Dodaj do ulubionych

Upadłe anioły Prezesa

18.03.16, 21:42
Polecam ciekawe studium obozu PiS red. A. Stankiewicza
Jarosław Kaczyński ma dziś tyle władzy i taki gest, że hurtowo wybacza dawnym grzesznikom. Nawet jeśli wyleciałeś z PiS za knucie, picie lub bicie żony, masz szansę na rozgrzeszenie i fajną robotę - pisze Andrzej Stankiewicz dla WP.
Jacek Kurski zawsze opowiadał najgorsze dowcipy o Kaczyńskim. Takie jak ten: "Dlaczego Jarosław Kaczyński nie nosi zegarka? Bo to on ustala, która jest godzina".

Historia ich wzajemnych relacji pisana cytatami z Kurskiego, to gotowe dialogi do przedniej komedii w stylu Monty Pythona. Weźmy choćby takie:

"W sferze frazeologii i obrazowania świata polityki jestem chłonnym uczniem Jarosława Kaczyńskiego. Trafiłem na niego jako student w 1988 r. Podczas jego wielogodzinnych pogadanek politycznych doznałem iluminacji" (2006 r.).

"Kto chce podnieść rękę na Jarosława Kaczyńskiego, musi wiedzieć, że Jacek Kurski mu tę rękę obetnie" (2007 r.)

"Czułem się w PiS Kaczyńskiego jakbym był w kolonii karnej połączonej z przedszkolem, a nie w partii politycznej" (2011 r.).

"Marzyłby mi się drugi rząd Jarosława Kaczyńskiego, ale trudno, było, minęło i będzie rząd Beaty Szydło" (2015 r.).

Między Bogiem a prawdą, Kurski zawsze dostarczał PiS więcej problemów niż korzyści. Jak wtedy, gdy w 2005 r. niemal wysadził w powietrze kampanię prezydencką Lecha Kaczyńskiego, zarzucając jego konkurentowi Donaldowi Tuskowi, że jego dziadek służył w Wehrmachcie. Albo jak kilka miesięcy później, gdy przedstawił sensacyjną teorię, wedle której kampania reklamowa PZU "Stop wariatom drogowym" była przykrywką pozwalającą na wykupienie za bezcen bilbordów na użytek kampanii Tuska - co po procesach musiał odwołać. Albo wreszcie gdy w 2008 r. nakręcił prezydentowi Kaczyńskiemu orędzie telewizyjne, w którym pokazał parę gejów biorących ślub w Kanadzie, po czym obaj panowie przyjechali do Polski na zaproszenie TVN, żądając spotkania z prezydentem i siejąc popłoch w szeregach PiS.

Jednak ze wszystkich kłopotów Kurski zawsze wychodził obronną ręką. Jak mawiał o nim Lech Kaczyński: "Może to s...syn, ale wolę go mieć po swojej stronie".

Kurski wyleciał dopiero w 2011 r., po drugich z rzędu przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych - za knucie przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu. Lider PiS już wiele miesięcy wcześniej wiedział, że Kurski wraz ze Zbigniewem Ziobro chcą go zaatakować w razie porażki wyborczej i dobrze się do tego przygotował. W efekcie obaj ambitni młodzianie znaleźli się na bruku i próbowali zbudować własną partię, podgryzającą PiS - nazwali ją Solidarna Polska.

Skończyło się klapą, więc na wyścigi zaczęli się korzyć przed Kaczyńskim. W finale wzięli się między sobą za łby - a Kaczyński uwielbia takie scenariusze. "Oddam za darmo paletę pampersów. Zmieniałem je przez ostatnie trzy lata co dwa dni dorosłemu, ale de facto są dla dzieci" - drwił Kurski z Ziobry.

Dziś, z woli Kaczyńskiego, Kurski rozpiera się w fotelu prezesa TVP - mimo że wielokrotnie zdradził PiS, mimo że jest na bakier z Kościołem (ojciec Tadeusz Rydzyk wręcz go nie cierpi), mimo że żonę zostawił dla swej asystentki, co marnie pasuje do wizerunku polityka konserwatywnego.


Więcej:
wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Andrzej-Stankiewicz-Upadle-anioly-prezesa,wid,18211717,wiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • teen69 Re: Upadłe anioły Prezesa 18.03.16, 21:57
      Co wy teoretycy wiecie o waleniu konia. Ta partia to jak kupa kompostu, Z gory jeszcze zielona a na spodzie Sasin i Selin. A widły trzyma supermen super prezes.
    • wariant_b Re: Upadłe anioły Prezesa 19.03.16, 00:06
      Kurski wyleciał dopiero w 2011 r., po drugich z rzędu przegranych przez PiS
      wyborach parlamentarnych - za knucie przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu.


      Wylecieli za to, że rozmiar porażki wyborczej był większy od oczekiwanego
      i była to niemal wyłączna "zasługa" prezesa pana i jego fatalnych wystąpień.
      Nie dlatego, że knuli, ale dlatego, że ktoś musiał zostać ścięty, by pozostali
      nie zapomnieli, kto rządzi w Partii. Dostali gotowych winnych, do szeregu
      których sami mogli dołączyć, jeśli tylko coś mrukną na temat źródeł porażki.

      Wcześniej, za niespodziewany sukces w wyborach prezydenckich wyleciała
      Kluzik-Rostkowska i jej ekipa wyborcza. Teraz, za jeszcze większy sukces
      i zwycięstwo wyborcze przy każdej okazji poniżana i dołowana jest Szydło.
      Nie mogę doczekać się na termin i formalny powód jej partyjnej egzekucji.
      Zresztą Kurskiemu też nie wróżę przyszłości w TVP - zrobi swoje i odleci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka