Gość: dro Re: Kto zapłaci za księży IP: *.icpnet.pl 11.08.04, 20:13 Belka, zabierz tym czarnym, zamiast ograniczać prawo do pracy emerytom! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kto zapłaci za księży IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.08.04, 21:36 Bardzo słuszny postulat!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: F.I.U.T. Kto zapłaci za ub. zdr. księży ? Ministranci!!!!! IP: 152.75.124.* 11.08.04, 22:26 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: urbanik za ostatnie namaszczenie, biora do kieszeni....... IP: *.ws146.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 23:51 wiec jakim prawem budzet ma ich zdrowie doczesne oplacac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: silesius SKLADKI ZAPLACI MICHNIK I GW. MAJA WIELKI DLUG IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.08.04, 01:19 www.tezeusz321.republika.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: silesius ZA KSIEZY ZAPLACI FRAU RAPACZYNSKI: MA KASE Z RYWI IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.08.04, 01:26 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur Re: Kto zapłaci za księży IP: *.dialup.rjo.infolink.com.br 12.08.04, 03:27 a ja sie nie godze zeby premier jezdzil za moje pieniadze - brane z mojego podatku - sluzbowym smaochodem, ale czy to ze ja sie na to nie godze zmieni cos. Trzeba cos ustalic albo panstwo odda pieniadze z Funduszu Koscilenego - czyli z dobr zabranych nieprawnie, albo placi ubezpiecznei zdrowtone tak jak dotychczas. Rachunek jest prosty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: onbserwator Re: Kto zapłaci za księży IP: 62.233.163.* 12.08.04, 08:51 kolego ciskasz sie o nirobów a w sejmie rachunki za benzyne samochodów słuzbowych dla jendeno sa około 20tyś( na miesiac), bilety lotnicze , dopłaty do stołówki, rachunki za telefony itd szukaj gzie indziej nierobów i oszczedności Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hzk Re: Kto zapłaci za księży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 09:36 czy to panstwo w w biednym panstwie zlikwidowac komissje sprawy powinien roztrzygac tylko nie zawisly sad Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Więcej światła na finase koscielne - cz. 1 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 10:12 Kościół Katolicki w Polsce obraca ponad miliardem złotych rocznie. Część z tych pieniędzy inwestuje w hotele, biurowce, media, sklepy i szpitale. Skoro już uczestniczy w grze rynkowej, to czy - dla dobra własnego, wiernych i gospodarki - nie powinien wycofać się z nieprzejrzystego, ale wygodnego układu podatkowego i upublicznić niedającej się zweryfikować struktury finansowej? Dzisiaj nikt nie wie, jakimi dokładnie pieniędzmi obraca Kościół Katolicki w Polsce. Z szacunków Konferencji Episkopatu Polski wynika, że jest to ok. 1,2 mld złotych rocznie. Jednak skomplikowana struktura organizacyjno-prawna Kościoła nie pozwala dokładnie określić tej kwoty. Rzeczki i strumyki Na razie finanse Kościoła to setki strumieni pieniężnych, które w jednych miejscach się łączą, a w innych rozgałęziają, tworząc skomplikowaną sieć transferów. Na dodatek, w przepływie tym uczestniczą niejednokrotnie firmy komercyjne (w tym spółki skarbu państwa). Tak było np. w przypadku TV Puls i ojców Franciszkanów (właścicieli koncesji), gdzie w stworzenie nowego kanału zaangażowały się takie firmy jak PZU, KGHM Polska Miedź, Polskie Sieci Energetyczne czy PKN Orlen. Strategicznym inwestorem w Radiu Plus (koncesja Archidiecezji Warszawskiej) jest z kolei Prokom Investment i Dresdner Kleinwort Capital (DrKC), a w budowę biurowca w centrum Warszawy zaangażował się amerykański fundusz ABC Holdings, który dzieli się po połowie udziałami ze stołeczną Archidiecezją. Episkopat ma także udziały w OFE Pocztylion. Problemem, być może najważniejszym, jest jednak to, że prowadząc działalność gospodarczą, Kościół nie podlega takim samym rygorom fiskalnym, jakie dotyczą podmiotów świeckich. Dzisiaj kościelne osoby prawne są zwolnione z podatku CIT, gdy ich dochody są przeznaczane m.in. "na cele kultu religijnego, oświatowo- wychowawcze, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwację zabytków (...) inwestycje sakralne (...)" itd. Ten przywilej w kontekście nieprzejrzystości i braku możliwości zweryfikowania finansów Kościoła Katolickiego stwarza pole do nadużyć. Gdyby kościelne osoby prawne nie były zwolnione z obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji Podatkowej, wówczas o rzetelności finansowej Kościoła mógłby przynajmniej zaświadczyć fiskus. Rodzi się tutaj jeszcze inne, równie ważne pytanie: czy utrzymywanie ulg podatkowych dla Kościoła, który - bądź co bądź - uczestniczy w grze rynkowej, jest fair w stosunku do świeckich podmiotów gospodarczych, które takich możliwości nie mają? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw przyjrzeć się skali przychodów i kosztów Kościoła. Na tacy i w skarbonce Każda parafia rozlicza się ze swoich przychodów i kosztów na swój własny sposób. Nie ma ujednoliconego standardu sprawozdawczości finansowej w poszczególnych diecezjach. Nawet ekonom Konferencji Episkopatu Polski, ks. Jan Drob, twierdzi, że nie ma dokładnych danych na temat dochodów całego Kościoła, ale z grubsza szacuje je na ok. 1,2 mld zł rocznie. Podstawę tych dochodów stanowią datki wiernych. - Przeciętna składka na tacę wynosi około 50 groszy. Jeśli przyjmiemy, że średniej wielkości parafia liczy około 3 tys. wiernych, a połowa z nich chodzi do kościoła raz w tygodniu, to kwota zebrana na tzw. ofiarę kolektową wyniesie 750 zł tygodniowo, a miesięcznie 3 tys. zł. Do tego należy dodać kwoty z obsługi kilkudziesięciu wydarzeń okazjonalnych rocznie, takich jak: śluby, pogrzeby oraz chrzty - tłumaczy ks. Jan Drob. Jeśli ostrożnie przyjmiemy, że opłaty za posługi religijne stanowią podobne wpływy do tych z ofiar kolektowych, to można obliczyć, że miesięczny dochód jednej parafii to ok. 6 tys. zł. W Polsce jest 10 tys. parafii, co - teoretycznie - mogłoby oznaczać, że ich łączne przychody sięgają 60 mln zł miesięcznie, a rocznie - 720 mln zł. Tyle taca i skarbonka. W takim razie skąd Kościół bierze pozostałe 480 mln zł rocznie? Otóż prowadzi wydawnictwa, sklepy z dewocjonaliami, domy pielgrzyma, szkoły, a także - co bardzo ważne - dzierżawi grunty, które odzyskał w ramach rewindykacji majątku znacjonalizowanego po wojnie. W wyniku działania specjalnej komisji rewindykacyjnej (tzw. Komisji Majątkowej), w skład której wchodzą przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Episkopatu, otrzymał już ponad 56 tys. hektarów ziemi, na których stoją także szkoły, szpitale czy przedszkola. Dzierżawa tych nieruchomości przynosi spory dochód. Co więcej, jeśli skarb państwa nie może z różnych powodów zwrócić odebranych ziem, decyduje się na inną formę rekompensaty, chociażby w postaci... pakietów akcji spółek giełdowych. Tak się stało w 2001 r., kiedy Ministerstwo Skarbu przekazało Archidiecezji Poznańskiej 7488 akcji Okocim SA (po 20,90 zł każda) i 60 tys. akcji Cersanit SA (po 19,20 zł). Kolejnym źródłem finansowania jest Fundusz Kościelny, dotowany z budżetu państwa. Fundusz powstał na mocy ustawy z 1950 roku, która miała rekompensować Kościołom różnych wyznań straty, związane z utratą nieruchomości. Tylko w 2003 i 2004 r. na konto Funduszu wpłynęła kwota niemal 160 mln złotych. Koszty, koszty Druga strona równania to wydatki, jakie ma Kościół. Po pierwsze, musi "wykarmić" naprawdę sporą rzeszę ludzi. Z danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC wynika, że w Polsce jest około 60 tysięcy osób duchownych (księży, braci i sióstr zakonnych oraz alumnów). A przecież do tego należy dodać jeszcze kościelnych, organistów i innych pracowników świeckich. Ponadto Kościół musi utrzymać kilkanaście tysięcy obiektów sakralnych, z których niejeden wymaga generalnego remontu. Do tego dochodzą koszty budowy i utrzymania szkół, sierocińców czy domów opieki paliatywnej. Skala wydatków jest więc olbrzymia. Nie zmienia tego nawet fakt, że część z nich finansowana jest również z innych źródeł. Konserwacja zabytków np. częściowo jest opłacana przez resort kultury, pensje katechetom płaci Ministerstwo Edukacji, w konkretnych projektach (na przykład przy renowacji obiektów sakralnych Archidiecezji Śląskiej, która w ciągu najbliższych trzech lat kosztować będzie 10 mln zł) część kosztów pokryją dotacje unijne. Konkordat oraz odpowiednie ustawy zagwarantowały Kościołowi, że nie ponosi on wydatków związanych z utrzymaniem szkół wyższych, lecz jedynie koszty ich ewentualnej rozbudowy oraz remontów. Dotyczy to Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Papieskiej Akademii Teologicznej z Krakowa. W przypadku jednak tych dziedzin, o które Kościół musi dbać sam, orientację w jego wydatkach utrudnia fakt, że nie ma jednej kasy, z której pieniądze te byłyby wydawane. Z "górki" czy pod "górkę" Kościelne podmioty gospodarcze mają prawo do składania wniosków do naczelników urzędów skarbowych w sprawie zwolnienia ich z obowiązku comiesięcznego składania deklaracji CIT. Muszą jedynie zadeklarować, że dochód z działalności przeznaczą np. na "cele kultu religijnego". Ministerstwo Finansów nie ma danych na temat wielkości tych zwolnień. Ma jedynie zagregowane dane o łącznej kwocie zwolnień z podatku dochodowego od osób prawnych dla wszystkich instytucji zawartych w art. 17 ustawy o CIT (czyli Kościół, Straż Pożarna, NFZ, Bank Gospodarstwa Krajowego). W 2002 r. było to 7,484 mld zł. Z rozmów, które przeprowadziliśmy z ekonomami poszczególnych archidiecezji, wnioskujemy, że Kościół generalnie korzysta z możliwości niepłacenia CIT-u. Jednocześnie do działalności biznesowych, w których najczęściej wykorzystuje ulgę, należą takie jak: prowadzenie drukarni, wydawnictw, rozgłośni radiowych, sklepów, hoteli i szpitali. W takim razie pytanie brzmi: czy uprzywilejowana pozycja kościelnych firm w obrocie gospodarczym w jakikolwiek sposób zakłóca równowagę rynkową? cdn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Więcej światła na finase koscielne - cz. 2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 10:14 Przyjrzyjmy się kilku przykładom: Archidiecezja Katowicka jest właścicielem 6 takich spółek. Są to: Księgarnia Św. Jacka, spółka produkcyjna Ars Catholica, radio diecezjalne, agencja reklamowa, wydawnictwo wydające tygodnik "Gość Niedzielny" i miesięcznik "Mały Gość Niedzielny" oraz drukarnia. Dwie pierwsze, najbardziej zyskowne - obracają kilkoma milionami złotych rocznie. Są to przedsięwzięcia realizujące w jakimś zakresie misję statutową Kościoła, więc trudno byłoby się doszukiwać bezpośredniej konkurencji u świeckich odpowiedników. Jednocześnie zwolnienie tych podmiotów z podatku CIT pomaga Archidiecezji (wprawdzie w małym zakresie, ale zawsze) w rozbudowie gmachu Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego za 50 mln złotych i budowie bursy studenckiej za 40 mln zł. Kolejne kilkanaście milionów pochłonie budowa centrali Caritasu, zaplecza mieszkalnego dla profesorów Wydziału Teologicznego oraz 20 kościołów. Archidiecezja Krakowska. Tutaj Kościół postawił raczej na hotelarstwo. Krakowska parafia Bazyliki Mariackiej jest właścicielem trzygwiazdkowego, staromiejskiego hotelu "Wit Stwosz". Hotel nie rozlicza się z fiskusem, ponieważ cały dochód automatycznie przeznacza na remont Bazyliki Mariackiej. Proboszcz parafii Bazyliki Mariackiej, ks. Bronisław Fidelus, twierdzi, że przedsięwzięcie jest zyskowne, ale z powodu kryzysu w branży hotelarskiej rocznie na czysto przynosi jedynie 300 tys. zł. Krakowska Archidiecezja chce otworzyć kolejne dwa hotele. - Będą usytuowane w centrum Krakowa. Są to w 100% nasze inwestycje. Otrzymaliśmy już pozwolenie na budowę i rozpoczęliśmy poszukiwania pieniędzy - mówi ks. Marek Głownia, ekonom Archidiecezji Krakowskiej. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Krakowie jest około 100 hoteli, to chyba działalność trzech kościelnych nie wpłynie szczególnie na zmianę tamtejszego krajobrazu rynkowego. Ponadto pieniądze z komercyjnych przedsięwzięć księży-biznesmenów pomagają Archidiecezji w budowie 20 kościołów, domu pielgrzyma oraz biblioteki Papieskiej Akademii Teologicznej. Na tle innych Archidiecezja Krakowska może nieco swobodniej dysponować wydatkami, bo na remonty obiektów sakralnych łoży Narodowy Fundusz Odnowy Zabytków Krakowa, na którego konto rokrocznie wpływa z budżetu państwa około 30 mln złotych. W śmiałości przedsięwzięć biznesowych przoduje Archidiecezja Warszawska. Dlatego też stołeczne inwestycje budzą najwięcej kontrowersji. Archidiecezja weszła w spółkę z amerykańskim inwestorem ABC Holdings, by w 2000 r. kosztem 25 mln dolarów postawić w centrum Warszawy biurowiec - Roma Office Center (ROC). Kościół nie musiał wykładać gotówki, ponieważ jego udział w spółce ograniczył się do wniesienia aportem ziemi. Grunt okazał się na tyle cenny, że Archidiecezja uzyskała 50% udziałów w spółce. Kolejnym przedsięwzięciem było tegoroczne wybudowanie drugiego biurowca - Centrum Jasna. Budynek jest usytuowany w jeszcze lepszym punkcie Warszawy. Tym razem Archidiecezja nie wchodziła w żaden alians z inwestorem świeckim, lecz sama założyła spółkę deweloperską Centrum Jasna Sp. z o.o., której jest jedynym właścicielem. Z podatkowego punktu widzenia był to krok uzasadniony. Art. 17 ust. 1 pkt 4b ustawy o CIT mówi, że wolne od podatku są "dochody spółek, których jedynymi udziałowcami (akcjonariuszami) są kościelne osoby prawne". Oczywiście, wcześniej Archidiecezja musi wykazać fiskusowi, że dochód jest przeznaczany na "cele kultu religijnego". A dochód jest spory, bo wg firmy Cushman & Wakefield Healey & Baker, zajmującej się wynajmem przestrzeni biurowej w obu budynkach - ROC, którego powierzchnia biurowa wynosi 11 700 m2, jest praktycznie w 100% wynajęty, a budynek Centrum Jasna jeszcze przed czerwcowym oddaniem, miał zamówienia na 1,5 tys. m2 (z 7 tys. powierzchni użytkowej). Według C&W H&B, można założyć, że średnia cena wyjściowa (przed negocjacjami) miesięcznego wynajmu 1 m2 w ROC wynosi 21 dolarów plus 6 dolarów obligatoryjnych kosztów eksploatacyjnych. W Centrum Jasna, cena wyjściowa 1 m2 wynosi 23 dolary (plus 5 dolarów kosztów eksploatacyjnych). Zdaniem specjalistów z C&W H&B, cenę wyjściową czynszu można w trakcie negocjacji zbić o góra 20-30% (w zależności od tego, ile chce się wynająć). Kościół do momentu tych inwestycji nie miał wcześniej doświadczeń biznesowych na taką skalę. Jednak wykazał się nie lada przedsiębiorczością, bo w przypadku ROC nie wyłożył ani złotówki, a w przypadku Centrum Jasna w uzyskaniu kredytu na inwestycję (którą szacuje się na 15 mln dolarów) pomógł C&W H&B. Firma wystarała się o kredyt w BZ WBK. Szansa czy zagrożenie dla biznesu? Można dyskutować, czy przesunięcie kwot, które w przypadku normalnej firmy stanowiłyby podatek - na cele charytatywne (np. prowadzenie Caritasu - największej jak dotąd instytucji charytatywnej w Polsce), czy też na renowację dziesiątków kościołów (z których niejeden ma wartość zabytkową) jest posunięciem rozsądnym z punktu widzenia gospodarki i konkurencyjności przedsiębiorstw. Sprawa dyskusyjna, tym bardziej że przesunięcia nie podlegają żadnym procedurom kontrolno-skarbowym. W innych krajach europejskich w celu uniknięcia takiej dyskusji zdecydowano się na wprowadzenie podatku kościelnego. W Niemczech np. podatnicy składają pisemne deklaracje o swoim wyznaniu i na tej podstawie państwo przeznacza kwotę w wysokości od 8-9% należnego podatku właśnie na rzecz poszczególnych Kościołów. Te z kolei, w zamian za kwoty przekazywane z podatków, same muszą się już martwić, w jaki sposób utrzymywać swoje struktury i rozliczają się ze swoich kosztów i przychodów na takich samych zasadach jak podmioty świeckie. Jasne i przejrzyste. W Polsce natomiast nie dość, że w samym systemie podatkowym panuje potworny bałagan, to mamy jeszcze ulgi dla Kościoła i liczne fundusze celowe, które mu w różnym zakresie pomagają (np. płacą na remonty obiektów sakralnych lub - tak jak w przypadku Fundusz Kościelnego - pieniądze trafiają w 90% do ZUS-u na opłacenie składek z tytułu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych dla osób duchownych). Kościół jednak broni się przed zniesieniem ulg i wprowadzeniem podatku na wzór zachodni. Argumentuje to masowym "wypisywaniem" się z Kościołów wiernych z krajów zachodnich, którzy kojarzą te instytucje jako organy "parafiskalne"'. Z drugiej jednak strony uprzywilejowana pozycja Kościoła w Polsce sprawia, że skorzystać na tym mogą także podmioty świeckie, chcące wejść z nim w relacje biznesowe. I tak np. Archidiecezji Katowickiej współpracę zaproponował deweloper budujący osiedla mieszkaniowe. - Dostaliśmy taką ofertę. Mielibyśmy wnieść aportem do spółki komandytowej nieruchomości gruntowe, a resztę sfinansowałby świecki partner. Nie mówimy nie, ale musimy się nad tym jeszcze zastanowić - mówi ks. Mirosław Pesiur, ekonom Archidiecezji Katowickiej. W stronę jawności? Nieśmiałą próbę ujednolicenia systemu gospodarowania pieniędzmi Kościoła podjął w tym roku ks. Jan Drob. Stworzył spółkę handlową o nazwie Port, która może w imieniu wszystkich diecezji negocjować ceny usług i towarów, dostarczanych do poszczególnych zakonów, probostw i kurii. Za wynegocjowany rabat otrzyma odpowiednią prowizję. - Kościół w Polsce to ogromny rynek zbytu. Jeśli będziemy negocjowali w imieniu wszystkich podmiotów, to uzyskamy zdecydowanie niższe ceny np. za węgiel, drób, samochody, usługi bankowe, ubezpieczeniowe, informatyczne, niż byłoby to możliwe przy pojedynczych zakupach - tłumaczy ks. Jan Drob. Spółka prowadziła już rozmowy z GM Poland, a z PZU podpisała nawet umowę (na razie tylko na ubezpieczenie jednej diecezji). Ks. Drob twierdzi, że korzystając z efektu skali, Port jest w stanie wynegocjować ceny o co najmniej 20% niższe niż zawarte w cennikach. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Więcej światła na finase koscielne - cz. 3 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 10:16 dziś jest: Czwartek, 12 Sierpnia imieniny: Hilarii, Juliana, Lecha Businessman Magazine Al. Jerozolimskie 123 02-017 Warszawa tel. (022) 529 78 00 Reklama tel. (022) 529 78 00 w.180 Redaktor naczelny Wojciech Romański Więcej światła Kościół Katolicki w Polsce obraca ponad miliardem złotych rocznie. Część z tych pieniędzy inwestuje w hotele, biurowce, media, sklepy i szpitale. Skoro już uczestniczy w grze rynkowej, to czy - dla dobra własnego, wiernych i gospodarki - nie powinien wycofać się z nieprzejrzystego, ale wygodnego układu podatkowego i upublicznić niedającej się zweryfikować struktury finansowej? Dzisiaj nikt nie wie, jakimi dokładnie pieniędzmi obraca Kościół Katolicki w Polsce. Z szacunków Konferencji Episkopatu Polski wynika, że jest to ok. 1,2 mld złotych rocznie. Jednak skomplikowana struktura organizacyjno-prawna Kościoła nie pozwala dokładnie określić tej kwoty. Rzeczki i strumyki Na razie finanse Kościoła to setki strumieni pieniężnych, które w jednych miejscach się łączą, a w innych rozgałęziają, tworząc skomplikowaną sieć transferów. Na dodatek, w przepływie tym uczestniczą niejednokrotnie firmy komercyjne (w tym spółki skarbu państwa). Tak było np. w przypadku TV Puls i ojców Franciszkanów (właścicieli koncesji), gdzie w stworzenie nowego kanału zaangażowały się takie firmy jak PZU, KGHM Polska Miedź, Polskie Sieci Energetyczne czy PKN Orlen. Strategicznym inwestorem w Radiu Plus (koncesja Archidiecezji Warszawskiej) jest z kolei Prokom Investment i Dresdner Kleinwort Capital (DrKC), a w budowę biurowca w centrum Warszawy zaangażował się amerykański fundusz ABC Holdings, który dzieli się po połowie udziałami ze stołeczną Archidiecezją. Episkopat ma także udziały w OFE Pocztylion. Problemem, być może najważniejszym, jest jednak to, że prowadząc działalność gospodarczą, Kościół nie podlega takim samym rygorom fiskalnym, jakie dotyczą podmiotów świeckich. Dzisiaj kościelne osoby prawne są zwolnione z podatku CIT, gdy ich dochody są przeznaczane m.in. "na cele kultu religijnego, oświatowo- wychowawcze, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwację zabytków (...) inwestycje sakralne (...)" itd. Ten przywilej w kontekście nieprzejrzystości i braku możliwości zweryfikowania finansów Kościoła Katolickiego stwarza pole do nadużyć. Gdyby kościelne osoby prawne nie były zwolnione z obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji Podatkowej, wówczas o rzetelności finansowej Kościoła mógłby przynajmniej zaświadczyć fiskus. Rodzi się tutaj jeszcze inne, równie ważne pytanie: czy utrzymywanie ulg podatkowych dla Kościoła, który - bądź co bądź - uczestniczy w grze rynkowej, jest fair w stosunku do świeckich podmiotów gospodarczych, które takich możliwości nie mają? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw przyjrzeć się skali przychodów i kosztów Kościoła. Na tacy i w skarbonce Każda parafia rozlicza się ze swoich przychodów i kosztów na swój własny sposób. Nie ma ujednoliconego standardu sprawozdawczości finansowej w poszczególnych diecezjach. Nawet ekonom Konferencji Episkopatu Polski, ks. Jan Drob, twierdzi, że nie ma dokładnych danych na temat dochodów całego Kościoła, ale z grubsza szacuje je na ok. 1,2 mld zł rocznie. Podstawę tych dochodów stanowią datki wiernych. - Przeciętna składka na tacę wynosi około 50 groszy. Jeśli przyjmiemy, że średniej wielkości parafia liczy około 3 tys. wiernych, a połowa z nich chodzi do kościoła raz w tygodniu, to kwota zebrana na tzw. ofiarę kolektową wyniesie 750 zł tygodniowo, a miesięcznie 3 tys. zł. Do tego należy dodać kwoty z obsługi kilkudziesięciu wydarzeń okazjonalnych rocznie, takich jak: śluby, pogrzeby oraz chrzty - tłumaczy ks. Jan Drob. Jeśli ostrożnie przyjmiemy, że opłaty za posługi religijne stanowią podobne wpływy do tych z ofiar kolektowych, to można obliczyć, że miesięczny dochód jednej parafii to ok. 6 tys. zł. W Polsce jest 10 tys. parafii, co - teoretycznie - mogłoby oznaczać, że ich łączne przychody sięgają 60 mln zł miesięcznie, a rocznie - 720 mln zł. Tyle taca i skarbonka. W takim razie skąd Kościół bierze pozostałe 480 mln zł rocznie? Otóż prowadzi wydawnictwa, sklepy z dewocjonaliami, domy pielgrzyma, szkoły, a także - co bardzo ważne - dzierżawi grunty, które odzyskał w ramach rewindykacji majątku znacjonalizowanego po wojnie. W wyniku działania specjalnej komisji rewindykacyjnej (tzw. Komisji Majątkowej), w skład której wchodzą przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Episkopatu, otrzymał już ponad 56 tys. hektarów ziemi, na których stoją także szkoły, szpitale czy przedszkola. Dzierżawa tych nieruchomości przynosi spory dochód. Co więcej, jeśli skarb państwa nie może z różnych powodów zwrócić odebranych ziem, decyduje się na inną formę rekompensaty, chociażby w postaci... pakietów akcji spółek giełdowych. Tak się stało w 2001 r., kiedy Ministerstwo Skarbu przekazało Archidiecezji Poznańskiej 7488 akcji Okocim SA (po 20,90 zł każda) i 60 tys. akcji Cersanit SA (po 19,20 zł). Kolejnym źródłem finansowania jest Fundusz Kościelny, dotowany z budżetu państwa. Fundusz powstał na mocy ustawy z 1950 roku, która miała rekompensować Kościołom różnych wyznań straty, związane z utratą nieruchomości. Tylko w 2003 i 2004 r. na konto Funduszu wpłynęła kwota niemal 160 mln złotych. Koszty, koszty Druga strona równania to wydatki, jakie ma Kościół. Po pierwsze, musi "wykarmić" naprawdę sporą rzeszę ludzi. Z danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC wynika, że w Polsce jest około 60 tysięcy osób duchownych (księży, braci i sióstr zakonnych oraz alumnów). A przecież do tego należy dodać jeszcze kościelnych, organistów i innych pracowników świeckich. Ponadto Kościół musi utrzymać kilkanaście tysięcy obiektów sakralnych, z których niejeden wymaga generalnego remontu. Do tego dochodzą koszty budowy i utrzymania szkół, sierocińców czy domów opieki paliatywnej. Skala wydatków jest więc olbrzymia. Nie zmienia tego nawet fakt, że część z nich finansowana jest również z innych źródeł. Konserwacja zabytków np. częściowo jest opłacana przez resort kultury, pensje katechetom płaci Ministerstwo Edukacji, w konkretnych projektach (na przykład przy renowacji obiektów sakralnych Archidiecezji Śląskiej, która w ciągu najbliższych trzech lat kosztować będzie 10 mln zł) część kosztów pokryją dotacje unijne. Konkordat oraz odpowiednie ustawy zagwarantowały Kościołowi, że nie ponosi on wydatków związanych z utrzymaniem szkół wyższych, lecz jedynie koszty ich ewentualnej rozbudowy oraz remontów. Dotyczy to Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Papieskiej Akademii Teologicznej z Krakowa. W przypadku jednak tych dziedzin, o które Kościół musi dbać sam, orientację w jego wydatkach utrudnia fakt, że nie ma jednej kasy, z której pieniądze te byłyby wydawane. Z "górki" czy pod "górkę" Kościelne podmioty gospodarcze mają prawo do składania wniosków do naczelników urzędów skarbowych w sprawie zwolnienia ich z obowiązku comiesięcznego składania deklaracji CIT. Muszą jedynie zadeklarować, że dochód z działalności przeznaczą np. na "cele kultu religijnego". Ministerstwo Finansów nie ma danych na temat wielkości tych zwolnień. Ma jedynie zagregowane dane o łącznej kwocie zwolnień z podatku dochodowego od osób prawnych dla wszystkich instytucji zawartych w art. 17 ustawy o CIT (czyli Kościół, Straż Pożarna, NFZ, Bank Gospodarstwa Krajowego). W 2002 r. było to 7,484 mld zł. Z rozmów, które przeprowadziliśmy z ekonomami poszczególnych archidiecezji, wnioskujemy, że Kościół generalnie korzysta z możliwości niepłacenia CIT-u. Jednocześnie do działalności biznesowych, w których najczęściej wykorzystuje ulgę, należą takie jak: prowadzen Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katoliczka Re: Kto zapłaci za księży IP: *.cable.wanadoo.nl 12.08.04, 11:06 swieta prawda!!!!!!!! do roboty darmozjadow i do placenia! maja pieniadze na drogie samochody to dlaczego spoleczenstwo ma ich utrzymywac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaga Re: Kto zapłaci za księży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 19:24 Bardzo słusznie! Przywileje trzeba znosić, a szczególnie tej grupie społecznej. Proponuję tylko, by ubezpieczenia dla księży płacili ci, którzy wcześniej odbierali księżom środki utrzymania - niech komuchy teraz zapłacą! Niech też zabiorą ubezpieczenia utrwalaczom władzy ludowej, SB-kom, beneficjentom partyjnych emerytur. Nie życzę sobie, żeby ich utrzymywać z moich podatków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucy Re: Kto zapłaci za księży IP: *.um.zabrze.pl / *.um.zabrze.pl 13.08.04, 08:32 Czy ktoś potrafi mi odpowiedzieć na pytanie dlaczego Kościół domaga się zwrotu zabranego majątku skoro Fundusz Kościelny jest rekompensatą za te majątki? W moim mieście Kościołowi Państwo zwróciło 10% powierzchni miasta. Ten sam kościół sprzedał miastu te zwrócone ziemie. W między czasie oprócz tego miasto przekazało gruntu pod budowę kościołów za symboliczną złotówkę.Ale to się pewnie nie liczy. A ile jest jeszcze takich miast gdzie przekazywano ziemię pod budowę kościołów i tego się też nie liczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anty klerykał Kto zapłaci za księży IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 19:37 Jeśli ja muszę opłacać sobie sam skladkę, to dlaczego księża mają być opłacani przeze mnie ? To uduchowione towarzytwo chciało by tylko przywilejów w zamian za pzerność i chęć wtykania swego nosa w nie swoje sprawy. Powinni i muszą opłacać się sami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mariner Re: Kto zapłaci za księży IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.04, 19:55 Tylko ten co płaci podatki ma pełne prawo uważać się za obywatela. Ci co się od tego uchylaja, bez względu na motywy sami stawiają sie jako obywatele drugiej kategorii. Obojętnie czy to jest kler, czy rolnicy. Żyja na cudzy koszt. M. Odpowiedz Link Zgłoś
nowy.oszelom.z.radia.maryja Re: Kler to ZBOCZONA CHOŁOTA 13.08.04, 21:24 Gość portalu: realista napisał(a): > Składki zdrowotne na kler idą z budzetu. Budzet zasilają podatnicy czyli my. > Wychodzi na to że utrzymujemy tą zboczoną chołotę. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14842061 Odpowiedz Link Zgłoś