kfugktru23
30.11.16, 17:37
Zaczęło się od jednego wpisu Tomasza Sekielskiego. „Bidulki…” – tak dziennikarz skomentował na Twitterze tłumaczenia wicepremiera Mateusza Morawieckiego, że posłowie mają 30 tys. złotych kwoty wolnej od podatku dlatego, bo „wykonują bardzo ciężką pracę”. Wtedy się zaczęło.Pani poseł, to jakiś żart czy na serio? – zapytał Rożek. – Na serio. W Polsce kpi się z pracy posłów, bo kpi się z państwa. Proszę więc pomyśleć, że to praca posłów na przykład francuskich – odpowiedziała Lichocka. – Nie obchodzi mnie praca posłów francuskich, a to, że kpi się z posłów u nas, to głównie ich samych zasługa – stwierdził publicysta. – Myli się Pan – ripostowała posłanka PiS. – To kwestia podejścia do państwa i prestiżu jego instytucji. W systemie III RP robiono wszystko, by wydrwić – przekonywała. – Postkolonializm – dodała. no przecież jak idzie się posłować to nie po to by żreć marchewkę z groszkiem a ośmiorniczki drogie są...