Dodaj do ulubionych

OT Czarna jama

18.01.18, 11:31
Mam wrażenie że ktoś wspominał tu o traumie wywołanej przez wiersz "Czarna jama" Joanny Papuzińskiej i że posypały się ponure wspomnienia. Nie udało mi się znaleźć tej dyskusji, a korci mnie, żeby się do niej dołączyć, bo moja 3-letnia córka obecnie UWIELBIA. I się wyraźnie utożsamia: kiedy czytam "Gdy w pokoju jestem sam", poprawia na "sama!". Z fascynacją przemieszaną z lękiem ogląda te oniryczne ilustracje Stasysa i szepcze: "boi się, ale idzie".
A ja ze zdumieniem patrzę, jak ona się odnajduje w takich mrocznych klimatach.
Nikt z osobistych znajomych nie pamięta tego wiersza, a że tutaj była na ten temat (tak mi się zdaje) rozmowa, to przychodzę tutaj z moim zdumieniem.

https://bullerbyn.com.pl/wp-content/uploads/2014/06/opow-stasys02.jpg
Obserwuj wątek
    • 3piota Re: OT Czarna jama 18.01.18, 12:14
      Oj! Myślałam, że chodzi o mojego ukochanego Jarka Nohavice i jego "Černá jama - nová píseň o depresi" .
      Tu po czesku
      a tu po polsku
      Obie wersje genialne.
      • vilez Re: OT Czarna jama 18.01.18, 16:31
        Nová píseň o depresi je je krásná :) ;)
    • srebrny_lisek Re: OT Czarna jama 18.01.18, 14:26
      No, no, ciekawa osoba. :D Pamiętam jak kiedyś pięcioletnia bratanica mojego chłopaka wciągnęła mnie w rozmowę o Voldku i horkruksach, bo była poruszona i zafascynowana tym, że można rozszczepić swoją duszę - mówiła, że to straszne, ale ciekawe. Ja również lubiłam mocne wrażenia - podobał mi się odcinek Kaczora Donalda, który miał halucynacje nocą, podczas burzy i poznałam słowo "wyobraźnia", oglądałam programy przyrodnicze, gdzie jedno zwierzę zabijało drugie i z pewnym politowaniem patrzyłam na dzieci oburzające się tym, że lew zabija inne zwierzę - same mięso jadły. ;) Fascynował mnie film "Egzorcysta" i miałam crusha na Marilyna Mansona w wieku 10-11 lat. :P
      Z takim dzieckiem trzeba bardzo dużo rozmawiać - po pierwsze, żeby zaspokoić jego ciekawość, po drugie, żeby takie zainteresowania były jego mocną (a nie mroczną) stroną. :)
      • bupu Re: OT Czarna jama 19.01.18, 11:44
        Kiedy miałam dziesięć lat wypadła akurat setna rocznica zbrodni Kuby Rozpruwacza, co Przekrój uczcil artykułem. Przeczytałam z wypiekami na twarzy. Wizja tajemniczego szaleńca, krążącego po mrocznych ulicach Whitechapel zapoczątkowała moje długoletnie (i wciąż trwające) zainteresowanie prawdziwymi potworami.
    • zuzudanslemetro Re: OT Czarna jama 18.01.18, 18:05
      O będę musiała przetestować na mojej trzylatce, która jest ostatnio zafascynowana tematem śmierci oraz martyrologią Dziewczynki z Zapałkami. No i opowiada mi, że w domu mamy potwory, które trzymamy w szafie i generalnie widzę, że gen pradziadka wybitnego poety młodopolskiego (nie w prostej linii pradziadka, ale jednak) przeskoczył już na moje dziecko. Wszyscy go mamy, więc się nie martwię :)
      • jottka Re: OT Czarna jama 18.01.18, 23:07
        przepraszam, ale potwory wychodzą zza szarej zasłony na oknie, nie z szafy, wszyscy to wiedzą:(
        • tt-tka Re: OT Czarna jama 18.01.18, 23:23
          Moje potwory wychodzily ze szpar w podlodze. I rosly. A taki gumowaty siedzial w rurach, czasem warczal i mogl wyjsc z odplywu w wannie. Potwory sa wszedobylskie.
          • zuzudanslemetro Re: OT Czarna jama 18.01.18, 23:37
            Co Wy wiecie o potworach?! Wszyscy wiedzą, że potwory mieszkają w takiej jamie która się tworzy za fotelem modelu kontiki. Moje potwory tam właśnie mieszkały.
            • zla.m Re: OT Czarna jama 19.01.18, 10:18
              U nas potwory kurturarne wielce, dzwonią do drzwi :)
              • pi.asia Re: OT Czarna jama 19.01.18, 12:14
                Czytając ( w wieku 10-12 lat) "Niesamowite opowieści" Stefana Grabińskiego naprawdę się bałam. Zwłaszcza jedna z nowel, której tytułu nie pamiętam, budziła autentyczne dreszcze. Otóż małżonka głównego bohatera wychodząc z domu zostawiła uchylone drzwi. Godzinę później wpadła/rzuciła się pod pociąg. No i bohatera zaczęło dręczyć pytanie - czemu ona, zawsze taka skrupulatna, nie zamknęła tych drzwi, czemu zostawiła je uchylone. Powoli zaczął się obawiać wszelkich ciemnych pokoi, zamkniętych drzwi, skrzyżowań ulic - bo tam, za tym zakrętem, za tymi drzwiami, w tej ciemności, mogło kryć się COŚ. W domu wszędzie paliły się światła, otwierając drzwi mówił głośno "uwaga, wchodzę!", żeby to COŚ miało możliwość się ukryć.
                Raz wreszcie, siedząc przy biurku, poczuł, jak na jego plecami coś się dzieje. Odwrócił się, zdecydowany przyłapać to COŚ twarzą w twarz - i to co zobaczył, sprawiło, że umarł na atak serca.

                Autor oczywiście nie napisał, co to było.
                Możecie więc sobie wyobrazić moje przerażenie, gdy, czytając to opowiadanie, usłyszałam pukanie do drzwi. Szłam otworzyć z młotkiem w ręku, sztywna ze strachu ;)
                • pampelune Re: OT Czarna jama 19.01.18, 12:41
                  pi.asia napisała:

                  >Szłam otworzyć z młotkiem w ręku, sztywna ze strachu ;)

                  Materdeju.
                  Mnie coś podobnego zdarzyło się, kiedy czytałam "Wija" Gogola. Czytałam w biały dzień, w kuchni, ale sama w domu - i w finale, kiedy śmierć ze strachu i ogólna groza i pianie koguta - zapukał do nas listonosz i też ogólna groza :-D
                  Ale ja ogólnie jestem bardzo strachliwa. Niech wystarczy na świadectwo moich słów, że po studiach zaczęłam grać sentymentalnie na kompie w Super Mario Bros, ale musiałam przestać, bo mnie zbyt stresował - bo coś wyskakiwało zza węgła.

                  A z takich strachów przy dziecięcych lekturach to najbardziej, ale to tak strasznie, z autentycznym jeżeniem się włosów - przeraził mnie w Klechdach sezamowych fragment z Czarownicą co wskrzeszała Potwora i on chodził jako taki zombiak z włożonym gardłem papugi. To było straszne, a jednocześnie takie ohydne i zwyrodniałe - och, że no nie wiem, brak mi słów...


              • kajaanna Re: OT Czarna jama 19.01.18, 12:50
                Nikt nie miał klasycznego Potwora pod łóżkiem? Takiego, który łapie za stopy i wciąga w otchłań?
                Na stanie była też Twarz za Oknem, można ją było zobaczyć, gdy się zbyt gwałtownie rozsuwało zasłony.
                • tt-tka Re: OT Czarna jama 19.01.18, 13:51
                  ZA oknem ?! Ja mialam nie twarz, a cala czarownice (mala, garbata i paskudna), ktora splywala w dol po WEWNETRZNEJ stronie szyby i zmierzala w moja strone. Nawet gdy juz byla siostra, to i tak zawsze szla do mojego lozka. Udusic mnie, kiedy spie, wiedzialam to z cala pewnoscia, I nie moglam sie obudzic ze strachu. Pamietam ten sen, nb jako jedyny z dziecinstwa, powtarzal sie dosc dlugo :(
                • zla.m Re: OT Czarna jama 19.01.18, 13:57
                  Ja przeczytałam kiedyś opowiadanie o Sherlocku (chyba nosiło tytuł "Małpia twarz"), gdzie bohaterka budziła się w nocy widząc straszną twarz przyciśniętą do szyby i patrzącą na nią... Aż do dziś mam dreszcze. I mimo rozwiązania, "naukowego" zresztą, długo mnie to męczyło. Leżałam na łóżku na przeciwko okna i bałam się zamknąć oczy, bo wtedy ta małpia twarz mogłaby wyleźć... O matulu, jakie to było przerażające. Mimo świadomości mieszkania na 3 piętrze - a może właśnie przez to - nie mogłam się uwolnić od tego obrazu.
                • zuzudanslemetro Re: OT Czarna jama 19.01.18, 14:30
                  kajaanna napisała:

                  > Nikt nie miał klasycznego Potwora pod łóżkiem? Takiego, który łapie za stopy i
                  > wciąga w otchłań?
                  > Na stanie była też Twarz za Oknem, można ją było zobaczyć, gdy się zbyt gwałtow
                  > nie rozsuwało zasłony.

                  Ja do tej pory mam potwora pod łóżkiem, ale się z nim nie zdradzam, żeby w córce nie zasiewać. Ale mam jeszcze gorsze! Jak byłam mała przeczytałam w Przekroju fragment jakiejś powieści, gdzie bohater, ukrywając się przed Niemcami (rzecz jasna w czasie wojny) schował się w dziurze sławojki. A tu Niemiec przyszedł i nasrał na niego nieświadom, że pod deską siedzi poszukiwany. Facet się uratował i niby fajnie, ale skorzystanie po zmroku z wakacyjnej sławojki w różnych miejscach kraju jest dla mnie przeżyciem ponad siły. Bo przecież tam może kryć się jakiś partyzant, który nie zorientował się, że już po wojnie. Nawiasem mówiąc na ziemiankę partyzantów wszedł któryś z moich znajomych, ale partyzanci już od dawna nie byli żywi chociaż jak najbardziej obecni.
                  No, a potem okazało się, że mieszkałam w domu (z normalną łazienką), który miał z czasów przedwojennych sławojkę na podwórzu i tam się ukrywał w czasie wojny, w tym kiblu, jeden znany facet, nie napiszę który bo nie chcę.
                  • pi.asia Re: OT Czarna jama 20.01.18, 00:12
                    Ach, jeszcze jedno przerażające doświadczenie czytelnicze.

                    Spędzając lato na wsi, w starym domku po dziadkach (sama!) odkryłam dawne numery Przekrojów, a w nich powieść w odcinkach - "Śledztwo" Lema.
                    Upewniłam się, że są wszystkie odcinki, i wieczorem zasiadłam do czytania.
                    Powieść okazała się przerażająca - ożywające zwłoki wychodziły same z kostnic, i po kilkudziesięciu metrach umierały ponownie. W tym czasie zawsze w okolicy pojawiała się ciężarówka, i ciało psa albo kota, którego nikt wcześniej tam nie widział.
                    Czytałam sztywna i blada ze strachu, do tego potwornie śpiąca, a nie chciałam iśc spać, dopóki nie dowiem się, jaki był wynik śledztwa i w ogóle jak to racjonalnie wyjaśniono.
                    Niestety, Lem zrobił mi ogromne świństwo, bo na końcu ostatniego odcinka prowadzący śledztwo inspektor stwierdził, że nic nie potrafi wyjaśnić, i trzeba będzie zacząć śledztwo od nowa.
                    I zostałam jak głupia w środku nocy z wizją czołgających się po drodze zwłok.
                  • kajaanna Re: OT Czarna jama 23.01.18, 09:12
                    Tutaj jest katalog strachów:
                    dzikabanda.pl/galerie/plakaty/zwizualizowane-koszmary-z-dziecinstwa-galeria/#jp-carousel-31499
      • aadrianka Re: OT Czarna jama 19.01.18, 14:11
        Geny to w ogóle przedziwna sprawa, bo najwyraźniej dziedziczy się również koszmary senne, czy może raczej reakcję na nie. Ze zdławionym krzykiem budził się nieraz ze snu mój dziadek, mój ojciec, mnie też się zdarza. Sam krzyk zresztą jest dostatecznie upiorny, bo według mojego Współspacza przypomina raczej wilkołacze wycie niż odgłos wydawany przez elegancką, subtelną damę.
        Treść koszmaru jest zawsze taka sama - usiłuję zamknąć drzwi, które z drugiej strony ktoś próbuje otworzyć, lub też odkrywam w pomieszczeniu obecność kogoś, kogo według mojej wiedzy absolutnie nie powinno tam być.

        A potwory, każdy wie, mieszkają w piwnicy. I grasują na ciemnych klatkach schodowych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka