Dodaj do ulubionych

Miejskie legendy: Odc.1 Kaczyńskie, fajne chłopaki

15.09.18, 14:39
Miejskie legendy, to w Warszawie nie tylko złota (nomen omen) kaczka, czy istotnie niebywały oryginał, Lolek Tyrmand.

Autorem mitu o fajnych chłopakach wydaje się być klasowy kolega blizniątek, znany prawnik Lejb Fogelman.
Otóż najmilsi, jak oni byli fajni, to ja jestem Robert Redford, ks. Józef Poniatowski i Albert Einstein w jednej osobie.
Tak skromnie powiem!

Wprawdzie nie z jednej klasy, ale mogę tylko potwierdzić opinie Daniela Olbrychskiego, Andrzeja Seweryna, czy profesora Jaczewskiego (do znalezienia w sieci).
To były szkolne ofermy i gdy powstanka starachowicka nie zdążyła na czas załatwić zwolnienia z wf, pół Lelewela przychodziło oglądać szoł na boisko.
Kontakty towarzyskie ograniczały sie do regularnego bicia Kaczyńskich, już to na podwórku, już to w szkole.
Pisze o tym właśnie Olbrychski, który poznał skarby w okresie "filmowym".
Z czasem bicie ustalo, bo na podwórku nie bywali - powstanka przyprowadzała ich z pl. Inwalidów do domu - a w szkole rzucali się na przeciwnika zawsze w dwóch.
Takie mieli "judo".
Uczyli się zle, ale nie spektakularnie zle, lecz tak z braku zdolności, trybem "wymęczonym".
Gdy przyszedł moment krytyczny - trudności z dopuszczeniem do matury - powstanka zrobiła tajne akszyn i przeniesli ich do innych szkół, o dużo nizszym poziomie.


Posumowująć: widzę ich w tzw.budrysówkach i wielkich czapach, niczym tukany czekających na powstanke pod szaletem na Inwalidów 10.

DCN.
Obserwuj wątek
    • kolor Re: Do tego. 15.09.18, 15:40
      Spoko, Pisowski trollu, Kaczyński już na marach
    • piq tawariszczu rosyjskie parobku Malenin,... 15.09.18, 15:44
      ...przecież to pomiot po Wilhelmie Świątkowskim, enkawudowskim oprawcy.
      • borrka I tu przeszedłeś do mitu 2: Synowie Świątkowskiego 15.09.18, 16:01
        Staram się być uczciwy, więc muszę powiedzieć, iż osobiście w tę "miejską legendę" nie wierze.
        Tak się składa - świat jest mały - jako student miałem okazję spotkać rzekomego przyrodniego brata Kaczyńskich, pózniejszego ojca chrzesnego "mafii ikon" w CCCP.
        Studiowal wtedy architekturę w Moskwie i daleko mu było do pózniejszego gangstera.
        Cienia podobieństwa do blizniątek - dośc wysoki, ryżawy, pociągła twarz.
        Nawet po polsku chyba lepiej mówił:)
        • melanan No dobrze. 15.09.18, 16:13
          A może teraz z kolei do Pani Olejnik byśmy przeszli a może jednak wcześniej do Pana Święcickiego. Tak na przemian. Kogoś z PISu a następnie z Totalnej oPOzycji.
          Zobaczymy wtedy komu wcześniej obiektów zabraknie.
          :D:D:D:D:D
        • piq wysoki i szczupły był po matce,... 15.09.18, 16:31
          ...Helenie Muklewicz/Niklewicz. Tatuś Swintkowski był mały i gruby.
          • borrka Weryfikacja możliwa tylko DNA 15.09.18, 17:08
            Ot, ciekawostka taka, bo że Wladimir Swintkowski istnieje (istniał?), to potwierdzam:)
        • matkateresa To ostatnie to akurat nie było trudne 16.09.18, 11:18
          borrka napisał:

          > Staram się być uczciwy, więc muszę powiedzieć, iż osobiście w tę "miejską legen
          > dę" nie wierze.
          > Tak się składa - świat jest mały - jako student miałem okazję spotkać rzekomego
          > przyrodniego brata Kaczyńskich, pózniejszego ojca chrzesnego "mafii ikon" w CC
          > CP.
          > Studiowal wtedy architekturę w Moskwie i daleko mu było do pózniejszego gangste
          > ra.
          > Cienia podobieństwa do blizniątek - dośc wysoki, ryżawy, pociągła twarz.
          > Nawet po polsku chyba lepiej mówił:)
          >
          > Bo jak wiadomo synowie polonistki z polskiego byli mało kumaci.
      • melanan No i??? 15.09.18, 16:03
        Gdyby to było prawdą to by przecież bardzo fajni byli jak np ta z Kropki nad i. :D
    • porannakawusia Re: Aha!!!! 15.09.18, 16:08
      melanan napisał:

      > Za dobrze może się uczyli a więc nie fajni byli.
      Czerwony minister Kuberski przepychał ich z klasy do klasy na interwencję powstanki starachowickiej umoczonej.
      Sami, o własnym rozumie i zdolnościach nie mieli takiej zdolności.
      Kaczyński już nauczył się na pamięć choćby dwóch zwrotek i refrenu naszego, polskiego hymnu?
      Hłe, hłe?
      • borrka I to dużym zachodem przepychał 15.09.18, 16:12
        Dyrektor Lelewela, też niezle dziwadlo, ale bezpartyjny, uparł sie, że nie zmieni decyzji rady pedagogicznej.
        Powstanka musiała wiec przenieść swe pociechy do innych liceów.
        • piq przypomnę, że interweniował członek kc pzpr,... 15.09.18, 16:34
          ...późniejszy minister oświaty Kuberski. Jarosław bez promocji poszedł do IV klasy liceum.
          • borrka I tak straciłem ich z oczu 15.09.18, 17:03
            Bo w okresie "pierwszej Solidarności" i w stanie wojennym, nikt o nich na Zoliborzu nie slyszal.
            Musieli być osobami bez znaczenia, ja pracowalem w instytucji, bedącej centrum warszawskiej Solidarności jawnej i tajnej, ale inne nazwiska się przewijały.
            • wariant_b Re: I tak straciłem ich z oczu 15.09.18, 17:33
              > Bo w okresie "pierwszej Solidarności" i w stanie wojennym, nikt o nich na Zoliborzu nie slyszal.

              Jarosław Kaczyński pracował wtedy w filii UW w Białymstoku.
              I też nikt tam o nim jako o działaczu nie słyszał, taki był zakonspirowany.
              Ostatecznie "w teczce" do Białegostoku przywiózł go prof. Stelmachowski, a Jarosław
              od razu chciał tworzyć odrębny związek zawodowy "Podlasie". Ale nie wyszło mu.
            • pies_na_czarnych Re: I tak straciłem ich z oczu 16.09.18, 11:25
              > nikt o nich na Zoliborzu nie slyszal.

              Gleboko zakonspirowani w strukturach SB :)
    • wariant_b Re: Miejskie legendy: Odc.1 Kaczyńskie, fajne chł 15.09.18, 17:00
      > Kontakty towarzyskie ograniczały sie do regularnego bicia Kaczyńskich...

      Nie przesadzajmy z tą regularnością - nie zawsze bracia wszczynali awantury, tylko zwykle.
      I nie zawsze byli bici, bo czasem udawało im się we dwóch na jednego, zanim pojawili się inni.
      A że młodzi komunistyczni celebryci nie mieli wtedy obstawy, więc wynik musiał być taki.
      • melanan Tak. Synowie UBeków i SBeków mogli sobie 15.09.18, 17:08
        Tak. Synowie UBeków i SBeków mogli sobie bic kogo tylko chcieli w szkołach.
        Nauczyciele i Milicja łby swoje przed SBecją w błoto wpychali.
        • melanan O!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.09.18, 17:21
          Wyjaśnia się. Ten Lejb Fogelman to ponoć syn tego UBeka Fogelmana.
          To dlatego towarzysze, pogonili towarzysza Fogelmana 1968 roku!!!!!.
          To wynika z tego w bardzo prosty przeciez sposób, że Fogelman mógł sobie bić w szkole kogo tylko chciał a bili oni głównie tych co w UB a później w SB znajomości nie mieli.
          A jak tylko oddałeś to problemy.
          Tak. Wiemy o tym.
    • borrka Odcinek III : powstanka starachowicka 15.09.18, 17:14
      Wyjątkowo bezczelne kłamstwo, jakoś chyba tolerowane przez Kaczynskich, bo wymyślone zapewne przez nadgorliwych pochlebców.
      Niemal Emilia Plater powstańczej Warszawy, sam widzialem jakies plakaty w metrze.

      Glupota piramidalna, bo patriotką i porządnym czlowiekiem można być swobodnie i w Starachowicach.
    • tzwpanstwopislamskie Re: Miejskie legendy: Odc.1 Kaczyńskie, fajne chł 15.09.18, 17:24
      podobienstwo do mlodych lat Hitlera uderzajace
    • yoma Re: Miejskie legendy: Odc.1 Kaczyńskie, fajne chł 15.09.18, 17:35
      Hej, dawaj cd. :)
    • borrka IV. Dom na Lisa-Kuli 15.09.18, 20:00
      Najbardziej zagadkowy element "kariery" Rajmonda.
      W fakcie, iż akowiec pracował na uczelni, to ja niczego dziwnego nie widzę.
      "Wadza" ludowa odczuwała po okupacji brak kadr i brała jak leci.
      Często musiała tych lekkomyślnie przyjętych na łono potem posadzić.

      Ale z mieszkaniami na Zoliborzu było inaczej.
      W trakcie Powstania spalono baraki dla bezdomnych przy Gdańskim i wysiedlono bandycki Marymont, czyli proletariat.
      Proletariat samowolnie zająl puste wille i ... tak zostało do lat 90-tych.
      Dużą grupe lokatorów stanowili wojskowi, no bo w Cytadeli ponownie powstała jednostka wojskowa.
      Oczywiście było troche przedwojennych mieszkanców, ale niezbyt dużo.

      Silną grupę w Mieście bez mieszkan stanowili uprzywilejowani:
      reżimowi intelektualiści, urzędnicy średniego szczebla (wyższy osiedlano raczej na Mokotowie), funkcjonarisze sowieccy itd.

      Jednak Rajmond nie kwalifikował sie do żadnej z tych grup i ja nie rozumiem, jak młode małzenstwo akowców dostało piętro żoliborskiej willi.
      Powiedziałem nie rozumiem, ale sprawa mogła byc całkiem niewinna .
      Dodam, że nawet Jarek i Leszek mogli już tego nie widzieć...
      Niemniej wypadek raczej sprzeczny z II Zasadą Termodynamiki i związany ze spadkiem entropii:)
      • wariant_b Re: IV. Dom na Lisa-Kuli 15.09.18, 21:58
        > Jednak Rajmond nie kwalifikował sie do żadnej z tych grup...

        Ale wujek Wilhelm - jak najbardziej.
      • piq pierwsze mieszkanie nie było willą,... 15.09.18, 23:15
        ...tylko trzypokojowym mieszkaniem przy ul. Lisa-Kuli z dwoma balkonami. Luksus w roku 1949 w zrujnowanej Warszawie dostępny tylko najwyższym szarżom. Pośredni dowód na to, że Wilgielm Marianowicz Swintkowskij opiekował się swoją flamą i progeniturą. Oraz kuzynem Rajmundem, ktory stanowił parawan.
        • wariant_b Re: pierwsze mieszkanie nie było willą,... 15.09.18, 23:28
          > Pośredni dowód na to, że Wilgielm Marianowicz Swintkowskij opiekował się...

          ... ale i dowód na to, że PRL troskliwie opiekował się naszymi przyjaciółmi ze Wschodu.
          Choć nie taki znowu przekonywujący - bo być może to oni sami się sobą opiekowali.
          A PRL-em przy okazji również. Tak po ojcowsku, znaczy sprawiedliwą, twardą ręką.

          Raport Mazura wymienia z nazwiska dwóch naszych przyjaciół i opiekunów:
          Swiątkowskiego i Tomaszewskiego. Oba brzmią dziwnie znajomo.
    • borrka Na koniec wesoła anegdotka: walka Leszka z bajzlem 16.09.18, 10:56
      Viz-a-viz kacznika-matecznika na Mickiewicza, był sobie burdel Paradise.
      I był sobie Leszek, prezydent Miasta Warszawy, którego denerwowało gniazdo rozpusty pod bokiem.
      Bo to, ojcowie toruńscy jedno, a w bajzlu do 5 rano nierząd.
      A i w dzien ladacznice relaksowały się na podwórku.

      Paradajz miał dobrą "kryszę" i dlugie lata szerzył na Zoliborzu grzech i znajomosc języka kraju ościennego.
      Miałem wtedy mocno na wyrost samochód i bałem sie go zostawiac przy Wilsonie, wiec chodziłem codziennie w dół Mickiewicza na parking podziemny .

      Paradise gasl w oczach - Leszek zarządził, iz nasza dzielna policja ludowa objęła całodobowy dyżur obyczajowy:
      pod bajzlem stała suka i spisywano , bądz fotografowano klientów.
      Jaki miało to wplyw na frekwencje, nie musze tłumaczyć:)

      Dopiero ostatnio zakład podnosi się z upadku, co widzę , bo o północku biegam do kanałku:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka