Dodaj do ulubionych

Czy"Pasja"Mela Gibsona jest filmem pornograficznym

20.02.04, 19:54
Piekna kobieta nie ma prawa sie obnazyc publicznie bo jej uroda moze
podniecic zmysly zdrowej psychicznie czesci meskej polowy. Nagosc urodziwego
ciala pieknej plci okresla sie mianem "pornografii".
Wkrotce na ekrany swiata wejdzie film Gibsona "Pasja", gdzie jak pokazuja
promocyjne programy, widzowie beda raczeni przez prawie dwie godziny obrazami
niewyobrazalnego okrucienstwa. Meczarnie zastosowane wobec Jezusa nie sa
niczym orginalnym w historii konfliktow religijnych czy politycznych. Stary
Testament moze byc inspiracja do setek filmowych scenariuszy. Chocby historia
ukrzyzowania z polecenia Jehowy siedmiu niewinnych synow krola Saula przez
krola Dawida (Druga Ksiega Samuela, 21:1 - 10). Okruciestwo tej ofiary
zlozonej przez Dawida Jehowie przerasta meke Jezusa. Ciala ofiar musialy
wisiec przez tydzien a matka dwoch z synow Saula, Rispa siedziala przed
miejscem kazni odganiajac w tym czasie sepy i inne dzikie zwierzeta. Ofiara
byla przyjeta przez jehowe, ktory w nagrode odwolal ciazaca klatwe na
Dawidzie. Piekny scenariusz dla Gibsona, ktory moglby zapoczatkowac cala
serie filmow poswieconych okrucienstwom Starego Testamentu. Pomyslmy jak
mozna by uwrazliwic ludzi do nietoleracji pokazujac graficznie spalenie na
stosie ateistycznego filozofa Giordano Bruno. Pelne zblizenia do twarzy Bruno
pelnej grymasu kiedy plomien pali jego czlonki.
Film "Pasja" ma zapewniona kase. Tylko 9000 protestanckich pastorow ogladalo
film i teraz z pulpitow koscielnych namawia sie wiernych do zapelnienia sal
filmowych. Rozpowszechnia sie instrukcje jak uzywac film w celach
przekonywania "niewiernych" by uwierzyli. Obrazy niekonczacych tortur i meki
na pewno podnieci zmysly szczegolnie tych o sado-masochistycznej naturze.
Niektorzy moze dostana w czasie filmu wielokrotnego orgazmu. I to jest
wporzadku. Niech tylko religianci pozwola nam, normalnym facetom podziwiac
piekno pozadajaco wygladajacej kobiecej istoty, ktora dla naszej przyjemnosci
zdecydowala sie zrzucic szatki.
Obserwuj wątek
    • Gość: Palnick "Pasja"Mela Gibsona jest filmem idiotycznym. IP: 194.17.229.* 20.02.04, 23:25
      Poświęcenie Chrystusa początkiem chrześcijaństwa. Judasz świętym;)

      Czgo chcą debile czepiający się losu Jezusa?
      Przecież sam wasz zwyrodniały bóg postanowił zabić go aby przebłagać samego
      siebie za grzech chęci poznania dobra i zła przez stworzone na swoje
      podobieństwo istoty (Adam i Ewa). Na dokładkę Jezus stanowił 1/3 samego boga,
      więc dla przebłagania siebie za własną nieudolność postanowił on zabić część
      siebie. To jest super idiotyzm! Czy wy tego nie widzicie? Co mają do tego
      Żydzi, Rzymianie, Judasz, rabi Joszua (zwany Jezusem - o ile istniał)?

      Bez Judasza, Piłata, Żydów nic by nie wypełniło proroctw! Ten święty człowiek
      (Judasz), tak skandalicznie opluwany przez chrześcijan jest ojcem ich
      basniowego oczadzenia ;)
      Zastanówcie się jeszcze nad tym, czy on rzeczywiście musiał wskazywać
      pocałunkiem Joszuę, który ponoć był tak znany jak Lepper w Polsce dzisiaj.
      Wszystko co zwiazane jest z chrześcijaństwem na kilometr trąci niewyobrażalnym
      idiotyzmem.
      Jedynym plusem (w porównaniu do pozostałych 2 monoteizmów pustynnych) jest
      wplecenie w tę bajkę o rabi Joszua, paru elementów filozofii Greckiej i otarcie
      się o Buddyzm.
      Nie ma o czym gadać, chyba, że jest to forum miłosników bajkopisarstwa. Biblia
      to najsprytniej wykorzystany baśniowy bełkot w historii ludzkości dla
      miliardowych korzyści autorów manipulacji.

      Co do epatowania okrucieństwem, Mel Gibson - zwolennik Lefebre'a, zanakomicie
      wpisuje się w tradycję chrześcijańską. Nie wgłębiając się w szczegóły, czy nie
      dziwi iż symbolem chrześcijaństwa są okrwawione zwłoki na krzyżu, które podsuwa
      się pod nos dzieciom już w wieku przedszkolnym? Czy to nie okrutne?
      Dlaczego nie wybrano na znak marketingowy Miriam z dzieciątkiem u piersi?
      Chyba dlatego, że dla chrześcijanina widok okrwawionych zwłok jest miły a matka
      karmiąca dzieco odsłoniętą piersią to pornografia ;)))
      Pozdr.
      P.

      • Gość: Kraken Re: "Pasja"Mela Gibsona jest filmem idiotycznym. IP: *.37.221.111.adsl.snet.net 24.02.04, 19:02
        Znakomicie "Palnick"-tylko ci czciciele tego polnagiego(a wiec PORNOGRAFICZNEGO)
        wizerunku Zyda na krzyzu(nawet glupawy Gibson popelnia ten sam blad-krzyz byl
        TROJRAMIENNY)-nie wiedza,iz TAKI Zydek NIGDY nie istnial-JAK TO MOZLIWE W XXIw-
        TAKI IDIOTYZM????
        w DODATKU TEN IDOL CHRZESCIJAN ZOSTAL POWIESZONY DO GORY NOGAMI!!!!Jest taka
        scena w amerykanskiej wersji "QUO VADIS",kiedy to powieszono Piotra(ktory tak
        naprawde W RZYMIE NIGDY NIE BYL) w taki wlasnie sposob-USMIALEM SIE Z TEGO
        WIDOKU SETNIE-same katole NIC nie iwedza na tamat tamtych czasow)a najmniej sam
        Gibson)
    • Gość: zadziora Re: Czy"Pasja"Mela Gibsona jest filmem pornografi IP: *.tpl.toronto.on.ca / 192.30.226.* 20.02.04, 23:47
      Cala ta historia z Jezusem zrobiona jest pod te tak zwane "przepowiednie". Nie trudno byc prorokiem kiedy pisze sie historie.
    • niedowiarek Super XXXX-rated !!!!! 21.02.04, 05:19
      Producenci czerwonej farby zarobili fortune na tej "Pasji". a tak apropo,
      niedawno jakas grupa norweskich szatanistow urzadzila w Krakowie w studio TPV
      jakas hucpe z krzyzami i krwia i caly religijny swiatek darl sie w nieboglosy,
      ze to ubliza uczuciom religijnym. A tu tluka Jezusa przez 2 godziny i te same
      dewoty pieja z zachwytu. Przeciez ewangelicy w USA nazywaja dzien
      ukrzyzowania "good friday".
      • Gość: Palnick Okrucieństwo okazane Jezusowi wg. Pasji Gibsona. IP: 194.17.229.* 21.02.04, 08:41

        Rzymianie i Żydzi nie byli dziećmi miłosiernego boga. Bóg chrześcijan jest dla
        odmiany cały miłością!!!

        A oto jak postępowano z przeciwnikami (zwykle wydumanymi) kościoła naszego -
        krynicy miłosierdzia i opiekuna kultury europejskiej - pokazuje ponizszy tekst.
        Ileż w tym zestawieniu dowodów na dbałość KK o "osobę ludzką" ileż szacunku dla
        człowieczeństwa i życia ludzkiego! A ile precyzji godnej księgowego ;)

        Wygórowane opłaty, których domagali się kaci były solą w oku arcybiskupstw, do
        których obowiązków należało ich opłacanie, gdyż w nadmiernym stopniu
        uszczuplały majątek samych głównych duszpasterzy. Stąd zapewne ten ciekawy
        dokument, wydany przez Arcybiskupa Kolonii w roku 1757, którego obszerne
        fragmenty warto przytoczyć: Pomimo, że wcześniej Arcybiskup Kolonii zapisał
        wysokiemu egzekucjonerowi stały roczny dochód, a mianowicie: osiemdziesiąt
        talarów niemieckich, dwadzieścia albusów, dwanaście mendli ziarna i cztery sągi
        drzewa, okazało się jednak, że podczas i po wykonaniu egzekucji i innych
        czynności z nimi związanych, przedstawianych było tak wiele nierealnych i
        przesadzonych rachunków, że stało się to zbyt kosztowne dla szefa sądu Elektora
        Arcybiskupiego. Zatem urząd arcybiskupi w celu ułożenia spraw związanych z tymi
        żądaniami ustalił następujące reguły, według których każda pojedyncza operacja
        została oceniona; co się niezwłocznie ogłasza.

        CENNIK Talarów niemieckich Albusów
        1. Za rozrywanie i ćwiartowanie przez cztery konie 5 26
        3. Za potrzebne do tego sznury 1 0
        4. Za powieszenie czterech ćwiartek w czterech rogach; potrzebne do tego
        sznury, haki, łańcuchy i wliczając transport 5 26
        5. Za ścięcie głowy i spalenie; wszystko razem 5 26
        6. Za potrzebne do tego sznury oraz przygotowanie i podpalenie stosu 2 0
        9. Za spalenie żywcem 4 0
        10. Za potrzebne do tego sznury oraz przygotowanie i podpalenie stosu 2 0
        11. Za łamanie żywcem na kole 4 0
        12. Za sznur i łańcuchy do tej procedury 2 0
        13. Za zdjęcie ciała przywiązanego do koła 2 52
        16. Za wykopanie dołu i wrzucenie tam ciała 1 26
        19. za obcięcie dłoni lub kilku palców i ścięcie głowy; wszystko razem 3 26
        20. To samo: dodatek - przypalanie gorącym żelazem 1 26
        24. Za ścięcie głowy i przywiązanie ciała do koła oraz zatknięcie głowy na
        palu; wszystko razem 5 0
        26. Za powieszenie 2 26
        27. za sznur, gwoździe i łańcuch potrzebny do tego 2 52
        28. Przed przystąpieniem do egzekucji: za ściskanie delikwenta rozżarzonymi
        szczypcami, oprócz powyżej wzmiankowanej opłaty za powieszenie, za każdą osobę
        0 26
        29. za obcięcie całego języka albo jego części i później za wypalenie ust
        rozżarzonym żelazem 5 0
        30. za potrzebne zwykle do tej procedury: sznur, szczypce i nóż 2 0
        31. za przybicie do szubienicy odciętego języka albo odrąbanej dłoni 1 26
        32. Za każdego, kto się powiesił albo sam utopił lub w inny sposób odebrał
        sobie życie: za zdjęcie, usunięcie i wykopanie dołu do wrzucenia tam ciała 2 0
        33. za usunięcie osoby z miasta lub kraju 0 52
        34. Za wychłostanie w więzieniu, uwzględniając rózgi 1 0
        38. Za przywiązanie do pręgierza, wypalenie piętna i wychłostanie;
        uwzględniając węgiel, sznur, pręt oraz maść do piętnowania2 0
        39. za sprawdzenie więźnia po napiętnowaniu 0 20
        40. za przystawienie drabiny do szubienicy bez względu na to czy jedna osoba
        czy kilka będzie powieszonych tego samego dnia2 0 Odnośnie tortur
        41. za zastraszenie więźnia przez pokazanie instrumentów tortur 1 0
        42. za pierwszy stopień tortur 1 26
        43. za przygotowanie do zmiażdżenia kciuka w pierwszym stopniu tortur 0 26
        44. za drugi stopień tortur, uwzględniając nastawienie członków po fakcie i
        sprawdzenie więźnia 2 26
        46. za podróż i dzienne wydatki, za każdy dzień, wyłączając jednakże dni
        egzekucji lub tortur bez względu na to czy w te dni jeden czy kilku
        kryminalistów jest karanych 0 48
        47. Za dzienne wyżywienie 1 26
        48. Za każdego pomocnika 0 39
        49. Za wynajem konia, razem z paszą i utrzymaniem w stajni; dziennie 1 16
        55. Ponieważ było wiele skarg, iż podczas egzekucji, którym przewodniczyli
        przedstawiciele biskupstwa, kat domagał się dodatków do wyznaczonych cen, lub
        ważył się żądać wyznaczonej przez siebie sumy pieniędzy, zatem od kiedy takie
        żądania uznano za obrazę, są raz na zawsze zakazane. Nakazujemy zatem
        niniejszym, aby każdy przedstawiciel biskupstwa trzymał się ściśle wyżej
        wymienionych reguł i płacił egzekucjonerowi tylko sumy wyznaczone i nic więcej
        zawsze, gdy jest obecny przy egzekucji. Wszystkie rachunki należy potem
        przedstawić skarbnikowi Arcybiskupstwa. Dano w Bonn, 15 stycznia 1757.
        ---------------
        Może następny film według takiego scenariusza, panie Gibson? ;)

        • Gość: Homosovieticus O "Pasji" z 2-strony, Tak uczciwiej Palnicku!! IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.04, 09:00
          www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20040221&id=kl11.txt
          • Gość: Palnick Re: O "Pasji" z 2-strony, Tak uczciwiej Maryjanie! IP: 194.17.229.* 21.02.04, 09:42
            A co sądzisz o załączonym cenniku księże Maryjanie? Tam dopiero są opisane
            niewyobrażalne cierpienia. Joshua przy tym był na wczasach!;)
            • homosovieticus Re: O "Pasji" z 2-strony, Tak uczciwiej Maryjanie 21.02.04, 10:01
              Gość portalu: Palnick napisał(a):

              > A co sądzisz o załączonym cenniku księże Maryjanie? Tam dopiero są opisane
              > niewyobrażalne cierpienia. Joshua przy tym był na wczasach!;)

              Małgorzatka Ci w glowie a nie poważne sprawy.

              Chętnie z Toba pogadam poważnie o roli religii - nie dziś jednak - i o tym czy
              rozsadną rzeczą jest ją zwalczać.
              pzdr
              • Gość: Palnick Czymże jest męka Jezusa wobec poniższego... IP: 194.17.229.* 21.02.04, 10:22
                Arcybiskupi CENNIK (Talarów niemieckich Albusów)

                1. Za rozrywanie i ćwiartowanie przez cztery konie 5 26
                3. Za potrzebne do tego sznury 1 0
                4. Za powieszenie czterech ćwiartek w czterech rogach; potrzebne do tego
                sznury, haki, łańcuchy i wliczając transport 5 26
                5. Za ścięcie głowy i spalenie; wszystko razem 5 26
                6. Za potrzebne do tego sznury oraz przygotowanie i podpalenie stosu 2 0
                9. Za spalenie żywcem 4 0
                10. Za potrzebne do tego sznury oraz przygotowanie i podpalenie stosu 2 0
                11. Za łamanie żywcem na kole 4 0
                12. Za sznur i łańcuchy do tej procedury 2 0
                13. Za zdjęcie ciała przywiązanego do koła 2 52
                16. Za wykopanie dołu i wrzucenie tam ciała 1 26
                19. za obcięcie dłoni lub kilku palców i ścięcie głowy; wszystko razem 3 26
                20. To samo: dodatek - przypalanie gorącym żelazem 1 26
                24. Za ścięcie głowy i przywiązanie ciała do koła oraz zatknięcie głowy na
                palu; wszystko razem 5 0
                26. Za powieszenie 2 26
                27. za sznur, gwoździe i łańcuch potrzebny do tego 2 52
                28. Przed przystąpieniem do egzekucji: za ściskanie delikwenta rozżarzonymi
                szczypcami, oprócz powyżej wzmiankowanej opłaty za powieszenie, za każdą osobę
                0 26
                29. za obcięcie całego języka albo jego części i później za wypalenie ust
                rozżarzonym żelazem 5 0
                30. za potrzebne zwykle do tej procedury: sznur, szczypce i nóż 2 0
                31. za przybicie do szubienicy odciętego języka albo odrąbanej dłoni 1 26

                Wobec Jezusa zastosowano niezwykle humanitarną metodę. Nie ma zresztą pewności
                czy on umarł. Zmartwychwstanie to czysta bajda potrzebna do uzasadnienia całej
                tej jego dziwacznej historii.
                • homosovieticus Re: Czymże jest męka Jezusa? misterium Palnicku 21.02.04, 10:44
                  Palnicku nie kompromituj się .Wygłaszasz zdania o których prawdziwosci nie
                  wiesz nic.Wykaże Ci to, niestety teraz musze przerwac forumowanie.Mam
                  obowiazki .Odezwę się po południu po 12-stej.
                  pzdr
                  • Gość: Palnick Czymże jest męka Jezusa? Plagiatem? IP: 194.17.229.* 21.02.04, 11:08
                    Oprócz ukrzyżowanych synów Saula, o których pisze agnostyk mamy całą listę
                    bogów, którzy zmarli na krzyżu męczeńską śmiercią;)

                    1. Jezus - Jerozolima
                    2. Kryszna - India
                    3. Sakia - India
                    4. Iva - Nepal
                    5. Indra - Tybet
                    6. Mitra - Persja, ur. 25 grudnia, główny prekursor mitu o Chrystusie
                    7. Tammuz - Babilonia
                    8. Criti - Chaldea
                    9. Attis - Frygia
                    10. Baili - Orissa
                    11. Thules - Egipt
                    12. Orontes - Egipt
                    13. Zbawiciel z Witoba - Telingonese
                    14. Odin - Skandynawia
                    15. Hesus - zbawiciel Druidów celtyckich, ukrzyżowany jako baranek, który miał
                    zgładzić grzechy Świata
                    16. Quetzalcoatl (Quexalcote) - Meksyk, ukrzyzowany w 587 r. przed Chrystusem,
                    przybity wraz z dwoma innymi złoczyńcami, zmartwychwstał drugiego dnia

                    Ukrzyżowani i zmartwychwstani:

                    1. Quetzalcoatl
                    2. Mitra
                    3. Jezus
                  • Gość: Palnick Maryjanowi do przemyślenia po odprawieniu mszy:) IP: 194.17.229.* 21.02.04, 11:41
                    homosovieticus napisał:

                    > Palnicku nie kompromituj się .Wygłaszasz zdania o których prawdziwosci nie
                    > wiesz nic.Wykaże Ci to, niestety teraz musze przerwac forumowanie.Mam
                    > obowiazki .Odezwę się po południu po 12-stej.
                    > pzdr
                    --------------------
                    bóg, religia i wiara to trzy elementy mogące występować w różnych
                    konfiguracjach. Nie koniecznie wszystkie naraz.
                    Jedynie religia jest tutaj czymś "z tej ziemi", namacalnym ( system dogmatów,
                    budowle, kadzidła, liturgia, system kar i nagród, hierarchia, system
                    finansowania bożych pośredników itd,itp.).
                    Religia potrzebuje pojęcia boga do sprawnego funkcjonowania swojego systemu.
                    Jest on rodzajem dobra marketingowego i tak też jest traktowany. Jego zadaniem
                    jest wpływanie na członków wspólnoty religijnej celem wywołania porządanych
                    przez hierarchów (monopolistycznych pośredników)zachowań. Im bardziej
                    irracjonalnych tym lepiej.
                    Bóg zaś nie moze funkcjonować bez wiary. Bez niej nie istnieje. Natomiast bez
                    religii obywa się znakomicie.
      • Gość: Homosovieticus Antyżydowskość ? bzdura! Ma Gibson prawo tak IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.04, 09:16
        widzieć ostatnie dni Chrystusa.
        Mają prawo przeciwnicy religii ujadać.
        ot wszystko!

        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,42163,1922312.html
      • Gość: Homosovieticus Ojciec Mela Gibsona ma prawo nie lubić Żydów IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.04, 09:21
        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34438,1924646.html
      • Gość: Homosovieticus Gibson odpowiada Palnickowi-estecie forumowemu IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.04, 09:24
        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,42163,1914930.html
        • Gość: Palnick Jaki jest Gibson prywatnie? IP: 194.17.229.* 21.02.04, 10:30

          (timesonline, NN/13 września 2002 11:07)

          Mel Gibson, jeden z najbardziej konserwatywnych katolików w Hollywood,
          zaatakował Watykan.

          Aktor, który twierdzi, że jest "katolikiem w dawnym stylu", postrzegany jest
          przez przyjaciół jako bardziej ortodoksyjny niż katolicy w średniowieczu.
          Gibson zamierza także zająć się produkcją filmu "Passion" opowiadającym o
          życiu Chrystusa.

          46-letni aktor uczęszczał do katolickiej szkoły dla chłopców w Australii.
          Jest żonaty od ponad 20 lat, co na hollywoodzkie standardy jest swoistym
          rekordem. Chroni prywatność swojej rodziny (ma 7 dzieci). I jest szczęśliwy,
          że jego córka postanowiła zostać zakonnicą. W swoim domu w Malibu ma prywatną
          kaplicę, w której w każdą niedzielę odprawiana jest msza święta po łacinie.

          "Wierzę w Boga" – powiedział Gibson w wywiadzie dla czasopisma "Il
          Giornale". "Miłości do Boga nauczył mnie mój ojciec. Ale nigdy nie uwierzę w
          Kościół jako w instytucję" - dodał aktor.

          Gibson określił Watykan mianem "wilka w owczej skórze".
          • homosovieticus Re: Jaki jest Gibson prywatnie? A jacy MY? 21.02.04, 10:36
            Co w tym niewłasciwego widzisz?
            Człowiek żyje i oddycha pełna piersią ,krzywdy innym nie robi, wierny swoim
            przekonaniom , kocha dzieci, zarabia na utrzymanie dużej Rodziny, nikogo nie
            poucza, robi swoje, kreci dobre filmy, czego się czepiasz, padalcze? :))

            BRAWO GIBSON!
            • Gość: Palnick Jaki jest Gibson prywatnie? Ależ księże Maryjanie! IP: 194.17.229.* 21.02.04, 11:12
              homosovieticus napisał:

              > Co w tym niewłasciwego widzisz?
              > Człowiek żyje i oddycha pełna piersią ,krzywdy innym nie robi, wierny swoim
              > przekonaniom , kocha dzieci, zarabia na utrzymanie dużej Rodziny, nikogo nie
              > poucza, robi swoje, kreci dobre filmy, czego się czepiasz, padalcze? :))
              >
              > BRAWO GIBSON!
              -------------
              Przecież ja podałem suchą notkę prasową ;) Niczego nie komentując. Nie
              napisałem, że robi w życiu coś niewłaściwego ani też nie czepiam się Mela.
              Oj księże, nie udałeś się nadmiernie swojemu stwórcy:)))
              • homosovieticus Re: Jaki jest Gibson prywatnie? Ależ Palnicku 21.02.04, 13:17
                Gość portalu: Palnick napisał(a):

                > homosovieticus napisał:
                >
                > > Co w tym niewłasciwego widzisz?
                > > Człowiek żyje i oddycha pełna piersią ,krzywdy innym nie robi, wierny swoi
                > m
                > > przekonaniom , kocha dzieci, zarabia na utrzymanie dużej Rodziny, nikogo n
                > ie
                > > poucza, robi swoje, kreci dobre filmy, czego się czepiasz, padalcze? :))
                > >
                > > BRAWO GIBSON!
                > -------------
                > Przecież ja podałem suchą notkę prasową ;) Niczego nie komentując. Nie
                > napisałem, że robi w życiu coś niewłaściwego ani też nie czepiam się Mela.
                > Oj księże, nie udałeś się nadmiernie swojemu stwórcy:)))

                Nie oceniaj Stwórcy ani jego stworzenia bo sam stworzeniem jesteś.
                Skąd u Ciebie ta skłonność do bycia "nad" Bogiem.
                Zajrzyj do księgi "Genesis"
                • niedowiarek Re: Jaki jest Gibson prywatnie? Ależ Palnicku 24.02.04, 04:19
                  homosovieticus napisał:

                  > Nie oceniaj Stwórcy ani jego stworzenia bo sam stworzeniem jesteś.
                  > Skąd u Ciebie ta skłonność do bycia "nad" Bogiem.
                  > Zajrzyj do księgi "Genesis"
                  A kto napisal ksiege "Genesis"?
    • homosovieticus Credo agnostyka i jego głos o "Pasji" 21.02.04, 09:31
      "Współczesny angielski poeta Steave Turner w swoim pełnym ironii wierszu
      zatytułowanym "Credo" tak przedstawia światopogląd współczesnego zachodniego,
      poddanego ideologii postmodernizmu człowieka:
      Wierzy tylko w to, że Jezus był dobrym człowiekiem, podobnie jak Budda, Mahomet
      i my sami.
      Wierzy, że był niezłym kaznodzieją, choć nie uważa, żeby wszystkie jego morały
      były dobre i potrzebne.
      Wierzy, że wszystkie religie są w zasadzie takie same, ponieważ wszystkie
      wierzą w miłość i dobroć, a różnią się jedynie takimi drobiazgami, jak:
      stworzenie świata, grzech, niebo, piekło, Bóg i zbawienie.
      Wierzy w to, że po śmierci jest tylko nicość, a jeśliby tam jednak coś było, to
      bez wątpienia będzie to niebo dla wszystkich; no, może z wyjątkiem Hitlera,
      Stalina i Dżyngis-chana.
      Wierzy w seks przed małżeństwem, w czasie małżeństwa i po nim.
      Wierzy, że cudzołóstwo to frajda.
      Wierzy, że "seks inaczej" też.
      Wierzy, że tabu jest tabu.
      Wierzy, że wszystko idzie ku lepszemu. Wbrew temu, na co wskazują dowody.
      Wierzy, że coś jednak jest w horoskopach, w UFO i w wygiętych na odległość
      przez medium łyżeczkach.
      Wierzy w końcu głęboko w to, że nie ma żadnej prawdy absolutnej - z wyjątkiem
      prawdy, że nie ma absolutnej prawdy.
      Całe to szczególne credo głoszone jest dziś powszechnie przez tzw. poprawność
      polityczną wyrosłą z postmodernizmu, a bezpośrednio z amerykańskiego
      pragmatyzmu i darwinizmu socjologicznego"

      Czemu drażni Cię religia fałszywy Agnostyku?
      powinieneś mieć do niech stosunek obojętny jak np.do fizyki molekularnej o
      ktorej przecież też nie masz zielonego pojecia.
      • _agnostyk Religiantow draznia agnostycy 21.02.04, 19:57
        Dla osob wyznajacych wiare w "prawdy objawione" najbardziej niewygodni sa
        agnostycy. W swiecie absolutow daja sobie jako tako rade z ateistami. Ale co
        poczac z humanistyczna wizja gdzie jest miejsce na dusze czlwieka a nie ma
        miejca dla sadystycznego Jehowy czy Allaha? w przeszlosci religianci dawali
        sobie rade palac "niewiernych" na stosach a na podpalke uzywali zakazane
        ksiazki. Dzis zyjemy w dobie internetu i nawet w Iranie przy pewnej
        pomyslowosci ktos moze czytac nasza dyskusje.
        homosovieticus napisał:
        "> Czemu drażni Cię religia fałszywy Agnostyku?
        > powinieneś mieć do niech stosunek obojętny jak np.do fizyki molekularnej o
        > ktorej przecież też nie masz zielonego pojecia."
        Ja wiem, ze ignoracja jest podstawa wiary religiantow. Ja osobiscie nie
        aspiruje do Nagrody Nobla w zakresie "fizyki molekularnej" ale nie implikowal
        bym homosovieticusowi ignorancji w tej dziedzinie, gdzyz na temat jego wiedzy
        jestem agnostykiem. Ale jednego jestem pewien, ze swoja wypowiedzia wykazal on
        doze arogancji tak typowej religiantom. I to irytuje mnie bo jego religie moge
        w calosci zignorowac. Byloby mi przykro ale moge z tym zyc gdyby homosovieticus
        nadchniony "Pasja" Mela zaczal regularne samobiczowania tak jak to robia dla
        chwaly proroka Husejna Szyici. Uwazam masochizm za zboczenie ale tak dlugo jak
        nikt mi go nie narzuca to jedyna kwestia dla mnie byloby, kto ponosi koszty
        leczenia samobiczujacych sie fanatykow. Ale wiemy, ze religianci nigdzie nie
        satysfakcjonuja sie samobiczowaniem. Oni nie spoczna az my wszyscy bedziemy
        cierpiec z nimi.
        I TO homosovieticus MNIE DRAZNI
        • Gość: homosovieticus agnostycy nie rozumieja co mówia! IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.04, 20:41

          agnostyk napisal:
          > Ja wiem, ze ignoracja jest podstawa wiary religiantow"

          kochany fałszywy agnostyku!

          spróbuj uzasadnić prawdziwosc tego zdania, przedtem wyjasnij czy
          słowo "religiant" znaczy tyle co człowiek "wierzacy" tj. wyznajacy jakąś
          religię np.chrześcijanską.
        • Gość: homosovieticus Spróbuj mnie polubić! agnostyku! IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.04, 21:17
          agnostyk napisał:

          > Dla osob wyznajacych wiare w "prawdy objawione" najbardziej niewygodni sa
          > agnostycy.

          Móbyś uzasadnic swoje zdanie.Skad mozesz wiedziec ,że agnostycy są NAJBARDZIEJ
          NIEWYGODNI. Z czego to ma wynikac?

          W swiecie absolutow daja sobie jako tako rade z ateistami. Ale co
          > poczac z humanistyczna wizja
          otóż to "humanistyczna wizja " coz to takiego.To że HUMANIZM to zwykly zabobon
          juz na forum wykazywalem. Teraz dodałes słowo wizje."Racjonalne humanistyczne
          wizje", a to ci dopiero.Przypomne w skrócie ,że humanizm to nic innego jak
          głównie przekonanie ,że czlowiek jest zasadniczo różny od innych stworzeń i
          chociaż żyje w przyrodzie to do niej nie należy.jest czymś wyniesionym ponad
          wszystko inne.Człowiek to wielka rzecz albo jak gęgała Nałkowska "człowiek to
          brzmi dumnie"

          gdzie jest miejsce na dusze czlwieka a nie ma
          > miejca dla sadystycznego Jehowy czy Allaha?


          Dusze mamy wszyscy to mozesz zaakceptować, ale Boga już nie.Chyba ,że takiego
          który by sie miescił w twojej łepetynie i był Ci posłusznym.To Bóg czy słuzacy
          Ci potrzebny.?

          w przeszlosci religianci dawali
          > sobie rade palac "niewiernych" na stosach a na podpalke uzywali zakazane
          > ksiazki. Dzis zyjemy w dobie internetu i nawet w Iranie przy pewnej
          > pomyslowosci ktos moze czytac nasza dyskusje.
          > homosovieticus napisał:
          > "> Czemu drażni Cię religia fałszywy Agnostyku?
          > > powinieneś mieć do niech stosunek obojętny jak np.do fizyki molekularnej o
          >
          > > ktorej przecież też nie masz zielonego pojecia."
          > Ja wiem, ze ignoracja jest podstawa wiary religiantow. Ja osobiscie nie
          > aspiruje do Nagrody Nobla w zakresie "fizyki molekularnej" ale nie implikowal
          > bym homosovieticusowi ignorancji w tej dziedzinie, gdzyz na temat jego wiedzy
          > jestem agnostykiem. Ale jednego jestem pewien, ze swoja wypowiedzia wykazal
          on
          > doze arogancji tak typowej religiantom. I to irytuje mnie bo jego religie
          moge
          > w calosci zignorowac. Byloby mi przykro ale moge z tym zyc gdyby
          homosovieticus
          >
          > nadchniony "Pasja" Mela zaczal regularne samobiczowania tak jak to robia dla
          > chwaly proroka Husejna Szyici.

          To co napisałes ponizej swiadczy ,że siebie samego za boga uwazasz i potwierdza
          to co napisalem powyzej.


          Uwazam masochizm za zboczenie ale tak dlugo jak
          > nikt mi go nie narzuca to jedyna kwestia dla mnie byloby, kto ponosi koszty
          > leczenia samobiczujacych sie fanatykow. Ale wiemy, ze religianci nigdzie nie
          > satysfakcjonuja sie samobiczowaniem. Oni nie spoczna az my wszyscy bedziemy
          > cierpiec z nimi.

          Jakies bzdury. "Religie to radosć zycia bo dostarczaja odpowiedzi na pytania na
          ktore rozum nie potrafi.Ludzie prawdziwie religijnii sa pelni
          radosci .Uzupełniaja dzieki religii niejako wiedzę. Zostaw Kierkegaarda .Byl
          prawdopodobnie chorym z ta swoja trwoga jako wyróznikiem czlowieczenstwa.
          > I TO homosovieticus MNIE DRAZNI
          Uśmiechnij się!
          homosovieticus durniejszy a cieszy sie nierozumnym swiatem.
          Jak czasami jestem zbyt szorstki to pamietaj ,"żem człek grzeszny i
          niewdzieczny"
          • _agnostyk Ja Cie zawsze lubilem ale czy wiesz co to znaczy? 21.02.04, 23:50
            Ag> > Dla osob wyznajacych wiare w "prawdy objawione" najbardziej niewygodni sa
            > > agnostycy.
            >
            > Móbyś uzasadnic swoje zdanie.Skad mozesz wiedziec ,że agnostycy są
            NAJBARDZIEJ NIEWYGODNI. Z czego to ma wynikac?
            Ag: Bo w czarno-bialym swiecie oferujemy kolory.
            > > W swiecie absolutow daja sobie jako tako rade z ateistami. Ale co
            > > poczac z humanistyczna wizja
            homosovieticus: otóż to "humanistyczna wizja " coz to takiego.To że HUMANIZM
            to zwykly zabobon juz na forum wykazywalem. Teraz dodałes słowo
            wizje."Racjonalne humanistyczne wizje", a to ci dopiero.Przypomne w skrócie ,że
            humanizm to nic innego jak głównie przekonanie ,że czlowiek jest zasadniczo
            różny od innych stworzeń i chociaż żyje w przyrodzie to do niej nie należy.jest
            czymś wyniesionym ponad wszystko inne. Człowiek to wielka rzecz albo jak gęgała
            Nałkowska "człowiek to brzmi dumnie" >
            Ag: No wlasnie jak mozesz zrozumiec pojecie "lubienia" jezeli nie wiesz
            czemu "człowiek to brzmi dumnie"? Wsrod moich agnostycznych watpliwosci wyziera
            WIARA w czlowieka nawet ciebie. Chodzi mi o potecjal jaki w sobie nosimy a jaki
            zdobylismy dzieki spozyciu przez Adama i Ewe magocznego owocu poznania prawdy o
            dobrze i zle. To jest HUMANIZM.
            > > gdzie jest miejsce na dusze czlwieka a nie ma
            > > miejca dla sadystycznego Jehowy czy Allaha?
            homosovieticus: Dusze mamy wszyscy to mozesz zaakceptować, ale Boga już
            nie.Chyba ,że takiego który by sie miescił w twojej łepetynie i był Ci
            posłusznym.To Bóg czy słuzacy Ci potrzebny.?
            Ag: jezeli sa "bogowie" to istnieja jako produkt takiej samej ewolucji jak my
            tylko bardziej zaawansowanej. To oni decyduja by byc naszymi przyjaciolmi
            (Prometeusz czy Waz z raju Jehowy) czy wrogami jak Jehowa. Przyznam, ze nie
            mialbym przeciw temu by istnialy jakies Prometeusze czyli dobre duszki
            pomagajace nam bo w koncu my tez pomagamy zima biednym zwierzatkom.
            > > homosovieticus napisał: "> Czemu drażni Cię religia fałszywy Agnostyku?
            powinieneś mieć do niech stosunek obojętny jak np.do fizyki molekularnej o
            ktorej przecież też nie masz zielonego pojecia."
            Ag > Ja wiem, ze ignoracja jest podstawa wiary religiantow. Ja osobiscie nie
            > > aspiruje do Nagrody Nobla w zakresie "fizyki molekularnej" ale nie impliko
            > wal bym homosovieticusowi ignorancji w tej dziedzinie, gdzyz na temat jego
            wiedzy jestem agnostykiem. Ale jednego jestem pewien, ze swoja wypowiedzia
            wykazal on doze arogancji tak typowej religiantom. I to irytuje mnie bo jego
            religie moge w calosci zignorowac. Byloby mi przykro ale moge z tym zyc gdyby
            homosovieticus nadchniony "Pasja" Mela zaczal regularne samobiczowania tak jak
            to robia dla chwaly proroka Husejna Szyici.
            homosovieticus > To co napisałes ponizej swiadczy ,że siebie samego za boga
            uwazasz i potwierdza to co napisalem powyzej.
            Ag: ?????
            > > Uwazam masochizm za zboczenie ale tak dlugo jak
            > > nikt mi go nie narzuca to jedyna kwestia dla mnie byloby, kto ponosi koszty
            > > leczenia samobiczujacych sie fanatykow. Ale wiemy, ze religianci nigdzie
            nie satysfakcjonuja sie samobiczowaniem. Oni nie spoczna az my wszyscy bedziemy
            cierpiec z nimi.
            homosovieticus > Jakies bzdury. "Religie to radosć zycia bo dostarczaja
            odpowiedzi na pytania na ktore rozum nie potrafi.Ludzie prawdziwie religijnii
            sa pelni radosci .Uzupełniaja dzieki religii niejako wiedzę. Zostaw
            Kierkegaarda .Byl prawdopodobnie chorym z ta swoja trwoga jako wyróznikiem
            czlowieczenstwa.
            Ag: Pokaz mi regigie ktora odpowiada Twojemu opisowi. Chyba nie chrzescijanstwo?
            > > I TO homosovieticus MNIE DRAZNI
            homosovieticus > Uśmiechnij się! homosovieticus durniejszy a cieszy sie
            nierozumnym swiatem. Jak czasami jestem zbyt szorstki to pamietaj ,"żem człek
            grzeszny i niewdzieczny"
            Ag: Alez usmiecham sie, szczegolnie kiedy slysze religiantow twierdzacych, ze
            nienawidza swoich przeciwnikow tylko "szatana", ktory nimi "owladnal".
            Usmiecham sie bo ja lubie wszystkie dwunozne, czlekoksztaltne istoty, tylko
            czasami nie lubie ich nietolerancji, fanatyzmu i arogancji.
            • homosovieticus Re: Ja Cie zawsze lubilem ,choć mnie wkurzasz! 22.02.04, 00:01
              _agnostyk napisał:

              > Ag> > Dla osob wyznajacych wiare w "prawdy objawione" najbardziej niewygo
              > dni sa
              > > > agnostycy.
              > >
              > > Móbyś uzasadnic swoje zdanie.Skad mozesz wiedziec ,że agnostycy są
              > NAJBARDZIEJ NIEWYGODNI. Z czego to ma wynikac?
              > Ag: Bo w czarno-bialym swiecie oferujemy kolory.
              > > > W swiecie absolutow daja sobie jako tako rade z ateistami. Ale co
              > > > poczac z humanistyczna wizja
              > homosovieticus: otóż to "humanistyczna wizja " coz to takiego.To że HUMANIZM
              > to zwykly zabobon juz na forum wykazywalem. Teraz dodałes słowo
              > wizje."Racjonalne humanistyczne wizje", a to ci dopiero.Przypomne w
              skrócie ,że
              >
              > humanizm to nic innego jak głównie przekonanie ,że czlowiek jest zasadniczo
              > różny od innych stworzeń i chociaż żyje w przyrodzie to do niej nie
              należy.jest
              >
              > czymś wyniesionym ponad wszystko inne. Człowiek to wielka rzecz albo jak
              gęgała
              >
              > Nałkowska "człowiek to brzmi dumnie" >
              > Ag: No wlasnie jak mozesz zrozumiec pojecie "lubienia" jezeli nie wiesz
              > czemu "człowiek to brzmi dumnie"? Wsrod moich agnostycznych watpliwosci
              wyziera
              >
              > WIARA w czlowieka nawet ciebie. Chodzi mi o potecjal jaki w sobie nosimy a
              jaki
              >
              > zdobylismy dzieki spozyciu przez Adama i Ewe magocznego owocu poznania prawdy
              o
              >
              > dobrze i zle. To jest HUMANIZM.
              > > > gdzie jest miejsce na dusze czlwieka a nie ma
              > > > miejca dla sadystycznego Jehowy czy Allaha?
              > homosovieticus: Dusze mamy wszyscy to mozesz zaakceptować, ale Boga już
              > nie.Chyba ,że takiego który by sie miescił w twojej łepetynie i był Ci
              > posłusznym.To Bóg czy słuzacy Ci potrzebny.?
              > Ag: jezeli sa "bogowie" to istnieja jako produkt takiej samej ewolucji jak my
              > tylko bardziej zaawansowanej. To oni decyduja by byc naszymi przyjaciolmi
              > (Prometeusz czy Waz z raju Jehowy) czy wrogami jak Jehowa. Przyznam, ze nie
              > mialbym przeciw temu by istnialy jakies Prometeusze czyli dobre duszki
              > pomagajace nam bo w koncu my tez pomagamy zima biednym zwierzatkom.
              > > > homosovieticus napisał: "> Czemu drażni Cię religia fałszywy Agnos
              > tyku?
              > powinieneś mieć do niech stosunek obojętny jak np.do fizyki molekularnej o
              > ktorej przecież też nie masz zielonego pojecia."
              > Ag > Ja wiem, ze ignoracja jest podstawa wiary religiantow. Ja osobiscie nie
              >
              > > > aspiruje do Nagrody Nobla w zakresie "fizyki molekularnej" ale nie im
              > pliko
              > > wal bym homosovieticusowi ignorancji w tej dziedzinie, gdzyz na temat jego
              >
              > wiedzy jestem agnostykiem. Ale jednego jestem pewien, ze swoja wypowiedzia
              > wykazal on doze arogancji tak typowej religiantom. I to irytuje mnie bo jego
              > religie moge w calosci zignorowac. Byloby mi przykro ale moge z tym zyc gdyby
              > homosovieticus nadchniony "Pasja" Mela zaczal regularne samobiczowania tak
              jak
              > to robia dla chwaly proroka Husejna Szyici.
              > homosovieticus > To co napisałes ponizej swiadczy ,że siebie samego za boga
              > uwazasz i potwierdza to co napisalem powyzej.
              > Ag: ?????
              > > > Uwazam masochizm za zboczenie ale tak dlugo jak
              > > > nikt mi go nie narzuca to jedyna kwestia dla mnie byloby, kto ponosi
              > koszty
              > > > leczenia samobiczujacych sie fanatykow. Ale wiemy, ze religianci nigd
              > zie
              > nie satysfakcjonuja sie samobiczowaniem. Oni nie spoczna az my wszyscy
              bedziemy
              >
              > cierpiec z nimi.
              > homosovieticus > Jakies bzdury. "Religie to radosć zycia bo dostarczaja
              > odpowiedzi na pytania na ktore rozum nie potrafi.Ludzie prawdziwie religijnii
              > sa pelni radosci .Uzupełniaja dzieki religii niejako wiedzę. Zostaw
              > Kierkegaarda .Byl prawdopodobnie chorym z ta swoja trwoga jako wyróznikiem
              > czlowieczenstwa.
              > Ag: Pokaz mi regigie ktora odpowiada Twojemu opisowi. Chyba nie
              chrzescijanstwo
              > ?
              > > > I TO homosovieticus MNIE DRAZNI
              > homosovieticus > Uśmiechnij się! homosovieticus durniejszy a cieszy sie
              > nierozumnym swiatem. Jak czasami jestem zbyt szorstki to pamietaj ,"żem człek
              > grzeszny i niewdzieczny"
              > Ag: Alez usmiecham sie, szczegolnie kiedy slysze religiantow twierdzacych, ze
              > nienawidza swoich przeciwnikow tylko "szatana", ktory nimi "owladnal".
              > Usmiecham sie bo ja lubie wszystkie dwunozne, czlekoksztaltne istoty, tylko
              > czasami nie lubie ich nietolerancji, fanatyzmu i arogancji.

              Lubię Cię bo bełkoczesz jak dadaiści!
              dwunożni oczywiscie!
              napisz co chciałeś wykazac.prosiłem o definicje "religianta" ktorą uparcie
              używasz.
              • _agnostyk Re: Ja Cie zawsze lubilem ,choć mnie wkurzasz! 22.02.04, 05:11
                homosovieticus napisał:

                > _agnostyk napisał:
                >
                > > Ag> > Dla osob wyznajacych wiare w "prawdy objawione" najbardziej ni
                > ewygo
                > > dni sa
                > > > > agnostycy.
                > > >
                > > > Móbyś uzasadnic swoje zdanie.Skad mozesz wiedziec ,że agnostycy są
                > > NAJBARDZIEJ NIEWYGODNI. Z czego to ma wynikac?
                > > Ag: Bo w czarno-bialym swiecie oferujemy kolory.
                > > > > W swiecie absolutow daja sobie jako tako rade z ateistami. Ale c
                > o
                > > > > poczac z humanistyczna wizja
                > > homosovieticus: otóż to "humanistyczna wizja " coz to takiego.To że HUMAN
                > IZM
                > > to zwykly zabobon juz na forum wykazywalem. Teraz dodałes słowo
                > > wizje."Racjonalne humanistyczne wizje", a to ci dopiero.Przypomne w
                > skrócie ,że
                > >
                > > humanizm to nic innego jak głównie przekonanie ,że czlowiek jest zasadnic
                > zo
                > > różny od innych stworzeń i chociaż żyje w przyrodzie to do niej nie
                > należy.jest
                > >
                > > czymś wyniesionym ponad wszystko inne. Człowiek to wielka rzecz albo jak
                > gęgała
                > >
                > > Nałkowska "człowiek to brzmi dumnie" >
                > > Ag: No wlasnie jak mozesz zrozumiec pojecie "lubienia" jezeli nie wiesz
                > > czemu "człowiek to brzmi dumnie"? Wsrod moich agnostycznych watpliwosci
                > wyziera
                > >
                > > WIARA w czlowieka nawet ciebie. Chodzi mi o potecjal jaki w sobie nosimy a
                >
                > jaki
                > >
                > > zdobylismy dzieki spozyciu przez Adama i Ewe magocznego owocu poznania pra
                > wdy
                > o
                > >
                > > dobrze i zle. To jest HUMANIZM.
                > > > > gdzie jest miejsce na dusze czlwieka a nie ma
                > > > > miejca dla sadystycznego Jehowy czy Allaha?
                > > homosovieticus: Dusze mamy wszyscy to mozesz zaakceptować, ale Boga już
                > > nie.Chyba ,że takiego który by sie miescił w twojej łepetynie i był Ci
                > > posłusznym.To Bóg czy słuzacy Ci potrzebny.?
                > > Ag: jezeli sa "bogowie" to istnieja jako produkt takiej samej ewolucji jak
                > my
                > > tylko bardziej zaawansowanej. To oni decyduja by byc naszymi przyjaciolmi
                > > (Prometeusz czy Waz z raju Jehowy) czy wrogami jak Jehowa. Przyznam, ze ni
                > e
                > > mialbym przeciw temu by istnialy jakies Prometeusze czyli dobre duszki
                > > pomagajace nam bo w koncu my tez pomagamy zima biednym zwierzatkom.
                > > > > homosovieticus napisał: "> Czemu drażni Cię religia fałszywy
                > Agnos
                > > tyku?
                > > powinieneś mieć do niech stosunek obojętny jak np.do fizyki molekularnej o
                > > ktorej przecież też nie masz zielonego pojecia."
                > > Ag > Ja wiem, ze ignoracja jest podstawa wiary religiantow. Ja osobisci
                > e nie
                > >
                > > > > aspiruje do Nagrody Nobla w zakresie "fizyki molekularnej" ale n
                > ie im
                > > pliko
                > > > wal bym homosovieticusowi ignorancji w tej dziedzinie, gdzyz na temat
                > jego
                > >
                > > wiedzy jestem agnostykiem. Ale jednego jestem pewien, ze swoja wypowiedzia
                >
                > > wykazal on doze arogancji tak typowej religiantom. I to irytuje mnie bo je
                > go
                > > religie moge w calosci zignorowac. Byloby mi przykro ale moge z tym zyc gd
                > yby
                > > homosovieticus nadchniony "Pasja" Mela zaczal regularne samobiczowania tak
                >
                > jak
                > > to robia dla chwaly proroka Husejna Szyici.
                > > homosovieticus > To co napisałes ponizej swiadczy ,że siebie samego za
                > boga
                > > uwazasz i potwierdza to co napisalem powyzej.
                > > Ag: ?????
                > > > > Uwazam masochizm za zboczenie ale tak dlugo jak
                > > > > nikt mi go nie narzuca to jedyna kwestia dla mnie byloby, kto po
                > nosi
                > > koszty
                > > > > leczenia samobiczujacych sie fanatykow. Ale wiemy, ze religianci
                > nigd
                > > zie
                > > nie satysfakcjonuja sie samobiczowaniem. Oni nie spoczna az my wszyscy
                > bedziemy
                > >
                > > cierpiec z nimi.
                > > homosovieticus > Jakies bzdury. "Religie to radosć zycia bo dostarczaja
                >
                > > odpowiedzi na pytania na ktore rozum nie potrafi.Ludzie prawdziwie religij
                > nii
                > > sa pelni radosci .Uzupełniaja dzieki religii niejako wiedzę. Zostaw
                > > Kierkegaarda .Byl prawdopodobnie chorym z ta swoja trwoga jako wyróznikiem
                >
                > > czlowieczenstwa.
                > > Ag: Pokaz mi regigie ktora odpowiada Twojemu opisowi. Chyba nie
                > chrzescijanstwo
                > > ?
                > > > > I TO homosovieticus MNIE DRAZNI
                > > homosovieticus > Uśmiechnij się! homosovieticus durniejszy a cieszy si
                > e
                > > nierozumnym swiatem. Jak czasami jestem zbyt szorstki to pamietaj ,"żem cz
                > łek
                > > grzeszny i niewdzieczny"
                > > Ag: Alez usmiecham sie, szczegolnie kiedy slysze religiantow twierdzacych,
                > ze
                > > nienawidza swoich przeciwnikow tylko "szatana", ktory nimi "owladnal".
                > > Usmiecham sie bo ja lubie wszystkie dwunozne, czlekoksztaltne istoty, tylk
                > o
                > > czasami nie lubie ich nietolerancji, fanatyzmu i arogancji.
                >
                > Lubię Cię bo bełkoczesz jak dadaiści!
                > dwunożni oczywiscie!
                > napisz co chciałeś wykazac.prosiłem o definicje "religianta" ktorą uparcie
                > używasz.
                Agnostyk: Widac, ze szczegolowe wyjasnienia cie nie zadowlaja wiec
                krotko: "religiant" to IDIOTA.
              • _agnostyk Re: definicja religianta, raz jeszcze 22.02.04, 05:29
                Nienawidze sie powtarzac, ale poza okresleniem "religianta" w powyzszym watku,
                jasno wypowiedzialem sie dwa watki wyzej:
                "Autor: _agnostyk
                Data: 21.02.2004 19:57 + dodaj do ulubionych wątków
                --------------------------------------------------------------------------------
                Dla osob wyznajacych wiare w 'prawdy objawione' najbardziej niewygodni sa
                agnostycy."
                WIEC "RELIGIANCI" TO OSOBY WYZNAJACE WIARE W "PRAWDY OBJAWIONE".
        • Gość: Kraken Re: Religiantow draznia agnostycy IP: *.37.221.111.adsl.snet.net 24.02.04, 19:05
          Religianci ABSOLUTNIE NIE DAJA SOBIE RADY Z ATEISTAMI!!!!!Predzej przekonaja
          agnostyka do swej zwyrodnialej religii anizeli CHOC JEDNEGO ATEISTE!!!
          POZDR.
    • homosovieticus Agnostyk wyglada na kłamczucha jak ROBERT z TV 21.02.04, 09:34
      Mel Gibson, aktor i reżyser filmu "Pasja", po raz kolejny bronił swego filmu
      przed zarzutami antysemityzmu i zbyt realistycznym ukazaniem przemocy.

      W wywiadzie dla amerykańskiej sieci telewizyjnej ABC Gibson powiedział, że
      musiał pokazać "wychodzącą poza pewne granice" przemoc, aby uświadomić
      widzowi "nieskończenie wielką ofiarę" Chrystusa.

      Jeśli ktoś nie będzie mógł oglądać zbyt drastycznych dla niego scen przemocy
      w "Pasji", to albo nie powinien oglądać całego filmu, albo wyjść z kina w jego
      połowie - stwierdził reżyser. Dodał, że nikt nie jest zmuszony do oglądania do
      końca tego, co musiał wycierpieć Chrystus dla ludzi.

      Pytany o antysemityzm Gibson powiedział, że jest to "grzech", nieustannie
      piętnowany przez papieży i różne gremia kościelne. - Być antysemitą oznacza
      postawę antychrześcijańską, a ja się z tym nie utożsamiam - stwierdził artysta.
      Niemiecka agencja katolicka KNA zauważa, że Gibson należy do tradycyjnego
      skrzydła w Kościele, które odrzuca m.in. Sobór Watykański II.

      Gibson powiedział, że w swoim filmie nie przypisuje nikomu winy, lecz pragnął
      ukazać mękę Chrystusa wynikającą z jego wiary. Podkreślił, że z własnych
      pieniędzy sfinansował koszty produkcji filmu wynoszące 23 miliony euro. W swoim
      dziele pragnął możliwie najbardziej wiernie oddać dzieje ostatnich dwunastu
      przepełnionych męką godzin z życia Chrystusa.

      *Już obecnie "Pasja" dzieli krytykę światową*. Z jednej strony, zarówno z
      kręgów chrześcijańskich jak i żydowskich, pojawiają się obawy, że takie
      ukazanie Żydów stanie się katalizatorem dla ukrywanego antysemityzmu. Wielu
      przedstawicieli religii uważa jednak, że film dokładnie pokazuje "jak było
      naprawdę".

      Komitet Żydowski w USA zapowiedział wydanie tuż przed amerykańską premierą
      filmu 40-stronicowej broszury, w której będą wyjaśnione widzom wątpliwości
      teologiczne. Na dzień premiery, Środę Popielcową - katoliccy biskupi USA
      zapowiedzieli wydanie w formie książkowej zbioru dokumentów, przedstawiających
      stanowisko Kościoła wobec judaizmu.

      Film będzie możliwy do obejrzenia na razie tylko w USA. W kilku krajach
      europejskich premiera "Pasji" odbędzie się w Wielki Czwartek, w Polsce
      zapowiedziana jest na 5 marca.

    • homosovieticus Żydom nie podoba sie "Pasja" , no i co z tego? 21.02.04, 09:41
      newsroom

      [2004-01-23 10:42]
      Żydom nie podoba się "Pasja" Mela Gibsona

      Abraham Foxman, szef Anti-Defamation League (działająca głównie w USA
      organizacja broniąca dobrego wizerunku Żydów w mediach) obejrzał na jednym z
      niedawnych pokazów "Pasję" Mela Gibsona i w oficjalnym oświadczeniu ogłosił, że
      film może wzbudzić nienawiść wobec Żydów. Foxman powiedział, że po
      obejrzeniu "Pasji" poczuł "smutek, szok i ból. Poczułem smutek, bo początkowo
      wierzyłem Melowi Gibsonowi, który twierdził, że nieco złagodził całą historię".
      "Wszystko jest tak jak było" - komentuje krótko wypowiedź Foxmana Gibson.

      Abraham Foxman zarzucił Gibsonowi, że w filmie całą winę za śmierć Jezusa
      przypisał Żydom. "Nie omieszkał pokazać Żydów jak żądnych krwi i zemsty" -
      powiedział szef Anti-Defamation League. Jako dowód przytoczył scenę
      zrealizowaną za przekazem z Ewangelii wg Świętego Mateusza, w której
      zgromadzeni na placu ludzie krzyczą do Piłata, aby skazał na śmierć Jezusa
      mówiąc "krew Jego na nas i na dzieci nasze". Zdaniem Foxmana cena ta miała być
      usunięta z filmu, o czym zresztą wspominał sam Gibson we wrześniowym wywiadzie
      dla pisma "The New Yorker".

      "Pasja" opowiada o 12 ostatnich godzinach życia Jezusa Chrystusa. Do polskich
      kin film wejdzie 5 marca. Dystrybutorem jest Monolith Films.

      więcej:
      www.filmweb.pl/¯ydom,nie,podoba,siê,Pasja,Mela,Gibsona,aa=14204,newsday.xml
    • homosovieticus Redakcja polska BBC o filmie Gibsona 21.02.04, 09:44
      www.bbc.co.uk/polish/specials/1541_gibson_Passion/
      • Gość: Palnick Re: Redakcja polska BBC o filmie Gibsona IP: 194.17.229.* 21.02.04, 10:16
        Postać Jezusa jast tak pokręcona, a jego historia tak nieprawdopodobna, że
        zaden twórca żadnej sekty nie mógłby wymyślić czegoś tak chorego i liczyć na
        to, że ktokolwiek za tym pójdzie.
        Tylko szczęśliwy splot wydarzeń historycznych i okropne położenie rzymskich
        niewolników mogły stworzyć grunt dla wiary w takie głupstwa. Także dzisiaj
        widać, że wszędzie tam, gdzie jest konkurencja w postaci buddyzmu czy islamu,
        tam misjonarze chrześcijańscy nie mają szans z tymi swoimi głupimi mitami.
        Zresztą głupocie tych wypocin zawdzięczmy prześcignięcie wyżej rozwiniętych
        cywilizacji Wschodu.
        Tylko dzięki bijącemu w oczy idiotyzmowi chrześcijańskiej doktryny, umysły
        Europejczyków mogły łatwo zerwać z zabobonem i zwrócić się w stronę rozumu i
        wolności.
        Islamiści np. mają silną wiarę, która nie pozwala im na rozwój umysłowy:(
        • Gość: e Re: Redakcja polska BBC o filmie Gibsona IP: 5.5R* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.02.04, 10:25
          Why is the ADL Targeting The Passion of the Christ?

          By Rachel Ann Haart

          Anti-Semitism is a serious issue when it exists. The ADL continues to
          use this characterization to discredit people they prefer not share
          opinions, research or facts contrary to their agenda about politics, human
          rights and Zionism. Numerous lawsuits have been won against the ADL in
          recent years for its infringement on the constitutional rights of Americans
          including spying, denial of civil liberties and defamation of character.

          Zionism is denounced by Torah Faithful Jewry. It is a political
          movement based on racial supremacy and the Talmudic laws created after the
          birth of Christ to dissuade converts to Christianity and control those of
          the Jewish faith through the Rabbinical. This is where The Passion of the
          Christ comes in.

          Many Christians embrace the ADL's agenda, protecting Zionism and
          worshiping Israel first, placing it before their faith and before America.
          The largest group, Evangelical Christians constitute the driving force in
          the United States. For anyone who has read the Talmud given its teachings
          concerning Christians, this alliance defies logic. The Passion of the Christ
          threatens to destroy this alliance by motivating Christians to fully embrace
          their faith. If the alliance is destroyed, Zionism looses its underwriter
          and protector.

          The ADL and its supporters fan the flames of anti-Semitism for their
          own agenda to keep the truth about Zionism from reaching their American
          underwriters and to terrorize Torah Faithful Jewry into moving to Israel,
          which they refuse to do. It is against Judaism, their religion to take land
          by force. Fastidiously committed to their faith they field labels of
          "Self-hating Jew", personal attacks and threats the Zionists execute on
          them. Their faith is in God, not real estate. It is HIS strength that allows
          the Torah faithful to uphold their faith and repel Zionism.

          Zionism's fear of this movie is in the reaction. Upon seeing it
          Christians who support the ADL and its agenda may re-read John 3:16 or
          Revelations 2:8-10. Their eyes might open and suddenly the killing they call
          "justified", in the context of the teaching of Jesus becomes a mortal sin
          instituted by Pharisees. It may cause Christians to realize Galatians
          outlines the new covenant, and for Christians, God's promise of a messiah
          has been fulfilled. Christians may re-examine their behavior, faith and
          actions thus convincing Christians to behave like Christians and abandon
          Zionism. Practicing Christians cannot support genocide, persecution, or
          racism against any people. It is against the religion.

          If Christians, the primary supporters of Zionism grasp that to be
          committed to their faith forbids these policies, everything falls apart. If
          this happens, Zionism, not the state of Israel, will deteriorate without the
          unconditional support of America. Israel will have to come to terms with its
          neighbors and learn to live in peace without racial supremacy and apartheid.
          With the end of apartheid, Israel can achieve its goal of democracy and the
          peace that existed for over 1000 years in the region between Jews and
          Gentiles can return. The entire world wins when this happens, but Zionists
          lose everything and those in power do not like to give it up.

          The fear of losing the Evangelical benefactors is the reason groups
          like the ADL are attempting to discredit The Passion of the Christ, not that
          it will breed anti-Semitism. A ridiculous argument when you consider what it
          really means to be Christian, this movie will strengthen that faith, not
          weaken it.

          Christianity teaches love the person, hate the sin. Yes, more
          Christians will start asking questions about Christianity and Judaism after
          seeing this movie. Yes Christians will be re-examining their lives,
          priorities and commitment to faith. Yes, they will be looking closely.
          Christians faithful to the New Testament cannot be anti-Semitic and still be
          Christian.

          Today those who oppose Zionism are called anti-Semitic for refusing to
          sell their souls to fascism. More Christians will find the strength in their
          faith and denounce Zionism while embracing those who practice Judaism
          without fascism. This is why the ADL is attempting to discredit The Passion
          of the Christ. It's about 10 Million dollars a day, the freedom to continue
          apartheid unchecked and the power to dominate. The argument that the film
          will generate anti-Semitism is smoke and mirrors. The argument that it may
          provide the catalyst needed to expose Zionism for what it is, is true. And
          as the Bible teaches, the truth will set US free. TOP








          --------------------------------------------------------------------------------
          Yahoo! Groups Links

          To visit your group on the web, go to:
          groups.yahoo.com/group/shamireaders/
          • Gość: homosovieticus Lay Off Mel Gibson IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 12:18
            Lay Off Mel Gibson
            James Hirsen.

            Mel Gibson stands out in Hollywood like an oak tree in a field of ragweed. You
            see he doesn't share the values, beliefs or lifestyles of the left in
            Tinseltown. He actually makes meaningful films with messages that celebrate
            family, faith and freedom. And worst of all for the entertainment libs, he's
            super successful at it.

            Gibson has really gone and done it this time. Some folks in the liberal
            establishment are extremely uncomfortable with the actor/director/producer's
            latest project. It turns out that his company has underwritten a film that
            Gibson himself is directing. The working title is "The Passion," and it's about
            the crucifixion of Jesus Christ.

            This is completely unacceptable to some. Not only is this film not going to
            demean Christianity, as other flicks like "The Last Temptation of Christ"
            and "Jesus of Montreal" have done, but Mel is actually using Scripture as his
            guide and telling the literal truth.

            "Tolerant" liberals can't stand for this type of material being disseminated.
            The anti-Christian types may have already begun their opposition research. In
            fact, it appears as if the snoop troops are out in full force.

            Gibson went on Fox News' "O'Reilly Factor" and indicated that a print reporter
            is nosing around his family, friends and even his 85-year-old father. There's
            apparently an attempt to dig up some dirt in hopes of harming Mel and his
            project.

            In answer to O'Reilly's questions, the filmmaker responded with the directness
            of a faith-filled individual.

            Gibson referred to Christ's death as a "sacrifice willingly taken."

            When speaking of those who might appreciate the film, Gibson said, "I think
            anybody that is in the know about Jesus as God – and they believe in that –
            realize that he was brutalized and that I'm exploring it this way." That's the
            statement of an unabashed believer in the deity of Jesus.

            Gibson spoke of the actual suffering that will be displayed in the film in this
            way: "When you look at the reasons behind why Christ came – why he was
            crucified – he died for all mankind and he suffered for all mankind, so that,
            really, anybody who transgresses has to look at their own part or look at their
            own culpability."

            We all pretty much know this isn't the usual theology of Hollywood. The film
            will utilize languages of the New Testament period – Aramaic and Latin. Gibson
            believes that a filmmaker can "transcend language with the message through
            image."

            It looks like the worldview of some folks is seriously threatened by the
            combination of Gibson's talent and Christ's story. Whatever the case, it's a
            sure bet that a lot more Americans are grateful to Mel Gibson and won't take
            kindly to some lefty-led filth-finding expedition. Maybe it's time for such so-
            called journalists to get a new hobby. Or maybe even find religion.

            • Gość: e Re: Lay Off Mel Gibson IP: 5.5R* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.02.04, 21:41
              www.rense.com/general49/prot.htm
              dr Makow jest Zydem.
              • Gość: ręce opadają Re: Lay Off Mel Gibson czy jestes idiotą? IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.04, 23:21
                Gość portalu: e napisał(a):

                > www.rense.com/general49/prot.htm
                > dr Makow jest Zydem.



                Do cholery! co to za argument.
                Chrystus też był Żydem.
                Wyglada żeś idiotą jest.I to jest argument ,żeby z Toba nie gadać!
                Adieu!
        • homosovieticus Re: Redakcja polska BBC o filmie Gibsona 21.02.04, 10:29
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Postać Jezusa jast tak pokręcona, a jego historia tak nieprawdopodobna, że
          > zaden twórca żadnej sekty nie mógłby wymyślić czegoś tak chorego i liczyć na
          > to, że ktokolwiek za tym pójdzie.
          > Tylko szczęśliwy splot wydarzeń historycznych i okropne położenie rzymskich
          > niewolników mogły stworzyć grunt dla wiary w takie głupstwa. Także dzisiaj
          > widać, że wszędzie tam, gdzie jest konkurencja w postaci buddyzmu czy islamu,
          > tam misjonarze chrześcijańscy nie mają szans z tymi swoimi głupimi mitami.
          > Zresztą głupocie tych wypocin zawdzięczmy prześcignięcie wyżej rozwiniętych
          > cywilizacji Wschodu.
          > Tylko dzięki bijącemu w oczy idiotyzmowi chrześcijańskiej doktryny, umysły
          > Europejczyków mogły łatwo zerwać z zabobonem i zwrócić się w stronę rozumu i
          > wolności.
          > Islamiści np. mają silną wiarę, która nie pozwala im na rozwój umysłowy:(

          Palnicku prosze nie bełkocz!
          :)
          Bóg zrozumiały dla człowieka, poznany przez Niego zamienia się w narzedzie
          kapłanów ideologii.
          Religia nie jest ideologia i nie może być - teologia- pełną wiedzą o Bogu.
          Czlowiek tyle może wiedzieć o Bogu ile Bóg wiedzy mu udostepni.W przeciwnym
          wypadku "poznajacy umysl ludzki" natychmiast podporządkuje sobie badany byt.
          Cechą ludzkiego poznania jest panowanie nad poznawanym , czy poznanym
          bycie.tyle chyba rozumiesz?
          • dociek Re: Redakcja polska BBC o filmie Gibsona 21.02.04, 10:46
            homosovieticus napisał:

            > Bóg zrozumiały dla człowieka, poznany przez Niego zamienia się w narzedzie
            > kapłanów ideologii.
            > Religia nie jest ideologia i nie może być - teologia- pełną wiedzą o Bogu.
            > Czlowiek tyle może wiedzieć o Bogu ile Bóg wiedzy mu udostepni.W przeciwnym
            > wypadku "poznajacy umysl ludzki" natychmiast podporządkuje sobie badany byt.
            > Cechą ludzkiego poznania jest panowanie nad poznawanym , czy poznanym
            > bycie.tyle chyba rozumiesz?

            Beznadziejne brednie i jak ma być dobrze w kraju ludzi o podobnych poglądach!
            • Gość: homosovieticus Wykaż ignorancie że napisałem nieprawdę!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 12:23
              dociek napisał:

              > homosovieticus napisał:
              >
              > > Bóg zrozumiały dla człowieka, poznany przez Niego zamienia się w narzedzie
              >
              > > kapłanów ideologii.
              > > Religia nie jest ideologia i nie może być - teologia- pełną wiedzą o Bogu.
              > > Czlowiek tyle może wiedzieć o Bogu ile Bóg wiedzy mu udostepni.W przeciwny
              > m
              > > wypadku "poznajacy umysl ludzki" natychmiast podporządkuje sobie badany by
              > t.
              > > Cechą ludzkiego poznania jest panowanie nad poznawanym , czy poznanym
              > > bycie.tyle chyba rozumiesz?
              >
              > Beznadziejne brednie i jak ma być dobrze w kraju ludzi o podobnych poglądach!

              Wybacz ale to Ty teraz napisałeś zdanie, które nie ma sensu.

              Staram sie z Palnickiem powaznie rozmawiać o religii, pojeciu bardzo
              wieloznacznym, aż tak wieloznacznym ,że Ty własciwie nic o nim nie wiesz ale
              zabierasz głos.Po co ?
              Nie lepiej słuchać innych i sie uczyć albo samemu nauczać czegoś czego inni nie
              wiedza.

              • Gość: wścibuś Re: Wykaż madralo że napisałem nieprawdę!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 13:53
                Ej, pokręcony homosovieticusie...

                Wypisujesz swoje tekściki w ogólnie dostępnym wątku, wiec kazdy widzi, że ty z
                Palnickiem nie dyskutujesz, tylko go obrzucasz epitetemi. On przedstawia
                argumenty, a ty mu wymyślasz. Prezentujesz sobą dolne rejestry klerykalnego
                prymitywizmu (co u zakonnika zrozumiałe) i to w stylu faszyzujących łysoli z
                tzw "Młodzieży Wszechpolskiej", (a więc ciutek przeginasz, chyba że jesteś
                redemptorystą)...
                Dziwię sie Palnickowi, że ci tak grzecznie i odpowiada. W innym wątku - kogoś
                się czepiałeś, tak jak tu Palnicka - to ci, odpowiadając na zaczepkę, odpłacił
                w twoim stylu, może nieco jedrniej:
                "Jesteś skurwysyn bo ożeniłeś się nie mówiąc żonie, że jesteś zboczonym pedałem,
                ty bydlaku !
                Później uciekłeś do seminarium. (Duża ilość penisów cię pociagała, gnoju?!)"
                Nie wiem, czy to prawda czy nie, ale twoje moralne prawo do pouczania innych -
                zostało jakby zakwesionowane. No nie?


                • homosovieticus Re: Sam to wykazałeś bo merytorycznych uwag brak 21.02.04, 14:10
                  Gość portalu: wścibuś napisał(a):

                  > Ej, pokręcony homosovieticusie...
                  >
                  > Wypisujesz swoje tekściki w ogólnie dostępnym wątku, wiec kazdy widzi, że ty
                  z
                  > Palnickiem nie dyskutujesz, tylko go obrzucasz epitetemi. On przedstawia
                  > argumenty, a ty mu wymyślasz. Prezentujesz sobą dolne rejestry klerykalnego
                  > prymitywizmu (co u zakonnika zrozumiałe) i to w stylu faszyzujących łysoli z
                  > tzw "Młodzieży Wszechpolskiej", (a więc ciutek przeginasz, chyba że jesteś
                  > redemptorystą)...
                  > Dziwię sie Palnickowi, że ci tak grzecznie i odpowiada. W innym wątku - kogoś
                  > się czepiałeś, tak jak tu Palnicka - to ci, odpowiadając na zaczepkę,
                  odpłacił
                  > w twoim stylu, może nieco jedrniej:
                  > "Jesteś skurwysyn bo ożeniłeś się nie mówiąc żonie, że jesteś zboczonym
                  pedałem
                  > ,
                  > ty bydlaku !
                  > Później uciekłeś do seminarium. (Duża ilość penisów cię pociagała, gnoju?!)"
                  > Nie wiem, czy to prawda czy nie, ale twoje moralne prawo do pouczania innych -

                  > zostało jakby zakwesionowane. No nie?
                  >
                  >
                  Jesli chcesz pogadac to podaj temat.Palnick takich niedouczonych adwokatów nie
                  potrzebuje.Jestem o tem przekonany.Ma głowę i sam potrafi się obronić
                  przed "krzywda i głupotami z mojej strony"
                  Wulgaryzmy nie robią na mnie większego wrazenia i nie prónbuj ich uzywac bo
                  skończymy jeszcze nie rozpoczęty dialog.
          • Gość: Palnick Relacja człowieka z bogiem. IP: 194.17.229.* 21.02.04, 11:27
            homosovieticus napisał:

            > Palnicku prosze nie bełkocz!
            > :)
            > Bóg zrozumiały dla człowieka, poznany przez Niego zamienia się w narzedzie
            > kapłanów ideologii.
            > Religia nie jest ideologia i nie może być - teologia- pełną wiedzą o Bogu.
            > Czlowiek tyle może wiedzieć o Bogu ile Bóg wiedzy mu udostepni.W przeciwnym
            > wypadku "poznajacy umysl ludzki" natychmiast podporządkuje sobie badany byt.
            > Cechą ludzkiego poznania jest panowanie nad poznawanym , czy poznanym
            > bycie.tyle chyba rozumiesz?
            -------------------
            Maryjanie,

            Religia jest sztuką zajmowania umysłów ludzkich czymś czego z zasady pojąć
            rozumem nie można. Albo się wierzy albo nie. Wiara jest kategorią emocjonalną a
            nie intelektualną. Wobec powyższego nie może być mowy o wiedzy o bogu a
            zwłaszcza o określaniu teologii mianem nauki ;)

            Wiem, że tego poniżej nie zrozumiesz ale cóż szkodzi spróbować?:

            Głęboko religijny Soren Kierkegaard (1813-55) ukazał połączenie religii i
            strachu w kontekście egzystencjalnym. Wprawdzie jego ponura religijność wyrosła
            na tle poczucia winy i lęku przed karą boską, lecz jej treść była całkiem inna.
            Religijność ta była nie tylko zbiorem przekonań co sposobem życia, a w życiu
            widział głównie dylematy moralno-religijne, które biorą się z zestawienia
            doczesnej i skończonej egzystencji ludzkiej z wiecznością: to powoduje
            cierpienia i lęki. Boskość, którą może człowiek widzieć jedynie irracjonalnie,
            z uwagi na swoją marność, przyprawia go o kolejne dylematy. Jednak byt wieczny
            jest bytem prawdziwym, do niego człowiek powinien dążyć. Ma więc do wyboru:
            albo-albo. Może iść łatwą ścieżką doczesnej egzystencji nie odrywając swych
            myśli od ziemi; albo też wznosić je ku wieczności i wystawiać swój umysł na
            ciężką próbę poczucia znikomości, sprzeczności, antynomii, itd. Formy zwykłego
            codziennego życia są tylko formami ucieczki przed Wiecznością, lekkim muskaniem
            rzeczywistości. Dopiero typ życia, który wprowadza Absolut w jego istotę, jest
            prawdziwym obcowaniem z rzeczywistością. Widzimy więc, że ten rodzaj
            religijności nie przewiduje jakiegokolwiek pocieszycielskiego znaczenia
            religii. Jest zarazem najbardziej zintelektualizowany i uwznioślony.
            Kierkegaard pisał, że lęk i drżenie to naturalny sposób w jaki objawia się w
            życiu Bóg. Rozróżnił dwa rodzaje religii: taką, która ukazuje się jako dalsze
            tło egzystencji i taką która wdziera się w jej istotę. Obie religie powodują
            męczarnie i paradoksy, ale pierwszy rodzaj religii jest łatwiejszy i wymaga
            mniejszych poświęceń. Drugi rodzaj religii jest znacznie cięższym wyzwaniem:
            otwarcie urąga rozumowi potęgując paradoks i męki, naturalnym stosunkiem wobec
            boga jest tylko lęk i groza. Takie jest właśnie chrześcijaństwo właściwie
            pojęte. Pisał, że ukazywanie chrześcijaństwa jako pociechy jest jego całkowitym
            zafałszowaniem. W jednej z jego książek czytamy: "Siedzę w swoim cichym pokoju
            i znam tylko jedno niebezpieczeństwo: religię". Rzeczywistość przepojona Bogiem
            zadaje męczarnie, ale daje zarazem napięcie i głębię.
            • homosovieticus Relacje Boga z człowiekiem Palnickiem 21.02.04, 12:59
              > Maryjanie,
              >
              > Religia jest sztuką zajmowania umysłów ludzkich czymś czego z zasady pojąć
              > rozumem nie można. Albo się wierzy albo nie. Wiara jest kategorią emocjonalną
              a
              >
              > nie intelektualną. Wobec powyższego nie może być mowy o wiedzy o bogu a
              > zwłaszcza o określaniu teologii mianem nauki ;)
              >


              Wniosek ten jest całkowicie nieuprawnionym.Pozwól Palnicku ,że Ci wyjasnie
              jakimi sposobami może człowiek uznać coś za prawdę czyli posiąść wiedzę
              naukową.
              Otóż istnieją tylko trzy sposoby pozwalające człowiekowi uznać zdanie za
              prawdziwe.
              A mianowicie:
              po pierwsze - zdanie uznaje się za prawdziwe ponieważ wie się o tem z
              bezposredniego doświadczenia.
              po drugie - ponieważ tak wynika z przeprowadzonego "logicznie rozumowania"-
              wybacz masło maślane, rozumować nie logicznie własciwie nie można ale "my to
              czesto robimy na forum" :)
              po - trzecie wreszcie , że wierzymy iż ono jest prawdziwe.

              Zastanów się nad tym co napisałem i powiedz jaki sposób Ty stosujesz uznając
              zdania o religii za prawdziwe?

              > Wiem, że tego poniżej nie zrozumiesz ale cóż szkodzi spróbować?:
              • Gość: ______________Hans ____________________Co to za hucpa z tym filmem??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 14:24
                Analizy jakie tu robicie i dyskusje śmiertelnie poważne o religii, ideii, itp,
                a przecież ten film to zwyczajna wysokobudżetowa produkcja pornograficzna. Film
                jest adresowany do środowiska sadystyczno-masochistycznych fetyszystów, których
                grupa z roku na rok rośnie na świecie. Użyto, dla umożliwienia wejścia do
                szerokiej dystrybucji, motywu legendy o jednym ze znanych wizjonerów,
                powszechnie znanym współcześnie jako Jezus z Nazaretu. Gdyby nie ten motyw,
                film musiałby trafić tylko do małych salek kin porno oraz na DVD i kasetach do
                sex-shopów. Nijak nie udałoby się konkretnej kasy wyciągnąć z tego.
                • homosovieticus Następny ignorat poważnie głos zabiera! 21.02.04, 14:51
                  Gość portalu: ______________Hans napisał(a):

                  > Analizy jakie tu robicie i dyskusje śmiertelnie poważne o religii, ideii,
                  itp,
                  > a przecież ten film to zwyczajna wysokobudżetowa produkcja pornograficzna.
                  Film
                  >
                  > jest adresowany do środowiska sadystyczno-masochistycznych fetyszystów,
                  których
                  >
                  > grupa z roku na rok rośnie na świecie. Użyto, dla umożliwienia wejścia do
                  > szerokiej dystrybucji, motywu legendy o jednym ze znanych wizjonerów,
                  > powszechnie znanym współcześnie jako Jezus z Nazaretu. Gdyby nie ten motyw,
                  > film musiałby trafić tylko do małych salek kin porno oraz na DVD i kasetach
                  do
                  > sex-shopów. Nijak nie udałoby się konkretnej kasy wyciągnąć z tego.

                  Jaka wspaniała erudycja i przekonanie o tym ,że się rozumie co się mowi.
                  Nastepny ignorat zabiera głos w bardzo trudnej "sprawie" jką są religie
                  monoteistyczne.
                  Poczytaj moje posty w tym watku i do nich łaskawco się ustosunkuj, jesli
                  chcesz ,żebym Cię poważnie traktował!
                  Współczesny angielski poeta Steave Turner w swoim pełnym ironii wierszu
                  zatytułowanym "Credo" tak przedstawia światopogląd współczesnego zachodniego,
                  poddanego ideologii postmodernizmu człowieka:
                  Wierzy tylko w to, że Jezus był dobrym człowiekiem, podobnie jak Budda, Mahomet
                  i my sami.
                  Wierzy, że był niezłym kaznodzieją, choć nie uważa, żeby wszystkie jego morały
                  były dobre i potrzebne.
                  Wierzy, że wszystkie religie są w zasadzie takie same, ponieważ wszystkie
                  wierzą w miłość i dobroć, a różnią się jedynie takimi drobiazgami, jak:
                  stworzenie świata, grzech, niebo, piekło, Bóg i zbawienie.
                  Wierzy w to, że po śmierci jest tylko nicość, a jeśliby tam jednak coś było, to
                  bez wątpienia będzie to niebo dla wszystkich; no, może z wyjątkiem Hitlera,
                  Stalina i Dżyngis-chana.
                  Wierzy w seks przed małżeństwem, w czasie małżeństwa i po nim.
                  Wierzy, że cudzołóstwo to frajda.
                  Wierzy, że "seks inaczej" też.
                  Wierzy, że tabu jest tabu.
                  Wierzy, że wszystko idzie ku lepszemu. Wbrew temu, na co wskazują dowody.
                  Wierzy, że coś jednak jest w horoskopach, w UFO i w wygiętych na odległość
                  przez medium łyżeczkach.
                  Wierzy w końcu głęboko w to, że nie ma żadnej prawdy absolutnej - z wyjątkiem
                  prawdy, że nie ma absolutnej prawdy.
                  Całe to szczególne credo głoszone jest dziś powszechnie przez tzw. poprawność
                  polityczną wyrosłą z postmodernizmu, a bezpośrednio z amerykańskiego
                  pragmatyzmu i darwinizmu socjologicznego"

                  Czemu drażni Cię religia fałszywy Agnostyku?
                  powinieneś mieć do niech stosunek obojętny jak np.do fizyki molekularnej o
                  ktorej przecież też nie masz zielonego pojecia.
              • Gość: Palnick Nie odwracaj kota ogonem!Bez człowieka nie ma Boga IP: 194.17.229.* 21.02.04, 14:50
                Napisałem:

                > > Wiem, że tego poniżej nie zrozumiesz ale cóż szkodzi spróbować?

                i nie zawiodłem się ;)))))
                ------------
                P:
                Okazało się jednak, że równiez tego nie pojmujesz:
                > > Religia jest sztuką zajmowania umysłów ludzkich czymś czego z zasady pojąć
                > > rozumem nie można. Albo się wierzy albo nie. Wiara jest kategorią
                > > emocjonalną a nie intelektualną. Wobec powyższego nie może być mowy o
                > > wiedzy o bogu a zwłaszcza o określaniu teologii mianem nauki ;)
                ------------
                P:
                To jeszcze nic bo napisałeś w odpowiedzi coś co jest zwykłym kretynizmem ;)

                M:
                > Wniosek ten jest całkowicie nieuprawnionym.Pozwól Palnicku ,że Ci wyjasnie
                > jakimi sposobami może człowiek uznać coś za prawdę czyli posiąść wiedzę
                > naukową.
                -------------
                P:
                Uznanie czegoś za prawdę nie jest tożsame z wiedzą naukową.
                Na przykład: postanawiam tak i uznaję ciebie za eksperta od mechaniki kwantowej
                a naukowo przeprowadzony test zaprzecza temu całkowicie ;)
                Człowiek może uznać za prawdę coś co nie jest wiedzą naukową.
                ------------
                M:
                > Otóż istnieją tylko trzy sposoby pozwalające człowiekowi uznać zdanie za
                > prawdziwe.
                > A mianowicie:
                > po pierwsze - zdanie uznaje się za prawdziwe ponieważ wie się o tem z
                > bezposredniego doświadczenia.
                > po drugie - ponieważ tak wynika z przeprowadzonego "logicznie rozumowania"-
                > wybacz masło maślane, rozumować nie logicznie własciwie nie można ale "my to
                > czesto robimy na forum" :)
                > po - trzecie wreszcie , że wierzymy iż ono jest prawdziwe.
                ---------------
                P:
                Zgoda. Wszystkie trzy metody pozwalają człowiekowi uznać zdanie za prawdziwe.
                Dwie pierwsze łączą z tym mechanizmem tezę, dowód, doświadczenie, potwierdzenie
                eksperymentalne. Trzecia metoda oparta o wiarę pozwala uznać człowiekowi za
                prawdziwe dowolne zdanie np. "słoń jest najmniejszym żyjącym gadem morskim".
                Wszystko zależy od determinacji i chęci aby zdanie to było prawdziwe dla
                wierzącego ;)
                • Gość: homosovieticus Wierzę ,że Bog jest Stwócą a więc był przed homo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 15:28
                  Gość portalu: Palnick napisał(a):
                  To ponizej to uwaga moja.
                  Jestem nierozumnym bęcwałem ale idzmy dalej
                  OK?



                  > P:
                  > Zgoda. Wszystkie trzy metody pozwalają człowiekowi uznać zdanie za prawdziwe.
                  > Dwie pierwsze łączą z tym mechanizmem tezę, dowód, doświadczenie,
                  potwierdzenie
                  >
                  > eksperymentalne. Trzecia metoda oparta o wiarę pozwala uznać człowiekowi za
                  > prawdziwe dowolne zdanie np. "słoń jest najmniejszym żyjącym gadem morskim".
                  > Wszystko zależy od determinacji i chęci aby zdanie to było prawdziwe dla
                  > wierzącego ;)
                  Zgadzam się z Tobą.
                  Nie wiem w tej chwili jak racjonalnie wytłumaczyć uznanie zdań za PRAWDZIWE
                  POPRZEZ WIARĘ ODNOSZĄCĄ SIE DO ISTNIENIA BOGA.

                  • Gość: Palnick A jeżeli...... IP: 194.17.229.* 21.02.04, 16:52
                    ...jak twierdzą niektóre źródła historyczne,Jezus nie został ukrzyżowany
                    tylko przekupił Rzymian aby ukrzyżowali w jego miejsce jakiegoś biedaka, a
                    uczniowie umiejętnie podtrzymali kult. W związku z tym nie zmartwychwstał!!!
                    Potem pojechał z Marią Magdaleną ,swoją żoną do Francji gdzie założył rodzinę,
                    której potomkowie dali początek frankońskiej dynastii Merowingów.
                    Uważam tę opcję za równoprawnie prawdopodobną z podaniami biblijnymi(napisanymi
                    przez ludzi którzy nie znali Jezusa).
                    Co wtedy z chrześcijaństwem? Bez ukrzyżowania, zmartwychwstania ta religia nie
                    może funkcjonować.


                    • Gość: homosovieticus Re: A jeżeli......dali poczatek lini homocostam? IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.04, 19:03
                      Gość portalu: Palnick napisał(a):

                      > ...jak twierdzą niektóre źródła historyczne,Jezus nie został ukrzyżowany
                      > tylko przekupił Rzymian aby ukrzyżowali w jego miejsce jakiegoś biedaka, a
                      > uczniowie umiejętnie podtrzymali kult. W związku z tym nie zmartwychwstał!!!
                      > Potem pojechał z Marią Magdaleną ,swoją żoną do Francji gdzie założył
                      rodzinę,
                      > której potomkowie dali początek frankońskiej dynastii Merowingów.
                      > Uważam tę opcję za równoprawnie prawdopodobną z podaniami biblijnymi
                      (napisanymi
                      >
                      > przez ludzi którzy nie znali Jezusa).
                      > Co wtedy z chrześcijaństwem? Bez ukrzyżowania, zmartwychwstania ta religia
                      nie
                      > może funkcjonować.
                      >
                      >
                      Dodać powinieneś ,że niektóre zrodła podają,ze cześc potomków Merowingów
                      wyniosla sie na Wschod, nad Wislę, osiedliła się i dala poczatek linii
                      HOMOSOVIETICUSÓW głupkowatych.
                      Że też chce się Ci palnicku androny takie wypisywać na forum?
                • homosovieticus Palnicku podejdz do płota jako ja podchodzę! 22.02.04, 00:40
                  Trzecia metoda oparta o wiarę pozwala uznać człowiekowi za
                  prawdziwe dowolne zdanie np. "słoń jest najmniejszym żyjącym gadem morskim".
                  Wszystko zależy od determinacji i chęci aby zdanie to było prawdziwe dla
                  wierzącego ;)

                  jednak nie dowolne, ale tylko takie, jakie stan wiedzy uznajacego gotów jest
                  uznać za prawdę a w zagadnieniach religijnych przeswiadczenie o prawdziwosci
                  całej religi a nie istnieniu Boga.
                  • Gość: Palnicku Jestem, jestem... IP: 194.17.229.* 22.02.04, 01:03
                    homosovieticus napisał:

                    > Trzecia metoda oparta o wiarę pozwala uznać człowiekowi za
                    > prawdziwe dowolne zdanie np. "słoń jest najmniejszym żyjącym gadem morskim".
                    > Wszystko zależy od determinacji i chęci aby zdanie to było prawdziwe dla
                    > wierzącego ;)
                    >
                    > jednak nie dowolne, ale tylko takie, jakie stan wiedzy uznajacego gotów jest
                    > uznać za prawdę a w zagadnieniach religijnych przeswiadczenie o prawdziwosci
                    > całej religi a nie istnieniu Boga.
                    -----------------
                    Ależ Maryjanie przestań kluczyć ;) Poprzednio(poniżej) napisałeś coś co mnie
                    zdumiało pozytywnie. Do tego stopnia, że do teraz siedziałem z otwartą gębą -
                    takie to było uczciwe!!!! Nie psuj tamtej jakże ludzkiej i pięknej wypowiedzi.
                    To co powyżej nie trzyma się kupy i wygląda na wypowiedź pod wpływem ingerencji
                    głupawego proboszcza ;))))

                    > P:
                    > Zgoda. Wszystkie trzy metody pozwalają człowiekowi uznać zdanie za prawdziwe.
                    > Dwie pierwsze łączą z tym mechanizmem tezę, dowód, doświadczenie,
                    potwierdzenie
                    >
                    > eksperymentalne. Trzecia metoda oparta o wiarę pozwala uznać człowiekowi za
                    > prawdziwe dowolne zdanie np. "słoń jest najmniejszym żyjącym gadem morskim".
                    > Wszystko zależy od determinacji i chęci aby zdanie to było prawdziwe dla
                    > wierzącego ;)
                    Zgadzam się z Tobą.
                    Nie wiem w tej chwili jak racjonalnie wytłumaczyć uznanie zdań za PRAWDZIWE
                    POPRZEZ WIARĘ ODNOSZĄCĄ SIE DO ISTNIENIA BOGA.
                    • homosovieticus Re: Jestem, jestem... 22.02.04, 01:09
                      Gość portalu: Palnicku napisał(a):

                      > homosovieticus napisał:
                      >
                      > > Trzecia metoda oparta o wiarę pozwala uznać człowiekowi za
                      > > prawdziwe dowolne zdanie np. "słoń jest najmniejszym żyjącym gadem morskim
                      > ".
                      > > Wszystko zależy od determinacji i chęci aby zdanie to było prawdziwe dla
                      > > wierzącego ;)
                      > >
                      > > jednak nie dowolne, ale tylko takie, jakie stan wiedzy uznajacego gotów je
                      > st
                      > > uznać za prawdę a w zagadnieniach religijnych przeswiadczenie o prawdziwos
                      > ci
                      > > całej religi a nie istnieniu Boga.
                      > -----------------
                      > Ależ Maryjanie przestań kluczyć ;) Poprzednio(poniżej) napisałeś coś co mnie
                      > zdumiało pozytywnie. Do tego stopnia, że do teraz siedziałem z otwartą gębą -
                      > takie to było uczciwe!!!! Nie psuj tamtej jakże ludzkiej i pięknej
                      wypowiedzi.
                      > To co powyżej nie trzyma się kupy i wygląda na wypowiedź pod wpływem
                      ingerencji
                      >
                      > głupawego proboszcza ;))))
                      >
                      > > P:
                      > > Zgoda. Wszystkie trzy metody pozwalają człowiekowi uznać zdanie za prawdzi
                      > we.
                      > > Dwie pierwsze łączą z tym mechanizmem tezę, dowód, doświadczenie,
                      > potwierdzenie
                      > >
                      > > eksperymentalne. Trzecia metoda oparta o wiarę pozwala uznać człowiekowi z
                      > a
                      > > prawdziwe dowolne zdanie np. "słoń jest najmniejszym żyjącym gadem morskim
                      > ".
                      > > Wszystko zależy od determinacji i chęci aby zdanie to było prawdziwe dla
                      > > wierzącego ;)
                      > Zgadzam się z Tobą.
                      > Nie wiem w tej chwili jak racjonalnie wytłumaczyć uznanie zdań za PRAWDZIWE
                      > POPRZEZ WIARĘ ODNOSZĄCĄ SIE DO ISTNIENIA BOGA.

                      Palnicku1
                      nie ma mowy o kluczeniu ponieważ samemu mi bardzo zalezy zeby to sobie rozumnie
                      wytłumaczyć.W tym stanie umysłu-proboszcza nie widzialem bo jest na śledziku-
                      nic nie widzę nielogicznego w zdaniy wupowiedzianym przy płocie.
                      przespie sie z nim i jutro jak Bóg pozwoli pogadamy.Wracam teraz do rozmowy o
                      panstwie narodowym a raczej jego rozpadzie.
            • Gość: Homosovieticus Re: Relacja człowieka z bogiem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 16:18
              Palnick napisał:
              Głęboko religijny Soren Kierkegaard (1813-55) ukazał połączenie religii i
              > strachu w kontekście egzystencjalnym. Wprawdzie jego ponura religijność
              wyrosła
              >
              > na tle poczucia winy i lęku przed karą boską, lecz jej treść była całkiem
              inna.
              >
              > Religijność ta była nie tylko zbiorem przekonań co sposobem życia, a w życiu
              > widział głównie dylematy moralno-religijne, które biorą się z zestawienia
              > doczesnej i skończonej egzystencji ludzkiej z wiecznością: to powoduje
              > cierpienia i lęki. Boskość, którą może człowiek widzieć jedynie
              irracjonalnie,
              > z uwagi na swoją marność, przyprawia go o kolejne dylematy. Jednak byt
              wieczny
              > jest bytem prawdziwym, do niego człowiek powinien dążyć. Ma więc do wyboru:
              > albo-albo. Może iść łatwą ścieżką doczesnej egzystencji nie odrywając swych
              > myśli od ziemi; albo też wznosić je ku wieczności i wystawiać swój umysł na
              > ciężką próbę poczucia znikomości, sprzeczności, antynomii, itd. Formy
              zwykłego
              > codziennego życia są tylko formami ucieczki przed Wiecznością, lekkim
              muskaniem
              >
              > rzeczywistości. Dopiero typ życia, który wprowadza Absolut w jego istotę,
              jest
              > prawdziwym obcowaniem z rzeczywistością. Widzimy więc, że ten rodzaj
              > religijności nie przewiduje jakiegokolwiek pocieszycielskiego znaczenia
              > religii. Jest zarazem najbardziej zintelektualizowany i uwznioślony.
              > Kierkegaard pisał, że lęk i drżenie to naturalny sposób w jaki objawia się w
              > życiu Bóg. Rozróżnił dwa rodzaje religii: taką, która ukazuje się jako dalsze
              > tło egzystencji i taką która wdziera się w jej istotę. Obie religie powodują
              > męczarnie i paradoksy, ale pierwszy rodzaj religii jest łatwiejszy i wymaga
              > mniejszych poświęceń. Drugi rodzaj religii jest znacznie cięższym wyzwaniem:
              > otwarcie urąga rozumowi potęgując paradoks i męki, naturalnym stosunkiem
              wobec
              > boga jest tylko lęk i groza. Takie jest właśnie chrześcijaństwo właściwie
              > pojęte. Pisał, że ukazywanie chrześcijaństwa jako pociechy jest jego
              całkowitym
              >
              > zafałszowaniem. W jednej z jego książek czytamy: "Siedzę w swoim cichym
              pokoju
              > i znam tylko jedno niebezpieczeństwo: religię". Rzeczywistość przepojona
              Bogiem
              >
              > zadaje męczarnie, ale daje zarazem napięcie i głębię.

              Zabieram się za znawcę przedmiotu Kierkegaarda :))

              Palnicku wiesz dobrze, że Soren :
              pisał tak dlatego ,że według niego i jego uczniów wyłączną cechą człowieka ma
              być trwoga.Owa trwoga to nie strach , bo strach to obawa przed czymś, natomiast
              trwoga to to, co odczuwamy przed nicoscią np.przed śmiercią.Dlatego zwolennicy
              Kierkegaarda powiadają ,że zwierzęta odczuwają strach ale nie trwogę."Człowiek
              jest tym bardziej czlowiekiem im bardziej się trwoży" to słowa
              Sorena .Sądzę ,nie tylko ja ,że ta trwoga o ktorej pisal on i TY to wynik
              jakiegoś chorobliwego stanu umusłu.
              Można powiedzieć ,że nieprawdą jest by istniała zasadnicza różnica między
              zwierzętami a ludzmi, polegająca na tym ,że tylko ludzie się trwożą.
              Zwierzeta również odczuwają trwogę przed smiercią .Każdy doswiadczony
              weteryniarz to poswiadczy.
              Po co wiec ten Kierkegaard w naszej rozmowie?
    • Gość: Palnick "Pasja"Mela Gibsona jest filmem pornograficznym IP: 194.17.229.* 21.02.04, 14:30
      Normalnie leżałby ten film na półce: SM.
    • homosovieticus OBEJRZYJCIE "PASJĘ " GIBSONA teraz poczytajcie 21.02.04, 16:51
      www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=kultura&parStrona=1&nr=2003123117048
    • homosovieticus Re: Czy"Pasja"Mela Gibsona jest filmem pornografi 21.02.04, 17:14
      Palnick napisał:
      Głęboko religijny Soren Kierkegaard (1813-55) ukazał połączenie religii i
      > strachu w kontekście egzystencjalnym. Wprawdzie jego ponura religijność
      wyrosła
      >
      > na tle poczucia winy i lęku przed karą boską, lecz jej treść była całkiem
      inna.
      >
      > Religijność ta była nie tylko zbiorem przekonań co sposobem życia, a w życiu
      > widział głównie dylematy moralno-religijne, które biorą się z zestawienia
      > doczesnej i skończonej egzystencji ludzkiej z wiecznością: to powoduje
      > cierpienia i lęki. Boskość, którą może człowiek widzieć jedynie
      irracjonalnie,
      > z uwagi na swoją marność, przyprawia go o kolejne dylematy. Jednak byt
      wieczny
      > jest bytem prawdziwym, do niego człowiek powinien dążyć. Ma więc do wyboru:
      > albo-albo. Może iść łatwą ścieżką doczesnej egzystencji nie odrywając swych
      > myśli od ziemi; albo też wznosić je ku wieczności i wystawiać swój umysł na
      > ciężką próbę poczucia znikomości, sprzeczności, antynomii, itd. Formy
      zwykłego
      > codziennego życia są tylko formami ucieczki przed Wiecznością, lekkim
      muskaniem
      >
      > rzeczywistości. Dopiero typ życia, który wprowadza Absolut w jego istotę,
      jest
      > prawdziwym obcowaniem z rzeczywistością. Widzimy więc, że ten rodzaj
      > religijności nie przewiduje jakiegokolwiek pocieszycielskiego znaczenia
      > religii. Jest zarazem najbardziej zintelektualizowany i uwznioślony.
      > Kierkegaard pisał, że lęk i drżenie to naturalny sposób w jaki objawia się w
      > życiu Bóg. Rozróżnił dwa rodzaje religii: taką, która ukazuje się jako dalsze
      > tło egzystencji i taką która wdziera się w jej istotę. Obie religie powodują
      > męczarnie i paradoksy, ale pierwszy rodzaj religii jest łatwiejszy i wymaga
      > mniejszych poświęceń. Drugi rodzaj religii jest znacznie cięższym wyzwaniem:
      > otwarcie urąga rozumowi potęgując paradoks i męki, naturalnym stosunkiem
      wobec
      > boga jest tylko lęk i groza. Takie jest właśnie chrześcijaństwo właściwie
      > pojęte. Pisał, że ukazywanie chrześcijaństwa jako pociechy jest jego
      całkowitym
      >
      > zafałszowaniem. W jednej z jego książek czytamy: "Siedzę w swoim cichym
      pokoju
      > i znam tylko jedno niebezpieczeństwo: religię". Rzeczywistość przepojona
      Bogiem
      >
      > zadaje męczarnie, ale daje zarazem napięcie i głębię.

      Zabieram się za znawcę przedmiotu Kierkegaarda :))

      Palnicku wiesz dobrze, że Soren :
      pisał tak dlatego ,że według niego i jego uczniów wyłączną cechą człowieka ma
      być trwoga.Owa trwoga to nie strach , bo strach to obawa przed czymś, natomiast
      trwoga to to, co odczuwamy przed nicoscią np.przed śmiercią.Dlatego zwolennicy
      Kierkegaarda powiadają ,że zwierzęta odczuwają strach ale nie trwogę."Człowiek
      jest tym bardziej czlowiekiem im bardziej się trwoży" to słowa
      Sorena .Sądzę ,nie tylko ja ,że ta trwoga o ktorej pisal on i TY to wynik
      jakiegoś chorobliwego stanu umusłu.
      Można powiedzieć ,że nieprawdą jest by istniała zasadnicza różnica między
      zwierzętami a ludzmi, polegająca na tym ,że tylko ludzie się trwożą.
      Zwierzeta również odczuwają trwogę przed smiercią .Każdy doswiadczony
      weteryniarz to poswiadczy.
      Po co wiec ten Kierkegaard w naszej rozmowie?
      • Gość: Palnick Kierkegaarda troga egzystencji... IP: 194.17.229.* 21.02.04, 20:34
        napisałeś:

        M:
        > Zabieram się za znawcę przedmiotu Kierkegaarda :))
        >
        > Palnicku wiesz dobrze, że Soren pisał tak dlatego ,że według niego i jego
        > uczniów wyłączną cechą człowieka ma być trwoga. Owa trwoga to nie strach , bo
        > strach to obawa przed czymś, natomiast trwoga to to, co odczuwamy przed
        > nicoscią np.przed śmiercią.Dlatego zwolennicy Kierkegaarda powiadają ,że
        > zwierzęta odczuwają strach ale nie trwogę."Człowiek jest tym bardziej
        > czlowiekiem im bardziej się trwoży" to słowa Sorena .Sądzę ,nie tylko ja ,że
        > ta trwoga o ktorej pisal on i TY to wynik jakiegoś chorobliwego stanu umusłu.
        > Po co wiec ten Kierkegaard w naszej rozmowie?
        --------------
        P:
        Jak to po co! On potwierdza to co widać wokoło. Ludzie boją się, trwożą
        ponieważ nie widzą sensu istnienia. Ten egzystencjalny niepokój, o wiele
        silniejszy u ludzi niż u zwierząt, jest odwieczną pożywką systemów religijnych.
        One to oferują antidotum na trwogę. Co bardzo ciekawe oferta ta nie ma na celu
        uspokojenia człowieczej myśli a wręcz przeciwnie ma ona tę trwogę umocnić w
        celu przejęcia kontroli nad ludzkimi zachowaniami. Zaobserwował to właśnie
        Kierkegaard (sam niezwykle religijny) i ujął następująco:

        "Siedzę w swoim cichym pokoju i znam tylko jedno niebezpieczeństwo: religię".

        Rzeczywistość przepojona Bogiem zadaje męczarnie, ale daje zarazem napięcie i
        głębię.
        Czy tak mówić powinien człowiek przepojony i uspokojony przesłaniem
        chrześcijaństwa? Czy chrześcijaństwo niesie spokój i wyciszenie,czy jest "dobrą
        nowiną"? A może raczej narzędziem w rękach nieetycznych manipularorów, służącym
        do panowania nad człowiekiem?
        Dawno zostało dowiedzione, że ludzie są skłonni postępowac nieracjonalnie
        właśnie pod wpływem starchu (trwogi). Utrzymywanie ich w tym stanie to
        najprostszy sposób skanalizowania zachowań mas.
        Kościół katolicki, w swoim geniuszu marketingowym znalazł sposób na
        wielusetletnie drenowanie "wiernych".Tu właśnie wszystko oparte jestna strachu,
        i manipulowaniu trwogą egzystencjalną a dodatkowa perfidia polega na tym, że
        system nakazów i zakazów jest tak skonstruowany, że normalny człowiek zawsze
        jest w fazie grzechu. Powoduje to dodatkowo poczucie winy a KK oferuje łatwy
        sposób uwolnienia się od tego przykrego uczucia. Bezpośrednio lub pośrednio
        odpłatnie. W ten sposób wierni stają się bezwolnymi, obawiającymi się
        samodzielnego myślenia, całkowicie uzależnionymi marionetkami wykorzystywanymi
        przez kler. Im niższy poziom świadomości i wykształcenia tym to uzależnienie
        silniejsze i wygodniejsze dla hierarchii.
        A wszystko to dzięki przyrodzonej trwodze człowieczej.....
        • _agnostyk Jak serio do "boga" to trwoga. 22.02.04, 06:12
          Palnick: "Kościół katolicki, w swoim geniuszu marketingowym znalazł sposób na
          wielusetletnie drenowanie "wiernych".Tu właśnie wszystko oparte jestna strachu,
          i manipulowaniu trwogą egzystencjalną a dodatkowa perfidia polega na tym, że
          system nakazów i zakazów jest tak skonstruowany, że normalny człowiek zawsze
          jest w fazie grzechu. Powoduje to dodatkowo poczucie winy a KK oferuje łatwy
          sposób uwolnienia się od tego przykrego uczucia. Bezpośrednio lub pośrednio
          odpłatnie. W ten sposób wierni stają się bezwolnymi, obawiającymi się
          samodzielnego myślenia, całkowicie uzależnionymi marionetkami wykorzystywanymi
          przez kler. Im niższy poziom świadomości i wykształcenia tym to uzależnienie
          silniejsze i wygodniejsze dla hierarchii. A wszystko to dzięki przyrodzonej
          trwodze człowieczej.....
          Agnostyk: Chcialbym przez moment stanac w "obronie" KK. Zjawisko jakie opisales
          dominuje we wszystkich religiach a musze przyznac, ze w "TRADYCJI" KK mozna
          znalesc przynajmniej odznaki "ludzkich" odruchow. Oczywiscie nie szukama tu
          logicznego uzasadnienia katolicyzmu ale uwypuklenia bardziej "HUMANISTYCZNYCH"
          elementow odrozniajacych katolicyzm od na przyklad protestantyzmu czy islamu.
          Mimo mojego agnostycyzmu wielka przyjemnoscia odnosze sie do kultow katolickich
          jakie mialem okazje przezywac w okresie mojej "religijnosci". Kult "swietych"
          humanizuje ta religie a fakt, ze Katolicyzm nie odnosi sie dogmatycznie do
          Starego Testamentu powoduje, ze jest moralnie bardziej do strawienia. Ktos, kto
          nie traktuje Katolicyzmu zbyt powaznie (a dotyczy to w wiekszosci Polakow i
          Irlandczykow) moze w zupelnosci odczuwac moralna satysfakcje bedac HUMANISTA a
          jednoczesnie zabawic sie dosc ciekawymi i kolorowymi obrzedami katolickiego
          kultu. Takich mozliwosci nie daje ani ewangieliczny protestantyzm ani
          fundamentalistyczny islam.

          • homosovieticus Czy to może być rodowód naszego agnostyka? 22.02.04, 09:21
            "Poczynając od drugiej połowy XX wieku, wraz z rozczarowaniem, jakie przyniosły
            ludzkości scjentystyczne prądy myślowe, przyrzekające znaleźć w rozumie i w
            nauce panaceum na wszelkie zło - w tym także odpowiedzi na wszelkie dręczące
            człowieka pytania, nowoczesny sekularyzm nie odwołuje się już do nauki,
            ponieważ oskarża ją o spowodowanie - świadome lub bezwiedne - niewyobrażalnego
            we wcześniejszych epokach zagrożenia dla egzystencji gatunku ludzkiego, dla
            środowiska naturalnego i dla całej ludzkiej cywilizacji wskutek stworzenia
            broni masowej zagłady i wielu innych wynalazków, które można wykorzystać do
            złych moralnie działań, jeśli opanują je terroryści lub inni ludzie złej woli.
            Współczesny sekularyzm nabrał cech pragmatyzmu, który ze sfery swojego
            zainteresowania oficjalnie wyłącza wszystko to, co nie przynosi konkretnej,
            praktycznej korzyści współczesnemu człowiekowi. Przestał się zajmować pytaniami
            egzystencjalnymi. Nie interesuje go odpowiedź na żadne ostateczne pytanie. Jego
            centralnym punktem zainteresowania staje się odpowiedź na pytanie: Jak uniknąć
            cierpienia (w różnych jego postaciach) oraz niesprawiedliwości. Jak powiada
            znany niemiecki profesor teologii fundamentalnej i dogmatycznej Peter Neuner
            (Psychospołeczne i polityczne uwarunkowania chrześcijaństwa dziś, w:
            Chrześcijaństwo jutra. Materiały II Międzynarodowego Kongresu Teologii
            Fundamentalnej, Lublin, 18-21 września 2001, red. M. Rusecki, Lublin 2001, s.
            239 in.), język religijny znika z życia wielu dawniej chrześcijańskich narodów.
            Liczni ludzie żyjący we współczesnych zsekularyzowanych społeczeństwach nie
            lękają się już śmierci bez Boga, bez sakramentów świętych. W swoim codziennym
            życiu całkowicie obywają się bez Niego i nie mają przy tym poczucia
            jakiejkolwiek straty. Także w konfrontacji ze śmiercią i kwestiami
            ostatecznymi, dotyczącymi ich własnej egzystencji, nie popadają w jakieś
            szczególne zwątpienie, rozpacz czy poczucie beznadziejności. Sprawdza się to,
            mówi Neuner, co w XIX wieku powiedział August Comte: Dla wielu ludzi Bóg
            odszedł, nie pozostawiając żadnych śladów.
            To wszystko są fakty, z którymi kapłani w krajach zachodnich spotykają się na
            co dzień. Polscy kapłani, pracujący zwłaszcza w wielkich miastach, również
            spotykają się z nimi coraz częściej.
            W tej sytuacji rodzi się pytanie: czy współczesny kryzys religii, wyrażający
            się w sekularyzmie, jest zjawiskiem linearnym i nieodwracalnym?
            Mamy nadzieję, że tak nie jest. Kryzys wiary i postaw z niej wynikających
            towarzyszy Kościołowi od początku jego istnienia. Ślady tego zjawiska
            odnajdujemy już w czasach apostolskich. Nie można, jak powiada holenderski
            profesor teologii pastoralnej z Katolickiego Uniwersytetu w Nijmegen Johannes
            A. Van der Ven (Współczesne kontestacje chrześcijaństwa. Sekularyzacja czy
            desekularyzacja?, w: Chrześcijaństwo jutra, s. 187 in.), patrzeć na historię
            chrześcijaństwa z perspektywy "utraconego raju", ponieważ nigdy ono czymś takim
            nie było. W pierwszych trzech wiekach swojego istnienia Kościół był religią
            mniejszości. Jak mówi socjolog Rodney Stark, około 100 roku po narodzeniu
            Chrystusa żyło na świecie nie więcej niż 7 tysięcy chrześcijan, a ok. roku 200 -
            mniej więcej 200 tysięcy, na ok. 60 milionów ówczesnej populacji. Po edykcie
            mediolańskim z 313 roku chrześcijaństwo stało się religią państwową i
            chrześcijan znacznie przybyło. Ale już św. Augustyn (zm. 430 r.) skarżył się,
            że spośród chrześcijańskich mieszkańców Hippony z drugiej połowy IV wieku tylko
            niewielu regularnie uczęszczało do kościoła, a niektórzy pojawiali się w nim
            tylko z okazji największych świąt. Nawet w średniowieczu, kiedy chrześcijaństwo
            zakorzeniło się już bardzo mocno, w wielu europejskich krajach pobożność
            większości chrześcijan pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Tym bardziej w
            czasach nowożytnych. Pastor Krumacher z Berlina skarży się w 1847 roku, że
            tylko 6 proc. mieszkańców tego miasta chodzi do kościoła. Nie podobna w sposób
            naturalny przewidzieć, co będzie z religią w przyszłości; czy będzie się
            rozwijać, czy też zanikać.
            Jak zgodnie twierdzą dziś uczeni, nie istnieją żadne prawa rządzące religią,
            które pozwalałyby przewidzieć jej przyszłość. Formułowane w XIX i jeszcze w XX
            wieku prawa społeczne i kulturowe okazały się jeszcze jedną ze scjentystycznych
            fikcji i zniknęły już z badań naukowych. Wszystko wskazuje raczej na to, że
            sekularyzm nie rozwija się linearnie, że osiągnąwszy w ostatnich
            dziesięcioleciach XX w. w wielu społeczeństwach swoje apogeum, dziś się
            załamuje, a religijność wraca do tych społeczeństw szeroką falą. Niektórzy
            uważają, że współczesny świat emanuje wprost religijnością. Zdaniem takich
            wybitnych socjologów, jak Peter Berger i Thomas Luckmann (patrz P. Neuner,
            op.cit., s. 241), religia w Europie i Ameryce - mimo zdawać by się mogło
            spektakularnego zwycięstwa sekularyzmu w życiu publicznym - wcale się nie cofa
            i bynajmniej nie znika z życia milionów ludzi. Stała się tylko mniej uchwytna,
            mniej określona i mniej kościelna, poddała się bowiem wpływom postmodernizmu.
            Obraz Boga, utracony w procesie sekularyzacji przez wielu ludzi, wraca do ich
            świadomości, ale jest to już obraz przetransformowany, obraz Boga
            niechrześcijański, który charakteryzuje się, jak mówi cytowany już Van der Ven
            (s. 195), następującymi cechami:
            1. Nie ma w nim wyobrażenia Boga absolutnie transcendentnego. Bóg nie jest już
            uważany za bezpośrednią i kontrolującą wszystko, co dzieje się w życiu,
            przyczynę. Nie traktuje się Go jako wszechmocnej Istoty wpływającej
            bezpośrednio na losy świata i ludzi. W miejsce tego przyjmuje się tzw.
            immanentną transcendencję Boga, działającego w człowieku niezależnie od
            jakiegokolwiek działania Kościoła. Przez wielu ludzi powracających do nowej
            religijności odrzucane są takie rzeczywistości, jak: Kościół hierarchiczny,
            kapłaństwo, posłuszeństwo nakazom i zakazom religijnym, poczucie grzechu, winy,
            pokuty itd. Podobnie jak dla Spinozy, także dla wielu współczesnych ludzi Bóg
            stanowi wewnętrzną przyczynę wszechrzeczy, co oznacza, że wszystkie rzeczy i
            wszyscy ludzie są w Bogu i poruszają się w Nim, chociaż nie znaczy to, że się z
            Bogiem utożsamiają. W konsekwencji więc przyjęcia obrazu Boga bez wymiaru
            transcendentnego wykluczone zostają ze świadomości wielu ludzi takie religijne
            pojęcia, jak ingerencja Boża w losy ludzi i świata, Opatrzność Boża oraz
            działania Boże.
            2. Drugą cechą owego przetransformowanego obrazu Boga i wiary w Niego jest
            swojego rodzaju powrót starego politeizmu, który przybiera dziś formę
            politeizmu postmodernistycznego. Przywoływany już wcześniej Van der Ven, mówiąc
            o tych sprawach, cytuje Józefa Brodskiego, który powiedział następujące słowa:
            To, że złamaliśmy pozycję starych bogów i wyrzuciliśmy ich z im poświęconych
            świątyń, nie oznacza, że przestali oni istnieć. Ci starzy bogowie,
            symbolizowani przez dramaty, konflikty, paradoksy, dylematy i sprzeczności
            ludzkiej egzystencji, odżywają dziś w duszach wielu ludzi, wierzących w
            najrozmaitsze, niezwiązane niczym z chrześcijaństwem siły duchowe, wyobrażane
            niegdyś przez takich bożków, jak Tyche - przypadek, Ananke - konieczność, i
            Moira - los, a także w moce i energie, o których mówi spirytyzm, astrologia i
            magia. Ludzie przyjmujący taki obraz Boga nie widzą już w Nim jedynego,
            decydującego o wszystkim Stwórcy świata. Są zwolennikami raczej politeizmu,
            swojego rodzaju neopogaństwa, niż monoteizmu. Jest to tak zwany politeizm
            postmodernistyczny. Jego przykładem jest dziś, wspominany już wcześniej, New
            Age, któremu Stolica Apostolska poświęciła jeden z ostatnich dokumentów.
            Przedstawił go kard. Paul Poupard, przewodniczący Papieskiej Rady do spraw
            Kultury, który przy okazji tej prezentacji powiedział, że czy się to komu
            podoba, czy nie, toczy się dziś walka o umysły i serca ludzkie między
            chrześcijaństwem a nowymi
            • homosovieticus Re: Czy to może być rodowód naszego agnostyka?cd 22.02.04, 11:57
              że czy się to komu podoba, czy nie, toczy się dziś walka o umysły i serca
              ludzkie między chrześcijaństwem a nowymi ideologiami i kultami. New Age zaciera
              różnice między Stwórcą a stworzeniem, między dobrem i złem. Prąd ten,
              odmawiając konfrontacji ze śmiercią i cierpieniem, jak mówi kard. Poupard, oraz
              odrzucając pojęcie grzechu, prowadzi do destrukcji społecznej. Nie podejmuje
              próby racjonalnego budowania przyszłości, a koncentruje się na irracjonalnym
              przepowiadaniu jej z gwiazd. Ewangelie, w tym ewangeliczną przypowieść o
              talentach, która poleca człowiekowi wszechstronny rozwój, zastępuje horoskopami
              i wróżbami. Odrzuca przy tym odkupienie, przyjmując tezę o panteistycznym
              wtopieniu się człowieka w kosmos.
              3. Trzecią cechą owego postmodernistycznego obrazu Boga jest traktowanie Go
              jako rzeczywistości nieosobowej. Ludzie pozostający pod wpływem takiego
              myślenia nie uważają Boga za osobę, lecz za nieosobowe tchnienie, za wewnętrzną
              moc, za impuls do działania, za nieosobową energię i dynamicznie działającą
              siłę, która w człowieku żyje, która jest bodźcem do działania i która otaczając
              go całkowicie, jednocześnie go w sobie zawiera. Należy zaznaczyć jednak, że w
              świadomości wielu współczesnych ludzi Bóg jawi się także jako jednocześnie
              nieosobowy i osobowy. Uważają oni, że są to dwa aspekty Jego Natury. Gdy o Bogu
              myślą - traktują Go jako rzeczywistość nieosobową, gdy natomiast się do Niego
              modlą - widzą w Nim osobę.
              4. Czwartą cechą postmodernistycznego obrazu Boga jest jego aikoniczność, tzn.
              niemożność ujęcia Boga w jakichkolwiek zmysłowych czy intelektualnych
              przedstawieniach i wyobrażeniach. Wydaje się, że wraca tu apofatyczna,
              negatywna teologia, charakterystyczna zwłaszcza dla myśli neoplatońskiej, która
              wyraża przekonanie, że o Bogu można powiedzieć tylko to, kim i czym On nie jest.
              Wracając do zjawiska właściwie rozumianej sekularyzacji, która oddziela sacrum
              od profanum, należy zaznaczyć, że w swojej istocie nie jest ona czymś wrogim
              chrześcijaństwu. Jak za Gogartenem mówi Peter Neuner (op.cit., s. 239)
              oddzielenie sacrum od profanum nastąpiło już w Księdze Genesis. Zawarty w niej
              opis stworzenia świata odbiera bowiem gwiazdom przypisywaną im w starożytnych
              wierzeniach boskość i wszelkie stworzenie oddaje pod opiekę człowiekowi. Tekst
              z Genesis stanowi doniosłe w swoich skutkach odmitologizowanie świata i jego
              sekularyzację we właściwym rozumieniu tego słowa. Świat został tu potraktowany
              jako rzeczywistość świecka, pozbawiona boskich mocy, oddana w opiekę
              człowiekowi, a nie wroga mu i nad nim panująca. W tym kierunku idzie cała
              historia zbawcza. Pogardzana i traktowana w różnych starożytnych filozofiach
              jako źródło wszelkiego zła materia zostaje przez Objawienie niesłychanie
              dowartościowana. Bóg stwarzający materię sam nazywa ją dobrą. Chrystus,
              Zbawiciel świata i wszystkich ludzi, wciela się w ludzkie, materialne ciało.
              Prawda ta, jak wiemy, wywołała gwałtowny sprzeciw platoników, a potem
              neoplatoników, którzy jakiekolwiek łączenie Boga z materią uważali za kompletny
              absurd i bluźnierstwo. Tymczasem chrześcijaństwo, zgodnie z nauką Chrystusa,
              głosi, że Bóg akceptuje doczesność i ludzkie dzieła. Każe rozwijać dane nam
              zdolności i modlić się o chleb powszedni potrzebny na dziś. To przecież
              Chrystus wyraźnie odróżnia sacrum od profanum, gdy mówi: co Bożego Bogu, a co
              cesarskiego cesarzowi. Ale jednocześnie jednoznacznie broni tego, co Boże,
              przed zachłannością cesarza. Nie zgadza się na to, aby cesarz zasiadał na
              ołtarzu, aby rościł sobie pretensje do ludzkich sumień i ludzkich dusz, aby
              decydował o prawdach wiary i o ludzkiej moralności. I właśnie tego, podobnie
              jak i całego orędzia Chrystusowego, mamy obowiązek pilnie strzec we
              współczesnych pluralistycznych i demokratycznych społeczeństwach, których
              prawodawstwa ośmielają się ustanawiać prawa przeciw Bogu i przeciw
              ustanowionemu przez Niego prawu moralnemu.
              Przed czterdziestoma laty ojcowie soborowi stanęli wobec pytania: Jaką postawę
              powinien zająć Kościół katolicki wobec współczesnego pluralizmu, liberalnej
              demokracji i sekularyzacji współczesnych państw.
              Ojcowie soborowi bez zastrzeżeń zaakceptowali te rzeczywistości. Docenili
              bowiem proces rozwoju społeczeństw w kierunku wolnego od totalitaryzmu,
              demokratycznego, pluralistycznego i charakteryzującego się neutralnością
              światopoglądową państwa, które, co zrozumiałe, musi ustalać normy i prawa
              obowiązujące wszystkich obywateli, prezentujących różne światopoglądy,
              przekonania religijne i postawy moralne. Takie pluralistyczne państwo z
              konieczności przyjmuje za normę ustalanego kodeksu postępowania i zachowań
              obywateli pewien minimalizm etyczny, na który jest zgoda większości
              społeczeństwa, reprezentowanego przez jego demokratycznie wybranych
              przedstawicieli parlamentarnych.
              Sobór Watykański II zaakceptował pluralizm jako prawo do swobodnego rozwoju
              różnych grup społecznych. Zaakceptował politykę państwową, której decyzje są
              wypadkową stałych dyskusji i ustawicznego dialogu prowadzonego pomiędzy różnymi
              grupami społecznymi, wzajemnie się kontrolującymi w demokratycznym
              społeczeństwie. Jest rzeczą jasną, że pluralizm nie może się obejść bez
              właściwie pojętej tolerancji, która wyraża uznanie wartości innego człowieka,
              która przyzwala na jego wolność nienaruszającą wolności innych ludzi, która
              wyraża szacunek wobec jego światopoglądu i która pozwala ludziom różniącym się
              światopoglądowo, religijnie, narodowościowo czy rasowo żyć obok siebie w pokoju
              i wzajemnym szacunku. W demokratycznych państwach pluralizm jest dziś faktem.
              Nie powinno się go jednak ani gloryfikować, ani demonizować. Pluralizm nie jest
              bowiem w stanie spełnić roli czarodziejskiej formuły, za pomocą której można by
              rozwiązać wszystkie problemy społeczne, jak to głoszą liczni liberalni politycy
              i ich media. Trzeba przy tym pamiętać o tym, że pluralizm, pojęty jako ślepe
              akceptowanie wszelkich różnic, w tym także najróżniejszych anomalii i
              skrajności - politycznych, ideologicznych, światopoglądowych i etycznych - nie
              jest w stanie stać się siłą integrującą, skupiającą wszystkich czy choćby
              większość członków społeczności przy jakichś wspólnych celach i zadaniach, od
              czego przecież zależy los tej społeczności. Przeciwnie, pluralizm - pojęty jako
              całkowita wolność od wszystkiego i do wszystkiego - prowadzi do dezintegracji
              społeczeństwa. Gdyby ustanowiono tak skrajnie rozumiany pluralizm, każde
              przyjmujące go państwo szybko uległoby rozpadowi.
              Pokojowe współżycie różnych ludzi i grup społecznych w każdym normalnym
              społeczeństwie wymaga określonej wspólnej zasady, wspólnej bazy ponad
              wszystkimi różnicami i podziałami. Taką bazą może być tylko wspólna płaszczyzna
              wartości etycznych. Integrujący społecznie, a nie destrukcyjny pluralizm
              potrzebuje więc, jak za Schmittem powtarza P. Neuner (op.cit., s. 247),
              określonych ram, których sama demokracja nie jest w stanie ustanowić i od
              których nie wolno jej się uwalniać. W każdej zatem zdolnej do funkcjonowania,
              liberalnej, pluralistycznej demokracji u podstaw praw ustanawianych w
              rezultacie dyskusji parlamentarnej powinien znajdować się niezależny od woli
              parlamentarzystów i ogólnie akceptowalny kodeks niezmiennych wartości, bez
              którego każda demokracja zmierza do zwyrodnienia, nawet w postaci jakiejś formy
              totalitaryzmu, kiedy nieliczni wybrani do parlamentu ludzie zaczną ustanawiać
              prawa godzące w podstawowe prawa człowieka, prawa sprzeczne z Dekalogiem i
              prawem naturalnym. To przecież zdarzało się już w historii.
              Doktryna pozytywizmu prawnego, którą przyjmują dziś liberalne demokracje,
              odrzucająca istnienie niezależnych od parlamentu ram etycznych, a także
              istnienie niezależnego od ludzkiej woli ładu moralnego, danego człowiekowi z
              natury, może doprowadzić społeczeństwa do niedających się wprost opisać
              nieszczęść. Na zasadzie pozyty
              • Gość: homosovieticus Re: Czy to może być rodowód naszego agnostyka?cd+1 IP: *.gdynia.mm.pl 22.02.04, 13:11
                Konferencja JE księdza biskupa Stanisława Wielgusa, ordynariusza płockiego,
                wygłoszona do księży profesorów Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego
                w Warszawie

                Jako ludzie żyjący od lat życiem Kościoła i tak bardzo zintegrowani z
                kapłańskim posłannictwem, odnotowujący przy tym wszelkie - pozytywne i
                negatywne - zjawiska w życiu religijnym współczesnego człowieka, dostrzegamy
                niezwykle dynamiczne zmiany natury ideowej zwłaszcza młodych pokoleń, w tym
                także młodzieży seminaryjnej, z którą od lat pracujemy jako profesorowie i
                wychowawcy. Jest, moim zdaniem, wiele przyczyn tych zmian.
                Przyspieszony, dokonujący się w postępie geometrycznym rozwój nauki i
                technologii powoduje między innymi zmianę obrazu świata w mentalności
                współczesnego człowieka. Niegdyś był to obraz niezmienny. Wszystko wydawało się
                ludziom trwałe, nienaruszalne, takie samo przez całe lata, a nawet wieki. W
                ostatnich wiekach, dzięki lawinowo następującym odkryciom naukowym w różnych
                dziedzinach wiedzy - zwłaszcza w naukach matematyczno-przyrodniczych,
                medycznych i technicznych, ustalenia naukowe - zarówno dotyczące makrokosmosu,
                jak i mikrokosmosu - poddawane są ciągłej, niekończącej się rewizji. Pociąga to
                za sobą ustawiczne zmiany cywilizacyjne i kulturowe w zakresie życia
                codziennego. Zmiany te są przy tym coraz szybsze i coraz głębsze. Wystarczy
                przywołać w tym względzie wpływ na życie współczesnego człowieka rewolucji
                elektronicznej i informatycznej, która dokonała się tak niedawno i jeszcze
                trwa, by nie mieć co do tego większych wątpliwości.
                W konsekwencji tych ustawicznych zmian w świadomości współczesnych społeczeństw
                coraz powszechniej utrwala się przekonanie, że także prawdy wiary i zasady
                moralne należy traktować jako rzeczywistość podlegającą heraklitejskiemu prawu
                zmienności.
                Nie tylko zmieniający się pod wpływem odkryć naukowych obraz świata wpływa na
                to zjawisko.
                Ogromny wpływ na dynamiczne i relatywistyczne traktowanie rzeczywistości
                religijnej miały i mają określone - oświeceniowej zwłaszcza proweniencji -
                filozofie i ideologie. W naszych czasach taki wpływ na świadomość milionów
                ludzi ma ideologia materialistycznego neomarksizmu, kwestionująca konsekwentnie
                jakikolwiek transcendentny wymiar rzeczywistości; odrzucająca istnienie Boga
                oraz świata ducha, a człowieka sprowadzająca do jednego z gatunków zwierząt
                istotnie nieróżniącego się od innych. Pod wpływem neomarksizmu - który rozwija
                się dynamicznie, przybierając różne nazwy, w tym nazwę "Nowej Lewicy", od
                drugiej zwłaszcza połowy XX wieku, znajdują się w licznych krajach zachodnich
                szczególnie, ale także i u nas, ważne ośrodki polityczne, dominujące na rynku
                media oraz co należy szczególnie podkreślić, środowiska uczelniane, zwłaszcza z
                obszaru filozofii, politologii, socjologii, pedagogiki czy psychologii.
                Drugą ideologią, wpływającą w sposób jeszcze bardziej skuteczny na zmianę
                obrazu Boga, religii i Kościoła w świadomości wielu współczesnych ludzi, jest
                postmodernizm, który głosi agnostycyzm i relatywizm, i to zarówno w sferze
                moralności, z której eliminuje pojęcie grzechu oraz różnicę między dobrem i
                złem, jak i w sferze poznawczej - głosząc, że niezmienna i obiektywna prawda
                nie istnieje, a także w sferze religijnej, kiedy stawia znak równania między
                wszystkimi religiami, sektami i wierzeniami. Postmodernizm odrzuca jakiekolwiek
                stałe zasady moralne, jakąkolwiek etykę kodeksową i jakiekolwiek zakazy czy
                nakazy moralne. Zgadza się na religię, ale taką, która byłaby elementem
                światopoglądu konsumpcyjnego, to znaczy pełniłaby funkcje terapeutyczne,
                podejmowałaby działania charytatywne i dawałaby ludziom potrzebne im przeżycia,
                a zwłaszcza poczucie bezpieczeństwa; która funkcjonowałaby wyłącznie w
                horyzontalnym, doczesnym wymiarze życia ludzkiego, i która nie miałaby wymiaru
                wertykalnego, skierowanego ku Bogu i objawionemu przez Niego prawu moralnemu.
                Jeśli Bóg istnieje, to po to, mówią postmoderniści, aby służyć człowiekowi. W
                tym ujęciu to nie człowiek ma służyć Bogu, lecz Bóg człowiekowi, dając mu
                poczucie bezpieczeństwa i akceptując jego wolność do wszystkiego i od
                wszystkiego. Religia w postmodernistycznym ujęciu ma dostarczać radosnych
                przeżyć. Ma być źródłem przyjemności i zabawy dla człowieka ze współczesnego
                społeczeństwa nastawionego wyłącznie na zabawę, mocne przeżycia, seks i zakupy.
                Religia powinna bawić, pocieszać i uzdrawiać. Jeśli natomiast stawia
                jakiekolwiek wymagania, jeśli domaga się opanowania swoich instynktów,
                ofiarności, służby i wyrzeczenia - należy ją odrzucić jako fałszywą. Kościół w
                postmodernizmie traci swój autorytet w kwestiach moralnych, ponieważ jego
                zdanie traktowane jest jako głos niewiele znaczącej politycznie, ekonomicznie i
                medialnie społeczności. Przestaje być sumieniem społeczeństwa. W takim
                postmodernistycznym ujęciu traci także autorytet w kwestiach religijnych
                odnoszących się do prawdziwości i integralności nauczania wiary. Wielu ludzi
                ulegających tym bardzo lansowanym przez niezliczone media i ich autorytety
                wpływom mówi dziś wyraźnie: religia - tak, ale Kościół z jego integralnym
                depozytem - nie. Odczuwając potrzebę religii, ludzie ci popadają w
                najdziwniejsze kulty i sekty. Ulegają najbardziej irracjonalnym wpływom.
                Odrzucając wiarę w prawdziwego Boga, zaczynają wierzyć w byle co. Rynek
                odpowiada na zamówienie. Księgarnie, media i najrozmaitsze kluby pełne są
                ezoterycznych, irracjonalnych wydawnictw i treści. Pojawia się nowa postać
                bliżej nieokreślonej religii, będącej zlepkiem z odłamków najróżniejszych
                wierzeń, magii, astrologii, parapsychologii, spirytyzmu itd., a przy tym
                ostrej, bezwzględnej krytyki Kościoła katolickiego, któremu - gdy konsekwentnie
                broni obiektywnej prawdy, rozumu i niezafałszowanej wiary - zarzuca się
                fanatyzm i nienawiść. Modelową religią tego typu jest oparty na
                astrologicznych, całkowicie irracjonalnych dywagacjach, New Age ze swoim
                majaczeniem o przechodzeniu ludzkości z pełnej nienawiści i wojen
                chrześcijańskiej "epoki Ryb" w pochrześcijańską, ogarniętą wiecznym pokojem i
                miłością "epokę Wodnika". Te mrzonki nie są zresztą czymś nowym. Mają swoje
                zakorzenienie w pradawnych mitach o utraconym "złotym wieku", a w sposób
                szczególnie jednoznaczny wyraziły się w wizjach dwunastowiecznego autora
                Joachima de Fiore (rozróżniającego trzy epoki w historii ludzkości: Ojca, Syna
                i epokę wiecznego pokoju Ducha Świętego, rozpoczynającą się jakoby w jego
                czasach). Zatem nie jest to żaden "New Age", lecz "Old Age". Te i inne elementy
                postmodernistycznej ideologii trafiają dziś do wielu współczesnych ludzi,
                nierzadko katolików, powodując istotne zmiany w ich rozumieniu religii
                Chrystusowej. Z tej ideologii rodzi się między innymi nieintegralne traktowanie
                wiary katolickiej, co wyraża się w słyszanych przez nas nieraz sformułowaniach:
                Jestem katolikiem, ale nie odpowiada mi ta i ta prawda wiary, albo to i tamto
                przykazanie itd. Skoro wszystko się zmienia - myślą tacy ludzie - to zmianom
                musi podlegać także depozyt wiary katolickiej, a zwłaszcza obraz Boga, a także
                obraz religii, Kościoła, człowieka, prawa moralnego itd. Z takiej postawy
                zrodził się niebezpieczny dziś, fałszywie rozumiany pluralizm teologiczny,
                stawiający znak równania między wszelkimi religiami, a także pluralizm etyczny,
                eliminujący pojęcie obiektywnego dobra moralnego, zła i różnicy między nimi.
                Współczesny angielski poeta Steave Turner w swoim pełnym ironii wierszu
                zatytułowanym "Credo" tak przedstawia światopogląd współczesnego zachodniego,
                poddanego ideologii postmodernizmu człowieka:
                Wierzy tylko w to, że Jezus był dobrym człowiekiem, podobnie jak Budda, Mahomet
                i my sami.
                Wierzy, że był niezłym kaznodzieją, choć nie uważa, żeby wszystkie jego morały
                były dobre i potrzebne.
                Wierzy, że wszystkie religie są w zasadzie takie same, ponieważ wszystkie
                wierzą w miłość i dobroć,
              • Gość: homosovieticus Jeszcze raz cd+1 przepraszam za pomyłkę! :) IP: *.gdynia.mm.pl 22.02.04, 13:22
                Na zasadzie pozytywizmu prawnego działało prawodawstwo Niemiec hitlerowskich, w
                których zgodnie z wydawanym prawem okrutnie eliminowano upośledzonych, a także
                Żydów, Cyganów i Słowian. Odrzucenie ram obiektywnych wartości etycznych i norm
                moralnych prowadzi do etycznej dowolności i daje możliwość najróżniejszych
                manipulacji prawnych, społecznych i politycznych. Owe niezależne wartości i
                normy etyczne winny być traktowane jako oczywiste i niepotrzebujące żadnego
                umotywowania, tak jak powszechnie - przynajmniej dotychczas - przyjmowane jest
                siódme przykazanie Dekalogu: Nie kradnij. Takie podstawowe, odwołujące się do
                Boga i niezależne od ludzkich instancji normy, chroniące godność ludzkiej osoby
                i jej fundamentalne prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, chroniące
                małżeństwo jako trwały związek mężczyzny i kobiety, chroniące rodzinę jako
                jedyną naturalną wspólnotę decydującą o istnieniu i właściwym rozwoju
                społeczeństwa - powinny się znaleźć u podstaw każdej konstytucji w
                demokratycznym państwie, aby stanowić punkt odniesienia dla wszelkich innych
                praw w nim ustanawianych.
                Te podstawowe, niezależne od woli ludzkich ustawodawców wartości, kwestionowane
                dziś powszechnie przez lewicowych liberałów, nie stanowią ograniczenia
                właściwie rozumianego pluralizmu. Przeciwnie, one go umacniają, tak jak
                umacniają demokrację. Demokracja bowiem żyje i nie ulega zwyrodnieniu tylko
                dzięki etycznym regułom i wartościom, których sama nie ustanawia, bo to ją,
                zdaną na zmienną wolę wyborców, przerasta. Ogólna korupcja, rozszalały egoizm
                dzikiego kapitalizmu, powszechna nieuczciwość w interesach, słabość prawa przy
                bezkarnej przestępczości, zbrodnie tzw. aborcji, eutanazji i niemoralnych
                doświadczeń genetycznych, zagrożenie ludzkości przez terroryzm i broń masowej
                zagłady, oszustwa i malwersacje na kosmiczną skalę - to skutki zniszczenia
                moralnego fundamentu współczesnych społeczeństw demokratycznych, które
                odrzuciły busolę prawa Bożego i naturalnego. Jeszcze raz sprawdza się teza, że
                wszelkie kryzysy - społeczne, polityczne, ekonomiczne, ekologiczne i inne -
                mają swoją podstawę w kryzysie moralnym współczesnych społeczeństw, wynikłym z
                przeżywanego w nich kryzysu religii chrześcijańskiej. Widzimy to gołym okiem
                także w naszym kraju.
                Działania współczesnego człowieka, dysponującego ogromną wiedzą i
                niewyobrażalną już dla przeciętnego umysłu technologią, mogą być wielkim
                dobrodziejstwem dla ludzkości, ale mogą też prowadzić ją do zguby, jeśli
                podejmowane będą - jak się to dziś powszechnie czyni - bez liczenia się z
                Bogiem. Na koniec emitowanego w ubiegłym roku w telewizji (Program I, 21 lutego
                2003 r., godz. 22.00) amerykańskiego filmu "Dawca", opowiadającego o
                fikcyjnych, przynajmniej na razie, przeszczepach ludzkich głów i tragicznych
                tego konsekwencjach, zamieszczono, jako swojego rodzaju memento, zdanie
                Richarda Lewisa, który obserwując pozbawione etycznego wymiaru badania naukowe,
                woła z niepokojem: Co stanie się z nami, jeśli nasz los, zamiast w rękach Boga,
                znajdzie się w rękach ludzkich? Uzupełnilibyśmy te słowa naszymi obawami: Co
                stanie się z ludzkością, jeśli jej los znajdzie się w rękach terrorystów,
                nienawidzących Boga i chrześcijaństwa ateistów, nieodpowiedzialnych przed nikim
                uczonych czy egoistycznych i kompletnie skorumpowanych polityków i ich mediów?
                Co do pluralizmu, to nawiasem mówiąc, w różnych zachodnich liberalnych
                społeczeństwach są niestety tylko jego pozory.
                W prawie każdej z tych demokracji istnieją olbrzymie grupy ludzi
                nieposiadających żadnego wpływu na życie ich kraju ani żadnych szans na taki
                wpływ. Wszędzie istnieją potężne aparaty biurokratyczne, silne i dobrze
                zorganizowane grupy interesów dysponujące wielkim kapitałem i mediami, a także
                mniej lub bardziej jawne stowarzyszenia i partie o olbrzymich wpływach. Grupy
                te, koterie i partie, paraliżują bardzo często swobodne współdziałanie różnych
                sił społecznych i ponad nimi realizują swoje ideologiczne, polityczne i
                ekonomiczne interesy. Między innymi w dobie obecnej bardzo konsekwentnie
                realizują hasła zaczerpnięte z ateistycznej filozofii oświeceniowej,
                wysuwającej postulat dechrystianizacji narodów oraz tworzenia całkowicie
                ateistycznych państw i społeczeństw. Działania te zogniskowane są wokół
                dezyderatu całkowitego wyzwolenia człowieka od jakiegokolwiek wpływu na niego
                religii, zwłaszcza katolickiej, i od moralności odwołującej się do Boga. Od
                wielu lat program ten realizowany jest w niektórych państwach konsekwentnie,
                krok po kroku, zwłaszcza za pomocą stworzonych przez siebie sił politycznych,
                potężnych mediów i opanowanych parlamentów, które sukcesywnie ustanawiają
                antychrześcijańskie prawa, takie jak nieskrępowana tzw. aborcja, eutanazja,
                homoseksualne małżeństwa czy nieetyczne eksperymenty genetyczne.
                Siły te, w imię wygodnego dla nich pozytywizmu prawnego, który pozwala im na
                ustanawianie takich praw, bronią się zaciekle - o czym była już mowa - przed
                wprowadzeniem do preambuły konstytucji europejskiej odwołania się do Boga,
                ponieważ to burzy ich ateistyczną wizję rzeczywistości, człowieka i przyszłej
                Europy. Bez żadnej wątpliwości takie ateistyczne widzenie świata siły te będą
                narzucać wszystkim narodom, które się im poddadzą.
                Prawdziwy pluralizm, który polega na autentycznym pluralizmie mediów, kapitału,
                wpływów społecznych oraz politycznych, nie pozwala na zdominowanie większości
                przez dobrze zorganizowaną, bogatą i dysponującą wielką władzą polityczną
                mniejszość. Nie pozwala na nieograniczony darwinizm społeczny, który sprawia,
                że bardzo liczni słabsi i biedniejsi stają się jeszcze słabsi i jeszcze
                biedniejsi, podczas gdy nieliczni bogaci i silni stają się jeszcze bogatsi i
                jeszcze silniejsi, jak się to dzieje na naszych oczach.
                Prawdziwy pluralizm jest w stanie obronić społeczeństwo przed relatywizmem i
                nihilizmem, które dziś szczególnie mu zagrażają. Prawdziwy pluralizm ma bowiem
                korzenie chrześcijańskie. Sięga wspominanego już wcześniej, a dokonanego przez
                Chrystusa rozdziału sacrum od profanum. Sięga średniowiecznej doktryny o dwóch
                władzach - papieskiej i cesarskiej. Sięga czasów reformacji i kapitalnej
                postawy wobec niej polskiego króla Zygmunta Augusta, który wbrew powszechnie
                przyjętej na Zachodzie i łamiącej ludzkie sumienia zasadzie cuius regio eius
                religio uroczyście ogłosił i uprawomocnił prawnie swoje stanowisko, wyrażone
                słowami: "Nie jestem panem waszych sumień".
                Ten prawdziwy pluralizm wyrastał z obiektywnie istniejącego, niezmiennego
                fundamentu, którym było Boże i naturalne prawo oraz niewzruszone przekonanie o
                obiektywnym, absolutnym charakterze prawdy i dobra.
                Współcześnie szerzący się postmodernistyczny pluralizm, który pozornie każdemu
                przyznaje rację i pozornie szanuje dobro każdego, w gruncie rzeczy jest
                narzędziem mającym służyć do dechrystianizacji narodów, do zastąpienia
                krytykowanego dziś coraz zajadlej judeochrześcijańskiego etosu
                etosem "poprawności politycznej". I to jest w nim elementem stałym. Wszystko
                inne jest subiektywne, indywidualne i relatywne. Ludzi w nim nie łączy nic
                stałego: ani religia, ani rozum, ani prawda, ani wspólne dobro, ani natura, ani
                ojczyzna. Wszystko zostało już zakwestionowane. I wszystko jest dozwolone.
                Takie widzenie świata i takie postawy przenikają świadomość nie tylko
                zachodnich społeczeństw. Szeroką falą - przez media, przez filmy, przez
                medialne, specjalnie dobrane autorytety - przenikają także świadomość Polaków.
                Tego Narodu, do którego zostaliśmy posłani, aby głosić mu niezmienną, wiecznie
                aktualną Chrystusową Ewangelię, aby ten Naród moralnie ratować i umacniać jego
                prawdziwą katolicką wiarę.
                Pastoraliści i socjologowie katoliccy (por. P. Neuner, op.cit., s. 263) mówią o
                trzech sposobach stawiania czoła tym neomarksistowskim, postmodernistycznym i
                wszelkim innym libertyńskim wyzwaniom wobec Kościoła katol
            • _agnostyk Walka z wiatrakami wspolczesnego katolicyzmu. 22.02.04, 17:25
              Probowales znalesc moj rodowod homosovieticus a ukazales manowce wspolczenego
              religianctwa. W Twojej dlugiej wypowiedzi sa spostrzezenia z ktorymi mozna sie
              zgodzic ale nie maja one nic wspolnego z tytulowym tematem. Twoja analiza
              przypomina dzialania sredniowiecznych medykow, ktorzy na kazda chorobe mieli
              jedno "lekarstwo" - spuscic krew. Moj agnostycyzm (i podejrzewam, ze nie tylko
              moj) nie ma nic wspolnego z przyczynami jakie podales. Bylem przeciez jak
              wiekszosc Polakow zyjacych pod komuna zazartym wielbicielem tradycji kultu
              katolickiego. Opozycja KK wobec komuny byla ogromna motywacja by nie wnikac w
              teologiczne szczegoly tylko zanurzyc sie w narodowym solidaryzmie. W czarno-
              bialym swiecie PRL-u wybor dla mlodego chlopca uczeszczajacego na lekcje
              religii byl prosty tak dlugo jak chodzilo o walke z oczywistym zlem I
              kultywowanie wizji Mamusi Marysi. Najmadrzejszym posunieciem KK jest praktyczna
              banicja Starego Testamentu. Wtedy katolicyzm widac przez slodki pryzmat kultu
              Maryjnego i bardzo przyzwoitych swietych a monster Jehowa znika gdzies w
              odchlani. Ale sa granice w ktorych mozna oglupic rozum. Szczegolnie jak
              retoryka misji indoktrynacyjnej wykracza poza wyzej nakreslone ramy. Wiec
              pozwol, ze przedstawie Ci PRAWDZIWY RODWOD AGNOSTYKA. A zaczal sie on w
              kosciele w czasie rekolekcji Wielkanocnych, kiedy jako uczen 9-tej klasy
              sluchalem kaznodzieja-misjonarza, ktory specjalnie przyjechal do naszej parafii
              I popsul wszystko co tak misternie poukladali w mojej glowie lokalni zakonnicy.
              Temat tej rekolekcji byla "marnosc" naszej istoty i nedzna przyszlosc jaka nasz
              czeka, jezeli sie nie "nawrocimy". Trudno mi przypomniec te wszystkie gromy
              jakie padaly na glowy zebranych wiernych bo po pewnym czasie przestalem na nie
              zwracac uwage a zaczalem sie przygladac publice. Ludzie stali jak w transie,
              oniemieli obrazem katorg jakie ich czeka, biedni prosci ludzie, zmeczeni
              zmaganiem sie z zyciem w komunie, a teraz potepiani za rzeczywiste czy
              urojone "grzechy". W pewnym momencie wyrwal mnie z letargu glos
              kaznodzieja: "kto wierzy w Boga niech wstanie". Tlum poslusznie wstanal a ja
              biedny mlody chlopak stalem jak mlodemu przystalo a chcialem usiasc.
              Tak postala inspiracja by skonczyc z powierzchowna religijnoscia I zaczac sie
              na prawde interesowac co jest w tych dogmatach. Pierwsze strony Starego
              Testamentu ociekajace krwia I sadyzmem stanowily otwarcie oczow. I TAK
              ROZPOCZAL SIE PRAWDZIWY RODOWOD AGNOSTYKA.

              • homosovieticus Nie walcz z religią podejdz do płota i przeczytaj 22.02.04, 18:29
                _agnostyk napisał:

                > Probowales znalesc moj rodowod homosovieticus a ukazales manowce wspolczenego
                > religianctwa. W Twojej dlugiej wypowiedzi sa spostrzezenia z ktorymi mozna
                sie
                > zgodzic ale nie maja one nic wspolnego z tytulowym tematem. Twoja analiza
                > przypomina dzialania sredniowiecznych medykow, ktorzy na kazda chorobe mieli
                > jedno "lekarstwo" - spuscic krew. Moj agnostycyzm (i podejrzewam, ze nie
                tylko
                >
                > moj) nie ma nic wspolnego z przyczynami jakie podales. Bylem przeciez jak
                > wiekszosc Polakow zyjacych pod komuna zazartym wielbicielem tradycji kultu
                > katolickiego. Opozycja KK wobec komuny byla ogromna motywacja by nie wnikac w
                > teologiczne szczegoly tylko zanurzyc sie w narodowym solidaryzmie. W czarno-
                > bialym swiecie PRL-u wybor dla mlodego chlopca uczeszczajacego na lekcje
                > religii byl prosty tak dlugo jak chodzilo o walke z oczywistym zlem I
                > kultywowanie wizji Mamusi Marysi. Najmadrzejszym posunieciem KK jest
                praktyczna
                >
                > banicja Starego Testamentu. Wtedy katolicyzm widac przez slodki pryzmat kultu
                > Maryjnego i bardzo przyzwoitych swietych a monster Jehowa znika gdzies w
                > odchlani. Ale sa granice w ktorych mozna oglupic rozum. Szczegolnie jak
                > retoryka misji indoktrynacyjnej wykracza poza wyzej nakreslone ramy. Wiec
                > pozwol, ze przedstawie Ci PRAWDZIWY RODWOD AGNOSTYKA. A zaczal sie on w
                > kosciele w czasie rekolekcji Wielkanocnych, kiedy jako uczen 9-tej klasy
                > sluchalem kaznodzieja-misjonarza, ktory specjalnie przyjechal do naszej
                parafii
                >
                > I popsul wszystko co tak misternie poukladali w mojej glowie lokalni
                zakonnicy.
                >
                > Temat tej rekolekcji byla "marnosc"

                z "Eklezjasty" zapewne.

                naszej istoty i nedzna przyszlosc jaka nasz
                >
                > czeka, jezeli sie nie "nawrocimy". Trudno mi przypomniec te wszystkie gromy
                > jakie padaly na glowy zebranych wiernych bo po pewnym czasie przestalem na
                nie
                > zwracac uwage a zaczalem sie przygladac publice. Ludzie stali jak w transie,
                > oniemieli obrazem katorg jakie ich czeka, biedni prosci ludzie, zmeczeni
                > zmaganiem sie z zyciem w komunie, a teraz potepiani za rzeczywiste czy
                > urojone "grzechy". W pewnym momencie wyrwal mnie z letargu glos
                > kaznodzieja: "kto wierzy w Boga niech wstanie". Tlum poslusznie wstanal a ja
                > biedny mlody chlopak stalem jak mlodemu przystalo a chcialem usiasc.
                > Tak postala inspiracja by skonczyc z powierzchowna religijnoscia I zaczac sie
                > na prawde interesowac co jest w tych dogmatach. Pierwsze strony Starego
                > Testamentu ociekajace krwia I sadyzmem stanowily otwarcie oczow. I TAK
                > ROZPOCZAL SIE PRAWDZIWY RODOWOD AGNOSTYKA.
                >
                Przepraszam, że się pytam a rodzice nie wspominali o religii o Bogu?
                • _agnostyk Podszedlem do płota i nie wiem co widze 23.02.04, 05:30
                  > > Tak postala inspiracja by skonczyc z powierzchowna religijnoscia I zaczac
                  > sie
                  > > na prawde interesowac co jest w tych dogmatach. Pierwsze strony Starego
                  > > Testamentu ociekajace krwia I sadyzmem stanowily otwarcie oczow. I TAK
                  > > ROZPOCZAL SIE PRAWDZIWY RODOWOD AGNOSTYKA.
                  > >
                  > Przepraszam, że się pytam a rodzice nie wspominali o religii o Bogu?
                  Agnostyk: Przeciez bez rodzicow nie trafilbym do kosciola. Problem w tym, ze od
                  IV wieku KK nie wie dokladnie jaka jest religia i kto jest ten "Bog". Biedny
                  cesarz Konstantyn postawil na chrzescijanstwo ale nie wiedzial na jakie. Bylo
                  80 ewangelii ale kazda zaprzeczala drugiej. Ale polityka nie czekala i trzeba
                  bylo zrobic jakis porzadek. Z 80 zapisow wybrano 4 a reszta poszla na podpalke
                  razem z tak zwanymi heretykami. Ale taki pospieszne porzadkowanie nie moglo
                  zadowolic nikogo. Wersja gnostykow, ze Jezus jest synem adwersarza Jehowy
                  mialaby sens gdyby powaznie potraktowac jego meczenska smierc na krzyzu. Ale to
                  wersja Tomasza poszla na opal wiec cos z tym Starym Testamentem trzeba bylo
                  zrobic. Wybrano schowanie go na polke co bylo w pewnym sensie uklonem w strone
                  gnostykow ale nie rozwiazywalo koszmaru z Jehowa. Takze to nie zadowolilo
                  pozniej Lutra i Kalwina, ktorych ST podniecal. Dzis stary gnostycyzm zaczyna
                  sie podobac dla wielu bo odkryto wiele spalonych zapisow.
                  Jak widzisz, gdybym mial walczyc z "religia" to musialbym wiedziec wpierw z
                  jaka.



    • Gość: widz Re: Czy"Pasja"Mela Gibsona jest filmem pornografi IP: *.dyn.optonline.net 23.02.04, 06:55

      Wydaje mi sie,ze rezyserowi chodzilo tutaj o pokazanie
      zbrodni do jakich jest zdolny swiat na przestrzeni wiekow,
      i te zbrodnie Jezus Chrystus odkupil poprze swe niewyobrazalne
      cierpienia,na ktore zeslal Go Jego Ojciec kierowany niewyslowiona
      miloscia do ludzi.A zatem,dlatego jest tak tam mocno uwypuklony
      problem cierpienia,aby poprostu zwrocic uwage jakie cierpienia
      sa mozliwe do odkupienia,czyli wszystkie,te nawet najgorsze i pochodzace
      nawet z najgorszej reki.
      Wydaje mi sie,ze przeslanie tego filmu jest dosc jasne i przejrzyste,
      i nie rozumiem na czym polega problem.
      Wspolczesny swiat coraz bardziej zapomina o Bogu,zmierzajac w dosc
      niebezpiecznym kierunku,tam,gdzie cierpienia beda znacznie wieksze.
      Czyz tak trudno wyobrazic sobie dzis wojne atomowa i cierpienia ludzi
      wynikle z niej?A zatem nie rozumiem tutaj wielu postow.
      To jest film,i jego zadaniem jest podkreslenie tego zagrozenia,ktore
      w koncu nie az tak nierealne?
      pozdr.
      • Gość: widz Re: Czy"Pasja"Mela Gibsona jest filmem pornografi IP: *.dyn.optonline.net 23.02.04, 07:03

        O,przepraszam,ale nie napisalem na temat.
        Ten film jest niewatpliwie filmem pornograficznym!
        I co z tego ????
        Jest filem,ktory porusza jeden z najwaznieszych problemow
        naszej epoki,a to ze jest pornograficzny,to oznacza,ze nie
        powinni go ogladac dzieci,rowniez te dorosle,ktore i tak z niego
        nic oprocz tego nie zrozumieja!
      • _agnostyk 2 godziny okrucienstw zamyka umysl a nie otwiera 23.02.04, 16:38
        Tak jak napisales okrucienstwa zadawane Jezusowi nie s niczym specjalnym. W
        historii ludzkosci w wiekszosci cierpienia zadawano dzieki inspiracji "prawd
        objawionych" czy to w formie religiknych doktryn czy rownie balwochwalczych
        pseudoreligijnych filozofii jak komunizm czy nazizm. Jest wazne by byc
        wyczulonym na cierpienie ale rownie wazne by logicznie wywnioskowac przyczyny
        bestialstwa i jemu zapobiec. Historia Jezusa jest najlepszym przykladem, kiedy
        cierpienie ma wepchnac nas do bezmyslnosci nad absurdami calej kwesti tak
        zwanego "odkupienia". Slowo "odkupienie" implikuje, ze nastapila "tranzakcja"
        miedzy strona kupujaca a sprzedajaca. Gnostycy dosc logicznie zalozyli, ze
        Jezus jest synem innego Boga niz Jehowa, ktory chcial odkupic ludzkosc od
        Jehowy, bo wtedy taka tranzakcja miala by sens choc teologia gnostykow jest
        dziurawa jak ser z innych przyczyn. No ale dzieki politycznym ambicjom cesarza
        Konstantyna w IV wieku calosc tworczosci gnostykow i wiekszosc wczesniejszych
        ewangelii spalono czesto razem z wyznawcami. Pozostalo wiec mamic ludzi
        horororem ukrzyzowania bez wnikania w jego sens.
    • _agnostyk Protestanci bardziej podnieceni "Pasja" niz katoli 24.02.04, 18:43
      Gdzie jest Jerzy??? Pewnie organizuje dzieciarnie (najlepiej w wieku
      przedszkolnym) na wycieczki do kina na pokaz biczowania i tortur na krzyzu. W
      Ameryce w tak zwanym pasie biblijnym pastporzy wynajmuja cale kompleksy kinowe
      na masowe pokazy dla swoich podopiecznych tak by wyznawcy dostawali zbiorowego
      orgazmu a handlarze sprzedaja specjalne "gwozdzie z krzyza" za $16.99. Jestem
      pewien, ze cale kongregacje pojda z kina pod najblizszy klub strip-teasowy by
      protestowac przeciw "pornografii".
    • Gość: zadziora Wieki biznes "pasji" sie zaczal IP: *.gazeta.pl / 192.30.226.* 25.02.04, 17:30
      Maszyna do wyciskania lez ruszyla pelna para w Ameryce i Kanadzie. Kasy w kinach beda notowaly nowe rekordy. No i dobrze. Nikt nikogo przeciez nie bedzie
      zmuswzal do pojscia na ten pokaz chyba, ze bedzie duzo wycieczek malolatow. Kolezanka zony juz placze a jeszcze nie widziala filmu. Pewnie to taki trening.
      • niedowiarek Pioruny strzelaja w "Jezusa" w czasie krecenia fil 26.02.04, 23:32
        Cuda, cuda, kto nie wierzy niech uwierzy. Aktor grajacy Jezusa, Jim Caviezel
        oznajmil, ze w czasie krecenia kazania na Gorze Oliwnej zostal uderzony
        piorunem. "Tak, bylem uderzony piorunem, zajasnialem jak choinka
        Bozenarodzeniowa. Wlasnie mowilem kazanie i i dostalem". Powiedzcie mi wszyscy
        uczeni w pismie, co chcial Bog powiedziec Caviezelowi?
        Dodatkowo, oprocz pioruna Caviezel dostal kilka rzeczywistych batow, kiedy nie
        udaly sie sztuczki w czasie nagrywania. Na dowod aktor pokazuje 14 calowa
        blizne.
        • Gość: zadziora Czy jestes pewien, ze nie byly to specjalne efekty IP: *.gazeta.pl / 192.30.226.* 27.02.04, 01:03
          Jezeli nie w rzeczywistosci to przynajmniej w jazni wykonawcow
          • niedowiarek Gibson slyszy teraz mnostwo specjalnych efektow 27.02.04, 19:23
            Gość portalu: zadziora napisał(a):
            > Jezeli nie w rzeczywistosci to przynajmniej w jazni wykonawcow.
            N: w jazni wykonawcow odbijaja sie specjalne efekty dzwiekowe jak dzwiek kasy.
            Dzieki hupcwie mediow Gibson smieje sie w drodze do handlarzy pieniedzmi w
            nowoczesnej Swiatyni Mamona. Mial on szczecie jakie moze zawdzieczac "Good
            Friday The Thirteenth". Poniewaz oskarzenia o antysemityzm sie juz
            spowszechnily do roboty zabrali sie Italiance, no bo "Pasja" pokazuje Rzymian
            rownie zle jak Zydow. Ale lepiej by Gibson z Mafia nie zadzieral. Polecam
            atrykul w ostatnim Newsweeku (Amerykanskim) "The Gospel according to the
            Marquis de Sade".
            • Gość: zadziora Lunatycy uwazaja film Gibsona jest dobry dla dziec IP: *.tpl.toronto.on.ca / 192.30.226.* 27.02.04, 23:39
              No bo jak inaczej ocenic co nijaki f napisał(a): > Wstępnie pytalem sąsiadów czy obejrzą ten Film!Chęć wykazalo ponad 70 %
              > I nie będzie to wymuszone oglądanie przez dzieci filmu Pan Tadeuesz!
              > Typowy gniot obliczony na gotówkę z szkatulki dzieci dla masona Wajdy
              A wiec klasyka polskiej literatury to " gniot obliczony na gotówkę z szkatulki dzieci dla masona Wajdy" no to chyba 2 godziny biczowania i tortur sa bardziej warte
              gotowki z szkatulki dzieci. Komentarz Newsweeka (nie czytalem jeszcze) wydaje sie dotyczyc pewnych sklonnosci seksualnych jakie wykazuja niektorzy widze w
              czasie "pasji".
              • homosovieticus Prośba do Zadziory 28.02.04, 08:24
                Gość portalu: zadziora napisał(a):

                > No bo jak inaczej ocenic co nijaki f napisał(a): > Wstępnie pytalem są
                > siadów czy obejrzą ten Film!Chęć wykazalo ponad 70 %
                > > I nie będzie to wymuszone oglądanie przez dzieci filmu Pan Tadeues
                > z!
                > > Typowy gniot obliczony na gotówkę z szkatulki dzieci dla masona Wa
                > jdy
                > A wiec klasyka polskiej literatury to " gniot obliczony na gotówkę z
                szkatulki
                > dzieci dla masona Wajdy" no to chyba 2 godziny biczowania i tortur sa
                bardziej
                > warte
                > gotowki z szkatulki dzieci. Komentarz Newsweeka (nie czytalem jeszcze) wydaje
                s
                > ie dotyczyc pewnych sklonnosci seksualnych jakie wykazuja niektorzy widze w
                > czasie "pasji".

                po obejrzeniu filmu siadź zaraz do kompa i napisz jak go odebrałes.
                Bedę czekal .
                pzdr
                • Gość: zadziora Za jakie grzechy mnie karzesz homosovieticus ? IP: *.gazeta.pl / 192.30.226.* 28.02.04, 16:55
                  homosovieticus napisał:
                  > po obejrzeniu filmu siadź zaraz do kompa i napisz jak go odebrałes.
                  > Bedę czekal .
                  > pzdr
                  Moj Drogi. Ogladalem wystarczajaco duzo promocyjnego materialu, ze by wiedziec
                  co mnie czeka w kinie. 2 godziny i 6 minut "Chainsaw massacre". Widzisz jestem
                  przecietnym facetem, ktoremu czasami zoladek nie pozwala na ogladanie
                  bestialskich scen. Gdybym sobie zasluzyl ta takie przykrosci to rozumiem. Ale
                  widzisz ja nigdy nie bylem zwolennikiem tego ukrzyzowania i gdybym zyl w
                  Palestynie za czasow Jezusa to bym staral sie spotkac go i odwiesc od tego
                  przekretu "zbawienia". Zaprosilbym go na piwo, ups! na dobre wino i
                  zaproponowal bardziej ludzkie rozwiazanie niz to jakie wymyslil mu Bog Ojciec.
                  A jak by sie Ojciec postawil to pal licho Ojca.
    • Gość: Kasyx Re: Czy"Pasja"Mela Gibsona jest filmem pornografi IP: 213.25.168.* 28.02.04, 12:43
      Mój ulubiony film religijny to "Żywot Briana".
      • _agnostyk Ostatnie Pozadanie Chrystusa-film, ktory nikogo .. 29.02.04, 06:32
        ....nie zabil.
        Juz po pierwszych porannych projekcjach "Pasji" w srode w USA zaczeto donosic o
        pierwszych ofiarach wsrod widzow. Pierwsza zmarla na atak serca byla kobieta z
        Wichita, Kansas, ktora nie podolala szczytowym obrazom ukrzyzowania.

        A w odroznieniu od "Pasji" Gibsona, film Willema Dafoe, "The Last Temptation Of
        Christ" (Ostatnie Pozadanie Chrystusa) wyprodukowany w 1988 roku przez
        Universal Pictures nie spowodowal zadnych dramatycznych pertubacji serc choc
        dotyczyl watku milosnego miedzy Jezusem a Maria Magdalena jaki mial byc opisany
        w ewangeliach spalonych przez cesarza Konstantyna. Kiedy na ekranie kinowym
        pokazuje sie 2 godziny bestialstwa i tortur jakim poddawano Jezusa to pastorzy
        protestanccy organizuja wycieczki do kompleksow kinowych. Kiedy film Dafoe o
        znacznie mniejszym natezeniu przemocy sugeruje, ze Jezus mial ludzkie uczucia
        pozadania to tak zwany Campus Crusade For Christ zebral $10 milionow na to by
        wykupic "The Last Temptation Of Christ" i go zniszczyc tak jak zniszczono w IV
        wieku ewangelie Tomasza i innych. Universal odmowil sprzedania filmu w imie
        wolnosci wypowiedzi i projekcja odbyla sie przy protestach fundamentalistow.
        • Gość: si Re: Ostatnie ... Chrystusa-film, ktory niko IP: *.biaman.pl 01.03.04, 21:39
          "Ostatnie kuszenie Chrystusa"
        • Gość: Katolik papieski Ojciec Św. też oglądał IP: 213.25.168.* 06.03.04, 11:52
          i nic mu sie nie stało.
          • Gość: Królik i pieski Re: Ojciec Św. też oglądał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 12:17
            Gość portalu: Katolik papieski napisał(a):

            > i nic mu sie nie stało.
            --------
            Bialy papa nie ma już kontaktu z rzeczywistością :(
    • _agnostyk 1,5miliarda muzulmanow sadzi, ze"Pasja"jest fikcja 01.03.04, 21:37
      Zastanawiajace faktem jest, ze najciekawsza perspektywa na "Pasje" Gibsona
      przedstawiaja ci z innych wyznan monoteistycznych, ktorzy dziela z
      chrzescijananmi wiele z biblijnych przekazow. Odkrycie zwojow z Nag Hammadi
      urealnilo dla wielu, ktorzy chca myslec fakt, ze cztery ewangelie w ktore kaza
      nam wierzyc przywodcy koscielni sa tylko drtobna czastka przekazow z czasow
      zaraz po Jezusie. Wspominalem juz najstarsza z ewangelii - Tomasza czy Klemensa
      czy inne z 80 zapisow z ktorych praktycznie wszystkie kazal spalic cesarz
      Konstantyn. Ewangelia, ktora jednak dala poczatek 1,5 miliardom wyznawcow
      Allaha przeczy calkowicie wersji Gibsona pokazanej w "Pasji". Ewangelia
      Barnabasza napisana w tym czasie jak te cztery, ktore pozwala sie nam czytac w
      kosciele calkowicie przeczy smierci Jezusa na krzyzu. Twiedzi Barnabasz bowiem,
      ze to Judasz byl ukrzyzowanay a Jezus nigdy nie umarl smiercia meczenska ale
      dostapil wniebowstapienia. Cala ta wersja zostala przyjeta w Koranie i stala
      sie podstawa do traktowania Jezusa jako proroka islamu. W ten sposob muzulmanie
      twierdza, ze moga zyc z Zydami dobrze po warunkiem jak im oddadza Palestyne.
      I co na to obeznani w pismie Katolicy i Protestanci?
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Czy"Pasja"Mela Gibsona jest filmem pornografi 06.03.04, 12:32
      NIE!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka