mara571
24.08.15, 19:26
w latach 1980/81 spotykalam wielu znajomych, ktorzy gwaltownie zmienili poglady na socjalizm i PRL.
Podobny koniukturalizm obserwuje obecnie u niektorych publicystow.
Taki J. Zakowski napisal o akcji ratujmy maluchy apel do Tuska:
"Ruch Ratujmy Maluchy zebrał dość podpisów, by zmusić Sejm do podjęcia decyzji, czy ogłosić referendum w sprawie posłania sześciolatków do szkół. Zrozumiały odruch rządzącej koalicji jest taki, by wykorzystać zdobytą dwa lata temu przewagę w parlamencie, odrzucić wniosek o referendum i kontynuować reformę. ....
Opozycja zyskałaby argument, że „władza boi się narodu”, i przez dwa lata powtarzałaby, że „Tusk rządzi przeciw Polakom".
Jak wiadomo Tusk nie skorzystal z rady.
Teraz Zakowski pisze:
"W wielu krajach referenda są ważnym narzędziem demokracji. W Polsce też mogłyby być, gdyby prezydenci traktowali państwo poważnie i podjęcie decyzji poprzedzali namysłem oraz solidną debatą. Deficyt kultury politycznej sprawia, że trudno na to liczyć."
Jan Hartman w 2013 stwierdzil:
"świetnie, że społeczeństwo w liczbie miliona zmobilizowało się, żeby złożyć podpisy"
Dzisiaj uwaza, ze:
"To pytanie jest głupie i mylące, gdyż problem dzieci sześcioletnich dotyczy czegoś zupełnie innego niż wiek rozpoczęcia obowiązku szkolnego, a mianowicie tego, że jedne sześciolatki mają zajęcia edukacyjne (w szkołach i w części przedszkoli), a inne nie (w pozostałej części przedszkoli). Stawiam dolary przeciwko orzechom, że prezydent Duda nie ma zielonego pojęcia o zagadnieniach nauczania początkowego i problematyce administracyjno-organizacyjnej związanej z przełomem przedszkole/szkoła."
Ewolucji pogladow znajomych z lat 1980/1981 w "czasach wolnosci" nie moglam na biezaco obserwowac. Ale wiekszosc z nich to wyborcy PO, czasami aktywni czlonkowie i radni.