sir.vimes 18.11.08, 09:59 Jak Gaba rodziła Ignasia? Książek nie mam , nie sprawdzę czy była jakaś wzmianka ale pewnie nie. Jak myślicie. Był? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mmaupa Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 10:29 Na pewno nie. Wyobrazasz sobie? "Gabrysiu, co ja mam teraz robic?" Odpowiedz Link
soova Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 10:41 Ależ na pewno tak! Przecież w rodzinie Borejków postawa antyrodzinna, czyli nie-prorodzinna (a w tej mieści się obecność ojca przy porodzie) jest czymś zgoła bliskim przestępstwu. Odpowiedz Link
mama_kotula Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 10:52 CytatPrzecież w rodzinie Borejków postawa antyrodzinna, czyli nie -prorodzinna (a w tej mieści się obecność ojca przy porodzie) jest czymś zgoła bliskim przestępstwu. Ale u Borejków jest też wyraźny podział na "męskie" i "kobiece" sprawy. Mniemam, iż poród należy do tej drugiej kategorii :) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 11:33 A czy do Fryca powróconego miano pretensje, że nie wrócił z Warszawy na narodziny dziecka, czy że nie wrócił by być z Różą przy porodzie? Odpowiedz Link
grimma Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 11:59 nie wiem (tzn nie chce mi sie przypominac sobie) kiedy urodzil sie Ignas, ale 16 lat temu porody rodzinne nie byly tak popularne jak teraz.. zaznaczone jest kilka razy ze Gaba rodzila samotnie Pyze i Tygrysa. - no ale wtedy taki byl porodowkowy trend. za to Pyza boi sie samotnego porodu - czyli chciala Fryca (lub Tygrysa ktory odetchnal z ulga ze to nie ona bedize musiala trzymac stekajaca siostre za reke..) Odpowiedz Link
szprota Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 12:52 wątpię, omal mdlał przy konającym karpiu, więc nie sądzę, by narażał się na sytuację "teraz będzie jak w trakcie bombardowania". Odpowiedz Link
ananke666 uwaga, drastyczne 18.11.08, 14:07 No cóż, jest to możliwe, kiedy mnie zabierali z porodowego łóżka, rzuciłam na nie okiem, położna mówiła, żeby nie patrzeć i zdziwiła się na komunikat, że na mnie to nie robi wrażenia. W końcu to moje. Nno cóż, teraz ja się zdziwiłam, bo wyglądało to jak po wizycie Kuby Rozpruwacza. I kto by pomyślał, że głupie pół litra krwi potrafi tak efektownie wyglądać... Grzesiopodobni mogliby nie zdzierżyć... Odpowiedz Link
anutek115 Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 14:14 E, mój mąż powiedział po wszystkim, że porody są przereklamowane (ja twierdziłam to samo zresztą ;-)), a szwagier - że wszystko wyglądalo zupełnie inaczej niz na amerykańskim filmie (w domyśle - lepiej, rozumiecie, nie pojawiał się co chwila lekarz z rękami do łokci uwalanymi krwią na ten przykład ;-)). Wracając do pytania - nie sądzę, by Grześ był przy porodzie, i to nie dlatego, że uważam, że by zemdlał (wbrew amerykańskim filmom, tatusiowie wcale tak często nie mdleją). Sądzę zaś, że Gaba by sobie tego nie zyczyła. Ona, ta dzielna pionierka, która urodziła Laurę sama zupełnie i porzucona przez Pyziaka, córka Mili, która urodziła dziecko na korytarzu szpitalnym... po co jej Grześ? W dodatku w Jeżycjadzie rzeczywiscie istnieje silny podział na męskie-kobiece, silny zwłaszcza w starszym i srednim pokoleniu, No nie umiem sobie gaby wyobrazić życzącej sobie obecności mężczyzny w tak kobiecej strefie... Za to, o dziwo, bez trudu wyobrażam sobie obecnego przy porodzie Frycka (wiem, wiem, że nie był). W każdym razie jest wzmianka o tym, że Róża się boi i Laura jej oferuje siostrzaną pomoc. Czyli, w sumie, znów kobiecy krąg jednak, jak drzewiej bywało, przy porodzie obecne sa kobiety z rodziny... Odpowiedz Link
anutek115 Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 14:16 A. Pisałam razem z Ananke i jakoś inne miałyśmy spostrzeżenia ;-). Odpowiedz Link
ananke666 Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 14:46 Przewidzieć się nie da, jak komu pójdzie :) Zostało mi głębokie przeświadczenie, że słowa "widać główkę" to zgoła cudotwórczy tekst. Widoki na rychły koniec cholerstwa magicznie i natychmiast dodały mi sił oraz galopującego wigoru, a niedługo wcześniej to mi łeb musieli podnosić, żeby podać tlen. Ale święta Gaba to pewnie załatwiła dziarsko i optymistycznie, wiecie, gwizdnął, kichnął i po wszystkim. Odpowiedz Link
sir.vimes A Pulpa? 18.11.08, 14:36 Baltonę potrafię sobie wyobrazić przy porodzie bez trudu. Tylko czy Pulpa chciała? Odpowiedz Link
filifionka-listopadowa Re: Właściwie tak. I poród w wodzie 18.11.08, 20:00 Wydaje mi się ze Pulpa chciałaby zostać w oczach Baltony cielesna ale... tajemnicza. Niby to on wie jak wygląda poród ale nie chciałaby mu się z tą naturą tak bardzo kojarzyć. Kobiecy sekret i rodzenie z siostrami albo matką. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Właściwie tak. I poród w wodzie 18.11.08, 20:35 Bez przesady, jakaz znów tajemnica. Co to, lesnik nie wiedzialby jak stworki przychodza na swiat? :) Skoro juz poród w wodzie, to na calego, z Baltona siedzacym z Pulpa w brodziku lub balii, obejmujacy ja od tylu i oddychajacy razem z nia - a potem po urodzeniu, bylby drugi po Pulpie i poloznej do dotkniecia swojej córeczki, przytulenia do piersi, ucalowania i przywitania jej na swiat. Sa takie badania, co stwierdzily, ze gdy tuz po porodzie tatus ma dotykowy kontakt z nowonarodzonym niemowleciem, to wiez miedzy noworodkiem a tata staje sie bardzo wielka i pozytywna :) A nie ze tatusia sie wykopuje na drzewo/do baru i niech nie zna narodzin wlasnego dziecka.. Odpowiedz Link
filifionka-listopadowa Re: Właściwie tak. I poród w wodzie 19.11.08, 17:50 Teraz poczułam się jak przeciwniczka porodów rodzinnych (a nie jestem!). Uważam ,że to kwestia osobista i ich WSPÓLNEJ decyzji ale do Baltony mimo wszystko by mi bardziej pasowało pozostawienie tego kobietą. Co innego narodziny krówki a co innego dziecka. Znam panów reanimujących szczeniaczki po trudnym porodzie którzy nie byli podczas porodu bo nie ufali sobie na tyle, nie wiedzieli czy to nie zmieni na gorsze ich stosunku do żony/nieżony. Ale może to kwestia tego ,ze do Baltony mi wspólny poród nie pasuje a do Florka już raczej tak... Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 14:41 szprota napisała: > wątpię, omal mdlał przy konającym karpiu, więc nie sądzę, by narażał się na > sytuację "teraz będzie jak w trakcie bombardowania". Dokładnie. Nie wyobrazam go sobie przy porodzie. Zamiast pomóc Gabie, pewnie zemdlałby na widok krwi, albo wpadł w panikę. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 16:27 Ja stawiam na to, ze byl i pewnie to on sam rodzil ;)))) Gaba udala sie w rejony uduchowione, a on zrodzil dziecie i potem jeszcze pewnie posprzatal (mopem;) Odpowiedz Link
verdana Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 18:42 Watpie, czy Gaba chciała. Ja sama oswiadczyłam, ze jesli mąż będzie przy porodzie, to ja wychodzę. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 18:53 Mialam na mysli, ze to Grzes byl w ciazy, wiec to on rodzil ;) Jak Szwarceneger w Juniorze ;> Gaba zas tak pelna empatii, ze przezywala jego ciaze jak swoja :))) Odpowiedz Link
agawa79 Re: Czy Grześ był przy porodzie? 19.11.08, 07:10 verdana napisała: > Watpie, czy Gaba chciała. Ja sama oswiadczyłam, ze jesli mąż będzie > przy porodzie, to ja wychodzę. A no więc właśnie, naprawdę nie każda kobieta pragnie obecności mężczyzny na sali porodowej. Ja popełniłam ten błąd za pierwszym razem, ale drugie dziecko urodziłam już sobie spokojnie z teściową. Stara konserwa ze mnie wyjdzie, ale uważam, że rodzenie dzieci to JEST babska sprawa. Li i jedynie. :) Co nie znaczy, że krytykuję kobiety, które rodzą z partnerami. :) Odpowiedz Link
fleurette Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 21:51 nie wyobrażam sobie Grzesia przy porodzie o tyle, ze pewnie Gaba by nie chciała. w końcu to babska działka a ona dzielna i doświadczona. zemdleć by nie zemdlał, wbrew pozorom mało który mdleje gdyż stoi od strony "kobiety właściwej" i jest zaaferowany zazwyczaj. bez przesady, to nie jest takie krwawe jak sobie człowiek wyobraża zazwyczaj. mój mąż na ten przykład nie zemdlał, urazu nie ma, a bał się, ze może tak się stać. Odpowiedz Link
ding_yun Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 22:51 Hehe. Czytałam ostatnio prześmiewczy felieton o nowoczesnym ojcu. Był tam taki fragment o porodzie rodzinnym: Odpowiedz Link
ding_yun Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 22:58 Coś się popusło chyba z wysyłaniem postów, nie wiem czy się pojawi mój ostatni. Chciałam napisać o prześmiewczym felietonie o nowoczesnym ojcu i zacytować fragment o porodzie rodzinnym: "Jeśli po powrocie z apteki okaże się, że na teście pojawiły się dwie kreski, nowocześni rodzice urodzą, rzecz jasna, razem. 'Urodziliśmy Martynkę. Było pięknie' - wyśle przyjaciołom SMS-a nowoczesny ojciec. Nowoczesna matka nic nikomu nie wyśle. Opadnie na poduszki wyczerpana skurczami i długim szyciem" Link do arykułu tuaj: wyborcza.pl/1,81388,5890106,O_matko_.html Poza tym jestem pewna, że Grzesia nie było. U MM promowana jest usilnie postawa odrobiny dzielności i kobita ma sobie radzić. Jakkolwiek mnie osobiście to strasznie drażni (zwłaszcza w kontekście porodu i wczesnego etapu macierzyństwa) to swoją droga nie sądzę, żeby obecność faceta mogła coś kobiecie pomóc. Ja bym chyba jego obecności nie pragnęła, ale nie wymądrzam się dłużej bo do dzieci, jeśli w ogóle, mam daleeeką drogę :) Odpowiedz Link
sowca Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 23:01 Obstawiam, że go nie było. Po pierwsze dlatego, że Ignaś urodził się na początku lat 90., wtedy chyba porody rodzinne nie były jeszcze czymś normalnym. Po drugie, nie wydaje mi się, że Gabrysia czuła potrzebę jego obecności. Po trzecie, bardziej prawdopodobne jest wg. mnie, że Gabie towarzyszyła matka albo siostra. Bardzo wiele moich znajomych (zarówno tych, które już rodziły,jak i tych, które mają to w odległych i niepewnych planach) twierdzi, że woli lub wolałoby własnie obecność drugiej kobiety w takiej sytuacji. Odpowiedz Link
mika_p Re: Czy Grześ był przy porodzie? 18.11.08, 23:41 Moim zdaniem nie był. Dla Gaby to było trzecie dziecko, poprzednie urodzone w czasach zimnych porodówek, więc samo to, że ojciec dziecka będzie mógł ją odwiedzić krótko po porodzie, a nie po tygodniu, oraz fakt, że on jest blisko, obok, i czeka, mógł jej wystarczyć. Dla Grzegorza to było drugie dziecko i także doświadczenie takie, że mamusię i potomka widzi się po kilku dniach. Na moje oko, zadne z nich nie musiało mieć potrzeby wspólnego porodu, bo i tak rzeczywiśtość była o niebo lepsza od znanej im przeszłości. Odpowiedz Link