Dodaj do ulubionych

Stan przedzawałowy - s.12

05.11.14, 15:22
dostałam stanu przedzawałowego.
Spisuję wszystkie banały, będzie potem. Ale luuuudzie!!!! Dziewczyna widzi nieprzytomną osobę w lesie. Zamiast współczuć, pierwszym odruchem jest pogarda - no tak, mieszczuch, wymalowany, z komóreczką, to spadł z mostka, bo śmiał uprawiać sport. a "Sport to zdrowie" (he, he")
No i cóż robi dziewoja, oprócz snucia refleksji nad głupotą ludzką? Otóż dziewoja bada puls (OK), następnie nie decyduje sie na sztuczne oddychanie ("błe"). Błe! W książce dla młodzieży! Po czym żałuje, ze nie ma amoniaku, ale ma przy sobie butelkę alkoholu.
I ten alkohol WLEWA NIEPRZYTOMNEJ OSOBIE DO GARDŁA. I oczywiście to skutkuje....
No, zeż k... mać!!!! Jakże tak można, jak można coś takiego młodzieży radzić.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:28
      Cd, bo mnie trzęsie.
      Nieprzytomna się budzi i pyta czy dzwoni. Elementem komicznym, w wykonaniu 17-latki (nie 7 latki) jest odpowiedź - nie puka, dzięciol czarny, samiec.
      Osoba w tym wieku, zdrowa na umyśle, jak nieprzytomny zadaje takie pytanie, to nie żartuje, choler jasna, tylko pyta o samopoczucie, tym bardziej, że jak czytamy, podejrzewa wstrząśnienie mózgu. I nie cieszy się, zę ofiara wstaje, tylko stara sie , aby ruszała sie jak najmniej. Następnie prowadząc ofiarę do wozu nie tłumaczy sie jej, zę ma być cicho i nie wrzeszczeć z bólu, bo sie ją zostawi, naprawdę. I nie żywi sie pogardy do kogoś, kto jest poobijany, stracił przytomność, ma wstrząśnienie mózgu, ze sie "ze sobą cacka, ze zwisa komuś na plecach, zamiast skakać na drugiej nodze. "No, ale ci z miasta tak mają".
      Dodam, że ci ze wsi w tym kontekście najwyraźniej to niedouczone, nieczułe chamy.
      • agafiatichonowna Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:37
        Uo mamuniu. Przeczytałam recenzję Zwierza, przeczytalam większość postów i widzę, że czeka mnie spore przeżycie literackie. Ale to dopiero w przyszłym tygodniu. Verdano, 10 głębokich wdechów, jak mało to 110 chociaż może nie aż tyle bo z powodu pani MM nabawisz się hiperwentylacji Lepiej strzel kielicha.
      • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:47
        Tych elementów komicznych będzie niestety więcej.
        • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:51
          Bo pisze to wciaz ta sama zgorzkniala, nie rozumiejaca swiata autorka. Moze i ksiazka napisana jest sprawniej od poprzedniej, bo jest, i ktos, zapewne redaktorka, troche hamowala czarnowidztwo autorki, no ale jednak...
    • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:28
      Dawno mnie tu nie bylo, wiec witam od nowa. Ksiazki jeszcze nie czytalam, ale...verdano, ona na serio taka akcje opisala??? strach sie bac...
      • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:35
        Serio....
        • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:39
          No, to do czytania jednak trzeba bedzie butelke wodki kupic...i w ten sposob MM wpedza ludzi w alkoholizm...
          • vi_san Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:20
            Lepiej od razu dwie...
            • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:25
              Myslisz? faktycznie, sadzac po tym, jak sie to rozwija...
              • vi_san Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:06
                Kilka głębszych niezbędne dla kurażu, żeby w ogóle mieć odwagę sięgnąć po książkę... :D A potem z częstotliwością drinka na każdą "logikę" tudzież każdy przymiotnik w rodzaju "Miła", "dzielna", "Krzepiąca" itp... MM wpędza w alkoholizm.
      • jasnecappucino Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:36
        Tam tak na serio stoi? O Jezu..
        • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:40
          Tak to jest, jak nie ma dobrej redakcji... Przez porzadna redakcje by owa akcja, jak sadze, nie przeszla - ale corka nie podskoczy matce. Az sie boje momentu, kiedy mi to cudo przywioza...
          • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:58
            SPOJLER.

            Na zaostrzenie apetytu dwa opisiki:
            1. Igor, biedny prymityw miał już mętny wzrok. To znaczy, dużo bardziej mętny, niż na co dzień. Z tymi wydatnymi jak u pitekantropa łukami brwiowymi, z niskim czołem, z łąpskami jak łopaty, supłowato umięśniony, mógłby być ulubionym modelem dla Darwina. zwłaszcza że zarazem z twarzy (niedużej względem reszty ciała, a osadzonej nieproporcjonalnie szerokiej szyi) no i z owych krótkich łąp oczywiście, przypominał w niejasny sposób żółwia z Galapagos (Chelonoidis nigra).
            2. Był tam wysoki chłopak [...] stał spokojnie z rękami założonymi na koszulce. Na szerokich ramionach miał plecak, na zgrabnie osadzonej głowie - białą czapkę z daszkiem, ocieniającym mu twarz; widać było tylko nos, ładne usta i mocny podbródek.[...] W jego nieruchomej sylwetce był spokój, równowaga, siła - ale nie agresywna, nie! Dobra.
            I tak dalej w ten deseń.
            • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 16:04
              Uuuuu, cos mi to kiepsko wyglada...ta niby poprawa formy pisarskiej MM..
            • uhu_hu Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 17:00
              Nie ma się co oszukiwać i pocieszać, że McD była gorsza. Musierowicz się skończyła.
              Jeśli opis gościa a la żółw jest autentyczny... To naprawdę obrzydliwe. W następnym miłym tomiku będzie zapewne nabijać się z zezowatych, anorektyczek i inwalidów pozbawionych kończyn (widzę oczami wyobraźni zdanka typu: "Wyglądał zabawnie bez jednej ręki; szedł przechylając się na jedna stronę, gdyż dążył do harmonii i idealnego balansu")

              A propos niskiego czoła, łuków brwiowych i umięśnienia: wypisz wymaluj gwiazda futbolu:)
              (fotka: style 8)
              sporteology.com/cristiano-ronaldo-new-hairstyles-2014/
              • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 17:02
                <i>Jeśli opis gościa a la żółw jest autentyczny... </i>
                A jak myślisz?
                • uhu_hu Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 17:14
                  No wiesz, książki przed oczami nie miałam... A jak będę mieć, każę się jeszcze szczypać po ciele:)
                  • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:27
                    Szkoda ciala... Zastanbawiam sie, czy czytanie ostatnich dziel MM to juz masochizm, czy po prostu naiwnosc - w nadziei , ze bedzie lepiej.... :(
              • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:03
                Nie no, nie wyciagalabym tu armat z porownaniami do wysmiewania sie z niepelnosprawnych. Tu nie powierzchownosc Igora jest powodem, dla ktorego jest przedstawiony negatywnie a fakt, ze jest agresywnym "bully". To co mnie wkurza to to, ze nie moglysmy dostac postaci zwyczajnego, moze i nawet milego adoratora, ktorego Dorota odrzuca, bo to nie to. Ale to, on od razu musi byc prostackim osilkiem o tepym wygladzie.
                • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:21
                  No właśnie, mnie też. Dobry jest ładny, brzydki musi być zły z niskim czółkiem i wyśmiewczo opisany. Nie sądziłam, że w naszych czasach jeszcze ktoś tak konstruuje bohaterów.
                  • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:29
                    Jak widac, ktos to robi. Osobnik z wysokim, wypuklym czolem nie moze byc chamem i brutalem - to cecha przynalezna jedynie ludziom o pokroju szympansa...az mi sie nie chce wierzyc, ze napisala to ta sama osoba, ktora kiedys wymyslila pozytywna wszakze postac Przeszczepa... :(
                    • vi_san Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:08
                      I która jakże prawdziwie opisała pewnego stomatologa w Brulionie Bebe B... Przystojny był on niewątpliwie, ale która by go chciała za męża?
                      • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:43
                        Wlasnie. Dawniej MM wymykala sie stereotypom. teraz juz chyba tego nie potrafi:(
                • uhu_hu Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:44
                  Ja nie widzę różnicy między "robieniem beki" z czyjegoś niskiego czoła, zeza, czy zespołu Downa. W każdym przypadku cecha ta jest dana z góry i nie ma się na nią wpływu. Musierowicz usprawiedliwiła właśnie natrząsanie się zakochanych w niej małolat z wyglądu bliźnich. Zresztą od dawna natrząsa się z imion i nazwisk, rzeczy, na którą również wpływu nie mamy. Weźmy taką rodzinę Kopiec Aurelii. Koleżanka, pracownica MOPSU potwierdziła, że często zdarza się, że "mopsowe" wielodzietne rodziny nadają dzieciakom wyszukane imiona. Miła Pani Małgosia nabija się więc i z wyglądu, i nazwisk, i pochodzenia, i biedy.
                  • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:25
                    Uhu_hu, czytalas ksiazke? Czy znasz tylko ten cytat z opisem Igora i porownaniem do zolwia? Nie podoba mi sie wysmiewanie z powodu nazwisk czy wygladu, ktore sie pojawia u MM. I tak jak pisalam, wolalabym odrzuconego adoratora przedstawionego raczej jak Lelujke niz Igora. Ale to, ze Igor jest negatywna postacia, nie wynika z malo atrakcyjnego wygladu, tylko z tego, ze jest prostackim brutalem.
                    • uhu_hu Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:37
                      Nie czytałam książki, czytałam cytat i z cytata wnioskuję. I gdyby ów osobnik o niskim czole, łapami jak żółw i łukami brwiowymi jak u pitekantropa był akurat dobrodusznym wikarym, który uratował troje dzieci z pożaru w dzwonnicy, fakt jest niezmienny: Musierowicz obśmiewa fizyczność i jest to postępowanie właściwe ludziom małym. Amen:)
                      • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:40
                        Dokładnie. Co za sposób opisywania bliźniego swego.
                        Już pomijając, że to nie jedyny kwiatek, choć może najbardziej wyrazisty.
            • adorabelle-dearheart Re: Stan przedzawałowy - s.12 10.11.14, 20:32
              Esmeraldo, dziękuję Ci za ten cytat (jeszcze nie czytawszy WdO): w końcu jakiś mężczyzna ma po prostu ładne usta, a nie koniecznie "wrażliwe"!
              Reszta opisu: no comments.
    • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:37
      Z wiekszoscia zarzutow sie zgadzam, akcja ratunkowa opisana no coz, specyficznie. Ale mysli "Sport to zdrowie" (he, he") nie odbieram jako "mieszczuch smial uprawiac sport" tylko jako dosc oczywiste "nie takie zdrowie, skoro nabawilas sie kontuzji". Komentarz, ktory wiele razy sama wypowiedzialam w stosunku do osob kontuzjowanych przy uprawianiu sportu. Aczkolwiek nie az tak, zeby stracily przytomnosc.
      • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:47
        A nie, nie. Akapit zaczyna się od "Jedna z tych miejskich biegaczek niedzielnych". A już wcześniej z niesmakiem dziewczę myśli, ze "weekendowe gromadki mieszczuchów z Poznania pojawiały sie z tymi modnymi kijaszkami, by trenować nordic walking".
        • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.28 05.11.14, 15:54
          Tłumaczenie w książce dla nastolatków, że przy niskim ciśnieniu, w pewnym wieku, kieliszeczek dziennie pomaga na krążenie? OK, to jest rada dla 70-latek, ale naprawdę nie powinna sie znaleźć nigdy w książce dla bądź co bądź dzieci.
          • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.28 05.11.14, 15:57
            No nie wiem, myslisz, ze mlodziez od razu zacznie usprawiedliwiac picie swoim cisnieniem? Na tej samej zasadzie w ksiazkach dla mlodziezy nie powinno sie pokazywac, ze ktos pali.
          • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.28 05.11.14, 16:03
            To mną tak nie trzepnęło, jak ten złodziejski VAT, złodziejskie kieszenie wiadomo-czyje, służba zdrowia i ogólne utyskiwanie na upadek wszystkiego.
            • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.28 05.11.14, 16:04
              I jeszcze, ze Jozin przestał kopać piłkę, by nie zostać politykiem, w zamian uprawia kolarstwo.
              • jasnecappucino Re: Stan przedzawałowy - s.28 05.11.14, 17:16
                AAa MM Tuska nie lubi:))))
              • ginny22 Re: Stan przedzawałowy - s.28 05.11.14, 17:19
                CO? <och, boki zrywać po prostu>
              • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.28 05.11.14, 18:30
                Bo kazdy pilkarz zostaje politykiem, nieprawdaz...
          • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.30 05.11.14, 16:05
            Polecenie, aby siostra zawiadomiła syna i męża, ze matka miała poważny wypadek i nie informowanie, co się stał naprawdę dla mnie byłoby powodem do przemyślenia, czy ma sens kontynuacja związku. A fakt, ze mąż sie tym nie przejął w ogóle oznacza, ze żaden związek praktyczne nie istnieje. I w tym kontekście podejrzenia Idy, zę chciał tylko wymiksować sie z wakacji nabierają realnych podstaw.
            Dysponowanie czasem dorosłego faceta, bo jest siostrzeńcem, takoż w głowie mi sie nie mieści - ale tego przykłady były juz w "Kłamczusze", więc MM najwyraźniej uznaje, że nie ma w tym nic nagannego. Podobnie jak podsyłanie dwójki dzieci kobiecie z niemowlęciem i oczekiwanie, ze nie tylko sie nimi zajmie, ale jeszcze będzie gotować ich ulubione dania.
            Natomiast strasznie zabawny opis, jak to sie Idusia boi śmietany, bo pochodzi od krowy alkoholika, który zapewne nie przestrzega higieny - i mleko może byc zanieczyszczone - kompletnie mnie nie ubawił. Kolejna "medyczna" wpadka, bo akurat tu Ida ma 100% racji.

            .
            • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.30 05.11.14, 16:15
              To jedno, ze Ida dysponuje czasem siostrzenca. Kolejna rzecz, ze Gaba sie zgadza. No i najwazniejsze, ze Ignas sie temu podporzadkowuje, bo tak mu kaza.
              • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.30 05.11.14, 16:24
                Gaba chyba to uzgadnia z synem, więc OK.
              • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.30 05.11.14, 16:27
                Tan Ignac jakby się cofnął, we Wnuczce myśli i zachowuje się jak czternastolatek. A on ma chyba już z 20 lat?
                • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.30 05.11.14, 16:55
                  Mam w domu niespełna 20 latka. Tak, jak Ignaś zachowują sie dzieci, nawet nie nastolatki. Sam pomysł, aby chłopak w tym wieku skarżył sie nowo poznanej dziewczynie na ból, jeśli dotyczy on pośladka jest absolutnie nieprawdopodobny.
                  • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.30 05.11.14, 17:01
                    Już w McDusi był bardziej rozgarnięty i ogarnięty, a tu dzieciak. To chyba miało być komiczne, te jego ekscesy.
                    • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.30 05.11.14, 21:43
                      W Mc Dusi zaczynalam nawet lubic Ignacego...
          • verdana Kolejny kieliszeczek 05.11.14, 17:48
            Nalewka na zielonych orzechach jest najlepsza na rotawirusa i grypę. Tu już ograniczeń wiekowych brak.
            • ewaty Re: Kolejny kieliszeczek 05.11.14, 18:08
              Pójdę jeszcze dziś do Matrasu, znaczy się, o monopolowy też zahaczyć?
              • verdana Re: Kolejny kieliszeczek 05.11.14, 18:13
                Bez wahania
            • staua Re: Kolejny kieliszeczek 05.11.14, 18:32
              Ojej, przecież na forum były pretensje, że bohaterowie nie piją alkoholu, tak? No to wszystko naprawione, już teraz piją...
              • verdana Re: Kolejny kieliszeczek 05.11.14, 18:50
                Picie mi nie przeszkadza. Natomiast leczenie alkoholem, jako przekaz dla nastolatków - bardzo. Wolę narąbanego Ignasia, niz wmawianie, ze alkohol ma lecznicze właściwości, bo to zwyczajnie szkodzi.
                • dakota77 Re: Kolejny kieliszeczek 05.11.14, 18:57
                  No coz, nalewka na zoladek nieraz pomaga. A przekonanie, ze nagle mlodziez zacznie pic na potege czy nosic przy sobie nalewke na wypadek akcji ratunkowej, bo tak napisala MM, jest moim zdaniem mocno przesadne.
                  • verdana Re: Kolejny kieliszeczek 05.11.14, 19:01
                    Ok, gdyby to nie była nalewka, tylko papierosy?
                    • dakota77 Re: Kolejny kieliszeczek 05.11.14, 19:04
                      A mamy udawac przed mlodzieza, ze nikt na swiecie nie pali? Chyba nie tedy droga.
                      • verdana Re: Kolejny kieliszeczek 05.11.14, 19:09
                        Nie, ja jestem jak najbardziej za piciem i paleniem w książkach dla młodzieży. Ale w książce, która aż zieje moralizatorstwem, przekaz pt. "Alkohol leczy" mi zgrzyta.
                        • berek_76 Re: Kolejny kieliszeczek 13.11.14, 19:05
                          Mnie tysiąc razy bardziej zgrzyta, że kandydatka na medycynę wlewa nieprzytomnej osobie w usta cokolwiek i to jest opisane tak, jakby było najwłaściwszym sposobem cucenia. Jednym tchem ze wzmianką o dostawaniu się alkoholu do tchawicy. To było pierwsze miejsce, po którym chciałabym MM sprzedać naprawdę solidny rękoczyn. Jak można propagować takie koszmarne brednie!

                          -----------------------
                          Berek, mama Ani, Dasi i Funi

                          You've got to kick a little
        • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 15:56
          Nordic walking tez jest be? Musze powiedziec Mamie, co sie bedzie kobieta wyglupiac...
          • ananke666 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 17:52
            MM też chadza z kijkami, o ile pamiętam. Z kontekstu wynika, że jest to opisane z punktu widzenia nastolatki, ale chyba dla nastolatki nordic walking to żadne dziwo, niezależnie od miejsca zamieszkania.
            • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 17:55
              Przeciez Dorota nie mysli o tym jako o jakims dziwie.
              • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:14
                To nie jest dziwo, to tylko głupi miastowi
              • ananke666 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:15
                Jeśli "te modne kijaszki" to nie jest cytat, to zwracam honor. Jeśli jest, to no cóż, bardziej mi pasuje do mojej wrednej teściowej po siedemdziesiątce.
                • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:18
                  Modne kijaszki SĄ cytatem.
                  • la.spinka Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:49
                    Jest to cytat, już Dakota go tu dawała: "(...) letnicy mieli tu swoje trasy biegowe, a czasem nawet weekendowe gromadki mieszczuchów z Poznania pojawiały się z tymi modnymi kijaszkami, by trenować nordic walking".

                    Jest to co prawda pisane z punktu widzenia nastolatki, typowa dla MM mowa pozornie zależna. Zatem są "miejscy biegacze niedzielni", "letnicy" i "gromadki mieszczuchów". Ida jest nazwana "wielkomiejską panią" w "pełnym makijażu, z "ekskluzywną komórką na ekskluzywnym sznurku". Typowe wyolbrzymienia nastolatki, w tym wypadku akurat dziewczyny ze wsi, dla której śmieszne są wszystkie przejawy miejskości.
                    • ananke666 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:40
                      To takie jeszcze istnieją? Mam wrażenie, że te przejawy miejskości są śmieszne wtedy, kiedy są głupie, typu panna w eleganckich kozaczkach na szpileczkach na przechadzce na łonie natury, najlepiej zimą w śniegu po kolana albo wiosną w błocie po kostki. Zdarza się, acz niezbyt często i śmieszy jednakowo mieszkańców miasta i wsi. Ale to, co wspomniałaś mogło śmieszyć przed ćwierćwieczem, nie teraz. Mnóstwo dawnych różnic się bardzo zatarło. Dzieciaki mieszkające na wsi kupują ciuchy takie same jak miejscy rówieśnicy, używają jednakowych kosmetyków, gadają przez takie same komórki i podobnie lajkują na fejsie.
                      • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:51
                        Nie u MM. Tam dziewczyna nie ma komórki, ma jedną sukienkę i niewątpliwie cierpi, ze jest nieślubnym dzieckiem.
                        • ananke666 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:57
                          Jestem z Lublina, mieszkam we Wrocławiu i też mam jedną sukienkę, ale słowo daję, że to nie jest jedyna posiadana odzież :p
                          • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 22:07
                            Ja mieszkam w Warszawie i nie mam żadnej sukienki. Ale we "Wnuczce" sukienka jest absolutnie niezbędna do kościoła i na uroczyste okazje, jak wyjazd do sklepu. I wtedy jedna to jakby przymało.
                            • ananke666 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 22:30
                              Z tą sukienką przepraszam bardzo, uwierzę, jak zobaczę. Byłoby to zrozumiałe, owszem, ale przed rokiem 1960.
                            • iwoniaw uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 08:45

                              Najciekawsze jest to, że otwartym tekstem jest napisane, że "w portkach" do kościoła to opcja nieistniejąca, a bohaterka _nagle_ się orientuje, że kiecka przymała - choć do kościoła ca. raz a tydzień jeździ...
                              I te dramatyczne drewniaki (do kościoła! gdzie spodnie nie są comme il faut!), nie dość, że z braku sandałków (wyrośnięte; btw - czy w tym wieku dziewczętom jeszcze rosną stopy?), to jeszcze "po mamie"...
                              • kopiec_esmeralda Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 08:52
                                Widuję wiejskie dziewczyny, zmierzające do kościoła. Spodnie to ubiór podstawowy, nawet starszych pań, u młodych częste są też dekolty po pas, albo spódniczki. Korali chyba nie widziałam... ale też nie zwracałam zbytniej uwagi na detale.
                                • iwoniaw Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 09:02
                                  Ja widuję i w spodniach i w sukienkach i w spódnicach - no wszelako. Niemniej, zwłaszcza w dobie szmateksów i wyprzedaży oraz normalnie zaopatrzonych sklepów, nie znam NIKOGO (a znam też osoby z naprawdę niezamożnych domów), kto ma JEDEN strój adekwatny na taką okazję i to PRZYMAŁY. Oraz drewniaki po mamie.
                                  Cały opis ze strojem bardziej mi pasuje do XIX, no max początków XX w., kiedy to ludzie faktycznie ciuchów mieli dużo mniej, przerabiało się i nawet nicowało powszechnie wszystko, co się jeszcze do tego nadawało, a suknie czy inne elementy garderoby rzeczywiście były na tyle cenne, że zostawiało się je "w spadku".
                                  • kopiec_esmeralda Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 09:08
                                    Może ma chodzić w tym o to, ze Dorota nie jest próżna, czyli jest odpowiednia dla Jożina. Taka naturalna, wymyta, lecz nie wymalowana, nie stroi się, czyli jak i on nie myśli o głupstwach.
                                    • morekac Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 09:46
                                      17-letnia Gabriela też miała swego czasu jedną wyjściową spódnicę. Też przykrótką.
                                      To jakaś obsesja czy co z tymi przykrótkimi spódnicami?
                                      Rozumiem, gdyby strój typu sukienka nie był używany nigdy albo wyłącznie pod przymusem - to ma się to przykrótkie i wkłada z męczeńską miną, bo szkoda kupować.
                                      Moja starsza ma jedną spódnicę, wkładaną właśnie z taką miną. Ale nawet ona (ta spódnica) nie jest 'wyrośnięta'. Młodsza w wakacje poszalała nawet nie w szmateksie, tylko w factory i za jakieś psie pieniądze nabyła kilka spódnic i ze dwie sukienki.
                                      • kopiec_esmeralda Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 09:51
                                        To znaczy, ze one mają wyższe cele, niż jakieś tam strojenie się.
                                        • morekac Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 10:06
                                          Stroiły się jak najbardziej.
                                          U Borejków w latach 70-tych i 80-tych ub.wieku to był brak kasy po prostu i tzw. trudności rynkowe.
                                          Ale stroiły się w suknie szyte ze starych firanek, mama przerabiała Idzie swoje stare ciuchy. Kreska też tam sobie coś dziergała.
                                          I nagle tu takie abnegatki się pojawiają.
                                          To naprawdę nie jest kwestia kasy.
                                  • morekac Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 09:13
                                    kto ma JEDEN strój adekwatny na taką okazję i to PRZYMAŁY
                                    Zwłaszcza, że panny 17-letnie z reguły bardzo intensywnie nie rosną i to od kilku lat. Moim córkom nogi przestały rosnąć pod koniec podstawówki, i one, i ich koleżanki najbardziej rosły w końcówce podstawówki, początek gimazjum. Rozumiem, że ktoś może dorastać trochę później, ale wtedy to będzie gimnazjum, nie LO.
                                    Rozumiem, jeśli człowiek nie wyrabia się z kupowaniem ubrań dziecku rosnącemu bardzo intensywnie.
                                    -------------------------------------------------------------
                                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                              • morekac Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 09:22
                                (wyrośnięte; btw - czy w tym wieku dziewczętom jeszcze rosną stopy?),
                                Stopy rosną najwcześniej i pannice w tym wieku mają już nóżki wyrośnięte od kilku lat.
                                • iwoniaw Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 09:28
                                  No właśnie też tak pamiętam z autopsji oraz obserwuję w otoczeniu bliskim, więc wpadką mi zadźwięczało już przy pierwszym czytaniu.
                                  • chomiczkami Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 09:39
                                    Mnie w okolicach matury stopa poszła o pół numeru :D może po prostu utyłam, ale buty zrobiły się za ciasne w palcach. A w liceum urosłam 1,5 cm.
                                    • morekac Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 09:50
                                      1,5 cm to nie jest powód do wyrośnięcia z dobrego wcześniej odzienia.
                                      Buty owszem, mogą się zrobić niekomfortowe, ale też nie wszystkie.
                                    • slotna Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 16:28
                                      Pol numeru w palcach to chyba nie taki problem przy sandalkach? Wolalabym chyba zalozyc przymale na te okazje niz trepy do sukienki...
                              • amelia007 Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 15:59
                                Życie rzuciło mnie na niedużą wieś. Ludzie ubierają się tam zupełnie, jak w mieście, a na dokładkę chodzą z kijkami i to nie tylko w weekendy. I wiem, że to miejscowi, bo już ich trochę znam.
                                • ananke666 Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 16:21
                                  No właśnie. Też nie zauważyłam różnic w ubiorze, liczba gustownie/niegustownie ubranych jest w przybliżeniu taka sama. W czasach mojego dzieciństwa różnice bywały widoczne, ale do licha, to było dwadzieścia pięć lat temu. Teraz dziewczyny nie idą po ubrania do najbliższego pawilonu wielobranżowego, tylko wsiadają do autobusu/pociągu i jadą tam, gdzie jest normalny wybór ubrań, a w przypadku braków finansowych buszuje po ciuchlandach - tu akurat nie wiem, jak jest, bo to różnie bywa, w Lublinie jest więcej do złapania, we Wrocku mam gigantycznego pecha i zniechęcona przestałam chodzić. No i kurczę, większość codziennie zasuwa do szkoły w jakiejś większej miejscowości. Dziewczę z jedną sukienką, którą uroczyście wkłada do sklepu i w drewniakach po matce to albo autentyczna, głęboka bieda, albo kuriozum. Nie czytałam, może te fragmenty tylko budują taki dziwaczny obraz, bo mam przed oczami mieszankę współczesności i wsi zabitej dechami sprzed lat czterdziestu, filmów Kolskiego i scenerii rodem z Doliny Tęczy.
                                • pavvka Re: uboga sukienczyna przykusa... :-/ 06.11.14, 16:26
                                  amelia007 napisała:

                                  > Ludzie ubierają się tam zupełnie, jak w mie
                                  > ście, a na dokładkę chodzą z kijkami i to nie tylko w weekendy. I wiem, że to m
                                  > iejscowi, bo już ich trochę znam.

                                  Też mam nordikłokującą znajomą ze wsi.
                      • ananke666 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:53
                        ...no chyba, że dla kogoś "wieś" to popegieerowskie zrujnowane budynki, jeden sklep z jabcokiem i chlebem, woda ze studni, koń, furmanka, zafajdane gumofilce i waciak. A dookoła wszyscy mówią gwarą i dziwujo sie państwu z miasta...
                      • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 06:57
                        Gdzieś już napisałam, ze czasem pomieszkuję na wielkopolskiej wsi, w okolicach opisywanych. Wiejska młodzież ubiera się tak jak miejska, tylko bardziej starannie i hm... zgodnie z trendami. Zwracają uwagę, by być na czasie.
    • dziabka1 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 17:02
      verdana napisała:

      > No i cóż robi dziewoja, oprócz snucia refleksji nad głupotą ludzką? Otóż dziewo
      > ja bada puls (OK), następnie nie decyduje sie na sztuczne oddychanie ("błe").
      > Błe! W książce dla młodzieży! Po czym żałuje, ze nie ma amoniaku, ale ma przy s
      > obie butelkę alkoholu.
      > I ten alkohol WLEWA NIEPRZYTOMNEJ OSOBIE DO GARDŁA. I oczywiście to skutkuje...
      > .
      > No, zeż k... mać!!!! Jakże tak można, jak można coś takiego młodzieży radzić.


      ŻECO?????
      Osłabłam. To przebija wszystko, co tylko może!
      Żeby promować cucenie osoby nieprzytomnej za pomocą alkoholu!

      Serio, nie rozumiem tego. Wiadomo, że książki tego typu są czytane przez osoby niepełnoletnie (to raz) a dwa, że utrwalają postawy i zachowania, bo pisze to Autorytet (dla nich).
      I teraz, taka osobniczka, po lekturze, napotka na swej drodze ofiarę wypadku i będzie ją cuciła posiadanym przy sobie alkoholem, "bo tak był w Musierowicz"???
      Mam naprawdę nadzieję, ze współczesne nastolatki są na tyle wyedukowane, zeby za tę scenę zabić śmiechem.

      Jeszcze nie czytałam, ale to jest scena (póki co, znam ją tylko z tego opisu), godna potrząsania jak szczurem.
      Poważnie!

      Promowanie SZKODLIWYCH postaw!


      • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 17:54
        Naprawde nie widze powodu, zeby zakladac, ze mlodziez jest az tak glupia i bedzie czerpac zyciowe lekcje z tej sceny.
        • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:16
          O nie, nie, naprawdę. Jesli w książce jest napisane , ze tak sie robi, kobieta odzyskuje przytomność, nie ma cienia wzmianki, że jest to coś kompletnie niedopuszczalnego, tylko pokazana jest wzorowa akcja ratunkowa - to jak najbardziej w podobnej sytuacji można zrobić tak samo. Młodzież moze być nawet wybitnie inteligentna, ale na litość - skąd ma wiedzieć, ze tego robić nie wolno?
          • jottka Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:38
            ja bym się też nie niepokoiła, ale nie z powodu wrodzona inteligencja młodzieży, tylko z powodu, że targetem faktycznym tego dzieła są panie, ekhm, trzydzieści dużo plus:) target idealny czytuje starą jeżycjadę w szkole, a jeśli czytuje w domu, to znaczy, że mieszka w nim target faktyczny.

            co do reszty, a zwłaszcza czólek niskich i wysokich, to jakoś dziwnie to ideami eugeniki zajeżdża, choć mniemam, że autorka żachnęłaby się z oburzeniem na tę sugestię...
          • agafiatichonowna Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:42
            To znakomita wskazówka dla młodzieży, że na wsiakij słuczaj winna nosić ze sobą trunek. Jak psy św. Bernarda. A co do kijków - nie tylko miastowi ich używają. U mnie pół wsi z nimi lata, zarówno panowie jak i panie, starsi ludzie jeżdżą też rekreacyjnie na rowerze. Wieś się bardzo zmienia a u pani MM nadal królują stereotypy.
        • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:34
          Tu chodzi o bezsens tej sceny, rownie dobrze mogla go przypalac zapalniczka - celem ocucenia. Natomiast co do tego, czy jakas tepa jednostka nie bedzie chciala sprawdzic skutecznosci tej metody w praktyce - nie takie rzeczy co poniektorym przychodza do glowy.:(((
          • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:36
            No ale to, ze na swiecie sa ludzie robiacy glupie rzeczy, to juz nie wina autorki.
            • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:51
              Winą autorki jest pokazywanie rzeczy niebezpiecznych, jako właściwych.
              • jottka Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:57
                jak nie czytałam dzieła, to jednak w powieści dla młodzieży, gdzie - jak rozumiem - od pouczeń oraz życiowych wskazań na wszelkie tematy aż się roi, brak odautorskiego komentarza, że opisana tu bohaterka zachowuje się jak debilka, jest faktycznie zdumiewający, mówiąc łagodnie.

                ale verdana, może ty jeszcze nie doczytałaś? może na stronie 358 znajduje się opis w/w bohaterki łkającej boleśnie, jaka to głupia była i przez nią np. durna mieszczka w alkoholizm wpadła?:)
              • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 18:58
                Moim zdaniem te rzeczy sa pokazane po prostu jako wystepujace w akcji, bez wychwalania i sugerowania, jakie to cudowne. Myslisz, ze mlodziez sie rozpije, bo babcia bohaterki uzywa nalewki w celach leczniczych? bez przesady.
                • jottka Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:03
                  dakota, ale to nie idzie o to (jak rozumiem verdanę), że w wypadku młodzieży czytającej stosuje się zasada "małpa widzi - małpa zrobi", tylko o pewne prawidła gatunku. a z lektury waszych wpisów wynika, że "wnuczka" jest dziełem, które ma ambicje wychowywania młodzieży czy to tekstem wprost, czy na przykładzie. i jeśli opisany przez verdanę przykład jest potraktowany li i jedynie jako scena komiczna (pomijając jakość humoru), to to jest błąd konwencji. li i jedynie.
                  • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:09
                    Tym bardziej, żę dr Ida później wychwala Dorotę, że ją ratowała profesjonalnie, jak pielęgniarka z dziada pradziada.
                    • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:13
                      A, sorki.
                      Dosłownie tak to brzmi: Doholowałąś mnie tu jak pielęgniarka z dziada pradziada. To był wyczyn[...] Uratowałaś mi życie.
                      • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:14
                        No wlasnie. Pochwaly cucenia nalewka brak.
                        • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:20
                          Jak to brak - cucenie sie udało, życie uratowane. Innymi słowy, jak najbardziej wolno tak robić.
                        • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:25
                          Nie, nie, gdyby Ida powiedziała z autorytetu swojej profesji, że super ją ratowała, blabla, jakie jest, dodała tylko, że to lanie do dzioba nieteges, to by było lepiej. A tak, to pozostał wydźwięk, ze wszystko było OK.
                          • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:28
                            Pewnie, zebyloby lepiej. Ale jednak mam wrazenie, ze macie bardzo niskie mniemamie o inteligencji czytelnikow- i bardzo wysokie przekonanie o autorytecie autorki.
                            • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:32
                              Tu nie chodzi o autorytet, tylko o kompletną bzdurę, jaką napisała MM. Nie, nie sądzę, ze na ksiażce MM będą sie uczyć dzieciaki pierwszej pomocy. Ale jednak, skoro ceniona autorka pisze, zę sztuczne oddychanie jest "błe", i podaje skuteczny sposób cucenia, to ktoś, jak najbardziej, w sytuacji dramatycznej moze z tego sposobu skorzystać.
                              • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:34
                                Uczyć nie, ale mogą zapamiętać i w krytycznej sytuacji wlać nieprzytomnemu coś do ust, niekoniecznie nawet alko.
                            • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:32
                              Może takie wrażenie wynika z dorywczej lekturki księgi gości. Tzn nie o niskiej inteligencji, tylko o wpatrzeniu bezkrytycznym czytelniczek w MM i o jej autorytecie dla nich.
                              • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:34
                                Tak, ale to jest pewna czesc czytelniczek, niekoniecznie proba reprezentatywna.
                                • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:41
                                  Wszystko jedno - jeśli w książce dla młodzieży, szczególnie mającej ambicje pouczania o zachowaniach jedynie słusznych - a taka jest MM - pokazuje sie, jak sprawnie ratować zemdlonego, to nie daje sie przykładu, który owemu zemdlonemu grozi nagłym zgonem.
                                  • meduza7 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:02
                                    Tu się jak najbardziej zgadzam z Verdaną. Ludzie zapamiętują różne rzeczy z książek i filmów, czasami potem nawet sami nie wiedzą, skąd coś wiedzą, ale gotowi są to robić, bo wydaje im się, że tak trzeba. Ot, w kwestii alkoholu - popularny obraz psa św. Bernarda z beczułką rumu. "Wszyscy wiedzą", że alkohol rozgrzewa, że tak się ratowało zasypanych przez lawinę... Tymczasem alkohol rozgrzewa pozornie, a naprawdę może doprowadzić do śmierci z wychłodzenia. Ale siła mitu jest taka, że każdy kojarzy te psy i wielu może pomyśleć, że z tym rumem to dobry pomysł!
                                    Podobnie tutaj. "Wnuczka" nie jest jedyną książką, w której alkohol przedstawiany jest jako lekarstwo, w dawniejszej literaturze standardem było podawanie kieliszka brandy osobie, która czuła się słabo, mdlała - ok, może to nie jest wlewanie nieprzytomnej do gardła, ale na tyle blisko, żeby "Wnuczka" wpisywała się w pewien przekaz i wzmacniała go.

                                    O dobrości naleweczki na krążenie to niech sobie babcie gadają skolko ugodno, ale scena pierwszej pomocy nie powinna tak wyglądać.
                                    • lululemon12 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:45
                                      Pisałam w sąsiednim wątku- pomijając niewychowawczość, to zwyczajnie niespójne- Dorota ma podobno sporą wiedzę medyczną, do tego matkę pielęgniarkę, która uczyła ją pierwszej pomocy- i dopuszcza się takich idiotyzmów?
                    • zua.laura Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 22:57
                      powiedz, że żartujesz!...
                • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:04
                  Nie wolno w powieści dla młodzieży pokazywać rzeczy, które grożą śmiercią, jako zabawnych i przynoszących pożądane rezultaty.
                  Nalewka w celach leczniczych mi sie nie podoba, bo jest to powtórzone parę razy, a to daje alibi pijacym nastolatkom. No, ale w tym wypadku jeszcze nie widzę nic okropnego. Natomiast wlewanie alkoholu osobie nieprzytomnej do gardła, które jest pokazane, jako udana akcja ratunkowa, woła o pomstę do nieba.
                  • la.spinka Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:42
                    Słuchajcie, aż mi się trochę nie chce wierzyć, że naprawdę rozmawiamy tu o tym, czy przez babciną, domową nalewkę miodową młodzież będzie się rozpijać! Bez przesady, nie ma sensu na siłę szukać w tej książce demonów.

                    Wlewanie nieprzytomnej do ust jakichkolwiek płynów jest ZŁE. Co do tego nie ma wątpliwości. Ale to, że Ida swojej gospodyni w agroturystyce mówi, że nic złego się nie stanie, jak się napije kieliszeczek (kieliszeczek, jeden, jak podkreśla Ida!) własnej nalewki, to naprawdę wydaje mi się być bardzo naturalną rzeczą. Gdyby Ida odsądzała tę babcię od czci i wiary przez picie - olaboga - alkoholu, to dopiero mielibyśmy zgrzyt. Tu zaś mamy naturalną sytuację. Słuchajcie, Verdano i reszto, czy naprawdę uważacie, że ten "kieliszeczek", jaki pojawia się w tekście, to on tej babci tyle złego wyrządzi? Mój teść robi własne, doskonałe nalewki, ale nigdy by mi nie przyszło do głowy pouczać go, że alkohol jest zły. Nikt nie ma zamiar tej nalewki pić na umór! Wiem, wiem, misja dydaktyczna MM, o której piszecie - ale faktycznie, czy myślicie, że czytelniczki MM są takie głupie, by rozpijały się na samo wspomnienie nalewki na zielonych orzechach? Litości!
                    • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:46
                      Otoz to, otoz to. Nie demonizujmy. A juz zwlaszcza na podstawie wyrwanych z konektstu cytatow i cudzych opinii, jak to czesc osob wlasnie robi. Ta ksiazka nie jest arcydzielem, ma fragmenty ktore moga draznic, na pewno jest o czym dyskutowac. Ale mam wrazenie, ze czego by nie zrobila MM, bedzie zle. Zostanie z gory potepione. I troche zaczynam rozumiec, jak moze sie czuc myslac o tym forum. A nie sadzilam, ze bede bronic jej tworczosci.
                      • la.spinka Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:51
                        Dokładnie, ja tez nie sądziłam, że będę bronić tych fragmentów i MM. Ale cały ten fragment z nalewką, którą konspiracyjnym szeptem proponuje Idzie babcia Wikta, jest zabawny! Ida jest tam zabawna, babcia jest tam zabawna, nalewka staje się rekwizytem w tej małej, kabaretowej trochę scence.
                        A na forum o rozpijaniu młodzieży <co_ja_pacze>
                        • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:54
                          Tak, ta nalewka jest naturalna u babć, ta scenka jest akurat MIŁA :D
                    • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:50
                      Raczej rozmawiam(y) o wlewaniu płynu nieprzytomnemu do ust, ze powinno być wyraźnie napisane, że nie jest to dobry pomysł. O alko chyba nie pisałam nawet, ta nalewka mną nie tąpnęła, tylko sam fakt wlewania czegoś do tchawicy ;) nieprzytomnej osobie.
                      Co do alkoholu, to mam pretensję, ze z pijaka leżącego pod płotem robi się komedie. To jest choroba, to jest smutne, a nie zabawne.
                      • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:54
                        Ja przy leczniczych właściwościach nalewki - raz - naprawdę byłabym ostatnia do czepiania sie. Trzy razy to jednak naprawdę za dużo.
                      • la.spinka Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 19:58
                        A, co do wlewania płynów nieprzytomnemu, to wszyscy się tu zgadzamy, że jest to naganne.

                        Co zaś do pijanego Chrobota, jest on opisany po prostu prawdziwie - takie wioskowe, pijane typki są, chcąc nie chcąc, śmieszne. Szczególnie w oczach rozsądnej i poukładanej nastolatki! Ale nikt go nie portretuje jako nieprzyjemnego typa przecież - Ida świetnie się z nim dogaduje, a potem przecież robi się z niego taki Idusiowy partner in crime.

                        Widzę tę postać w starej Jeżycjadzie, w takiej Szóstej Klepce czy Idzie Sierpniowej, na przykład. Dobrze by się tam Chrobot wpasował, w te zapijaczone Jeżyce.
                        • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:01
                          Chrobot , moim zdaniem jest OK, tym bardziej,że to raczej pijak, niż alkoholik.
                          • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:08
                            Niezbyt wiem, czym różni się pijak od alkoholika, nie w tym rzecz. Widzę ten problem w Polsce, czasem mi wstyd za rodaków za granicą, ale może macie rację, że Chrobot jest zabawny. Mnie ten jego widok pod płotem raczej przygnębia, ale przecież nie jestem Dorotą. Natomiast nalewki babć są OK, nie sądzę, by wyrządzały komuś szkodę.
                          • iwoniaw Pijak vs alkoholik 05.11.14, 20:17
                            Czy rozróżnienie jest takie jak u Pratchetta i podstawowa różnica polega na statusie materialnym i pozycji społecznej? :-D
                            • verdana Re: Pijak vs alkoholik 05.11.14, 20:25
                              Nie, pijak pije bo lubi, alkoholik pije, bo musi. Wbrew pozorom, to spora różnica.
                              • kopiec_esmeralda Re: Pijak vs alkoholik 05.11.14, 20:31
                                O Chrobocie nie wiemy, czy musi pić, czy lubi, czy jedno i drugie.
                              • dakota77 Re: Pijak vs alkoholik 05.11.14, 20:33
                                O Chrobocie czytamy, ze przepija wszystkie pieniadze, jakie zarobi np. na grzybach. Ze chwile jego trzezwosci sa rzadkie. Poznajemy go, jak spi pijany w trawie. Ale uwazasz ze pije bo lubi? Nie rozumiem twojego podejscia do alkoholu, zwlaszcza ze rownoczesnie obawiasz sie, ze wzmianki o babcinej nalewce doprowadza do rozpicia mlodziezy.
                                • verdana Re: Pijak vs alkoholik 05.11.14, 20:50
                                  Nie, to nie jest chyba moje podejście, tylko MM. Mam wrażenie, z tego co czytam, ze jej się wydaje, ze taki Chrobot jakby mu wytłumaczyć, to by przestał pić. Nie że musi, tylko taki ma obyczaj. No pije, bo ze wsi, ale jak sie ucywilizuje, zacznie codziennie kąpać, to mu minie. Ot, wieś, czego tu oczekiwać od ludzi, którzy uważają, że alkohol to lek na wszelkie zło.
                                  Ale sama postać nie jest źle napisana.


                                  • kopiec_esmeralda Re: Pijak vs alkoholik 05.11.14, 20:56
                                    Nie jest źle napisana, ale pokazana w złym* świetle, czyli właśnie tak, jak to tłumaczysz. Że jakby Borej zrobił wykład, to Chrobot się przejmie, wykąpie, posprząta i odstawi picie.
                                    * Złym, tzn. nie negatywnym, tylko fałszywym. Że to jest zabawne, taka komiczna wiejska postać, taki chochołek zabawny. JA to widzę inaczej.
                                • morekac Re: Pijak vs alkoholik 05.11.14, 22:00
                                  Ja to się dziwię, ze z takim pijusem do samochodu ktokolwiek wsiada. Przecież on na pewno ma zawsze w sobie jakieś promile.
                              • iwoniaw Chrobot nie musi? 06.11.14, 08:57
                                On wg Doroty "tak jakoś" się upija, że leży pod płotem, a nie we własnym łóżku - nie wygląda mi to na opcję "popiję sobie, a co mi tam, potem odeśpię, mogę sobie pozwolić nawet na ostre zabalowanie", raczej na "piję, jak już mam co, nie ważne gdzie, nie ważne jak". Jak dla mnie to już bardzo ostry stan alkoholizmu, a dla MM najwyraźniej obraz pijanego do nieprzytomności na widoku publicznym to rodzaj - no hahaha rzeczywiście - element komicznego.
                                • kopiec_esmeralda Re: Chrobot nie musi? 06.11.14, 09:11
                                  Ten alkoholik jako śmieszny wiejski rekwizyt mocno mną tąpnął. Szczególnie w połączeniu z deklaracjami w innym miejscu, jak to trzeba ludzi szanować. Bo lekarze wiejscy nie szanują i brzydzą się tak, że nawet nie chcą dotykać starych pacjentów.
                                  Ciekawe, czy robią im oddychanie usta-usta, czy też mówią błee, jak nasza przyszła dobrze zapowiadająca się adeptka.
                                  • iwoniaw Re: Chrobot nie musi? 06.11.14, 10:57
                                    Mam identyczne odczucia.
                                    A lekarze wiejscy, którzy, kanalie jedne, śmią poprzestawać na zdiagnozowaniu pacjenta i wypisaniu leków, a przytulić to już nie przytulą, to temat na osobny wątek. :-/
                                    • verdana Re: Chrobot nie musi? 06.11.14, 15:42
                                      A tak, też to sobie zapisałam w pamięci. Co więcej najśmieszniejsze jest to, ze jak Idusia postępuje jak wzorowy lekarza (a nie jak ktoś, kto ma dług wdzięczności oczywiście...), to okazuje sie, ze biedne, stare babuleńki są chore z urojenia, ale dolegliwości mają na dwadzieścia lekarskich wizyt. To ja się temu lekarzowi pierwszego kontaktu nie dziwię.
                        • zla.m Re: Stan przedzawałowy - s.12 13.11.14, 17:51
                          Mam w rodzinie, na szczęście dalekiej, także geograficznie i emocjonalnie, takiego "Chrobota". Nie do śmiechu mi, a jego bliskim jeszcze mniej. Na trzeźwo to był fajny człowiek, ale takie nałogowe picie wykańcza też emocjonalność i inteligencję, po jakimś czasie na trzeźwo też nie jest "tym dawnym uroczym Chrobotem".

                          Aha - i Chrobot na pewno by nie darował "szyrszyniowi" życia. Sorki, ale raczej jeszcze by "niepotrzebne" kociaki potopił.
                    • ananke666 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:09
                      Sam alkohol to nic złego, złe jest używanie w nieodpowiednim wieku i nadużywanie. Nalewka wg mnie ma rację bytu. Zwłaszcza, że takie rzeczy jednak są na tyle rarytne, że pija się je w niewielkich ilościach, dla smaku. Trochę co innego niż obalana pod kotleta butelka księżycówki. Ach, smorodinówko, którą piłam przed dekadą, takiej jak ty już później nie próbowałam!

                      Ale racji bytu absolutnie nie ma akcja ratownicza z jej użyciem. Raz, że wlewanie nieprzytomnej osobie płynu do gęby jest zakazane, dwa, że w pewnych wypadkach nawet niedużą ilością alkoholu można wyrządzić komuś realną krzywdę, a wypisanego tego na czole nie ma.
                    • vi_san Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:10
                      La.spinko, ale z przytoczonego przez założycielkę wątku nie wynika, żeby szło o kieliszeczek [jeden] nalewki wychylony przez osobę dorosłą i w pełni przytomną! W książce mającej pretensje do bycia wychowawczą i edukacyjną [o ile Verdana pisze prawdę] leje się alkohol osobie nieprzytomnej. W gardło. I jest to chwalone, jako działanie profesjonalne niemalże. I to jest najdelikatniej mówiąc zgrzyt jak nożem po szkle.
                      A na marginesie - osobiście [z małżonkiem] produkuję nalewki przeróżne [orzechową, pigwową, wiśniówkę, miodówkę i jeżynówkę]. I też się za alkoholików nie uważamy i nie upijamy w perłę wspomnianymi przy każdej okazji.
                      • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:13
                        Otóż to. Ja naprawdę jestem ostatnia osobą, która by sie o nalewkę, nawet lecznicza czepiała. Ale gdy ta nalewka, jako lek pojawia sie trzy razy, przy czym po raz pierwszy w roli potencjalnego zabójcy, to mnie sprawa zaczyna intrygować. Raz naleweczka dla babci jest śmieszna. Więcej razy zaczyna być wskazówką.
                        • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:15
                          Bo kazdy nastolatek marzy o hurtowych ilosciach nalewki i na pewno sie rozpije na sama mysl o niej.
                          • iwoniaw Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:19
                            No wiesz, w poprzedniej części nastoletni Józek upija się kremem choco ;-)
                          • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:51
                            Ależ nie , w ogóle nie o to chodzi. Nie o rozpicie sie, tylko o leczenie alkoholem. Nie widzisz różnicy?
                          • croyance Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:59
                            Ja wrecz sadze, ze z wielu mozliwych rozrywkowych opcji nalewka babuni jako alcohol of choice bylaby jedna z ostatnich, o jakich pomyslalby zainteresowany zabawa nastolatek ...
                            • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:00
                              Oczywiście, że tak:) I mnie nie o rozpijanie nieletnich w tej książce chodzi, naprawdę.
                            • slotna Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 16:35
                              > Ja wrecz sadze, ze z wielu mozliwych rozrywkowych opcji nalewka babuni jako alc
                              > ohol of choice bylaby jedna z ostatnich, o jakich pomyslalby zainteresowany zab
                              > awa nastolatek ...

                              Ja na ostatnich podstawowkowych urodzinach zaserwowalam akurat nie nalewke, ale wino (dosc mocne) produkowane przez babcie - jako nieletnia nie moglam alkoholu legalnie kupic. Wyniesc z piwnicy jest latwiej.
                        • vi_san Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:16
                          Zwłaszcza lana w gardło osoby nieprzytomnej. Ju8tro idę do Empiku poczytać, a potem szybko do domu na kieliszek... A, która tam z brzegu stoi... :D
                      • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:14
                        Mowa byla o dwoch roznych rzeczach: o wlewaniu nalewki do ust nieprzytomnej Idzie, i o pochwale zdrowotnych walorow tejze nalewki. I obie zostaly potepione w czambul, z czeog tylko jedna moim zdaniem slusznie.

                        A Chrobot jest zabawna postacia i uczynnym sasiadem, nie rozumiem jednak, gdzie przebiega granica miedzy pijakiem a alkoholikiem. O Chrobocie czytamy, ze przepija zarobione pieniadze i rzadko bywa trzezwy, wiec chyba ma problem? Ale dalej potepiamy kieliszek nalewki?
                        • kopiec_esmeralda Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:21
                          No właśnie, że nie w czambuł. Wyraźnie pisałam kilka razy, że należało odautorsko skrytykować wlewanie nieprzytomnej w gębę płynu, a nalewki babć są w porządku. Dla mnie one nie stanowiły żadnego problemu, poza wlewaniem Idzie w dziób.
                          Natomiast Chrobot jako zabawny element krajobrazu mnie razi. Wiem, ze tak często jest, że ludzie za wiele piją, przepijają pieniądze, leżą pod płotami, rzadko trzeźwieją, ale mnie to nie bawi, a przedstawianie tego jako elementu komicznego razi mnie. Wiem, zę Chrobot jest w porządku jako sąsiad, uczynny etc - ale DLA MNIE to człowiek chory. Więc nie śmieszny.
                          • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:25
                            Wrzucilam to pod twoj post, ale bylo to skierowane raczej do Verdany, ktora obie te sprawy potepia w takim samym stopniu. Piszac przy tym o Chrobocie, ze to tylko pijak.
                      • la.spinka Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:18
                        vi_san napisała:
                        > La.spinko, ale z przytoczonego przez założycielkę wątku nie wynika, żeby szło o
                        > kieliszeczek [jeden] nalewki wychylony przez osobę dorosłą i w pełni przytomną
                        > ! W książce mającej pretensje do bycia wychowawczą i edukacyjną [o ile Verdana
                        > pisze prawdę] leje się alkohol osobie nieprzytomnej. W gardło.

                        verdana 05.11.14, 19:04
                        Nie wolno w powieści dla młodzieży pokazywać rzeczy, które grożą śmiercią, jako zabawnych i przynoszących pożądane rezultaty.
                        Nalewka w celach leczniczych mi sie nie podoba, bo jest to powtórzone parę razy, a to daje alibi pijacym nastolatkom. No, ale w tym wypadku jeszcze nie widzę nic okropnego. Natomiast wlewanie alkoholu osobie nieprzytomnej do gardła, które jest pokazane, jako udana akcja ratunkowa, woła o pomstę do nieba.


                        Czyli - Verdana pisze o dwóch rzeczach - o wlewaniu w gardło (które, jak już napisałam też, bez duskusji, jest naganne!), oraz o nalewce, ukazanej jako lecznicza. Scena, w której Ida mówi "kieliszeczek dziennie tylko pomoże na trawienie" jest dla mnie bardzo udana, stąd moja dyskusja i niezgoda na to, że, jak pisze Verdana, "to daje alibi pijącym nastolatkom". Do tego się odniosłam. Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne.
                        • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:27
                          Tylko takie sceny są dwie. O jedną za dużo, jak dla mnie - przy czym , gdyby nie scena pierwsza , która pokazuje ratownicze działanie alkoholu, tych dwóch pewnie bym nie dostrzegła. Ale trzy razy alkohol jako lek, to o dwa razy za dużo.
                        • vi_san Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 20:58
                          A, tak. Teraz wszystko jasne. Jakoś przegapiłam ten post... :)
                          I owszem, kilkukrotne nawet wspomnienie o nalewce konsumowanej w celach zdrowotnych przez osoby dorosłe - nie stanowi [a w każdym razie nie powinno] alibi dla pijących nastolatków. Tu się zgodzę z tobą całkowicie.
                          Acz ciut racji Verdana ma, bo jeśli kilkakrotnie podkreślane jest "ten jeden kieliszeczek to nie zaszkodzi, to dla zdrowia" itd, to ileś osób sobie to zapamięta i nieopatrznie uzna za "słuszne". Poza tym odniosłam wrażenie, że choć Verdana nie popiera reklamowania naleweczki, to tego się czepia znacznie mniej, niż lania w gardło nieprzytomnej - zresztą uważam za skandaliczne, że w książce dla młodzieży takie postępowanie nie jest nazwane wprost jako niewłaściwe czy szkodliwe.
                          • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:02
                            Ja nie popieram stosowania alkoholu jako lekarstw na wszelakie dolegliwości. Gdyby młodzież spiła sie piwem przy ognisku, naprawdę, nie czepiałabym się.
            • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:46
              NIe, nie jest jej wina. Ale wina jest pokazywanie dzialan glupich jako prawidlowych.
        • vi_san Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:02
          Tylko że, Dakoto, po McD na jedynie słusznej stronie pojawiały się wpisy, że potrząsanie jak szczurem to samoobrona była i rycerskość, i że Magda się sama prosiła, albo w tym duchu... Czyli, niestety, młodociane czytelniczki łykają...
          • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:06
            Dla mnie potrzasanie jak szczurem to scena innego, wielokrotnie gorszego kalibru, bo rozgrywa sie miedzy mlodymi bohaterami Jezycjady, takimi z ktorymi mlody czytelnik mozesie identyfikowac. No i Jozef jest przez MM tam przedstawiany jako rycerz bez skazy.

            Rozmowa Idy z dwoma starszymi paniami takiego wplywu na mlodziez moim zdaniem miec nie bedzie.
            • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:09
              Ależ dlaczego sądzisz, że potrząsanie ma wpływ, a ratowanie zycia go nie ma?
              • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:21
                Ja nie dyskutuje z teza o tym, ze zle bylo nieskomentowanie takiej akcji ratunkowej- tu sie zgadzam. Ja caly czas o tyh nalewkach nieszczesnych, ktore rzekomo sa takim zlem w ksiazce dla mlodziezy.
                • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:28
                  Jeszcze raz.
                  Nalewki, gdyby je młodzież piła, nieletnia nawet, absolutnie by mnie nie ruszyły. Mnie nie przeszkadza PICIE alkoholu, przeszkadza mi przedstawianie - trzy razy, wiec nie przypadkowo, alkoholu jako środka leczniczego.
                  • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:31
                    A mnie nie, bo nie uwazam, ze mlodziez potraktuje to jako zachete w tym konkretnym przypadku. I nie podejmuje juz wiecej dyskusji o nalewkach, bo ilez mozna bic piane o to samo.
                • la.spinka Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:29
                  Vi_san, przecież z tym wlewaniem w gardło, to wszyscy na forum piszą, że było złe. Wszyscy się ze sobą zgadzamy w tej kwestii, po co to wałkować w kółko?
            • vi_san Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:13
              Może takiego nie, ale... Przy czym nie czepiając się babcinej nalewki - mówimy o kwestii lania w gardło osoby nieprzytomnej jakichkolwiek płynów - powinno to zostać wyraźnie i jednoznacznie określone, jako złe, nie dopuszczalne i mogące przynieść tragiczne skutki. Tymczasem ogólny wydźwięk jest taki, że CAŁA akcja ratunkowa była niemalże profesjonalnie prowadzona! I tu, wybacz, ale młodociana czytelniczka może sobie w główce zakarbować, że jak kto straci przytomność to mu w dziób lejemy cokolwiek, alkohol najlepiej. I "ratujemy". Profesjonalnie. Jak pielęgniarki z dziada pradziada. I jesteśmy zdumione, że ratowany dusi się na śmierć.
              • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:30
                Od tego zaczynamy, a potem dowiadujemy sie, że alkohol nie tylko w stanie omdlenia, ale na krążenie, grypę żołądkową i grypę zwykłą. Innymi słowy, lek to jest uniwersalny. A jakoś mam wrażenie, że nie należy tego wmawiać ludziom, dojrzałym nawet.
                • dziabka1 Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 10:26
                  verdana napisała:

                  > Od tego zaczynamy, a potem dowiadujemy sie, że alkohol nie tylko w stanie omdle
                  > nia, ale na krążenie, grypę żołądkową i grypę zwykłą. Innymi słowy, lek to jest
                  > uniwersalny. A jakoś mam wrażenie, że nie należy tego wmawiać ludziom, dojrzał
                  > ym nawet.
                  Co najgorsze, w społeczeństwie niezmiennie pokutuje pogląd, że alkohol jest najlepszy na rozgrzewkę, na żołądek i na inne dolegliwości. Przyznam, że słabo mi się robi, jak w środku zimy, w środku gór, ludzie, skądinąd doświadczeni, wyciągają termosik z herbatką zaprawioną odpowiednią ilością %%. Mówiąc, że to najlepszy środek na rozgrzewkę. A potem kończy się to śmiercią w wychłodzenia (nie żartuję ani na jotę!). Kolana mi zmiękły, jak koleżanka, w środku zimy, koniecznie chciała mnie raczyć herbatką z prądem (no napij się, bo zimno jest).
                  Tak samo, na stoku - narciarze skaczą na grzane winko, popijają, a potem robią rozpierduchę na stoku.
                  Także pogląd o tym, że alkohol ma działanie lecznicze jest wyjątkowo szeroko rozpowszechniony i niestety, jak widać, za pomocą literatury dla młodzieży, radośnie się ukorzenia jeszcze bardziej.
              • draconessa Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:47
                vi_san w punkt trafilas. Szkoda, ze sie tutaj lajkowac nie da:)
    • morekac Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 21:58
      Fakt, też mnie to uderzyło. I to córka pielęgniarki, zdaniem Idy całkiem niezle wyszkolona i w dodatku dziewczyna wybierająca się na medycynę. Strach się bać takiej pielęgniarki i takiej lekarki in spe.
      Osobom nieprzytomnym nie podaje się płynów- a poza tym pani doktorka powinna w trybie pilnym być zawieziona na badania głowy przede wszystkim, była dosyć długo nieprzytomna i mogło się to skończyć fatalnie. Tak naprawdę to Idę powinni pozbierać ratownicy medyczni, ze względu na kręgosłup.
      Chociaż w to, ze Idusia doskonale sobie lekceważy własne zdrowie (na zasadzie- to nic poważnego, zaraz mi przejdzie) jestem w stanie uwierzyć- też znam lekarke (nie ortopede) , leczaca złamanie nogi (swoje) okladami z mąki żytniej. 😀
      Po 2 dniach została niemal siła zawleczona na rentgen...
      Jestem w stanie darować inne głupoty, ale nie takie wtopy z pierwszą pomocą .
      • ananke666 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 22:24
        Poza tym są sytuacje, kiedy alkoholem można po prostu zabić. Przykład skrajny: Idusia mogła się okazać alkoholiczką z wszywką. Łyczek czy dwa, po paru minutach wymioty, przy braku przytomności uduszenie nimi i śmierć. I po efektownej akcji ratowniczej.
    • ananke666 Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 22:26
      Aha, bo zapomnę. Względem "błe". Jak to jest opisane? Bo przecież sztuczne oddychanie przy nieprzytomnej, ale oddychającej osobie jest bez sensu? A przy braku oddychania Idusiowi chyba by się zeszło?
      • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 05.11.14, 22:29
        No, bez sensu jest."To może usta-usta? Ble. W tym akurat nie była najlepsza." (bo w liceum ktoś pod pretekstem nauki pchał się do niej z łapami)
        • ratyzbona Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 02:58
          Dla mnie jest jasne że ten leczniczy alkohol to kolejny element wiejskiego folkloru gdzie oczywiście nikt po leki biegać nie będzie naleweczka i ciepły kocyk wystarczą (nie to co tym miastowym). Moim zdaniem miało wyjść śmiesznie a wychodzi po prostu źle - po co umieszczać w książce takie nieprawdziwe i szkodliwe treści. Zdanie "Od kieliszka na dobanoc sie nie umrze" to co innego niż czynienie z alkoholu środka leczniczego. Natomiast scena wlewania nieprzytomnej osobie alkoholu do ust jest kretyńska i byłaby kretyńska także wtedy gdyby to była woda. I dziewczyna wybierająca się na medycyne powinna to wiedzieć. po prostu. Przy czym nalewka spokojnie mogłaby sie pojawić podstawiona pod nos w roli soli trzeźwiących - co byłoby logiczne i nie budziłoby chyba obrzenia
          • morekac Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 09:18
            Przy czym nalewka spokojnie mogłaby sie pojawić podstawiona pod nos w roli soli trzeźwiących - co byłoby logiczne i nie budziłoby chyba obrzenia
            czytając byłam wręcz pewna, że to się tak właśnie skończy - pod nos, jakieś nacieranie skroni etc....
        • iwoniaw Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 08:54
          W gimnazjum się pchał, w gimnazjum. W liceum nie mieli czasu na takie przyziemności, a Dorota jest super wyszkolona przez mamę fachowca. I rzeczywiście, cały fragment brzmi tak, jakby i to wlewanie płynu nieprzytomnemu (bo, nieprawdaż, do tchawicy (!) jak wleci, to się pojony zakrztusi i ocknie, a nie, na ten przykład, utopi tym łykiem... :-/) było fachowe. No, co prawda "w filmach" to widziała, nie na matczynym szkoleniu - ale że inteligentna i mhyśląca o medycynie licealistka tego nie wyłapała jako kiks, lecz wzięła za dobrą monetę? A wraz z nią mogą wziąć - niekoniecznie ukierunkowane medycznie - czytelniczki?
          Masz rację, to BARDZO źle wygląda.
          • kanga_roo Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 09:40
            wiecie co, ja od zawsze czerpałam wiedzę na rozmaite tematy z książek. także - kiedyś - z Musierowicz. która z Was nie pamięta akcji z małym Lisieckim, który najadł się tabletek?
            pamiętam też, jak Chmielewska opisywała w Autobiografii, że ma manię sprawdzania faktów, kiedy pisze, bardzo mi się to podobało. oczywiście, autor książki ma prawo napisać kompletne bzdury, ale zgadzam się, że taki opis udzielania pierwszej pomocy to coś złego i szkodliwego.
            zasady udzielania pierwszej pomocy to nie czarna magia, to coś, co powinien znać każdy. to coś, o czym mówią na szkoleniach, o czym uczą w szkołach. co może pomóc uratować życie.
            zrobiło mi się przykro i źle.
            • dakota77 Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 09:42
              Wszystkie sie juz zgodzilysmy, ze opis wlewania plynu, tu jeszcze alkoholu, do ust osoby nieprzytomniej jest zly, i ze akcja ratunkowa mogla zostac opatrzona jakims odautorskim komenatrzem. Po co to jeszce walkowac kolejny dzien?
              • kanga_roo Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 10:23
                dakota77 napisała:
                Wszystkie sie juz zgodzilysmy [...] Po co to jeszce walkowac kolejny dzien?

                gdyż ponieważ, wybacz, dakoto, ale ja się nie zgadzałam. nie czytałam wcześniej ani "Wnuczki" ani tego wątku, zbyt niestety zajęta rzeczywistością i bez kasy (którą przeznaczyłam na spodnie dla dziecka, nie literaturę, i chyba nie żałuję wyboru).
                wynika z tego, że nie zaliczam się do magicznego grona wszystkich, które się zgodziły. czy to oznacza, że mam sobie podarować komentarze, czy wręcz pisanie na forum, bo nie należę do wtajemniczonych? bo Cię nudzę?
                może i nudzę, ale jak będzie trzeba, to uratuję, bo po to kończyłam kursy i szkolenia pierwszej pomocy, bo uważam to za ważne i za poważne, i uważam, że na autorze/pisarzu ciąży odpowiedzialność społeczna, i bardzo mi się nie podoba to, co czytam.
            • agafiatichonowna Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 09:51
              Drewniaki po mamie? Zeby było bardziej dramatycznie. Jak tak Was poczytuję to zaleciało mi Konopielką - tam Handzia na zrękowinach wystąpiła w śniegowcach i w makijażu wykonanym burakiem i palonym korkiem o ile dobrze pamiętam. Do kościoła w spodniach jest be? To kiedy i gdzie to się dzieje ? Bo chyba nie w 2013 roku i nie na wielkopolskiej wsi. Zresztą nie tylko wielkopolskiej.
              • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 15:44
                Po zyjącej mamie, zaznaczam.
    • yackandandah22 Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 10:55
      O raju, tak szybko piszecie, że nie nadążam z czytaniem!
      Mam pytanie, a właściwie dwa.
      Któraś z Was napisała, że Janicka była 'namolna', że się narzucała - można cytacik? Strasznie jestem ciekawa (w McDo nic takiego nie było), a zanim książkę przeczytam, jeszcze dużo wody upłynie.
      I tu moje drugie pytanie: czy ktoś się orientuje, ile idzie książka do Australii? Dostałam maila z Empiku, że czas oczekiwania to 5-14 dni roboczych. Wysyłają przez Pocztę Polską. Czy to jest w ogóle realne?? Mam się już cieszyć, czy raczej dojdzie na Wielkanoc (jak kiedyś kartka bożonarodzeniowa od przyjaciółki)?
      Pozdrawiam, piszcie dalej :-)
      • lululemon12 Re: Stan przedzawałowy - s.12 06.11.14, 15:32
        O Janickiej ja pisałam, ale cytatem nie posłużę, bo książkę zdążyłam oddać w dobre ręce. W każdym razie różni członkowie rodziny wspominali, jak to dziewczyna się narzucała, wydzwaniała, kleiła do Józina na ulicy, a on biedny nie potrafił się wyplątać. I przez nią maturę zawalił, no ;). Też mocno mi to zgrzytnęło, do Janickiej z poprzedniej części nie pasuje to ani trochę.
        Magda zresztą jest wspominana jeszcze mniej sympatycznie, a już rozwinięcie tej historii...
      • jhbsk Re: Stan przedzawałowy - s.12 08.11.14, 09:47
        Żeby szybko doszła musi być priorytet (wtedy paczka leci a nie płynie). Tak mi kiedyś wytłumaczyła pani w okienku pocztowym przy okazji wysyłania książki do USA.
    • morekac Re: Stan przedzawałowy - s.12 07.11.14, 00:14
      dostałam stanu przedzawałowego.
      Lepiej go nie dostawaj, bo jeszcze zaczną udzielać Ci pierwszej pomocy zgodnie z opublikowanymi właśnie nowymi zasadami... ;-)
    • zua.laura Re: Stan przedzawałowy - s.12 07.11.14, 23:29
      Verdana, wczoraj napisałaś:
      Uważam, serio, ze niezależnie od jakości dzieła, ten fragment może kogoś kiedyś kosztować życie.
      Czy mogę się w przyszłości powołać na te słowa? Chciałabym napisać do wydawnictwa - gusta są różne i poglądy też, jednym to się nie podoba, innym tamto; niemniej ta konkretnie scena nie powinna była trafić do druku w takiej postaci. Nawet jeśli Autorka korzysta z korekty i redakcji w kręgu "pozawydawniczym" - to i tak rzeczą wydawnictwa jest sprawdzić, co konkretnie dała im do druku i czy to jest na pewno odpowiednie dla nastoletnich czytelników. Powinni byli interweniować i wnieść u Autorki o poprawkę.

      Mieliśmy szczurzą przemoc bez odautorskiego komentarza, z absurdalnym tłumaczeniem "to nie była przemoc", teraz jest zamiatanie pod dywan tego ratownictwa. To idzie w złym kierunku. Brak zewnętrznej, niezależnej redakcji mści się na MM i niefajną czkawką może się odbić czytelnikom. A przecież można inaczej - z sensem i bez tych wszystkich problemów.
      • verdana Re: Stan przedzawałowy - s.12 08.11.14, 10:21
        Możesz, oczywiście.
        • zua.laura Re: Stan przedzawałowy - s.12 09.11.14, 22:57
          Ok, dzięki;) - trochę czasu mi to zabierze, bo jestem dość powolna i wiecznie spóźniona, ale będzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka