basia.basia
28.05.10, 13:47
Wczoraj czytałam na portalu lotniczym dyskusję pilotów (i nie tylko) na
temat katastrofy i trafiłam na pilotow z 36. Pułku i oto:
lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-
2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-
75.html
"Napisał Marek156sw
Szanowni uczestnicy Forum, proszę jeszcze raz nie dywagujcie nie mając
podstaw. Nie uczestniczyliście nigdy w lotach z HEAD. Nie znacie
atmosfery towarzyszącej tego typu lotom. Na wypadek złożyło się szereg
zdarzeń i okoliczności. Od chwili podjęcia decyzji o wizycie
(kancelaria Prezydenta) "ser zaczął się dziurawić". Efekt końcowy -
więcej "dziur niż sera".
Dziś usłyszałem opinię byłego pilota - generał przyszedł aby wesprzeć
załogę, czy nie jest to chore?. Stale staramy się wszystko wybielać,
może wreszcie zaczniemy mówić o nieprawidłowościach. Może wreszcie na
pytanie kto podjął decyzję usłyszymy - JA a nie Oni, Zespół lub jakiś
inny kolektyw.
Teraz nieznany Wam fakt: meldunek przed lotem Prezydentowi złożył nie
Dowódca Załogi a Gen Błasik. Atmosfera przed lotem była grzecznie mówiąc
zła. Wszystko co działo się później tylko potęgowało napięcie.
Znałem Arka - młody, ambitny, dobry lotnik, dobrze wykształcony ale "za
grzeczny". Tak na marginesie w pułku mogą pracować tylko ludzie "zimni
jak żaby" przestrzegający zasad i przepisów."
"Z jednej strony sprawa jest prosta; Prezydent przyjeżdża ostatni. Witany
jest przez dowódce statku powietrznego który składa mu meldunek o
gotowości do wykonania zadania, wchodzą na pokład i samolot startuje.
Notkę tym, że w tym wypadku ten meldunek skladal gen. Błasik widziałem
gdzieś w prasie. Za to na stronie 36SPLT;Aktualności do dzisiaj jest
informacja, że w katastrofie zginęło 88-ciu pasażerów i 8-miu członków
załogi. Czyżby z jakiegoś powodu liczono generała do załogi?"
"Napisał Witek Z
Marku156sw: Ja uczestniczyłem w lotach z HEAD i potwierdzę każde Twoje
słowo. Powiem więcej - bo czas zacząć o tym mówić - atmosfera na
lotach z Pasażerem była fatalna od dłuższego czasu. Arogancja i
lekceważenie wszelkich procedur stała się normą. Osoby nie godzące się na
to były szkalowane i publicznie upodlane. To podejście można zamknąć w
stwierdzeniu: dupa jest od srania, pilot od lądowania. Jak się wszędzie
widzi wrogów i spisek na prowadzoną politykę to nie ma miejsca na "mgłę".
Młgła może być tylko rozpatrywana w kategorii elementu spiku przeciw
prowadzonej polityce. I nie jest to post polityczny lecz odnoszący się do
przyczyn tej katastrofy. Jej się nie da wyjaśnić bez uwzględnienia tego
czynnika. I nie piszmy o szkoleniu. Powtórze, że przyczyną jest
schizofrenia. Możecie szkolić pilotów na symulatorach latami, mogą mieć
lata wylatanych godzin, a jak są poddawani takiej presji to i tak dojdzie
do katastrofy. Zwalczmy przyczynę pierwotną. Raz na zawsze zamknijmy
drzwi od kokpitu!!!!"
Natomiast w tym wątku można poczytać o szczegółach lotu (link do rozmowy
z Klichem) i parę innych rzeczy.
forum.gazeta.pl/forum/w,28,112109349,112112239,Re_Odsluchaj_sobie_62_62_62_.html