Dodaj do ulubionych

polszczyzna Michnika

IP: *.b.dial.de.ignite.net 11.02.04, 14:25
Adam Michnik 09-05-1998, ostatnia aktualizacja 11-02-2004 13:03

09-05-1998. Porównywanie Łukasińskiego, Wysockiego, Traugutta, którzy
zawiązywali spiski niepodległościowe, z Kuklińskim, który na własną rękę
zdecydował się szpiegować i wszystko, co robił, robił na polecenie CIA,
wydaje mi się dziwaczne. Cała ta legenda tworzona wokół osoby Kuklińskiego
jest niestosowna i żenująca. A już przyrównywanie jego wizyty do pielgrzymki
Papieża uważam za nonsens.

___________

(...) którzy zawiązywali związki niepodległościowe, z Kuklińskim, który (...)
Dawno już nie czytałem takiego bełkotu. Tasiemcowe zdania. Trzeba czytać
je po parę razy, żeby zrozumieć sens. Dwója z polskiego.

Był na kacu, czy ktoś spisywał mu wszystko jak leci z dyktafonu? I czy
w "Gazecie Wyborczej" nie wypada robić korekty Michnikowi?

Pytania, same pytania...
Obserwuj wątek
    • indris polszczyzna Michnika... 11.02.04, 14:31
      ...jest adresowana do przeciętnego czytelnika. Jeżeli zacytowane zdanie ktoś
      musi przeczytać kilka razy, aby je zrozumieć, to jest niepełnosprawny umysłowo.
      Taki osobom należy się oczywiście szacunek, ale trudno do nich specjalnie
      dostosowywać gazetę
      • Gość: wartburg Re: polszczyzna Michnika... IP: *.b.dial.de.ignite.net 11.02.04, 14:38
        indris napisał:

        > ...jest adresowana do przeciętnego czytelnika. Jeżeli zacytowane zdanie ktoś
        > musi przeczytać kilka razy, aby je zrozumieć, to jest niepełnosprawny
        umysłowo.
        >
        > Taki osobom należy się oczywiście szacunek, ale trudno do nich specjalnie
        > dostosowywać gazetę


        Jeśli uważasz, że do przeciętnego czytelnika najlepiej trafia bełkot, to życzę
        dalszych sukcesów. Może przyjmą Cię na redaktora?
      • Gość: fg polszczyzna Michnika.sekretarza Slonimskiego IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.02.04, 15:34
        Smiertelny list

        -------------------------------------------------------------------------------
        -

        List Otwarty narodowca Adama Doboszynskiego do Antoniego Slonimskiego tez
        narodowca (syjonisty kawiarni warszawskiej).

        Gen Sikorski skazal Doboszynskiego za ten list na zeslanie - cos tak jak oboz
        koncentracyjny.
        Zydokomuna zas skazala go na strzal w tyl glowy.
        Do tej pory nie znaleziono grobu (dziury), do ktorej wrzucono zwloki tego
        Polaka.
        A.Doboszynski skazany zostal na smierc za wspolprace z wywiadem hitlerowskim.)


        List jest b. niebezpieczny, przyniosl smierc wspanialemu czlowiekowi.
        Mozliwe zatem, ze nie powinno sie go czytac.
        Kto sie jednak nie boi niech czyta. List jest wart ryzyka.


        WYSTAPIENIA PUBLICZNE

        Z powodów, które dla uwaznego czytelnika tej ksiazki beda oczywiste, mam wielu
        wrogów, którzy staraja sie kazde moje wystapienie przedstawic w falszywym -
        swietle. Przychodzi im to tym latwiej,ze w ciagu ostatnich siedmiu lat
        spoleczenstwo polskie podzielone bylo na szereg odlamów (Kraj, W. Brytania,
        Bl. Wschód, II. Korpus, Szwajcaria, Francja itp.), odcietych od siebie niemal
        hermetycznie. Korzystam wiec ze sposobnosci, by przedrukowac tu kilka
        dokumentów, na podstawie których czy­telnik bedzie móglwyrobie sobie
        samodzielny poglad na racje

        mych wystapien.


        LIST OTWARTY
        do p. A. Slonimskiego*)

        Szanowny Panie! .1.11.1941

        Z 'Wiadom. PolskicH' z dn. 2. bm. dowiedzielismy sie, jakiej Polski Pan nie
        chce. Naszkicowal Pan równiez zgrubsza, jaki uklad stosunków odpowiadalby Panu
        po wojnie. Slowa Panskie maja dla nas duza wage, bo nie od dzis uwazamy Pana
        za sztandarowy intelekt przeciwnego nam obozu. Pisze Pan "zwalczalem w Polsce
        wplywy komunistycz". A przeciez nie kto inny niz pan napisal "Czarna wiosne"?
        Dzis mieni sie Pan socjalista i demokrata. O tak drobna ewolucje nie bedziemy
        sie spierali, bo zawsze pozostal Pan w ramach tego samego sposobu myslenia,
        miedzynarodowego, nieskala­nego zadnym nacjonalizmem, nawet zydowskim. Jest Pan
        niewatpliwie autorytetem swego obozu. Definicje Pana wyjasniaja autorytatywnie
        o co chodzi. Obowiazkiem naszym jest odpowiedziec równie jasno, w granicach
        dyktowanych wzgledami na naszych angielskich gospodarzy i na polskich
        denuncjatorów.

        Wejdzmy od razu w sedno sprawy. Wierzy Pan, mam wrazenie ze szczerze, w
        nadejscie chwili, kiedy ludzie stana sie od jednego zamachu znacznie lepsi niz
        sa obecnie i dzieki temu swiat ulegnie — od jednego zamachu —
        zasadniczemujprzeobrazeniu.

        Drukowany na lamach tygodnika "Jestem Polakiem" w Londynie, w marcu 1941 r.

        Za ogloszenie tego listu gen. Sikorski kazal ukarac mnie dyscyplinarnie oraz
        zeslac na wyspe Bute.

        W kazdej epoce byli ludzie, którzy wierzyli, ze wlasnie za dwa lub trzy lub
        piec lat swiat ulegnie raptownej naprawie. Ma Pan wielu bardzo poprzedników w
        tym zlu-dzeniu i bedzie Pan mial wielu nastepców. Swojego czasu ta chwila
        raptownej naprawy swiata mialo byc zajecie przez bolszewików Warszawy. Obecnie
        chwila ta ma byc moment zakonczenia wojny.
        My nie wierzymy w raptowna naprawe ludzi. Nie wierzymy, by za dwa czy trzy
        lata, czy za piec, ludzie na swiecie mieli byc zasadniczo lepsi, niz sa dzis.
        Czesc ludzi wojna zdemoralizuje, czesc uszlachetni. Per saldo nie wiele sie
        zmieni. Wierzymy, ze jest tylko jeden sposób na ulepszenie czlowieka, a
        mianowicie powolne hartowanie go w ogniu wiary i moralnosci chrzescijanskiej.
        Takim to wolnym procesem wzniosla sie Europa na -wyzyny. Niestety proces ten
        od paru wieków przebiega wstecz. Ludz­kosc odwraca sie od Chrystusa. Stad plyna
        straszne przezycia Europy w XX wieku. Wprawdzie katolicyzm ostatnio odradza
        sie i poteznieje, lecz protestantyzm rozklada sie. Niemcy przezywaja
        katastrofe Chrystjanizmu. W rezultacie swiat nie bedzie w roku 1944 bardziej
        chrzescijanski niz byl w roku 1900. Gdyby mnie Pan zapewnil, ze swiat za sto
        lat bedzie lepszy, to móglbym wziac to twierdzenie na serio. Nie wierze
        natomiast, by przecietny Europejczyk byl lepszy za pare lat, to jest w chwili,
        gdy ksztal­towac bedziemy swiat powojenny. A tylko z lepszych ludzi mozna
        ulepic lepszy swiat.
        Pisze Pan: "Wszystko wskazuje na to, ze do starych kategorii juz po tej wojnie
        nie wrócimy". I pisze Pan dalej: "Zjednoczenie europejskie juz sie ksztaltuje,
        juz jest przedmiotem rozwazan najwybitniejszych umyslów epoki, juz jest w
        zasiegu dzialan realnych polityków. Na czele demokracji amerykanskiej stoi
        dzis czlowiek wielki. Wspólpraca demokracji amerykanskiej z demokracja
        angielska nie skonczy sie po zwycieskiej wojnie. Idziemy do olbrzymich i
        smialych przeobrazen, zarówno poli­tycznych jak spolecznych"; Te same slowa
        mógl Pan napisac w roku 1917. Zadne z takich proroctw nie sprawdzilo, sie po
        poprzedniej wojnie. I po tej wojnie niewiele sie z tego sprawdzi. Jest to
        losem ludzi takich jak Pan, ze nic z ich slów nigdy sie nie sprawdza. Nie,
        prosze Pana, w jednym pokoleniu dwa razy ludzi na falszywe przepo­wiednie
        nabrac sie nie da. Nie uwierzymy poraz drugi w te utopie. I losu Polski nie
        ufundujemy na takim lotnym piasku.

        Wierzymy, ze po tak wielkim wstrzasie nastapia wielkie zmiany. Ale zmiany te
        beda powierzchowne, zewnetrzne, zmiany w osobach, granicach i formach,
        natomiast istota procesów rzadzacych ludzkoscia zostanie bez zmiany. Prawo
        rzadzie bedzie nadal tylko tam, gdzie bedzie mialo za soba sile wykonawcza i
        nadzorcza, t. zn. tam, gdzie spoleczenstwo bedzie na wysokim poziomie
        etycznym. Jedne narody beda rozkwitaly, inne beda upadaly. Federacje, unie,
        Commonwealthy beda sie rozwijaly tam, gdzie beda wyrazem naturalnych dazen.
        Narzucone sztucznie zalamia sie zalosnie, narobiwszy przedtem wiele szkody.
        Pisze Pan, ze po tej wojnie "przyjdzie zmierzch nacjonalizmów". Zdaniem
        Pana";po tej wojnie wielkie demokracje beda sila najpotezniejsza. Sila ta nie
        moze dopuscie do nowego odrodzenia sie nacjonalizmów". Zupelnie Pana nie
        rozumiem. Szanowny Panie, nacjonalizm to rzecz stara jak swiat, stara jak
        Egipt czy Ateny, Sparta, Persja, Rzym. Nacjonalizm, to poprostu uczucie
        przywiazania do wlasnego narodu i wszystkie wynikajace z tego uczucia
        konsekwencje. Jesli to uczucie jest zbyt nieopanowane i zaklóca wspólzycie
        wielkiej rodziny ludów zwanej ludzkoscia, wtedy mówi sie o szowinizmie. Pan
        zwykl w takich razach mówic o nacjonalizmie zoologicznym. Prosze bardzo.
        Zwyrodnienia nacjonalizmu wolno tepic, powinno sie tepic. Ale mówic o tem, ze
        nacjonalizmy kiedykolwiek na swiecie zanikna, to naiwnosc. To nie jest na
        poziomie, Szanowny Panie. Chocby po tej wojnie mialy zaniknac wszystkie inne
        nacjonalizmy, dwa zostana napewno: angielski i zydowski.
        Gdy sie mnie ludzie pytaja, co najwiecej podziwiam w Anglii, odpowiadam stale:
        nacjonalizm angielski. Uczmy sie od Anglików nacjonalizmu. Mysl, ze Anglicy
        mogliby po tej wojnie przestac byc nacjonalistami, jest tak zabawna w swej
        utopijnosci, ze — Pan wybaczy, Panie Antoni —smiech mnie bierze.
        Golilem sie niedawno w Londynie u fryzjera, Polaka, który mieszka tam juz od
        dwudziestu kilku lat. Dalbym Panu jego adres, ale boje sie to uczynic, bo ten
        fryzjer to twardy Poznaniak i gotów bylby Pana zaciac. Otóz ten znawca spraw
        angielskich (lepszy od nas obu) tak mi oswiadczyl: »Panie, z Anglikami
        do tej pory trudno juz bylo sie dogadac, ale jak te wojne wygraja sami przeciw
        calemu swiatu, to juz chyba bez kija trudno bedzie do nich dostapic. Tak
        bestia powiedzial.
        Boli Pana, ze tu i ówdzie ktos mówi o imperializmie polskim. A wie Pan, czem
        bylaby zbyt szeroko zakrojona europejska federacja? Nie taki sobie naturalny
        zwiazek paru panstw pokrewnych jak np. Czech, Polski, Slowaczyzny, Litwy
        — ale federacja w rodzaju Stanów Zjednoczonych Europy, zlozonych z
        kilkunastu panstw? Byloby to, Szanowny Panie, poprostu poszerzone Imperium
        angielskie. Ten zlepek panstw tyle tylko mialby
        • Gość: fg Re: polszczyzna Michnika.sekretarza Slonimskiego IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.02.04, 15:37
          Smiertelny list

          Pozostaje do rozwiazania zagadka, dlaczego przy tych watpliwych metodach
          Anglia wyrosla na pierwsza potege swiata, a my przy naszej tolerancji
          utracilismy niepodleglosc i krwa­wimy sie co pokolenie. Moze Pan to wyjasni,
          Panie Antoni? Jesliby to mialo Panu pomóc przy rozwiazaniu tej zagadki, niech
          Pan przeczyta co napisal w r. 1885 Francuz Edouard Drumont w »La France
          Juive« str. 146:"Poniewaz Francja miala 800.000 Zydów, wygnala ich w XIV
          wieku, by istniec. Poniewaz ich wygnala, stala sie najwiekszym narodem Europy.
          Poniewaz Polska przyjela tych Zydów, zniknela z rzedu narodów, wydana na
          pastwe konspiracji i anarchii. Poniewaz Francja z kolei przyjela spowrotem
          tych Zydów polskich, jest w staniu upadku".
          Co za prorocze slowa! Spelnily sie w naszych oczach !
          Nie, Szanowny Panie, widzielismy tragedie Francji i nie dopuscimy, by to samo
          powtórzylo sie w Polsce. Ale nie bedziemy Zydów wyganiali, jak to zrobili
          swego czasu Francuzi i Anglicy. To nie byloby w naszym stylu. Poprostu
          zorganizujemy, w porozumieniu z wielkimi demo­kracjami Zachodu, masowa
          emigracje Zydów z Polski. Bedzie to akcja zorganizowana humanitarnie i wedlug
          najswiezszych metod naukowych. Istnieje juz dzis zrozumienie dla tej sprawy i
          u powaznych czynników zydowskich i u czesci parlamentarzystów brytyjskich.
          Trzeba tylko akcji konsekwentnej i inteligentnie kierowanej.
          Mamy nadzieje, Panie Antoni, ze Pan nam w tej akcji dopomoze i ze Pan odda swe
          cenne pióro na uslugi wielkiej sprawy emigracji z Polski Panskich rodaków.
          Wspól­nie pilnujmy, by ten nieuchronny proces odbyl sie w atmosferze godnej
          naszych wiel­kich tradycji, na poziomie, na którym chcemy widziec przyszla
          Polske i przyszly swiat.
          Co do Pana, to spodziewam sie, ze znajdzie Pan bez trudu gdzies na kuli ziem­
          skiej mniej hazardowne miasto, bez szanców i barbakanu, które Pan bedzie mógl
          opiewac rymami mniej wymeczonymi, acz na równie wysokim poziomie.

          Lacze szczere wyrazy D.
          • Gość: wartburg o czytaniu IP: *.b.dial.de.ignite.net 11.02.04, 18:32
            Dziwię się nie tyle, że gen. Sikorski wysłał Doboszyńskiego za napisanie tego
            listu do "obozu koncentracyjnego", tylko że w ogóle go przeczytał. Ja go
            przeczytać nie mogłem. Pewnie moja wina. Mam uczulenie na brednie chorych
            umysłów.

            Ale w jednym punkcie zgoda. Michnikowi przypiąłem łatkę między innymi jako
            byłemu sekretarzowi Słonimskiego. Pan Antoni gdyby przeczytał te bełkotliwe
            wywody, to pewnie poszukałby sobie innego sekretarza.
            • heretykkk o czytaniu 2 11.02.04, 18:41
              Też tego przeczytac nie zdołałem. Widać obaj jestesmy ułomni :)

              p.s. Czy Ty aby nie podrabiasz moich tytułów? ;)
              • Gość: wartburg Re: o czytaniu 2 IP: *.b.dial.de.ignite.net 11.02.04, 18:45
                heretykkk napisała:

                > Też tego przeczytac nie zdołałem. Widać obaj jestesmy ułomni :)
                >
                > p.s. Czy Ty aby nie podrabiasz moich tytułów? ;)



                Czyżby? Jeśli to prawda, to nie zauważyłem. Gdzie?

                Dopiero co wszedłem na forum. Ten serwer coś strasznie wolno pracuje. Czy to
                z powodu zmienionej grafiki?
                • heretykkk o różnych sprawach 11.02.04, 18:50
                  tak, u mnie też wolno pracuje. może z powodu tej ładniejszej grafiki. Tak czy
                  owak wracam do swojej, pilniejszej..:(
                  Ja czasem lubię zatytułować: "o...", więc tak sobie zapytałem :)
                  Ciekaw tylko jestem, czy Pani D. doceni moje wyroby poetyckie, więc chyba
                  zajrzę tu jeszcze wieczorem.

                  Co do Michnika, mysle, że ma duzo racji w swoim wywodzie, gdy nie chce
                  jednoznacznie oceniać K. Ale z jednym mnie strasznie wkurzył; że nawet tutaj
                  znalazł pretekst, żeby pochwalić Jaruzela za stan wojenny. Psia mać.
                  • heretykkk Re: o różnych sprawach 11.02.04, 18:50
                    wracam do swojej pracy, nie grafiki (to byłoby trudne)
                  • Gość: wartburg nie chciało mi sie czytac do końca IP: *.pool.mediaWays.net 12.02.04, 02:07

                    heretykkk napisał:

                    > > Co do Michnika, mysle, że ma duzo racji w swoim wywodzie, gdy nie chce
                    > jednoznacznie oceniać K.

                    Tak miedzy nami. Nie chciało mi się tego czytać do końca. Raz że i tak z góry
                    wiedziałem, do czego zmierza, a dwa że to jest naprawdę źle napisane. Ten
                    wywód mógłby być trzy albo cztery razy krótszy. Michnik zdaje się z tych, co
                    myślą, że im rozwleklej napiszą, tym będzie to donioślejsze. No i wychodzą mu
                    takie gnioty...

                    Ale z jednym mnie strasznie wkurzył; że nawet tutaj
                    > znalazł pretekst, żeby pochwalić Jaruzela za stan wojenny. Psia mać.

                    Tego że on aż tak uwarunkowany, też do tej pory nie wiedziałem...

                    pozdrawiam


    • homosovieticus Re: polszczyzna Michnika i polityczna rzetelność 14.02.04, 01:55
      Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim:
      Autor: katarsis
      Data: 14.02.2004 01:20 + odpowiedz na list

      --------------------------------------------------------------------------------
      Niestety bez linka - tylko przeklejony ( ze względów technicznych):

      Pułkownik obojga narodów

      Z profesorem Józefem Szaniawskim, historykiem, biografem pułkownika Ryszarda
      Kuklińskiego, rozmawia Tomasz Gdula

      - 14 lat po upadku komunizmu spór o to, czy pułkownik Kukliński był zdrajcą
      czy bohaterem, jest wciąż żywy.
      - Wie pan, jak umarł pułkownik? Przeczytał "Gazetę Wyborczą", w której
      kilkanaście dni temu ukazał się kolejny paszkwil o nim. "Wyborcza" ma w
      Stanach korespondenta nazwiskiem Węglarczyk, który opublikował recenzję
      najnowszej książki Benjamina
      Weisera. Z tej zmanipulowanej recenzji wynikało, że Kukliński potwierdził to,
      co o motywach wprowadzenia stanu wojennego mówił Jaruzelski. To było
      kłamstwem, bo takiego stwierdzenia w książce Weisera nie ma. Pułkownik w
      miniony czwartek pisał którąś z kolei wersję odpowiedzi na
      oszczerstwa "Gazety Wyborczej". W tym czasie dzwonił do mnie kilka razy i był
      strasznie zdenerwowany. Z tego właśnie powodu dostał wylewu krwi do mózgu i
      po sześciu dniach w śpiączce umarł.
      - Bolało go, że wciąż jest w Polsce niezrozumiany?
      - Tak. W zeszłym roku udzieliłem "Nowej Trybunie Opolskiej" wywiadu, w którym
      opowiedziałem o motywach działania Ryszarda Kuklińskiego. Publikację
      pokazałem pułkownikowi. Bardzo się ucieszył, że są dziennikarze, którzy chcą
      o nim mówić i nie negują z góry jego czynu. Ten wywiad przez długi czas leżał
      na biurku Kuklińskiego.
      - Jak pan się dowiedział o chorobie pułkownika?
      - W miniony piątek zadzwoniła do mnie jego żona. Niedługo potem telefonowało
      z USA kilka innych osób, wśród nich synowa Ryszarda Kuklińskiego i były
      wiceminister spraw zagranicznych Radek Sikorski.
      - Czy poza Polakami w Stanach, Amerykanie też interesowali się stanem zdrowia
      pułkownika?
      - Profesor Brzeziński zatelefonował do prezydenta Busha, by zapewnił
      Kuklińskiemu jak najlepszą opiekę. Dzięki temu nieprzytomny pułkownik został
      przewieziony do Tampy, 1,5-milionowego "wojskowego" miasta na Florydzie. Tam
      mieści się centralne dowództwo wojsk USA stacjonujących w Iraku i
      Afganistanie. Pułkownik Ryszard Kukliński leżał w najlepszej amerykańskiej
      klinice wojskowej, pod opieką znakomitych specjalistów, obok żołnierzy
      rannych w Iraku i Afganistanie. To znamienny symbol.
      - Wraz ze śmiercią Ryszarda Kuklińskiego spór o jego rolę w historii
      rozgorzał z nową siłą. I niektórzy zmieniają swoje utarte od lat zdanie o
      nim - chociażby Lech Wałęsa.
      - Oglądałem jego wypowiedź w telewizji. To wręcz niesłychane: Wałęsa, który
      pluł na Kuklińskiego, nie chciał go uniewinnić i zrehabilitować, słowem
      zachowywał się skandalicznie - otóż, ten sam Wałęsa dzisiaj mówi, że
      pułkownik Kukliński był bohaterem. Powinien był to powiedzieć 13 lat temu,
      gdy został prezydentem.
      - Dlaczego, pańskim zdaniem, zrobił to dopiero teraz?
      - Bo spośród Polaków najbardziej komunizmowi i Związkowi Sowieckiemu
      zaszkodził Ryszard Kukliński, a nie Lech Wałęsa czy inni opozycjoniści.
      Wałęsa i tacy ludzie jak Adam Michnik albo Jacek Kuroń przez lata nie chcieli
      się z tym pogodzić, bo to ujmuje blasku ich życiorysom. Dlatego woleli
      pomniejszać rolę pułkownika Kuklińskiego. Już kiedyś powiedziałem, że Lech
      Wałęsa ryzykował jedynie, że skręci nogę, skacząc przez płot. Nic więcej mu
      się nie mogło stać. A Kukliński ryzykował życiem swoim i swojej rodziny.
      Robił to nie jednostkowo, lecz przez prawie jedenaście lat, co samo w sobie
      jest fenomenem w historii wywiadu.
      - Czy znał pan stosunek samego Ryszarda Kuklińskiego do sporów, jakie jego
      osoba i działalność budzą w kraju?
      - Półtora roku temu pułkownik spędzał wakacje w Polsce. Między innymi premier
      Leszek Miller podejmował go obiadem i w mojej obecności mówił, że jest
      zaszczycony możliwością goszczenia kogoś takiego. Prosił także Kuklińskiego,
      żeby się zastanowił nad powrotem do kraju, mówiąc, że Polska go potrzebuje.
      Potem spacerowaliśmy po Łazienkach i w pewnym momencie ukłoniło nam się
      przechodzące małżeństwo. On powiedział do mnie: Józek, to jacyś twoi znajomi.
      Odparłem: nie, oni się ukłonili tobie, bo cię rozpoznali. Kukliński uznał, że
      to niemożliwe, ale przeszliśmy parę metrów i znowu ktoś się ukłonił, ktoś
      inny podszedł i uścisnął mu rękę. W końcu przed Pałacem na Wodzie zebrała się
      grupa ludzi i wszyscy zaczęli go ściskać. Gdy wieczorem tego dnia jedliśmy
      kolację, pułkownik Kukliński powiedział do mnie: Zobacz, jeśli sondaże są
      wiarygodne, to połowa Polaków chce uścisnąć mi rękę. Druga połowa powinna
      podchodzić i pluć mi w twarz, a nie znalazł się nikt taki. Coś w tym jest.
      - Mimo to pułkownik nie powrócił na stałe do kraju. Nie zdążył?
      - Ostatni raz był w Ojczyźnie w pierwszej dekadzie grudnia. Mieszkał
      częściowo u mnie, a częściowo w swoim mieszkaniu na Żoliborzu.
      - Czyli już się urządzał w Polsce?
      - Zdążył urządzić kuchnię... Jego śmierć była nagła, dlatego w ostatnich
      rozmowach nie miał żadnych myśli testamentarnych. Mówił tylko o przyszłości,
      o powrocie do Polski.
      - A czy kiedykolwiek zdradził, gdzie chciałby spocząć?
      - Tak. Obok matki, w Rembertowie pod Warszawą. Ale ja uważam, że jego miejsce
      jest w alei zasłużonych na cmentarzu wojskowym na Powązkach w Warszawie. To
      jest szczególna aleja zasłużonych: tam leżą Bolesław Bierut, Władysław
      Gomułka, Aleksander Zawadzki, generał Walter - wszyscy ci, którzy wysługiwali
      się Związkowi Sowieckiemu. Dzięki Bogu mamy XXI wiek, a - w dużej mierze
      dzięki Ryszardowi Kuklińskiemu - żyjemy w wolnej Polsce. Dlatego ktoś taki
      jak on, pułkownik Wojska Polskiego i Armii Stanów Zjednoczonych, powinien
      znaleźć miejsce na tym cmentarzu.
      - W Ameryce wszyscy widzą w nim heroicznego obrońcę wolności, ale w Polsce
      niektórzy nazywają go zdrajcą. Nie boi się pan, że w końcu utrwali się u nas
      opinia, że pułkownik Ryszard Kukliński był bardziej amerykańskim szpiegiem
      niźli polskim bohaterem?
      - Bardzo ważne są opinie na jego temat w Rosji. Sowieccy marszałkowie i
      generałowie mówią jednoznacznie: Kukliński wykradł nasze największe
      tajemnice. Tacy ludzie jak marszałek Kulikow, generałowie Pawłow i Gridkow
      nie mają wątpliwości. W ich opinii fakt, iż Amerykanie mieli te dane wojskowe
      i podejmowali przeciwdziałania wobec ruchów sowieckich - zapobiegł wybuchowi
      trzeciej wojny światowej. Dlatego tylko ludzie złej woli mogą powiedzieć, że
      Kukliński nie jest bohaterem. On walczył z okupacyjną armią sowiecką, która
      stacjonowała w Polsce od 1944 do 1993 roku. Chyba że są jeszcze tacy, którzy
      uważają, że ta armia nie była okupacyjna i nie zagrażała światu. Cóż, jeśli
      kogoś nie przekonują fakty, to i żadne argumenty do niego nie trafią.
      - Pojawił się taki pomysł, by pośmiertnie awansować pułkownika Kuklińskiego
      do rangi generała...
      - Myślę, że stopnia generała by nie przyjął, bo miał świadomość, że jest
      najsłynniejszym w dziejach pułkownikiem Wojska Polskiego, tak jak Sucharski i
      Hubal są najsłynniejszymi majorami. Ale bez wątpienia należy mu się
      odznaczenie. W Kancelarii Prezydenta leży wiele wniosków, m.in. profesora
      Zbigniewa Brzezińskiego, o nadanie Ryszardowi Kuklińskiemu krzyża Virtuti
      Militari, gdyż działał z narażeniem życia w warunkach wojny, wprawdzie
      zimnej, ale jednak wojny. Podobny wniosek złożył również Światowy Związek
      Żołnierzy Armii Krajowej, prosząc prezydenta o odznaczenie Kuklińskiego nie
      tylko Virtuti Militari, lecz również Orderem Orła Białego. Jest tam wreszcie
      słynny list Zbigniewa Herberta skierowany do prezydenta Wałęsy jeszcze w 1995
      roku. Amerykański dziennik "New York Times" przedrukował go, porównując
      inicjatywę polskiego poety do bezprecedensowego wstawiennictwa pisarza Emila
      Zoli w sprawie kapitana Dreyfussa.
      - A pańskim zdaniem jak Rzeczpospolita powinna teraz uhonorować Ryszarda
      Kukli
    • homosovieticus polszczyzna Michnika i polityczna rzetelność cd. 14.02.04, 01:57
      Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim:
      Autor: katarsis
      Data: 14.02.2004 01:28 + odpowiedz na list

      --------------------------------------------------------------------------------
      mojej książki o pułkowniku. Dołączyłem do niej list, w którym zaapelowałem do
      prezydenta o uhonorowanie go najwyższym polskim odznaczeniem, czyli Orderem
      Orła Białego. Dziś ten apel ponawiam.
      - Dziękuję za rozmowę.
      -------------

      Prof. Józef SZANIAWSKI, historyk, politolog, publicysta. W latach 1973-85
      konspiracyjnie współpracował z Radiem Wolna Europa. Po wykryciu skazany przez
      sąd wojskowy na 10 lat więzienia jako agent wywiadu USA. Do 1990 roku przebywał
      w najcięższych więzieniach PRL. W 1990 roku uniewinniony przez Sąd Najwyższy
      jako ostatni więzień polityczny Polski Ludowej. Działał przeciw wpływom
      sowieckim w Polsce i na rzecz integracji Polski z NATO. Przyczynił się do
      ujawnienia bezprecedensowej misji wywiadowczej płk. Ryszarda Kuklińskiego oraz
      do jego rehabilitacji. Autor kilku tysięcy artykułów, esejów i książek,
      m.in. "Samotnej misji". Wykładowca Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i
      Amerykanistyki w Warszawie. Musiałem coś zrobićPułkownik Ryszard
      KUKLIŃSKI: - Armia Czerwona była najpotężniejszą, największą i najbardziej
      nieludzką machiną wojenną, jaką znała ludzkość. Wiedziałem, jakie cele mają
      sowieccy marszałkowie i generałowie. (...) Zdawałem sobie sprawę, że tym
      ludobójczym, zaborczym, agresywnym planom mogą przeciwstawić się jedynie Stany
      Zjednoczone, a i to w ramach sojuszu NATO. Latami przekładałem na wielkich
      sztabowych mapach symbole grzyba wybuchu atomowego: niebieskie tam, gdzie
      uderzenia miały paść z Zachodu, czerwone tam, gdzie miały paść nasze. Nie
      mogłem nie myśleć, co te grzybki oznaczają. Przecież nie mogłem tego robić bez
      wyobraźni! Widziałem tę wojnę w całej brutalnej, katastroficznej dokładności.
      Widziałem Polskę zalewaną lawiną stali, która płynie na zachód, wchodzi w
      przerwy po pierwszym rzucie wojsk sowieckich i sięga po Atlantyk. Wszystkie
      moje najgorsze przypuszczenia znajdowały potwierdzenie. A do tego Europa
      krzyczała, że lepiej być czerwonym niż martwym. Musiałem coś zrobić!
      (Fragment książki prof. Józefa Szaniawskiego "Samotna misja")

      Źródło: www.nto.pl


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka