05.10.15, 09:01
Niepokoi mnie ta sprawa.
Mały odzew, bo chodzi o marynarzy, którzy pracują, a nie facetów co kajakiem płyną na biegun. Wtedy wszyscy im kibicują, choć w sposób idiotyczny narażają swoje życie, chcac komuś coś udowodnić
A tu chłopaki po prostu pracowali na chleb. No, może chleb z szynka. Jaki w tym romantyzm?

Dlaczego sprawa jest zagadkowa? Otóż statek dzisiaj nie może sobie ot tak zatonąć bez śladu. Na najwyższym pokładzie ma "czarną skrzynką" tzw VDR (Vovage Data Recorder) zapisujący parametry ruchu statku, rozmowy na mostku, trajektorję pozycję statku itp, z własnym. twardym dyskiem. Jest to urządzenie umieszczone w pływającej kapsule. Kiedy statek tonie, zwalniak hydrostatyczny uwalnia kapsułe, która wypływa na powierzchnię nadając sygnały i niemal natychmiast jest lokalizowana przez globalny system GMDSS (patrz Wiki).
Dodatkowo na skrzydle mostku jest zamocowana w podobny sposób radio pława, która kiedy znajdzie się w wodzie zaczyna nadawać sygnały z pozycją zdarzenia. Sam statek tez może nadawać w sposób automatyczny sygnał wzywania pomocy (SOS już nie ma od początku lat 90) Robi się więc raban na cały świat. Nawet przypadkowe uruchomienie radio pławy wywołuje alarm. Były takie wypadki
Nawet jak na skutek awarii staną generatory prądu, a zwykle jest ich 3, jeden pracuje, drugi w jest w tzw "gorącej rezerwie" i startuję automatycznie, kiedy jest awaria aktualnie pracującego, a trzeci może być w przeglądzie, to jeszcze jest generator awaryjny i potężna bateria akumulatorów, wystarczająca z powodzeniem dla utrzymania łączności.
Wyłowione koło ratunkowe o niczym nie świadczy, bo może być wypłukane przez falę. Wisi na wieszaku i nie jest niczym przymocowane do statku. Też gubiłem takie w sztormie.
Więc co się stało. Moim zdaniem statek dryfuje bez maszyn.
Oczywiście 100% pewności nie ma, ale z drugiej strony trudno mi uwierzyć, że wszystkie systemy wzywania pomocy zawiodły.
Smutno mi...
M.

Obserwuj wątek
    • leila.ben.ali "El Anden" 05.10.15, 09:26
      mariner4 napisał:

      > Niepokoi mnie ta sprawa...trudno mi uwierzyć... Smutno mi...<

      Napij sie. Szkoda, ze nie mozesz sie pomodlic. I napisz cos antyklerykalnego z panegirykiem na temat PO. Moze to ci pomoze...
      • az43 Re: "El Anden" 05.10.15, 09:34
        Obawiam się,że tobie parszywy bydlaku już nic nie pomoże.
      • erte2 Re: "El Anden" 05.10.15, 09:40
        leila.ben.ali
        spadaj szmato!
    • a74-7 Re: "El Faro" 05.10.15, 09:30
      mnie bylo smutno jak Kursk sieM zatopil, a mogl byc uratowany,Anglicy mieli odpowiednie systemy do tego.
      Podobnie do ciebie mysla piloci zainteresowani zaginieciem malezyjskiego samolotu ,
      dodam ze ci co wiedza o co biega mysla w podobny sposob o katastrofie smolenskiej.
      Pociesz sie- nie jestes sam .
      • psiogon Re: "El Faro" 05.10.15, 09:49
        a74-7 napisał:

        > mnie bylo smutno jak Kursk sieM zatopil, a mogl byc uratowany,Anglicy mieli odp
        > owiednie systemy do tego.
        > Podobnie do ciebie mysla piloci zainteresowani zaginieciem malezyjskiego samolo
        > tu ,
        > dodam ze ci co wiedza o co biega mysla w podobny sposob o katastrofie smolenski
        > ej.
        > Pociesz sie- nie jestes sam .
        Pytanie wciąż to samo - koszmarny zbieg okoliczności, kolejny trójkąt bermudzki czy udział "czynnika ludzkiego" ? . Irytujące jest to, że technika coraz lepsza, świat coraz mniejszy a "cuda" przez to tylko bardziej spektakularne.
        • a74-7 Re: "El Faro" 05.10.15, 09:57
          i dlatego laczymy sie w bulu z marynarzykiem :-)
          Zawsze mozna dodac do tych obaw,
          ze zawinil czy przyczynil sie ludzki faktor ,co nie?
          Tylko ja nie bede nikogo kto mysli inaczej obrzucala blotem .
        • mariner4 Trójką bermudzki to wymyśł 05.10.15, 10:11
          dziennikarzy.
          M.
      • sclavus Re: "El Faro" 05.10.15, 09:58
        A nie powinno ci być bardziej smutno, że to "Moskwa" nie pozwoliła ratować Kurska???
        ... nie tylko Brytyjczycy zgłaszali gotowość podjęcia go...
        • a74-7 Re: "El Faro" 05.10.15, 10:04
          Moskwa wolala zatopic niz ujawnic swoje tajemnice wojskowe,dlatego poswiecila ludzi,cala prawda.
      • pies_na_czarnych Re: "El Faro" 05.10.15, 18:08
        a74-7 napisał:

        > mnie bylo smutno jak Kursk sieM zatopil, a mogl byc uratowany,Anglicy mieli odp
        > owiednie systemy do tego.
        > Podobnie do ciebie mysla piloci zainteresowani zaginieciem malezyjskiego samolo
        > tu ,
        > dodam ze ci co wiedza o co biega mysla w podobny sposob o katastrofie smolenski
        > ej.
        > Pociesz sie- nie jestes sam .

        Moja Firma była tam pierwsza. Nie gadaj bzdur jeżeli nic nie wiesz o tej tragedii.
    • erte2 Re: "El Faro" 05.10.15, 09:45
      mariner4
      Rozumiem Twoje zainteresowanie się tą sprawą, ale co sugerujesz? Bo wychodzi na to że albo system powiadamiania nie jest aż tak niezawodny, albo.... No właśnie co?
      • mariner4 Re: "El Faro" 05.10.15, 10:10
        Właśnie napisałem o wątpliwościach, które mam.
        Ja myślę, że on dryfuje, bez maszyn. Jak może się uspokoi, to może go wypatrzą. Uwierz mi nawet największy statek na oceanie wygląda jak łupinka,
        Nie wiem. Trzeba czekać.
        Były wypadki zaginięć statków, ale z czasów przed GMDSS.
        A tekst pisałem z myślą o innym forum. Nacisnąłem "wyślij" i dopiero wtedy zauważyłam że to FK
        M.
        • inna57 Re: "El Faro" 05.10.15, 10:46
          Dryfowanie jest bardzo prawdopodobne. Joaquin to jeden z najdziwniejszych huraganów który szalał w tym regionie Atlantyku. Jeśli wpłynęli w ten rejon to faktycznie mogło ich zdrowo przetrenować. Huragan który praktycznie przez 10 dni tkwi i szaleje w jednym miejscu jest zjawiskiem niespotykanie rzadkim. Gdy dostali się w ten rejon wiele systemów mogło zawieść. Mogło się zacząć od awarii komunikacji. Później nieświadomi zagrożenia mogli wpłynąć w obszar szalejącego huraganu i tam utknęli. Mogło ich dopaść prawo serii. To jest bardzo uczęszczany żeglugowo szlak ale inne jednostki mogły otrzymać ostrzeżenie o huraganie i ominęły ten rejon. El Faro nie miał tego szczęścia. Nawet jeśli otrzymali przed wypłynięciem mapy prognostyczne to w tym momencie NOHA prognozowało że Joaquin będzie zachowywał się standardowo, nikt nie przewidział że będzie to huragan co najmniej chimeryczny w zachowaniu.
    • a74-7 Re: El borracho 05.10.15, 10:44
      lejla, nie namawiaj chopa do grzechu, on juz prawie ma po kokardke tego alkoholu
    • volupte Re: "El Faro" 05.10.15, 11:28
      TRójkąt bermudzki........ i wszystko jasne. Są w innym wymiarze.
      • mariner4 Zawsze wychodzi to w sezonie ogórkowym 05.10.15, 11:34
        Różni łowcy sensacji z tego żyja. Wiele razy tam byłem i nawet o tym wtedy nie myslałem.
        Moim zdaniem bzdura.
        M.
        • pies_na_czarnych Re: Zawsze wychodzi to w sezonie ogórkowym 05.10.15, 18:39
          Masz racje. Pamietam jak tam byłem pod koniec lat 70. Miałem wachtę 04-08. Bylem asystentem. Wychodziłem na pokład aby zapalić. Przypadkowo leżały w CMK artykuły na temat. Gdy patrzyłem na niebo, z innymi gwiazdami niż u nas bałem się :;)))))
    • volupte Re: El borracho 05.10.15, 11:30
      zmieniłeś nick?
    • nazimno Re: "El Faro" 05.10.15, 13:56
      Majac tak doskonale prognozy meteo wyplywaja
      w rejs???
      Po jaka cholere...to zrobili...

      Czy armator pozbawiony jest dostepu do tych danych?

      Czyz w przypadku "Heweliusza" nie bylo podobnie?

      • mariner4 Mieli 05.10.15, 14:17
        I jak by np nie awaria maszyn, to płynąć 23 węzły by się uchylili od huraganu.
        M.
        • a74-7 Re: Mieli 05.10.15, 14:25
          a nie bylo pijanego kapitana w kokpicie/ na pokladzie ?
        • inocom Re: Mieli 05.10.15, 15:24
          mariner4 napisał:

          > I jak by np nie awaria maszyn, to płynąć 23 węzły by się uchylili od huraganu.

          Sporo polskich kierowców zabija paproch w paliwie, który oderwał się od filtra, gdy wcisnęli gaz do dechy, gnając na trzeciego.
          Chwilowe przydławienie i niewinni ludzie jadący z naprzeciwka giną.

          23 węzły są dobre gdy cię coś zaskoczy znienacka, ale nie, gdy celowo ścigasz się z huraganem.
          • mariner4 23w. to jego normalna prędkość eksploatacjna. 05.10.15, 15:43
            Mądrzysz się a nic nie wiesz.
            Poczytaj rejestr Lloyda. Wiesz co to jest?
            23 w to około 40 km/h. Oko zwykle jest wolniejsze.
            M.
            • inocom Re: 23w. to jego normalna prędkość eksploatacjna. 05.10.15, 15:55
              mariner4 napisał:

              > Mądrzysz się a nic nie wiesz.
              > Poczytaj rejestr Lloyda. Wiesz co to jest?
              > 23 w to około 40 km/h. Oko zwykle jest wolniejsze.

              Zwykle...
              Mało tego mieli mechanika na pokładzie.
              Oby im się nic nie stało, bo mamona (zysk) nie jest najważniejszym w życiu człowieka.
              • mariner4 Trudno ciś wytłumaczyć ignoratowi 05.10.15, 16:38
                Awarie bywają różne. Od takich co można samemu naprawić, to takich co na holu jedzie się do stoczni. A mechaników jest kilku.
                No i wyciągnij na przykład tłok o prawie metrowej średnicy, kiedy statek ma 30 stopniowe przechyły.
                M.
                • inocom Re: Trudno ciś wytłumaczyć ignoratowi 05.10.15, 17:39
                  mariner4 napisał:

                  > Awarie bywają różne. Od takich co można samemu naprawić, to takich co na holu j
                  > edzie się do stoczni. A mechaników jest kilku.
                  > No i wyciągnij na przykład tłok o prawie metrowej średnicy, kiedy statek ma 30
                  > stopniowe przechyły.

                  Dziwne tylko, że ten huragan się tam pojawił znienacka.
    • l_zaraza_l Re: "El Faro" 05.10.15, 17:04
      Podają, że zatonął.
      www.tvn24.pl/el-faro-zatonal-podczas-szalejacego-huraganu,582869,s.html
      • leila.ben.ali "El Faro" sunk 05.10.15, 17:08
        Twoje dywagacje o dyfowaniu nie spelnily sie. Jezeli kiedys tak zeglowales jak piszesz to miales szczescie. Jestes niechlujem stylistycznym. Lub krotkowiczem bez okularow.
      • mariner4 No to ciekawe, dlaczego 05.10.15, 17:12
        systemy wzywania pomocy nie zadziałały.
        Trzeba czekać na wyniki dochodzenia.
        M.
        • douglasmclloyd Re: No to ciekawe, dlaczego 05.10.15, 17:23
          mariner4 napisał:

          > systemy wzywania pomocy nie zadziałały.
          > Trzeba czekać na wyniki dochodzenia.

          To było gdzieś na Bahamach. Może trójkąt bermudzki znowu dał znać o sobie?
          • douglasmclloyd Trójkąt Bermudzki 05.10.15, 21:07
            Trochę więcej szczegółów.

            news.yahoo.com/video/u-coast-guard-spots-life-064955767.html
        • buldog2 Re: No to ciekawe, dlaczego 05.10.15, 17:28
          Wszystkie?
          A co ten statek wiózł?
          • mariner4 Kontenery 05.10.15, 17:29
            M.
            • a74-7 Re: Kontenery 05.10.15, 17:46
              z pozycji laika- kontenery nie mogly sie przesunac na zbyt wielkiej fali czy wiatru?
              • buldog2 Re: Kontenery 05.10.15, 18:19
                Przy prawidłowym sztauowaniu nie mogą (przynajmniej nie powinny). Jeśli to był typowy kontenerowiec, to wykluczone.
                • mariner4 Mogą. 05.10.15, 18:21
                  Przeczytaj poniżej. W ekstremalnych warunkach.
                  M.
              • mariner4 Re: Kontenery 05.10.15, 18:19
                Normalnie są dobrze pomocowane. Ale fale mogą dużo. Zwykle stanowią jeden blok. W narożnikach kontener ma otwory na tzw "twistlocki"
                Co może fala. Wiele lat temu czeski statek "Republika" wziął falę na dziób. Fala zeszła razem z windą kotwiczną o masie kilu ton, przymocowaną go fundamentu kilkudziesięcioma poteznymi śrubami.
                W latach 60 JEDNA fala uderzyła w falochron i przeniosła jego odcinek o masie 2000 ton na odległość ponad kilometra.
                I dla mnie bardziej zadziwiające co sam widziałem. Reling. Pionowe stójki to płaskownik o przekroju około 50 x 20 mm. Uderzyła fala w ten mniejszy bok i zgięła reling pod kątem 90 stopni!. A jaki opór może stawić coś co jest zrobione z solidnej stali i jest szerokie na 2 cm?
                W podręczniku "Dynamika morza" jest napisane, ze nikt nie wie jaka jest największa energia fali. Są tylko znane przykłady, ale czy nie może być większych.
                Nie raz widziałem pływające kontenery na morzu, zmyte z pokładu statku.
                Współczesne kontenerowce większość kontenerów przewożą na otwartym pokładzie i tylko około 30% w ładowniach. Dlaczego? Bo opłaty portowe są naliczane od BRT czyli pojemności statku. Ładownie wchodzą do pojemności. Powietrze nad nimi nie. Mają to zmienić i pobierać od powierzchni w porcie czyli L x B. Bo walka o koszty zaczęła mieć wpływ na bezpieczeństwo.
                Zawartość kontenera nie jest znana kapitanowi statku.
                Dotarło?
                M.
            • buldog2 Re: Kontenery 05.10.15, 17:47
              Chodziło o to, jaki konkretnie wiózł ładunek, broń czy co innego ważnego, albo drogiego.
              • a74-7 Re: Kontenery 05.10.15, 17:56
                o to chcialam zapytac juz na poczatku watku ,ale dalam sobie spokoj :-)
                Marynarzyk tez tego nie wie.
    • pies_na_czarnych Re: "El Faro" 05.10.15, 18:18
      M.
      Daj spokój. Dzisiaj mustrują na statki ludków z ulicy. Tak jak kiedyś mustrowali w portowym barze. Takie są skutki. Widzę to w mojej codziennej pracy.
      Zarabiam sporo na ratowaniu Idiotów.
      • mariner4 Szeregowa zaloga tak. 05.10.15, 18:22
        Ale kadra musi mieć papiery zgodne z wymaganiami IMO.
        M.
        • pies_na_czarnych Re: Szeregowa zaloga tak. 05.10.15, 18:59
          Nie jestem tego pewien. Sorry. Mam prawie 50 lat praktyki.
          • mariner4 Szacunek 05.10.15, 19:03
            Ja prawie tyle samo.
            M.
            • pies_na_czarnych Re: Szacunek 05.10.15, 19:18
              Poczekajmy na więcej informacji.
    • a74-7 Re: "El Faro" 05.10.15, 19:20
      No to mi teraz rozwiazalo zagadke nicku kolegi pieska :-)
      " skrajne emocje wzbudzała obecność księży. Marynarze uważali kolor czarny za pechowy, a księża nie dość,
      że ubierali się wyłącznie na czarno, to jeszcze trudnili się pogrzebami.. Jeżeli marynarz spotkał duchownego idącego w tym samym kierunku oznaczało to nieszczęście – w końcu nierzadko tam, gdzie szli księża, odbywały się pogrzeby."
      • edd.y Re: "El Faro" 05.10.15, 19:27
        Zgodnie z tym co piszesz PO bedzie POchowane na jesieni:)
      • pies_na_czarnych Re: "El Faro" 05.10.15, 20:09
        :)))))
        Nie księża! ZAKONNICE. ;))))
        • a74-7 Re: "El Faro" 05.10.15, 20:19
          oj tam : dlugie czarne kiecki ,poczekaj jak zony islamistow wroca do swoich ulubionych i zakrefiOM sie od stop do glow :-))
          Zart na strone, w jednym z komentarzy ktos z Australii napisal ze moze plyneli w kierunku oka bo tam jest spokojnie ???Troche bizarre jak dla mnie ,ale moze byc to prawda ?
    • inocom Polacy nie byli członkami załogi. 06.10.15, 08:35
      Może Mariner nam to wyjaśni, co to oznacza dla rodzin. Bo pewnie biletów w klasie turystycznej też nie mieli wykupionych.

      Rzecznik firmy Tote Maritime nie wyjaśnił dotychczas, dlaczego statek znalazł się w samym środku huraganu czwartej kategorii (w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona) i nie zmienił kursu, by ominąć żywioł. Rzecznik Hanson tłumaczył, że Joaquin był tylko burzą tropikalną, gdy kontenerowiec wypływał z Jacksonville i że dopiero później przekształcił się w huragan.

      Jednak z danych Narodowego Centrum do Spraw Huraganów (NHC) wynika, że ostrzeżenie o tym, iż Joaquin prawdopodobnie przekształci się w huragan, wydano prawie trzy godziny przed wypłynięciem "El Faro" z portu.


      www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-wlasciciel-el-faro-polacy-nie-byli-czlonkami-zalogi,nId,1898756
      • mariner4 To proste, choć pewnie nie dla Ciebie 06.10.15, 08:56
        Statek zarabia jak pływa. Armatorzy często angażują brygadę remontową, którzy podczas podróży robią różne remonty. Wymiana drenażu, okablowania i podobne prace, aby uniknąć przestoju. To był (może jeszcze jest?)stary statek i wymagał takich napraw. Mieli podpisany kontrakt i związane z tym uprawnienia. Warunków kontraktu nie znam, ale biorąc pod uwagę narodowa banderę USA, z całą pewnością można stwierdzić, że wypisujesz głupoty, na poziome Macierewicza.
        M.
        • inocom Re: To proste, choć pewnie nie dla Ciebie 06.10.15, 09:05
          mariner4 napisał:

          > Statek zarabia jak pływa. Armatorzy często angażują brygadę remontową, którzy p
          > odczas podróży robią różne remonty. Wymiana drenażu, okablowania i podobne prac
          > e, aby uniknąć przestoju. To był (może jeszcze jest?)stary statek i wymagał tak
          > ich napraw. Mieli podpisany kontrakt i związane z tym uprawnienia. Warunków kon
          > traktu nie znam, ale biorąc pod uwagę narodowa banderę USA, z całą pewnością mo
          > żna stwierdzić, że wypisujesz głupoty, na poziome Macierewicza.

          A wiesz dlaczego Polska ma wizy do SZA? Bo na wizach turystycznych nasi rodacy pracują tam nielegalnie.

          Jest mi przykro, że zatonął statek. Zginęli ludzie. Kiedy jednak nie dalej niż tydzień temu mówiłem Ci, że zawód marynarza odchodzi w niebyt, to mnie próbowałeś wyśmiać.


          Nic nie stoi na przeszkodzie, by przy obecnym stanie wiedzy i techniki, po morzach pływały statki bezzałogowe. No może poza chęcią zysku przewoźnika. Żaden komputer nie wypłynie w sztorm, mając dane o zagrożeniu.

          forum.gazeta.pl/forum/w,28,158899896,158928972,Re_Efekt_reformy_Buzka_.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,28,158899896,158931295,Re_Efekt_reformy_Buzka_.html
          • mariner4 Kiedyś być może 06.10.15, 09:20
            Ale jeszcze długo nie.
            Błąd ludzki jest częsta przyczyną wypadków. Nie tylko na morzu.
            Teoretycznie jest możliwe zbudowanie statku bezzałogowego, ale koszty byłyby gigantyczne. Zdwojone (strojone?) systemy i wiele innych spraw nie do przewidzenia. To ciągle pieśń przyszłości.
            Kiedyś nagle w morzu stanął nam silnik główny. Po koniecznej naprawie, która zajęła może kwadrans, mechanik pokazał mi pękniętą małą sprężynkę o średnicy może 15mm. Powiedział mi: "Przez taką sprężynkę stanął ogromny silnik wielkości kamienicy."
            Nie da się wszystkiego przewidzieć. Nikt z całą pewnością nie określi przewidywanej trajektorii huraganu. Przewidywania są oparte o wieloletnie dane statystyczne, a nie o jakieś naukowe prawa.
            Są pewne zasady postępowania, ale ich sprawdzalność nie jest 100%
            Ja nie wiem dokładnie jak było w tym przypadku. Może miał awarię i nie zdążyli się uchylić?
            Ty też nie wiesz, tym bardziej, ze nie masz wystarczającej wiedzy.
            M.
            • inocom Re: Kiedyś być może 06.10.15, 19:59
              mariner4 napisał:

              > Ale jeszcze długo nie.
              > Błąd ludzki jest częsta przyczyną wypadków. Nie tylko na morzu.
              > Teoretycznie jest możliwe zbudowanie statku bezzałogowego, ale koszty byłyby gi
              > gantyczne. Zdwojone (strojone?) systemy i wiele innych spraw nie do przewidzeni
              > a. To ciągle pieśń przyszłości.
              > Kiedyś nagle w morzu stanął nam silnik główny. Po koniecznej naprawie, która za
              > jęła może kwadrans, mechanik pokazał mi pękniętą małą sprężynkę o średnicy może
              > 15mm. Powiedział mi: "Przez taką sprężynkę stanął ogromny silnik wielkości kam
              > ienicy."

              Dlatego wymyślono przeglądy okresowe. Małe sprężynki są też w samolotach. Dzięki przeglądom tysiące z nich nie spadają nam na głowy.

              > Nie da się wszystkiego przewidzieć. Nikt z całą pewnością nie określi przewidyw
              > anej trajektorii huraganu. Przewidywania są oparte o wieloletnie dane statystyc
              > zne, a nie o jakieś naukowe prawa.

              Prognozy opierają się między innymi na równaniach Daniela Bernoulliego
              pl.wikipedia.org/wiki/Daniel_Bernoulli
              Są jak najbardziej fizyczne. Jeśli jest ostrzeżenie o huraganie (meteorologia to nauka) , to tylko idiota wychodzi w morze, licząc, że 23 węzły mu wystarczą i huragan przejdzie bokiem.

              > Są pewne zasady postępowania, ale ich sprawdzalność nie jest 100%
              > Ja nie wiem dokładnie jak było w tym przypadku. Może miał awarię i nie zdążyli
              > się uchylić?
              > Ty też nie wiesz, tym bardziej, ze nie masz wystarczającej wiedzy.

              Kapitan ją miał....
        • nazimno Re: To proste, choć pewnie nie dla Ciebie 06.10.15, 09:05
          Jednak kontynuacja rejsu w tych warunkach
          byla ewidentnym gwaltem na wiedzy, doswiadczeniu i odpowiedzialnosci za ludzi i ladunek.

          Chyba, ze wydano jakies dziwne polecenie.
          Moze ktos ocalal i to, co powie, wyjasni sytuacje.


          • inocom Belka o VW można to roszczerzyć na inne firmy 06.10.15, 09:18
            nazimno napisał:

            > Jednak kontynuacja rejsu w tych warunkach
            > byla ewidentnym gwaltem na wiedzy, doswiadczeniu i odpowiedzialnosci za ludzi i
            > ladunek.
            >
            > Chyba, ze wydano jakies dziwne polecenie.
            > Moze ktos ocalal i to, co powie, wyjasni sytuacje.

            Belka w poniedziałek wziął udział w Narodowym Banku Polskim w debacie „Moralny kapitalizm?”. Mówił m.in. o tym, że ekonomista - jeśli studiował ekonomię porządnie - powinien zacząć nie tylko od przeczytania Bogactwa narodów Adama Smitha, ale przeczytać także jego drugą książkę, która poświęcona jest wartościom moralnym. - W tej książce Adam Smith podkreśla, że rynek bez wartości jest nie tylko dysfunkcjonalny, ale może nas wyprowadzić na manowce - podkreślił Belka.


            Jak się ktoś zatrzyma na 1 książce Adama Smitha to jest problem...

            Statku nie ma, ludzi nie ma, towar zaginął, a ubezpieczyciel pewnie nie wypłaci ubezpieczenia, jeśli pogwałcono zasady bezpieczeństwa. "Chytry dwa razy traci".

            Jeszcze na karku Urząd Imigracyjny, który pewnie będzie wyjaśniał, co na tym cholernym statku robili Polacy, którzy nie stanowili jego załogi.
          • mariner4 Nie koniecznie 06.10.15, 09:28
            Pisałem ,że może jakaś awaria była przyczyną, że statek nie zdołał się uchylić.
            Co można zrobić na morzu, kiedy wszystko gra?
            Na przykład. W oku cyklonu wiatr wiatr wieje na przykład z prędkością 100 węzłów. (0.514 m/sec to 1 węzeł. Jak chcesz to przeliczaj jednostki na inne) Oko posuwa się powiedzmy 25 węzłów. Na drodze oka wiatr wieje więc 125 węzłów a za nim 85 węzłów. Różnica, bagatelka 50 węzłów. Z wszystkimi tego skutkami.
            Jeżeli statek jest sprawny to czasem wystarczy niewielka zmiana kursu, żeby nie znaleźć się w opałach.
            M.
            • inocom Re: Nie koniecznie 06.10.15, 14:53
              mariner4 napisał:

              > Pisałem ,że może jakaś awaria była przyczyną, że statek nie zdołał się uchylić.
              > Co można zrobić na morzu, kiedy wszystko gra?

              Na trzy godziny przed wyjściem w morze, kapitan dostał ostrzeżenie o huraganie.

              > Na przykład. W oku cyklonu wiatr wiatr wieje na przykład z prędkością 100 węzłów.
              (0.514 m/sec to 1 węzeł. Jak chcesz to przeliczaj jednostki na inne) Oko po
              > suwa się powiedzmy 25 węzłów

              W oku cyklonu wiatr nie wieje, ewentualnie mały zefirek. Jest słonecznie. Ale do Oka trzeba się dostać.
              Poza okiem wiatr wiał ponad 230 km/h.
              • mariner4 W poblizu oka, miało być 06.10.15, 16:17
                mądralo.
                M.
                • inocom Re: W poblizu oka, miało być 06.10.15, 19:48
                  mariner4 napisał:

                  > mądralo.

                  Ponoć żeś umysł ścisły.
                  • mariner4 Nie wiem czy zrozumiesz, ale 06.10.15, 20:00
                    w cyklonie wiatry na półkuli północnej wieją pod katem (od 10 do 30 stopni) do izobary w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Wiadomo, że w samym oku to powietrze musi gdzieś ujść, więc w oku są silne prądy wstępujące. Ale może jest skotłowane bardzo.
                    Tu nie ma miejsca na wykłady z barocyklonometrii.
                    M.
                    • inocom Re: Nie wiem czy zrozumiesz, ale 06.10.15, 20:22
                      mariner4 napisał:

                      > w cyklonie wiatry na półkuli północnej wieją pod katem (od 10 do 30 stopni) do
                      > izobary w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

                      Półkula nie ma znaczenia. Siła niszcząca jest taka sama, jak wieje zgodnie czy przeciwnie z ruchem wskazówek zegara, w zależności od półkuli. Statek płynął prawie wprost na wchód. Cyklon z wirującym wokół oka powietrzem na zachód. Na jednej półkuli dostaje wiatrem w lewą burtę, na drugiej w prawą w zależności od półkuli. W tym wypadku dostał w lewą burtę.

                      pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Coriolisa
                      Kapitan wiedzący o tym mógł płynąć "bezpiecznie" na północ (pod wiatr), ale nie na wschód, ustawiając się bakburtą praktycznie pod wiatr wiejący 230-250 km/h.
                      • mariner4 Mówie pas! 07.10.15, 08:01
                        Z fryzjerką dyskutuje się na podobnym poziomie.
                        M.
                        • inocom Miałeś kiedyś w rękach gumówkę? 07.10.15, 08:48
                          mariner4 napisał:

                          > Z fryzjerką dyskutuje się na podobnym poziomie.

                          Działą mniej więcej jak cyklon. Oko gumówki prawie wcale się nie porusza, jednak tnie, aż miło.

                          Statek płynął na wschód (południowy), "gumówka" przesuwała się powoli na zachód (północny).


                          i to się stało ze statkiem. Dodatkowo na Bahamach morze jest płytkie, co sprzyja powstawaniu wysokich fal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka