bupu
20.01.24, 19:33
Forumie, łejki, łejki! Nie zasypiamy! Budzimy się! A na obudzenie jak wiadomo najlepsze są mocne zapachy, na przykład soli trzeźwiących, więc o zapachach w Jężycjadzie pogawędzimy. Co miło pachnie na Rusfelta i w okolicach? Jakie aromaty wzbudzają w was chęć natychmiastowego opuszczenia lokalu?
To ja zacznę. W Makabrusi szalet miości pachnie świeżym drewnem i proszę bardzo, mogę się tym zaciągać do upojenia. W JT pięknie pachną grzesiowe grzaneczki z pomidorami, kminkiem, czosnkiem i żółtym serem (nawet Grzyb bywa czasami pozyteczny). Zgrozą natomiast napełnia mnie aromat leża Borejklanu opisany w TiR:
Grzegorz wygrzebał z kieszeni kurtki zamarznięte klucze i otworzył drzwi mieszkania, po
czym wtaszczyli tam swoje zakupy i nareszcie owionęło ich lube ciepło, pachnące kawą, kwiatami i
smażoną cebulą oraz jeszcze czymś specjalnym, miłym i trudnym do określenia, co składało się na
atmosferę domu rodzinnego. Laura zastanawiała się często, czy nie jest to przypadkiem zapach
wieloletnich pokładów kurzu, pokrywającego regały z tysiącami książek, zgromadzonych przez
wszystkich członków familii.
Kawa i kwiaty przyjemne, natomiast dwa pozostałe elementy tej kompozycji już nie bardzo. Smażona cebulka pachnie ładnie na świeżo, natomiast duch cebuli usmażonej dwie godziny temu jest dosyć przykry w odbiorze, co do pokładów kurzu... YYYYY... EEEEEEEEEK.