Gość: Oszołom
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
17.04.02, 18:37
Z zasady nie oglądam seriali. Ostatnio jednak, w minioną sobotę, ze względów
towarzyskich, zostałem zmuszony do obejrzenia jednego odcinka "Złotopolskich".
I choć w duchu zgrzytałem zębami, to muszę przyznać, że moje poświęcenie
zostało sowicie wynagrodzone.
Akcja odcinka rozgrywała się tuż po wyborach parlamentarnych. Telewidzowie
mogli podziwiać wiejskiego chłopka-roztropka, który dowiedział się, że został
posłem. Stało się to dla niego powodem do spaceru przez wieś w niedzielnym
garniturze i motywacją do odbywania w domowym zaciszu ćwiczeń uroczystych
przemów w stylu: "Panie Marszałku! Polskie rolnictwo... (chwila ciszy)
Melioracji mu trzeba!".
Na tym jednak nie koniec parlamentarnych perełek. Inny bohater serialu,
dotychczasowy senator, dowiaduje się, że tym razem nie został wybrany. Na
pocieszenie otrzymuje jakąś posadę w Brukseli, gdzie będzie zarabiał kilka razy
więcej.
Ostatnio słyszało się sugestie płynące z tzw. obozu władzy, by treści promujące
nasze wejście do Unii propagować "lekko, łatwo i przyjemnie" - także w filmach,
serialach i kabaretach. Jak widać, twórcy serialu "Złotopolscy" odważyli się
nie trzymać oficjalnej i jedynie słusznej linii. Zobaczymy, czy nie spowoduje
to gwałtownego rozwiązania życiowych problemów bohaterów serialu przez
administracyjną decyzję o zaprzestaniu jego emisji. To, że podniosą się głosy
oburzenia, jest bardziej niż prawdopodobne. A jeśli idzie o mnie, to gratuluję
odwagi scenarzyście i reżyserowi.
- Wiem że już od dawna w mediach zaczęto wplatać w popularne seriale wątki
europejskie by w ten sposób naklonic ludzi do głosowania za UE a tu proszę,
wyłamali się... polubiłem ten serial boję się że jak się fama rozniesie że
Złotopolscy drwiąc z UE zostaną zdjęci z anteny jako produkt niepoprawne
politycznie.....