Dodaj do ulubionych

Jonathan Carroll

16.08.09, 18:17
Kto jeszcze lubi ten magiczny świat?
Obserwuj wątek
    • babeczka27 Re: Jonathan Carroll 16.08.09, 21:44
      Zgłasza się fanka smile niesamowite książki, do przemyślenia i zachwytu
      nad nimi bądź odrzucenia zaraz po pierwszej powieści. Musze je sobie
      stopniowo odświeżyć i na nowo odkryć Carroll'a. Ostatnio odkryłam,
      że niektóre książki, rzucone w kąt w młodości, teraz nabierają
      smaku. Carroll jest moim 'młodzieńczym' autorem i chyba nadciąga
      czas na jego wielki come back smile
      • ojuciasan Re: Jonathan Carroll 16.08.09, 22:40
        Też zamierzam wrócić do źródeł, szczególnie zatęskniłam ostatnio za "Krainą
        chichów" - moja miłość. Zwłaszcza po "Zakochanym duchu", który ani trochę mnie
        nie rozczarował smile
        • kasia111177 Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 08:46
          Nie czytałam wszystkiego, ale "Zaślubiny patyków" podobały mi sie
          najbardziej. Zwłaszcza, że w tamtym okresie mojego życia, niektóre
          fragmenty powieści były jakby żywcem napisane o mniesmile
          A do "Krainy chichów" przekonać się zupełnie nie mogłam, może trzeba
          zrobić kolejne podejście.
          Aaaaa i pamiętam, ze strasznie męczyłam "Muzeum psów".
          Carroll kojarzy mi się z dyskusją na łamach "Polityki" odnośnie mód
          książkowych w Polsce. Pisano wówczas, ze w Polsce sławę zyskują
          pisarze, którzy w swoich ojczyznach nie cieszą się jakąś specjalną
          popularnością. Wymieniano w tym kontkście Whartona i Carrolla. Ja
          zdecydowanie jestem fanką Whartonasmile
          • romashka Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 10:16
            Po „Krainie Chichów” byłam Carrollem zachwycona, po „Zaślubinach
            patyków” – nieco mniej… Jakby ta sama melodia wygrana tylko z inna
            rytmizacją.
            Osobiście nie przeszkadza mi jego popularność w Polsce (tez pamiętam
            artykuł z Polityki) – cenię go jakieś 10 razy bardziej niż Coelho.
            • ojuciasan Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 15:53
              Fakt, nie da się porównywać Carrolla z Coelho wink O Coelho to nawet moim zdaniem
              dyskutować nie warto... Natomiast Whartona też od czasu do czasu lubiłam, podoba
              mi się jego szczerość i bezpretensjonalność i to, że z banalnego tematu potrafił
              zrobić coś ważnego. Co do Carrolla - trudno tu raczej o popularność w rodzinnym
              kraju, gdzie na na listach bestsellerów króluje "literatura" rodem z warsztatów
              dla "pisarzy" - czysty przemysł! Nieco złośliwie nawet stwierdzę, że oni tam
              chyba w większości tego typu wyobraźni nie są w stanie sobie przyswoić wink
                    • kasia111177 Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 21:14
                      Blady typ....
                      Ktoś już tu poruszał kwestie tego, że Coelho buduje sobie sektę w
                      oparciu o wielbicieli swojej twórczości.
                      Z Whartona najbardziej lubię "Spóźnionych kochanków" i "Tato", a
                      na "Niezawinionych śmierciach" płakałam jak bóbr.
                        • kerry_weaver Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 22:21
                          Ja Whartona i Carrolla swego czasu czytałam wszystko jak leci.
                          ulubione Whartona: Franky Furbo, Stado, Ptasiek
                          ulubione Carrolla: na pewno Dziecko na Niebie, Kraina Chichów, i
                          kilka innych, niestety mieszają mi się. Ostatnia jaką przeczytałam
                          to Całując Ul.
                          Kupowałam i czytałam jak leci, wydawali to w serii Salamandra za
                          moich czasów i miałam całą półkę obydwu.
                          Na Targach Książki, gdzie pracowałam, odstałam swego czasu 2 godz. w
                          kolejce do Carrolla i 2 godz. do Whartona, z oboma mam fotki i
                          autografy w książkach.
                          Z obu wyrosłam - po jakimś czasie w przypadku obu autorów każda
                          kolejna książka wydawała mi się taka sama jak poprzednie.
                          Carrollowska magia zaczęła mnie nużyć i irytować, podobnie jak
                          Whartonowskie 'znajdowanie sensu w najprostszych czynnościach".
                          Poza tym u obu autorów drażniło mnie, że przesłanie książek zawsze
                          jest ciut zbyt oczywiste, trochę za bardzo naiwne i kawa na ławę, na
                          granicy banału. Są szczebelek wyżej od Coelho czy JLWiśniewskiego, z
                          ich nachalnym wciskaniem morału, ale tylko szczebelek czy dwa.
                          U Carrolla lubiłam "magiczny" Wiedeń, natomiast Wharton zbanalizował
                          mi ukochany Paryż do mdłości. Teraz wolę Wiedeń Irvinga (choć on też
                          jest chyba jednym z tych "modnych" w Polsce).
                          • kasia111177 Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 22:32
                            Irving modny???
                            Nie sądzę, chociaż mogę się mylić.
                            O ile filmy na podstawie jego powieści cieszą się uznaniem, to po
                            ksiązki sięga o wiele mniej ludzi.
                            Myślę, ze teraz nie mamy pisarza, który rozpalałby tak wyobraźnię
                            masowego czytelnika jak swego czasu Wharton, czy Carroll.
                            Na marginesie dodam, że ta seria z Salamandrą była bardzo dobra -
                            przeczytałam dzięki niej mnóstwo fajnych książek, które w Taniej
                            Książce kosztowały grosze. I tak samo wszystko z serii z Kameleonem -
                            mogłam czytać praktycznie w ciemno.
                            • ojuciasan Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 22:58
                              Ale który Irving? Ten od Garpa, czy ten skandalista od II wojny światowej?...
                              A serię z salamandrą też uważam za udaną - nawet całkiem niedawno kupiłam
                              "Autor, autor" Davida Lodge i choć podchodziłam do niej dość ostrożnie, okazała
                              się świetna. Seria podoba mi się także edytorsko - format, poręczność, druk,
                              papier, opracowanie graficzne, wszystko jest super, zachęca, i książka dobrze
                              trzyma się w ręku smile
                              • kasia111177 Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 23:18
                                Ja napisałam o Irvingu od Garpa. Ale i tak moim zdaniem najlepszą
                                jego powieścią jest "Metoda wodna", zwłaszcza fragmenty
                                korespondencji z wierzycielami oraz historia o tym jak zdrada
                                małżeńska wyszła na jaw w czasie pobytu w toalecie.
                                • ojuciasan Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 23:39
                                  To ja przyznam, że za nim nie przepadam... Pewnie dlatego, że nie przepadam
                                  ogólnie za amerykańską kulturą, a to jest klasyczny jej reprezentant w moim
                                  przekonaniu, czyli jestem uprzedzona wink Za to ten drugi Irving, brytyjski
                                  historyk, intryguje mnie. Niesamowity warsztat, wiedza i dociekliwość - a jednak
                                  najwyraźniej szalony trochę...
                              • kerry_weaver Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 23:21
                                Seria była super, a z Lodge'a pisałam pracę magisterską smile Bardzo
                                polecam jego wcześniejsze powieści tzw. campus fiction (też wydane w
                                tej serii).

                                U Carrolla pamiętam sporo takiego moralizowania, choćby pierwsze co
                                mi przychodzi na myśl to scena pod koniec jednej z powieści gdzie
                                Śmierć przychodzi po umierające dziecko, które bawi się jakimś
                                papierkiem... nie pamiętam już tytułu (Na pastwę aniołów?) i
                                rozważania o tym, że my, ludzie jesteśmy silniejsi od śmierci.
                                W "Dziecku..." o naturze zła. Oczywiście to subiektywne odczucie ale
                                miałam wrażenie że autor mi wykłada jakieś oczywistości. A tego nie
                                lubię. Wolę sama przetrawić książkę albo pozbierać poszlaki z tekstu
                                i dojść do wniosków (nawet banalnych) samodzielnie. Jak u Axelsson
                                np. Ale ja się robię z wiekiem straszliwie wybredna książkowo i
                                trudno mnie zadowolić smile

                                Irving - ten od Garpa oczywiście - nie macie poczucia że na niego
                                też była swego czasu taka moda?
                                Teraz od paru lat chyba jest trend na Zafona i na Barcelonę w
                                książkach, plus moda na Murakamiego.
                                • kasia111177 Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 23:37
                                  Na Irvinga? Jeśli już to jakaś malutka. Murakami zdecydowanie
                                  cieszył się większą popularnością. Zafon też, ale "Gra Anioła" nie
                                  zyskała tylu pochlebnych komentarzy, co "Cień wiatru" (który zresztą
                                  porzuciłam w połowie i nie mogę się skusić, zeby dokończyć).
                                  Przeraża mnie to, o czym wspomniano wcześniej, że książka staje się
                                  produktem - jesli jakiś pomysł chwyci - ma natychmiast dziesiątki
                                  naśladowców. I co gorsza - im mniej udana kopia, tym wiekszy szum
                                  marketingowy wokół niej.
                                  • ojuciasan Re: Jonathan Carroll 17.08.09, 23:48
                                    No tak, coś w tym jest. Choć niby nie autora wina, że ktoś chce na nim zarabiać
                                    za wszelką cenę i tworzą się jakieś mody, a tym bardziej, że pojawiają się
                                    mierni naśladowcy... Do Kerry: w Carrollu nie dopatruję się raczej morałów, może
                                    w "Zakochanym duchu" można znaleźć jakąś "programowość", ale i tak go lubię smile
                                    Do Kasi: Zafona poważam, i zdecydowanie bardziej "Grę anioła" niż "Cień wiatru"
                                    (podoba mi się ten faustowski wątek) wink
            • jarkoni Re: Jonathan Carroll 23.09.09, 22:36
              Romashko, Krainą chichów byłem zachwycony.
              Zresztą wychodziła w Fantastyce w odcinkach w latach 80-tych.
              A kiedy pies przemówił : "oddychać przez sierść" to przez tydzień do następnego
              odcinka spać nie mogłem..
              PS. Masz maila ode mnie
    • babeczka27 Re: Jonathan Carroll 18.08.09, 09:43
      A wiecie, prześledziłam wszytskie wypowiedzi i wychodzi mi jedno.
      Czy ktoś jest wielbicielem jednego z wymienianych przez nas autorów
      czy też nie, dla nich (autorów) jest ważne, że dyskutujemy o ich
      książkach. Sprawdza sie wiec stare porzekadło, że nie ważne jest czy
      gadają dobrze, czy źle, ważne, żeby gadali smile
      A na książki zawsze była cykliczna moda. Wystarczy, że któryś z
      reżyserów młodego pokolenia zechce ponownie odkopać 'Ptaśka', zrobi
      film z jakimś modnym, młodym aktorem nowego pokolenia i znowu
      książka odżyje, ujawnią się nowi wielbiciele i tytuł trafi ponownie
      w obieg.
      Co do Irvinga, uwielbiam go już z dawien dawna. 'Hotel New..'
      pochłaniam jako piętnastka, z wypiekami na twarzy smile Ostatnio
      przeczytałam 'Zanim Cię znajde'. Jak dla mnie, super sprawa. Ale
      widze, patrząc na osoby z mojego otoczenia, podobne wiekowo, że dla
      nich Irving, nie jest żadnym wydarzeniem. Szczerze mówiąc, wśród
      znajomych jestem jedyną, która pasjonuje się jego piśmiennictwem.

      A co powiecie na Ericę Jong, swego czasu tak 'modną' pisarkę?
    • maniaczytania Re: Jonathan Carroll 25.09.09, 23:15
      Nie ja. Wlasnie przeczytalam "Biale jablka", to bylo moje pierwsze
      spotkanie z Carrollem i chyba ostatnie.
      I to pomimo, ze ja lubie generalnie sprawy duchowe, lekko magiczne,
      ale to, co zaprezentowal w tej ksiazce ( nie wiem, jak jest w
      innych) to po prostu beznadzieja. Ktos tu wyzej napisal o
      moralizatorstwie, wykladaniu kawy na lawe - dokladnie mam te same
      odczucia. Poza tym strasznie przewidywalne to bylo, dobro zwycieza
      zlo, milosc pokonuje wszelkie przeszkody - sorry to nie moja bajka.
      I wizja zycia po smierci zupelnie niezgodna z moja, ale to wlasciwie
      nie zarzut, tylko subiektywne odczucie.
      Nie mam ochoty na nastepne, a po Waszych postach sadzac - nie mam
      tez co zapoznawac sie z Coelho?
      • ojuciasan "Białe jabłka" - 26.09.09, 00:41
        "Białych jabłek" to akurat nawet ja, która Carrolla kocham namiętnie, nie
        zmogłam! Ta książka oraz cykl, będący jego kontynuacją, to raczej nie jest dobry
        początek wink Ani reprezentatywny. Na zapoznanie się z Carrollem proponowałabym
        jednak "Krainę chichów", a potem "Kości księżyca", "Dziecko na niebie",
        "Zaślubiny patyków", "Muzeum psów", "Całując ul"... wink
        Natomiast co do Coelho - nawet nie skomentuję, bo jak można zestawiać w ogóle
        obok siebie te dwa nazwiska?! sad(

        • maniaczytania Re: "Białe jabłka" - 26.09.09, 01:00
          ojuciasan napisała:

          > Natomiast co do Coelho - nawet nie skomentuję, bo jak można
          zestawiać w ogóle
          > obok siebie te dwa nazwiska?! sad(

          Jako ze do tej pory nie czytalam ani jednego ani drugiego, nie widze
          nic w dziwnego w tym, ze ich zestawiam. Zwlaszcza, ze obaj kraza
          wokol podobnych tematow, obaj byli bardzo modni swego czasu u nas w
          jednym czasie mniej wiecej, no i obaj produkuja ksiazki na potege ...
          • maniaczytania Re: "Białe jabłka" - 26.09.09, 01:03
            a poza tym, to nie wiem, czy jeszcze sie zdecyduje na jakas inna
            ksiazke Carrolla, moze za jakis czas.
            Ojuciasan - szczerze mowiac dziwi mnie troche Twoje dla niego
            uwielbienie, bo sadzac po innych Twoich postach, myslalam, ze Ty
            raczej czytasz ambitniejsze ksiazki, a tej tworczosci do takowej bym
            nie zaliczyla.
            • ojuciasan Re: "Białe jabłka" - 26.09.09, 03:03
              maniaczytania napisała:

              > a poza tym, to nie wiem, czy jeszcze sie zdecyduje na jakas inna
              > ksiazke Carrolla, moze za jakis czas.
              > Ojuciasan - szczerze mowiac dziwi mnie troche Twoje dla niego
              > uwielbienie, bo sadzac po innych Twoich postach, myslalam, ze Ty
              > raczej czytasz ambitniejsze ksiazki,

              Nie bardzo wiem, jak i w czym mierzysz tę ambicję? wink

              a tej tworczosci do takowej bym
              > nie zaliczyla.

              A ja bym zaliczyła.
          • ojuciasan Re: "Białe jabłka" - 26.09.09, 03:19
            maniaczytania napisała:

            > ojuciasan napisała:
            >
            > > Natomiast co do Coelho - nawet nie skomentuję, bo jak można
            > zestawiać w ogóle
            > > obok siebie te dwa nazwiska?! sad(
            >
            > Jako ze do tej pory nie czytalam ani jednego ani drugiego, nie widze
            > nic w dziwnego w tym, ze ich zestawiam. Zwlaszcza, ze obaj kraza
            > wokol podobnych tematow, obaj byli bardzo modni swego czasu u nas w
            > jednym czasie mniej wiecej, no i obaj produkuja ksiazki na potege ...
            >

            Powiedzenie, że Carroll i Coelho krążą wokół podobnych tematów świadczy
            faktycznie o całkowitej nieznajomości obu. Jeśli już, to każdy z nich krąży z
            całkiem przeciwnej strony wink
            Poza tym: Carroll jest twórcą fantastyki, nawet (choć nie lubię tego słowa)
            "horroru" - można go prędzej porównywać z Kingiem, zresztą są porównywani.
            Coelho to literatura religijna, mistyka religijna, choć trudno stwierdzić do
            końca, jakiej religii wink
            Co do jakiejś "mody", to kompletnie mnie ona nie interesuje, a jej mechanizmy są
            mi obce.
            Co do ilości napisanych książek - pisarz jest właśnie od tego, żeby pisać i
            trudno winić go za to, że pracuje. Zwłaszcza, kiedy robi to dobrze.

            • maniaczytania Re: "Białe jabłka" - 26.09.09, 09:29
              no nie wiem, mnie jakos bardziej kojarza sie oni z literatura
              masowa, komercyjna.
              Nie slyszalam tez ( jesli mowa o ambicji) o tym, zeby Carroll dostal
              jakies prestizowe nagrody.
              Ojuciasan - ja nie chce go deprecjonowac, po prostu zdziwilo mnie,
              jak ktos, kto zachwyca sie Eco i Kundera, moze uwielbiac Carrolla -
              czyli wlasciwie takie strasznie naiwne bajki, do tego nie napisane
              jakims szczegolnie dobrym jezykiem.
              Moja bajka Carroll na pewno nie jest i raczej nie bedzie, chociaz
              moze kiedys zajrze do ktorejs z tych przez Ciebie poleconych. Po
              Twoich postach na pewno rezygnuje z Coelho, to tym bardziej nie moje
              klimaty.
              • ojuciasan Re: "Białe jabłka" - 26.09.09, 16:08
                Kompletnie nie wiem, jak Ci to wyjaśnić... Ale spróbuję smile Ja w ogóle inaczej
                myślę o literaturze. Na równi poważam, powiedzmy, Agathe Christie i Kunderę,
                Carrolla, Kinga, Choromańskiego czy Eco. Nie będę w to za bardzo wnikać, gdzieś
                już o tym pisałam: książka ma poruszyć mnie intelektualnie, emocjonalnie i
                estetycznie. Reszta jest mi totalnie obojętna i śmieszą mnie wszelkie snobizmy,
                w tym kulturalne. A co do Carrolla, moim zdaniem masz zupełnie skrzywione
                pojęcie o nim, i to głównie z powodu uprzedzeń. To jeden z najbardziej
                oryginalnych współczesnych twórców fantastyki. Zaliczany do tzw. realizmu
                magicznego, jednak stworzył własny odrębny "magiczny" świat, jedyny,
                niepowtarzalny i - co ważne - zawsze rozpoznawalny. Operuje też nie do
                podrobienia językiem - pełnym poezji, polotu, lekkim i dowcipnym. Jego książki
                polecał sam Lem (co jest dla mnie ważniejsze niż przeróżne nagrody nadętych
                literackich pomponów).
                Ja bym zalecała większy dystans do opinii oficjalnej krytyki literackiej: w
                czasach Dantego jego Komedia Boska uchodziła wśród ówczesnych "znawców" za
                dziełko wulgarne, pozbawione sensu, elegancji i talentu. Nikt nie przyznałby mu
                wówczas żadnej "literackiej nagrody Nobla" wink
                • maniaczytania Re: "Białe jabłka" - 26.09.09, 16:29
                  Hmm, teraz to juz w ogole sie skolowalam. Ja czytam w zasadzie
                  wszystko - tak jak dla Ciebie - wazne, zeby mnie cos poruszylo (
                  moze to byc nawet romans wink )
                  Carroll mnie nie poruszyl. Realizm magiczny bardziej podoba mi sie w
                  wydaniu Marqueza, czy Chitry Banerjee Divakaruni. Tutaj jakies to
                  wszystko bylo, no sama nie wiem, jak to okreslic inaczej, jak nie -
                  naiwne, infantylne. Taki sam jest dla mnie zreszta jego jezyk -
                  piszesz- pelen poezji i polotu - ja tego nie zauwazylam, raczej mnie
                  meczyl dluzyznami, wykladaniem wszystkiego kawa na lawe - ja lubie
                  troche sie pogimnastykowac domyslami.
                  • ojuciasan Re: "Białe jabłka" - 26.09.09, 16:39
                    No cóż, każdy ma oczywiście inną wrażliwość estetyczną, i tak ma być - zawsze
                    powtarzam, że z książkami jest jak z miłością wink Ja Marqueza zresztą też
                    strasznie lubię. I Cortazara wink Co do Carrolla - nie wiem, być może z czasem
                    pisarzom trochę odbija i zaczynają epatować jakąś swoją osobistą ideologią, być
                    może... To się zdarza. Dlatego polecam raczej bardziej "klasyczne" książki
                    Carrolla.
                    Romanse mnie rzadko kiedy poruszają. Tzn. - nie w książkach wink
                    • jarkoni Re: "Białe jabłka" - 27.09.09, 13:53
                      Przyznaję od razu, że nie czytałem całego wątku, ale "Kraina Chichów" mnie
                      zafascynowała.
                      Ktoś pamięta gdzie to najpierw było publikowane? W odcinkach
                      zresztą..(..oddychać przez sierść..ech)...
                      Bo ja pamiętam...
                      • ojuciasan Re: "Białe jabłka" - 27.09.09, 15:45
                        jarkoni napisał:

                        > Przyznaję od razu, że nie czytałem całego wątku, ale "Kraina Chichów" mnie
                        > zafascynowała.
                        > Ktoś pamięta gdzie to najpierw było publikowane? W odcinkach
                        > zresztą..(..oddychać przez sierść..ech)...
                        > Bo ja pamiętam...

                        Chyba w "Fantastyce", prawda? smile
      • annamaria0 Re: Jonathan Carroll 12.11.09, 11:44
        Przyznam, ze sto razy wole Iana McEwana czy Kazuo Ishiguro,
        absolwentow prestizowego kierunku Creative Writing na East Anglia
        University, niz Jonathana Carrolla.
        Nie rozumiem tej pogardy dla warsztatow pisania, widocznej w roznych
        watkach na roznych forach, a tym bardziej dla pisarzy - absolwentow.
    • megi1973 Re: Jonathan Carroll 04.01.10, 15:05
      mimo iż zawiodłam się na "Zaślubinach patyków" skusiłam się
      na "Krainę Chichów" i ...znów zmarnowany czas.Tak się zastanawiam co
      ten facet pije/czego używa że pisze takie bzdury
      • ojuciasan Re: Jonathan Carroll 04.01.10, 15:51
        megi1973 napisała:

        > Tak się zastanawiam co
        > ten facet pije/czego używa że pisze takie bzdury

        Trzeba mieć naprawdę bardzo dużo pewności siebie, żeby w ten sposób to ująć wink
        • jarkoni Re: Jonathan Carroll 04.01.10, 16:57
          Dokladnie tak, ale byc moze megi jest wyjatkowo scislym umyslem i odpowiadaja
          Jej wylacznie ksiazki ekonomiczno-finansowe, kto wie..
          PS Przepraszam za brak znakow diakrytycznych, ale prawa reka w gipsie, stukam
          jednym palcem lewej. Uwazajcie, slisko bywa...
          • imilla Re: Jonathan Carroll 04.01.10, 20:21
            Oj wiem coś o tym jarkoni, ja kończyny górne mam co prawda sprawne,
            ale jak padłam na kolana kilka dni temu, tak jedno z nich do tej
            pory odmawia posłuszeństwa, współczuję gipsu smile

            "Krainę Chichów" uwielbiam, wpadła mi kilka lat temu w ręce zupełnym
            przypadkiem. Wracając do domu po zakończonej sesji postanowiłam
            zrobić sobie prezent i kupiłam na dworcu książkę, którą poleciła mi
            sprzedawczyni. To była właśnie "Kraina Chichów" i dla mnie okazała
            się prawdziwym prezentem. Pochłonęłam ją całą w pociągu i od tej
            pory Carroll ma we mnie oddaną fankę. Co nie oznacza, że wszystkim
            co napisał jestem tak zachwycona jak "Krainą" właśnie. Ale wydaje mi
            się, poprawcie jeśli nie mam racji, że pisarze, którzy tworzą sporo
            i mający pewien charakterystyczny styl, po pewnym czasie nie są już
            zbytnio zaskoczyć czytelnika. Ja tak odbieram pisarstwo Carrolla
            (chociaż nie tylko jego, ma też coś takiego jeśli chodzi o muzykę.
            Uwielbiam Stinga, ale wiem, czego sie po nim spodziwać więc wielkich
            rewelacji sie nie spodziewam, chociaż kolejne płyty kupuję i z
            przyjemnością ich słucham. To jak obcowanie ze starym, lubianym,
            dobrze znanym znajomym smile
              • megi1973 Re: Jonathan Carroll 05.01.10, 14:58
                nie jestem ścisłym umysłem i nie czytam książek finansowo-
                ekonomicznych! ale akurat w tym przypadku naprawdę nie wiem czym się
                zachwycacie-tematem że ludzie zamianiają się w psy i na odwrót? to
                dobre dla przedszkolaków
                • ojuciasan Re: Jonathan Carroll 05.01.10, 15:25
                  megi1973 napisała:

                  > nie jestem ścisłym umysłem i nie czytam książek finansowo-
                  > ekonomicznych! ale akurat w tym przypadku naprawdę nie wiem czym się
                  > zachwycacie-tematem że ludzie zamianiają się w psy i na odwrót? to
                  > dobre dla przedszkolaków

                  Dobre!... big_grin Naprawdę mnie rozbawiłaś smile Ale możesz to nazwać także
                  fantastyką, metaforą, wyobraźnią, magią, przenośnią itd. Świat literacki ma to
                  do siebie, że wychodzi często poza światy realne, ponieważ ma takie prawo - oraz
                  takie możliwości. Natomiast jeśli ktoś z założenia nie lubi fantastyki, to
                  naprawdę nie musi po nią sięgać! Nie ma przymusu, literatura jest bogata, ma do
                  zaoferowania dla każdego coś dobrego. Bez sensu zmuszać się do gatunków, których
                  się nie trawi i które leżą poza zasięgiem własnego typu odczuwania czy
                  rozumienia estetycznego. Ja na przykład uważam za czyste bzdury to, co piszą -
                  dla przykładu - taka Santa Montefiore, Szwaja, Kalicińska, Danielle Steel czy
                  Wiśniewski - i oki, tak ma być, właśnie dlatego literatura jest tak różnorodna.
            • aaricia_szalona Re: Jonathan Carroll 05.01.10, 21:55
              Tak mnie zaciekawiliście, że odnalazłam swoją " Krainę Chichów" i pochłonęłam w jeden wieczór. Nie czytałam jej od czasów studenckich. Wtedy mi się podobała, teraz mnie zachwyciła i wbiła w fotel. Warto czasem wrócić. Dziękuję.
              • ojuciasan Re: Jonathan Carroll 05.01.10, 22:10
                aaricia_szalona napisała:

                > Tak mnie zaciekawiliście, że odnalazłam swoją " Krainę Chichów" i pochłonęłam w
                > jeden wieczór. Nie czytałam jej od czasów studenckich. Wtedy mi się podobała,
                > teraz mnie zachwyciła i wbiła w fotel. Warto czasem wrócić. Dziękuję.

                Dla nas zaszczyt smile Coś w tym jest, że bez (burzliwych) dyskusji czytelników
                książki żyją co najwyżej na pół gwizdka...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka