haen1950
01.11.09, 02:57
Janusz Palikot w wywiadzie dla WPROST:
"Wchodząc do władz klubu, pomniejszyłem swoje szanse w rywalizacji
ze Schetyną. W porównaniu ze mną Gowin, który jest z boku i będzie
tworzył kodeks etyczny, ma o wiele wygodniejszą pozycję. W sensie
politycznym okazał się bardziej cwany, lepiej się ustawił, ale w
dłuższej perspektywie odbije mu się to czkawką. W sytuacji wciąż
niepewnej działacze Platformy oczekują od nas zachowań
lojalnościowych – twierdzi Palikot. Tłumaczy też, dlaczego przyjął
funkcję wiceszefa klubu PO. - Sytuacja, w której Schetyna jest
szefem klubu a ja niezależnym recenzentem, byłaby dla mnie sto razy
bardziej komfortowa. Teoretycznie kiedy Gowin odmówił, też mogłem
powiedzieć, że nie chcę w to wchodzić. Ale jak by to wyglądało?
Najpierw się decyduję, zgadzam się pomóc we wciąganiu Gowina a na
koniec się wycofuję? Byśmy wtedy Schetynę rozjechali a ja tego nie
chciałem – mówi lubelski poseł PO."
Prawda o kulisach ostatniej awantury w platformie dyskredytuje
Gowina i Palikot mówi o tym z rozbrajającą szczerością. Jest jasne,
że Gowin popełnił życiowy polityczny błąd i jego kariera w
platformie jest zakończona. W maju nie wejdzie nawet do zarządu
partii, co najwyżej może działać lokalnie w Krakowie.
Jest coś na rzeczy, że porządnych ludzi poznaje się w biedzie. Gowin
właśnie oblał egzamin z lojalności wobec Tuska, Schetyny i platformy
w całości. Tak to bywa z dewotami, którzy mają gęby pełne wielkich
frazesów.