czarnaba 06.11.05, 13:38 www.fabula.pl/index.html Co Wy na to? Z Panią Anią Domino byłam w kontakcie przed wydaniem "Igora". Ogłaszała się na tym forum. Była bardzo miła i profesjonalna :)) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
moony7 no nie wiem... 06.11.05, 14:34 Wydrukujesz 10 egzemplarzy powieści i co dalej? Masz jakiś pomysł? Odpowiedz Link
czarnaba Re: no nie wiem... 06.11.05, 14:51 W cenniku pisze: "Dalsze egzemplarze zostaną dodrukowane na koszt Wydawnictwa, gdy klienci złożą zamówienie na zakup książki. Możliwe jest wydrukowanie innej liczby egzemplarzy, zmiana liczby stron i formatu książki po indywidualnych konsultacjach dotyczących ceny." Rozumiem przez to, że Wydawnictwo nie chce zawalać magazynów książkami i jest gotowe robić dodruki w miarę potrzeb. No, z tymi 10 egzemplarzami to rzeczywiście jest zbyt oszczędnościowo, minimum powinno wynosić co najmniej 100 czy 200, by książkę przynajmniej (namacalnie!) pokazać w kilku księgarniach :)) Odpowiedz Link
donetta Re: no nie wiem... 06.11.05, 14:55 Przecież na tej zasadzie działa my book,ale chyba nie o to chodzi by wyłącznie wydać książkę ale także dobrze ją sprzedać a więc książka powinna trafić do księgarń. Odpowiedz Link
czarnaba Re: no nie wiem... 06.11.05, 15:16 Wyraźnie jest to tylko usługa. Wydawnictwo nie zastrzega praw do książki, pozwala autorowi wejść w kontakt z innymi, które zechcą ją promować. Dla kogoś, kto chce wydrukować tylko jakieś pamiętniki rodzinne - te 10 egzemplarzy wystarczy! Dobrze, że rozszerza się rynek takich usług. :)) Odpowiedz Link
donetta Re: no nie wiem... 06.11.05, 15:57 Oczywiście,że nikt nikogo nie zmusza do wydania książki w tego typu wydawnictwie.Jest to kwestia wyboru. Odpowiedz Link
a-la Re: Wydawnictwo Fabuła 06.11.05, 18:17 Jeśli to wydawnictwo jest tak profesjonalne, jak mówisz, czemu nie wydałaś w nim "Igora"?? Odpowiedz Link
moony7 myślę... 06.11.05, 18:58 że rzecz nie w wydaniu, ale w promocji, a takie wydawnictwa jak mybook i fabuła niczego dla autora nie zrobią. Inne zresztą też niewiele. Oddaję właśnie moją czwartą ksiażkę i będzie to już czwarte wydawnictwo! Za każdym razem okazywało się, że wydać to i owszem, umiemy, ale o marketingu to już bladego pojęcia nie mamy. Możecie im zanieść w zębach kasę (autentyk), a i tak nie bardzo wiedzą, co z nią zrobić. Bez pomysłów, bez kontaktów, totalna inercja. Byle na życie wystarczyło. A ty jako autor musisz być promowana. Promowana natrętnie, wszędzie gdzie się da, bo ksiażka ma cholernie dużo konkurencji: w kinie, ciuchach, żarciu, kosmetykach, innych książkach wreszcie. Dziś nie sprzedaje się książki, tylko autora, jeśli nie będziesz miała nazwiska, Twoja książka nie sprzeda się w oczekiwanej ilości egzemplarzy. I nie ma żadnego znaczenia, czy napisałaś arcydzieło, czy chłam. Chcesz zarobić za swoją pracę. Więc musisz sprzedać minimum 10 tysięcy egzemplarzy, żeby w ogóle zauważyć te pieniądze. Tymczasem dla wydawnictw autor to tylko niewygodny dodatek do produktu i kiedy tu ktoś dobrze pisze o wydawnictwie, cieszę się jak dziecko, ale i poziom podejrzliwości mi skacze, bo nie chce się wierzyć w rzeczy, które się nie zdarzają. Odpowiedz Link
a-la Re: myślę... 06.11.05, 20:10 Ślędzę to forum, zwłaszcza wątki dotyczące "Igora", ponieważ jestem po jego lekturze. Okazuje się, że Wydawnictwo Telbit ma jednak pojęcie o wydawaniu książek, co można stwierdzić po przeczytaniu powieści, oraz na promowaniu ksiązek ("Igor" jest i w Empikach, i w czasopismach dla młodzieży), więc nie rozumiem, dlaczego autorka zaczyna nagle promować inne wydawnictwo, które chyba wydawnictwem jest nazwane troszę na wyrost. Czyżby nie była zadowolona ze współpracy z W. Telbit. I nie chodzi mi tutaj o pianie pochwalnych peanów,bo - tak jak napisałaś - wydają się podejrzane. Odpowiedz Link
czarnaba Re: myślę... 06.11.05, 23:40 "...dlaczego autorka zaczyna nagle promować inne wydawnictwo, które chyba wydawnictwem jest nazwane troszę na wyrost. Czyżby nie była zadowolona ze współpracy z W. Telbit." Po kolei i spokojnie, dobrze? Trudno nazwać założenie wątku na temat jakiegoś wydawnictwa - na tym forum! - jego promowaniem. Różnie tu się o nich pisze, dobrze i źle, nikt nikomu ust tu specjalnie nie zasłania. Mam pewną sympatię dla Pani Domino z tego względu, że jako jedna z pierwszych zaproponowała mi wydanie "Igora", jej oferta zbiegła się z Telbitem. O Telbicie wypowiedziałam się bardzo pozytywnie w wątku na temat tego Wydawnictwa. "...Wydawnictwo Telbit ma jednak pojęcie o wydawaniu książek, co można stwierdzić po przeczytaniu powieści..." To komplement(?) dla Wydawnictwa Telbit czy dla autorki? :)) Odpowiedz Link
a-la Re: myślę... 07.11.05, 08:36 Oczywiście, że dla wydawnictwa;) Gdybym napisała, że auorka ma pojęcie o pisaniu, mogłaby Pani wziąc to do siebie, aczkolwiek, nie uznałaby Pani, i słusznie, tego za koplement. Pisząc, ma pojeęcie o wydawaniu, chodziło mi o sztaę graficzną, bo nie wiem, ile w "Igorze" jest pracy redaktora, a ile autora. Odpowiedz Link
czarnaba Re: myślę... 07.11.05, 09:56 Dziękuję, aczkolwiek nadal niewiele rozumiem z tych Twoich "wyjaśnień". Widać masz problemy z jasnym wyrażaniem swoich myśli. Chwalenie wydawnictwa tylko za szatę graficzną książki jest marnym komplementem. Kończę tę jałową dyskusję. Odpowiedz Link
a-la Re: myślę... 07.11.05, 10:15 Dziękuję za koplement dotyczący niejasnego wyrażania myśli przez mnie. Dawno się tak nie uhahałam:))))))))) Nie chwalę wydawnictwa za szatę graficzną, ale za pracę, którą musiało włożyć nie tylko w wadanie książki, ale i wypromowanie jej (w tym wypadku "Igora"). Dlatego uważam, że nazywanie Fabuły profesjonalnym wydawnictwem jest co najmniej śmieszne... Odpowiedz Link
troppo_bella Re: Wydawnictwo Fabuła 07.11.05, 10:57 Nie widzę różnic z mybook, poza ceną. Ale fabula dopiero zaczyna... Reszta to stara śpiewka. Można mężowi wydać jego memuary na Gwiazdkę, się chłopak ucieszy... I kolegom rozda. A poza tym, sądząc z szybko rosnącej liczby tt. wydawnictw, to chyba niezły interes, zamiast latać wszędzie ze swoją książką, szykować do wydania cudze. Odpowiedz Link
a.domino W obronie wydawnictwa Fabuła 08.11.05, 12:00 Cieszę się, że podjęto na forum temat mojego wydawnictwa. Czytając te opinie zauważyłam, że pojawiło się wiele nieporozumień, co do istoty i celu działania Fabuły. Najwięcej kontrowersji wywołał nakład drukowanych egzemplarzy. Skąd się wzięła liczba 10? Są to egzemplarze autorskie i obowiązkowe dla bibliotek, za które płaci Autor. Resztę książek wydawnictwo drukuje na własny koszt i umieszcza w punktach sprzedaży. Z pewnością już wkrótce nasze książki dostrzegą Państwo na ladach księgarskich. Wydawnictwo istnieje dopiero od kilku dni, obecnie trwają rozmowy z księgarniami i sieciami dystrybucji. Misją wydawnictwa jest promowanie debiutantów. Ludzi, którzy nie mają ustalonej pozycji na rynku i trudno jest się im przebić przez układy. Jeżeli chodzi o kwestię praw autorskich, Fabuła jest jednym z nielicznych wydawnictw, które nie ograniczają praw twórców. Uważam, że to zaleta, a nie wada. Dziękuję wszystkim za życzliwe uwagi i komentarze. Jesteśmy otwarci na dalsze sugestie, które będą sprzyjały rozwojowi wydawnictwa i lepszej współpracy z autorami. Pozdrawiam A.Domino Odpowiedz Link
czarnaba Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 08.11.05, 17:15 "Misją wydawnictwa jest promowanie debiutantów. Ludzi, którzy nie mają ustalonej pozycji na rynku i trudno jest się im przebić przez układy." Dziękuję za wyjaśnienia. Cieszę się, że mimo zmiany formuły wydawnictwa, z pierwotnego zamysłu pozostała życzliwość dla debiutantów. :)) Odpowiedz Link
lekkodepresyjna Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 09.11.05, 07:37 Czytam i oczom nie wierzę! Sześćset ileś tam złotych (po promocji) za druk 10 egzemplarzy książki! Ha-ha-haaaa! Nawet licząc nawyższe stawki za redakcję i korektę to i tak wychodzi zdecydowanie zbyt dużo. Tym bardziej, że druk książki (A-5) w liczbie około 100 stron to koszt rzędu 3-4 złotych polskich - słowie CZTERY złote za sztukę! Przedstawicielce wydawnictwa gratuluję fantazji! Poza tym to jakoś nie chce mi się wierzyć w tą "charytatywną" misję. Odpowiedz Link
czarnaba Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 09.11.05, 09:06 Nie wiem. Wydaje mi się, że my wszyscy (autorzy!) traktujemy tę ofertę zbyt "wyrywkowo", mało elastycznie. Główna sprawa - wiadomo, że jest ona skierowana do dość zdeterminowanych autorów! I obejmując wzrokiem całość - ma ona sens (podobnie jak inne tego rodzaju), chociaż sporo jest w tej ofercie niedopowiedzeń, które muszą w niej być, ponieważ zostaną rozwiane dopiero w trakcie indywidualnych konsultacji autora z wydawcą. Mnie, na przykład, interesowałaby cena egzemplarzy zamówionych przez autora ponad te 10 obowiązkowych, objętych umową. I czy obiecywana w ofercie dystrybucja nie zakończy się na wystawieniu kilku egzemplarzy w księgarni i antykwariacie Wydawnictwa Fabuła. Przyznaję, że to "oraz w innych punktach sprzedaży" brzmi dość enigmatycznie, ale być może, na dzień dzisiejszy, tak musi brzmieć, bo Wydawnictwo jest w fazie "rozruchu". Pani Domino osobiście zapewniła nas tutaj, że już niedługo książki z Jej Wydawnictwa pojawią się na półkach w księgarniach całego kraju. Wierzę, że w Jej interesie, tak jak i ewentualnego autora, leży sprzedaż jak największej ilości dobrych, starannie wydanych przez Nią książek. Kto jak kto, ale Ty, Lekkodepresyjna, jako doświadczony już wieloletni Autor, możesz tu wypowiedzieć się naprawdę autorytatywnie. Naprawdę wydrukujesz dziś gdzieś książki po te "CZTERY złote za sztukę"? A nawet jeżeli tak: 200 egzemplarzy x 4 zł daje nam 800 zł. A wejdzie w to korekta i jakaś (nawet marna) dystrybucja? Pewien młody ukraiński pisarz powiedział niedawno w jednym z wywiadów, że prawdziwy pisarz to ten, który nie traci na wydanie swoich książek ani grosza, tylko czerpie z nich zysk. Cóż, można myśleć i tak... kiedy JUŻ się coś wydało. Pozdrawiam :)) Odpowiedz Link
airam1 Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 09.11.05, 12:27 Czarnaba napisała: ..."Mnie, na przykład,interesowałaby cena egzemplarzy zamówionych przez autora ponad te 10 obowiązkowych, objętych umową." Czarnabo, a czy wydawnictwo Telbit zezwala Ci na dystrybucję we wlasnym zakresie? A może ktoś z Was wie, jaki podatek płaci się od dysytrybucji we wlasnym zakresie ? Odpowiedz Link
czarnaba Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 09.11.05, 12:44 To, że napisałam, CO BY MNIE INTERESOWAŁO w tej ofercie wcale nie znaczy, że chcę z niej skorzystać. Biorę udział w dyskusji, którą sama rozpętałam rozpoczynając ten wątek, czuję się w obowiązku dotrwać w niej do końca, wyjaśniając wynikające z niej wątpliwośc dla dobra nas wszystkich. Telbit na nic mi nie musi pozwalać, bo na dystrybucję we własnym zakresie się nie porywam :)) Odpowiedz Link
autumna Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 09.11.05, 13:15 Tu jest dość przejrzyście wyjaśnione, jak to jest z podatkami: www.ehandel.pit.pl/pages/i/930.php Link w zasadzie dotyczy aukcji internetowych, ale tu chyba też pasuje. Odpowiedz Link
a.domino Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 09.11.05, 15:04 Tłumaczę jeszcze raz, że te 10 książek to egzemplarze autorskie i dla bibliotek. To nie jest cały nakład. Fabuła ma być typowym wydawnictwem, z tą różnicą, że Autor dofinansowuje publikację. Czy misją charytatywną jest wydawnie książek i umieszczanie ich w księgarniach? Gratuluję fantazji. A może bardziej niepokojące jest to, że łamię barierę wydawania książek dla wybranych? Odpowiedz Link
a-la Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 10.11.05, 22:10 Od kiedy i w jakim wydawnictwie autor dofinansowuje publikację? POza tym, co ma Pani na myśli, pisząc o łamaniu barier wydawania książek dla wybranych. Jeśli ksiązka napisana przez debiutanta bedzie dobra, wydawnictwo ją przyjmie. Jesli odrzuca, widocznie maszynopis sam się nie obronił. Czy misją Pani wydawnictwa ma być promowanie grafomanow, którym nie powiodło się gdzie indziej? i co potem, ksiązka będzie leżała, bo nikt jej nie kupi?! Odpowiedz Link
szwedzka Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 10.11.05, 23:26 >Jeśli > ksiązka napisana przez debiutanta bedzie dobra, wydawnictwo ją przyjmie. Jesli > odrzuca, widocznie maszynopis sam się nie obronił. Jak to mawiał Jan Hus: "o, sancta simplicitas". Paweł Odpowiedz Link
a-la Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 10.11.05, 23:35 No jasne, biedni ci genialni autorzy. Piszą takie wspaniałe, wiekopomne arcydzieła, a obrzydliwe wydawnictwa tylko czekają, żeby autorów wykorzystać, zgarnąc zyski ze sprzedaży, a przede wszystkim odrzucic maszynopis geniusza... POtem takiemu skrzywdzonemy twórcy pozostaje już tylko wyłożenie gotówki i oto jego arcydzieło jest wydane. Ciekawe, że te złe wydawnictwa nie pobierają opłat za rozpoczęcie pracy nad ksiązką, przecież to sam zysk. Odpowiedz Link
szwedzka Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 00:35 "I wówczas zaczęła się nowa trudność. Kto odważy się wydać sześć tomów pana X, nieznanego, i gorzej niż nieznanego, bo zdyskredytowanego swymi światowymi koneksjami? Intelektualna i odważna Nouvelle Revue Francaise zwraca mu skrypt (jak się później okazało, bez czytania); czegóż spodziewać się po innych! Nie chcą X w Mercure de France; księgarz Fasquelle orzeka, że utwór pana X 'zbyt różny jest od tego, co publiczność nawykła czytać'; inni zbywają zamożnego amatora drwinami. (...) W końcu, zrezygnowany, X znajduje wydawcę, który decyduje się - dać firmę, o ile autor pokryje koszta." Zgadnij, a-lu, kim jest X. Paweł Odpowiedz Link
szwedzka Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 19:06 To było tak zwane pytanie retoryczne. No ale w takim razie kontynuujmy temat: Jaki to, a-lu, maszynopis "nie obronił się sam" i autor musiał sfinansować wydanie?* Paweł Odpowiedz Link
a-la Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 19:08 Szwedzka, usiłujesz być ekspertem, przekonać mnie o czymś, a może do czegoś. Nie wychodzi Ci. Ani jedno, ani drugie. Przykro mi... Odpowiedz Link
szwedzka Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 19:22 Ponieważ pani a-la, czy to z braku argumentów, czy też niezrozumienia moich (w takim razie przepraszam, że nie wyłożyłem kawy na ławę), zrejterowała z dyskusji, dla porządku dodam, że zacytowany przeze mnie fragment, o tym jak pewien grafoman nie mógł wydać książki, pochodzi z przedmowy do polskiego wydania, a jego autorem jest Tadeusz Boy-Żeleński, tłumacz tej powieści. Paweł Odpowiedz Link
a-la Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 20:45 "Pani a-la" nie spedza całych dni przed komputerem, sledzac kazdy pojawiający się post. Po prostu uwazam, że napisanie najpierw, że pytanie dotyczące Prousta było retoryczne, a następnie zadanie pytania, o jaką powieśc tegoż chodzi jest co najmniej dziecinne. Kto jest tłumaczem,również wiem. Tylko Boy-Żelenski mogł miec tyle cierpliwości, żeby tłumaczyć "W poszukiwaniu straconego czasu" i nie zasnąc, nim zrobi to bohater... Odpowiedz Link
szwedzka Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 23:08 Jedno z praw Murphy'ego, że poziom inteligencji na planecie jest stały, a liczba ludności ciągle rośnie, znajduje potwierdzenie. Specjalnie więc dla Ciebie referuję naszą dyskusję, przy czym swoje argumenty przytaczam teraz w formie dla Ciebie zrozumiałej. Ty: Postawiłaś tezę, że dobra książka zawsze znajdzie wydawcę. Ja: Napisałem, że nie masz w tej kwestii bladego pojęcia o rzeczywistości. Ty: Powtórzyłaś tezę, rozszerzając ją o stwierdzenie, że jeśli autor nie znajdzie wydawcy jest grafomanem, a sytuacja, że wydawnictwo odrzuci arcydzieło jest niemożliwa. Ja: Na zaprzeczenie Twojej tezy przytoczyłem historię Prousta Ty: Nie zrozumiałaś. Ja: Ponowiłem swoje zaprzeczenie, zakładając (błędnie), że dyskutuję z osobą średnio inteligentną, która, nawet jeśli nie załapała za pierwszym razem, po zastanowieniu się bez trudu zrozumie, o co chodzi. Ty: Mimo że napisałem Ci, że pytania nie są pytaniami, tylko argumentami, dalej nie wiesz, o co chodzi. Ponieważ obawiam się, że tego streszczenia też możesz nie zrozumieć, więc jeszcze raz: Twoja teza jest bzdurna, o czym świadczy choćby to, że Proust musiał "W poszukiwaniu straconego czasu", jeden z kamieni milowych światowej literatury, zacząć wydawać własnym sumptem. To bardzo zdrowe podejście, że nie spędzasz całego dnia przed komputerem i nie śledzisz wszystkich pojawiających się postów. Trzeba pochwalić. Jakbyś jeszcze nie odpowiadała na moje posty w dwie minuty po ich ukazaniu się, to te zapewnienia brzmiałyby całkiem wiarygodnie. Paweł Odpowiedz Link
senseeko Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 20:01 a-la napisała: > Szwedzka, usiłujesz być ekspertem, Szwedzka jest ekspertem a-la ;) i gdybys dłużej pobyła na forum, to bys to zauważyła. przekonać mnie o czymś, a może do czegoś. Ni > e > wychodzi Ci. Ani jedno, ani drugie. Przykro mi... Nie ma obowiązku słuchać madrych. :) A tak przy okazji, Pawle, jakie jest Twoje prywatne zdanie o Fabule? Takie jak o My Book, czy jednak inne? Możesz to rozwinąć? Odpowiedz Link
szwedzka Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 23:37 Widzę, Senseeko, że mam w Tobie adwokata :-) O Fabule nie mam zdania. Odnoszę wrażenie, że twórczyni ma intencje, którym warto przyklasnąć, chce stworzyć coś pośredniego między firmą usługową typu MyBook a prawdziwym wydawnictwem. Pytanie, czy coś takiego jest w stanie przetrwać ekonomicznie, no ale to okaże się w praniu. Istotne są szczegóły i praktyka, a Fabuła dopiero startuje. Może MyBook też miał takie intencje, że będą wypuszczać tylko teksty przyzwoite (nie przyjmują rażąco błędnych, przeprowadzają redakcję) i może potem okazało się, że mają za mało zleceń i przyjmują teksty słabsze, niż planowali, albo profesjonalnie przeprowadzona redakcja jest zbyt droga i potencjalni autorzy nie chcieli tyle płacić. Piszę "może", bo oczywiście równie dobrze mogli założenia firmy wyłącznie usługowej przyjąć na starcie, a wysoki poziom jest mydleniem oczu, żeby właśnie nie odstraszać autorów bojących się, że ich książka zostanie wydana w wydawnictwie kojarzącym się z grafomanią (to, o czym piszesz w tym wątku). Paweł Odpowiedz Link
donetta Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 13:10 Jesteś mocno przekonana co do swoich słów,że dobra książka obroni się sama.Traktujesz wydawcę jak wyrocznię , aha świetna książka no to co ,oczywiście wydajemy.Ale to zbyt proste.A zdanie wydawcy jest subiektywne.Ilu jest takich autorów którzy napisali świetne książki ale nie mogą ich wydać bo to duży koszt dla potencjalnego wydawcy a w związku z tym boją się oni ryzykować wydając książkę debiutanta?A co do Fabuły czy My book , nikt nikogo nie zmusza do wydawania u nich swoich książek a nie sądzę też by wydawnictwo połakomiło się na pieniądze z wydania grafomańskiej książki. Odpowiedz Link
dysgrafia Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 11.11.05, 18:49 donetta napisała: > Jesteś mocno przekonana co do swoich słów,że dobra książka obroni się > sama.(...)A co do Fabuły czy My book , > nikt nikogo nie zmusza do wydawania u nich swoich książek a nie sądzę też by > wydawnictwo połakomiło się na pieniądze z wydania grafomańskiej książki. A widzieliście jakie książki wydaje My Book? Czytałam fragmenty kilku o bardzo zachęcającym streszczeniu. I co się okazało - pomysł świetny, ale cała para poszła w gwizdek. Nikt autorowi nie zwrócił uwagi, że np styl przegadany, że naduzywa pewnych zwrotów, że językowo książka kuleje (styl, składnia..) a szkoda, bo mogła to być naprawdę dobra rzecz. Jeśli Fabuła będzie jak My Book kierować się kryterrium "klient płaci, klient wymaga" to nie wróżę przyszłości autorom tam publikującym. Nie jest prawdą, że dobra książka obroni się sama. Wydawca w wielu przypadkach się myli, mysli, że "to się nie sprzeda" a tymczasem... ktoś ryzykuje i mamy bestseler. Ale to działa tez i w drugą stronę. Jeśli autor ponosi koszty, wydawca może zaryzykować i jeśli książka okaże się "trafiona" to obaj zyskują. Problem pojawi się w momencie gdy wydawcy jest wszystko jedno czy książka jest dobra czy zła. Może być i grafoman, byle zapłacił. W końcu to jego kasa. I wtedy prędzej czy później wydawnictwo staje się punktem usługowym wydającym "pamiętniki dziadka" "złote myśli męża" czy "fantazje pani Mariolki" (ewentualnie "fantazje pana Henia") W ostatecznym rozrachunku wydawnictwo traci ponieważ obniża się jego renoma. Mam nadzieję, że Fabuła będzie jednak trzymać wysoki poziom i sprawdzać czy książki są warte wydania, a nie brać od każdego kto te 680 wyłoży. Albo brać i popracować z autorami żeby naprawdę wydać bestseller :) Pożyjemy, zobaczymy. Odpowiedz Link
czarnaba wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 19:19 "...prędzej czy później wydawnictwo staje się punktem usługowym wydającym "pamiętniki dziadka" "złote myśli męża" czy "fantazje pani Mariolki" (ewentualnie "fantazje pana Henia")..." No i niech będzie. I niech kto chce z niego korzysta. Co w tym złego? Niesprzedane egzemplarze poleżą i pójdą na przemiał, a papier z odzysku wykorzystają następni zapaleńcy - adepci pióra :)) Odpowiedz Link
senseeko Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 19:59 czarnaba napisała: > "...prędzej czy później wydawnictwo staje się punktem usługowym > wydającym "pamiętniki dziadka" "złote myśli męża" czy "fantazje pani Mariolki" > (ewentualnie "fantazje pana Henia")..." > > No i niech będzie. I niech kto chce z niego korzysta. Co w tym złego? > Niesprzedane egzemplarze poleżą i pójdą na przemiał, a papier z odzysku > wykorzystają następni zapaleńcy - adepci pióra :)) Dobrze, Ci mówić, bo udało Ci się przebić do "normalnego" wydawnictwa. Ale powiedz tak szczerze, gdyby Cię odrzucili i tam, to zdecydowałabys się na dofinansowanie swojej książki? A jeśli tak, to czy wolałabyś aby wyszła jako "perła" wśród chłamu, czy jednak w wydawnictwie, które trzyma jaki taki poziom? No bo Igor językowo i redakcyjnie odbiega poziomem (na plus) od tego, co prezentuje My Book we fragmentach. Nie czytałam tam wiele, zerknęłam tylko na dwie na chybił trafił wybrane powieści i fragmenty naprawdę wymagają dopracowania. To poziom, bo ja wiem... Teletygodnia, Naj... tam zdaje się pojawiają się takie krókie czytadełka. Być może są tam i perełki, ale poziom tych dwóch książek skutecznie zniechęcił mnie do przeglądania następnych. Gdybym miała wydawać w My Booku, to najbardziej właśnie tego bym się bała, ze ktoś z góry zaliczy moją książkę do grafomanii i nawet do niej nie zajrzy. Więc nie wiem czy bycie punktem usługowym opłaci się wydawnictwu na dłuższą metę. No chyba, żeby zatrudnili cała armię "murzynów" do szlifowania słabych książek (za dodatkową opłatą oczywiście) ale nie wiem czy z kolei autor na to by poszedł. To sa delikatne sprawy. Momo wszystko uważam, że jakieś sito powinno byc. Ty nie? Natomiast nie mam nic przeciwko wydawaniu "pamiętników pana Henia" jako usługi niskonakładowej. Ale to powinno być chyba wyraźnie rozgraniczone? A może się mylę? Odpowiedz Link
airam1 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 21:17 senseeko napisała: "No bo Igor językowo i redakcyjnie odbiega poziomem (na plus) od tego, co prezentuje My Book we fragmentach. Nie czytałam tam wiele, zerknęłam tylko na dwie na chybił trafił wybrane powieści i fragmenty naprawdę wymagają dopracowania. To poziom, bo ja wiem... Teletygodnia, Naj... tam zdaje się pojawiają się takie krókie czytadełka. Być może są tam i perełki, ale poziom tych dwóch książek skutecznie zniechęcił mnie do przeglądania następnych.Gdybym miała wydawać w My Booku, to najbardziej właśnie tego bym się bała, ze ktoś z góry zaliczy moją książkę do grafomanii i nawet do niej nie zajrzy." Nie wydawałam ani w My Book ani w Telbicie, ale przeczytałam sobie fragmenty Igora, który według Ciebie odbiega na plus od fragmentów książek wydanych przez My Book. Zacytuję Ci jeden z nich: "Słońce nieźle grzało, słuchałem ptaków i szumu drzew. Po rannym deszczu było parno i zielono...." Parno było ale drzewa szumiały? Bardzo interesujące zjawisko przyrody. We fragmencie zatytułowanym "Aleks", aż roi się od powtórzeń "mnie","we mnie". Masz rację Igor bardzo odbiega,tyle, że nie na plus. Odpowiedz Link
ewa741 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 21:23 Ale to język wybrany przez autorkę. Czy to znaczy, że pisarzowi nie wolno zrobić żadnego odstępstwa od reguły?! Jesli pisarz napisze, że padał śnieg mimo 30-stopniowego upału, należy go natychamist za to powiesic? Odpowiedz Link
airam1 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 21:46 ewa741 napisała: "Jesli pisarz napisze, że padał śnieg mimo 30-stopniowego upału, należy go natychamist za to powiesic?" Nie wspomniano w zapowiedzi, że "Igor" jest bajką dla dzieci.. Odpowiedz Link
ewa741 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 12.11.05, 15:50 Nie wspomniano również, że jest to dzieło naukowe z zakresu pogody. Odpowiedz Link
wkrasnicki Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 12.11.05, 23:49 "Igor" - został wydrukowany bez własnego wkładu finansowego. Może odnieść sukces finansowy lub nie. Autorka jedna wie (tak wewnątrz) co w tym wszystkim jest ważniejsze. Jedno wie już dziś - o porażce nie może być mowy. Odpowiedz Link
ewa741 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 21:27 Poza tym nie zauważyłam tam roju powtórzeń mnie, we mnie, ale widać wiek nie te i oczy już coraz gorzej służą... Odpowiedz Link
airam1 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 21:47 ewa714 napisała: "Poza tym nie zauważyłam tam roju powtórzeń mnie, we mnie, ale widać wiek nie te i oczy już coraz gorzej służą..." To przeczytaj uważniej fragment "Aleks". Odpowiedz Link
ewa741 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 21:55 Przykro mi, dalej nie widzę. Pomijam już to, że styl idelanie pasuje do 13-letniego chłopca. Nawet jeśli pani Ciwoniuk ma 25 lat (raczej nie, sadząc po Jej wypowiedziach w innych wątkach) to chwała Jej za to, że potrafiła wczuć się w psychikę nastolatka, nie robiąc tego na siłę. Czytając "Igora" nie odniosłam wrażenia, że język jest sztuczny, wymyslony dla potrzeb tej ksiązki i naciągany na młodzieżowy slang. Odpowiedz Link
airam1 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 22:11 ewa741 napisała: "Nawet jeśli pani Ciwoniuk ma 25 lat (raczej nie, sadząc po Jej wypowiedziach w innych wątkach) to chwała Jej za to, że potrafiła wczuć się w psychikę nastolatka, nie robiąc tego na siłę." A może niech wypowie sie 13 latek? ;) Odpowiedz Link
ewa741 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 11.11.05, 22:13 To wypowiedzi moich dzieci i ich znajomych:) Odpowiedz Link
czarnaba Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 12.11.05, 00:42 "...We fragmencie zatytułowanym "Aleks", aż roi się od powtórzeń "mnie","we mnie"... Nie mam zamiaru brać udziału w dyskusji na temat "Igora", pisz o tej książce co chcesz, masz prawo, ale spróbuj napisać choć stronę powieści w pierwszej osobie, nie używając tego zaimka: ja D. mnie, C. mnie, mi, B. mnie, mię, N. mną, Ms. mnie; lm → my «zaimek osobowy, którym osoba mówiąca oznacza siebie» Ja to zrobię. Mnie tam nie było. Daj to mnie. Podaj mi książkę. Lubił mnie, rzad. mię. Chodź ze mną. Mówił o mnie. Nie troszcz się o mnie. Można cyzelować język osoby dorosłej, ale w ustach dziecka nie będzie to brzmiało naturalnie. Odpowiedz Link
ewa741 Re: wydawnictwo staje się punktem usługowym... 12.11.05, 08:39 Sęk w tym, że nie roi się tam od powtórzeń!! Ktoś rzucił hasło, a reszta zamiast przeczytac, uwierzyła. Piszący te słowa miał chyba na mysli to, że dużo tam czasowników w pierwszej osobie liczbny pojedynczej. Nie może być innaczej, skoro narracja jest pierwszoosobowa. Czarnaba, głowa do góry. Książka się podoba! Poza tym widać ją w księgarniach, gazetach i o to chodzi:). Odpowiedz Link
ajtra Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 12.11.05, 01:41 Dysgrafia napisała: "A widzieliście jakie książki wydaje My Book? Czytałam fragmenty kilku o bardzo zachęcającym streszczeniu. I co się okazało - pomysł świetny, ale cała para poszła w gwizdek. Nikt autorowi nie zwrócił uwagi, że np styl przegadany, że naduzywa pewnych zwrotów, że językowo książka kuleje (styl, składnia..) a szkoda, bo mogła to być naprawdę dobra rzecz." To przykre, że po przeczytaniu tylko kilku fragmentów, wystawiasz książkom złą opinię. I co to za stwierdzenie: "...pomysł świetny, ale cała para poszła w gwizdek" jeśli, jak sama twierdzisz, przeczytałaś tylko fragmenty. Napisałaś: "Jeśli Fabuła będzie jak My Book kierować się kryterrium "klient płaci, klient wymaga" to nie wróżę przyszłości autorom tam publikującym." Przeczytanie kilku fragmentów książek, wydanych przez My Book, upoważniło Cię do wydania takiej opinii? W przeciwieństwie do Ciebie, ja wróżę przyszłość autorom wydającym w Wydawnictwie My Book i jemu podobnych. Napisałaś : " Wydawca w wielu przypadkach się myli, mysli, że "to się nie sprzeda" a tymczasem... " No właśnie. Odmawiano wydania mojej książki, bo zdaniem wydawców treść była niekomercyjna, "i, to się nie sprzeda." A tymczasem Wydawnictwo My Book przyjęło moją książkę, wydało, książka dobrze się sprzedaje, czego życzę wszystkim piszącym, początkującym autorom... I jeszcze krótka informacja: Jest różnica między określeniami grafomania, grafomaństwo. Tak chętnie i często nimi operujesz, więc powinnaś o tym wiedzieć. Odpowiedz Link
dysgrafia Re: My Book - czy wydaje dobre ksiazki 12.11.05, 10:45 ajtra napisała: > Dysgrafia napisała: > "A widzieliście jakie książki wydaje My Book? > Czytałam fragmenty kilku o bardzo zachęcającym streszczeniu. I co się okazało > - > pomysł świetny, ale cała para poszła w gwizdek. Nikt autorowi nie zwrócił > uwagi, że np styl przegadany, że naduzywa pewnych zwrotów, że językowo książka > kuleje (styl, składnia..) a szkoda, bo mogła to być naprawdę dobra rzecz." > > To przykre, że po przeczytaniu tylko kilku fragmentów, wystawiasz książkom > złą opinię. I co to za stwierdzenie: "...pomysł świetny, ale cała para poszła w gwizdek" jeśli, jak sama twierdzisz, przeczytałaś tylko fragmenty. A czy nie jest tak, że właśnie na podstawie jednego lub kilku fragmentów czytelnik wyrabia sobie zdanie o książce? Jeśli zobaczy ją na półce w księgarni, to może przekartkować, wyrobić sobie zdanie, kupić lub odłożyć. W internetowej musi polegać na fragmencie wybranym przez My Book lub autora uznając go za najbardziej reprezentatywną próbkę. I z tych fragmentow wynika mi taki obraz książki jaki opisałam - pomysł świetny, po przeczytaniu streszczenia "uczułam w sobie pożądliwość" ;) i chęć natychmiastową zapoznania się z książką, ale czytanie fragmentu skutecznie moją chęć ostudziły. To znaczy - chętnie bym sobie poczytała, bo lubię czytać i czytam wszystko co mi wpadnie w oko, cokolwiek by to nie było od napisów na murach, poprzez instrukcje obsługi, skrawki gazety, napisy na ubraniach aż do literatury pięknej. :) Kiedy wpadnie mi w ręce jakaś gazetka typu Teletydzień (nie kupuję, ale czytam np będąc w gościach u osoby, ktora kupuje) to zaraz otwieram na czytadełku Zającówny i czytam, choć to straszna grafomania. Ale czytanie to u mnie nałóg i odruch. Jednak tak samo jak nie kupuje teletygodnia czy Naj, bo mi szkoda pieniędzy tak samo nie kupię żadnej z tych książek, ktorych fragmenty czytałam na My Booku bo po prostu szkoda mi pieniedzy. Jesli zobaczę u kogoś to sobie poczytam. A pieniadze ciułam na lepszą literaturę :) > > Napisałaś: > "Jeśli Fabuła będzie jak My Book kierować się kryterrium "klient płaci, klient > > wymaga" to nie wróżę przyszłości autorom tam publikującym." > > Przeczytanie kilku fragmentów książek, wydanych przez My Book, upoważniło Cię > > do wydania takiej opinii? A dlaczego nie? Moja opinia jest jasna - jeśli Fabuła będzie publikowac każdą książkę nie zwracając uwagi na poziom, to autorzy naprawdę dobrych książek zginą tam przywaleni tonami chłamu. Nie wykluczam, że napisałaś arcydzieło i wydałaś je w My Booku. Ale ponieważ kilka przypadkowo wybranych książek, których streszczenie mnie zainteresowało, uznałam za chłam, to nie będę przeglądać kolejnych i mogę Twoje arcydzieło przegapić. I właśnie dlatego nie wróżę autorom tam publikującym przyszłości. Zostaną przegapieni. Poza tym, czy jakakolwiek biblioteka kupuje w My Booku? > W przeciwieństwie do Ciebie, ja wróżę przyszłość autorom wydającym w > Wydawnictwie My Book i jemu podobnych. A czy ja Ci zabraniam wróżyć? Wcale się nie zmartwię jeśli okażę się złym prorokiem. > > Napisałaś : > " Wydawca w wielu przypadkach się myli, mysli, że "to się nie sprzeda" a > tymczasem... " > > No właśnie. Odmawiano wydania mojej książki, bo zdaniem wydawców treść była > niekomercyjna, "i, to się nie sprzeda." > A tymczasem Wydawnictwo My Book przyjęło moją książkę, wydało, książka dobrze > się sprzedaje, czego życzę wszystkim piszącym, początkującym autorom... A możesz powiedzieć, czy już Ci się zwróciły wydane pieniądze? Przy okazji - skad masz informacje o sprzedaży tzn czy My Book przesyła Ci jakieś raporty? Tak z ciekawości pytam - jak autor sprzedający w My Booku kontroluje czy wydawnictwo go nie oszukuje i czy uczciwie odprowadza procent na jego konto? Są jakieś mozliwości? Czy wyłacznie dobra wola wydawnictwa? > > > I jeszcze krótka informacja: Jest różnica między określeniami grafomania, > grafomaństwo. Tak chętnie i często nimi operujesz, więc powinnaś o tym > wiedzieć. Ja? Nie przypominam sobie bym uzywała często okreslenia "grafomaństwo" Raczej "grafomania" "grafoman" "grafomański" Może mylisz mnie z kimś innym? Ale wracając do meritum Twojego zarzutu, to chyba coś Ci się pomyliło. Słownik użnaje grafomanię i grafomaństwo za synonimy. sjp.pwn.pl/haslo.php?id=17462 sjp.pwn.pl/haslo.php?id=17459 No chyba, że grafomania pomyliła Ci się z dysgrafią. Odpowiedz Link
ajtra Re: My Book - czy wydaje dobre ksiazki 12.11.05, 12:31 dysgrafia napisała: "A możesz powiedzieć, czy już Ci się zwróciły wydane pieniądze? " Oczywiście, że tak. Na szczęście są jeszcze czytelnicy, którzy nie wzgardzają książką po przeczytaniu fragmentu ;) dysgarfia napisała "Przy okazji - skad masz informacje o sprzedaży tzn czy My Book przesyła Ci jakieś raporty? " Po zalogowaniu się, mogę sprawdzić jak wygląda sprzedaż moich książek. dysgrafia napisała : "Tak z ciekawości pytam - jak autor sprzedający w My Booku kontroluje czy wydawnictwo go nie oszukuje i czy uczciwie odprowadza procent na jego konto? Są jakieś mozliwości? Czy wyłacznie dobra wola wydawnictwa?" Jeśli w przyszłości zamierzasz wydać swoją książkę, powinnaś wiedzieć, że istnieje coś takiego jak zaufanie wydawca - autor, autor - wydawca. Mam nadzieję, że moje odpowiedzi zaspokoiły Twoją ciekawość. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
autumna Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 12.11.05, 10:51 Ja bym popatrzyła na to z innej strony. Weźmy na warsztat ofertę z jakiegokolwiek innego wydawnictwa, które wydaje za pieniądze swoje, a nie autorów. I co? Nikt mi nie powie, że tam są same arcydzieła literatury! Ot, chociażby "Cichodajka" Weroniki R., czyli naszej rodzimej Melissy P. Wydawca niewątpliwie miał świadomość, że wydaje badziewie, ale że jest to badziewie, które się sprzeda. Poza nielicznymi wyjątkami chyba więc w każdym wydawnictwie mamy mieszaninę książek i dobrych, i ewidentnego chłamu. Odpowiedz Link
wenecka Re: W obronie wydawnictwa Fabuła 02.01.06, 15:49 Pani Aniu, Jaki zatem jest całkowity nakład początkowy ponad te minimum 10 szt.? Od czego uzależniają Państwo wielkośc nakładu? Gdyby dzisiaj zgłosił się do Państwa autor-debiutant, to jaki nakład by mu Państwo zaproponowali? Jak wpływ miałoby to, że mógłby sam "załatwić" patronaty medialne? Odpowiedz Link
aniutek13 Re: Wydawnictwo Fabuła 08.11.05, 18:51 Czarnaba, ale po "Igorze" nie jestes już debiutantką. Jesli to nie tajemnica, piszesz już następną powieść. Chętnie przeczytałabym coś Twojego:) Odpowiedz Link
teano_laura Podpisałam umowę 29.11.05, 11:20 Podpisałam z nimi umowę. No i zobaczymy :) Trzymajcie kciuki! Odpowiedz Link
czarnaba Re: Podpisałam umowę 03.12.05, 11:56 No, jest już zapowiedź! www.fabula.pl/index.html :)) Odpowiedz Link
teano_laura Re: Podpisałam umowę 03.12.05, 23:58 czarnaba napisała: > No, jest już zapowiedź! > www.fabula.pl/index.html > :)) I streszczenie :) Odpowiedz Link
galicja12 Re: Podpisałam umowę 04.12.05, 15:40 Gratuluję profesjonalizmu temu wydanictwu, w zapowiedzi znalazły się tylko trzy literówki. Już to świadczy o tym, jak powaznie traktuje klientów-autorów. Odpowiedz Link
teano_laura Re: Podpisałam umowę 04.12.05, 16:47 galicja12 napisała: > Gratuluję profesjonalizmu temu wydanictwu, w zapowiedzi znalazły się tylko trzy > > literówki. Już to świadczy o tym, jak powaznie traktuje klientów-autorów. Nie czepiasz się przypadkiem? Aż z ciekawości weszłam sprawdzić i znalazłam tylko jedno "się" bez ogonka. jakież to literówki? Czyzby inne wydawnictwa prezentowały się gorzej? Odpowiedz Link
galicja12 Re: Podpisałam umowę 04.12.05, 16:59 Dwa razy sie, zamist się i nia - nią. Przepraszam, powinnam napisać "profesjonalizmu". Nie przejmuj się, ostatnio w PWN-owskim podręczniku znalazłam 5 błędów, a w tym jeden merytoryczny, a Prószyński i S-ka upodobał sobie pisownię ryzyk fizyk, a nie ryzyk-fizyk. Podobno nie ma ksiązki bez błedów. Autorzy nie sa nieomylni, wydawnictwa równiez. Odpowiedz Link
teano_laura Re: Podpisałam umowę 04.12.05, 17:12 galicja12 napisała: > Dwa razy sie, zamist się i nia - nią. Przepraszam, powinnam > napisać "profesjonalizmu". Nie przejmuj się, ostatnio w PWN-owskim podręczniku > znalazłam 5 błędów, a w tym jeden merytoryczny, a Prószyński i S-ka upodobał > sobie pisownię ryzyk fizyk, a nie ryzyk-fizyk. Podobno nie ma ksiązki bez > błedów. Autorzy nie sa nieomylni, wydawnictwa równiez. O kurczę, gdybym była wydawcą chciałabym Cię mieć jako korektorkę ;) Odpowiedz Link
czarnaba Re: Podpisałam umowę 28.12.05, 13:16 Nie minął miesiąc i już można kupić Twoją książkę! mix.strefa.pl/ Gratuluję :) Odpowiedz Link
skajstop Re: Podpisałam umowę 28.12.05, 13:28 czarnaba napisała: > Nie minął miesiąc i już można kupić Twoją książkę! > mix.strefa.pl/ > Gratuluję :) Do gratulacji się dołączam, a jakże! Ale przy okazji, wytłumaczcie mi, dlaczego nowa książka jest sprzedawana w antykwariacie? A co z księgarniami? Odpowiedz Link
chemo teano, a jak tam egz. autorskie? 28.12.05, 14:39 Możesz zdradzić, w jakiej drukarni Ci drukowali? Powinno być w stopce redakcyjnej książki. I czy ładnie wyszło? Pytam, bo mam jakiegoś cholernego pecha, właśnie mi pewna cyfrówka przysłała buble, z których po otwarciu wysypały się kartki. Odpowiedz Link
ber66 Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 30.12.05, 12:06 Egzemplarzy obowiązkowych dla bibliotek trzeba wysłać 17!! a nie 2. W innym przypadku grozi grzywna :-), choć z tego powodu wydawcom nie jest akurat do śmiechu. Odpowiedz Link
skajstop Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 30.12.05, 12:36 ber66 napisał: > Egzemplarzy obowiązkowych dla bibliotek trzeba wysłać 17!! a nie 2. W innym > przypadku grozi grzywna :-), choć z tego powodu wydawcom nie jest akurat do > śmiechu. Wszedłem na ich stronę i jak sobie wyliczyłem, że 15 egz mojej teoretycznej książki miałoby mnie kosztować 2,500 zł, to z wrażenia spadłem z krzesła. To jest firma usługowa, nie normalne wydawnictwo. Szkoda, że ludzie dają sie na to nabierać... Odpowiedz Link
an_7 Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 30.12.05, 13:13 Zastanawiam się, jak to wyliczyłeś? Chyba masz na myśli My Book. A na marginesie, sprawdzałam w księgarni Prusa w Warszawie. Tam nie ma ich książek. Podpisałam umowę z Fabułą i na razie współpraca przebiega dobrze. Dostałam już książkę po korekcie. Właśnie dopisuję ostatnie poprawki. Z tego co wiem, jeszcze w styczniu moja powieść będzie w księgarniach. Odpowiedz Link
autumna Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 30.12.05, 13:27 > marginesie, sprawdzałam w księgarni Prusa w Warszawie. Tam nie ma ich książek. www.gkn-prus.com.pl Wpisz w wyszukiwanie wg wydawnictwa "my book". Prawda, że książek fizycznie nie ma na półce, natomiast możesz je na miejscu zamówić i tamże odebrać. Odpowiedz Link
skajstop Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 30.12.05, 13:29 Autumno, ale co zrobić, jak ktoś nie mieszka w Warszawie, a nie chce zamawiać przez Internet? Ksiązka ma być w ksiegarni, inaczej jest to budowanie iluzji. Odpowiedz Link
autumna mieć książkę na półce... 30.12.05, 17:34 Ha, książka na półkach w księgarniach to marzenie każdego autora. Niemniej jednak wydawca dopiero wtedy jest nie w porządku, gdy obiecuje gruszki na wierzbie. Dlatego, co już było powtarzane na tym forum nie raz, trzeba dokładnie przeczytać umowę, bo to ona jest wiążąca. I pytać, pytać, jeszcze raz pytać o konkrety: czy książka będzie w księgarniach, a jeżeli tak, to kiedy, w których i jak długo. Niemniej jednak jeśli w samej pisemnej umowie wydawca nie zobowiązuje się do tego, że wprowadzi książkę do obiegu poprzez "normalne" księgarnie, wcale nie musi tego zrobić, a wcześniejsze obietnice wytłumaczy tym, że "nic się nie dało zrobić, bo hurtownie i księgarnie nie są zainteresowane książkami o takiej tematyce" lub czymś podobnym, co zresztą prawdopodobnie będzie szczerą prawdą, w którymś wątku ktoś na hurtownie już tu pomstował... Odpowiedz Link
skajstop Re: mieć książkę na półce... 30.12.05, 17:55 autumna napisała: > Ha, książka na półkach w księgarniach to marzenie każdego autora. Niemniej jedn > ak wydawca dopiero wtedy jest nie w porządku, gdy obiecuje gruszki na wierzbie > . Dlatego, co już było powtarzane na tym forum nie raz, trzeba dokładnie przecz > ytać umowę, bo to ona jest wiążąca. I pytać, pytać, jeszcze raz pytać o konkret > y: czy książka będzie w księgarniach, a jeżeli tak, to kiedy, w których i jak d > ługo. Niemniej jednak jeśli w samej pisemnej umowie wydawca nie zobowiązuje się > do tego, że wprowadzi książkę do obiegu poprzez "normalne" księgarnie, wcale n > ie musi tego zrobić, a wcześniejsze obietnice wytłumaczy tym, że "nic się nie d > ało zrobić, bo hurtownie i księgarnie nie są zainteresowane książkami o takiej > tematyce" lub czymś podobnym, co zresztą prawdopodobnie będzie szczerą prawdą, > w którymś wątku ktoś na hurtownie już tu pomstował... Trudno się nie zgodzić. Dlatego ja bym radził autorom i autorkom szukać do upadłego wydawcy na swój tekst, który zainwestuje własne pieniądze. Bo wtedy będzie walczył o los ksiązki. A tak... Dlatego mnie zbulwersowało to wyliczenie z MyBook. 15 egz, dwa i pół tysiąca złotych. I co za to mam? Ech, zostawmy to, Sylwester się zbliża. Ale jak czytam te wątki, to widzę jedno: może pora, aby zacząc walczyć na tym forum nie tylko z picactwem :), ale też z firmami, które sprzedaja iluzję? Bo dla mnie "wydawnictwo", które w jednej księgarni położy książkę autora, mówiąc mu, że ją "wydał" jako pozycję ogólnopolską, to sprytni manipulanci. Chyba, że ktoś z pełną świadomością chce 15 egz, i już. Odpowiedz Link
autumna Re: mieć książkę na półce... 31.12.05, 09:24 Zobacz tę cenę, to dopiero padniesz: www.slaskie-abc.com.pl/chcesz_wydac.html Ale to jest realny koszt wydania ksiązki, która będzie w księgarniach całej Polski. I weź pod uwagę, że wydawca nie bierze tych 10 000 do kieszeni, tylko musi opłacić druk, transport, promocję + obciążenia, które zżerają ok. 40% dochodu (ZUS, VAT, podatek dochodowy). > może pora, aby zacząc walczyć na tym forum nie tylko z picactwem :), ale też z > firmami, które sprzedaja iluzję? Z czym chcesz walczyć? Z firmami które wykonują usługę zgodnie z przedstawioną przez siebie ofertą? Ty ofertę przeczytałeś, nie podoba Ci się, nie skorzystasz. W czym problem? Odpowiedz Link
skajstop Re: mieć książkę na półce... 31.12.05, 10:53 Autumna napisała: > Z czym chcesz walczyć? Z firmami które wykonują usługę zgodnie z przedstawioną > przez siebie ofertą? Ty ofertę przeczytałeś, nie podoba Ci się, nie skorzystasz > . W czym problem? Widzisz, ja nic nie mam do Fabuły w sensie osobistym, bo jak wspominałem, książki wydaję gdzie indziej. Niemniej, właśnie dlatego, że je wydaję, mam rzeczywiste pojęcie o rynku wydawniczym. I kiedy czytam o takich "wydawnictwach ", to zaczyna rosnąć we mnie współczucie (nie mylić z pogardą) dla ludzi, którzy nie znając się na specyfice branży, ulegają mitowi, że jak ktoś sie nazwie "wydawnictwo", to to jest to samo, co Muza, Wydawnictwo Literackie czy WAB. Tyle, że trzeba trochę zapłacić. Otóż - nie. Jak wspomniałem wyżej, to jest sprzedawanie iluzji. Autumno, nowa książka, w dniu premiery, sprzedawana w antykwariacie, i to przez samego "wydawcę"??? Gorzej. Spójrz na taki paragraf ze strony Fabuły: "8. Przekazujemy książkę do innych punktów sprzedaży na terenie Polski." Chętnie się dowiem, z jakimi to ogólnopolskimi dystrybutorami współpracuje Fabuła. Matras? Olesiejuk? Ktoś inny? Jacyś dystrybutorzy regionalni? Czy raczej dwie zaprzyjaźnione księgarnie gdzieś tam, albo sprzedaż z plecaka? Pytałem o ich książki w najwiekszych księgarniach u siebie - nikt o takiej firmie nie słyszał. Nie ma ich książek w księgarniach internetowych typu Merlin albo podobne. To chyba mam prawo się cierpko skrzywić, nie uważasz? :) Wiesz, w czym widzę problem? Nie w tym, że takie firemki istnieją. Jeżeli ktoś ma zamiar wydać wspomnienia, i wystarcza mu 15 egz., to świetnie, taka Fabuła jest w sam raz dla niego. Ale jeżeli ktoś chce wejść w obieg literacki - nie tędy droga. A czytając ten wątek, i parę innych na forum GW, widzę, że w tych dyskusjach Fabuła niewiele się różni od innych wydawnictw. I jak to czyta ktoś niezorientowany... W zasadzie, jak napisałem, mnie problem nie dotyczy. Odezwałem się w tej sprawie, bo jestem zdziwiony - podejrzewam, że wiele osób świetnie sobie zdaje sprawę z tego, o czym napisałem, przecież tu siedzą tłumacze i inni autorzy. Weź się postaw w sytuacji kogoś, kto chce wydać swoją pierwszą książkę i szuka informacji na forum... Odpowiedz Link
autumna Re: mieć książkę na półce... 31.12.05, 11:41 > tędy droga. A czytając ten wątek, i parę innych na forum GW, widzę, że w tych > dyskusjach Fabuła niewiele się różni od innych wydawnictw. I jak to czyta ktoś > niezorientowany... No cóż, wydawanie nakładem autora jest stare jak świat, natomiast na pewno nowością jest "druk na żądanie". To i nie ma się co dziwić, że wątków brak. Odpowiedz Link
skajstop Re: mieć książkę na półce... 31.12.05, 12:03 Nie o druk przecież mi chodziło, bo to jasne - w międzywojniu sławne później osoby też zaczynały od "nakładem własnym autora" - tylko o to, iż, jak zacytowałem, niektórzy "wydawcy" lekko rozmijają się z rzeczywistością, czego osoby niezorientowane nie wiedzą... Ale chyba tylko ja mam takie podejście, może dziwaczne, więc pax vobiscum i zamknijmy ten temat :) Odpowiedz Link
autumna Re: mieć książkę na półce... 31.12.05, 12:37 > zacytowałem, niektórzy "wydawcy" lekko rozmijają się z rzeczywistością, czego > osoby niezorientowane nie wiedzą... Ależ ja do tego samego zmierzam! Niechże ten rynek wydawniczy bedzie bogaty, dla każdego coś dobrego: e-booki, audiobooki, "druk na żądanie", niskie nakłady, wysokie nakłady... Do wyboru: za pieniądze wydawcy, za pieniądze autora. Byle w każdym przypadku wydawca (także ten, któremu nie trzeba płacić za publikację, ale któremu jakby nie było dajemy prawo, często wyłączne, do rozpowszechniania naszej książki) rzetelnie informował: co autor z tego będzie miał. Do Fabuły trudno mieć pretensje, że jej dystrybutorzy nie znają, bo wystartowała coś 2 miesiące temu. Poczekamy, zobaczymy... Odpowiedz Link
skajstop Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 30.12.05, 13:28 Upss, przepraszam, miałem na mysli oczywiście MyBook. Ta cena mnie zaszokowała. Niemniej, pomysł sprzedawania książki w antykwariacie zamiast w księgarniach całego kraju, wydaje mi sie dziwny, delikatnie mówiąc. Odpowiedz Link
an_7 Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 30.12.05, 18:16 Przy okazji powrócę do tematu znanych wydawnictw. Wysłałam książkę na konkurs Zysku i Spółki. Niby porządna firma, a nawet nie podali wyników konkursu. Odpowiedz Link
skajstop Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 30.12.05, 18:44 an_7 napisała: > Przy okazji powrócę do tematu znanych wydawnictw. Wysłałam książkę na konkurs > Zysku i Spółki. Niby porządna firma, a nawet nie podali wyników konkursu. I raczej nie podadzą, bo minął rok. Moim zdaniem, uznali, że żaden z tekstów nie spełnia ich oczekiwań - tyle, że woleli publicznie nie ogłaszać fiaska konkursu. Odpowiedz Link
autumna Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 30.12.05, 13:03 > Egzemplarzy obowiązkowych dla bibliotek trzeba wysłać 17!! a nie 2. Niezupełnie. Dla nakładów do 100 egz. tylko 2 (po jednym do BN i BJ). Odpowiedz Link
teano_laura Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 02.01.06, 21:32 chemo napisała: > Możesz zdradzić, w jakiej drukarni Ci drukowali? Powinno być w stopce redakcyjn > ej książki. www.sowadruk.pl I czy ładnie wyszło? Pytam, bo mam jakiegoś cholernego pecha, właśn > ie mi pewna cyfrówka przysłała buble, z których po otwarciu wysypały się kartki > . Na razie kartki się nie sypią, ale książka ma dopiero kilka dni. Moim zdaniem wygląda nieźle (zobacz w sygnaturce). Wprawdzie pojawiły się jakieś "dzikie" spacje i drobne literówki, których nie ma w tekscie oryginalnym, ale mam nadzieję, że da się to jeszcze poprawić przed puszczeniem do szerszej dystrybucji. Jedyne co mogę zarzucić to bardzo "oszczędne" marginesy. Tekst jest trochę "nabity" brak oddechu, ale teraz większość tak się drukuje. Mam nadzieję, że wydawnictwo okaże się jednak porządnym wydawnictwem wbrew krakaniom niektorych. No cóż - pozyjemy - zobaczymy. Odpowiedz Link
skajstop Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 02.01.06, 22:11 teano_laura napisała: > Wprawdzie pojawiły się jakieś "dzikie" spacje i drobne literówki, których nie > ma w tekscie oryginalnym, ale mam nadzieję, że da się to jeszcze poprawić przed puszczeniem do szerszej dystrybucji. To co Ty dostałaś, jeżeli wolno spytać? Bo z Twoich słów rozumiem, że nie są to autorskie z pełnej puli nakładu? > Jedyne co mogę zarzucić to bardzo "oszczędne" marginesy. Tekst jest > trochę "nabity" brak oddechu, ale teraz większość tak się drukuje. To akurat zależy od wydawcy :) i jeżeli masz jakiś wpływ, lepiej aby książka była trochę grubsza i wygodniejsza w czytaniu, niż taka ścieśniona. Za to akurat nawet warto trochę dopłacić... > Mam nadzieję, że wydawnictwo okaże się jednak porządnym wydawnictwem wbrew > krakaniom niektorych. No cóż - pozyjemy - zobaczymy. Pewno mnie miałaś na myśli, więc sie kajam i wyjaśniam: ja życzę Ci jak najlepiej, naprawdę :) Właśnie dlatego pytam i podpowiadam kwestię w tym wszystkim niezwykle ważną: dystrybucję prowadzoną w taki sposób, aby książka była dostępna i w Kielcach, i w Koszalinie. Aha, w innym wątku pytałaś o sposób podpisywania umowy. Moim zdaniem, nie ma znaczenia, czy podpisujesz ją na odległość czy bezpośrednio (choć lepiej w ten drugi sposób). Ale należy zrobić parafki na wszystkich stronach i mieć sprecyzowanych kilka ważnych punktów. Odpowiedz Link
teano_laura Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 03.01.06, 09:52 skajstop napisał: > teano_laura napisała: > > > Wprawdzie pojawiły się jakieś "dzikie" spacje i drobne literówki, których > nie > > ma w tekscie oryginalnym, ale mam nadzieję, że da się to jeszcze poprawić > przed puszczeniem do szerszej dystrybucji. > > To co Ty dostałaś, jeżeli wolno spytać? Bo z Twoich słów rozumiem, że nie są to > autorskie z pełnej puli nakładu? Zależy jak rozumiemy nakład :) To są autorskie, ale w zależności od zapotrzebowania nakład ma się zwiększać progresywnie przez dodruk. Więc moze uda się jeszcze drobne poprawki wprowadzić. Nie wiem zreztą jakim cudem te rzeczy wyskoczyły, bo ponoć przy konwersji Worda do pdf takie rzeczy się nie zdarzają ;) > > > Jedyne co mogę zarzucić to bardzo "oszczędne" marginesy. Tekst jest > > trochę "nabity" brak oddechu, ale teraz większość tak się drukuje. > > To akurat zależy od wydawcy :) i jeżeli masz jakiś wpływ, lepiej aby książka > była trochę grubsza i wygodniejsza w czytaniu, niż taka ścieśniona. Za to akura > t > nawet warto trochę dopłacić... No właśnie nie wiem na ile mogę mieć wpływ. Początkująca jestem. Poza tym to jest format A5 i tak mam w umowie. Wygodniej się czyta węższą książkę jak np Czarnaby. Ale teraz to już chyba musztarda po obiedzie, to juz by nie była "drobna poprawka" Za to okładka lepiej wygląda na A5 niż skompresowana do minimini. No i czcionka może być bardziej przyjazna oku. Gdyby nie to, ze książka sama w sobie jest gruba (na A5 tak nie wygląda, ale jednak jeśli chodzi o ilość znaków to nie jest to maleństwo choć do Orzeszkowej czy Reymonta jej daleko) to pomyślałabym o dołączeniu niewielkich ilustracji. Wtedy oddech by był. > > > Mam nadzieję, że wydawnictwo okaże się jednak porządnym wydawnictwem wbre > w > > krakaniom niektorych. No cóż - pozyjemy - zobaczymy. > > Pewno mnie miałaś na myśli, więc sie kajam i wyjaśniam: ja życzę Ci jak > najlepiej, naprawdę :) Nie miałam na myśli nikogo konkretnego. Wydawnictwo jest nowe, więc jeszcze do końca nie wiadomo kto zacz. Pani Anna jest bardzo miła i do tego (co się rzadko zdarza u wydawców) nie wykazuje zupacko-pogardliwych skłonności. To cenne. Mam więc nadzieję, ze uda się jej jak piszesz: > Właśnie dlatego pytam i podpowiadam kwestię w tym wszystkim niezwykle ważną: > dystrybucję prowadzoną w taki sposób, aby książka była dostępna i w Kielcach, i > w Koszalinie. Na razie trzeba załatwić jeszcze jakieś formalności, ale mam nadzieję, ze już niedługo będę mogła napisać "kochani, sprawdziłam - wydawnictwo jest wiarygodne i profesjonalne! A do tego dba o autora i traktuje go po ludzku" Swoją drogą właśnie z tego powodu, że walczyłam o prawo do tzw "nadzoru autorskiego" zresztą zagwarantowanego ustawą i nie chciałam się zgodzić na kota w worku, jeśli chodzi o szatę graficzną, pewne wydawnictwo wycofało się z negocjacji. > Aha, w innym wątku pytałaś o sposób podpisywania umowy. Moim zdaniem, nie ma > znaczenia, czy podpisujesz ją na odległość czy bezpośrednio (choć lepiej w ten > drugi sposób). Ale należy zrobić parafki na wszystkich stronach i mieć > sprecyzowanych kilka ważnych punktów. Bezpośrednio wiązałoby się z uciążliwą podróżą na którą nie miałam czasu (w końcu muszę zarabiać na życie. Nie samym pisaniem żyje człowiek). Ale i to dało się ustalić. Jak już mówiłam - pani Anna jest rozsądną i miłą osobą. No to teraz - trzymajcie kciuki za dystrybucję ;) Odpowiedz Link
skajstop Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 03.01.06, 10:56 teano_laura napisała: > > To co Ty dostałaś, jeżeli wolno spytać? Bo z Twoich słów rozumiem, że nie > są to autorskie z pełnej puli nakładu? > > Zależy jak rozumiemy nakład :) > To są autorskie, ale w zależności od zapotrzebowania nakład ma się zwiększać > progresywnie przez dodruk. Więc może uda się jeszcze drobne poprawki wprowadzić Ja rozumiem przez autorskie nie jakieś wydruki z cyfrówki albo podobne, tylko egz. autorskie z tej samej kilkutysięcznej puli, która trafia do księgarń. Wtedy dysponujesz _identycznymi_ egz. jak te księgarniane. W kwestię robienia dodruków nie chcę tu wchodzić, ale zaczynam być niezwykle ciekaw, jaka jest wysokość tego pierwszego nakładu. Bo zazwyczaj robi sie go w pewnej (znacznej) wysokości, bo to obniża koszty. Może uchyl chociaż rąbka tajemnicy i określ rząd wielkości? 50? 500? 5000? > Nie wiem zreztą jakim cudem te rzeczy wyskoczyły, bo ponoć przy konwersji Worda do pdf takie rzeczy się nie zdarzają ;) To wydawca nie robił normalnego składu? Korzystał z Worda? Bo nie rozumiem... > No właśnie nie wiem na ile mogę mieć wpływ. Początkująca jestem. Poza tym to > jest format A5 i tak mam w umowie. Wygodniej się czyta węższą książkę jak np > Czarnaby. Tym sie nie martw, bo A5 to nie jest zły format. Mnie szło o te wąskie marginesy - to się niezbyt wygodnie czyta, zwłaszza kiedy towarzyszy temu ścieśnienie kolejnych wersów... > Ale teraz to już chyba musztarda po obiedzie, to juz by nie była "drobna poprawka" Wydałaś pierwszą książkę, wydasz i kolejne :) warto zdobywać wiedzę... > Nie miałam na myśli nikogo konkretnego. Wydawnictwo jest nowe, więc jeszcze do > końca nie wiadomo kto zacz. Pani Anna jest bardzo miła i do tego (co się rzadko zdarza u wydawców) nie wykazuje zupacko-pogardliwych skłonności. A nie, tu zaprotestuję :) są różni wydawcy, nawet pośród tych dużych bywają bardzo fajni... choć drani także nie brakuje. > To cenne. > Mam więc nadzieję, ze uda się jej jak piszesz: > > Właśnie dlatego pytam i podpowiadam kwestię w tym wszystkim niezwykle waż > ną: dystrybucję prowadzoną w taki sposób, aby książka była dostępna i w Kielc > ach, i w Koszalinie. > > Na razie trzeba załatwić jeszcze jakieś formalności, ale mam nadzieję, ze już > niedługo będę mogła napisać "kochani, sprawdziłam - wydawnictwo jest wiarygodne i profesjonalne! A do tego dba o autora i traktuje go po ludzku" > > Swoją drogą właśnie z tego powodu, że walczyłam o prawo do tzw "nadzoru > autorskiego" zresztą zagwarantowanego ustawą i nie chciałam się zgodzić na kota w worku, jeśli chodzi o szatę graficzną, pewne wydawnictwo wycofało się z > negocjacji. Boże mój... Sprawa jest prosta: stuprocentowej kontroli raczej nigdy mieć nie będziesz, zresztą to nie nasza (autorów) działka, my mamy dobrze pisać. Ale w kwestiach redakcyjnych bądź nieugięta - wgląd aż do fazy składu, chyba że wydawca zrobił wcześniej 100 porządnych książek, wtedy można założyć, iż przy 101 też tak będzie. Co do okładki, też masz prawo obejrzeć projekt i odrzucić, chociaż kiedy nie ty płacisz, tylko tobie płacą, sprawa przestaje być tak jednoznaczna, niestety... ale tak czy owak, masz prawo do decyzji. Jeżeli wydawca ci takie prawa odbiera, jest tylko jedna rada - zmienić wydawcę. > > Aha, w innym wątku pytałaś o sposób podpisywania umowy. Moim zdaniem, nie > ma znaczenia, czy podpisujesz ją na odległość czy bezpośrednio (choć lepiej > w ten drugi sposób). Ale należy zrobić parafki na wszystkich stronach i mieć > > sprecyzowanych kilka ważnych punktów. > > Bezpośrednio wiązałoby się z uciążliwą podróżą na którą nie miałam czasu (w > końcu muszę zarabiać na życie. Nie samym pisaniem żyje człowiek). Ale i to dało się ustalić. Jak już mówiłam - pani Anna jest rozsądną i miłą osobą. > No to teraz - trzymajcie kciuki za dystrybucję ;) Trzymamy, a w razie czego być może na priv będę mógł Ci pomóc. Ale to w razie kłopotów, które - mam nadzieję - nie wystąpią :P Odpowiedz Link
chemo ja w kwestii technicznej 03.01.06, 11:07 > Ja rozumiem przez autorskie nie jakieś wydruki z cyfrówki albo podobne, Z cyfrówki nie wychodzą "jakieś wydruki", tylko pełnowartościowa książka; niczym się nie różni od offsetowych. No, poza ceną. Odpowiedz Link
skajstop Re: ja w kwestii technicznej 03.01.06, 11:24 chemo napisała: > > Ja rozumiem przez autorskie nie jakieś wydruki z cyfrówki albo podobne, > > Z cyfrówki nie wychodzą "jakieś wydruki", tylko pełnowartościowa książka; niczy > m się nie różni od offsetowych. No, poza ceną. Chemo, i tu właśnie jest pies pogrzebany - bo jaki to wydawca drukuje "nakład" na cyfrówkach? To właśnie wzbudziło moje zdziwienie. Ja już widziałem sytuację, gdy autor dostał egz. z cyfrówki, po czym... normalny nakład nigdy nie został wydrukowany, a wydawca poszedł do piachu. Dlatego pytam Teano o egz. z offsetu. Dla mnie tylko takie mają znaczenie, prawdę mówiąc... bo tu jest dolne ograniczenie. Ze wzgledu na koszty nikt normalny nie zrobi np. 50 egz. Zrobi raczej 500... Odpowiedz Link
poslonek Re: ja w kwestii technicznej 14.02.06, 10:11 chemo napisała: > > Ja rozumiem przez autorskie nie jakieś wydruki z cyfrówki albo podobne, > Z cyfrówki nie wychodzą "jakieś wydruki", tylko pełnowartościowa książka; niczym się nie różni od offsetowych. No, poza ceną. Nieprawda. Technologia druku cyfrowego sprawia, że karty książki są (przynajmniej lekko) pofałdowane. Przy offsecie tego nie ma. Odpowiedz Link
chemo a właściwie ile stron??? 03.01.06, 13:17 > książka sama w sobie jest gruba (na A5 tak nie wygląda, ale jednak jeśli chodzi > o ilość znaków to nie jest to maleństwo choć do Orzeszkowej czy Reymonta jej Słuchaj, a ile właściwie stron ma Twoja książka? Nie widzę tego ani na stronie wydawnictwa, ani antykwariatu. Odpowiedz Link
teano_laura Re: a właściwie ile stron??? 03.01.06, 16:18 chemo napisała: > Słuchaj, a ile właściwie stron ma Twoja książka? Nie widzę tego ani na stronie > wydawnictwa, ani antykwariatu. 259 wliczając tytułową, spis treści itp Odpowiedz Link
arrial Re: a właściwie ile stron??? 16.02.06, 13:37 Też gladam tą twoja książkę z przodu i z tyłu. Skąd wziełaś te misie-pisie na okładce? To pomysł wydawcy??? Odpowiedz Link
teano_laura Re: a właściwie ile stron??? 16.02.06, 21:17 arrial napisała: > Też gladam tą twoja książkę z przodu i z tyłu. Skąd wziełaś te misie-pisie na > okładce? To pomysł wydawcy??? Jakie misie-pisie? Odpowiedz Link
autumna misie-pisie 17.02.06, 09:28 Chyba chodzi o te opinie z tyłu: img107.imageshack.us/img107/521/tylokladki8pt.jpg To od Twoich znajomych czy wydawca sam skombinował? Odpowiedz Link
arrial Re: misie-pisie 17.02.06, 10:16 O te, o te! Wydawca nie wie, ze nachalna reklama bywa anty-reklamą? Odpowiedz Link
teano_laura Re: misie-pisie 17.02.06, 17:41 Puściłam tą książkę "po ludziach" jeszcze przed drukiem. Dałam ogłoszenie na jednym z forów internetowych podałam dolną granicę wieku i czekałam na zgłoszenia. Byłam ciekawa jaki jest odbiór, a zależało mi właśnie, żeby to nie był nikt znajomy. Znajomi nigdy nie będą do końca obiektywni, a jest duża szansa na obiektywizm osób obcych i anonimowych. Odpowiedz Link
chemo Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 03.01.06, 09:04 Dzięki. Tę drukarnię znam, robili ładnie, ino zachciało mi się tańszej i oto mam skutki... Odpowiedz Link
teano_laura Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 14.02.06, 09:49 arrial napisała: > wydałaś pod pseudonimem? A czemu pytasz? Odpowiedz Link
arrial Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 15.02.06, 15:49 A nie można? Bo to dziwne nazwisko. Odpowiedz Link
teano_laura Re: teano, a jak tam egz. autorskie? 15.02.06, 16:13 arrial napisała: > A nie można? Bo to dziwne nazwisko. Oczywiście, że można. Tak byłam ciekawa dlaczego pytasz. Teano to imię (żony Pitagorasa - fajna kobitka była) a zarazem mój nick, pod którym publikuję na portalu literackim. Nie chciałam go tracić. Odpowiedz Link
trutka.na.szczury a kiedy "Fabuła" w księgarniach? 01.02.06, 09:27 Miała być: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11943&w=31541925&a=31647282 a jak w praktyce? Odpowiedz Link
teano_laura Re: a kiedy "Fabuła" w księgarniach? 01.02.06, 10:39 trutka.na.szczury napisała: > Miała być: > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11943&w=31541925&a=31647282 > a jak w praktyce? Jesli pytanie do mnie to w praktyce nie wiem. Ponoc dystrybutor juz ruszyl, ale nie mam informacji, by pojawilo sie to w jakiejkolwiek ksiegarni. Jesli taka informacje otrzymam, to nie omieszkam powiadomic forum. Jesli zas ksiazka nie trafi w koncu do ksiegrn, to tez dam znac. Z drugiej strony prosze o info jesli ktos ksiazke gdzies zauwazy, dobrze? Odpowiedz Link
autumna Re: a kiedy "Fabuła" w księgarniach? 01.02.06, 13:57 > Jesli pytanie do mnie to w praktyce nie wiem. Ponoc dystrybutor juz ruszyl Ja tam bym na Twoim miejscu dzwoniła tam z pytaniam co tydzień: jaki dystrybutor i kiedy książka będzie w księgarniach. Jeśli takowa obietnica była, masz prawo być namolna. Odpowiedz Link
moony7 Re: a kiedy "Fabuła" w księgarniach? 01.02.06, 14:44 Nie zapominajcie, że książka w księgarniach znajdzie się tylko wtedy, jeśli własciciel księgarni będzie miał nadzieję na sprzedaż. Dystrybutor pokazuje mu książki ze swojej oferty, a księgarz wykrzywia się i nic nie bierze, albo bierze jedną-dwie, bo nie ma kasy albo nie widzi szansy na sprzedaż tego tytułu. Nie mówię, że tak ma być w Twoim przypadku, ale przerobiłam to na sobie. Więcej, nawet gdy klienci pytali, a księgarnia szukała książki w zaprzyjaźnionej hurtowni, powiedziano, że nakład jest wyczerpany, bo akurat im się nie chciało uzupełnić tytułu. Tak więc istnieje wiele przeszkód na drodze książki do klienta, a brak środków płatniczych wcale nie musi być tym najważniejszym. Odpowiedz Link
teano_laura Re: a kiedy "Fabuła" w księgarniach? 01.02.06, 17:22 autumna napisała: > > Jesli pytanie do mnie to w praktyce nie wiem. Ponoc dystrybutor juz ruszy > l > > Ja tam bym na Twoim miejscu dzwoniła tam z pytaniam co tydzień: jaki dystrybuto > r i kiedy książka będzie w księgarniach. Jeśli takowa obietnica była, masz praw > o być namolna. > Jaki dystrybutor wiem, ale na jego stronie tez nie znalazłam informacji o książce. Na razie spokojnie pytam, dam też trochę czasu, bo może być tak, jak pisze moony. A potem... mam nadzieję, że potem jednak ksiązki pojawią sie w księgarniach. W każdym razie macie okazje na zywca testować na mnie jak to wygląda. Pozdrawiam i trzymajcie kciuki, zeby jednak wydawnictwo okazało się wydawnictwem ;) Odpowiedz Link
moony7 oj może, może 01.02.06, 17:47 Wiem, bo jestem po takich właśnie rozmowach z dystrybutorem. Księgarz dziś weźmie książkę: 1/ bardzo znanego nazwiska, 2/ ostro reklamowaną w mediach 3/ o którą pytają ludzie. 4/ jeśli dystrybutor zostawi mu ew. książkę w komis. Smutna prawda jest taka: nie sztuka wyprodukować, sztuka sprzedać. Potem będą do Ciebie dzwonili znajomi, że w ich księgarni nie ma Twojej książki. I co masz zrobić? Nic. Tu jest potrzebny całościowy pomysł marketingowy, a nie dystrybutor, nawet najlepszy. Małe, rodzinne wydawnictwa z reguły pomysłu nie mają, nie mają też oczywiście kasy na reklamę, tak więc los autorów bez nazwiska wydających w takich wydawnictwach przesądzony jest z góry. Odpowiedz Link
donetta Re: oj może, może 02.02.06, 21:17 święta prawda,w naszym kraju łatiwej napisać niż wydać. Odpowiedz Link
malaga33 Re: Do Pani Domino 04.02.06, 20:37 Czarnabo, szczerze mówiąc, wątpię. Wydawnictwo potrzebuje dużo więcej czasu na wypracowanie sobie kanałów rozpowszechniania niż kilka miesięcy. Nawet jeżeli druk opłacają autorzy. Odpowiedz Link
master_of_magic Re: Wydawnictwo Fabuła 16.02.06, 10:54 Nie wiem, czy traktować to jako "zły znak", ale na stronie www.fabula.pl nie działają linki: "Szukamy autorów", "opublikuj książkę" oraz "Cennik"... Odpowiedz Link
skajstop Re: Wydawnictwo Fabuła 16.02.06, 11:30 master_of_magic napisał: > Nie wiem, czy traktować to jako "zły znak", ale na stronie www.fabula.pl nie > działają linki: "Szukamy autorów", "opublikuj książkę" oraz "Cennik"... Nie działają dokładnie od tego momentu, gdy na tym forum pojawił się pierwszy sygnał, że może jednak nie wszystko jest w porządku ;-D (wiem, bo sprawdzam) Może to przypadek. A może nie?... bo dziwnym trafem link do antykwariatu działa sobie w najlepsze. Odpowiedz Link
autumna Re: Wydawnictwo Fabuła 16.02.06, 11:40 > Może to przypadek. A może nie?... bo dziwnym trafem link do antykwariatu działa > sobie w najlepsze. Ale banner do księgarni "bookworm" też nie działa (jak ma działać, skoro odsyła do adresu "www.fabula.pl/www.bookworm.pl") . Wyglada raczej na zwykłe niedołęstwo informatyczne. Odpowiedz Link
skajstop Re: Wydawnictwo Fabuła 16.02.06, 11:53 Rzeczywiście, teraz nie działa. Ale raz go kliknąłem, bodaj w niedzielę, i wtedy działał. Być może faktycznie to strona się sypie. Tak czy owak, ma się to kiepsko do lidu nad tym wątkiem :P Odpowiedz Link
teano_laura Re: Wydawnictwo Fabuła a bookworm 16.02.06, 12:02 Nie jestem informatykiem - czy adres jest tylko skopany, czy też moze to sugerować, ze bookworm i fabuła są jakimiś swoimi mutacjami? Odpowiedz Link
malaga33 Re: Wydawnictwo Fabuła a bookworm 16.02.06, 12:10 Lauro, to jest po prostu pełen profesjonalizm... Odpowiedz Link
teano_laura do malagi 16.02.06, 13:05 malaga33 napisała: > Lauro, to jest po prostu pełen profesjonalizm... Możesz jaśniej? Bo nie rozumiem, co chciałaś wyrazić Odpowiedz Link
malaga33 Re: do malagi 16.02.06, 13:28 Niestety, ironię. A na poważnie, czytałam twoją powieść i przykro to powiedzieć, ale utopiłaś świenie zapowiadający się debiut (o ile to debiut, ale na inne twoje powieści nie trafiłam). Napisałaś, że miałaś propozycje z innego wydawnictwa, szkoda, że nie skorzystałaś. Nawet (to z innej twojej wypowiedzi) za cenę rezygnacji z prawa do wyglądu okładki. Okładka, którą obecnie ma woja ksiązka,nie rzuca na kolana, że o jakiejkolwiek dystrybucji nie wspomnę. Przykre. Odpowiedz Link
teano_laura Re: do malagi 16.02.06, 21:15 malaga33 napisała: > Niestety, ironię. > > A na poważnie, czytałam twoją powieść i przykro to powiedzieć, ale utopiłaś > świenie zapowiadający się debiut (o ile to debiut, ale na inne twoje powieści > nie trafiłam). A gdzieś Ty ją czytała?! Jakim cudem? > Napisałaś, że miałaś propozycje z innego wydawnictwa, szkoda, że > nie skorzystałaś. Nawet (to z innej twojej wypowiedzi) za cenę rezygnacji z > prawa do wyglądu okładki. Okładka, którą obecnie ma woja ksiązka,nie rzuca na > kolana, że o jakiejkolwiek dystrybucji nie wspomnę. Nie wiem, może się niejasno wyraziłam, ale wydaje mi się, że napisałam, że to wydawnictwo się wycofało, jako powód podając obiektywne trudności. A ja to skomentowałam w innym miejscu, ze może i na dobre wyszło, bo okładka znajomej była paskudna, a w Fabule mogłam mieć taką, jak chciałam, nawet jeśli nie rzuca na kolana :) A co w okładce jest nie tak? Na dystrybucję nie mam wpływu. Jeśli wiesz jak mozna mieć wpływ to powiedz.:D Ja jestem jeszcze nieopierzona w tych sprawach. Ale szybko się uczę. > Przykre. A to na pewno, ale cóż ja na to poradzę? Odpowiedz Link
malaga33 Re: do malagi 17.02.06, 01:16 Bohater kontaktuje się z siostrą za pomocą e-maila, potem osobiście. Siostra mężatka podpisuje się jako MądraSowa, ma męza naukowca i mieszkają z synem w mieszkaniu wielkości pudełka na buty. Na dodatek wypełnionego ksiązkami. Maż jest upierdliwie dokładny, a jego hobby to m.in. szukanie w internecie nieścisłości w umieszczonych tam informacjach. Gdzież ja ją czytałam, niech pozostanie moją słodką tajemnicą;) > A co w okładce jest nie tak? Najogólniej mówiąc, jest mało sprzedajna. > Na dystrybucję nie mam wpływu. Jeśli wiesz jak mozna mieć wpływ to powiedz.:D > Ja jestem jeszcze nieopierzona w tych sprawach. Ale szybko się uczę. Wpływ ma się znikomy, by nie rzec zerowy. Wszystko zależy od wydawnictwa. Odpowiedz Link
skajstop Re: Wydawnictwo Fabuła a bookworm 16.02.06, 12:13 Jeżeli wierzyć temu www.tg.net.pl/teksty_3.htm to raczej inna firma. Choć trudno wykluczyć jakieś powiązania. Odpowiedz Link
teano_laura Re: Wydawnictwo Fabuła a bookworm 16.02.06, 13:06 skajstop napisał: > Jeżeli wierzyć temu > > www.tg.net.pl/teksty_3.htm > to raczej inna firma. Choć trudno wykluczyć jakieś powiązania. Powiązania moze sobie mieć. Mnie to nie przeszkadza. Chodziło mi o to czy książka jest rzeczywiście w dwoch miejscach - fabule i bookwormie, czy w jednym. Jak w dwóch to OK. Odpowiedz Link