Dodaj do ulubionych

"Chłopi" - tom v

25.11.08, 21:38
"Dziad podniósł się, spędził psy, poprawił torebek i wsparłszy się
na kulach rzekł:
- Ostańcie z Bogiem, ludzie kochane."

I to ma być wszystko? Skończyła sie książka, ale życie w Lipcach
toczyło się dalej, co było dalej? Czy Jagusia wyzdrowiała, czy
Mateusz posłał do niej swatów? Jak wyglądało życie Hanki i Antka?
Czy Szymek poradził sobie na dwóch gospodarkach? Jak myślicie?
.................................................................
1. Nie zdejmujemy butów wchodząc do cudzego domu
2. Nie podajemy gościom kapci
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: "Chłopi" - tom v 25.11.08, 22:32
      Hmmm... z tym posyłaniem swatów, to kiepsko to widzę. Jagusia była we wsi
      kompletnie "spalona". Ewentualnie gdyby obydwoje gdzieś wywędrowali, Mateusz
      jako cieśla pracę by raczej znalazł bez trudu.
      • groha Re: "Chłopi" - tom v 25.11.08, 23:20
        No, baby we wsi żyć by jej nie dały, to raczej pewne. Jeśli przeżyła i do
        zmysłów wróciła, to i tak czekał ją gorzki los, przypuszczam. Chyba, że Mateusz
        zabrał ją do Hameryki...
        A Jantoś, to ho, ho! Gospodarz pewnie całą gębą. Jemu tam nikt we wsi nie
        pamiętałby, że łajdus był i kawał zbója, bo wiadomo - chłop.
    • stara_dominikowa Re: "Chłopi" - tom v 26.11.08, 09:32
      Jagusia mimo "moralnego niedowidzenia" była bardzo wrażliwą osobą. Wydaje mi
      się, że po wyrzuceniu ze wsi nigdy nie doszła do siebie. Mateusz być może zabrał
      ją do miasta - wiadomo - on wszędzie sobie poradzi. Jego troska nad Jagusią po
      całym zdarzeniu świadczy o tym, że ją kochał. Odważna obrona do samego końca
      może jeszcze była po części motywowana tym, że Jagusia miała "gront" i ożenek z
      nią opłaciłby się. Z drugiej strony jak wiadomo, Mateusz potrafił zarobić i nie
      potrzebował cudzego.
      Wielkim przegranym mimo wszystko chyba jest Antek. Jagusi namiętne, biologiczne
      miłowanie minęło, przeszła na wyższy etap miłości platonicznej, duchowej do
      Jasia. Antek nie mógł znieść tego, że nie ma do niej dostępu i stanął po stronie
      społeczności. Sprzedał Jagnę, żeby zemścić się nie niej. Cóż, paskudny z niego
      typ, co tu kryć. Chyba podobny do Jagusi, kierował się uczuciami i emocjami.
      Krzywdził rodzinę, na koniec skrzywdził Jagnę. Czy po tym wszystkim był
      szczęśliwy? Z niekochaną żoną, bez Jagny, którą na swój jantosiowy sposób
      miłował? Nie wiem. Poza tym nie zapominajmy, że czekał go proces za zabicie
      gajowego. Niewykluczone, że dostał z 10 lat zesłania...
      Hanka, która przeszła niesamowitą metamorfozę w czasie akcji powieści - wyszła
      ze wszystkiego z twarzą. Zawsze wierna, pracowita, z rodziną jako priorytetem.
      Kierując się zasadami - dla mnie wygrała.
      Szymek z Nastusią na pewno świetnie sobie poradzili. Cyganka (poprawcie, jeśli
      się mylę) Nastusi wywróżyła wielgi majątek i chłopa;)
    • matylda1001 Re: "Chłopi" - tom v 27.11.08, 13:11
      Myśle, że Mateusz posłał swatów najprędzej, jak to było możlie. Bał
      się, żeby go inny parobek nie ubiegł. Wiedział, że Dominokowa odda
      Jagusię pierwszemu, który sie po nią zgłosi. Chociażby dlatego, żeby
      zapewnić jej byt i zabezpieczyć przed "troskliwością" sąsiadów.
      Mateusz ożenił sie z Jagusią i zasiedli na gospodarce. Jagusinych
      pięć mrgów plus sześć po Macieju, plus to co za las wypadło robiło z
      niej chyba najbardziej posażną Lipczankę. Mateusz też swoje po
      ojcach dostał, no i ta jego zaradnośc... Myślę, że mieli szansę stać
      się pierwszymi gospodarzami we wsi. Ludzie zawsze mieli nabożny
      szacunek do pieniędzy, więc i Jagusine sprawki poszły w niepamięć.
      Najwyżej po latach ktoś wspomniał co z Antkiem robiła za młodu, tak
      jak wypominano Dominikowej Florka. Mateusz to nie "Ogier, który ma
      konopie w ogonie", on już tam dobrze wiedział, co zrobić, żeby
      kobiete uszczęśliwić. Gospodarka Borynów podupadła, bo to Jagusia
      wyprocesowala swoje, a i kowal zabrał, to co należało się Magdzie.
      Józkę też trzeba było spłacic. Może też sprzedali część ziemi na
      adwokatów? Myślę, że Antek dostał jakieś pięć lat, a przez ten czas
      Hanka gospodarowała sama. Może kiedyś tam Pietruś Boryna ożenił się
      z córką Jagusi, która wniosła mu w posagu sześć morgów przy drodze?
      ---------------------------------------------------------------
      "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
      • stara_dominikowa Re: "Chłopi" - tom v 27.11.08, 13:29
        U Borynów wbrew pozorom sporo osób do działów było. Antek musiał podzielić się z
        rodzeństwem, albo spłacić - ale czy stać było go na spłacenie Jagny i obu
        sióstr? Antkowie mieli trzech synów, a Hanka młoda jeszcze była i mogli dorobić
        się jeszcze potomstwa. Po odliczeniu Jagusinych Borynom zostały 24 morgi
        (Jagusia wniesła 5, zabrała potem 6). Nie wiem jakie prawo obowiązywało wtedy.
        Hanka mówiła, że Jantoś najstarszy i jemu godzi się gospodarkę przejąć po ojcu,
        czy działy były równe? Jeśli równe - 24:3 daje marne 8 morgów. Kiepściutko na
        pięć gąb.
        A Mateusz z Jagną dałby sobie radę. Krótko trzymać by umiał i zapewnić dość
        rozrywek w chałupie:)
        • groha Re: "Chłopi" - tom v 27.11.08, 13:54
          Też lubię takie zakończenia, że żyli długo i szczęśliwie, oj, lubię :)
          Ale w tym przypadku jakoś nie potrafię być optymistką, niestety. I nie bardzo
          wierzę, żeby Jagna, nawet jeśli wyżyła, nagle stała się zdolna do procesowania
          się o morgi. A zaśby tam. Przecież ona sama była, jako ta ziemia na wiosnę, co
          to byle promyk budzi w niej dreszcze i dziwne ciągoty, a każdy wicher przejmuje
          do szpiku kości, porywa i niesie, gdzie chce... No, i wieś nie tak łatwo
          wybaczała wyklętym przez społeczność odmieńcom i długo potrafiła trzymać ich w
          swojej zapiekłej pamięci, oj, długo. Kto wie, czy nie lepsza czasem była śmierć,
          niż taki los...
          • matylda1001 Re: "Chłopi" - tom v 27.11.08, 14:29
            Magda z karczmy, Ewka od Borynów mogły się spotkać z ostracyzmem, a
            mimo to nie spotkały się. Jakoś je społeczność tolerowała. Cóż
            dopiero Jagna, pierwsza gospodyni we wsi, ktorej obecnośc na weselu,
            chrzcinach, dodawała splendoru uroczystości. Oczywiście sama Jagusia
            nie była zdolna do procesowania się o swoje. Jej grunt wisiał i
            powiewał nawet wtedy, gdy była zdrowa. Zrobił to za nią Mateusz,
            jako prawowity małżonek. Wsi nie opłacało się pamiętać długo sprawek
            Jagusi. Myślę też, że jednak przemyśleli to co zrobili i było im
            wstyd. Przecież nigdy by nie zrobili krzywdy Jagnie, gdyby nie
            podburzyła ich organiścina i gdyby nie perspektywa spłacania długu
            za wójta.
            ----------------------------------------------------------
            Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
            • stara_dominikowa Re: "Chłopi" - tom v 27.11.08, 15:26
              Wsi nie opłacało się pamiętać długo sprawek
              > Jagusi.

              Z tym się nie zgodzę.
              Jagusia była kobietą fatalną, mężczyźni dla niej tracili głowy, ciężko jej było
              opędzić się od adoratorów. W ten sposób burzyła ład społeczny. Wójt wydawał
              gromadzkie pieniądze, Jasio oddalał się myślami od klerykowania, ojcowie i
              mężowie zaniedbywali swoje żony i dzieci. Tu nie chodzi o jakąś nieuzasadnioną
              złość - Jagna była zagrożeniem dla struktury społecznej wsi. Życie chłopów było
              na tyle ciężkie, że nie mogli sobie pozwolić na destabilizację. Dlatego Jagna, a
              nie Ewka, czy Magda ze swoimi pojedynczymi epizodami. Organiścina tylko nazwała
              ten lęk i pierwsza odważyła się zadziałać.
              • matylda1001 Re: "Chłopi" - tom v 27.11.08, 18:01
                Tak naprawde to tylko Hanka, wójtowa i organiścina mogły mieć żal do
                Jagusi. Pozostali mężczyżni byli wolni i mieli prawo zabiegać o
                względy najpiekniejszej. Hanka odpuściła napewno, wójtowa musiała
                spuścić z tonu (może nawet opuściła wieś, skoro zabrali gospodarkę
                za długi), a sama organiścina nie była taka grożna, nawet jak mogła
                liczyć na wsparcie Kozłowej. Zresztą Jasio też już chyba nie szukał
                więcej pociechy u Jagusi. To tylko nam sie wydaje, że w tamtych
                czasach wieś była taka bogobojna. Ekscesy, jakie stały się udziałem
                Jagny nie były takie odosobnione. W końcu tych nieslubnych dzieci
                trochę było. To tylko splot nieszczęsliwych przypadków sprawił, że
                skupiło się na Jagnie. Mateusz był we wsi lubiany i przydatny. Jeśli
                nie z Jagusią, to z nim wieś nie chciała zaczynac wojny. Co tam ktoś
                sobie myslał, o czym rozmawiano w chałupach to inna rzecz, ale do
                kogo mieli pójśc po wspomożenie na przednówku?
                ---------------------------------------------------------------
                "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
    • jadwiga1350 Re: "Chłopi" - tom v 28.11.08, 21:49

      Antek za zabójstwo borowego idzie na 10 lat do więzienia. Hanka
      zostaje sama na gospodarce z małymi dziećmi i Józką.Pracuje cięzko.
      Męża widuje rzadko. Władze więzienne nie pozwalają na częste wizyty.
      Hanka powoli zaczyna się wyzwalać z mocy Antka. Dostrzega że wokół
      niej są inni mężczyźni. Tęskni za silnym męskim ramieniem, służącym
      jej pomocą. Postać Jantosia zaczyna blaknąć w jej sercu.Wykorzystuje
      to kowal. Zaczyna udawać wielką miłość do Hanki. Wmawia jej że dla
      niego zawsze była piękną i wspaniałą kobietą, tylko ukrywał swe
      uczucia ze względu na Antka i Magdę. Mami ja wizją wspólnego
      szczęścia i miłości.Zmęczona, sfrustrowana Hanka ulega
      Michałowi.Wreszcie czuje się prawdziwą kobietą, godną miłości i
      pożądania.Hanka i kowal zostają kochankami.Wieś ich potępia, ale
      Borynowa nie przejmuje się tym. Jest głucha i ślepa na wszystko.
      Wierzy bezgranicznie kochankowi. Zbliża sie czas powrotu Antka z
      więzienia. Kowal układa plan; zabiją Antka i Magdę, a następnie
      zostaną małżeństwem. Cała gospodarka będzie do nich należeć.Hanka
      ulega swemu kochankowi.Antek wraca z więzienia do domu. Hanka gra
      przed nim stęsknioną i kochającą żonę. Ukradkiem dosypuje mu
      trucizny do zupy. Truciznę tę kowal kupił od Jankiela. Antek umiera.
      Śmierć wygląda na naturalną, nikt niczego nie podejrzewa. Zadowolona
      Hanka czeka na to, żeby Michał pozbył się żony i był wolny. Ale
      kowal zdradza Hankę. Donosi strażnikom/stójkowym, że Hanka zabiła
      męża. Sam wypiera się jakiekolwiek związku z tą spawą. Finis. Hanka
      w kajdanach na nogach podąża na Syberię. Skazano ją na 25 lat
      cięzkich robót. Michał i Magda obejmują całą gospodarkę Borynów.
      Dzieci Antka i Hanki służą u nich za parobków.

      Józia dorasta, zakochuje się w Witku, który wyrósł na przystojnego
      młodzieńca. Niestety rodzina nie pozwala na taki mezalians.

      Jasio wraca z pielgrzymki do Częstochowy.Dowiaduje się o losie
      Jagusi. Jest wściekły na matkę.Stanowczo oświadcza organiścinie, że
      rzuca seminarium i żeni się z Jagusią.
      • matylda1001 Re: "Chłopi" - tom v 28.11.08, 22:17
        :) Podoba mi sie Twoja opowieść. Też miałam ochotę pchnąc Hankę w
        jakies silne, męskie ramiona ale kowal nie przyszedł mi do głowy.
        ----------------------------------------------------------
        Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
        • jadwiga1350 Re: "Chłopi" - tom v 29.11.08, 16:15
          Hanka zawsze była za uległa i za pokorna w stosunku do Antka. Dobrze
          by bylo gdyby odpłaciła mu pięknym za nadobne. Może w końcu Antek
          zacząłby szanować żonę.Najbardziej denerwuje mnie ten wątek gdy
          Hanka w ostatnim miesiącu ciąży jedzie do Antka ze święconka. A on
          na nią wrzeszczy żeby z bekami mu nie przyjeżdżała.Hanka nie powinna
          tak gorliwie starać się o zwolnienie męża z więzienia. Jakby dłużej
          tam posiedział to moze przemyślałby parę spraw.W końcu sam kiedyś
          powiedział Hance, że w więzieniu, w kajdanach, byłby wolniejszy i
          szczęśliwszy niz przy niej!Więc niechby dłużej smakował tego
          szczęścia.

          Z takich gdybań to może jeszcze to: Jasio po wielu latach zostaje
          skierowany jako proboszcz do Lipiec. Jagusia zostaje u niego
          gospodynią. A dalej....
            • matylda1001 Re: "Chłopi" - tom v 30.11.08, 23:48
              sandra1301 napisała:


              > A ja myslę, że Jagna podniosła się, spobożniała i... wstąpiła do
              klasztoru. Tylko tam mogła pozostać niepotępiona.<

              Pod warunkiem, że to był męski klasztor ;)))

              ---------------------------------------------------------------
              "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
          • stara_dominikowa Re: "Chłopi" - tom v 01.12.08, 11:05
            jadwiga1350 napisała:

            > Hanka zawsze była za uległa i za pokorna w stosunku do Antka. Dobrze
            > by bylo gdyby odpłaciła mu pięknym za nadobne.

            Eh, takie rozwiązanie nie pasuje do Hanki! Jej miłość do Antka przeszła ogromną
            próbę. "La ciebie to bym i więcej zmogła" - to najpiękniejsze wyznanie miłosne.
            Hanka cierpiąc w wyniku romansowych wyczynów Antka pociesza się, że "przecież
            się z nią nie ożeni". Rozstanie w jej świadomości nie istnieje i nie może
            zaistnieć. Jest mu ślubną żoną i matką jego dzieci. Hanka i romans - w życiu!

            Normalnie oburzona jestem:) Hanki nie tykajcie!
            • jadwiga1350 Re: "Chłopi" - tom v 01.12.08, 11:40
              Tylko co jej,biedaczce z tego przyszło? Przecież Antkowi wg słów
              Jagusi miało się po Hance odbijać jak po starym sadle! Po grdykę
              chudziaczek miał jej kochania! A sam Antek też Hance powiedział,że w
              więzieniu, w kajdanach, byłby szczęśliwszy i wolniejszy niż przy
              niej.
              Hanka też była tylko człowiekiem.Mógł kiedyś przyjść taki moment, że
              miała dość skakania wokół Antka i żebrania o jego miłość. Mogła
              obudzić się w niej tęsknota za mężczyzną, który by o nią zabiegał,
              starał się , spełniał jej marzenia.

              Może na tej pielgrzymce do Częstochowy poznała kogoś odpowiedniego?
              Może z nim została? Może nie wróciła do oschłego męża, któremu
              groziło 10 lat więzienia, do cięzkiej pracy, do kłopotów
              pieniężnych:adwokaci, spłata Jagny, Jozki, Magdy.
              • matylda1001 Re: "Chłopi" - tom v 01.12.08, 12:45
                Ślub to ślub. "Mąż i żona od Boga przeznaczona" - jest takie stare
                powiedzenie. W tamtych czasach wiejskie żony nie podążały za głosem
                serca. Może tam i nie jedna zbłądziła, przyparta w borze do chojaka
                przez silnego sąsiada, ale porzucanie męża, układanie sobie życia na
                nowo nie było praktykowane. Zresztą nawet teraz, wystarczy poczytać
                sobie Forum "Życie rodzinne", żeby zobaczyć ile takich "Hanek" żyje
                współcześne. Myślę, że takie rozwiązanie nawet nie przyszło Hance do
                głowy.
                .................................................................
                1. Nie zdejmujemy butów wchodząc do cudzego domu
                2. Nie podajemy gościom kapci
                • stara_dominikowa Re: "Chłopi" - tom v 01.12.08, 15:12
                  Myślę, że takie rozwiązanie nawet nie przyszło Hance do
                  > głowy.

                  ja też tak myślę. Jadwiga unowocześniła hanczyne podejście. oczywiście, że Hanka
                  niewiele radości miała z życia z Jantosiem - ale to była właśnie siła jej
                  miłości, kochała go bez względu na wszystko, była mu całkowicie oddana. Jej
                  miłość nie była uzależniona od satysfakcji ze związku - żadnego nowoczesnego
                  "realizowania siebie", czy "partnera, co spełnia oczekiwania". U Hanki akurat
                  świadomość nierozerwalności małżeństwa szła w parze właśnie z głosem serca - ona
                  cała była miłością do Antka. Nie śmiałabym jej za to potępiać.
                  • jadwiga1350 Re: "Chłopi" - tom v 01.12.08, 16:29
                    Ech, to prawda! Ale mi jest miło powyobrażać sobie ,że Hanka w końcu
                    bierze na Antku odwet za wszystkie jego zdrady,
                    upokorzenia, "paparuchy" itd.Może jestem mściwa, ale to dlatego, że
                    zawsze Hanki było mi żal.
                    • paszczakowna1 Re: "Chłopi" - tom v 02.12.08, 13:41
                      A mi sie jednak zdaje, ze dynamika ich zwiazku sie troche zmienila, jak Hanka
                      nabrala pewnosci siebie. Zauwazcie, ze w sprawie naprawde waznej da siebie
                      (rozwazany wyjazd do Ameryki) potrafila sie ostro postawic. Nie widze tak czarno
                      ich przyszlosci. Moim zdaniem, jakos by sie dotarli, i choc pewnie uczucie
                      zawsze byloby raczej jednostronne, Antek w przyszlosci bardziej by ja szanowal.
                      • stara_dominikowa Re: "Chłopi" - tom v 02.12.08, 14:37
                        Antek - wiadomo - nienawidził Hanki najbardziej za to, że była mu wierna i
                        oddana jak pies. To był popędliwy typ i musiał mieć wyzwanie. Nie kierował się
                        właściwie żadnymi innymi priorytetami oprócz tego, czego właśnie mu się
                        zachciało. Zajmował się rywalizacją o ziemię, o kobietę - był jak zwierzę.
                        Hanka, gdy tylko zaczęła mu się stawiać stała się bardziej interesująca. Jak
                        owad, który widzi tylko to, co jest w ruchu - Antek widział to, co pobudzało
                        jego emocje. Eh, paskudny typ!
                        • meduza7 Re: "Chłopi" - tom v 10.12.08, 13:29
                          Myślę, że Antek poszedł do mamra (na Syberię?) na długo, to nie były czasy
                          łagodnych wyroków. Mimo wszelkich starań Hanki, gospodarka musiała podupaść -
                          działy, spłaty, wydatki na adwokatów... W kolejnych latach już nie Borynowie
                          grali pierwsze skrzypce we wsi, z pewnością nie. Kto wie, może Szymek się wybił,
                          z tą jego zaciętością i wolą dorobienia się?
                          Jagna... no cóż, nie widzę dla niej miejsca we wsi. Magdzie, czy Jewce można
                          było wybaczyć, bo po pierwsze "znały swoje miejsce", a po drugie, uwodziły
                          parobków, a nie statecznych, żonatych gospodarzy. Na takie rzeczy patrzono przez
                          palce. Jagna mogłaby zacząć nowe życie, idąc np. w służbę do miasta. Co prawda,
                          była gospodynią na 11 morgach, ale znając jej niefrasobliwy stosunek do majątku,
                          mogła rzucić wszystko w diabły i wynieść się ze wsi, gdzie traktowano by ją
                          tylko jak "lakudrę i włóka". Hmmm... myślę, że Szymek spostrzegł okazję i
                          odkupił niedrogo siostrzyne morgi. Druga opcja jest taka, że może połakomił się
                          na nią jednak jakiś miejscowy łowca posagów, niekoniecznie Mateusz. Pogarda
                          pogardą, a majątek majątkiem.
                          • paszczakowna1 Re: "Chłopi" - tom v 27.12.08, 15:29
                            > Myślę, że Antek poszedł do mamra (na Syberię?) na długo, to nie były czasy
                            > łagodnych wyroków. Mimo wszelkich starań Hanki, gospodarka musiała podupaść -
                            > działy, spłaty, wydatki na adwokatów...

                            Trzeba by zajrzeć w ówczesny kodeks karny. Kowal go straszył 10 latami, ale
                            można przyjąć, że straszył. Ksiądz mówił o minimum czterech, ale mógł się nie
                            znać. Jeśli by miał w miarę dobrego adwokata, który zinterpretowałby to jako
                            pobicie ze skutkiem śmiertelnym i to w obronie ojca (który w końcu też zmarł na
                            skutek pobicia przez borowego), to może by się na 3-4 latach skończyło.
                            Więzienia raczej, nie Syberii. Jakoś by pewnie dali radę.

                            > Jagna mogłaby zacząć nowe życie, idąc np. w służbę do miasta.

                            A dajżesz spokój, to by była totalna degradacja. Służąca bez kwalifikacji (bo co
                            ona umiała, co by mogło się przydać na służbie - kryzki wyszywać?) to było dno
                            drabiny społecznej. Zresztą Jagusia nie miała za grosz przedsiębiorczości, nie
                            wpadło by jej to do głowy (no chyba żeby ją jakiś facet wyciągnął).
                          • soova Re: "Chłopi" - tom v 27.12.08, 16:58
                            meduza7 napisała:


                            > Jagna... no cóż, nie widzę dla niej miejsca we wsi.

                            Wszystko zależało od braci, a z nimi Jagna zawsze miała dobre stosunki, mimo że Dominikowa jawnie ją faworyzowała kosztem synów. Jeżeli by się Szymek i Jedrzych złakomili na siostrzyne morgi po ojcu, to mogliby ją po prostu wygnać z chałupy, żeby poszła sobie we świat i wstydu im nie przynosiła. Ale była jeszcze sprawa tego przedślubnego zapisu czy darowizny Boryny dla Jagusi, w obliczu śmierci Macieja już nie do odwołania. Jeżeli by nawet młodzi Paczesiowie mieliby się okazac tak nieużyci, żeby wygnać "nieprzydatną" do pomocy w gospodarstwie i samej wymagającą opieki siostrę, to przypuszczam, że od takiej decyzji powstrzymałaby Szymka (bo to on by na pewno rządził młodszym bratem) choćby wizja tych poborynowych mórg, jakie się bezsprzecznie Jagnie należały.
    • cahir4 Re: "Chłopi" - tom v Borynowie 17.12.08, 00:54
      Jakoś tak w czas niedługi po powrocie kompanii, co się do Częstochowy była
      wybrała, nowy się babom temat na języki nawinął - ano zaczęli robić działy po
      Borynie. Już tam wiedziano, że się bez sporów nie obędzie i takoż było.
      Najwięcej tam już kowal o swoje zabiegał, bo wiedząc, że Antka procesy kosztowne
      czekają, cięgiem się upierał, coby spłaty mu dać, albo i, niby to dla Hance
      ulżenia, w dzierżawę cokolwiek wziąć. Zawziął się jeno Antek, a jeszcze bardziej
      Hanka i niczego nie dostał, nawet tego, o co najbardziej zawzięcie zabiegał, by
      się tą Józki częścią zaopiekować, póki dziewczyna lat nie dojdzie i za mąż nie
      pójdzie. Byłby on chętnie spłatę za Józki część przyobiecał i grontu samego na
      dziewczynę przepisać nie pozwolił, ale mu Antek okoniem stanął. Po prawdzie, to
      nie wiadomo, czy z tej o siostrę troski, czy z tego, że sam na spłatę nie mając,
      szwagrowi nic urwać nie chciał pozwolić. Stanęło wreszcie na tym, że co na
      każdego przypada, w gruncie bierze i spłat póki co czynić żadnych nie będą. A co
      na Józkę przypada, to w ręku Antka ma tymczasem pozostać, jako to i dziewczyna u
      niego hodować się będzie. Gadali po wsi ludzie, że kowal nigdy na to nie
      przystanie, ale on swoje nadzieje miał. Po pierwsze, to bał się, że jeśli przed
      sprawą Antka działów nie zrobią, to bardzo się to przewlekać będzie - a dobrze
      choć kawał swojego, a ucapić. Na to on jeszcze rachował, że się i Borynowej, jak
      sama na gospodarce ostanie, wieść się różnie może (a jego w tym głowa, by się
      nie wiodło najlepiej), a wtedy i jaka dzierżawa może być. A i te Józki gronta
      pod Antka nieobecność łatwiej będzie przejąć. Tedy się na działy zgodzili
      szybciej, niż się ludziom po wsi wydawało. Po prawdzie, to pora już była
      największa, bo czas był ziemię obrobić, że to na całym Podlesiu tylko Borynów
      gronta odłogiem jeszcze stały.

      Zgodzić się więc zgodziły, ale insza trudność wynikła: ano to na działach trzeba
      było Jagusi podpisu, a ona cięgiem w Szymkowej chałupie leżała i do rozumu
      przyjść nie mogła. Jużci, co rzadko imię jej wymawiano w Antkowej chałupie.
      Hanka, kiej z pielgrzymki wróciła i się o wygnaniu Jagny dowiedziała, aże się
      zatrzęsła ze zgrozy. Nie o samą Jagusię jej szło, bo chociaż litowała się nad
      nią sielnie, to przecie wiedziała, że nie na niewinną padło. Kto Boską
      sprawiedliwość tak długo wyzywa, ten się jej i doczeka wreszcie. Ale ze wsi
      wygnać, ze wsi, gdzie człowiek na świat przyszedł i ojce, i dziady jego... to
      już chyba najgorsze, co być może, to już chyba lepsza śmierć. Toteż nie raz
      westchnęła sobie ciężko nad dolą Jagusiną, ale też z Antkiem ani jednego słowa,
      o tym, co się stało, nie zamienili.

      A dla Antka ona była jakoby umarła. Tak się z nim coś porobiło od tego dnia
      strasznego, ze ją nie tylko z serca, ale i z pamięci, i z myśli jakby całkiem
      wyrzucił. To kiej słyszał o niej, kiej myśleć musiał, jak im się z nią dogadać
      trzeba będzie i spotkać może, to mu się zdawała jako ten upiór, co to rad by go
      pogrześć, a on wciąż śród żywych straszy. Czy to te grzechy z nią popełnione tak
      bardzo z pamięci chciał wyrzucić, czy też wspomnienie tego, co jej zrobiono -
      nie wiadomo. A też prawda, że nie był w Lipcach sam, co to by najchętniej o tym,
      że w ogóle Jagna była, nie pamiętał. Kiedyś dnia nie było, by se nią baby nie
      wycierały języków, a teraz nikto prawie nie wymawiał jej imienia. To już i radzi
      byli i win jej nie pamiętać, byle móc przy tym nie pamiętać kary.
      • czarna9610 Re: "Chłopi" - tom v Borynowie 27.12.08, 17:32
        Hanka "wczepiła się w gospodarstwo pazurami" Antek był w więzieniu dosyć krotko
        koło dwóch lat, ale to wystarczyło żeby wpadł w depresję i się rozpił.
        Podświadomie wciąż tęsknił za Jagną marzył i tęsknił do niej i nawet zdradzał
        Hankę z innymi kobietami.Ale dla Hanki i tak liczyło się tylko gospodarstwo,
        zwłaszcza że kiedyś podczas porządków udało się jej znaleźć bardzo dużo
        pieniędzy schowanych niegdyś przez Borynę.Na dodatek przyjęli do pomocy, jako
        że na Antka nie było co liczyć młodego i jurnego parobka Michała
        i Michał uwiódł Hankę. Ten romans trwał kilka lat. Antek go nie zauważył , albo
        było mu wszystko jedno. Jagusia czuła się coraz lepiej, ale nie chciała
        wychodzić z domu, płakała i nie chciała nawet myśleć ,że mogłaby wyjść drugi raz
        za mąż. Dominikowa w końcu dogadała się z Mateuszem . Zostawiła Hance morgi
        Jagusi w zamian za pieniądze na dwa bilety do Ameryki. Jagusia zgodziła się tam
        jechać pod opieka Mateusza.On zaś miał cichą nadzieję że na obcym kontynencie
        Jagna szybciej się zgodzi na ślub.Zajechali do Ameryki przed Wielkanocą tam
        Jagusia przyjęła się do pracy w sklepie, miała tylko sprzątać, ale jak zaczęła
        pomagać przy dekoracji okazało się że ma do wielki talent. Więc właścicielka
        sklepu otworzyła firmę zajmującą się dekorację wnętrz. Trochę Jagusi pomagała
        poduczała ją.
        I nie narzekały na brak klientów. Jagusia miała niewiele czasu więc znudzony
        czekaniem Mateusz ożenił się z Eleną emigrantką z Grecji .
        Tymczasem Jagusia dorobiła się sporej fortuny , rozwinął się w niej zmysł do
        interesów.Niestety nie doczekała się swojego dziecka, mimo że dwa razy
        wychodziła w Ameryce za mąż, wiec zaadoptowała swoją pasierbicę Karen i jej
        zostawiła cały majątek .
      • kikimora78 Re: "Chłopi" - tom v 06.09.13, 15:26
        Ja mam pomysł, że podczas tej "choroby" Jagna to i owo przemyślała i się do cna w niej odmieniło. Pewnego poranka wstała, ubrała się odświętnie i do Hanki poszła z kwaterką wódki. I tak się sielnie stowarzyszyły, że uzgodniły, że jednak chłopy to zaraza i nic dobrego ani pożytku z nich nie ma.

        Hanka nagle kasy na obronę Antka odmówiła i wsadzili go do paki na milion lat. A Hanka zamieszkała z Jagną, gospodarki połączyły i jeszcze tak kowala moresu nauczyły, że jak którąś widział na drodze to się do rowu chował.
            • verte34 Re: "Chłopi" - tom v 04.10.13, 19:10
              Witam Kumy; tu dorywcza i ukradkowa kuma miescka.
              Nie mam żadnego pomysłu który nadawałby się do publikacji, za to chciałabym zaproponować utworzenie inicjatywy obywatelskiej d/s przyznania Cahir4 stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
              A docelowo nagrody Nobla :D
              I jestem jak najbardziej za nieformalnym związkiem Hanki i Jagny.
              • tt-tka Re: "Chłopi" - tom v 04.12.15, 22:59
                Zachwycila mnie wizja kowala kryjacego sie po rowach na widok Hanki albo Jagny ! Cos ja go nie lubie czy jak... choc powodow w zasadzie nie ma. Chlop spokojny, prawie ze niepijacy, o rodzine dba, pracowity, kuznie dobrze prowadzi i jeszcze wiatrak bedzie stawial, pilnuje ksztalcenia dzieci...

                O, wlasnie ! przyszlo do dzialow, a Michal bystrzacha, juz wykalkulowal, ze rzemioslo bardziej poplaca niz ziemia i przystal na splaty. Czy o kaucji sie dowiedzial i zazadal trzeciej czesci tych pieniedzy, czy nie - nie wiadomo. Tak czy inaczej po wyroku kaucje zwrocono i bylo z czego choc w czesci splacic kowala. Hanka, jak marzyla, zostala przy chalupie i polwloczku. Czy nawet wiecej, bo Jozkowa czesc na razie przy Antku jako opiekunie. Wziela sie kobieta za ostre rzady, chlop w kryminale, to wiadomo, ona musi obstac za chlopa. I poradzila sobie - przez te kilka lat nieobecnosci Antka nie zaciezyla, nie rodzila, to juz tylko robote miala na glowie, parobka trzymala krotko, Jozka z roku na rok starsza i bardziej pomocna, najstarszy synek u kowalow od panienki z mlyna nauki pobiera... Znalazla u niej kat Jagustynka za opieke nad dziecmi i jakas drobna pomoc, przy robieniu kielbas na przyklad, i stary Bylica osiadl przy corce, sluzac niejedna cenna rada i ukradkiem rozpieszczajac wnuki. Przy gospodarce pomagal Stacho, Weronki maz, wiec i Ploszkowie troche sie wspomogli, a obie siostry znowu zaczely niemaly grosz tkactwem zarabiac. Moze po tych serwitutowych zmaganiach, jak sie wies z dziedzicem ugodzila, przypadlo im troche gruntu lesnego, zaczely tam wypasac swinie albo owce, zwiekszyly hodowle i okazalo sie, ze z tego lepiej sie zyje niz z uprawy, zwlaszcza ze sprzedawaly produkt, nie surowiec. Czy to kielbasy czujne, czy welniaki. A kiedy Antek wrocil (po tych hipotetycznych 4-10 latach), to sie zdziwil, ze swiat bez niego dalej sie krecil i gospodarka szla, zone zaczal szanowac z tego zdziwienia, a poza tym skapcanial troszke i wiecej historii z babami nie mial. A przynajmniej nie tak glosne. Przy tym w kryminale nabral troche panskosci i obycia, moze nawet nauczyl sie czegos i tez wzial za jakies rzemioslo ? A przynajmniej wyrobil w sobie nawyk czytania, gazete zaprenumerowal i spiknal sie z Grzela, razem dzialaja w publicznych sprawach.

                Jagusia po strasznych przejsciach popadla w lekki obled i bardzo sie jej to przysluzylo. Ludzie bali sie wariatki, mogla sie po swoich Lipcach blakac, gdzie chciala i nikt jej nie smial slowa powiedziac. Ani nawet przyprzec gdzie w lesie, wiec swoje zycie uczuciowe i seksualne realizowala z zandarmami z miasteczka czy tam ze straznikami i afer z tego nie bylo. A w wolnych od jamorow chwilach robila, co chciala, to marzyla sobie, to kryzki prasowala, moze nawet odkryla w sobie jakis talent i zaczela lepic z gliny albo co. Niech sie spelni jako artystka, ja jej nie zaluje :-)
                Moze nawet dozyla Polski Ludowej i jej wystrzyganki czy pisanki w Cepelii szly za ciezkie pieniadze, a ona zdobyla slawe, kto wie ?

                Szymek w chacie zatrzymal matke i siostre, bo niby dlaczego nie. Jedrzych do wojska poszedl i brat zostal gospodarzem na 27 morgach (paczesiowe 15, po Macieju 6 i 6 wziete na splaty). A kiedy mlodszy wrocil, podzielili sie matczyna i siostrzyna ziemia, na kazdego wypadlo 10,5 morgi, porzadna gospodarka, plus ze swoimi szescioma Szymek zostal gospodaarzem na polwloczku z hakiem i objal urzad. Wojta albo soltysa, do uzgodnienia. Nastka troche narzekala, ze chlopa nigdy w domu w nie ma, bo ciagle po urzedach jezdzi, ale w gruncie rzeczy byla zadowolona - w ambit sie wbila i pochlebialo jej, ze jest wojtowa/soltysowa, maz sie pod nogami nie platal, a na noc wracal, to grunt.

                Witek, zawsze cieszacy sie sympatia i pomoca Jozki, zaczal masowo wyrabiac kuraski i sprzedawac po jarmarkach. A pozniej wzial sie za zabawkarstwo w ogole i dobrze mu szlo. Jozka odkryla w sobie talent handlowy, pomagajac mu zbyc jego wyroby i njpierw stala sie prawa reka bratowej w sprawach zbytu, a po zamazpojsciu handluje na wlasna reke. Z powodzeniem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka