kawa_poranna11
22.12.25, 05:46
Nawrocki mówi o „wrażeniu”, że polski wysiłek i wielowymiarowa pomoc Ukrainie nie zostały dostatecznie docenione. I owszem, wdzięczność jest cnotą — ale w logice „po katolicku” dobro nie jest inwestycją pod zwrot w postaci braw.
Kiedy pomoc zaczyna brzmieć jak rachunek: „pomogliśmy, więc należy się uznanie”, to zamiast miłosierdzia wychodzi pobożny foch i nuta faryzejska: liczenie zasług, oczekiwanie pokłonów, domaganie się potwierdzenia odbioru.
Da się upominać o partnerski szacunek bez tej urażonej dumy.
Lepiej brzmiałoby: „pomogliśmy, bo tak trzeba, ale potrzebujemy gestów, które leczą napięcia i budują wzajemne zaufanie” — a nie publiczne: „nie doceniliście nas jak należy”.
Nie umiał się znaleźć.
Nie ogarnia?