Dodaj do ulubionych

czy ktoś umrze?

02.09.05, 13:13
jak myślicie?
czy autorka zdecyduje się na to, by zmarli jacyś członkowie rodziny Borejków?
Mila, Ignacy, a może inni bohaterowie, Dmuchawiec, dziadek Bobcia?
Mi się wydaje, że chyba mogłoby tak być. Może to nie jest optymistyczne,ale
przecież uczy sobie radzić z trudnymi sytuacjami w życiu. Skoro tyle
czytelniczek czerpie z tego inspirację, to może jest potrzebne, by ktoś
bliski umarł. W końcu z tego też składa się życie...
Jak myślicie, będzie coś takiego? Albo jak byście sobie to wyobrażały?
Obserwuj wątek
    • magda_b Re: czy ktoś umrze? 02.09.05, 14:21
      przecież zmarła mama Aurelii...
      • magda_b Re: czy ktoś umrze? 02.09.05, 14:32
        a, i była próba dla Laury, kiedy dziadek zasłabł...
        no i nie wiadaomo, co z Trollą
      • misinka81 Re: czy ktoś umrze? 02.09.05, 15:13
        no tak, zmarła, ale to nie była postać z rdzenia rodziny Borejków, no i nie
        była zbyt sympatyczna, więc jakoś to przeszło...
        i mogę się założyć, że Trolla nie umrze....
        • supervixen Re: czy ktoś umrze? 02.09.05, 17:27
          może nie była sympatyczna, ale myślę że i tak było to poruszające, po pierwsze
          ze względu na Aurelię, a po drugie... To było przykre, że Ewa w pewien sposób
          nie przeżyła swojego życia w pełni, że ciągle się czegoś bała...

          a dziadek Żak to wg mnie już nie żyje, tyle że o tym mowy nie było;) no i
          Gizela nie żyje.
      • yasemin Re: czy ktoś umrze? 24.09.05, 19:37
        W ktorej powiesci zmarla mama Aurelii?
    • psiamama Re: czy ktoś umrze? 02.09.05, 21:17
      ale dlaczego ma ktoś umierać ? Po co ?
      Przecież ksiązki MM to nie poradniki jak żyć , mało nieszczęść na świecie ??
      Wystarczy wlączyć telewizor.
      Ja wlaśnie za optymizm , spokój i radość cenie ksiązki pani Małgorzaty .
      Dzięki nim można ucieć od codziennych problemów takich właśnie jak śmierć czy
      choroby.
      KOCHANA PANI MUSEROWICZ BŁAGAM PROSZĘ NIC NIE ZMIENIAĆ !!!
      • misinka81 Re: czy ktoś umrze? 02.09.05, 21:35
        nie można uciekać przed życiem
        • psiamama Re: czy ktoś umrze? 02.09.05, 21:42
          masz rację , ale każdy potrzebuje jakiegość azylu , schronienia . Dla mnie to
          właśnie ksiązki o Borejkach .
      • veteranka1 Re: czy ktoś umrze? 02.09.05, 22:44
        ale zmiany sa konieczne a smierc to nieodlaczny element zycia
        • misinka81 Re: czy ktoś umrze? 02.09.05, 23:31
          no właśnie
          "tylko sztuczne kwiaty nie umierają" Dmuchawiec, Nutria i Nerwus
          • aura.ranna Re: czy ktoś umrze? 03.09.05, 00:10
            MM porusza trudniejsze kwestie, a to nie wyklucza przecież humoru i optymizmu,
            który cały czas jest w ostatnich książkach, mimo że nie ma w nich tej beztroski
            co we wcześniejszych. Może jeśli akcja skoncentruje sie na kimś z poza rodziny
            Borejków, a śmierć 'pierwszoplanowej' postaci Jeżycjady będzie tylko zaznaczona
            i pokazana jako naturalna kolej rzeczy, nie byłoby to zbyt trudne dla
            czytelnika jeżycjady (zakladam, że pierwszymi czytelnikami są cały czas
            nastolatkowie)
            • magda_b Re: czy ktoś umrze? 03.09.05, 09:29
              mam takie jakieś mgliste wrażenie,że MM w jakimś wywiadzie(chyba dla Wysokich
              obcasów) powiedziała,że czytelnicy "przełknęli" jakoś śmierć Ewy, bo faktycznie
              była przedstawiona w "Opium..." jako niezbyt sympatyczna postać, natomiast sama
              scena złego samopoczucia I. Borejki(i jego przedśmiertne bonmoty)wywołały
              żywiołową reakcję. Wydaje mi się,że Pani Małgorzata raczej zakończy pisanie
              Jeżycjady niż uśmierci któregoś z głównych bohaterów. To jest raczej taka
              konwencja, nie chodzi o to,żeby uciekać od trudnych spraw, ale trudno też
              Autorce na siłę wpierać,że ma zmierzyć swoich bohaterów z takim a nie innym
              problemem.
              • aura.ranna Re: czy ktoś umrze? 03.09.05, 12:41
                Zdaje się, że Kalamburka miała być ostatnią częścią cyklu i tez gdzieś
                czytałam, że właśnie ze względu na to, zeby uniknąć uśmiercania głównych
                bohaterów. Autorka zdecydowała się kontynuować cykl, trudno przewidzeć czy nie
                zdecyduje sie na poruszenie takiego problemu. Dwie ostatnie części jeżycjady w
                moim odczuciu tak wyraźnie różnią się od wcześniejszych, że nie wiem czego
                możemy spodziewać sie po następnej. Magda, naprawdę wątpię, że pod wpływem
                czytelników czy forumowiczów MM napisze o czymś, o czym nie chce, albo zrobi
                coś nie w zgodzie z obraną konwencją. Pamiętam wątek z FK, gdzie jego autorka
                sugerowała jakiś swoj wpływ na Język Trolli. No, szczerze wątpię...
                • veteranka1 Re: czy ktoś umrze? 03.09.05, 15:47
                  byc moze dobrym rozwiazaniem byloby, zaczac akcje nowej ksiazki juz po smierci
                  kogos- np.rok po. latwiej byloby to przelknac
                  • jessy3 Re: czy ktoś umrze? 03.09.05, 17:14
                    Gdyby MM uśmierciła kogoś tak właśnien rok przed akcją ksążki czułabym się
                    zlekceważona nieco.Bo jak to? Umiera główny bohater i czytelnicy(Ci, wierni, od
                    lat) nie są przy tym? Ale z druguej strony - opisianie momentu śmierci rzutuje
                    na całą książkę.Bo jak później zachować optymizm?
                    • misinka81 Re: czy ktoś umrze? 03.09.05, 17:43
                      jak zachować optymizm?
                      no jakoś przecież ludzie radzą sobie ze śmiercią bliskich, rodziców,
                      przyjaciół, dzieci i nie chodzą do końca życia w głębokiej rozpaczy. Oczywiście
                      jest to przełomowa chwila i możliwe, że po czyjejś śmierci już jakiś odłamek
                      danego człowieka na zawsze umiera, to jednak życie toczy się dalej, dalej
                      człowiek widzi jego piękno, cud życia, śmiech dzieci, miłość, kwiaty, zapachy,
                      wspaniała muzyka. To nie przestaje istnieć. Jeżeli książki MM mają pokazywać
                      zwyczajne życie zwykłych ludzi, choćby nawet bajkowe, to nie da się uciec przed
                      tym tematem... W bajkach też ludzie umierają...
                      • psiamama Re: czy ktoś umrze? 03.09.05, 21:39
                        Misinka ale ty jesteś rządna krwi !!
                        • mankencja Re: czy ktoś umrze? 04.09.05, 10:13
                          Lucy Maud Montgomery pocieszała czytelników pisząc, że dany bohater umarł
                          bezboleśnie. Jest to jakieś rozwiązanie, więc ja to sobie wyobrażam mniej-
                          więcej tak:

                          "Ignacy umarł w nocy, w czasie snu.Jego twarz nie wyrażała cierpienia. Kiedy
                          Mila obudziła się rano, myślała, że jeszcze śpi, sprawdzila jednak jak codzień,
                          czy oddycha, wiedziała bowiem, że kiedyś ten dzień nadejdzie i była
                          przygotowana. Załamała się tylko na krótka chwilę. Wiedziała, że nie moze
                          pozwolić sobie na słabość, żeby rosdzina zniosła jakoś tę wieść."

                          Nawet nie staram się podrabiać stylu p. Musierowicz, ponadtio wiem, że to
                          raczej marna próbka literacka. A Ignacy dlatego, że gdyby zmarła Mila, działaby
                          się sodoma i gomora, a co za tym idzie, na jakikolwiek optymizm nie byłoby
                          miejsca. A potem widzę to tak, że Mila z Gabą cierpią, bo muszą pocieszać cała
                          resztę, a przy tymzalatwiają formalnosci, Laura zamyka się w pokoju i nie życzy
                          sobie uczestniczyćw zyciu rodziny.

                          Ciekawe, czy dobrze przewidziałam...
                        • misinka81 Re: czy ktoś umrze? 04.09.05, 12:19
                          nie jestem żądna krwi :)
                          ale jako ciekawostkę napiszę, że jestem psychologiem i dlatego mnie ciekawi,
                          jak by to autorka zrobiła :)
                          pozdrawiam :)
                          • blanqq Re: czy ktoś umrze? 24.09.05, 01:21
                            Słuchajcie, dlaczego mowa jest tylko o Mili i Ignacym? A jeśli np. Gabrysia
                            wpadłaby pod samochód- to co wtedy? Jakoś kąt widzenia sprawy już się zmienia,
                            gdy chodzi o śmierć kogoś młodego. Potraficie sobie wyobrazić ciąg dalszy
                            Jeżycjady bez Gaby? Albo Nutrii czy Pyzy...? Ja aż się boję spróbować
                          • jottka Re: czy ktoś umrze? 24.09.05, 21:05
                            misinka81 napisała:

                            > ale jako ciekawostkę napiszę, że jestem psychologiem i dlatego mnie ciekawi,
                            > jak by to autorka zrobiła :)


                            myśle, że musiałoby to jej być do czegoś potrzebne:) tzn. raczej nie będzie
                            podstępnie mordować głównych postaci, bo - że tak powiem - 'nikt nie umiera w
                            samym środku piątego aktu':) to stosowny cytat z 'peer gynta', ale chodziło mi o
                            to, że faktycznie uśmiercanie ich byłoby sprzeczne z konwencją.


                            ale można założyc, że z jakiegoś powodu uznałaby, że warto zająć się problemem
                            śmierci ukochanej osoby i to mogłaby być interesująca książka, o ile wyszłaby
                            poza sugerowane wyżej twierdzenia o konieczności trzymania sie czy
                            natychmiastowego godzenia sie z losem:) ale nie sądze, żeby umierała młoda
                            osoba, bo jednak jeżycjada jest przeznaczona dla młodego czytelnika/
                            czytelniczki, więc problem raczej układałby sie w kierunku 'jak młody człowiek
                            może sie uporać ze śmiercią kochanej starszej osoby' (matki, dziadka, babki), a
                            nie odwrotnie

                            tzn. jednak jak sie pogodzić z nieuchronnością losu, a nie stawić czoła tragedii
                            • martyna001 Re: czy ktoś umrze? 24.09.05, 22:50
                              a mnie się zdaje, że to, co MM zrobila w Kalamburce - pokazanie losów Mili "od
                              tyłu", to była zapowiedż śmierci (taki "film", jaki kazdy ponoc widzi w
                              ostatnich chwilach). Nawet myślałam, że Mila umarła rzeczywiście, tylko MM
                              przedstawiła to w symboliczny sposób, zeby nie szokować czytelników, ale
                              najwyraźniej nie miałam racji.
    • iinka ciekawe 04.10.05, 22:33
      Hm...
      To by było ciekawe...
      Ja w swoim czasie bałam się że umrze Dmuchawiec, ale teraz myślę, że... no bez
      przesady przecież nie może mieć 150 lat.
      Ktoś podał pomysł na śmierć Ignacego - eee.... bez sensu - Ignacy jest jakby go
      prawie nie było, to co to za śmierć... ;)
      A poza tym Laura z pewnością by to przecierpiała najbardziej.
      Za to śmierć Gaby byłaby ciekawym zabiegiem.
      Wtedy Laura mogłaby się całkowicie zmienić i zacząć być jak jej matka opoką,
      niewzruszonym centrum i pokazać innym, że tak naprawdę jest wartościowa, ale
      pomaga w momentach trudnych, a nie jest słodką idiotką jak jej siostra.
      cdn :)
      • noida Re: ciekawe 19.10.05, 22:46
        Mnie też się zdawało, że jeśli już ktoś ma umrzeć to Dmuchawiec. Bo jest bliski
        rodzinie, ale nie na tyle, żeby miał byc dramatem jakimś. Poza tym on ciężko
        choruje już od "Opuim" i wiadomo, że nigdy nie wiadomo ;-)
        A ze śmiercią młodej osoby- nie wiem, czy wam ktoś umarł ze znajomych w młodym
        wieku? Z moich znajomych jedna dziewczyna popełniła samobójstwo wyskakując z
        balkonu, a znajomy zginął w wypadku. To był naprawę szok. To byłoby też
        ciekawie opisać w Jeżycjadzie. Właśnie jaki to by mogło mieć wpływ na Laurę,
        niby taką głupią i nieodpowiedzialną. No, myślę, że tu jest pole do popisu,
        chociaż niekoniecznie musiałaby umierać któraś z głównych bohaterek. Ale
        Jeżycjada jest o miłości nie śmierci, więc sądzę, że nie ma szans ;-)
    • e.mes Ej no! 20.10.05, 12:05
      Przecież pani Małgorzta otrzymała kiedyś od czytelników surowy zakaz uśmiercania
      kogokolwiek i powiedziała, że się do tego zastosuje. No!
      • iinka agdyby 22.10.05, 19:51
        Hyhyhy - no to wyobrazcie sobie, że MM nikogo nie uśmierca - z założenia.
        Za 40 lat jesteśmy fankami - nadal - Jeżycjady, która trwa sobie w najlepsze...
        Dmuchawiec ma...yyy jakieś ponad 115 lat, apodyktyczna Mila Borejko lat 110
        pogania laską Gabrielę - wysportowaną 90 latkę, apetycznie podniszczony Ignacy
        słania się po kątach w 3 parach okularów, podczytując równe sobie wiekiem
        księgi, Natalia Nutria po 80tce już nie może pochwalić się swoimi siekaczami /w
        słoiczku najwyżej/, Pulpa jest czerstwą staruszką, Ida siwą zgagą zrzędzącą do
        swojego syna 50 latka Józinka że kiedy on się wreszcie ożeni....
        Bernard został nawiedzonym zarośniętym siwym starcem z obłędem w oku...
        Hehehe
        To będzie niezłe :D
        • jottka Re: agdyby 22.10.05, 21:20
          a skund optymistyczne założenie, że autorka te 40 lat przetrwa?:)

          poza tym współczesna stomatologia pozwala na zachowanie własnych ząbków aż po
          grób, nie odbierajmy natalii tego, co ma najcenniejsze
        • herbarium Re: agdyby 25.10.05, 21:10
          Gabrysia nie będzie dziewięćdziesięciolatką! osiemdziesięsięciopięcio- zaledwie!
          Za to autorka będzie sobie okrągłą setkę liczyć:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka