Dodaj do ulubionych

odchudzanie

IP: *.magma-net.pl 19.03.03, 11:52
cześć. chciałabym zrzucić 2 lub 3 kilogramy (mam 157 cm wzrostu, ważę po
zimie 52 kilogramy), ale nie znoszę diet: o tej masz zjeść to, o tej to a nie
cos innego. brrrr, nie lubię czegoś takiego.
ma ktoś jakieś pomysły na zrzucenie zbędnych kilogramów?
Obserwuj wątek
    • anusiag Re: odchudzanie 19.03.03, 12:37
      ja proponuje nielaczenie (nie dieta, raczej styl jedzenia, bez zadnych
      przegiec i ortodoksji, i co najwazniejsze - podobno skuteczny:))) - jest na ten
      temat pare fajnych watkow na forum
      no i oprocz tego oczywiscie ruch!
      jak ci sie spodoba pomysl nielaczenia, to napisz, szukam kogos kto mi
      potowarzyszy w niedoli:)
      tylko, ze Ty jestes szczesciara: 2-3 kg - ja mam do zrzucenia 5-6!! (po
      wiosnie, lecie, jesieni i zimie zusammen ;-)
      pozdrawiam
      • agick anusiu..:) 19.03.03, 12:48
        czy mogę do Ciebie dołączyć..?
        ostanowiłam nie łączyć. W sobotę 15 marca zako ńczyłam kopenhaską i zgubiłam 4
        kg. Pozostało mi jeszcze jakieś 2 - 3 kg.
        Nie jem :
        - białego pieczywa ani innych przetworów z białej mąki (na targu moja przyszła
        teściowa kupiła mi mąkę z pełnego przemiału więc może w sobotę zrobię naleśniki)
        - cukrów i słodyczy, miodu. używam dżemu słodzonego fruktozą
        - past (jak na razie)... jak już będę jadłą to z warzywami nigdy z mięsem.
        - nie jem za dużo wędlin
        - jem mięso chude z zielonymi warzywami
        - nie jem za dużo tłustego sera białego - raczej serek chudy i też bez przegięć.
        - dużo wody min
        - czerwona herbata w miejsce czarnej
        - owoc na czczo - czekam co najmniej pół godziny zanim zjem coś innego.
        - po posiłku z węgli czekam trzy godziny na inny posiłek
        - po mięsnym posłku - co najmniej 4 godziny przerwy
        ufff... to tak z grubsza.
        no i ryby jem..:)
        • niespodziewajka dziewczyny, przyłączam się !!!!!! 19.03.03, 14:45
          Hejki dziewczyny,
          przyłączam się do diety niełączenia :))
          jeszcze mało wiem na temat niełączenia ale po zakończonej kopenhaskiej jestem
          bardzo zadowolona i zamierzam kontynuować tę dobrą passę.
          dzisiaj na sniadanie wypiłam kawę inkę bez cukru i mleka, z pieczywem wasa 3
          zboża z dżemem potem zjadłam na drugie śniadanie kiwi z łyżką pestek
          słonecznika i grapefruita, na obiad pstrąg z brokułą, kolacji chciałabym nie
          jeść ale nie wiem jak sie będę czuć.
          Chętnie przeczytam Wasze pomysły na ciekawy jadłospis.
          Moim kolejnym pomysłem jest zastosowanie w każdy weekend zmodyfikowanej
          kopenhaskiej ale tylko tych zestawów które najbardziej mi smakowały.
          Przeglądam też sieć ale te wszystkie dania bardzo skomplikowane się wydają.

          Pozdrawiam serdecznie
          Niespodziewajka
        • anusiag Re: anusiu..:) 19.03.03, 15:41
          agick napisała:

          > czy mogę do Ciebie dołączyć..?
          > ostanowiłam nie łączyć. W sobotę 15 marca zako ńczyłam kopenhaską i zgubiłam
          4
          > kg. Pozostało mi jeszcze jakieś 2 - 3 kg.
          > Nie jem :
          > - białego pieczywa ani innych przetworów z białej mąki (na targu moja
          przyszła
          > teściowa kupiła mi mąkę z pełnego przemiału więc może w sobotę zrobię
          naleśniki
          > )
          > - cukrów i słodyczy, miodu. używam dżemu słodzonego fruktozą
          > - past (jak na razie)... jak już będę jadłą to z warzywami nigdy z mięsem.
          > - nie jem za dużo wędlin
          > - jem mięso chude z zielonymi warzywami
          > - nie jem za dużo tłustego sera białego - raczej serek chudy i też bez
          przegięć
          > .
          > - dużo wody min
          > - czerwona herbata w miejsce czarnej
          > - owoc na czczo - czekam co najmniej pół godziny zanim zjem coś innego.
          > - po posiłku z węgli czekam trzy godziny na inny posiłek
          > - po mięsnym posłku - co najmniej 4 godziny przerwy
          > ufff... to tak z grubsza.
          > no i ryby jem..:)
          >
          SUPER ze jest nas juz wiecej (witam Agick i Niespodziewajke!), mi samej jakos
          trudno sie trzymac postanowien, bo mieszkam z facetem, ktory lubi sobie
          dogadzac kulinarnie, duzo razem gotujemy, poza tym nauczyl sie, ze na kazde
          moje "przytylam/musze sie zaczac odchudzac", lepiej mowic, ze jestem piekna i
          szczupla, bo inaczej ja sie rozplacze i obraze ;-) no i teraz, jak na powaznie
          chce sie wziac za siebie jest troche trudno :((
          Ale w towarzystwie....

          pod Twoja lista agick podpisuje sie dwoma rekami, ale mam jeszcze pytania:
          - czy czerwona herbata jest rzeczywiscie taka skuteczna? (nigdy nie probowalam,
          nawet nie wiem, czy tu w anglii mozna dostac... ja pije zielona)
          - co z jogurtami: tluste czy chude? (bo kazdy ma na ten temat inna opinie i juz
          zglupialam)
          - kawa - wiem,ze pilyscie sporo na kopenhaskiej:)) czy nadal pijecie i czy z
          mlekiem mozna?
          to tyle na razie, ale na pewno, cos mi sie zaraz przypomni...

          ja wlasnie zjadlam jogurt nat. grecki i pare orzechow, na sniadanie byl
          pumpernikiel z ogorkiem i rzodkiewka, na drugie sniadanie jabklo, a na kolacje
          robie duuza porcje salatki nicejskiej (ryby!)

          pozdrawiam i tez sie dolaczam do propozycji "wymieniania sie" jadlospisami

          a.
          • agick Re: anusiu..:) 19.03.03, 17:42
            > >
            > SUPER ze jest nas juz wiecej (witam Agick i Niespodziewajke!), mi samej jakos
            > trudno sie trzymac postanowien, bo mieszkam z facetem, ktory lubi sobie
            > dogadzac kulinarnie, duzo razem gotujemy, poza tym nauczyl sie, ze na kazde
            > moje "przytylam/musze sie zaczac odchudzac", lepiej mowic, ze jestem piekna i
            > szczupla, bo inaczej ja sie rozplacze i obraze ;-) no i teraz, jak na
            powaznie
            > chce sie wziac za siebie jest troche trudno :((
            > Ale w towarzystwie....

            Ja też mieszkam z facetem, który je normalnie a do tego dużo bo duży jest (te
            dwa metry jednak potrzebują paliwa)

            >
            > pod Twoja lista agick podpisuje sie dwoma rekami, ale mam jeszcze pytania:
            > - czy czerwona herbata jest rzeczywiscie taka skuteczna? (nigdy nie
            probowalam,
            >
            > nawet nie wiem, czy tu w anglii mozna dostac... ja pije zielona)

            dobra jest - popytaj o oulong's formosa. smakuje jak normalna herbatka
            śniadaniowa. nie wiemjak z zieloną ale ktoś mówił, że ma dużo teiny - więc nie
            piję..:)

            > - co z jogurtami: tluste czy chude? (bo kazdy ma na ten temat inna opinie i
            juz
            >
            > zglupialam)

            jogurty tylko te naturalne i bez cukrów..!!! żadne tam owowcowe itd. dodaj do
            takie jogurty płatki śnadaniowe własnej produkcji (otręby, orzechy laskowe,
            orzechy brazylisjkie, odrobinkę rodzynek lub suszonych jabłek)... i już masz
            płatki nie uszlachetnione cukrem ani żadnym E coś tam coś tam

            > - kawa - wiem,ze pilyscie sporo na kopenhaskiej:)) czy nadal pijecie i czy z
            > mlekiem mozna?

            z tego co wiem, nie można pić z mlekiem - nie łączy się najlepiej..

            > to tyle na razie, ale na pewno, cos mi sie zaraz przypomni...
            >
            > ja wlasnie zjadlam jogurt nat. grecki i pare orzechow, na sniadanie byl
            > pumpernikiel z ogorkiem i rzodkiewka, na drugie sniadanie jabklo, a na
            kolacje
            > robie duuza porcje salatki nicejskiej (ryby!)

            i bardzo ładnie..!

            też pozdrawiam a zaraz powklejam parę przepisów..:)
      • Gość: Monika Re: odchudzanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.03.03, 15:48
        dziewczynki prosze powiedzcie mi czy jest jakaś zasadnicza różnica miedzy tą
        dietą a Monti pytam dlatego że na Montim jestem juz dwa miesiące i w rezultacie
        przytyłam 3,5 kg nie chce się poddawać ale jest mi ciężko jak nie ma efektów i
        dlatego myslę aby coś zmienić
        • Gość: anusiag Re: odchudzanie IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.03.03, 16:08
          ja sama sie wlasnie wglwbiam w obydwie diety, wiec nie jestem facjowcem, ale
          tak 'na chlopski rozum' to roznica jest taka, ze u montiego laczy sie wegle z
          bialkami(ale nie z tluszczami) a w nielaczeniu bialek z weglami nie mozna (np.
          u montiego masz chleb z chudym serem, ale bez masla, a w nielaczeniu - na
          odwrot)
          ale moze niech sie wypowie jakis ekspert - sama jestem ciekawa

          naprawde przytylas na montim w I fazie?!?!?!
    • Gość: moboj Re: odchudzanie IP: *.magma-net.pl 19.03.03, 14:30
      ja się na odchudzaniu nie znam, bo nigdy tego nie robiłam, ale tak sobie myślę,
      czy dobrym pomysłem są diety jednodniowe (widziałam gdzieś takie na jakiejś
      stronie internetowej) raz w tygodniu. jak ktoś się zna na tym niech napisze.
      pozdrawiam:)
    • agick Re: odchudzanie 19.03.03, 17:53
      · Dieta nie łączenia
      Można łączyć: BIAŁKO (mięso, ryby, jaja, fasola, bób, orzechy, ziarna
      słonecznika) z TŁUSZCZAMI I PRODUKTAMI ŻYWYMI ( smalec, masło oleje, margaryny,
      warzywa (oprócz ziemniaków), soki, wino, niektóre owoce.
      Tak samo można łączyć WĘGLOWODANY (pieczywo, kasze, ziemniaki, cukier, miód)
      z TŁUSZCZAMI I PRODUKTAMI ŻYWYMI.
      Nie można łączyć BIAŁKA Z WĘGLOWODANAMI.
      Chodzi o to, że węglowodany są trawione przez enzym zasadowy a białka przez
      kwaśny. Spożyte razem neutralizują się i wtedy organizm musi wydzielić
      dodatkowe ilości kwaśnego enzymu aby strawić białko, przy czym cała reszta
      węglowodanów pozostaje nie strawiona, odkładając się w postaci tłuszczu.

      Podczas 1 posiłku można dowolnie łączyć produkty z grup 1 i 2 oraz 2 i 3. Nie
      należy jeść razem składników z grup 1 i 3.
      grupa 1 tzw "białkowa":
      mięso
      wędliny
      drób
      ryby
      warzywa strączkowe
      jaja
      nabiał (np. mleko, jogurt naturalny, sery żółte i białe)
      grupa 2 tzw "neutralna":
      warzywa (wyłączając ziemniaki)
      nasiona (np. słonecznik, orzechy)
      oleje i oliwa
      masło
      miód i słodzik
      kawa i herbata
      soki warzywne i owocowe
      owoce
      woda
      grupa 3 tzw. "węglowodanowa"
      pieczywo
      ciastka
      kasze
      muesli
      ryż
      ziemniaki
      makarony
      owoce suszone
      cukier
      kukurydza
      Polecam też jak najrzadsze korzystanie z grupy węglowodanowej no i odstawienie
      chlebusia :-)
    • agick Re: odchudzanie 19.03.03, 17:54
      Nigdy nie jedz:
      · kotleta (ani innego mięsa) z ziemniakami - przy takim połączeniu
      żołądek produkuje solaninę, która jako substancja trująca usypia twój system
      nerwowy i sprawia, że czujesz się zmęczony, leniwy i przytępiony

      · rosołów i innych mięsnych wywarów - mięso zawiera dziesiątki
      trujących
      substancji, które podczas gotowania przedostają się do wody, co
      sprawia, że aby
      przyswoić zupę, potrzeba ok. 30 razy więcej energii niż na
      strawienie samego
      mięsa
      · wszelkiego rodzaju smażonych potraw - w wysokich temperaturach
      tłuszcze
      nabierają właściwości rakotwórczych
      · ryby, zimnych nóżek lub innego mięsa skropionego cytryną - takie
      połączenie także sprzyja powstawaniu raka
      · fasolki po bretońsku, grochówki - niekorzystne jest łączenie
      różnego
      rodzaju białek (w tym wypadku mięsa i fasoli, ale może to być
      także, np. pstrąg
      w migdałach); białka to przede wszystkim: mięso czworonogów (lepiej
      dziczyzna,
      wołowina, cielęcina niż wieprzowina), ptactwo (indyki zamiast
      kurczaków), ryby
      (morskie i słodkowodne), jaja, nabiał (sery, twarogi, jogurty),
      rośliny
      strączkowe (fasola, soczewica, bób, soja, groch), orzechy i inne
      pestki (np.
      słonecznika, dyni)
      · kanapek czyli chleba z dodatkiem białek (sera, wędliny i innych),
      a
      także połączenia innych gatunków skrobi (kasze, ryż, ziemniaki) z
      białkami,
      czyli typowego polskiego obiadu
      · białek połączonych z tłuszczem (te drugie spowalniają trawienie
      pierwszych) - zatem żadnych smażonych jajek czy mięsa, zamiast tego
      jajko na
      miękko, mięso z grilla lub gotowane
      · dań w tradycyjnej kolejności - wyobraź sobie twój żołądek, do
      którego
      wlewasz rzadką zupę, a na wierzch wrzucasz kawałki drugiego dania;
      czy nie
      zdrowiej byłoby ułożyć je w odwrotnej kolejności?
      · cytryny z cukrem (w herbacie) lub pomidora na kanapce. Pomidory i
      cytrusy niszczą fermenty, które trawią węglowodany (zboża,
      ziemniaki, cukier i
      miód)
      · połączonych ze sobą różnego rodzaju węglowodanów - jedz albo
      ziemniaki,
      albo chleb, albo kaszę; zjedzone razem nie dość, że zaczynają
      fermentować, to
      jeszcze wzmagają apetyt - zjesz więc o wiele więcej niż powinieneś
      · pączków i innych słodkich wypieków z owocami (także kasze lub
      ziemniaki
      z cukrem lub owocami); powodują fermentację i uczucie zgagi
      · lodów latem - lody jedz zimą na dworze, gdy różnica temperatury
      między
      tym, co na zewnątrz i lodem nie jest duża. Latem grozi ci
      przeziębienie!
      · wszelkiego rodzaju deserów (również owoców) spożywanych po
      głównym
      posiłku; słodkości hamują proces trawienia, rozpoczynając proces
      fermentacji
      · melona lub arbuza połączonego z czymkolwiek (owoc straci swe
      walory
      odżywcze); podobnie sałatek ogórkowo-pomidorowych (zjadaj osobno
      ogórki i
      pomidory)

      Zawsze możesz łączyć:
      · białka
      · mięso - bez oleju, śmietany, masła i innych białek oraz kwaśnych
      owoców, ale z dużą ilością zielonych warzyw
      · orzechy - bez innych białek, np. jogurtów, ani też jako składnik
      zbożowego musli - tylko z zielonymi warzywami lub kwaśnymi owocami
      · jajka - bez mleka, oleju, słodyczy - tylko z zielonymi warzywami
      · rośliny strączkowe - bez masła, śmietany, innych białek - tylko z
      zielonymi warzywami
      · owoce
      · owoce kwaśne - bez skrobi, cukru, większości białek - tylko z
      orzechami, kwaśnym mlekiem i innymi kwaśnymi owocami
      · owoce słodkie i półkwaśne - bez słodkiego mleka ani innych
      białek,
      skrobi ani kwaśnych owoców - tylko z kwaśnym mlekiem
      · węglowodany
      · skrobia (ziemniaki i pieczywo) - bez białek, cukrów ani owoców -
      tylko
      z zielonymi warzywami i tłuszczami
      · zboża - bez białek, mleka, kwaśnych owoców - tylko z zielonymi
      warzywami
      · zielone rośliny
      · łączyć ze wszystkim oprócz mleka
      · desery
      · jeść oddzielnie, niezależnie od innych posiłków - tylko z
      zielonymi
      warzywami

      Poza tym pamiętaj, że najlepiej jeść dobrze skomponowane posiłki co
      4-4,5 godz.
      Owoce zawsze jedz na pusty żołądek, a następny posiłek zjedz
      dopiero pół
      godziny później w przypadku świeżych owoców, a godzinę w przypadku
      owoców
      suszonych. Owoce w ciągu 30-60 min opuszczają żołądek - ich
      wartości odżywcze
      przyswajane są przez jelita, więc zjedzone po jakimkolwiek
      nieowocowym posiłku
      zakłócają proces trawienia i rozpoczynają proces fermentacji.
      Dokładnie
      przeżuwaj pokarmy, szczególnie skrobię i węglowodany. Proces
      trawienia
      rozpoczyna się w ustach - bez udziału śliny niemożliwe jest
      prawidłowe
      przyswojenie wartości odżywczych węglowodanów.

    • agick Re: odchudzanie 19.03.03, 17:55
      Na śniadanie polecam czarny chleb z masłem i miodem,
      jogurt naturalny bez niczego (z muesli zrezygnowałam).
      Jeśli lubisz kanapki, to oprócz takich z warzywami (ogórek,
      rzodkiewka)
      możesz sobie robić guacamole - pastę z awokado z czosnkiem
      i ew. drobniutko pokrojoną cebulą + trochę soku z cytryny i
      sól.

      Na drugie śniadanie (czy lunch) np. kawał sera bire z oliwkami
      albo pierś z grilla + warzywa. Przede wszystkim dużo sałatek,
      do których możesz dodawać tuńczyka lub jajka.

      Możesz też gotować sobie zupy-krem, które jesz na ciepło lub
      zimno.
      Gotujesz wywar z warzyw tzw. rosołowych (tylko jak najmniej
      marchewki),
      pora podduszasz na oliwce, w tym wszystkim gotujesz np.
      brokuły
      (kładziesz je na wierzchu, na parze), miksujesz, dodajesz sól
      + odrobinę czosnku. Zatyka jak trzeba.
    • agick Re: odchudzanie 19.03.03, 17:57

      Dobre połączenia
      Czy wiesz, że porcja makaronu z fasolą da Ci tę samą ilość białka, co befsztyk?
      A ryba dostarczy więcej żelaza, kiedy skropisz ją sokiem z cytryny? Sekretem
      jest właściwe zestawienie tego, co jesz.

      Makaron + warzywa
      Warzywa mają witaminy, minerały i błonnik, zaś makaron - węglowodany. Jeśli
      dodasz trochę oliwy z oliwek i posypiesz je parmezanem, zawierającym białko,
      otrzymasz kompletny posiłek.

      Owoce + sok z cytryny
      Jagody, porzeczki, truskawki są pełne bioflawonoidów, które hamują starzenie
      się komórek i poprawiają krążenie. Te zalety wzmaga witamina C. Skrop owoce
      sokiem z cytryny.

      Chleb razowy + wędliny
      Jeśli większość Twoich posiłków to kanapki, wybierz pieczywo razowe, które
      najlepiej komponuje się z serami i wędlinami. Zawiera włókna regulujące
      wchłanianie tłuszczów.

      Papryka + oliwa z oliwek
      Oliwa pomaga przyswoić prowitaminę A. Występuje ona we wszystkich żółtych i
      pomarańczowych warzywach. Sałatki z nich możesz też przyprawiać sosami z oliwy
      czy jogurtu.

      Niełuskany ryż + woda
      Wypij szklankę wody, kiedy jesz posiłki bogate we włókna, jak razowy chleb czy
      niełuskany ryż. Napęcznieją w żołądku, nasycisz się od razu i zmniejszysz
      przyswajanie tłuszczów i cukrów.

      Mleko + cytrusy
      Porcja świeżo wyciśniętego soku z grejpfrutów i pomarańczy na śniadanie
      zaspokoi dzienne zapotrzebowanie na witaminę C. Dzięki cytrusom mleko staje się
      łatwiej strawne.

      Ryba + cytryna
      Zawsze skrapiaj sokiem z cytryny nie tylko rybę. Dotyczy to też kotleta lub
      hamburgera. Sok z cytryny poprawia smak, a zawarta w nim witamina C ułatwia
      przyswajanie żelaza.

      Produkty zbożowe + strączkowe
      Produktom zbożowym brak jednych aminokwasów, a warzywom strączkowym drugich.
      Jeśli spożywasz je razem, dopełniają się, dostarczając białka równie cennego
      jak zwierzęce.

      Produkty zbożowe + owoce suszone
      Jeśli dorzucisz suszonych moreli do płatków kukurydzianych czy przyprawisz
      makaron sosem orzechowym, zwiększysz w potrawie ilość białka i uzyskasz więcej
      żelaza.


      Złe połączenia
      Istnieją połączenia, które zwalczają się zawzięcie, uniemożliwiając
      przyswojenie składników odżywczych z poszczególnych potraw. Oto czego powinnaś
      unikać.

      Makaron + mięso
      Węglowodany zawarte w makaronie mają niską kwasowość. Jeśli w żołądku napotkają
      białko mięsa, które wymaga bardzo kwaśnych soków żołądkowych, fermentują i
      powodują wzdęcia.

      Jaja + ryby
      Sałatka z tuńczykiem i jajkami? Lepiej zrezygnuj z jednego z tych składników:
      awidyna obecna w białku jajka neutralizuje witaminę H (biotynę) zawartą w
      tuńczyku i w makreli.

      Ser + rośliny strączkowe
      Ser jest bogaty w ważny dla kości wapń. Ale jeśli dodasz fasolę, stracisz
      wszystkie jego zalety, ponieważ ziarna roślin strączkowych zawierają substancje
      utrudniające przyswajanie wapnia.

      Mleko + razowe dodatki
      Wydaje się, że to para przyjazna zdrowiu, ale tak nie jest. Włókna razowych
      dodatków (płatków, kółeczek, kulek) sprawiają, że wapń z mleka gorzej się
      wchłania.

      Ser + mięso
      Jedząc je razem, uzyskasz maksimum białka, ale przy okazji też tłuszczów
      nasyconych, złych dla organizmu. Ponadto fosfor, w który bogaty jest ser,
      ogranicza przyswajanie cynku z mięsa.

      Warzywa + alkohol
      Jeśli jesz zupę jarzynową, nie pij alkoholu. Utrudnia przyswajanie witaminy B1,
      obecnej np. w fasoli. To samo grozi Ci, jeśli przy piciu wina czy piwa będziesz
      pogryzać suszone owoce.

      Jajka + ziemniaki
      Zapiekanka z warzywami i jajkami jest wyborna, jednak nie z punktu widzenia
      żywieniowego. Bulwy zawierają szczawiany, które hamują przyswajanie wapnia i
      żelaza z jajka.

      Kapusta + ryby
      Wszystkie rodzaje kapustnych zawierają substancje, które ograniczają
      przyswajanie występującego w rybach morskich jodu, gwarantującego właściwe
      funkcjonowanie tarczycy.

      Kawa + mleko
      Kawa zawiera kwasy, wpływające na białko mleka, utrudniając trawienie. Dotyczy
      to też kawy cappuccino: ostry strumień gorącej pary wzmaga ten efekt i
      śniadanie zalega w żołądku.
    • agick śniadania np. 19.03.03, 17:58
      kawalek bialego sera z suszonymi figami i garscia orzechow (najlepiej
      migdalow)figami
      2. plasterki jablka I lodygi selera naciowego posmarowane maslem
      migdalowym (?) – nie wiem, czy w Polsce mozna dostac, moze zastapic
      orzechowym:)
      3. owsianka z odrobina masla (lub mlekiem sojowym), rodzynkami I
      migdalami.
      4. jajka. np. z feta I szpinakiem.
      5. jajka I owsianka – to juz troche za wiele moim skromnym zdaniem;-)).
      6. resztki z obiadu – np. kurczak lub mieso zawiniete w liscie salaty z
      pomidorami
      7. jagody, pomidory I feta wymieszane z extra-virgin olive oil (to wg
      mnie
      dla odwaznych;)))
      8. shake proteinowy z owocami I lyzaczka masla migdalowego, mozna dodac 2
      lyzki platkow owsianych (hmmmm……)
      9. jogurt (nie niskotluszczowy!) z migdalami (orzechami nerkowca) I jakis
      owoc..
      10. muesli wlasnej roboty.
      11. warzywa na parze lub podsmazane, posypane ziarnami (pestki
      slonecznika,
      dynii, etc.)
      12. Zupa. polecane na chlodne dni. prosta zupa jarzynowa + kurczak, tofu,
      odrobina brazowego ryzu – do wyboru. podobno utrzymuje staly poziom cukru
      przez
      wiele godzin
      • anusiag Re: no dobrze... 19.03.03, 20:19
        agick, chyle czola, napracowalas sie:))

        te polaczenia z dietetyki (patchuli z tego co pamietam) to chyba jednak nie to
        nasze nielaczenie, bo tam sa propozycje laczenia bialek i wegli???? stosujesz
        sie do tych wszystkich zasad, czy upraszczasz?

        ja juz dawno po kolacji, cos bym przegryzla, (strasznie sie mecze z
        zachciankami, i zazdroszcze wam , bo juz jestescie niezle zaprawione w
        odchudzaniu po tej kopenhaskiej i nie macie chyba tego problemu :)) ale jestem
        twarda!!! a jutro rano ide biegac (no dobrze, maszerowac/biegac, bo z moja
        kondycja na razie cienko)!!!

        dziewczyny, watek nam sie rozrasta wiec nie pozwolmy mu umrzec!

        pozdrawiam bojowo
        anusiag
        • agick bojowo jak najbardziej... 20.03.03, 09:57
          zwłaszcza, że wojna się zaczęła..:((
          straszne czasy mamy.

          nie wiem jak traktować te dobre i złe połączenia.
          generalnie stosuję się do zasady monti i nie łączyć:
          śniadanie - węglowodany w postaci dwóch grzanek z razowca (malutkie takie) z
          dżemem słodzonym fruktozą.
          II śniadanie np jabłko
          obiad - Białka : pierś z kurczaka upieczona na teflonie z odrobiną oliwy z
          oliwek a do tego zielona sałata pomieszana np z rukolą i kilka orzechów.
          podwieczorek - np jaja na miękko
          kolacja - Białka : np. serek homogenizowany ze szczypiorkiem i kromka
          chrupkiego pieczywa. albo 10 dkg wędzonego łososia, pokropoionego cytryną,
          położone na to malutkie kaparki (kilka sztuk dla smaku), parę gałązek rukoli
          (uwielbiam ją) i posmarowane łyżeczką kwaśnej śmietany. mniam.

          Monti zaleca w pierwszym etapie jeść trzy posiłki dziennie z czego jeden
          węglowodanowy (ale nie białe pieczywo, kasze) i dwa pozostałe białkowe.
          Wszystkie posiłki można połączyć z warzywami. Nie wolno łączyć białka i węgli.

          Ja chyba bardziej wszystko na czuja robię - wiem, że nie tyję i to jest ważne.
          • anusiag Re: bojowo jak najbardziej... 20.03.03, 10:12
            agick napisała:

            > zwłaszcza, że wojna się zaczęła..:((
            > straszne czasy mamy.
            >
            wiem, a ja na dodatek mieszkam w Wlk. Brytanii - jeden z glownych sprawcow:(((


            > nie wiem jak traktować te dobre i złe połączenia.
            > generalnie stosuję się do zasady monti i nie łączyć:
            > śniadanie - węglowodany w postaci dwóch grzanek z razowca (malutkie takie) z
            > dżemem słodzonym fruktozą.

            ja tez dzisiaj tak zaczelam, ale potem z rozpedu wypilam kawe z mlekiem (wiem,
            moglam zrobic nowa, ale jakos tak nie wpadlam na to;-)
            mam nadzieje, ze to jedyny grzech w mojej diecie na ten tydzien

            > II śniadanie np jabłko
            > obiad - Białka : pierś z kurczaka upieczona na teflonie z odrobiną oliwy z
            > oliwek a do tego zielona sałata pomieszana np z rukolą i kilka orzechów.
            > podwieczorek - np jaja na miękko
            > kolacja - Białka : np. serek homogenizowany ze szczypiorkiem i kromka
            > chrupkiego pieczywa. albo 10 dkg wędzonego łososia, pokropoionego cytryną,
            > położone na to malutkie kaparki (kilka sztuk dla smaku), parę gałązek rukoli
            > (uwielbiam ją) i posmarowane łyżeczką kwaśnej śmietany. mniam.

            mniam, brzmi niezle ten losos, sprobuje jutro:)))
            >
            > Monti zaleca w pierwszym etapie jeść trzy posiłki dziennie z czego jeden
            > węglowodanowy (ale nie białe pieczywo, kasze) i dwa pozostałe białkowe.
            > Wszystkie posiłki można połączyć z warzywami. Nie wolno łączyć białka i węgli.
            >
            no wlasnie: Monti. poczytalam sobie troche watkow, spodobalo mie sie i tez
            chcialabym zrobic kombo monti + nielaczenie, ale nie moge w tutejszych
            ksiegarniach znalezs jego ksiazek - moze dlatego,ze to Francuz, wiec go tu nie
            promuja;) moze wiesz, czy jest jakas strona intern. gdzie dieta jest opisana???
            szczegolowo (bo te, na ktore weszlam byly strasznie 'po lebkach')
            (za to od ksiazek Atkinsa sie wszedzie polki uginaja, a dziewczyny na forum
            narzekaja, ze trudno go dostac w POlsce - ot, sprawiedliwosc;-))

            > Ja chyba bardziej wszystko na czuja robię - wiem, że nie tyję i to jest ważne.

            ja tez na czuja, tylko dzisiaj rano uswiadomilam sobie, ze mam do zrzucenia
            docelowo jakies 7 KILO (!!) wiec, musze chyba chociaz na poczatku troche
            docisnac...

            pozdrawiam dietetycznie (bo bojowo sie od dzisiaj zle kojarzy...)
            • anusiag ksiazki i inne 20.03.03, 15:04
              pochodzilam dzisiaj troche po ksiegarniach no i znalazlam tego Montignaca (Jesc
              aby chudnac, i Montignac for Women - nawet ciekawe, bo jest tam duzo o
              cellulicie)
              na razie nie kupilam, zastanowie sie. ALE byla tez super gruba i w ogole
              rewelacyjna "biblia nielaczenia", w ktorej sa odpowiedzi na wszystkie trudne
              pytania (tez na te, co sie pojawialy a propos nielaczenia na forum), super
              ksiazka, tylko, ze cholerstwo kosztuje 20 funtow !!
              Ale postanowilam sobie, ze jak dostane wyplate, to sobie w nagrode za dobre
              sprawowanie ta ksiazke kupie (oczywiscie, jesli sie bede nadal dobrze sprawowac
              na...) A wtedy bede chodzaca encyklopedia wiedzy o nielaczeniu ;-) Na pewno
              watek i nasze figury na tym skorzystaja:)))

              a tak w ogole, to sie dziewczyny czuje super! 4 dni nielaczenia i chodze po
              swiecie w stanie permanentnej euforii:)) no i do tego taka piekna wiosna!!
              dzisiaj bylam w parku po lunchu (piers kurczka + salatka z rukoli i parmezanu -
              super!) i sie czulam taka lekka i rzeska, ze nie wiedzialam co ze soba zrobic,
              zeby mnie ludzie nie wzieli za wariatke jak zaczne tanczyc i spiewac;-)

              A to dopiero pierwszy tydzien diety...
              • niespodziewajka hej hej :)) 20.03.03, 18:22
                Anusiu już się nie mogę doczekać dygresji w związku z przerabianą lekturą:))

                Mój dzień dzisiejszy zaczęłam niezbyt zdrowo rano kawą bez mleka i cukru, na
                lunch kawą bez mleka i cukru, potem na obiad ser brie+jeden różowy grapefruit
                (cytrus+białko mleka, żeby się lepiej trawiło z serem to pewności nie mam ale
                miał być dojrzewający..) Na kolację, którą własnie kończę - dwa kiwi. W ogóle
                to po kopenhaskiej mam niedobór owoców i przesyt sałatą, ale muszę nad tym
                jeszcze popracować.
                Nie chce mi sie jeść od tych wszystkich wiadmości, które przyswajam od rana. To
                naprawdę jest bardzo przykre.

                Jutro jeszcze nie wiem na co mam ochotę ale albo szpinak albo pierś kurczaka z
                jabłkami, bo taki przepis wygrzebałam w sieci, który nieco zmodyfikuję i
                uproszczę i można dodać kwaśne jabłka z tymiankiem teoretycznie do każdego
                kawałka drobiu i albo usmażyć, zapiec albo whatever.
                Wczoraj kupiłam brązowy ryż i tak trzymam w szafce na wszelki wypadek ale
                obiecałam sobie, że nie będę go nadużywać, chociaż IG=50. Może coś robiłyście z
                takim ryżem? Planuję kiedyś w przyszłości z warzywami.

                Jeszcze jedna zdrowotna dygresja... zastanawiam się nad marchewką, wiem że na
                surowo tarta itp. nie jest groźna ale gotowana ma bardzo złe recenzje, podobnie
                zresztą jak buraczki czerwone. Trochę mnie to dziwi, bo zawsze lubiłam gotowane
                buraczki, jakbyś Anusiu coś doczytała na ten temat byłabym bardzo wdzięczna z
                informację, bo agick chyba marchewki nie jada.

                Pozdrawiam dietetycznie

                Niespodziewajka

                • agick Re: hej hej :)) 21.03.03, 10:07
                  tak jest - agick jest stanowczo anty marchewkowy...:)) pamiętam jak byłam
                  dzieckim to karmiłam marchewką, którą Mama się pastwiła nad moją skromną osobą
                  (w imię zdrowia oczywiście) mojego biednego psa...:)))) pies mnie kochał
                  bezwarunkowo więc jadł tą cholerną marchewkę pod stołem z godnością i bez słowa
                  skargi.. teraz wiem, że jakbym mu sierść zgoliła to by pewnie był mulatem..:))))
                  potem pies poszedł na trening policyjny (bo to był baaaardzo duży wilczur) i
                  już w policji został - miał predyspozycje.... tak więć mój ukochany Atrej
                  (takie jego imię) pracuje w policji. Pewnie tam już go marchewką nie karmią..:)

                  sorry za dygresję.
                  a ja dziś dla odmiany mam zrobionego wczoraj kuraka (pierś) z płatkami
                  migdałów... a wieczorem zjem kawałek pstrąga.

                  Jak się macie..?
                  • niespodziewajka Re: hej hej :)) 21.03.03, 14:14
                    hej dziewczyny,

                    niestety ten post nie bedzie należał do bohaterskich, na kilka dni trochę
                    modyfikuję dietę, bo próbuję zaktywizować zwały tłuszczu na siłowni i muszę
                    czerpać radość życia z nieco większej ilości węgli niż dotychczas ale staram
                    się to robić zwiekszoną liczbą kromek wasy wszelakiej rano do kawy, co do
                    białka to jem sery różne, od mięsa mnie po prostu odrzuca, niestety trochę
                    więcej niż bym chciała słonecznika etc. w ogóle to nie wiem co się tak do końca
                    dzieje ale zaczynam zastanwiać się nad sensem powtórzenia ketozy next week.

                    w weekend postaram, się nie poddać i racjonalnie podejśc do sprawy od
                    poniedziałku, na szczęście ze słodyczami jest okej - jakoś jeszcze, martwią
                    mnie te węgle, staram sie oczywiście jakoś z tego wybrnąć czyli tylko wasa
                    tylko pełnoziarnista ale po prostu nie mogłam przestać - dzisiaj przy
                    śniadaniu, postaram sie do wieczora jakoś nie "nagrzeszyć".
                    Jadnak boje się, że to najzwyczajniejsze w świecie jojo.

                    A tak w ogóle to Wiosenne pozdrowienia!! Dziewczyny - już mamy Wiosne i byle do
                    lata!!

                    Niespodziewajka
                      • niespodziewajka Re: hej hej :)) 21.03.03, 17:26
                        agick dziękuję bardzo, pocieszyłaś mnie

                        dzień zakończyłam 1 toną brokułów z dwoma jajkami i zdaje się, że mi pomogło
                        przynajmniej nie planuję więcej jeść bo przecież muszę odpokutować te węgle na
                        dzisiejszym treningu...

                        3majcie się

                        Niespodziewajka

                        p.s. Anusiu a co tam u Ciebie?? W wawie mroźna wiosna...

                        • anusiag moja nowa kopalnia wiadomosci:)) 23.03.03, 14:27

                          Hej dziewczyny!

                          Jest niedziela, ja sie trzymam twardo, wczoraj bylismy ze znajomymi w knajpie
                          na kolacji i wyobrazcie sobie: NIE LACZYLAM!!! Choc kusilo, oj kusilo…
                          (no ale potem, zeby nie wyjsc na totalnego freaka, wypilam piwko… ale w koncu
                          nie jestem jakas mniszka:)))
                          W piatek mialam fatalny dzien (zawalilam rozmowe kwalifikacyjna:(( , wiec po
                          drodze do domu na pocieszenie kupilam sobie owa wielka ksiege nielaczenia +
                          zestaw ciezarkow + krem ujedrniajacy i stwierdzilam, ze przynajmniej na tym
                          polu odniose sukces!!!
                          Poza tym znalazlam chyba w koncu czerwona herbate, nazywa sie to tu redbush tea
                          (i reklamuje sie, ze ma malo teiny i zero kofeiny, wiec to chyba to?) – ja do
                          tej pory pytalam w sklepach ze zdrowa zywnoscia o red tea, i ludzie najpierw
                          robili wielkie oczy, a potem probowali mi wcisnac herbatke malinowa, albo z
                          rozy…

                          No to teraz o tej mojej ksiazce:))))
                          Jest to ponad 400- stronicowy kloc formatu A4, pod tytulem “The complete book
                          of food combining” i rzeczywiscie jest calkiem complete.
                          Autorka nazywa sie Kathryn Marsden k jest podobno brytyjskim guru nielaczenia.
                          Opisuje szczegolowo i porownuje najrozniejsze teorie nt. Diety, poczynajac od
                          dr Haya (XIX wiek!) i wlaczajac te najbardziej skomplikowane (ktore swoja droga
                          moga niezle do diety zniechecic…;(. jest tez duzo o odchudzaniu, wyrownywaniu
                          poziomu cukry, cellulicie, no i w ogole masa wiadomosci, (dlugi rozdzial
                          poswiecony najczesciej zadawanym pytaniom nt. nielaczenia - b. pomocny)
                          Kobieta proponuje uproszczona zasade nielaczenia skoncentrowanych bialek i
                          wegli (choc ona nie uzywa slowa “carbohydrates” – bo to przeciez tez warzywa,
                          kotre mozna laczyc ze wszystkim, tyko “starch” – doslownie po polsku to
                          skrobia) w jednym posilku, ktora wg mnie brzmi sensownie:
                          jako, ze niektore produkty zawieraja zarowno bialka I wegle, radzi ona nie
                          panikowac i nie popadac w przesade (co robil sam dr Hay wykluczjac z jadlospisu
                          np. warzywa straczkowe). Kluczem jest 10% - a wiec wszystko co ma powyzej 10%
                          bialka, to bialko, a 10%+ wegli, to wegle (starch). Oprocz tego mamy tzw.
                          produkty neutralne, ktore lacza sie OK zarowno z bialkami jak i z weglami. Jest
                          jeszcze podzial na produkty zasado- i kwasotworcze ale ja narazie postanowilam
                          sie tym nie przejmowac:)))

                          I tak np. te nieszczesne STRACZKOWE dziela sie tak:
                          1. Soja i produkty pochodne – bialko (14%, 5% starch)
                          2. wszystkie inne: fasole, ciecierzyca, itp. kukurydza, hummus – starch
                          (15-20%, tylko 6-8% bialka)
                          3. dobra wiadomosc: mlody groszek, zielona fasolka szparagowa, kielki
                          fasoli itp. Sa maja mniej niz 10% bialka i skrobii, wiec laczymy je z czym
                          chcemy:)))

                          Ciekawe jest, co autorka zalicza do netralnych (dla mnie im wiecej produktow w
                          tej grupie, tym lepiej ;-):
                          1. wiekszosc warzyw (oprocz ziemiakow, slodkich ziemniakow, kukurydzy,
                          itp.)
                          2. ziola i przyprawy
                          3. orzechy i nasiona
                          4. dressingi
                          5. mleko kokosowe, maslanka, maslo, tluszcze, oliwa z oliwek, smietana i
                          smietanka (ma tylko 1-2% bialka I jest traktowana jako tluszcz – wiec ja
                          ograniczamy!!)
                          6. uwaga: jogurt (!) – poniewaz wiekszosc jogurtow zawiera tylko 5-6%
                          bialka, poza tym jest latwostrawny, wiec nie przeszkadza w trawieniu
                          skoncentrowanego bialka czy wegli

                          owoce jemy na pusty zoladek i osobno (klania sie Monti:), mleka unikamy, jak
                          juz to bez niczego (trudno trawione, laktoza, i np. ja mam czasami reakcje
                          alergiczna:((

                          W ogole nielaczenie jest tu przedstawione jako sposob odzywiania na cale zycie
                          (oczywiscie, mozna sobie od czasu do czasu wziac ‘urlop’) I kobieta przekonala
                          mnie, ze jest to do wykonania (poza tym w ksiazce jest duuuzo pysznych
                          przepisow, co ulatwia sprawe) - reklamuje ja tak strasznie, no bo jak wydalam
                          tyle kasy, to musze sie sama przekonac, ze bylo warto ;-)

                          Ja dopoki chudne, bede zwracala uwage na to, by jesc 2 posilki bialkowe i 1
                          weglowy (sniadanie albo lunch), i uwazala na IG.

                          pozdrawiam - u mnie cieplo, slonecznie i w ogole WIOSNA
                • anusiag Re: hej hej :)) 23.03.03, 14:16
                  niespodziewajka napisała:

                  > Wczoraj kupiłam brązowy ryż i tak trzymam w szafce na wszelki wypadek ale
                  > obiecałam sobie, że nie będę go nadużywać, chociaż IG=50. Może coś robiłyście
                  z
                  > takim ryżem? Planuję kiedyś w przyszłości z warzywami.

                  Ryz brazowy sam w sobie jest bez smaku i jakis taki gumiasty:((
                  dlatego wg mnie najlepiej dorzucac do niego tone przypraw i aromatow
                  (oczywiscie naturalnych:)
                  jak lubisz chinszczyzne, to polecam stir-fry z warzywami i brazowym ryzem: ja
                  kupuje mieszanke warzyw chinskich (ale mozesz wrzucic co lubisz), i podsmazam
                  4min. w woku na oliwie wymiesznej ze swiezym imbirem, chili, cebulka i
                  czosnkiem, potem doprawiam sosem sojowym i przyprawa 5 smakow, ewntalnie
                  dorzucam jakies ziarna (sezam, slonecznik) albo orzechy nerkowca, no i
                  ugotowany ryz (brazowy gotuje sie dlugo - ok 30min.) Jest niezle i b. szybkie -
                  jak ryz ugotujesz wczesniej, to w 5 minut masz gotowy obiadek:))
                  jak chcesz, to moge ci podrzucic jakies przepisy - jest tego sporo w mojej
                  nowej super-ksiazce:)))

                  > Jeszcze jedna zdrowotna dygresja... zastanawiam się nad marchewką, wiem że na
                  > surowo tarta itp. nie jest groźna ale gotowana ma bardzo złe recenzje,
                  podobnie
                  >
                  > zresztą jak buraczki czerwone. Trochę mnie to dziwi, bo zawsze lubiłam
                  gotowane
                  >
                  > buraczki, jakbyś Anusiu coś doczytała na ten temat byłabym bardzo wdzięczna z
                  > informację, bo agick chyba marchewki nie jada.
                  >
                  >
                  To ze strony misiczki nt. Montiego:

                  P: Jak to jest z to marchewka? Montignac pisze, ze surowa ma indeks 35, a
                  gotowana 85. A w innych zródlach jest ze surowa ma indeks 16, a gotowana 47. W
                  ksiazce "Nie musisz liczyc kalorii - 49 gotowana) Skad az takie duze
                  rozbieznosci???

                  O: Niestety niektóre dane indeksu glikemicznego róznych produktów spozywczych
                  sa przestarzale i bledne. Pierwsze badania wykonywano na poczatku lat
                  osiemdziesiatych. Dzis niektóre z tych danych zostaly zastapione wynikami
                  nowych badan. Mimo to pokutuja w literaturze. Przykladem tego niech bedzie
                  historia z marchewka. Z powodu blednej informacji miliony Amerykanów na diecie
                  weglowodanowej o niskich wartosciach GI ( niektórzy z nich to diabetycy, inni
                  chca schudnac, stracic apetyt lub zyskac energie) zostalo blednie
                  poinformowanych, ze powinni trzymaæ sie mozliwie daleko od marchewki, bo jest
                  ona rzekomo produktem o wysokiej wartosci GI. Tymczasem nowsze badania
                  wykazaly, ze marchew ma niska wartosc GI. Co wiecej, zawiera tak niewiele
                  weglowodanów (zaledwie 5 do 7 procent, czyli 3 gramy w pól kubka marchwi), ze
                  aby wplynac na poziom cukru, trzeba zjesc ponad pól kilograma marchwi na jedno
                  posiedzenie.
                  Informacja pochodzi z ksiazki " Nasz wspanialy mózg. Jak wspomagac go dieta"
                  Jean Carper - Wydawnicto "Ksiazka i Wiedza" 2000 r

                  A moim skromnym zdaniem, to nie powinnysmy popadac w przesade. Lepiej przeciez
                  grzeszyc gotowana marchewka niz Marsem (mimo, ze Montignac pisze, ze gotowana
                  marchewka ma IG 85 – a wiec wiecej niz baton Mars: 68 (!!), jakos nie chce mi
                  sie wierzyc, ze to wlasnie z powodu skromnej marchewki, a nie pelnego karmelu,
                  czekolady, cukru i chemii MARSa & co, moje uda i tylek powiekszyly sie o dobre
                  pare centymetrow w ciagu ostatniego roku ;-)

                  Ja mam to szczescie, ze choc surowa uwielbiam, za gotowana nie przepadam – wiec
                  nie mam tych rozterek (jako dziecko zawsze wybieralam z zupy choc niestety moja
                  suka nie byla tak ‘uzyteczna’ jak pies Agick i marchewka szczerze gardzila – i
                  kto wie, moze to wlasnie z powodu tej marchewki moja Czika skonczyla jako
                  leniwa dama fotelowa ze znaczna nadwaga, a pies Agick zostal bohaterskim
                  twardzielem w policji??? ;-)

                  O buraczkach niestety nic nie znalazlam – a jako, ze “no news is good news” tez
                  bym sie zbytnio nie przejmowala:))) Byle bez przegiec....

                  pozdrawiam
                  • niespodziewajka nowa dieta 23.03.03, 20:11
                    Cześć dziewczyny,
                    Anusiu, bardzo dziękuję za przepisy i informacje, na pewno się zastosuję się do
                    zaleceń.

                    Weekend minął mi na szczęście bez słodyczy a to chyba tylko za sprawą chromu,
                    który zaczęłam zażywać, na razie co drugi dzień.

                    Oczywiście mój apetyt na owoce po kopenhaskiej "zaowocował" niestety, ale
                    unikam jeszcze bananów i ograniczam się do grapefruitów, pomarańczy i kwaśnych
                    jabłek. Niemniej chyba największy głód owocowy mi przechodzi, i zaobserwowałam
                    kilka ciekawych zależności: po pierwsze grapefuit na czczo rano, naprawdę daje
                    kopa na cały dzień i pozwala na wyjście z domu bez kawy, po drugie ćwiczenia
                    fizyczne (trochę mnie już wszystko boli, ale tego mi było trzeba tak naprawdę
                    poza owocami, na kopenhaskiej nie miałąm zbyt wiele sił na ćwiczenia), po
                    trzecie brokuły z jajkiem bardzo sycą i sprawdziłam, że są bogate w wapń, co
                    jest szczególnie cenne dla osób uczulonych na mleko, którym niesłusznie mogło
                    się wydawać, że wapń z mleka trafia do ich komórek.

                    Tak w związku z tym grapefruitem przymierzam do zastosowania nowej diety na
                    kilka dni, której inspiracją okazała się informacja z wątku o diecie 24 marca.
                    Jest na pewno niskowęglowodanowa, no ma trochę bardziej urozmaicone menu. Poza
                    tym nie ma mleka więc mi odpowiada. A co do mięsa to w końcu sałatki z mięsem
                    więc może być.
                    Spróbuję przez kilka dni, i zobaczę jak się "sprawdzi".

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Niepodziewajka

                    W załączeniu dieta:

                    Dieta Mayo:

                    Mayo Diet
                    THE NEW MAYO CLINIC DIET

                    BREAKFAST: = GRAPEFRUIT OR JUICE (UNSWEETEND)
                    2 EGGS ANY STYLE
                    2 SLICES OF BACON
                    LUNCH: = GRAPEFRUIT OR JUICE (UNSWEETEND)
                    SALAD (WITH ANY DRESSING- NOT LOWFAT)
                    MEAT, ANY STYLE (INCLUDING CHICKEN) ANY AMOUNT
                    DINNER: = GRAPEFURUIT OR JUICE (UNSWEETEND)
                    MEAT, ANY STYLE (INCLUDING CHICKEN), ANY AMOUNT FISH MAY BE SUBSTITUTED FOR MEAT
                    VEGTABLES, ANY GREEN OR RED (COOKED IN BUTTER OR ANY SEASONING) OR SALAD AS
                    ABOVE
                    BED TIME
                    SNACK: GLASS OF TOMATO JUICE OR SKIM MILK
                    COFFEE OR TEA 1 CUP (UNSWEETENED)
    • Gość: if Re: odchudzanie IP: *.zeb.com.pl 24.03.03, 10:49
      Hej!
      Pozdrawiam wiosennie wszystkie odchudzajace się. Przeczytałam cały ten wątek i
      wiele innych na wszystkich forach. Ale jakoś sama nie mogłam długo się zebać na
      odchudzanko. Ale wiosna mnie jakoś natchnęła i rozpoczęłam. Dane wyjściowe
      160cm i 55kg. Cel: 50kg czyli -5. Rozpoczęłam w popielec jednodniową głodówką.
      Od tamtej pory -2kg ! :))))
      Moja dieta jest prosta, bo nie lubię liczyć kalorii, indeksów i głębszego
      analizowania. A moze nie tyle nie lubię co bardzo szybko mi to brzydnie i już
      po diecie. A zatem. Wyeliminowałam cukier, miód, słodycze, wszelkie pieczywo,
      ciasta, napoje słodkie i różne inne łakocie. Poza tym jem wszystko z umiarem.
      na oko oceniam zeby nie przekroczyć 1000-1200 kcal.
      Przeczytałam taka mądrą rzecz w internecie. I to stosuję. A mianowicie
      powodzenie diety, jej efekty bardzo zależą od śniadania. Jeśli nie jemy
      śniadania (jak było w moim przypadku)to organizm na cały dzień ustawia
      przemiane materii na oszczędną. I jeśli jemy wieczorem nawet chudo i oszczędnie
      to i tak organizm to zmagazynuje z obawy ze następnego ranka nic nie dostanie.
      Zatem mimo że jemy mało nie mamy oczekiwanych efektów chudniecia. Natomiast jak
      się je pożywne śniadanie organizm się rozkręca i później zjedzone posiłki są
      świetnie przerabiane z rozpędu i z braku potrzeby magazywnowania. O 6 rano
      codziennie zjadam na śniadanie płatki owsiane, albo inne kasze na mleku. Płatki
      są najlepsze bo bardzo długo utrzymują odpowiedni poziom glukozy w organizmie i
      nie chce się jeść.
      Poza tym piję herbatę zieloną - podobno dobrze wypłukuke toksyny z organizmu.
      Kiedyś byłam nałogowym słodyczożercą, ale już prawie trzy tygodnie nie
      miałam "klasycznych" słodyczy w ustach. Jak już mi się bardzo chce to zjadam
      jogurt owocowy. Aha i w moim przypadku bardzo dobrym zapychaczem jest kisiel,
      oczywiście bez cukru. Wieczorem jak z nudow węszę po lodówce, to kończę na
      kisielku.
      Tylko kwestia ruchu i ćwiczeń trochę u mnie na bakier. Ale poprawię się mam
      nadzieję ;)
      Pozdrawiam.
    • agick dziewczyny..!! 24.03.03, 13:05
      jest tak - przez ostatnie dwa tygodnie (po skończeniu kopenhaskiej, na któej
      zjechałam 4 kg) straciłam kolejny kilogram..!!! Niniejszym ważę 61 kg prz
      wzroście 172 cm. Czyli dieta działa.
      Nie łączę, stosuję parę rzeczy z montiego, nie chodzę głodna i jestem
      szcęśliwa.
      Anusiu - dzięki za obszerne informacje. Boję się, że tej książki w Polsce nie
      uświadczysz. Lae zawsze można poczytać Tombaka i Montignaca, któy uważam, że
      jest sensowny. Ważen jest to żeby się pilnować i żeby nauczyć się jeść dobrze.
      Reszta to betka..:)
      Spadek jednego kilograma w dwa tygodnie jest dla mnie bardzo okej - ani szybko
      ani gwałtownie. Przy jedzeniu bez katowania się - jak jestem wieczorem głodna
      jem białko. Nie dużo - piję herbatki.

      Zaraz zjem mojego kuraka w migdałach...:)
      • niespodziewajka Re: dziewczyny..!! 24.03.03, 13:27
        Agick,
        gratuluję, to bardzo miłe, że masz efekty, moja waga niestety stoi w miejscu,
        ale na razie pracuje nad silną wolą!!! Mam nadzieję, że się "ruszy". no i
        staram się więcej ćwiczyć.

        Pozdrawiam serdecznie

        Niespodziewajka
        • agick Re: dziewczyny..!! 24.03.03, 13:38
          ruszy się...:)) tylko miej wytrwałość. i nie grzesz zbyt często - częste
          stwierdzenie "oj, przecież taki kawałeczek czegoś tam mi nie zaszkodzi" jest
          błędne - zaszkodzi, zaszkodzi... zatrzyma proces, który dzieje się w Twoim
          ciele...:)
          Nie sztuką jest przegłodzić się dwa dni - potem człowiek rzuca się na żarcie
          jak wilk !! lepiej być wytrwałym i nie szaleć.
          zjeść jeden kawałek czekolady, kulkę loda (wafelek wywalić!) niż sobie odmawiać
          a potem wtrąbić tabliczkę i kilogram lodów.

          Ja cieszę się jak dziecko - schudłąm, nie tyję i chudnę dalej...:))) idzie
          wiosna, kupiłam nowe cudne klapeczki, wejdę w moje letnie garnitury i sukienki
          i będzie ok...:)

          i wiecie co - człowiek ma absolutnie dobry humor patrząc na siebie w
          lustrze...:)
        • niespodziewajka dziewczyny z innej beczki!! 24.03.03, 13:48
          Chciałabym podzielić się z Wami moim najnowszym wynalazkiem... dzisiaj
          przekonałam sie o tym, że niektóre Panie bardzo wyrozumiale podchodzą do kobiet
          na diecie... własnie miałam przyjemność z taką jedną niemiłą Panią przedłużyć
          termin złożenia zdjęć do dokumentów argumentując, oczywistym faktem, że jestem
          na diecie i niestety ale zdjęcia to ja zrobię po a nie przed.
          :))))


          Pozdrawiam serdecznie

          Niespodziewajka
              • agick Re: dziewczyny z innej beczki!! 24.03.03, 14:11
                a widzisz...:))
                a dasz wiarę jak Ci powiem, że o dietę poprosił mój....................szef..?
                Stwierdził, ze schudłam...... zapytał jak - opowiedziałam mu o kopenhaskiej....
                poprosił przetłumaczenie na ang - jest obcokrajowcem....:)))

                he, he....:)
                  • agick i to nawet baaaardzo...:) 24.03.03, 14:50
                    nie skłamię jak powiem, że to najlepszy jakiego w życiu miałam - przy nikim nie
                    nauczyłam się tylu rzeczy jak przy nim.
                    ludzki bardzo, wymagający - ale od siebie (po pierwsze) i od swojego zespołu -
                    bo my nie jesteśmy jego pracownikami tylko jego drużyną....:)
                    • niespodziewajka kolejny dzien 25.03.03, 12:16
                      Hejki dziewczyny,

                      po moich kilku dniach grzeszenia węglami postanowiłam że sytuacja dojrzała do
                      tego żeby podjąć kolejny radykalny krok... Więc przeszłam na tę dietę mayo.
                      Dzisiaj zjadłam na śniadanie grapefruita, 2 jajka i plasterek szynki,popiłam to
                      herbatą zieloną i wodą z chromem i tak sobie myślę: po pierwsze głodna nie
                      jestem, po drugie chyba czuję się lepiej, po trzecie to na szczęście nie ma juz
                      kawy w jadłospisie, przeczytałam, że ta dieta nie do końća jest okej, poza tym
                      ma trwać dwanaście dni, potem dwa dni przerwy i znowu i takie cztery cykle...
                      Ciekawa jestem jak długo wytrwam. Na lunch znowu grapefuit hmm na obiad też.
                      Oczywiście zamierzam to modyfikować w granicach niskich węgli ale ciekawa
                      jestem jak zareaguję. Mam schudnąć 10 funtów w dziesięć dni...
                      Przydałoby się :)))

                      Pozdrawiam
                      Niepodziewajka

                      • anusiag Re: kolejny dzien 25.03.03, 20:35
                        Ja niestety dzisiaj mocno zgrzeszylam i to nie tak grzecznie jak
                        Niespodziewajka po prostu weglami, ale wielka biala bula z salatka z kurczaka i
                        majonezem!(skrecalo mnie, a to byla jedyna rzecz zjadliwa w promieniu
                        kilometra) Zwalam to na to, ze dzis jest moj 'feralny wtorek', tzn. dzien przed
                        okresem kiedy zupelnie nie panuje nad swoimi czynami ;-)
                        Poza tym juz sie wzielam w garsc i na kolacje byl juz tylko jogurt grecki i
                        duzo salaty. No i zaczelam codziennie cwiczyc (na razie w domu i troche
                        biegania po parku, ale zawsze to cos)
                        Niespodziewajka, trzymaj sie na tych grapefruitach! Podziwiam zaciecie!
                        Agick - tez sie trzymaj i gratuluje ciaglego chudniecia! Ja mierze sie w
                        czwartek, wiec zobaczymy, czy beda powody do gratulacji:)
                        Pa!
                        • niespodziewajka Re: kolejny dzien 25.03.03, 20:48
                          Hejki Anusiu,
                          bardzo się cieszę że napisałaś, bo już się niepokoiłam,
                          dieta moyo niestety mi nie odpowiada tak do konca, bo w zasadzie to trzy razy
                          dziennie moge jesc grapefruity ale nie jestem w stanie na kolacje znowu
                          mięso...więc na kolacje zjadłam grapefruita z jogutem bez cukru i owoców (małe
                          dwa kubeczki), wytrzymałam bez węglowodanów przynajmniej.

                          A tak w ogóle to kupiłam takie wydawnictwo "Diety odchudzające wydanie
                          specjalne chyba dobrych rad (nie wiem co mnie naszło, ale myślałam że tam coś w
                          miarę ciekawego będzie" no i totalna kicha bez sensu są te przepisy naprawdę.
                          Tyle węglowodanów w jednym posiłku że chyba bym spuchła w ciągu jednej doby.

                          Więc jutro kontynuuję te grapefruity i jajka. Kawy nie piję, bo owoce na czczo
                          budzą do życia, i w zasadzie to już kawy rano nie potrzebuję, chrom jem do
                          sniadania, i zdecydowanie ograniczył mój apetyt a co do reszty proza
                          życia...pusta lodówka pusta szafka i jeszcze grapefruity+woda+sok z pomidorów
                          (na lunch), żadnych cukrów złożonych, a ćwiczyć zaczęłam rano po obudzeniu.
                          Jest mi wtedy lepiej.

                          Nie sądzę, żebym schudła w ten sposób wystarczy żebym się lepiej poczuła i
                          potem wymyślę coś bardziej ofensywnego.

                          Pozdrawiam dobranocnie

                          Niespodziewajka
                          • anusiag Re: kolejny dzien 25.03.03, 21:04
                            ja musze w koncu sprobowac ten twoj grapefruitowy patent - tzn. nie cala diete
                            Mayo tylko pol grapefruita na czczo. Bo jak na razie to sie truje co rana kawa,
                            choc przekonalam sie juz dawno, ze to beee...

                            a tak z ciekawosci, Niespodziewajko, ile Ty masz jeszcze kilogramow do
                            zrzucenia? bo ja to musze z siebie zrzucic ekwiwalent mojego psa ;-(

                            nighty night:)
                            • niespodziewajka Re: kolejny dzien 25.03.03, 21:23
                              Hejki,
                              Anusiu ja też chyba muszę ekwiwalent Twojego psa, więc się nie martw, jak
                              patrzę na siebie to postanowiłam że ćwiczyć to ja będe dwa razy dziennie-rano i
                              wieczorem i własnie się pakuję na siłownię.
                              A tak wogóle to zaczynam mieć ochotę na jakąś lekką dietę warzywno-owocową
                              oczyszczającą, bez mięsa, tylko co zrobić żeby się nie rzucić na pieczywo albo
                              inne węgle a przy okazji spalic tłuszcz??.Ciągle o tym myślę.

                              Pozdrawiam
                              Niepodziewajka
                              • anusiag weekendowa dieta oczyszczajaca 25.03.03, 22:01
                                Nie wiem, czy na tym cokolwiek sie schudnie (oby nie przytyc...), ale podobno
                                warto sobie takie 2 dni raz lub 2 x w miesiacu zafundowac, bo swietnie
                                oczyszczaja organizm z toksyn

                                DWUDNIOWY DIETA OCZYSZCZAJACA

                                DZIEN I

                                PO PRZEBUDZENIU: sok z 1 cytryny z 2 lyzeczkami tloczonego na zimno miodu i
                                szklanka goracej wody

                                SNIADANIE
                                Pol melona

                                II SNIADANIE
                                Sok oczyszczajacy (miksujemy 2 marchewki, 1-2 jablka, kilka winogron, 1 burak,
                                pare lisci natki pietruszki, mlodego szpinaku albo watercress (po polsku nazywa
                                sie to podobno rukiew wodna – w zyciu takiej nazwy nie slyszalam, no ale…) i
                                koperek

                                LUNCH
                                Supa jarzynowa albo wielka micha salaty z dodatkami i doprawiona lyzka oliwy z
                                oliwek wymieszana z lyzka octu balsamicznego

                                PRZEKASKA
                                1 lyzka siemienia lnianego + szklanka wody

                                KOLACJA
                                30 min. przed: Swiezy sok owocowy lub warzywny

                                Kolorowy ryz:
                                Porcja ryzu basmati, 1 posiekana cebula, 1 zabek czosnku, pol lyzeczki utartego
                                korzenia imbiru, 2 lyzki oliwy extra-virgin, pol papryki, 2 male pomidory, 1
                                starta marchewka, 2 lyzki mrozonego groszku, 1 lyzka ziaren slonecznika lub
                                dynii

                                Gotujemy ryz a potem dodajemy do podsmazanych przez 5 minut w woku warzyw

                                GODZINA PRZED SPANIEM: 200g jogurtu (z owczego mleka)


                                DZIEN II

                                PO PRZEBUDZENIU woda z cytryna

                                SNADANIE
                                200g jogurtu owczego lub koziego, 1 kiwi, 1 jablko, 1 lyzeczka miodu, miksujemu
                                razem

                                II SNIADANIE jak dzien I

                                LUNCH jak dzien I

                                PRZEKASKA1-2 jablka

                                PRZED KOLACJA siemie lniane + woda

                                KOLACJA
                                Pol awokado z hummusem
                                Pieczony ziemniak z lyzka oliwy I zielona salata (albo jak I dnia)

                                PRZED SNEM
                                Jogurt owczy/kozi
                                  • agick witam dzielne dziewczyny..! 26.03.03, 10:16
                                    widzę, że cały czas walecznie się zmagacie z kilogramami..:)) i dobrze..
                                    ja też się zmagam i mam się całkiem dobrze.

                                    Niespodziewajko - czy ja dobrze rozumiem, że po kopenhaskiej kilogramy Ci
                                    wróciły..?
                                    • niespodziewajka Re: witam dzielne dziewczyny..! 26.03.03, 10:27
                                      Hejki :)))
                                      Agick odpowiedając na Twoje pytanie: kilogramy mi po kopenhaskiej nie wróciły
                                      (jeszcze, pomimo moich grzechów o których pisałam) ale bardzo chciałabym
                                      jeszcze zrzucić kilka kilogramów, bo ciągle jest z czego zrzucać.

                                      Dzisiaj kolejny dzień diety mayo, rano grapefruit+dwa jajka+ wędlina, potem
                                      chrom, i woda. na lunch spróbuje grapefr.+sałatę może z jakimś chudym mięskiem,
                                      na obiad już zaplanowałam jogurt z grapefr. a na kolacje sok pomidorowy. Już
                                      drugi dzień bez kawy i jakoś egzystuję :))

                                      Na razie jestem ok po tym śniadaniu. Ciagle chce mi się pić więc pije wode
                                      niegazowaną i to jest dobry znak, bo przypuszczam, że zaczynam sie oczyszczać :)


                                      Miłego dnia dziewczyny!

                                      niespodziewajka
                                      • agick niespodziewajko...:) 26.03.03, 10:54
                                        zajżałam na stronkę, któą linkowałaś w innym poście o diecie mayo...
                                        no i mam pytanie - 2 plasterki bekonu - to znaczy ile..? Czy można go
                                        podsmażyć..?
                                        co to jest "skim milk"..?

                                        no i napisz jak wygląda Twoje jedzenie - wiesz co, ta dieta jest trochę
                                        jednostajna...:(
                                        • agick ello... 26.03.03, 10:58
                                          aaaa.. jeszcze jedno - tam jest podany jeden dzień - czy masz info co w
                                          kolejnych..? czy to oznacza, że cały czas je się to samo..?
                                          pogadaj ze mną...
                                            • niespodziewajka moje przypuszczenia co do diety mayo 26.03.03, 11:25
                                              Hej, więc tak ja w tytule to są tylko przypuszczenia, bo jak sama zdążyłaś się
                                              Agick zorientować jakoś więcej informacji w necie znaleźć sie nie dało...
                                              No więc dieta polega na tym, że jak jesz te grapefruity to przygotowujesz
                                              organizm do spalania tłuszczu zapodanego w posiłku, nie wiem jak to jest
                                              dokładnie ale właściwości grapefr. były już wielokrotnie opisywane.
                                              Rano na śniadanie zaczynam grapefr. (Rzekomo ma być 1/2 ale jak mam ochotę to
                                              zjadam nawet całego, wczoraj jadłam całe owoce, dzisiaj drugiego dnia nie
                                              miałam siły więc zjadłam 1/2).
                                              Te dwa jajka w dowolnej postaci, już drugi raz jadłam jajecznicę z tych jajek z
                                              wrzuconymi na jajka 2 plasterkami szynki z indyka. Bez soli i pieprzu i żadnych
                                              przypraw, wędlina niestety jest troche słona na ciepło, ale przeżyłam :))
                                              Po takim śniadaniu piję wodę i jem ten chrom, bo jak pamiętasz jogger mi
                                              doradził ten chrom i naprawdę lepiej się po nim czuję.

                                              Potem jest ten nieszczęsny lunch, którego niestety wczoraj nie miałam sił zjeść
                                              (bo organizm był zszokowany sytością sniadania) więc wypiłam szklankę soku
                                              pomidorowego (z hortexu, bo się skusiłam na ten konkurs z nagrodą w postaci
                                              domu, ale wracam do tymbarka od jutra).

                                              Obiad zjadłam o noramlanej porze czyli o 16:30 na obiad grapefr+sałata+kurczak
                                              w ziołach pieczony w folii jeden kawałek dosyć duży ale już byłam bardzo głodna
                                              a poza tym w tej diecie jest napisane że im więcej zjesz tym więcej schudniesz,
                                              co brzmi oczywiście niewiarygodnie ale stwierdziłam że zaryzykuję. Kolacji
                                              planowałam nie jeść ale miałam jogurt w lodówce i jeszcze ten grapefruit, który
                                              mi bardzo smakował. Czyli o 19:00 byłam już po kolacji a na siłownie trafiłam
                                              na 22:30 więc nie wiem jak do końca to spalanie przebiega ale czułam się jako
                                              tako.

                                              Niespodziewajka
                                              • niespodziewajka Re: moje przypuszczenia co do diety mayo cz.II 26.03.03, 11:36
                                                Teraz moje dywagacje co do planu tej diety, niestety mam obawy, że taki
                                                jadłospis jest na każdy dzień. OCzywiście modyfikacje mogą dotyczyć sposobu
                                                przygotowania jajek, ale zawsze powinny być dwa na śniadanie.

                                                Z wędliną tez pewnie mozna poeksperymentować, albo na ciepło albo na zimno.

                                                Co do lunchu i obiadu to tak jak widziałaś w tamtym linku, modyfikacje w
                                                doborze warzyw i sposobie przygotowania mięsa. Ja jednak mam dosyc mięsa po
                                                kopenhaskiej dwa razy dziennie nie jestem w stanie choćbym nie wiem jak się
                                                starała, ale przecież jeśli wypijam ten sok, albo np. nie jem już kolacji to
                                                znaczy że mój organizm tego potrzebuje i jakoś mogę zawsze się przystosować.
                                                Poza tym, jeśli rezygnować z czegos w diecie to tylko poczynając od kolacji,
                                                więc ten mój wczorajszy jadłospis może nie był doskonały. Ale dzisiaj będzie
                                                duużo lepiej!!!

                                                Niespodziewajka
                                                • agick hmmmm.... 26.03.03, 11:41
                                                  zmienię się w grapefriuta...:))
                                                  dzięki za dywagacje/dygresje/takietaminne..:)

                                                  no więc u mnie z mięsem to jeszcze w oba razy ale tyle jajek..??
                                                  yyyy.. no zero serka białego..:(
                                                  pomyślę nad tym mayo... a ponieważ ostatnio mam dwa razy w tygodniu akupunkturę
                                                  (kłopoty z kręgosłupem) to ten mayo kojaży mi się z chińczykie... a chińczyk z
                                                  akupunkturą... a akupunktura z kłuciem mojego biednego tyłka (odcinek
                                                  lędźwiowy)...:(((
                                                • niespodziewajka Re: moje przypuszczenia co do diety mayo cz.III 26.03.03, 11:42
                                                  Jeśli chodzi o skim milk to według moich poszukiawań

                                                  skim
                                                  adj : used of milk and milk products from which the cream has been
                                                  removed; "yogurt made with skim milk"; "she can drink
                                                  skimmed milk but should avoid butter" [syn: {skimmed}]

                                                  Czyli to jest po prostu odtłuszczone mleko, np. lekkie białe albo bez tłuszczu
                                                  każde inne.



                                                  Niespodziewajka
                                                  • niespodziewajka hmmmm 26.03.03, 11:49
                                                    Agick,
                                                    wyluzuj lepiej, jeszcze w sumie nikt nie wie czym ta dieta w rzeczywistości
                                                    jest więc nie ma co sie katować. A ja napewno nie schudłam więc nie sądzę, żeby
                                                    była wynalazkiem na miarę kopenhaskiej. Czekam do piątku, bo na tamtym wątku ma
                                                    się pojawić przepis.
                                                    Więc do tej pory moge tylko sobie gdybać.


                                                    Niespodziewajka
    • niespodziewajka low-carb source 27.03.03, 09:57
      Hej dziewczyny,

      przeżyłam kolejny dzień i zaczynam następny na grejpfrutach (hi hi hi).
      a oto owoc moich dotychczasowych poszukiwań.
      www.lowcarb.ca/atkins-diet-and-low-carb-plans/
      Wczoraj zjadłam jak już pisałam jednego grejpfr.+dwa jajka+wedlina na
      sniadanie, na obiad: grejpfr.+salata+2jajka, na kolacje sok z pomidorów. w
      międzyczasie przyznaje sie bez bicia, pilam kawe, ale nie dlatego ze sie
      slanialam tylko mialam taki dzien ze bez kawy ani rusz.. ale nie odbilo sie to
      niczym negatywnym, bo moglam normalnie usnac i obudzic sie rano, acha rano
      chrom na sniadanie, wieczorem magnez a miedzy posilakmi wit:a+e, herbata
      czerwona ale grejpfrutowa i poziomkowa, w przerwach woda niegazowana.

      Wiec czuje sie jak grejpfrut.
      Dzisiaj od rana grejpfrut+dwa jajka gotowane+wedlina, co dalej jeszcze nie wiem.


      milego dnia!!!

      Niespodziewajka
      • agick gratuluję Ci.. 27.03.03, 10:25
        siły woli..:) mnie jakoś te graperuity przerażają... nie jestem aż takim fanem
        tych owoców...:(
        masz jakieś efekty..? bo jeśli tak to może warto spróbować...
        • niespodziewajka Re: gratuluję Ci.. 27.03.03, 12:13
          Dziękuję Agick,
          poza efektem cytrusa czyli oczywistego wrażenia że jestem grejpfrutem nie mam
          jeszcze chyba żadnych efektów, no może poza tym, że czuje się naprawdę lekko.
          No i oczywiście radosna wiosna mnie naprawdę uszczęśliwia!!!


          miłego dnia
          Niespodziewajka
          • anusiag Re: gratuluję Ci.. 28.03.03, 10:43
            Oczywiscie tez sie przylaczam do gratulacji dla Niespodziewajki, i podziwiam
            determinacje:))) Tylko please nie badz dla siebie zbyt wymagajaca:))
            Agick, czy Ty sie tez przylaczasz do grapefruitow, czy dalej po prostu nie
            laczysz?
            Ja niestety na zadne bardziej drastyczne posuniecia sie nie zapisuje (mam juz
            za soba pare frustrujacych doswiadczen:(( , ale tez mi sie z waga nie spieszy,
            chodzi me glownie o to by zmienic sposob odzywiania i nawyki NA DOBRE,
            najlepiej na cale zycie...
            Poza tym wszem i wobec oznajmiam,ze od zeszlej srody stosujac nielaczenie i
            mocno ograniczajac wegle (z malymi potknieciami) SCHUDLAM 2 KILOGRAMY!!!!
            Wiem, wiem, ze na poczatku to latwo sie zrzuca kilogramy, a potem przychodzi
            kryzys, ale na razie sei tym nie przejmuje:))) Jestem na dobrej drodze!
            pozdrawiam optymistycznie
            anusia
            • niespodziewajka Anusiu!! TAK TRZYMAĆ!!!!!!! 28.03.03, 11:05
              Anusiu,

              bardzo serdecznie Ci gratuluję:)))) Trzymam kciuki za utrzymania dobrego
              trendu!!!!
              :))))

              Co do moich wyczynów grejpfrutowych, po "lekkich modyfikacjach" utrzymuje
              zasadę- 1 lub pół grejpfruta do każdego posiłku, oczywiście wczoraj
              urozmaiciłam swoje menu pomarańczą i cytryną ale dzisiaj znowu grejpfruty.
              Utzryamałam tendencje zdrowego zywienia szpinakiem i jajkiem na obiad, na
              kolacje tak jak pisałam ten nieszczęsny kefir, a ta noc.. z mozarellą w
              tytule,oj oj oj.

              Z moich obserwacji wynika, że jednak na kolację muszę trochę wapna, bo inaczej
              chyba się rozsypie i to niestety jest w formie kefiru, ale naprawdę nie moge
              inaczej. Oaczywiście zgrzeszyłam w nocy na kolacji tylko mozarellą z
              pomidorami, ale naprawdę nie mogłam nie jeść, a niczego innego zdrowego nie
              było. A tak wogóle to czy któryś z restauratorów nie mógłby w końcu czegoś
              niskowęglowodanowego wynaleźć?? Ale od rana zrobiłam wycisk fizyczny i
              sniadanie zjadłam po 90 minutach więc mam nadzieję że spaliłam...

              Acha waga... nie wiem, ważenie mam w weekend ale wiecie co... chyba już
              zaczynają wisiec ubrania... no i najgorsze.. skóra jakoś nie chce się
              dostosować do moich nowych wymiarów.

              Na koniec najwazniejsze.. chrom.. to jest wynalazek!!! Naprawde to był chyba
              podstawowy problem w moim organizmie... jestem zszokowana jak dobrze się czuję
              po tym, oczywiście zwiększyłam dawkę wit. A+E, kupiłam maseczki i balsamuje się
              jak faraon po smierci ale jakoś to wszystko jest dziwne.


              Planuję oczywiście zrobic badania endokrynologiczne i badanie krwi takie na
              wiosnę, bo czuję się jak jakiś mechanizm, który zaczyna funkcjonowac na troche
              innych zasadach. Ale to za jakis czas.

              3majcie się dziewczyny, miłego dnia!!!

              Niespodziewajka
            • agick anusiu..:) 28.03.03, 11:17
              nie łączę - jak na razie nie przyłączam się do grapefriutów ale może jednak się
              skuszę....:)
              może za tydzień na dwa - trzy tygodnie...

              ps. też mam małę wpadki..:))) wczoraj zjadłam kawałek czekolady i skrawek
              cista. No musiałam....:( może mam brak cukru.
              Ale nie tyję - cudnać już nie chudnę. Trzymam wagę 61 kg.
              • niespodziewajka niedzielnie... 30.03.03, 17:40
                Hejki dziewczyny,

                żeby nasz wątek przeżył postanowiłam, że zdam sprawę z tych grapefrutowych
                pomysłów. Zatem, trwam na tej mojej wymyslonej diecie grap. bardzo dzielnie,
                nieco ją zmodyfikowałam wczoraj, bo mimo tego, że nawet herbate pije
                grejpfturową, mydłem sie myję też grejpfrutowym to w sobote wymiękłam i jadłam
                cytryny... Więc trzy razy dziennie po pół cytryny, śniadanie- 2 jajka+
                marchewka tarta, obiad: szpinak+2jajka, kolacjii mialo jusz nie byc ale
                niestety trzy jajka i żurek (nie mogłam odmówić takiej miłej Pani, która mi ten
                żurek gotowała na niespodziewajkę ale zurek był chudy nie było w nim śmietany
                więc było chyab okej, oczywiście jajek jeść nie będę przez dni parę... Rano
                niestety juz grejpfruta nie zjadłam jak zwykle na czczo, bo musiałam wyjść do
                sklepu po tego grejpfr, zeby go nabyć no i tym sklepie był kryzys.. rogalik
                maślany bo pachniał nie jeden ale dwa, ale przeżyłam, bo jak juz doszłam do
                domciu wiedziałam że będzie chrom+woda+grejpfrut, kilka godzin odczekania i
                wycisk na siłowni. No i udało się, byłam, spaliłam, zapomniałam, potem zjadłam
                obiadek gr.+tuńczyk+fasolka szparagowa, potem się zmierzyłam- niestety ważyc
                dzisiaj sie nie będę... no i kilka centymertów tym razem naprawde tam gdzie
                trzeba...:))) spodnie już wiszą, schudłam w biodrach i na nogach tak jak
                chciałam!!! Przy okazji trochę poruszyłam mięśnie i jestem szczęśliwa!!!

                A ta Wiosna, ta wiosna jest taka piekna...

                Pozdrawiam Was serdecznie :))
                Niepodziewajka
                p.s. w lodówce mam już sześć grejpfrutów... wiecie co to oznacza hi hi hi:)))
                • anusiag Re: niedzielnie... 30.03.03, 18:14
                  witaj, Niespodziewajko, jak to milo slyszec, ze nie tylko ja zgrzeszylam w ten
                  weekend ;-)
                  w sobote z jedzeniem bylo OK i w dodatku cwiczylam 2 godziny (na razie cwicze w
                  domu i biegam/maszeruej), ale wieczorem bylo mile towarzystwo, a nastroj mocno
                  rozrywkowy, no i skusilam sie na 2 dziny z tonikiem (ale przeczytalam, ze to
                  najmniej kaloryczna drinkowa opcja, wiec moglo byc gorzej ;-)
                  ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, i dzisiaj rano, coby odkupic
                  grzechy skoro swit poszlam biegac i pierwszy raz udalo mi sie przebiec 30 minut
                  non-stop!! (a gdybym nie miala niczego na sumieniu, to na pewno bym spala do
                  poludnia:)
                  a teraz wlasnie wrocilam z dlugiego spaceru po parku, podczas ktorego wola mi
                  siadla i dalam sie namowic na loda! ale bylo tak pieknie (u mnie wiosna
                  cudowna!), wszyscy te lody jedli, i stwierdzilam, ze raz sie zyje i jedna galka
                  mi nie zepsuje planu!
                  nie dziwie sie tym twoim rogalikom, mniam, mi sie polskie pieczywo sni po
                  nocach i wiem, ze jakbym mieszkala w POlsce, to nie daloby sie tak latwo
                  zrezygnowac z pieczywa... (tutaj chleb jest generalnie wstretny, wiec to zadne
                  wyrzeczenie ;-)
                  no i gratuluje tych zgubionych centymetrow w nogach i biodrach!!
                  pozdrawiam
                  anusia



                  • niespodziewajka poniedziałkowo 31.03.03, 09:50
                    Hej dzieczyny, :))))
                    poniedziałek zaczynam bojowao, żadnych grzeszków żadnych trosk, pełna wiara w
                    siebie i w to, że damy rade!!!

                    A oto przepis na bardzo pożywne śniadanko mojej własnej inwencji twórczej!!!
                    Kilka łyżeczek otrąb owsianych (2-3) w miseczce zalać sokiem z tymbarka
                    kokosowo-ananasowym (jeśli sok był w lodówce to można najpierw otręby sparzyć
                    wrzątkiem - dosłownie 2-3 łyżki wody z czajnika,) do tego wrzucamy gejpfruta
                    bardzo gruby plaster. Owocowy plasterek ugniatamy łyżką, wypuszcza soki,
                    wchłania otręby i zajadamy takie owocowe małe conieco.

                    A na przegryzke mam kolejne rozwiązanie: kompozycja róza w syropie tzw.
                    witamina C naturalna czyli sok z dziekiej rózy niesłodzony, kilka łyżek co
                    jakiś czas, zamiast kawy, zamiast rogalików. Acha producent: tzw. polska róża z
                    raszyna w wawie, ale do nabycia w sklepach ze zdrowa zywnoscia.

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Niespodziewajka
    • niespodziewajka Re: odchudzanie 03.04.03, 10:23
      hej dzieczyny,
      Bardzo przepraszam za to opóźnienie, ale mam bardzo dużo stresów ostatnio i nie
      bardzo mogłam spisać te wszystkie poczynania.

      oto moja dieta:

      1. dzień:

      I śniadanie:
      gr.+2jajka+2plasterki bekonu (jejecznica na bekonie)

      IIśniadanie:
      szklanka soku pomidorowego

      obiad: gr+sałata+mięso (szynka z indyka 10 dkg)

      kolacja: gr+sałata+kawałek kurczaka

      2. dzień:
      I śn.:
      gr.+2jajka na bekonie

      II śń: brokuły+2jajka

      obiad: ser brie+sałata

      potem przez 3,4,5 dzień schematycznie: gr+2 jajka na sniadenie (czasami z
      marchewką, czasami z sałatą), ale już bez mięsa, na 2-gie śniadanie kefir na
      obiad zielone warzywa (szpinak, brokuły, fasolka szparagowa)i troche białka -
      brie, mozarella, jajko, feta, etc, na kolacje grapefruit z kefirem, jogurtem
      naturalnym, zasada: do każdego posiłku gr.lub cytryna lub pomarańćza, rano
      chrom, między IIgim śniadaniem a obiadem 3 kapsułki witaminy A+E compositium,
      trening 3 godziny po 2gim sniadaniu, na przemian - co drugi dzień:mięsnie
      brzucha i nóg, co drugi dzień: górne partie ciała: kręgosłup, ręce, szyja etc.,
      brzuszki+skośne brzuszki+ćwiczenia na cellulit codziennie na czczo 20minut
      zaraz po obudzeniu.
      od szóstego dnia: bez jajek, bo już nie mogłam na nie patrzeć,

      6-ty dzień
      I śniadanie: otręby owsiane (2-3 łyżki)+1/2gr.+szklanka soku tymbark kokosowego
      lub waniliowego (z serii smaki świata czy coś takiego, dosyć słodkie, 48
      kcal /100 gram, ale bdb:)))+chrom
      II śniadanie gr.+kefir./jogurt naturalny (oczywiście 1mały kubeczek)
      ostry trening na wszystko
      obiad: tuńćzyk+fasolka szparagowa
      kolacja: kefir

      między posiłkami: woda mineralna, łyżka soku z róży,

      7 dzień:
      I śniadanie: otręby owsiane (2-3 łyżki)+1/2gr.+szklanka soku tymbark kokosowego
      lub waniliowego (z serii smaki świata czy coś takiego, dosyć słodkie, 48
      kcal /100 gram, ale bdb:)))+chrom
      II sniadanie: kefir+ gr.
      obiad: mozarella+łyżka oliwy+gr.
      bez kolacji

      8my dzień:
      I śniadanie: otręby owsiane (2-3 łyżki)+1/2gr.+szklanka soku tymbark kokosowego
      lub waniliowego (z serii smaki świata czy coś takiego, dosyć słodkie, 48
      kcal /100 gram, ale bdb:)))+chrom
      II sniadanie: kefir+ gr.
      obiad: serek wiejski+gr.
      kolacja: kefir+gr.

      9ty dzień:
      I śniadanie: gr.+sok+otręby
      IIgie śniadanie: kefir+gr.
      obiad: espresso bez mleka i cukru
      kolacja: kefir+cytryna

      (dużo steresu, czyli trzy razy magnez między posiłkami)

      10ty dzień:
      Isniadanie: gr.+sok+otręby
      co dalej, jeszcze nie wiem, bo to dzisiaj ale planuje nie miec okazji zeby
      cokolwiek zjesc, grejpfruty mam w torbie!!.


      Generalnie: codziennie jadłam to na co miałam ochotę, ale w małych ilościach i
      wg takich oczywistych zasad, że jest to dieta,


      czy schudłam..... nie mam czasu żeby się zważyć, ale weszłam dzisiaj w
      sukienkę, w której ostatnio witałam rok 2001, więc możecie sobie wyobrazić,
      jutro znajde chwile i ide kupić spodnie, bo moje dzinsy spadaja bez rozpinania.
      Acha schudłam tam gdzie trzeba było, miałam grzechy rogalikowo-sucharkowe 6tego
      i siódmego dnia, ale wszystko potulnie odpracowywałam na siłowni.
      Ćwiczenia, które wykonuję to klasyczne aeroby z shape, trochę mięśnie grzbietu
      na siłowni, rowerki etc. po każdym treningu jakieś 15-20 minut z obciążeniem 5
      kg (ciężarki w dłoni, lub obciążenie barku - ćwiczenia charakterystyczne dla
      tancerzy) albo bez obciążenia ćwiczenia nóg,
      Nie wiem czy taki jadłospis polecam, w porównaiu z kopenhaską, podczas której
      nie jadłam chromu, mdlałam i nie mogłam się uczyć, poza tym było mi trudno
      wstać i prawie w ogóle nie mogłam ćwiczyć, teraz jest inaczej, budzę się o
      świcie, od rana mogę nosić ciężary, więcej mogę ćwiczyć.. a z nauką hmm to
      chyba jednak zalezy od poziomu adrenaliny,który mi wzrasta w postępie
      geometrycznym. dodatkowo uzupełniałam wit. A+E i magnez

      no i na koniec.. jak się czuję... cudownie, ale naprawdę mam teraz bardzo
      trudne dni przed sobą.


      Uwaga: przeciwskazania:
      jak już pisałam we wcześniejszych postach: jestem alergikiem na mleko i jesli
      mleko to tylko "ukwaszone", wcześniej żywiłam się mimo wszystko prawie tylko
      tymi jogurtami i węglami (nie jadłam w ogóle mięsa) i sporo owoców i warzyw,
      ale z owoców to niestety banany, kiwi etc.,dodtakowo kawa kilka razy dziennie z
      tłustym mlekiem, czsami z pączkiem :(((((
      w międzyczasie okazało się że mam problemy z cukrami, bo kopenhaską dosyć słabo
      przechodziłam, przerwa między kopenhaską a powyższą dietą trwała kilka dni, w
      czasie których zaczęłam zażywać Chrom (dzięki radom joggera).




      Podsumowując, gdyby nie Wy dziewczyny, gdyby nie Jogger i to froum, nie byłabym
      taka szczęśliwa, za co Wam bardzo serdecznie dziękuję.

      Dietę zamierzam kontynuować, bo mi smakuje:)))

      Pozdrawiam słonecznie


      Niespodziewajka
      • agick dziękuję..:) 07.04.03, 13:35
        czekałam, czekałam i się doczekałam...:)
        nie zaglądałam tu od paru dni - dużo pracy..:)
        waga u mnie stoi - 61 kilogramów i nie tyję - to nie najgorzej..:)
        ściskam., agick
        • anusiag gratulacje once again:) 08.04.03, 12:52
          Niespodziewajko dla mnie jestes mistrzynia samozaparcia i silnej woli!!
          Gratuluje! Sukienka sprzed 3 lat to niezle osiagniecie!
          No i te cwiczenia po 3 godziny dziennie - ja bym nie dala rady (przede
          wszystkim czasowo bym sie nie wyrobila, ale nie tylko...)

          Agick, czy juz zaczelas diete niespodziewajkowa, czy dalej trzymasz sie
          skromnego nielaczenia? Bo ja skromnie, powolutku, ale do przodu :) nawet juz
          nie zauwazam tego, ze nie lacze, bo prostu robie to jakos naturalnie.
          jedynym grzechem jest duzo kawy, a ze jednoczesnie walcze z cellulitem, to jest
          to grzech ciezki :( moze macie jakis sposob na odzwyczajenie sie?

          zapisalam sie wczoraj wreszcie na silownie, niestety musze czekac do rpzyszlego
          wtorku na oficjalne induction, bo tu bez tego na silownie nie wpuszczaja. W
          karnecie mam jeszcze duzy wybor zajec fitness, taniec, joge, basen aqua-aerobic
          i runnign club - jest z czego wybierac. Niespodziewajka, ty duzo cwiczysz, moze
          masz pomysl, co byloby najlepsze na te moje uda i pupe?

          pozdrawiam mocno
          Anusiag
          • niespodziewajka Re: gratulacje once again:) 12.04.03, 23:07
            Hejki dziewczyny!!
            Jestem okej, mialam trudny tydzien i bylam naprawde offline
            uffffff
            1 tydzien tylko na sniadaniu
            niestety biale pieczywo (dwie obrzydliwe bulki)
            jakis dzemik+pasztecik+maslo zarcie hotelowe + kawa mozna z mlekiem ale bez
            cukru....przezylam bo zmusilam sie do chromu po kazdym takim "sniadanku" i
            zadnych lunchów, bez obiadów tylko grapefruity przez reszte dnia(w sumie mialam
            takie stezenie adrenaliny ze zjadalam dziennie jednego gr. z wielkim trudem i
            wieczorem kefirek maluutki+ magnezik na odsteresowanie+troche cwiczedn na
            posladki i miesnie brzucha.. oczywiscie nieco cwiczen silowych z walizka w
            pociagu tudziez sprint w ucieczce przed kilkoma zboczencami ufffffff przezylam,
            spodni nie musze kupowac bo wchodze w moje rewelacyjnie kobiece spodenki
            jutro sie waze, wracam do moich normalnych sniadan ( w lodowce mam grapefruity,
            kefir, serek wiejski, sok kokosowy tymbarka i piec litrow wody),


            dziewczyny trzymajcie sie!!
            Ja bardzo za wami tesknilam caly czas!!!


            Pozdrowienia dobranocne

            Niespodziewajka
            • niespodziewajka bardzo dziekuje za gratulacje 12.04.03, 23:10
              :)))))))))
              Ale to jest nasz wspólny sukces.. a uparta rzeczywiście jestem do bólu:)))))
              teraz muszę zadbać o ten sukcesik!!!
              Ale to nie jest trudne jak się słyszy tyle komplementów, i co najważniejsze nie
              tylko od hi hi gentelmenów ale rówmież najbardziej na świecie obiektywnych
              przyjaciół :))))


              PAPAPA
              Niepodziewajka
              • agick kobitki kochane... 14.04.03, 17:03
                przepraszam za ciszę..:)
                już melduję o i jak:

                nie łączę - nie zaczynałam Twojej diety niespodziewajko.... jakoś nie ma serca
                do graperfruitów.
                Nie tyję - 61 - 62 kilogramy. Nie przybył mi ani jeden.
                Czuję się dobrze. Ale już niebawem zrobię sobie tydzień, dwa na diecie (coś
                podobne do kopenhaskiej) by pozbyć się jeszcze 2-3 kilogramów w szybkim tempie.
                jak u Was..?
                :)
                • niespodziewajka Re: kobitki kochane... 14.04.03, 17:42
                  :))))))))))))
                  hejki,
                  ja wlasnie zjadlam obiad...szynka sopocka+grapefruit
                  w przerwach troche gorzkiej czekolady ale to tylko z powodu stresow
                  troche mam dosyc tej adrenaliny naprawde

                  fajnie ze jestescie:)))

                  Niespodziewajka
                  • agick Re: kobitki kochane... 15.04.03, 15:08
                    trochę już po fakcie ale smacznego..:)
                    ja właśnie jestem po obiedzie - mozarrella z bazylią i pomidorem.
                    śniadanko - grzanka z dżemem słodz fruktozą
                    II papryka czerwona
                    kolacja zapewne biały ser..:)
                    • anusiag Re: kobitki kochane... 15.04.03, 16:49
                      a ja wlasnie dzisiaj ide w koncu po raz pierwszy na silownie - mam sesje "one
                      to one" z trenerem, ktory mnie bedzie sprawdzal, testowal, ulozy mi
                      indywidualny program cwiczen, no i zmierzy ile mam w sobie tluszczu.....brrrrr!
                      az nie chce o tym myslec..
                      przyznam sie wam,ze w zyciu nie chodzilam na silownie (zostalam skutecznie
                      zniechecona podczas nudnych jak flaki z olejem i nieprofesjonalnych zajec WF na
                      studiach), zawsze wybieralam zajecia grupowe, wiec sama jestem ciekawa jak to
                      bedzie... w kazdym badz razie energia mnie rozpiera i cwiczenia w domu mi juz
                      nie wystarczaja - i wiem, ze to sprawka diety :)

                      poza tym wprawdzie sie nie waze, ale w talii schudlam 4 cm, w biodrach - 2, a w
                      udzie niestety tylko 1 cm :( , ale mam nadzieje, ze wytopie tluszczyk z ud
                      cwiczeniami

                      no i super motywuje mnie to, ze i wy jestescie!
                      (choc ostatnio sama mam ograniczony dostep do sieci)

                      buziaki
                        • Gość: Karinka Re: kobitki kochane... IP: w3cache:* / 192.168.20.* 15.04.03, 22:16
                          Dziewczynki, piszecie, że jesteście już po kopenhaskiej. Ja wlasnie tą dietę
                          zaczynam (2 dzień) i chciałam abyście podzieliły się ze mną swoimi
                          doświadczeniami. Jaki efekty?? Ile kilosków do tyłu i czy jest to widoczne (mi
                          bardzo zależy na wyszczupleniu nóg, wlasciwie tylko na tym), i czy
                          stosowałyście się barzdo rygorystycznie, bo ja juz miałam pewne grzeszki :D
                          Bardzo bardzo dziękuje. I życzę powodzenia w zrzucaniu tłuszczyku :)
                          • anusiag Re: kobitki kochane... 16.04.03, 12:22
                            Gość portalu: Karinka napisał(a):

                            > Dziewczynki, piszecie, że jesteście już po kopenhaskiej. Ja wlasnie tą dietę
                            > zaczynam (2 dzień) i chciałam abyście podzieliły się ze mną swoimi
                            > doświadczeniami. Jaki efekty?? Ile kilosków do tyłu i czy jest to widoczne
                            (mi
                            > bardzo zależy na wyszczupleniu nóg, wlasciwie tylko na tym), i czy
                            > stosowałyście się barzdo rygorystycznie, bo ja juz miałam pewne grzeszki :D
                            > Bardzo bardzo dziękuje. I życzę powodzenia w zrzucaniu tłuszczyku :)

                            Karinka, ja niestety nie jestem w stanie Ci pomoc, bo kopenhaskiej nie
                            stosowalam - dla mnie osobiscie kopenhaska bylaby chyba zbyt drastycznym
                            posunieciem, ale podziwiam i trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny, ktore sie
                            na nia decyduja (i doprowadzaja ja do konca!), wiec duchem jestem z Toba:)

                            Jesli chodzi o nogi to mocno polecam bieganie, najlepiej na czczo.

                            Pozdrawiam
                            anusia
                  • anusiag siem muszem pochwalic ;-) 16.04.03, 12:44
                    Czesc babki, bede dzisiaj straszna chwalipieta, ale dalej jestem w szoku
                    spowodowanym wczorajsza wizyta na silowni - a zwlaszcza wynikami wszelkiego
                    rodzaju pomiarow, ktorych z wielka precyzja dokonal na mnie niejaki Jason-
                    trener ;-)

                    Wiec jest tak: waga - 54kg (!), szok, bo ja sie nie waze, ale dawalam sobie
                    jakies 58-59kg... 52-54kg to waga, przy kotrej czuje sie najlepiej, w zeszym
                    roku - zanim sie zapuscilam - wazylam wlasnie tyle, choc bylam szczuplejsza
                    (duzo w Polsce cwiczylam, wiec to byly miesnie, a nie tluszcz ;-(

                    Ale jak sie okazuje z tym moim tluszczem tez nie jest tak zle, jak myslalam, bo
                    z wynikiem 18.7% mieszcze sie wg Jasona i jego komputera w kategorii SUPERB, a
                    wiec tej jak najbardziej dla mnie idealnej - wprawdzie w najnizszym jej
                    przedziale, ale zawsze :-)
                    No i tu mam watpliwosci w rzetelnosc mojego "mierzyciela", bo przeciez widze te
                    moje obtluszczone uda i tylek... moze Anglicy maja inne kryteria?

                    Poza tym przeszlam testy sprawnosciowe, no i tu tez nie jest zle, mam teraz
                    rozpisany specjalnie dla mnie program cwiczen (3x tyg. silowe, oprocz tego
                    program kardio + zajecia grupowe, jak mi starczy sily i ochoty), i za 2
                    miesiace sprawdzimy, jakie postepy. Jestem super zmotywowana! Jak przyjade w
                    lecie do Polski, to bede super-fit, a wszystko dzieki temu, ze zaczelam sie
                    odchudzac na tym forum :-)

                    buziaki
                    anusiag

      • Gość: Dana Re: odchudzanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.03, 10:35
        niespodziewajka napisała:

        >
        > oto moja dieta:
        >
        > 1. dzień:
        >
        > I śniadanie:
        > gr.+2jajka+2plasterki bekonu (jejecznica na bekonie)
        > >
        > 2. dzień:
        > I śn.:
        > gr.+2jajka na bekonie
        >
        >
        >
        > potem przez 3,4,5 dzień schematycznie: gr+2 jajka na
        sniadenie (czasami z
        > marchewką, czasami z sałatą)
        Gratuluję sukcesu!!!!:)
        Mam tylko pytanie do tej diety tak na dłużej
        czy nie uważasz i inni forumowicze, że tych jaj trochę zadużo
        Osobiście bardzo lubie jaja, ale mam obawy co do
        dłuższego ich jedzenia w takich ilościach :)
        Co wy na to???
        Pozdrawiam
        Ja na razie choruję drugi tydzień, ale zaraz po świętach
        też się ostro biorę:)
    • niespodziewajka witajcie :)))))) 17.04.03, 20:49
      Cześć dziewczyny, miło wiedzieć, że jest nas coraz więcej.

      Po moim trudnym poprzednim tygodniu wprowadziłam niznaczne modyfikacje..jadłam
      po prostu to na co miałam ochote (brokuły, tunczyk, jajka kefir, actimel etc. w
      miare zdrowo to przebiegało):)) nie wiem czy to dobrze ale zmeczenie organizmu
      dietami i innymi stresami przezwyciężyło.

      Zaczynam od wtorku..jeszcze nie wiem jak bo to bedzie po swietach wiec chyba
      zaczne od czegos oczyszczajacego.

      Tymczasem zycze Wam Wesołych Żółtek pod twardą skorupką :)))

      Pozdrawiam Niespodziewajka
      • agick świątecznie...:) 18.04.03, 11:58
        się dopiszę...
        u mnie bez zmian - nie tyję, nie chudnę - mieszczę się w garnitury, w które nie
        wchodziłam..

        idą święta - chcę Was mocno wyściskać i życzyć Wam jak najradośniejszych..:)
        po Świętach - zaczynam znowu reżim dietowy..
        Na szcęście te Święta nie są tłuste - ryby, jaja..
        Trzymajcie się cieplutko i odezwijcie po Świętach

        Buziaczki!!
        • anusiag Re: świątecznie...:) 18.04.03, 14:27
          agick napisała:

          > idą święta - chcę Was mocno wyściskać i życzyć Wam jak najradośniejszych..:)
          > po Świętach - zaczynam znowu reżim dietowy..
          > Na szcęście te Święta nie są tłuste - ryby, jaja..
          > Trzymajcie się cieplutko i odezwijcie po Świętach
          >
          > Buziaczki!!

          i ja sie do zyczen swiatecznych dolaczam :))))

          ja niestety mam w tym roku Wielkanoc po angielsku - wiec nie bedzie mazurkow i
          innych ciast babuni i gor mieska wszelkiego :-( pociecha taka, ze przynajmniej
          moich wysilkow tak doszczetnie nie zruinuje (choc nie myslcie, ze nie zamierzam
          sobie troche 'pouzywac', a jakze!!!

          no i serdecznie witam nowe dziewczyny na watku :))))

          buzka od anusi
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka