tow.pis_da_ci
23.09.10, 07:29
Czeslawa Bieleckiego zostawiam na koniec, bo najbardziej mnie boli. Czlowiek wszechstronnie utalentowany; nie tylko wybitny architekt, z doskonale prosperujaca firma, ale zreczny mowca i polityk, z piekna opozycyjna karta - dzis, jako szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych robi taki oto numer: w restauracji chinskiej, do ktorej zaprosil go ambasador Chin, przyjmuje od niego w prezencie dla syna laptop marki Siemens wartosci 9 tys. zl (ponad 2 tys. dolarow). Dzieje sie to w czasie trwajacej dyskusji parlamentarnej nad polska deklaracja solidarnosci z narodem tybetanskim. Bielecki blokuje jej uchwalenie, tlumaczac, ze lepiej najpierw odbyc seminarium w Pekinie i w Tybecie. W zamian dostaje dziekczynny list od odpowiednich wladz chinskich, ze uzyl swych wplywow, zeby zapobiec przyjeciu deklaracji przez Sejm. Mediom odpowiada, ze jest w porzadku, bo ujawnil prezent w rejestrze korzysci, piszac: "laptop". Podbudowuje sie faktem, ze 80% poslow nie wypelnia rzetelnie rejestru korzysci. A w ogole, strofuje prase, po co sie czepiac drobiazgow, kiedy w Polsce hulaja aferzysci
www.dziennik.com/www/dziennik/kult/archiwum/07-12-01/pp-08-03-03.html