basia.basia
01.08.04, 13:10
6 LAT TEMU ZMARŁ ZBIGNIEW HERBERT
Człowiek niezłomny, ostatni romantyk, poeta poetów
JANUSZ DRZEWUCKI
Gdy Zbigniew Herbert umierał o czwartej rano we wtorek 28 lipca 1998 roku,
nad Warszawą przewalała się burza z grzmotami, błyskawicami i piorunami. Nie
było gazety, stacji radiowej czy telewizyjnej, która nie poinformowałaby o
śmierci poety. Ukazujące się wówczas w prasie codziennej i tygodniowej teksty
o pisarzu - o tym kim był, jakim był człowiekiem, jakim był twórcą -
wycinałem i wkładałem do osobnego skoroszytu - ku pamięci. Obiecałem sobie
wtedy, że za jakiś czas, np. za rok, wszystkie zgromadzone teksty przeczytam
za jednym zamachem - ku nauce. Niestety, nie zrobiłem tego.
Skoroszyt ów wpadł mi w ręce przez przypadek, gdy - jak to zwykle bywa -
czegoś innego szukałem w szufladach mojego biurka wiosną 2004 roku, między
piątą rocznicą śmierci a osiemdziesiątą rocznicą urodzin autora "Pana
Cogito". I, odłożywszy wszystko na bok, zacząłem - kartka po kartce - czytać,
zaintrygowany portretem poety, wyłaniającym się z wszystkich tych -
powstałych na dziennikarski użytek, pisanych na gorąco, a więc siłą rzeczy
emocjonalnie - tekstów.
28 lipca 1998 roku
Dwuzdaniowy komunikat o tym, że zmarł Zbigniew Herbert, Polska Agencja
Prasowa podała o godz. 10.52. O godz. 10.59 w serwisie PAP ukazała się
rozbudowana informacja - kto to taki: gdzie i kiedy się urodził, jakie
książki wydał. Informację tę rozbudowywano w następnych depeszach o godz.
12.27 i 14.32. Cóż pisano o Herbercie, oprócz tego, co można znaleźć na jego
temat w słownikach, encyklopediach i leksykonach? W drugiej depeszy zwróciła
moją uwagę informacja: "W okresie stalinowskim uznany za wroga klasowego miał
do 1957 roku trudności ze znalezieniem stałego zajęcia i imał się prac
fizycznych", powtórzona także w depeszy trzeciej, w której znalazło się także
zdanie: "W ostatnich latach życia nieraz dawał publiczny wyraz swoim
radykalnie antykomunistycznym poglądom (był zwolennikiem lustracji i
rozliczenia osób odpowiedzialnych za komunistyczne represje)". Dlaczego na to
zwróciłem uwagę? Otóż dlatego, że uderzyła mnie sucha sprawozdawczość
dotycząca literackiego dorobku pisarza, przy równoczesnym zaakcentowaniu jego
zdecydowanej postawy politycznej.
Pierwszy (godz. 11.55) o zmarłym wypowiedział się dla PAP Gustaw Herling-
Grudziński, tworzący na emigracji pisarz, który stwierdził, że Herbert: "był
wybitny, był jednym z najwybitniejszych pisarzy polskich". Drugi wypowiedział
się (godz. 12.30) Piotr Wierzbicki, redaktor naczelny "Gazety
Polskiej": "Umiał być pisarzem, zachować się jak pisarz polski, a nie jak
dworski wazeliniarz i to zarówno w stosunku do komunistów, jak i własnego
środowiska", a także: "Trzeba cenić w nim, że pozostał wierny ideałom, nigdy
nie podlizywał się możnym tego świata, nie próbował zacierać prawdy o
komunizmie". Ani słowa o specyfice twórczości literackiej Herberta.
Także dla doc. Jerzego Snopka, zastępcy dyrektora ds. naukowych Instytutu
Badań Literackich PAN, ważniejsza od twórczości Herberta była jego postawa
polityczna, skoro (o godz. 14.27) twierdził, że pisarz: "postrzegany był w
świecie jako wzór godnej, bezkompromisowej postawy wobec systemu
totalitarnego".
Nieco wcześniej (godz. 14.12) dziennikarzowi PAP wyznał Czesław
Miłosz: "Przez lata byłem z nim w bardzo żywej i ścisłej przyjaźni. Potem to
się zepsuło", chwilę później (godz. 14.13) użytkownicy serwisu mogli się
dowiedzieć, że w księgarniach Warszawy odnotowano "duże zainteresowanie
dziełami Herberta", który według Wisławy Szymborskiej: "był wielkim artystą i
myślicielem" (godz. 14.15).
Zaraz po noblistach (godz. 14. 39) głos zabrał Cezary Michalski, publicysta
związany z kwartalnikiem "Fronda": "Dla mojego pokolenia, pokolenia 30-
latków, którzy zaczynali pisać w czasach PRL, poezja Herberta pełniła podobną
funkcję jak literatura emigracyjna. Mimo że Herbert żył i tworzył w kraju,
pozostawał wolny jako osoba i nam też, swoim czytelnikom, tę wolność
przekazywał" i ponadto: "Herbert zwracał także uwagę na fakt, że forma
pisania jest bardzo ważna. Ale żeby pisać, trzeba być świadomym moralnie,
gdyż poezja powinna nieść określone przesłanie".
Kwestia politycznej postawy pisarza wydała się redaktorom PAP tak istotna, że
zamieszczono w serwisie obszerną dwuczęściową depeszę pod hasłem: "Herbert -
sylwetka - polityka", w której mowa wyłącznie o politycznym zaangażowaniu
pisarza. Ze słynnego wywiadu dla "Newsweeka" z 1991 r. zacytowano tylko jedno
zdanie: "Jestem raczej politycznym zwierzęciem niż poetą", przypomniano jego
listy otwarte do prezydentów Busha, Wałęsy i Dudajewa w sprawie Kurdów,
Kuklińskiego i Czeczenii, poparcie poety udzielone Lidze Republikańskiej
domagającej się "odtajnienia nazwisk funkcjonariuszy SB - sprawców
odpowiedzialnych za zamordowanie Stanisława Pyjasa, studenta Uniwersytetu
Jagiellońskiego" i że krytykował porozumienia zawarte przy Okrągłym Stole. Z
równie głośnego wywiadu udzielonego "Tygodnikowi Solidarność" w roku 1994
przywołano sprawę konfliktu z Miłoszem: "Był to 1968 czy 1969 rok. Powiedział
mi - na trzeźwo - że trzeba przyłączyć Polskę do Związku Radzieckiego. Ja na
to: ČCzesiu, weźmy lepiej zimny tusz i chodźmy na drinkaÇ. Myślałem, że to
żart czy prowokacja. Lecz gdy powtórzył to na kolacji, gdzie byli Amerykanie,
którym się to nawet bardzo spodobało - wstałem i wygarnąłem. Takich rzeczy
nie można mówić - nawet żartem". Z depeszy dowiadujemy się także, że w
oświadczeniu ogłoszonym w "Gazecie Wyborczej", krótko po wywiadzie
w "Tygodniku Solidarność", Miłosz mówił, że to: "wyjątkowe złośliwe
pomówienie" i: "Jak mi wiadomo z różnych źródeł, Zbigniew Herbert przeżywa
trudny okres". Redaktor PAP przypominał, że w ogłoszonym po paru dniach
wywiadzie dla "Życia Warszawy" Herbert "całkowicie podtrzymał swoją wersję".
Katolicka Agencja Informacyjna zamieściła informację o zgonie poety, którą
kończy zdanie: "Wiersze Zbigniewa Herberta były szczególnie popularne
zwłaszcza w okresie stanu wojennego, kiedy to traktowane były jako manifesty
oporu przeciwko komunistycznej władzy". KAI zamieściła także wypowiedź
księdza prałata Wiesława Al. Niewęgłowskiego, określającego Herberta
mianem "największego poety współczesnego. Chociaż nie otrzymał Nagrody Nobla,
to jednak był on primus inter pares - pierwszym pośród równych. (...) Wczoraj
rozmawialiśmy również o Panu Bogu. Mówił sam z siebie: ČPan Bóg był zawsze
dla mnie kimś ważnymÇ. Myślę, że to jest jego ostatnie przesłanie"; a ponadto
rozmowę z abp. Józefem Życińskim. Hierarcha powiedział m.in.: "Z wielości
jego świadectw najważniejsze pozostaje dla mnie świadectwo piękna i godności.
(...) z pewnym bólem stwierdzam, że w wielu środowiskach kulturotwórczych
wolnej Polski nie doceniano roli Herberta, którą winniśmy docenić. (...)
potrafił łączyć ból swojego życia, świadectwo godności, poszukiwanie sensu z
wiarą w harmonię i piękno. Dla chrześcijanina te rzeczowniki są imionami
Boga". Życiński był jedynym - cytowanym tego dnia przez PAP i KAI - w którego
wypowiedzi padają cytaty z wierszy Herberta!
29 lipca 1998 roku
Informacja o śmierci Zbigniewa Herberta ukazuje się w gazetach. "Pan Cogito
odchodzi" pisze "Rzeczpospolita" na pierwszej stronie piórem autora
podpisującego się inicjałami J.D.
Także na pierwszej stronie żegna poetę "Gazeta Wyborcza" w artykule
zatytułowanym "Pożegnanie Herberta". Autorem tego tekstu jest Adam Michnik,
redaktor naczelny "GW": "Uformował go czas konfrontacji z totalitarnym
barbarzyństwem, któremu stawiał czoło z podziwu godną konsekwencją". Dalej
Michnik twierdzi, że po naszych czasach, "kiedy rządził potwór" - tu cytat z
niewymienionego z tytułu wiersza "Potwór Pana Cogito" - Herbert: "uderzał na
odlew, a nieraz na oślep. Zawsze jednak przywoływał potęgę smaku". Co prawda,
Herberta jako twór