Gość: oszukany
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
12.05.04, 19:36
moja klasa grala dzis w mistrzostwach szkoly w pilke nozna. od lat zawody te
prowadzi i sedziuje ten sam czlowiek, ktory - delikatnie mowiac - niezbyt
darzy mnie sympatia (nie wiem czemu). bilans dzisiejszego meczu - karny z
kapelusza dla przeciwnika, nie odgwiazdanie dwoch ewidentnych karnych dla
mojej druzyny (oczywiscie po faulach na mnie) gdy obronca bezpardonowo
atakowal mnie rekami i nieodgwizdanie kilku innych brutalnych fauli w
srodkowej strefie gry. przegralismy 2:4 wygrywajac 2:1, lecz kazdemu odeszla
ochota do gry po wyczynach sedziego.dwa razy musialem schodzic z boiska z
dwuminutowa kara za komentowanie decyzji arbitra. w normalnym meczu pewnie po
10 minutach wylecialbym z czerwona kartka. zreszta nie wiem jak dogralem do
konca meczu bo po tym co zrobil aribiter mialem ochote zejsc z murawy. jestem
tak maksymalnie zdenerwowany ze musialem to napisac. juz wiem jak sie czuja
pokrzywdzeni pilkarze, kiedy sedzia marnotrawi ich prace a im nie moze sie
nic wymsknac w jego kierunku, bo skonczyloby sie to dla nich zejsciem do
szatni