Dodaj do ulubionych

Pewnie było - okładka Chucherka

23.09.25, 16:04
Błądząc po czeluściach internetu trafiłam przypadkiem na projektowaną okładkę tomu 1 Bukoliady, czyli "Chucherka". Nie kojarzę, by był wątek w temacie, więc pokazuję, mimo, że na stronie ostatnia aktualizacja to rok 2021.
Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 16:11
      Myslimy, ze dobrze sie stalo, ze MM zaprzestala pisania i ilustrowania.
    • briar_rose Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 16:12
      Prócz okładki, zachował się jeszcze opis z tyłu książki:

      Kim jest Chucherko o fiołkowych oczach i na czym polega jego urok? Dlaczego znika w niewyjaśnionych okolicznościach i pojawia się w równie zagadkowy sposób?

      I jak Jędrzej Rojek, syn Natalii, poradzi sobie z kimś tak nieuchwytnym?


      Przyznam, że mam MM za złe to nagłe wycofanie się, to po prostu nie fair w stosunku do czytelników. W takim przypadku należało odpowiednio zamknąć całą serię, dokończyć wątki. Poprzednia książka porusza sytuację Róży, a my zostajemy teraz z niczym. O co chodziło z tym wyjazdem Frycka, czy on i Pyza wrócą do siebie? Czy Pyza z dziećmi zostaną w Polsce? Tak się nie robi.

      Szkoda, jaka ta książka by nie była, może zobaczylibyśmy życie i otoczenie rodziny Natalii, jej mieszkanie jako jedynej z sióstr chyba nigdy nie zostało opisane.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 20:15
        briar_rose napisał(a):

        > Prócz okładki, zachował się jeszcze opis z tyłu książki:
        >
        > Kim jest Chucherko o fiołkowych oczach i na czym polega jego urok? Dlaczego
        > znika w niewyjaśnionych okolicznościach i pojawia się w równie zagadkowy sposób
        > ?
        >
        > I jak Jędrzej Rojek, syn Natalii, poradzi sobie z kimś tak nieuchwytnym?

        >

        Trudno mi wyobrazić sobie jak ma wyglądać to jej znikanie. W sensie, czy "złapanie" jej naprawdę jest sytuacją nie do ogarnięcia? Wystarczy by Jędrek zapytał o dziewczynę osoby, z którymi ją ostatnio widział, a jak już pozna jej imię i nazwisko, to ją znajdzie w mediach społecznościowych (nie dam sobie wcisnąć, że nie może, skoro ma jutubującego brata). MM uchyliła rąbka tajemnicy, że Chucherko gra na flecie w domu kultury. Jeśli Jędrek o tym wie (bo np. tam ją zobaczył pierwszy raz), to nie ma nic prostszego, pójdzie tam i zapyta.

        Może ktoś mnie oświeci, o co może chodzić z tym znikaniem i nieuchwytnością?
        • kocynder Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 20:29
          Myślę, że może chodzić o to, że Chucherko ma być początkowo nieuchwytna DLA NIEGO. Trochę jak Staszka dla Józinka. Nie żeby to miało ogromny sens, ale na tej zasadzie, że WIEDZIAŁ kto ona, widział ją np na przerwie szkolnej, czy tam gdzieś, w domu kultury czy innych tam, ale co z tego, skoro rzuciła mu w przelocie 'Cześć" i pobiegła na zajęcia, na randkę z Kubą, albo coś tam. I trudność polegała nie na "namierzeniu" dziewczyny, a na schwytaniu - czyli na takim ustawieniu sytuacji, żeby ona znalazła czas i chęci dla niego.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 11:01
            kocynder napisała:

            > Myślę, że może chodzić o to, że Chucherko ma być początkowo nieuchwytna DLA NIE
            > GO. Trochę jak Staszka dla Józinka. Nie żeby to miało ogromny sens, ale na tej
            > zasadzie, że WIEDZIAŁ kto ona, widział ją np na przerwie szkolnej, czy tam gdzi
            > eś, w domu kultury czy innych tam, ale co z tego, skoro rzuciła mu w przelocie
            > 'Cześć" i pobiegła na zajęcia, na randkę z Kubą, albo coś tam. I trudność poleg
            > ała nie na "namierzeniu" dziewczyny, a na schwytaniu - czyli na takim ustawieni
            > u sytuacji, żeby ona znalazła czas i chęci dla niego.
            >

            Czyli powtórka z chytrego planu Podeszwy (he he). Takie podejście jest nawet bardziej prawdopodobne w przypadku syna takiego mistrza kompetencji relacyjnych jak Wąsław. Jak nic będzie podrywał Chuchro na tekst "jesteś pierwszą dziewczyną, której nie uważam za gorszy sort!"
        • ako17 Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 20:44
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          > Może ktoś mnie oświeci, o co może chodzić z tym znikaniem i nieuchwytnością?

          Ja to widzę tak: Jędrek widzi tajemniczą dziewczynę w berecie z antenką np. siedzącą na krześle w holu Domu Kultury. Mruga oczami (bo każdy mruga co chwila) i o! krzesło puste.
          Rozgląda się zdezorientowany, nagle widzi, że dziewczyna schodzi ze szczytu schodów. Mruga jeszcze raz - na schodach jej nie ma. Ogląda się za siebie - dziewczyna właśnie otworzyła drzwi i wychodzi z Domu Kultury. Zanim Jędrek zdoła podjąć decyzję, żeby za nią pójść, drzwi się zamykają. Jędrek zastanawia się, co zrobić, rozgląda po holu i widzi ją z powrotem na tym krześle, co na początku.

          Może być takie oświecenie?
        • bupu Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 20:56
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          > Trudno mi wyobrazić sobie jak ma wyglądać to jej znikanie. W sensie, czy "złapa
          > nie" jej naprawdę jest sytuacją nie do ogarnięcia? Wystarczy by Jędrek zapytał
          > o dziewczynę osoby, z którymi ją ostatnio widział, a jak już pozna jej imię i n
          > azwisko, to ją znajdzie w mediach społecznościowych (nie dam sobie wcisnąć, że
          > nie może, skoro ma jutubującego brata). MM uchyliła rąbka tajemnicy, że Chucher
          > ko gra na flecie w domu kultury. Jeśli Jędrek o tym wie (bo np. tam ją zobaczył
          > pierwszy raz), to nie ma nic prostszego, pójdzie tam i zapyta.
          >

          Buahaha. Tak jak na przykład Larwa zapytała w Daglezji o Adama? Albo Józef własne wujostwo, znające wszystkich w okolicy, o Dorotę? (BTW, konia zrzęde temu, kto mi powie jakim cudem oni się wcześniej u pani Kasi nie spotkali, skoro to sklep najbliższy Pulpetowa, w którym Józef kisł regularnie kazdego lata, a Dorota tam bywała co wtorek z jajami, okazjonalnie z drobiem i po sprawunki). To jest Jeżycjada, tu nikt się nie zachowuje racjonalnie.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 10:56
            bupu napisała:

            > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
            >
            >
            > > Trudno mi wyobrazić sobie jak ma wyglądać to jej znikanie. W sensie, czy
            > "złapa
            > > nie" jej naprawdę jest sytuacją nie do ogarnięcia? Wystarczy by Jędrek za
            > pytał
            > > o dziewczynę osoby, z którymi ją ostatnio widział, a jak już pozna jej im
            > ię i n
            > > azwisko, to ją znajdzie w mediach społecznościowych (nie dam sobie wcisną
            > ć, że
            > > nie może, skoro ma jutubującego brata). MM uchyliła rąbka tajemnicy, że C
            > hucher
            > > ko gra na flecie w domu kultury. Jeśli Jędrek o tym wie (bo np. tam ją zo
            > baczył
            > > pierwszy raz), to nie ma nic prostszego, pójdzie tam i zapyta.
            > >
            >
            > Buahaha. Tak jak na przykład Larwa zapytała w Daglezji o Adama? Albo Józef włas
            > ne wujostwo, znające wszystkich w okolicy, o Dorotę? (BTW, konia zrzęde temu, k
            > to mi powie jakim cudem oni się wcześniej u pani Kasi nie spotkali, skoro to sk
            > lep najbliższy Pulpetowa, w którym Józef kisł regularnie kazdego lata, a Dorota
            > tam bywała co wtorek z jajami, okazjonalnie z drobiem i po sprawunki). To jest
            > Jeżycjada, tu nikt się nie zachowuje racjonalnie.
            >
            >

            Ależ spotkali się w sklepie pani Kasi, tam właśnie zobaczyli się po raz pierwszy! I nikt nikogo nie spytał o imię, nie zagadał, a jak do Doroty przyszedł list, to ona z góry założyła, że na pewno od rudego przystojniaka i od nikogo innego!
            • bupu Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 11:37
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              >
              > Ależ spotkali się w sklepie pani Kasi, tam właśnie zobaczyli się po raz pierwsz
              > y! I nikt nikogo nie spytał o imię, nie zagadał, a jak do Doroty przyszedł list
              > , to ona z góry założyła, że na pewno od rudego przystojniaka i od nikogo inneg
              > o!

              Ja się pytam jakim cudem oni nie spotkali się wcześniej. Chociaż, co dziwne, pani Kasia zdecydowanie zachowuje się jakby ryżego pierwszy raz na oczy widziała, co jest nieprawdopodobne. Nigdy wcześniej tam nie był? Sprawunków ciotce nie robił? Nie zabrakło mu nigdy zapałek, sznurka, kleju, czegokolwiek, gdy był u ciotki? Bez sensu.
              • tt-tka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 13:16
                bupu napisała:


                > Ja się pytam jakim cudem oni nie spotkali się wcześniej. Chociaż, co dzi
                > wne, pani Kasia zdecydowanie zachowuje się jakby ryżego pierwszy raz na oczy wi
                > działa, co jest nieprawdopodobne. Nigdy wcześniej tam nie był? Sprawunków ciotc
                > e nie robił?

                Najwyrazniej nie robil. Kiedy sie spotkali, tez nie robil CIOTCE zakupow (tam nikt nie robi Pulpie zakupow, nawet zmotoryzowany parszywiec Mareczek wybierajac sie do sklepu na zwiady nawet nie pyta, czy moze trzeba cos kupic), tylko sobie cos do picia. Widocznie wczesniej braku sznurka, zapalek etc nie odczuwal lub jak odczul, to dolaczal swoje potrzeby do listy zakupow Pulpeta.
        • bupu Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 10:44
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          >
          > MM uchyliła rąbka tajemnicy, że Chucherko gra na flecie w domu kultury.


          Zaduma złośliwa mnie naszła, czy gdyby Chucherko powstało, to czy Wąsław dowiedziawszy się że jego syn zakochał się w Chucherku, wspomniałby bodaj przez sekundę swoją pierwszą żonę flecistke?
          • kocynder Re: Pewnie było - okładka Chucherka 25.09.25, 07:13
            Powątpiewam, skoro uzurpator nawet nie pamięta jej imienia...?
      • subskrybcja Re: Pewnie było - okładka Chucherka 26.09.25, 12:22
        briar_rose napisał(a):


        > Przyznam, że mam MM za złe to nagłe wycofanie się, to po prostu nie fair w stos
        > unku do czytelników. W takim przypadku należało odpowiednio zamknąć całą serię,
        > dokończyć wątki. Poprzednia książka porusza sytuację Róży, a my zostajemy tera
        > z z niczym. O co chodziło z tym wyjazdem Frycka, czy on i Pyza wrócą do siebie?
        > Czy Pyza z dziećmi zostaną w Polsce? Tak się nie robi.

        W Realnym życiu byłoby albo rozwód, ze Pyza rozwodzi się z Frycem, ale nie ma potrzeby powrotu do Poznania, bo tam już zyje kupe lat i tam urodziły się dzieci, po co więc roboić sobie i dzieciom rewolucje, z resztą dostałaby i alimenty i jakies zasiłki a i by pracowała. Z resztą teraz to te dzieci już chyba dorosłe są. Pyza moze by sobie tam znalazła kolejnego męża. Albo KĄkubęTA.

        wersja b: Fryc wraca jednak do Pyzy i sklejają małżeństwo , wychowują dzieci, razem pracują w tym Oxfordzie, raz jest lepiej , raz gorzej. Raz do roku na wakacje przyjeżdząją do Poznania. Dzieci za granica kończą szkoły, robią studia ida do pracy.
        • bupu Re: Pewnie było - okładka Chucherka 26.09.25, 12:32
          subskrybcja napisała:

          > briar_rose napisał(a):
          >
          >
          > > Przyznam, że mam MM za złe to nagłe wycofanie się, to po prostu nie fair
          > w stos
          > > unku do czytelników. W takim przypadku należało odpowiednio zamknąć całą
          > serię,
          > > dokończyć wątki. Poprzednia książka porusza sytuację Róży, a my zostajem
          > y tera
          > > z z niczym. O co chodziło z tym wyjazdem Frycka, czy on i Pyza wrócą do s
          > iebie?
          > > Czy Pyza z dziećmi zostaną w Polsce? Tak się nie robi.
          >
          > W Realnym życiu byłoby albo rozwód, ze Pyza rozwodzi się z Frycem

          W realnym życiu żona nie lka dzielnie o popoporzuceniu, bo mąż w delegację wyjechał. W musierowersum też zresztą nie, no chyba, że tym mężem jest Fryc. Innym mężom wolno wyjeżdżać zostawiając żony ciężko chore, czy w ciąży na czwartym piętrze bez windy i z dziadkiem zawałowcem i nikt się nie czepia.

          Ewentualnie gdyby ta żona w realnym życiu odwinęła taki numer wespół z mamusią, papierami rozwodowymi walnąłby mąż, żądając przy tym opieki nad dziećmi.
          • subskrybcja Re: Pewnie było - okładka Chucherka 26.09.25, 12:50
            bupu napisała:

            > subskrybcja napisała:
            >
            > > briar_rose napisał(a):
            > >
            > >
            > > > Przyznam, że mam MM za złe to nagłe wycofanie się, to po prostu nie
            > fair
            > > w stos
            > > > unku do czytelników. W takim przypadku należało odpowiednio zamknąć
            > całą
            > > serię,
            > > > dokończyć wątki. Poprzednia książka porusza sytuację Róży, a my zo
            > stajem
            > > y tera
            > > > z z niczym. O co chodziło z tym wyjazdem Frycka, czy on i Pyza wróc
            > ą do s
            > > iebie?
            > > > Czy Pyza z dziećmi zostaną w Polsce? Tak się nie robi.
            > >
            > > W Realnym życiu byłoby albo rozwód, ze Pyza rozwodzi się z Frycem
            >
            > W realnym życiu żona nie lka dzielnie o popoporzuceniu, bo mąż w delegację wyje
            > chał. W musierowersum też zresztą nie, no chyba, że tym mężem jest Fryc. Innym
            > mężom wolno wyjeżdżać zostawiając żony ciężko chore, czy w ciąży na czwartym pi
            > ętrze bez windy i z dziadkiem zawałowcem i nikt się nie czepia.
            >
            > Ewentualnie gdyby ta żona w realnym życiu odwinęła taki numer wespół z mamusią,
            > papierami rozwodowymi walnąłby mąż, żądając przy tym opieki nad dziećmi.


            Bo to się dobrze czyta jako powiesci dla nastolatek, ale jak sie temu przyjżeć, to jest nieżyciowe.
            Już nie wiem, czy bardziej nieżyciowa jest Róża, czy dynamiczna Laura, która nagle łagodnieje i mieszka na odludziu w domku pod lasem z mężem i dzieckiem na 30 m2.
            A i robi karierę śpiewaczki operowej. To się kuoy nie trzyma.
            A mozna było ją wysłac za granicę i tam niech sobie studiuje muzykę a potem robi karierę , zyje w luksusie i zwiedza kraje. Maż i dziecko w małym domku na odludziu - zupełnie do niej nie pasują.

            Z resztą Cesię, która miała ambitne plany naukowe też spacyfikowano - utkneła w domu z 4 dzieci. No ale mąż juz sobie mógł robić karierę i zostac dyrektorem liceum.

            Dobrze, ze Aniela zdołała jednak zostać aktorką i żyją sobie ekscentrycznie z rodziną.
    • weruczka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 16:45
      Czy tam naprawdę każda nastolatka musi mieć koniecznie krótkie włosy? W obecnych czasach to raczej wyjątek niż reguła, a nawet jeśli się zdarza to fryzura jest inna niż na piecząrkę.
      • kocynder Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 16:56
        Teoretycznie może mieć włosy zwinięte w koczek i schowane pod berecikiem, a to co widać to tylko takie wymykające się z upięcia kosmyki...
        • tt-tka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 17:13
          Pal diabli kosmyki i pieczarki, ja juz na te usteczka patrzec nie moge ! calkiem nie mogeee !!!
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 17:48
          kocynder napisała:

          > Teoretycznie może mieć włosy zwinięte w koczek i schowane pod berecikiem, a to
          > co widać to tylko takie wymykające się z upięcia kosmyki...
          >

          Tak właśnie jest, istnieje wersja okładki bez beretu, gdzie bohaterka ma na głowie koczek, albo raczej palmę. Strasznie dziecinnie to wygląda, ale kto wie w jakich okolicznościach go miała na głowie (jeśli w ściśle domowych, to jeszcze to uwierzenia).
          • kocynder Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 17:50
            A to wersję bez berecika przegapiłam. I jakoś nie czuję z tej przyczyny dyskomfortu...
            Powiem więcej - tego tez nie szukałam, tylko całkiem czego innego, tylko mi się samo wyświetliło. No to dla porządku wrzuciłam, bo nie pamiętam czy było.
            Pokaż bez berecika!
          • ako17 Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 19:26
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > kocynder napisała:
            >
            > > Teoretycznie może mieć włosy zwinięte w koczek i schowane pod berecikiem,
            > a to
            > > co widać to tylko takie wymykające się z upięcia kosmyki...
            > >
            >
            > Tak właśnie jest, istnieje wersja okładki bez beretu, gdzie bohaterka ma na gło
            > wie koczek, albo raczej palmę. Strasznie dziecinnie to wygląda, ale kto wie w j
            > akich okolicznościach go miała na głowie (jeśli w ściśle domowych, to jeszcze t
            > o uwierzenia).

            Perosze: forum.gazeta.pl/forum/w,25788,165897632,165897632,Ilustracja_Chucherka.html
            • kocynder Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 19:54
              O jak rany... Przegapiłam. Da się odzobaczyć? Co to w ogóle ma być? Pęczek szczypiorku? A podobno MM jest po ASP...
          • weruczka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 20:42
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > kocynder napisała:
            >
            > > Teoretycznie może mieć włosy zwinięte w koczek i schowane pod berecikiem,
            > a to
            > > co widać to tylko takie wymykające się z upięcia kosmyki...
            > >
            >
            > Tak właśnie jest, istnieje wersja okładki bez beretu, gdzie bohaterka ma na gło
            > wie koczek, albo raczej palmę. Strasznie dziecinnie to wygląda, ale kto wie w j
            > akich okolicznościach go miała na głowie (jeśli w ściśle domowych, to jeszcze t
            > o uwierzenia).
            >
            >
            >

            A to zwracam honor.
        • ako17 Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 19:25
          kocynder napisała:

          > Teoretycznie może mieć włosy zwinięte w koczek i schowane pod berecikiem, a to
          > co widać to tylko takie wymykające się z upięcia kosmyki...
          >
          Co myślę?
          Ja myślę, że te kosmyki nijak się nie wymknęły z upięcia, one są z premedytacją przytwierdzone do twarzy i to czymś bardzo mocnym (superglue?), bo taki zwykły żel czy inny specyfik do włosów, to by tak nie utrzymał.
    • tygrys_dziure_wygryzl Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 19:18
      Po stroju zgaduję, że akcja dzieje się w 1952, natomiast brwi sugerują 1920.
      W tych nowszych tomach postaci na okładce są po prostu szpetne.
      • tt-tka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 19:44
        Szpetne se moga byc, nie same pieknosci po swiecie chodza. Problem w tym, ze one sa bardzo zle narysowane
        • tygrys_dziure_wygryzl Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 10:00
          Postaci są szpetne z powodu stylu ilustracji. Każda twarz na jedno kopyto, nienaturalne usta, nochale jak klamki od zakrystii, włosy namalowane po linii najmniejszego oporu. Jestem rozczarowana tym, że przez te kilkadziesiąt (!) lat, zdolności Autorki nie rozwinęły się zanadto, a wręcz zaczęły się pogarszać.
    • bupu Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 20:03
      Od wieków nie widziałam nastolatki w berecie, a już nigdy noszonym w sposób, przywodzący na myśl nieśmiertelnego woźnego Tureckiego. No nigdy. Zgaduje zatem że to kolejna odklejona od rzeczywistości sierotka, słuchająca koncertów bojowych Albinoniego.
      • kocynder Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 20:13
        Nie, no, Tureckiego bronił genialny Gajos, plus - Turecki nie był, z tego co pamiętam, młodym dziewczątkiem... ;) Takoż nie widziałam dziewczątka w bereciku z antenką od wieków. Bereciki się trafiają na głowach niewiast 60+++, a nie lat naście. Z tego co obserwowałam na terenie sąsiadującej szkoły - dziewczątka do późnej jesieni na głowach noszą nic, czyli jeno włosy utrefione, ewentualnie nauszniki jakieś. W najsroższe mrozy - dopuszczalna jest czapka z futerkowym pomponem, dobrana do szalika i rękawiczek. Czapka może mieć na froncie aplikację (np "wrobiony warkocz") albo naszywkę odpowiedniego kształtu i koloru. Na propozycję berecika z antenką absolutnie wszystkie znane mi (choćby z widzenia) nastolatki spojrzałyby z politowaniem i odmówiły komentarza ze stuknięta staruchą.
        P. S. Gajos mógłby zagrać choćby Ofelię i tez byłby genialny, przekonujący i jestem pewna, że to by była najlepsza Ofelia wszechwystawień.
        • bupu Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 20:45
          kocynder napisała:

          > Nie, no, Tureckiego bronił genialny Gajos, plus - Turecki nie był, z tego co pa
          > miętam, młodym dziewczątkiem... ;)

          Jak na obrazku widać raczej nie 😁

          Takoż nie widziałam dziewczątka w bereciku z
          > antenką od wieków. Bereciki się trafiają na głowach niewiast 60+++, a nie lat
          > naście. Z tego co obserwowałam na terenie sąsiadującej szkoły - dziewczątka do
          > późnej jesieni na głowach noszą nic, czyli jeno włosy utrefione, ewentualnie na
          > uszniki jakieś. W najsroższe mrozy - dopuszczalna jest czapka z futerkowym pomp
          > onem, dobrana do szalika i rękawiczek. Czapka może mieć na froncie aplikację (n
          > p "wrobiony warkocz") albo naszywkę odpowiedniego kształtu i koloru. Na propozy
          > cję berecika z antenką absolutnie wszystkie znane mi (choćby z widzenia) nastol
          > atki spojrzałyby z politowaniem i odmówiły komentarza ze stuknięta staruchą.

          Mam siostrzenicę, lat osiemnaście, czapkę zakłada gdy temperatura schodzi do -15. Przy wyższych temperaturch ewentualnie naciąga kaptur, jeżeli wieje albo pada. Berecik? Nie żywa i dobrowolnie.



          > P. S. Gajos mógłby zagrać choćby Ofelię i tez byłby genialny, przekonujący i je
          > stem pewna, że to by była najlepsza Ofelia wszechwystawień.
          >

          Gajos mógłby zagrać nawet cieknącego karpia w siatce i też byłaby to zachwycająca kreacja.
          • kocynder Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 21:20
            "Nie, no, Tureckiego bronił genialny Gajos, plus - Turecki nie był, z tego co pamiętam, młodym dziewczątkiem... ;)
            Jak na obrazku widać raczej nie 😁"
            Ale mógł się poczuwać!

            "Mam siostrzenicę, lat osiemnaście, czapkę zakłada gdy temperatura schodzi do -15. Przy wyższych temperaturach ewentualnie naciąga kaptur,"
            Otóż. Nie wierzę w dziewczę nastoletnie w bereciku. Z antenką czy bez - nie ma znaczenia. Berecik dla nastolatki to opcja "po moim trupie. Oraz kilku innych trupach. W miarę możliwości licznych i przed ukatrupieniem należących do tych, co ów berecik usiłowali nastolatce na łeb naciągnąć".

            "Gajos mógłby zagrać nawet cieknącego karpia w siatce i też byłaby to zachwycająca kreacja"
            W sumie Gajos mógłby zagrać drzwi szafy, kaloryfer, albo cokolwiek. Albo recytować ze sceny tabliczkę mnożenia. Albo po prostu stać i się miło uśmiechać.
            • tt-tka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 21:42
              Gajos moglby wszystko !

              a ja pamietam taki koncert Marka Grechuty, gdy on juz mial problemy z gardlem - Marek stal na scenie i usmiechal sie, a spiewala publicznosc :)
              bardzo mnie to za serce ujelo
            • mircja Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 21:54
              kocynder napisała:

              > "Mam siostrzenicę, lat osiemnaście, czapkę zakłada gdy temperatura schodzi do -
              > 15. Przy wyższych temperaturach ewentualnie naciąga kaptur,"
              > Otóż. Nie wierzę w dziewczę nastoletnie w bereciku. Z antenką czy bez - nie ma
              > znaczenia. Berecik dla nastolatki to opcja "po moim trupie. Oraz kilku innych t
              > rupach. W miarę możliwości licznych i przed ukatrupieniem należących do tych, c
              > o ów berecik usiłowali nastolatce na łeb naciągnąć".
              Może to jakaś miejska wersja Doroty. Ma tylko jedno nakrycie głowy - berecik po matce czy może babce, i jest bardzo wrażliwego zdrowia, więc z dwojga złego woli chodzić w tym bereciku niż ciągle zapadać na bronchit.
      • mroczny_chomik_zaglady Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 00:39
        bupu napisała:

        Zgaduje zatem ż
        > e to kolejna odklejona od rzeczywistości sierotka, słuchająca koncertów bojowyc
        > h Albinoniego.
        >

        Ykhym tego. Bo ja chciałam o te koncerty nieprawdaż zapytać. Czy można ich gdzieś posłuchać na przykład na jutubach czy gdzieś? Czy jednak muszę jechać w rejon działań wojennych? No bo jak one bojowe to nie wiem a ciekawość mnie oblazła :D
        • bupu Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 10:39
          mroczny_chomik_zaglady napisała:

          > bupu napisała:
          >
          > Zgaduje zatem ż
          > > e to kolejna odklejona od rzeczywistości sierotka, słuchająca koncertów b
          > ojowyc
          > > h Albinoniego.
          > >
          >
          > Ykhym tego. Bo ja chciałam o te koncerty nieprawdaż zapytać. Czy można ich gdzi
          > eś posłuchać na przykład na jutubach czy gdzieś? Czy jednak muszę jechać w rej
          > on działań wojennych? No bo jak one bojowe to nie wiem a ciekawość mnie oblazła
          > :D


          A to musisz spytać mojego słownika, któremu koncerty obojowe wydały się zbyt mało ekscytujące 😆
    • weruczka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 23.09.25, 20:45
      Dodam jeszcze, że Chucherko przypomina mi dziewczę z książki o Charliem w fabryce czekolady, która czegoś tam się najadla i zamieniła w borówkę.
      • briar_rose Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 00:00
        Ha ha :D A mnie jednego z Jagodowych Królewiczów z ilustracji do książki "Na Jagody" Konopnickiej!
        • mackakisa Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 17:21
          Oba skojarzenia świetne. Zresztą, na widok okładki krzyknęłam w duchu „O cholera, jaka jagódka”
          I jeśli to miała być postać jeszcze bardziej upupiana od Nory z jej podkolanówkami do stroju apelowego… to może i lepiej, że tego tomu nie będzie…
          Ta infantylizacja jest niesmaczna.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 18:21
            mackakisa napisał(a):

            > Oba skojarzenia świetne. Zresztą, na widok okładki krzyknęłam w duchu „O choler
            > a, jaka jagódka”
            > I jeśli to miała być postać jeszcze bardziej upupiana od Nory z jej podkolanówk
            > ami do stroju apelowego… to może i lepiej, że tego tomu nie będzie…

            Gorzej, to były białe rajstopki. A do poziomkowej sukienki na wesele Józkiniowców - baletki (choć tu autorka mogła mieć na myśli baleriny, ale jakoś w to nie wierzę).

            > Ta infantylizacja jest niesmaczna.

            Zgadzam się, taka druga skrajność w kontrze do przesadnie "dorosłych" opisów małej Larwy.
            • mackakisa Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 18:35
              Rajstopki białe? Dla szesnastolatki?! Matko jedyna, wyparłam to z pamięci aż.
              Łudzę się że te baletki jednak były balerinami.
              I tak, Laura była opisywana zbyt dorośle, a obecni nastolatkowie zbyt infantylnie. Przegięła MM
              • briar_rose Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 18:57
                mackakisa napisał(a):

                > Rajstopki białe? Dla szesnastolatki?! Matko jedyna, wyparłam to z pamięci aż.
                > Łudzę się że te baletki jednak były balerinami.

                Rzeczywiście były tam rajstopki? O matko xD A ja myślałam, że lakierki i kapelusiki Laury i Róży to było przegięcie xD
              • bupu Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 19:41
                mackakisa napisał(a):

                > Rajstopki białe? Dla szesnastolatki?! Matko jedyna, wyparłam to z pamięci aż.
                > Łudzę się że te baletki jednak były balerinami.

                Obuwie do poziomkowej kiecki weselnej, jak również to szkolnogalowe, częściowo pozarte przez psa, to były baletki. Notabene rajstopek, jak w stanie wojennym, Nora miała jedną parę. Jedną. Dlatego idzie na rozpoczęcie w rajtach z plamami od mchu. I nie pytaj czemu panienka Górska uznała że strój galowy i baletki to najlepsza odzież do zjeżdżania po linie. Nie pytaj, bo tego nie wie nikt.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 19:44
                  bupu napisała:

                  > mackakisa napisał(a):
                  >
                  > > Rajstopki białe? Dla szesnastolatki?! Matko jedyna, wyparłam to z pamięci
                  > aż.
                  > > Łudzę się że te baletki jednak były balerinami.
                  >
                  > Obuwie do poziomkowej kiecki weselnej, jak również to szkolnogalowe, częściowo
                  > pozarte przez psa, to były baletki. Notabene rajstopek, jak w stanie wojennym,
                  > Nora miała jedną parę. Jedną. Dlatego idzie na rozpoczęcie w rajtach z plamami
                  > od mchu. I nie pytaj czemu panienka Górska uznała że strój galowy i baletki to
                  > najlepsza odzież do zjeżdżania po linie. Nie pytaj, bo tego nie wie nikt.
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >

                  No toż sama mówiła - bo jest niedziela!
                  Panienka Górska posiada również jeno rozczłapane sandałki i nic więcej w formie alternatywy dla zezartych pantofli. Czarną spódnicę również na tylko jedną i najwyraźniej uznała, iż nie ma potrzeby oczyścić jej z tego mchu i żywicy. Dobrze, że chociaż bluzkę założyła nową, mam nadzieję, że bieliznę też.
              • kocynder Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 19:43
                Opisów Larwy bym się nie czepiała, może dlatego, że miałam w dalszej rodzinie taką małolatę, zafiksowaną na facetach, jako 12 - 13 latka latała za dorosłymi facetami (takimi 19 - 23 lata, z dzisiejszego punktu widzenia smarkacze, ale dla dwunastolatki?!?!?!), miała totalną "korbę" na to, że on na nią "leci" ona się podoba, perfumy, mejkapy itd tez były grane. Dlatego "kupuję" Laurę - kwestia w tym, że MM nie widzi problemów w tej jej "Lolitkowatości", tylko w udręczaniu mamuni przeświętej.
                Z tym, że to jedna Larwa. Ale "stary-maleńki' jest i Józkiniowiec - dziewięciolatek zakochany w prawie dorosłej pannicy (abstrahując tu od sensu jego "zakochania" w kompletnie obcej babce przez lata w sumie bez żadnego kontaktu!), starym dziadygą jest mantyczący na modłę swego antenata IGS, a znów inne dzieci/nastolatki - są opisywane tak, że rodzice powinni w try-mi-ga udać się do PPP...
                • ako17 Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 21:13
                  kocynder napisała:

                  > Opisów Larwy bym się nie czepiała,

                  Też bym się nie czepiała, tym bardziej, że nie chodzi w nich o Laury wiek mentalny i intelektualną akcelerację, tylko o próby robienia wrażenia na płci przeciwnej. Owszem, niepokojące, ale da się wytłumaczyć, np. brakiem ojca, czy zainteresowania w rodzinie. Jak pisałam, nie wychowywałam się w rodzinie wielopokoleniowej, czy wielodzietnej (z dziadkami czy babciami wręcz nie miałam w ogóle solidnego, życiowego kontaktu), więc nie wiem jaka jest dynamika takich relacji.
                  Dla mnie Laura wyglądała na osobę, która chciałaby jako dziecko zwrócić na siebie uwagę rodziny (matki, dziadków), a skoro to się nie udaje, próbuje kolejnego wcielenia - ślicznej siostrzenicy-elfa, której urokowi kolejni panowie, przysposabiani do rodziny, ulegają. Bez konotacji erotycznych!!!
                  Laurze w tej roli chodzi o to, że ci przysposobieni na tyle dostrzegają jej czar, iż nawet osoba, dzięki której typ się do rodziny przysposobił, pozostanie (choćby na chwilę) w mniejszym poważaniu niż ona, Laura.
                  Stąd - "sama sobie mów proszę wuja" - do Idy, stąd niezbyt sensowna decyzja Mareczka w Pulpecji, który pozwala zostać córkom Gaby w pokoju (wciąż: dlaczego w ogóle ten pokój w tym mieszkaniu???) w noc poślubną i wściekła Ida, nad którą Laura ma chwilową przewagę, bo Mareczek gra z nią w makao, a żona czeka w wykrochmalonej pościeli, aż wreszcie wszyscy zostawią ich samych.
                  Marek nie do końca wie, jak się zachować w tych skomplikowanych strukturach rodzinnych żony, w których zamieszkał i boi się narazić (mógłby jednak trochę się postawić, np. powiedzieć - gramy 10 minut, odliczam stoperem, i kto zostaje z kartami, ten przegrywa), a Laura ewidentnie święci triumf nad Idą: jeszcze rewanżyk- i, doskonale orientując się w układzie, dodaje - proszę wuja.
                  No, świetnie się tu Laura odnalazła. Ma wszystko, czego chciała.
                  • kocynder Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 21:29
                    100/100
                    Bo i tej mojej "kuzynce" nie chodziło stricte o seks. Kiedy miała tet 12 lat za "seks" uważała oglądanie pocałunku na ekranie tv. Jej chodziło właśnie o... Takie "zdobycie". Nie w sensie fizycznym, tylko... Kurczę, no, zwycięstwo nad innymi, starszymi, dorosłymi, będącymi bardziej... Jeśli "pogrywała" erotyką - to bez zrozumienia kontekstu i nie o to jej chodziło, bardziej "w tv widziała, że jak pani zrobiła taka minkę/taki gest to pan zareagował". I tak tez odbieram Laurę - nie napaloną seksualnie, tylko nieświadomą, głupiutką, ale szukająca potwierdzenia i "zwycięstwa" nad dowolną kobietą. I tak, TO powinno wzbudzić niepokój w rodzinie, a nie udręczanie mamuni.
                    • ako17 Re: Pewnie było - okładka Chucherka 24.09.25, 23:08
                      kocynder napisała:

                      "I tak tez odbieram La
                      > urę - nie napaloną seksualnie, tylko nieświadomą, głupiutką, ale szukająca potw
                      > ierdzenia i "zwycięstwa" nad dowolną kobietą. I tak, TO powinno wzbudzić niepok
                      > ój w rodzinie, a nie udręczanie mamuni.
                      >
                      I to właśnie Laura robiła, moim zdaniem. Po prostu przejęła funkcję zabawiania Mareczka - niby nie wiedziała, że Mareczkowi chodzi o pozostanie w pokoju sam na sam z Idą. Wszyscy mieszkamy razem, razem się bawimy, gramy w makao czy wojnę. A ja, akurat, złapałam Mareczka na tym, że chce grać w karty. Słabe miała sygnały, że są w tym domu jakieś miejsca niedostępne, czy wręcz zakazane.
                      A Pyza poszła za nią.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pewnie było - okładka Chucherka 26.09.25, 12:53
                  kocynder napisała:

                  > Opisów Larwy bym się nie czepiała, może dlatego, że miałam w dalszej rodzinie t
                  > aką małolatę, zafiksowaną na facetach, jako 12 - 13 latka latała za dorosłymi f
                  > acetami (takimi 19 - 23 lata, z dzisiejszego punktu widzenia smarkacze, ale dla
                  > dwunastolatki?!?!?!), miała totalną "korbę" na to, że on na nią "leci" ona się
                  > podoba, perfumy, mejkapy itd tez były grane. Dlatego "kupuję" Laurę - kwestia
                  > w tym, że MM nie widzi problemów w tej jej "Lolitkowatości", tylko w udręczaniu
                  > mamuni przeświętej.

                  Właśnie o to mi chodziło. Że MM opisuje ją w dość sugestywny sposób i nie widzi w tym problemu. I to w sytuacji, gdy Laurze ewidentnie NIE szuka relacji seksualnych (akurat by na to wpadła w tak młodym wieku), tylko uwagi, jak to poniżej z ako17 wyłuszczyłyście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka