11.02.05, 08:34
Czy udało wam się wyłapać jakieś wpadki autorki? To znaczy - ktoś za szybko
urósł, albo cos się w kolejnych tomach nie zgadza z pierwotną wersją? Kiedyś
przed laty czytałam gdzieś, że sama MM czasami się gubi i musi zapisywać
szczegóły, ale nie wiem czy to jest możliwe tak dopilnować wszystkiego.
Ja pamiętam tylko, że znienacka pojawiła się mama Hajduka (Hajduk powiedział
Rózy i Fryderykowi w pociągu, że jedzie do Środy, bo ma tam matkę), a
przecież nie miał rodziców.
Obserwuj wątek
    • elaw2 Re: Wpadki 11.02.05, 08:43
      Trzeba sprawdzić w Szóstej Klepce, jak z Hajdukiem było. Mnie zadziwiło jak w
      Kalamburce pojawiła się opiekunka Mili Borejko, bo jakoś przedtem nic o niej
      nie mówiono. Tyle znamy rodzinę z Jeżycjady a o babciach i dziadkach nigdy nic
      wcześniej nie było. W Kwiecie Kalafiora jeśli dobrze pamiętam mówiono, że
      Borejkowie zamienili się na mieszkanie z panią Trakl a w Kalamburce ta pani
      nagle urosła do rangi najbliższej osoby dla Bebi. Przy okazji, kompletnie
      wyleciało mi z pamięci jej imię...
      • agnieszka_azj Re: Wpadki 11.02.05, 15:13
        elaw2 napisała

        W Kwiecie Kalafiora jeśli dobrze pamiętam mówiono, że
        > Borejkowie zamienili się na mieszkanie z panią Trakl a w Kalamburce ta pani
        > nagle urosła do rangi najbliższej osoby dla Bebi. Przy okazji, kompletnie
        > wyleciało mi z pamięci jej imię...

        Gizela oczywiście :-) Ja to sobie tłumaczę w ten sposób, ze pisząc "Kwiat" pan
        M. jeszce nie przypuszczała, że zrobi jej sie z tego saga Borejków i nie miała
        przemyślanej ich historii.
      • sevennationarmy Gizela 11.09.09, 13:22
        No to jest strasznie dziwne, że nagle odnajduje się wielka przyjaciółka rodziny,
        o której przez naście tomów nie było ani słowa. Oczywiście rozumiem, że pani
        Musierowicz nie miała w głowie całej sagi, gdy zaczynała pisać Jeżycjadę.
        Zresztą "Kalamburka" to moim zdaniem najlepsza wśród jej nowych książek. Ale
        GRYZIE mnie ta niezgodność!
    • emusia Re: Wpadki 11.02.05, 10:36
      oczy pyzy zmieniały kolor z niebieskiego (w pulpecjii albo noelce) na brązowy
      (w imieninach chociazby i w innych ksiazkach dalej chyba juz tez).
      hajduk nie miał matki, chyba wyszło drugie wydanie poprawione czy coś, bo ja w
      imieninach mam, ze jedzie do srody bo ma tam matke ucznia z ktora chce pogadac
      (dosyc naciagane).
      z pania trak tez mi sie nie podoba. w kwiecie pan trak jest pokazana jako
      dlaeka znajoma ktora w dodatku zrobila z nich balona, bo piece z weglem, bo
      rury, bo piecyk bo cos tam jeszcze a potem niemal matką mili sie okazuje.
      • biealka Re: Wpadki 11.02.05, 11:44
        Wpadkę z matką Hajduka MM usiłowała naprawić w kolejnej części, tam właśnie
        Hajduk rozmawia z Grzegorzem Strybą i mówi mu o matce w Środzie, jako o matce
        ucznia - (że niby taki roztargniony nauczyciel z niego i stosuje skróty
        myślowe). Nie przekonało mnie to. To w "Tygrysie i Rózy" bodajże, a rozmowa w
        pociągu z Fryderykiem i Różą jadącymi na wagary to właśnie w "Imieninach". Ale
        sprawdzę jeszcze w domu.
        No i intryguje mnie sprawa Lisieckich, tak dobrze rokowali w końcówce "Idy
        Sierpniowej" a jednak bandziory z nich wyrosły.
        • ouisch Re: Wpadki 18.02.05, 13:52
          Wpadke z Hajdukiem naprawila,ale zaraz potem popelnila chyba nastepny blad,bo
          Tygrys mowi o Hajduku jako wychowawcy Rozy a dalej podczas kolacji rodzinnej
          okazuje sie,ze wychowawca Rozy jest Dambo.
              • emae Re: Wpadki 16.12.05, 18:29
                Jest wyraźnie powiedziane, że to wychowawca. A kilka stron później, że Dambo
                jest wychowawcą, urodził mu się synek itd.. Pomyliła się i tyle.
            • klaudziol111 Kolejna wpadka 30.07.06, 13:08
              Przeszczep był z 79 Bella z 80 (przeszczep powtarzał klasę), a Pyza była z 81.
              Czy Pyza poszłą rok wcześniej do szkoły :) ? Jak Dambo mógł być i tych i tych
              wychowawcami ? Pyza byłą w klasie z tymi wszystkimi kujonami, prymusami... U
              Belli i PRzeszczepa tak nie było, a mieli tych samych wych. Ponad to
              GDY BELLA BYŁA WTEDY W DOMU U BOREJKÓW PYZĘ PRZEDSTAWIONO JAKO JESZCZE MAŁĄ
              DZIEWCZYNKĘ !!!
              • baba67 Re: Kolejna wpadka 30.07.06, 17:32
                Nie przypominam sobie, zeby ja przedstawiano jako mala dziewczynke, zwlaszcza,
                ze wspomniano o niej tylko raz jako o corce Gabrysi, ktora przyjechala wraz z
                siostra na slub swojej przybranej siostry.Corka moze byc w roznym wieku, a Bella
                tego dnia nie byla usposobiona do zawierania przyjazni.Ale z datami masz
                racje-Bella byla tylko rok starsza od Pyzy!To dlaczego ona jest w pierwszej
                klasie podczas gdy Bella w trzeciej?
                • nighthrill Re: Kolejna wpadka 07.09.06, 21:04
                  Właśnie przed chwilą też tę wpadkę wychwyciłam. Sądząc z "trolli" Pyza urodziła
                  się w listopadzie 1981. Bella w roku szkolnym 96/97 jest w II klasie liceum,
                  czyli urodziła się w 1980. Po pierwsze, Dambo nie mógł być jednocześnie
                  wychowawcą dwóch klas. Po drugie, w "Córce Robrojka", gdzie poznjemy Bellę,
                  Pyza faktycznie jst wspominana w takim kontekście, jakby miała koło 12-13 lat.
                  Z tego, co pamiętam wszyscy wybierają się na ślub Tomka i Noelki, gdzie
                  Tygrysek i Pyza są wystrojone w "białe rajstopki i kapelusiki" lub coś w tym
                  guście. Bella natomiast, rok od Pyzy starsza, pracuje i jest bardzo
                  samodzielna.
                    • baba67 Re: Kolejna wpadka 08.09.06, 08:37
                      Ja bym sie tego kapelusika tak nie czepiala-modne wtedy byly, chyba nie bylo
                      napisane nigdzie, ze rajstopki byly biale.MM pisze o corkach Gabrysi,zaraz
                      potem wspomnianych jako dziewczynki, to moze sugerowac wiek 12 -13. Nimniej
                      pamietajmy, ze pyza byla infantylna i takie wrazenie mogla robic.
          • taajga Re: Wpadki 28.11.08, 11:51
            Proszę o pomoc - gdzie w "Tygrysie i Róży" jest kolacja rodzinna, podczas której
            rozmawia się o Dambo? Mam I wydanie z 99 roku.
        • sevennationarmy motyw Lisieckich 11.09.09, 13:25
          Ależ to jest stały motyw u Musierowicz - książka kończy się dobrze:
          - Lisieccy okazują ludzkie uczucia,
          - Pyziak wraca,
          - Ewa obejmuje Aurelię,
          a potem, między książkami, wszystko wraca do "normy":
          - Lisieccy są bandziorami,
          - Pyziak znów ucieka,
          - okazuje się, że Ewa objęła Aurelię jeden raz w życiu.
          Przykładów jest więcej.
          • senseeko Re: motyw Lisieckich 14.09.09, 23:50
            sevennationarmy napisała:

            > Ależ to jest stały motyw u Musierowicz - książka kończy się dobrze:
            > - Lisieccy okazują ludzkie uczucia,
            > - Pyziak wraca,
            > - Ewa obejmuje Aurelię,
            > a potem, między książkami, wszystko wraca do "normy":
            > - Lisieccy są bandziorami,
            > - Pyziak znów ucieka,
            > - okazuje się, że Ewa objęła Aurelię jeden raz w życiu.
            > Przykładów jest więcej.

            No wybacz, ale IMO do wpadek tego zaliczyć się nie da. Taka fabuła. W zyciu też Ci się czasem wydaje że "teraz to już będzie dobrze" a mija trochę czasu i wracasz w starą koleinę.
            NTW
            • lezbobimbo Re: motyw Lisieckich 15.09.09, 14:47
              senseeko napisała:
              > sevennationarmy napisała: >
              > > Ależ to jest stały motyw u Musierowicz - książka kończy się
              dobrze:
              > > - Lisieccy okazują ludzkie uczucia,
              > > - Pyziak wraca,
              > > - Ewa obejmuje Aurelię,
              > > a potem, między książkami, wszystko wraca do "normy":
              > > - Lisieccy są bandziorami,
              > > - Pyziak znów ucieka,
              > > - okazuje się, że Ewa objęła Aurelię jeden raz w życiu.
              > > Przykładów jest więcej.
              > No wybacz, ale IMO do wpadek tego zaliczyć się nie da. Taka
              fabuła. W zyciu też> Ci się czasem wydaje że "teraz to już będzie
              dobrze" a mija trochę czasu i wra
              > casz w starą koleinę.

              Ale ze tak wszyscy? Wszystkie fabuly? Sama piszesz, ze CZASEM :)
              Moze to i zyciowe, ale jak na ponoc optymistyczna tworczosc MM, dla
              mlodziezy radosnej i dzieciatek kwilaccych, to pesymizm i
              beznadzieja wypelza tu wciaz i wciaz. Bo po co praca od podstaw,
              wyskakiwanie z tych kolein czy sluchanie glosu serca, skoro w
              nastepnym tomie MM i tak ukara i znow bedzie zle i znow to samo.
              Albo MM jest leniwa albo nie pamieta wlasnych konkluzji ;)
              A czego to uczy mlodziez chlonna? Ze "trying is the first step
              towards failure" :)
              • senseeko Re: motyw Lisieckich 24.09.09, 21:26
                lezbobimbo napisała:

                > senseeko napisała:
                > > sevennationarmy napisała: >
                > > > Ależ to jest stały motyw u Musierowicz - książka kończy się
                > dobrze:
                > > > - Lisieccy okazują ludzkie uczucia,
                > > > - Pyziak wraca,
                > > > - Ewa obejmuje Aurelię,
                > > > a potem, między książkami, wszystko wraca do "normy":
                > > > - Lisieccy są bandziorami,
                > > > - Pyziak znów ucieka,
                > > > - okazuje się, że Ewa objęła Aurelię jeden raz w życiu.
                > > > Przykładów jest więcej.
                > > No wybacz, ale IMO do wpadek tego zaliczyć się nie da. Taka
                > fabuła. W zyciu też> Ci się czasem wydaje że "teraz to już będzie
                > dobrze" a mija trochę czasu i wra
                > > casz w starą koleinę.
                >
                > Ale ze tak wszyscy? Wszystkie fabuly? Sama piszesz, ze CZASEM :)
                > Moze to i zyciowe, ale jak na ponoc optymistyczna tworczosc MM, dla
                > mlodziezy radosnej i dzieciatek kwilaccych, to pesymizm i
                > beznadzieja wypelza tu wciaz i wciaz. Bo po co praca od podstaw,
                > wyskakiwanie z tych kolein czy sluchanie glosu serca, skoro w
                > nastepnym tomie MM i tak ukara i znow bedzie zle i znow to samo.
                > Albo MM jest leniwa albo nie pamieta wlasnych konkluzji ;)
                > A czego to uczy mlodziez chlonna? Ze "trying is the first step
                > towards failure" :)
                >
                Nie wszyscy, nie wszyscy! Są i happy endy, choćby Ida - pierwze co mi przychodzi
                do głowy.

                tak czy inaczej, nawet jeśli wyjdzie nam, ze MM uczy młodzież chłonna nie tego
                czego się spodziewamy, to jednak nie uważam by to można było zaliczyć do wpadek.

                Autor ma prawo dowolnie pokierować postaciami i nawet jesli młodzieniec, który w
                pierwszym rozdziale zapowiadał się na żużlowca skończy w ostatnim jako drag
                queen czy jak to się pisze, to nam nic do tego.

                Ergo - nie wpadka. Akurat to - nie.
      • emae Wygląd 16.12.05, 18:22
        - Patrycja w "Opium..." ma rude włosy
        - Aniela jest wyższa od Roberta o głowę, ale Joanna patrzy na nią z wysokości
        170 cm.
        - Ignacy jest niższy o głowę od Idy (170cm), Mila jest drobną kobietą. Skąd te
        wielkie córki?
        - Dużym problemem jest różnica wzrostu dzieląca Idę z Markiem (2 cm). Jeśli
        tak, dlaczego nikt nie zauważył, że Nutria jest wysoka, a Robert ma 160 cm?
        - plus LICZNE nieścisłości na obrazkach...
    • agnieszka_azj Re: Wpadki 11.02.05, 15:20
      W "Opium w rosole" tylko Gabrysia jest blondynką - pozostałe siostry są rude,
      mimo, ze w "Kwiecie' Pulpecja jest blond aniołkiem.

      Swoja drogą to ciekawostka genetyczna - cztery rodzone siostry z których każda
      ma oczy w innym kolorze. Czy przy rodzicach o oczach niebieskich i brązowych
      jest możliwa taka kombinacja ???
        • umasumak Re: Wpadki 01.08.05, 23:20
          baba67 napisał:

          > Tak, jest mozliwa.Niemozliwe jest tylko to, zeby rodzice o jasnych oczach miel
          > i
          > dzieci o ciemnych.


          O nie zgodzę się. MOja starsza córka ma oczy brązowe, chociaż ja i jej ojeciec
          mamy szare (on) oraz zielone (ja). Po prostu córa odziedziczyła kolor po mojej
          mamie :-). Pzdr

          • baba67 Re: Wpadki 02.08.05, 22:15
            Daaawno temu uczylam sie biologii i mozliwe, ze cos tam przekrecilam :-)
            Moze to chodzilo o to kiedy oboje rodzice maja niebieskie ?
            Moze tu jakis biolog jest ?
            • senseeko Re: oczy 03.08.05, 00:14
              baba67 napisał:

              > Daaawno temu uczylam sie biologii i mozliwe, ze cos tam przekrecilam :-)
              > Moze to chodzilo o to kiedy oboje rodzice maja niebieskie ?
              > Moze tu jakis biolog jest ?

              Kolor oczu warunkowany jest kilkoma genami. Dla uproszczenia przyjmuje się, że
              chodzi o krzyżówkę jednogenową brązowy jako dominujący nad niebieskim.
              I w tym układzie to się sprawdza, tzn rodzicom o niebieskich oczach nie powinno
              urodzic sie dziecko brązowookie.
              Ale zielony to juz inny gen i nie wiem jak jest z szarym.
              A dziecko ma ciemnobrązowe? Jak z karnacją?
              • m_agata Re: oczy 12.10.06, 19:17
                senseeko napisała:

                > baba67 napisał:
                >
                > > Daaawno temu uczylam sie biologii i mozliwe, ze cos tam przekrecilam :-)
                > > Moze to chodzilo o to kiedy oboje rodzice maja niebieskie ?
                > > Moze tu jakis biolog jest ?
                >
                > Kolor oczu warunkowany jest kilkoma genami. Dla uproszczenia przyjmuje się,
                że
                > chodzi o krzyżówkę jednogenową brązowy jako dominujący nad niebieskim.
                > I w tym układzie to się sprawdza, tzn rodzicom o niebieskich oczach nie
                powinno
                >
                > urodzic sie dziecko brązowookie.
                > Ale zielony to juz inny gen i nie wiem jak jest z szarym.
                > A dziecko ma ciemnobrązowe? Jak z karnacją?




                a ja znam osobe której rodzice maja oczy niebieskie a dziecko ma brązowe
                • the_dzidka Re: oczy 12.10.06, 20:28
                  > a ja znam osobe której rodzice maja oczy niebieskie a dziecko ma brązowe

                  Jeśli masz na myśli to, że rodzice twojej znajomej osoby mają oczy niebieskie,
                  a ona ma brązowe, to oznacza, że albo stał sie cud i prawa przyrody zostały
                  złamane, albo, no cóż...
                  • zgred1967 Re: oczy 13.10.06, 10:40
                    > a ona ma brązowe, to oznacza, że albo stał sie cud i prawa przyrody zostały
                    > złamane, albo, no cóż...
                    >

                    No ładnie dziadku, insynuacja bez insynuacji, jak powiedział
                    IG do dziadka w CzP.
                    • ginestra Re: oczy 14.10.06, 00:59
                      Apropos dziedziczenia koloru oczu - ja dawno temu chodzilam do klasy
                      biologiczno-chemicznej i zdawalam mature z biologii. Pamietam nt. tych genow
                      cos takiego, choc to wydobywam z jakichs mrokow pamieci i najlepiej by bylo
                      zajrzec do poddecznika (ja korzystalam z takiej "cegly": "Biologia" autor
                      Ville):

                      Otoz, geny sa zawsze w parze (po jednym od kazdego z rodzicow). W przypadku
                      koloru oczu barwa otrzymana jest przez wymieszanie dwoch genow o danej ilosci
                      barwnika tj. wysoka intensywnosc danej cechy (tu: barwnika) jest wyrazona w tej
                      genetyce duza litera np. "A", natomiast mala intensywnosc to "a".

                      I tak: osoba moze miec uklad dla tej cechy, jaka jest kolor oczu: aa, AA lub Aa.

                      O osobie, ktora ma typ: aa oraz AA mowi sie, ze jest homozygotyczna.
                      O osobie, ktora ma typ: Aa mowimy, ze jest heterozygotyczna.

                      A wiec: ciemne oczy moga miec typ: AA lub Aa (zawsze jest obecny ten gen A, o
                      wysokiej intensywnosci barwnika)
                      Oczy jasne: aa (nie ma genu A, warunkujacego duza intensywnosc barwnika).

                      A wiec, jesli mamy rodzicow: AA + aa, to ich dziecko moze miec typ: AA lub Aa,
                      i ma wtedy zawsze ciemne oczy (lub piwne lub jakies takie ciemnawe), ALE w tym
                      drugim przypadku ma "potencjal" tego, ze gdy dziecko to dorosnie i zwiaze sie z
                      osoba "aa" lub "Aa", to ich dziecko MOZE miec takie polaczenie genow: aa lub
                      Aa, czyli moze miec zarowno oczy blekitne (aa) jak i ciemne (AA).

                      Oto inne polaczenia:

                      rodzice: aa + aa = dzieci tylko aa (oczy niebieskie)
                      rodzice: AA = AA = dzieci tylko AA (oczy b.ciemne)
                      rodzice: AA + aa = dzieci tylko Aa (oczy b.ciemne lub piwne, ciemnozielone itp.
                      z "potencjalem" potomstwa o jasnych oczach)
                      rodzice: Aa + AA = dzieci AA (oczy ciemne) lub Aa (tez ciemne i inne,
                      z "potencjalem" jw.)
                      rodzice: Aa + Aa = dzieci: AA (ciemne) lub Aa (ciemne i inne, z "potencjalem"
                      jw.) lub aa (oczy jasne).

                      Czyli zauwazmy, ze w ostatnim przypadku mamy ciemnookich rodzicow, ktorym rodzi
                      sie dziecko o oczach bladoblekitnych; lub tez, w tym samym wariancie, rodzicow
                      o oczach zielonych lub burych itp. ktorym rodzi sie dziecko o oczach jak
                      wegielki).

                      Znajac ten mechanizm i wiedzac, ze osoby o tak samo ciemnych oczach moga byc w
                      istocie homozygotyczni lub heterozygotyczni (z tym potencjalem potomstwa o
                      oczach niebieskich, jasnych itp.), mozemy wyobrazic sobie tez to dziedziczenie
                      po dziadkach.

                      np. dziadek: Aa, babcia AA (oboje o ciemnych oczach) = ich dziecko np. Aa
                      (ciemnookie); to dziecko Aa (ciemnookie) poslubia osobe Aa (ciemnooka) i rodzi
                      im sie dziecko aa (jasnookie). I tak dalej.

                      Nie wszystkie cechy sa tak w miare prosto dziedziczone jak kolor oczu. Niektore
                      cechy wyrazone sa w postaci "genow rozproszonych" tj. w kilku miejscach
                      genotypu jest informacja nt. danej cechy i te konfiguracje sa bardziej
                      skomplikowane. Ale o tych oczach np. to rozwiazywalismy zadania, przedstawialo
                      sie te rozne opcje w tabelkach, pamietam zadanie o muszkach, ktore przyfrunely
                      na jakas wyspe i tam rozmnazaly sie tak, ze jedne mialy oczy czarne, a drugie w
                      kolorze sepii i mielismy obliczyc po ilu pokoleniach jakas cecha zacznie
                      dominowac czy cos. Pamietam, ze ta genetyka to byl super dzial biologii i
                      uwielbialam sie go uczyc, ale niestety dzis juz prawie nic nie pamietam.
                      Pozdrawiam!
                      • zdzicha.tramwajara Re: oczy 15.10.06, 19:45
                        tez swego czasu uczeszczalam do liceum, w tym z umiarkowana czestotliwoscia na lekcje biologii. w okresie, gdy przerabiana byla genetyka, raczej czesciej niz rzadziej ;-)) z zajec tych utkwilo mi, iz kolor niebieski oczu to cecha recesywna, wiec nie ma mozliwosci posiadania przez pare brozowooka dziecka niebieskookiego. chyba ze listonosz jest niebieskooki, ewentualnie sasiad ;-))
                          • meduza7 Re: oczy 15.10.06, 19:58
                            oj, nie, nie, nie. Odwrotnie. Para niebieskooka nie może mieć dziecka
                            brązowookiego, bo tu spotykają się 2 pary genów recesywnych (aa + aa) natomiast
                            brązowooka może mieć dziecko niebieskookie, ponieważ jedno lub nawet oboje
                            rodziców może posiadać w zestawie również te recesywne geny (Aa + AA, Aa + Aa).
                            Dużą literą oznaczam gez brązowych oczu, malą niebieskich. O ile dobrze
                            pamiętam, rozróżniamy fenotyp, czyli to, co widać (czyli np. brązowe oczy) od
                            genotypu, czyli tego co faktycznie jest zapisane w genach.
                          • senseeko Re: oczy 11.11.06, 13:54
                            zdzicha.tramwajara napisała:

                            > przez pare brązowooką tez zreszta nie ;-))

                            Może i uczęszczałaś, ale niezbyt uważnie ;)
                            Gdzie rozum śpi, budzą się upiory ;)
                      • the_dzidka Re: oczy 15.10.06, 21:45
                        > Pamietam, ze ta genetyka to byl super dzial biologii i
                        > uwielbialam sie go uczyc, ale niestety dzis juz prawie nic nie pamietam.

                        Kurczę, to tak samo jak ja. Byłam w biol-chem, i uwielbiałam genetykę. Myśmy w
                        ogóle mieli biologię z kobieta, która miała tytuł doktora - co na nikim z
                        licealistów nie robiło wrażenia; dopiero potem zdaliśmy sobie sprawe, że
                        bylismy "skarmiani" wiedzą ponadprzeciętną i podawaną w obłędnie atrakcyjnych
                        dawkach.
                        • meduza7 Re: oczy 16.10.06, 10:20
                          A ja byłam śmiertelnie zakochana w sorze od biologii i uczyłam się, żeby zrobić
                          na nim wrażenie.
                          Zresztą moja rodzina jest żywym przykładem praw Mendla, zwłaszcza jeśli chodzi
                          o kolor oczu. W pokoleniu dziadków brązowookcy poślubiali niebieskookich, moi
                          rodzice oboje mieli brązowe, ja mam niebieskie. Potem moj tata ożenił się drugi
                          raz z niebieskooką, wśród mojego rodzeństwa dwoje ma brązowe, jedno niebieskie
                          i jedno piwne, ale też raczej wpadające w brąz.
                          • ginestra Re: oczy 16.10.06, 10:51
                            Prawda jakie pasjonujace i prawdziwe sa prawa genetyki?
                            Fajnie, ze swiat jest taki roznorodny, ze dzieci, ktore nam sie rodza sa zawsze
                            taka nieprzewydywalna "mieszanka" cech mamy, taty i dalszych pokolen. Mnie to
                            fascynuje i mysle, ze jestem dobra w wychwytywaniu subtelnych podobienstw
                            rodzinnych, a przy tym bardzo to lubie. Pamietam, ze jak odbieralam codziennie
                            dzieci z przedszkola, a potem chodzilam na zebrania w szkole, to nieodmiennie z
                            wielkim zapalem obserwowalam podobienstwa mamy/taty i dziecka. Czesto widac te
                            podobienstwa w takich naprawde subtelnosciach, w ruchach, figurze, proporcjach,
                            usmiechu, zwezaniu sie oczu, tez fajnie jest obserwowac rodzenstwo, ktore jest
                            w roznym stopniu podobne do rodzicow. U mnie np. starsza corka najpierw byla
                            bardzo podobna do ojca, potem z biegiem lat coraz bardziej upodabnia sie do
                            mnie, a wedlug niektorych moich zdjec z dziecinstwa jest po prostu moim klonem.
                            Ponadto krzywa wzrostu moja z lat szkolnych (w moich czasach coroczne szkolne
                            pomiary wzrostu byly skrupulatnie odnotowywane w karcie zdrowia, ktora dostalam
                            potem na pamiatke)i jej krzywa wzrostu pokrywaja sie niemal identycznie. To
                            jest ta moja corka, ktora ma te "agrestowe oczy" (pisalam o nich w innym
                            poscie). Ja tez mam oczy zielone (tak mi nawet wpisali w dowodzie), choc czasem
                            kolor ten nabiera jakby innego odcieniu w zaleznosci od "tla", ktorym jest np.
                            ubranie, natomiast moje nie sa tak mocno zielone jak tej mojej corki. Druga
                            moja corka na poczatku byla taka raczej mieszanka, ale z biegiem lat upodabnia
                            sie coraz bardziej do ojca i kto ja widzi to mowi, ze jest tak podobna do
                            ojca "jakby kto z niego skore zdjal". Ale przy tym bezsprzecznym podobienstwie
                            ja zauwazam tez, ze kiedy sie usmiecha, to uklad nosa i policzkow ma zupelnie
                            jak u mojej mamy i to nagle wrazenie tego podobienstwa, ten blysk, za kazdym
                            razem jest mi bardzo mily. Obie maja troszke inny typ urody, ale sa bardzo
                            ladne. Mlodsza ma oczy wyraznie "pochmurno-niebieskie". W mojej rodzinie
                            pierwotnej, jak i w rodzinie meza, wystepuja raczej osobnicy o roznych
                            wariantach oczu jasnych (niebieskie, szare, zielone itp.), ale we
                            wczesniejszych pokoleniach musial byc ktos ciemnooki, bo jestem przekonana, ze
                            ta zielen jest "heterozygotyczna".
                            Fajny temat, a co do powiesci pani MM, to naprawde powinna mocno sobie
                            rozpisywac i rozrysowywac kto ma jakie oczy, zeby sie nie zagubic, bo o wpadke
                            nietrudno. Natomiast dla mnie intrygujacy jest tez ten kolor "stalowoszarych"
                            oczu Pyziaka i Laury. Nie jestem pewna czy taki widzialam w naturze, ale sobie
                            go bardzo plastycznie wyobrazam...
                            Pozdrawiam wszystkich ciemno- i jasnookich!
                            • baba67 Re: oczy 16.10.06, 11:15
                              Kolor stalowoszary widze codziennie, bo ma takie moj wlasny syn.
                              Nie ma tam ani troche niebieskiego-sa takie jak ostrze noza w polcieniu.
                              Po kim on to ma tego nie wie nikt zreszta, bo dziadkowie maja i mieli
                              niebieskoszare, babcie zdecydowanie brazowe.
                            • moleslaw Re: oczy 16.04.07, 21:15
                              Czytam i czytam o tych oczach i genetyce,ciekawe to nawet.Mój mąż ma brązowe
                              oczy,ja mam zielone a nasz syn niebieskie.Wiele osób zastanawiało sie jak to się
                              stało,moja koleżanka znalazła rozwiązanie.Jej mąż ma dokładnie taki sam kolor
                              oczu jak mój syn.Dobrze że żartowała.Swoją drogą ja jestem niesamowicie podobna
                              do mojej nieżyjącej już teściowej.Ten sam kolor oczu i włosów,takie same znamiona.
                      • senseeko Re: oczy (uwaga długie i dla pasjonatów) 11.11.06, 13:52
                        No, Ginestro, pamiętasz jeszcze sporo. Chociaż te wszystkie "A" i "a" to nie
                        geny, a allele, czyli alternatywne formy danego genu.
                        Barwa oczu u ludzi uwarunkowana jest kilkoma genami i co za tym idzie kilkoma
                        allelami a jak mniemam niektore geny moga miec więcje jak tylko dwa allele.
                        Innymi słowy moze byc gen A na barwe oczu który ma dwa allele niebieski i
                        brązowy (i o tym traktują proste zadania z liceum) czyli allel A - brązowy i
                        allel a niebieski ale moze byc inny gen na barwę oczu B, ktory ma powiedzmy
                        allel B żółte, b zielone i b1 szare
                        Dany osobnik moze miec w locus danego genu tylko po jednej parze alleli. I ich
                        wzajemne interakcje dają taką a nie inną barwę.
                        A takich genów moze byc wiecej niz A,B moze jeszcze C,D itd

                        Wiec moze sie zdarzyc taka kombinacja genow i alleli, ze rodzice mają oczy
                        jasne zblizone do niebieskich a dziecko będzie miało barwę ciemną,
                        przypominającą brąz

                        W niektorych liceach na genetyce przerabia się zadanie o dwóch homozygotycznych
                        białych groszkach z dwóch róznych odmian, ktore po skrzyzowaniu dały rośliny o
                        kwiatach czerwonych.
                        pierwsza odmiana miała genotyp aaBB a druga AAbb, natomiast dla pojawienia sie
                        barwnika niezbedne było wystapienie _rownoczesnie_ prawidlowej formy genu A i
                        genu B (chodziło o dwa bloki enzymatyczne w szlaku wytwarzania barwnika, gdzie
                        A enzym1 prawidłowy i B enzym 2 prawidłowy, a "a" i "b" to enzymy dysfunkcyjne.
                        Dlatego potomstwo AaBb miało kwiaty czerwone

                        Podobnie moze byc w przypadku rodzicow jasnookich dajacych ciemnookie potomstwo.
                        Widac to tez przy kolorze skory. Czasem jasnym rodzicom rodzi sie ciemne
                        dziecko lub na odwrot. Tam z kolei są geny kumulatywne, ktorych działanie się
                        dodaje. Ale to materiał na dłuzszy wywód. W kazdym razie to niekoniecznie
                        musiał byc lisotnosz.
                    • senseeko Re: oczy 11.11.06, 13:35
                      zgred1967 napisał:

                      > > a ona ma brązowe, to oznacza, że albo stał sie cud i prawa przyrody zosta
                      > ły
                      > > złamane, albo, no cóż...
                      > >
                      >
                      > No ładnie dziadku, insynuacja bez insynuacji, jak powiedział
                      > IG do dziadka w CzP.

                      A nie Tygrys? ;) :P
            • olxlo Re: Wpadki 09.09.05, 20:38
              baba67 napisał:

              > Daaawno temu uczylam sie biologii i mozliwe, ze cos tam przekrecilam :-)
              > Moze to chodzilo o to kiedy oboje rodzice maja niebieskie ?
              > Moze tu jakis biolog jest ?


              nie ma. przeciez nmapisali, ze poszla rodzic :))
            • emae Geny 16.12.05, 18:37
              Gen brązowych oczu jest genem dominującym - dlatego częściej występują one w
              naturze.
              Dwie osoby niebieskookie faktycznie nie mogą mieć ciemnookich dzieci, gdyż ich
              genotyp to aa - geny recesywne. Z aa i aa może urodzić się tylko aa.
              Natomiast NIE DZIEDZICZY SIĘ PO DZIADKACH! Oni nie mają nic wspólnego z wymianą
              genów pomiędzy Tobą a Twoim dzieckiem. Wyjaśnienie sytuacji jest inne, ale dla
              mnie też zbyt skomplikowane.
              A propos genetyki, skąd tyle rudosci u Borejków? Raz, że to kolor bardzo rzadki
              (gen recesywny). Dwa, że niektóre z dzieci w ogóle nie mają po kim być rude!
              • baba67 Re: Geny 16.12.05, 18:45
                Nie dziedziczy sie po dziadkach ?????
                To ja nie wiem, dlaczego ja z moja Babcia (zdjecie w tym samym wieku) wygladamy
                jak siostry?
                I nie rozumiem, dlaczego moja siostra ma znamie w tym samym miejscu i
                identycznego ksztalu jak Dziadek ?
                • elth Re: Geny 16.12.05, 21:14
                  Wlasciwie to wszyscy macie racje. Nie dziedziczy sie genow po dziadkach, ale po
                  rodzicach. Poniewaz jednak te geny od rodziców zawieraja geny swoich rodzicow,
                  czyli dziadkow, to mozemy stac sie do nich podobni.
                  W wielkim uproszczeniu.
                • aska_manfredzik Re: Geny 24.06.06, 16:14
                  jezeli nie dziedziczy sie po dziadkach,to czemu wszyscy mowia mi,ze jestem
                  calkiem moja babcia??no chyba,ze to dlatego,ze tata jest do babci,a ja do taty:)
              • yowah76 Re: Geny 13.10.06, 15:03
                Jako, ze gen recesywny, to moga po dziadkach, pradziadkach...po rodzicach nie
                musi byc widac; ale, ze np. Ida z ciemnym Markiem ma dwojke rudych, o ile
                dobrze pamietam, to sie juz troche z prawami przyrody kloci.Ale faktycznie
                nawal rudzielcow w Poznaniu jest dziwny, czyzby skutki najazdow Wikingow
                objawialy sie po 50 pokoleniach?
                • morekac Re: Geny 01.03.10, 21:42
                  >Ida z ciemnym Markiem ma dwojke rudych, o ile
                  > dobrze pamietam, to sie juz troche z prawami przyrody kloci
                  Nie kłóci się. Rudy jest recesywny, ciemne włosy są dominujące -
                  czyli jeden gen 'ciemny' wystarczy, aby mieć ciemne włosy.
                  Marek powinien mieć jakiś rudzielców/blondynów w rodzinie - stąd
                  rude geny. Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa 3/4 dzieci Idy i
                  Marka powinno być rude.
                  • senseeko Re: Geny 01.03.10, 22:34
                    morekac napisała:

                    > >Ida z ciemnym Markiem ma dwojke rudych, o ile
                    > > dobrze pamietam, to sie juz troche z prawami przyrody kloci
                    > Nie kłóci się. Rudy jest recesywny, ciemne włosy są dominujące -
                    > czyli jeden gen 'ciemny' wystarczy, aby mieć ciemne włosy.
                    > Marek powinien mieć jakiś rudzielców/blondynów w rodzinie - stąd
                    > rude geny. Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa 3/4 dzieci Idy i
                    > Marka powinno być rude.

                    TUTAJ było sporo na ten temat. Wszystko się zgadza, nic się nie kłóci z prawami przyrody.
                    Może nie dokładnie rachunek 3/4 ale nie szukajcie wpadek tam, gdzie ich nie ma.
        • brandonka77 Re: Wpadki 28.06.06, 14:02
          dokladnie ja uczylam sie tak samo ze jak rodzice maja jasne oczy a tu wliczaja
          sie niebieskie, zielone i szare to nie moga miec dzieci o ciemnych oczach z
          kolei rodzice o ciemnych oczach moga miec dzieci o niebieskich ( aa geny taki
          zpais)
          • the_dzidka Re: Wpadki 01.07.06, 22:25
            > dokladnie ja uczylam sie tak samo ze jak rodzice maja jasne oczy a tu
            wliczaja
            > sie niebieskie, zielone i szare to nie moga miec dzieci o ciemnych oczach z
            > kolei rodzice o ciemnych oczach moga miec dzieci o niebieskich

            Nieprawda. Natura tak to śmiesznie urzadziła, że owszem, niebieskoocy rodzice
            nie mogą mieć dzieci o ciemnych oczach, natomiast - i to jest ciekawe -
            ciemnoocy rodzice moga mieć niebieskookie dziecko.
            • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 18:57
              the_dzidka napisała:

              > > dokladnie ja uczylam sie tak samo ze jak rodzice maja jasne oczy a tu
              > wliczaja
              > > sie niebieskie, zielone i szare to nie moga miec dzieci o ciemnych oczach
              > z
              > > kolei rodzice o ciemnych oczach moga miec dzieci o niebieskich
              >
              > Nieprawda. Natura tak to śmiesznie urzadziła, że owszem, niebieskoocy rodzice
              > nie mogą mieć dzieci o ciemnych oczach, natomiast - i to jest ciekawe -
              > ciemnoocy rodzice moga mieć niebieskookie dziecko.
              >


              The dzidka, cus nie tak z Twoimi okularami, tymi wyostrzajacymi rozumienie :-))
              Jak te gluche wrobelki: pocaluj mnie w du*pe, a dzidka: a ty mnie w d*pe!
              ;-)))
              • the_dzidka Re: Wpadki 08.10.06, 22:26
                > The dzidka, cus nie tak z Twoimi okularami, tymi wyostrzajacymi rozumienie :-
                > Jak te gluche wrobelki: pocaluj mnie w du*pe, a dzidka: a ty mnie w d*pe!
                > ;-)))

                Nie bardzo rozumiem, co chciałas przez to powiedzieć. Po części dlatego, że
                Twój styl pisania mocno utrudnia zrozumienie treści.
                Nawiasem mówiąc: pewnie nie zauważyłaś, ale równiez poziomem wypowiedzi mocno
                odstajesz od ogółu. Proponuję zmienić styl.
                • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 22:35
                  No to prościej: spróbuj czytac ze zrozumieniem. Strasznie jesteś irytująca z tym
                  swoim protekcjonalnym tonem. Dziewczyna pisze, ze niebieskoocy nie mogą miec
                  brozowookich dzieci, a na to ty: nieprawda! nieprawda! niebieskoocy nie moga
                  miec brazowookich dzieci!

                  I nie zaperzaj się, peace and love ;-))
                  • the_dzidka Re: Wpadki 08.10.06, 22:40
                    No widzisz, teraz od razu zrozumiałam. Widocznie miałam wtedy gorszy dzień i
                    przeczytałam u przedmówczyni "rodzice o ciemnych oczach NIE moga miec dzieci o
                    niebieskich". Zdarza się.
                    Dzięki, że przeprosiłas się z interpunkcją i wielkimi literami - od razu lepiej
                    się czyta.
                    • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 22:51
                      wiesz, jak dla drugiej osoby denerwujacy jest twoj protekcjonalny styl? BARDZO.
                      i belferski tekst w stylu: jak ladnie, ze sie przeprosilas itp. nie ja sie
                      przeprosilam, moja droga, z interpunkcja (z ktorra notabene nigdy na bakier,
                      nawet w neie, nie bylam), tylko doszlam do wniosku, ze ma do czynienia z
                      niewymownie malo rozgarnieta osoba, z ktora trzeba powoli i bezokolicznikami.
                      watpliwy sukces wychowawczy ci pozostaje, gdy juz poznasz kontekst, nieprawdaz?
                      pozdrawiam :-)


                        • donkej Re: Wpadki 12.10.06, 01:03
                          Nie wiem jak sądzicie, ale wg mnie 38 to raczej nie jest "wielka stopa"...
                          A w zamierzchłych czasach jakoś tak właśnie Bernard określał Tygrysa i Różę.
                          Pokolenie o wielkich stopach? Coś takiego...
                          • agnieszka_azj Re: Wpadki 12.10.06, 16:48
                            W jeszcze bardziej zamierzchłych czasach czyli w latach siedemdziesiatych
                            rozmiar 38 to była duża damska stopa dominowały 36-37, 39 pojawiało się w
                            sklepach rzadko (jeszcze w latach osiemdziesiątych) a z czwórką na poczatku to
                            juz były męskie rozmiary.

                            Obecna młodzież to zdecydowanie pokolenie o wielkich stopach (odekwatnych do
                            wybujałego wzrostu) ;-)))
          • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 18:54

            > dokladnie ja uczylam sie tak samo ze jak rodzice maja jasne oczy a tu wliczaja
            > sie niebieskie, zielone i szare to nie moga miec dzieci o ciemnych oczach z

            moga, moga. wszystko zalezy w tym momencie od tego, jakie oczy ma listonosz. jak
            ladne, to pies pogrzebany.
            :-)
        • seligowa Re: Wpadki 01.12.07, 13:23
          to nie jest prawda - reguły genetyki nie wykluczają posiadania
          dzieci o ciemnych oczach przez rodziców o oczach jasnych. Kolor oczu
          u człowieka warunkowany jest przez wiącej niz jeden gen. Tutaj może
          się ujawniac dziedzictwo przodków.
        • aneladgam Re: Wpadki 27.09.09, 19:36
          baba67 napisał:

          > Tak, jest mozliwa.Niemozliwe jest tylko to, zeby rodzice o jasnych oczach miel
          > i
          > dzieci o ciemnych.

          jest możliwe. moja mama ma ciemne oczy a jest dzieckiem dwojga jasnookich rodziców
          • memphis90 Re: Wpadki 21.07.17, 21:15
            Cóż, jest to możliwe w przypadku rodziców zielonookich (szansa 1%), natomiast raczej niemożliwe w przypadku rodziców niebieskookich. Aczkolwiek opisywana jest specyficzna mutacja, powodująca, że nie ujawnia się brązowy barwnik i osoba genetycznie brązowooka ma siłą rzeczy oczy niebieskie.
    • klymenystra Re: Wpadki 11.02.05, 19:05
      mi sie cos z wiekiem tygrysa nie zgadza. musze sprawdzic ale mam wrazenie, ze
      po drodze chyba dwa lata zgubila. i jeszcze paru innych bohaterow tez.
      a najwieksza wpadka to lisieccy i pyziak :)
      • magda_b Re: Wpadki 15.02.05, 11:13
        wiek bohaterek to jest coś, z czym Pani MM nie do końca sobie radzi, nawet mimo
        zamieszczenia w "Języku..." na okładce ściągi z datami(Tygrys np.). Rozumiem,
        że saga się rozrastała, ale głownych bohaterek wypadałoby pilnować! Trudno
        naprawiać to, co się kiedyś już napisało, chyba że Autorka wychodzi z
        założenia, że nieważne jest, czy ktoś ma rok więcej czy mniej, bo to i tak
        zasadniczo nie wpływa na treść...
            • emusia Re: Wpadki 15.02.05, 21:27
              19 bo belkla sie urodzila w lipcu, zeby byl 1 rok studiow to musial ten 1 rok
              zaczac, czyli po 1 roku :)czyli wychodzi ze 2 lata zgubil, a ja nie wiem czy
              przypadkiem szkola fdo ktorej chodzili robrojek i anielka nie byla 5 letnia,
              przynajmniej poligrafik do ktorego chodze dawniej byl 5 letni, teraz w zwiazku
              z reforma 4 letni:)
              ale moj poligrafik jest w krakowie wiec to nie to co anielka... szkoda.
                • emusia Re: Wpadki 18.02.05, 16:27
                  ano jest, na osiedlu tysiaclecia w nowej hucie :)
                  a co do offsetu to przynaje, nie wiem. w poligrafiku tym jest jeszcze liceum o
                  profilu wyszukiwanie informacji i tam wlasnie chodze, nie mam zadnych
                  poligraficznych lekcji, niestety ;) truskawa mnie nie uczy :)
            • nighthrill Re: Wpadki 23.07.06, 18:09
              Właśnie przypominam sobie "Córkę Robrojka" i tam stoi jak byk, że Robert "nie
              doszedł jeszcze trzydziestu pięciu lat, a już był siwy". No to powiedzmy, że ma
              34 lata, a Bella w tym właśnie tomie kończy 16, więc urodziła się w lipcu 1980.
              Czyli Robrojek miał 18-19 lat w chwili jej urodzenia się, co się kompletnie nie
              zgadza, bo w 1977 jest w pierwszej klasie poligrafika, który zapewne był
              pięcioletni, a ożenił się dopiero po dostaniu się Anieli na studia, czyli po
              ukończeniu przez nich oboje tegoż poligrafika.
              Wszystkie te informacje podaję za "CR" - widać, jak już nawet w obrębie jednego
              tylko tomu daty się nie zgadzają z tym, co autorka pisała wcześniej...
                • jedynataka Re: Wpadki 24.07.06, 22:40
                  wlasnie chodzilo jej dokladnie o homo sapiens, a to ludziom kojarzylo sie od
                  razu z homoseksualizmem. W ten sliczny sposob autorka pokazala, ze ludzie
                  obecnie sa raczej malo wyksztalceni, ale za to odwrotnie proporcjonalnie do tego
                  zaslepieni. Raczej przykre byly wyniki tego sondazu.
                • the_dzidka Re: Wpadki 25.07.06, 09:29
                  > A w "Imienbinach" kiedy Tygrys robi wywiad z ludzmi jak reaguja na ludzi homo
                  > sapiens?!Moze chodzilo jeje o homoseksualistow?

                  Zupełnie nie zrozumiałas żartu.
                  • funkiusz_budi Re: Wpadki 26.07.06, 13:35
                    Jeśli to już było, to przepraszam, ale wątek jest długi i mogło mi coś umknąć :). W "Tygrysie i Róży" jest mowa o tym, że Laura urodziła się w grudniu 1984. Natomiast w "Nutrii i Nerwusie", gdzie akcja dzieje się w czerwcu 1994, napisane jest, cyt. "ona, Laura, nie jest już taka młoda, za trzy miesiące skończy 10 lat". Rok się zgadza, ale miesiąc już nie. Wynikałoby, że Laura urodziła się we wrześniu. To może taka mniej ważna wpadka, ale jednak. Pozdrawiam fanów Jeżycjady :).
              • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 19:03
                nighthrill napisała:

                > Właśnie przypominam sobie "Córkę Robrojka" i tam stoi jak byk, że Robert "nie
                > doszedł jeszcze trzydziestu pięciu lat, a już był siwy". No to powiedzmy, że ma
                >
                > 34 lata, a Bella w tym właśnie tomie kończy 16, więc urodziła się w lipcu 1980.
                >
                > Czyli Robrojek miał 18-19 lat w chwili jej urodzenia się, co się kompletnie nie
                >


                hmmm... pozwole sobie przypomniec, ze to nie slub robrojka implikowal pojawienie
                sie na tym swiecie belli, a cos zgola innego (i nie mam tu bynajmniej na mysli
                zakonczenia poligrafika;-))
                • nighthrill Re: Wpadki 23.12.06, 15:20
                  No ok, nikt nie mówi, że najpierw był ślub:) Choć w pewnym sensie wynika to
                  z "Brulionu", gdzie jest napisane "ożenił się, od razu było dziecko, a po roku
                  jego żona umarła" ( parafrazuję, bo nie mam teraz czasu po półkach myszkować).
                  Czyli jeśli to było jedno po drugim, a ożenił się po koszu od Anieli ( który to
                  kosz nastąpił to jej dostaniu się na studia, czyli ukończeniu poligrafika), to
                  musiał być to rok 1982. Wszystko gra, bo Aniela w chwili akcji "Brulionu" jest
                  po studiach, a studia na kierunkach artystycznych trwają sześć lat. Czyli
                  urodzenie się Belli w lipcu 1980 jest ze wszechmiar niemożliwe, bo sama autorka
                  jednak sugeruje, że najpierw się Robert ożenił z flecistką...
    • nogatka Re: Wpadki 25.02.05, 15:28
      Witam na forum!
      Też zauważyłam parę nieścisłości, ale to wyłapywanie lapsusów traktuję bardziej jak rebusy. Kto by tam się przejmował drobiazgami.
      Na okładce "Języka Trolli" jest bład dotyczący roku urodzenia córek Idy i Patrycji. W książce wszystko gra- obie urodziły się tego samego dnia, czyli 1 sierpnia 1998 roku. Natomiast na okładce jedna w 1998, a druga w 1999. Chyba.
      Wpadkę z kolorem włosów też dawno wychwyciłam, ale była jednorazowa, więc ujdzie.
      Ach, jeszcze coś, ale to raczej wątpliwość. w "Tygrys i Róża" Robrojek przywołuje wspomnienie o tym, jak w sierpniową sobotę UBIEGŁEGO ROKU Natalia odwiedziła go na poddaszu (u Kowalików) i " odważył się wreszcie zadać jej ważne pytanie, a ona już już miała odpowiedzieć, gdy do pokoju wtargnęła Bella i spłoszyli się na dobre". Właśnie. Tymczasem to wydarzenie miało miejsce w roku 1996 i jest opisane w "Córce Robrojka". Natalia nie mogła go odwiedzić w sierpniu ubiegłego roku, gdyż, jak rozmyśla Robert, nie widział jej od roku, od Walentynek. Chyba, że ubiegły oznacza miniony, a nie ostatni. Co o tym sądzicie?
      Pozdrawiam
      • magda_b Re: Wpadki 25.02.05, 15:54
        też na to kiedyś zwróciłam uwagę :) Akcja Tygrysa toczy się w 1999r., więc
        ten "ubiegły rok" to bardzo duże niedopatrzenie(pomijam fakt, że w Imieninach
        Natalia wraca po ROCZNYM pobycie na Cyprze, więc nawet się nie widzieli...)
    • slotna Re: Wpadki 03.03.05, 00:04
      Pamietam wywiad z pania Musierowicz, w korym omawiala dosc dokladnie te wpadki:
      wiek Natalii (podciagniety tak, zeby uczyla sie z Bebe, jakos trzeba bylo to
      powiazac, rozumiecie), slynna matke Hajduka etc.
      Natomiast zupelnie nie traktuje powaznie "Kalamburki", naciagane to wszystko
      jest strasznie, na szczescie do tego - moim zdaniem - kiepsko sie czyta, wiec
      przyznam sie - w studenckiej chwili glodu sprzedalam, tak jak i "Jezyk Trolli".
      • slotna Re: Wpadki 04.03.05, 02:18
        Wlasnie nie! Pyzie i Fryderykowi powiedzial, ze jedzie do matki. Po prostu.
        Dopiero pozniej, kiedy p. Musierowicz otrzymala listy od czytelnikow z pytaniem
        o co chodzi, znalazlo sie wyjasnienie ("belferski skrot myslowy").
        • aura.ranna Re: Wpadki 04.03.05, 09:56
          Wpadki trochę zakłócają odbiór ostatnich paru książek, przynajmniej mnie. Poza
          już wymienionymi w wątku, przeszkadzało mi jeszcze, że MM zapomniała o siostrze
          Lelujków w Imieninach. Siostra uczyła się u prof. Dmuchawca, o czym mowa w
          Opium, potem trochę na siłę odnalazła się w Chorzowie, w Tygrysie i Róży.
          • aura.ranna Re: Wpadki 08.03.05, 23:47
            Może nie wpadka, ale jakiś chochlik. Chodzi mi o dyskusję o duszy w Kwiecie
            kalafiora. Najpierw Gabrysia dzieli duszę na trzy części. Potem wymienia cnoty
            i wady każdej części, i DWA RAZY opisuje część popędliwą. Bardzo mnie ciekawi
            czy to zostało poprawione. Możecie sprawdzić jak jest w Waszych książkach?
            Moje wydanie: Akapit Press, 1996 r., s. 116-117
                • jessy3 Re: Wpadki 13.03.05, 12:40
                  A taka wpadka : w Języku Trolli Józinek wychodzi z samochodu Helmuta, aby
                  poszukać u innych radia i dowiedzieć się co się stało, że jest taki korek.
                  NAtomiast później jest wspomniane, ze w samochodzie Helmuta słuchano RMF FM. Ja
                  sobie to tłumaczę, żę Józniej szukał taksówki, gdzie przez specjane radio mozna
                  zawiadomić np. policję o wypadku (taka radiostacja, wiecie;)
                    • anitkashe Re: Wpadki 21.03.05, 22:23
                      a jak jest z wiekiem grzegorza (mężą gabrysi)? w "tygrysie i róży" jest rozmowa
                      z kolegą ze studiów Hajdukiem, który chodził z gabrysią do klasy w LO - więc są
                      w tym samym wieku, a w Noelce grzegorz jest 40latkiem (10 lat starszy od
                      gabrysi).
            • blackb-erry Re: Wpadki 08.03.09, 20:20
              "(...)Arystoteles- powiedziała Gabriela- twierdzi, że jeśli idzie o część
              rozumną duszy- jej cnotą jest rozsądek, a wadą nierozwaga. Cnotami części
              popędliwej są łagodność i męstwo. Wadami- zapalczywość i tchórzostwo.(...)
              (...)Cicho bądźcie. Więc tak. Cnotami części popędliwej są umiarkowanie i
              opanowanie. A wadami, hm, rozwiązłość i nieopanowanie(...)"

              Tak właśnie! A ja do tej pory nie zauważyłam błędu! Ja mam bardzo ładne i jedyne
              wydanie z całego cyklu(reszta pochodzi z akapit press) w twardej okładce z
              Naszej Księgarni. (cytat strona 119-120) Okładka dużo ciekawsza niż te
              namalowane buzie w nowszych wydaniach...
    • julus_d Re: Wpadki 27.03.05, 11:40
      Mi najbardziej utkwił w pamięci wiek Tygrysa, podane jest, iż urodzona jest w Grudniu 1984, ale jeżeli w 1999 chodzi od 7 klasy, to powinna być z 1985, a po za tym, jeżeli w Grudniu 2003, ma 18 lat, to też powinna być z 1985! Zauważyliście to?
      • jessy3 Re: Wpadki 27.03.05, 11:53
        Mnie właśnie nie pasowało z tym wiekiem Tygrysa :P Albo w Córce Robrojka Ida
        mówi Józinkowi, ze Ignacy Borejko był jedynakiem, a jak wiemy miał brata.
      • przemkowa.b A propos wieku Tygrysa 17.04.05, 20:49
        O ile pamiętam Tygrys urodził się w grudniu (jest o tym mowa w "Tygrysie i
        Róży". Ja też jestem z grudnia i znam z własnego zycia te wiekowe pomyłki...o
        dziecku z grudnia zawsze się myśli jak o dziecku z następnego roku:)
    • nighthrill Re: Wpadki 27.03.05, 18:15
      Właśnie znalazłam nową wpadkę - w "6 klepce".

      Otóż Żakowie podobno nie mają telefonu. Gdy Krystyna zaczyna rodzić Cesia z
      ojcem idą do Nowakowskich, by zadzwonić po pogotowie. Potem Żaczek biega co
      kwadrans do budki, by dzwonić do szpitala. A później nagle ciocia Wiesia mówi
      Cesi, że dzwonił do niej kolega i odebrała mama...Dokąd dzwonił, do
      Nowakowskich? Wątpliwe.
      To coś w rodzaju tej wpadki z telefonem w "Języku Trolli". Musierowicz po
      prostu zapomniała, co napisała wcześniej. Z tym, że w "Klepce" to się aż tak
      nie rzuca w oczy, dopiero po kilkunastu latach zauważyłam...zainspirowana
      wątkiem :-)
      • julus_d Re: Wpadki 28.03.05, 15:26
        Nie to wcale, nie jest wpadka! Żakowie mieli telefon, tylko im się popsuł! Przeczytaj uważnie. Natomiast co innego co do Żaków mnie intryguje, mianowicie, jak oni później w nowych czasach pomieścili się przy Słowackiego w 15 osób (9 dorosłych i 6 dzieci), jak już w Szóstej klepce było im ciasno!
        • jan.kran Re: Wpadki 06.04.05, 17:02
          Czytajac uwaznie "Kalamburke" po raz kolejny sie zastanawiam.
          Monika miala siostre urodzona w 1945 roku. Ktora prawdopodobnie umarla.
          Czyim byla dzieckiem skora tato Moniki byl w oflagu , potem w Wiedniu a na
          koncu w USA?
          Monika i Mila spotykaja sie po wielu latach z okazji slubu ich dzieci.
          Dlaczego Monika nie probowala znalezc Mili? Jej syn stuidiowal w Polsce a Mila
          to byla przyjazn na cale zycie.
          Rozstaly sie w dranatycznych okolicznosciach, Mila nie miala kontaktu z Monika a
          jednak wiedziala ze Monika ma syna.
          Jakos mi to wszystko nie pasuje.
          Kran.
          • mrowkencja Re: Wpadki 06.04.05, 17:11
            jan.kran napisała:

            > Czytajac uwaznie "Kalamburke" po raz kolejny sie zastanawiam.
            > Monika miala siostre urodzona w 1945 roku. Ktora prawdopodobnie umarla.
            > Czyim byla dzieckiem skora tato Moniki byl w oflagu , potem w Wiedniu a na
            > koncu w USA?

            Nie jest napisane dokladnie, ale raczej chyba nie ojca Moniki. Pamietam tylko
            taki cytat: mama Moniki do Gizeli "co mialam zrobic? dziecko sie urodzilo, a
            moja matka nie chciala mnie znac."
            Wiec jakis ciekawy watek:)

            >Ktora prawdopodobnie umarla.
            Nie umarla. Mieszkala z ciociami Moniki w jakiejs wsi. Z reszta Monika byla tam
            na wakacjach. Miala na imie Asia. A Monika wlasnie u niej zatrzymywala sie
            odwiedzajac pozniej Polske.

            A co do reszty watpliwosci to rzeczywiscie niejasne:)
            • baba67 Re: Wpadki 13.07.05, 12:00
              Mnie sie wydaje, ze matka Moniki, nie majac dlugo wiadomosci o ojcu(ktory
              odnalazl sie dopiero po wojnie, zwiazala sie z jakims mezczyzna bez slubu- stad
              druga corka i to, ze matka nie chciala jej znac, bo uwazala, ze powinna czekac
              na meza.
        • agnieszka_azj Re: Wpadki 17.04.05, 13:47
          Właśnie znalazłam taki fragment w "Brulionie".

          Aniela do zgnębionych fizyką licealistów zaraz po kompromitacji Krystiana:
          "Właśnie mi się przypomniało, ze znam człowieka, który wie, o co chodzi w
          fizyce. Nazywa się Jerzy Hajduk i jest mężem Cesi. Mieszkają na Słowackiego.
          - Mają telefon ?- ożywił się Bernard.
          - Nie. Nie mają. Zbierajcie się wszyscy. Idziemy tam zaraz."

          No to mieli ten telefon, czy nie mieli ???
          • taka_misia Re: Wpadki 14.07.05, 21:56
            W "Szóstej klepce" Żakowie mieli telefon, ale akurat gdy rodziła Krystyna-popsuł
            się. Natomiast co do Brulionu, to istnieje możliwość, że zrezygnowali z tej
            usługi po prostu. Ja od zawsze tak to traktowałam, nie zauważałam po prostu tej
            wpadki :)
            • baba67 Re: Wpadki 15.07.05, 09:27
              To jest niemozliwe- wy mlode jestescie, nie wiecie jakim niesamowitym
              udogodnieniem byl telefon w latach 70-tych i 80-tych.Ludzie czekali na zalozenie
              kilkanascie lat !
              Zaczkowie byli niezbyt praktyczni, ale nie szaleni, zeby zrezygnowac z telefonu.
              To nie jest jedyny drobiazg telefoniczny.Pamietacie Matylde ?
              Podobno ZADZWONILA do Macka, zeby zaprosic go na urodziny.
              Tymczasem w Nutrii i Nerwusie dowiadujemy sie, ze Gaba komunikowala sie z Ida
              za pomoca szczotki- mial byc zalozony jakis wewnetrzy telefon od numeru
              Borejkow, ale nie zostal...
              Pozdrawiam
              • senseeko Re: Wpadki 15.07.05, 10:13
                baba67 napisał:

                > To nie jest jedyny drobiazg telefoniczny.Pamietacie Matylde ?
                > Podobno ZADZWONILA do Macka, zeby zaprosic go na urodziny.
                > Tymczasem w Nutrii i Nerwusie dowiadujemy sie, ze Gaba komunikowala sie z Ida
                > za pomoca szczotki- mial byc zalozony jakis wewnetrzy telefon od numeru
                > Borejkow, ale nie zostal...
                > Pozdrawiam

                A to akurat rozumiem. My też z sąsiadami z góry komunikowaliśmy się za pomocą
                stukania w kaloryfer.
                Gdyby Gaba miała dzwonić do Idy za kazdym razem, to by zbankrutowali i to
                szybko. Szczotka jest po prostu tańsza.
                Teraz w dobie komórkowych "głuchaczy" sprawa jest prostsza, ale w czasie NiN
                takim "głuchaczem" była co najwyżej szczotka.
              • dziabka1 Re: Wpadki 24.11.14, 16:46
                baba67 napisał:


                > To nie jest jedyny drobiazg telefoniczny.Pamietacie Matylde ?
                > Podobno ZADZWONILA do Macka, zeby zaprosic go na urodziny.
                > Tymczasem w Nutrii i Nerwusie dowiadujemy sie, ze Gaba komunikowala sie z Ida
                > za pomoca szczotki- mial byc zalozony jakis wewnetrzy telefon od numeru
                > Borejkow, ale nie zostal...

                W tamtych czasach telefon był przypisany nie do lokalu, ale do właściciela. Jesli właściciel raczył wyprowadzić się bądź mu się zmarło, telefon był zabierany. Razem z aparatem. I czekaj se od_nowa.

                • bupu Re: Wpadki 24.11.14, 17:46
                  dziabka1 napisał(a):

                  > W tamtych czasach telefon był przypisany nie do lokalu, ale do właściciela. Jes
                  > li właściciel raczył wyprowadzić się bądź mu się zmarło, telefon był zabierany.
                  > Razem z aparatem. I czekaj se od_nowa.

                  Ależ przecież Ida z Mareczkiem nabyli suterenę od Ogorzałek już za wolnej Polski. To dlaczego ktoś miałby im telefon zabierać...?
        • przemkowa.b Właśnie!Rodzina Żaków:) 17.04.05, 20:52
          Mają na wizytówce Żak-Hajduk-Kołodziej,a mieszkanie się nie powiększyło... ja
          tez o tym myślałam i doszłam o wniosku,że musieli je przerobić: zagospodarować
          te tajemnicze skrytki, o których jest mowa przy okazji szukania przez mamę
          Żakową maszynki do maku,albo dorobić antresole...sama nie wiem:)
    • epoche Re: Wpadki 27.03.05, 19:51
      Ha! odkryłam kolejna wpadkę!

      w Noelce, w scenie pakowania prezentów PYZA MÓWI DO TYGRYSKA:

      "-Dla dziadziusia od ciebie- kontynuowała Pyza, wydobywając z kupki prezentów
      obrazek przedstawiający dużą, czarną małpę z bananem, ubraną w cyrkowy
      kapelusik."

      Ale później w Imieninach czytamy:

      "Obrazek z duza czarną małpą w cyrkowym kapelusiku, dar gwiazdkowy dla
      dziadziusia, wykonany został przez dziesięcioletnią PYZUNIĘ."

      ...czyli kolejna nieścisłość...
      • staua Re: Wpadki 01.05.05, 20:05
        E tam, Pyza robila wszystkie prezenty i mowila, ze to od Tygrysa, akurat mnie
        to nie dziwi... Przypomnij sobie szarlotke od Pyzy i Tygrysa, noszaca "znamiona
        tworcze" osobowosci Pyzy...
    • mrowkencja Re: Wpadki 05.04.05, 12:14
      Adres Kowalikow (w Kłamczusze jest to zdaje sie Noakowskiego czy Nowakowskiego
      czy cos takiego- a potem Noskowskiego) - "..biegnijcie chłopcy który forse ma.
      Kwiaciarnia Florek Noskowskiego 2" - jade z pamieci wiec moze sie niz zgadzac

      Adres Nowackich (w Kłamczusze mieszkaja z Borejkami:) na Roosvelta 5/2) - tez
      jade z pamieci wiec jak sie wylozylam to wstyd bedzie:)
      • mafilka Re: Wpadki 24.04.05, 10:41
        > Adres Nowackich (w Kłamczusze mieszkaja z Borejkami:) na Roosvelta 5/2) - tez
        > jade z pamieci wiec jak sie wylozylam to wstyd bedzie:)
        Nowaccy mieszkają na Roosvelta 5, w kamienicy, której drugie wyjście jest na
        ulicę Zacisze. I od tamtej strony ta sama kamienica ma numer 2. I tak jest w
        rzeczywistości. Sprawdziłam ;)
    • gawronka Re: Wpadki 15.04.05, 11:56
      Kiedy Grzegorzowi i Gabrysi rozkraczył się Fiat 126p, Grzegorz (razem z
      Bernardem) poszedł go naprawiać Z PRZODU AUTA. Rozumiem, że grzebał w
      bagazniku? Albo to był jakiś maluch nowej generacji? ;)
    • emusia Re: Wpadki 17.04.05, 19:39
      czy ja wiem czy wpadka? Nerwsu łuchał na walkmanie płyt, chcociąż powszechnie
      uważane jest ze na walkmenie słucha sie kaset, do płyt sa discmany. ale MM to
      ja wszystko wybacze :)
    • emusia Re: Wpadki 23.04.05, 21:54
      o i jeszcze jendo znalazłam: w kwiecie i brulionie napisane jest ze pieóg uczy
      fizyki, natomiast w opium pada zdanie jednego z uczniow klasy kreski 'dzis
      dyrektor (pieróg) ma z nami historię'. no chyba ze bedzie miła na historii
      zastepstwo z nimi.
        • julus_d Re: Wpadki 04.05.05, 19:16
          W Tygrysie, jest taka scena, jak Robrojek ogląda Senekę i przypomina sobie jak to Hajduk sklejał jeszcze za czasów ESD, a przecież Hajduk i Cesia nie byli w ESD!!!
          • staua Re: Wpadki 16.05.05, 01:29
            Jak to, nie byli? Byli, byli na zebraniach i sa nawet n ilustracji...
            A mnie sie przypomnial jeszcze jeden blad: w "Dziecku piatku" Aurelia chodzi do
            liceum Zeromskiego, zdaje sie do drugiej klasy, tam, gdzie zdaje Kozio i woznym
            jest pan Jankowiak. W "Pulpecji" Patrycja i Roma, wracajac ze szkoly (Zeromski)
            mijaja Aurelie i jest powiedziane, ze "Aurelia chodzila do innej szkoly, wiec
            prawdopodobnie teraz szla po matke". To co? Zmienila szkole?
            ----------------------------------
            "A little too much is just enough for me"
            Forum o Rumunii
            nie klikaj tutaj!!!
            • emusia Re: Wpadki 16.05.05, 13:34
              nie byli, nie byli. ani w kwiecie ani w idzie nie jest o nich wpomniane nic,
              nalezeli do kolka teatralnego z danusia i pawelkiem i goscinnie kłamczuchą, i
              na ilustracjii są własnie w kłamczusze. ale w esd ich nie było. dopierow w
              corce robrojka jest wpomniane ze robrojek byłu borejkow i ze byli tez cesia i
              hajduk przez co czuli sie jak za czasow grupy esd noi po tem o tej klejonej
              ksiazce. istnieje mozliwosc ze sessia i hajduk dalaczyli do esd po idzie
              sierpniowej.
            • baba67 Re: Wpadki 13.07.05, 11:57
              Mnie sie wydaje, ze sie wszystko zgadza-kiedy Pulpa robila mature, Geniusia
              byla jeszcze w podstawowce, a zatem chodzila do innej szkoly.
    • przemkowa.b Liczba Lelujcząt:) 20.05.05, 20:29
      W "Opium..." mamy do czynienia po raz pierwszy z Lelujkami i jest rok 1983.
      Matka Lelujki Jacka mówi pani Jedwabińskiej, że poza nim ma jeszcze troje
      dzieci.
      A przecież tam była siostra i "trzech Budrysów" (tak ich nazwał Bernard). I oni
      już wszyscy byli na świecie, siostra na pewno a i chłopcy, no bo skoro Wiktor
      starszy był od Lucka o dwa lata a Lucek jak wiemy z "Imienin" był równolatkiem
      Pyzy, to wszyscy byli już na świecie (skoro Pyza już była w "Opium..."). No
      więc jeszcze dodatkowo wzmianka że gdy Kreska uczyła się z Jackiem, "dwoje
      Lelujcząt roiło się w m-5" i matka Lelujki smażyła owe sławne chruściki. Dwoje?
      A gdzie siostra? A gdzie trzech braci? Dwojga Lelujcząt brakuje już...powiedzmy
      nawet że Lucek się nie roił tylko leżał posłusznie w wózeczku...:) ale tak czy
      owak, Lelujków było najwidoczniej pięcioro:)
    • bardzozielonykot Re: Wpadki 31.05.05, 20:59
      Wydawało mi się, że w "Kalamburce" napisano, że Mila poszła do ślubu z wiazanką
      zrobioną przez Gizelę, a Ignacy o wiązance zapomniał. W "Pulpecji" zas Mila
      wspomina ślubną wiązanke od Ignacego złożoną z 3 goździków. Czy ktoś moze to
      potwierdzić lub poprawić?
      • mrowkencja Re: Wpadki 01.06.05, 07:33
        w kalamburce Gizela przygotowala bukiet z pachnacego groszku dla Mili, ale ona
        go nie chciala bo Ignacy jako przyszly maz mial jej dac bukiet przed wejsciem do
        kosciola. Niestety zapomnial w ktorej kwiaciani bukiet zamowil i w ostatniej
        chwili nabyl te trzy biale gozzdziki.
        Wiec w sumie bukiet slubne byly dwa, a nawet trzy (groszki, gozdziki i ten
        zamowiony nie wiadomop gdzie:))- ale Mila miala te gozdziki od Ignasia.
        • oleni-a1974 Re: Wpadki 19.04.15, 03:02
          Mila na wyrazna prosbe Gizeli zgodzila sie na groszki. Gizela pod kosciolem triumfowala jak Ignacy zamiast bialych rozyczek, przyniosl 3 gozdziki.
          • ananke666 Re: Wpadki 19.04.15, 13:30
            To w Kalamburce, natomiast kilka tomów wcześniej Mila wspomina, że na jej bukiet składały się trzy goździki.

            Jej własny ślubny bukiet - pamiętała to do dziś - składał się z trzech białych goździków. Ignaś, do którego zwyczajowych obowiązków należało kupienie pannie młodej bukietu, twierdził, że niczego
            innego nie dostał. I było to wielce prawdopodobne w tamtych czasach, nawet uwzględniając roztargnienie Ignasia, który z trudem odróżniał malwę od pietruszki.
            - Pulpecja.

            Żadnych różyczek ani groszków.
            • oleni-a1974 Re: Wpadki 21.04.15, 20:55
              ananke666 napisała:

              > To w Kalamburce, natomiast kilka tomów wcześniej Mila wspomina, że na jej bukie
              > t składały się trzy goździki.
              >
              > [i]Jej własny ślubny bukiet - pamiętała to do dziś - składał się z trzech biały
              > ch goździków. Ignaś, do którego zwyczajowych obowiązków należało kupienie panni
              > e młodej bukietu, twierdził, że niczego
              > innego nie dostał. I było to wielce prawdopodobne w tamtych czasach, nawet uwzg
              > lędniając roztargnienie Ignasia, który z trudem odróżniał malwę od pietruszki.[
              > /i] - Pulpecja.
              >
              > Żadnych różyczek ani groszków.

              No ja to wiem. Szkoda tylko ze pani MM tego nie wiedziala jak pisala Kalamburke.
    • herbarium Re: Wpadki 06.06.05, 10:07
      Wiek Aurelii:
      Jeżeli w roku szkolnym 82/83 była w zerówce, to musiałaby w czerwcu
      dziewięćdziesiąt trzy kończyć drugą klasę liceum, nie trzecią.
      Filip jest o więcej niż trzy lata młodszy od Natalii: najwcześniej mógł się
      urodzić w 75.
      No i lokalizacja mieszkania Borejków: na początku ono było na piętrze, potem
      przeniosło się na parter.