takikurczak
07.03.19, 19:52
no dobra, nie sądziłam, że się odważę, ale skoro już się pojawił taki wysyp fanfików, to i ja spróbuję. w następnych odcinkach obiecuję sporo bohaterów, za którymi tęsknimy: i Romę Kowalik, i Elkę Strybę, a także trochę rodziny Shoppe:
czwartek, 8 marca 2018.
1.
Wyślij.
Ania Górska kliknęła i przez chwilę wpatrywała się w ekran laptopa, aż zobaczyła komunikat: „Powodzenie. Wiadomość wysłana”. Dopiero wtedy wyłączyła program pocztowy i włączyła Netflixa. Próbowała się ucieszyć. Wiedziała przecież, że dodatkowa praca z gramatyki opisowej języka japońskiego, którą właśnie wysłała wykładowcy, była bardzo dobra. Kiedy pisała, rozpierała ją duma. Zależało jej zarówno na ocenach, jak i na tym, żeby dużo się nauczyć na studiach, więc włożyła sporo wysiłku w tę pracę i była z siebie zadowolona. Piętnaście minut temu. Teraz już nie. Przestała być zadowolona dokładnie w momencie, kiedy do jej pokoju zajrzała jej kuzynka, Łucja Pałys, i rzuciła lekko:
- Co robisz? O, piszesz tę dodatkową pracę z gramatyki? Cieszę się, że bierzesz ze mnie przykład i starasz się na studiach. Ale nie licz, że dam ci ściągnąć!
Zaśmiała się wesoło i zatrzasnęła drzwi. A Ania jakoś straciła radość z tego, co robiła. Westchnęła, wspominając, jak w czasach licealnych były z Łucją nierozłącznymi przyjaciółkami. Mówiły sobie wszystko, zawsze sobie pomagały i wspierały się nawzajem. W przypadku ich przyjaźni Ania też umiała z łatwością wskazać, kiedy wszystko się popsuło. Tak, chodziło o studia japonistyczne i przystojnego kolegę Jacka. I o to, że ona, Ania, po prostu nie była tak utalentowana jak Łucja i zazdrościła jej podziwu i sympatii, jaką darzyła Łucję cała bliższa i dalsza rodzina.
Spojrzała na listę „Oglądaj dalej, Ania”. „Czarne lustro”? Nie, raczej nie była w nastroju na intelektualną rozrywkę wymagającą namysłu. Włączyła serial komediowy „Dzień po dniu”, ale po jednej scenie zatrzasnęła ze złością laptopa, hamując łzy. Historia o dorastających młodych ludziach, których matka i babcia akceptowały niezależnie od wszystkiego? Prawdziwa komedia! Ania zdecydowanie nie odczuwała akceptacji, wręcz przeciwnie. Miała poczucie, że na każdym kroku zawodziła swoich bliskich, wyglądała nie tak, jak rodzice, ciotki i dziadkowie by chcieli, zachowywała się inaczej niż od niej oczekiwali i w ogóle była niepodobna do Łucji. Niestety, w przeciwieństwie do rudowłosej kuzynki, Ania była blondynką o niebieskich oczach w jasnej oprawie. Kiedy patrzyła w lustro widziała… twarz bez twarzy. Kompletnie bez wyrazu. Oczywiście, trochę pomagał makijaż, ale rodzina makijażu nie cierpiała (ideałem była tu kuzynka Dorota, która nie pomalowała się w dzień własnego ślubu!) Może z powodu tego makijażu babcia i dziadek nazywali Anię „trzpiotką”? A może dlatego, że w przeciwieństwie do Łucji nie zaręczyła się na pierwszym semestrze studiów?
Ania potrząsnęła bujnymi blond lokami. Dość ponurych myśli. Trzeba się trochę rozruszać – najlepiej szybki spacer do parku. I oczywiście, nie ma lepszego pretekstu do wyjścia do parku niż spacer z maleńką córeczką kuzyna Ignacego – Norą.
Na Messengerze dała znać żonie Ignacego, Agnieszce, żeby szykowała małą, złapała kurtkę i wybiegła z pokoju. Łucji już nie było, co można było poznać po zachowaniu jej młodszego brata. Szesnastoletni Kazimierz, uroczy nastolatek w fazie głębokiego buntu siedział w kuchni z nogami na stole – pozycja, której nigdy nie przyjmował w obecności siostry. Zawzięcie grał w coś na komórce. Zakładając buty, Ania zawołała:
- Co tam na portalach randkowych? Znalazłeś kogoś?
Kazik zerwał się zza stołu i krzyknął:
- Anka, przes… - zanim przypomniał sobie, że zawsze nabierał się na ten idiotyczny żart kuzynki. Spojrzał w telefon i jęknął: - Znowu! Już prawie ukończyłem ten level!
Dobrze było się trochę razem pośmiać.