witek.bis
14.12.15, 01:52
.... bo gdyby był, to przecież nie puściłby Jego Jurysprudencji Budynia do Wisły, skąd tylko rzut biretem do Krakowa. Gdyby był podejrzliwy, to pewnie obawiałby się, że do prezydenckiej rezydencji dotrą tajni emisariusze krakowskiej palestry i sądokracji i namówią Jego Jurysprudencję na ratowanie jego prezydenckiej dupy przed nader prawdopodobnym złojeniem przez Trybunał Stanu. Gdyby Kaczyński był tak nieufny, jak mu zarzucają, to musiałby się liczyć z tym, że Jego Jurysprudencja tuż po powrocie z Wisły przyjmie ślubowanie trzech sędziów wybranych w październiku, natomiast o ślubowaniu tych listopadowych powie, że noc była ciemna, a on mocno napity, w związku z czym gó... pamięta i wszystko unieważnia. A więc nie demonizujmy tej podejrzliwości Kaczyńskiego, bo on właśnie udowodnił, że jest ufny jak dziecię.