Mam wrażenie że ktoś wspominał tu o traumie wywołanej przez wiersz "Czarna jama" Joanny Papuzińskiej i że posypały się ponure wspomnienia. Nie udało mi się znaleźć tej dyskusji, a korci mnie, żeby się do niej dołączyć, bo moja 3-letnia córka obecnie UWIELBIA. I się wyraźnie utożsamia: kiedy czytam "Gdy w pokoju jestem sam", poprawia na "sama!". Z fascynacją przemieszaną z lękiem ogląda te oniryczne ilustracje Stasysa i szepcze: "boi się, ale idzie".
A ja ze zdumieniem patrzę, jak ona się odnajduje w takich mrocznych klimatach.
Nikt z osobistych znajomych nie pamięta tego wiersza, a że tutaj była na ten temat (tak mi się zdaje) rozmowa, to przychodzę tutaj z moim zdumieniem.