Gość: Leszek Biały Katarynie! może nie znasz tego? IP: *.gdynia.mm.pl 17.01.05, 19:08 Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej nr 4 Wersja do wydruku w formacie pdf 1,3 MB KALENDARIUM IPN Rozmowy Biuletynu: „Stół bez kantów. O genezie roku 1989, okrągłym stole i agonii komunizmu” – z Antonim Dudkiem, Grzegorzem Sołtysiakiem i Krystyną Trębicką rozmawiają Barbara Polak i Jan M. Ruman Komentarze historyczne: Sławomir Cenckiewicz – „Dość paktów z czerwonymi” Paweł Piotrowski – „Przemiany w MSW w latach 1989–1990” Dariusz Iwaneczko – „Władza idzie do wyborów” Tomasz Chinciński – „Ostatnia akcja SB” Prawo i historia: Beata Machaj – „Prawo i pięść” Dokumenty: Antoni Dudek – „Rok 1989 w moskiewskich szyfrogramach” Grzegorz Majchrzak – „Towarzysz kac” O sąsiadach: Łukasz Kamiński – „Sametová revoluce” Relacje i wspomnienia: Piotr Szubarczyk – „Nie podawać – nie dopuszczać – eliminować” Bogusław Kopka – „W słonecznej Kalifornii” Konrad Rokicki – „Salon Walendowskich” www.ipn.gov.pl/biuletyn4_39.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanisław Remuszko Świetne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 21:40 Ale polecam także ważny (tak sądzę) punkt widzenia: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19160934&a=19544063 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leszek Biały Re: Świetne! IP: *.gdynia.mm.pl 17.01.05, 22:14 Czytałem. To się wszystko kupy trzyma. Tym razem. ps Droga ordynackich stoi otworem.Czy tak? Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi Re: Świetne! 18.01.05, 02:37 pozdro dla St.Remuszko :) i przypomnienie skąd ono^^>> ['4.02.03] Z ostatniej chwili>> Znany z niekonwencjonalnych zachowań, były redaktor Organu Michnika, Stanisław Remuszko dokonał publicznego samowycięcia. Stało się to na środku forum Aktualności Gazetty Wybrańczej. Nim interweniowała ochrona portalu, zdążył zręcznym ruchem wyciągniętego ostrego narzędzia błyskawicznie pociąć wątki tematyczne zawierające opis jego obrazoburczej książki. Książki o kulisach dykta -tury Adama zwanego Wymownym, w pewnym środkowoeuropejskim koncernie prasowym. Remuszko, w swoim czasie współzałożyciel imperium Adama, po pionierskim okresie burz i naparów, dokonał był samowycięcia się ze składu personalnego grupy inicjatywnej tuż przed prywatyzacją Gospodarstwa. Od owego czasu taką formę autodestrukcji nazywa się potocznie rymuszeniem. Niestety, tę formę happeningu- zwracanie(uwagi na się) przez wycinanie- zaczęli również stosować ochotniczo-społeczni Admini (OSA) na forum Gazetty. Zdarza im się w zapędzie tfurczym wycinać wypowiedzi osób postronnych i niczemu winnych. Za co niniejszym, zainteresowanych, nie przeprasza się wcale. Jednocześnie demontuje się inseminacje nielicencjonowanych stacji nadawczych, że rymuszeń dokonuje się z niskich pobudek komercyjnych, potwierdza to - cytowany in extenso- jeden jedyny ocalały z wycinki link o ideowej książce reda.Stanisława Rymuszko. www.remuszko.pl/gw/ Podała Lokalna Stacja TiWi w Świeciu nad Wisłą w wiadomościach pokontrolnych Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum RYCYNA 3 X DZIENNIE I RAZ KULAKIEM W PYSK 18.01.05, 03:17 homosovieticus napisał: > leszek.sopot napisał: > > (...)Na marginesie mozna jeszcze zauwazyc, ze ujawnienie nazwisk TW bedzie > mialo > > wplyw jedynie na ksztaltowanie sie sceny politycznej, a nie bedzie mialo > > zadnego na uzdrowienie poziomu moralnego w spoleczenstwie. Bo to nie TW > > ksztaltuja ta rzeczywistosc, ale politycy, ktorzy swoimi posunieciami > potrafili > > > > juz obrzydzic ludziom instytucje demokratycznego panstwa i siebie samych. > > > Ale na forumie naszym,najczęsciej jednak piszą TW, a nie politycy! > A wię to TW, w pewnym sensie, kształtują rzeczywistośc i to nie tylko wirtualną > . > > Mozna sie zalozyc, ze TW nie bedzie wsrod zwolennikow Leppera, ze bedzie ich malo w LPR (nie bedzie wcale w Mlodziezy Wszechpolskiej) i SLD czy UP. Bowiem ca > ly wysilek SB szedl w kierunku inwigialcji tych srodowisk, ktore walczyly i > mogly obalic poprzedni ustroj - czyli tych ludzi, ktorych jak sie wydaje dzisiejsza > > wiekszosc oskarza o obludne moralizatorstwo uprawiane w celu ukrycia jaki chs klamstw i falszow. > > Rozumiem,że już dostrzegłeś, że Ci sami ludzie rzadzili poprzednio co i > dzisiaj, poniewąż walczacy nie obalili ustroju społecznego w rzeczywistości, > jego mentalna podstawa(kłamstwo) pozostało nadal fundamentem, a tylko go w > wygodny dla siebie sposób przeformowali i po tej magdalenkowej robocie, > zasiedli do konsumcji w nosie mając kaprali i żołnierzy, którzy teraz teczkami się nawalać będą. > Sprytnie to obmyślono, gdzieś na południu, żeby SLD mogło dupę uratować. Dokladnie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanisław Remuszko Re: Świetne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 10:21 Dziękuję i też Pana(ią) pozdrawiam. :-) [Dla porządku: moje nazwisko zaczyna się na RE, nie na RY.] Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi Re: Świetne! 18.01.05, 18:15 Stanisław <<Mów mi>> Tato ! tym bardziej, że powołałem Cię do nowego życia, takiego,że aż -jak czytam wyżej- nawet zaczynają przepraszać za niegdysiejsze niezachowanie! i wariatem nazywanie Nieustające>> Najlepszego na Nowej Drodze Życia :) [pozostaję przy RY << taka: franca poetica] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 15:01 IPN nie zlustruje dziennikarzy cieszy się gw. Chyba odetchneła z ulgą- publicystyka mogłaby nieco ucierpieć. A swoją drogą powszechne dość było, że przyszły agent opuszczał szeregi Partii by móc dostać się w struktury opozycji. Nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy którym otworzyły się oczęta muszą być zaraz TW, tylko że wśród środowiska teczkofobów niemało jest nawróconych i jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszyscy tak nagle, tak szczerze troszczą się o te tysiące nieznanych przecież sobie osób, tak leżą na ich sercach te tysiące dramatow mających wkrótce nastąpić. I nie bardzo rozumiem, dlaczego różnicowanie agentów na lepszych i gorszych ma być argumentem przeciwko lustracji. Ci, których do podjęcia współpracy zmuszono groźbą, zastraszeniem, ci którzy robili to wbrew sobie pewnie już dawno rozliczyli się przed tymi, na których przyszło im donosić. Nie gw jest od rozgrzeszania. Różne były przypadki, ktoś był młody, naiwny, przekonany, że nikomu nie szkodzi, komuś potrzebne były pieniądze. To też argument a gw się ogranicza tylko do tego jednego o zastraszeniu. Ktoś co prawda był tw ale za to w przesympatyczny sposób wyciągał informację-parzył świetną kawusię, herbatą z cytrynką raczył. Może jeszcze taki? Powinna gw i ten argument wytoczyć, każdy dobry bo widać, że przy okazji lustracji cała 15 letnia rehabilitacja prlu może się w gruz obrucić. Wraca już dekomunizacja. Tow. Janik tak się mniej więcej do tego odniósł "to moja trzecia kadencja, to chyba wstarczająca dekomunizacja". Ciekawe co chciał przez to powiedzieć? Że ludek jest ogłupiony? Chyba tylko to. Jak ktoś jest agentem to wiadomo-kapuś, konfident, szpicel, jednak fakt, że ktoś był w PZPR już tak do ludzi nie dociera. Może kiedyś i to ludek będzie w stanie pojąć, że za każdym agentem, za każdą pałą zomowca, za każdą wystrzeloną kulą i za każdym czołgiem stała Partia. Partia strzelała do robotników w grudniu 70-Janikowi to nie przeszkadzało, Partia w stanie wojennym kieruje lufy czołgów w naród polski-Janik ciągle w Partii. Zresztą wśród partyjnych też pełno było esbeckich kapusiow. Co prawda od roku 70 wprowadzono zakaz werbunku członków Partii ale informacje esbecja nadal od nich pobierała, choć nieoficjalnie. Nie będzie więc towarzyszy w ewidencji TW, nie bedzie ich teczek osobowych, jedyna rada to zdekomunizować hołotę. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Historia dla doroslych 18.01.05, 15:49 Gość portalu: t1s napisał(a): > IPN nie zlustruje dziennikarzy cieszy się gw. Sekretarzu nie zwrociles chyba uwagi na jeden "drobny" szczegol. Otoz wlasciwie w Polsce nie ma czegos takiego jak "dziennikarz". W Polsce za dziennikarza moze uwazac sie kazdy kto umie napisac kilka zdan lub w miare niebelkotliwie mowic do mikrofonu. Od kilku lat w roznych stowarzyszeniach dziennikarskich pojawiaja sie postulaty i projekty by wydawac cos w rodzaju licencji dziennikarskich (na wzor np. adwokackich). Nie spotykaja sie one z pozytywnym przyjeciem wsrod czesci srodowiska, a tym bardziej wydawcow. Dzis dziennikarzem praktycznie moze byc kazdy. Jest to na reke wlascicieli gazet, ktorzy z ludzi tego zawodu, ktory byl niegdys powolaniem, zrobili zwyklych pracownikow najemnych. W wielu redakcjach dla obciecia kosztow zatrudnia sie nieustannie stazystow, ktorych sie po pewnym czasie zwalnia by zatrudnic nowych stazystow. Innym sposobem jest tez zmuszanie dziennikarzy do samozatrudnienia - omija sie ZUS. Jesli juz to nie dziennikarzy powinno sie lustrowac, ale wlascicieli. To zreszta bez sensu, bo ci wlasciciele to glownie siedza dzis za granica, a do tego, ze polska prasa nie przeszla w rece spoldzielni dziennikarskich, ale w "obce rece" przyczynil sie m.in. Krzysztof Wyszkowski, ktory byl z Tuskiem szefem gdanskiego zespolu likwidujacego byly korncern RSW Prasa Ksiazka Ruch. W Polskim dziennikarstwie kroluja dzis osoby zatrudnione na bardzo twardych i niesprzyjajacych powoloniu dziennikarskiemu umowach - szczegolnie w tzw. prasie prowincjonalnej i w tytulach, ktorymi wlascicielami sa zagraniczne koncerny medialne. Co da lustracja dziennikarzy z takiego Faktu, Superekspresu, Naszego Dziennika czy tez jakiegos Glosu Kociewia albo Kartuz? Nie da nic dla poprawienia jakosci pracy i poczucia bezpieczenstwa ludzi powaznie traktujacych swoj zawod - tacy ludzie sa chyba zreszta teraz czesciej spotykani na obrzezach tego zawodu i srodowiska. Ten etos dziennikarstwa popsula tez GW dajac w prezencie swoim dziennikarzom od 1000 do 5000 tysiecy akcji (czyli w momencie najwyzszego ich kursu od stu do pol miliona zlotych - co i tak bylo mizeria w stosunku do wielumilionow akcji przyznanych sobie przez zarzad Agory). Dziennikarze sa bardzo slabo oplacani, czesto ich zarobki nie przekraczaja 1500 zl. (dla przykladu, znany rysownik Zbigniew Jujka za rysowany "Dzienniczek" w Dzienniku Baltyckim" od lat dostaje te same pieniadze - 20 zl). Dla tego srodowiska wazniejsze powinno byc domaganie sie tego, by do pracy na etacie dziennikarza byly zatrudniane osoby legitymujace sie dziennikarska licencja. Tylko to moze wymoc na wydawcach i wlascicielach poszanowanie dla ludzi uprawiajacych ten zawod, gdyz nie beda mogli oni szantazowac, ze na miejsce dziennikarza moga w kazdej chwili zatrudnic kogokolwiek z ulicy. Bzdura jest pisanina, ze lustracja uzdrowi polskie dziennikarstwo, ze ci beda pisac uczciwiej i ciekawiej. Ktos kto tak pisze uprawia propagande. > A swoją drogą powszechne dość było, że przyszły agent opuszczał szeregi Partii > by móc dostać się w struktury opozycji. Co za bzdura. Skad ty masz, ta powszechna wiedze? > Nie chcę przez to powiedzieć, że > wszyscy którym otworzyły się oczęta muszą być zaraz TW, tylko że wśród > środowiska teczkofobów niemało jest nawróconych i jakoś nie chce mi się > wierzyć, że wszyscy tak nagle, tak szczerze troszczą się o te tysiące > nieznanych przecież sobie osób, tak leżą na ich sercach te tysiące dramatow > mających wkrótce nastąpić. > I nie bardzo rozumiem, dlaczego różnicowanie agentów na lepszych i gorszych ma być argumentem przeciwko lustracji. Ci, których do podjęcia współpracy zmuszono groźbą, zastraszeniem, ci którzy robili to wbrew sobie pewnie już dawno rozliczyli się przed tymi, na których przyszło im donosić. Czy przyszedl do ciebie jakis agent prosic o rozgrzeszenie? Co za bajki wypisujesz? Pisalem juz o moim koledze z NZS, ktory na poczatku stanu wojennego uprzedzil nas, ze musial cos podpisac i sie wycofuje z konspiracji i prosil by przy nim o pewnych sprawach nie mowic. Zapewne figuruje on teraz w archiwach jako TW, ale jak ma udowodnic, ze nim nie byl? Kto uwierzy mi, ze bylem przez niego uprzedzony - ja nie mam zadnego dowodu oprocz swej pamieci i nie pisalem raportow do podziemne "S" czy czegos innego, ze odbylem taka rozmowe. Dla historii pozostal tylko kwit napisany przez funkcjonariusza SB. > Nie gw jest od rozgrzeszania. Różne były przypadki, ktoś był młody, naiwny, > przekonany, że nikomu nie szkodzi, komuś potrzebne były pieniądze. To też > argument a gw się ogranicza tylko do tego jednego o zastraszeniu. Ktoś co > prawda był tw ale za to w przesympatyczny sposób wyciągał informację-parzył > świetną kawusię, herbatą z cytrynką raczył. Może jeszcze taki? > Powinna gw i ten argument wytoczyć, każdy dobry bo widać, że przy okazji > lustracji cała 15 letnia rehabilitacja prlu może się w gruz obrucić. Wraca już dekomunizacja. Co za kolejna bzdura z ta rechabilitacja PRL? Przedziwni sa ludzie, ze moga tak niesprawiedliwie pisac o oceniac minione 15-lecie. > Jak ktoś jest agentem to wiadomo-kapuś, konfident, szpicel, jednak fakt, że > ktoś był w PZPR już tak do ludzi nie dociera. Może kiedyś i to ludek będzie w > stanie pojąć, że za każdym agentem, za każdą pałą zomowca, za każdą wystrzeloną kulą i za każdym czołgiem stała Partia. Partia strzelała do robotników w grudniu 70-Janikowi to nie przeszkadzało, Partia w stanie wojennym kieruje lufy czołgów w naród polski-Janik ciągle w Partii. Moim zdaniem"ludek" to doskonale wie i pamieta, ale pamiec o tym ma w 4 literach i chodzi mu o dzien dzisiejszy i dlatego glosuje na taka partie, ktora mu najwiecej obiecuje. > Zresztą wśród partyjnych też pełno było esbeckich kapusiow. Co prawda od roku > 70 wprowadzono zakaz werbunku członków Partii ale informacje esbecja nadal od > nich pobierała, choć nieoficjalnie. Nie będzie więc towarzyszy w ewidencji TW, nie bedzie ich teczek osobowych, jedyna rada to zdekomunizować hołotę. W kazdym zakladzie pracy i na kazdej uczelni kazdy towarzysz POP mial obowiazek kontaktowac sie i informowac o wszystkim oficera lacznikowego z SB. To nie byla wspolpraca ale czesc ich obowiazkow. Partyjniacy roznie sie z tego wywiazywali i o dziwo nie kazdy z nich donosil na swoich kolegow z pracy. Ci co donosili to czesciej robili kariery, ci, ktorych moznaby nazwac na wyrost "przyzwoitymi" traktowali to po prostu jak przykry obowiazek i poza pogadanka o nastrojach na uczelni nic nie donosili. Najgorsi byli tacy, ktorzy mieli kolegow w SB i nie tylko traktowali te spotkania jako partyjny obowiazek, ale lubili sie spotykac i ukladac plany by zgnebic ludzi myslacych niezaleznie. Do takich ludzi nalezal z pewnoscia na UG Aleksander Kwasniewski, ktory jako szef zsypow w 1977 roku wspolnie z SB uniemozliwil odbycie podczas Dzni Uczelni happeningu teatralnego na dziedzincu UG w Sopocie. Jeszcze w przedzdzien organizator happeningi zostal zaproszony do biura SZSP w ktorym byl Kwasniewski i oficer SB. Polecono mu by on sam oglosil odwolanie imprezy. Nie zgodzil sie.Tlumaczono mu dalej, ze musi to zrobic on, bo zle by wygladalo dla organizacji, gdyby odwolanie imprezy wyszlo od rektora a tym bardziej od SZSP - przyjeto by to jako polityczna afere. Nie dal sie przekonac. Nastepnego dnia od rana wjechaly na dziedziniec koparki, ktore zaczely kopac rowy z powodu "niezbednej" wymiany ror wodociagowych... Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot PS 18.01.05, 15:55 To odwolanie happeningu mialo oczywiscie zwiazek ze smiercia Staszka Pyjasa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 17:32 Ciekawiej pisać mówisz. I ładniej rysować? Przecież gdy mowa o lustracji dziennikarzy, nie chodzi o to by przejrzeć takich, którzy skrobią notki papowskie czy zajmują się kuchnią. Francuską na przkład, czy nawet chińską, choć w Chinach ciągle komuna:) Redaktorzy naczelni, którzy najczęściej są także współwłaścicielem spółki wydającej tytuł, ich zastępcy, kierownicy działów, etc, etc-ich powinna dotyczyć lustracja. Tych, którzy decydują o linii piśmidła. Piszesz też; "Kto uwierzy mi, ze bylem przez > niego uprzedzony - ja nie mam zadnego dowodu oprocz swej pamieci i nie pisalem > raportow do podziemne "S" czy czegos innego, ze odbylem taka rozmowe. Dla > historii pozostal tylko kwit napisany przez funkcjonariusza SB" Kataryna niedawno przytoczyła Ci fragment ustawy, sam kwit nie wystarczy by uznać za agenta. Gdyby nawet listy TW zostały upublicznione, zawsze zostaje droga sądowa. Dalej; > Moim zdaniem"ludek" to doskonale wie i pamieta, ale pamiec o tym ma w 4 > literach i chodzi mu o dzien dzisiejszy i dlatego glosuje na taka partie, ktora > > mu najwiecej obiecuje. Tu masz dużo racji-pamięta i ma w dupie. Tylko co pamięta? Utrudnienia w komunikacji podczas stanu wojennego. Nie ofiary, lecz właśnie to. I mimo wszystko zechciej zauważyć, że w miastach gdzie starcia z milicją były największe, tam czerwoni wyborów nie wygrywają. ps Twoje zdziwienie a propos rehabilitacji mógłbym wytłumaczyć sobie tylko tym, że gw nie czytujesz. Dzięki za ostatni fragment-dobrze dowiedzieć się czegoś nowego o Kwachu. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Historia dla doroslych 18.01.05, 17:48 Gość portalu: t1s napisał(a): > Ciekawiej pisać mówisz. I ładniej rysować? > Przecież gdy mowa o lustracji dziennikarzy, nie chodzi o to by przejrzeć > takich, którzy skrobią notki papowskie czy zajmują się kuchnią. Francuską na > przkład, czy nawet chińską, choć w Chinach ciągle komuna:) Nie zrozumialem tego pomyslu tak, ze chodzi o jednych dziennikarzy z pominieciem innych. W dodatku w pomysle nie zdefioniowano kto ich zdaniem tym dziennikarzem jest a kto nie. W zasadzie jest tylko jednak organizacja dziennikarrska, do ktorej moga nalezec tylko dziennikarze - to malo znany i chyba umierajacy Syndykat Dziennikarzy. > Piszesz też; > "Kto uwierzy mi, ze bylem przez > > niego uprzedzony - ja nie mam zadnego dowodu oprocz swej pamieci i nie > pisalem raportow do podziemne "S" czy czegos innego, ze odbylem taka rozmowe. Dla historii pozostal tylko kwit napisany przez funkcjonariusza SB" > > Kataryna niedawno przytoczyła Ci fragment ustawy, sam kwit nie wystarczy by > uznać za agenta. Sam kwit wystarczyl by IPN podal Wyszkowskiemu nazwisko Niezabitowskiej. > Tu masz dużo racji-pamięta i ma w dupie. Tylko co pamięta? Utrudnienia w > komunikacji podczas stanu wojennego. Nie ofiary, lecz właśnie to. > I mimo wszystko zechciej zauważyć, że w miastach gdzie starcia z milicją były > największe, tam czerwoni wyborów nie wygrywają. Tez prawda. > ps > Twoje zdziwienie a propos rehabilitacji mógłbym wytłumaczyć sobie tylko tym, że gw nie czytujesz. Czytuje malo, ale mam w swoim archiwum wiele znakomitych tekstow z GW opisujacych PRL. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 17:59 > Sam kwit wystarczyl by IPN podal Wyszkowskiemu nazwisko Niezabitowskiej Czy gdyby wcześniej dowiedział się o tym, że coś podpisała od niej samej, czy byłaby ta cała afera? Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych 18.01.05, 18:11 leszek.sopot napisał: > Dla historii pozostal tylko kwit napisany przez funkcjonariusza SB" > > > > Kataryna niedawno przytoczyła Ci fragment ustawy, sam kwit nie wystarczy > by > > uznać za agenta. > > Sam kwit wystarczyl by IPN podal Wyszkowskiemu nazwisko Niezabitowskiej. Otóż nie wystarczyłby. Z prostego powodu. Gdyby Niezabitowską obciążał tylko kwit, "Nowak" nie zaistniałby w teczce Wyszkowskiego, bo niby z jakiej racji? Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 18:28 Pozyjemy, zobaczymy. W teczce ponoc znalazlo sie kilka raportow podpisanych jedynie przez por. Grzelaka, o ktorym jakos nikt nie pisze ze byl kanalia, ale akcentuje sie, ze pisal sumienne i zgodne z najprawdziwsza prawda prawde. Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 18:43 leszek.sopot napisał: > Pozyjemy, zobaczymy. W teczce ponoc znalazlo sie kilka raportow podpisanych > jedynie przez por. Grzelaka, o ktorym jakos nikt nie pisze ze byl kanalia, ale > akcentuje sie, ze pisal sumienne i zgodne z najprawdziwsza prawda prawde. Po pierwsze, cytowałam Ci już co Kieres znalazł w teczce (część materiałów jest tajna do dzisiaj). Po drugie, nazwiska odtajnia się gdy IPN ma całkowitą pewnośc, jeśli to kwestionujemy, to kwestionujemy także sens zostawiania decyzji co odtajniać a co nie w gestii IPN (a to własnie postulują przeciwnicy ujawniania w internecie). Po trzecie, gdzie konkretnie akcentuje się, że Grzelak pisał sumiennie i zgodnie z najprawdziwszą prawdą? Po czwarte, to że Grzelak był kanalią nie ulega wątpliwości, podobnie jak to, że kanalią byli jego szefowie, zwani w pewnych kręgach "ludźmi honoru". Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 19:17 kataryna.kataryna napisała: > leszek.sopot napisał: > > > Pozyjemy, zobaczymy. W teczce ponoc znalazlo sie kilka raportow podpisany > ch > > jedynie przez por. Grzelaka, o ktorym jakos nikt nie pisze ze byl kanalia > , > ale > > akcentuje sie, ze pisal sumienne i zgodne z najprawdziwsza prawda prawde. > > > > Po pierwsze, cytowałam Ci już co Kieres znalazł w teczce (część materiałów jest tajna do dzisiaj). Czyli to co bylo w Rzepie czy cos wiecej? Skad wiesz, ze cos jest jeszcze tajne - to nowa dla mnie informacja. Po drugie, nazwiska odtajnia się gdy IPN ma całkowitą > pewnośc, jeśli to kwestionujemy, to kwestionujemy także sens zostawiania > decyzji co odtajniać a co nie w gestii IPN (a to własnie postulują przeciwnicy ujawniania w internecie). Przypomnij sobie wyrok NSA w sprawie adwokata z Lofdzi. Tam tez IPN mial "calkowita pewnosc". To nie jest kwestionowanie, ale skoro istnieje mozliwosc (dla niektorych) odwolania i ten z tej drogi korzysta, to wypada powstrzymac sie z osadami do zakonczenia procesu w Sadzie Lustracyjnym. Po trzecie, gdzie konkretnie akcentuje się, że > Grzelak pisał sumiennie i zgodnie z najprawdziwszą prawdą? Czyli kwestionujesz sumiennosc i rzetelnosc raportow SB? Po czwarte, to że > Grzelak był kanalią nie ulega wątpliwości, podobnie jak to, że kanalią byli > jego szefowie, zwani w pewnych kręgach "ludźmi honoru". Do tych kregow zaliczasz czlonkow UW? Bo nieladne (mowiac oglednie) pisac bez nalezytej precyzji o "pewnych" kregach. Choc na ludzi majacych awersje do "pewnych" kregow to czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub posadzi - przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 19:47 leszek.sopot napisał: > > Po pierwsze, cytowałam Ci już co Kieres znalazł w teczce (część materiałó > w > jest tajna do dzisiaj). > > Czyli to co bylo w Rzepie czy cos wiecej? Skad wiesz, ze cos jest jeszcze > tajne - to nowa dla mnie informacja. Przegląd: Jakie są dowody w jej sprawie? Kieres: Mamy cztery źródła informacji. To już nie tylko teczka i mikrofilm. Są również dzienniki, mamy SOR gdański i jeszcze jedno źródło o charakterze niejawnym. W postępowaniu lustracyjnym zostanie ono przedstawione sądowi, rzecznikowi i samemu zainteresowanemu. > Po drugie, nazwiska odtajnia się gdy IPN ma całkowitą > > pewnośc, jeśli to kwestionujemy, to kwestionujemy także sens zostawiania > > decyzji co odtajniać a co nie w gestii IPN (a to własnie postulują > przeciwnicy ujawniania w internecie). > > Przypomnij sobie wyrok NSA w sprawie adwokata z Lofdzi. Tam tez IPN > mial "calkowita pewnosc". Całkowitą pewność, że Nowak to Niezabitowska, a nie w jakim stopniu Nowak szkodził. IPN łączy nazwisko z pseudonimem oraz wedle swojej wiedzy decyduje o statusie - pokrzywdzonego lub nie. > To nie jest kwestionowanie, ale skoro istnieje mozliwosc (dla niektorych) > odwolania i ten z tej drogi korzysta, to wypada powstrzymac sie z osadami do > zakonczenia procesu w Sadzie Lustracyjnym. Dlaczego? Ja ufam, że IPN jest na tyle kompetentny, że dobrze przypisał nazwisko do pseudonimu. A o tym, że teczka nie jest sfałszowana przekonało mnie zachowanie samej Niezabitowskiej ostatnio. To w jakim stopniu szkodziła jest zupełnie inną sprawą i wolałabym przekonać się osobiście zaglądając do teczki. > Po trzecie, gdzie konkretnie akcentuje się, że > > Grzelak pisał sumiennie i zgodnie z najprawdziwszą prawdą? > > Czyli kwestionujesz sumiennosc i rzetelnosc raportow SB? Kwestionuję Twój argument, że "akcentuje się, że Grzelak..." bo nie zauwazyłam, żeby ktoś to gdzieś akcentował (bo chyba nikt tych dokumentów nie widział). Choć nie ukrywam, że mam zaufanie do historyków IPN. Jednak i tak największe podejrzenia na Niezabitowską rzuciła Niezabitowska. > Po czwarte, to że > > Grzelak był kanalią nie ulega wątpliwości, podobnie jak to, że kanalią by > li > > jego szefowie, zwani w pewnych kręgach "ludźmi honoru". > > Do tych kregow zaliczasz czlonkow UW? Masz obsesję na punkcie Unii Wolności, czy co? Przestań mi ją wszędzie wtykać bo to zaczyna być śmieszne i wygląda jak typowe "uderz w stół". Bo nieladne (mowiac oglednie) pisac bez > nalezytej precyzji o "pewnych" kregach. A jaka precyzja by Cię satysfakcjonowała? Pełna lista nazwisk? A to Ci się podobało: "Tymczasem ton historycznej debacie próbują nadać ci, którzy polityczną karierę chcą zrobić, startując w lustracyjnym wyścigu. Coraz bardziej radykalnym, coraz mniej uwzględniającym ludzkie krzywdy, ale też i ludzkie zasługi. To o nich mówił arcybiskup Życiński, że "gdyby kryteria zaproponowane przez LPR zostały uwzględnione w Ewangelii, nie byłoby różnicy między zdradą Judasza a zaparciem Piotra czy nawet drzemką Apostołów w Ogrójcu". Najbardziej radykalni lustratorzy proponują nam taką wizję naszej historii, w której funkcjonariusze komunistycznego systemu są lepsi od tych, których udało im się złamać. A może nawet tylko przyłapać na chwili słabości. A może tylko zastraszyć." Choc na ludzi majacych awersje > do "pewnych" kregow to czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub posadzi - > przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi. Zabawne, jak łatwo wyskakujesz z roli forumowego arbitra elegancji i przerzucasz się na oskarżanie. Musisz to lubić bardziej niż ci, którym zarzucasz zamiłowanie do posądzania. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 20:14 kataryna.kataryna napisała: > leszek.sopot napisał: > > > Po drugie, nazwiska odtajnia się gdy IPN ma całkowitą > > > pewnośc, jeśli to kwestionujemy, to kwestionujemy także sens zostaw > iania > > > decyzji co odtajniać a co nie w gestii IPN (a to własnie postulują > > przeciwnicy ujawniania w internecie). > > > > Przypomnij sobie wyrok NSA w sprawie adwokata z Lofdzi. Tam tez IPN > > mial "calkowita pewnosc". > > Całkowitą pewność, że Nowak to Niezabitowska, a nie w jakim stopniu Nowak > szkodził. IPN łączy nazwisko z pseudonimem oraz wedle swojej wiedzy decyduje o statusie - pokrzywdzonego lub nie. W sprawie lodzkiej tez nie chodzi o okreslenie stopnia szkodliwosci. NSA podkreslil, ze jesli ktos nie podjal wspolpracy to nie mozna o nim mowic, ze byl wspolpracownikiem - to chyba logiczne bo przeciez nie szkodzil. > > To nie jest kwestionowanie, ale skoro istnieje mozliwosc (dla niektorych) > > odwolania i ten z tej drogi korzysta, to wypada powstrzymac sie z osadami > do > > zakonczenia procesu w Sadzie Lustracyjnym. > > Dlaczego? Ja ufam, że IPN jest na tyle kompetentny, że dobrze przypisał > nazwisko do pseudonimu. A o tym, że teczka nie jest sfałszowana przekonało mnie zachowanie samej Niezabitowskiej ostatnio. To w jakim stopniu szkodziła jest zupełnie inną sprawą i wolałabym przekonać się osobiście zaglądając do teczki. A mnie sie np. spodobalo to co powiedzial Dorn w informacji o Styczniu pokazanej w Waiadomosciach - ze nalezy sie powstrzymac przed osadem osoby przed rozpatrzeniem sprawy przez sad. > > Po trzecie, gdzie konkretnie akcentuje się, że > > > Grzelak pisał sumiennie i zgodnie z najprawdziwszą prawdą? > > > > Czyli kwestionujesz sumiennosc i rzetelnosc raportow SB? > > Kwestionuję Twój argument, że "akcentuje się, że Grzelak..." bo nie zauwazyłam, żeby ktoś to gdzieś akcentował (bo chyba nikt tych dokumentów nie widział). Akcentuje sie nieustannie rzetelnosc materialow pisanych przez funkcjonariuszy SB, a to chyba oznacza, ze pisali je sumienni i prawdomowni funkcjonariusze. > Choć nie ukrywam, że mam zaufanie do historyków IPN. Jednak i tak największe > podejrzenia na Niezabitowską rzuciła Niezabitowska. Moze i tak. Nie ma sie o co spierac, bo to tez zalezy od stopnia znajomosci sprawy i moze intuicji. > > Po czwarte, to że > > > Grzelak był kanalią nie ulega wątpliwości, podobnie jak to, że kana > lią byli > > > jego szefowie, zwani w pewnych kręgach "ludźmi honoru". > > > > Do tych kregow zaliczasz czlonkow UW? > > > Masz obsesję na punkcie Unii Wolności, czy co? Przestań mi ją wszędzie wtykać > bo to zaczyna być śmieszne i wygląda jak typowe "uderz w stół". Moze i tak wyglada i bije sie w piersi, ale autor tej wypowiedzi z jakimi kregami jest kojarzony? > Bo nieladne (mowiac oglednie) pisac bez > > nalezytej precyzji o "pewnych" kregach. > > > A jaka precyzja by Cię satysfakcjonowała? Pełna lista nazwisk? A to Ci się > podobało: "Tymczasem ton historycznej debacie próbują nadać ci, którzy > polityczną karierę chcą zrobić, startując w lustracyjnym wyścigu. Coraz > bardziej radykalnym, coraz mniej uwzględniającym ludzkie krzywdy, ale też i > ludzkie zasługi. To o nich mówił arcybiskup Życiński, że "gdyby kryteria > zaproponowane przez LPR zostały uwzględnione w Ewangelii, nie byłoby różnicy > między zdradą Judasza a zaparciem Piotra czy nawet drzemką Apostołów w Ogrójcu". > > Najbardziej radykalni lustratorzy proponują nam taką wizję naszej historii, w > której funkcjonariusze komunistycznego systemu są lepsi od tych, których udało > im się złamać. A może nawet tylko przyłapać na chwili słabości. A może tylko > zastraszyć." Arcybiskup Zycinski uwaza Kiszczaka za czlowieka honoru? Juz nic nie rozumiem. > Choc na ludzi majacych awersje > > do "pewnych" kregow to czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub posadzi > - > > przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi. > > > Zabawne, jak łatwo wyskakujesz z roli forumowego arbitra elegancji i > przerzucasz się na oskarżanie. Musisz to lubić bardziej niż ci, którym > zarzucasz zamiłowanie do posądzania. Zabawne jest to, ze dostrzegam, ze za pomoca tworzenia pewnych uogolnien i podtekstow dochodzi do pomowienia "pewnych kregow"? Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 21:06 leszek.sopot napisał: > > Masz obsesję na punkcie Unii Wolności, czy co? Przestań mi ją wszędzie wt > ykać > > bo to zaczyna być śmieszne i wygląda jak typowe "uderz w stół". > > Moze i tak wyglada i bije sie w piersi, ale autor tej wypowiedzi z jakimi > kregami jest kojarzony? Z różnymi. W szacunku do Kiszczaka zapewne bardzo blisko mu tym co przy kolejnych zjazdach SLD oklaskują Jaruzelskiego na stojąco. > > Bo nieladne (mowiac oglednie) pisac bez > > > nalezytej precyzji o "pewnych" kregach. > > > > > > A jaka precyzja by Cię satysfakcjonowała? Pełna lista nazwisk? A to Ci si > ę > > podobało: "Tymczasem ton historycznej debacie próbują nadać ci, którzy > > polityczną karierę chcą zrobić, startując w lustracyjnym wyścigu. Coraz > > bardziej radykalnym, coraz mniej uwzględniającym ludzkie krzywdy, ale też > i > > ludzkie zasługi. To o nich mówił arcybiskup Życiński, że "gdyby kryteria > > zaproponowane przez LPR zostały uwzględnione w Ewangelii, nie byłoby różn > icy > > między zdradą Judasza a zaparciem Piotra czy nawet drzemką Apostołów w > Ogrójcu". > > > > Najbardziej radykalni lustratorzy proponują nam taką wizję naszej histori > i, w > > której funkcjonariusze komunistycznego systemu są lepsi od tych, których > udało > > im się złamać. A może nawet tylko przyłapać na chwili słabości. A może ty > lko > > zastraszyć." > > Arcybiskup Zycinski uwaza Kiszczaka za czlowieka honoru? Juz nic nie rozumiem. Przytoczyłam fragment tego listu jako przykład tego czego się przyczepiłeś ("Bo nieladne (mowiac oglednie) pisac bez nalezytej precyzji o "pewnych" kregach") a co jak sam widzisz bez skrępowania stosują Twoi idole (choć zapewne ponieważ nie używają zwrotu "pewne kręgi" są całkowicie rozgrzeszeni). > > Choc na ludzi majacych awersje > > > do "pewnych" kregow to czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub p > osadzi > > - > > > przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi. > > > > > > Zabawne, jak łatwo wyskakujesz z roli forumowego arbitra elegancji i > > przerzucasz się na oskarżanie. Musisz to lubić bardziej niż ci, którym > > zarzucasz zamiłowanie do posądzania. > > Zabawne jest to, ze dostrzegam, ze za pomoca tworzenia pewnych uogolnien i > podtekstow dochodzi do pomowienia "pewnych kregow"? Nie, zabawne jest to, że to głównie Ty pomawiasz. W tym przypadku mnie o skrzywdzenie UW i o to, że "czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub posądzi przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi". Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych 18.01.05, 16:07 Gość portalu: t1s napisał(a): > IPN nie zlustruje dziennikarzy cieszy się gw. Chyba odetchneła z ulgą- > publicystyka mogłaby nieco ucierpieć. W sobotę SDP też opowiedziało się za lustracją wszystkich dziennikarzy i pracowników mediów. Kieres nie będzie lustrował bo nie ma możliwości prawnych ale z jego wypowiedzi wynika, że jest za autolustracją. Dziwi mnie krótkowzroczność Gazety (i poziom na jaki schodzi w argumentacji - dzisiaj w TOK FM Stasiński powiedział, że wobec tego trzeba także zlustrowac nauczycieli bo też mają wpływ na rzeczywistość, no po prostu dno) bo do lustracji dojdzie, pokrzywdzeni przecież zaczną ujawniać TW ze swoich teczek i nie daj Boże jak ktoś znajdzie w swojej teczce jakiegoś dziennikarza GW - z drugiej sprawy na miarę Maleszki Gazeta się już nie podniesie. Ale to jej problem, mi jest wszystko jedno. W temacie lustracji Gazeta jest tak niewiarygodna (właśnie ze względu na Maleszkę i tekst Smoleńskiego), że nie potrafię jej traktować poważnie. A jeśli chodzi o troskę Gazety, żeby nikt nie został przypadkowo opluty i poniżony, to uwierzę w nią jak Gazeta przeprosi sędziego Nizieńskiego za to co napisała o nim Ewa Milewicz ("polityczny sojusznik UB i SB"), za to że zrobili z tego człowieka potwora (Wroński powiedział, że o Nizieńskim źle świadczy to, że lubił swoją pracę). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 17:37 kataryna.kataryna napisała: > Gość portalu: t1s napisał(a): > > > IPN nie zlustruje dziennikarzy cieszy się gw. Chyba odetchneła z ulgą- > > publicystyka mogłaby nieco ucierpieć. > > > > W sobotę SDP też opowiedziało się za lustracją wszystkich dziennikarzy i > pracowników mediów. Kieres nie będzie lustrował bo nie ma możliwości prawnych > ale z jego wypowiedzi wynika, że jest za autolustracją. > > Dziwi mnie krótkowzroczność Gazety (i poziom na jaki schodzi w argumentacji - > dzisiaj w TOK FM Stasiński powiedział, że wobec tego trzeba także zlustrowac > nauczycieli bo też mają wpływ na rzeczywistość, no po prostu dno) To histeryczne nic jakie mają do powiedzenia przeciwnicy lustracji przekonuje bardziej niż wszystko inne. bo do > lustracji dojdzie, pokrzywdzeni przecież zaczną ujawniać TW ze swoich teczek i > nie daj Boże jak ktoś znajdzie w swojej teczce jakiegoś dziennikarza GW - z > drugiej sprawy na miarę Maleszki Gazeta się już nie podniesie. Ale to jej > problem, mi jest wszystko jedno. W temacie lustracji Gazeta jest tak > niewiarygodna (właśnie ze względu na Maleszkę i tekst Smoleńskiego), że nie > potrafię jej traktować poważnie. > > > A jeśli chodzi o troskę Gazety, żeby nikt nie został przypadkowo opluty i > poniżony, to uwierzę w nią jak Gazeta przeprosi sędziego Nizieńskiego za to co > napisała o nim Ewa Milewicz ("polityczny sojusznik UB i SB"), za to że zrobili > z tego człowieka potwora (Wroński powiedział, że o Nizieńskim źle świadczy to, > że lubił swoją pracę). Ta troska staje się już tak niewiarygodna, że niedługo z perfidią będzie się mieszać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 15:08 www.radiozet.com.pl/rozmowy_gosc.html?wid=6514807 Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Michnik to ideolog, nie dziennikarz! 18.01.05, 15:41 Wycinek z rozmowy: "Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, ja mam wrażenie jednak, że wszystkie oczy patrzą jednak na oczy Romana Giertycha. Gościem Razia Zet był profesor Leon Kieres. Leon Kieres: Dziękuję." Naćpana ? ps Dogi Towarzyszy I-szy Sekretarzu! Linia podziału między zwolennikami, a przeciwnikami lustracji, to linia dzieląca tych ,którzy już zasiedli na możliwie najwyższych, dla siebie szczeblach społecznej drabiny - sporo wsród nich TW - a tymi ,którzy naiwnie sądzili do tej pory , że w demokratycznym systemie oni też dzieki talentom i pracy, będą mogli zasiaść. W środowisku dziennikarskim widoczne jest to bardzo wyrażnie. Wszak to ludzie, w większości, mówiacy głównie , a wiec silnie stymulujacy zachowania społeczne. Dziennikarska "młodzież",niezależnie od wieku, dosyć ma niewoli intelektualnej michnikowców, tym bardziej ,że sam Michnik, to IDEOLOG, a nie DZIENNIKARZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t1s Re: Michnik to ideolog, nie dziennikarz! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 15:56 homosovieticus napisał: > Wycinek z rozmowy: > "Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, ja mam wrażenie jednak, że wszystkie oczy > patrzą jednak na oczy Romana Giertycha. Gościem Razia Zet był profesor Leon > Kieres. > > Leon Kieres: Dziękuję." > > Naćpana ? Skąd, trzeźwo gada. Antylustratorzy dążą właśnie do tego by lustracja przybrała twarzyczkę Giertycha, Bendera. Z nich łatwo zrobić oszołomów chorych z nienawiści. > ps > Dogi Towarzyszy I-szy Sekretarzu! > Linia podziału między zwolennikami, a przeciwnikami lustracji, to linia > dzieląca tych ,którzy już zasiedli na możliwie najwyższych, dla siebie > szczeblach społecznej drabiny - sporo wsród nich TW - a tymi ,którzy naiwnie > sądzili do tej pory , że w demokratycznym systemie oni też dzieki talentom i > pracy, będą mogli zasiaść. Za rządu Mazowieckiego umoszczono gniazdko esbecji-nie tylko TW-by mogła się "odnaleźć w nowej rzeczywistości". Sitwę agentów Trzecią RP się nazywa. > W środowisku dziennikarskim widoczne jest to bardzo wyrażnie. Wszak to ludzie, > > w większości, mówiacy głównie , a wiec silnie stymulujacy zachowania społeczne > . > Dziennikarska "młodzież",niezależnie od wieku, dosyć ma niewoli intelektualnej > michnikowców, tym bardziej ,że sam Michnik, to IDEOLOG, a nie DZIENNIKARZ. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Michnik to ideolog, nie dziennikarz! 18.01.05, 16:04 Jam tylko prosty robol, nie dziwię się wiec zbytnio, że Wy tow. Pierwszy, mnie nie zrozumieliscie. "Naćpana", to skrót umysłowy ( Boże, czy ja nie nadużywam pojecia umysłu?) majacy wyrazić niezadowolenie, z zupełnie nie potrzebnego komentarza Moniki O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t1s Re: Michnik to ideolog, nie dziennikarz! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 17:40 homosovieticus napisał: > Jam tylko prosty robol, nie dziwię się wiec zbytnio, że Wy tow. Pierwszy, mnie > nie zrozumieliscie. > "Naćpana", to skrót umysłowy ( Boże, czy ja nie nadużywam pojecia umysłu?) > majacy wyrazić niezadowolenie, z zupełnie nie potrzebnego komentarza Moniki O. To właśnie chciałem powiedzieć, że z punktu widzenia teczkofobów komentarz ten był właściwy, niezbędny i pożądany. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Michnik to ideolog, nie dziennikarz! 18.01.05, 18:35 Gość portalu: t1s napisał(a): > homosovieticus napisał: > > > Jam tylko prosty robol, nie dziwię się wiec zbytnio, że Wy tow. Pierwszy, > > mnie > > nie zrozumieliscie. > > "Naćpana", to skrót umysłowy ( Boże, czy ja nie nadużywam pojecia umysłu? > ) > > majacy wyrazić niezadowolenie, z zupełnie nie potrzebnego komentarza Moni > ki O. > > To właśnie chciałem powiedzieć, że z punktu widzenia teczkofobów komentarz ten > był właściwy, niezbędny i pożądany. Jeśli tak to, na Kapra idę. Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi Re: Maryjan to ideolog i ksionc 19.01.05, 01:45 'Jam tylko prosty robol' <<napisał o.Osioł,tytularny Idiota 2003 Roku foKra, czyli Maryjan z niasta Dyni, podpisujący się też HomoSobieTykus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanisław Remuszko Skoro dyskusja zeszła na pismaków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 16:47 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19554366&a=19561406 Odpowiedz Link Zgłoś
lvlarynat Re: Skoro dyskusja zeszła na pismaków... 19.01.05, 19:35 Pamiętam, jeszcze jako licealista, siedziałem na ławce w Parku Ujazdowskim i czekałem na kolegę, z którym umówiłem się, że razem pójdziemy na basen "Legii"... Na drugim końcu ławki przysiadły się jakieś dwie staruszki, ostro kłócące się o to, czy w jakimś dawniejszym sporze miał rację jakiś "Izio" - czy przeciwnie - rację miała jakaś "Bela"... Coś mówiły o "szpiclach i prowokatorach", "zgniłkach z większości" i "awanturnikach z mniejszości"... Nie dosłuchałem kłótni staruszek, bo przyszedł kolega i poszlismy Mysliwiecką w stonę CWKS-u... Opowiedziałem mu o rozmowie, której byłem mimowolnym słuchaczem - ale tylko wzruszył ramionami. Nic mu to nie mówiło. Dopiero wieczorem - dziadek wytłumaczył mi, że były to najprawdopodobniej jakieś stare KPP-ówki, tzw. "ciotki rewolucji", który po raz kolejny przeżywały rozterki - czy w dwudziestych latach należało opowiedzieć się po stronie Piłsudskiego, czy raczej światowej rewolucji, sowietów i Stalina... I tak się zastanawiam... jeśli kiedyś wnuczka zapyta mnie o co chodziło w sporach z początku wieku XXI, bo usłyszała jak się w parku jacyś staruszkowie kłócą o racje jakichś "Lechów", "Adama" i "Janka" - co ja jej wtedy odpowiem? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Skoro dyskusja zeszła na pismaków... 19.01.05, 21:19 Zgodnie z prawdą ,że Ty z tym, nie miałes nic wspólnego, bo całe życie handlowałeś.Pietruszką bądź słowem.Częściej słowem. Odpowiedz Link Zgłoś
lvlarynat Homoś, zanim wytapetujesz forum nast. wyklejankami 19.01.05, 23:24 Napisz coś mądrego od siebie. Chyba czytasz te swoje kolaże, które montujesz z cudzych tekstów, dokumentów IPN itp źródeł? Zresztą - przeważnie ciekawych i trafnie dobranych... Przecież po takiej robocie coś Ci w głowie musi zostawać? Nie wiem dlaczego, ale jakoś mi sie nie chce wierzyć, że wykonujesz to całkiem mechanicznie i bezmyślnie, jak zaprogramowana przez kogoś wyszukiwarka. Fakt. To żadna sztuka uruchomić wyszukiwarkę i klikać "kopiuj", a następnie "wklej". Ale... No tak, często, niby to nawiazując do wypowiedzi innych dyskutantów na forum, wklejasz odpowiedzi świadczące, że nie rozumiesz tekstu... Łapiesz pojedyncze słowo, lub frazę, wklejasz je do wyszukiwarki, jesli coś znajdzie a propos - to wrzucasz na forum. Może - dodaj czasem jakiś własny komentarz, świadczący, że nie jesteś jedynie akwizytorem cudzych tekstów, pomysłów i idei... Dla przykładu. Z jakiegoś powodu, tu na forum podajesz się za osobę duchowną. A może tylko jesteś tak przedstawiany? Ale tego nie dementujesz. Napisz raz uczciwie - prawda to czy fałsz? Jesteś tym, za kogo Cie tu mają, czy tylko sie podszywasz? Bo, tak Bogiem a prawdą, z Twoich tekstów nie wyziera ani teologiczna wiedza, ani ewangeliczna dobroć, czy chęć pomocy błądzącym i proszącym o radę owieczkom. Tylko przysrywki i dorzucanie paliwka do politycznego ogienka. Na przykład, weźmy pod rozwagę taki problem. Naprawdę nie rozumiem, czemu się spadkobiercy solidarnosciowej opozycji antykomunistycznej tak okropnie zawzięcie żrą między sobą. Przecież nie o forsę...chyba? Wiec o co? O postawienie na swoim? O splendory? O rząd dusz? O to kto większy macho? Albo seksowniejsza ciotka zgryzotka? A napieprzaja się awzięciej niż z komuchami! Próbują zgnoic jeden drugiego wykorzystując byle pretekst! Czy każda rewolucja musi pożerać własne dzieci? Że też się nie zrzyga... Na zdrowy rozum - że użyję metaforyki rolniczej - po uchwyceniu centrów władzy nowa bolszewia powinna najpierw wykarczować zdobyty forest, wyrwać chwasty (spośród siebie też), zrobić dezynsekcję i deratyzację, zaorać i zbronować - a wtedy - zorganizować kraj po nowemu i posiać zdrowe ziarno "nowej lepszej przyszłości". No bo jeżeli to nie chodzi o "nowa lepsza przyszłość" po po cholere było jeść tę żabę? Dla satysfakcji zdobycia śmietnika? Wygrać tylko po to, żeby powiedzieć "ale syf"? A po 15 latach dodać - i nic lepiej, idzie ku gorszemu! I Popatrzeć po sobie ( a to juz latka minęły, brzuszek, włos siwieje i rzednie) i krzyknąć "O kur..a, ale wredne towarzystwo!". Obrazić się na Polske:"nie chcę ojcowizny z glizdą!". I na Polaków: "głupie h..je! Nie doceniaja nas. Wciąż głosują na tych łobuzów z konkurencji!". A, przy okazji - olać tych wszystkich, którzy się przyczynili do wspólnego zwycięstwa? Bo brzydcy, a do tego - nie wszyscy z naszego podwórka? To sie jeszcze raz podzielmy, wzajemnie obsr..jmy, obrzydźmy wyborcom! To jest mądre postępowanie? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że niektórym łatwiej się dogadać z pobitymi komuchami niż z Tobą - homosiu - i tobie podobnymi. Nie dlatego że komuchy fajne, i nie dlatego, że owi "niektórzy" dostali takiego pomieszania zmysłów, że do obcych się łaszą, a na swoich warczą. Tylko dlatego, że z niektórymi podlecami nijak nie idzie się porozumieć, tak że w sumie - to i lepiej mieć ich wsród wrogów, niż wśród przyjaciół. Źle Cię oceniam? No to mi wyjaśnij o co Ci chodzi. Poradź - jak rozumieć Twoją tu działalność? Te intrygi, inwektywy, insynuacje, napuszczanie jednych na drugich?... Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus ...Verum, nil securius est malo poeta 21.01.05, 09:37 lvlarynat napisał: > Napisz coś mądrego od siebie. > Nie wiem, co mądrością nazywasz(mam prawo przypuszczać, że w głębszym rozumieniu tego określenia także się różnimy),trudno mi więc sprostać Twej prośbie. Domyślam się, może niesłusznie,że mądrym wg. Ciebie jest To, co Ty, za mądre uważasz.Jeśli tak jest, to spełnienie Twojej prośby jest NIEMOŻLIWE. W innym wypadku Twoja prosba może być spełniona jesli podasz temat na, który od "siebie" mam się, mądrze, wypowiedzieć, a ja uznam ,że potrafię stanąć na wysokości zadania. Odpowiedz Link Zgłoś
wartburg4 Re: ...Verum, nil securius est malo poeta 21.01.05, 10:03 A może prośbę "napisz coś mądrego" należy odczytać jako "przestań blablać głupoty"? Tak więc może spróbujesz tego drugiego zamiast porywać się na pierwsze? Tak krok za kroczkiem. Per aspera ad astra. Chociaż przyznam szczerze, że dręczą wątpliwości i to poważne, że w przypadku dyskutanta takiego jak ty zastosowanie się do nawet tak uproszczonej prośby okaże się niewykonalne. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: ...Verum, nil securius est malo poeta 21.01.05, 11:23 wartburg4 napisał: > A może prośbę "napisz coś mądrego" należy odczytać jako "przestań blablać > głupoty"? Proszenie głupca -czyli mnie - żeby przestał "blablać głupoty" byłoby świadectwem ,że prosbę tę głupiec zanosi, Marynata, w gruncie rzeczy, za takiego nie uważam, ale Ty wartburgu, zaczynasz dostarczać argumentów, żeby Ciebie, za takiego zacząć uważać. Odpowiedz Link Zgłoś
lvlarynat Re: ...Zaiste - poeta, tylko głowa nie ta! 22.01.05, 06:16 Homciu, po co wklejasz te makaronizmy? Za erudytę chcesz uchodzić? Ale zastanów się - czy to aby nie sam czort Cię podkusił, żebyś - za tym, za przeproszeniem, laickim oswieceniowcem Monteskiuszem - cytował Marcusa Valeriusa Martialisa w łacińskim oryginale? Przecież to prawie takie faux pas, jabyś Michnika zacytował! Oj, homciu, homciu! Biegając za dowcipem złapałeś głupstwo! A nie lepiej to było - jeśli już polszczyzna wydaje Ci się mało wytworna - zacytować Martialisa po homosowiecku? To by wówczas, zamiast: "...Verum, nil securius est malo poeta", szło jakoś tak: "...Нет нико 075;о нагл 077;е безд 072;рног ;о поэт 072;". Why Don't You think że to brzmi tys piknie, czyli тоже не плох 086;? I jeszcze miałbys ten profit, ze nikt by Cię nie posądził o jakieś ciągoty do owego francuskiego ateusza, co to głosił tolerancję religijną i racjonalizm, a w kwestiach moralnych - za instancję rozstrzygajacą uwazał ludzki rozum... Uważaj homciu, żebyś z tego polemicznego zapału jeszcze w jakąś oświeceniową herezję popadł! A prośbę o to, żebyś napisał sam ze siebie coś mądrego - choćby w sprawach teczkologicznych - podtrzymuję! Na przykład - na taki temat: Jak sadzisz - miałem rację? czy się myliłem? - stawiając tezę, że realny socjalizm padł, bo średni szczebel komuszego establishmentu wykorzystał: - napięcia społeczne 79/80; - masowy zryw "Solidarności"; - oraz stan wojenny do wysadzenia starej "betonowej góry", a równoczesnie - dzięki temuż stanowi wojennemu - z całego 10 milionowego ruchu 'S' "wyczesał" spolegliwą grupę działaczy i "doradców" - z którymi "szło się dogadać" - spuszczając przy okazji do ścieku "neobetonową ekipę stanu wojennego". I w ten sposób - w 10 lat (79- 89) ekipa ówczesnych partyjnych "30latków" , poszerzona o wybranych "opozycjonistów" zrealizowała plan dojscia do pozycji umożliwiajacej "zdobycie i zachowanie" władzy, a równocześnie - pieniędzy? Jeśli moja hipoteza była i jest będna, i jeżeli komunistyczna "ekipa partyjno- esbecko-rzadowa" chciała wówczas jedynie zakonserwować stary system, a "Solidarność" walczyła o wolność, demokrację i "welfare state", zaś stary reżym i jego ludzi zamierzała rozgonić na cztery wiatry - to jakim cudem nie doszło do konfrontacji? A jeśli kierownictwo partyjno-państwowe, dzięki bezpiece i jej wtykom, wiedziało wszystko co knuje i planuje solidarnosciowa opozycja (a zapewne też i co kombinują partyjni "reformatorzy") - to czemu się tak spektakularnie wykopyrtło? A kiedy już sie wykopyrtło i kazało "sztandar wyprowadzić" - to padło tak delikatnie, na tak dobrze upatrzone i tak mięciutko wymoszczone pozycje? Jakby przeszło na rente dla "zasłużonych"? Czy te 90, albo i 100 tysięcy TW, oraz cała prowadzaca ich etatowa struktura policji politycznej - nawet jeśli zostały skonstruowane do zdławienia oporu społecznego - to w praktyce nie zostały użyte do zahamowania "odgórnej transformacji", a jedynie do zbierania informacji "czy wszystko dobrze idzie?". I, żeby mieć oko - czy "ekstrema" nie bruździ? Albo - jak to, kurna - wytłumaczyć, że od 15 lat w "antylustracyjnemu" chórowi ton nadają obie strony okrągłostołowego "historycnego kompromisu"? Tak sami z siebie? I melodię znają i teksty? Odpowiedz Link Zgłoś
lvlarynat Re: ...Zaiste - poeta, tylko głowa nie ta! PS 22.01.05, 07:13 Aaa, juz rozumiem czemu nie piszesz po homosowiecku. Tu nie mają wszystkich bukw na składzie. A w transkrypcji na nasze owo ... verum nil securius est malo poeta by wygladało jakoś tak: ...niet nikogo nagleje bezdarnogo poeta (nie ma zuchwalca nad poetę bez talentu) a to juz nie to samo... Niestety, z przyczyn technicznych żart się nie udał. Ale pytania pozostają. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus bardziej homosoviecki niż Mu się wydaje 22.01.05, 10:33 lvlarynat napisał: > Aaa, juz rozumiem czemu nie piszesz po homosowiecku. Tu nie mają wszystkich > bukw na składzie. A w transkrypcji na nasze owo > ... verum nil securius est malo poeta > by wygladało jakoś tak: > ...niet nikogo nagleje bezdarnogo poeta (nie ma zuchwalca nad poetę bez talentu > ) > a to juz nie to samo... > Zupełnie nie to samo! > Niestety, z przyczyn technicznych żart się nie udał. Ale pytania pozostają. Życie, każdego z nas, jest pytaniem o jego sens. Głupie, ale za to własne. "Węzykiem, wężykiem!" :) Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Brevis esse laboro, obscurus fio. 22.01.05, 10:26 Mój drogi marynacie, słodki buraku warszawski! Domyślam się ,że nie Rzym jest Twoją duchową Ojczyzną. Przejdźmy jednak do rzeczy, ponieważ czasu mam niewiele.Wyjeżdżam w południe, a jeszcze nie jestem spakowany. Sprostuje tylko, że cytowałem nie za Monteskiuszem, ale za francuskim Talesem, którego ostatnio biorę do ręki coraz częściej.Czytając rozdział o "Zarozumiałości" natknąłem się na tę myśl, a ponieważ wydało mi się ,że nadzwyczaj trafnie oddaje ona moją i Twoją skromność,więc użyłem jej w tytule postu. "Ale nie ma niczego bardziej ufnego w siebie niż lichy poeta." Prawda ,że niewiele przesadziłem? "No, ale wracajmy do naszych baranów." Piszesz,marynacie, co następuje: "A prośbę o to, żebyś napisał sam ze siebie coś mądrego - choćby w sprawach > teczkologicznych - podtrzymuję! > Twoja prośba została zanotowana w kajeciku, będzie rozważona w najbliższym czasie, a o odpowiedzi zostaniesz poinformowany w ...odpowiednim czasie, po moim powrocie do zakonnej celi. ;) A na razie czytaj, co na interesujący Cię temat napisała Jadzia Staniszkis i Andrej Dugin.Zaglądaj także do udostępnionych nam materiałów IPN-u. Cała operacja transformacji ustrojowej bloku radzieckiego była wielce złożona, trwała latami, a w Polsce, przebiegała w sposób odpowiadający naszej mentalności.Jednym słowem koronkowa robota, szkoda tylko ,że według planów opracowanych przez cudzoziemców. Pamiętam, pamiętam, jak mnie strofowałeś za spoufalanie się z Panią Profesor i nierozumne potrząsanie mózgiem Putina. :( Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Madrze, czasem głupio znaczy, tani Marynacie 13.02.05, 14:51 Robisz "postępy".Przystosowujesz się - słodki buraku warszawski - do kolejnej zmiany pogladów, bo ZARABIAĆ pragniesz i "wiecej nic" Czekam na ewolucyjną zmianę poglądu w sprawie Płk.Kuklińskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Grzech pychy 19.01.05, 21:08 Grzech pychy 14 czerwca 2000 r. sędzia Sądu Lustracyjnego Rafał Kaniok odczytał wyrok w sprawie Roberta Mroziewicza. Niezawisły sąd uznał, że Mroziewicz jest kłamcą lustracyjnym, bowiem w latach 1977-1985 był tajnym i świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Wspomniany sędzia podał też pewne szczegóły: były wiceminister MON co najmniej 26 razy spotkał się z oficerem prowadzącym, przekazywał mu ustnie i pisemnie informacje, między innymi o demokratycznej opozycji. Wprawdzie wyrok ten nie jest jeszcze prawomocny, ale wydaje mi się, że skoro w teczce Mroziewicza zachowały się takie dokumenty, o jakich wspomniał sędzia Kaniok, to na zmianę wyroku raczej nie ma co liczyć. Krótko mówiąc: wszystko wskazuje na to, że Mroziewicz był komunistycznym agentem i, pełniąc ważne funkcje państwowe, stanowił poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Okazało się również, że Nizieński nie jest żadnym szaleńcem, a lustracja działa całkiem sprawnie i przynosi konkretne efekty. Przypomnijmy: kilka miesięcy wcześniej, na początku całej tej propagandowej kampanii, Helena Łuczywo twierdziła stanowczo: Mroziewicza znam od lat, razem działaliśmy w opozycji w latach 70. i w podziemiu w latach 80. Na pewno nie był agentem SB. (“GW” 28-29.08.1999 r.) Filozoficznie rzecz ujmując należałoby stwierdzić, że “na pewno”, to po niedzieli jest poniedziałek, a z innymi rzeczami to już różnie w naszym pokręconym świecie bywa. A teraz poważnie, bez cienia sarkazmu – szczerze współczuję Adamowi Michnikowi, Helenie Łuczywo, Ewie Milewicz i na pewno nie chciałbym teraz być na ich miejscu. Ale powinni oni zapamiętać, że nadmierna pycha objawiająca się przekonaniem o własnej nieomylności, jeszcze nie raz może ich zaprowadzić na manowce. Jestem przekonany, że bezceremonialne ataki “Gazety” na lustrację nie ustaną, bowiem przed sądem ma stanąć kolejny kolega Adama Michnika z podziemia - Maciej Kozłowski. Następny będzie człowiek, z którym naczelny “Wyborczej” wiąże wielkie nadzieje polityczne - Włodzimierz Cimoszewicz. Nie wierzę, by teraz, po wyroku w sprawie Mroziewicza dziennikarze ”Gazety” uderzyli się w pierś i przeprosili swoich czytelników za to, że posługując się nieprawdą i pomówieniami, stworzyli obraz lustracji, który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Nie wierzę, by przeprosili Rzecznika Interesu Publicznego za kampanię oszczerstw i insynuacji. Nie wierzę też, by spróbowali zbilansować straty, jakie przyniosła Polsce ich histeryczna kampania. A szkody są naprawdę wielkie i, jak sądzę, niepowetowane: wielu tysiącom ludzi “Gazeta” wmówiła, że żyją w państwie bezprawia, gdzie życie polityczne przypomina dintojrę (termin prof. W. Osiatyńskiego) w pijackiej melinie. (Skróconą wersję artykułu autor opublikował w “Życiu” nr 159 z 10.07.2000 r.) Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Szaletowa publicystyka 19.01.05, 21:10 Szkalujcie śmiało Ta “szaletowa publicystyka” od początku wzbudzała niesmak i protesty znanych polityków, publicystów i dziennikarzy. W pierwszych dniach stycznia 2000 r. około trzydziestu z nich wystosowało list otwarty do Marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego prosząc o podjęcie kroków w celu przerwania histerycznej kampanii poprzez... zlustrowanie dziennikarzy. Widać mieli poważne wątpliwości, czy aby na pewno brutalne ataki “niektórych tytułów” na lustrację są skutkiem ich troski o dobro publiczne, czy może strachu o własną skórę. Propozycja lustracji mediów została wyśmiana na łamach “Gazety” jako naiwna: uważamy, że każdy pisać może, bo tylko wtedy debata publiczna ma sens. (05.01.2000 r.) Można się spierać, czy cytowane wyżej publikacje noszą znamiona publicznej debaty, czy może termin ów jest w tym wypadku grubą przesadą. Jednak poza dyskusją pozostaje fakt, że krytyczne głosy środowiska dziennikarskiego - a nawet części zdegustowanych czytelników “Gazety” - nie przeszły całkowicie bez echa. W “Wyborczej” stonowano ostrość komentarzy, zredukowano liczbę agresywnych ataków, zastępując je czymś w rodzaju dyskusji. “Czymś w rodzaju”, bo szczegółowe zestawienie tekstów, które się wówczas w “Gazecie” ukazały, nieuchronnie doprowadza do wniosku, że redakcji bynajmniej nie chodziło o jakąkolwiek rzeczywistą wymianę poglądów, tylko o to, by za pomocą zgrabnej sztuczki socjotechnicznej wtłoczyć w czytelników kolejną porcję nachalnej propagandy. Tak się bowiem składa, że niemal wszyscy autorzy - poza puszczonym “dla ozdoby” Stefanem Niesiołowskim – raczej, lub w sposób bardziej zdecydowany, dystansowali się od lustracji. A wartość merytoryczna tych publikacji? Najbardziej rzeczowo i konkretnie – bo z innymi było już gorzej - wyłożył swoje racje prof. Wiktor Osiatyński, prawnik i konstytucjonalista, który zajął się przede wszystkim samą ideą lustracji oraz uwarunkowaniami prawnymi jej wykonania. W jednym z fragmentów rzeczony naukowiec napisał: Władzę rzecznika zwiększa fakt, że ustawowe określenie współpracy nie definiuje, co jest “świadomą i tajną współpracą”. Na gruncie tego określenia rzecznik może oskarżyć o współpracę kogoś, kto spotkał się raz czy kilka razy z oficerem SB, ale nie podpisał zobowiązania do współpracy, nie donosił, nie sporządzał meldunków i raportów, nie brał pieniędzy ani nagród (“ GW” 05.04.1999 r.) Komentując krótko: kulą w płot. Otóż wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 10 listopada 1998 roku dokonał precyzyjnej interpretacji ustawy lustracyjnej i stworzył rozbudowaną definicję “ świadomej i tajnej współpracy”. Definicja określa, że musi ona przynosić SB konkretne zyski operacyjne, że za współpracę nie może być uznawanie jedynie podpisanie deklaracji woli, lecz muszą za nią pójść konkretne kroki w celu jej urzeczywistnienia itd. Utytułowany prawnik, komentując przepisy ustawy lustracyjnej, powinien to wiedzieć. Nic to jednak przy niektórych propozycjach zawartych w artykule prof. Osiatyńskiego: Ze względu na brak zaufania do archiwów MSW należałoby również stworzyć procedurę sprostowania akt. Każdy obywatel miałby prawo zwrócić się do MSW z zapytaniem, czy i w jakim charakterze figuruje w aktach. Gdyby znajdował się na liście tajnych współpracowników, zostałby powiadomiony o procedurze sprostowania akt, z możliwością zwrócenia się do sądu. I w tej procedurze organy państwa nie spełniałyby roli oskarżycieli, lecz ułatwiałyby obywatelom obronę przed machinacjami dawnych służb specjalnych. Czyli mniej więcej tak: domniemani agenci SB, wszyscy oczywiście – tak jak Mroziewicz - “zaskoczeni” i “zdziwieni”, że ktoś się ośmielił wpisać ich na listę “kapusiów”, idą sobie do archiwum UOP i, przy pomocy Rzecznika Interesu Publicznego, wsadzają w swoje akta malutkie karteczki z napisem: to wszystko jest machinacja dawnych służb specjalnych. Pomysły tego rodzaju zasługują tylko na jedno określenie: horrendalna bzdura. Czy przeciętny czytelnik może sprawdzić wiarygodność informacji podawanych w “Wyborczej” na temat lustracji? Czy będzie w stanie zorientować się, że większość sensacji na temat Nizieńskiego najlepiej określa maksyma audacter culminare, semper aliquid haeret (“szkalujcie śmiało, zawsze coś przylgnie”)? Czy tak zwany statystyczny Polak będzie na tyle dobrze znał prawo, by stwierdzić, że prof. Osiatyński wypowiada się na temat lustracji w sposób niekompetentny i śmieszny? Czy zauważy, że politycy - jak Mirosław Czech – atakując lustrację, w ogóle nie wiedzą o co chodzi, bowiem horyzont intelektualny mają zwykle przesłonięty “Gazetami”? Raczej nie i coś mi się wydaje, że właśnie o to chodzi. Po kilku miesiącach takiej kampanii większość czytelników “Wyborczej” będzie pamiętać jedynie tytuły: “Po co nam lustracja” (Wiktor Osiatyński), “Wystarczy pomówienie” (Mirosław Czech), “Przed sądem kapturowym” (Ernest Skalski). I oczywiście będą przeciwni całej tej “lustracyjnej farsie”. No bo skoro w trosce o to, by ich nikt nie zgilotynował, lustrację krytykują nawet takie autorytety... Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Nieznana twarz Kuronia! 19.01.05, 21:12 Koleżeńska lojalność Kiedy wybuchła sprawa Mroziewicza pewien dziennikarz pokazał mi książkę Jacka Kuronia, w której ten opisał swój udział w nocnym odwołaniu rządu Jana Olszewskiego. Wyjaśniając, co nim kierowało, Kuroń stwierdził, że nie mógł Olszewskiemu podarować umieszczenia na liście domniemanych agentów SB “Grażynki” (Grażyny Staniszewskiej). Mój rozmówca skomentował: Zobacz, ludzie z mentalnością Kuronia z powodu koleżanki nawet rząd obalą. Myślisz, że teraz popuszczą lustracji? Do jego opinii odniosłem się sceptycznie. Uważałem, że sprawa Roberta Mroziewicza jest na tyle poważna, że wszyscy zainteresowani dobrem kraju i jawnością życia publicznego zostawią sprawę w spokoju i poczekają, co orzeknie niezawisły sąd. Myliłem się. Na początek “Gazeta” opublikowała oświadczenie byłych dziennikarzy podziemnej “Krytyki”, którzy w pełni solidaryzowali się z Mroziewiczem, nazywając wniosek w jego sprawie domniemaniami opartymi na manipulacjach komunistycznych służb specjalnych. Zastanawiałem się wtedy skąd mają taką pewność, bo przecież wniosek Rzecznika Interesu Publicznego był tajny i z pewnością nie mogli znać jego treści. Kolejne publikacje “Gazety” były już znacznie mniej stonowane. Jacek Kuroń uznał, że samo skierowanie wniosku o zlustrowanie Mroziewicza jest już skandalem: Robert jest moim przyjacielem, nie pierwszym, który padł ofiarą ubeckiej intrygi. Od bardzo młodych lat uczestniczył w walce o prawa człowieka, nie dziwi więc, że sam po raz kolejny został tych praw pozbawiony przez ludzi wysługujących się ubeckiej prowokacji (...) Ile trzeba kompromitacji, żebyśmy podjęli działania dla zmazania hańby tej ustawy? (“GW” 30.08.99 r.) Choć większość słów i czynów autora wspomnianych słów zwykle traktuję z należytą powagą, to jednak tym razem Jacek Kuroń chyba trochę przesadził: czy pełnienie normalnych obowiązków ustawowych przez urzędnika państwowego można nazwać pozbawieniem praw człowieka i skandalem? Czy przeprowadzanie lustracji godzącej tylko i wyłącznie w funkcjonariuszy i agentów służb specjalnych PRL zasługuje na miano wysługiwania się ubeckiej prowokacji? A tak w ogóle przypominam, że “od bardzo młodych lat” to Mroziewicz był aktywistą PZPR i komunistycznym harcerzem w drużynie Jacka Kuronia, a nie bojownikiem o prawa człowieka. Czy przystoi – co prawda “czerwonemu” ale zawsze - harcerzowi tak brzydko kłamać? Równie rzetelne były kolejne publikacje “Wyborczej”: opisując zasady i praktykę lustracji bezceremonialnie przekręcano fakty, operowano kłamstwem i insynuacjami. W marcu tego roku ukazał się tekst Ewy Milewicz, która komentując orzeczenia sądu lustracyjnego uniewinniające od zarzutu współpracy z SB m.in. Jerzego Osiatyńskiego i Bohdana Pilarskiego napisała: No i co - powiedzą fanatycy takiej lustracji – Macierewicz, Nizieński i Kauba oskarżyli, ale sąd oczyścił. (“GW” 10.03.2000 r.) Problem w tym, że zarówno Osiatyński, jak i Pilarski sami zwrócili się do Sądu Lustracyjnego o oczyszczenie z zarzutów współpracy. Rzecznik Interesu Publicznego nigdy ich o nic nie oskarżył. Mało tego: po lekturze materiałów SB Nizieński jednoznacznie poparł wnioski obydwu wspomnianych osób twierdząc, że wszelkie stawiane im zarzuty były bezpodstawne. Cytowany artykuł Ewa Milewicz zatytułowała “Zaszczyt oplucia”. Termin ten miał być, jak sądzę, komentarzem do działalności sędziego Nizieńskiego a nie efektem głębokiej refleksji autorki na temat charakteru własnego piśmiennictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Niezieński-komunistyczny sługus ! 19.01.05, 21:14 Komunistyczny sługus Zresztą Nizieńskiemu nie oszczędzono niczego. Urząd, którym kieruje, ograniczony przez tzw. ustawę lustracyjną w zasadzie do grzecznego podawania dokumentów sądowi, opisywano jako skrzyżowanie inkwizycji i czerezwyczajki, która będzie szpiegować i sprawdzać moralność wszystkich Polaków. Marek Beylin uznał lustrację za rewolucyjne bezprawie, w którym obywateli dzieli się na dwie części i połowę morduje w imię niepoczytalnego szaleństwa. Dostrzega jednak pewną subtelną różnicę: w naszych pokojowych czasach gilotynę zastąpiliśmy piętnem hańby (02.09.1999 r.) W publikacjach “Gazety” Nizieński urósł do rozmiarów straszliwego monstrum, obsesyjnego maniaka, który biega z brzytwą w ręku złakniony krwi bohaterskich opozycjonistów. Jak nic nie znajduje “na człowieka”, to szuka byłych SB-ów, żeby wspólnie z nimi coś tam w kącie wykombinować. Ale to i tak była tylko przygrywka, bowiem kilka miesięcy później “Wyborcza” wpadła na pomysł, przy którym dzieła Orwella i Kawki wyglądają jak igraszka prowincjonalnych pismaków. Otóż okazało się, że Nizieński, człowiek o nieposzlakowanej opinii, który tuż po wojnie był członkiem antykomunistycznego podziemia, któremu ojca, oficera WIN, zamordowało UB, człowiek, który w 1980 r. zakładał “Solidarność” w wymiarze sprawiedliwości, był nie mniej nie więcej tylko... komunistycznym sługusem. Pierwszy bodaj uderzył w te tony Adam Michnik, który 23 grudnia 1999 r. napisał w “Gazecie”, że dzisiejsi oskarżyciele lustracyjni w czasach PRL wiernie służyli komunistycznemu aparatowi. Ewa Milewicz w ogóle nie bawiła się w gładkie subtelności i określiła Nizieńskiego wprost, po imieniu: polityczny sojusznik UB i SB. (“GW” 10.03.2000 r.) Wedle tekstu Stanisława Podemskiego rzecznik był w przeszłości żołnierzem partyjnej ideologii i niemal prawą ręką KC PZPR: była wielka różnica pomiędzy szeregowym sędzią w Limanowej (...) a wizytatorem Ministerstwa Sprawiedliwości [Nizieńskim], baczącym czujnie, by sądy przestrzegały polityki rządzącej partii (...) Władze nie straciły wypracowanego przez lata zaufania do p. Nizieńskiego mimo jego rocznego flirtu z “Solidarnością”. (...) Bogusław Nizieński jest na pewno człowiekiem szczerze oddanym swym kolejnym urzędom, ale jednocześnie strasznym. (”GW”, 03.03.2000 r.) Ernest Skalski napisał subtelnie, że w czasach PRL, kiedy Mroziewicz walczył z ustrojem, to rola Nizińskiego była co najmniej dwuznaczna. (“GW” 01.02.2000 r.) W opublikowanym nieco później artykule Andrzeja Szczypiorskiego można było już wyczytać, że to nie Kiszczak i nie Jaruzelski bronili pryncypialnych zasad ustrojowych PRL: na straży tego [“ludowo-demokratycznego& #8221; – przyp. B.D.] majątku stały stosowne organa, ofiarna Milicja Obywatelska, dziarskie ZOMO, panowie prokuratorzy, a na samym szczycie tej piramidy naszej ludowej sprawiedliwości zasiadał zawsze gotowy wyrokować i ścigać zło niezrównanie apolityczny sędzia Nizieński. (“GW” 03.01.2000) Wszystkie cytowane wyżej artykuły czytałem z obrzydzeniem, bo nie lubię niesmacznych insynuacji. Ale dwa ostatnie świętego wyprowadziłyby z równowagi. Otóż napisali je towarzysze, którzy dla Wydziału Ideologicznego PZPZR sami mają bardzo konkretne – a nie insynuowane - zasługi. Kiedy więc dokonuje się jakiś rozliczeń za działalność na rzecz komunizmu, akurat oni, zachowując resztki zwyczajnego wstydu, powinni byli usiąść w ostatnim rzędzie i siedzieć tam cichuteńko, możliwie jak najciszej... Jednak najbardziej z całej tej kampanii utkwił mi w pamięci tekst Antoniego Pawlaka pod tytułem “Powrót kapitana Żbika”. Autor, porównując tam rzecznika do znanego bohatera milicyjnych komiksów, opisał dylematy, jakie miały nawiedzać Nizieńskiego w czasach PRL: [Nizieński] rozważa: a może rzucić to wszystko w diabły, cisnąć w kąt togę, łańcuch z oskalpowanym orłem powiesić na krześle, wyjść na ulicę i zdecydowanie przeciwstawić się znienawidzonej władzy komunistycznej. Na przykład pójść na krakowski dworzec i tam, w szalecie publicznym napisać: “Generał Franco wam pokaże!” (GW 8-9.01.2000 r.). I w tym momencie żałowałem, że kupiłem “Wyborczą”, bo mogłem przecież “Nie”. Tam i poziom wyższy, i dowcip celniejszy, i ładniejsze kolorowe obrazki. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Jedyni sprawiedliwi i listy lokatorów 19.01.05, 21:16 Bolesław Dobrowolski JEDYNI SPRAWIEDLIWI W sierpniu 1999 roku na łamach kilku dzienników pojawiły się notatki o wszczęciu postępowania lustracyjnego wobec Roberta Mroziewicza. Informacja ta wywołała prawdziwą burzę, bowiem Mroziewicz, ówczesny wiceminister obrony narodowej desygnowany na to stanowisko przez Unię Wolności, z pewnością nie należy do trzeciego garnituru polityków III Rzeczypospolitej. Kariera Mroziewicza przebiegała w sposób klasyczny dla wielu liderów UW: do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wstąpił jeszcze na studiach w Instytucie Historii Uniwersytetu Warszawskiego, tam też działał w drużynie komunistycznych harcerzy (tzw. “walterowców”) kierowanej przez Jacka Kuronia. Potem pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych i pisał doktorat w Polskiej Akademii Nauk. W 1978 roku wystąpił z PZPR i rozpoczął współpracę z Komitetem Obrony Robotników (KOR); w latach 80. był zastępcą redaktora naczelnego podziemnej “Krytyki”, skupiającej wielu obecnych dziennikarzy “Gazety Wyborczej”. Po upadku PRL Mroziewicz rozpoczął pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i przez pewien czas był nawet przedstawicielem Polski przy ONZ. Potem w latach 1992-1997 pełnił funkcję wiceministra spraw zagranicznych a w rządzie Jerzego Buzka, jako wiceminister obrony narodowej, odpowiadał za integrację Polski z NATO. Kiedy Rzecznik Interesu Publicznego sędzia Bogusław Nizieński skierował do Sądu Lustracyjnego wniosek w sprawie Mroziewicza, powaga sytuacji kazała spokojnie poczekać na wyjaśnienie sprawy przed niezawisłym sądem. I to możliwie jak najciszej; tak, by jak najmniej ucierpiał autorytet Polski w oczach naszych sojuszników z NATO. To się jednak nie udało. W związku z wnioskiem Nizieńskiego do niezwykle ostrej kampanii przeciwko lustracji przystąpili koledzy i koleżanki Mroziewicza z dawnej opozycji, skupieni obecnie w “Gazecie Wyborczej”. Więzi koleżeńskie okazały się silniejsze niż wiara w procedury prawa i niezawisłość sędziowską. Ważniejsze niż autorytet państwa, bezpieczeństwo narodowe i wszystkie inne argumenty razem wzięte. Listy lokatorów Fakt, że dziennikarze “Gazety” są przeciwni próbom jednoznacznego odcięcia się od spuścizny PRL, nikogo już chyba nie dziwi. Do ludzi, których Mieczysław Rakowski miał w 1989 roku nazwać “niekochanymi dziećmi partii” - ze względu na ich własne związki z komunizmem – argumenty o konieczności rozliczenia minionej epoki nigdy nie docierały. Również w kwestii jawności życia publicznego i odsunięcia od ważnych funkcji publicznych byłych agentów bezpieki często prezentowali oni daleko idący dystans lub wręcz niechęć. Stanowisko to zostało dobitnie ukazane jeszcze w listopadzie 1998 r., a więc niejako na inaugurację działania Rzecznika Interesu Publicznego. Wówczas to, w świątecznym wydaniu “Gazety” ukazał się duży tekst Pawła Smoleńskiego, który powstał rzekomo na podstawie jego rozmowy z oficerem SB. Piszę “rzekomo”, bowiem w oficjalną wersję powstania artykułu jakoś nie chce mi się wierzyć: oto jakiś wysoki pułkownik bezpieki - dziś rozsądny i odpowiedzialny obywatel III Rzeczypospolitej - szuka dziennikarza i w poczuciu odpowiedzialności za losy państwa i narodu przestrzega go przed nadchodząca apokalipsą: Niech Pan mi powie, po co wam (...) ta puszka z Pandorą. Nie wie Pan? Ja też nie wiem, ale coś chodzi mi po głowie. Ludzie, którzy chcą lustracji, mają głębokie przekonanie, że kiedy zajrzą do papierów, będą szczęśliwsi, bo prawda, a szukają prawdy, ma ich uszczęśliwić. Nie będą. (“GW” 14-15.11.98 r.) Artykuł Smoleńskiego zdradzał niektóre tajniki działania służb specjalnych PRL i podawał konkretne przykłady ludzi uwikłanych w kontakty z bezpieką, ostrzegając przed zagrożeniem, jakie niesie ze sobą lustracja. Głównym motywem tekstu była teza, że dokumenty Służby Bezpieczeństwa są niewiarygodne, bowiem jej funkcjonariusze masowo produkowali “fałszywki” i wciągali do ewidencji fikcyjnych agentów, których nazwiska wybierali z grona osób starających się o paszport lub nawet... spisywali z list lokatorów. Nie wiem skąd Paweł Smoleński czerpał wiedzę wykorzystaną w artykule. Coś mi chodzi po głowie, że dokładne informacje o działaniach SB mógł otrzymać od swojego naczelnego, Adama Michnika, który jeszcze za czasów gen. Kiszczaka, pomiędzy marcem a czerwcem 1990 roku, prawem kaduka hulał w archiwach bezpieki. Jedno wiem na pewno: podobnych bzdur, jakie podał w swoim artykule Smoleński, m.in. o spisywaniu agentów z list lokatorów, nie mógł mu podać żaden pułkownik Służby Bezpieczeństwa. Mniejsza jednak o treść publikacji; ta miała, jak sądzę, znaczenie zupełnie drugoplanowe. Dużo ważniejsza była socjotechnika: autor artykułu wyraźnie usiłował zniechęcić nas do idei lustracji, odwołując się do głęboko osobistych emocji. Chciał wywołać strach i za pomocą naszego własnego strachu przekonać, że lustracja niesie olbrzymie zagrożenie. No bo kto z nas nie starał się kiedyś o paszport? Kto nie figurował na liście lokatorów? “I ty zostaniesz konfidentem” – głosił wielki tytuł artykułu i pewnie u wielu czytelników wzbudził obawy i wątpliwości. Jednak tekst Smoleńskiego był tylko łagodnym preludium kampanii, która rozpoczęła się po wszczęciu postępowania lustracyjnego wobec Roberta Mroziewicza, bowiem wniosek ten dziennikarze “Wyborczej” odebrali bardzo osobiście, niemal jak policzek. I nawet im się nie dziwię: to przecież działalność w opozycji (razem z Mroziewiczem) jest dla ludzi “Gazety” najważniejszą legitymacją do zabierania głosu w sprawach publicznych. Na micie nieugiętych opozycjonistów w ciągu dziesięciu lat zbudowali prawdziwą potęgę na rynku mediów; wykreowali się na nieomylnych herosów, którzy ganią polityków, pouczają sądy, odwołują i zawieszają ministrów, decydują o politycznych gustach poważnej części polskiej inteligencji. A tu taki klops: nie dość, że wyrosła jakaś konkurencja, która odbiera część monopolu na wiedzę, kto jest dobry a kto zły, to jeszcze w bezczelny sposób dobiera się do kogoś z “naszych”. Ktoś gotów pomyśleć, że byli opozycjoniści z KOR-u czy redakcji “Krytyki” wcale nie byli tacy nieugięci, nie są żadnymi herosami, tylko zwyczajnymi ludźmi, wśród których - normalnie, jak to w życiu bywa - mogli się znaleźć agenci. Poprzednie teksty tego samego autora. Odpowiedz Link Zgłoś
lisekrudy Jeden z wielu argumentow w tej dyskusji 21.01.05, 00:58 W najnowszym Tygodniku Powszechnym jest artykul Wojciecha Peciaka poswiecony sprawie tzw. "teczek". Znalazlem tam cytat, ktory warto rozwazyc, dyskutujac w tym watku. Az dziw, ze TP cos takiego zamiescil, bo to moim zdaniem argument zupelnie przeciwny stanowisku zamowanemu np. przez p. Kozlowskiego. Pozwole sobie przytoczyc: Zapewne tajni współpracownicy nie będą dobrowolnie opowiadać o swej przeszłości. Większość z nich nie ujawni się sama. A gdy zostaną ujawnieni, zapewne usłyszymy od nich stereotypowe zdanie: że nikomu przecież nie zaszkodzili. Co będzie oczywiście bzdurą, bo szkodzili, przy czym “szkoda”, zło - tak to tłumaczyła Ursula Plog - nie polega tylko na tym, że jeśli donieśli na kogoś, to ten ktoś mógł pójść do więzienia. Plog: “Jeżeli kogoś zdradzam, to nawet jeśli zdrada jest niewielka, wyrządzam drugiemu krzywdę. Wyrządzam krzywdę relacji pomiędzy mną a drugim człowiekiem. Zaufanie - zaufanie międzyludzkie jako wartość społeczna - jest absolutnie podstawowym instrumentem współżycia między ludźmi, nie tylko w rodzinie, nie tylko wśród przyjaciół, ale także w społeczeństwie i państwie. Zdradzając, współpracownicy bezpieki niszczyli zaufanie”. Zrodlo: tygodnik.onet.pl/1212067,5,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś
pies.pluto Przypadkowy dobór cytatów 21.01.05, 12:49 leszek .sopot (chyba 6.01.05)"Czy nie moglbys sie zastanowic dlaczego dzis wszyscy skupiaja sie na krytyce rzadu z lat 1989-90 a nie zmarnowanych lat 1991-1993 - to wtedy bylo mozliwe wymiatanie i odganianie scierka wszelkich brudow. Niestety wtedy na fali hasel przypsieszenia i innych Bielecki rzucil haslo by sie bogacic, by prywatyzowac, oskarzyl rzad Mazowieckiego i Balcerowicza za zbyt wolne zmiany. Z tego to tez okresu pochodzi teza, ze niestety byc moze najpierw trzeba ukrasc pierwszy milion dolarow by moc prowadzic prawdziwa dzialalnosc w gospodarce." a tu www.bezcenzury.net/index2.htm wywiad z Anrdzejem Czyżewskim z 10.10.2004 "O Andrzeju Czyżewskim, byłym prokuratorze, ściganym listem gończym , zrobiło się głośno przy okazji sejmowego śledztwa w sprawie PKN Orlen. Śledczy tandem Wasserman-Giertych wkrótce pojedzie do Niemiec, aby przesłuchać Czyżewskiego na okoliczność afery paliwowej (nb. do dziś ten tandem nie dojechał): "Jeśli ktoś nadal uważa, że rok 1989 rok przełomu był wynikiem rozmów w Magdalence, to znaczy, że nie rozumie zjawiska. Rok 89 wyszedł po prostu z kart. I już wtedy zorientowano się, że elementem niezwykle sprzyjającym takim inwestycjom jest posiadanie własnej partii politycznej. Przystąpiono do zakładania, a nie kupowania partii. Partie kupowane są zbyt drogie, ponieważ skorumpowany polityk, poseł bez przerwy chce być korumpowany, przyzwyczaja się do tej roli i sprawia mu to olbrzymią przyjemność. Natomiast partia założona od podstaw jest korumpowana tylko raz – na początku. To są ludzie na etatach. (...) W Polsce też praktykowano taką „demokrację sterowaną” i w moim przekonaniu , a mogę też się powołać na osobę, która była w kierownictwie pewnej partii, polski Kongres Liberalno-Demokratyczny był taką partią. Od samego początku mafia wyłoniła z siebie partię polityczną, uważając że w ten sposób uzyska warunki do ujawnienia pieniędzy które posiada, sił, kontaktów w społeczeństwie itd. Anegdotyczna jest już historia premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, który wizytował zachodnią granicę, a w tym czasie przerzucano co trzeba. Sprawa jest znana i żyją jeszcze ludzie, którzy brali w tym udział. Pojawia się pytanie: skąd oni są tacy sprawni? Skąd pieniądze, skąd wpływy w administracji, a przede wszystkim – skąd taka dyscyplina? Bo w tych wszystkich działaniach istotny jest element dyscypliny. Oni działają jakby byli wciąż w szeregach wojska, jak zespoły specjalne z okresu stanu wojennego. Bo są to agenci służb bezpieczeństwa i Wojskowych Służb Informacyjnych, ..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka Pani Basiu, czy Pani żyje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 21:28 Odpowiedz Link Zgłoś
lisekrudy Pani Basiu, pani Kataryno - co Panie na to? 22.01.05, 22:57 Przypuszczam, ze to Panie zainteresuje: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19723953&a=19751915 Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Historii dla doroslych ciąg dalszy ... 04.03.05, 12:42 czyli ... Paweł Machcewicz, szef pionu badawczo-edukacyjnego IPN wypowiada się na temat odzewu jaki wywołał artykuł z pierwszego postu w tym wątku. www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050304/publicystyka/publicystyka_a_1.html Fragment: "Historiografia kombatancka Trudno więc uznać zasadność apeli zgłaszanych z różnych stron (m.in. niektórych przywódców pierwszej "Solidarności", czy dziennikarzy "Gazety Wyborczej" zaangażowanych w działalność podziemną) - o nieuleganie przez historyków, a zwłaszcza przez IPN, ubeckiej wizji historii, która miałaby przekreślać heroiczny wymiar "Solidarności" i opozycji. Takie niebezpieczeństwo bynajmniej nie musi wynikać z ujawnienia esbeckich teczek, których i tak się nie da już zamknąć na cztery spusty. Więcej dla zniszczenia mitu "Solidarności" zrobił Zbigniew Bujak, gdy publicznie za nią przepraszał i wystawiał na licytację swoją związkową legitymację. A także ci, którzy na początku lat dziewięćdziesiątych bezpardonowo atakowali Lecha Wałęsę, nie przebierając specjalnie w argumentach, niezbyt zważając na jego historyczne zasługi. Dopiero teraz nadchodzi czas jego rehabilitacji - trudno się oprzeć wrażeniu, że głównie ze względu na konflikt Lecha Wałęsy z Radiem Maryja, a nie na heroiczną, WZZ-owską czy solidarnościową jego kartę. Przypomnijmy, że kilka lat temu, gdy ujawniono prawdę o mordzie w Jedwabnem, wiele środowisk - głównie tzw. prawicy narodowej - grzmiało, że zajmowanie się tą sprawą godzi w honor Polaków, pokazuje nas głównie jako naród szmalcowników i morderców Żydów, przesłania heroizm i cierpienia Polaków pod okupacją, godzi w historyczny fenomen Polskiego Państwa Podziemnego. Wtedy takie głosy były stanowczo odrzucane przez tych samych ludzi i te same środowiska, które teraz wyrażają obawę o zbrukanie heroicznego mitu "Solidarności". Wtedy liczyła się dla nich przede wszystkim prawda, jakakolwiek by ona była. Przyznaję, że tamta postawa była mi znacznie bliższa niż dzisiejsze obawy o czystość obrazu demokratycznej opozycji czy solidarnościowej rewolucji. To oczywiste, że wobec dokumentacji SB należy zachować szczególnie krytyczny dystans i nieufność, że trzeba porównywać ją z innymi rodzajami dokumentów czy relacjami świadków. To abecadło warsztatu historyka. Jeżeli ktoś tego nie robi, jest po prostu marnym historykiem, niezależnie od tego, czy pracuje w IPN, czy w innej instytucji (z dokumentów wytworzonych przez SB na szczęście korzysta coraz więcej badaczy z różnych środowisk), czy jest młody, czy stary. Argument Jana Lityńskiego, że meandrów działalności opozycyjnej w PRL nie zrozumie ktoś, kto nie był w nią po uszy zaangażowany, otwiera drogę do historiografii wyłącznie kombatanckiej. Po co w takim razie w ogóle badacze, skoro wystarczyłoby publikowanie wspomnień wybitnych działaczy? Ale czy w takim razie o polityce PPR i PZPR w latach czterdziestych i pięćdziesiątych mogliby pisać tylko żyjący członkowie władz tych partii (np. od szczebla członka KC), może jeszcze uzupełnieni o absolwentów stalinowskiego Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych? A o złożoności postaw społecznych na terenach wcielonych do Rzeszy, tylko ostatni żyjący jeszcze Polacy, którzy zostali wciągnięci na niemiecką listę narodowościową? A co z czasami zaborów? W ten sposób łatwo dojdziemy do absurdu. Rolą historyka jest właśnie wyjście poza środowiskowe czy biograficzne uwarunkowania, nawet za cenę popełnianych błędów. I za nie właśnie należy krytykować badaczy, także tych z IPN, a nie za to, że korzystają z "nieczystej" dokumentacji wytworzonej przez SB, czy też są "młodzi" (skądinąd wielu z nas jest bardzo zadowolonych, że mimo upływu lat przypina się nam taką etykietkę)." Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Historii dla doroslych ciąg dalszy ... 05.03.05, 15:21 Zgadzam się z głownymi tezami artykulu. Zgadzam się i z oceną postepku Bujaka, chociaż nie jest dla mnie jasne, o jakiej "Solidarnosci" myślał Bujak, tej z 1980 rou, czy też tej, opanowanej w znacznej mierze przez SB, z końca lat osiemdziesiątych. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Historii dla doroslych ciąg dalszy ... 09.08.05, 20:55 no własnie o jakiej "solidarności " myślał Bujak? Wałęsy czy Gwiazdy? Odpowiedz Link Zgłoś