmo Grzegorza Stryby zaszemrało gdzieś w tle:
        - Gabrysiu...czy ja tez mogę pooglądać?
        -Grzesiu, dobrze ci radzę... – zaczęła groźnie Gabriela, ale Natalia I Pulpa, będące w hojnym nastoju, zagadały siostrę:
        - Oj, Gabuniu, co ci szkodzi, jak sobie trochę popatrzy – wobec czego Gabriela machnęła ręką.

        Wśród przyjacielskich siostrzanych pgwarek, poprzez falę intensywnych wspomnień, do Gabrieli docierała tylko część tego, co działo się na ekranie telewizora. To był chyba jakiś program policyjny
        "Nowe dowody w sprawie śmierci Cecylii Niespodzianej...przez lata sądzono, że było to zatrucie tlenkiem węgla...nowi świadkowie...materiał genetyczny...portret pamięciowy...symulacja komputerowa...teraz prawdopodobnie ten mężczyzna wygląda tak..."

        Nowa fala pożądania przetoczyła się przez ciało Gabrieli, zanim ta zdążyła sobie uświadomić, na co właściwie patrzy.
        Z telewizora spoglądaly na nią dwie ołówkiem rysowane twarze – jedna Janusz Pyziaka z czasów, kiedy nazywał ją kwiatem jabłoni...i druga – Janusz Pyziaka takiego, jakiego pożegnała przed chwilą.
        • j_a_ch Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 10.11.13, 21:07
          Aaahaha, Cecylia.
          Wtem! siostry przełączają na relację z zespołu parlamentarnego, gdzie Pyziak objawia się jako trzeci spiskowiec. Tak można w nieskończoność, przednia zabawa :D
          • kaliope3 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 13.11.13, 10:51
            Najprawdziwiej w świecie spłakałam się ze śmiechu w pracy-rewelacja:)))
      • buka_z_muminkow Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 14.11.13, 19:46
        aaa! musztarda ucznia :D

        Ajlavju!

        Zalogowałam się specjalnie po to, aby to napisać :D
        • kaliope3 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 14.11.13, 20:24
          Przeczytałam sobie drugi raz, bo nie ma dalszego ciągu, Ja poproszę jeszcze troszkę...
        • iwoniaw Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 14.11.13, 22:31
          Musztarda ucznia jest najlepsza! I grubsza od Robin Hooda ;-)
    • mariamm87 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.02.14, 13:43
      Ciekawa jestem, czy pojawi się coś na temat nowego dworca w Poznaniu - akurat ja jestem z Krakowa, ale interesują mnie kwestie komunikacji zbiorowej i urbanistyki i od jakiegoś czasu śledzę na różnych forach tematycznych nagonkę na nowy poznański dworzec, przyczepiony na siłę do galerii handlowej i z ciągami komunikacyjnymi zmuszającymi podróżnych do odwiedzania tegoż przybytku w drodze na przystanki komunikacji miejskiej.

      I jakoś tak czytając to od razu w głowie zobaczyłam Ignacego unoszącego do góry palec i wygłaszającego tyradę o obrzydliwych konsumpcyjnych galeriach, jakże dalekich od miłych odrapanych kamiennic, zaburzających więzi międzyludzkie.

      Żeby nie było - osobiście też nie podoba mi się stawianie galerii wszędzie gdzie się da i zmuszanie podróżnych do robienia kilkusetmetrowych kółeczek, zamiast poprowadzenia go w linii prostej, aby tylko ktoś tę galerię odwiedzał, ale coś wydaje mi się, że u Pani MM Seneka lub Marek Aureliusz też będzie miał w tym temacie coś do powiedzenia.
      • kajaanna Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.02.14, 15:08
        Zgaduję, że Wnuczka trafiając do Poznania, wpadnie w zakwik, że musi przejść przez galerię handlową - a to przy przepięknie opisanej zgrozie Borejków, patrzących na to, jak ich krewniaczka przeczesuje kolejne sklepy.
        [Tu kalka z wizji Idy, ile na tym dworcu bakterii. Seniorzy przekładają to na nędzne pokusy konsumpcyjnego świata]
        Potem, już w domu za nią się wezmą swym czarem osobistym, oczytaniem i kulturą osobistą. A gdy wyjedzie do cioci-babci na wieś, i zobaczy łany zbóż wszelakich i bory szumiące, zasadzone na ugorach rękami Górskich, już będzie wiedzieć, że największym dobrem jest deklamowanie Wierszy przy stole i wyplatanie na łąkach dziewiczych wianeczków z dziewanny i rutki.
        • mariamm87 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.02.14, 15:46
          O to to! Mila jeszcze w domu ze łzą w oku, powie, że Gizela nigdy w galeriach nie bywała, gładząc dłonią stary stół, a Gabie zrobi się przykro, bo przypomni sobie, że jak Janusz przyjechał po pierogi, to przywiózł śpioszki dla Pyzy zakupione w takim przybytku w Sidney.

          Na szczęście sytuację uratuje Łusia (lat 17), która ubrana w podkolanówki, czarne lakierki ze sprzączką i z różowymi spinkami we włosach, opowie jak naszpan polonista to znaczy wujek Adam wyjaśnił etymologię słowa galeria w znaczeniu tej handlowej oraz galerii sztuki.
        • kajaanna Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.02.14, 16:19
          I tak ją, pląsającą wśród zbóż rozmaitych, zobaczy Józinek.

          A potem to tylko nagła miłość, dyskusje o Chelsea i Mickiewiczu, Real Madryt i wspólne znoszenie kartofli do sklepu.
          • kajaanna Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 28.02.14, 17:50
            *sklep - wielkopolskie piwnica.
            • piotr7777 z tego co sama autorka ujawniła 01.03.14, 17:13
              ...bohaterką "Wnuczki" nie będzie Mila Schoppe tylko bliżej nieokreślona dziewczynka o roślinnym nazwisku, spędzająca wakacje u babci na wsi.
              To by znaczyło, że książki M. M. w XXI wieku przebiegają według schematu - najpierw jest książka pisana przez autorkę z głębi serca, wkurzająca starych czytelników i wywołująca irytację na tym forum a potem próba powrotu do dawnej Jeżycjady i udobruchania rozwścieczonego grona forumowego - taka sinusoida. Język Trolli, Czarna polewka i McDusia odpowiadają tej pierwszej charakterystyce, Żaba i Sprężyna tej drugiej - więc pewnie i we Wnuczce autorka jakoś tam ograniczy Borejków i weźmie pod uwagę niektóre krytyczne opinie (nie wszystkie oczywiście)
              • melomanka87 Re: z tego co sama autorka ujawniła 01.03.14, 17:44
                Co w Sprężynie odpowiada tej drugiej charakterystyce?
                • piotr7777 Re: z tego co sama autorka ujawniła 02.03.14, 07:48
                  > Co w Sprężynie odpowiada tej drugiej charakterystyce?

                  -nieobecność Mili i Rózy (tych postaci, które w dyskusjach forumowych irytowały najbardziej)
                  -autorefleksja Ignacego, że stał się zbyt złośliwy i uciążliwy dla najbliższych
                  -brak jakiś głębszych rozważań Gabrieli o Januszu
                  -bliższa więź Ignasia z Grzegorzem
                  -zainteresowania popkulturowe członków rodziny
                  -zmiana charakteru Ignasia (przestaje kablować, staje się sympatyczniejszy).

                  Nie powiem, że to dużo, ale zawsze coś.
              • kopiec_esmeralda Re: z tego co sama autorka ujawniła 02.03.14, 19:20
                Teoria ciekawe, tyle, że to dobruchanie nas mocno problematyczne :)
              • ananke666 Re: z tego co sama autorka ujawniła 04.03.14, 00:32
                piotr7777 napisał:

                > ...bohaterką "Wnuczki" nie będzie Mila Schoppe tylko bliżej nieokreślona dziewc
                > zynka o roślinnym nazwisku, spędzająca wakacje u babci na wsi.

                Obstawiam Ziołek albo Bratek.
                • emae Re: z tego co sama autorka ujawniła 04.03.14, 07:30
                  ananke666 napisała:

                  >
                  > Obstawiam Ziołek albo Bratek.

                  Ja obstawiam, że Orzech.
                • ruda-wiedzma Re: z tego co sama autorka ujawniła 04.03.14, 15:45
                  > Obstawiam Ziołek albo Bratek.

                  Może to będzie córka Nerwusa? ;)
    • spirytus_movens Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 03.03.14, 20:07
      Czy babcia Aurelii jeszcze żyje? Jeśli tak, to ową Wnuczką może być jedna z córek Genowefy i Konrada, bo chyba tylko ona ma znaną nam (pra)babcię na wsi. Choć, jak tak teraz myślę, to chyba jednak blondynka z okładki nie może być z domu Bitner (ale nie takie cuda w Jeżycjadzie widzieliśmy)
      • bupu Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 03.03.14, 20:31
        spirytus_movens napisał(a):

        > Czy babcia Aurelii jeszcze żyje? Jeśli tak, to ową Wnuczką może być jedna z cór
        > ek Genowefy i Konrada, bo chyba tylko ona ma znaną nam (pra)babcię na wsi. Choć
        > , jak tak teraz myślę, to chyba jednak blondynka z okładki nie może być z domu
        > Bitner (ale nie takie cuda w Jeżycjadzie widzieliśmy)

        No przecież mówię, że to Lelujkówna będzie!
        • spirytus_movens Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 03.03.14, 22:42
          Zatem którego? Pewnie Lucka, bo reszta dawno wyparowała ;). Zresztą chyba pozostali też czorni byli
          • bupu Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 03.03.14, 23:05
            spirytus_movens napisał(a):

            > Zatem którego? Pewnie Lucka, bo reszta dawno wyparowała ;). Zresztą chyba pozos
            > tali też czorni byli

            No to co z tego, że czorni byli, w wyobraźni wszystko się mieści, słowiański blond na głowie córki bruneta Lelujki (któregokolwiek) też, nawet, gdyby matka tej córki była Murzynką, czarną jak równikowa noc.
            • spirytus_movens Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 04.03.14, 00:13
              Nie należy ignorować także faktu, że bracia Lelujkowie lubili uderzać w konkury solidarnie ;) pochodzenie ww. Wnuczki staje się coraz bardziej mroczne.
              • piotr7777 Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 04.03.14, 18:49
                Wydaje mi się, że
                1. Lelujka ani Bittner to nie są nazwiska roślinne (Bratek rzeczywiście jest)
                2. Pobiedziska to nie wieś tylko miasteczko
                3. Babcia Jedwabińska nie powinna żyć - jeżeli traktujemy Jeżycjadę realistycznie - a jeżeli nawet żyje powinna być już grubo po 90, albowiem ojciec Eugeniusza i dziadek Aurelii został wywieziony przez Niemców na roboty nie dowiedziawszy się o spłodzeniu syna. Albo więc państwo Jedwabińscy pobrali się w czasie wojny, ale wtedy w Kraju Warty obowiązywało dość drastyczne prawo, zgodnie z którym aby wziąć ślub mężczyzna musiał mieć 28 a kobieta 24 lata. Więc jeśli przyjmiemy wariant, że pan Jedwabiński został wywieziony w roku 1944 to Marta byłaby z rocznika 1919-1920. Z kolei jeśli Jedwabińscy wzięli ślub przed wojną, niechby nawet w sierpniu 1939, to i tak panna musiała mieć chyba wtedy 18 lat, więc wychodzi w wypadku Marty rocznik 1921. I owszem, może być obecnie 93-latką o sprawnym umyśle i pełną wigoru, ale w świecie, gdzie 60-latkowie godnie żegnają się ze światem jakoś to mało prawdopodobne.
                Tak nawiasem mówiąc to dziadek Żak nie żyje na 100 procent (z podobnych powodów), ale o tym już pisałem.
                • bupu Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 04.03.14, 19:10
                  piotr7777 napisał:

                  > Wydaje mi się, że
                  > 1. Lelujka ani Bittner to nie są nazwiska roślinne

                  Lelujka jest nazwiskiem roślinnym, oznaczając w licznych gwarach naszego języka ojczystego lilię (lilijkę).
                  • vi_san Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 04.03.14, 21:59
                    Córka Bebe i Dambo! Na bardzo upartego - Kordiałek, to zdrobniale kordiał, czyli nalewka ziołowa. :D Nazwisko "roślinne" jest, włosy jasne może mieć po Bebe... Nie jestem tylko pewna jak tam z babcią/dziadkiem na wsi głębokiej. Ojciec Dambo?
                    • tt-tka Re: Pobawmy się w zgadywanie fragmentów "Wnuczki" 12.05.14, 23:20
                      poplakalam sie, zasmarkalam i wypadla mi sztuczna szczeka
                      kocham was !!!!

                      bohaterka bedzie corka orzechowej z urody Elki de domo Stryba
                      wpadnie do Poznania na jakies mistrzostwa czy pokazy boksu tajskiego, ktory uprawia
                      wraz z zoltoskorym i skosnookim narzeczonym postanowi otworzyc szkole sztuk walki im. Cyryjka i Meta, zatrudniajac zarazem dziadka dra Kowalika jako konsultanta d/s opieki medycznej
                      porazona borejkowszyzna postanowi wyrwac drugiego swego dziadka, Grzegorza, z tego strasznego domu kobiet
                      obezwladni dwa pokolenia borejow, Mickiewiczowi przeciwstawiajac Orzeszkowa, Wierzynskiemu Nalkowska i Gojawiczynska , a dobije rodzine Kinga Dunin, Inga Iwasiow i prof., a co, Barbara Skarga
                      z kluchowatych Gorskich zrobi nadzieje polskiego kixboxingu
                      zyska nieoczekiwanie sojusznika w obozie wroga, w osobie Jozinka, ktory uswiadomi sobie, ze cale zycie marzyl o kobiecie - wojowniczce
                      dalej az sie boje myslec, meliski ide sobie zrobic na uspokojenie
                      i drinka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka