l_zaraza_l
22.09.16, 17:03
Jak pamiętamy, podczas niedawnego występu pani Zalewska twierdziła, że trzeba zlikwidować gimnazja bo jak dzieci zmieniają środowisko to robią się z nimi straszliwe straszliwości.
No to poczytajmy:
Zamiast dwujęzycznych gimnazjów MEN wprowadza językowe klasy w podstawówce. Każda szkoła podstawowa będzie mogła rozpocząć takie kształcenie dla dwóch ostatnich roczników.
Kto będzie mógł trafić do takich klas? W pierwszej kolejności uczniowie danej szkoły. Warunkiem będzie promocja do klasy VII i pozytywny wynik sprawdzianu predyspozycji językowych, przeprowadzanego na warunkach ustalonych przez radę pedagogiczną. Sposób organizacji klas dwujęzycznych ma być wpisywany do statutów szkół.
Do klasy będą mogli startować również uczniowie z innych szkół. Ale tylko jeśli zostaną wolne miejsca. Jeżeli będzie więcej chętnych niż miejsc, do klasy dwujęzycznej dostanie się ten uczeń, który ma łącznie lepsze wyniki ze sprawdzianu predyspozycji językowych, ocen z polskiego, matematyki i języka obcego na świadectwie. Przy takich samych wynikach zdecyduje sytuacja społeczna – przyjęte zostanie dziecko z wielodzietnej rodziny, z niepełnosprawnością albo wychowywane przez samotnego rodzica.
Choć jednym z głównych argumentów minister edukacji za likwidacją gimnazjów jest to, że niedostatecznie spełniły misję wyrównywania szans, rozwiązanie dotyczące szkół dwujęzycznych może jeszcze pogłębić nierówności. Pozwoli bowiem na selekcję w obrębie jednej szkoły. – W ramach jednej podstawówki będzie można tworzyć klasy dla tych lepszych i gorszych dzieci.
Gimnazjów językowych jest w Polsce ok. 200.
Podstawówki szukamy raczej w pobliżu domu lub miejsca pracy. Teraz, gdy "wymyślimy sobie", że biegła znajomość jakiegoś języka obcego będzie dla naszej pociechy korzystna, będzie trzeba albo od razu szukać podstawówki mającej klasy dwujęzyczne (z których dziecko skorzysta za 6 lat) albo zmienić mu szkołę - czyli zmienić środowisko czemu miała zapobiec likwidacja gimnazjów.
Sześciolatki ratowano przed szkołą, w której zagrażać im mieli 12-latkowie.
Teraz 7-latki będą razem z 15-latkami (o zimujących nie wspomnę) i nie ma problemu.
Likwiduje się egzamin po 6. klasie bo niby stresujący (chociaż nie decydujący o niczym) a w zamian wprowadza się egzamin po klasie 8. od którego wyników będzie zależało czy i do jakiego liceum dostanie się dziecko oraz egzamin językowy po klasie 6., gdyby dziecko miało uczęszczać do klasy dwujęzycznej (we własnej szkole lub jednak innej, gdzie taka klasa będzie).
DEBILIZM!