humbak
04.10.04, 16:06
Coś mi to przypomina. Z czymś się kojarzy. Z jednej strony chce mi się śmiać,
a z drugiej czuję się zmieszany:
"Spadek poparcia dla demokracji wynika ze złych doświadczeń, ze
zniecierpliwienia, a nie – jak sugerują komentarze – z naiwności, ślepoty,
otumanienia. „Droga Chaveza do pałacu prezydenckiego nie była dziełem
przypadku ani jednorazowego zbiorowego szaleństwa. Poprzedziło ją pół wieku
rządów dwóch zmieniających się na przemian partii, które stworzyły iluzję
państwa powszechnego – opartego na petrodolarach – dobrobytu, a przede
wszystkim dały przyzwolenie na niebotyczną korupcję”, pisał słusznie Ryszard
Schnepf w „Tygodniku Powszechnym”. Liberalizm gospodarczy ograniczył się do
elit, to one organizowały przetargi prywatyzacyjne, wchodziły do rad
nadzorczych, zgarniały śmietankę. Państwo wtrącało się do wolnego rynku,
interweniując tam, gdzie konieczna była obrona interesów rządzących. „Nie
tworzono nowych miejsc pracy, klasa średnia zatrzymała się w rozwoju, a
demokracja pogrążyła w kryzysie” – twierdzi Alvaro Vargas Llosa."
polityka.onet.pl/162,1190851,1,0,artykul.html
Komuś coś to przypomina, czy to ja jestem dziwny?