Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Lakers - Losing Streak

    IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 14:17

    Na razie składa się tylko z dwóch gier. O meczu z Minnesotą pisałem już gdzie
    indziej. Ale porażka z Chicago to już szczyt wszystkiego. Zdaję sobie sprawę
    z siły i wartości Lakers, ale klasowemu zespołowi NIE MOGA się zdarzać takie
    mecze. Padały już gdzieś argumenty, że oni "odpuszczają" sobie niektóre (czy
    może większość?) meczy w regural season, i być może tak jest, ale...Gdybym był
    fanem Lakers to *******bym sie niepomiernie. Co wy o tym sądzicie? Bo jeżeli
    odpuszczają, to czy warto im wogóle kibicować? Przecież to jest żenujące i
    skandaliczne traktowanie fanów, którzy (jak wszyscy fani) wspierają swój
    zespół. Porażki są wkalkulowane w sport, ale chyba nie porażki Lakers z
    Bulls... Czy może jednak?

    Do ilu gier przedłuży się streak Lakers? Na ile gier wyleci Shaq? Widziałem
    migawki z bójki w Chicago i moim zdaniem Shaq powinien być zawieszony na co
    najmniej 5 gier (nie był to tylko nieudany cios, ale także powalenie Millera na
    ziemię). Jestem niezmiernie ciekawy czy Stern (a raczej odpowiedni dygnitarz)
    weźmie stronę Shaq'a (1 lub 2 mecze) czy nie (może nawet 10?). Jackson
    próbował usprawiedliwiać, mówiąc o tym, że Shaq był nieustannie faulowany,
    choć, moim zdaniem, marna to wymówka. Na Shaq'u ciąży chyba większa
    opowiedzialność niż na innych, żeby powstrzymywać temperament, bo każdym swoim
    ciosem, może wyrządzić o wiele większe szkody niż kto inny. Tym bardziej, że
    sam Shaq, w odczuciu wielu, gra dosyć fizycznie i często uchodzi mu to na
    sucho. Wiem, że jest tu sporo fanów Lakers, więc macie szerokie pole do
    popisu... :))

    Gdy Shaq wyleciał Lakers prowadzili 3 (końcówka 4 kwarty), pytam gdzie wtedy
    był Kobe? Nie chcę się go czepiać specjalnie, bo darzę go sympatią, ale
    dlaczego drugą noc z rzędu Kobe, nie przejmuje gry w swoje ręce - tak jak to
    powinien robić supergwiazdor? Dlaczego dopuścił do porażki z CHICAGO ?

    No i bardzo mnie intryguje dlaczego, kiedy już z Millera ściągnęli Shaq'a to
    Miller był bez koszulki :)))

    PZDR i czekam na odzew

    Obserwuj wątek
      • Gość: toms Re: Lakers - Losing Streak IP: *.pl 13.01.02, 14:42
        o kurcze dwa dni bez dostepu praktycznie do mediow a tu takie akcje !!!
        niezle! zaraz sobie poczytam
        ale pragne przypomniec ze chicago chyba jak mieli rekord 72-10 to jeden z tych
        10 meczy przegrali wlasnie z toronto raptors ktore dopiero poznawalo co to jest
        NBA i ze wszystkimi niezle dostawali. No coz taka jest natura tego sportu i to
        sprawia ze ogladamy te mecze i pasjonujemy sie nimi bo kazdy moze wygrac :-))
        pozdrawiam
      • Gość: easy79 Re: Lakers - Losing Streak IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 13.01.02, 23:01
        Gość portalu: Wally#10 napisał(a):

        > No i bardzo mnie intryguje dlaczego, kiedy już z Millera ściągnęli Shaq'a to
        >
        > Miller był bez koszulki :)))

        Niestety odpowiedź nie jest ani trochę śmieszna:((( Shaq zwyczajnie czepił sie
        tej koszulki i ochroniarze nie mogli ich przez to rozdzielić. Więc zwyczajnie mu
        ją zdarli. Ot co.

        >
        > PZDR i czekam na odzew

        Pozdr.
        >
        >

      • Gość: toms Re: Lakers - Losing Streak IP: *.pl 13.01.02, 23:19
        > Gdy Shaq wyleciał Lakers prowadzili 3 (końcówka 4 kwarty), pytam gdzie wtedy
        >
        > był Kobe? Nie chcę się go czepiać specjalnie, bo darzę go sympatią, ale
        > dlaczego drugą noc z rzędu Kobe, nie przejmuje gry w swoje ręce - tak jak to
        > powinien robić supergwiazdor? Dlaczego dopuścił do porażki z CHICAGO ?
        >

        Nasz supergwiazdor przetsrzelił 9 rzutów z rzedu w koncowce i nie trafil 1 z 2
        osobistych chyba w ostatniej minucie ! tak przynajmniej podaje nba.com
        no cóż wlasnie tym MJ odroznial sie od reszty zawodnikow wlasnie tym ze w
        decydujacym momencie kiedy go najbardziej potrzeba kiedy MUSI trafic, ON trafia!!!
        a nie pudluje 9 rzutow z rzedu!
        Ososbiscie uwazam ze jest to rzecz nie do nauczenia z tym trzeba sie urodzic
        MJ pokazal to juz na samym pocztaku tj. w finalach ligi uniwersyteckiej ostatnim
        rzutem zapewnil zwyciestwo i tak gral ozniej w NBA
        Jak na razie nie widze tego blysku u Kobiego ....

        dyskusja o Kobim i MJ jest w innym watku wiec wespre niedlugo nathana :-))

        a co do zachowania Shaqu to przypomiala mi sie akcja z dawnych czasow gdy
        clevland gralo z bykami w playoff i byl taki pan ktory chyba nazyawl sie ferry
        albo jakos tak i jego jedyne zadanie to bylo faulowac Jordana i go prowokowac i
        po jednym brutalnym faulu MJ wyskoczyl do gostka z piescia uniesiona i... zastygl
        nic wiecej nie zrobil! Po meczu powiedzial ze zdał sobie sprawe jak bardzo wazny
        jest dla druzyny i dlatego nie posynal sie o krok dalej!!!

        Wiec panowie niestety ten mecz pokazał jak daleko jest Kobiemy i Shaqowi do
        Jordana i to nie pod wzgledem jakis tam statystyk ale przede wszystkim pod
        wzgledem predyspozycji bycia liderem zespolu!!! Obaj panowie egzamin oblali a
        druzyna przegrala z najgorszym teamem w lidze ...
        • reggie Re: Lakers - Losing Streak 14.01.02, 01:33
          Jedna wpadka najlepszego obecnie zespołu w NBA i już odzywają się dramatyczne
          głosy o wielkim regresie, o upadku, niedługo pewnie będzie koniec świata...
          Tak, to prawda, przegrali dwa mecze z rzędu. Co do porażki z T-Wolves, była ona
          chyba zasłużona, aczkolwiek troszkę w zbyt wysokich rozmiarach, po prostu
          Minnesota to już dziś ścisła czołówka, przegra tam jeszcze wielu "faworytów" w
          tym sezonie.
          Okoliczności drugiej porażki są ogólnie znane, doszło do regularnej bijatyki,
          jak za starych dobrych czasów NY-Miami, a bez O'Neala z Lakersów jakby nieco
          uszło powietrze. Trudno. Stało się. Takie porażki na pewno nie są przyjemne dla
          klubu takiego jak Lakers.
          Ja o ich charakter nie obawiałbym się jednak, porażka z Bulls wzmocni ekipę
          P.Jacksona i jeśli Shaq wróci szybko do składu zespół niebawem odzyska dawny
          rytm.
          Nie stało się nic wielkiego. Jedna porażka więcej, przy obecnym bilansie LAL to
          naprawdę jest mały problem, ważne, zby takie zachowania nie powtarzały się w
          przyszłości(akcje O'Neala w końcu meczu).
          Wszystkim watpiącym pragnę przypomnieć, że tytuły zdobywa się po sezonie
          zasodniczym...

          Pzdr.
          • Gość: toms Re: Lakers - Losing Streak IP: *.pl 14.01.02, 07:26
            No tak jak LAL przegrywa z Minesota to mowimy ze o przegrali ale to jest scisla
            czolowka itp itd. A jezeli Wizards przegrali 8 pkt to mowimy: o! a nie mowilem
            ze jak Wizards pojada na zachod to dostana w tylek ?

            A propo wpadki ... owszem to byla wpadka i to w najgorszym stulu ja widze ze
            wszyscy komentatorzy puszczaja fakt ze Kobi na 9 ostatnich rzutow trafil zero !
            słownie zero! było to w sytuacji gdy Shaqu nie było na parkiecie i kiedy
            druzyna kobiego potrzebowala najbardziej ... tyle sie mowi ze przy szaqu nie
            moze sie wyszumiec itp itd a tu bardziej wyglada na to ze dopiero przy szaqu
            gdy obrona jest na nim skoncentrowana Koby moze sobie porzucac troche ...
            no coz wpadka ... ale z jaka druzyna i w jakim stylu
            • Gość: HyLo Re: Lakers - Losing Streak IP: *.phils.uj.edu.pl 14.01.02, 15:48
              Coś ty się, toms, rzucił na tych Lakersów jak wygłodniały pies na schaboszczaka?
              Jasne, porażka z Chicago to dla mistrza NBA żenada, ale gdzie tam wieszczenie
              upadku. Trzeba pamiętać, że na mecze z mistrzami każdy szczególnie sie
              mobilizuje, nawte kosztem odpuszczenia kolejnych spotkań. Czytałem kiedyś w
              autobiografii Magica, że drużyny, które pokonały Showtime Lakers zazwyczaj
              przegrywały swój kolejny mecz. Lakersi są drużyną chimeryczną - być może ich
              (zbytni) luz to wynik ogólnie panującej ostatnio w NBA kultury streetballowej.
              Ej, chłopie, ta akcja ci wyszła, ale i tak cię załatwię! Nie zmienia to faktu, ze
              są bez dwu zdań najlepsi w lidze i inne drużyny są z nimi w stanie wygrywać
              jedynie pojedyncze mecze - co pokazały zeszłoroczne play-offy.
              Idę o zakład, że w rewanżu rozniosą Bulls na strzępy, szczególnie biorąc pod
              uwagę tę bijatykę.
              Czepiasz się też Bryanta - co to za zawodnik, który nie trafia 9 z rzędu! Ano
              każdy. Każdemu się to zdarza - nawet twojemu ukochanemu MJ-owi w latach
              świetności. Wybrałeś jeden spektukularny przypadek i wyciągasz wnioski. Myślisz,
              że MJ trafił każdy ostatni rzut? A KB ma już za sobą wiele meczów, w których
              zdecydował o zwycięstwie.

              Co do uwag Wally'ego - rzeczywiście, porażki z takimi cieniasami są dla mnie,
              fana LAL, wkurzające, ale dramatu z tego robić nie będę. Zobaczymy play-offy.
              Shaq powinien dostać ze 4-5 meczy zawieszenia. Akcji nie widziałem, ale jeśli
              chciał Millera strzelić w pysk, to zasłużył. Nie powinien dać się prowokować.

              Natomiast myślę, że ten ostatni wstał bez koszulki, bo lubi dużych facetów i
              chciał skorzystać z okazji :-))

              pozdr
              • Gość: toms Re: Lakers - Losing Streak IP: *.cu.com.pl 14.01.02, 16:04
                ojej
                przeciez napisalem ze moje ukochane Chicago kiedys tez mialo wpadke ale
                nie w takim stylu zeby Jordan sie z kims pobil?
                Otoz Jordan sie nie zaczynal bujek na boisku bo gral bardziej finezyjnie droge
                do kosza znajdowal obok przecinika a nie PRZEZ przeciwnika
                niestety Shaqu gra bardz twardo i pomaga sobie lokciami wiec i twardo jest
                broniony...
              • Gość: nathan Re: Lakers - Losing Streak IP: *.acn.waw.pl 14.01.02, 21:18
                Gość portalu: HyLo napisał(a):


                > Shaq powinien dostać ze 4-5 meczy zawieszenia. Akcji nie widziałem, ale jeśli
                > chciał Millera strzelić w pysk, to zasłużył. Nie powinien dać się prowokować.

                Powiem szczerze, że jakbym był na miejscu Shaqa to już po pierwszej takiej akcji
                strzeliłbym w morde tego Millera. Koleś poprostu wisiał na nim na beszczela.
                Miller zasłużył nie tylko na danie w pysk ale i ze dwa kopniaki w du....

                >
                > Natomiast myślę, że ten ostatni wstał bez koszulki, bo lubi dużych facetów i
                > chciał skorzystać z okazji :-)).

                Dobrze, że skorzystał z okazji przedwczesnego opuszczenia hali bo Shaq chiał go
                zjeść. Podobno przez kilka minut nie mogli go uspokoić. Wpadł w jakiś amok, a
                Kobe mówił, że jak O`Neal machał rękami to czuć było podmuch wiatru! :)))))

                Pzdr

          • Gość: Wally#10 Re: Lakers - Losing Streak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.02, 17:27
            reggie napisał(a):

            > Jedna wpadka najlepszego obecnie zespołu w NBA i już odzywają się dramatyczne
            > głosy o wielkim regresie, o upadku, niedługo pewnie będzie koniec świata...

            Mógłbyś je wskazać na tym forum?




        • Gość: Wilt Re: Lakers - Losing Streak IP: 195.117.2.* 15.01.02, 12:31
          Tylko w skrócie, bo niektóre teksty naprawdę nie zasługują na to, żeby się z
          nimi dłużej bawić. Niektórym po prostu niechęć do Lakers i Kobego przyćmiewa
          rozsądek w stopniu niemal równie wielkim co uwielbienie do MJ (ciekawa logika
          zresztą przy jednoczesnym sugerowaniu wzorowania się Kobego na MJ; jego
          uwielbiają, a jego kontynuację już nie?).
          - Kobe wzorujący się na MJ. Po pierwsze, nie ma to znaczenia dla oceny ich
          gry; po drugie, widac nie pamiętacie, że Jordana swego czasu oskarżano o
          kopiowanie Ervinga. Co z tego zostało po latach - wiadomo (nic).
          - Kobe na miarę Pippena i bez prawdziwej wielkości. Ha! Pytania: czemu w
          takim razie Kobe już obecnie, jeszcze grubo przed szczytem możliwości,
          wymieniany jest jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do MVP, podczas gdy
          Pippen nawet u szczytu swoich możliwości (który wypadł akurat w czasie
          nieobecności MJ, więc nie ma mowy o odwracaniu uwagi przez tamtego) nigdy
          takowym nie był? I czemu wielu teraz (jak dla mnie - słusznie) żałuje wyboru
          Pippena do "50" wszechczasów, podczas gdy - z drugiej strony - pojawiają się
          głosy, że gdyby taki wybór odbył się teraz, to Kobe już obecnie załapałby się,
          wypychając z "50" któregoś z graczy o znacznie dłuższym stażu (może właśnie
          Pipa ;-)) ? A jeśli Kobe nie ma prawdziwej wielkości, to przepraszam; kto ją ma
          z obecnego pokolenia? Iverson (którego zresztą lubię), przez swój egoizm
          strzelecki i brak chęci współpracy trzymający swój zespół ponizej 500.? Dbający
          głównie o dunki Carter? Kobe, obok Duncana i Garnetta (ale nawet jeszcze
          częściej od nich) wymieniany jest właśnie jako gracz mający w sobie to coś, co
          odróżnia graczy swietnych od naprawdę wybitnych. Widać to, gdy gra przeciw
          Carterowi czy Rayowi Allenowi; obaj są świetni, ale w porównaniu z nim czegoś
          im brakuje; determinacji, woli walki, wreszcie nawet umiejętności. Co do tego
          ostatniego punktu, przypomnę, że Jackson określił Kobego jako najlepszego all -
          around player, jakiego kiedykolwiek trenował. Any comments? :-)
          - Niektórzy mają tak krótką pamięć, że nie przypominają sobie olśniewających
          akcji KB czy brania przez niego w decydujących momentach ciężaru gry na siebie
          (a wydawałoby się, że przeciętny internauta jest za młody na Alzheimera... ;-
          ) ). Niech pooglądają więc sobie choćby 7. mecz z Blazers w 2000 albo ostatnie
          serie play offs z Kings czy Spurs - nie mówiąc już o ostatnim pogromie
          Grizzlies (56 pkt w 34 minuty!).
          - Szczególnie agresywnością wyróżnia się ostatnio kolega toms, dla którego
          widać stylistyka nathana jest jeszcze zbyt ugodowa (istny "jastrząb" forum).
          Dla przeforsowania swoich tez sięga nawet po statystyki (nieżleście się
          podzielili pracą z nathanem; jeden atakuje ze strony "statystyki nie są ważne",
          a drugi sięga po nie wtedy, kiedy to jest wygodne,jakoś nie spotykając się przy
          tym z kontrakcją ze strony pierwszego! ;-) ). Tylko wiesz, toms; statystyki
          trzeba jeszcze rozumieć - bo inaczej przytaczając je można dowieść ceny
          odwrotnej niż by się chciało.Oto dokonujesz epokowego odkrycia, że podczas
          nieobecności Shaqa kontuzjowany przecież - przypomnę - Kobe oddawał więcej
          rzutów, ale z gorszą celnością. Mucha nie siada. Jordan po nieobecność Pippena
          oddawał pewnie mniej, ale za to z lepszą - w dodatku będąc kontuzjowany. Nieco
          zbyt daleko posuniętą łatwizną intelektualną jest również sugerowanie, że to
          przez nieobecność Shaqa Kobe miał 2 razy mniej wolnych. A to, że z kontuzją nie
          pchał się tak bardzo pod kosz, zajmując się bardziej organizowaniem gry, pewnie
          nie ma z tym nic wspólnego. Podobno myślenie nie boli...
          Tym, co się naprawdę liczy w takiej analizie jest fakt, że Kobe oddając
          średnio
          Tylko w skrócie, bo niektóre teksty naprawdę nie zasługują na to, żeby się z
          nimi dłużej bawić. Niektórym po prostu niechęć do Lakers i Kobego przyćmiewa
          rozsądek w stopniu niemal równie wielkim co uwielbienie do MJ (ciekawa logika
          zresztą przy jednoczesnym sugerowaniu wzorowania się Kobego na MJ; jego
          uwielbiają, a jego kontynuację już nie?).
          - Kobe wzorujący się na MJ. Po pierwsze, nie ma to znaczenia dla oceny ich
          gry; po drugie, widac nie pamiętacie, że Jordana swego czasu oskarżano o
          kopiowanie Ervinga. Co z tego zostało po latach - wiadomo (nic).
          - Kobe na miarę Pippena i bez prawdziwej wielkości. Ha! Pytania: czemu w
          takim razie Kobe już obecnie, jeszcze grubo przed szczytem możliwości,
          wymieniany jest jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do MVP, podczas gdy
          Pippen nawet u szczytu swoich możliwości (który wypadł akurat w czasie
          nieobecności MJ, więc nie ma mowy o odwracaniu uwagi przez tamtego) nigdy
          takowym nie był? I czemu wielu teraz (jak dla mnie - słusznie) żałuje wyboru
          Pippena do "50" wszechczasów, podczas gdy - z drugiej strony - pojawiają się
          głosy, że gdyby taki wybór odbył się teraz, to Kobe już obecnie załapałby się,
          wypychając z "50" któregoś z graczy o znacznie dłuższym stażu (może właśnie
          Pipa ;-)) ? A jeśli Kobe nie ma prawdziwej wielkości, to przepraszam; kto ją ma
          z obecnego pokolenia? Iverson (którego zresztą lubię), przez swój egoizm
          strzelecki i brak chęci współpracy trzymający swój zespół ponizej 500.? Dbający
          głównie o dunki Carter? Kobe, obok Duncana i Garnetta (ale nawet jeszcze
          częściej od nich) wymieniany jest właśnie jako gracz mający w sobie to coś, co
          odróżnia graczy swietnych od naprawdę wybitnych. Widać to, gdy gra przeciw
          Carterowi czy Rayowi Allenowi; obaj są świetni, ale w porównaniu z nim czegoś
          im brakuje; determinacji, woli walki, wreszcie nawet umiejętności. Co do tego
          ostatniego punktu, przypomnę, że Jackson określił Kobego jako najlepszego all -
          around player, jakiego kiedykolwiek trenował. Any comments? :-)
          - Niektórzy mają tak krótką pamięć, że nie przypominają sobie olśniewających
          akcji KB czy brania przez niego w decydujących momentach ciężaru gry na siebie
          (a wydawałoby się, że przeciętny internauta jest za młody na Alzheimera... ;-
          ) ). Niech pooglądają więc sobie choćby 7. mecz z Blazers w 2000 albo ostatnie
          serie play offs z Kings czy Spurs - nie mówiąc już o ostatnim pogromie
          Grizzlies (56 pkt w 34 minuty!).
          - Szczególnie agresywnością wyróżnia się ostatnio kolega toms, dla którego
          widać stylistyka nathana jest jeszcze zbyt ugodowa (istny "jastrząb" forum).
          Dla przeforsowania swoich tez sięga nawet po statystyki (nieżleście się
          podzielili pracą z nathanem; jeden atakuje ze strony "statystyki nie są ważne",
          a drugi sięga po nie wtedy, kiedy to jest wygodne,jakoś nie spotykając się przy
          tym z kontrakcją ze strony pierwszego! ;-) ). Tylko wiesz, toms; statystyki
          trzeba jeszcze rozumieć - bo inaczej przytaczając je można dowieść ceny
          odwrotnej niż by się chciało.Oto dokonujesz epokowego odkrycia, że podczas
          nieobecności Shaqa kontuzjowany przecież - przypomnę - Kobe oddawał więcej
          rzutów, ale z gorszą celnością. Mucha nie siada. Jordan po nieobecność Pippena
          oddawał pewnie mniej, ale za to z lepszą - w dodatku będąc kontuzjowany. Nieco
          zbyt daleko posuniętą łatwizną intelektualną jest również sugerowanie, że to
          przez nieobecność Shaqa Kobe miał 2 razy mniej wolnych. A to, że z kontuzją nie
          pchał się tak bardzo pod kosz, zajmując się bardziej organizowaniem gry, pewnie
          nie ma z tym nic wspólnego. Podobno myślenie nie boli...
          Tym, co się naprawdę liczy w takiej analizie jest fakt, że Kobe jest w lidze
          9. w FG - Attempted, a 3. w punktach, podczas gdy Jordan - 3. w FG - Attempted
          i 8. w punktach; niemal dokładnie odwrotnie! Czy potrzebne są jeszcze jakieś
          tłumaczenia, czyj rzut jest obecnie bardziej wartościowy? A gdyby Kobe miał
          szansę oddawania choćby w przybliżeniu tylu rzutów co Jordan, na koniec sezonu
          byłby ze sporym zapasem królem strzelców. On jednak obecnie nie stawia tego
          sobie jako ważnego celu, stawiając na pierwszym miejscu zespół. Trzeba naprawdę
          wiele złej woli, żeby tego wszystkiego nie widzieć; a już szcze
          • Gość: Wilt Re: Lakers - Losing Streak IP: 195.117.2.* 15.01.02, 12:32
            - Nie wiem również, co mają oznaczać kolejne bujdy o "usprawiedliwianiu" się
            Kobego kontuzją. On uspraweidliwiać się nie potrzebuje, zapewniam, nawet przed
            kolegą tomsem - nawet o tej kontuzji osobiście nie poinformował. Po prostu gra,
            jak na to pozwala mu zdrowie w danym momencie - tak jak zresztą robił to
            Jordan. Natomiast co do Iversona, który przed play off w zeszłym roku chwalił
            się 5 czy 6 urazami; ostatnio czytałem ciekawą sugestię, że część z nich była
            raczej przesadzona... Z kolei sam Allen postąpił fatalnie z czekaniem na
            operację prawdziwej kontuzji; opuścił przez to miesiąc, a negatywne skutki
            trwają do dzisiaj. I to ma być wzór lidera zespołu? Kobe nigdy by tego nie
            zrobił.
            - Tak, podpowiem ci, skoro sam odpowiedzi nie znasz; Wizards po dojściu Shaqa
            zstaliby się nieporównanie mocniejsi (jak to zawsze zresztą bywa, gdy dojdzie
            gracz lepszy od poprzedniego najlepszego zawodnika ;-)); natomiast byliby
            słabsi od obecnych LAL, tak jak MJ jest słabszy od Kobego czy Whitney - od
            Fisha. :-)
            - Twierdzenie, że Kobe jest Pippenem dla Shaqa i świadczy to o słabości Kobego
            nie tylko nie jest obecnie prawdą (patrz wyżej) - prawdą w pewnej mierze było,
            gdy Kobe był młodszy, ale jest w ogóle pozbawione sensu. Czy naprawdę
            sądzicie, że Jordan przychodząc do Bulls i zastając tam Shaqa (tym bardziej
            jako nastolatek, co niektórzy z was sugerują) nie wpasowałby się w podobną
            rolę? I gdzie byłyby wtedy jego statystyki życiowe i 10 tytułów króla strzelców?
            To, że w dodatku podnosicie, ile by to punktów zdobył Jordan przychodzac do
            ligi w wieku 18 lat, nie zauważajac, jaki by to miało wpływ na jego życiowe
            średnie, którymi się tak chwalicie - również skłądam na karb logiki
            projordanowskiej, w wielu punktach odmiennej od tradycyjnej
            arystotelesowskiej ;-).
            - Nathan, po raz kolejny ciekawa sprawa; podkreślasz z uśmiechem, że Jordan
            zdobył więcej mistrzostw od Chamberlaina, ale już przy Russellu twierdzisz,że
            to nie ma żadnego znaczenia... Jesteś zresztą przy tym osamotniony w tej
            argumentacji; inni fani MJ uwielbiają powoływać się na jego tytuły...
            - Krótkie podsumowanie, bo nie chce mi się już odpowiadać na wszystkie
            niemerytoryczne zaczepki. Jak słusznie powiedział Reggie (którego przy okazji
            pozdrawiam); przyszłość NBA nazywa się Kobe Bryant, który - tu mogę się
            założyć - jeśli nie wydarzy się (odpukać) jakaś katastrofa w rodzaju kończącego
            karierę złamania nogi - będzie określany jako koszykarz obecnej dekady tak jak
            graczem lat 90. był Jordan. Od razu współczuję, że będziecie trochę z tego
            powodu cierpieć (znam ten ból, sam cierpiałem z powodu MJ ;-) ). ale tak
            właśnie będzie i lepiej się z tą myślą zawczasu oswoić. Kobe zdobędzie też
            więcej tytułów niż Jordan i, nawet biorąc pod uwagę jego dobrowolne
            samoograniczanie się w tej mierze, więcej punktów w karierze. Ach, prawda,
            zapomniałem; te wszystkie względy się nie liczą. Chyba ze dotyczą MJ...;-)
            Nathan. Kiedyś - chyba z braku innych argumentów - podniosłeś, że o wielkości
            Jordana świadczy to, że tak często o nim piszą, nawet krytycznie (ja). Nb.
            chwyt używany często przez kiboli Legii z łównego forum...;-) A jeśli tak
            rozumujesz, to zastanów się, o czym świadczy fakt, że wraz z kumplami tak
            często i krytycznie zajmujecie się właśnei Kobem? Powiem wam dlaczego; tak
            naprawdę wyczuwacie, że z tej generacji on jest największy. Dlatego właśnie
            wywołuje porównania do MJ, które tak bardzo was denerwują, bo uważacie, że MJ
            nie można porównywac z kimkolwiek. Stąd ten atak, że nie dorównuje, nie dorasta
            itd. i to właśnie na Kobego, a nie Iversona czy Cartera, choć przecież fakt, ze
            żadnego z nich nie da się pomylić z MJ obecnie (i w przeciwieństwie do Kobego,
            również w przyszłości) jest znacznie bardziej ewidentny; Allena można pomylić
            najwyzej z I.Thomasem, a Cartera - z Dominique Wilkinsem...
            Ja osobiście staram się być ostrożny i nie twierdzę, że Kobe dorówna MJ - w
            końcu na pewno jednemu z Top 10 wszechczasów. Natomiast ma na to duże szanse, i
            to największe z tego pokolenia. A w każdym razie za parę lat będzie go można z
            Jordanem porównywać (i nie macie się co przed tym bronić, bo nawet wśród SG
            były już zdolni do tego; radzę przypomnieć sobie dorobek Robertsona i
            Westa...).


            P.S. Nathanie; jak ci już wypomniał reggie, może byś się w końcu zdecydował,
            jaki model dyskusji bardziej ci odpowiada? Przytaczanie przeze mnie mnóstwa
            faktów i cyfr, czy koncentrowanie się bardziej na swoich opiniach przez
            reggiego? (zresztą za Twoim przykładem)? Czas się i w tej sprawie zdecydować,
            bo na razie wygląda na to, że żadna forma postu cię nie zadowoli - oczywiście
            tylko wtedy, gdy nie odpowiada ci jego treść. ;-)
            P.P.S. A teraz chyba postąpię za przykładem jednego ze stronnictwa pro -
            MJ/anty - Kobe i rozpowszechnię swój post po eszystkich mówiących o tym wątkach.
            P.P.P.S. I jeszcze jedno, drodzy adwersarze; w razie odpowiadania mi przyjemnie
            mnie zaskoczcie i skupcie się na argumentach merytorycznych, porzucając
            wycieczki osobiste nt. Kobego, Chamberlaina czy wreszcie mojej skromnej osoby.
            Wtedy i ja będę mógł wrócić do mojej poprzedniej, bardziej neutralnej
            stylistyki.
            Pzdr
      • Gość: easy79 Kobe IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 15.01.02, 07:08
        No no, Kobe (56 pkt) chyba wpadł na moment na to forum, przeczytał niektóre
        posty i postanowił nam coś udowodnić... No cóż, punkt dla jego zwolenników:)
        Pozdr.
        • Gość: toms Re: Kobe IP: *.cu.com.pl 15.01.02, 09:09
          eeee
          niezle ! rzeczywiscie koby jakby chcial zaprzeczyc wszystkiemu co napisalem
          trzba przyznac ze zagral wielki mecz

          a teraz krytyka w stylu Wilta :-))
          panowie to tylko jeden mecz wiec nei robmy tyle halasu chlopak mial swoj dzien
          a takei przeblyski to kazdemu moga sie zdazyc zobaczymy jak bedzi ew nastepnych
          meczach
          po drugie to co to za przeciwnik gdyby Koby rzucil 56 pkt przeciw sanantonio
          albo minesocie to rozumiem jest sie czym chwalic ale przeciwko grizllies
          bez przesady :-)
          :-))) jak wam sie podoba takie podejscie do tematu ?

          no a rzeczywiscie mecz zagral wysmienity i oby wiecej takich to mnie moze
          przekona ze przyszlosc NBA (jak ktos tu napisał) nalezy do niego
          a to byl jeden mecz i dlatego w swoich analizach zawsze staralem sie brac pod
          uwage 5 meczy z rzedu ...
          pozyjemy zobaczymy
          • Gość: nathan Re: Kobe IP: *.acn.waw.pl 15.01.02, 11:44
            Gość portalu: toms napisał(a):

            >
            > a teraz krytyka w stylu Wilta :-))
            > panowie to tylko jeden mecz wiec nei robmy tyle halasu chlopak mial swoj dzien
            > a takei przeblyski to kazdemu moga sie zdazyc zobaczymy jak bedzi ew nastepnych
            >
            > meczach
            > po drugie to co to za przeciwnik gdyby Koby rzucil 56 pkt przeciw sanantonio
            > albo minesocie to rozumiem jest sie czym chwalic ale przeciwko grizllies
            > bez przesady :-)
            > :-))) jak wam sie podoba takie podejscie do tematu ?
            >
            Buahahahaha! :-)))))))))) To mnie rozbawiłeś. Nie zle Ci to wyszło.
      • Gość: nathan Re: Lakers - Losing Streak IP: *.acn.waw.pl 15.01.02, 11:51
        Rzeczywiście Kobe tego dnia był królem, a Lakers zmiażdżyli Grizzlies (i to
        bez Shaqa!). No, no .....
        • Gość: toms Re: Lakers - Losing Streak IP: *.cu.com.pl 15.01.02, 12:05
          teraz graja z Miami to roznei moze byc
          ale potem bedzie ciekawie bo graja ze SPurs 19.01 bez shaqu :-))))
      • Gość: Wilt Re: Lakers - Losing Streak IP: 195.117.2.* 15.01.02, 13:27
        > Gość portalu: Wally#10 napisał(a):

        >
        > Na razie składa się tylko z dwóch gier. O meczu z Minnesotą pisałem już gdzie

        > indziej. Ale porażka z Chicago to już szczyt wszystkiego. Zdaję sobie sprawę
        > z siły i wartości Lakers, ale klasowemu zespołowi NIE MOGA się zdarzać takie
        > mecze. Padały już gdzieś argumenty, że oni "odpuszczają" sobie niektóre (czy
        > może większość?) meczy w regural season, i być może tak jest, ale...Gdybym był
        > fanem Lakers to *******bym sie niepomiernie. Co wy o tym sądzicie? Bo jeżeli
        > odpuszczają, to czy warto im wogóle kibicować? Przecież to jest żenujące i
        > skandaliczne traktowanie fanów, którzy (jak wszyscy fani) wspierają swój
        > zespół. Porażki są wkalkulowane w sport, ale chyba nie porażki Lakers z
        > Bulls... Czy może jednak?
        >
        > Do ilu gier przedłuży się streak Lakers? Na ile gier wyleci Shaq? Widziałem
        > migawki z bójki w Chicago i moim zdaniem Shaq powinien być zawieszony na co
        > najmniej 5 gier (nie był to tylko nieudany cios, ale także powalenie Millera na
        >
        > ziemię). Jestem niezmiernie ciekawy czy Stern (a raczej odpowiedni dygnitarz)
        > weźmie stronę Shaq'a (1 lub 2 mecze) czy nie (może nawet 10?). Jackson
        > próbował usprawiedliwiać, mówiąc o tym, że Shaq był nieustannie faulowany,
        > choć, moim zdaniem, marna to wymówka. Na Shaq'u ciąży chyba większa
        > opowiedzialność niż na innych, żeby powstrzymywać temperament, bo każdym swoim
        > ciosem, może wyrządzić o wiele większe szkody niż kto inny. Tym bardziej, że
        > sam Shaq, w odczuciu wielu, gra dosyć fizycznie i często uchodzi mu to na
        > sucho. Wiem, że jest tu sporo fanów Lakers, więc macie szerokie pole do
        > popisu... :))
        >
        > Gdy Shaq wyleciał Lakers prowadzili 3 (końcówka 4 kwarty), pytam gdzie wtedy
        >
        > był Kobe? Nie chcę się go czepiać specjalnie, bo darzę go sympatią, ale
        > dlaczego drugą noc z rzędu Kobe, nie przejmuje gry w swoje ręce - tak jak to
        > powinien robić supergwiazdor? Dlaczego dopuścił do porażki z CHICAGO ?
        >
        > No i bardzo mnie intryguje dlaczego, kiedy już z Millera ściągnęli Shaq'a to
        >
        > Miller był bez koszulki :)))
        >
        > PZDR i czekam na odzew
        >
        >

        To ja. Wybacz, Wally, że odzywam się tak późno, ale ledwie zdążam ostatnio coś
        maznąć, a tu jeszcze ostatnio zajęła mnie wściekła ofensywa projordanowców. Choć
        to właściwie niepedagogiczne; odpowiadać najpierw na napastliwe posty zamiast na
        cywilizowane? ;-). Wygląda przez to, że czekałem, aż "Kobe wszystkim pokaże" -
        spróbuję więc odpowiedzieć tak, jakbym to zrobił przed meczem z Grizzlies.
        A odpowiedziałbym; według mnie gdyby każdy 2 - meczowy losing streak był tematem
        na wątek, to na tym forum trudniej byłoby się połapać niż na głównym po Turnieju
        4 Skoczni ;-). Wiem, że do poczynań Lakers jako mistrzów przywiązuje się
        zwiększoną uwagę, ale bez przesady; czy, biorąc poprawkę na mniejsze oczekiwania,
        mam komentować każdy 3-meczowy losing streak Minnesoty? Nie chodzi o to, że chcę
        tłumić krytykę, po prostu uważam, że nie bardzo jest o czym pisać; byłoby, gdyby
        LAL grali tak nierówno jak Mavericks, nie mówiąc już o Sixers (a to przecież
        ubiegłoroczni finaliści, będący obecnie poniżej 500. - czemu o tym jakoś nie
        słyszę na forum?). Tymczasem Lakers nawet po tych 2 porażkach utrzymali się na 1.
        miejscu w lidze... Po prostu każdemu może się zdarzyć słabszy występ czy 2 - w
        czego efekcie podobne losing streaks zdarzały się najlepszym zespołom
        wszechczasów. W pierwszym z tych meczów Lakers przegrali z bardzo dobrym zespołem
        (chyba się zgodzisz, Wally? ;-) ) i Szczerbiak rzeczywiście był lepszy od Kobego,
        ale - choć wiem, że życzysz mu dobrze - nie wyciągałbym z tego zbyt daleko
        idących wniosków. W końcu Dennis Johnson też czasem powstrzymywał Magica, a
        Coop - Birda... Natomiast w drugim spotkaniu zespół jako całość rzeczywiście
        zagrał kiepsko - ale wynik byłby inny, gdyby nie bójka w końcówce. I tu może
        warto się na chwilę zatrzymać, bo określasz zachowanie Shaqa trochę nie fair. Już
        nie mówię o podwójnych standardach typu "Shaq jest większy, więc mu mniej wolno",
        ale nawet wg tych standardów Shaq przez całą karierę zachowuje się prawidłowo! A
        przecież spotyka go znacznie bardziej brutalne traktowanie niż Jordana (dlatego
        porównania ich nie mają sensu), włącznie z ustawiczną taktyką Hack - a - Shaq! A
        w meczu z Bulls pod wodzą Cartwrighta (zgodnie z zapowiedziami wprowadza brutalną
        grę, zgodną z jego dawnym stylem jako zawodnika) traktowanie Shaqa przekroczyło
        już wszelkie granice. Cytat z CBS Sportline: "Nearly every time that O'Neal got
        the ball in the low post Oakley or Miller fouled him hard". Sędziowie zupełnie
        nad tym nie panowali i ponoszą dużą część odpowiedzialności za sytuację (to
        zresztą przyczynek do wymysłów niektórych, że Lakers są traktowani przez sędziów
        bardziej ulgowo niż reszta ligi). W rezultacie: "After years of Hack-and-Shaq,
        O'Neal snaps" (Yahoo) - wybuchnął w ten sposób, o ile wiem pierwszy raz w życiu.
        Zgadzając się z karą nałożoną przez ligę, czy powinniśmy krytykować go za to jako
        cżłowieka? Nie potrafię podać nazwiska żadnego gracza, który traktowany jak Shaq
        nie zachowałby się podobnie; oczywiście poza Wiltem, który mimo znacznie
        brutalniejszych fauli nigdy nie stracił panowania nad sobą. No, ale zmuszanie
        Shaqa do osiągania jakichkolwiek standardów Wilta (poza wolnymi; tu byli podobni)
        trudno byłoby uznać za uczciwe...
        To, że zachowanie Shaqa było zrozumiałe, przyznają zresztą na tym wątku nawet
        wrogowie (bo inaczej po ich postach określić tego nie mogę) jego i LAL. A my
        dajmy chłopakowi spokój; karę dostał i teraz Lakers będą radzić sobie bez niego
        (na razie - to muszę jednak dodać - wychodzi im nieźle ?:-) ).
        P.S. Wygląda na to, że Wolves mogą wygrać Midwest i spotkać się z Lakers w
        finale Zachodu! Co na to powiesz? A może ta troska o formę LAL była już w
        oczekiwaniu na tą możliwość? ;-)
        P.P.S. A "odpuszczanie sobie meczów"; ile Lakers muszą wygrać gier, 80? - żeby
        taim plotkom zaprzeczyć? Jasne, że play offs traktują poważniej - ale tak czyni
        każdy zespół.Natomiast, jak ktoś już wspomniał, wszystkie zespoły mobilizują
        się specjalnie na mecze z nimi; po pierwsze, zgodnie z hasłem "Bij mistrza!"; po
        drugie, zgodnie z hasłem "Beat L.A.!", popularnym już od jakiegoś czasu w
        niektórych zakompleksionych koszykarsko regionach Ameryki ;-).
        • Gość: Wally#10 Re: Lakers - Losing Streak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.02, 15:46

          > To ja.

          Aaaaaaaaaaaaaa, to Ty.....

          Wydaje mi się, że Lakers często, także na tym forum (np. jeden z postów LB w
          wątku MVP) przedstawiani są jako murowani pewniacy do mistrzostwa i niemal
          drużyna z innej planety. Cieszy więc, że są jednak śmiertelni i po prostu
          chciałem się dowiedzieć co o tym sądzicie. Zresztą Lakers to 2time Defending
          Champions, więc jak sam pisałeś, wszyscy skupiają się na nich nieco bardziej. Ja
          sam bym wolał żeby było więcej wątków, dotyczących aktualnych problemów czy
          zespołów, ale 90% energii forumowiczów idzie w rozprawianie o Jordanie (rym!!!).
          Jeżeli Minnesocie przytrafi się 3 meczowy L-streak to załóż o tym wątek, a ja
          chętnie wyjaśnię, dlaczego nie ma on (streak) absolutnie znaczenia i co tak
          naprawdę jest ważne :))))))))))))))))))))))))))

          >W pierwszym z tych meczów Lakers przegrali z bardzo dobrym zespoł
          > em
          > (chyba się zgodzisz, Wally? ;-)

          Bardzo bardzo dobrym? :)

          Szczerbiak rzeczywiście był lepszy od Kobeg
          > o,
          > ale - choć wiem, że życzysz mu dobrze - nie wyciągałbym z tego zbyt daleko
          > idących wniosków. W końcu Dennis Johnson też czasem powstrzymywał Magica, a
          > Coop - Birda...

          Szczerbiak to jest temat na osobny wątek - ten chłopak to przyszłość Ligi i nie
          wiem czy nie posunę się już do tego, że w takim samym stopniu jak Kobe, McGrady
          czy Vince. Oprócz tego, że naprawdę jest fantastycznym graczem, potrafiącym
          fenomenalnie rzucać i nieźle bronić, a także (podobno nalepiej w lidze)
          biegającym do kontry, to trzeba także wziąć pod uwagę jego looks (zdecydowanie
          All-American :)) i kolor skóry. Może stać się więc mocno promowanym idolem także
          z tych dwóch ostatnich powodów. A to, że Minney wysoko zajdzie w play-off na
          pewno nie zaszkodzi.

          I tu może
          > warto się na chwilę zatrzymać, bo określasz zachowanie Shaqa trochę nie fair. J
          > uż
          > nie mówię o podwójnych standardach typu "Shaq jest większy, więc mu mniej wolno
          > ",

          Ty to nazywasz "podwójny standard", ja mówię, że ludzie w podobnych sytuacjach
          powinni odpowiadać tak samo, ludzie w różnych sytuacjach powinni odpowiadać
          odmiennie. Presja na poprawne zachowanie gwiazd powinna być większa niż na
          zachowanie tzw. średniaków. Te 3 gry, które dostał to trochę za mało na mój
          gust, tylko pomyśl co stałoby się gdyby "czysto" trafił Millera w szczękę...Nie
          widziałem meczu więc nie mogę zbytnio komentować, ale gdyby faulowani naprawdę
          mocno za każdym razem, to przecież wylecieliby z boiska za faule jeszcze w
          pierwszej kwarcie. Sędziowie może popełnili jakieś pomyłki, ale chyba nie aż tak
          znaczące. Zresztą jeżeli mówi się o zawodniku NBA np. "able to make a hard
          foul", to nie ma chyba nikogo kto nie poczytywałby tego za komplement. Jest to
          ceniona umiejętność, bo na punkty trzeba sobie zapracować. Nie chodzi przecież o
          to, żeby zmaltretować Shaq'a fizycznie, ale o to, żeby rzucał wolne.



          > To, że zachowanie Shaqa było zrozumiałe, przyznają zresztą na tym wątku nawet
          > wrogowie (bo inaczej po ich postach określić tego nie mogę) jego i LAL. A my
          > dajmy chłopakowi spokój; karę dostał i teraz Lakers będą radzić sobie bez niego.

          Kwestia oceny. Ja nie uważam żeby było zrozumiałe, bo dawanie (lub próba
          dawania) komuś po pysku, nie mieszczą się za bardzo w tym co mogę zrozumieć. A w
          każdym razie nie na trzeźwo...

          > P.S. Wygląda na to, że Wolves mogą wygrać Midwest i spotkać się z Lakers w
          > finale Zachodu! Co na to powiesz?
          A może ta troska o formę LAL była już w
          > oczekiwaniu na tą możliwość? ;-)

          Jeżeli Lakers tam dojdą... :))) Faktycznie zacząłem wierzyć w finał Lakers -
          Wolves i co raz bardziej postrzegam ich jako przeciwników dla mojej drużyny.
          Wcześniej nie było bezpośredniej rywalizacji. Przewiduję konflikty między nami w
          miarę jak sezon będzie trwał :)))

          PS Ten 56 punktów to chyba naprawdę jakiś "statement" bo nie było potrzeby, aby
          tak się wyżywać na biednych Niedzwiadkach. Kobe chyba się znowu wstrzelił, a
          Lakers bedę go niedługo bardzo potrzebować.

          PS II Ja nie cieszę się, że Shaq'a nie będzie akurat w meczu ze Spurs, bo to
          byłby ich pierwszy mecz od czasu lania w zeszłym roku, i byłem ciekaw czy Duncan
          & Co. zapomnieli o tamtych wydarzeniach i potrafia nawiązać walkę. Bez Shaqa ten
          mecz nie będzie żadnym tego wskaźnikiem.

          • Gość: Wilt Re: Lakers - Losing Streak IP: 195.117.2.* 16.01.02, 16:44
            Gość portalu: Wally#10 napisał(a):

            )
            ) ) To ja.
            )
            ) Aaaaaaaaaaaaaa, to Ty.....

            Dobrze, że Ci powiedziałem, bo tak byś nie wiedział.
            ;-)

            ) Wydaje mi się, że Lakers często, także na tym forum (np. jeden z postów LB w
            ) wątku MVP) przedstawiani są jako murowani pewniacy do mistrzostwa i niemal
            ) drużyna z innej planety. Cieszy więc, że są jednak śmiertelni i po prostu
            ) chciałem się dowiedzieć co o tym sądzicie.

            Jasne, z tym uzupełnieniem, że LB to nie fan Lakers, tylko Kings.

            Zresztą Lakers to 2time Defending
            ) Champions, więc jak sam pisałeś, wszyscy skupiają się na nich nieco bardziej.
            ) Ja
            ) sam bym wolał żeby było więcej wątków, dotyczących aktualnych problemów czy
            ) zespołów, ale 90% energii forumowiczów idzie w rozprawianie o Jordanie (rym!!!)
            ) .
            ) Jeżeli Minnesocie przytrafi się 3 meczowy L-streak to załóż o tym wątek, a ja
            ) chętnie wyjaśnię, dlaczego nie ma on (streak) absolutnie znaczenia i co tak
            ) naprawdę jest ważne :))))))))))))))))))))))))))

            O.K.

            ) )W pierwszym z tych meczów Lakers przegrali z bardzo dobrym zespoł
            ) ) em
            ) ) (chyba się zgodzisz, Wally? ;-)
            )
            ) Bardzo bardzo dobrym? :)

            Jeśli tak Ci zależy, niech będzie ;-)

            ) Szczerbiak rzeczywiście był lepszy od Kobeg
            ) ) o,
            ) ) ale - choć wiem, że życzysz mu dobrze - nie wyciągałbym z tego zbyt daleko
            )
            ) ) idących wniosków. W końcu Dennis Johnson też czasem powstrzymywał Magica,
            ) a
            ) ) Coop - Birda...
            )
            ) Szczerbiak to jest temat na osobny wątek - ten chłopak to przyszłość Ligi i nie
            )
            ) wiem czy nie posunę się już do tego, że w takim samym stopniu jak Kobe, McGrady
            )
            ) czy Vince.

            No to już veeery long shot... Choć oczywiście Szczerbiak pnie się do góry;
            pewnie dostanie MIP, choć właściwie zgodnie z definicją nagrody powinien ją
            dostać Harrington. Ale już w zeszłym roku, wybierając McGrady'ego zamiast J.
            O'Neala, jurorzy dowiedli, że niezbyt się tą definicją przejmują, przedkładając
            nad tego, który NAJBARDZIEJ się poprawił tego, który poprawił się do NAJWYŻSZEGO
            poziomu. A kiedy już Wally zostanie MIP, to zobaczymy, czy pójdzie drogą T-Maca,
            czy raczej Jalena Rose...

            Oprócz tego, że naprawdę jest fantastycznym graczem, potrafiącym
            ) fenomenalnie rzucać i nieźle bronić, a także (podobno nalepiej w lidze)
            ) biegającym do kontry, to trzeba także wziąć pod uwagę jego looks (zdecydowanie
            ) All-American :)) i kolor skóry. Może stać się więc mocno promowanym idolem tak
            ) że
            ) z tych dwóch ostatnich powodów. A to, że Minney wysoko zajdzie w play-off na
            ) pewno nie zaszkodzi.

            No, z kolorem skóry Szczerbiaka biali Amerykanie oczywiście nie mogą oficjalnie
            sympatyzować ;-), ale na pewno nieoficjalnie to może mieć znaczenie. Uważam
            zresztą, że trochę to pomogło w powitaniu przez opinię Nowitzkiego czy
            Stojakovica - ludziom już się trochę znudziło, że przy drafcie obywateli USA
            szansę dostają w przygniatającej większości Murzyni.
            A co do kontraktów reklamowych to słyszałem, że Wally już od jakiegoś czasu
            nieżle wygrany z tym swoim chłopięcym uśmiechem. Ktoś złośliwy mógłby
            powiedzieć "Kurnikowa NBA" ;-) - ale oczywiście nie, ma znacznie większy
            potencjał sportowy niż ona.

            ) I tu może
            ) ) warto się na chwilę zatrzymać, bo określasz zachowanie Shaqa trochę nie fa
            ) ir. J
            ) ) uż
            ) ) nie mówię o podwójnych standardach typu "Shaq jest większy, więc mu mniej
            ) wolno
            ) ) ",
            )
            ) Ty to nazywasz "podwójny standard", ja mówię, że ludzie w podobnych sytuacjach
            ) powinni odpowiadać tak samo, ludzie w różnych sytuacjach powinni odpowiadać
            ) odmiennie. Presja na poprawne zachowanie gwiazd powinna być większa niż na
            ) zachowanie tzw. średniaków.

            Jeśli chodzi o bycie gwiazdą, mógłbym się z Tobą zgodzić (z gwiazd ludzie biorą
            przykład), natomiast Ty wspominałeś raczej o możliwościach fizycznych Shaqa - a
            to już wyglądało na dyskryminację wątłych inaczej. ;-)

            Te 3 gry, które dostał to trochę za mało na mój
            ) gust, tylko pomyśl co stałoby się gdyby "czysto" trafił Millera w szczękę...

            Gdyby trafił, to byłaby inna sytuacja i dostałby znacznie więcej; ale wszędzie na
            świecie tak jest (i chyba słusznie), że łagodniej karze się za samo usiłowanie,
            niż za dokonanie.

            ) widziałem meczu więc nie mogę zbytnio komentować,

            Ta ostatnia akcja była na pliku oferowanym na ESPN i probaskecie. Choć to tylko
            fragment, nieźle widać brutalne zachowanie B. Millera i Oakleya.

            ale gdyby faulowani naprawdę
            ) mocno za każdym razem, to przecież wylecieliby z boiska za faule jeszcze w
            ) pierwszej kwarcie. Sędziowie może popełnili jakieś pomyłki, ale chyba nie aż ta
            ) k
            ) znaczące.

            A jednak obserwatorzy przyznają, że właśnie znaczące (niezależnie, czy
            usprawiedliwiają nimi faul Shaqa, czy nie).

            Zresztą jeżeli mówi się o zawodniku NBA np. "able to make a hard
            ) foul", to nie ma chyba nikogo kto nie poczytywałby tego za komplement. Jest to
            )
            ) ceniona umiejętność, bo na punkty trzeba sobie zapracować. Nie chodzi przecież
            ) o
            ) to, żeby zmaltretować Shaq'a fizycznie, ale o to, żeby rzucał wolne.

            A tu jednak moim zdaniem przesadzasz. Za komplement to uznaliby chyba tylko co
            brutalniejsi członkowie "Bad Boys" - ale jak na razie nie widać następców
            Laimbeera. No, chyba że Kenyon Martin - ale jego właśnie się ostrzega, żeby nie
            powtarzał takich zachowań jak z Malonem i T-Macem, bo etykietka specjalisty od
            hard fouls naprawdę w obecnej lidze szkodzi. Poza tym do hard fouls nie są chyba
            potrzebne żadne specjalne umiejętności - starczy odrobina premedytacji.

            ) ) To, że zachowanie Shaqa było zrozumiałe, przyznają zresztą na tym wątku n
            ) awet
            ) ) wrogowie (bo inaczej po ich postach określić tego nie mogę) jego i LAL. A
            ) my
            ) ) dajmy chłopakowi spokój; karę dostał i teraz Lakers będą radzić sobie bez
            ) niego.
            )
            ) Kwestia oceny. Ja nie uważam żeby było zrozumiałe, bo dawanie (lub próba
            ) dawania) komuś po pysku, nie mieszczą się za bardzo w tym co mogę zrozumieć. A
            ) w
            ) każdym razie nie na trzeźwo...

            Byki waliły jego, to on w końcu spróbował walnąć ich. Naprawdę bez wódki nie
            rozbieriosz? ;-)

            ) ) P.S. Wygląda na to, że Wolves mogą wygrać Midwest i spotkać się z Lakers
            ) w
            ) ) finale Zachodu! Co na to powiesz?
            ) A może ta troska o formę LAL była już w
            ) ) oczekiwaniu na tą możliwość? ;-)
            )
            ) Jeżeli Lakers tam dojdą... :))) Faktycznie zacząłem wierzyć w finał Lakers -
            ) Wolves i co raz bardziej postrzegam ich jako przeciwników dla mojej drużyny.
            ) Wcześniej nie było bezpośredniej rywalizacji. Przewiduję konflikty między nami
            ) w
            ) miarę jak sezon będzie trwał :)))

            E, bez przesady. ;-) Tu zresztą - chodzi o konkretne rozgrywki i bieżący sezon -
            wąskie jest pole do dywagowania i teoretycznych sporów. Po prostu wszystko
            wyjaśni się na parkiecie.

            ) PS Ten 56 punktów to chyba naprawdę jakiś "statement" bo nie było potrzeby, aby
            )
            ) tak się wyżywać na biednych Niedzwiadkach. Kobe chyba się znowu wstrzelił, a
            ) Lakers bedę go niedługo bardzo potrzebować.

            To prawda; dlatego dobrze się dzieje, że Kobe powrócił do pełni zdrowia i formy.

            ) PS II Ja nie cieszę się, że Shaq'a nie będzie akurat w meczu ze Spurs, bo to
            ) byłby ich pierwszy mecz od czasu lania w zeszłym roku, i byłem ciekaw czy Dunca
            ) n
            ) & Co. zapomnieli o tamtych wydarzeniach i potrafia nawiązać walkę. Bez Shaqa t
            ) en
            ) mecz nie będzie żadnym tego wskaźnikiem.
            )

            Ale za to pomyśl; gdyby (aż nie śmiem o tym pisać, bo wiem że szanse są
            niewielkie, i to na wyjeżdzie)LAL udało się pokonać Spurs BEZ SHAQA, to biedne
            Ostrogi chyba złożyłyby wniosek o przyjęcie do PLK... ;-)
            Pzdr
            • Gość: Wally#10 Re: Lakers - Losing Streak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.02, 19:18

              "Kurnikowa NBA"

              Czy jeśli bardziej podoba mi się Wally to coś jest ze mną nie w porządku? :)



              > Ale za to pomyśl; gdyby (aż nie śmiem o tym pisać, bo wiem że szanse są
              > niewielkie, i to na wyjeżdzie)LAL udało się pokonać Spurs BEZ SHAQA, to biedne
              > Ostrogi chyba złożyłyby wniosek o przyjęcie do PLK... ;-)

              Jeśli przegrają także ze Spurs to tytuł wątku znowu stanie się aktualny...
        • Gość: nathan Re: Lakers - Losing Streak IP: *.acn.waw.pl 15.01.02, 17:25
          Gość portalu: Wilt napisał(a):


          > To ja. Wybacz, Wally, że odzywam się tak późno, ale ledwie zdążam ostatnio coś
          >
          > maznąć, a tu jeszcze ostatnio zajęła mnie wściekła ofensywa projordanowców. Cho
          > ć
          > to właściwie niepedagogiczne; odpowiadać najpierw na napastliwe posty zamiast n
          > a
          > cywilizowane? ;-). Wygląda przez to, że czekałem, aż "Kobe wszystkim pokaże" -
          > spróbuję więc odpowiedzieć tak, jakbym to zrobił przed meczem z Grizzlies.
          > A odpowiedziałbym; według mnie gdyby każdy 2 - meczowy losing streak był temat
          > em
          > na wątek, to na tym forum trudniej byłoby się połapać niż na głównym po Turniej
          > u
          > 4 Skoczni ;-). Wiem, że do poczynań Lakers jako mistrzów przywiązuje się
          > zwiększoną uwagę, ale bez przesady; czy, biorąc poprawkę na mniejsze oczekiwani
          > a,
          > mam komentować każdy 3-meczowy losing streak Minnesoty? Nie chodzi o to, że chc
          > ę
          > tłumić krytykę, po prostu uważam, że nie bardzo jest o czym pisać; byłoby, gdyb
          > y
          > LAL grali tak nierówno jak Mavericks, nie mówiąc już o Sixers (a to przecież
          > ubiegłoroczni finaliści, będący obecnie poniżej 500. - czemu o tym jakoś nie
          > słyszę na forum?).

          To może zacznij o tym pisać.

          Tymczasem Lakers nawet po tych 2 porażkach utrzymali się na
          > 1.
          > miejscu w lidze... Po prostu każdemu może się zdarzyć słabszy występ czy 2 - w
          > czego efekcie podobne losing streaks zdarzały się najlepszym zespołom
          > wszechczasów. W pierwszym z tych meczów Lakers przegrali z bardzo dobrym zespoł
          > em
          > (chyba się zgodzisz, Wally? ;-) ) i Szczerbiak rzeczywiście był lepszy od Kobeg
          > o,
          > ale - choć wiem, że życzysz mu dobrze - nie wyciągałbym z tego zbyt daleko
          > idących wniosków. W końcu Dennis Johnson też czasem powstrzymywał Magica, a
          > Coop - Birda... Natomiast w drugim spotkaniu zespół jako całość rzeczywiście
          > zagrał kiepsko - ale wynik byłby inny, gdyby nie bójka w końcówce. I tu może
          > warto się na chwilę zatrzymać, bo określasz zachowanie Shaqa trochę nie fair. J
          > uż
          > nie mówię o podwójnych standardach typu "Shaq jest większy, więc mu mniej wolno
          > ",
          > ale nawet wg tych standardów Shaq przez całą karierę zachowuje się prawidłowo!
          > A
          > przecież spotyka go znacznie bardziej brutalne traktowanie niż Jordana

          Słucham? Pan chyba, panie I Tak Wilt Jest Najlepszy wyciął z historii lata 1987-
          1990 (jak nie wcześniej przed `87). Zapomniałeś, albo nie wiesz jak grali i jak
          traktowali przeciwników (Jordana właśnie w szczególności) "Bad Boys" z Detroit.
          Przecież ich gry w play off to były za każdym razem bijatyki. Te faule, które
          Miller wykonywał na Shaqu to dla Billa La byłyby chlebem z masełkiem. I MJ nigdy
          nie zachował się jak Shaq. Nie mam nic do zarzucenia O`Nealowi bo tak jak
          mówiłem już w 1 kwarcie powienien Miller wybiec z hali bez koszulki. A Jordan
          był tak traktowany przez naprawde kilka sezonów. Więc to co napisałeś jest
          oczywiście nonsensem.

          (dlatego
          >
          > porównania ich nie mają sensu)

          Widze, że sam dobrze zauważyłeś, że nie ma sensu.


          , włącznie z ustawiczną taktyką Hack - a - Shaq!
          > A
          > w meczu z Bulls pod wodzą Cartwrighta (zgodnie z zapowiedziami wprowadza brutal
          > ną
          > grę, zgodną z jego dawnym stylem jako zawodnika) traktowanie Shaqa przekroczyło
          >
          > już wszelkie granice. Cytat z CBS Sportline: "Nearly every time that O'Neal got
          >
          > the ball in the low post Oakley or Miller fouled him hard". Sędziowie zupełnie
          > nad tym nie panowali i ponoszą dużą część odpowiedzialności za sytuację (to
          > zresztą przyczynek do wymysłów niektórych, że Lakers są traktowani przez sędzió
          > w
          > bardziej ulgowo niż reszta ligi). W rezultacie: "After years of Hack-and-Shaq,
          > O'Neal snaps" (Yahoo) - wybuchnął w ten sposób, o ile wiem pierwszy raz w życiu
          > .
          > Zgadzając się z karą nałożoną przez ligę, czy powinniśmy krytykować go za to ja
          > ko
          > cżłowieka?

          A dlaczego? Są pewne normy zachowania i trzeba ich przestrzegać. Jeżeli nie
          potrafi tego zrobić to znaczy, że zasługuję na krytykę.

          Nie potrafię podać nazwiska żadnego gracza, który traktowany jak Sha
          > q
          > nie zachowałby się podobnie;

          A ja potrafię: Michael Jordan :-)))))))))))))

          > oczywiście poza Wiltem,

          Ależ naturalnie, poza Wiltem :-)))))))))))))))

          Pzdr.
          • Gość: Wilt Re: Lakers - Losing Streak IP: 195.117.2.* 16.01.02, 17:04
            Gość portalu: nathan napisał(a):

            > Gość portalu: Wilt napisał(a):
            >
            >
            > > To ja. Wybacz, Wally, że odzywam się tak późno, ale ledwie zdążam ostatni
            > o coś
            > >
            > > maznąć, a tu jeszcze ostatnio zajęła mnie wściekła ofensywa projordanowców
            > . Cho
            > > ć
            > > to właściwie niepedagogiczne; odpowiadać najpierw na napastliwe posty zami
            > ast n
            > > a
            > > cywilizowane? ;-). Wygląda przez to, że czekałem, aż "Kobe wszystkim pokaż
            > e" -
            > > spróbuję więc odpowiedzieć tak, jakbym to zrobił przed meczem z Grizzlies.
            >
            > > A odpowiedziałbym; według mnie gdyby każdy 2 - meczowy losing streak był
            > temat
            > > em
            > > na wątek, to na tym forum trudniej byłoby się połapać niż na głównym po Tu
            > rniej
            > > u
            > > 4 Skoczni ;-). Wiem, że do poczynań Lakers jako mistrzów przywiązuje się
            > > zwiększoną uwagę, ale bez przesady; czy, biorąc poprawkę na mniejsze oczek
            > iwani
            > > a,
            > > mam komentować każdy 3-meczowy losing streak Minnesoty? Nie chodzi o to, ż
            > e chc
            > > ę
            > > tłumić krytykę, po prostu uważam, że nie bardzo jest o czym pisać; byłoby,
            > gdyb
            > > y
            > > LAL grali tak nierówno jak Mavericks, nie mówiąc już o Sixers (a to przeci
            > eż
            > > ubiegłoroczni finaliści, będący obecnie poniżej 500. - czemu o tym jakoś n
            > ie
            > > słyszę na forum?).
            >
            > To może zacznij o tym pisać.

            Nie ma sprawy - zaraz założę odpowiedni wątek. Tylko że - jak pokazał mój wątek
            o rookies - odzew ze strony niektórych forumowiczów bywa wtedy znacznie mniejszy
            niż przy tłuczeniu w kółko tematu Wizards...

            > Tymczasem Lakers nawet po tych 2 porażkach utrzymali się na
            > > 1.
            > > miejscu w lidze... Po prostu każdemu może się zdarzyć słabszy występ czy 2
            > - w
            > > czego efekcie podobne losing streaks zdarzały się najlepszym zespołom
            > > wszechczasów. W pierwszym z tych meczów Lakers przegrali z bardzo dobrym z
            > espoł
            > > em
            > > (chyba się zgodzisz, Wally? ;-) ) i Szczerbiak rzeczywiście był lepszy od
            > Kobeg
            > > o,
            > > ale - choć wiem, że życzysz mu dobrze - nie wyciągałbym z tego zbyt daleko
            >
            > > idących wniosków. W końcu Dennis Johnson też czasem powstrzymywał Magica,
            > a
            > > Coop - Birda... Natomiast w drugim spotkaniu zespół jako całość rzeczywiśc
            > ie
            > > zagrał kiepsko - ale wynik byłby inny, gdyby nie bójka w końcówce. I tu mo
            > że
            > > warto się na chwilę zatrzymać, bo określasz zachowanie Shaqa trochę nie fa
            > ir. J
            > > uż
            > > nie mówię o podwójnych standardach typu "Shaq jest większy, więc mu mniej
            > wolno
            > > ",
            > > ale nawet wg tych standardów Shaq przez całą karierę zachowuje się prawidł
            > owo!
            > > A
            > > przecież spotyka go znacznie bardziej brutalne traktowanie niż Jordana
            >
            > Słucham? Pan chyba, panie I Tak Wilt Jest Najlepszy wyciął z historii lata 1987
            > -
            > 1990 (jak nie wcześniej przed `87). Zapomniałeś, albo nie wiesz jak grali i jak
            >
            > traktowali przeciwników (Jordana właśnie w szczególności) "Bad Boys" z Detroit.
            > Przecież ich gry w play off to były za każdym razem bijatyki. Te faule, które
            > Miller wykonywał na Shaqu to dla Billa La byłyby chlebem z masełkiem. I MJ nigd
            > y
            > nie zachował się jak Shaq. Nie mam nic do zarzucenia O`Nealowi bo tak jak
            > mówiłem już w 1 kwarcie powienien Miller wybiec z hali bez koszulki. A Jordan
            > był tak traktowany przez naprawde kilka sezonów. Więc to co napisałeś jest
            > oczywiście nonsensem.

            Dziękuję za łaskawą ocenę. Jedno pytanie; jaką proporcję w karierze MJ,
            generalnie naznaczonej (co było ewidentne przez cały jego okres mistrzowski i
            trwa do dziś) ulgowym traktowaniem przez sędziów, a w konsekwencji i przez
            zagrożonych faulem za byle co przeciwników, stanowiły potyczki z Pistons Isiaha,
            traktujących zresztą brutalnie wszystkich wokół, a nie tylko jednego wybranego
            gracza? Mnie się wydaje, że niewielki; i w żadnym razie nie można tego porównywać
            do traktowania Shaqa trwającego przez CAŁY okres jego kariery.
            A i tak, choć oczywiście MJ w Tłokach bywał faulowany, główny ciężar jego krycia
            spoczywał na Dumarsie, chyba najbardziej cywilizowanym z "Bad Boys" i pod tym
            względem nieporównywalnym z Oakleyem (słyszałeś, jak tamten zaatakował w czasie
            zdaje się pokazowego meczu bodajże Tyrone'a Hilla za to, że ten nie zapłacił mu
            przegranej w karty?).

            > (dlatego
            > >
            > > porównania ich nie mają sensu)
            >
            > Widze, że sam dobrze zauważyłeś, że nie ma sensu.

            Pewnie że nie ma, bo MJ w karierze traktowano nieporównanie łagodniej niż Shaqa,
            nie mówiąc już o Wilcie.

            > , włącznie z ustawiczną taktyką Hack - a - Shaq!
            > > A
            > > w meczu z Bulls pod wodzą Cartwrighta (zgodnie z zapowiedziami wprowadza b
            > rutal
            > > ną
            > > grę, zgodną z jego dawnym stylem jako zawodnika) traktowanie Shaqa przekro
            > czyło
            > >
            > > już wszelkie granice. Cytat z CBS Sportline: "Nearly every time that O'Nea
            > l got
            > >
            > > the ball in the low post Oakley or Miller fouled him hard". Sędziowie zupe
            > łnie
            > > nad tym nie panowali i ponoszą dużą część odpowiedzialności za sytuację (t
            > o
            > > zresztą przyczynek do wymysłów niektórych, że Lakers są traktowani przez s
            > ędzió
            > > w
            > > bardziej ulgowo niż reszta ligi). W rezultacie: "After years of Hack-and-S
            > haq,
            > > O'Neal snaps" (Yahoo) - wybuchnął w ten sposób, o ile wiem pierwszy raz w
            > życiu
            > > .
            > > Zgadzając się z karą nałożoną przez ligę, czy powinniśmy krytykować go za
            > to ja
            > > ko
            > > cżłowieka?
            >
            > A dlaczego? Są pewne normy zachowania i trzeba ich przestrzegać. Jeżeli nie
            > potrafi tego zrobić to znaczy, że zasługuję na krytykę.

            Tłumaczyłem, że każdy praktycznie zachowałby się tak samo; i choćby dlatego
            winniśmy być powściągliwi w krytykowaniu Shaqa, bo oznacza ono w praktyce
            krytykowanie siebie samych.
            A przecież wyżej sam piszesz, że nie masz nic do zarzucenia Shaqowi! Trudno się
            oprzeć wrażeniu, że zaczynasz atakować wszystko co tylko piszę - nawet jeśli się
            wcześniej sam z tym zgadzałeś.

            > Nie potrafię podać nazwiska żadnego gracza, który traktowany jak Sha
            > > q
            > > nie zachowałby się podobnie;
            >
            > A ja potrafię: Michael Jordan :-)))))))))))))

            To spróbuj dostać się na pokazówkę z nim (może się uda - do odważnych świat
            należy ;-) )i graj go tak chociaż przez 10 minut jak Oakley z Millerem - Shaqa.
            Zobaczymy, jak cię potraktuje.

            > > oczywiście poza Wiltem,
            >
            > Ależ naturalnie, poza Wiltem :-)))))))))))))))

            Oczywiście.
            > Pzdr.

            • Gość: nathan Re: Lakers - Losing Streak IP: *.acn.waw.pl 17.01.02, 12:12
              Gość portalu: Wilt napisał(a):

              >> Dziękuję za łaskawą ocenę. Jedno pytanie; jaką proporcję w karierze MJ,
              > generalnie naznaczonej (co było ewidentne przez cały jego okres mistrzowski i
              > trwa do dziś) ulgowym traktowaniem przez sędziów, a w konsekwencji i przez
              > zagrożonych faulem za byle co przeciwników, stanowiły potyczki z Pistons Isiaha
              > ,
              > traktujących zresztą brutalnie wszystkich wokół, a nie tylko jednego wybranego
              > gracza? Mnie się wydaje, że niewielki; i w żadnym razie nie można tego porównyw
              > ać
              > do traktowania Shaqa trwającego przez CAŁY okres jego kariery.
              > A i tak, choć oczywiście MJ w Tłokach bywał faulowany, główny ciężar jego kryci
              > a
              > spoczywał na Dumarsie, chyba najbardziej cywilizowanym z "Bad Boys" i pod tym
              > względem nieporównywalnym z Oakleyem (słyszałeś, jak tamten zaatakował w czasie
              >
              > zdaje się pokazowego meczu bodajże Tyrone'a Hilla za to, że ten nie zapłacił mu
              >
              > przegranej w karty?).




              - Ulgowe traktowanie przez sędziów, tak? Może i tak, choć do końca przekonany
              nie jestem ale skoro i eksperci tak mówili to, ok. Tylko chciałbym usłyszeć od
              ciebie o jakim graczu grającym obecnie mówi się (i to naprawde nie są pojedyńcze
              głosy. na samym forum gazety doliczyłbym się ich wielu) że jest traktowany,
              właśnie bardzo ulgowo przez sędziów? Czekam na odp. z niecierpliwością.
              Joe Dumars, ok. Tylko gra MJ w tamtych latach jak sobie przypominasz, oparta
              była, w dużej mierze, na wejściach pod kosz. Tak wyglądała jego co druga akcja.
              No więc.....? Tam już czekali na niego Bill, Denis, John Sally i jeszcze paru. I
              te faule wyglądały conajmniej jak z ciosy z walki bokserskiej. Jordan w
              wywiadzie udzielonego Playboyowi w 1993r. powiedział, że Pistons jak faulowali i
              ktoś przewracal sie na ziemie zamiast podania reki pluli jeszcze na przeciwnika.
              Pomyśl sobie, gdyby by Shaq dostal flegmę w twarz jak by sie zachował? Nie chce
              nawet myśleć. A Byki to z pokorą znosiły.
              - Ale Michaela Jordana w szczególności tak traktowali. Chuck Daly opracowywał na
              niego specjalne metody powstrzymywania go. Więc o czym mowa?
              - O tej przegranej nie słyszałem ale chyba "Dąb" daleki jest od plucia na
              przeciwnika.



              > Pewnie że nie ma, bo MJ w karierze traktowano nieporównanie łagodniej niż Shaqa
              > ,
              > nie mówiąc już o Wilcie.


              Napisałem już o tym wcześniej. Ale jedna dygresja. Shaq jest traktowany tak jak
              sam traktuje rywali więc dlatego MJ był traktowany (jeżeli ty tak mówisz)
              łagodniej. Czytałeś może w przedostatni bodajże numer "Maxima"? Jest tam wywiad
              z Shaqiem. Jeżeli czytałes to wiesz o co chodzi, a jak nie to powiem ci tylko,
              że na pytanie dziennikarza o te faule właśnie i to że przejeżdża po
              przeciwnikach jak walec, odpowiedział, że jak Mutombo albo jakiś inny center
              próbóje go powstrzymać to wali ich wtedy łokciem w brzuch. Jest to tak silny
              cios, że potem już nie musi się wysilać tylko robi zamach a oni sami odskakują
              jak żaby. Ot cała prawda o grzeczniutkim Shaqu. Więc sie nie dziw potem, że jest
              tak, a nie innaczej. To jest gra dla twrdych ludzi zresztą. Dlatego grają w
              kosza , a nie w bryżdża.

              > Tłumaczyłem, że każdy praktycznie zachowałby się tak samo;

              Każdy? Nie każdy zarabia po 100 mln $. I nie każdy jest osobą publiczną, a jak
              się nią jest to to do czegoś zobowiązuje. Jak każdy dzieciak będzie brał
              przykład z takich zachowań to nie wiem jak się to skończy.


              i choćby dlatego
              > winniśmy być powściągliwi w krytykowaniu Shaqa, bo oznacza ono w praktyce
              > krytykowanie siebie samych.
              > A przecież wyżej sam piszesz, że nie masz nic do zarzucenia Shaqowi! Trudno si
              > ę
              > oprzeć wrażeniu, że zaczynasz atakować wszystko co tylko piszę - nawet jeśli si
              > ę
              > wcześniej sam z tym zgadzałeś.

              Dobrzę, że się nie opierasz.
              Powiedziałem, to z miejsca i w okolicznościach nie zobowiązujących do tego, żeby
              się zachować innaczej w przypadku napaści przez kogoś innego oczywiście.
              Powtórzę jeszcze raz, nie dziwię się jemu aczkolwiek takie zachowania nie
              powinny mieć miejsca i powinny być tępione.

              >> To spróbuj dostać się na pokazówkę z nim (może się uda - do odważnych świat
              > należy ;-) )i graj go tak chociaż przez 10 minut jak Oakley z Millerem - Shaqa.
              > Zobaczymy, jak cię potraktuje.


              Jak bym się dostał na takową to by było super. Z wiadomych celów zaniecham próbę
              dostania się tam. Jak by mnie potraktował? Tego nie wiem bo nigy z nim nie
              grałem.

              > > > oczywiście poza Wiltem,
              > >
              > > Ależ naturalnie, poza Wiltem :-)))))))))))))))
              >
              > Oczywiście.

              No jakże mogłoby być innaczej?

              > > Pzdr.
              >




      • Gość: HyLo Re: Lakers - Losing Streak IP: *.phils.uj.edu.pl 16.01.02, 17:52
        NIe będę się odnosił do jakiegoś konkretnego maila, ale do różnych uwag, jakie
        się tu w odniesieniu do Lakers pojawiają.

        1/ Toms: 9 nietrafionych z rzędu to kompromitacja, która pokazuje, że KObe jest
        lata świetlne za MJ, a 56 punktów w 3 kwarty to jednorazowy błysk, po którym
        nie ma co wyciągać daleko idących wniosków? Bez komentarza. Ja chciałbym tylko
        z satysfakcją odnotować, że, na razie częściowo, spełniło się moje proroctwo.
        Pisałem, że LAL rozniosą w rewanżu Bulls. To się jeszcze okaże, ale tymczasem
        skopali dramatycznie Memphis, inną słabą drużynę, z którą wcześniej przegrali.

        2/ Nathan: Shaq to cienias, który dominuje tylko dzięki gabarytom? Ale przecież
        Sabas albo Smits nie byli wiele mniejsi (a na pewno byli wyżsi). Ja sam jestem
        większy od Iversona i co, twierdzisz, że pozwoliłoby mi to wygrać z nim 1 na 1?
        Argumenty, że ktoś jest dobry bo jest wielki są absurdalne. To tylko pomaga,
        ale trzeba mieć jescze siłe, szybkość, sprawność itd. I Shaq to ma. Na początku
        kariery rzeczywiście był graczem jednowymiarowym, ale od tego czasu bardzo
        wiele się zmieniło. Jego repertuar ruchów jest obecnie ogromny, niewiele
        mniejszy od repertuaru Dreama (choć oczywiście to zupełnie różne style)
        Nawiasem mówiąc porównywałeś (chyba to byłeś ty) Hakeema i Shaqa z finałów 95,
        co miało być dowodem na wyższość pierwszego z nich. Tyle, że H. był wtedy u
        szczytu formy, a Shaq dopiero zaczynał. Podejrzewam, ze gdyby ustawić naprzeciw
        siebie Shaqa z 2001 i Dreama z 1995 to Olajouwon przeżyłby najgorsze chwile w
        życiu.

        3/ Wally: choć kibicuje Minney i uważam, że to bardzo dobra drużyna, to,
        wybacz, nie widzę ich na razie w równej rywalizacji z Lakers. Wyżej cenię także
        Kings, Spurs, a może nawet Mavs. Mówię tu oczywiście o play-offach, które,
        czego nikomu chyba nie trzeba udowadniać, są zupełnie czymś innym niż regular
        season. Na rzie Wolves brak doświadczenia, ale za rok-dwa, kto wie?
        Szczerbiak to oczywiście spory potencjał, ale obok KB, KG, czy AI jeszcze bym
        go nie stawiał. Musiałbym go jednak więcej w akcji pooglądać, bo jestem z tych
        co w suche statystyki nie wierzą.

        4/ Co do dyskusji Kobe vs Jordan i innych tego typu. Uważam, że w grach
        zespołowych z trudem tylko można porównywac zawodników jeśli nie grają na tej
        samej pozycji (vide wątek ROY i Gasol vs Tinsley), a co dopiero zawodników z
        róznych epok. To jest zawsze gdybanie. Mam jednak takie przekonanie, że
        koszykówka posuwa się do przodu. Zawodnicy są coraz więksi, szybsi, silniejsi,
        metody treningowe i taktyka coraz bardziej zaawansowane. Prędzej czy później
        pojawi się ktoś lepszy od Jordana, nawet jeśli naocznie nie będziemy mogli tego
        sprawdzić. Wxcale bym nie wykluczał, że tym kimś jest KB. Grając na tej samej
        pozycji co MJ jest od niego większy i sprawniejszy. To ostatnie przyznawał
        zresztą sam Jordan. Pamiętacie jego pytanie po słynnym windmillu jaki kobe
        założył Bykom bodajże w 98? "Hej, Pip, myśmy tak chyba nie skakali?" Ma tę samą
        ogromną wolę zwyciężania lub nienawiść do porażek - jak kto woli. Ma charyzmę.
        Umie decydować o wynikach meczów. Znacznie wcześniej niż MJ zrozumiał, że
        drużyna jest ważniejsza niż indywidualne osiągnięcia. Ma dwa tytuły i, zapewne,
        kolejne już w drodze. No więc czemu go nie brać pod uwagę jako tego, który może
        przyćmić dokonania MJ-a? Obecnie, oczywiście, jego rola w zespole z wiadomych
        względów nie jest tak wielka jak Jordana, ale w końcu Shaq ma już 30 lat. Ktoś
        będzie wkrótce musiał prezejąc stery - tak jak swego czasu pałeczka przeszła od
        Kareema do Magica (Kareem zdobył potem jeszcze 3 tytuły).

        Mam w ogóle propozycje - wyluzujcie chłopaki z tym nabożnym stosunkiem do
        Jordana, Chamberlaina czy kogokolwiek innego. Nasi ulubieńcy nie są najlepsi na
        wieki.

        pozdr
        • Gość: Wally#10 Re: Lakers - Losing Streak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.02, 18:48

          > 3/ Wally: choć kibicuje Minney i uważam, że to bardzo dobra drużyna, to,
          > wybacz, nie widzę ich na razie w równej rywalizacji z Lakers. Wyżej cenię także
          > Kings, Spurs, a może nawet Mavs. Mówię tu oczywiście o play-offach, które,
          > czego nikomu chyba nie trzeba udowadniać, są zupełnie czymś innym niż regular
          > season. Na rzie Wolves brak doświadczenia, ale za rok-dwa, kto wie?
          > Szczerbiak to oczywiście spory potencjał, ale obok KB, KG, czy AI jeszcze bym
          > go nie stawiał. Musiałbym go jednak więcej w akcji pooglądać, bo jestem z tych
          > co w suche statystyki nie wierzą.

          No cóż, ja Tobie raczej nie wybaczę, ale istota lub siła pozaziemska, w którą
          wierzysz na pewno tak. I właściwie tylko to się liczy... Po przeczytaniu
          powyższego, musiałem przeczytać swój tekst ponownie i na szczęście już upewniłem
          się, że nie wyraziłem poglądów, z którym polemizujesz, więc kamień spadł mi z
          serca...Nie napisałem o równej rywalizacji z Lakers, ale o tym, że mam nadzieję i
          wiarę w taki właśnie finał zachodu. Dlaczego nie napisałem, że mam nadzieję na
          Mistrzowstwo NBA? Lakers...(choć teraz daje im już tylko 80% szans). Może Cię to
          zdziwi, ale uważam, że z rywalizacji w serii play-off przeciwko Spurs czy Kings
          Minnesota wyjdzie zwycięsko. Rozlicz mnie z tego w maju. Z kwestią
          doświadczenia nie przesadzałbym - Kings nigdy nie przeszli jeszcze drugiej rundy,
          a niektórzy podstawowi zawodnicy wogóle w play-off nie grali (Bibby), a Minnesota
          grała już w pięciu play-off z rzędu :))))

          Ja nie stawiam Wally'ego obok KB, KG i AI teraz (te ostatnie dwa nazwiska nie
          pojawiły się zresztą wogóle...). Mówię tylko, że jest przyszłością ligi w takim
          samym stopniu jak ci, o których napisałem (czytaj, za kilka lat: to on będzie
          jedną z jej głównych gwiazd obok tych, których wymieniłeś, niezależnie od tego
          gdzie będzie grał) Może to śmiala hipoteza, ale pamiętaj za kilka lat, że to
          właśnie ja ostrzegałem :) A już teraz zacznij się lepiej przyglądać.

          Ja w małym stopniu opieram się na statystykach, bardziej na opiniach w miarę
          obiektywnych fanów, którzy chodzą na mecze i mają okazję oglądać spotkania na
          żywo, a także na relacjach (opisowych) z meczów.

          PS Swoją drogą, jeżeli naprawdę kibicujesz Wolves, to proszę o więcej
          entuzjazmu. Bardziej cenisz Spurs, Kings, Mavs? WHERE'S YOUR SPIRIT????????????
          • reggie Re: Lakers - Losing Streak 18.01.02, 23:28
            Wally, w swej wielkiej miłości do Minnesoty i do Twojego imiennika chyba jednak
            tym razem lekko przesadzasz. Sam śledzę z uwagą, sympatią i życzliwym
            zainteresowaniem karierę tego klubu, a od ostatnich 2 sezonów także
            Szczerbiaka, ale nie dostrzegam wielu przesłanek, które potwierdzałyby Twoją
            tezę o znaczeniu tego gracza w przyszłości.
            Niezły sezon ubiegły, w tym do tej pory dużo lepiej, ale jednak to chyba nie
            powody, dla których miałby nawet za kilka lat dorównać takiemu Iversonowi czy
            Carterowi, o KB już nie wspominając, bo to są lata świetlne, których zawodnik
            pokroju Szczerbiaka nie jest w stanie po prostu "przeskoczyć".
            Jasne, można prognozować, ale zapomnij Wally, że zawodnik Szczerbiak będzie
            wymieniany w jednym szeregu choćby z ww. już graczami za lat kilka-kilkanaście.
            Dla mnie to dziś solidny role player z niezłymi perspektywami w przyszłości,
            rezerwuję mu rolę B.Russella z Utah, o ile wielomilionowe zarobki go nie
            zdemoralizują(historia osądzi ową kwestię).
            Jego dobra gra w tym sezonie to chyba trochę mało, aby potwierdzić Twoją opinię
            Wally. Bulwersują mnie takie opinie, to jest już w prostej linii przesada.

            Pzdr.
            • Gość: Wally#10 Re: Lakers - Losing Streak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.02, 14:37
              reggie napisał(a):

              > Wally, w swej wielkiej miłości do Minnesoty i do Twojego imiennika chyba jednak
              > tym razem lekko przesadzasz. Sam śledzę z uwagą, sympatią i życzliwym
              > zainteresowaniem karierę tego klubu, a od ostatnich 2 sezonów także
              > Szczerbiaka, ale nie dostrzegam wielu przesłanek, które potwierdzałyby Twoją
              > tezę o znaczeniu tego gracza w przyszłości.

              Chciałem Ci serdecznie podziękować za to z jaką uwagą i sympatią śledzisz karierę
              tego klubu. Nieocenione jest dla mnie także Twoje nim zainteresowanie. Fakt, że
              jest ono życzliwe tylko powiększa moją wdzięczność. Proszę Cię także, abyś w
              wymienionych wyżej czynnościach nie ustawał. Zależy mi jednakże abyś, jeżeli to
              możliwe, śledził wszystko ze zdwojoną uwagą, gdyż, moim zdaniem, aktualna
              intensywność Twojej uwagi pozostawia wiele do życzenia.

              > Jasne, można prognozować, ale zapomnij Wally, że zawodnik Szczerbiak będzie
              > wymieniany w jednym szeregu choćby z ww. już graczami za lat kilka-kilkanaście.

              Pozwolisz, że nie zapomnę.

              > Dla mnie to dziś solidny role player z niezłymi perspektywami w przyszłości,
              > rezerwuję mu rolę B.Russella z Utah, o ile wielomilionowe zarobki go nie
              > zdemoralizują(historia osądzi ową kwestię).
              > Jego dobra gra w tym sezonie to chyba trochę mało, aby potwierdzić Twoją opinię
              > Wally. Bulwersują mnie takie opinie, to jest już w prostej linii przesada.
              > Pzdr.

              Muszę stwierdzić, iż niewiele trzeba aby Cię zbulwersować. Wybacz, ale
              porównywanie Wally'ego do Byrona Russella, ja z kolei, uważam za dość zabawne.
              Cieszę się jednocześnie, że dodajesz, iż "solidnym role player" jest Szczerbiak
              dla Ciebie, ponieważ dla Ciebie może być on tym kim tylko zapragniesz aby był.
              Gdyby jednak moje prognozy rzeczywiście się nie sprawdziły, trzymaj, proszę,
              zarezerwowaną rolę Russela, ponieważ Wally może się po nią do Ciebie kiedyś
              zgłosi. Bardzo mi się podoba twoje święte, i niewątpliwie szczere (co bardzo
              sobie cenię) oburzenie, więc pozwolę sobie pogłębić je jeszcze bardziej. Otóż
              uważam, że Wally załużył na występ w All-Star Game w tym sezonie. Jeżeli się nie
              zgadzasz bądz łaskaw wymienić 12 zawodników, których wybrałbyś przed nim do
              drużyny Zachodu.

              Pozdrawiam Cię Reggie gorąco, z nadzieją, że nie napsułem Ci zbyt wiele krwi.

              PS. Mojej przesady nie nazywałbym przesadą w prostej lini, myślę raczej o jej
              sinusoidalnym charakterze.
              • reggie Re: Lakers - Losing Streak 19.01.02, 23:10
                Gość portalu: Wally#10 napisał(a):

                > reggie napisał(a):
                >
                > > Wally, w swej wielkiej miłości do Minnesoty i do Twojego imiennika chyba j
                > ednak
                > > tym razem lekko przesadzasz. Sam śledzę z uwagą, sympatią i życzliwym
                > > zainteresowaniem karierę tego klubu, a od ostatnich 2 sezonów także
                > > Szczerbiaka, ale nie dostrzegam wielu przesłanek, które potwierdzałyby Two
                > ją
                > > tezę o znaczeniu tego gracza w przyszłości.
                >
                > Chciałem Ci serdecznie podziękować za to z jaką uwagą i sympatią śledzisz karie
                > rę
                > tego klubu.

                Wally, to mnie jest naprawdę teraz miło. Doceniasz znaczenie i rolę maluczkich,
                takich jak ja, zwykłych szaraczków, którzy bez życzliwej aprobaty tych znaczących
                byliby naprawdę jeszcze bardziej maluczcy...

                Nieocenione jest dla mnie także Twoje nim zainteresowanie. Fakt,
                > że
                > jest ono życzliwe tylko powiększa moją wdzięczność.

                Widzisz? Jak ładnie nie?

                Proszę Cię także, abyś w
                > wymienionych wyżej czynnościach nie ustawał.

                Obiecuję.... Mówię jak na spowiedzi.

                Zależy mi jednakże abyś, jeżeli t
                > o
                > możliwe, śledził wszystko ze zdwojoną uwagą, gdyż, moim zdaniem, aktualna
                > intensywność Twojej uwagi pozostawia wiele do życzenia.

                Ach! Lubię, jak mnie obsypują komplementami, to dla mnie tylko powód do dumy,
                dziękuję Ci Wally! Pracuję nad sobą, cały czas pracuję. Bóg jeden widzi, jak
                mocno.
                >
                > > Jasne, można prognozować, ale zapomnij Wally, że zawodnik Szczerbiak będzi
                > e
                > > wymieniany w jednym szeregu choćby z ww. już graczami za lat kilka-kilkana
                > ście.
                >
                > Pozwolisz, że nie zapomnę.

                Nalegam.

                >
                > > Dla mnie to dziś solidny role player z niezłymi perspektywami w przyszłośc
                > i,
                > > rezerwuję mu rolę B.Russella z Utah, o ile wielomilionowe zarobki go nie
                > > zdemoralizują(historia osądzi ową kwestię).
                > > Jego dobra gra w tym sezonie to chyba trochę mało, aby potwierdzić Twoją o
                > pinię
                > > Wally. Bulwersują mnie takie opinie, to jest już w prostej linii przesada.
                > > Pzdr.
                >
                > Muszę stwierdzić, iż niewiele trzeba aby Cię zbulwersować.

                Tak. Trzeba otwarcie mówić o herezjach. A tą jest Twa obiektywna aż po sam szczyt
                umiejętności zawodnika Szczerbiaka ocena jego przyszłego znaczenia. Moim
                zdaniem "lekko" przesadzona.

                Wybacz, ale
                > porównywanie Wally'ego do Byrona Russella, ja z kolei, uważam za dość zabawne.

                Pozwolisz, że tym razem to ja nie wybaczę, tylko nie nalegaj, boję się
                konfrontacji...


                > Cieszę się jednocześnie, że dodajesz, iż "solidnym role player" jest Szczerbiak
                >
                > dla Ciebie, ponieważ dla Ciebie może być on tym kim tylko zapragniesz aby był.

                Tak???

                > Gdyby jednak moje prognozy rzeczywiście się nie sprawdziły, trzymaj, proszę,
                > zarezerwowaną rolę Russela, ponieważ Wally może się po nią do Ciebie kiedyś
                > zgłosi.

                I może wspomoże mój radiomaryjny fundusz? Dziękuję Wally, teraz mnie pocieszyłeś,
                na stare lata nie będę rzucony w dal bez opieki, chwała za to zawodnikowi
                Szczerbiakowi, niech przychodzi, powitamy go chlebem i solą!

                Bardzo mi się podoba twoje święte, i niewątpliwie szczere (co bardzo
                > sobie cenię) oburzenie, więc pozwolę sobie pogłębić je jeszcze bardziej.

                To ładnie, że Ci się podoba. Nie wiem, czy sobie na to zasłużyłem tylko...


                Otóż
                > uważam, że Wally załużył na występ w All-Star Game w tym sezonie. Jeżeli się n
                > ie
                > zgadzasz bądz łaskaw wymienić 12 zawodników, których wybrałbyś przed nim do
                > drużyny Zachodu.

                Proooszę: O'Neal, Duncan, Webber, Nowitzki, Garnett, Bryant, Francis, Payton,
                Marbury, Odom, Finley(zdrowy), oraz Van Exel lub McDyess.
                Fajnie?

                >
                > Pozdrawiam Cię Reggie gorąco, z nadzieją, że nie napsułem Ci zbyt wiele krwi.

                Zapewniam Cię, zbyt wiele mi nie napsułeś Wally.
                >
                > PS. Mojej przesady nie nazywałbym przesadą w prostej lini, myślę raczej o jej
                > sinusoidalnym charakterze.

                O Swięta Tereso, to światłe porównanie wymyka się mojemu ograniczonemu umysłowi...
                Powiem tylko: "Taaak??... Hehe... Zapewne masz rację...".

                Także bardzo gorące życzenia Wally!

                • Gość: Wally#10 Re: Lakers - Losing Streak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 13:49

                  > Tak. Trzeba otwarcie mówić o herezjach.

                  Czyżbyś był koszykarskim talibem? Mam nadzieję, że na mówieniu (pisaniu) się
                  skończy. :))) Bo chyba herezji nie trzeba tępić? :)

                  > Proooszę: O'Neal, Duncan, Webber, Nowitzki, Garnett, Bryant, Francis, Payton,
                  > Marbury, Odom, Finley(zdrowy), oraz Van Exel lub McDyess.

                  > Fajnie?

                  Moje typy

                  Shaq
                  Duncan, Webber
                  KG, Nowitzki, Stojakovic
                  Kobe, Marion, Szczerbiak
                  Payton, Francis, Nash

                  Kilka słów komentarza:

                  Webber i Francis - sprawa jest skomplikowana, bo ominęli sporo meczów do tej
                  pory. Nominacja jest więc nieco nie fair wobec ich konkurentów, którzy ten czas
                  spędzali na parkiecie. Jeśli jednak już grają to fantastycznie, dlatego są w 12.
                  Ty wymieniasz McDyessa. OK, ale on nie zagrał ani jednego meczu w tym sezonie.
                  Na jakiej więc podstawie?

                  Finley - uważam, że większy wpływ na grę Dallas mają Dirk i Nash. Jak sam
                  zauważyłeś Finley jest aktualnie kontuzjowany. Jeśli jednak Dallas mieliby 3
                  graczy All-Star to jakim cudem mają (relatywnie) słaby bilans? Dlatego głos przed
                  Finley'em dostają Marion i Szczerbiak.

                  Ten ostatni pod nieobecność dwóch graczy z pierwszej piątki miał fenomenalne
                  ostatnie półtora miesiąca. To on, a nie KG miał największy wpływ na streak
                  Minnesoty. Moim zdaniem była to gra na poziomie All-Star, zdecydowanie na
                  wyższym poziomie niż wymieniani przez Ciebie Marbury, Van Excel,Odom. Odnoszę
                  wrażenie, że dostają oni Twoją nominację bardziej za przeszłość, tzw. hype, lub
                  skoczność [:)] niż za rzeczywistą grę w tym sezonie. Zresztą gdzie jest teraz
                  Denver? Jeżeli chodzi o Phoenix to rewelacyjny sezon ma Marion, to on ciągnie tą
                  drużynę, a przede wszystkim fantastycznie zbiera.

                  Kogo pominąłem, a kto ewentualnie mógłby kogoś zastąpić (także Szczerbiaka):

                  Malone- ale dla niego wycieczka na All-Star to udręka, więc po co go męczyć?

                  Divac- niestety nie potrafię przyznać 3 nominacji w obrębie tego samego zespołu,
                  poza tym jego rola jest jednak ograniczona.

                  Brand- jeżeli ktoś z Clipersów to właśnie, chyba raczej on, a nie Odom. Ale:
                  słabiutka gra Branda i jego drużyny na wyjazdach, a także brak pewnej
                  stabilności. Branda ewentualnie umieściłbym zamiast Mariona lub Szczerbiaka.
                  Choć pewnie za Mariona ze względu na bilans drużyny.

                  Generalnie uważam, że w All-Star Game nie powinni występować gracze, których
                  zespoły mają bilans poniżej .500, ale w wymienionej 12 zrobiłem kilka wyjątków,
                  wynikających zresztą z różnych przyczyn

                  Ja się nie upieram przy Szczerbiaku. Nie chcę go tam wepchnąć na siłę. Zdanie
                  zmienię, jeżeli nie będzie grał na poziomie All-Star, czyli być może już wkrótce,
                  gdy do drużyny wrócą Brandon i Smith. Wtedy jego rola zostanie pewnie
                  ograniczona, bo same umiejętności oraz poprawne zachownie i gra nie wystarczą,
                  aby znaleźć uznanie w oczach Flipa.

                  PS. Nie wiesz o co chodziło z sinusoidalnym charakterem? Nie martwi mnie to bo
                  ja też nie. Podobnie jak nie wiem o co chodzi z "przesadą w prostej linii". Po
                  prostu jeszcze, w swojej karierze, takiego związku frazeologicznego nie spotkałem

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka