Dodaj do ulubionych

To może teraz -o Idzie?

29.11.06, 00:38
Kocham, uwielbiam, czczę ,napawam się i odurzam Jeremim Przyborą.
Ida, chyba też go lubi, bo co i raz zasuwa przyborową frazą
-a oto przykłady:
to tam, wśród teleskopów i lunet, nędzny Fryderyk uwiódł Cię bez skrupułów i
wykorzystał niecnie Twą dziewczecą naiwność
albo: Fryderyk z laurem na swej zdegenerowanej skroni,
albo krótko ,a cudnie: ty ofiaro świerzopa!
Ten jej humor z krainy nonsensu, zawsze mnie rozbrajał. A za co Wy lubicie
Idę?
Coś Was w Niej wkurza? Ulubione scenki z Jej udziałem? Powiedzonka?
Obserwuj wątek
    • jamniczysko Re: To może teraz -o Idzie? 29.11.06, 08:28
      "A ja ci na to pozwolę albo nie pozwolę."
    • xerovy Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 09:32
      Ida jest fajna. Mam podobną koleżankę, też rudą, też z temperamentem.
      Zasłużyła na tego swojego Marka Pałysa, który skądinąd jest natrętnie
      pokazywany przez MM jako jedyny prawdziwy mężczyzna w Jeżycjadzie, może poza
      Baltoną.
      • dakota77 Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 09:38
        Ja tez bardzo lubie Ide, jej zywy temperament i ciety jezyczek. Co do marka-
        jak juz sie pojawia, sprawia wrazenie mezczyzny z chatakterem, szkoda tylko, ze
        MM jakby nie ma na niego ostatnio pomyslu i kaze mu wciaz spac. Moglby kiedys
        sie obudzic:)
        • klaudziol111 Re: To może teraz -o Idzie? 01.12.06, 15:51
          Dakota77 napisała :
          ...Co do marka-
          > jak juz sie pojawia, sprawia wrazenie mezczyzny z chatakterem, szkoda tylko,
          ze
          >
          > MM jakby nie ma na niego ostatnio pomyslu i kaze mu wciaz spac. Moglby kiedys
          > sie obudzic:)

          Tak MM wciąż każe mu spać. Czytając to tak sobie pomyślałam, że mogła by go
          pokazać jaklo ojca,m który bierze swoje dzieci do kina i bardzo je kocha.
          Przedstawia go jako śpiącego człowieka, prawie wogóle nie interesującego się
          swoimi dziećmi !
    • biljana Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 11:14
      To jedna z moich ulubionych bohaterek. Lubię ją za całokształt, ale najbardziej
      za "przemianę" jaka w niej sie dokonala - od zakompleksionego kosciotrupa do
      lodołamaczki serc męskich:))))
      No i fajna babka z niej jest. Energicza, ma ciety jezyk a nie jest przy tym
      zlosliwa jędzą:)
      A poza tym - cale zycie chcialam miec rude wlosy:)
      • uccello Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 12:55
        > całe życie chciałam mieć rude włosy<
        no to można powiedzieć,że współczesny przemysł kosmetyczny wychodzi Ci radośnie
        na przeciw :)

        Jak myślę o Dr.Pałys, to nasuwa mi się przed oczy taki obrazek:
        czternastoletnia Idusia, chora na świnkę, w ciemnych okularach i chusteczce,
        wysyła w stronę Pyziaka uśmiech Giocondy. Ot tak, wprost znad smażonych
        ziemniaczków.
        • biljana Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 12:59
          uccello napisała:

          > > całe życie chciałam mieć rude włosy<
          > no to można powiedzieć,że współczesny przemysł kosmetyczny wychodzi Ci
          radośnie na przeciw :)

          ha, ale to nie to samo:) poza tym z rudymi wlosami wiaze sie okreslony typ urody

          sama farba to nie to:)
          • uccello Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 13:10
            nie no, przecież wiem:), tak tylko nawiązywałam do Idusi, która chciała być
            wiśniową brunetką
            • uccello Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 13:16
              Każdy ma swojego kota ( choć Twój Gucio,to wyjątkowy twarzowiec).
              Ja tam marzyłam o blond włosach Angeliki wśród piratów ,eh...
            • biljana Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 13:39
              uccello napisała:

              >tak tylko nawiązywałam do Idusi, która chciała być
              > wiśniową brunetką

              no wlasnie!!! wyjelas mi to z ust:) ja mam wlasnie dokladnie na odwrot niz
              Idusia:))

              ps. Gucio... twarzowiec? hmmmm :)
              • ready4freddy Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 14:22
                a ja tam Ide rozumiem, "wisniowy" jest bardzo bardzo..:) ale korzystajac z okazji powiem wam, ze przeczytalem - nomen omen - Ide Sierpniowa po raz kolejny i doznalem szoku. jakos wczesniej nie zwrocilem uwagi na szczegoly opisu Paulinki i wyobrazilem ja sobie jako dlugowlosa blondynke, kropka. tymczasem staranniejsze zaglebienie sie w detale ujawnia jakies kolorystyczne okropienstwia - a moze to tylko mnie szokuje zestawienie blond-opalona-rumiana(!!!)-fiolkowe oczy-wisniowe usta - no toz to lala malowana :) a taki szok zdarza mi sie nie pierwszy raz - czytam po raz kolejny (niezliczony) "Mistrza i Malgorzate" i dopiero teraz zwrocilem uwage, ze Malgorzata ma wlosy krotkie i krecone - dotad wyobrazalem ja sobie jako brunetke oczywiscie, i to sie nie zmienia, ale o dlugich i rozwianych nieco wlosach - wyobraznia zwycieza nawet obiektywne fakty w postaci opisu odautorskiego :)
                • jottka re MiM 30.11.06, 14:52
                  a czy przypadkiem małgorzacie te krótkie i kręcone włosy nie odkręcają sie po
                  posmarowaniu diabelskim kremem? no nie pamiętam, ale mam wrażenie, że opisywany
                  fryz to też efekt codziennej codzienności, bura trwała czy cuś - mnie sie jakoś
                  majaczy, że ona jednak leci nad moskwą z włosami rozwianymi na wietrze, choć być
                  może to zwykła wiedźmowata kalka:)

                  a co do paulinki - mnie sie ona zawsze nakładała na ukochaną supergirl bogusia
                  ze 'zwyczajnego życia' chmielewskiej:) może za sprawą rekiniego usmiechu, bo
                  obie panienki były w tym podobne do siebie
                  • jamniczysko Re: re MiM 30.11.06, 15:20
                    Małgorzacie po cudownym kremie złazi trwała, a włosy powracają do naturalnych
                    zwojów ;-)
                    • ready4freddy Re: re MiM 30.11.06, 15:35
                      macie oczywiscie racje, ale nie zmienia to faktu, ze miala krotkie, nie dlugie jak tom sobie wyobrazal - mam pod reka ksiazke, bo czytuje ja w autobusie ;) ale w pracy nie bardzo mam ja jak wyciagnac i sprawdzic :D ale sprawdze, jak to szlo.
                    • yowah76 Re: re MiM 02.12.06, 20:33
                      Ja tez tak chce, latac nie musze, no...
    • blanka_e Re: To może teraz -o Idzie? 30.11.06, 13:35
      z Idą kojarzy mi się nieodmiennie powiedzonko jej sióstr kierowane pod jej
      adresem: "Ida, jesteś pawianem." - uwielbiam to!
    • onion68 Re: To może teraz -o Idzie? 02.12.06, 22:20
      Nie ma nikogo, kto za Idą nie przepada? No, to ja będę pierwsza. Tzn. lubię ją
      do Opium w rosole, a później jakoś wytracam powinowactwo duchowe. Pisze autorka
      i Wy o kąśliwym humorze, ale ja dostrzegam tylko kąśliwość, czy sytuacja tego
      wymaga, czy nie, a humor jakoś moim zdaniem nieobecny. Owszem, zabawne są
      dialogi (nie, raczej monologi) na spacerach z Józinkiem, ale znowu sytuacja -
      zmuszanie dziecka do wyścigu uzdolnień z kuzynem - jakoś mało sympatyczna mi
      się wydaje. Zrzędzenie o dzisiejeszej młodzieży. I w ogóle, jak tak sobie
      wyobrażę tę paniusię z wózkiem na spacerku, jak wygłasza długie tyrady o
      podstawach genetyki, itp., to myślę, że nie za długo by to trwało, a to z
      powodu zgarnięcia Idusi na ostry dyżur psychiatryczny.
      Coś pewnie inny typ humoru niż Ida reprezentuję.
      • wierszyk-pana-leara Re: To może teraz -o Idzie? 05.12.06, 01:47
        Parę razy czytałam na forum,ze Ida proponując Pyzie forsę, na mieszkanie
        postąpiła w sposób mało prawdopodobny. No bo tak- harują na 2 etatach, Marek
        jak wraca do domu przepracowany to tylko śpi , Ida kwili na ten temat co i raz,
        mają dwójkę dzieci , o których przyszłości powinni... itepe . Wydaje mi się,
        że Ida wyglosiła ten tekst >że niby to nie ma co zrobić z pieniędzmi<, żeby
        ten swój KRÓLEWSKI GEST -ZBAGATELIZOWAĆ. Pyza to wyczuła- i się poryczała, ze
        wzruszenia.

        Znacie kogoś kto by nie wiedział co zrobić z pieniędzmi??? Ja tam, jak mam
        nadwyżki, kupuję sobie helikopter i na jakiś czas łagodzę tę przykrą sytuację.
        • wierszyk-pana-leara Re: To może teraz -o Idzie? 06.12.06, 22:23
          Uwielbiam to zdanko z Czarnej Polewki traktujące oczywiscie o Idzie:

          Mama była zaczerwieniona, rozczochrana i miała minę kobiety ciężko pracującej,
          która do tego wszystkiego musi jeszcze gotować obiady.
          • ankq74 Re: To może teraz -o Idzie? 11.12.06, 12:38
            to teraz ja - ja tam Idy nie lubię - za jej niewyparzony język, brak taktu,
            dopieszczanie siebie poprzez dołowanie innych - a to że inteligentna jest i
            wysłowić sie umie to ją do niczego powyższego nie upoważnie
            Prywatnie unikam tego typu ludzi
            • uccello Re: To może teraz -o Idzie? 11.12.06, 13:27
              Prywatnie, to może być przykre i dołujące, ale poczytać o Idzie, to lubię. Oj
              lubię.

              "Jeżycjadę", cenię też za to, że pokazuje, że z takim trudnym, kłótliwym
              człowiekiem można żyć, i nie przestać go kochać. Widzimy jak siostry Idy nie
              dają się przejechać takiemu czołgowi jak Iduś, jak się przed Nią bronią, i jak
              Ją rozbrajają.
              Choć frazy " jesteś nieludzkim pawianem" pewnie nie śmiałabym, użyć w realu :)
              • wierszyk-pana-leara Re: To może teraz -o Idzie? 12.12.06, 00:05
                No właśnie, upodobania bywają różne, Markowi najwyraźniej spodobała się Idy
                ekhem - WYRAZISTOŚĆ. Jeśli chodzi o nietypowe gusta pozwolę sobie zacytować
                Mistrza Przyborę. Oto przed Wami, Drodzy Państwo ----Tango kat-----

                Kiedy ujrzałam go w knajpie "Pod knotem",
                zabiło serce radosnym łomotem.
                zabiło serce, a ciało zadrżało-
                wiedziało, że się stało
                to, co stać się miało.
                A potem w noce zbryzgane gwiazdami,
                gdy moich pieszczot go znurzył aksamit-
                ot, dla rozrywki mnie bijał masami-
                a ja szeptałam wtedy ciche słowa te:

                Katuj!
                Tratuj!
                Ja przebaczę wszystko ci jak bratu.
                Męcz mnie!
                Dręcz mnie
                ręcznie!
                Smagaj, poniwieraj, steraj, truj!
                Ech , butem,
                knutem
                znęcaj się nad ciałem mem zepsutem!
                Za cię
                Dla cię
                w szmacie
                ja
                pójdę na kraj świata, kacie mój!
                • ankq74 Re: To może teraz -o Idzie? 12.12.06, 14:33
                  mocna rzecz wierszyku! - ale, ale - ta z pejczem to Ida - a podmiot liryczny to
                  Mareczek - tak? :]]]
                  • wierszyk-pana-leara Re: To może teraz -o Idzie? 13.12.06, 01:17
                    anqu74! nie przeczę ,jestem świetna w przepisywaniu tekstów Jeremiego Przybory
                    nie będę się krygować.
                    Ida z pejczem jęzora swego + Senny Marek - ciekawe, ciekawe.
                    ESD
            • rapsodiagitana Re: To może teraz -o Idzie? 12.12.06, 17:16
              Oj, a ja Idę ubóstwiam. Uwielbiam złośliwych ludzi, pod warunkiem, że
              inteligentni są i w ich złośliwościach nie ma złości. Ida jest piękna,
              charakterna, inteligentna, zaradna i gdybym była facetem to od razu bym się z
              nią ożeniła ;) Złośliwości Idy z założenia nie mają przecież ranić - to
              szermierka słowna, takie dogryzanie dla sportu. Znam takich ludzi i sama taka
              bywam - wszyscy wokół wiedzą co się za ciętą odzywką kryje. Na pewno nie agresja.
              • melba76 Re: To może teraz -o Idzie? 18.12.06, 21:06
                Uwielbiam Idę do tego stopnia, że ochrzciłam jej imieniem córeczkę :) na razie
                ma 2 latka, ale zapowiada się na niezłe ziółko, zupełnie jak literacka
                patronka ;) niestety, na razie nie jest ruda, choć ja jestem i liczyłam na rude
                pyskate diabole - no na razie jest pyskate i diablole ;)

                Idę Sierpniową cenię za temperamencik, złośliwż inteligencję i ducha
                niezłomnego oraz serce gorące, pojemne i ciepłe. No i rzeczywiście, przemiana
                jest niesamowita - rozkwitła z niej kobieta - sercołamaczka :)
            • berek_76 Re: To może teraz -o Idzie? 12.01.07, 13:13
              > to teraz ja - ja tam Idy nie lubię - za jej niewyparzony język, brak taktu,
              > dopieszczanie siebie poprzez dołowanie innych - a to że inteligentna jest i
              > wysłowić sie umie to ją do niczego powyższego nie upoważnie
              > Prywatnie unikam tego typu ludzi


              Gosh...
              Ja ją lubię, bo jest taka podobna do mnie...
              :/
              Niestety.

              -----------------------
              Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • the_dzidka Re: To może teraz -o Idzie? 20.12.06, 23:39
      Ja uwielbiam Idę. I cieszę się, że - po IS -nie został jej poświęcony żaden
      odrębny tom, rozbierający ja na części :) Ida jaka jest, każdy widzi. I taką ją
      w pełni akceptuję, od dzieciństwa do dzisiaj, całokształtowo. Bo z charakteru
      jest podobna do mnie.
      • laura-gomez Re: To może teraz -o Idzie? 12.01.07, 10:27
        najbardziej podoba mi się w Idzie jej wygląd: te rude kędziory, zielone skośne
        oczy, piegi, no i oczywiście zgrabna figura
        charakter tez ma swietny, o czym już tu kiedyś pisałam, tyle że w innym wątku:)
    • berek_76 Re: To może teraz -o Idzie? 12.01.07, 13:15
      > albo krótko ,a cudnie: ty ofiaro świerzopa!

      Wierszyku, tu się czepnę - przybora jest cudny sam w sobie, nie trzeba mu
      przypisywać zdań autorstwa mistrza Ildefonsa :D Świerzop jest wyłącznie jego,
      Jeremiemu nic do tego :P

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • gaudia czy jest na sali lekarz? 12.01.07, 17:01
        Z Idą, której złosliwość lubię, kojarzy mi się także poród Kreski. Czy naprawdę
        jest mozliwe niezauważenie drugiego potomka? Nie jestem fachowcem, ale mamą. I
        jakoś mi dziwnie się to czytało. Jest tu lekarz? :)
        • berek_76 Re: czy jest na sali lekarz? 12.01.07, 18:08
          Lekarza nie ma, ale ja jestem :D

          Teoretycznie możliwe. Brzuch po porodzie może pozostać całkiem spory, Ida
          zapewne była w totalnym stresie. Nie wiem tylko, jak z rodzeniem popłodu w
          przypadku bliźniaków, ale zakładam, że jednak najpierw łożysko pierwszego, a
          potem drugie. Więc możliwe, a jakże.
          A który to rok był, kurczę, bo nie pamiętam? USG wtedy nie znali?

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • weronika753 Re: czy jest na sali lekarz? 14.01.07, 16:46
            Znali USG, a jakże! Także opiekę lekarską nad ciężarnymi przez cały okres ciąży
            i inne takie szykany, które pozwalają wykryć ciążę mnogą na wiele miesięcy przed
            porodem.
            No chyba, że mamy tu klasyczny musierowszczyzm - ciąża to Dar Boży - a więc zero
            ingerencji lekarskiej, badań, kontroli - poród "siłami natury" znienacka, w
            domu. Wszyscy bardzo zdziwieni, bo nikt nie ma kalendarza i nie potrafi określić
            (w przybliżeniu choćby) daty porodu.
            • wierszyk-pana-leara Re: czy jest na sali lekarz? 15.01.07, 00:18
              Hyyyym... w 1983 roku? W państwowej służbie zdrowia powszechne USG? Śmiem
              wątpić. Teoria o dzikim , ortodoksyjnym katolicyźmie bohaterów książek MM, też
              moim zdaniem upada, kiedy przypomnimy sobie zdjęcie USG małej Mili wiszące nad
              kuchennym stołem w domu Borejków.
              • wierszyk-pana-leara Re: czy jest na sali lekarz? 15.01.07, 00:32
                AAAa! Przepraszam! Pomyliłam się , nie w 1983( Opium), tylko w 1991 roku(
                Pulpecja). Pewności, czy 15 lat temu powszechne były w naszym pięknym kraju
                badania USG nie mam. Chyba tylko w przypadku ciąż zagrożonych. A akcja porodowa
                zaczyna się ZA WCZEŚNIE, co ich przeraża , bo nie ma w domu Maćka, tylko
                rodząca Kreska, pięcioletnia Kasia i Dziadek zawałowiec.
                • onion68 Re: czy jest na sali lekarz? 15.01.07, 06:41
                  Moja córka urodziła się w 1991, miałam jedno badanie USG (w siódmym miesiącu) u
                  państwowego lekarza, ciąża nie była zagrożona :)
              • mmoni Re: czy jest na sali lekarz? 16.01.07, 02:01
                wierszyk-pana-leara napisała:

                >
                > Teoria o dzikim , ortodoksyjnym katolicyźmie bohaterów książek MM, też
                > moim zdaniem upada, kiedy przypomnimy sobie zdjęcie USG małej Mili wiszące nad
                > kuchennym stołem w domu Borejków.

                Hyym... Czy możesz zacytować ten ustęp Katechizmu Kościoła Katolickiego, który
                zakazuje wykonywania badań USG? Chyba że dokonałaś jakiegoś potężnego skrótu
                myślowego, którego nie łapię.
                • elwinga Re: czy jest na sali lekarz? 16.01.07, 08:26
                  Wierszykowi-pana-leara pomyliło się zapewne z badaniami prenatalnymi.

                  Natomiast co do kwestii niezauważenia drugiego dziecka, to przytaczałam już tę
                  historię w wątku o wpadkach. Moja matka leżała na jednej sali porodowej z
                  kobietą, u której ciążę bliźniaczą wykryto dopiero podczas porodu. Fakt, to był
                  rok 1984, więc nie wiem, jak było z USG, ale rzecz działa się w szpitalu, nie w
                  domu (a jakiś sprzęt w szpitalach musiał przecież być?) i żaden z lekarzy, bądź
                  co bądź - położników i ginekologów (a nie laryngologów jak Ida) też nic nie
                  zauważył...
                  • laura-gomez Re: czy jest na sali lekarz? 16.01.07, 09:09
                    nieno kreska nie miała robionego USG; nie wiedziała, że spodziewa się
                    bliźniaków. a Ida faktycznie mogła nie zauwazyć drugiego dzidziusia
            • wierszyk-pana-leara Re: czy jest na sali lekarz? do mmoni 16.01.07, 22:44
              kiedy przeczytałam post weroniki753:
              >No chyba, że mamy tu klasyczny musierowszczyzm- ciąża to Dar Boży- a więc
              zero ingerencji lekarskiej, badań ,kontroli- poród" siłami natury" znienacka w
              domu.<
              to opinia ta, wydała mi się bardzo dla Autorki krzywdząca i niesprawiedliwa,
              wręcz wydało mi się ,że weronika753 doprawia Autorce wyjątkowo durnowatą gębę,
              w dodatku nazywając te poglądy od nazwiska MM, zeźliło mnie, z nozdrzy wydobył
              mi się dym o zapachu siarki, z twarzy łudząco stałam sie podobna do konia
              z "Szału" Podkowińskiego i napisałam to co można przeczytać wyżej .
              • mmoni Re: czy jest na sali lekarz? do mmoni 17.01.07, 11:29
                Aha, to teraz rozumiem. Chciałaś udowodnić, że katolik nie równa się amisz :-)
                • wierszyk-pana-leara Re: czy jest na sali lekarz? do mmoni 17.01.07, 22:13
                  O to, to , to! ja się tu pultam, nieszczęsna ,a Ty potrafiłaś to ująć ze
                  spiżową zwięzłością.
            • the_dzidka Re: czy jest na sali lekarz? 17.01.07, 23:33
              > Znali USG, a jakże! Także opiekę lekarską nad ciężarnymi przez cały okres
              ciąży
              > i inne takie szykany, które pozwalają wykryć ciążę mnogą na wiele miesięcy
              przed porodem.

              Za pozwoleniem, nawet dzisiaj - mimo USG - zdarzają się liczne przypadki, że
              rodzina oczekuje dziewczynki, a tu masz - chłopak!
              15 lat temu USG było znane, owszem, ale nie było badaniem powszechnym,
              obligatoryjnym. Pomijam już ten drobiazg, iz mało który gabinet w taki sprzęt
              był wyposażony.

              > No chyba, że mamy tu klasyczny musierowszczyzm - ciąża to Dar Boży - a więc
              zero
              > ingerencji lekarskiej, badań, kontroli - poród "siłami natury" znienacka, w
              > domu.

              Przypomnij mi proszę, ile takich porodów siłami natury (? a co jest w takim
              porodzie złego?), znienacka, w domu, opisano w Jezycjadzie, skoro mówisz
              o tendencji, czyli o "musierowszczyzmie"? Bo mi się wydaje, że przypadek Kreski
              był jeden jedyny.

              > Wszyscy bardzo zdziwieni, bo nikt nie ma kalendarza i nie potrafi określić
              > (w przybliżeniu choćby) daty porodu.

              Taki drobiazg, że Dmuchawiec dzwoniąc do Gabrysi mówi "Chyba się już zaczęło,
              nie wiem co robić, bo Maciek w Wiedniu, a to _za wcześnie_!!" umknął chyba
              twojej wybiórczej uwadze?

              A już że gdzieś wyczytałaś o braku badań i kontroli...
              • alitzja Re: czy jest na sali lekarz? 23.01.07, 21:31
                Dzisiaj byłam u koleżanki, która jest początkującą lekarką. Mówiła mi, że
                osobiście była przy porodzie (może rok-dwa lata temu?), kiedy to urodziły się
                bliźnięta, a matka - mimo robionego w ciąży badania USG - wielce zdziwona była
                tym podwójnym szczęściem, bo każde z tych badań wykrywało tylko jedno dziecko.
                Ta sama koleżanka twierdzi, że jak najbardziej może tak być, gdy jedno dziecko
                ustawi się tak, że zasłoni drugie.
                Wniosek z tego, że jednak Kreska faktycznie mogła nie wiedzieć, że nosi
                bliźnięta.
                • wierszyk-pana-leara Re: czy jest na sali lekarz? 26.01.07, 00:29
                  grają trąby, grzmią werble !!!IDA, a wraz z nią MM !!!zrehabilitowane!
                  oszczercy i złośliwcy gryzą paluchy w kątku. Hura!
      • wierszyk-pana-leara Re: To może teraz -o Idzie? 13.01.07, 01:03
        Święta racja - słusznie się czepiasz (i jakoś tak miło się czepiasz -berku
        jeden Ty!) - "Ofiara świerzopa" to Gałczyński oczywiście. Gałczyński na cześć
        Mickiewicza. A że Przybora wielbił obu Panów to się słyszy. Stąd mi to
        przyborową (wyborową) frazą zabrzmiało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka