Dodaj do ulubionych

Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała się..

IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 03.08.04, 10:54
Wychowawczyni z domu dziecka z Dąbrowy Górniczej na "gościnnych występach"

Poniedziałek, 2 sierpnia 2004r.

Ewelina N., 24-letnia kurator z sądu w Dąbrowie Górniczej pijana włamała się
do kiosku "Ruchu". Kobieta przebywała na urlopie u rodziny w Hrubieszowie na
Lubelszczyźnie. Wraz z czterema nastolatkami Ewelina N. w sobotnią noc wybiła
szybę do kiosku a następnie kradła wszystkie przedmioty znajdujące się w
zasięgu jej ręki.

Łupem kobiety, która w Dąbrowie Górniczej pracuje również jako wychowawczyni w
jednej z placówek społeczno-wychowawczych padły głównie kolorowe czasopisma.
Włamywaczki na gorącym uczynku zatrzymała policja. Okazało się, że przed
"włamem" na kiosk wspólnie spożywały alkohol.

- Zatrzymane zostały cztery mieszkanki Hrubieszowa - 16-latka, dwie 17-letnie
bliźniaczki i 18-latka - mówi Renata Laszczka-Rusek z zespołu prasowego
Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - Najstarsza w tym gronie to właśnie
24-letnia mieszkanka Dąbrowy Górniczej. Tylko jedna z dziewcząt nie była pod
wpływem alkoholu. Pozostałe miały od 0,14 do 1,09 promila.

Wychowawczyni - kurator sądowy miała w wydychanym powietrzu 0,6 promila
alkoholu. Kobieta, kiedy już wytrzeźwiała, została przesłuchana. Mimo, że
policja zatrzymała ją w trakcie kradzieży, Ewelina N. nie przyznaje się do
winy i nie chce wytłumaczyć dlaczego kradła czasopisma. Wychowawczynię
"pogrążają" natomiast zeznania pozostałych włamywaczek. Prawdopodobnie to
właśnie Ewelina N była pomysłodawczynią napadu. Właściciel kiosku oszacował
straty na 135 zł.

am - Trybuna Śląska
Obserwuj wątek
    • Gość: Mirek Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: 5.5R* / 212.253.2.* 03.08.04, 11:01
      Chcialy sobie pewnie uprzyjemnic damska libacje przegladaniem kolorowych pism.
      Moze szukaly jakichs porno ..
    • Gość: jarek Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 20:25
      cd.. artykulu... czy wolontariusze i wychowawcy pija alkohol z wychowankami ??
      Czy ten dom dziecka jest pod czyjąś kontrolą ?? Wydaje mi się, że ktoś już cos
      zaczyna motać w tej sprawie.
      dabrowagornicza.naszemiasto.pl/
      • Gość: Danio Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 20:26
        Nie wiem czy wychowawcy, wolontariusze i praktykanci piją z wychowankami, ale byłam praktykantką i wiem,że ogromnym problemem placówek opiekuńczo- wychowawczych jest nadużywanie alkoholu przez wychowanków, a palenie papierosów jest na poziomie dziennym i nic na to wychowawcy nie są w stanie poradzić.Może Pani Ewelinka chciała zaimponować swoim podopiecznym hehehe.
    • Gość: ~pepe Przeczytajcie książke "BIDUL" Mariusza Maślanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:14
      Kiedy zobaczyłem w Gazecie Wyborczej zapowiedź książki BIDUL MARIUSZA MAŚLANKI -
      pierwsza myśl, czy to napisał ten Mariusz, z którym się wychowałem w TYM
      BIDULU, w tej samej grupie. Okazało się, że TAK! KIEDY WZIĄŁEM JĄ DO RĘKI I
      ZACZĄŁEM KARTKOWAĆ, PRZEŻYŁEM SZOK. PO PRZECZYTANIU SAMEGO WSTĘPU ZATKAŁO MNIE.
      ZBLADŁEM, TRZĄSŁEM SIĘ JAK GALARETA. Byłem na spotkaniu z autorem w kieleckim
      EMPIKU, nie byłem w stanie nawet z nim porozmawiać, choć on chciał - wróciły
      wspomnienia z lat BIDULOWYCH!!!
      JEDNO JEST PEWNE, TA KSIĄŻKA OPISUJE WSZYSTKO TO, CO CZUJE DZIECKO, KTÓRE TAM
      SIĘ ZNAJDZIE!!! TERAZ CZYTAJĄ TĘ KSIĄŻKĘ WSZYSCY MOI ZNAJOMI I KAŻDY JEST POD
      WIELKIM WRAŻENIEM! JA ZACZĄŁEM SIĘ OTWIERAĆ PRZED NIMI I ROZMAWIAĆ NA TEMAT,
      KTÓRY DO TEJ PORY BYŁ PRZEZE MNIE UKRYWANY. DZIĘKI MARIUSZOWI OTWORZYŁEM SIĘ I
      WYRZUCAM TO, CO PRZEŻYŁEM. DOBRE I ZŁE CHWILE. DZIECIAKI Z "NORMALNYCH" RODZIN
      POWINNY SOBIE POCZYTAĆ TĘ KSIĄŻKĘ I POMYŚLEĆ...
      PEPE

      serwisy.gazeta.pl/ksiazki/1,19970,1947896.html
      • Gość: Danio Re: Przeczytajcie książke "BIDUL" Mariusza Maślan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 20:32
        Tak. W sytuacji kiedy dziecko nie może przebywać w rodzinnym domu lub jego przebywanie tam zagraża jego życiu lub zdrowiu nie ma innego wyjścia jak zabrać je ale gdzie??? Najwyższy czas zacząć głośno mówić o tym, iż dom dziecka nie jest dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji, niestety wciąż zamało się mówi o przeżyciach dzieci z placówek opiekuńczo wychowawczych i wciąż jest zamało rodzin zastępczych aby można było zlikwidować te placówki, Dlaczego ???Czyżby ludzie nie mieli serca???
      • Gość: Heja Re: Przeczytajcie książke "BIDUL" Mariusza Maślan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 00:42
        Przeczytałem ta książke i jestem wstrząśnięty.
    • Gość: AM Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 09:18
      Matactwa w tej sprawie ciąg dalszy !!!

      Siostra zaszalała?

      Środa, 4 sierpnia 2004r.

      Ewelinie N., 24-letniej wolontariuszce z Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w
      Dąbrowie Górniczej, postawiono zarzut kradzieży z włamaniem do kiosku w
      Hrubieszowie w woj. lubelskim. Ewelina N., jak twierdzi policja, ukradła wraz z
      czterema nastolatkami kolorowe czasopisma. Wcześniej piły alkohol.

      O sprawie pisaliśmy w poniedziałek. Tego dnia lubelska policja poinformowała,
      że Ewelina N. jest wychowawczynią w Placówce Opiekuńczo-Wychowawczej i
      społecznym kuratorem sądu w Dąbrowie Górniczej. Tymczasem prezes Sądu
      Okręgowego w Katowicach zapewnił nas, że Ewelina N. nie pełni takiej funkcji.
      24-latka tłumaczy, że mówiła policji, że dopiero będzie pracować jako kurator.

      - Przy zatrzymaniu kobiety sporządzono protokół - wyjaśnia komisarz Tomasz
      Martyniuk z Komendy Powiatowej w Hrubieszowie. - Ewelina N. podała taką a nie
      inną funkcję, protokół przeczytała i podpisała.

      Ewelina N. jest wolontariuszką w programie "Starszy Brat, Starsza Siostra".
      Zajmuje się zaniedbanymi dziećmi. - Ma wszystkie cechy potrzebne dla takich
      działań - mówi jej kierowniczka Bożena Łapot-Podkopał. - Jest osobą o
      nieposzlakowanej etyce, potrafi modelować właściwą postawę wśród dzieci. Nie
      wierzę, że brała udział w jakichkolwiek ekscesach.

      Ewelina N. w rozmowie z nami przyznała, że piła alkohol z 16-latką, dwiema 17-
      letnimi bliźniaczkami i 18-latką. - To było spotkanie urodzinowe - tłumaczy. -
      Upominałam je, żeby nie piły, ale to przecież rodzice są odpowiedzialni za
      dzieci.

      Ewelina N. miesiąc temu obroniła dyplom z resocjalizacji. - W życiu nie
      złamałabym prawa - zapewnia. - Przecież nie mogłabym sobie marnować kariery!

      Zgodnie z jej relacją po 3 w nocy impreza się skończyła. Jak utrzymuje, wypiła
      jedno piwo. - Chciałam odprowadzić dziewczyny do domu - opowiada. - Usiadłyśmy
      na murku. Dwie dziewczyny poszły w stronę parku. Kiedy nie wracały, poszłam
      sprawdzić co się stało. Zobaczyłam je w pobliżu kiosku. Wszędzie były
      porozrzucane gazety. Wtedy przyjechała policja. Jestem tylko świadkiem.

      - Ewelina N. uciekała - twierdzi komisarz Martyniuk. - Podczas pościgu trzymała
      czasopisma. Potem je porzuciła.

      Anna Malinowska - Trybuna Śląska
      • Gość: jarek Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 09:33
        Ladna mi resocjalizacja. Pic alkohol z nieletnimi, ciekawe co na to profesor
        resocjalizacji, ktory uczyl pania E. pewnie tez pije ze studentkami. ;)
        • Gość: jarek Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 10:21
          Wiadomości z tego wątku forum to komentarze do Ewelino, to szok!.
          na stronie www.dabrowa.naszemiasto.pl

          Placówka na Jasnej

          autor: byly wolontariusz (gość)
          data: 2004-08-03 10:47

          Placówka na JASNEJ w Dąbrowie Górniczej nie jest taka jasna jak nazwa ulicy,
          moze bardziej odpowiednia nazwą jest PIEKŁO od nazwy dzielnicy. Osoby
          zatrudnione w tej placówce, część pracowników MOPSu i Sądu rodzinnego to czysty
          układ koleżeński tzw SITWOKARCJA. Jak sie coś wydarzy to jeden drugiego kryje i
          broni. Dzieci w tej placówce pija alkohol, czasami nie wracają na noc, palą
          trawke i w zasadzie nikogo to nie rusza. Myśl pedagogiczna jaka przyświeca
          procesowi wychowawczemu to "Róbta co chceta"
          • Gość: Danio Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 20:34
            Tak jest w większości placówek niestety , bo cóż Ci wychowawcy poradzą ?
    • klip-klap Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s 04.08.04, 10:51
      Sprawe wyjasni sad,ale naogladalem sie w akademiku studentek resocjalizacji,wiec
      wcale bym sie nie zdziwil gdyby uznana ja winna.Te studentki same potrzebowaly
      pomocy.
      • Gość: ~braciszek Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 17:20
        Z tego co ja sie orientuje aby zostac wolontariuszem programu Starszy Brat
        Starsza Siostra trzeba ukonczyc specjalne szkolenie i uzyskac cetryfikat.
        Zachowanie Eweliny rzutuje negatywnie nie tylko na placowke w Dabrowie
        Gorniczej, ale i na wydzial resocjalizacji i na organizatorow projektu Starszy
        Brat Starsza Siostra.

        A swoją drogą pani resocjalizator juz dziekujemy... Powinn zmienic zawód... i
        zrobic karierę w przemysle ziemniaczanym.



        www.brat-siostra.org/
    • Gość: kaśka Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 20:14
      TO SIE NADAJE DO TELEWIZJI. DO SERIALU "KOCHAJ MNIE"

      www.tvp.com.pl/kochajmnie/forum.asp
    • Gość: Nusia Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.04, 08:42

      No tak na wyjaśnienie sprawy trzeba czekać, ale problem pozostaje i jest ukrywany, o tym się nie mówi , przy okazji Świąt pokazuje się płaczące maluszki jakie to one są biedne, a tu już 7 latki sięgają po papierosy, i te maluszki biorą przyklad. Czy przy tak silnym oddzialywaniu grupy, i tak dużej demoralizacji wśród młodzieży , wychowawca jest w stanie cokolwiek zrobić , aby wpłynąć na zmianę zachowania swojego podopiecznego, o tym się nie mówi, ale problem z alkoholem ma co 2 wychowanek takich placówek , a palenie papierosów to i tak się już z tym nie kryją.Czy nie lepiej było by iść w kierunku rozwoju nowych form opieki nad dzieckiem takich jak Rodzinne Domy Dziecka czy Rodziny zastępcze zawodowe?
    • Gość: Andrzej Olszewski Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 08:55
      Wczoraj poproszono mnie abym napisał coś w sprawie "wychowawczyni" z placówki
      opiekunczej w Dąbrowie Górniczej. Sprawa wydaje sie trudna do ocenienia i dość
      mocno zagmatwana. Rzecz jest oczywista, że w domach dziecka nie zawsze pracuja
      ludzie z powołania, ludzie czasami przypadkowi, czasami dajacy zły przykład
      wychowankom. Przypadek Eweliny potwierdza tezę o dużej niedoskonałości systemu
      opiekuńczego w Polsce nadal opartego o domy dziecka.

      Jednak chce aby przy okazji tej sprawy pomyślano i całym aspekcie wychowania w
      domach dziecka. Kiedyś na podobnym FORUM ktos zarzucił, że społeczeństwo
      polskie nie jest zainteresowane losem dzieci z domów dziecka. Jesteśmy
      zainteresowani wychowankami domów dziecka To nie jest tak do końca prawda, że
      wychowankami domów dziecka mało kto się interesuje. Wychowankami domów dziecka
      interesuje się cała rzesza ludzi o ogromnych sercach, którzy często swoje serca
      są zmuszeni pochować głęboko do szuflad. Nie tak dawno temu pewna pani z
      Wodzisławia, państwo z Wołomina, Warszawy, Zabrza ukończyłi kurs PRIDE, a
      obecnie nie są w stanie wydobyć dziecka z okolicznych domów dziecka...


      Mamy w Polsce obecnie taką sytuację, dość kuriozalną, wręcz żenującą, że ci
      wszyscy ludzie, zainteresowani wychowankami domów dziecka, "plączą" się po
      urzędach, po domach dziecka, po sądach i proszą - "dajcie nam dziecko na
      wychowanie". To przecież powinno być odwrotnie. To Państwo polskie i urzędnicy
      z tych wszystkich instytucji owo Państwo polskie reprezentujące, powinni
      prosić, poszukiwać, przekonywać - "weźcie dzieci na wychowanie". Nie jest
      dobrze, że mówimy tak dużo o finansach. Rzecz jest oczywista, że utrzymanie
      dziecka w instytucji jest o wiele droższe od rodziny zastępczej, czy od
      rodzinnego domu dziecka. Powiedzmy wreszcie, to co w rodzicielstwie zastępczym
      jest najważniejsze, że wychowanie dziecka w rodzinie jest nie tyle tańsze ale
      LEPSZE. Pokażmy polskiemu społeczeństwu nie tylko stronę finansową, ale cały
      aspekt psychicznych korzyści umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej.
      Powiedzmy, że choroba sieroca boli, i że sięga głęboko psychiki dziecka czyniąc
      w niej często nieodwracalne spustoszenia. O skutkach choroby sierocej napisałem
      w artykule "O odrzuceniu bardziej naukowo - czyli hipokamp sieroty" Cały
      artykuł jest dostępny na stronie interentowej http://www.misjanadziei.org.pl.

      Tu zacytuję tylko dość istotny fragment: Naukowcy coraz częściej dowodzą, że
      stres, przeżycia traumatyczne uszkadzają strukturę mózgu i osłabiają układ
      nerwowy człowieka. Taką destrukcję możemy obserwować u dziecka żyjącego w
      ciągłym stresie. Dziecko odrzucone, oddzielone od rodziców przeżywa taki sam
      stres jak dziecko, któremu umierają rodzice. Z podobną symulacją przeżywania
      śmierci zbiorowej ma dziecko do czynienia gdy jest przeniesione z domu małego
      dziecka do domu dziecka lub z jednego do drugiego domu dziecka. Podobną stratę,
      choć często ignorowaną przeżywa, gdy zwalnia się z pracy, lub co gorsza jest, z
      przyczyn ekonomicznych zwalniany jego jedyny, ukochany wychowawca. Takie,
      szkodliwe działanie stresu, trwającego przez całą dobę, ma również miejsce w
      okresie płodowym, gdy dziecko już jest niekochane i odrzucone. Niestety takich
      przypadków, jest coraz więcej. Stres prowadzi do procesów neurodegeneracji. Z
      przeczytanych rozdziałów kilku książek dowiedziałem się, że przeżycia
      traumatyczne powodują podwyższone wydzielanie kortykosteroidów, a te w takich
      dużych ilościach uszkadzają w sposób fizyczny komórki nerwowe - neurony oraz
      połączenia między nimi zwane synapsami. Zmiany morfologiczne synaps obejmują
      nie tylko właściwości ale także i ich kształt. W wyniku przewlekłego stresu
      gruszkowate synapsy kurczą się, a tym samym zmniejsza się liczba receptorów i
      pogarsza przewodzenie między neuronami. Pani Brenda Milner ustaliła, że
      uszkodzenia hipokampa, a te mamy np. w przypadku FAS (Fetal Alcohol Syndrom -
      poalkoholowego syndromu płodowego) i ciągłego stresu spowodowanego odrzuceniem,
      wywołują utrudnienia w zapamiętywaniu i analizie nowych wrażeń. Człowiek
      posiada 10 bilionów synaps i 15 miliardów neuronów. Mózg wymienia codziennie
      tysiące komórek. Te olbrzymie ilości - pod wpływem stresu, strachu, lęku,
      niepewności, ciągłego napięcia i innych przeżyć traumatycznych, (a bez
      wątpienia oddzielenie od rodziców, co gorsza porzucenie dziecka a także pobyt w
      domu dziecka takowych przeżyć dostarcza) - zanikają, nie rozwijają się oraz
      tracą możliwość regeneracji. Pamiętając o tym, że hipokamp jest odpowiedzialny
      m.in. za uczenie się, pamięć czy rozpoznawanie i analizę nowości, to jego
      uszkodzenia, zmniejszenie objętości może tłumaczyć, dlaczego dzieci z domów
      dziecka i początkowo z rodzin zastępczych, mają złe wyniki w nauce, mają
      problemy z koncentracją i wydaje się, że nie chcą się uczyć. Przy czym należy
      podkreślić, że nie zawsze rodzina zastępcza jest w stanie ten proces zahamować
      lub cofnąć.

      " Pan Andrzejewski napisał (POLITYKA 26/2002) w artykule "Kartę na stół", -
      "Akcja "Polityki" zbiegła się w czasie z powstaniem czegoś na kształt ruchu
      społecznego na rzecz reformy placówek opiekuńczo-wychowawczych i rodzin
      zastępczych. Wcześniej pani Pietkiewicz napisała (POLITYKA 23/2002) w
      artykule "Niech przepadnie bidul"- "Lecz przecież ten obywatelski ruch
      rozszerza się, animowany nie tyle przez siłaczki i siłaczy, co przez ludzi
      rozsądnych i przewidujących." Warto tu też polecić uwadze kolejny artykul pani
      Pietkiewicz w Polityce 26/2004 w artykule "Następni do studni". Zatem zamiast
      mówić tylko, że jest źle ze tu i ówdzie są opiekunowie tacy jak Ewelina. , że
      rodzące się w naszym kraju rodzicielstwo zastępcze jest zagrożone, warto
      pokazać cenne, właśnie społeczne, obywatelskie inicjatywy. Oprócz opisywanych w
      POLITYCE działań Towarzystwa "Nasz Dom" warto pamiętać o akcji - Szukam
      domu...i Autobus Nadziei. Wkrótce akcja ta doczeka się już XI edycji. W wyniku
      poprzednich 1200 dzieci znalazło swój nowy dom, zastępczy ale własny. W akcję
      włącza się coraz więcej instytucji, PCPR-ów, MOPS -ów, domów dziecka, ośrodków
      adopcyjno - opiekuńczych, portali internetowych, stowarzyszeń takich jak
      Związek Powiatów Polskich, Szansa, Pro Familia, Fundacja "Przyjaciółka",
      Stowarzyszenie Zastępczego Rodzicielstwa czy Misja Nadziei. W marcu tego roku
      powstała Koalicja na Rzecz Rodzinnej Opieki Zastepczej, a dzień 30 maja został
      ustanowiony Dniem Rodzicielstwa Zastępczego. To nie jest już
      kilka "zwariowanych" ośrodków. Dość długą listę sygnatariuszy akcji można
      oglądać na stronie internetowej http//www.misjanadziei.org.pl.

      Jak cenne jest to, że w tym ruchu obywatelskim obok rodziców zastępczych,
      wychowawców z domów dziecka, psychologów i pedagogów z ośrodków adopcyjno -
      opiekuńczych, pracowników socjalnych z PCPR -ów stają dziennikarze, duchowni,
      biznesmeni, starostowie i ogromna liczba wolontariuszy. Myślę, że temu ruchowi
      społecznemu potrzebne jest pozytywne wzmocnienie. Apeluję do Redakcji GW i do
      dziennikarzy, pokazujcie te wszystkie cenne inicjatywy które dzieją się, nie
      tylko we Wrocławiu, ale i na Śląsku, Lubelszczyźnie,Trójmieście, Szczecinie,
      Poznaniu (ostatnio tam jest prowadzona akcja poszukiwania rodzin zastępczych
      organizowana przez MOPR Poznań i przez Stowarzyszenie Familijny Poznań)
      Propagując rodzicielstwo zastępcze nie możemy zapominać o biologicznych
      rodzicach. W mojej pamięci wyryły się na stałe słowa pana Drzażdżewskiego -
      Najpierw rodzina. Oczywiście, że pracownicy socjalni z powiatu powinni dołożyć
      jak najwięcej starań i przeznaczyć fundusze na ratowanie biologicznego
      środowiska dziecka. Żaden dom dziecka, żadna rodzina zastępcza nie zastąpi
      dziecku jego mamy i taty. Jestem rodzicem zastępczym dla trójki dzieci i widzę,
      jak bardzo "nasze" dzieci tęsknią za swoimi biologicznymi rodzinami, nawet gdy
      przeżyły w nich straszne okropieństwa. Warto tu zacy
      • Gość: Andrzej Olszewski zakonczenie mojej opinii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 08:58
        Warto tu zacytować fragment z raportu Ligi Narodów z 1938 r. "Niepodważalną
        zasadą opieki nad dzieckiem jest założenie, że żadne dziecko nie powinno być
        pozbawione - skądinąd odpowiedzialnej - opieki matki jeżeli tylko pomoc
        materialna może takiemu rozdzieleniu zapobiec."

        Propagując rodzicielstwo zastępcze nie wolno nam również zapominać o
        wychowawcach domów dziecka. Szczególnie o tych którzy z poświeceniem i oddaniem
        opiekują się dziećmi. Nikt inny jak oni stykają się na co dzień ze skutkami
        odrzucenia i z chorobą sierocą. Nie wolno ich zastraszać, niech mówią, niech
        piszą prawdę bez obawy utraty pracy. Nie jestem zwolennikiem hurtowego
        zamykania domów dziecka. Nie każde dziecko od razu może iść do rodziny
        zastępczej. Są sytuacje, że dziecko musi "odpocząć" od rodziny, że musi trzeba
        jemu dać czas na przemyślenie propozycji, że warto iść do rodziny zastępczej. W
        mojej wizji dom dziecka powinien być tymczasowym hostelem, bezpiecznym nie
        przeludnionym miejscem schronienia, na czas naprawy rodziny biologicznej lub
        miejscem przygotowania dziecka do przejścia do rodziny zastępczej. Zamiast
        zamykać trzeba domy dziecka przeobrażać, by były mniejsze, by dzieci były w
        nich jak najkrócej, by wychowawcy w nich byli otwarci na prace z rodziną
        biologiczną i na rodzicielstwo zastępcze. Zapyta ktoś - a skąd pieniądze? A czy
        wiesz - odpowiem temu komuś - że ponad połowa wychowanków instytucji po
        usamodzielnieniu, nie radzi sobie z samotnością, jest zbyt słaba psychicznie by
        utrzymać pracę, trafia więc wcześniej czy później do MOPS-ów, PCPRów i
        osrodków dla bezdomnych gdzie pobiera przez dziesiątki lat zasiłki. Czy to jest
        tańsze ???

        Andrzej Olszewski
        rodzic zastępczy
        Krajowy Koordynator akcji - Szukam domu...
        www.misjanadziei.org.pl/artykuly/szukam.html
      • Gość: polityk realny Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 22:50
        Kolesie jestescie zalosni kogo tu obchodzi los jakis tam bachorow i bękartow z
        domow dziecka !! Ręce precz od rodziny... Domy Dziecka sa niepotrzebne, ani
        rodziny zastepcze !!
    • Gość: reporter Molestowanie w domu dziecka IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 07.08.04, 09:52
      Nie kazdy wychowawca w domach dziecka jest wspanialym, oddanym dzieciom
      czlowiekiem !! W domach dziecka toczy sie drugie zycie o ktorym nie mamy
      zielonego pojecia!!


      Molestowanie w domu dziecka

      Blisko przez dwa lata wychowawca z domu dziecka w byłym woj. włocławskim
      doprowadzał podopieczne do poddania się czynnościom seksualnym. W piątek został
      tymczasowo aresztowany - donoszą kujawsko-pomorskie "Nowości".

      Śledztwo wszczęto po otrzymaniu przez policję zgłoszenia od jednej z dziewcząt.
      Nastolatka poskarżyła się, że wychowawca molestuje seksualnie ją oraz inne
      dziewczęta. Wskazała na dwie koleżanki z placówki - pisze dziennik.

      Według dotychczasowych ustaleń radziejowskiej policji i prokuratury wychowawca
      prawie przez dwa lata doprowadzał dziewczynki do poddania się czynności
      seksualnej. W tym czasie dwie z nich nie miały ukończonych piętnastu lat.
      Ujawniono też, że mężczyzna groźbą próbował wymusić na podopiecznych zmianę
      zeznań. Jednak dziewczyny potwierdziły, że były molestowane.

      Podczas przesłuchania przed sądem podejrzany zaprzeczył zarzutom. W ocenie sądu
      zebrany materiał dowodowy był wystarczający, aby mężczyzna trafił za kraty.
      Wychowawca został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące -
      informują "Nowości". (jask)23.08.2003




      • Gość: reporter Umorzone śledztwo ? IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 14.08.04, 09:13
        Śledztwo ws domniemanych nieprawidłowości w kłodzkim domu dziecka umorzone

        Kłodzka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie domniemanych nieprawidłowości w
        prowadzonym przez zakonnice domu małego dziecka. Dochodzenie wszczęto w lipcu po
        doniesieniach prasowych w tej sprawie. Prokuratura badała czy zakonnice nie
        znęcają się psychicznie i fizycznie nad wychowankami, czy w placówce nie
        dochodziło do stosunków seksualnych między nieletnimi oraz czy szefostwo domu
        dziecka zapewniało dzieciom odpowiednią opiekę lekarską. Z doniesień Wieczoru
        Wrocławia i telewizji TVN wynikało, ze do wszystkich tych przestępstw tam
        dochodziło. Jak poinformował Polskie Radio Wrocław wiceprokurator rejonowy Marek
        Rusin śledztwo umorzono ze względu na nie stwierdzenie żadnych nieprawidłowości.
        "Co prawda doszło do 2 lub 3 kontaktów seksualnych dzieci, ale nie wiedzieli o
        tym przełożeni" - mówi prokurator. Sprawą jednego z wychowanków ma się teraz
        zająć sąd rodzinny. Prokurator Rusin wyjaśnia też, że kary i nagany stosowane w
        prowadzonym przez zakonnice domu dziecka nie były sprzeczne z prawem. Jego
        zdaniem chodziło o karcenie czy też odebranie za karę podwieczorku. Śledztwo
        wykazało także, iż dzieci miały dobrą opiekę zdrowotną. Będzie jednak badana
        sprawa jednego z byłych wychowanków, który opuścił placówkę poważnie chory.
        Dominik Panek
        2003-11-18
        źródło: Polskie Radio Wrocław
    • Gość: reporter Dość domów dziecka IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 07.08.04, 15:16
      Teksty z archiwum ŻYCIA ) http://www.zycie.com.pl
      Życie z dnia 2004-04-02, dział społeczeństwo

      Dość domów dziecka
      Prawie 500 dzieci z domów dziecka do końca roku trafi do prawdziwych rodzin.
      Włoska fundacja Unidea przekazała 70 tys euro na realizację programu Pride,
      przygotowującego rodziców zastępczych.

      W Polsce jest ponad 360 domów dziecka, a w nich ok. 17 tys. dzieci. - Na naszej
      drodze do Unii Europejskiej powinniśmy dążyć do tego, aby liczba liczba dzieci w
      tych domach malała - powiedziała Maria Kolankiewicz z Domu Małych Dzieci.

      Unidea od kilku miesięcy współpracuje z polskim Towarzystwem Nasz Dom, które
      odpowiada za program Pride. Dotychczas, dzięki środkom z fundacji, przeszkolono
      200 rodzin zastępczych, z których 65 proc. po zakończeniu kursu podjęło się
      pełnienia roli rodziny zastępczej. W efekcie ponad 100 dzieci znalazło nowy dom.
      - Już osiem lat temu walczyliśmy o to, żeby dzieci nie mieszkały w internatach,
      żeby miały opiekę kogoś, kto ich potrafi pokochać. Dziś jesteśmy bogatsi o
      program, który prowadzimy i możemy dobitnie powiedzieć : dość domów dziecka! -
      apelował Tomasz Polkowski, szef Towarzystwa Nasz Dom. - Dzieci chcą mieć kogoś
      dla siebie. Kogoś, kto nauczy je kochać - dodaje.

      Program Pride powstał w Stanach Zjednoczonych, w Polsce musiał zostać
      przystosowany do naszych warunków i prawa. Jeden cykl szkoleniowy trwa około 3
      miesięcy. - Szkolenia pozwalają przyszłym rodzicom poznać samych siebie - mówi
      Polkowski. - Rodziny przymierzają się do nowej roli, tak jak przymierza się
      garnitur. Trzeba jednak mieć świadomość, że nie możemy oddać tego garnituru do
      sklepu. Rodzice sami muszą podjąć decyzję. Naszą rolą jest jak najlepsze
      przygotowanie ich do tego wyboru - dodaje. Według programu, odpowiedni rodzice
      powinni posiadać m.in. umiejętności opiekuńcze, zaspokojenia potrzeb
      rozwojowych, wzmacniania więzi z rodziną biologiczną dziecka oraz pracy
      zespołowej. - Mamy ogromną satysfakcję z faktu, że mogliśmy pomóc towarzystwu
      Nasz Dom, ponieważ celem naszej fundacji jest wspieranie inicjatyw społecznych
      m. in. w Europie Środkowej - powiedziała Francesca Gori, sekretarz Fundacji
      Unidea. Ministerstwo pracy przygotowało rozporządzenie dotyczące funkcjonowania
      rodzin zastępczych, opiekujących się dziećmi niepełnosprawnymi. - W naszym domu
      jest 40 proc. dzieci niepełnosprawnych, które latami czekają na adopcję. Trudno
      jest znaleźć rodzinę, która umiała by się zająć dziećmi specjalnej troski - -
      mówi Kolankiewicz. Dopiero od kilku lat na szerszą skalę rozpoczęły się kursy
      przygotowujące kandydatów na opiekunów zastępczych i adopcyjnych. Od 2001 roku
      istnieje ustawowy obowiązek przejścia przeszkolenia przed podjęciem się opieki
      zastępczej nad dzieckiem.
      EWELINA MICHAŁOWSKA



      Życie z dnia 2004-04-24, dział społeczeństwo

      Dzieci bez opieki
      ZAWÓD - RODZINA

      1 maja pojawi się w Polsce nowa profesja - zawodowa rodzina zastępcza. Zgodnie z
      prawem osoby, które są gotowe stworzyć dom dla porzuconych lub osieroconych
      dzieci muszą przejść specjalne szkolenia.

      - Wyobraźcie sobie, że na skutek wypadku musicie zostać w szpitalu kilka
      miesięcy. Trzeba podjąć decyzję, komu powierzyć opiekę nad waszym dzieckiem.
      Rodzinie, koleżance z pracy, pogotowiu opiekuńczemu? Jakie cechy i umiejętności
      powinien mieć taki opiekun? Zastanawiając się nad tym dostrzegacie, że macie
      bardzo sprecyzowane poglądy na opiekę zastępczą - w ten sposób rozpoczynają się
      pierwsze zajęcia programu PRIDE, czyli rodzinnej opieki zastępczej lub adopcji.
      Jest to jedna z najbardziej dopracowanych metod przygotowywania rodzin
      zastępczych i adopcyjnych.

      W nowelizacji ustawy o pomocy społecznej z 2000 r. zapisano, że kandydaci na
      opiekunów zastępczych muszą zostać przeszkoleni. Od 1999 r. programem PRIDE w
      Polsce posługuje się Towarzystwo "Nasz Dom". Według prawa rodzinę zastępczą może
      tworzyć zarówno "pełna" rodzina, jak i osoby samotne. Powinni oni posiadać
      obywatelstwo polskie, dobre warunki mieszkaniowe, stałe źródło utrzymania oraz
      pełnię praw rodzicielskich.

      Kandydaci przechodzą szereg ćwiczeń praktycznych, polegających na wchodzeniu w
      role dziecka, rodziców, jak również na badaniu własnych możliwości i motywacji.
      Zdaniem Andrzeja Kalisza, dyrektora niepublicznego Ośrodka Rodzinnej Opieki
      Zastępczej Towarzystwa "Nasz Dom", zawodowa rodzina zastępcza stanie się szansą
      szczególnie dla rodzeństw. - W naszym kraju niewielu ludzi decyduje się na
      przygarnięcie więcej niż jednego dziecka - zauważa Kalisz.

      W trakcie szkolenia programem PRIDE kandydaci wspólnie z trenerami analizują
      skutki traumatycznych przeżyć dla psychiki i zachowania podopiecznego. Dla
      przykładu sesja dotycząca odrzucenia dziecka przez własnych rodziców i utraty
      dotychczasowego środowiska, zawiera ćwiczenia, które uzmysławiają kandydatom
      doświadczenia płynące z przeżyć związanych ze stratami w ich własnym życiu, np.
      śmiercią bliskich osób. Właśnie ze względu na tak praktyczne podejście, PRIDE
      jest uważany za najskuteczniejszy program w tej dziedzinie, ograniczający do
      minimum niebezpieczeństwo umieszczenia dziecka w niewłaściwej rodzinie.
      Szkolenie kończy się decyzją o kwalifikacji na rodzinę zastępczą. Podejmują ją
      wspólnie prowadzący i kandydaci.

      Do marca 2004 r. zgodnie z programem PRIDE przeszkolono w Polsce ok. 2800
      rodzin. - Decyzję o wzięciu pod opiekę dziecka podejmuje 90 proc. uczestników
      naszego kursu. Rocznie udaje nam się umieścić w rodzinach zastępczych i
      adopcyjnych blisko 100 dzieci - mówi Kalisz.

      Pierwsze rodziny zastępcze powstały pod koniec XVI wieku na skutek działalności
      św. Wincentego a Paulo, który, próbując ograniczyć śmiertelność dzieci w domach
      opieki dla ubogich, umieszczał niemowlęta u wiejskich kobiet. Prekursorem
      tworzenia rodzin zastępczych w Polsce był ks. Gabriel Baudouin. W 1736 r.
      założył w Warszawie szpital dla porzuconych niemowląt. Przygarnięte dzieci
      oddawano pod opiekę karmiących mamek, zatrudnionych przez zakład opiekuńczy.


      * Szczegółowych informacji o programie PRIDE udziela Ośrodek Rodzinnej Opieki
      Zastępczej Towarzystwa "Nasz Dom" tel. 0-22 864-03-23.
      MAGDA KAZIKIEWICZ



      Życie z dnia 2004-05-28, dział społeczeństwo

      Sieroty mimo woli
      Domy dziecka dawno przestały spełniać wychowawczą rolę

      Aż 90 proc. dzieci trafia do domów dziecka, bo rodziców nie stać na ich
      utrzymanie. Tylko nieliczne są sierotami. Lepszym dla dzieci i tańszym dla
      państwa rozwiązaniem byłoby wspieranie rodzin zastępczych.

      W niedzielę obchodzimy po raz pierwszy Dzień Rodzicielstwa Zastępczego. W Polsce
      istnieje ponad tysiąc instytucji opiekuńczo-wychowawczych, w tym ponad 350
      typowych domów dziecka. - Niestety są one koniecznością, choć bardzo chciałbym,
      żeby było inaczej. Powinny być jednak znacznie mniejsze niż obecnie - mówi
      Andrzej Kalisz, dyrektor Ośrodka Rodzinnej Opieki Zastępczej Towarzystwa "Nasz Dom".

      Około 62 tys. dzieci przebywa w instytucjach, zapewniających opiekę stałą.
      Blisko 30 tys. znajduje się w typowych domach dziecka. Według Kalisza liczba ta
      jest tak duża, ponieważ przepisy adopcyjne nie sprzyjają potencjalnym rodzicom.
      Tymczasem dane mówią same za siebie. 85 proc. dzieci, które trafiają do domów
      dziecka, pozostaje w nich do osiągnięcia pełnoletności. - Kiedy rozmawiam z
      dzieckiem, które dopiero znalazło się w ośrodku opiekuńczym, jest ono
      przekonane, że zostanie w nim kilka, najwyżej kilkanaście dni. Dopiero z czasem
      zauważa, że znalazło się w sytuacji bez wyjścia - mówi Kalisz.

      Od lat trwa dyskusja nad koniecznością reformy systemu pomocy dziecku i
      rodzinie. Krytyce poddawany jest system sądownictwa rodzinnego, opieka w domach
      dziecka, brak wykwalifikowanych rodzin zastępczych. Większość z takich ośrodków
      jest przestarzałych. Zapewniają one odpowiednie warunki do życia, ale mają
      ograniczone możliwości oddziaływania na rodziny dzieci. Przetrzymują wychowanków
      latami, by potem wypuścić nieporadnych, nieprzygotowanych obywateli w to samo
      środow
      • Gość: Reporter Precz z "bidulami"! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 20:50
        Precz z "bidulami"!

        W rodzinnym domu dziecka przestają się moczyć i bać. Otwierają się na świat.

        Rodzina zastępcza i rodzinny dom dziecka są instytucjami wychowawczymi, które
        powinny kiedyś zastąpić bezduszne państwowe domy dziecka. Choć dobro dziecka
        jest dobrem najwyższym i społecznie pożądanym, po drodze ulega przeliczaniu na
        złotówki, etaty i dochody.

        Tygodnik :Solidarność:
        MARCIN PRZEWOŹNIAK
        2001-04-17

        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1026886&KAT=239
        • Gość: ewa Alternatywą są rodziny zastępcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 22:21
          Dwa lata temu na konferencji w Sztokholmie, przedstawiciele 80 krajów referując
          stan opieki nad dzieckiem osieroconym wykazywali, że zmniejsza się liczba
          dzieci wychowujących we wszelkiego rodzaju placówkach państwowych. Odwrót od
          sierocińców, staje się w Europie powszechnym standardem. Polska nie
          uczestniczyła w konferencji, być może ze wstydu.

          www.radio.com.pl/jedynka/news.asp?iID=3303
          • Gość: reporter_drugi rodziny zastępcze dla ZWIERZĄT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 11:06
            Rodzina zastępcza dla Mruczka

            Z początkiem wakacji ruszyła, organizowana od 2 lat przez giełdę zoologiczną w
            Szczecinie, akcja poszukiwania tzw. "rodzin zastępczych" dla zwierząt.

            Na czas wakacyjnego wypoczynku zwierzę, zamiast od razu umieszczać w
            schroniskach, które są bardzo zatłoczone i brakuje w nich miejsc, można
            powierzyć jakiejś rodzinie. Oszczędzimy tym sposobem zwierzęciu dodatkowego
            stresu, który i tak jest bardzo duży w związku z rozstaniem ze swoim opiekunem.

            - Rodzin zastępczych poszukujemy nie tylko dla psów i kotów, ale także dla ryb,
            płazów i gadów. Osoby, które deklarują chęć przyjęcia jakiegoś zwierzęcia muszą
            oczywiście spełniać określone warunki i posiadać pewne predyspozycje -
            informuje Alina Rychta, organizatorka szczecińskiej zoogiełdy.

            - Dlatego wcześniej przeprowadzamy wywiad, który pozwoli poznać tymczasowych
            opiekunów, ocenić warunki jakimi dysponują i wiedzę jaką posiadają na temat
            opieki nad danym zwierzęciem.

            Dzięki rodzinie zastępczej można spędzić urlop nawet w najodleglejszym zakątku
            świata mając świadomość, że pupilowi nie dzieje się krzywda.

            Akcja cieszy się popularnością - dotychczas zgłosiło się już kilkanaście
            rodzin, które wyraziły chęć zaopiekowania się jakimś zwierzakiem za symboliczną
            złotówkę. Warto zauważyć, iż oferta ta nie ogranicza się jedynie do mieszkańców
            Szczecina, ale do całego województwa zachodniopomorskiego.

            Na giełdę zoologiczną mogą się zgłaszać zarówno te osoby, które chcą przygarnąć
            zwierzę na jakiś czas, jak i te, które poszukują opiekunów ze względu na
            wakacyjne wyjazdy.

            Pani Marta Raczkowska ze Szczecina jest jedną z osób, które wyraziły chęć
            zaopiekowania się zwierzątkiem. /zdjęcie/

            - Zwierzęta towarzyszyły mi przez całe życie. Miałam zarówno koty, jak i psy.
            Kocham je, dlatego postanowiłam włączyć się do akcji - mówi pani Marta.

            Z kolei pani Magdalena Mackiewicz zdecydowała się oddać psa, ze względu na
            dwutygodniowy wyjazd do Afryki.

            - Mieszkam sama, więc koniecznością było dla mnie znalezienie kogoś do opieki
            nad moim psem. Akcja organizowania rodzin zastępczych zainteresowała mnie.
            Doszłam do wniosku, że odpowiada moim potrzebom - tłumaczy pani Magdalena.

            Wszystkich zainteresowanych zachęcamy do odwiedzenia zoogiełdy, która odbywa
            się w każdą niedzielę w Szczecinie od godz. 11 do 15 w szkole podstawowej nr 54
            przy ul. Obrońców Stalingradu.

            Głos Szczeciński
            Anna Gryk, 15 lipca 2004 r

            • Gość: iwona Re: rodziny zastępcze dla ZWIERZĄT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:51
              Kto się zaopiekuje malutką labradorką?


              GW/Poznan Piotr Merchelski 26-12-2004
              Fundacja z Poznania poszukuje rodziny zastępczej dla psa przewodnika, który
              później służyć będzie osobie niewidomej

              Ociemniałym potrafi zastąpić oczy. Zaprowadzi do pobliskiego sklepu, na
              przystanek, przeprowadzi bezpiecznie przez jezdnię. Ma szczególne predyspozycje
              do tej właśnie roli. Mowa o psach rasy labrador.

              Ich przygotowaniem zajmuje się poznańska fundacja, która za naszym
              pośrednictwem postanowiła poprosić o nietypową przysługę szczecinian.

              - Poszukujemy tzw. rodziny zastępczej dla suczki rasy labrador retriever
              [jeszcze nie ma imienia - red.] - mówi Irena Semmler, członek zarządu Fundacji
              na rzecz Osób Niewidomych Labrador Pies Przewodnik. - Teraz ma sześć tygodni.
              Powinna trafić do rodziny około ósmego tygodnia życia, czyli między 7 a 20
              stycznia przyszłego roku.

              Wzorcowa rodzina zastępcza powinna mieszkać w śródmieściu (chodzi o to, by pies
              przyzwyczajał się do miejskiego zgiełku, tramwajów, świateł itp.), na parterze,
              pierwszym piętrze albo w budynku z windą (labrador szybko rośnie i nie powinien
              chodzić po schodach ze względu na ryzyko zdeformowania stawów biodrowych).
              Dobrze, żeby w rodzinie były starsze dzieci. Pies nie może pozostawać sam w
              domu dłużej niż pięć godzin.

              Wszystkie rodziny, które się zgłoszą, zostaną odwiedzone przez członków
              fundacji i na tej podstawie zostanie dokonany wybór.

              W swoim pierwszym domu czarna labradorka pozostanie do ukończenia półtora roku.

              Potem pod okiem treserów przejdzie szkolenie. I dopiero po jego ukończeniu
              zostanie nieodpłatnie przekazana osobie niewidomej.

              - To praca ciężka, ale warta zachodu - mówi Agnieszka Skrzypiec, wolontariuszka
              z Poznania, która wychowuje już drugiego labradora. - Bardzo żałuję, że wkrótce
              będziemy się musieli rozstać, ale wiem jedno - "mój" pies ułatwi komuś życie.

              Wyszkolenie labradora kosztuje 10 tys. zł. Fundacja zapewnia wszelkie środki na
              utrzymanie, wyżywienie psa oraz pomoc weterynaryjną i instruktorską.

              Do kogo trafi "szczecińska" labradorka? - W kolejce czeka 17 osób w całej w
              Polsce. Imiennej decyzji jeszcze nie ma. Przyszły pan i pies muszą być
              odpowiednio dobrani, chociażby pod względem wzrostu - wyjaśnia Irena Semmler.

              Fundacja Labrador działa w Poznaniu od marca 2003 r. W tej chwili pod opieką
              wyznaczonych przez nią rodzin zastępczych oraz treserów jest dziesięć psów.
              Trzy z nich już w marcu trafią do osób niewidomych - prawdopodobnie z Łodzi i
              Bydgoszczy.

              Kontakt telefoniczny z fundacją: (091) 812 23 83. Patrz też:
              www.fundacja.labrador.pl.

              W naszym województwie są 4 tys. osób niewidzących, szczątkowo widzących i słabo
              widzących z grupami inwalidzkimi. Obecnie żadna z nich nie zgłasza chęci
              posiadania psa przewodnika.
              • Gość: ~iwona Re: rodziny zastępcze dla ZWIERZĄT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:53
                Warunki, jakie musi spełniać rodzina zastępcza
                GW/Poznan
                pm 26-12-2004


                Przyjęcie szczenięcia do rodziny powinno być zaakceptowane przez wszystkich jej
                członków. Należy pogodzić się z faktem, że jest to pracochłonna i
                odpowiedzialna praca - podobna do pracy z małym dzieckiem.

                Osoba opiekująca się musi mieć co najmniej 18 lat. Dzieci, które są w domu,
                powinny być w wieku powyżej pięciu lat. Na spacery mogą wyprowadzać tylko
                dzieci mające więcej niż 16 lat.

                Opiekun powinien być w domu przez większość czasu. Jest to konieczne ze względu
                na karmienie, ćwiczenia i naukę z psem. Szczenię nie może pozostać samo na
                dłużej niż pięć godziny każdego dnia.

                Dobrze, gdy opiekun mieszka blisko centrum lub w ruchliwym punkcie miasta, na
                niższych kondygnacjach budynku albo wyższych, gdy jest winda.

                Jeżeli w domu są jeszcze inne psy, to nie więcej niż dwa. Jednak wychodzenie,
                zabawa i praca ze szczenięciem zawsze muszą odbywać się oddzielnie.

                Szczenię musi zdobyć doświadczenie, poruszając się po ruchliwym centrum miasta,
                w sklepach, tłumie, publicznym transporcie, jeżdżąc samochodem
          • Gość: reporter Ojciec zastępczy z wyrokiem za gwałt ?? IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 13.09.04, 09:31
            Ojciec z wyrokiem za gwałt

            Agnieszka Jukowska GW 07-09-2004

            Józef Z. siedział w więzieniu za gwałt zbiorowy. Po wyjściu na wolność został
            rodziną zastępczą dla siedmiorga dzieci. Nie figuruje już w rejestrze skazanych

            Z. z żoną mieszka w kamienicy w centrum Kędzierzyna w 89-metrowym mieszkaniu. W
            1980 roku mężczyzna wyszedł z więzienia po odsiedzeniu czterech z sześciu lat
            za udział w gwałcie zbiorowym. Siedem lat później został z żoną rodziną
            zastępczą dla pierwszego dziecka. Był to romski chłopiec, który dziś siedzi w
            więzieniu.

            W 1997 roku dostali pod opiekę dwójkę kolejnych dzieci - Kasię i Dawida. W 2003
            roku sąd w Nysie przyznał im opiekę jeszcze nad czwórką rodzeństwa. Dwoje z
            nich ma upośledzenie lekkie, jedno umiarkowane i jedno znaczne.

            Kiedy w 1999 roku w Kędzierzynie rozpoczęło działalność Powiatowe Centrum
            Pomocy Rodzinie, zaczęło bacznie obserwować rodzinę Z.

            - Nasz pracownik chodził do nich, by zobaczyć, w jakich warunkach wychowują się
            dzieci - opowiada kierowniczka PCPR Elżbieta Czeczot. - Okazało się, że Kasi i
            Dawida nigdy nie było w domu. Z. tłumaczyli, że są w szkole albo na wycieczce.
            Wystraszyliśmy się, że może stało im się coś złego. W końcu dowiedzieliśmy się,
            że dzieci przebywają u swojej rodziny biologicznej. O siódmej rano dwóch
            pracowników pojechało do Z. i dwóch do rodziny biologicznej. Jeden z
            pracowników zauważył tam dzieci schowane w szafkach na buty - relacjonuje
            Czeczot.

            PCPR rozpoczęło starania o uchylenie Z. opieki nad Kasią i Dawidem, którzy
            wrócili do rodziny biologicznej.

            Teresa Koczubik, pracownica ośrodka zajmująca się rodzinami zastępczymi,
            zeznała policji, że w związku z tym, iż Z. odbywał karę za udział w gwałcie,
            niepokoi ją zainstalowanie kamery w dziecięcych pokojach (monitor stoi w
            kuchni). Z. tłumaczył, że jego podopieczni mają zaburzenia seksualne i kamera
            ma być formą straszaka. Jednak doniesieniem Koczubik zajęła się prokuratura.

            Józef Z. uważa, że dobrze zajmuje się dziećmi, a w gwałcie, za który został
            skazany, nie uczestniczył czynnie, a tylko się przyglądał. Doniesienia na
            policję uważa za odgrywanie się na nim i jego żonie za to, że są Romami. Mówią,
            że zdecydowali się zostać rodziną zastępczą, ponieważ sami nie mogą mieć
            dzieci.

            Anna Lipnicka, wiceprezes Sądu Rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu:

            Trudno na tym etapie ustosunkowywać się do tej sprawy. W przypadku tego pana
            wystąpiło zatarcie skazania, nie figuruje on więc w żadnym rejestrze jako osoba
            karana. Nie ma również obowiązku o tym mówić. Myślę jednak, że gdyby sąd
            wiedział o jego przeszłości, decyzja o przyznaniu mu dzieci mogłaby być inna. W
            naszym sądzie badane są różne doniesienia na tę rodzinę. Na razie zbieramy
            dowody, dopiero ocena całego zgromadzonego materiału w tej sprawie pozwoli
            podjąć decyzję, czy można tę rodzinę obdarzyć zaufaniem.
          • Gość: reporter Patologiczne rodziny zastępcze. IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 13.09.04, 10:29
            z archiwum programu UWAGA TVN

            Patologiczne rodziny zastępcze.


            ***

            W pożarze domu w Lublinie zginął pięcioletni Kamil. Chłopiec razem z dwojgiem
            rodzeństwa wychowywał się w rodzinie zastępczej. Kurator kilkakrotnie wskazywał
            sądowi, że przybrani rodzice źle opiekują się chłopcem. Sędziowie jednak nie
            odebrali im dzieci. Gdyby posłuchali kuratora zapewne nie doszłoby do tragedii.

            Podczas pożaru rodzice byli pijani. W domach dziecka na nowych rodziców czeka
            ponad 21 tysięcy dzieci. Coraz częściej trafiają do rodzin zastępczych, które
            za opiekę nad dziećmi dostają pieniądze. Bardzo często dzieci są, więc
            wykorzystywane i traktowane jako źródło dochodów przez rodziny zastępcze.

            ***

            Sąd rodzinny w Kwidzynie ustanawia rodziny zastępcze w sposób budzący wiele
            wątpliwości. Przyznaje dzieci ludziom, którzy nie powinni się nimi opiekować -
            na przykład recydywistom, czy też osobom, które nie mają środków i warunków do
            wychowania dzieci.

            Robert R. był wielokrotnie karany za różne przestępstwa. Kilka lat temu sąd
            rodzinny w Kwidzynie ograniczył mu prawa rodzicielskie do jego syna. Nie
            przeszkodziło to temu samemu sądowi ustanowić go rodziną zastępczą dla trójki
            obcych dzieci.


            Decyzjami sądu, który przyznał dzieci recydywiście interesuje się prokuratura.
            Choć to nieprawdopodobne - takich przypadków jest więcej.

            Dzięki decyzjom sądu kilkadziesiąt rodzin zastępczych w powiecie kwidzyńskim ma
            zapewniony stały dochód. W przypadku jednego dziecka to kilkaset złotych
            miesięcznie.

            ***

            Ewa, Adam i Robert od wczesnego dzieciństwa przebywali w domu dziecka, czekając
            na nową rodzinę. Kiedy pojawili się chętni na utworzenie dla nich rodziny
            zastępczej, sąd przyznał im prawo do opieki nad dziećmi. Jednak rok temu
            okazało się, że rodzeństwo zamiast otrzymywać opiekę, samo musi opiekować się
            niepełnosprawną matką i pracować ponad siły.

            Biegli psycholog i psychiatra podkreślają brak więzi emocjonalnej dzieci i
            rodziców. Zwracają też uwagę na fakt, iż rodzice chcieli oddać najmłodszego
            syna na leczenie psychiatryczne tylko, dlatego, że ich nie słuchał. Po trzech
            latach od chwili, gdy dzieci znalazły rodzinę, sąd odebrał je małżeństwu
            uznając, że ludzie ci są do tej roli nieprzygotowani. Jednak małżeństwo
            postanowiło walczyć o adoptowane dzieci. Bez względu na to jak zakończy się ta
            sprawa to właśnie dzieci będą najbardziej pokrzywdzone.

            • Gość: Danio Re: Patologiczne rodziny zastępcze. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 20:11
              Tu trzeba postawić wyraźną granicę pomiędzy rodziną zastępczą spokrewnioną z dzieckiem a rodziną zastępcza niespokrewnioną. Różnica polega na tym , iż rodziny zastpecze spokrewnione z dzieckiem to krewni dziecka i dziecko często po umieszczeniu w tej rodzinie przebywa nadal w środowisku patologicznym.Rodziny zastępcze niespokrewnione to obcy ludzie dla dziecka , często kierujący się sercem i dobrem przyjętego dziecka i określanie ich jako patologiczne jest daleko krzywdzące dla tych ludzi.Rodziny zastępcze spokrewnione z dzieckiem nie muszą przejść szkolenia oraz procesu kwalifikacji tak jak rodziny zastępcze niespokrewnione z dzieckiem.
              • Gość: ewa Re: Patologiczne rodziny zastępcze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 14:27
                Bo w Polsce jest jakieś nieporozumienie nazywac babcie lub ciocie rodzina
                zastepcza...
                • Gość: reporter_drugi Gwałciciel dostał dzieci pod opiekę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 09:36
                  SE 27 wrzesnia 2004
                  Gwałciciel dostał dzieci pod opiekę
                  Rodzina zastępcza okazała się sposobem na zarabianie pieniędzy

                  Józef Z. zamontował w kuchni specjalną kamerę, by podglądać dzieci w ich pokoju
                  Foto | Piotr Gajek, Sebastian Wolny
                  Sąd Rejonowy w Nysie powierzył opiekę nad dziećmi mężczyźnie w przeszłości
                  skazanemu za gwałt zbiorowy. Pracownicy Centrum Pomocy Rodzinie z przerażeniem
                  odkryli, że Józef Z. (47 l.) zamontował kamerę w dziecinnym pokoju i podgląda
                  dzieci na monitorze.

                  Kędzierzyn-Koźle

                  - Brzydko zabawiali się ze sobą. Kamera ma być straszakiem - tłumaczy Z.

                  W PCPR zastanawiają się, jak pozbawić mężczyznę opieki nad dziećmi.

                  Z zawodu zastępczy
                  Na początku lat 90. Józefowi Z. sąd przyznał opiekę nad chłopcem. Teraz jest
                  już dorosły, zdążył odsiedzieć wyrok za narkotyki. Chłopca i dziewczynkę dostał
                  w 1996 r. Sąd odebrał mu ich w marcu br. - Mieszkały z rodzinami biologicznymi,
                  a rodzina zastępcza sprawowała fikcyjną opiekę nad nimi, by móc wyłudzać
                  pieniądze z PCPR - wspomina Elżbieta Czeczot, kierownik Centrum Pomocy Rodzinie
                  w Kędzierzynie-Koźlu.

                  Kiedy Józef Z. zwrócił się do sądu w Nysie o opiekę nad czwórką rodzeństwa
                  romskich dzieci, dostał zgodę. - Zaczęliśmy się tej rodzinie przyglądać.
                  Okazało się, że przedstawiono nam sfałszowaną fakturę na zakup rzeczy dla
                  dzieci. Sprawę na nasz wniosek bada prokuratura - mówi Czeczot.

                  Na mocy postanowienia sądu, rodzeństwo - Andżelika (10 l.), Jasio (13 l.),
                  Józek (9 l.) i Adam (8 l.) - od roku mieszka z Józefem Z. i jego żoną. Pod
                  koniec sierpnia pracownicy centrum zauważyli w pokoju chłopców ukrytą kamerę.
                  Była podłączona do monitora w kuchni. Józef Z. wyjaśniał, że to środek
                  wychowawczy, bo dzieci są nadpobudliwe seksualnie - mówi Teresa Koczubik, która
                  w centrum zajmuje się rodzinami zastępczymi.

                  Józef Z. nigdzie nie pracuje. Na dzieci dostaje prawie 4 tys. zł, które
                  wystarczają mu na dostatnie życie. - Ma dobry sprzęt audio-wideo, zmienił
                  samochód - dodaje Elżbieta Czeczot. - Przed rozpoczęciem roku szkolnego okazało
                  się, że dzieci nie mają wyprawki szkolnej ani ubrań, odrabiają lekcje na
                  klęcząco, przy meblościance. Powiadomiliśmy o tym sąd, a rodzina zastępcza
                  została zobowiązana do zakupu brakujących rzeczy.

                  Oni mnie dyskryminują
                  Józef Z. mówi, że w centrum uwzięli się na niego, bo nie chciał dać łapówki. -
                  Dzieci są ubrane, najedzone. Będę walczył o opiekę nad nimi. Tę kamerę
                  zdemontowałem, bo nie jest już potrzebna. Moje problemy mają związek z moim
                  romskim pochodzeniem.

                  Niedługo rozpocznie się procedura, która ma pozbawić małżonków Z. funkcji
                  rodziny zastępczej. Mariola Motyka, przewodnicząca wydziału rodzinnego w Sądzie
                  Rejonowym w Kędzierzynie-Koźlu, mówi: - Dla nas najważniejsze jest dobro
                  dzieci.

                  Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog:
                  Kandydatów prześwietlać
                  - Służby odpowiedzialne za umieszczanie dzieci w takich rodzinach powinny ze
                  szczególną starannością dobierać kandydatów na rodziców. Gwałt dokonany w
                  przeszłości jest czynem na tyle patologicznym, że powinien mieć wpływ na
                  decyzję sądu czy ośrodka adopcyjnego. Generalnie jednak jestem zwolennikiem
                  rodzin zastępczych.



                  www.se.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=23298&scroll_article_id=23298&layout=1&pag
                  e=text&list_position=1
          • Gość: Danuta Re: Alternatywą są rodziny zastępcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 09:21
            Tylko dlaczego tak jest? Dlaczego wciąź jest zamało rodzin zastepczych, a jak juz są to nie ma dla nich dzieci?
      • Gość: Reporter Dom krzywdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 21:59
        Dom krzywdy
        Małgorzata Kozerawska 16-01-2003,
        żródło: Gazeta Wyborcza

        Sześciolatki wykorzystywane seksualnie przez dziesięciolatków. Dziesięciolatki
        pobite za to przez siedemnastolatków. To się zdarzyło w łódzkim domu dziecka. Z
        przerażeniem stwierdzam, że istnieje tu jakieś drugie życie, o którym nie mamy
        zielonego pojęcia - z przygnębieniem mówi jeden z wychowawców

        W Domu Dziecka nr 5 przy ul. Małachowskiego w Łodzi grupa średniaków
        wykorzystywała seksualnie młodsze dzieci.

        Dyrekcja potwierdza, że kilku dziesięciolatków najprawdopodobniej naśladowało
        zachowania podpatrzone u dorosłych albo z filmów pornograficznych, które
        oglądali przed przyjściem do placówki. Ofiarami byli cztero- i sześcioletni
        chłopcy. Był to jednak jednorazowy epizod - głupia zabawa...


        www.misjanadziei.org.pl/artykuly/dom_krzywdy.html
    • Gość: sylwia Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 21:02
      Ludzie, o co tyle szumu, maly incydencik, 0,6 promila alkoholu, a wy robicie
      jakas afere.:D
      • Gość: ewa Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 22:50
        W Dąbrowie Górniczej :(
        • Gość: ewa Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 18:35
          :(
          • Gość: ewa Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 16:58
            :(
            • Gość: ewa Reforma opieki zastępczej mało widoczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 21:50
              Reforma opieki zastępczej mało widoczna
              Rzeczpospolita/prawna
              22.06.2004


              Mimo założenia, że liczebność wychowanków domów dziecka będzie się do końca
              2006 r. systematycznie zmniejszać, nie udało się zbliżyć do zakładanego modelu.

              Stan opieki zastępczej nad dzieckiem na półmetku planowanego dochodzenia do
              standardów określonych na 2006 r. w rozporządzeniu ministra pracy i polityki
              społecznej w sprawie placówek opiekuńczo-wychowawczych był jednym z tematów
              poruszanych wczoraj podczas Forum Dyrektorów Powiatowych Centrów Pomocy
              Rodzinie zorganizowanego przez Związek Powiatów Polskich.

              W zapisanych w rozporządzeniu prognozach określono, że do 31 grudnia 2006 r.
              placówki opiekuńczo-wychowawcze nie powinny liczyć więcej niż 30 wychowanków. -
              Tymczasem w ciągu trzech lat realizacji przekształceń systemu opieki
              zastępczej, który zakładał również m.in. odchodzenie od form opieki
              instytucjonalnej i rozbudowę różnorodnych form rodzinnej opieki zastępczej, nie
              udało się zbliżyć do modelu stałego zmniejszania wielkości placówek -
              stwierdził Mirosław Kaczmarek, dyrektor Zespołu Badań i Analiz Biura Rzecznika
              Praw Dziecka. Jak dodał, nie zmniejszyła się liczba domów dziecka. Dynamicznie
              natomiast wzrosła (o 31 proc.) liczba rodzinnych domów dziecka.

              Modelowy wzorzec reformy systemu opieki zastępczej nad dzieckiem zakłada, że
              dzieci umieszczane poza rodziną powinny trafiać przede wszystkim do rodzin
              zastępczych, a domy dziecka powinny być ostatecznością.

              - Trzy lata od określenia zasad reformy to zbyt krótko, by w pełni ocenić
              efekty podejmowanych działań i zweryfikować zasady i mechanizmy zreformowanego
              systemu - powiedział M. Kaczmarek. Według niego, już dziś można się jednak
              pokusić o twierdzenie, że Polska może być jedynym krajem regionu, w którym
              liczba wychowanków w domach dziecka wzrasta.

              IR
              • Gość: Nusia Re: Reforma opieki zastępczej mało widoczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 08:57
                Dalczego tak się dzieje ,że liczba dzieci w domach dziecka wzrasta , a nie liczba rodzin zastępczych ?
            • Gość: ewa prosba o Wasze opinie !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 19:18
              Drodzy Internauci, bardzo was prosze, napiszcie co sądzicie o domach dziecka w
              Polsce, czy Waszym zdaniem jest szansa aby domy dziecka zostaly zastapione
              rodzinami zastepczymi i rodzinnymi domami dziecka. Bardzo chcialabym aby np. na
              tym FORUM odbyla sie, ogolnopolska dyskusja na ten temat.

              ewa
              • Gość: ewa Re: prosba o Wasze opinie !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 14:06
                !
              • Gość: Ela Re: prosba o Wasze opinie !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 20:14
                W obecnej sytuacji nie ma szans aby domy dziecka zostały calkowicie zlikidowane, natomiast jest nadzieja na rozwój rodzicielstwa zastępczego , dzięki ktoremu wkródce los dzieci osieroconych ulegnie poprawie - miejmy taką nadzieję.
              • Gość: Nusia Re: prosba o Wasze opinie !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 09:00
                Jezeli nie zagwarantujemy pracy wychowawca z DD, nadal skutecznie będą utrudniać rozwój rodzicielstwa zastepczego w Poslsce. Nadzieje jest, ale jakoś tylko na nadziei sie kończy.
      • Gość: Danio Re: Pijana wychowawczyni z domu dziecka włamała s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 19:28
        To nie afera Sylwio to poważny problem, na który większość reaguje tak jak ty, a tu trzeba bić na alarm - niestety - liczba dzieci w domach dziecka rośnie, a potem dziwimy się skąd taka przestępczość czy bezrobocie.Incydent to Pani Ewelina, a problemem są przepełnione domy dziecka i brak szans powrotu dzieci z tych domów do rodzin biologicznych:(
    • Gość: Jarek Era smutnych dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 20:35
      Era smutnych dzieci
      Emocje w rozsypce

      Twoje dziecko łatwo wpada w histerię, nie śpi, często denerwuje się bez
      przyczyny albo nie chce jeść? To nie żadna kolka, wyrzynające się ząbki ani ból
      brzucha. Twój maluch ma wrodzoną depresję.

      KULISY
      MAŁGORZATA WOŹNIAK 2004-08-06

      To miało być spokojne dziecko. Ciąża 25-letniej Magdy przebiegała bez zakłóceń,
      a poród był pokazowy. To, że kobieta czasem popłakiwała albo była smutna,
      nikogo nie dziwiło. To hormony– komentowali znajomi. Kiedy Mateusz pojawił się
      na świecie, tylko jadł i spał. – Inne matki zazdrościły mi takiego spokojnego
      malucha – wspomina Magda. – Ale tylko przez dwa dni. Trzeciego Mateusz dał mi w
      kość i tak jest do tej pory. Czyli już ponad rok....

      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1179937&KAT=239
      Czy rządzący naszym krajem zobaczą kiedyś, że nasze społeczeństwo nie
      wytrzymuje juz napięć psychicznych spowodowanych transformacją ustrojową i
      eksperymentami.
    • Gość: reporter Zabójstwo w domu dziecka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 14:09
      Zabójstwo w domu dziecka?
      www.misjanadziei.org.pl/artykuly/mateusz.htm
      • Gość: reporter Re: Zabójstwo w domu dziecka? IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 14.08.04, 19:25
        WIADOMOSCI TVP
        wtorek, 10 sierpnia 2004 godz. 14:41
        Odszkodowanie dla wychowawczyni

        Olsztyński sąd przyznał dziesięć tysięcy złotych odszkodowania byłej
        wychowawczyni Domu Dziecka w Olsztynku, podejrzewanej o zabicie swego
        wychowanka. Pieniądze mają wynagrodzić kobiecie bezpodstawne aresztowanie.


        Decyzja sądu ma być rekompensatą dla niesłusznie aresztowanej wychowawczyni


        W styczniu 2002 roku Jolanta Puzińska została aresztowana, ponieważ podejrzewano
        ją o zabójstwo trzyletniego Mateusza – wychowanka domu dziecka, w którym
        pracowała. Z aresztu zwolniono ją dopiero po czterech miesiącach, a z zarzutu
        zamordowania dziecka sąd uwolnił ją dopiero po roku.

        Aresztowanie i trwająca tak długo sprawa w sądzie spowodowały, że mieszkańcy
        Olsztynka sami wydali wyrok na wychowawczynię. Nikt nie chciał przyjąć jej do
        pracy - to zmusiło ją do walki o odszkodowanie. Chciała, aby Skarb Państwa
        zwrócił jej prawie siedemdziesiąt tysięcy złotych, sąd przyznał jej jednak
        siedmiokrotnie mniej - dziesięć tysięcy.

        Wyrok nie jest prawomocny. bsm, pla

        P.S. Pozostaje pytanie co tak naprawdę stało się z Mateuszkiem ???
    • Gość: reporter Wrocław-nowe pogotowie rodzinne IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 14.08.04, 09:02
      Wrocław-nowe pogotowie rodzinne

      Nowe pogotowie rodzinne dla niemowląt zostanie dziś otwarte we Wrocławiu. W
      placówce przy Bulwarze Ikara będzie przebywać czworo dzieci --2 niemowląt i 2
      dzieci do lat trzech. Pogotowie rodzinne różni się od podobnych placówek
      --rodzinnych domów dziecka, bo dzieci mogą w nim przebywać do momentu
      uregulowania przez sąd ich sytuacji prawnej - zwykle trwa to nie dłużej niż 12
      miesięcy. To 9 pogotowie rodzinne dla niemowląt we Wrocławiu. Tymczasem
      rozpoczyna się remont mieszkania w którym od września zacznie funkcjonować
      kolejny -23 - rodzinny dom dziecka ( przy ulicy Ingnuta). O jego powstaniu
      zadecydowała w ubiegłym tygodniu rada miejska. W nowym domu zamieszka po
      wakacjach ośmioro dzieci. Wrocław jest w czołówce polskich miast pod względem
      zastępowania tradycyjnych domów dziecka
      • Gość: reporter KRAKÓW IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 31.08.04, 17:28

        Wiadomosci TVP 25 sierpnia 2004
        Rodziny zastępcze poszukiwane

        Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Krakowie poszukuje rodzin zastępczych. W tej
        chwili można by im oddać ponad sześćdziesięcioro wychowanków domów dziecka. Na
        umieszczenie w rodzinach zastępczych dzieci oczekują często ponad rok.

        Rodzina zastępcza to jedna z form opieki nad dzieckiem całkowicie lub częściowo
        pozbawionym opieki rodzicielskiej
        15-letni dziś Damian pojawił się w rodzinie państwa Drążkiewiczów 6 lat temu,
        zaraz po śmierci rodziców. Tu znalazł dom i bepieczeństwo, którego tak bardzo mu
        brakowało. Państwo Drążkiewiczowie nie wahali się przyjąć go pod dach, mimo że
        mieli dwoje swoich dzieci.

        Dotychczas w powiecie krakowskim jest ponad 150 rodzin zastępczych. Rodzina
        zastępcza to jedna z form opieki nad dzieckiem całkowicie lub częściowo
        pozbawionym opieki rodzicielskiej. Jej rolę może spełniać każdy, kto nie był
        karany, ma stałe dochody, ale przede wszystkim jest wrażliwy i odpowiedzialny.

        W czwartek o godzinie 10 w siedzibie starostwa w Krakowie przy alei Słowackiego
        20 odbędzie się spotkanie osób, które chciałyby podzielić się miłością i przyjąć
        pod swój dach dzieci pozbawione opieki.
      • Gość: Reporter Łódź IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 02.09.04, 08:06
        Dzieci z domów dziecka i starsi ludzie w domu dziennego pobytu

        Gazeta Wyborcza
        aura 01-09-2004

        Eksperymentalna placówka rozpoczęła działalność przy ul. Bednarskiej w Łodzi

        Pofabrykancka willa ma prawie sto lat, ale po kilkumiesięcznym remoncie pachnie
        nowością. Ma żółtą elewację, eleganckie łazienki i przytulne pokoje. Kiedyś
        było tam przedszkole, teraz będzie Dom Wielopokoleniowy "Bednarska". Pierwsze
        piętro i poddasze zajmą dzieci z domu dziecka, który do tej pory mieścił się
        przy ul. Dąbrowskiego. Na parterze powstanie dom dziennego pobytu dla osób
        starszych. Będą tam także pomieszczenia integracyjne i jadalnia. Wczoraj odbyło
        się uroczyste otwarcie placówki. - To wyjątkowe miejsce w skali kraju. Nasze
        dzieci będą miały dużo lepsze warunki niż w zajmowanym dotychczas budynku,
        który bardziej niż mieszkanie przypominał koszary - mówi Ewa Świętosławska,
        dyrektor domu dziecka. - Poza tym możliwość kontaktu ze starszymi ludźmi może
        naszym podopiecznym wiele dać.

        Podobnego zdania są dzieci: - Nigdy nie poznałam swoich dziadków i myślę, że
        może tutaj uda mi się znaleźć bliską dorosłą osobę - mówiła 16-letnia Agnieszka
        Rosińska. - Nawet jeśli czasem taka "babcia" trochę pogdera, to lepiej ją mieć
        niż nie.

        11-letniemu Tomkowi Rybińskiemu bardzo się nowy dom podoba. - Jest mniejszy,
        ale fajniejszy od tego, w którym dotąd mieszkaliśmy - uważa. - A z tymi
        babciami i dziadkami to też niezły pomysł. Może w lekcjach czasem pomogą -
        rozmarza się.

        "Wielopokoleniowość" placówki to warunek, jaki postawił jeden z fundatorów -
        miasto Stuttgart - które przekazało na remont budynku ponad 255 tys. euro w
        ramach programu "Porozumienie i pojednanie z miastami partnerskimi w Europie
        Środkowej i Wschodniej". Resztę dał UMŁ.

        Dzieci (około 25 osób) będą w "Bednarskiej" mieszkać, starsi (10
        podopiecznych) - spędzać dzień, a na noc wracać do własnych domów. -
        Przedstawiciele dwóch pokoleń mogą się spotykać i spędzać ze sobą czas, ale nie
        ma takiego przymusu - mówi Paweł Osiborski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy
        Społecznej.

        W budynku przy ul. Bednarskiej będzie także siedziba Stowarzyszenia Polaków
        Poszkodowanych przez III Rzeszę. - Tu ludzie starsi będą się dzielić
        wspomnieniami, a młodsi poznają historię przodków - mówił Mirosław Olejniczak,
        prezes stowarzyszenia.

        W uroczystym otwarciu placówki wzięli udział m.in. Gabriele Müller-Trimbusch i
        prezydent Łodzi, Jerzy Kropiwnicki.
      • Gość: wiesiek Duńczycy nauczą się od wrocławian... IP: *.pkpik.pl / 212.244.126.* 14.09.04, 09:05
        Duńczycy nauczą się od wrocławian, jak zakładać rodzinne domy dziecka
        GW Agnieszka Czajkowska-Masternak 13-09-2004
        Czego Duńczycy mogą się od nas uczyć? Jak zakładać rodzinne domy dziecka. We
        wtorek do Wrocławia przyleci kilkunastu merów z Danii

        Joasia (14 lat) rok temu przeżyła tragedię. Matka zmarła, ojciec dawno temu
        opuścił rodzinę. Dziewczynka, zanim trafiła do rodzinnego domu dziecka, rok
        mieszkała w pogotowiu opiekuńczym. - Tutaj czuję, że komuś na mnie zależy -
        zwierza się. - Ciocia nas przytula i mówi, że nas kocha. Wychowawcy w pogotowiu
        przychodzili na zmiany. Traktowali nas obojętnie, jak pracę, a tutaj jest dom.
        Jemy razem obiady, razem sprzątamy i opowiadamy sobie, co się zdarzyło w ciągu
        dnia.

        Dom, w którym żyje teraz Joasia, prowadzą Jolanta i Janusz Nowaczkowie. Mają
        dwóch własnych synów i ósemkę cudzych dzieci pod opieką. Właśnie tę placówkę
        obejrzą merowie.

        - Duńczycy nie mogli sobie wyobrazić, że małżeństwa, które mają już własne
        dzieci, chcą wychowywać jeszcze kilkoro obcych! - opowiada Małgorzata Łazarz-
        Johansen. To ona, była wrocławianka, zachęciła merów do przyjazdu do naszego
        miasta.

        A Wrocław jest absolutnym liderem w Polsce - działa tu aż 25 rodzinnych domów
        dziecka. W Warszawie nie ma ani jednego.

        - I ciągle szkolimy kolejne małżeństwa, które chcą zakładać rodziny zastępcze -
        mówi Beata Rostocka, dyrektorka zespołu do spraw dzieci i młodzieży w MOPS-ie.

        Pomysł Wrocławia jest prosty. Zamiast utrzymywać placówki-molochy, władze
        miasta postawiły na rodziny, które chcą się opiekować cudzymi dziećmi. W ciągu
        kilku lat powstały rodzinne domy dziecka, pogotowia rodzinne (dla niemowląt i
        starszych dzieci) i specjalne hostele, w których dorośli wychowankowie uczą się
        samodzielnego życia.

        Rostocka: - Ze zwykłych domów dziecka młodzi ludzie wychodzą nieprzygotowani do
        życia. Uważamy, że dzieci powinny wychowywać się w rodzinie. Dlatego tak
        uparcie realizujemy nasz program.

        Bjarke Johansen: - Chcemy się przyjrzeć z bliska, jak to działa - wyjaśnia
        dyrektor ratusza w Skaevinge. - W Danii nie ma takich rodzin.

        Za to mają poważny problem: rozwody i dzieci bez rodziny. - Trafiają do
        państwowych domów dziecka, których utrzymanie jest dla państwa zabójcze -
        opowiada Johansen. - Zatrudniamy w nich głównie specjalistów: psychologów,
        terapeutów, pedagogów. Ale nie jestem przekonany, że tego najbardziej
        potrzebują dzieci.

        Czy Duńczycy przeniosą wrocławskie pomysły na swój grunt? - Być może - mówi
        Johansen. - Po to jeździmy po świecie, żeby się czegoś nauczyć od innych.



        Czy wiesz, że:

        Koszt utrzymania jednego dziecka w rodzinnym domu dziecka wynosi średnio od
        1250 do 1950 zł miesięcznie (zależy to od czynszu oraz liczby dzieci), w
        tradycyjnym domu dziecka - ok. 2600 zł miesięcznie, a w domu małego dziecka -
        3300 zł.

        • Gość: wiesiek Oddam dziecko w dobre ręce... IP: *.pkpik.pl / 212.244.126.* 14.09.04, 10:54
          Oddam dziecko w dobre ręce

          W Polsce rośnie liczba porzucanych noworodków

          Bieda sprawia, że coraz więcej rodzin oddaje swoje dzieci do adopcji.
          Jednocześnie maleje liczba małżeństw chętnych do ich przygarnięcia.

          Ma kręcone czarne włosy, śniadą orientalną buzię i zupełnie nie przypomina mnie
          ani żony. Powiedziano nam, że jeśli się na nią nie zdecydujemy, nie tracimy
          szansy na adopcję. Ale my zakochaliśmy się w niej od razu - opowiada Michał
          Damski, informatyk, od roku szczęśliwy ojciec Karoliny. Na adopcję zdecydował
          się z żoną po 6 latach oczekiwań na urodziny własnego dziecka. Trafili do
          warszawskiej placówki TPD przy Szpitalnej. Chodzili na spotkania do ośrodka
          adopcyjnego przez pół roku. Pytano ich o zawód, zarobki, warunki mieszkaniowe,
          zasięgano opinii zakładów pracy. Przeszli testy psychologiczne.

          - Sprawdzano, jakie mamy wady i zalety - opowiada Michał Damski. - Na wizytach,
          na które proszono nas oddzielnie, konfrontowano nasze wypowiedzi. Odbyliśmy
          sześć spotkań. Pracownica ośrodka odwiedziła nas w domu. Pamiętam, że zapytała,
          gdzie będzie pokój dla dziecka i wtedy uświadomiliśmy sobie, jakie to ważne.
          Lekarz nauczył nas, jak się obchodzić z niemowlęciem.

          Przeszli pierwszą selekcję i rozpoczęło się czekanie. Aż zadzwonił telefon z
          ośrodka. - Można to porównać z chwilą, kiedy żona idzie do szpitala i nie
          wiadomo, kiedy i co urodzi - mówi pan Michał. - My do ostatniej chwili nie
          wiedzieliśmy, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka. Kiedy powiedziano nam,
          że w szpitalu czeka nasza córka, popłakałem się. Wiedzieliśmy, że ma 6 tygodni,
          bo tyle musi mieć niemowlę, aby mogło być oddane do adopcji. Chcieliśmy wziąć
          je do domu. Musieliśmy jednak poczekać na pozwolenie sądu. To trwało aż dwa
          tygodnie! W sądzie nie liczyły się nasze emocje, byliśmy tylko numerem w
          sprawie. Nawet dziś trudno mi o tym zapomnieć.

          Pod koniec lat osiemdziesiątych do adopcji przysposabiano w Polsce około 3600
          dzieci rocznie. W 2002 roku o 1200 mniej, chociaż prawo adopcyjne w tym czasie
          się nie zmieniło.

          - Ludzie nie mają pewności jutra. Coraz mniej jest rodzin żyjących na średnim
          poziomie. A takie najczęściej decydują się na wzięcie dziecka. I są to najlepsi
          kandydaci - uważa Elżbieta Podczaska, dyrektor warszawskiego Publicznego
          Ośrodka Opiekuńczo-Adopcyjnego.

          W Centralnym Banku Danych Dzieci Osieroconych jest zgłoszonych ok. 800 dzieci,
          z tego 305 w Warszawie. Tylko w tym roku w stołecznych szpitalach porzucono
          ponad 100 dzieci. We wszystkich placówkach opiekuńczych w kraju jest ich ponad
          65 tys. Liczbę rodzin zainteresowanych adopcją i zarejestrowanych w ośrodkach
          adopcyjnych szacuje się na ok. 1300.

          Zdaniem Andrzeja Olszewskiego ze Stowarzyszenia Misja Nadziei, zajmującego się
          pomocą rodzinom zastępczym, dane są zaniżone. - Docierają do nas sygnały, że
          wielu zainteresowanych adopcją kandydatów odchodzi z ośrodków z kwitkiem i to
          zanim rozpocznie się jakakolwiek kwalifikacja czy szkolenie. Urzędnicy działają
          według własnego widzimisię - mówi Olszewski.

          Podaje przykład małżeństwa z Warszawy, któremu odmówiono adopcji. Przeszkód nie
          widział natomiast ośrodek w Krakowie.

          Paradoksalnie, maleje także liczba rodzin zastępczych (dziecko może przebywać w
          nich czasowo, rodzice naturalni nie tracą do niego praw). Wyjątek stanowi
          Wrocław, gdzie jest jeden państwowy dom dziecka i ponad dwadzieścia rodzinnych.
          Miesięczny pobyt dziecka w sierocińcu to koszt ok. 3 tys. zł, w rodzinie
          zastępczej - 800 zł. Być może zmiany wymusi prawo. Od nowego roku to samorząd z
          własnego budżetu będzie musiał finansować zarówno domy dziecka, jak i placówki
          rodzinne.

          Data: 2003-12-04
          Zycie Warszawy
          Andrzej Antosik, Kinga Hałacińska
      • Gość: iwona Konflikt w rodzinnym domu dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:22
        Konflikt w rodzinnym domu dziecka

        GW/Wrocław Agnieszka Czajkowska 30-12-2004
        Sąd zdecydował, żeby zabrać piątkę rodzeństwa z rodzinnego domu dziecka w
        Żórawinie. Dwójka maluchów jest już w nowej rodzinie, trójka starszych dzieci
        została i nie chce słyszeć o odejściu

        To chyba pierwszy tak poważny kryzys w rodzinnym domu dziecka. Sąd zarzuca
        opiekunom, że źle traktowali powierzone im dzieci, szantażowali je, żeby nie
        odeszły, grozili i zastraszali. Zarządzenie sądu jest tymczasowe. Rodzeństwo ma
        być w innej placówce do czasu, gdy ośrodek diagnostyczno-konsultacyjny zbada
        sytuację całej rodziny. - To krzywda dla tych dzieciaków i dla nas - uważa
        Kazimierz Kurdubelski, opiekun w rodzinnym domu dziecka w Żórawinie. - Nie
        biliśmy dzieci, nie molestowaliśmy ich.

        Krystyna i Kazimierz Kurdubelscy założyli rodzinny dom dziecka w 2002 roku.
        Wcześniej przeszli obowiązkowe szkolenie dla kandydatów na rodziców zastępczych
        i adopcyjnych. Kupili dom w Żórawinie pod Wrocławiem i zaopiekowali się piątką
        rodzeństwa z domu dziecka w Kątach Wrocławskich.

        Ich problemy zaczęły się od najstarszego syna Maćka. Nastolatek wynosił z domu
        cenne przedmioty i podkradał pieniądze. Kazimierz Kurdubelski zgłosił sprawę w
        Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, pod które podlega rodzinny dom dziecka. -
        Pani psycholog, która opiekowała się naszymi dziećmi, nie umiała pomóc -
        zapewniają Kurdubelscy. - W końcu poszliśmy z tym na policję.

        Tymczasem z dokumentacji Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie wynika, że
        psycholog zalecił terapię dla Maćka i całej rodziny. Jednak Kurdubelscy jej nie
        podjęli. - Nie pasowały im terminy, nie stawiali się na umówione spotkania -
        mówi Arleta Szmigielska, dyrektorka PCPR-u. - Tłumaczyli, że trudno im
        dojeżdżać do Wrocławia. Pani psycholog zaproponowała, że będzie odbierać Maćka
        z dworca i odprowadzać go na terapię. I tę propozycję odrzucili.

        Sprawa Maćka trafiła do sądu. - Do nas zaczęły docierać niepokojące sygnały z
        przedszkola i ze szkół - relacjonuje Arleta Szmigielska. - Najmłodsi chłopcy
        Kuba i Wojtek byli agresywni. Jeden z nich sam się okaleczał, rzucał z
        pięściami na przedszkolankę. Pedagog szkolna zwróciła nam uwagę, że dziewczynki
        same dojeżdżają do Wrocławia pociągiem. Młodsza miała wtedy 9, a starsza 12
        lat! W tym samym czasie pan Kurdubelski odwoził własne córki do szkół w mieście.

        W sierpniu sąd po raz pierwszy rozważał możliwość zabrania podopiecznych
        Kurdubelskim. Kurator społeczny negatywnie ocenił sytuację dzieci. Zwrócił
        m.in. uwagę na dysproporcję w urządzeniu pokoi dzieci biologicznych i
        tych "obcych". - Nie było tam zabawek, książek, a łazienka, z której miały
        korzystać, była po prostu brudna - wyjaśnia dyrektorka PCPR-u.

        20 grudnia sąd zadecydował, że piątka rodzeństwa ma być przeniesiona na czas
        wyjaśnienia sprawy do rodzinnego domu dziecka w innej miejscowości.

        Kurdubelscy nie chcą się z tym pogodzić. Nie zezwolili na kontakty dzieci z
        nowymi opiekunami. - Nie wyrzekniemy się tych dzieciaków - powtarzają. - One są
        z nami związanie uczuciowo. Braliśmy je z własnej, nieprzymuszonej woli i tak
        nam urzędnicy płacą?

        Kurdubelscy wystąpili do sądu z wnioskiem o zbadanie ich relacji z dziećmi
        przez psychologów. Kupili busa, którym wożą teraz dzieci do szkoły.

        Kuba, 7 lat, i Wojtek, 6 lat, są już w nowym rodzinnym domu dziecka. Sami tak
        postanowili. Trójka pozostałych dzieci nie chce odejść. - Dobrze mi tu -
        zapewnia 13-letnia Ewa. - Nie chcę poznawać innej rodziny. Od nowa się
        przywiązywać...

        15-letni Maciek mówi tylko, że też zostaje. 10-letnia Ala ma stany lękowe.
        Kurdublescy twierdzą, że nasiliły się, kiedy mała dowiedziała się o
        przenosinach.

        - Jestem pewien, że opinia psychologów będzie dla nas korzystna - dodaje
        Kurdubelski. - Wtedy wystąpię o odszkodowanie za straty moralne!

        Zarząd Powiatu Wrocławskiego podjął decyzję o rozwiązaniu rodzinnego domu
        dziecka w Żórawinie. Opiekunowie, do których trafili młodsi bracia, są
        przerażeni. - Tak zachowują się dzieci, które przychodzą do nas z placówki, a
        nie po dwóch latach w rodzinnym domu - powiedzieli nam.
        • Gość: ewka Rodzinny Dom Dziecka - opiekunka w depresji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 22:26
          Rodzina do rozbiórki, (IK)

          data: Wtorek, 28 grudnia 2004r., źródło: Gazeta Krakowska,

          NOWY SĄCZ. Przybrana mama w szpitalu, dzieci z rąk do rąk... J utro radni z
          Nowego Sącza będą głosować w sprawie likwidacji Rodzinnego Domu Dziecka nr 3
          prowadzonego przez Halinę Popielę. Pracownicy opieki społecznej i
          przedstawiciele wojewody, którzy kontrolowali dom, stwierdzili, że nie
          funkcjonuje on prawidłowo. Przybrana mama wpadła w depresję i trafiła do
          szpitala...
    • Gość: warszawiak WARSZAWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 13:57
      A u nas w stolicy państwa należącego do UE jest 15 domów dziecka i tylko jeden
      rodzinny dom dziecka... Co na to Pan Prezydent Prawy i Sprawiedliwy... Czy na
      tym polega Pańskie prawo i sprawiedliwość, aby sieroty tułały się po
      sierocińcach?? Dlaczego nic Pan z tym nie zrobi, dlaczego nie bierze Pan
      przykładu z władz miasta Wrocławia ??


      Dom pełen serca
      Mamy za dużo państwowych domów dziecka
      W Warszawie działa tylko jeden rodzinny dom dziecka.

      - Ludziom, którzy decydują o tworzeniu takich placówek, po prostu nie zależy na
      tym, by było ich więcej - mówią w Fundacji Otwarte Drzwi. Nawet jeden dzień
      spędzony w domu dziecka odbija się na stałe na psychice wychowanka - przekonuje
      Barbara Passini z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Dlaczego? Sierociniec zapewnia
      tylko podstawową opiekę - miejsce do spania i jedzenie. - W ten sposób
      wychowuje kaleki emocjonalne - twierdzi Anna Machalica, szefowa Fundacji
      Otwarte Drzwi, zajmującej się dziećmi z domów patologicznych.

      Mimo to z raportu opracowanego przez Instytut Spraw Publicznych i Rzecznika
      Praw Dziecka wynika, że w Polsce nie zmniejsza się ani liczba domów dziecka,
      ani ich przeciętna wielkość. Dlaczego? Władze lokalne tłumaczą się miedzy
      innymi "ochroną" miejsc pracy. Wszyscy są zgodni, że dla każdego dziecka lepsza
      jest nawet namiastka rodzinnego domu.

      - Zawsze byłam dla wszystkich dzieci mamą. Przyszywaną, ale jednak mamą -
      potwierdza Daniela Fidura, która przez lata prowadziła w Warszawie rodzinny dom
      dziecka. Podobnie myśli jej przyszywana córka - Beata. - W domu dziecka
      spędziłam 10 lat, ale nie pamiętam żadnych świąt. Wspomnienie choinki łączy się
      z nową rodziną - opowiada.

      Rodzinne domy dziecka są tańsze niż publiczne. Miesięczne koszty utrzymania
      jednego dziecka w publicznej placówce sięgają 2,5 tysiąca złotych. Rodzina
      prowadząca prywatny dom dziecka otrzymuje na każdego wychowanka najwyżej 700
      złotych na miesiąc. Rachunek jest bardzo prosty. Dlatego wiele miast likwiduje
      tradycyjne sierocińce.

      Zupełnie inaczej jest w Warszawie. Działa tu aż 16 sierocińców z ponad 1000
      dzieci. Rodzinny dom dziecka mamy tylko jeden. - Polityka władz stolicy jest
      zdumiewająca. Chyba nie ma drugiego takiego miasta w Polsce - irytuje się
      Barbara Passini, szefowa TPD. Dla porównania wymienia Wrocław, gdzie niemal
      całkowicie zlikwidowano publiczne domy dziecka. W to miejsce powstały aż 24
      rodzinne ośrodki i 10 placówek pogotowia rodzinnego.

      - Wrocław daje mieszkania, a Warszawa nie ma takich możliwości - ucina temat
      Elżbieta Podczasa, dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego przy Nowogrodzkiej.
      Inaczej uważa Daniela Fidura, która przez lata prowadziła taki dom. - Na pewno
      są ludzie, którzy chcieliby wychowywać dzieci we własnym domu. Muszą tylko
      wiedzieć, że mają taką możliwość - mówi.

      źródło: Zycie Warszawy
      Data: 2004-03-30
      Anna Hochbaum
      • Gość: warszawiak warszawskie pogotowie opiekuńcze (-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 17:17
        14-latkę uprowadzili sutenerzy

        Dzięki nam w poszukiwania 14-letniej Kai włączyła się holenderska telewizja i
        gazety. Kaję prawdopodobnie uprowadzili sutenerzy z Holandii, ale jest szansa
        na jej odnalezienie.


        Kaję widywano na Dworcu Centralnym w Warszawie, miejscu spotkań wakacyjnych
        ucieczkowiczów. Policja znalazła w końcu Kaję. Patrol zabrał ją na komisariat,
        stamtąd trafiła do pogotowia opiekuńczego. Nazajutrz w pogotowiu zjawił się
        mężczyzna, podający się za wujka dziewczyny. Pracownicy ośrodka łamiąc
        wszystkie przepisy, które nie pozwalają wydać dziecka nikomu zanim nie zostaną
        sprawdzone jego dane i stopień pokrewieństwa z dzieckiem, pozwolili Kai iść z
        rzekomym krewnym.

        uwaga.onet.pl/1191593,2,archiwum.html
      • Gość: reporter_drugi Re: WARSZAWA !!!! IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 12.11.04, 08:16
        Ratusz promuje rodzinne domy dziecka

        Sylwia Sałwacka 10-11-2004 , GW Warszawa
        We wtorek władze Warszawy zaczęły kampanię na rzecz rodzinnych domów dziecka.
        Dwa z nich ratusz funduje w Ursusie i Wesołej.

        W Warszawie jest 18 domów dziecka, przebywa w nich ok. tysiąca dzieci z miasta
        i województwa. W największym - Domu Małego Dziecka przy Nowogrodzkiej - jest
        ich 120. Jednak zmieniają się przepisy - za dwa lata w sierocińcu będzie mogło
        mieszkać najwyżej 30 wychowanków. To dlatego wczoraj władze stolicy zaczęły
        kampanię na rzecz tworzenia rodzinnych domów (dla 4-8 dzieci). Za pieniądze
        samorządu mają je prowadzić zastępczy rodzice.

        Największą przeszkodą w tworzeniu są dla nich zwykle problemy lokalowe. Dlatego
        ratusz chce je rozwiązać. Latem przyszłego roku odda zastępczym rodzicom dwa
        jednorodzinne domy o powierzchni 200 m kw., każdy za blisko 500 tys. zł. Jeden
        powstaje właśnie na Ursusie, drugi w Wesołej. Do 2006 r. ratusz chce wybudować
        13 kolejnych takich willi, a prócz tego zarezerwować komunalne mieszkania
        powyżej 100 m kw. - Za kilka lat w Warszawie będzie 45 domów rodzinnych -
        zapewnia Paweł Wypych, dyrektor biura polityki społecznej w ratuszu.

        Rodzinne domy dziecka bardzo popularne w stolicy w latach 70. i 80. Istniało
        ich wtedy ponad 20. Do dziś został tylko jeden, mieści się na Mokotowie - od
        1979 r. prowadzi go z mężem pani Katarzyna (dla dobra dzieci nie chce ujawniać
        nazwiska). Gdy go zakładała, miała 24 lata. - Byłam bez pracy, ale to nie była
        kwestia zdobycia etatu, lecz powołania - twierdzi. W sumie ma 12 dzieci (część
        już się usamodzielniła). - Także rodzone, ale ich nie dzielę. Wszystkie noszą
        moje nazwisko, więc są moje - mówi.
        • Gość: warszawiak Re: WARSZAWA !!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.04, 16:23
          Informacje znajdziesz pod numerem tel. 0-800 88 99 88 lub na stronie
          www.dajimprzyszlosc.pl. Kandydatów na rodziców będą wyłaniać warszawskie
          ośrodki adopcyjno-opiekuńcze. Po rozmowach kwalifikacyjnych rodzice przejdą
          kilkumiesięczne szkolenie, nauczą się, jak prowadzić rodzinny dom i jak
          wychowywać dzieci trudne. Ratusz będzie też promował rodziny zastępcze
          kontraktowe i rodzinne pogotowia opiekuńcze.
          • Gość: warszawiak Re: WARSZAWA !!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.04, 19:27
            to jest dobra wiadomosc dla wielu dzieciakow z warszawskich domow dziecka...
      • Gość: wiesiek Re: WARSZAWA IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 18.11.04, 13:03
        Warszawskie Rodzinne Domy Dziecka...

        no, no - godne pochwały... trzymamy kciuki
        www.dajimprzyszlosc.pl/index.php
    • Gość: anty RADOM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 18:40
      Wielki bal charytatywny, z którego dochód zostanie przeznaczony na budowę
      nowego domu dziecka, urządzą w listopadzie radomski magistrat i Pilicka
      Telefonia. Inwestycję ma sfinansować polska organizacja charytatywna działająca
      w Kanadzie

      Ludzie! przeciez ta inicjatywa nie ma sensu!! za granica odchodzi sie juz od
      zakladania wielkich, bezdusznych 'placówek' na rzecz rodzinnych domow
      dziecka. Z takich molochow wychodza dzieci w ogóle nieprzygotowane do zycia,
      ktore nie potrafia radzic sobie samodzielnie bo w domach dziecka mialy
      wszystko podane. czy nie lepiej przeznaczyc te pienidze na wsparcie
      rodzinnych domow dziecka albo rodzin, ktore chcialyby adoptowac dzieci? Ale
      po co, skoro urzednicy tez musza sie zabawic...


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=68&w=13941022&a=13941022
      • Gość: wiesiek Budujemy nowy Dom Dziecka w Bydgoiszczy !!!!!!! IP: *.pkpik.pl / 212.244.126.* 14.09.04, 12:33
        Będzie dom!

        Na tę decyzję od lat czekały setki bydgoskich dzieci pozbawionych
        rodzicielskiej opieki i miłości. W mieście powstanie wkrótce dom dziecka dla
        starszych wychowanków. Dotąd dzieci po 9 roku życia tułały się po placówkach
        opiekuńczo-wychowawczych oddalonych kilkadziesiąt kilometrów od Bydgoszczy.
        Nowa placówka ma przyjąć młodzież tuż po feriach zimowych.









        Dzieci przebywające w Pogotowiu Opiekuńczym w Bydgoszczy mają za sobą trudne
        doświadczenia i wiele rozczarowań wyniesionych z domu rodzinnego. O ich dalszym
        losie decyduje sąd. Zagubione, sfrustrowane czekają na miejsce w domu dziecka.
        Starsze z nich muszą jednak opuścić Bydgoszcz, bo tu nie ma takiej placówki.
        Zostawiają za sobą rodziców, miasto, które znają. Trafiają do małych miasteczek
        i wsi. Wiele z nich nie potrafi tego zaakceptować. Stąd tak wiele ucieczek. Do
        tego kontakt z rodziną zostaje często zerwany, bo rodziców nie stać na dojazdy.
        Są też paradoksalne sytuacje. Bydgoskie dzieci przebywaja w domu dziecka poza
        miastem, ale uczą się w Bydgoszczy i mieszkają w szkolnym internacie. Ich życie
        to ciągłe zmiany i rozjazdy.
        Jest jednak szansa, że w budynku przy ulicy Toruńskiej znajdą wreszczcie
        namiastkę domu. Dyrekcja Pogotowia Opiekuńczego stworzy tu swój oddział. Będzie
        30 miejsc stacjonarnych - 10 dla dorosłych wychowanków, którzy przygotowują się
        już do samodzielnego życia oraz 10 miejsc dla mlodzieży zagrożonej
        uzależnieniami, która będzie poddawana terapii. Ten dom to także najlepsze
        rozwiązanie dla miasta. Zgodnie z nowymi przepisami, które wejdą w życie od
        stycznia - gmina będzie musiała zapłacić za dzieci, które przebywają poza
        Bydgoszczą.
        Budynek po warsztatach Zespolu Szkół Odzieżowych musi zostać jednak
        zmodernizowany - trzeba stworzyć przytulne pokoje, obniżyć sufit przygotować
        sanitariaty i kuchnie. Inwestycja i wyposażenie kosztować będzie około 400
        tysięcy złotych. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej i Pogotowie Opiekuńcze
        otrzymają cześć pieniędzy od miasta. Liczą też na pomoc sponsorów.

        M. Rogatty

        Wiadomosci TVP/Bydgoszcz 13 września 2004 godz. 20:48

      • Gość: reporter_drugi LĘBORK IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 08.10.04, 08:38
        serwisy.gazeta.pl/metro/72,50145,2328833.html
        W szpitalu nie chcieli dzieci

        kw 08-10-2004, ostatnia aktualizacja 07-10-2004 22:34

        Szpital w Lęborku nie chciał przyjąć trójki maluchów, których pijani rodzice
        spali w mieszkaniu. Lekarz dyżurny stwierdził: "szpital to nie przechowalnia"

        Gdy policjanci zawiadomieni przez anonimowego rozmówcę wkroczyli nocą do
        jednego z lęborskich mieszkań, trwała tam głośna libacja. Pierwszą osobą, na
        którą natknęli się policjanci, była kompletnie pijana babcia. Spała na
        schodach. Potem z mieszkania wytoczyła się 32-letnia Marzena B. Przy
        policjantach chciała nakarmić piersią półtoramiesięczną córeczkę Marzenkę.
        Gdyby nie funkcjonariusze, przygniotłaby dziecko swoim ciężarem.

        Kilkanaście metrów dalej leżał jej pijany konkubent. W mieszkaniu spała jeszcze
        dwójka dzieci - trzyletnia Ewa i dwuletnia Julia. Matka dmuchnęła w alkomat -
        wynik 2,6 promila.

        Policjanci skontaktowali się z dyżurnym komendy powiatowej w Lęborku. Ten
        zadzwonił na pogotowie i poprosił o pomoc dyspozytorkę. Żaden lekarz nie
        przyjechał na miejsce. Później telefonował do Domu Małego Dziecka. Tam
        usłyszał, że aby przyjąć dzieci, konieczne jest zbadanie przez lekarza. Kolejny
        raz zadzwonił do szpitala. Prosił o przyjęcie maluchów na badanie. Tłumaczył,
        że bez zaświadczenia, dom dziecka maluchów nie przyjmie.

        - To nie jest przechowalnia - usłyszał.

        Tak powiedziała Krystyna Chart, lekarz dyżurny oddziału dziecięcego. Poradziła
        wezwać prywatne pogotowie Medi-car. I to ono przyjechało do dzieci.

        Doktor Chart twierdzi, że znała sytuację z relacji dyspozytorki pogotowia: -
        Przekazano mi, że policja chce przechować dzieci do rana. Wiedziałam, że ich
        rodzice są pijani. Rozmawiano ze mną tylko raz.

        Janusz Cholak, lekarz naczelny szpitala w Lęborku, nie kryje oburzenia
        ujawnieniem nocnych zdarzeń przez policję: - Wierzę swoim pracownikom i będę
        ich bronił. Szpital nie ma możliwości przechowywania zdrowych dzieci


        A co w tej sprawie zrobił w Lęborku KIEROWNIK Powiatowego Centrum Pomocy
        Rodzinie ?? Dlaczego PCPR nie jest zainteresowany utworzeniem Rodzinnego
        Pogotowia Opiekuńczego ?? Dlaczego PCPR w Lęborku nie jest zainteresowany
        tworzeniem na swoim terenie rodzin zastępczych ??






        • Gość: reporter_drugi Wałbrzych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 21:59
          Ofiara biedy, Królikowska Sylwia

          30 października 2004r., źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska,

          Siedemnastoletni chłopak zginął zasypany w biedaszybach Wychowanek
          wałbrzyskiego domu dziecka, Marcin W., wczoraj rano wyszedł kopać w
          biedaszybach. – Chciał tylko zarobić na buty – mówiła jego siostra. Z dołka już
          nie wrócił. Około godziny 17.00 strażacy dotarli do zmasakrowanych zwłok
          chłopca Marcin W. był zameldowany w Domu Dziecka „Rodzinka” w Wałbrzychu....
      • Gość: nina RADOM - Charytatywny bal na budowe domu dziecka ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 16:01
        Charytatywny bal na dom dziecka


        GW Renata Metzger 15-11-2004

        Wszystkie zaproszenia na organizowany przez gminę bal charytatywny zostały
        sprzedane! Impreza odbędzie się w sobotę w Resursie Obywatelskiej

        Zaproszenie dla dwóch osób kosztowało 300 zł. Ostatnie sprzedano wczoraj z
        rana. Będzie prawie 90 par. - Chętnych jest o wiele więcej. Wciąż dzwonią
        zainteresowani i pytają - twierdzi Waldemar Różycki z wydziału promocji Urzędu
        Miasta. Niestety, więcej osób po prostu się w Resursie nie zmieści.

        Całkowity dochód ze sprzedaży zaproszeń zasili konto budowy w Radomiu domu
        dziecka. Placówka ma stanąć obok Starego Ogrodu przy ul. Okulickiego. Około 1
        mln 350 tys. zł na ten cel obiecała przekazać działająca w Kanadzie organizacja
        charytatywna. Gmina musi zapłacić za uzbrojenie działki i na to właśnie pójdą
        pieniądze z sobotniego balu. Za muzykę i jedzenie zapłacą sponsorzy. Główny
        darczyńca to Pilicka Telefonia. Zaplanowano także licytację obrazów radomskich
        artystów. Płótno przekazała także radomianka z urodzenia, obecnie mieszkająca w
        Krakowie, Katarzyna Podniesińska. Będzie można zakupić także świeżutkie
        wydawnictwo DVD Iry. Zarejestrowano na nim ubiegłoroczny jubileuszowy koncert
        radomskiego zespołu.

        Zaproszenie na bal kupił prezydent Zdzisław Marcinkowski, ale tańczyć nie
        będzie, bo przebywa poza Radomiem.

        Bawić zamierza się za to wiceprezydent Anna Szczepańska. - Bardzo lubię tańce,
        bardzo lubię bale - wyznaje. Specjalnych zakupów przed tym balem nie robiła.
        Ponieważ jednak lubi tańce, to ma w szafie sporo kreacji na takie okazje i
        wybierze jedną z nich. Na pewno nie będzie to nic ekstrawaganckiego. - Cenię
        stonowaną elegancję. Pewnie wybiorę czarną albo ciemną suknię - mówi
        Szczepańska. Ma za to już zamówioną wizytę u fryzjera. Łatwiej w takich
        sytuacjach mają panowie. - Mąż ma taki dyżurny wizytowy garnitur, to ubierze go
        i tym razem - zdradza pani wiceprezydent.

        To, że dojdzie do balu, już jest sukcesem. Przez kilka lat odbywały się w
        Radomiu tzw. bale prezydenckie, z których dochód był przeznaczany na cele
        charytatywne, ale ostatni odwołano, bo nie było chętnych.

      • Gość: reporter 4-latka trafiła do rodzinnego domu dziecka IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 20.12.04, 09:13
        17.12.Radom (PAP) - 4-letnia Ania trafiła do rodzinnego domu dziecka w Radomiu,
        gdyż jej 25-letnia matka biła ją i głodziła, a w domu urządzała libacje
        alkoholowe. Prokuratura zastosowała wobec kobiety dozór policyjny -
        poinformowała w piątek radomska Komenda Miejska Policji

        Policjanci i pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej postanowili
        sprawdzić napływające do nich informacje o nadużywaniu alkoholu przez matkę
        dziewczynki, Joannę B. Stwierdzili, że w ich mieszkaniu panował nieład, ubrania
        były porozrzucane na podłodze. Zdecydowano by umieścić Anię w rodzinnym domu
        dziecka. Będzie tam przebywać do czasu, gdy wydział rodzinny i nieletnich Sądu
        Rejonowego w Radomiu zdecyduje o jej dalszych losach

        Policjanci przesłuchali mieszkańców bloku, w którym mieszka Joanna B.
        Dowiedzieli się, że kobieta i jej konkubent bili dziewczynkę. W domu dochodziło
        do alkoholowych imprez. Zdarzało się, że Ania nie jadała

        Dziewczynkę przewieziono do miejscowego szpitala. "Lekarz stwierdził na jej
        ciele zasinienia i krwawe podbiegnięcia w okolicach ramienia, pleców i uda,
        które najprawdopodobniej powstały na skutek bicia dziecka. Matka to
        potwierdziła - biła ją pasem, gdy była nieposłuszna" - powiedział PAP rzecznik
        radomskiej policji, Rafał Jeżak

        W chwili zatrzymania przez policję Joanna B. była nietrzeźwa

        Miała 1,6 promila alkoholu we krwi. Została przewieziona do policyjnej izby
        wytrzeźwień. (PAP) ilo/ bno/ itm/
    • Gość: ~jacek Ocalałe domy dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 21:52
      A JA WAM WSZYSTKIM POWIEM TAK, NAJLEPSZA REFORMĄ JEST NATYCHMIASTOWE ZAMKNIĘCIE
      ICH WSZYSTKICH !!!
      A W DRUGIEJ KOLEJNOSCI OSRODKOW ADOPCYJNYCH GDZIE DOBRO DZIECKA PRZEDKLADA SIE
      NAD DOBRO DOROSŁYCH !!
      KTO SIĘ Z WAS NIEZGADZA ZE MNĄ TO NIECH POSIEDZI W TYM ŚRODOWISKU, TO SAM
      ZOBACZY, JAK JEST NAPRAWDĘ !!

      TVP Wiadomosci
      poniedziałek, 01 marca 2004 godz. 11:04

      Ocalałe domy dziecka

      Dwa domy dziecka w powiecie tureckim, których istnienie było zagrożone,
      prawdopodobnie ocaleją. Placówki przejmą stowarzyszenia założone przez obecnych
      pracowników.


      • Gość: ~jacek Kamil osrołek i inni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 22:20
        Siostra Miriam, dyrektorka Domu Dziecka Promyczek w Legnicy, prowadzonego przez
        Zgromadzenie Sióstr Świętej Elżbiety, została oskarżona o bicie dzieci,
        zmuszanie do zlizywania ekskrementów i innych nieczystości, stosowanie takich
        kar jak odbieranie posiłków, nocowanie na korytarzu.

        polityka.onet.pl/162,1008222,1,0,2260-2000-35,artykul.html
        Ile domów dziecka w Polsce jest pod opieka Kościoła Katolickiego ??
        • Gość: reporter Re: Kamil osrołek i inni... IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 30.08.04, 17:45
          ? :(
    • Gość: Reporter FORUM - www.forum.epomoc.pl IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 31.08.04, 09:35
      Wczoraj poczytałem kilka postów na bardzo ciekawym FORUM dyskusyjnym dotyczącym
      domów dziecka, osieroconych dzieci oraz rodzinnej opieki zastępczej. Mysle, ze
      warto tam zajrzeć....
      adres:
      http:..www.forum.epomoc.pl
      • Gość: wolontariusz www.fundacja.przyjaciolka.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 19:22
        Mlodych ludzi, uczniów szkol średnich, studentow zachecam do wolontariatu na
        rzecz pomocy dzieciom z domów dziecka, Zapraszam na strony
        Fundacji "Przyjaciółka" www.fundacja.przyjaciolka.pl
      • Gość: łaskawy www.fosterparents.org.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 16:54
        Ciekawa strona o rodzinach zastepczych !!
        www.fosterparents.org.pl
      • Gość: łaskawy http://www.rozterki.sylaba.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 16:56
        Rozterki Wychowawcze czasopismo dla rodzin zastepczych...
        www.rozterki.sylaba.pl
      • Gość: Jadwiga www.misjanadziei.org.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 09:45
        polecam super serwis o rodzinnej opiece zastepczej i o sieroctwie dzieci
        www.misjanadziei.org.pl
      • Gość: Jadwiga Fundacja Ernst & Young IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 09:48
        Fundacja Ernst & Young powstała by pomagać dzieciom szczególnie pokrzywdzonym
        przez los. Koncentrujemy się na rodzinnych formach opieki nad najmłodszymi,
        którzy utracili swoje naturalne rodziny.

        www.ey.com/global/content.nsf/Poland/Fundacja
    • Gość: reporter_drugi Szczecin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 22:16
      Tydzień Rodzicielstwa Zastępczego
      GW Szczecin
      kama 02-09-2004

      W "Zielonym Dworze" w Zdrojach jest ich dziewięćdziesięcioro, w pogotowiu
      opiekuńczym przy ul. Łabędziej - około setki. Te dzieci mogłyby mieć znacznie
      lepsze warunki w rodzinach zastępczych

      czytaj dalej »

      r e k l a m a




      Tydzień Rodzicielstwa Zastępczego organizowany jest w Szczecinie po raz trzeci.

      - To nasz wkład w ogólnopolską akcję "Szukam domu" - mówi Katarzyna
      Gołębiewska, dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego Stowarzyszenia Rodzin
      Katolickich w Szczecinie. - Po zeszłorocznej akcji zgłosiły się do nas 63
      osoby, które zdecydowały się na zostanie rodzicami zastępczymi. Było ich
      więcej, ale część z nich, zrezygnowała po przejściu szkoleń i odbyciu rozmów z
      psychologami. Taka decyzja też jest dobra, o ile podjęta jest świadomie, bo
      bycie rodziną zastępczą to nie jest droga usłana różami.

      Patronat nad akcją objęła wiceprezydent Anna Nowak. W Galerii Prezydenckiej
      Urzędu Miejskiego zorganizowano wystawę zdjęć "Dzień z życia rodziny
      zastępczej". O potrzebie takiej służby bliźniemu będą również mówili księża
      podczas niedzielnej mszy. Na przyszły tydzień zaplanowano zjazd rodzin
      zastępczych i adopcyjnych.

      - Rodzice zastępczy muszą podzielić się doświadczeniami, bo w tej dziedzinie
      nie ma zbyt wielu autorytetów - uważa Leszek Dobrzyński, który wraz z żoną
      Katarzyną opiekują się sześciorgiem dzieci. - Trzeba mieć dużą odporność na
      stres i być bardzo elastycznym. Te dzieci wiele już przeszły, ale do każdego z
      nich można trafić. Trzeba tylko wiedzieć jak.
      • Gość: reporter_drugi Re: Szczecin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 16:32
        Czy powstanie żłobek dla porzuconych dzieci?
        2004-09-03
        Radio Szczecin
        Barbara Grochowska

        Zdrowe, ale porzucane przez matki noworodki nie będą już do czasu adopcji
        przebywały w Szpitalu Miejskim, ale zostanie specjalnie dla takich dzieci,
        przed końcem tego roku, otwarty całodobowy żłobek - postanowili jeszcze w maju
        szczecińscy radni. Pieniądze na ten cel były zagwarantowane w budżecie miasta.
        Jednak decyzją byłego dyrektora wydziału zdrowia Adriana Guranowskiego
        pieniądze przeznaczone na żłobek zostaly wydane na kolonie letnie. Radni na
        komisji zdrowia byli oburzeni tym faktem - mówi wiceprzewodnicząca rady miasta
        Grażyna Kochańska. Wiceprezydent Anna Nowak powiedziała, że zrobi wszystko, aby
        pomysł zostal jednak zrealizowany. Być moze dopiero w przyszłym roku.
        Całodobowy żłobek miałby powstać przy żłobku mieszczącym się przy ulicy
        Mazowieckiej. Porzucone przez matki tuż po urodzeniu dzieci z całego miasta
        przewożone są w tej chwili do Szpitala Miejskiego, do oddziału pod nazwą Chatka
        Puchatka.

        ???
      • Gość: reporter_drugi Re: Szczecin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 11:03
        Zasługują na rodziny

        W niedzielę rusza w Szczecinie akcja „Szukam Domu”, która ma na celu
        zmobilizowanie społeczeństwa do zajęcia się losem sierot i znalezienie chętnych
        do tworzenia następnych rodzin zastępczych.

        - Nie ma nic smutniejszego niż nawet najlepiej działający dom dziecka, który
        zapewnia dziecku opiekę, ale na pewno nie jest w stanie go wychować -
        twierdziła wczoraj podczas spotkania z organizatorami akcji wiceprezydent Anna
        Nowak

        Szansa na rodzinę

        Trzeba poruszyć opinię publiczną, informując przynajmniej przez tydzień w
        mediach o trudnej sytuacji osamotnionych i osieroconych dzieci, uważają
        organizatorzy X już edycji akcji „Szukam Domu”, która po raz pierwszy odbyła
        się w Szczecinie dwa lata temu. Wśród osób zaangażowanych w wyszukiwani
        odpowiednich kandydatów na rodziców zastępczych są członkowie już działających
        400 takich, szczecińskich rodzin i 11 pogotowi rodzinnych, rodzinnych domów
        dziecka oraz pracownicy Ośrodka Adopcyjno - Opiekuńczego Stowarzyszenia Rodzin
        Katolickich w Szczecinie, Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie i UM.

        - Tegoroczną akcję otwiera Tydzień Rodzicielstwa Zastępczego, który rozpocznie
        się Drugim Zjazdem Rodzin Zastępczych, w niedzielę w Zespole Szkół
        Salezjańskich w Szczecinie - mówi Katarzyna Gołębiowska, dyrektor Ośrodka
        Adopcyjno - Opiekuńczego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich w Szczecinie. -
        Wchodzimy również z informacją do szkół. Wspólnie z pedagogami szkolnymi chcemy
        uczyć młodzież właściwego traktowania dzieci z rodzin zastępczych. Chodzi o to,
        by nie były izolowane przez rówieśników.

        Zmienić klimat

        Próbą zmiany ciągle nienajlepszego klimatu wokół idei rodzicielstwa zastępczego
        będą wystąpienia uczestników forum dyskusyjnego, które odbędzie się 8 września
        w Urzędzie Miasta pt. „Dziecko w opiece zastępczej - wpływ wychowania
        instytucjonalnego i rodzinnego”. Weźmie w nim udział znany prawnik Marek
        Andrzejewski specjalizujący się w prawie rodzinnym oraz praktycy na co dzień
        zajmujący się bezpośrednią opieką nad dziećmi osieroconymi.

        Organizatorzy liczą na to, że tak jak w poprzednim roku, do stworzenia własnego
        domu dzieciom, przebywającym w różnych placówkach i instytucjach, uda się
        przekonać przynajmniej kilkadziesiąt osób. Nie zawiedźmy ich...

        Głos Szczeciński
        Dorota Kozicka,
        3 września 2004 r.

      • Gość: reporter_drugi Szczecin "Szukam Domu" po raz trzeci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 21:40

        KRONIKA TVP Szczecin
        5 wrz 2004

        Jedna decyzja jednego małżeństwa, może przesądzić o lepszym losie wielu dzieci.
        W Zachodniopomorskiem ruszyła dziś trzecia już akcja "Szukam Domu" - kampania
        promująca tworzenie rodzin zastępczych. Rodzin, które są alternatywą dla domów
        dziecka. W wyniku ubiegłorocznej akcji 57 małżeństw zdecydowało się stworzyć
        dzieciom dom.

        Szczęśliwa, kochająca się rodzina. Z tą różnicą, że zamiast mamy jest ciocia, a
        zamiast taty - wujek. Takie małżeństwa biorą na siebie dużą odpowiedzialność.
        Są rodziną zastępczą, a ściślej mówiąc: pogotowiem rodzinnym. O każdej porze są
        gotowi na przyjęcie dziecka odebranego rodzicom, którzy nie opiekowali się
        maluchem, bili, nadużywali alkoholu czy narkotyków. Dzięki rodzinom zastępczym
        dla takich dzieci jest nadzieja. Mają dobre wzorce, poczucie bezpieczeństwa.
        Małżeństwa, które uczestniczyły dziś w spotkaniu - nie żałują decyzji.
        Informowanie, przełamywanie stereotypów - to cel akcji "Szukam domu". Finał
        ubiegłorocznej: 57 małżeństw gotowych do przyjęcia dzieci. Rodzicielstwo
        zastępcze, to nie to samo co adopcja. Nie ma dożywotnich więzi prawnych. To
        alternatywa dla domów dziecka - instytucji, gdzie wychowawcy po skończonej
        pracy - wychodzą. Statystyki dowodzą, że ponad połowa bezdomnych, to osoby,
        które były w takich placówkach. Na korzyść rodzin zastępczych przemawia również
        zwykła ekonomia - utrzymanie wychowanka domu dziecka jest znacznie droższe.
        Akcję "Szukam domu" w Szczecinie koordynuje ośrodek adopcyjno-opiekuńczy
        Stowarzyszenia Rodzin Katolickich.
        • Gość: wiesiek Re: Szczecin "Szukam Domu" po raz trzeci IP: *.pkpik.pl / 212.244.126.* 07.09.04, 08:15
          "Szukam domu".
          2004-09-06 11:52:45 Radio PULS
          Już po raz trzeci w Szczecinie rozpoczął się Tydzień Rodzicielstwa Zastępczego.
          Organizowany jest w ramach ogólnopolskiej akcji "Szukam domu". Przez siedem dni
          promowane będzie rodzicielstwo zastępcze. Organizatorom akcji chodzi o to, aby
          jak najwięcej dorosłych zainteresować losem porzucanych i osamotnionych dzieci.
          Jak mówi Leszek Dobrzyński, który wraz z żoną opiekuje się sześciorgiem dzieci,
          bycie rodzicem zastępczym nie wymaga odpowiedniego wykształcenia, ale przede
          wszystkim chęci dzielania się miłością. Bycie rodzina zastepczą, to nie jest
          łatwe zadanie. Część dorosłych rezygnuje już w trakcie szkoleń czy podczas
          załatwiania niezbędnych formalności, Mówi Katarzyna Gołębiowska, dyrektor
          Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich w Szczecinie.
          Po dwóch poprzednich tego typu akcjach, każdorazowo do ośrodka adopcyjnego
          zgłosiło się kilkadziesiąt osób, które zdecydowały się na zostanie rodzicami
          zastępczymi.
    • Gość: irek Nasze dzieci POLSAT niedziela, godz. 23.00 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 21:32
      POLSAT

      niedziela, godz. 23.00 powtórka: wtorek, godz. ok. 01.00


      Nasze dzieci
      talk show
      produkcja: DZIKI FILM Sp. z o.o. dla Telewizji POLSAT S.A.
      program prowadzi: Jolanta Krysowata

      "Nasze dzieci" to cykliczny program powstały pod patronatem Fundacji POLSATi
      redagowany przy współpracy redaktor Barbary Pietkiewicz.

      "Nasze dzieci" to program o charakterze interwencyjnym,mający na celu rzetelne
      przeanalizowanie poruszanego problemu i wskazanie możliwości rozwiązania go. Do
      bohaterów naszych reportaży będziemy powracać po kilku miesiącach, aby pokazać
      widzom, co uczyniono, żeby im pomóc.

      Każdy odcinek to konkretna krzywda, problem czy tragedia dzieci. Kazirodztwo,
      przemoc w rodzinie, pedofilia, sieroctwo, brak właściwej opieki medycznej - oto
      niektóre z tematów przedstawianych przez reporterów i poruszanych w gorącej
      dyskusji w studio pomiędzy zaproszonymi bohaterami a gośćmi.
    • Gość: ewa KOCHAJ MNIE - telenowela TVP II Pn 20:55 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.04, 20:17
      20:55 Pr II Kochaj mnie; telenowela dokumentalna prod. TVP Rozpoczyna sie
      kolejny rok "bombardowania" nas tym fimem... Ciekawe co pokażą nam w tym roku...

      • Gość: łaskawy Re: KOCHAJ MNIE - telenowela TVP II Pn 20:55 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.04, 21:32
        Rzecznik zamiast jeździć z dziećmi do Papieza, powinen zadbac, aby dzieci w
        Polsce wychowywały sie rodzinach zastępczych a nie w domach dziecka. To co robi
        Pan Rzezznik wydaje sie fikcją i są to tylko działania pozorne. Bo w Polsce
        spada zainteresowanie rodzinami zastepczymi, coraz mniej osob chce wziac dzieci
        do siebie, do domu. Bo rodziny zastepcze dostaly i dostaja od rządzących
        porządnego łupnia. Ciekawe czy Papież pobłogosławi domom dziecka ? Bo przecież
        w Jego chrześcijańskiej Ojczyźnie jest domów dziecka najwiecej jeżeli chodzi o
        UE! W tej dziedzinie jesteśmy w czołówce.
        • Gość: łaskawy Re: KOCHAJ MNIE - telenowela TVP II Pn 20:55 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 16:52
          Zobacz ukryte FORUM serialu "Kochaj Mnie"
          www.tvp.com.pl/kochajmnie/forum.asp
          • Gość: łaskawy Re: KOCHAJ MNIE - telenowela TVP II Pn 20:55 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 21:58
            Papiez spotkal sie z dziecmi z domow dziecka... i praktycznie nic nie
            powiedzial o potrzebie rozwoju rodzin zastepczych, jedynie poblogoslawil jasnie
            nam panujacy system opiekunczy w Polsce oparty na domach dziecka... Czuje sie
            zawiedziony... brakiem wyraznego odniesienia się Papieża do rodzicielstwa
            zastepczego ... moim zdaniem Papiez wzmocnił tylko pozycję jaśnie nam
            panujących domów dziecka ...

            W trakcie programu powiedzieli, ze teraz dzieci maja ojca w osobie Papieza...
            Luuuuudzie !!! te dzieci potrzebuja ojcow na codzien...
            • Gość: wiesiek Re: KOCHAJ MNIE - telenowela TVP II Pn 20:55 IP: *.pkpik.pl / 212.244.126.* 14.09.04, 07:44
              Nie za bardzo rozumiem, co ma Papież do domów dziecka, czy do rodzin
              zastępczych w Polsce ?
              • Gość: wiesiek Re: KOCHAJ MNIE - telenowela TVP II Pn 20:55 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 13:28
                "Kochaj Mnie!"

                nowa szata graficzna strony www serialu
                ww2.tvp.pl/2243,20040928121715.strona
                Serial dokumentalny "Kochaj mnie!" realizowany przez Redakcję Filmu
                Dokumentalnego Programu 2, opowiada o losie dzieci w placówkach opiekuńczych, w
                których przebywają całymi latami, i o dorosłych, którzy odbierają im szansę
                normalnego życia. Nie wszystkie są dziećmi niczyimi, wszystkie jednak pragną
                własnego domu, ciepła i poczucia bezpieczeństwa. Oddałyby wszystko, aby być
                kochane.

                W nowej edycji serialu autorzy programu zwrócą szczególną uwagę na zastępcze
                formy opieki nad dziećmi. Dzięki uprzejmości Biura Polityki Społecznej Urzędu
                Miasta Stołecznego Warszawy na naszej stronie znajdą Państwo przydatne
                informacje na ten temat. Dodatkowo dajemy Państwu możliwość bezpośredniego
                zadania pytania poprzez formularz zamieszczony na naszej stronie.



    • Gość: wiesiek Domy dziecka dla bandytów IP: *.pkpik.pl / 212.244.126.* 07.09.04, 07:12
      Domy dziecka dla bandytów
      Zycie Warszawy
      07 09 2004


      "Życie Warszawy": Młodociani przestępcy zamiast trafiać do zakładów karnych,
      coraz częściej wyroki odsiadują w domach dziecka. Eksperci alarmują: to prosty
      sposób na demoralizację dzieci! Odsiadki młodych bandytów w domach dziecka
      powoli stają się normą.

      Mirosława Kątna, posłanka SDPL z komisji edukacji, nauki i młodzieży, jest tym
      oburzona. "Złożę interpelację poselską do Ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą
      o wyjaśnienie takiej żenującej sytuacji" - zapowiada w rozmowie z gazetą.

      "Życie Warszawy" pisze, że młodzi przestępcy w domach dziecka to wstydliwy
      problem, o którym nikt nie chce mówić otwarcie. Od czwartku w tej sprawie, mimo
      monitów dziennika, milczy Ministerstwo Sprawiedliwości. Także szefowie placówek
      wychowawczych starają się ukryć fakt, że w ich ośrodkach przebywają wraz ze
      zwykłymi dziećmi młodzi bandyci.

      Większość problemów ze znalezieniem miejsc w poprawczakach i młodzieżowych
      ośrodkach wychowawczych bierze się z tego, że są one przepełnione.
      Przestępczość wśród młodych rośnie, a nowych ośrodków nie przybywa - wyjaśnia
      Andrzej Laskowski z Centrum Metodycznego Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej.

      Więcej w "Życiu Warszawy"

      • Gość: ewa Re: Domy dziecka dla bandytów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 20:17
        Do domów dziecka trafiają młodzi przestępcy. Dzieje się tak w wyniku braku
        miejsc w poprawczakach. Przykładem jest Białystok, gdzie w jednym z domów
        dziecka przebywa siedem osób, które na podstawie orzeczeń sądu powinny być
        skierowane do ośrodków resocjalizacyjnych, ponieważ dopuściły się
        powtarzających kradzieży i rozbojów. Okazuje się, że oczekiwanie na poprawczak
        może trwać rok albo i dłużej. Przez ten czas młodociani przestępcy mogą
        demoralizować wychowanków domów dziecka i tak już skrzywdzonych przez los.

        – Skala potrzeb o 40 proc. przekracza nasze możliwości lokalowe. W Polsce jest
        47 ośrodków. Jednak orzeczeń sądu w sprawie przydzielenia nieletnich do
        młodzieżowych ośrodków wychowawczych jest o wiele więcej, chcemy zwrócić się o
        pomoc do Ministerstwa Sprawiedliwości – mówi Andrzej Laskowski z Centrum
        Metodycznego Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej. – Prawdziwy problem jest z
        małoletnimi mającymi za sobą naprawdę ciężkie przestępstwa, jak choćby gwałt
        zbiorowy. Nasze Centrum miejsca w poprawczakach przydziela w pierwszej
        kolejności właśnie w takich przypadkach.

        POLITYKA
        NUMER 36/2004 (2468)
    • Gość: ewa Pijana wicedyrektorka szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 11:19
      Pijana wicedyrektorka szkoły
      IAR 09:50

      Wicedyrektor szkoły podstawowej w Słupsku przyszła pijana do pracy. Alina S.
      miała w wydychanym powietrzu blisko dwa promile alkoholu.

      O dziwnym zachowaniu nauczycielki rodzice zawiadomili policję. Wicedyrektor
      szkoły podstawowej numer 10 została poddana badaniu alkotestem. Wynik to 1,88
      promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Na szczęście tego dnia nauczycielka
      nie miała zajęć z dziećmi. Kobietę odwieziono do domu.

      Sprawa zostanie dokładnie zbadana, wyciągniemy też konsekwencje dyscyplinarne -
      powiedział rzecznik słupskiego magistratu Marek Sosnowski. Zawiadomienie w tej
      sprawie trafiło również Państwowej Inspekcji Pracy. Alinie S. grozi
      dyscyplinarne zwolnienie ze szkoły. (iza)
    • Gość: ewa Jutro światowy dzień FAS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 11:20
      Jutro światowy dzień FAS
      www.fas.edu.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka