Dodaj do ulubionych

Profesor Grzywka

20.11.14, 18:22
Wiecie co, bo mnie to jednak męczy.
To nagłe profesorstwo Gaby.
Wiemy, że była dr. hab.
Ja się na tym kompletnie nie znam, ale liczę, że forum będzie wiedziało, w jaki sposób zostaje się w naszym pięknym kraju profesorem. I co w ogóle oznacza tytuł - profesor.
Bo mnie to jakoś zgrzyta tutaj.
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 18:30
      Przede wszystkim, Gaba wcale nie musi byc profesorem zwyczajnym, prezydenckim. Jako doktor habilitowany moze byc na uczelni na etacie profesora, a wiec profesorem danej uczelni. I takich doktorow habilitowanych tytuluje sie profesorami.
    • soova Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 18:31
      Na forum jest najprawdziwsza profesor "belwederska", :) ale zanim ona w całości odpowie, dopiszę, że nie ma w tym nic dziwnego, że pracująca naukowo i dydaktycznie na uczelni Gabriela w wieku około 50 lat (bo jest już chyba po 50.?) zostaje profesorem. Oczywiście można dywagować nad tym, kiedy i jak Gaba tę pracę naukową prowadzi, ale w ogólnym zakresie nic tu nie zgrzyta, po prostu ścieżka akademickiej kariery. Profesorowie dzisiaj to już nie wyłącznie panowie w wieku i o wyglądzie św. Mikołaja.
      • dakota77 Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 18:40
        Jasne, sa w kraju oosby, ktore profesorami zwyczajnymi zostaly przed 40-tka.
      • dziabka1 Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 18:50
        Gaba ma w 2013 roku 52 lata.
        Czyli mówicie, że to nie jest jakiś zgrzyt, tylko tak może być?
        Tzn że profesorów danej uczelni nominuje własnie uczelnia?
        Znam się na tym jak kura na wycinankach, dlatego się dopytuję.
        • soova Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 18:56
          Aż tak się może nie znam, ale na Jowisza, uczelnia to nie talent show w TV. Żeby zostać profesorem (nie dr. hab. na stanowisku profesora) trzeba mieć habilitację, dorobek naukowy i (chyba) doktorantów, i to się uwzględnia. Nikt tu nikogo nie nominuje.
          • verdana Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 20:09
            Ok, wywołana do odpowiedzi melduję się posłusznie.
            Mamy w tym kraju obecnie dwa rodzaje profesorów. Pierwszy z nich to tzw. "profesorowie uczelniani". Profesor uczelniany na uczelni państwowej musi być doktorem habilitowanym, na niektórych uczelniach jest także wymóg posiadania jednego doktoranta z otwartym przewodem (wiem, jak to brzmi). Na prywatnych czasem profesorem uczelnianym możne być i prosty doktor. Pełny stopień takiego delikwenta brzmi np. dr hab. Jak Kowalski, prof. Wyższej Szkoły Morskiej i Kolonialnej.
            Drugi profesor to profesor belwederski lub tytularny. To jest jedyny tytuł naukowy w Polsce. Nadaje go prezydent. Aby zostać profesorem należy obecnie mieć jednego obronionego doktoranta, jednego z otworzonym przewodem, książkę tzw. "profesorską" i odpowiedni dorobek.
            • soova Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 20:13
              Dzięki za wyjaśnienia.
              A jakim profesorem jest zatem Gabriela? Dr. hab., prof. UAM czy profesorem tytularnym właśnie? I czy wiekowo kwalifikuje się do pierwszego tytułu (to na pewno) czy bezproblemowo i do drugiego?
              • verdana Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 20:15
                A tego, to już nie wiemy. Ja zostałam profesorem belwederskim w wieku 51 lat i zawsze wydawało mi się, że to jest trochę późno, ale troje dzieci mnie usprawiedliwia.
                • soova Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 20:23
                  wiek + liczba dzieci jak u Gaby właśnie :)
                  • klawiatura_zablokowana Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 22:02
                    Z drugiej strony są tacy dr habowie, co mimo zbliżającej się 70 nie dostają tego belwederskiego profesora. To nie jest taka funkcja jak w niektórych zakładach pracy "starszy specjalista", czyli tytuł otrzymywany głównie za długi staż. Jak już napisano, trzeba coś robić: mieć publikacje, projekty, doktorantów.

                    Gaba ma generalnie pracę cudownie bezobjawową. Idzie do pracy jak do korpo, parę godzin odpyka, a potem trzaśnie za sobą obrotowymi drzwiami i już żyje czym innym. Żadnej pracy w domu, żadnych wyjazdów, konferencji, żadnego ślęczenia nad publikacjami. To ona powinna, nie Mila, tkwić z głową w laptopie przez pół dnia. Szczególnie za czasów nowego oblicza polskiej nauki, kiedy każdy nieprzynoszący punktów pracownik naukowy staje się z automatu niewygodny. Znam jednostki naukowe, co robią regularnie przegląd kadrowy pod kątem wydajności i zaprawdę powiadam wam, że kategoryzacja jednostek naukowych oraz ocena grantów wymusza 500% normy, jeśli się chce robić karierę w tym kierunku.

                    A Gabunia nic, luzik, bluzik, nic nie pisze, nic nie tłucze, nie tonie w artykułach i papierzyskach, nie gniecie tyłka na konferencjach... wspaniała, bezobjawowa kariera naukowa. Zazdraszczam.
                    • verdana Re: Profesor Grzywka 20.11.14, 22:15
                      Oczywiście, ja właśnie wypełniałam ok. 100 punktowe sprawozdanie z tego, co robiłam w zeszłym roku. Po trzech latach niepublikowania wywalają. Tzn nie zawsze, ale jest takie prawdopodobieństwo.
                      Mnie nawet nie razie, ze nie pokazują jak Gaba pracuje. Ale razi mnie to, że ona nie mówi, o czym pisze. Większość znanych mi humanistów bezustannie gada o tym, co pisze, rodzinie nosem to wychodzi.
                      • rika1991 Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 03:36
                        Verdano, a jak wygląda godzenie intensywnej pracy naukowej z innymi sferami życia - związkiem z partnerem, relacjami z dziećmi, jakimś drobnym hobby dodatkowym? Czy jest to możliwe do zrobienia, tak, by mieć również czas dla męża, dzieci, siebie?
                        Wydaje mi się, że Gaba ma masę czasu wolnego, ale nie poświęca go na poprawę relacji z córkami, na bycie w stu procentach żoną Grzesia, a nie tylko sprzątacza domowego. Ignaś ślęczy przed kompem ponoć. Czym zatem zajmuje się Gaba popołudniami i wieczorami? Może właśnie pracą naukową?
                        Możliwe też, że pracy Gaby w książkach nie widać, bo akcja wiekszosci z nich toczy się ostatnio latem lub okolicy Bożego Narodzenia. Dlatego zresztą wszyscy oni glownie odpoczywają.
                        • verdana Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 16:27
                          Chyba możliwe, skoro mnie - osobie, słowo daję, bardzo średnio pracowitej, się udało. Pod warunkiem jednak udziału męża w wychowaniu dzieci na zasadzie partnerstwa, a nie pomagania. No i jeśli sie pracuje naukowo, to zazwyczaj nie pracuje sie w Wigilię. Czasem też w dwa dni świąt. Ale "okolic Bożego Narodzenia" nie można już sobie odpuścić, bo terminy gonią. Dla przykładu - w tym roku do 20 grudnia muszę oddać artykuł pokonferencyjny, a 31 upływa termin (ostateczny) oddawania magisteriów, co oznacza, że na 100% jeszcze 23 i już 27, jak nie 26 będę sprawdzała jakąś pracę.
                      • agafiatichonowna Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 09:05
                        Mnie też razi. Właściwie oprócz Idy wspominającej o brokułach i sytuacji w służbie zdrowia Borejkowie o swojej pracy nie rozmawiają wcale. I nie mam tu na myśli uczonych dysput Gaby i Ignaca, to mogłoby być niestrawne, ale oczekiwałabym chociaż drobnej wymiany poglądów. Albo tekstu w rodzaju - "Wiecie, mam bardzo interesującego studenta/doktoranta, który ....coś tam....coś tam..." Mama Zakowa entuzjazmuje się wraz z Zaczkiem najnowszymi odkryciami w fizyce, Bernard żyje spektaklami Anieli, a u Borejków cisza. Ot, chodzą do pracy, wracają i tyle. W znanych mi domach o pracy się rozmawia, u mnie też. Przy okazji bozonu Higgsa, dwa lata temu, wykonałam dokładnie ten sam manewr co pani Irenka chociaż fizyka jest mi odległa o lata świetlne.I co ? Tichonow spojrzał z niedowierzaniem ale mu się gęba rozjaśniła. I miałam półgodzinny wykład i nawet zrozumialam. No, większość. Jak ja coś robię to też o tym ględzę, czasem bez umiaru. Praca zajmuje nam w końcu połowę życia i niekoniecznie jest tylko sposobem zarobkowania. Bywa też pasją. A tej pasji u Borejków nie widzę pomimo ciągłego przerzucania się cytatami.
                        • kopiec_esmeralda Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 09:16
                          Tak, w każdym znanym mi domu się rozmawia o pracy i nie są to uczone dysputy, tylko odreagowanie, relacje z dnia, co się udało, co nie, co kogo wkurzyło, co kto zrobił zabawnego, czy nietypowego. U Borejków zero.
                          • isia_54 Re: Profesor Grzywka 23.11.14, 17:08
                            Kochani, to są książki dla nastolatek - moja własna nastolatka, kiedy coś mówiłam o pracy (też pracowałam naukowo) zazwyczaj dawała mi do zrozumienia, że nie jest to temat na długie nocne Polaków rozmowy, w którejś Jeżycjadzie jest wspomniane, że Mila wysłuchwała opowieści Marka, gdyż Ida miała dosyć własnej pracy; w CR Gaba pisze artykuł chyba o Alkajosie z Mityleny. Fakt, pasji tam za bardzo nie widać, ale nie sugerujcie autorce, żeby zaczęła przytaczać rozmowy o pracy, bo straci fandom
                            • verdana Re: Profesor Grzywka 23.11.14, 17:15
                              Ale to nie chodzi o to, aby Gaba wygłaszała referaty o Alkajosie. Tylko, aby było widać, zę w domu też pracuje...
                            • dakota77 Re: Profesor Grzywka 23.11.14, 17:18
                              Przeciez nie chodzi o to, zeby cala tresc takich rozmow pojawiala sie w tekscie. Ale moglibysmy miec np. opis kuchni Borejkow, jaki czesto sie pojawial, gdzie Gaba z ojcem dyskutuje o pisanym wlasnie artykule popijajac herbatke. Tego typu krotkie wzmianki.
                            • zla.m Re: Profesor Grzywka 23.11.14, 17:20
                              Ależ nikt nie sugeruje przytaczania rozmów o pracy. Wystarczy właśnie jakaś młoda isia, która nie chce maminych opowieści słuchać albo taki opis: "telefon nie dzwonił, na gg nie było nikogo znajomego, a mama od 3 godzin opowiadała ciotce Leokadii o jakiejś aferze z dyrektorem, udało jej się podsłuchać że chodzi o romans. Zla.m czuła się samotna i niepotrzebna, nawet taki stary zgred jak dyrektor mamy miał w życiu romantyczne chwile, ona nie miała na to szans..."
                              • agafiatichonowna Re: Profesor Grzywka 23.11.14, 20:00
                                Chodzi również o to, żeby uzmysłowić nastolatkom, że interesowanie się sprawami zawodowymi czy szkolnymi współdomowników jest i potrzebne i prawidłowe.
                        • turzyca Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 01:15
                          Właściwie oprócz Idy wspominającej o brokułach i sytuacji w sł
                          > użbie zdrowia Borejkowie o swojej pracy nie rozmawiają wcale.

                          Akurat zycie uczelniane dostarcza mnostwa uroczych anegdotek. I moglaby Gaba opowiadac, jak zostala zagadnieta przez studenta, czy nie wie, gdzie znalezc profesora Strybe, bo on na egzamin, a potem okazalo sie, ze skuczybyk mimo ze nie byl na zadnym wykladzie, to wiedze mial taka, ze musiala mu wstawic celujacy. I jeszcze smrodek dydaktyczny mozna dolozyc.
                          Wolalabym to zamiast tych camembertow czy zarowek...
                          • verdana Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 16:38
                            O tak, moi znajomi musza wysłuchiwać od jakiegoś roku anegdotki o magistrancie (niestety na forum można napisać tylko ogólnikowo...), co to siedział w ostatniej ławce, zapytany, na jaki temat chce pisać mówił 'yyyyy, o radiu". No, ale co o radiu? O radiu, o tym co ono nadaje. Ale o jakim radiu? Yyy, o publicznym. No, ale co o radiu? No, co nadaje.
                            Po czym zaczął przynosić taką pracę, że mi szczęka opadła. Rewelacja.
                          • soova Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 17:32
                            Ale żeby pisać takie rzeczy, trzeba mieć dwie rzeczy na R (niekoniecznie jednocześnie): 1) rozeznanie w środowisku, 2) research zrobiony. A to się trochę rozmija (znów na R) z pisarstwem polegającym od dłuższego czasu na opisywaniu "jak mały Jasio widzi...".
                            • dakota77 Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 17:38
                              Wymyslenie jednej anegdotki o studencie, ktory zrobil cos tam, albo czegos nie zrobil, nie powinno chyba przekraczac mozliwosci autorki. Zwlaszcza ze naprawde nie musialaby przytaczac calych takich rozmow, ja bym sie cieszyla nawet z sugestii, ze ktos tam rozmawia z bliskimi o pracy.
                              • soova Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 17:41
                                Mam nadzieję, że nie przekracza. Bo inaczej znów by był kolejny Jasio, który widzi, jak pracuje filolog klasyczny na uczelni.
                                • dakota77 Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 17:45
                                  Tez mam taka nadzieje, ale oczywiste to nie jest, skoro mowimy o autorce, ktora "awansowala" neurologa na neurochirurga i takie tam kwiatki...
                                • turzyca Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 18:56
                                  No to pal szesc anegdotki, niech sie Gaba wynurza z odmetow pokoju i robi sobie meliske na uspokojenie i slyszy od kogokolwiek w kuchni - co, znowu prace sprawdzasz?
                                  Albo niech jej Grzes te meliske nosi.
                                  Albo niech ona sie znowuz wynurza, ale dla odmiany promieniejaca i mowi, ze wlasnie skonczyla sprawdzac i najgorsza ocena jest 4-.
                                  Albo niech sie przejmuja ciaza swojej uczennicy, to czynnik uniwersalny, ciezarne MM przeciez zna.

                                  Juz nie mowie o takiej martwej naturce, ktora MM swietnie wychodzi, przedstawiajacej dwa biurka malzenskie, Grzesiowe na ktorym jest tylko komputer i ew. notes, oraz Gabowe na ktorym klebia sie liczne kserowki, pozakladane ksiazki, prace zaliczeniowe i caly ten humanistyczny chlam.
                              • vi_san Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 19:16
                                Ba, to by nawet nie musiała być anegdotka! Wystarczyłoby w tekście raz na jakiś czas dać zdanie w rodzaju "Ignacy Grzegorz wszedł do pokoju rodziców. Jego mama jak zwykle pogrążona w sprawdzaniu prac/czytaniu magisterek/pisaniu artykułu podniosła oczy, otoczone siateczką zmarszczek i uśmiechnęła się ciepło, jak to ona potrafi" albo "Józef wszedł do mieszkania dziadków. Z kuchni dobiegały głosy wojowniczy dziadka i łagodzący cioci Gaby. Nadstawił ucha: znów sprzeczali się o jakąś tezę na temat Heraklita/Wergiliusza/Aureliusza, którą ciocia postawiła w prelekcji na ostatnim sympozjum. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie wobec faktu, że...". Niechby ta praca nie była taka kompletnie bezczasowa, bezwonna i bez zaangażowania...
                                • vi_san Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 19:17
                                  Oczywiście w lepszym stylu, ale ja nie Musierowicz. :)
                                  • dakota77 Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 19:33
                                    jak to w lepszym stylu, co twojemu brakuje? :)
                                    • vi_san Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 19:43
                                      Nie, no ja to tak na raz - raz pisałam, na chybcika. Trzeba by risercz jakowyś przeprowadzić, ustalić choćby miano tego Seneki na którego temat dysputa ma być i temu podobne. :D
                                      Poza tym ja nie literatka, chyba, że masz na myśli szklaneczkę z czymś mocniejszym w środku... :D
                                      • turzyca Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 20:11
                                        vi_san napisała:

                                        > Nie, no ja to tak na raz - raz pisałam, na chybcika. Trzeba by risercz jakowyś
                                        > przeprowadzić, ustalić choćby miano tego Seneki na którego temat dysputa ma być
                                        > i temu podobne. :D

                                        A nie, nawet nie trzeba. "Ciotka dyskutowala z dziadkiem o swoim referacie, ktory przygotowywala na najblizsza konferencje. Odczuwala palaca potrzebe konsultacji, bo podobno stawiala jakies rewolucyjne tezy i musiala sie przygotowac na odparcie atakow. W zwiazku z tym juz od miesiaca zameczala cala rodzine, domagajac sie wyszukiwania slabych punktow w jej toku myslenia. Ale tak po prawdzie to tylko dziadek dotrzymywal jej kroku, cala reszta starala sie jej unikac i dlatego wlasnie teraz Jozinek przytrzymal drzwi, zeby nie trzasnely i przemknal cichcem, prawie ze na palcach, do pokoju Laury."
                                        • vi_san Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 21:00
                                          Turzyco - i to jest właśnie forma riserczu! :D Znaczy nie napisałaś wprost: "Trzeba być kretynem, żeby pożenić Senekę z Horacym", ale podsunęłaś nader zgrabne rozwiązanie, bez upierania się przy nazwisku!
                                • dakota77 Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 19:18
                                  Otoz to, dokladnie tak to widze. Po prostu wzmanki o tym, ze Gaba w domu pracuje, mowi cos o tym czym sie zajmuje.
            • sanciasancia Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 01:59
              Teraz chyba już czterech.
            • dziabka1 Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 11:14
              Oooo, profesor tytularny Verdana. A to ci dopiero persona :)
              Dziękuję za pojaśnienie, teraz już rozumiem.
              I mam wrażenie, ze ten profesor Gaba to jednak taki tytuł nadany ciut na siłę. Pro forma. I stąd ta dwumetrowość :)
              • agafiatichonowna Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 11:22
                Filet profesorski widziałam. Na kilogramy, rzecz jasna. A teraz mamy 2 metry profesora.
                • dziabka1 Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 11:31
                  agafiatichonowna napisał(a):

                  > Filet profesorski widziałam. Na kilogramy, rzecz jasna. A teraz mamy 2 metry pr
                  > ofesora.

                  na szczęście dwa metry bieżące (samobieżne), a nie sześcienne
                  • mozambique Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 13:11
                    no z tego co ja pamietam to najwyzej 175 cm profesora a nie dwa metry
                    • agafiatichonowna Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 13:51
                      Tak było drzewiej. Teraz 2 metry.
    • molly_bloom Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 13:57
      A mię zgrzyta, że ona z Ignacem o pracy nie rozmawia w ogóle. Przecież to jest jedno środowisko na pewno. A Ignacy to jakiś stopień naukowy ma w ogóle? Bo jakoś mi to umknęło.
      W ogóle to mam w rodzinie trochę pracowników naukowych i oni ciągle są w rozjazdach. Jeżdżą po konferencjach nieustannie (no, teraz to latają raczej).
      • molly_bloom Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 13:57
        ale naprodukowałam tych "w ogóle" - wstydddddd
      • dakota77 Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 14:08
        Na konferencje powinna jezdzic i Gaba, i malzenstwo lekarzy, ktorzy ciagle musza sie doksztalcac.
        • molly_bloom Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 14:14
          Owszem, owszem. Ale Ida ciągle dzieci podrzuca do dziadków i jednak mówi o pracy (nawet gdzieś tam było, że się zapoznawała z literaturą fachową), to i jakoś wyobrazić ją sobie na konferencji łatwiej. Mareczka tym bardziej.
          A Gaba to się na dwa dni nie może ruszyć z domu, bo starzy Borejkowie usychają z tęsknoty (vide "Imieniny").
          • verdana Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 15:42
            Ja nie jeździłam na konferencje lata całe ze względu na małe dzieci właśnie. Tzn na takie dwudniowe tak, ale na tydzień czy dłużej, to zdarzyło mi się raz. Mogę jeździć dopiero teraz.
            Co do czasu - praca na uczelni ma to do siebie, że zajmuje mniej czasu niż praca w biurze. W zależności od uczelni adiunkt ma 260-280 godzin zajęć (bywają wyjątki oczywiście), dr hab - 240, prof. 120-180. Rocznie. Plus niezliczone zebrania. No, ale to jednak mniej, niż 8 godzin dziennie. Więc starcza czasu na pracę naukową, mniej-więcej w każdym razie, tym bardziej, że pracuje się w godzinach przez siebie wybranych, wliczając w to weekendy i święta.
            I rzeczywiście - ja, mój ojciec i moja córka zajmujemy sie różnymi rzeczami, ale w tym samym okresie historycznym i bez przerwy konsultujemy pewne rzeczy. A Gabrysia i ojciec Borejko- nic. Nawet nie wiemy, w czym Gaba sie specjalizuje, jakby filologia klasyczna nie miała dziesiątek różnych odmian.
            I wiecie , co mnie fascynuje - nieobecność greki. Filolog klasyczny powinien czasem choćby zahaczyć nie tylko o łacinę, ale i o grekę. Taki Arystoteles parę znanych zdań po grecku powiedział.
      • piotr7777 Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 17:59
        > A mię zgrzyta, że ona z Ignacem o pracy nie rozmawia w ogóle. Przecież to jest
        > jedno środowisko na pewno. A Ignacy to jakiś stopień naukowy ma w ogóle? Bo ja
        > koś mi to umknęło.

        Tak, ma. Jest doktorem. To już wiemy z Kwiatu kalafiora a ściślej z raportu Pieroga.
        Dostał również jakieś lokalne odznaczenie (bodaj honorowa odznaka miasta Poznania), skoro nie należał do PZPR można zakładać, że właśnie za osiągnięcia na polu nauki.
      • bupu Re: Profesor Grzywka 21.11.14, 19:36
        molly_bloom napisała:

        > A mię zgrzyta, że ona z Ignacem o pracy nie rozmawia w ogóle. Przecież to jest
        > jedno środowisko na pewno.

        A bo u Borejów, poza Idą, która lubi strzelić obrzydliwą anegdotką z pracy przy rodzinnym posiłku, tam nikt nikomu nie opowiada tak zwanych wrażeń z życia codziennego. Raz jeden się Pyza wyrwała z opowieściami o wycieczce szkolnej, ale to celem zepchnięcia tematyki rozmowy z Pyziaka. A tak, żaden student nie sapie na wykładowcę (żaden student nie zakuwa do kolokwiów także, ani do sesji, same studia bezobjawowe), nikt nie opowiada o tym co się stało ulicę dalej, kogo spotkał na mieście, co było w pracy, nikt się nie dopytuje jak komuś poszedł egzamin/ ważny projekt/ czy tam coś innego. Nie wiem jak tam we "Wnuczce" z tym jest, ale w tomach poprzednich rozmowy Borejów są radośnie oderwane od rzeczywistości, no chyba, że imperatyw autorski wymaga dostarczenia jakiejś ważnej informacji. Czy widział ktoś, żeby Gabuchna pytała swojego miksera do sałat o pracę? Albo żeby ustalali sobie razem kiedy mają wolne bo muszą coś wspólnie zrobić? Albo żeby na przykład Gabriela rzucała Grzesiowi info, że Miągwa ma wywiadówkę o tej i tamtej i on musi iść, bo ona ma zajęcia? Straszliwie transparentna ta borejkopraca jest i wyłącznie słabo szemrze gdzieś w tle. Dlatego brak rozmów Gaby z ojcem na tematy zawodowe wpisuje się w ten generalny trynd, powiedziałabym.
        • piotr7777 Re: Profesor Grzywka 22.11.14, 11:02
          bupu napisała:

          > molly_bloom napisała:

          > A bo u Borejów, poza Idą, która lubi strzelić obrzydliwą anegdotką z pracy przy
          > rodzinnym posiłku, tam nikt nikomu nie opowiada tak zwanych wrażeń z życia cod
          > ziennego. Raz jeden się Pyza wyrwała z opowieściami o wycieczce szkolnej, ale t
          > o celem zepchnięcia tematyki rozmowy z Pyziaka. A tak, żaden student nie sapie
          > na wykładowcę (żaden student nie zakuwa do kolokwiów także, ani do sesji, same
          > studia bezobjawowe), nikt nie opowiada o tym co się stało ulicę dalej, kogo spo
          > tkał na mieście, co było w pracy, nikt się nie dopytuje jak komuś poszedł egzam
          > in/ ważny projekt/ czy tam coś innego. Nie wiem jak tam we "Wnuczce" z tym jest
          > , ale w tomach poprzednich rozmowy Borejów są radośnie oderwane od rzeczywistoś
          > ci, no chyba, że imperatyw autorski wymaga dostarczenia jakiejś ważnej informac
          > ji. Czy widział ktoś, żeby Gabuchna pytała swojego miksera do sałat o pracę? Al
          > bo żeby ustalali sobie razem kiedy mają wolne bo muszą coś wspólnie zrobić? Alb
          > o żeby na przykład Gabriela rzucała Grzesiowi info, że Miągwa ma wywiadówkę o t
          > ej i tamtej i on musi iść, bo ona ma zajęcia? Straszliwie transparentna ta bore
          > jkopraca jest i wyłącznie słabo szemrze gdzieś w tle. Dlatego brak rozmów Gaby
          > z ojcem na tematy zawodowe wpisuje się w ten generalny trynd, powiedziałabym.

          Jeżycjada to książki dla nastolatków a więc praca dorosłych jest z założenia na dalszym planie. Skoro wykład Ignasia nt. budowy sonetu wzbudził tyle irytacji. rozmowy Gabrieli i Ignacego analizujących Homera czy Wergiliusza irytowałyby tym bardziej.
          To raz a dwa - to nie kronika rodzinna 24/7, ale zbiór książek stanowiących odrębną całość. I w każdej z nich ważny jest jakiś główny wątek.
          Pomijam kwestię, że odniesień do pracy jest sporo - a to Ignacy przyjmuje zagraniczną delegację a to Mamert opowiada o operacji a to Gabriela myśli, że nie da rady wyjechać na wakacje, bo są egzaminy. Najwięcej jest oczywiście o pracy nauczycieli (Dmuchawiec, Ewa, Pieróg), ale to z powodu, o którym wyżej.
          • verdana Re: Profesor Grzywka 22.11.14, 13:52
            Też uważam, ze trudno mówić o pracy cały czas, ale jednak w "Szóstej klepce" ta praca gdzieś się pojawiała. Praca Grzegorza też jest widoczna. Pracownik naukowy, który w domu jest zawsze do dyspozycji jest zwyczajnie niewiarygodny, takich zwierząt nie ma. Trzeba było dać Gabie inny zawód, po prostu. Nie chodzi o to, aby Gaba analizowała Homera, ale tak jak tata Żaczek czasem coś powiedziała o pracy, jak mama Żakowa nie robiła w domu wszystkiego, bo zajmowała się twórczością artystyczną.
            Problem w tym, ze Gaba tak napisana nie moze być profesorem. I tyle.
          • kopiec_esmeralda Re: Profesor Grzywka 22.11.14, 14:12
            Wykład Ignasia wzbudził irytację, bo nastolatek zanudzający otoczenie kwestiami wersyfikacyjnymi jest irytujący, zresztą z podobnych powodów Łusia jest irytująca. Nie musiałyby być to hermetyczne wykłady, nawet nie powinny być, tylko wzmianki na temat pracy, jakieś ploteczki, jakieś bieżące zdarzenia. Nie ma nic, czarna dziura wsysa Borejków. Mam w rodzinie i pracowników uczelni, i nauczycieli szkolnych - i jedni i drudzy niemal na okrągło nawijają o pracy. Pomijając stosy pracy noszonej do domu.
            • verdana Re: Profesor Grzywka 22.11.14, 14:23
              Ja nawet nie wymagam mówienia o konkretnej pracy. Tylko Gaba musi w domu pracować, a ona wraca do domu i jest wolna.
          • bupu Re: Profesor Grzywka 22.11.14, 14:42
            piotr7777 napisał:

            > Jeżycjada to książki dla nastolatków a więc praca dorosłych jest z założenia na
            > dalszym planie. Skoro wykład Ignasia nt. budowy sonetu wzbudził tyle irytacji.
            > rozmowy Gabrieli i Ignacego analizujących Homera czy Wergiliusza irytowałyby
            > tym bardziej.

            Nikt nie postuluje wykładów. Przewijające się gdzieś w tle wzmianki o pracy najzupełniej by wystarczyły.

            > To raz a dwa - to nie kronika rodzinna 24/7, ale zbiór książek stanowiących odr
            > ębną całość. I w każdej z nich ważny jest jakiś główny wątek.

            W najnowszych tomach mamy raczej klasyczną telenowelową sałatkę wątków, a nie opowiesc z wątkiem głównym. I tak, gdzieś mniej więcej od Pulpecji Jeżycjada jest kroniką rodzinną Borejków. A już na pewno od Jemienin.

            > Pomijam kwestię, że odniesień do pracy jest sporo - a to Ignacy przyjmuje zagra
            > niczną delegację a to Mamert opowiada o operacji a to Gabriela myśli, że nie da
            > rady wyjechać na wakacje, bo są egzaminy. Najwięcej jest oczywiście o pracy na
            > uczycieli (Dmuchawiec, Ewa, Pieróg), ale to z powodu, o którym wyżej.

            Prawie wszystkie przykłady, które wyliczasz, pochodzą ze starej Jeżycjady (za wyjątkiem martwiącej się Gaby, w którym to było tomie?). My tu podnosimy zaś, że w starszych tomach się dało zasugerować, że bohaterowie mają życie zawodowe, a w nowych jakoś nie (z wyjątkiem Idy) i reszta, Gaba zwłaszcza, ma pracę niewidzialną, bezszmerową i w ogóle nie przenoszącą się do domu. Niby jest tym naukowcem, pnącym się po szczeblach, ale widzimy ją prawie wyłącznie jako matkę i córkę, żony nie liczę, bo Grześ jest duchem do mieszania sałat.
            • piotr7777 Re: Profesor Grzywka 22.11.14, 15:53
              bupu napisała:

              > Prawie wszystkie przykłady, które wyliczasz, pochodzą ze starej Jeżycjady (za w
              > yjątkiem martwiącej się Gaby, w którym to było tomie?). My tu podnosimy zaś, że
              > w starszych tomach się dało zasugerować, że bohaterowie mają życie zawodowe, a
              > w nowych jakoś nie (z wyjątkiem Idy) i reszta, Gaba zwłaszcza, ma pracę niewid
              > zialną, bezszmerową i w ogóle nie przenoszącą się do domu. Niby jest tym naukow
              > cem, pnącym się po szczeblach, ale widzimy ją prawie wyłącznie jako matkę i cór
              > kę, żony nie liczę, bo Grześ jest duchem do mieszania sałat.

              Wzmianka jest z "Dziecka piątku".
              A co do Grzegorza to już tak nie do końca - przynajmniej po Wnuczce. Tu jednak wykazuje sporo inicjatywy.
          • turzyca Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 01:10
            > rozmowy Gabrieli i Ignacego analizujących Homera czy Wergiliusza irytowałyby
            > tym bardziej

            Jakby byly prowadzone z takim wdziekiem, z jakim mama Zakowa zachwycala sie zmija w skoku, to by nie irytowaly.
            • vi_san Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 01:16
              To był królik. W skoku. I szkliwiony na zielono. Ale nie dlatego, by podkreślić jego integrację z łąką, tylko dlatego, że zabrakło innego szkliwa... I tego właśnie brakuje! Nie wykładów z gaiku Akademosa, ale zwykłych rozmów o pracy, która, nieprawdaż, jest naszym drugim domem. ;)
              • jottka Re: Profesor Grzywka 26.11.14, 20:42
                no, zdecydowanie "szósta klepka" może robić za wzorzec sewrski w tej materii! ja do tej pory pamiętam zachwyty państwa żaków nad kwarkami (mamy żak nieco wtórne:), feynmana, działalność artystyczną oraz zarobkową mamy żakowej oraz julii, humanistyczny dokształt dziadka, który był wszak inżynierem - nikt z nich nie wygłaszał czegokolwiek, oni normalnie rozmawiali o swoich sprawach. o, i nawet trudna praca agenta ubezpieczeniowego została ukazana, z łapówką włącznie:)
                • tt-tka Re: Profesor Grzywka 27.11.14, 10:09
                  jattka napisala
                  zdecydowanie SK moze robic za wzorzec w tej materii

                  no moze, pod kazdym wzgledem, u studentow tez
                  Julia zakuwa do kolokwium, w czym sekunduje cala rodzina ("ona bylaby wyszla, gdyby nie byla karmiona" to moje ulubione zdanie), porywa rysunek i leci na zajecia, oblewa zaliczenie
                  Bobek pali kalki wuja, zatem wuj w domu tez pracuje
                  Cesia odrabia lekcje
                  Irenka ma poncho poplamione glinka ceramiczna
                  Wiesia spi, bo idzie na druga zmiane
                  pol- lub cwierc-zdaniowe wzmianeczki, a dalo sie powiedziec niemalo o ich zajeciach
                  ale to Zaczki byly, a boreje to smetne snuje i nie mamy pojecia, co robia poza gledzeniem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka