Dodaj do ulubionych

POSTĘPOWANIE KOŚCIOŁA - zwyrodnienie czy norma?

IP: *.ec.bialystok.pl 12.04.02, 10:44
Coraz więcej na tym forum gniewnych postów, oburzających się na obłudę,
zdzierstwo, hipokryzję i złodziejstwo kościoła kat. Padają określenia:
chamstwo, bydlactwo itp. Przyczyną tego zbulwersowania jest rozbieżność między
teoretycznymi hasłami kościoła a jego praktycznym postępowaniem. Hierarchia
kościelna mówi o skromnym życiu, celibacie, prawdzie, podczas gdy w jej
codziennym życiu normą jest bogactwo, luksusy, bujne życie seksualne oraz
kłamstwo. A wszystko to ma znakomitą przykrywkę w postaci Boga.

Bulwersowania się na takie postępowanie można byłoby uniknąć, przyjmując
wszystkie te cechy kościoła za standard.

A więc, czym jest Kościół katolicki:
1. Kościół kat. to organizacja, której WŁADZE żyją na koszt CZŁONKÓW. Poziom
tego życia jest bardzo wysoki, często stojący w wysokim kontraście z ubogim
społeczeństwem
2. Władze opierają swoją wyższość nad członkami istnieniem czynnika
nadnaturalnego; boskiego. Przedstawiają się jako pośrednicy między Bogiem a
resztą ludzi.
3. Głównym mottem władz jest: prawda i miłość. Niestety, życie władz jest tego
zaprzeczeniem.
4. Kościół opiera swoją ideologię na Ewangelii, i według niej każe postępować
swoim członkom. Władze natomiast nie czują się w żaden sposób tym związane.
5. Władze intensywnie szukają źródeł własnego finansowania, nie uchylając się
od działań bezprawnych oraz bulwersujących opinię publiczną. Standardem jest
tutaj "drenowanie" kieszeni członków na zasadzie: "ile się da"
6. Sprawy finansowe władz nie są objęte jawnością ani fiskalizmem; system
finansowania jest de facto szarą strefą.
7. Władze stosują wiele metod przywiązania i indoktrynacji członków, jak np:
sakramenty, obrządki, nauka religii, wszechobecność w życiu politycznym i
publicznym itp. Metoda indoktrynacji członków jest stosowana od 5 roku życia
(finansowana przez państwo nauka religii w przedszkolach państwowych)
8. Władze nie stronią od żadnego aspektu życia członków, także seksualnego, a
czasami nawet wykazują daleko idącą inicjatywę i fantazję. Oficjalnie życie
seksualne władz nie istnieje.
9. Władze są bardzo poważną siłą polityczną, wpływającą skutecznie na ośrodki
władzy centralnej i samorządowej, ustawodawstwo, a w niektórych przypadkach
także na wymiar sprawiedliwości (Dukla). Oficjalnie władze nie prowadzą żadnej
działalności politycznej.
10. Każdy przypadek nagannej lub przestępczej działalności władz jest
tuszowany, a w sprawach nagłośnionych władze odwracają uwagę od problemu,
wzywając do modlitwy za sprawcę lub tłumacząc to: "W końcu to tylko człowiek"
11. Władze dążą do rozszerzenia swoich wpływów na wszystkie obszary państwa,
podpierając się słowami Jezusa: "Idźcie i nauczajcie!"
Obserwuj wątek
    • Gość: Palme Re: POSTĘPOWANIE KOŚCIOŁA - zwyrodnienie czy norma? IP: 172.16.1.* 12.04.02, 10:52
      No nareszcie Laik wrociles na to forum...bo myslalem ,ze padles ofiara Czarnych
      terrorystow ...) wszak Bialystok,Suwalki,Lomza : to jedne z najciemniejszych
      zakamarkow naszego kraju........
      Pozdrowionka.
      • laik Do Palme 12.04.02, 11:05
        Gość portalu: Palme napisał(a):

        > No nareszcie Laik wrociles na to forum...bo myslalem ,ze padles ofiara Czarnych
        >
        > terrorystow ...) wszak Bialystok,Suwalki,Lomza : to jedne z najciemniejszych
        > zakamarkow naszego kraju........
        > Pozdrowionka.

        Sie manko, Palme! Jak tam zdrówko?
        Czarni tu szaleją, ale ja się nie daję! Na środku mego osiedla postawili krzyż,
        że niby milenium 2000 itp. bzdety. Pod krzyżem palą się lampki, a czasami wyją
        też staruchy. Wczoraj nie wytrzymałem. Wyszedłem wieczorem i zagasiłem lampki
        moczem. Lałem, aż pryskało!
        Ciekawe, czy babki to powylewają; może wypiją? Wszak stoi pod krzyżem...

        Pozdrowionka, facet!
        :-)

        • Gość: Palme Re: Do Laika IP: 172.16.1.* 12.04.02, 11:18
          Byc moze nieopacznie wezma katole twoj mocz za jakis dar bozy np. wode z
          boku Jezusa....nigdy nic nie wiadomo.....moze do zalanych zniczy rusza z calej
          Pomrocznej pielgrzymki jak do Lichenia....Wszak Kosciol nie takie cuda
          popieral..))))
          Pozdrowionka . I trzymaj sie dzielnie,bo Jestes tam jasnym swiatelkiem w
          oceanie ciemnoty.....
          • laik Re: Do Palme 12.04.02, 11:53
            O, widzisz! Tego, co mogą katole pomyśleć o pełnych płynu lampkach - to już nie
            przewidziałem. Bo mogą to powąchać, obejrzeć, popatrzeć w górę i wysnuć
            wniosek: Najjaśniejszy odlał się z krzyża!! A co: wisi już 2 tys. lat, to i w
            końcu lać się zachciało! Tylko tu jest jeden problem: ręce zajęte (ach, te
            gwoździe!)a na lędźwiach bokserki starego typu. I do tego wysokość 4 metry -
            trzeba mieć niekiepski celownik! No ale w końcu jest święty; nie takie rzeczy
            kiedyś wyczyniał. Teraz tylko zwołać czarnych, zrobić oficjalny "odbiór" cudu,
            zlać "relikwię" do złotego pucharu i zacząć zbierać szmal na następne
            sanktuarium.
            A co! Mają Włosi krew jakiegoś tam świętego co to nigdy nie krzepnie, to Polacy
            mogą mieć mocz Jezusa!

    • Gość: fd Re: Dlaczego.....???? IP: 212.244.77.* 12.04.02, 11:00
      Ściągnięte z portalu kaolickiego:

      Przestałem chodzić do kościoła, bo...

      W jednym z artykułów opublikowanych w mojej książce: "Listy z Afryki i nie
      tylko" pisząc na temat arogancji władzy ośmieliłem się skrytykować bardzo
      ogólnie także arogancję niektórych przedstawicieli Kościoła. Piszę tam między
      innymi tak:

      " Niektóre, najbardziej jaskrawe przykłady arogancji władzy to:
      - Aroganckie podwyższanie sobie diet poselskich i senatorskich do horrendalnych
      rozmiarów, przez kolejne sejmy i rządy, oraz ciągnące się latami dyskusje nad
      rewaloryzacją rent i emerytur, czy płac dla sfery budżetowej,
      - Aroganccy prezesi regionalnych kas chorych czy burmistrzowie niewielkich
      miasteczek przyznający sobie gaże po 16000 złotych i emeryci żyjący na skraju
      nędzy za głodowe 500 zł miesięcznie i nie mający za co wykupić lekarstw, bo
      kasa chorych nie uznaje zniżek,
      - Arogancki prezes Związku Inwalidów Polskich, który kupuje sobie 7 (słownie
      siedem) luksusowych limuzyn marki "Lancia", z tapicerką z prawdziwej skóry,
      kiedy jednocześnie inwalidzi -czekający na wózek inwalidzki latami - otrzymują
      jedynie 120 zł dopłaty do tego sprzętu,
      - Aroganckie dyrekcje ZUS-u budujące biurowce-pałace i wypłacające głodowe
      zasiłki rencistom i emerytom, którzy całe życie uczciwie pracowali i płacili
      składki ubezpieczeniowe, z których teraz buduje się te pałace, boć przecież nie
      z kieszeni pracowników ZUS-u,
      - Arogancki przełożony zakonny, defraudujący dobra wspólne zakonu i
      niefrasobliwie szastający pieniędzmi na lewo i prawo, bo nikt nie ośmieli się
      mu sprzeciwić, czy zwrócić uwagi. On przecież jest przełożonym i wszystko wie
      najlepiej,
      - Arogancki proboszcz traktujący swoich parafian jak kretynów, a parafię, jak
      swoje prywatne ranczo, ...."

      Największe niezadowolenie także wśród moich współbraci wywołały te dwa ostatnie
      przykłady. Zarzucono mi, że szkaluję dobre imię Kościoła, że nie trzeba prać
      brudów na zewnątrz, że nawet jeśli takie rzeczy się zdarzają, to nie trzeba o
      nich głośno mówić itd., itp. Sądzę, ze to z czym mamy do czynienia w ostatnich
      czasach; "afera abpa Milingo", czy jeszcze bardziej rozdmuchana sprawa abpa
      Paetz'a dają wiele do myślenia i zmuszają do pewnych jasnych i klarownych
      wyjaśnień.
      Nie mam najmniejszego zamiaru ani oskarżać, ani bronić arcybiskupa Milingo, czy
      Paetz'a, aroganckich proboszczów, czy zakonnych przełożonych. Nie do mnie to
      należy i nie znam dokładnych faktów, szczegółów, detali. Są natomiast dwie inne
      sprawy, które chciałem poruszyć. A mianowicie:

      - Czy to pisanie o takich faktach szkodzi Kościołowi, czy raczej milczenie?
      - Czy w ogóle takie fakty szkodzą Kościołowi? I to jest problem
      tytułowy "przestałem chodzić do Kościoła bo ..."

      Sądzę, że w przypadku obydwu pytań i zarzutów, jakie się pojawiają tak ze
      strony "obrońców Kościoła", jak i atakujących Kościół pojawia się ten sam błąd
      znany w logice po nazwą "pars pro toto". A o co chodzi? Sprawę można by
      wyjaśnić w bardzo poglądowy sposób. Za błędy jednostek, przedstawicieli,
      reprezentantów obarcza się całość instytucji (jeśli już w ogóle np. Kościół
      traktować jako instytucję). Ten typ błędu logicznego, to np. sytuacja w której
      z powodu alkoholizmu ojca sąsiedzi powiedzą o całej rodzinie "pijacka rodzina",
      albo o szpitalu w którym umarł pacjent, że to nie szpital, który służy leczeniu
      lecz zakład pogrzebowy. Przykładów takiego myślenia można by mnożyć. I trzeba
      być świadomym faktu, ze bardzo często tak właśnie uogólniamy i generalizujemy
      Szczególnie w przypadku Kościoła i jego reprezentantów. Jeden ksiądz okazał się
      niegrzeczny, bezduszny, egoistyczny - wniosek "cały Kościół to bezduszna i
      egoistyczna machina" - "pars pro toto". Jeden ksiądz w czasie spowiedzi był
      niewyspany lub miał kłopoty z wrzodami na żołądku - wniosek "przestałem chodzić
      do spowiedzi, bo księża są niegrzeczni" - "pars pro toto". Jeden ksiądz nie
      przygotował kazania czy lekcji religii - wniosek "przestałem chodzić do
      kościoła, bo wszyscy księża są nudni i lekceważą swoje obowiązki" - "pars pro
      toto".

      Niestety jak każda społeczność także i Kościół (podkreślam rozróżnienie
      pomiędzy instytucją kościoła i Kościołem) cierpi z powodu biurokracji i
      bezduszności członków instytucji kościoła. Ale przecież nie jest to cecha czy
      wina Kościoła, ale instytucji w której (jak w każdej innej) lokują się ludzie
      bezduszni i biurokratyczni i dlatego stale podkreślam, że trzeba odróżniać
      Kościół jako Sakrament czy Społeczność Ludu Bożego od kościoła jako instytucji.
      A przecież jest i tak, że nie wszyscy członkowie tej machiny są bezduszni (tak
      jak i w innych instytucjach). To więc co krytykujemy, to nie Kościół, ale
      ludzie i ludzkie przywary i tak na dobra sprawę Kościół nie ma nic do tego, a
      jedynie cierpi z powodu właśnie ludzkiej słabości, bezduszności, braku
      wyobraźni itd. Faktem jest, że to co razi w wypadku bezdusznego dyrektora
      jakiegoś przedsiębiorstwa, staje się nie do zniesienia w wypadku księdza czy
      biskupa. Nikt jednak nie będzie chciał obalić czy nie będzie negował
      użyteczności ZUS-u za błędy jego dyrektora naczelnego, czy biurokratyczne
      podejście urzędników w lokalnych przedstawicielstwach. Podobnie jeśli na
      poczcie robione są przekręty i szwindle nikomu do głowy nie przyjdzie negowanie
      użyteczności poczty, jako takiej, a tym bardziej nikt nie przestanie z tego
      powodu korzystać z usług poczty i nie będzie wysyłał listów przy pomocy gołębi.

      Dlatego zdanie "przestałem chodzić do kościoła bo ..." uważam po prostu za
      nieporozumienie, podobnie jak i zdanie niektórych z moich współbraci, że
      pisanie o takich bolesnych sprawach wyrządza krzywdę Kościołowi. Mógłbym raczej
      powiedzieć, że to właśnie pełne lęku milczenie jest bardziej szkodliwe, bo po
      prostu "kryje zło i jego sprawców". Kościół pozostaje święty mimo a nawet wbrew
      błędom swoich członków. Nie wolno więc rozumować w ten sposób, bo jest to po
      prostu niesprawiedliwe. Nie wolno za błędy jednostek obarczać całości. Nie
      wolno mówić: "przestałem chodzić do kościoła, bo ..." albo "Kościół jest mi do
      niczego niepotrzebny, bo za dużo tam bezduszności i ludzkiej słabości". To tak,
      jakbym nagle przestał wysyłać listy lub twierdził, że w korespondencji obejdę
      się bez pośrednictwa poczty. To znaczy co? Sam będę swoje listy woził? A jeśli
      obrażę się także na PKS i na PKP, to ... już tylko na piechotę? A zamiast
      telefonu (bo obraziłem się na panienkę z międzymiastowej) będę używał ...
      tamtamów ... Jeden lekarz się pomylił, postawił złą diagnozę, był niegrzeczny,
      a nawet wulgarny, to obrażam się na całą służbę zdrowia i .... leczę się sam.
      To jest jedno, odpowiedź tym, którzy na podstawie pojedynczych faktów złych
      sług Kościoła odrzucają sam Kościół i jego potrzebę.

      I drugie - odpowiedź "obrońcom Kościoła", którzy twierdzą, że nie należy o
      takich sprawach mówić, bo to szkodzi Kościołowi. Jeśli nie sprzeciwię się
      złemu, przewrotnemu lekarzowi, to powoduję, że on bezkarnie nadal uprawia swój
      kryminalny proceder i zamiast leczyć uśmierca ludzi. Przecież to jest to z czym
      walczy tak mocno Fundacja "Primum non Nocere", próbująca ratować nas przed
      nieuczciwymi lekarzami szarlatanami. Jeśli nie sprzeciwię się nieuczciwemu
      pracownikowi poczty, okradającemu listy, to powoduję, że on nadal bezkarnie
      będzie to samo robił w przyszłości. Jeśli przemilczę fakt, że kierowca autobusu
      spowodował wypadek bo był pijany, to go kryję i upoważniam do dalszego,
      beztroskiego jeżdżenia po pijanemu. Wraca ponownie problem poruszony w jednym
      poprzednich artykułów "krytykować czy nie krytykować?" Oczywiście, że zanim
      zajmę jakiekolwiek stanowisko muszę być pewny, że moje oskarżenia nie są
      wymysłem, nie są wyssane z palca, nie są pomówieniem czy oszczerstwem.
      Oczywiście, że w każdym takim wypadku obowiązuje ewangeliczna zasada: "od
      rozmowy w cztery oczy, przez szukanie pomocy u osób odpowiedzialnych, aż po
      powi
      • Gość: Ania Re: Dlaczego.....???? IP: *.upc.chello.be 12.04.02, 13:27
        Pytasz czy milczenie szkodzi kosciolowi.Owszem szkodzi.Ale oprocz milczenia
        jest jeszcze sprawa tuszowania i zaciemniania a nawet falszowania historii.Bo
        czyz nie jest falszowaniem historii podawanie,ze inkwizycja wydala tylko 37
        wyrokow albo,ze nie wydala ich wcale ?Czy uwazasz,ze grozenie i szntazowanie
        swiadkow to jest moralne to juz nie tylko milczenie.Piszesz,ze kosciol cierpi i
        tu sie z Toba nie zgodze bo to ludzie cierpia.Hipokryzja i obluda kosciola
        wyrzadza dzis w Polsce bardzo duze szkody.Przyklad jeden i na czasie otoz
        lekarz odmowil matce wykonania badan prenatalnych .No i matka ma teraz dwoje
        kalekich dzieci ,z tym,ze nie ma srodkow na ich utrzymanie.Ile jest takich
        rodzin ile dzieci niechcianych ?Kto tu cierpi pralat Jankowski prymas Glemp czy
        zwykla rodzina.Dlaczego chodzic do kosciola ?Po to by wysluchiwac kazan o
        milosci a pozniej z radia Maryja sluchac ksiezy plujacych jadem.Kosciol to
        rowniez wierni ale co robia ci wierni to samo co ksieza bo przyklad idzie z
        gory.
    • Gość: fd Re: Dleczego.....?2 IP: 212.244.77.* 12.04.02, 11:04
      I drugie - odpowiedź "obrońcom Kościoła", którzy twierdzą, że nie należy o
      takich sprawach mówić, bo to szkodzi Kościołowi. Jeśli nie sprzeciwię się
      złemu, przewrotnemu lekarzowi, to powoduję, że on bezkarnie nadal uprawia swój
      kryminalny proceder i zamiast leczyć uśmierca ludzi. Przecież to jest to z czym
      walczy tak mocno Fundacja "Primum non Nocere", próbująca ratować nas przed
      nieuczciwymi lekarzami szarlatanami. Jeśli nie sprzeciwię się nieuczciwemu
      pracownikowi poczty, okradającemu listy, to powoduję, że on nadal bezkarnie
      będzie to samo robił w przyszłości. Jeśli przemilczę fakt, że kierowca autobusu
      spowodował wypadek bo był pijany, to go kryję i upoważniam do dalszego,
      beztroskiego jeżdżenia po pijanemu. Wraca ponownie problem poruszony w jednym
      poprzednich artykułów "krytykować czy nie krytykować?" Oczywiście, że zanim
      zajmę jakiekolwiek stanowisko muszę być pewny, że moje oskarżenia nie są
      wymysłem, nie są wyssane z palca, nie są pomówieniem czy oszczerstwem.
      Oczywiście, że w każdym takim wypadku obowiązuje ewangeliczna zasada: "od
      rozmowy w cztery oczy, przez szukanie pomocy u osób odpowiedzialnych, aż po
      powiedzenie o całej sprawie Kościołowi. A jeśli i to nie pomoże, to ... nie
      wolno mi milczeć". Oczywiście, że trzeba tu wielkiej roztropności i miłości,
      ale także cywilnej odwagi. Trzeba wiedzieć i pamiętać o tym, że potępiając zło
      nie mogę potępiać czy niszczyć człowieka. Ale też nie wolno w imię fałszywie
      rozumianej miłości bliźniego narażać innych bliźnich na szkody i krzywdy. Nie
      wolno być pruderyjnym i lękliwym tam, gdzie taka postawa może przynieść tylko
      szkody. To nie roztropne mówienie o takich faktach przynosi szkodę Kościołowi,
      ale właśnie nieroztropne milczenie i ukrywanie w imię rzekomego dobra Kościoła.

      I ustawicznie trzeba pamiętać o nie uogólnianiu, o nie generalizowaniu, o
      niestosowaniu logicznego błędu "pars pro toto". Nikogo nie oskarżam, ani nie
      bronię. Nikomu nie stawiam zarzutów, ale podkreślam, że Kościół jest święty
      mimo słabości a czasami nawet przewrotnej bezduszności jego członków. Wierzę w
      świętość Kościoła i w jego doskonałość i kocham Kościół mimo, że czasami i ja
      sam Mu szkodzę moimi grzechami i moimi słabościami, mimo, że czasami krytykuję
      jego słabych członków. A może właśnie dlatego, że kocham Kościół pozwalam sobie
      na napisanie tego co powyżej? I dlatego chcę bronić Kościoła przeciwko tym,
      którzy go odrzucają i atakują, ale i przeciwko fałszywym jego obrońcom.

      A to już jako ciekawostka:
      w latach 1980 - 1989 zginęło 115 misjonarzy
      w latach 1990 - 2001 zginęło w sposób bestialski 604 (głównie w Rwandzie)
      w roku 2001 - 33 i
      w bieżącym 2002 roku już 3
      Czyli od roku 1980, a więc w ciągu niespełna 22 lat zginęło 755 misjonarzy i
      jakoś niewielu o tym wie i nie słyszałem zdania: "zacząłem chodzić do Kościoła,
      uwierzyłem w Kościół, bo ...", chociaż w sprawie arcybiskupów dyskutują i
      gorszą się wszyscy.

      W swojej wypowiedzi dla "Tygodnika Powszechnego" prezentowanej także na
      Onet.pl, Ks. Tomasz Węcławski cytuje - jak sam mówi - "nieco złośliwy, ale
      trafny kalambur" Pierwsze: nie myśl! Drugie: jeśli myślisz, nie mów! Trzecie:
      jeśli mówisz, nie pisz! Czwarte: jeśli piszesz, nie podpisuj! Piąte: jeśli
      podpisujesz, nie dziw się...
      A więc ja się podpisuję i nie będę się niczemu dziwił ...

      Ks. Kazimierz Kubat SDS - father@wanadoo.fr

      • Gość: Konkret PRAWDA ZABILA KOMUNE, ZABIJE I KOSCIOL IP: *.ipt.aol.com 12.04.02, 11:32
        Totalitaryzm boi sie prawdy jak ognia. We wspolczesnym swiecie jej ukrywanie
        przestalo byc mozliwe. Kosciol dziala jak dawniej komunisci szkalujac
        wszystkich, ktorzy odwazaja sie na najmniejsza krytyke jego wlasnowoli, zawsze
        z Panem Bogiem na ustach. Pan Bog jest funkcjonarjuszy kosciola pokrowcem do
        przykrycia raka, ktory toczy kosciol.
        • Gość: Ania Re: PRAWDA ZABILA KOMUNE, ZABIJE I KOSCIOL IP: *.upc.chello.be 12.04.02, 11:47
          Gość portalu: Konkret napisał(a):

          > Totalitaryzm boi sie prawdy jak ognia. We wspolczesnym swiecie jej ukrywanie
          > przestalo byc mozliwe. Kosciol dziala jak dawniej komunisci szkalujac
          > wszystkich, ktorzy odwazaja sie na najmniejsza krytyke jego wlasnowoli, zawsze
          > z Panem Bogiem na ustach. Pan Bog jest funkcjonarjuszy kosciola pokrowcem do
          > przykrycia raka, ktory toczy kosciol.

          Ogolnie sie zgadzam z ty,ze totalitaryzm koscielny ma troche dluzsza tradycje niz
          komunistyczny.
      • Gość: fd Re: Dla.... IP: 212.244.77.* 12.04.02, 12:49
        Widzę ,że nikomu nie chce się tego czytać. No cóż-może za dużo literek.
        A może ,co by nie napisać, i tak wszyscy wiedzą najlepiej...nawet jak nic nie
        wiedzą...
        • laik Re: Dla.... 12.04.02, 13:07
          Gość portalu: fd napisał(a):

          > Widzę ,że nikomu nie chce się tego czytać. No cóż-może za dużo literek.
          > A może ,co by nie napisać, i tak wszyscy wiedzą najlepiej...nawet jak nic nie
          > wiedzą...

          To chodzi o te literki; ciut ich sporo. Zasada "im wiecej, tym lepiej" nie bywa
          uniwersalna...

          • Gość: fd Re: Dla.... IP: 212.244.77.* 12.04.02, 13:10
            laik napisał(a):

            > Gość portalu: fd napisał(a):
            >
            > > Widzę ,że nikomu nie chce się tego czytać. No cóż-może za dużo literek.
            > > A może ,co by nie napisać, i tak wszyscy wiedzą najlepiej...nawet jak nic
            > nie
            > > wiedzą...
            >
            > To chodzi o te literki; ciut ich sporo. Zasada "im wiecej, tym lepiej" nie bywa
            >
            > uniwersalna...

            ...i stąd się rodzą rózne nieporozumienia i róznice.
            Gdyby tylko ktoś chciał wysłuchac strony przeciwnej...
            Mimo wszystko polecam w chwili wolnej ten tekst.


            • Gość: Ania Re: Dla.... IP: *.upc.chello.be 12.04.02, 13:31
              Gość portalu: fd napisał(a):

              > laik napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: fd napisał(a):
              > >
              > > > Widzę ,że nikomu nie chce się tego czytać. No cóż-może za dużo litere
              > k.
              > > > A może ,co by nie napisać, i tak wszyscy wiedzą najlepiej...nawet jak
              > nic
              > > nie
              > > > wiedzą...
              > >
              > > To chodzi o te literki; ciut ich sporo. Zasada "im wiecej, tym lepiej" nie
              > bywa
              > >
              > > uniwersalna...
              >
              > ...i stąd się rodzą rózne nieporozumienia i róznice.
              > Gdyby tylko ktoś chciał wysłuchac strony przeciwnej...
              > Mimo wszystko polecam w chwili wolnej ten tekst.
              >
              > Pierwsza czesc przeczytalam za druga wezme sie troche pozniej odpowiedz masz na
              gorze.

      • Gość: Ania Re: Dleczego.....?2 IP: *.upc.chello.be 12.04.02, 14:01
        Piszesz o misjonarzach ,ktorzy zgineli.Dobrze,ze poruszyles ten temat bo od
        dawna nurtuje mnie pytanie.Po co te misje.?Niedawno tu na tym forum pisalam o
        dzieciach zebrzacych na dworcu.Wiesz co mi odpisywali katolicy?Ze uprawiam
        tania demagogie,ze dzieci zebrz a w Mediolanie to moga i w Plsce. Pytam czy
        kosciol ,ktory tak troszczy sie o dzieci afrykanskie za pieniadze polskich
        biedakow nie moze nic zrobic tu w kraju?Teraz to ja pytam czy wazniejsze jest
        to zeby nauczyc dziecko kenijskie pacierza czy zadbac o dziecko polskie by
        mialo co jesc.?
        • laik Re: Dleczego.....?2 12.04.02, 14:08
          Ania to mądra dziewczyna. Szkoda, że takich jest niewiele. A jak są to już
          uciekają z tego Katolandu.
        • Gość: fd Re: Dleczego.....?2 IP: 212.244.77.* 12.04.02, 14:19
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Piszesz o misjonarzach ,ktorzy zgineli.Dobrze,ze poruszyles ten temat bo od
          > dawna nurtuje mnie pytanie.Po co te misje.?Niedawno tu na tym forum pisalam o
          > dzieciach zebrzacych na dworcu.Wiesz co mi odpisywali katolicy?Ze uprawiam
          > tania demagogie,ze dzieci zebrz a w Mediolanie to moga i w Plsce. Pytam czy
          > kosciol ,ktory tak troszczy sie o dzieci afrykanskie za pieniadze polskich
          > biedakow nie moze nic zrobic tu w kraju?Teraz to ja pytam czy wazniejsze jest
          > to zeby nauczyc dziecko kenijskie pacierza czy zadbac o dziecko polskie by
          > mialo co jesc.?

          Misje są sponsorowne wyłącznie przez osoby prywatne, przez datki wiernych(także
          moje). W Polsce uważam ,że to państwo powinno zająć sie ubogimi,to państwu płacę
          to ogromne podatki,nie kościołowi,który nie jest instytucja charytatywną(choc tez
          się tym zajmuje),ale ma zupełnie inna rolę.Od Kościoła wymagam ,aby zajął sie
          moim życiem duchowym przede wszystkim.
          Natomiast misje np. w Afryce (misje to nie termin "kościelny",przeciez na misjach
          pracują też świeccy)to najczęściej jedyne ośrodki edukacji, medyczne na tym
          terenie. I nikt nikogo nie nawraca siłą.To jest zabronione i niezgodne z duchem
          chrześcijaństwa.Tam nie ma bogatych, którzy mogli by pomóc biednym. Tam wszyscy
          są skrajnie biedni i państwo im nie pomoże. Chcesz ich zostawic samych? Nie? To
          jedż na misje...jesli nie przerażaja Cię skrajnie trudne warunki mieszkania tam.
          Łatwo siedziec przed komputerem w ciepełku i krytykować. Chyba jakoś obrażasz
          pamięć i honor tych ,którzy zdecydowali się poświęcić zycie na pomoc najuboższym
          i zapomnianym.A może sie mylę...
          Pozdrawiam.
          • Gość: Ania Re: Dleczego.....?2 IP: *.upc.chello.be 12.04.02, 14:28
            Gość portalu: fd napisał(a):

            > Gość portalu: Ania napisał(a):
            >
            > > Piszesz o misjonarzach ,ktorzy zgineli.Dobrze,ze poruszyles ten temat bo o
            > d
            > > dawna nurtuje mnie pytanie.Po co te misje.?Niedawno tu na tym forum pisala
            > m o
            > > dzieciach zebrzacych na dworcu.Wiesz co mi odpisywali katolicy?Ze uprawiam
            >
            > > tania demagogie,ze dzieci zebrz a w Mediolanie to moga i w Plsce. Pytam
            > czy
            > > kosciol ,ktory tak troszczy sie o dzieci afrykanskie za pieniadze polskich
            >
            > > biedakow nie moze nic zrobic tu w kraju?Teraz to ja pytam czy wazniejsze j
            > est
            > > to zeby nauczyc dziecko kenijskie pacierza czy zadbac o dziecko polskie by
            >
            > > mialo co jesc.?
            >
            > Misje są sponsorowne wyłącznie przez osoby prywatne, przez datki wiernych(także
            >
            > moje). W Polsce uważam ,że to państwo powinno zająć sie ubogimi,to państwu płac
            > ę
            > to ogromne podatki,nie kościołowi,który nie jest instytucja charytatywną(choc t
            > ez
            > się tym zajmuje),ale ma zupełnie inna rolę.Od Kościoła wymagam ,aby zajął sie
            > moim życiem duchowym przede wszystkim.
            > Natomiast misje np. w Afryce (misje to nie termin "kościelny",przeciez na misja
            > ch
            > pracują też świeccy)to najczęściej jedyne ośrodki edukacji, medyczne na tym
            > terenie. I nikt nikogo nie nawraca siłą.To jest zabronione i niezgodne z duchem
            >
            > chrześcijaństwa.Tam nie ma bogatych, którzy mogli by pomóc biednym. Tam wszyscy
            >
            > są skrajnie biedni i państwo im nie pomoże. Chcesz ich zostawic samych? Nie? To
            >
            > jedż na misje...jesli nie przerażaja Cię skrajnie trudne warunki mieszkania tam
            > .
            > Łatwo siedziec przed komputerem w ciepełku i krytykować. Chyba jakoś obrażasz
            > pamięć i honor tych ,którzy zdecydowali się poświęcić zycie na pomoc najuboższy
            > m
            > i zapomnianym.A może sie mylę...
            > Pozdrawiam.

            Jezeli juz piszesz o ciepelku i komputerze to piszesz i o sobie.Zgadzam sie ,ze
            kosciol powinien zajmowac sie przede wszystkim zyciem duchowym.Ale wytlumacz mi
            czemu kosciol miesza sie do polityki?Kosciol to nie instytucja charytatywna to
            tez zgoda.Ale czemu kosciol okrada panstwo a jednoczesnie jego obywateli poprzez
            takie dzialania jak nieplacenie podatkow sprowadzanie samochodow jako przedmiotow
            kultu,wyludzanie pieniedzy od ludzi.No i od spolek skarbu panstwa czytaj KGHM i
            pralat Jankowski.
            • Gość: fd Re: Dleczego.....?2 IP: 212.244.77.* 12.04.02, 14:40
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > Gość portalu: fd napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Ania napisał(a):
              > >
              > > > Piszesz o misjonarzach ,ktorzy zgineli.Dobrze,ze poruszyles ten temat
              > bo o
              > > d
              > > > dawna nurtuje mnie pytanie.Po co te misje.?Niedawno tu na tym forum p
              > isala
              > > m o
              > > > dzieciach zebrzacych na dworcu.Wiesz co mi odpisywali katolicy?Ze upr
              > awiam
              > >
              > > > tania demagogie,ze dzieci zebrz a w Mediolanie to moga i w Plsce.
              > Pytam
              > > czy
              > > > kosciol ,ktory tak troszczy sie o dzieci afrykanskie za pieniadze pol
              > skich
              > >
              > > > biedakow nie moze nic zrobic tu w kraju?Teraz to ja pytam czy wazniej
              > sze j
              > > est
              > > > to zeby nauczyc dziecko kenijskie pacierza czy zadbac o dziecko polsk
              > ie by
              > >
              > > > mialo co jesc.?
              > >
              > > Misje są sponsorowne wyłącznie przez osoby prywatne, przez datki wiernych(
              > także
              > >
              > > moje). W Polsce uważam ,że to państwo powinno zająć sie ubogimi,to państwu
              > płac
              > > ę
              > > to ogromne podatki,nie kościołowi,który nie jest instytucja charytatywną(c
              > hoc t
              > > ez
              > > się tym zajmuje),ale ma zupełnie inna rolę.Od Kościoła wymagam ,aby zajął
              > sie
              > > moim życiem duchowym przede wszystkim.
              > > Natomiast misje np. w Afryce (misje to nie termin "kościelny",przeciez na
              > misja
              > > ch
              > > pracują też świeccy)to najczęściej jedyne ośrodki edukacji, medyczne na ty
              > m
              > > terenie. I nikt nikogo nie nawraca siłą.To jest zabronione i niezgodne z d
              > uchem
              > >
              > > chrześcijaństwa.Tam nie ma bogatych, którzy mogli by pomóc biednym. Tam ws
              > zyscy
              > >
              > > są skrajnie biedni i państwo im nie pomoże. Chcesz ich zostawic samych? Ni
              > e? To
              > >
              > > jedż na misje...jesli nie przerażaja Cię skrajnie trudne warunki mieszkani
              > a tam
              > > .
              > > Łatwo siedziec przed komputerem w ciepełku i krytykować. Chyba jakoś obraż
              > asz
              > > pamięć i honor tych ,którzy zdecydowali się poświęcić zycie na pomoc najub
              > oższy
              > > m
              > > i zapomnianym.A może sie mylę...
              > > Pozdrawiam.
              >
              > Jezeli juz piszesz o ciepelku i komputerze to piszesz i o sobie.Zgadzam sie ,ze
              >
              > kosciol powinien zajmowac sie przede wszystkim zyciem duchowym.Ale wytlumacz mi
              >
              > czemu kosciol miesza sie do polityki?Kosciol to nie instytucja charytatywna to
              > tez zgoda.Ale czemu kosciol okrada panstwo a jednoczesnie jego obywateli poprze
              > z
              > takie dzialania jak nieplacenie podatkow sprowadzanie samochodow jako przedmiot
              > ow
              > kultu,wyludzanie pieniedzy od ludzi.No i od spolek skarbu panstwa czytaj KGHM i
              >
              > pralat Jankowski.

              Aniu.
              Niedokładnie przeczytałas ten artukuł,który tutaj przytaczam.
              Nie możesz sprowadzać ks. Jankowskiego, czy Rydzyka to miana całego Kościoła.Ja
              tez należe do Kościoła(mimo, że jestem swiecki)i nie wyłudzam zadnych pieniędzy,
              nie spowdzam samochodów itd. I nie znam osobiście zadnego ksiedza, który to robi
              (a znam ich trochę). Znam takich ,o jakich się nie mówi.
              Pozdrawiam. Miłego odpoczynku na weekend.

    • kimmjiki Re: POSTĘPOWANIE KOŚCIOŁA - zwyrodnienie czy norma? 12.04.02, 11:41
      Wszystko to smutna prawda. W zasadzie niewiele by mnie to obchodzilo, gdyby nie
      bezkarnosc kleru. Wszyscy chyba pamietaja brednie prokuratora
      o "terapeutycznych zdolnosciach" ksiedza z Dukli, albo interwencje Suchockiej
      (wowczas minister sprawiedliwosci) w sprawie oskarzenia Rydzyka. Co gorsza,
      jest to przez Kosciol traktowane jako rzecz zupelnie naturalna i oczywista, a
      wyrazow potepienia dla Rydzyka czy Paetza jak dotad nie slyszalem. Inna sprawa,
      ze w Polsce ciagle nie ma faktycznego rozdzialu Kosciola i panstwa, czego
      przykladem oplacanie katechetow z panstwowej kasy. No ale coz, sprawa tak czy
      siak sie rozwiaze - albo Kosciol pojdzie po rozum do glowy, albo z czasem
      liczba katolikow w Polsce zblizy sie do zera...
      • Gość: Kagan Re: POSTĘPOWANIE KOŚCIOŁA - zwyrodnienie czy norma? IP: *.tlsa.pl 12.04.02, 14:31
        kimmjiki napisał(a):

        > Wszystko to smutna prawda. W zasadzie niewiele by mnie to obchodzilo, gdyby nie
        >
        > bezkarnosc kleru. Wszyscy chyba pamietaja brednie prokuratora
        > o "terapeutycznych zdolnosciach" ksiedza z Dukli, albo interwencje Suchockiej
        > (wowczas minister sprawiedliwosci) w sprawie oskarzenia Rydzyka. Co gorsza,
        > jest to przez Kosciol traktowane jako rzecz zupelnie naturalna i oczywista, a
        > wyrazow potepienia dla Rydzyka czy Paetza jak dotad nie slyszalem. Inna sprawa,
        >
        > ze w Polsce ciagle nie ma faktycznego rozdzialu Kosciola i panstwa, czego
        > przykladem oplacanie katechetow z panstwowej kasy. No ale coz, sprawa tak czy
        > siak sie rozwiaze - albo Kosciol pojdzie po rozum do glowy, albo z czasem
        > liczba katolikow w Polsce zblizy sie do zera...
        K: no coz, szkoda

      • Gość: Kagan Re: POSTĘPOWANIE KOŚCIOŁA - zwyrodnienie czy norma? IP: *.tlsa.pl 12.04.02, 14:32
        kimmjiki napisał(a):

        > Wszystko to smutna prawda. W zasadzie niewiele by mnie to obchodzilo, gdyby nie
        >
        > bezkarnosc kleru. Wszyscy chyba pamietaja brednie prokuratora
        > o "terapeutycznych zdolnosciach" ksiedza z Dukli, albo interwencje Suchockiej
        > (wowczas minister sprawiedliwosci) w sprawie oskarzenia Rydzyka. Co gorsza,
        > jest to przez Kosciol traktowane jako rzecz zupelnie naturalna i oczywista, a
        > wyrazow potepienia dla Rydzyka czy Paetza jak dotad nie slyszalem. Inna sprawa,
        >
        > ze w Polsce ciagle nie ma faktycznego rozdzialu Kosciola i panstwa, czego
        > przykladem oplacanie katechetow z panstwowej kasy. No ale coz, sprawa tak czy
        > siak sie rozwiaze - albo Kosciol pojdzie po rozum do glowy, albo z czasem
        > liczba katolikow w Polsce zblizy sie do zera...

        K: hm... co o tym myslec ?

      • Gość: Kanibal Re: Zblizy sie do zera? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.02, 17:19
        Jestes optymista. Nie zblizy sie do zera, dgyz jest w Polsce monopolista na
        rynku uslug ZBAWIANIA DUSZ. Ludzie (zwlaszcza starsi) sa w stanie zaplacic za
        taka usluge sporo i pojsc po nia do najdrozszego sprzedawcy, bo korzysta sie z
        niej tylko raz i nie ma mozliwosci zlozenia reklamacji. Tylko konkurencja, w
        postaci innych religii moglaby spowodowac zmniejszenie udzialu Kosciola
        Rzymskokatolickiego w tym rynku.
        Widze tu spore pole do dzialania dla bezrobotnych marketingowcow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka