Gość: Jan
IP: *.westelcom.com
29.06.04, 15:59
Wielki rabunek
W kwietniu 1945 r. grupy esesmanów, działających na polecenie Himmlera,
wdzierały się do niemieckich banków. Dyrektorzy niewiele mogli zrobić, widząc
wycelowane lufy pistoletów maszynowych i posłusznie otwierali sejfy. Tak było
22 kwietnia w siedzibie Reichsbanku w Berlinie. Oddział, którym dowodził sam
SS-brigadeführer Josef Spacil, szef Sekcji Administracji Budżetowej Głównego
Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, zmusił dyrektora do wydania ze skarbca złota,
kosztowności i dewiz o wartości około 80 mln USD (w cenach dzisiejszych).
Spacil przewiózł cenny ładunek do Salzburga, gdzie większość pieniędzy
wręczył adiutantowi Skorzenego. Koło się zamknęło.
Pieniądze rabowane przez esesmanów przeznaczone były na zapewnienie im
bezpiecznego życia po wojnie. I nie chodziło o wdzięczność organizacji, która
chciała wynagrodzić wierną służbę. Wciąż byli potrzebni do realizacji
wielkiego planu Heinricha Himmlera: do zbudowania na gruzach hitlerowskiej
Trzeciej Rzeszy himmlerowskiej Czwartej Rzeszy. Mieli już miejsce, gdzie
Rzesza miała się odrodzić - Argentynę. Co prawda rząd tego państwa, pod
presją USA, zerwał z Niemcami stosunki dyplomatyczne i w marcu 1945 r.
wypowiedział im wojnę, ale nie miało to większego znaczenia. Juan Perón
stwierdził wiele lat później: "Powiadomiliśmy Niemców, że nie mieliśmy innego
wyjścia, niż wypowiedzieć im wojnę, ale oczywiście była to tylko formalność".
A ten polityk umacniał swoją pozycję. Był już wiceprezydentem i ministrem
wojny. W realizacji jego planu budowy wielkiej Argentyny było miejsce dla
niemieckich specjalistów. Również tych z SS...
www.wprost.pl/ar/?O=56048&C=57