Gość: Laik
IP: *.ec.bialystok.pl
12.02.02, 07:26
Miasto wojewódzkie, niedziela wieczór, Szaman celebruje kabaret w betonowym
igloo (czyli ksiądz odprawia Mszę św. w kościele). No i gwóźdź programu, czyli
kazanie. Słowo Boże głosi tym razem wykładowca Seminarium Duchownego. Tematyka
standardowa: hipermarkety, konsumpcyjny styl życia, mamona jako bożek etc.
Wszystko zjebane od A do Z. Ale tutaj słówko o klerykach jak i księżach.
Mianowicie czarny prosi wiernych o modlitwę w intencji duchownych. „Owieczki”
mają prosić Boga o „pasterzy” natchnionych, z powołaniem, przepełnionych chęcią
niesienia pomocy bliźnim i tym podobnymi ideałami. Wierni mają też modlić się,
ażeby miłosierny Bóg (lub Kuria – interpretacja autora) nie podrzucała im
osobników pazernych na pieniądze, myślących tylko o dobrach
doczesnych, „byznesmenów” i „groszorobów”. Na tym Słowo Boże się zakończyło.
Zadowolony z siebie Szaman cmoknął mównicę poprzez kartkę z której czytał i
potruchtał do zakrystii. Nie minęły i 2 minuty, gdy – już przebrany, żwawo
kręcił się po kościele z tacą, na którą hojnie spływały datki.
W tym czasie wierni modlili się, ażeby dobry Bóg zmienił niektórych (?!) księży
z „groszorobów” na duchownych z powołania...