Dodaj do ulubionych

dzień sądu

14.06.25, 12:53
Si in ius vocat ito. Kto został wezwany przez sąd, niechaj się stawi (rzymska Ustawa XII tablic, nie wiem, jak reszta rodziny, ale Ignacy z pewnością jest pełen przekonania o jej wyższości nad zdegenerowanym współczesnym prawem). Niechaj zatem Borejkowie się stawią, a my osądźmy ich sprawiedliwość - czy aby na pewno są to „ludzie zasad”.

[Dla uproszczenia przyjmijmy, że „człowiek zasad” to ktoś, kto przestrzega norm, które głosi i których przestrzegania oczekuje od innych i jednocześnie ktoś, kto czyni to także wtedy, gdy nie ma w tym interesu. Czyli zwolennik segregacji śmieci jest „człowiekiem zasad” nie wtedy, gdy donosi na nielubionego sąsiada, który wyrzucił skarpetkę do zmieszanych, ale wtedy, gdy sam idzie do specjalnego kosza na baterie, mimo że ma daleko i nie chce mu się.]

Zacznę od Ignaca. Przeciwnik konsumpcjonizmu i zwolennik minimalizmu. Proste łoże kryte skórą, te rzeczy. Oczywiście, sam sypia na wygodnym łożu sterowanym pilotem, żeby mu było wygodnie. Ogląda ulubione filmy w telewizji (tylko innym telewizor robi z mózgów kisiel), kupuje (lub zleca nabycie) ulubionych ciastek czy cukierków i pilnuje, żeby mu ich nie wyjedzono. Całe życie przebimbał na robienie tego, co sam uważał za przyjemne (tzn. siedział i czytał, ale to jest właśnie to, na co miał ochotę). Tak, że komu jak komu, ale jemu nigdy niczego do szczęścia nie brakowało. Zbytki, bez których on się tak swobodnie obywa, to wyłącznie rzeczy dla innych – mieszkanie, w którym w minimalnym choćby komforcie zmieszczą się jego dzieci, czekolada dla córek, zmywarka, komputer, podróże. Kiedy Mila mówi, że zawsze chciała odwiedzić Weronę, jest zdziwiony, bo o ile sam oczekuje uwzględniania jego chęci i woli w każdej sprawie, to on sam nie liczy się z nikim. I taki to właśnie jest ten jego minimalizm – objawia się głównie, gdy to on ma z siebie coś dać.

A na dodatek hipokryzja. Ignacy pomstuje na Fryderyka, że nie może odwiedzać Róży u niego, a sam swego czasu mógł zaprosić rodzinę Mili do siebie tylko dlatego, że rodzina Mili podsunęła mu mieszkanie pod nos i załatwiła wszystkie związane z tym formalności.
Obserwuj wątek
    • kooreczka Re: dzień sądu 14.06.25, 13:28
      Żadne zasady, tylko lenistwo- mnie potrzeba "niewiele" ale moje musi być na wierzchu lub na stole. CO innym potrzeba- zwisa mu i powiewa.

      W sumie, żeby skontrować moją opinię wystarczyłoby niewiele- Ignac rezygnujący chociażby z drobnej przyjemności na rzecz kogoś (chociażby lody dla dzieci zamiast swoich cukierków), zainteresowanie się co komu trzeba czy nawet większe zaangażowanie w sprawę LSD/ESD. Ojciec z zasadami powinien się zapoznać ze sprawą i doprowadzić do rozwiązania, a nie zacietrzewiać się, że "jego dzieci nigdy" bo tak pięknie łacinę cytują
      • przymrozki Re: dzień sądu 14.06.25, 16:16
        kooreczka napisał:

        > W sumie, żeby skontrować moją opinię wystarczyłoby niewiele-

        Albo nawet jeszcze "niewielej". Można było zostawić Ignacego jaki jest, bo to literacko wcale nie jest zła postać. Tylko zdjąć go za frak z piedestału. Niech to będzie nieżyciowy, trochę śmieszny ojciec i dziadek, który nie jest czarnym charakterem, ale wzorem też nie.

        W KK czy "Idzie" Ignacy miał swoje wzloty, ale było jasne, że w życiowych sprawach nie można na nim polegać. I że córki, owszem, dostały od niego trochę dobrych rzeczy, ale też musiały ponosić konsekwencje jego lenistwa i braku ogarnięcia.
        • tt-tka Re: dzień sądu 15.06.25, 13:55
          Mija mi chec do smiechu, gdy Ygnac robi szpicla z dziesieciolatka...
          • przymrozki Re: dzień sądu 15.06.25, 15:01
            tt-tka napisała:

            > Mija mi chec do smiechu, gdy Ygnac robi szpicla z dziesieciolatka...

            Ten odlot Ignaca był nawet gorszy. On potem opowiada jedenastoletniemu zapatrzonemu weń wnukowi, że dobry system to taki, w którym mężczyzna będący sprawcą nieślubnej ciąży kończy zastrzelony przez brata uwiedzionej dziewczyny. A opowiada to w kontekście Róży.
          • minerwamcg Re: dzień sądu 15.06.25, 20:53
            W ogóle, kiedy Ignacy odkleja się od rzeczywistości już nie tak zwyczajnie, jako melepeta którym zawsze był, tylko groźnie, jako psychopata którym właśnie się staje. A cała rodzina patrzy na to i nawet nie to, że nic, ale ochoczo bierze udział w tej "zabawie" i utwierdza starszego pana w jego paranoi. Taki "Pan Jowialski" tylko mniej wesoło, a bardziej szkodliwie.
            • kocynder Re: dzień sądu 17.06.25, 19:22
              "W ogóle, kiedy Ignacy odkleja się od rzeczywistości już nie tak zwyczajnie, jako melepeta którym zawsze był, tylko groźnie, jako psychopata którym właśnie się staje"

              O. Właśnie. W początkowych tomach - Jęgnac nie był świetlany, miał raczej paskudne podejście (nie mogę mu darować tego obrzydliwego wyższościowego "Nie mam, bo umiem zarabiać tylko uczciwie!" do Feli, podczas gdy to Felka wzięła lewe L4 żeby ogarnąć jego dom i dzieci, Fela jemu i tymże dzieciom gotowała (ZA SWOJE PIENIĄDZE!) obiady), był oderwany od rzeczywistości i częstokroć niezbyt w porządku. Ale po pierwsze nie był opisywany jako ideał i wzo0rzec z Sevres, a po drugie - miewał jednak jeszcze zachowania słuszne i dające się lubić. A potem... To równia pochyła: im wyżej na piedestale, tym paskudniejsze czyny, słowa i myśli.
    • greta_herbst Re: dzień sądu 15.06.25, 19:16
      Ida.
      Dieta.
      Dixi.
      • przymrozki Re: dzień sądu 16.06.25, 14:57
        greta_herbst napisała:

        > Ida.
        > Dieta.

        Chyba że by uznać, że przedmiotem obsesji Idy nie było zdrowe odżywianie, tylko bardzo szczupła sylwetka i ładny wygląd (Ida szkaluje Magdę za nadwagę i niewyskubane brwi, a nie za brak zdrowia). Wtedy jej zachowanie jest konsekwentne - ktoś szczupły i ładny nie budzi jej agresji choćby jadł smalec z azbestem albo, jak nie powiem kto (Doroto, wstań gdy o tobie mówię), pasł jej szczupłego i ładnego syna tłustym jedzeniem .

        Natomiast schizofreniczny jest stosunek Idy do aktywności fizycznej. Sama gania po lasach w stroju do ćwiczeń, ale wyśmiewa się okrutnie z zumby.
        • bupu Re: dzień sądu 16.06.25, 15:23
          przymrozki napisała:

          > greta_herbst napisała:
          >
          > > Ida.
          > > Dieta.
          >
          > Chyba że by uznać, że przedmiotem obsesji Idy nie było zdrowe odżywianie, tylko
          > bardzo szczupła sylwetka i ładny wygląd (Ida szkaluje Magdę za nadwagę i niewy
          > skubane brwi, a nie za brak zdrowia). Wtedy jej zachowanie jest konsekwentne -
          > ktoś szczupły i ładny nie budzi jej agresji choćby jadł smalec z azbestem albo,
          > jak nie powiem kto (Doroto, wstań gdy o tobie mówię), pasł jej szczupłego i ła
          > dnego syna tłustym jedzeniem .

          Tłuste jedzenie też nie budzi w niej agresji, o ile to nie ona za nie płaci. U rodziców, u Rumiankow, czy u Pulpy Ida rąbie tluste aż miło, łykając in toto, natomiast gdy ma dostarczyć na wspólny stół wigilijny, albo zapłacić za katering syna, zaraz jej niechęć do masła, cukru i majonezu wzbiera w jestestwiem


          > Natomiast schizofreniczny jest stosunek Idy do aktywności fizycznej. Sama gania
          > po lasach w stroju do ćwiczeń, ale wyśmiewa się okrutnie z zumby.

          Ale bo widzisz, Ida, jak przyzwoita kobieta, biega w tym nieskromnym stroju po lasach, gdzie nikt jej nie widzi, a te zumbistki upadłe potrząsają wszystkim publicznie! I jeszcze pewnie pokazują niemoralnie kostki u nóg!
          • ako17 Re: dzień sądu 16.06.25, 16:08
            bupu napisała:


            >
            > Ale bo widzisz, Ida, jak przyzwoita kobieta, biega w tym nieskromnym stroju po
            > lasach, gdzie nikt jej nie widzi, a te zumbistki upadłe potrząsają wszystkim pu
            > blicznie! I jeszcze pewnie pokazują niemoralnie kostki u nóg!
            >
            A ja właśnie widzę to zupełnie odwrotnie. Las jest miejscem publicznym, gdzie rzadko bo rzadko, ale jednak można kogoś spotkać.
            Zumba odbywa się w sali, w której są z reguły same panie, w podobnych strojach. Widzą siebie nawzajem, ale nie wodzą na pokuszenie.
            • przymrozki Re: dzień sądu 16.06.25, 16:39
              ako17 napisała:

              > A ja właśnie widzę to zupełnie odwrotnie. Las jest miejscem publicznym, gdzie r
              > zadko bo rzadko, ale jednak można kogoś spotkać.
              > Zumba odbywa się w sali, w której są z reguły same panie, w podobnych strojach.
              > Widzą siebie nawzajem, ale nie wodzą na pokuszenie.

              Tak. Tym bardziej, że Ida przecież swój rant na zumbę zaczęła zanim dowiedziała się, że zumbozbrodniarki katują niemowlęta decybelami. Z tego co pamiętam, problem Idy z zumbą polegał na tym, że ludzie jedzą chałwę i piją likier, a potem chcą to spalać w jakimś rozbieranym tańcu.
            • greta_herbst Re: dzień sądu 16.06.25, 18:13
              > A ja właśnie widzę to zupełnie odwrotnie. Las jest miejscem publicznym, gdzie rzadko bo rzadko, ale jednak można kogoś spotkać.
              Zumba odbywa się w sali, w której są z reguły same panie, w podobnych strojach. Widzą siebie nawzajem, ale nie wodzą na pokuszenie.

              Co więcej, na te zajęcia przychodzi się dobrowolnie, za własną zgodą, więc wszystkie uczestniczki wyraziły przyzwolenie żeby się oglądać nawzajem, jak potrząsają. W przeciwieństwie do leśnego przechodnia. Ale nie oczekuję od MM żeby była w stanie rozważać kwestie consentu, to są zbyt nowomodne sprawy :D

              Cała ta sprawa z zumbozbrodnią jest serio tak... karykaturalna, że trochę ręce i klawiatura opadają.
        • tygrys_dziure_wygryzl Re: dzień sądu 16.06.25, 15:37
          Może Ida tak się fiksuje na zachowaniu smukłej sylwetki, bo się połapała że latka lecą, a ona jest przecież niegdysiejszym zakompleksionym stworzeniem oraz pożeraczką serc męskich utalentowaną w zyskiwaniu wzajemności, tymczasem nie ma tego jak wykorzystać, bo piękny jak z żurnala Mareczek śpi, a dzieci siedzą samopas u dziadków, i ta niewykorzystana energia tak wychodzi.
          Można to zestawić z Pulpą, która zawsze była pulchna, ale piecze kolejny czekoladowy tort i akceptuje siebie taką jaka jest, bo ma wsparcie i uwagę partnera-męża i córek.
          • greta_herbst Re: dzień sądu 16.06.25, 18:09
            > Może Ida tak się fiksuje na zachowaniu smukłej sylwetki, bo się połapała że latka lecą, a ona jest przecież niegdysiejszym zakompleksionym stworzeniem oraz pożeraczką serc męskich utalentowaną w zyskiwaniu wzajemności, tymczasem nie ma tego jak wykorzystać, bo piękny jak z żurnala Mareczek śpi, a dzieci siedzą samopas u dziadków, i ta niewykorzystana energia tak wychodzi.
            Można to zestawić z Pulpą, która zawsze była pulchna, ale piecze kolejny czekoladowy tort i akceptuje siebie taką jaka jest, bo ma wsparcie i uwagę partnera-męża i córek.

            Albo jest to jedna z niewielu rzeczy, która Idzie się "udała." Powszechnie społecznie uznawana za coś dobrego rzecz, którą Ida ma. Więc Ida ją wynosi na piedestał.
            Bo ma jeszcze (podobno) udane małżeństwo, zdrowe dzieci (i bystre, bardzo bystre), szczęśliwą rodzinę. Ale w praktyce wszyscy wiemy, jak to tam u niej wygląda. Męża można zastąpić manekinem, reszta rodziny uważa ją za wariatkę, własny syn myśli z większą czułością i czymś bliższym miłości o swojej ciotce niż o matce.
          • bupu Re: dzień sądu 17.06.25, 10:35
            tygrys_dziure_wygryzl napisała:

            > Może Ida tak się fiksuje na zachowaniu smukłej sylwetki

            Poza okazjonalnym bieganiem i kapustą na początku WdO Ida się na własnej sylwetce nie fiksuje. Ona się fiksuje na dogryzaniu innym i na oszczędzaniu cudzym kosztem.

            Przypomnę, w McD Ida daje wykłady dietetyczne Magdusi, łykając tluste pierogi z mięsem in toto. I sama rąbie kaloryczne rzeczy aż furczy.
            • przymrozki Re: dzień sądu 17.06.25, 17:31
              bupu napisała:

              > Poza okazjonalnym bieganiem i kapustą na początku WdO Ida się na własnej sylwet
              > ce nie fiksuje. Ona się fiksuje na dogryzaniu innym i na oszczędzaniu cudzym ko
              > sztem.

              Ale ma też ofiarę w osobie Kazimierza. Nieszczęsne to dziecko żywione jest wyłącznie jogurtem.
              • ako17 Re: dzień sądu 17.06.25, 17:38
                przymrozki napisała:

                > bupu napisała:
                >
                > > Poza okazjonalnym bieganiem i kapustą na początku WdO Ida się na własnej
                > sylwet
                > > ce nie fiksuje. Ona się fiksuje na dogryzaniu innym i na oszczędzaniu cud
                > zym ko
                > > sztem.
                >
                > Ale ma też ofiarę w osobie Kazimierza. Nieszczęsne to dziecko żywione jest wyłą
                > cznie jogurtem.

                O przepraszam. Raz zjadło frytki.
                • przymrozki Re: dzień sądu 17.06.25, 18:41
                  ako17 napisała:

                  > O przepraszam. Raz zjadło frytki.

                  Gdy na chwilę spuściła go z oczu. Oprócz tego tylko jogurt. Nawet gdy Dorota przyniosła trzy ciastka, Ida zjadła dwa, jedno dała norze, a Kazimierz musiał obejść się smakiem.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: dzień sądu 17.06.25, 13:12
      Święta Gabryjella Boleściwa, choć jej hipokryzja jest bardziej subtelna, niż się wydaje. Wszak Gąba swojej bardzodzielnej propagandy nie prowadzi otwarcie, na głos. Wręcz przeciwnie, niczego nie deklaruje, jeno śle cieplutkie uśmiechy, wypełnia oczy po brzegi empatią, rzuca ogólnikowe sentencje i życiu i chlipie dzielnie na myśl o Pyziaku. A jej otoczenie, pod wpływem tych zabiegów, zakłada z góry jej cudowność, o której potem wygłasza natchnione mowy (zewnętrznie lub wewnętrznie). Zatem Gaba, spryciulka, oficjalnie nie wyznaje jakichś konkretnych zasad, których łamanie można jej potem zarzucić. Bo przecież to tamci sami się pchali z przypisywaniem jej cnót wszelakich.
      • przymrozki Re: dzień sądu 17.06.25, 17:30
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Święta Gabryjella Boleściwa, choć jej hipokryzja jest bardziej subtelna,

        Tak, ale czasem pojedzie konkretem. Np. w przekazie oficjalnym nie mogłaby znieść myśli, że sprawia komuś kłopot, a równocześnie wciska własne dzieci na siłę a to Natalii, a to Anieli, a to nawet jej oko nie mrugnie, gdy jej dzieci psują nowożeńcom noc poślubną.
        • bupu Re: dzień sądu 17.06.25, 17:42
          przymrozki napisała:

          > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
          >
          > > Święta Gabryjella Boleściwa, choć jej hipokryzja jest bardziej subtelna,
          >
          > Tak, ale czasem pojedzie konkretem. Np. w przekazie oficjalnym nie mogłaby znie
          > ść myśli, że sprawia komuś kłopot, a równocześnie wciska własne dzieci na siłę
          > a to Natalii, a to Anieli, a to nawet jej oko nie mrugnie, gdy jej dzieci psują
          > nowożeńcom noc poślubną.


          Spada na łeb Żabie i Temujejmeżowi z niezdecydowaną Różą, dwojgiem dzieci i stosem bambetli z dekady państwa Szopów w Ox i też jej nic nie dryga. Rozwala córce małżeństwo i też nej nic nie dryga, nawet gdy okazuje się że nie miała racji. Idę w trakcie wieczorku zapoznawczego z teściową wsadza na miny, już to w postaci Grzesia z kapelusza, już to w postaci Rumunek i ich słusznie wkruwionej rodziny, też bez drgnień. Generalnie Gabunia nie ma żadnego problemu ze sprawianiem innym kłopotów gdy jej to pasuje.
    • tt-tka Re: dzień sądu 01.07.25, 22:36
      Milicja. kiedy swoja rezygnacje z pracy zarobkowej etatowej uzasadnia tym, ze za o wiele wazniejsze i piekniejsze uwaza wychowanie dzieci na porzadnych ludzi. Mhyhyhyhyhy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka