Dodaj do ulubionych

Kapuściński non fiction

07.03.10, 13:27
Jak do tego podchodzicie, bo ja mam dość rozbieżne odczucia.
Z jednej strony Autor jest osobą publiczną, ale to w żaden sposób nie powinno
upoważniać innych do wyciąganie jego spraw prywatnych na czołówki gazet.
Uważam także, że Autor ma prawo w swojej twórczości na swoje widzenie i
dodawanie pewnych elementów celem zwiększenia atrakcyjności swojego przekazu.
Gdyby było inaczej, to pisanie nie miałoby sensu.
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: Kapuściński non fiction 07.03.10, 14:21
      Hm, co do obyczajowej sfery życia, to sam nie wiem, aczkolwiek mam poczucie, że
      z jednej strony sporo osób krzyczy, że nie należy się tym zajmować, nawet w
      biografii (to czym ona wtedy jest?), z drugiej przecież te przeróżne Plotki i
      ich popularność nie bierze się z księżyca.

      Z drugiej, pojawia się problem cholernie istotny: czy ktoś, kto kłamie, mówi
      prawdę? Sam nie wiem, ale skłaniam się twierdzeniu, że tutaj racja jest po
      stronie Domosławskiego - jeśli mają być fakty, to nie wolno ich wymyślać, skoro
      tekst idzie jako opis i analiza rzeczywistości, a nie jej kreacja. Literatura
      Kapuścińskiego jest porywająca niezależnie od jej związku z rzeczywistością, ale
      tu atakujący biografa pozwalają sobie na zbyt wiele, moim zdaniem.

      W gruncie rzeczy Domosławski dotknął bardzo ważnej sprawy: manipulowania nami
      przez opis rzeczywistości. Pisam, zderz to chociażby z tym, co nam pokazywano a
      propos wojen z Irakiem, Afganistanem, a będziesz wiedział, co mam na myśli.
      • aniax1000 Re: Kapuściński non fiction 14.10.13, 16:34
        Moim zdaniem fakt, że rodzina dopiero teraz, grubo 3 lata po premierze książki, gdy właściwie cały nakład już się wyczerpał, zablokowała (lub jak ktoś woli) ocenzurowała tę książkę, jest dość sporą głupotą. Pokusiłam się nawet o napisanie trochę na ten temat:
        Kapuściński non fiction
        • pisam Re: Kapuściński non fiction 16.10.13, 09:21
          Aniax - to jest trochę inaczej, jeśli chodzi o historię sporu rodziny z wydawcą i Autorem. Otóż, z tego co wiem, rodzina od początku zgłosiła swoje zastrzeżenia wobec pewnych fragmentów publikacji, bo np. wbrew ustaleniom nie przedstawiono im treści do autoryzacji. Po drugie, sprawa oparła się o sądy, a one jak wiadomo pracują wolno, szczególnie jak komuś na tym zależy. Po trzecie, od pierwszego wyroku strony (Autor i wydawca) się odwołali, więc trzeba było powtórzyć przewód... Zresztą, zerknij tutaj i sama sprawdź, że sprawa toczy się od 2010 roku - czyli od wydania.
          kultura.newsweek.pl/biografia-kapuscinskiego--trafi-do-ksiegarn-czy-bedzie-zakaz-sprzedazy-,53845,1,1.html
    • ojuciasan Re: Kapuściński non fiction 07.03.10, 20:05
      Jestem zdania, że kiedy chodzi o biografię np. Henryka VIII, to można pisać
      wszystko, co tylko znajdzie się w materiałach źródłowych - i nikogo to już nie
      zaboli. Byle zgodnie z prawdą historyczną. Natomiast gdy sprawa dotyczy
      biografii żyjącego człowieka - lub takiego, który niedawno umarł - należałoby
      jednak zachować szczególną ostrożność i liczyć się z uczuciami jego wciąż
      żyjących bliskich, a także z prawem autorskim. Ponadto rzecz ma służyć nauce,
      literaturze, a nie łatwej karierze biografa, który chce zaistnieć za wszelką
      cenę (by nie powiedzieć: "po trupach"). Tego typu książki budzą niezdrową
      sensację i, owszem, służą paskudnej modzie bezkompromisowego publicznego
      plotkarstwa oraz żerowania na prywatności innych ludzi. Ja oczywiście uogólniam.
      Wszystko rzecz taktu. Prawdę oczywiście należy pisać, ale jak wiadomo, istnieją
      różne prawdy: cała prawda, święta prawda i g... prawda ;-)
      • ojuciasan Jeszcze coś: 07.03.10, 20:08
        Wspominając o prawie autorskim, mam także na myśli np. prawo do wizerunku (osób
        trzecich).
        • spacey1 Re: Jeszcze coś: 07.03.10, 20:55
          Wydaje mi się, że w kontekście pisania biografii nie ma zastosowania ochrona
          wizerunku. Inaczej nie byłoby na świecie nieautoryzowanych biografii.
          • ojuciasan Re: Jeszcze coś: 07.03.10, 22:43
            Wydaje mi się, że nie ma takich prawnych wyjątków, trzeba to po prostu jakoś
            uregulować, czy to bezpośrednio z osobami zainteresowanymi, ewentualnie
            zachowując anonimowość osób - inaczej można narazić się na zarzut pomówienia,
            zniesławienia (gdy chodzi o czyjeś sprawy osobiste, intymne, prywatne). I tak
            się od czasu do czasu dzieje. Nie twierdzę, że w tym przypadku. Nie znam
            książki. I nie wiem, czy mam ochotę poznać.
            • spacey1 Re: Jeszcze coś: 07.03.10, 22:48
              pomówienie czy zniesławienie to zdaje się z definicji zarzucanie nieprawdy.
              • ojuciasan Re: Jeszcze coś: 07.03.10, 23:05
                spacey1 napisała:

                > pomówienie czy zniesławienie to zdaje się z definicji zarzucanie nieprawdy.

                No jasne, ale cudze (własne także) życie osobiste zwykle nie jest przejrzyste,
                czarno-białe, a "prawda" nie jest tu jednoznaczna czy prosta do zdefiniowana.
                Niełatwo ją udowodnić. Pomijam już kwestie moralne.
      • wlodekbar Re: Kapuściński non fiction 08.03.10, 16:50
        Podpisuje sie.
    • ojuciasan Definicja - 07.03.10, 23:08
      A jednak. Jest to jednak bardziej skomplikowane i nie dotyczy tylko ogłoszenia
      nieprawdy:
      pl.wikipedia.org/wiki/Znies%C5%82awienie
    • czepialska Re: Kapuściński non fiction 08.03.10, 12:22
      Biografia, jeżeli już została napisana, nie powinna być lukrowanym
      tekstem pochwalnym ale pełną historią życia osoby z jego blaskami i
      cieniami. Każdy inny obraz jest niepełny, a tym samym nieporawdziwy.
      • ojuciasan Re: Kapuściński non fiction 08.03.10, 14:52
        czepialska napisała:

        > Biografia, jeżeli już została napisana, nie powinna być lukrowanym
        > tekstem pochwalnym ale pełną historią życia osoby z jego blaskami i
        > cieniami. Każdy inny obraz jest niepełny, a tym samym nieporawdziwy.
        >

        Nikt tu nie wspominał o tekstach pochwalnych. Chodziło o to, żeby cudza
        biografia nie spełniała roli brukowca - ku chwale biografa ;-)
        • jacek1f albo ktos zasługuje na biografie, albo nie:-) 08.03.10, 15:35
          Kapusta zasłuzył swoja praca i sam sobie zasłuzył jako Mistrz tworząc troche
          mitów i legend. I dlatego BIOGRAFIA z wszelkimi jej prawami pierwotnymi - bez
          lukru, z sola i octem.... jesli trzeba - nalezy mu sie i nie ma, że pomnik, brąz
          itp.

          Człowiek odpowiada za swoje życie i za swoje czyny i jest coś za coś, sorry.

          Oprócz lekkiego zdziwienia stanem rozwiniętej naiwności wśród części narodu,
          któy uważa, że mozna było byc Mistrzem i Piewcą i korespondentem PAPu w
          najgorszych czasach i byc aniołkiem wybielonym w OMO, to mnie dotknęło jedno w
          tej niby aferze - a mianowicie Bartoszewski. Nie narzekam na nadmiar jakichśtam
          autorytetów w obecnej rzeczywistości, ale Bartoszewski swoim oswiadczeniem o
          książce, jej wydaniu itp i przyznaniu sie, ze NIE CZYTAŁ jej - skreslił sie
          skutecznie pozostawiając mnie rozczarowanego jednak trochę:-)
          Ale dam radę.
        • skajstop Re: Kapuściński non fiction 08.03.10, 16:00
          ojuciasan napisała:

          > Nikt tu nie wspominał o tekstach pochwalnych. Chodziło o to, żeby
          > cudza biografia nie spełniała roli brukowca - ku chwale biografa
          > ;-)

          No tak, ale tam o żonach, matkach i kochankach jest bardzo mało w stosunku do
          reszty tekstu. Tylko ta grupa przeciwników sprawia wrażenie, jakby to był brukowiec.

          A przecież nie unikniesz pisania o życiu prywatnym, co by to była za biografia?
          • ojuciasan Re: Kapuściński non fiction 08.03.10, 19:15
            Ja abstrahowałam od tej konkretnej książki. Ale faktem jest, że żona i córka
            zgłaszają sprzeciw, twierdząc, że naruszone zostały ich (nie Kapuścińskiego,
            uwaga) dobra osobiste. A to jest moim zdaniem rzecz święta - nie skaleczyć osób
            żyjących, nie włazić z buciorami w cudzą prywatność bez upoważnienia. Ostatnio
            to takie oczywiste: wszystko wolno, nikt się nie liczy, wszystko stało się
            publiczne - Orwell na całego...
    • siostraheli Re: Kapuściński non fiction 08.03.10, 19:24
      Z jednej strony pisanie całej prawdy, kiedy żyją jej bohaterowie, jest niezbyt delikatne, ale z drugiej, jak pomrą, skąd brać "prawdę"?
      Mamy pretensję do syna Mickiewicza, że zafałszował i wyprał biografię ojaca, a jednocześnie chcemy wypranej biografii Kapuścińskiego. Ja osobiście jestem za. Nie przepadam za fałszywą hipokryzją. Przeczytałam książkę i nie widzę w niej nic niestosownego. Jest świetnie napisana. Najlepiej by jednak było, żeby każdy pisarz obowiązkowo pisał pamiętniki, nie byłoby problemu. Kim byłby pisarz-Tyrmand współcześnie, gdyby nie Dziennik 1954 lub Kisiel bez Dzienników? Dlaczego wszyscy fascynują sie teraz pamiętnikami Iwaszkiewicza? Bo tam jest prawda i żywi ludzie. Więc skoro ktoś nie napisał pamietników, jest zdany na pracę biografów;-) A to już ryzyko.
      • ojuciasan Re: Kapuściński non fiction 08.03.10, 20:12
        No tak, ale życie Kapuścińskiego to po pierwsze nie tylko on sam. To także jego
        bliscy, rodzina, przyjaciele, znajomi - ludzie będący częścią jego życia, lecz
        mający jednocześnie nienaruszalne prawo do własnej prywatności. Po drugie - w
        zasadzie nikogo nie powinno obchodzić życie prywatne pisarza, tylko jego
        twórczość. A, tak na marginesie, reportaże Kapuścińskiego także można uznać za
        rodzaj "pamiętnika". W nich osobiście określił, ile z jego życia powinno być
        istotne dla publiczności. Wytyczył pewne granice. W końcu pisarz to nie polityk,
        nie gwiazda estrady wystawiająca się w całości na sprzedaż - tylko prywatny
        człowiek, realizujący swoją pracę zawodową najlepiej jak potrafi. Najczęściej
        "za kulisami". I to ona jest rzeczą publiczną, wystawianą na sprzedaż. Nie
        prywatne życie autora. Takie jest moje zdanie...
        • siostraheli Re: Kapuściński non fiction 09.03.10, 10:35
          Niby tak, jak pisarz jest mały. Jak robi się wielki, to staje się własnościa narodu;-)
          • ojuciasan Re: Kapuściński non fiction 09.03.10, 12:53
            siostraheli napisała:

            > Niby tak, jak pisarz jest mały. Jak robi się wielki, to staje się własnościa na
            > rodu;-)

            Ale często to tylko naród tak uważa, pisarz niekoniecznie ;-)
            • zoey7 Re: Kapuściński non fiction 09.03.10, 16:07
              A co Kapuściński strasznego zrobił swojej córce? Bo żonę to zdradzał
              na potęgę ponoć...
              • ojuciasan Re: Kapuściński non fiction 09.03.10, 17:30
                zoey7 napisała:

                > A co Kapuściński strasznego zrobił swojej córce? Bo żonę to zdradzał
                > na potęgę ponoć...

                Jeśli nie w tabloidach, to może w tej książce coś znajdziesz na temat, kto wie?...
                • zoey7 Re: Kapuściński non fiction 09.03.10, 23:17
                  Widzisz, taka ze mnie przekorna dusza, że nie lubię czytać tego, co
                  takie głośne, kontrowersyjne i ma darmową reklamę w każdym z
                  możliwych mediów. I wolę dla odmiany przypomnieć sobie coś autorstwa
                  Kapuścińskiego. Nie masz ochoty odpisywać na czyjeś pytania w
                  postach? To pomiń je milczeniem. Ot, taka kultura.
                  • ojuciasan Re: Kapuściński non fiction 10.03.10, 03:12
                    zoey7 napisała:

                    > Widzisz, taka ze mnie przekorna dusza, że nie lubię czytać tego, co
                    > takie głośne, kontrowersyjne i ma darmową reklamę w każdym z
                    > możliwych mediów. I wolę dla odmiany przypomnieć sobie coś autorstwa
                    > Kapuścińskiego. Nie masz ochoty odpisywać na czyjeś pytania w
                    > postach? To pomiń je milczeniem. Ot, taka kultura.

                    A skąd ja mam na litość boską wiedzieć, co Kapuściński zrobił swojej córce?!...
                    Nie mogę Ci na to pytanie odpowiedzieć, mogę tylko zasugerować gdzie takich
                    informacji szukać, skoro Cię to interesuje. Ot, taka kultura ;-)
                    A co do stosunku do rzeczonej książki oraz do twórczości Kapuścińskiego -
                    całkowicie się z Tobą zgadzam :-)
                    • hajota Re: Kapuściński non fiction 10.03.10, 12:06
                      A ja odeślę jednak pytającą do "rzeczonej książki" (którą zresztą bardzo wysoko
                      oceniam). Można na chybcika w księgarni przeczytać te parę stron, jeśli się nie
                      chce kupować. A ich streszczanie tutaj byłoby spłyceniem i strywializowaniem.
                      Powiem tylko, że pytanie powinno raczej brzmieć "co córka zrobiła
                      Kapuścińskiemu", a nie "co on jej zrobił". Rozumiem zastrzeżenia córki wobec
                      tego rozdziału, bo wychodzi ona na osobę, delikatnie mówiąc, mało sympatyczną.
                      • jacek1f ja tylko podkreslam raz jeszcze, ze minimum takim, 10.03.10, 13:53
                        by moc sie wypowiedziec jakkolwiek w temacie, jest przeczytanie ksiazki.
                        W kazdym razie powinno byc.
                        I wtedy - hulaj dusza - mozna potepiac, tabloityzowac, bronic corke i zone, smiac sie lub plakac nad zwyczajem bigrafowania.
                        • hajota Re: ja tylko podkreslam raz jeszcze, ze minimum t 10.03.10, 17:23
                          > by moc sie wypowiedziec jakkolwiek w temacie, jest przeczytanie ksiazki.

                          Chyba że się wyznaje przypomnianą przeze mnie na innym forum zasadę Franza
                          Fiszera: "Kochany, mam nad tobą tę przewagę, że ty czytałeś Prousta, a ja nie".
              • siostraheli Re: Kapuściński non fiction 09.03.10, 19:56
                Każdy facet zdradza żonę.
    • tebebe Re: Kapuściński non fiction 09.03.10, 19:03
      Jeżeli Kapuściński był reporterem i obnażał, że tak powiem, warsztat
      władzy, to dlaczego nie obnażyć warsztatu reportera. Kto
      czytał "Cesarza" ten na pewno miał również poczucie, że postać Hajle
      Selasje jest dość jednostronnie opisana, do pełnego obrazu cesarza
      jako człowieka z pewnością sporo brakuje. Poza tym rodzina Selasje
      tez jeszcze żyła, to było kilka lat po jego śmierci. Mogli poczuć
      się urażeni itd.
      Mnie wydaje się to wszystko bardzo ciekawe (tzn książka
      Domosławskiego, jestem w trakcie).
      Bez "ballad i romansów" by się obeszło, ale też, do diaska,
      ciekawe:)
      • tebebe Re: Kapuściński non fiction 09.03.10, 19:22
        Pomijając kwestie romansowe książki, bo one rzeczywiście są tematem
        pobocznym tej biografii, warto sięgnąć po 2-tomowe dzieło
        Wańkowicza "Karafka La Fontaine'a", w której Wańkowicz obnaża samego
        siebie, swój warsztat, cytując równocześnie i biorąc za przykład
        największych (Hemingway'a, czy polskiego Ksawerego Pruszyńskiego).
        Znaleźć tam można wiele analogii do obecnie dyskutowanych kwestii.
        Po tego typu lekturach trudno uznawać za rewelacje
        fakty/legendy/mity z książki Domosławskiego.
        • hajota Re: Kapuściński non fiction 09.03.10, 20:40
          Bardzo słuszna uwaga (o Wańkowiczu). Wszystko już było.
          Ale odnoszę wrażenie, że nikt z wypowiadających się na różnych łamach o książce
          AD nie słyszał chyba o "Karafce La Fontaine'a".
    • zooloza Re: Kapuściński non fiction 10.03.10, 08:07
      Kwestionowanie prawdy w reportażach Kapuścińskiego, a raczej histeria wokół tego
      jest dla mnie co najmniej zabawne. Zachodzę w głowę, jakim cudem ludzie mogli
      potraktować dosłownie niektóre fragmenty Cesarza, czy, np. takiej książki jak
      Heban. W Hebanie jest historia człowieka, który przemierza pustynie i kolejne
      państwa pogrążone w zamieszkach wojennych w poszukiwaniu brata. Każdy może sobie
      to wyobrazić, na ile pozwala mu "iloraz". Głodny, bez wody, bez jedzenia, bez
      dachu nad głową na pustyni szuka brata? Od miesięcy? Ja nie mam z tym problemu.
      Wiem, że jest to licencia poetica, dzięki której Kapuściński podkreśla ważna
      różnicę w mentalnosci Europejczyków i Afrykan - rodzina, która dla tych drugich
      jest wartością nadrzędną. Albo ten robaczek, który się poci a potem pije swój
      pot? No i teraz się mądre głowy rozgadały, że to nieprawda. Że Kapuściński
      KŁAMAŁ. Załamuje mnie to. Ja po przeczytaniu poruszającej książki zaczynam
      wędrówkę po internecie/bibliotece w poszukiwaniu materiałów na temat danego
      tematu, żeby się więcej dowiedzieć. I nie obrażam się na autora, który
      dostarczył mi niezwykłej literatury. Widocznie co niektórzy nie zgłębiali
      wiedzy, a teraz są oburzeni, że literatura Kapuścińskiego to nie sprawozdanie,
      że czasem posługiwał się (wg mnie) oczywistymi symbolami.
      Kolejna sprawa - jego relacja z ówczesna władzą. Czy naprawdę jesteśmy aż tak
      naiwni? Wyobrażaliśmy sobie, że w czasach, gdy uzyskanie paszportu na jeden
      wyjazd za granicę graniczyło z cudem - reporter mógł jeździć bez trudu po całym
      świecie, bo był święty?
      Gdyby nie nasza naiwność, nie byłoby dziś sprawy Ryszarda K.
      I pewnie nie byłoby bestsellera. A sprawa zdrady wobec żony? Podoba mi się post
      siostraheli. Każdy facet zdradza żonę. Tylko nie każdy jest sławny. No i tu cały
      ambaras.
      • pisam Re: Kapuściński non fiction 10.03.10, 11:18
        Sorry, Zooloza - ale ja nie zdradzałem i nie zdradzam. Po pierwsze, zona nie
        dała mi tej szansy. Po drugie, inna kobieta nie była dość otwarta aby dać mi tę
        szansę. Po trzecie, może to ja nie umiem czytać w kobietach i ich "Nie",
        traktuję dosłownie...
        No, i nie jestem sławny... wolałbym być dobrze ustawionym finansowo...
        • pisam Re: Kapuściński non fiction 10.03.10, 11:22
          A z Wańkowiczem, to święta prawda. Kiedyś spotkałem się z jednym z uczestników
          bitwy o Monte Casino. Od niego dowiedziałem się, że Wańkowicza wcale tam nie
          było bo w tym czasie siedział na bardzo głębokich tyłach w jakiejś knajpie i
          zbieram materiały. A właściwą pracę zaczął jak było już wszystko skończone,
          wtedy pojawił się w szpitalach i wycofanych oddziałach. Miał za to bardzo
          sensowny sposób na zbieranie informacji, zawsze przychodził do rozmówcy z butelką...
        • zooloza Re: Kapuściński non fiction 10.03.10, 11:58
          Tak czy siak, sporo mężów zdradza i niech to zostanie między nimi a ich
          żonami/kochankami... Mnie guzik obchodzi, czy Kapuściński zdradzał, mnie
          interesuje tylko jego twórczość. Skoro o tym nie pisał, to chyba nie czuł
          potrzeby podzielenia się tą informacją z czytelnikami. No, ale od czego ma się
          przyjaciół...
          • ojuciasan Re: Kapuściński non fiction 10.03.10, 15:19
            Zoołzo - całkowicie podpisuję się pod tymi Twoimi słowy :-)
            • jacek1f Rozumiem, że przeczytałaś książke? n/t 10.03.10, 15:39
              • ojuciasan Re: Rozumiem, że przeczytałaś książke? n/t 10.03.10, 16:45
                Nie wiem, czy pytanie było do mnie, ale jeśli chodzi o mnie, to nie - nie
                przeczytałam, a wypowiadałam się w szerszym kontekście, nie tej tylko konkretnej
                pozycji. Choć nie zastrzegam się, może i ją przeczytam, choćby z ciekawości, czy
                ma sens ten cały medialny szum. Ale nie w tym rzecz: mnie interesuje twórczość
                Kapuścińskiego, a nie czyjaś twórczość o nim. Cudze życie z zasady mnie niezbyt
                interesuje, chyba, że chodzi o postaci historyczne sprzed XVIII wieku, tak już
                jakoś mam ;-)
                • mwookash Czegoś nie rozumiem 11.03.10, 01:03
                  Piszesz:
                  "Cudze życie z zasady mnie niezbyt interesuje, chyba, że chodzi o postaci
                  historyczne sprzed XVIII wieku, tak już jakoś mam ;-)"
                  No to czemu czytasz książki Kapuścińskiego? Przecież on opisuje często
                  prawdziwych ludzi żyjących w drugiej połowie XX wieku.
                  • ojuciasan Re: Czegoś nie rozumiem 11.03.10, 03:36
                    To proste. literatura mnie interesuje. A życie prywatne autorów - nie bardzo.
                    Podobnie jak nie ciekawi mnie życie prywatne gwiazd filmowych, gwiazd estrady,
                    polityków, sąsiadów ;-) Natomiast historia - owszem, interesuje mnie. Cudze
                    biografie - tak, ale historyczne, mniej więcej od starożytności do Oświecenia.
                    • siostraheli Re: Czegoś nie rozumiem 11.03.10, 12:22
                      Ciekawe, skąd byśmy znali te historie, gdyby ktoś ich wówczas nie spisał? Gdyby nie kronikarze i biografowie tych postaci?
                      • ojuciasan Re: Czegoś nie rozumiem 11.03.10, 15:27
                        Z wykopalisk, listów, dokumentów ;-) Ale oczywiście, także i z kronik. Nie
                        ujmuję zasług kronikarzom. Tyle, że jak wiadomo ich opisy rzeczywistości często
                        bywały subiektywne.
                        • noida Re: Czegoś nie rozumiem 11.03.10, 19:45
                          Ocena życia drugiego człowieka też przeważnie jest subiektywna. To, co ja uważam za świństwo, dla ciebie będzie lajcikiem i odwrotnie. Wierzyć pamiętnikom pisarzy? Toż człowiek przed samym sobą udaje najlepiej! Listom? Tym bardziej - zazwyczaj piszą je do siebie przyjaciele, a ci dopiero są mistrzami niezauważania różnych rzeczy i wybielania bliskich. I tak dalej. Jedyna obiektywna wiedza, to "urodził się" i "umarł", a nawet i to nie zawsze...
                          • ojuciasan Re: Czegoś nie rozumiem 11.03.10, 19:56
                            Z pewnością masz rację. Ale to już zupełnie inny temat, bo ja miałam na myśli
                            raczej postaci historyczne - np. faraona Echnatona, królową Bonę czy cara Iwana
                            Groźnego - a nie o współczesnych pisarzach, których życie prywatne konsekwentnie
                            mnie nie interesuje, a więc i nie muszę im wierzyć, byle dobre książki pisali :-)
                            • siostraheli Re: Czegoś nie rozumiem 11.03.10, 20:31
                              Z wykopalisk co najwyżej można stan uzębienia poznać;-)
                              • ojuciasan Re: Czegoś nie rozumiem 12.03.10, 01:05
                                siostraheli napisała:

                                > Z wykopalisk co najwyżej można stan uzębienia poznać;-)

                                Przynajmniej konkret ;-) Ale chyba nie doceniasz możliwości archeologii...
              • zooloza Re: Rozumiem, że przeczytałaś książke? n/t 10.03.10, 19:27
                Na wszelki wypadek, jeśli to jednak do mnie pytanie - odpowiadam. Czytałam
                fragmenty, całości jeszcze nie przeczytałam. Dlatego się na temat książki nie
                wypowiadam JESZCZE. Moja wypowiedź dotyczyła zjawiska tej afery. Jak napisałam -
                zdziwiła mnie histeria, jaką wywołało napisanie czegoś, co w moim pojęciu było
                dawno oczywiste. A kwestie rozporkowe? Dopóki mogą komuś zaszkodzić - powinny
                być zostawione. Ale wiadomo, one właśnie się najlepiej sprzedają. I jak tu się
                oprzeć?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka