Dodaj do ulubionych

Pyza to jeszcze dziecko!

20.12.05, 19:39
Kurczę, ja się wcale nie dziwię, że Róża przyjeła Fryderyka z otwartymi
ramionami- pewnie w głębi duszy i tak wiedziała, że wróci! Tak jak i babcia
Borejko... Co do Fryderyka- przecież o stypendium wiedział prędzej, o ciąży
dowiedział się parę dni przed, do rozwiązania sporo czasu- kto by nie jechał
sobie do Stanów? Takie moje zdanie.
Róża, skoro podobna do mamy- przypomnijcie sobie ,,opium'', jak to Gaba się
rozklejała przy Kresce- niby to nie chce znać Pyziaka, ale też przyjmuje go z
otwartymi ramionami...
Więc dziwna postawa Róży to tylko przykrywka.No, cóż się dziwić, Pyziątko
zawsze było takie miękkie, co myślę jeśzcze się na tym nieraz przejedzie.
Więc scena końcowa całkiem usprawiedliwiona.
Fryderyk - też wiadomo, że wróci, tylko nie musiał tyle milczeć. Róża nie
musiałaby się tyle obrażać.Bo mnie się zdaje, że pod wieloma względami ma
wiele z dzecka- obraża się na Fryderyka, wybacza od razu. A prawda taka, że
ona nie miała do niego żalu pewnie ani przez chwilę.
Obserwuj wątek
    • mashi pyza jest idiotką 15.03.06, 15:52
      wątek o róży w ciąży jest beznadziejny.
      musierowicz mnoży bohaterów na potęgę, kto sie tak rozmnaża do cholery.
      najbardziej mnie rozśmieszyła nutria nagle z dwoma synami - się uwinęła! jest
      jakaś rodzina w jeżycjadzie która miałaby jedno dziecko?

      w dodatku postawa ciezarnej pyzy jako pokornej, dobrej, skromnej i wybaczjącej
      potwierdza stereotyp i mydli oczy dziewczynom, które być mozę jakoś sie sugerują
      tą literaturą w swoim zyciu.

      ile jest w polsce takich "pyz" które, jeszcze ze świeżymi śińcami, robią obiad i
      udają, ze nic sie nie stało?

      pyza powinna była narobić rabanu. być mozę gdyby go zrobiła od razu wszystko
      byłoby jasne i nie ryzykowała by zdrowia i życia dziecka, denerwujac się i
      płacząc po nocach (poronienie albo przedwczesny poród ze stresu). byłaby
      szczęśliwa i wyluzowana wiedząc ze frycek trzaska kase za granicą, a nie gryzła
      paznokcie, ze ją porzucił i zdradził.
      • kwiacia1 Re: pyza jest idiotką 15.03.06, 16:14
        Niestety, i dla mnie zachowanie Pyzy jest niezrozumiałe. Szczerze mówiąc,
        myślałam, że MM połączy ją z Adrianem. Nie znoszę facetów typu Fryderyk -
        suchego intelektualisty, który nie potrafi walnąć w mordę, jak się komu należy
        (np. w obronie kobiety lub dziecka). Biedna Melania, będzie terroryzowana przez
        wywody naukowe tatusia. No, chyba że MM szykuje nam niespodziankę w postaci
        rozpadu związku...
        • iwoniaw Re: pyza jest idiotką 15.03.06, 16:35
          W zachowaniu Pyzy mnie najbardziej irytuje nie to, kogo wybrała, tylko jak się
          zachowała w zw. z ciążą.
          Pomijając już motyw i okoliczności "uwiedzenia", orientuje się, że jest w ciąży.
          W którą zaszła we wrześniu, co skrupulatnie jej otoczenie oblicza.
          Narzeczony i ojciec dziecka zarazem stara się o prestiżowe stypendium. Otrzymuje
          je - termin wyjazdu to 2. stycznia. Dowiedzieć się o fakcie musiał choć
          odrobinię ;-) wcześniej.
          I co robi Pyzunia? O ciąży informuje go podczas wspólnego wyjścia na Sylwestra
          (2 dni przed planowanym wylotem F. do Stanów). Ten w pierwszym odruchu nie
          okazuje zachwytu, a wręcz daje wyraz niemiłemu zaskoczeniu. Pyza wraca do domu i
          postanawia zerwać kontakty.
          Rodzina (zwłaszcza dziadek) dzielnie jej w tym sekundują i nie dochodzi do
          rozmowy przyszłych rodziców, mimo że F. do niej dąży. Mijają 2 dni no i F. leci
          na to wyczekiwane stypendium.
          No nie mogę jakoś w tej sytuacji wykazać zrozumienia dla Pyzy. Cała ta sytuacja
          wydaje mi się koszmarnie idiotyczna i choć to F. jest przedstawiony jako
          szwarccharakter, co to dzidziusia nie chce, to jednak jak dla mnie Pyza okazała
          się jeszcze bardziej nieodpowiedzialna niż on.
        • xerovy Re: pyza jest idiotką 16.03.06, 19:48
          kwiacia1 napisała:
          > Nie znoszę facetów typu Fryderyk -
          > suchego intelektualisty, który nie potrafi walnąć w mordę, jak się komu
          należy
          > (np. w obronie kobiety lub dziecka).

          Oooo, Lisieccy potrafią! Czy to w obronie, czy nie. Fajne chłopaki:)
      • iwoniaw Rodziny z jednym dzieckiem. 15.03.06, 16:20
        mashi napisała:
        > najbardziej mnie rozśmieszyła nutria nagle z dwoma synami - się uwinęła! jest
        > jakaś rodzina w jeżycjadzie która miałaby jedno dziecko?

        Jest - patologiczna do bólu rodzina Ewy i Eugeniusza J., rodziców Aurelii,
        nieszczęśliwego dziecka.
        Jedynaczką jest też wredna Matylda, której elegancka matka woli wybierać
        boazerię do eleganckiej willi, a ojciec w odległych krajach zarabia - takie mają
        bowiem niskie priorytety.
        Ojcem jedynaczki jest też woźny, pan Jankowiak, który wcielając w życie taki
        model rodziny skończył tak, że córka miała go w nosie. Dobrze, że choć babcię
        Aurelii na starość poznał (której jedynak też okazał się beznadziejnie
        wychowany, choć pod wpływem odnowienia kontaktów z matką porzucił wredną
        kobietę, z którą się związał - Monikę (też matkę rozpuszczonego i wulgarnego
        jedynaka, którego demoralizacja opisywana jest za pomocą plakatów z M.Jacksonem
        na ścianie i grami komputerowymi jako rozrywką).
        Beznadziejni Majchrzakowie też mają jedynaka.
        Jedyną "pozytywną" rodziną z jedynaczką są rodzice Kreski, no ale oni są
        internowani przynajmniej.
        Ktoś jeszcze sobie coś przypomina?
        • ptasia Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 15.03.06, 16:47
          > Ktoś jeszcze sobie coś przypomina?

          jeszcze kuzynka Joanna, też rozpaskudzona, czyli bratanica dziadka/taty Borejko,
          która też ma jednego syna (info bodajże z wesela Natalii) - stopien
          rozpuszczenia nieznany
          a (rozpaskudzony) Krzysio z Idy nie był jedynakiem? i w temacie - Paulinka z Idy?
        • dakota77 Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 15.03.06, 16:51
          Czy Krzyś, wnuk pana Paszkieta miał rodzeństwo? chyba nie.
          A przecież rodzin mających jedno dziecko w realnym świecie jest bardzo dużo.
          Sporo jest też małżeństw nie posiadających dzieci, co u MM w ogóle nie wchodzi
          w grę.

          Za postacią Fryderyka nie przepadam, ale jego działania są dla mnie bardziej
          zrozumiałe niż Pyzy. Nie dziwię się, że wykorzystał szansę, jaką było
          stypendium, powinien tylko przed wyjazdem odbyć z Pyzą poważną rozmowę i
          ustalić, co i jak. Czy są dalej razem, czy uzna dziecko, czy będzie na nie
          łożył itp. Ale Pyza mu na to nie pozwoliła. Wcale się nie dziwię, że Frycek nie
          był uszczęśliwiony wiadomością, że w takim wieku zostanie ojcem. Dziecko
          komplikuje życie młodym ludziom, a przecież ano on ani Pyza nie są jeszcze
          samodzielni- nie mają gdzie mieszkać ani za co żyć.
          Rodzina, choćby najbardziej kochająca, też zwykle na taką wiadomość reaguje
          inaczej niż Borejkowie. Zwykle najpierw jest złość i poczucie zawodu, lęk, co
          ze studiami, za co ziewczyna bęzie żyć. A u Borejków takich wątpliwości nie ma,
          tylko radość z cucu nowego życia.
          • kormoran7 Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 15.03.06, 17:04
            W porownaniu z zywiolową, pewna siebie , i drapiezna Laurą Pyza wypada bardzo
            bardzo blado.Powiem nawet wiecej.Dla mnie osobiscie Pyza jako osoba jest
            strasznie nijaka. Przedewszytskim jest strasznie niezdecydowana osoba. Typ
            dziewczyn ktore same nie wiedza czego chca mi bardzo nie odpowiada. Takie
            zdanie me:)
            • dakota77 Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 15.03.06, 17:15
              To, że jest nijaka to jeszcze mały problem:). Gorzej, że wyrasta z niej
              zupełnie naprawdopodobna postać, taka kolejna Matka- Polka. Tyle że dziewczyna
              ma niewiele ponad 20 lat i powinna zachowywać się nieco inaczej. Np. ciąża
              jednak powinna ją na początku zszokować, skłonić do przemyśleń, co będzie dalej
              z jej życiem. A tu nie, od razu radośc i pełne bohaterstwo, naiwne deklaracje o
              myciu podłóg/ sprzedawaniu kurczaków/ cokolwiek to bylo, co deklarowała.
              Aha, no i w tym wieku jednak człowiek od dawna wie, skąd się biorą dzieci i
              potrafi pomyśleć o zabezpieczeniu. Nie podejmuje współżycia z myślą, że jakoś
              to będzie.
              • kormoran7 Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 15.03.06, 17:32
                Popatrzmy:
                Gaba: rowniez matka polka. Haruje w pracy, w domu,gotuje, sprżata itd.I coraz
                mnie czasu dla dzieci.A jak juz znajdzie czas to wykorzustuje go na uzalanie
                sie dlaczego tak pozno zauwazyla ze z laura cos sie zaczyna dziac niedobrego i
                gdziem popelnila blad
                Grzegorz(nie biologiczny ojciec ale jednak pelni role ojca
                przyszywanego) :naukowiec, ciapa zyciowa, zakochany w robocie swojej. i do tego
                czasem strasznie nerwowy sie robi ostanio

                Majac takch rodzicow nie dziwie sie ze Pyza nie wie co to antykoncepcja.:) Do
                tego moze Borejkowie wyznaja zasade ze seks powienien byc bez ograniczen.Tak na
                zywiol. Im wiecej dzieci tym lepiej. No jakie Pyza wobec tego ma wzorce wyniesc
                z domu rodzinnego?To wina Gaby ze nie potrafila wszczepic Pyzie tego by w zyciu
                byla pewna siebie i nieulegala chwili.Nie chcialbym takiej matki:)
                • dakota77 Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 15.03.06, 17:38
                  Moim zdaniem właśnie gaba jak na swoja pracę, dodatkowe obowiążki i ilośc
                  dzieci ażza dużo ma czasu, była juz o tym niedawno dyskusja. Nie tak wyglądają
                  kobiety pracujące:)
                  A o podejściu do seksu Borejków można by mówić godzinami:). Bardzo prorodzinna
                  jest MM, jak widać:)
                • supervixen Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 16.03.06, 01:42
                  no to w końcu skrajnie prawicowe poglądy czy seks bez ograniczeń, bo coś mi się
                  nie zgadza:)

                  trochę mnie dziwi zestawienie zdań: "im więcej dzieci tym lepiej" z "no jakie
                  pyza ma wynieść wzorce z domu rodzinnego". nie przesadzajmy, ja tam nikomu nie
                  każę mieć dzieci, ale czemu zaraz uznawać chęć posiadania wielu dzieci za
                  negatywny fakt? zresztą, najwięcej dzieci w tej rodzinie to 4 - i te urodziły
                  się już dawno... muszę powiedzieć, ze znam rodzinę, gdzie dzieci było 10 (też
                  wszystkie są już dorosłe), więc i tak żadna rodzina z Jeżycjady nie dorasta im
                  do pięt;)
                  • dakota77 Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 17.03.06, 08:58
                    supervixen napisała:

                    > no to w końcu skrajnie prawicowe poglądy czy seks bez ograniczeń, bo coś mi
                    się
                    >
                    > nie zgadza:)
                    >
                    A kto tu mówił o seksie bez ograniczeń? Ja pisa;am tylko, że dlugo można byloby
                    dyskutować o podejściu do seksu widocznym w książkach MM właśnie poprzez brak
                    seksu:)
                    • supervixen Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 17.03.06, 16:25
                      to kormoran7 napisała: "Do tego moze Borejkowie wyznaja zasade ze seks
                      powienien byc bez ograniczen.Tak na zywiol. Im wiecej dzieci tym lepiej."

                      ech, mnie tam brak seksu u MM absolutnie nie przeszkadzał:)
                      • kormoran7 Re: Rodziny z jednym dzieckiem. 17.03.06, 16:43
                        Nie mam nic przeciwko temu zeby miec duzo dzieci. generalnie patrzac jednak na
                        sytuacje Pyzy to jedno dziecko powinno byc dla niej juz nie lada męczarnia.
                        Będac bez pracy, bez kasy i na utrzymaniu rodziców w normalnym zyciu nie mysli
                        sie o dzieciach. I tu gaba powinna uswiadomic Pyzie ze seks to nie zabawa, ze
                        najpier trzeba szkole skonczyc, prace znalesc.Czyli to wszytko co mowia nam
                        wszytkim mowia nasi rodzice. O takie wartosci mi chodzilo. A ona jakby nic
                        cieszy sie z tego dziecka. To troche nierealne
      • paszczakowna1 Nutria 03.04.06, 23:17
        > najbardziej mnie rozśmieszyła nutria nagle z dwoma synami - się uwinęła!

        Post cokolwiek nie na temat, ale dla mnie Nutria jest akurat w pelni zrozumiala.
        Najmlodsza juz nie byla, wychodzac za maz, Robrojek znacznie starszy, wiec jesli
        chcieli miec dwojke, zrobili rozsadnie uwijajac sie szybko (w odstepie dwuletnim
        zdaje sie). A i tak, biorac pod uwage, ze Robrojek juz w wieku lat trzydziestu
        paru zachowywal sie, jakby mial piedziesiatke, jakos go widze bardziej jako
        dziadka swoich synow niz ojca...
    • sylvie21 Re: Pyza to jeszcze dziecko! 15.03.06, 18:01
      Zgadzam się,że Pyza to jeszcze dziecko.Wydaje mi się,że "dorośnie" po urodzeniu
      dziecka.
      • dakota77 Re: Pyza to jeszcze dziecko! 15.03.06, 18:04
        Bardzo by się jej to przydało. Dobrze byłoby pojąć, że dzici nie znajduje sie w
        kapuście, bo inaczej rodzeństwo Melanii zostanie poczęte wkrótce po porodzie, a
        także nauczyć się radzić sobie w zyciu samemu, bez nieustającej pomocy ze
        strony rodziny. Na razie Pyza, nawet wtedy kiedy uważa, że jest bardzo dorosła
        ( patrz rozmowa z matką Frycka) jest bardzo, ale to bardzo naiwna.
        • mashi Re: Pyza to jeszcze dziecko! 15.03.06, 19:26
          ooo!
          ale fajny temat sie rozwinął.
          zakaldam nowy wątek, dziewczyny. moze dojdziemy, o co chodzi z tymi jedynakami!
          • mashi Re: Pyza to jeszcze dziecko! 15.03.06, 19:39
            dziewczyny wpiszcie w nowy wątek swoich jedynaków , co?
            • verdana Re: Pyza to jeszcze dziecko! 15.03.06, 20:28
              Pyza była bezwolną idiotka od zawsze.
              Mama nie lubi ojca - to Pyza nie będzie sie ojcem w ogóle interesować. Dla mnie
              to zachowanie na pograniczu patologii.
              Pyza deklaruje, ze dla dziecka zrobi wszystko - na razie rzuca studia i zyje na
              koszt rodziców, nie odczuwająć cienia wyrzutów sumienia. Nie widzi nic złego,
              że i ją i dziecko będą utrzymywać dziadkowie. Nie ma ambicji, by byc
              niezależna, by nie zwalać kolejnej osoby na głowę zapracowanej matce.
              To nie jest dziecko - to rozpuszczony bachor bez cienia inicjatywy.
              • dakota77 Re: Pyza to jeszcze dziecko! 15.03.06, 20:32
                Ale mimo to pupilka nie tylko zachwyconej nią rodziny, ale i autorki:)
                • iwoniaw celna uwaga, Dakoto 15.03.06, 22:04
                  Pyza jest ulubienicą rodziny (i autorki), podczas gdy Laura jest przedstawiana
                  znacznie mniej pochwalnie. A przecież jej jedyną w gruncie rzeczy winą jest chęć
                  poznania ojca i zazdrość o Motyla. Gaba martwi się nie tyle jej konkretnymi
                  wybrykami, co faktem, iż być może są skutkiem skłonności, które - nie daj Boże!
                  - odziedziczyła ona po ojcu.
                  To, że Pyza w ogóle nie chce nic wiedzieć na temat swojego ojca też uważam za
                  nienormalne.
                  • kormoran7 Re: celna uwaga, Dakoto 15.03.06, 22:17
                    Z socjologicznego punktu widzenia jest mozliwe ze gdy ktos raz w zyciu doznal
                    krzywdy od drugiej osoby to juz z to osoba nie chce miec nic wspolnego. Pyziak
                    nie sprawil jej krzywdy w sensie fizycznym ale psychicznym a to jest jeszcze
                    gorsze bo zostaje na dluzej. Jego zachowanie tez jest niemornalne a anwet
                    nieludzkie. Pyziak to dran i ja osobiscie nie wiem czy tez bym chial miec
                    kontakt z osoba(ojcem) ktora(ktory) z powodu obawy przed odpowedzilnoscia
                    ucieka za granice.
                    • dakota77 Re: celna uwaga, Dakoto 15.03.06, 22:21
                      To nie socjologia, to psychologia, jesli juz. Ale dziecko ma prawo wiedzieć,
                      kim jest jego ojciec. Choćby wiedziec o tym, że nie jest to człowiek
                      odpowiedzialny i że skrzywdził swoją rodzine. To postawa laury, jej chęc
                      dowiedzenia się tego jest normalna. Nie postawa Pyzy- skoro mama nie chce, nie
                      wspomne nigdy o ojcu.
                      • kormoran7 Re: celna uwaga, Dakoto 15.03.06, 22:27
                        No przeciez bez jego widoku wie ze nie jest to człowiek odpowiedzialny i że
                        skrzywdził swoją rodzine.I co wiecej ma wiedziec. Zapyta mu sie dlaczego uciekl?
                        Tez wie ze to ucieczka byla przed odpowiedzialnoscia. To spotkanie mi sie
                        wydaje ze nic by nie zmienilo a moze nawet by Pyzie jeszcze kompletnie
                        namieszalo w głowie. Pyziak wszak umiał czarować... oj umiał...
                        • dakota77 Re: celna uwaga, Dakoto 15.03.06, 22:32
                          Tu wcale nie chodzi o spotkanie, skad ten pomysl?Ja nawet nie widze sensu w
                          takim spotkaniu. Tu chodzi o prostą sprawę- Gabrysia w któryms momencie powinna
                          była, choc to dla niej bolsne, porozmawiać z corkami o ojcu. Powiedzieć im
                          tyle, ile uznałaby za stosowne, ale nie uciekac od problemu. Bo to wcale nie
                          ejst tak, ze problem sobie pojdzie, jezeli nie bedzie sie o nim mowic. Gabrysia
                          zwyczajnie schowala glowe w piasek. I nie byla to dobra postawa.
                          Zal mi bylo Pyzy, kiedy byla ofiara laurry w :Nutrii i Nerwusie", ale nie
                          sadzilam, ze dorosnie i zostanie taka sama- bierna wobec zycia, takie lelum-
                          polelum, co nawet na studia idzie za chlopakiem, choc na taki kierunek sie nie
                          nadaje. Co nie pomysli o antykoncepcji, o tym, z czego utrzyma dziecko...
                          • kormoran7 Re: celna uwaga, Dakoto 15.03.06, 22:41
                            No tak troche sie nie zrozumielismy Dakoto:). Wobec tego co napisalas o Gabie
                            absolutnie sie z toba zgadzam.A tak miedzy nami mówiac tez podejrzewasz ze
                            Pyziak pojawi sie jeszcze w domu Borejków niebawem?Przewidujesz jego spotkanie
                            z córkami?
                            • verdana Gabrysia wszystkiemu winna 16.03.06, 08:50
                              Dla mnie fakt, ze Gabrysia nie tylko nie mówi dzieciom o ich ojcu, ale nawet
                              zmusza Laurę do przeprosin - bo chciała się czegoś o ojcu dowiedzieć - jest nie
                              do przyjęcia.
                              Niezaleznie jak Pyziak się zachował, jest ojcem córek. Jak mozna ukrywac przed
                              dzieckiem podstawowe wiadomości o ojcu? Przecież robiąc tak, Gabrysia pozbawia
                              dzieci częsci tożsamości. Gabriela przekazała bezsłownie swoim dzieciom
                              wiadomość, że ich ojciec jest sukinsynem, a przy okazji przekazuje też
                              wiadomość, że połowa ich genów pochodzi od łajdaka. A wiec w połowie są
                              nieudane - tak przynajmniej oceniaja się w takiej sytuacji dzieci prawdziwe,
                              nie papierowe.
                              Dla mnie Gabriela zawsze była bardzo marną matką. Traktuje je nierówno
                              (najmłodszy ma komputer, starsze nie), karze gdy sa niewinne, a prawdziwych
                              wykroczeń ukarac nie umie, jest bezradna wobec zazdrości dzieci, jej celem jest
                              wychowanie dzieci na osoby niesamodzielne i uzależnione od rodziny... Laura na
                              szczęście się zbuntowała, ale Pyza? Pyza jest efektem takiego wychowania.
                              • kwiacia1 I ja zaczynam woleć Laurę od Róży. 16.03.06, 10:43
                                Nigdy nie lubiłam osób bezwolnych, dających się wykorzystywać, wyznających
                                zasadę "jakoś to będzie - od bidy". Róża zgotowała sobie życie z Fryderykiem,
                                co wydaje mi się karą za naiwność. Zgotowała, to za dużo powiedziane. Ona zdała
                                się na los, jest laleczką na sznureczku Fryderyka.
                                Laura natomiast ma własne zdanie. Błądzi, szuka, znajduje. Nie pozwala na
                                kierowanie jej życiem, sama chce się przekonać o wszystkim. Lubię ludzi
                                samodzielnie myślących.
                              • dakota77 Re: Gabrysia wszystkiemu winna 16.03.06, 12:58
                                Właśnie, Verdano. gabrysia jest naprawdę kiepską matką, a równocześnie jest
                                traktowana przez autorkę jako wzorzec matki, prawie że święta kobieta.

                                Kormoran, nie wiem, czy Pyziak spotka się z córkami. Musiałby się bardzo
                                zmienić, żeby mieć im cokolwiek do powiedzenia. Jeżeli wciąz zachowuje się jak
                                w "JT", takie spotkanie nie miałoby sensu.
                              • kosheen4 Re: Gabrysia wszystkiemu winna 16.03.06, 14:30
                                > Dla mnie Gabriela zawsze była bardzo marną matką. Traktuje je nierówno
                                > (najmłodszy ma komputer, starsze nie), karze gdy sa niewinne, a prawdziwych
                                > wykroczeń ukarac nie umie, jest bezradna wobec zazdrości dzieci, jej celem jest
                                >
                                > wychowanie dzieci na osoby niesamodzielne i uzależnione od rodziny...


                                na początku Gabriela podobała mi się jako matka - zwłaszcza w momencie, kiedy
                                opuścił ją Pyziak i sama opiekowała się Pyzunią, która jako dziecko miała dość
                                niezłomny charakter :) Gaba przestała mi się podobać w momencie, kiedy jej
                                wizerunek zmienił się na kobietę trzydziestoparoletnią i steraną zyciem, która
                                nagle desperacko wręcz zapragnęła posiadać męża, a Grześ nagle stał się
                                gwarantem szczęścia i niemalże jedyną ostoją. i cóż, energiczna młoda kobieta
                                nagle stała się taka jak cała reszta bohaterek, pielęgnujących szczęście
                                rodzinne. wszystkie je to dopada, flaczeją i kapcanieją, żeby odnaleźć się
                                głównie jako matki. postać Pyzuni jest spóźniona o jakieś dwadzieścia lat, wtedy
                                mogłaby się podobać jej dzielność i ofiarność, że samotnie wychowa potomka.
                                dzisiaj - ni wypiął ni przyłatał no i jeszcze ten Frycek który wraca ze Stanów i
                                migiem ładuje się do ciepłego grajdoła rodzinnego. niezaradność Pyzy faktycznie
                                poraża - siedzi w domu i wsłuchuje się w to jak puchnie jej bęben, a mogłaby
                                przynajmniej udzielać korepetycji czy pomagać maturzystom pisać prace maturalne,
                                albo na przykład założyć sklep internetowy. ale nie, jest równie niezgułowata
                                jak jej dziadek. widać u Musierowicz inteligencja i oczytanie nie mogą iść w
                                parze z przedsiębiorczością, i ten kto czytuje Senekę nie ma prawa cokolwiek
                                zakombinować żeby mieć pieniądze. Piotrowi Ogorzałce wolno prowadzić swoje
                                usługi remontowe, ale żeby Pyza ruszyła głową i zaczęła zarabiać na własnym
                                umyśle - ooo, to już nie, bo naruszony zostaje wizerunek intelektualistki,
                                wrażliwej i ciepłej. takim nie wolno wykazywać się jakimkolwiek sprytem
                                życiowym, stoją w opozycji do cwaniaków. młodym Lelujkom wolno było poprowadzić
                                obwoźne przedsiębiorstwo, no ale Lelujki to proste chłopaki nieskalane łaciną.
                                pyza to co innego. na razie ciąża dojrzewa... a potem Fryderyk będzie utrzymywał
                                rodzinę albo przynajmniej wysyłał alimenty.
                                • verdana Re: Gabrysia wszystkiemu winna 16.03.06, 14:41
                                  No, a mnie szczególnie szlag trafia, bo jestem w niemal analogicznej sytuacji
                                  co Gabrysia (tylko mąż mnie nie opuscił, czemu zaiste się dziwię przy moim
                                  charakterze).
                                  Ten sam zawód, tyle samo dzieci z podobną różnicą wieku (trzecie to kinder-
                                  niespodzianka). I dlatego widzę, czego Gabrysia nie robi, a czego robić po
                                  prostu nie byłaby w stanie.
                                  Pracownik naukowy, nawet za przeproszeniem docent, nie żyje wyłącznie swym
                                  światłym intelektem. Ogląda głupie komedie, gra w durne gry, oplotkowuje
                                  najblizszych przyjaciół i stara sie wychować dzieci, aby były nie
                                  tylko "yntelektualne", ale i normalne.
                                  Za to pracownik naukowy na połowę pytań dziecka odpowiada, jak Sowa
                                  Przemądrzała, bo właśnie mysli o tym, ze powinien siadać do komputera i pisać.
                                  A Gabrysia ma nie tylko czas, ale i "wolną głowę". Niemozliwe i tyle...
                                • kwiacia1 Re: Gabrysia wszystkiemu winna 16.03.06, 15:26
                                  Rozbawiłaś mnie swoją wypowiedzią, dzięki! Nie wiem dlaczego MM zrobiła z Pyzy
                                  taką sierotę, skoro ona sama łączyła wychowywanie dzieci i zarabianiem w domu.
                                  Może chodzi po prostu o pokazanie różnych typów osobowych? Jeśli Pyza będzie
                                  taka pyzowata, może będzie stanowić skuteczny straszak dla młodych dziewczyn?
                                  Ja jednak liczę na jakiś maleńki skandalik z Adrianem... Pyza nie może być
                                  szczęśliwa z Fryckiem.
                                  • kwiacia1 To było do Kosheen4. 16.03.06, 15:27
                                  • kormoran7 Re: Gabrysia wszystkiemu winna 17.03.06, 13:49
                                    Kwiecia nie licz na żadem skandalik z Pyza w roli głownej.Ta kobieta ma tak
                                    bardzo anielski charakter ze chyba nie zna slowa skandal. No chyba ze młodsza
                                    siostra sie w koncu zajmie ta Pyzunia.:)
                              • nchyb zmusza do przeprosin... 17.03.06, 06:58
                                > Dla mnie fakt, ze Gabrysia nie tylko nie mówi dzieciom o ich ojcu, ale nawet
                                > zmusza Laurę do przeprosin
                                Hej, a w której to było książce? Bo nie wiem, którą przegapiłam? Będę wdzięczna
                                za podanie tytułu...
                              • herbarium Re: Gabrysia wszystkiemu winna 17.03.06, 14:54
                                > Dla mnie Gabriela zawsze była bardzo marną matką. Traktuje je nierówno
                                > (najmłodszy ma komputer, starsze nie), karze gdy sa niewinne, a prawdziwych

                                Eee, nie. Komputer był Grzegorza przecież, tyle, że stał w pokoju, w którym
                                mieszkał także Ignaś.
                                Jeśli tak patrzeć - to przecież w tej chwili obie starsze dziewczyny mają swoje
                                oddzielne pokoje, a Ignaś mieszka w pokoju z rodzicami. Więc nie ma tak super:)
                                • k_linka Re: Gabrysia wszystkiemu winna 17.03.06, 16:23
                                  > Jeśli tak patrzeć - to przecież w tej chwili obie starsze dziewczyny mają
                                  swoje
                                  >
                                  > oddzielne pokoje, a Ignaś mieszka w pokoju z rodzicami. Więc nie ma tak
                                  super:)


                                  Niby tak - ale dziewczyny mieszkaja w swoich pokojach nie przez to, ze sa przez
                                  rodzicow faworyzowane. Gaba chciala, aby dziewczyny przeniosly sie do zielonego
                                  pokoju po slubie Natalii (a wtedy Ignas przejalby ich pokoj, a Strybowie
                                  zakosztowaliby nieco intymnosci malzenskiej - to moje domysly:)), ale pomyslowi
                                  sprzeciwila sie Laura. Tak wiec to, ze Laura i Roza maja osobne pokoje to
                                  kolejna kleska wychowawcza Gabryjeli S.
                                  • dakota77 Re: Gabrysia wszystkiemu winna 17.03.06, 16:44
                                    Kompletnie nie ma wpływu na swoje dzieci, prawda? Mszczą sie na niej stare
                                    błędy. Swoją drogą, choc to nie na temat, wcale się nie dziwię, że gaba I grześ
                                    chcieli miec pokój dla siebie. Ja nie pojmuję, jak cała rodzina wytrzymuje w
                                    jednym mieszkaniu. Własnie nie o ciasnote mi chodzi, ale o brak prywatności
                                    przede wszytskim. Rozumiem, że sie kochaja i nie chcą sie rozstawać, ale są
                                    granice:]
                                    • iwoniaw Re: Gabrysia wszystkiemu winna 17.03.06, 17:13
                                      Tak, a pamiętacie, jak po ślubie Ida daje wyraz irytacji, że "smarkule szarpią
                                      za klamkę" i ona z mężem nie może być ani chwili sama i od razu Gaba jest tym
                                      dotknięta do żywego? Dziwię się, że nie rozumie problemu i nie usiłuje wpłynąć
                                      na zachowanie dzieci. Ale jak tu już ktoś napisał, ona w ogóle sobie z ich
                                      wychowaniem za bardzo nie radzi...
                                      • kosheen4 Re: Gabrysia wszystkiemu winna 18.03.06, 15:13
                                        iwoniaw napisała:

                                        > Tak, a pamiętacie, jak po ślubie Ida daje wyraz irytacji, że "smarkule szarpią
                                        > za klamkę" i ona z mężem nie może być ani chwili sama i od razu Gaba jest tym
                                        > dotknięta do żywego?

                                        pamiętamy :)
                                        pamiętamy także noc poślubną idy i mareczka podczas której gabrysi nie wpadło do
                                        głowy że małe należy zabrać stanowczo z pokoju nowożeńców. mareczek biedny nie
                                        postawił się jak prawdziwy mężczyzna - no dobrze, nowy w domu, ciężko może mu
                                        było protestować - ale że gabrysia ograniczała się wyłącznie do mało
                                        energicznego ponaglania - fajnie się to czytało, tylko że to zupełnie nie
                                        przystaje do rzeczywistości.
                                        • dakota77 Re: Gabrysia wszystkiemu winna 18.03.06, 15:22
                                          Jak już tak krytykujemy Gabe jako matkę...Moge się mylic, ale wydaje mi się, że
                                          była w ktoryms tomoe taka scenka, w której gabrysia narzekała, że nie może
                                          sobie poradzić z Laurą, bo jest podobna do ojca. Rany Julek, co to za
                                          tłumaczenie? Owszem, podobna z wyglądu, ale to, jak się zachowywała jako
                                          dziecko bylo wyłącznie winą błędów wychowawczych matki, nie genów. Łatwo zrzuca
                                          sie winę na innych.
                                        • the_dzidka Re: Gabrysia wszystkiemu winna 11.04.06, 15:25
                                          > pamiętamy :)
                                          > pamiętamy także noc poślubną idy i mareczka podczas której gabrysi nie wpadło
                                          d
                                          > o
                                          > głowy że małe należy zabrać stanowczo z pokoju nowożeńców.

                                          Pamiętamy też, jak w tej rozmowie o szarpaniu klamki Gaba mówi, bagatelizując
                                          sprawe, porozmawiam z nimi, na co Ida zauważa z sarkazmem, że jest tego pewna,
                                          jak równiez i tego, że nie odniesie to skutku ;)
                                          Przypomnę Wam jeszcze jeden drobiazg - pamiętacie, jak Gaba wyraźnie zakazała
                                          dziewczynkom wracać ze szkoły "gorą", przez Teatralkę, bo na skrzyżowaniu nie
                                          ma świateł? (nb teraz juz są) No i co? Pamiętacie zakończenie roku szkolnego i
                                          jak zachowała się Laura? Pyza choć przeprosiła. A co na to Gaba? Poleciała
                                          odgrzewać gołąbki. A idźcież-że mi z taką mamusią!
                                • iwoniaw Nie, Verdana ma rację 03.04.06, 20:26
                                  herbarium napisała:

                                  > > Dla mnie Gabriela zawsze była bardzo marną matką. Traktuje je nierówno
                                  > > (najmłodszy ma komputer, starsze nie), karze gdy sa niewinne, a prawdziwy
                                  > ch
                                  >
                                  > Eee, nie. Komputer był Grzegorza przecież, tyle, że stał w pokoju, w którym
                                  > mieszkał także Ignaś.

                                  W Tygrysie i Róży jest scena, gdy Laura wchodzi do pokoju matki i jest tam opis
                                  umeblowania. Wyraźnie napisano, że IG ma _własny_ komputer, a na biurku Grzesia
                                  stoi drugi, podłączony do internetu. W ogóle jest tam scena, gdzie Gaba
                                  przyłapuje Laurę w swoim pokoju (gdzie akurat przebywa IG nawiasem mówiąc, jako
                                  że to i jego pokój) i zadaje - zdumiewające jak na wspólnotowe traktowanie
                                  mieszkania w tej rodzinie - pytanie "a ty co tutaj robisz?" (IG zaraz donosi, że
                                  L. surfowała w necie.)

                                  Przyznam, że ta scena spowodowała, że przestałam patrzeć na G. jak na matkę
                                  jednakowo kochającą dzieci.

                                  W sumie trudno się dziwić, iż L. ma poczucie, że jest gorzej od młodszego brata
                                  traktowana.
                              • the_dzidka Re: Gabrysia wszystkiemu winna 11.04.06, 15:18
                                > Gabriela przekazała bezsłownie swoim dzieciom
                                > wiadomość, że ich ojciec jest sukinsynem

                                Ja w ogóle jednej rzeczy nie rozumiem. Większość z nas ma doświadczenie w
                                sytuacji, kiedy istnieje jakiś temat tabu, którego nie wolno poruszać.
                                Świadomość tego, że w jakiejś kwestii należy być ostrożnym, czy i co i jak
                                mówić, potrafi sparaliżować najfajniejsze spotkanie towarzyskie (nie mówmy o
                                dzieciach, bo Iksińska nie może ich mieć i to ją niepotrzebnie rozdrażni). A
                                żyć w taki sposób x lat, jak u Borejków? Nie wierzę, że osobę Pyziaka pomija
                                się w rozmowach w sposób naturalny. Przeciez to jest zywy człowiek, mieszkał z
                                nimi, był w ich domu, zostały po nim papiery (choćby akt urodzenia
                                dziewczynek), znajomi Borejków go znali - jakim cudem tak dokładnie, niczym
                                gumką, można go było wymazać? NIe można - to jedyna odpowiedź. Sztuczne to.
                                A poza tym, tak powiedzmy sobie szczerze - czy Pyziak był aż takim strasznym
                                sukinsynem? Zgoda, był nieodpowiedzialny, zostawił żonę z dwójką małych dzieci,
                                zniknął, wplątał się w jakieś ciemne sprawki... Ale Borejkowie nie wiedzą chyba
                                nawet o ciemnych sprawkach, jedyne, o czym ewentualnie się mówi, to o tej jego
                                nieodpowiedzialności właśnie, a traktują go jakby co najmniej brał udział w
                                udanym zamachu na papieża ;) Trochę za bardzo go się demonizuje.
    • kira_18 Re: Pyza to jeszcze dziecko! 18.03.06, 19:01
      A ja tam jestem wielka fanka i Gabrysi i Rozy. Laura jako postac moze i jest
      ciekawsza, ale zauwazcie, ze tez sa momenty kiedy wypada blado(patrz "Jezyk
      Trolli" i obserwacje Jozinka). a Pyzie wcale sie nie dziwie, ze zareagowala w
      ten sposob, Fryderyk ja naprawde skrzywdzil (pulapka biologiczna!)Ale w sumie
      tez liczylam na to, ze M.M. polaczy ja ostatecznie z Adrianem, nie lubie
      Fryderyka (bleeee)
      • dakota77 Re: Pyza to jeszcze dziecko! 18.03.06, 20:53
        Tu naqwet nie chodzi o to, ktora postać jest ciekawsza, tylko o to, że autorka
        uwielbia Gabę i Pyzę i opisuje je jako wzorce wszelkich cnót, podczas gdy nimi
        nie są, co jasno wynika z analizy książek.
        Właśnie, Fryderyk skrzywdził Pyze, a ona przyjmuje go jakby nie bylo go przez
        tydzień? gdzie w tym sens?
      • hybrid822 Re: Pyza to jeszcze dziecko! 03.04.06, 13:36
        Kira, to była pułapka biologiczna. Jeśli dziewczyna zaciąga chłopaka do łóżka w
        celach instrumentalnych (zacieśnienie związku), w dodatku się nie
        zabezpieczając, czyli licząc się z tym, że zajdzie (no nie powiesz mi że
        wierzyła w bociany) to to jest jak najbardziej pułapka biologiczna:/
        • dakota77 Re: Pyza to jeszcze dziecko! 03.04.06, 18:31
          Szczyt nieodpowiedzialności, ktorego jakos autorka nie potępia, bo przecież
          powstał z tego cud życia;-P
        • veteranka2 Re: Pyza to jeszcze dziecko! 03.04.06, 19:26
          No chwileczke!!! Do lozka poszli oboje przeciez, nie? Rownie dobrze mozna
          powiedziec ze to Fryderyk zastawil pulapke na Roze! Oboje sa jednakowo winni
          sytuacji. Dali ciala.
          • iwoniaw owszem, ale autorka uważa inaczej 03.04.06, 20:16
            oboje zachowali się wyjątkowo nieodpowiedzialnie, ale z jakiegoś powodu Pyza
            jest z tego całkowicie rozgrzeszona i przez autorkę i przez własną rodzinę.
            • verdana Re: owszem, ale autorka uważa inaczej 03.04.06, 21:20
              No tak.
              Wyglada niemal na to, ze Pyza została zgwałcona. Albo nie wiedziała "że z tego
              są dzieci".
              I rodzina wymaga od Fryderyka poniesienia konsekwencji (swoją drogą uwazam, ze
              ojciec jak najbardziej powinien uznać dziecko, ale żenic sie nie musi), a od
              Pyzy niczego się nie wymaga. Chocby prostej konsekwencji - jak masz miec
              dziecko, to postaraj się, abys mogła je w przyszłosci utrzymać z własnych
              pieniędzy.
              • hybrid822 Re: owszem, ale autorka uważa inaczej 03.04.06, 23:21
                Pyza byłaby w moich oczach rozgrzeszona w następujących sytuacjach:
                1. Obydwoje ponosi w romantycznej sytuacji, w amoku zapominają o gumie.
                2. Impreza, wino (mniej wyrafinowany alkohol mi do tego pokroju ludzi nie
                pasuje). Po kilku lampkach akcja. Zapominają o gumie.
                3. Pyza zdodnie ze swoimi słowami z wyrachowaniem uwodzi Frycka. Nie ma
                interesu zastawiać pułapki biologicznej, dopilnowuje zatem by zabezpieczenia
                zostały zastosowane. Guma pęka. Przekonania nie pozwalają matce in spe isć po
                postinor.
                Niestety, żadna z tych możliwości nie miała miejsca, wedle słów samej
                zainteresowanej. Jeśli zatem zaciągnięcie faceta do łóżka (a sama to przyznała)
                bez uprzedniego zabezpieczenia się i z wyrachowaniem sama to przyznała również)
                nie jest zastawieniem pułapki biologicznej, jest debilizmem. A Pyza była
                inteligentna, odpowiedzialna i z Borejków:PPPPPPPP
              • dakota77 Re: owszem, ale autorka uważa inaczej 05.04.06, 10:20
                Zgadzam się z każdym słowem, Verdano.
            • fandzolka502 Re: owszem, ale autorka uważa inaczej 04.04.06, 17:24
              Pyza po protu miała ochotę na takie śliczne, pachnące,malutkie:D
              • sylvie21 Re: owszem, ale autorka uważa inaczej 09.04.06, 19:50
                Tak ,tak sliczne ,pachnące i malutkie... każda ma takie ochotki,a to,ze Pyza za
                bardzo chciała wyszło w jej brzuszku i za niedługo wyjdzie na świat... a co ona
                zrobi jak to "malutkie" urosnie,bo jeżeli będzie je tak wychowywać jak
                jej "idealna" mamuśka Gaba, to ja dziekuję...Następnego "pyziatka" to ja nie
                strawię!!! Ale mozna się tego spodziewać, ponieważ autorka lubi Pyze i Gabe i
                na pewno nie zrezygnuje z tego aby w młodszym pokoleniu znalazło sie jeszcze
                jedno "gabowato-pyzate".
    • przemkowa.b Problem polega na tym... 10.04.06, 11:10
      że MM umieszczając akcję swoich powieści w XXI wieku często o tym zapomina i w
      dlaszym ciągu tworzy bohaterów w stylu lat 70, ciepełko, rodzina. Racja z tym
      sklepem internetowym, racja z tym marazmem, dlaczego Pyza nic nie robi, też nie
      mogę tego pojąć. Chociaż powód tego może być taki - jest tak zmęczona studiami
      astronomicznymi, do których nie miała zdolności tak jak Fryderyk i na pewno
      musiała w cholerę zakuwać. I wreszcie w ciąży trochę odpoczywa... No i tu znowu
      uwaga. Kto jej kazał takie studia wybierać, na litość Boską, skoro ona
      tylko "przypadkiem" znalazła się w mat-fizie w liceum i cierpiała z tego powodu
      katusze...?
      Przyznaję, nie rozumiem tej postaci. Bardziej ludzka jest Laura, z tym buntem
      itd. Ale faktycznie słusznie ktoś zauważył, obie córki Pyziaka mogą
      podświadomie czuć się gorsze przez tą, że są połową "drania"...
      Ech, Pyza jest po prostu niedzisiejsza...jako bohaterka książki z lat 70 byłaby
      dużo bardziej wiarygodna. Dzisiaj nie ma takich dziewczyn...:) Wiem, co mówię,
      ona jest w moim wieku przecież. A ja nie spotkalam nigdy tego typu osoby...:)
      • laura-gomez Wątek ciąży Róży... 26.04.06, 15:27
      • laura-gomez Re: ciąża Róży... 26.04.06, 15:35
        w "JT" bardzo mnie zaskoczyła. Nie tak miało być, Pyza powinna zerwać z
        Fryderykiem i związać się z Adrianem.
        Róża bardzo mi przypomina Gabrysię: zachodzi w ciąże na studiach, facet
        wyjeżdzą za granicę, ona się na niego obraża i nie chce znać, a potem wita go z
        otwartymi ramionami. Różnica polega na tym, że Gaba została uwiedziona, a Róża
        na odwrót - ona była uwodzicielką. Moim zdaniem na prawdę zastawiła na Frycka
        pułapkę biologiczną. Bała się, że po wyjeździe do USA zapomni o niej, zostanie
        tam na zawsze, a pewnie po tych paru latach spotykania się ptzywiązała się do
        niego i już nie wyobrażała sobie z nim życia. Jest inteligentną kobietą,
        wiedziała, skąd się biorą dzieci, nie zabezpieczyła się, bo chciała zajść w
        ciążę. Dlaczego powiedziała Fr. o tym, że zostanie ojcem dopiero przed jego
        wyjazdem, parę miesięcy po poczęciu (na pewno wiedziała o ciąży wcześniej)? bo
        wiedziała, że ten nic już nie będzie mógl zrobić. Skoro znali się tak długo,
        wiedziała, że F. nie jest draniem i wróci. Oto moja opinia.
        • stasia_kowalska Re: ciąża Róży... 12.05.06, 20:06
          Moim zdaniemto "uwiedzenie" moze byc tylko metaforyczne. ciotka Ida o ostrym
          języku coś takiego powiedziała więc Pyza nie chciała wydac sie taka bezwolna i
          powiedziała, że to ona uwidła Fryca
    • agnieszkagosia Re: Pyza to jeszcze dziecko! 14.05.06, 19:13
      Pyza to wielkie dziecko. Zupełnie nieodpowiedzialna osoba. Umie, owszem,
      opowiadać pięknie o dumie z szorowania podłogi ale kieruje się tylko porywami
      emocji a nie rozsądkiem. Bo jakoś nie myśli o tym z czego będzie żyć z dzieckiem.
      Taka dość rozlazła i pasożytnicza się zrobiła - niepotrzebna dziekania, nie
      zarabia, siedzi w domu, gra w skrabelka i cieszy się z brzucha. Ani trochę
      rozsądku w tym
      jedyna nadzieja w tym, że Fryderyk trochę życiowy
      • prezerwator2 Re: Pyza to jeszcze dziecko! 14.05.06, 21:56
        A mnie najbardziej przeraża w tym wszystkim to, że autorka robi pozytywną i
        godną naśladowania bohaterkę z kogoś takiego jak Róża!
        Ile znacie 24-latek, które siedzą na utrzymaniu rodziny, nic nie robią, nie
        mają żadnych planów na przyszłość, i jeszcze się cieszą ze współczucia jakie
        wzbudzają?
        Na pewno kilka przynajmniej.
        Ale czy chcielibyście się z nimi identyfikować, czy uważacie je za godne
        naśladowania?
        Na pewno nie!
        Więc dlaczego MM sądzi inaczej?....
    • liliaweneda Re: Pyza to jeszcze dziecko! 12.06.06, 10:16
      dziecinnie postąpiła Pyza obrażając się na Fryderyka. Fakt, nieładnie postapił
      oskrażając ją o zastawienie pułapki biologicznej, nawet bardzo nieładnie, ale
      dorośli ludzie czasem muszą odłożyć na bok urazy i emocje i spokojnie
      porozmawiać. Pyza nie dała FRyderykowi szansy na taką rozmowę. Wiadome było, że
      FRycek wyjedzie (tak nawiasem mówiąc to mu nie zazdroszczę, bo Róża mogła mu
      wcześniej powiedzieć o ciąży, a nie dopiero wtedy, kiedy była już w piątym
      miesiącu, w dodatku na 2 dni przed jego wyjazdem)i wróci, w końcu draniem nie
      był. Nie potrzebnie Borejkowie tak na nim psy wieszali.
    • asiunia311 To mało powiedziane... 12.06.06, 12:01
      Podpisuję się obiema rękami( tudzież ręcami;-))) pod wypowiedziami Dakoty i
      Verdany!!! Nasza Różyczka to wieeeeeelkie dziecko, a ten motyw z durną ciążą
      jeszcze bardziej ugruntował moja opinię o niej. O jej bezmyślności i głupocie
      ( czego efektem jest owa ciąża ) była już mowa na innym wątku, więc nie będę
      się dublować. Kiedyś podobała mi się ta postać, ale od paru tomów jest - krótko
      mówiąc - nie do zniesienia! Cielę na niedzielę, nic dodać, nic ująć. Zirytował
      mnie niepomiernie fakt, że ta bezwolna pannica polazła jak głupia na studia ZA
      CHŁOPEM!!! Pomijam fakt, że w liceum w klasie matematyczno - fizycznej znalazła
      się przez przypadek, zdaża się, ale studia wybiera się chyba pod swoim kątem, a
      nie kogoś innego!! Rany!!! Jestem w związku od 10 lat ( jesteśmy z tej samej
      klasy z liceum, zaczęliśmy "być ze sobą" po studniówce ), ale do głowy mi nie
      przyszło leźć za moim facetem na studia!!! On skończył politologię na UŚl, ja
      administrację w Poznaniu - i dalej jestesmy razem. Tyle. To była taka mała
      dygresja;-)))
      A teraz słodka Rózyczka siedzi sobie w domu i pasożytuje na całej rodzinie. Co
      innego jest przyjąć JAKĄŚ pomoc, a co innego siedzieć i opowiadać farmazony
      o "pułapce biologicznej" albo o tym co to się nie zrobi dla dziecka - a nie
      robi się NIC...Może troche ostro "pojechałam", ale ze wszech miar jest
      irytujące to gloryfikowanie Pyzy przez Autorkę. Nawet się jej ta aureolka nie
      przekrzywiła...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka