jakgdyby.nigdynic
04.10.17, 19:43
Szukałam na forum, ale jakiegoś zbiorczego wątku o okładkach nie znalazłam. Dominują jeno narzekania na ilustracje. Osobiście jestem wielką fanką wczesnych jeżycjadowych ilustracji, ale okładki to też wdzięczny przyczynek do rozważań, w jakim kierunku zmierza seria.
Pozwolę sobie postawić pewne robocze hipotezy:
1. estetyka okładek to swoiste signum temporis (za pozwoleniem).
2. w przypadku niektórych bohaterek widoczna jest (nadmierna) estetyzacja oblicza, w przypadku innych zaś - galopująca deestetyzacja. Ciekawe, z czego to wynika. Jak myślicie?