klawiatura_zablokowana
08.07.13, 20:09
Miałam sobie odpuścić, ale temat pojawił się dwa razy jako OT i dwa razy wzbudził emocje. Otóż jestem zdania - o zgrozo - że opisana w McDusi dorosła Bebe wcale nie została przez MM zamordowana. Wręcz przeciwnie, jest jedną z niewielu postaci poprowadzonych konsekwentnie: zdystansowana nastolatka wyrasta na zdystansowaną, acz pełną klasy kobietę. Nie wiem skąd pojawiające się tu i ówdzie sugestie, że Beata powinna pod wpływem czarodziejskiej różdżki Damba wyrosnąć na tryskającą ekstrawertyzmem kobietę. Bo i czemuż by? Przed mężem może się otworzyć, przed obcą nastolatką może być tak samo wycofana jak zawsze. Wiek ani małżeństwo nie musiały magicznie tego zmienić.
Jeśli się nie zgadzacie ze mną, to zapraszam do dyskusji :)