Pojęcia pałacu umysłu (lub podobnego) używał także Sherlock Holmes, przynajmniej w niedawnej wersji BBC. W historii kina jak i literatury jest mnóstwo postaci rozwiązujących sprawy kryminalne z wykorzystaniem właśnie zdolności do różnego rodzaju łączenia nawet drobnych szczegółów w jedynie możliwą logicznie całość. „Elementary, my dear Watson” — czyli w wolnym tłumaczeniu: To są podstawy, mój drogi!
Sherlock (BBC - w roli tytułowej Benedict Cumberbatch)
Uwspółcześniona wersja. Polecam zwłaszcza pierwsze filmy, które trzymały się pomysłów oryginalnych typu Pies Baskerville’ów. Potem chyba już fantazja poniosła twórców poza oryginalne opowiadania — ale takim specjalistą nie jestem. I tak — filmy, bo w sezonie (i to zazwyczaj co 2 lata) powstawały 3 takie właśnie ponad—godzinne „odcinki”. To się chyba fachowo nazywa „mini-series”. Gdy Sherlock wchodzi do swojego pałacu — na ekranie często widzimy typowe dla internetu „zrzuty ekranu” czatu, „chmury tagów” itp itd. Tak samo klasyczne opowieści są przekształcone na współczesne realia. W przywołanym już Psie Baskerville’ów mamy do czynienia z tajnym ośrodkiem badawczym — w którym nie produkuje się demonicznych psów, tylko testuje wpływ różnych środków na psychikę człowieka. Sam Sherlock przez moment poddaje się ich działaniu. Nawiązując do cytatu z początku wpisu — jest też amerykański serial Elemantary. Tego nie polecam — wcale nie dlatego, że dr Watson jest tutaj kobietą. Ja lubię takie wariacje na temat klasycznych układów — ale serial jest taki sobie. Też nie powiem, że beznadziejny, jeśli ktoś ma ochotę…
Postać Holmesa stworzył Arthur Conan Doyle pod koniec XIX wieku. Na początku wieku XX pojawiła się swoista odpowiedź Agathy Christie — Herkules Poirot.
Poirot
Serial brytyjski produkowany w latach 1989—2013, czyli cykl ekranizacji chyba wszystkiego, co Christie napisała. Tutaj w roli prywatnego detektywa David Suchet — aktor, który oczywiście ma więcej ról na koncie, ale przynajmniej w Polsce jest jednoznacznie kojarzony z Poirotem. Do tego stopnia, że wielu fanów nie wyobraża sobie już innego przedstawienia detektywa — mimo iż chyba ono nie do końca odpowiada postaci książkowej.
Panna Marple
Christi stworzyła też wersję kobiecą. Nie chcę tutaj wspominać konkretnej ekranizacji, ponieważ to tylko wstęp do dalszych refleksji. Mamy do czynienie z — no cóż — starą panną, w żaden sposób nie prowadzącą działalności detektywistycznej. Jednak w jej otoczeniu wydarzają się różne morderstwa. Do tego jeszcze wrócę.
Napisała: Morderstwo
Tym razem mamy do czynienia z autorką powieści kryminalnych, więc jak najbardziej zbieranie szczegółów jest cenne dla pracy twórczej. Sam serial nie nawiązuje do twórczości Christie — ale… Główna bohaterka Jessica Fletcher jest grana przez panią Angelę Lansbury (na marginesie — uhonorowaną później tytułem Dama Komandor Orderu Imperium Brytyjskiego za zasługi dla brytyjskiej kinematografii i pracy charytatywnej), która wcześniej wystąpiła w jednej z ekranizacji powieści Christie o pannie Marple, a także w innej o Poirocie w roli… autorki powieści kryminalnych.
A potem się zaczęło — doktor, nazwiska którego nie pamiętam. W tej linii mamy współcześnie też:
Dr House
Logika, niebywała pamięć o różnych chorobach rzadkich i… ćpanie (Holmes był morfinistą, co za czasów Doyla było modne). W jednym z odcinków House zostaje postrzelony przez postać nazwaną... Jack
Moriarty.
I zaryzykuję taką myśl: najlepszym przyjacielem Housa jest dr Wilson.
Wil-son, bo Wat-son by było zbyt oczywiste.
Był też serial
Detektyw w sutannie — i tu mamy swój odpowiednik —
Ojciec Mateusz. Gdzie problem? Jakiem cudem w życiu zwykłych ludzi typu stara panna, pisarka, lekarz, ksiądz itp. — zdarza się taka liczba przestępstw?! Jak to swego czasu mówili złośliwcy — wygląda na to, że Sandomierz jest najniebezpieczniejszym miastem na świecie! Wróćmy więc do prawdziwego śledczego.
Columbo
Porucznik wydziału zabójstw policji Los Angeles (Peter Falk). Też niewątpliwie ma cechy Sherlocka i innych — wszystko zauważy, wszystko zapamięta, skojarzy, sprawdzi. Choć akurat pozornie jest kompletnie chaotyczny. Podstawowa różnica od materiałów omawianych wcześniej — widz od początku wie kto, dlaczego i jak zabił. Jest to pokazane w pierwszych scenach. Cała rozrywka polega na tym, jak Columbo do tego dojdzie i jak osaczy sprawcę. I tutaj jego działania przypominają mi nie Holmesa i innych, ale gościa o nazwisku Porfiry Pietrowicz — sędzia śledczy ze
Zbrodni i kary Dostojewskiego. Tak jak on szybko orientuje się kto zabił (tam Raskolnikow) i potem go powoli osacza — Columbo cięgle za podejrzanym „łazi”, gada chaotycznie niby o czymkolwiek, „bo ja tego nie rozumiem, jak to mogło być…" Podejrzany podaje „logiczne wyjaśnienie” — Columbo puka się w głowę: „jak mogłem na to nie wpaść!" Wie, że to kłamstwo, które w końcu obróci się przeciwko sprawcy.
Na zakończenie powrót do czasów współczesnych.
Detektyw Monk
W roli tytułowej Tony Shalhoub, też aktor znany u nas głównie z tej roli. Mamy do czynienia z osobą pełną różnych natręctw, może ze spektrum autyzmu. Również posiada charakterystyczną dla różnych Sherlocków niezwykłą spostrzegawczość i umiejętność logicznego kojarzenia faktów. To, że jakoś potrafi funkcjonować w świecie rzeczywistym zawdzięcza swojej sekretarce/opiekunce. Tylko jednej jej ufa bez zastrzeżeń. W tych rolach kolejno wystąpiły Traylor Elizabeth Howard i Elizabeth „Bitty” Natalie Schram.
Do kwestii spektrum zaburzeń psychicznych jak najbardziej kiedyś przejdę.
Teraz mój ulubiony motyw muzyczny z tych filmów: