Dodaj do ulubionych

Historia dla doroslych

    • Gość: Leszek Biały Katarynie! może nie znasz tego? IP: *.gdynia.mm.pl 17.01.05, 19:08
      Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej nr 4


      Wersja do wydruku
      w formacie pdf

      1,3 MB
      KALENDARIUM IPN
      Rozmowy Biuletynu:

      „Stół bez kantów. O genezie roku 1989, okrągłym stole i agonii komunizmu” – z
      Antonim Dudkiem, Grzegorzem Sołtysiakiem i Krystyną Trębicką rozmawiają Barbara
      Polak i Jan M. Ruman

      Komentarze historyczne:

      Sławomir Cenckiewicz – „Dość paktów z czerwonymi”

      Paweł Piotrowski – „Przemiany w MSW w latach 1989–1990”

      Dariusz Iwaneczko – „Władza idzie do wyborów”

      Tomasz Chinciński – „Ostatnia akcja SB”

      Prawo i historia:

      Beata Machaj – „Prawo i pięść”

      Dokumenty:

      Antoni Dudek – „Rok 1989 w moskiewskich szyfrogramach”

      Grzegorz Majchrzak – „Towarzysz kac”

      O sąsiadach:

      Łukasz Kamiński – „Sametová revoluce”

      Relacje i wspomnienia:

      Piotr Szubarczyk – „Nie podawać – nie dopuszczać – eliminować”

      Bogusław Kopka – „W słonecznej Kalifornii”

      Konrad Rokicki – „Salon Walendowskich”

      www.ipn.gov.pl/biuletyn4_39.pdf
      • Gość: Stanisław Remuszko Świetne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 21:40
        Ale polecam także ważny (tak sądzę) punkt widzenia:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19160934&a=19544063
        • Gość: Leszek Biały Re: Świetne! IP: *.gdynia.mm.pl 17.01.05, 22:14
          Czytałem. To się wszystko kupy trzyma.
          Tym razem.
          ps
          Droga ordynackich stoi otworem.Czy tak?
        • rolotomasi Re: Świetne! 18.01.05, 02:37
          pozdro dla St.Remuszko :)
          i przypomnienie skąd ono^^>>

          ['4.02.03]
          Z ostatniej chwili>>
          Znany z niekonwencjonalnych zachowań, były redaktor Organu Michnika, Stanisław
          Remuszko dokonał publicznego samowycięcia. Stało się to na środku forum
          Aktualności Gazetty Wybrańczej. Nim interweniowała ochrona portalu, zdążył
          zręcznym ruchem wyciągniętego ostrego narzędzia błyskawicznie pociąć wątki
          tematyczne zawierające opis jego obrazoburczej książki. Książki o kulisach dykta
          -tury Adama zwanego Wymownym, w pewnym środkowoeuropejskim koncernie prasowym.
          Remuszko, w swoim czasie współzałożyciel imperium Adama, po pionierskim okresie
          burz i naparów, dokonał był samowycięcia się ze składu personalnego grupy
          inicjatywnej tuż przed prywatyzacją Gospodarstwa.
          Od owego czasu taką formę autodestrukcji nazywa się potocznie rymuszeniem.
          Niestety, tę formę happeningu- zwracanie(uwagi na się) przez wycinanie- zaczęli
          również stosować ochotniczo-społeczni Admini (OSA) na forum Gazetty. Zdarza im
          się w zapędzie tfurczym wycinać wypowiedzi osób postronnych i niczemu winnych.
          Za co niniejszym, zainteresowanych, nie przeprasza się wcale.
          Jednocześnie demontuje się inseminacje nielicencjonowanych stacji nadawczych,
          że rymuszeń dokonuje się z niskich pobudek komercyjnych, potwierdza to -
          cytowany in extenso- jeden jedyny ocalały z wycinki link o ideowej książce
          reda.Stanisława Rymuszko.
          www.remuszko.pl/gw/
          Podała Lokalna Stacja TiWi w Świeciu nad Wisłą w wiadomościach pokontrolnych
          • maksimum RYCYNA 3 X DZIENNIE I RAZ KULAKIEM W PYSK 18.01.05, 03:17
            homosovieticus napisał:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > (...)Na marginesie mozna jeszcze zauwazyc, ze ujawnienie nazwisk TW bedzie
            > mialo
            > > wplyw jedynie na ksztaltowanie sie sceny politycznej, a nie bedzie mialo
            > > zadnego na uzdrowienie poziomu moralnego w spoleczenstwie. Bo to nie TW
            > > ksztaltuja ta rzeczywistosc, ale politycy, ktorzy swoimi posunieciami
            > potrafili
            > >
            > > juz obrzydzic ludziom instytucje demokratycznego panstwa i siebie samych.
            >
            >
            > Ale na forumie naszym,najczęsciej jednak piszą TW, a nie politycy!
            > A wię to TW, w pewnym sensie, kształtują rzeczywistośc i to nie tylko
            wirtualną
            > .
            >
            > Mozna sie zalozyc, ze TW nie bedzie wsrod zwolennikow Leppera, ze bedzie ich
            malo w LPR (nie bedzie wcale w Mlodziezy Wszechpolskiej) i SLD czy UP. Bowiem ca
            > ly wysilek SB szedl w kierunku inwigialcji tych srodowisk, ktore walczyly i
            > mogly obalic poprzedni ustroj - czyli tych ludzi, ktorych jak sie wydaje
            dzisiejsza
            > > wiekszosc oskarza o obludne moralizatorstwo uprawiane w celu ukrycia jaki
            chs klamstw i falszow.
            >
            > Rozumiem,że już dostrzegłeś, że Ci sami ludzie rzadzili poprzednio co i
            > dzisiaj, poniewąż walczacy nie obalili ustroju społecznego w
            rzeczywistości,
            > jego mentalna podstawa(kłamstwo) pozostało nadal fundamentem, a tylko go w
            > wygodny dla siebie sposób przeformowali i po tej magdalenkowej robocie,
            > zasiedli do konsumcji w nosie mając kaprali i żołnierzy, którzy teraz
            teczkami się nawalać będą.
            > Sprytnie to obmyślono, gdzieś na południu, żeby SLD mogło dupę uratować.

            Dokladnie tak.
          • Gość: Stanisław Remuszko Re: Świetne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 10:21
            Dziękuję i też Pana(ią) pozdrawiam. :-)
            [Dla porządku: moje nazwisko zaczyna się na RE, nie na RY.]
            • rolotomasi Re: Świetne! 18.01.05, 18:15
              Stanisław <<Mów mi>> Tato !
              tym bardziej, że powołałem Cię do nowego życia, takiego,że aż -jak czytam wyżej-
              nawet zaczynają przepraszać za niegdysiejsze niezachowanie! i wariatem nazywanie

              Nieustające>> Najlepszego na Nowej Drodze Życia :)
              [pozostaję przy RY << taka: franca poetica]
    • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 15:01
      IPN nie zlustruje dziennikarzy cieszy się gw. Chyba odetchneła z ulgą-
      publicystyka mogłaby nieco ucierpieć.
      A swoją drogą powszechne dość było, że przyszły agent opuszczał szeregi Partii
      by móc dostać się w struktury opozycji. Nie chcę przez to powiedzieć, że
      wszyscy którym otworzyły się oczęta muszą być zaraz TW, tylko że wśród
      środowiska teczkofobów niemało jest nawróconych i jakoś nie chce mi się
      wierzyć, że wszyscy tak nagle, tak szczerze troszczą się o te tysiące
      nieznanych przecież sobie osób, tak leżą na ich sercach te tysiące dramatow
      mających wkrótce nastąpić.
      I nie bardzo rozumiem, dlaczego różnicowanie agentów na lepszych i gorszych ma
      być argumentem przeciwko lustracji. Ci, których do podjęcia współpracy zmuszono
      groźbą, zastraszeniem, ci którzy robili to wbrew sobie pewnie już dawno
      rozliczyli się przed tymi, na których przyszło im donosić.
      Nie gw jest od rozgrzeszania. Różne były przypadki, ktoś był młody, naiwny,
      przekonany, że nikomu nie szkodzi, komuś potrzebne były pieniądze. To też
      argument a gw się ogranicza tylko do tego jednego o zastraszeniu. Ktoś co
      prawda był tw ale za to w przesympatyczny sposób wyciągał informację-parzył
      świetną kawusię, herbatą z cytrynką raczył. Może jeszcze taki?
      Powinna gw i ten argument wytoczyć, każdy dobry bo widać, że przy okazji
      lustracji cała 15 letnia rehabilitacja prlu może się w gruz obrucić. Wraca już
      dekomunizacja.
      Tow. Janik tak się mniej więcej do tego odniósł "to moja trzecia kadencja, to
      chyba wstarczająca dekomunizacja".
      Ciekawe co chciał przez to powiedzieć? Że ludek jest ogłupiony? Chyba tylko to.
      Jak ktoś jest agentem to wiadomo-kapuś, konfident, szpicel, jednak fakt, że
      ktoś był w PZPR już tak do ludzi nie dociera. Może kiedyś i to ludek będzie w
      stanie pojąć, że za każdym agentem, za każdą pałą zomowca, za każdą wystrzeloną
      kulą i za każdym czołgiem stała Partia. Partia strzelała do robotników w
      grudniu 70-Janikowi to nie przeszkadzało, Partia w stanie wojennym kieruje lufy
      czołgów w naród polski-Janik ciągle w Partii.
      Zresztą wśród partyjnych też pełno było esbeckich kapusiow. Co prawda od roku
      70 wprowadzono zakaz werbunku członków Partii ale informacje esbecja nadal od
      nich pobierała, choć nieoficjalnie. Nie będzie więc towarzyszy w ewidencji TW,
      nie bedzie ich teczek osobowych, jedyna rada to zdekomunizować hołotę.
      • leszek.sopot Re: Historia dla doroslych 18.01.05, 15:49
        Gość portalu: t1s napisał(a):

        > IPN nie zlustruje dziennikarzy cieszy się gw.

        Sekretarzu nie zwrociles chyba uwagi na jeden "drobny" szczegol. Otoz wlasciwie
        w Polsce nie ma czegos takiego jak "dziennikarz". W Polsce za dziennikarza moze
        uwazac sie kazdy kto umie napisac kilka zdan lub w miare niebelkotliwie mowic
        do mikrofonu. Od kilku lat w roznych stowarzyszeniach dziennikarskich pojawiaja
        sie postulaty i projekty by wydawac cos w rodzaju licencji dziennikarskich (na
        wzor np. adwokackich). Nie spotykaja sie one z pozytywnym przyjeciem wsrod
        czesci srodowiska, a tym bardziej wydawcow. Dzis dziennikarzem praktycznie moze
        byc kazdy. Jest to na reke wlascicieli gazet, ktorzy z ludzi tego zawodu, ktory
        byl niegdys powolaniem, zrobili zwyklych pracownikow najemnych. W wielu
        redakcjach dla obciecia kosztow zatrudnia sie nieustannie stazystow, ktorych
        sie po pewnym czasie zwalnia by zatrudnic nowych stazystow. Innym sposobem jest
        tez zmuszanie dziennikarzy do samozatrudnienia - omija sie ZUS.
        Jesli juz to nie dziennikarzy powinno sie lustrowac, ale wlascicieli. To
        zreszta bez sensu, bo ci wlasciciele to glownie siedza dzis za granica, a do
        tego, ze polska prasa nie przeszla w rece spoldzielni dziennikarskich, ale
        w "obce rece" przyczynil sie m.in. Krzysztof Wyszkowski, ktory byl z Tuskiem
        szefem gdanskiego zespolu likwidujacego byly korncern RSW Prasa Ksiazka Ruch. W
        Polskim dziennikarstwie kroluja dzis osoby zatrudnione na bardzo twardych i
        niesprzyjajacych powoloniu dziennikarskiemu umowach - szczegolnie w tzw. prasie
        prowincjonalnej i w tytulach, ktorymi wlascicielami sa zagraniczne koncerny
        medialne.
        Co da lustracja dziennikarzy z takiego Faktu, Superekspresu, Naszego Dziennika
        czy tez jakiegos Glosu Kociewia albo Kartuz? Nie da nic dla poprawienia jakosci
        pracy i poczucia bezpieczenstwa ludzi powaznie traktujacych swoj zawod - tacy
        ludzie sa chyba zreszta teraz czesciej spotykani na obrzezach tego zawodu i
        srodowiska. Ten etos dziennikarstwa popsula tez GW dajac w prezencie swoim
        dziennikarzom od 1000 do 5000 tysiecy akcji (czyli w momencie najwyzszego ich
        kursu od stu do pol miliona zlotych - co i tak bylo mizeria w stosunku do
        wielumilionow akcji przyznanych sobie przez zarzad Agory). Dziennikarze sa
        bardzo slabo oplacani, czesto ich zarobki nie przekraczaja 1500 zl. (dla
        przykladu, znany rysownik Zbigniew Jujka za rysowany "Dzienniczek" w Dzienniku
        Baltyckim" od lat dostaje te same pieniadze - 20 zl).
        Dla tego srodowiska wazniejsze powinno byc domaganie sie tego, by do pracy na
        etacie dziennikarza byly zatrudniane osoby legitymujace sie dziennikarska
        licencja. Tylko to moze wymoc na wydawcach i wlascicielach poszanowanie dla
        ludzi uprawiajacych ten zawod, gdyz nie beda mogli oni szantazowac, ze na
        miejsce dziennikarza moga w kazdej chwili zatrudnic kogokolwiek z ulicy.
        Bzdura jest pisanina, ze lustracja uzdrowi polskie dziennikarstwo, ze ci beda
        pisac uczciwiej i ciekawiej. Ktos kto tak pisze uprawia propagande.


        > A swoją drogą powszechne dość było, że przyszły agent opuszczał szeregi
        Partii
        > by móc dostać się w struktury opozycji.

        Co za bzdura. Skad ty masz, ta powszechna wiedze?


        > Nie chcę przez to powiedzieć, że
        > wszyscy którym otworzyły się oczęta muszą być zaraz TW, tylko że wśród
        > środowiska teczkofobów niemało jest nawróconych i jakoś nie chce mi się
        > wierzyć, że wszyscy tak nagle, tak szczerze troszczą się o te tysiące
        > nieznanych przecież sobie osób, tak leżą na ich sercach te tysiące dramatow
        > mających wkrótce nastąpić.
        > I nie bardzo rozumiem, dlaczego różnicowanie agentów na lepszych i gorszych
        ma być argumentem przeciwko lustracji. Ci, których do podjęcia współpracy
        zmuszono groźbą, zastraszeniem, ci którzy robili to wbrew sobie pewnie już
        dawno rozliczyli się przed tymi, na których przyszło im donosić.


        Czy przyszedl do ciebie jakis agent prosic o rozgrzeszenie? Co za bajki
        wypisujesz? Pisalem juz o moim koledze z NZS, ktory na poczatku stanu wojennego
        uprzedzil nas, ze musial cos podpisac i sie wycofuje z konspiracji i prosil by
        przy nim o pewnych sprawach nie mowic. Zapewne figuruje on teraz w archiwach
        jako TW, ale jak ma udowodnic, ze nim nie byl? Kto uwierzy mi, ze bylem przez
        niego uprzedzony - ja nie mam zadnego dowodu oprocz swej pamieci i nie pisalem
        raportow do podziemne "S" czy czegos innego, ze odbylem taka rozmowe. Dla
        historii pozostal tylko kwit napisany przez funkcjonariusza SB.


        > Nie gw jest od rozgrzeszania. Różne były przypadki, ktoś był młody, naiwny,
        > przekonany, że nikomu nie szkodzi, komuś potrzebne były pieniądze. To też
        > argument a gw się ogranicza tylko do tego jednego o zastraszeniu. Ktoś co
        > prawda był tw ale za to w przesympatyczny sposób wyciągał informację-parzył
        > świetną kawusię, herbatą z cytrynką raczył. Może jeszcze taki?
        > Powinna gw i ten argument wytoczyć, każdy dobry bo widać, że przy okazji
        > lustracji cała 15 letnia rehabilitacja prlu może się w gruz obrucić. Wraca
        już dekomunizacja.

        Co za kolejna bzdura z ta rechabilitacja PRL? Przedziwni sa ludzie, ze moga tak
        niesprawiedliwie pisac o oceniac minione 15-lecie.


        > Jak ktoś jest agentem to wiadomo-kapuś, konfident, szpicel, jednak fakt, że
        > ktoś był w PZPR już tak do ludzi nie dociera. Może kiedyś i to ludek będzie w
        > stanie pojąć, że za każdym agentem, za każdą pałą zomowca, za każdą
        wystrzeloną kulą i za każdym czołgiem stała Partia. Partia strzelała do
        robotników w grudniu 70-Janikowi to nie przeszkadzało, Partia w stanie wojennym
        kieruje lufy czołgów w naród polski-Janik ciągle w Partii.

        Moim zdaniem"ludek" to doskonale wie i pamieta, ale pamiec o tym ma w 4
        literach i chodzi mu o dzien dzisiejszy i dlatego glosuje na taka partie, ktora
        mu najwiecej obiecuje.


        > Zresztą wśród partyjnych też pełno było esbeckich kapusiow. Co prawda od roku
        > 70 wprowadzono zakaz werbunku członków Partii ale informacje esbecja nadal od
        > nich pobierała, choć nieoficjalnie. Nie będzie więc towarzyszy w ewidencji
        TW, nie bedzie ich teczek osobowych, jedyna rada to zdekomunizować hołotę.


        W kazdym zakladzie pracy i na kazdej uczelni kazdy towarzysz POP mial obowiazek
        kontaktowac sie i informowac o wszystkim oficera lacznikowego z SB. To nie byla
        wspolpraca ale czesc ich obowiazkow. Partyjniacy roznie sie z tego wywiazywali
        i o dziwo nie kazdy z nich donosil na swoich kolegow z pracy. Ci co donosili to
        czesciej robili kariery, ci, ktorych moznaby nazwac na wyrost "przyzwoitymi"
        traktowali to po prostu jak przykry obowiazek i poza pogadanka o nastrojach na
        uczelni nic nie donosili. Najgorsi byli tacy, ktorzy mieli kolegow w SB i nie
        tylko traktowali te spotkania jako partyjny obowiazek, ale lubili sie spotykac
        i ukladac plany by zgnebic ludzi myslacych niezaleznie. Do takich ludzi nalezal
        z pewnoscia na UG Aleksander Kwasniewski, ktory jako szef zsypow w 1977 roku
        wspolnie z SB uniemozliwil odbycie podczas Dzni Uczelni happeningu teatralnego
        na dziedzincu UG w Sopocie. Jeszcze w przedzdzien organizator happeningi zostal
        zaproszony do biura SZSP w ktorym byl Kwasniewski i oficer SB. Polecono mu by
        on sam oglosil odwolanie imprezy. Nie zgodzil sie.Tlumaczono mu dalej, ze musi
        to zrobic on, bo zle by wygladalo dla organizacji, gdyby odwolanie imprezy
        wyszlo od rektora a tym bardziej od SZSP - przyjeto by to jako polityczna
        afere. Nie dal sie przekonac. Nastepnego dnia od rana wjechaly na dziedziniec
        koparki, ktore zaczely kopac rowy z powodu "niezbednej" wymiany ror
        wodociagowych...
        • leszek.sopot PS 18.01.05, 15:55
          To odwolanie happeningu mialo oczywiscie zwiazek ze smiercia Staszka Pyjasa.
        • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 17:32
          Ciekawiej pisać mówisz. I ładniej rysować?
          Przecież gdy mowa o lustracji dziennikarzy, nie chodzi o to by przejrzeć
          takich, którzy skrobią notki papowskie czy zajmują się kuchnią. Francuską na
          przkład, czy nawet chińską, choć w Chinach ciągle komuna:)
          Redaktorzy naczelni, którzy najczęściej są także współwłaścicielem spółki
          wydającej tytuł, ich zastępcy, kierownicy działów, etc, etc-ich powinna
          dotyczyć lustracja. Tych, którzy decydują o linii piśmidła.
          Piszesz też;
          "Kto uwierzy mi, ze bylem przez
          > niego uprzedzony - ja nie mam zadnego dowodu oprocz swej pamieci i nie
          pisalem
          > raportow do podziemne "S" czy czegos innego, ze odbylem taka rozmowe. Dla
          > historii pozostal tylko kwit napisany przez funkcjonariusza SB"

          Kataryna niedawno przytoczyła Ci fragment ustawy, sam kwit nie wystarczy by
          uznać za agenta.
          Gdyby nawet listy TW zostały upublicznione, zawsze zostaje droga sądowa.

          Dalej;
          > Moim zdaniem"ludek" to doskonale wie i pamieta, ale pamiec o tym ma w 4
          > literach i chodzi mu o dzien dzisiejszy i dlatego glosuje na taka partie,
          ktora
          >
          > mu najwiecej obiecuje.

          Tu masz dużo racji-pamięta i ma w dupie. Tylko co pamięta? Utrudnienia w
          komunikacji podczas stanu wojennego. Nie ofiary, lecz właśnie to.
          I mimo wszystko zechciej zauważyć, że w miastach gdzie starcia z milicją były
          największe, tam czerwoni wyborów nie wygrywają.

          ps
          Twoje zdziwienie a propos rehabilitacji mógłbym wytłumaczyć sobie tylko tym, że
          gw nie czytujesz.
          Dzięki za ostatni fragment-dobrze dowiedzieć się czegoś nowego o Kwachu.
          • leszek.sopot Re: Historia dla doroslych 18.01.05, 17:48
            Gość portalu: t1s napisał(a):

            > Ciekawiej pisać mówisz. I ładniej rysować?
            > Przecież gdy mowa o lustracji dziennikarzy, nie chodzi o to by przejrzeć
            > takich, którzy skrobią notki papowskie czy zajmują się kuchnią. Francuską na
            > przkład, czy nawet chińską, choć w Chinach ciągle komuna:)

            Nie zrozumialem tego pomyslu tak, ze chodzi o jednych dziennikarzy z
            pominieciem innych. W dodatku w pomysle nie zdefioniowano kto ich zdaniem tym
            dziennikarzem jest a kto nie. W zasadzie jest tylko jednak organizacja
            dziennikarrska, do ktorej moga nalezec tylko dziennikarze - to malo znany i
            chyba umierajacy Syndykat Dziennikarzy.

            > Piszesz też;
            > "Kto uwierzy mi, ze bylem przez
            > > niego uprzedzony - ja nie mam zadnego dowodu oprocz swej pamieci i nie
            > pisalem raportow do podziemne "S" czy czegos innego, ze odbylem taka rozmowe.
            Dla historii pozostal tylko kwit napisany przez funkcjonariusza SB"
            >
            > Kataryna niedawno przytoczyła Ci fragment ustawy, sam kwit nie wystarczy by
            > uznać za agenta.

            Sam kwit wystarczyl by IPN podal Wyszkowskiemu nazwisko Niezabitowskiej.


            > Tu masz dużo racji-pamięta i ma w dupie. Tylko co pamięta? Utrudnienia w
            > komunikacji podczas stanu wojennego. Nie ofiary, lecz właśnie to.
            > I mimo wszystko zechciej zauważyć, że w miastach gdzie starcia z milicją były
            > największe, tam czerwoni wyborów nie wygrywają.

            Tez prawda.


            > ps
            > Twoje zdziwienie a propos rehabilitacji mógłbym wytłumaczyć sobie tylko tym,
            że gw nie czytujesz.

            Czytuje malo, ale mam w swoim archiwum wiele znakomitych tekstow z GW
            opisujacych PRL.
            • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 17:59
              > Sam kwit wystarczyl by IPN podal Wyszkowskiemu nazwisko Niezabitowskiej


              Czy gdyby wcześniej dowiedział się o tym, że coś podpisała od niej samej, czy
              byłaby ta cała afera?
            • kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych 18.01.05, 18:11
              leszek.sopot napisał:

              > Dla historii pozostal tylko kwit napisany przez funkcjonariusza SB"
              > >
              > > Kataryna niedawno przytoczyła Ci fragment ustawy, sam kwit nie wystarczy
              > by
              > > uznać za agenta.
              >
              > Sam kwit wystarczyl by IPN podal Wyszkowskiemu nazwisko Niezabitowskiej.




              Otóż nie wystarczyłby. Z prostego powodu. Gdyby Niezabitowską obciążał tylko
              kwit, "Nowak" nie zaistniałby w teczce Wyszkowskiego, bo niby z jakiej racji?
              • leszek.sopot Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 18:28
                Pozyjemy, zobaczymy. W teczce ponoc znalazlo sie kilka raportow podpisanych
                jedynie przez por. Grzelaka, o ktorym jakos nikt nie pisze ze byl kanalia, ale
                akcentuje sie, ze pisal sumienne i zgodne z najprawdziwsza prawda prawde.
                • kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 18:43
                  leszek.sopot napisał:

                  > Pozyjemy, zobaczymy. W teczce ponoc znalazlo sie kilka raportow podpisanych
                  > jedynie przez por. Grzelaka, o ktorym jakos nikt nie pisze ze byl kanalia,
                  ale
                  > akcentuje sie, ze pisal sumienne i zgodne z najprawdziwsza prawda prawde.



                  Po pierwsze, cytowałam Ci już co Kieres znalazł w teczce (część materiałów jest
                  tajna do dzisiaj). Po drugie, nazwiska odtajnia się gdy IPN ma całkowitą
                  pewnośc, jeśli to kwestionujemy, to kwestionujemy także sens zostawiania
                  decyzji co odtajniać a co nie w gestii IPN (a to własnie postulują przeciwnicy
                  ujawniania w internecie). Po trzecie, gdzie konkretnie akcentuje się, że
                  Grzelak pisał sumiennie i zgodnie z najprawdziwszą prawdą? Po czwarte, to że
                  Grzelak był kanalią nie ulega wątpliwości, podobnie jak to, że kanalią byli
                  jego szefowie, zwani w pewnych kręgach "ludźmi honoru".
                  • leszek.sopot Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 19:17
                    kataryna.kataryna napisała:

                    > leszek.sopot napisał:
                    >
                    > > Pozyjemy, zobaczymy. W teczce ponoc znalazlo sie kilka raportow podpisany
                    > ch
                    > > jedynie przez por. Grzelaka, o ktorym jakos nikt nie pisze ze byl kanalia
                    > ,
                    > ale
                    > > akcentuje sie, ze pisal sumienne i zgodne z najprawdziwsza prawda prawde.
                    >
                    >
                    >
                    > Po pierwsze, cytowałam Ci już co Kieres znalazł w teczce (część materiałów
                    jest tajna do dzisiaj).

                    Czyli to co bylo w Rzepie czy cos wiecej? Skad wiesz, ze cos jest jeszcze
                    tajne - to nowa dla mnie informacja.


                    Po drugie, nazwiska odtajnia się gdy IPN ma całkowitą
                    > pewnośc, jeśli to kwestionujemy, to kwestionujemy także sens zostawiania
                    > decyzji co odtajniać a co nie w gestii IPN (a to własnie postulują
                    przeciwnicy ujawniania w internecie).

                    Przypomnij sobie wyrok NSA w sprawie adwokata z Lofdzi. Tam tez IPN
                    mial "calkowita pewnosc".
                    To nie jest kwestionowanie, ale skoro istnieje mozliwosc (dla niektorych)
                    odwolania i ten z tej drogi korzysta, to wypada powstrzymac sie z osadami do
                    zakonczenia procesu w Sadzie Lustracyjnym.


                    Po trzecie, gdzie konkretnie akcentuje się, że
                    > Grzelak pisał sumiennie i zgodnie z najprawdziwszą prawdą?

                    Czyli kwestionujesz sumiennosc i rzetelnosc raportow SB?


                    Po czwarte, to że
                    > Grzelak był kanalią nie ulega wątpliwości, podobnie jak to, że kanalią byli
                    > jego szefowie, zwani w pewnych kręgach "ludźmi honoru".

                    Do tych kregow zaliczasz czlonkow UW? Bo nieladne (mowiac oglednie) pisac bez
                    nalezytej precyzji o "pewnych" kregach. Choc na ludzi majacych awersje
                    do "pewnych" kregow to czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub posadzi -
                    przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi.
                    • kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 19:47
                      leszek.sopot napisał:

                      > > Po pierwsze, cytowałam Ci już co Kieres znalazł w teczce (część materiałó
                      > w
                      > jest tajna do dzisiaj).
                      >
                      > Czyli to co bylo w Rzepie czy cos wiecej? Skad wiesz, ze cos jest jeszcze
                      > tajne - to nowa dla mnie informacja.


                      Przegląd: Jakie są dowody w jej sprawie?
                      Kieres: Mamy cztery źródła informacji. To już nie tylko teczka i mikrofilm. Są
                      również dzienniki, mamy SOR gdański i jeszcze jedno źródło o charakterze
                      niejawnym. W postępowaniu lustracyjnym zostanie ono przedstawione sądowi,
                      rzecznikowi i samemu zainteresowanemu.



                      > Po drugie, nazwiska odtajnia się gdy IPN ma całkowitą
                      > > pewnośc, jeśli to kwestionujemy, to kwestionujemy także sens zostawiania
                      > > decyzji co odtajniać a co nie w gestii IPN (a to własnie postulują
                      > przeciwnicy ujawniania w internecie).
                      >
                      > Przypomnij sobie wyrok NSA w sprawie adwokata z Lofdzi. Tam tez IPN
                      > mial "calkowita pewnosc".



                      Całkowitą pewność, że Nowak to Niezabitowska, a nie w jakim stopniu Nowak
                      szkodził. IPN łączy nazwisko z pseudonimem oraz wedle swojej wiedzy decyduje o
                      statusie - pokrzywdzonego lub nie.


                      > To nie jest kwestionowanie, ale skoro istnieje mozliwosc (dla niektorych)
                      > odwolania i ten z tej drogi korzysta, to wypada powstrzymac sie z osadami do
                      > zakonczenia procesu w Sadzie Lustracyjnym.



                      Dlaczego? Ja ufam, że IPN jest na tyle kompetentny, że dobrze przypisał
                      nazwisko do pseudonimu. A o tym, że teczka nie jest sfałszowana przekonało mnie
                      zachowanie samej Niezabitowskiej ostatnio. To w jakim stopniu szkodziła jest
                      zupełnie inną sprawą i wolałabym przekonać się osobiście zaglądając do teczki.



                      > Po trzecie, gdzie konkretnie akcentuje się, że
                      > > Grzelak pisał sumiennie i zgodnie z najprawdziwszą prawdą?
                      >
                      > Czyli kwestionujesz sumiennosc i rzetelnosc raportow SB?



                      Kwestionuję Twój argument, że "akcentuje się, że Grzelak..." bo nie zauwazyłam,
                      żeby ktoś to gdzieś akcentował (bo chyba nikt tych dokumentów nie widział).
                      Choć nie ukrywam, że mam zaufanie do historyków IPN. Jednak i tak największe
                      podejrzenia na Niezabitowską rzuciła Niezabitowska.



                      > Po czwarte, to że
                      > > Grzelak był kanalią nie ulega wątpliwości, podobnie jak to, że kanalią by
                      > li
                      > > jego szefowie, zwani w pewnych kręgach "ludźmi honoru".
                      >
                      > Do tych kregow zaliczasz czlonkow UW?



                      Masz obsesję na punkcie Unii Wolności, czy co? Przestań mi ją wszędzie wtykać
                      bo to zaczyna być śmieszne i wygląda jak typowe "uderz w stół".



                      Bo nieladne (mowiac oglednie) pisac bez
                      > nalezytej precyzji o "pewnych" kregach.



                      A jaka precyzja by Cię satysfakcjonowała? Pełna lista nazwisk? A to Ci się
                      podobało: "Tymczasem ton historycznej debacie próbują nadać ci, którzy
                      polityczną karierę chcą zrobić, startując w lustracyjnym wyścigu. Coraz
                      bardziej radykalnym, coraz mniej uwzględniającym ludzkie krzywdy, ale też i
                      ludzkie zasługi. To o nich mówił arcybiskup Życiński, że "gdyby kryteria
                      zaproponowane przez LPR zostały uwzględnione w Ewangelii, nie byłoby różnicy
                      między zdradą Judasza a zaparciem Piotra czy nawet drzemką Apostołów w Ogrójcu".

                      Najbardziej radykalni lustratorzy proponują nam taką wizję naszej historii, w
                      której funkcjonariusze komunistycznego systemu są lepsi od tych, których udało
                      im się złamać. A może nawet tylko przyłapać na chwili słabości. A może tylko
                      zastraszyć."




                      Choc na ludzi majacych awersje
                      > do "pewnych" kregow to czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub posadzi -
                      > przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi.



                      Zabawne, jak łatwo wyskakujesz z roli forumowego arbitra elegancji i
                      przerzucasz się na oskarżanie. Musisz to lubić bardziej niż ci, którym
                      zarzucasz zamiłowanie do posądzania.
                      • leszek.sopot Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 20:14
                        kataryna.kataryna napisała:

                        > leszek.sopot napisał:
                        >
                        > > Po drugie, nazwiska odtajnia się gdy IPN ma całkowitą
                        > > > pewnośc, jeśli to kwestionujemy, to kwestionujemy także sens zostaw
                        > iania
                        > > > decyzji co odtajniać a co nie w gestii IPN (a to własnie postulują
                        > > przeciwnicy ujawniania w internecie).
                        > >
                        > > Przypomnij sobie wyrok NSA w sprawie adwokata z Lofdzi. Tam tez IPN
                        > > mial "calkowita pewnosc".
                        >
                        > Całkowitą pewność, że Nowak to Niezabitowska, a nie w jakim stopniu Nowak
                        > szkodził. IPN łączy nazwisko z pseudonimem oraz wedle swojej wiedzy decyduje
                        o statusie - pokrzywdzonego lub nie.

                        W sprawie lodzkiej tez nie chodzi o okreslenie stopnia szkodliwosci. NSA
                        podkreslil, ze jesli ktos nie podjal wspolpracy to nie mozna o nim mowic, ze
                        byl wspolpracownikiem - to chyba logiczne bo przeciez nie szkodzil.


                        > > To nie jest kwestionowanie, ale skoro istnieje mozliwosc (dla niektorych)
                        > > odwolania i ten z tej drogi korzysta, to wypada powstrzymac sie z osadami
                        > do
                        > > zakonczenia procesu w Sadzie Lustracyjnym.
                        >
                        > Dlaczego? Ja ufam, że IPN jest na tyle kompetentny, że dobrze przypisał
                        > nazwisko do pseudonimu. A o tym, że teczka nie jest sfałszowana przekonało
                        mnie zachowanie samej Niezabitowskiej ostatnio. To w jakim stopniu szkodziła
                        jest zupełnie inną sprawą i wolałabym przekonać się osobiście zaglądając do
                        teczki.

                        A mnie sie np. spodobalo to co powiedzial Dorn w informacji o Styczniu
                        pokazanej w Waiadomosciach - ze nalezy sie powstrzymac przed osadem osoby przed
                        rozpatrzeniem sprawy przez sad.


                        > > Po trzecie, gdzie konkretnie akcentuje się, że
                        > > > Grzelak pisał sumiennie i zgodnie z najprawdziwszą prawdą?
                        > >
                        > > Czyli kwestionujesz sumiennosc i rzetelnosc raportow SB?
                        >
                        > Kwestionuję Twój argument, że "akcentuje się, że Grzelak..." bo nie
                        zauwazyłam, żeby ktoś to gdzieś akcentował (bo chyba nikt tych dokumentów nie
                        widział).

                        Akcentuje sie nieustannie rzetelnosc materialow pisanych przez funkcjonariuszy
                        SB, a to chyba oznacza, ze pisali je sumienni i prawdomowni funkcjonariusze.

                        > Choć nie ukrywam, że mam zaufanie do historyków IPN. Jednak i tak największe
                        > podejrzenia na Niezabitowską rzuciła Niezabitowska.

                        Moze i tak. Nie ma sie o co spierac, bo to tez zalezy od stopnia znajomosci
                        sprawy i moze intuicji.


                        > > Po czwarte, to że
                        > > > Grzelak był kanalią nie ulega wątpliwości, podobnie jak to, że kana
                        > lią byli
                        > > > jego szefowie, zwani w pewnych kręgach "ludźmi honoru".
                        > >
                        > > Do tych kregow zaliczasz czlonkow UW?
                        >
                        >
                        > Masz obsesję na punkcie Unii Wolności, czy co? Przestań mi ją wszędzie wtykać
                        > bo to zaczyna być śmieszne i wygląda jak typowe "uderz w stół".

                        Moze i tak wyglada i bije sie w piersi, ale autor tej wypowiedzi z jakimi
                        kregami jest kojarzony?


                        > Bo nieladne (mowiac oglednie) pisac bez
                        > > nalezytej precyzji o "pewnych" kregach.
                        >
                        >
                        > A jaka precyzja by Cię satysfakcjonowała? Pełna lista nazwisk? A to Ci się
                        > podobało: "Tymczasem ton historycznej debacie próbują nadać ci, którzy
                        > polityczną karierę chcą zrobić, startując w lustracyjnym wyścigu. Coraz
                        > bardziej radykalnym, coraz mniej uwzględniającym ludzkie krzywdy, ale też i
                        > ludzkie zasługi. To o nich mówił arcybiskup Życiński, że "gdyby kryteria
                        > zaproponowane przez LPR zostały uwzględnione w Ewangelii, nie byłoby różnicy
                        > między zdradą Judasza a zaparciem Piotra czy nawet drzemką Apostołów w
                        Ogrójcu".
                        >
                        > Najbardziej radykalni lustratorzy proponują nam taką wizję naszej historii, w
                        > której funkcjonariusze komunistycznego systemu są lepsi od tych, których
                        udało
                        > im się złamać. A może nawet tylko przyłapać na chwili słabości. A może tylko
                        > zastraszyć."

                        Arcybiskup Zycinski uwaza Kiszczaka za czlowieka honoru? Juz nic nie rozumiem.


                        > Choc na ludzi majacych awersje
                        > > do "pewnych" kregow to czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub posadzi
                        > -
                        > > przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi.
                        >
                        >
                        > Zabawne, jak łatwo wyskakujesz z roli forumowego arbitra elegancji i
                        > przerzucasz się na oskarżanie. Musisz to lubić bardziej niż ci, którym
                        > zarzucasz zamiłowanie do posądzania.

                        Zabawne jest to, ze dostrzegam, ze za pomoca tworzenia pewnych uogolnien i
                        podtekstow dochodzi do pomowienia "pewnych kregow"?
                        • kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych i do ts1 18.01.05, 21:06
                          leszek.sopot napisał:

                          > > Masz obsesję na punkcie Unii Wolności, czy co? Przestań mi ją wszędzie wt
                          > ykać
                          > > bo to zaczyna być śmieszne i wygląda jak typowe "uderz w stół".
                          >
                          > Moze i tak wyglada i bije sie w piersi, ale autor tej wypowiedzi z jakimi
                          > kregami jest kojarzony?



                          Z różnymi. W szacunku do Kiszczaka zapewne bardzo blisko mu tym co przy
                          kolejnych zjazdach SLD oklaskują Jaruzelskiego na stojąco.



                          > > Bo nieladne (mowiac oglednie) pisac bez
                          > > > nalezytej precyzji o "pewnych" kregach.
                          > >
                          > >
                          > > A jaka precyzja by Cię satysfakcjonowała? Pełna lista nazwisk? A to Ci si
                          > ę
                          > > podobało: "Tymczasem ton historycznej debacie próbują nadać ci, którzy
                          > > polityczną karierę chcą zrobić, startując w lustracyjnym wyścigu. Coraz
                          > > bardziej radykalnym, coraz mniej uwzględniającym ludzkie krzywdy, ale też
                          > i
                          > > ludzkie zasługi. To o nich mówił arcybiskup Życiński, że "gdyby kryteria
                          > > zaproponowane przez LPR zostały uwzględnione w Ewangelii, nie byłoby różn
                          > icy
                          > > między zdradą Judasza a zaparciem Piotra czy nawet drzemką Apostołów w
                          > Ogrójcu".
                          > >
                          > > Najbardziej radykalni lustratorzy proponują nam taką wizję naszej histori
                          > i, w
                          > > której funkcjonariusze komunistycznego systemu są lepsi od tych, których
                          > udało
                          > > im się złamać. A może nawet tylko przyłapać na chwili słabości. A może ty
                          > lko
                          > > zastraszyć."
                          >
                          > Arcybiskup Zycinski uwaza Kiszczaka za czlowieka honoru? Juz nic nie rozumiem.


                          Przytoczyłam fragment tego listu jako przykład tego czego się przyczepiłeś ("Bo
                          nieladne (mowiac oglednie) pisac bez nalezytej precyzji o "pewnych" kregach") a
                          co jak sam widzisz bez skrępowania stosują Twoi idole (choć zapewne ponieważ
                          nie używają zwrotu "pewne kręgi" są całkowicie rozgrzeszeni).



                          > > Choc na ludzi majacych awersje
                          > > > do "pewnych" kregow to czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub p
                          > osadzi
                          > > -
                          > > > przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi.
                          > >
                          > >
                          > > Zabawne, jak łatwo wyskakujesz z roli forumowego arbitra elegancji i
                          > > przerzucasz się na oskarżanie. Musisz to lubić bardziej niż ci, którym
                          > > zarzucasz zamiłowanie do posądzania.
                          >
                          > Zabawne jest to, ze dostrzegam, ze za pomoca tworzenia pewnych uogolnien i
                          > podtekstow dochodzi do pomowienia "pewnych kregow"?




                          Nie, zabawne jest to, że to głównie Ty pomawiasz. W tym przypadku mnie o
                          skrzywdzenie UW i o to, że "czy to ma znaczenie, ze sie obsmaruje lub posądzi
                          przeciez wlasnie o to takim ludziom chodzi".
      • kataryna.kataryna Re: Historia dla doroslych 18.01.05, 16:07
        Gość portalu: t1s napisał(a):

        > IPN nie zlustruje dziennikarzy cieszy się gw. Chyba odetchneła z ulgą-
        > publicystyka mogłaby nieco ucierpieć.



        W sobotę SDP też opowiedziało się za lustracją wszystkich dziennikarzy i
        pracowników mediów. Kieres nie będzie lustrował bo nie ma możliwości prawnych
        ale z jego wypowiedzi wynika, że jest za autolustracją.

        Dziwi mnie krótkowzroczność Gazety (i poziom na jaki schodzi w argumentacji -
        dzisiaj w TOK FM Stasiński powiedział, że wobec tego trzeba także zlustrowac
        nauczycieli bo też mają wpływ na rzeczywistość, no po prostu dno) bo do
        lustracji dojdzie, pokrzywdzeni przecież zaczną ujawniać TW ze swoich teczek i
        nie daj Boże jak ktoś znajdzie w swojej teczce jakiegoś dziennikarza GW - z
        drugiej sprawy na miarę Maleszki Gazeta się już nie podniesie. Ale to jej
        problem, mi jest wszystko jedno. W temacie lustracji Gazeta jest tak
        niewiarygodna (właśnie ze względu na Maleszkę i tekst Smoleńskiego), że nie
        potrafię jej traktować poważnie.


        A jeśli chodzi o troskę Gazety, żeby nikt nie został przypadkowo opluty i
        poniżony, to uwierzę w nią jak Gazeta przeprosi sędziego Nizieńskiego za to co
        napisała o nim Ewa Milewicz ("polityczny sojusznik UB i SB"), za to że zrobili
        z tego człowieka potwora (Wroński powiedział, że o Nizieńskim źle świadczy to,
        że lubił swoją pracę).
        • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 17:37
          kataryna.kataryna napisała:

          > Gość portalu: t1s napisał(a):
          >
          > > IPN nie zlustruje dziennikarzy cieszy się gw. Chyba odetchneła z ulgą-
          > > publicystyka mogłaby nieco ucierpieć.
          >
          >
          >
          > W sobotę SDP też opowiedziało się za lustracją wszystkich dziennikarzy i
          > pracowników mediów. Kieres nie będzie lustrował bo nie ma możliwości prawnych
          > ale z jego wypowiedzi wynika, że jest za autolustracją.
          >
          > Dziwi mnie krótkowzroczność Gazety (i poziom na jaki schodzi w argumentacji -
          > dzisiaj w TOK FM Stasiński powiedział, że wobec tego trzeba także zlustrowac
          > nauczycieli bo też mają wpływ na rzeczywistość, no po prostu dno)

          To histeryczne nic jakie mają do powiedzenia przeciwnicy lustracji przekonuje
          bardziej niż wszystko inne.



          bo do
          > lustracji dojdzie, pokrzywdzeni przecież zaczną ujawniać TW ze swoich teczek
          i
          > nie daj Boże jak ktoś znajdzie w swojej teczce jakiegoś dziennikarza GW - z
          > drugiej sprawy na miarę Maleszki Gazeta się już nie podniesie. Ale to jej
          > problem, mi jest wszystko jedno. W temacie lustracji Gazeta jest tak
          > niewiarygodna (właśnie ze względu na Maleszkę i tekst Smoleńskiego), że nie
          > potrafię jej traktować poważnie.
          >
          >
          > A jeśli chodzi o troskę Gazety, żeby nikt nie został przypadkowo opluty i
          > poniżony, to uwierzę w nią jak Gazeta przeprosi sędziego Nizieńskiego za to
          co
          > napisała o nim Ewa Milewicz ("polityczny sojusznik UB i SB"), za to że
          zrobili
          > z tego człowieka potwora (Wroński powiedział, że o Nizieńskim źle świadczy
          to,
          > że lubił swoją pracę).

          Ta troska staje się już tak niewiarygodna, że niedługo z perfidią będzie się
          mieszać.
    • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 15:08
      www.radiozet.com.pl/rozmowy_gosc.html?wid=6514807
      • homosovieticus Michnik to ideolog, nie dziennikarz! 18.01.05, 15:41
        Wycinek z rozmowy:
        "Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, ja mam wrażenie jednak, że wszystkie oczy
        patrzą jednak na oczy Romana Giertycha. Gościem Razia Zet był profesor Leon
        Kieres.

        Leon Kieres: Dziękuję."

        Naćpana ?
        ps
        Dogi Towarzyszy I-szy Sekretarzu!
        Linia podziału między zwolennikami, a przeciwnikami lustracji, to linia
        dzieląca tych ,którzy już zasiedli na możliwie najwyższych, dla siebie
        szczeblach społecznej drabiny - sporo wsród nich TW - a tymi ,którzy naiwnie
        sądzili do tej pory , że w demokratycznym systemie oni też dzieki talentom i
        pracy, będą mogli zasiaść.
        W środowisku dziennikarskim widoczne jest to bardzo wyrażnie. Wszak to ludzie,
        w większości, mówiacy głównie , a wiec silnie stymulujacy zachowania społeczne.
        Dziennikarska "młodzież",niezależnie od wieku, dosyć ma niewoli intelektualnej
        michnikowców, tym bardziej ,że sam Michnik, to IDEOLOG, a nie DZIENNIKARZ.
        • Gość: t1s Re: Michnik to ideolog, nie dziennikarz! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 15:56
          homosovieticus napisał:

          > Wycinek z rozmowy:
          > "Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, ja mam wrażenie jednak, że wszystkie oczy
          > patrzą jednak na oczy Romana Giertycha. Gościem Razia Zet był profesor Leon
          > Kieres.
          >
          > Leon Kieres: Dziękuję."
          >
          > Naćpana ?

          Skąd, trzeźwo gada. Antylustratorzy dążą właśnie do tego by lustracja przybrała
          twarzyczkę Giertycha, Bendera. Z nich łatwo zrobić oszołomów chorych z
          nienawiści.


          > ps
          > Dogi Towarzyszy I-szy Sekretarzu!
          > Linia podziału między zwolennikami, a przeciwnikami lustracji, to linia
          > dzieląca tych ,którzy już zasiedli na możliwie najwyższych, dla siebie
          > szczeblach społecznej drabiny - sporo wsród nich TW - a tymi ,którzy naiwnie
          > sądzili do tej pory , że w demokratycznym systemie oni też dzieki talentom i
          > pracy, będą mogli zasiaść.

          Za rządu Mazowieckiego umoszczono gniazdko esbecji-nie tylko TW-by mogła
          się "odnaleźć w nowej rzeczywistości". Sitwę agentów Trzecią RP się nazywa.


          > W środowisku dziennikarskim widoczne jest to bardzo wyrażnie. Wszak to
          ludzie,
          >
          > w większości, mówiacy głównie , a wiec silnie stymulujacy zachowania społeczne
          > .
          > Dziennikarska "młodzież",niezależnie od wieku, dosyć ma niewoli
          intelektualnej
          > michnikowców, tym bardziej ,że sam Michnik, to IDEOLOG, a nie DZIENNIKARZ.


          • homosovieticus Re: Michnik to ideolog, nie dziennikarz! 18.01.05, 16:04
            Jam tylko prosty robol, nie dziwię się wiec zbytnio, że Wy tow. Pierwszy, mnie
            nie zrozumieliscie.
            "Naćpana", to skrót umysłowy ( Boże, czy ja nie nadużywam pojecia umysłu?)
            majacy wyrazić niezadowolenie, z zupełnie nie potrzebnego komentarza Moniki O.
            • Gość: t1s Re: Michnik to ideolog, nie dziennikarz! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.05, 17:40
              homosovieticus napisał:

              > Jam tylko prosty robol, nie dziwię się wiec zbytnio, że Wy tow. Pierwszy,
              mnie
              > nie zrozumieliscie.
              > "Naćpana", to skrót umysłowy ( Boże, czy ja nie nadużywam pojecia umysłu?)
              > majacy wyrazić niezadowolenie, z zupełnie nie potrzebnego komentarza Moniki O.

              To właśnie chciałem powiedzieć, że z punktu widzenia teczkofobów komentarz ten
              był właściwy, niezbędny i pożądany.
              • homosovieticus Re: Michnik to ideolog, nie dziennikarz! 18.01.05, 18:35
                Gość portalu: t1s napisał(a):

                > homosovieticus napisał:
                >
                > > Jam tylko prosty robol, nie dziwię się wiec zbytnio, że Wy tow. Pierwszy,
                >
                > mnie
                > > nie zrozumieliscie.
                > > "Naćpana", to skrót umysłowy ( Boże, czy ja nie nadużywam pojecia umysłu?
                > )
                > > majacy wyrazić niezadowolenie, z zupełnie nie potrzebnego komentarza Moni
                > ki O.
                >
                > To właśnie chciałem powiedzieć, że z punktu widzenia teczkofobów komentarz
                ten
                > był właściwy, niezbędny i pożądany.

                Jeśli tak to, na Kapra idę.
            • rolotomasi Re: Maryjan to ideolog i ksionc 19.01.05, 01:45
              'Jam tylko prosty robol' <<napisał o.Osioł,tytularny Idiota 2003 Roku foKra,
              czyli Maryjan z niasta Dyni, podpisujący się też HomoSobieTykus
    • Gość: Stanisław Remuszko Skoro dyskusja zeszła na pismaków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 16:47
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19554366&a=19561406
      • lvlarynat Re: Skoro dyskusja zeszła na pismaków... 19.01.05, 19:35
        Pamiętam, jeszcze jako licealista, siedziałem na ławce w Parku Ujazdowskim i
        czekałem na kolegę, z którym umówiłem się, że razem pójdziemy na
        basen "Legii"... Na drugim końcu ławki przysiadły się jakieś dwie staruszki,
        ostro kłócące się o to, czy w jakimś dawniejszym sporze miał rację
        jakiś "Izio" - czy przeciwnie - rację miała jakaś "Bela"... Coś mówiły
        o "szpiclach i prowokatorach", "zgniłkach z większości" i "awanturnikach z
        mniejszości"... Nie dosłuchałem kłótni staruszek, bo przyszedł kolega i
        poszlismy Mysliwiecką w stonę CWKS-u... Opowiedziałem mu o rozmowie, której
        byłem mimowolnym słuchaczem - ale tylko wzruszył ramionami. Nic mu to nie
        mówiło.
        Dopiero wieczorem - dziadek wytłumaczył mi, że były to najprawdopodobniej
        jakieś stare KPP-ówki, tzw. "ciotki rewolucji", który po raz kolejny przeżywały
        rozterki - czy w dwudziestych latach należało opowiedzieć się po stronie
        Piłsudskiego, czy raczej światowej rewolucji, sowietów i Stalina...
        I tak się zastanawiam... jeśli kiedyś wnuczka zapyta mnie o co chodziło w
        sporach z początku wieku XXI, bo usłyszała jak się w parku jacyś staruszkowie
        kłócą o racje jakichś "Lechów", "Adama" i "Janka" - co ja jej wtedy odpowiem?
        • homosovieticus Re: Skoro dyskusja zeszła na pismaków... 19.01.05, 21:19
          Zgodnie z prawdą ,że Ty z tym, nie miałes nic wspólnego, bo całe życie
          handlowałeś.Pietruszką bądź słowem.Częściej słowem.
          • lvlarynat Homoś, zanim wytapetujesz forum nast. wyklejankami 19.01.05, 23:24
            Napisz coś mądrego od siebie.

            Chyba czytasz te swoje kolaże, które montujesz z cudzych tekstów, dokumentów
            IPN itp źródeł? Zresztą - przeważnie ciekawych i trafnie dobranych...

            Przecież po takiej robocie coś Ci w głowie musi zostawać?

            Nie wiem dlaczego, ale jakoś mi sie nie chce wierzyć, że wykonujesz to całkiem
            mechanicznie i bezmyślnie, jak zaprogramowana przez kogoś wyszukiwarka.
            Fakt. To żadna sztuka uruchomić wyszukiwarkę i klikać "kopiuj", a
            następnie "wklej". Ale... No tak, często, niby to nawiazując do wypowiedzi
            innych dyskutantów na forum, wklejasz odpowiedzi świadczące, że nie rozumiesz
            tekstu... Łapiesz pojedyncze słowo, lub frazę, wklejasz je do wyszukiwarki,
            jesli coś znajdzie a propos - to wrzucasz na forum.
            Może - dodaj czasem jakiś własny komentarz, świadczący, że nie jesteś jedynie
            akwizytorem cudzych tekstów, pomysłów i idei...

            Dla przykładu. Z jakiegoś powodu, tu na forum podajesz się za osobę duchowną. A
            może tylko jesteś tak przedstawiany? Ale tego nie dementujesz. Napisz raz
            uczciwie - prawda to czy fałsz? Jesteś tym, za kogo Cie tu mają, czy tylko sie
            podszywasz?
            Bo, tak Bogiem a prawdą, z Twoich tekstów nie wyziera ani teologiczna wiedza,
            ani ewangeliczna dobroć, czy chęć pomocy błądzącym i proszącym o radę
            owieczkom. Tylko przysrywki i dorzucanie paliwka do politycznego ogienka.

            Na przykład, weźmy pod rozwagę taki problem. Naprawdę nie rozumiem, czemu się
            spadkobiercy solidarnosciowej opozycji antykomunistycznej tak okropnie
            zawzięcie żrą między sobą. Przecież nie o forsę...chyba? Wiec o co? O
            postawienie na swoim? O splendory? O rząd dusz? O to kto większy macho? Albo
            seksowniejsza ciotka zgryzotka?

            A napieprzaja się awzięciej niż z komuchami! Próbują zgnoic jeden drugiego
            wykorzystując byle pretekst!

            Czy każda rewolucja musi pożerać własne dzieci? Że też się nie zrzyga...

            Na zdrowy rozum - że użyję metaforyki rolniczej - po uchwyceniu centrów władzy
            nowa bolszewia powinna najpierw wykarczować zdobyty forest, wyrwać chwasty
            (spośród siebie też), zrobić dezynsekcję i deratyzację, zaorać i zbronować - a
            wtedy - zorganizować kraj po nowemu i posiać zdrowe ziarno "nowej lepszej
            przyszłości". No bo jeżeli to nie chodzi o "nowa lepsza przyszłość" po po
            cholere było jeść tę żabę? Dla satysfakcji zdobycia śmietnika?

            Wygrać tylko po to, żeby powiedzieć "ale syf"? A po 15 latach dodać - i nic
            lepiej, idzie ku gorszemu!

            I Popatrzeć po sobie ( a to juz latka minęły, brzuszek, włos siwieje i rzednie)
            i krzyknąć "O kur..a, ale wredne towarzystwo!". Obrazić się na Polske:"nie chcę
            ojcowizny z glizdą!". I na Polaków: "głupie h..je! Nie doceniaja nas. Wciąż
            głosują na tych łobuzów z konkurencji!".

            A, przy okazji - olać tych wszystkich, którzy się przyczynili do wspólnego
            zwycięstwa? Bo brzydcy, a do tego - nie wszyscy z naszego podwórka? To sie
            jeszcze raz podzielmy, wzajemnie obsr..jmy, obrzydźmy wyborcom!
            To jest mądre postępowanie?
            Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że niektórym łatwiej się dogadać
            z pobitymi komuchami niż z Tobą - homosiu - i tobie podobnymi. Nie dlatego że
            komuchy fajne, i nie dlatego, że owi "niektórzy" dostali takiego pomieszania
            zmysłów, że do obcych się łaszą, a na swoich warczą.
            Tylko dlatego, że z niektórymi podlecami nijak nie idzie się porozumieć, tak że
            w sumie - to i lepiej mieć ich wsród wrogów, niż wśród przyjaciół.
            Źle Cię oceniam?
            No to mi wyjaśnij o co Ci chodzi. Poradź - jak rozumieć Twoją tu działalność?
            Te intrygi, inwektywy, insynuacje, napuszczanie jednych na drugich?...
            • homosovieticus ...Verum, nil securius est malo poeta 21.01.05, 09:37
              lvlarynat napisał:

              > Napisz coś mądrego od siebie.
              >
              Nie wiem, co mądrością nazywasz(mam prawo przypuszczać, że w głębszym
              rozumieniu tego określenia także się różnimy),trudno mi więc sprostać Twej
              prośbie.
              Domyślam się, może niesłusznie,że mądrym wg. Ciebie jest To, co Ty, za mądre
              uważasz.Jeśli tak jest, to spełnienie Twojej prośby jest NIEMOŻLIWE.
              W innym wypadku Twoja prosba może być spełniona jesli podasz temat na, który
              od "siebie" mam się, mądrze, wypowiedzieć, a ja uznam ,że potrafię stanąć na
              wysokości zadania.
              • wartburg4 Re: ...Verum, nil securius est malo poeta 21.01.05, 10:03
                A może prośbę "napisz coś mądrego" należy odczytać jako "przestań blablać
                głupoty"? Tak więc może spróbujesz tego drugiego zamiast porywać się na
                pierwsze? Tak krok za kroczkiem. Per aspera ad astra.

                Chociaż przyznam szczerze, że dręczą wątpliwości i to poważne, że w przypadku
                dyskutanta takiego jak ty zastosowanie się do nawet tak uproszczonej prośby
                okaże się niewykonalne.
                • homosovieticus Re: ...Verum, nil securius est malo poeta 21.01.05, 11:23
                  wartburg4 napisał:

                  > A może prośbę "napisz coś mądrego" należy odczytać jako "przestań blablać
                  > głupoty"?

                  Proszenie głupca -czyli mnie - żeby przestał "blablać głupoty" byłoby
                  świadectwem ,że prosbę tę głupiec zanosi, Marynata, w gruncie rzeczy, za
                  takiego nie uważam, ale Ty wartburgu, zaczynasz dostarczać argumentów, żeby
                  Ciebie, za takiego zacząć uważać.
              • lvlarynat Re: ...Zaiste - poeta, tylko głowa nie ta! 22.01.05, 06:16
                Homciu, po co wklejasz te makaronizmy? Za erudytę chcesz uchodzić? Ale zastanów
                się - czy to aby nie sam czort Cię podkusił, żebyś - za tym, za przeproszeniem,
                laickim oswieceniowcem Monteskiuszem - cytował Marcusa Valeriusa Martialisa w
                łacińskim oryginale? Przecież to prawie takie faux pas, jabyś Michnika
                zacytował! Oj, homciu, homciu! Biegając za dowcipem złapałeś głupstwo!
                A nie lepiej to było - jeśli już polszczyzna wydaje Ci się mało wytworna -
                zacytować Martialisa po homosowiecku?
                To by wówczas, zamiast: "...Verum, nil securius est malo poeta", szło jakoś tak:

                "...Нет нико 075;о нагл 077;е безд 072;рног ;о поэт 072;".

                Why Don't You think że to brzmi tys piknie, czyli тоже не плох 086;? I jeszcze
                miałbys ten profit, ze nikt by Cię nie posądził o jakieś ciągoty do owego
                francuskiego ateusza, co to głosił tolerancję religijną i racjonalizm, a w
                kwestiach moralnych - za instancję rozstrzygajacą uwazał ludzki rozum...

                Uważaj homciu, żebyś z tego polemicznego zapału jeszcze w jakąś oświeceniową
                herezję popadł!

                A prośbę o to, żebyś napisał sam ze siebie coś mądrego - choćby w sprawach
                teczkologicznych - podtrzymuję!

                Na przykład - na taki temat:
                Jak sadzisz - miałem rację? czy się myliłem? - stawiając tezę, że realny
                socjalizm padł, bo średni szczebel komuszego establishmentu wykorzystał:
                - napięcia społeczne 79/80;
                - masowy zryw "Solidarności";
                - oraz stan wojenny
                do wysadzenia starej "betonowej góry", a równoczesnie - dzięki temuż stanowi
                wojennemu - z całego 10 milionowego ruchu 'S' "wyczesał" spolegliwą grupę
                działaczy i "doradców" - z którymi "szło się dogadać" - spuszczając przy okazji
                do ścieku "neobetonową ekipę stanu wojennego". I w ten sposób - w 10 lat (79-
                89) ekipa ówczesnych partyjnych "30latków" , poszerzona o
                wybranych "opozycjonistów" zrealizowała plan dojscia do pozycji
                umożliwiajacej "zdobycie i zachowanie" władzy, a równocześnie - pieniędzy?
                Jeśli moja hipoteza była i jest będna, i jeżeli komunistyczna "ekipa partyjno-
                esbecko-rzadowa" chciała wówczas jedynie zakonserwować stary system,
                a "Solidarność" walczyła o wolność, demokrację i "welfare state", zaś stary
                reżym i jego ludzi zamierzała rozgonić na cztery wiatry - to jakim cudem nie
                doszło do konfrontacji?
                A jeśli kierownictwo partyjno-państwowe, dzięki bezpiece i jej wtykom,
                wiedziało wszystko co knuje i planuje solidarnosciowa opozycja (a zapewne też i
                co kombinują partyjni "reformatorzy") - to czemu się tak spektakularnie
                wykopyrtło? A kiedy już sie wykopyrtło i kazało "sztandar wyprowadzić" - to
                padło tak delikatnie, na tak dobrze upatrzone i tak mięciutko wymoszczone
                pozycje? Jakby przeszło na rente dla "zasłużonych"?
                Czy te 90, albo i 100 tysięcy TW, oraz cała prowadzaca ich etatowa struktura
                policji politycznej - nawet jeśli zostały skonstruowane do zdławienia oporu
                społecznego - to w praktyce nie zostały użyte do zahamowania "odgórnej
                transformacji", a jedynie do zbierania informacji "czy wszystko dobrze idzie?".
                I, żeby mieć oko - czy "ekstrema" nie bruździ?
                Albo - jak to, kurna - wytłumaczyć, że od 15 lat w "antylustracyjnemu" chórowi
                ton nadają obie strony okrągłostołowego "historycnego kompromisu"? Tak sami z
                siebie? I melodię znają i teksty?
                • lvlarynat Re: ...Zaiste - poeta, tylko głowa nie ta! PS 22.01.05, 07:13
                  Aaa, juz rozumiem czemu nie piszesz po homosowiecku. Tu nie mają wszystkich
                  bukw na składzie. A w transkrypcji na nasze owo
                  ... verum nil securius est malo poeta
                  by wygladało jakoś tak:
                  ...niet nikogo nagleje bezdarnogo poeta (nie ma zuchwalca nad poetę bez talentu)
                  a to juz nie to samo...

                  Niestety, z przyczyn technicznych żart się nie udał. Ale pytania pozostają.
                  • homosovieticus bardziej homosoviecki niż Mu się wydaje 22.01.05, 10:33
                    lvlarynat napisał:

                    > Aaa, juz rozumiem czemu nie piszesz po homosowiecku. Tu nie mają wszystkich
                    > bukw na składzie. A w transkrypcji na nasze owo
                    > ... verum nil securius est malo poeta
                    > by wygladało jakoś tak:
                    > ...niet nikogo nagleje bezdarnogo poeta (nie ma zuchwalca nad poetę bez
                    talentu
                    > )
                    > a to juz nie to samo...
                    >

                    Zupełnie nie to samo!
                    > Niestety, z przyczyn technicznych żart się nie udał. Ale pytania pozostają.

                    Życie, każdego z nas, jest pytaniem o jego sens. Głupie, ale za to własne.
                    "Węzykiem, wężykiem!"
                    :)

                • homosovieticus Brevis esse laboro, obscurus fio. 22.01.05, 10:26
                  Mój drogi marynacie, słodki buraku warszawski!
                  Domyślam się ,że nie Rzym jest Twoją duchową Ojczyzną.
                  Przejdźmy jednak do rzeczy, ponieważ czasu mam niewiele.Wyjeżdżam w południe, a
                  jeszcze nie jestem spakowany.
                  Sprostuje tylko, że cytowałem nie za Monteskiuszem, ale za francuskim Talesem,
                  którego ostatnio biorę do ręki coraz częściej.Czytając rozdział
                  o "Zarozumiałości" natknąłem się na tę myśl, a ponieważ wydało mi się ,że
                  nadzwyczaj trafnie oddaje ona moją i Twoją skromność,więc użyłem jej w tytule
                  postu.
                  "Ale nie ma niczego bardziej ufnego w siebie niż lichy poeta."
                  Prawda ,że niewiele przesadziłem?
                  "No, ale wracajmy do naszych baranów."
                  Piszesz,marynacie, co następuje:

                  "A prośbę o to, żebyś napisał sam ze siebie coś mądrego - choćby w sprawach
                  > teczkologicznych - podtrzymuję!
                  >

                  Twoja prośba została zanotowana w kajeciku, będzie rozważona w najbliższym
                  czasie, a o odpowiedzi zostaniesz poinformowany w ...odpowiednim czasie, po
                  moim powrocie do zakonnej celi. ;)
                  A na razie czytaj, co na interesujący Cię temat napisała Jadzia Staniszkis i
                  Andrej Dugin.Zaglądaj także do udostępnionych nam materiałów IPN-u. Cała
                  operacja transformacji ustrojowej bloku radzieckiego była wielce złożona,
                  trwała latami, a w Polsce, przebiegała w sposób odpowiadający naszej
                  mentalności.Jednym słowem koronkowa robota, szkoda tylko ,że według planów
                  opracowanych przez cudzoziemców.
                  Pamiętam, pamiętam, jak mnie strofowałeś za spoufalanie się z Panią Profesor i
                  nierozumne potrząsanie mózgiem Putina. :(

                  • homosovieticus Madrze, czasem głupio znaczy, tani Marynacie 13.02.05, 14:51
                    Robisz "postępy".Przystosowujesz się - słodki buraku warszawski - do kolejnej
                    zmiany pogladów, bo ZARABIAĆ pragniesz i "wiecej nic"
                    Czekam na ewolucyjną zmianę poglądu w sprawie Płk.Kuklińskiego.
    • homosovieticus Grzech pychy 19.01.05, 21:08
      Grzech pychy


      14 czerwca 2000 r. sędzia Sądu Lustracyjnego Rafał Kaniok odczytał wyrok w
      sprawie Roberta Mroziewicza. Niezawisły sąd uznał, że Mroziewicz jest kłamcą
      lustracyjnym, bowiem w latach 1977-1985 był tajnym i świadomym
      współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Wspomniany sędzia podał też pewne
      szczegóły: były wiceminister MON co najmniej 26 razy spotkał się z oficerem
      prowadzącym, przekazywał mu ustnie i pisemnie informacje, między innymi o
      demokratycznej opozycji. Wprawdzie wyrok ten nie jest jeszcze prawomocny, ale
      wydaje mi się, że skoro w teczce Mroziewicza zachowały się takie dokumenty, o
      jakich wspomniał sędzia Kaniok, to na zmianę wyroku raczej nie ma co liczyć.

      Krótko mówiąc: wszystko wskazuje na to, że Mroziewicz był komunistycznym
      agentem i, pełniąc ważne funkcje państwowe, stanowił poważne zagrożenie dla
      bezpieczeństwa państwa. Okazało się również, że Nizieński nie jest żadnym
      szaleńcem, a lustracja działa całkiem sprawnie i przynosi konkretne efekty.

      Przypomnijmy: kilka miesięcy wcześniej, na początku całej tej propagandowej
      kampanii, Helena Łuczywo twierdziła stanowczo: Mroziewicza znam od lat, razem
      działaliśmy w opozycji w latach 70. i w podziemiu w latach 80. Na pewno nie był
      agentem SB. (“GW” 28-29.08.1999 r.)

      Filozoficznie rzecz ujmując należałoby stwierdzić, że “na pewno”, to po
      niedzieli jest poniedziałek, a z innymi rzeczami to już różnie w naszym
      pokręconym świecie bywa.

      A teraz poważnie, bez cienia sarkazmu – szczerze współczuję Adamowi Michnikowi,
      Helenie Łuczywo, Ewie Milewicz i na pewno nie chciałbym teraz być na ich
      miejscu. Ale powinni oni zapamiętać, że nadmierna pycha objawiająca się
      przekonaniem o własnej nieomylności, jeszcze nie raz może ich zaprowadzić na
      manowce.

      Jestem przekonany, że bezceremonialne ataki “Gazety” na lustrację nie ustaną,
      bowiem przed sądem ma stanąć kolejny kolega Adama Michnika z podziemia - Maciej
      Kozłowski. Następny będzie człowiek, z którym naczelny “Wyborczej” wiąże
      wielkie nadzieje polityczne - Włodzimierz Cimoszewicz. Nie wierzę, by teraz, po
      wyroku w sprawie Mroziewicza dziennikarze ”Gazety” uderzyli się w pierś i
      przeprosili swoich czytelników za to, że posługując się nieprawdą i
      pomówieniami, stworzyli obraz lustracji, który niewiele ma wspólnego z
      rzeczywistością. Nie wierzę, by przeprosili Rzecznika Interesu Publicznego za
      kampanię oszczerstw i insynuacji. Nie wierzę też, by spróbowali zbilansować
      straty, jakie przyniosła Polsce ich histeryczna kampania. A szkody są naprawdę
      wielkie i, jak sądzę, niepowetowane: wielu tysiącom ludzi “Gazeta” wmówiła, że
      żyją w państwie bezprawia, gdzie życie polityczne przypomina dintojrę (termin
      prof. W. Osiatyńskiego) w pijackiej melinie.


      (Skróconą wersję artykułu autor opublikował w “Życiu” nr 159 z 10.07.2000 r.)
    • homosovieticus Szaletowa publicystyka 19.01.05, 21:10
      Szkalujcie śmiało


      Ta “szaletowa publicystyka” od początku wzbudzała niesmak i protesty znanych
      polityków, publicystów i dziennikarzy. W pierwszych dniach stycznia 2000 r.
      około trzydziestu z nich wystosowało list otwarty do Marszałka Sejmu Macieja
      Płażyńskiego prosząc o podjęcie kroków w celu przerwania histerycznej kampanii
      poprzez... zlustrowanie dziennikarzy. Widać mieli poważne wątpliwości, czy aby
      na pewno brutalne ataki “niektórych tytułów” na lustrację są skutkiem ich
      troski o dobro publiczne, czy może strachu o własną skórę.

      Propozycja lustracji mediów została wyśmiana na łamach “Gazety” jako naiwna:
      uważamy, że każdy pisać może, bo tylko wtedy debata publiczna ma sens.
      (05.01.2000 r.) Można się spierać, czy cytowane wyżej publikacje noszą znamiona
      publicznej debaty, czy może termin ów jest w tym wypadku grubą przesadą. Jednak
      poza dyskusją pozostaje fakt, że krytyczne głosy środowiska dziennikarskiego -
      a nawet części zdegustowanych czytelników “Gazety” - nie przeszły całkowicie
      bez echa. W “Wyborczej” stonowano ostrość komentarzy, zredukowano liczbę
      agresywnych ataków, zastępując je czymś w rodzaju dyskusji.

      “Czymś w rodzaju”, bo szczegółowe zestawienie tekstów, które się wówczas
      w “Gazecie” ukazały, nieuchronnie doprowadza do wniosku, że redakcji bynajmniej
      nie chodziło o jakąkolwiek rzeczywistą wymianę poglądów, tylko o to, by za
      pomocą zgrabnej sztuczki socjotechnicznej wtłoczyć w czytelników kolejną porcję
      nachalnej propagandy. Tak się bowiem składa, że niemal wszyscy autorzy - poza
      puszczonym “dla ozdoby” Stefanem Niesiołowskim – raczej, lub w sposób bardziej
      zdecydowany, dystansowali się od lustracji. A wartość merytoryczna tych
      publikacji?

      Najbardziej rzeczowo i konkretnie – bo z innymi było już gorzej - wyłożył swoje
      racje prof. Wiktor Osiatyński, prawnik i konstytucjonalista, który zajął się
      przede wszystkim samą ideą lustracji oraz uwarunkowaniami prawnymi jej
      wykonania. W jednym z fragmentów rzeczony naukowiec napisał: Władzę rzecznika
      zwiększa fakt, że ustawowe określenie współpracy nie definiuje, co
      jest “świadomą i tajną współpracą”. Na gruncie tego określenia rzecznik może
      oskarżyć o współpracę kogoś, kto spotkał się raz czy kilka razy z oficerem SB,
      ale nie podpisał zobowiązania do współpracy, nie donosił, nie sporządzał
      meldunków i raportów, nie brał pieniędzy ani nagród (“ GW” 05.04.1999 r.)

      Komentując krótko: kulą w płot. Otóż wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 10
      listopada 1998 roku dokonał precyzyjnej interpretacji ustawy lustracyjnej i
      stworzył rozbudowaną definicję “ świadomej i tajnej współpracy”. Definicja
      określa, że musi ona przynosić SB konkretne zyski operacyjne, że za współpracę
      nie może być uznawanie jedynie podpisanie deklaracji woli, lecz muszą za nią
      pójść konkretne kroki w celu jej urzeczywistnienia itd. Utytułowany prawnik,
      komentując przepisy ustawy lustracyjnej, powinien to wiedzieć.

      Nic to jednak przy niektórych propozycjach zawartych w artykule prof.
      Osiatyńskiego: Ze względu na brak zaufania do archiwów MSW należałoby również
      stworzyć procedurę sprostowania akt. Każdy obywatel miałby prawo zwrócić się do
      MSW z zapytaniem, czy i w jakim charakterze figuruje w aktach. Gdyby znajdował
      się na liście tajnych współpracowników, zostałby powiadomiony o procedurze
      sprostowania akt, z możliwością zwrócenia się do sądu. I w tej procedurze
      organy państwa nie spełniałyby roli oskarżycieli, lecz ułatwiałyby obywatelom
      obronę przed machinacjami dawnych służb specjalnych.

      Czyli mniej więcej tak: domniemani agenci SB, wszyscy oczywiście – tak jak
      Mroziewicz - “zaskoczeni” i “zdziwieni”, że ktoś się ośmielił wpisać ich na
      listę “kapusiów”, idą sobie do archiwum UOP i, przy pomocy Rzecznika Interesu
      Publicznego, wsadzają w swoje akta malutkie karteczki z napisem: to wszystko
      jest machinacja dawnych służb specjalnych. Pomysły tego rodzaju zasługują tylko
      na jedno określenie: horrendalna bzdura.

      Czy przeciętny czytelnik może sprawdzić wiarygodność informacji podawanych
      w “Wyborczej” na temat lustracji? Czy będzie w stanie zorientować się, że
      większość sensacji na temat Nizieńskiego najlepiej określa maksyma audacter
      culminare, semper aliquid haeret (“szkalujcie śmiało, zawsze coś przylgnie”)?
      Czy tak zwany statystyczny Polak będzie na tyle dobrze znał prawo, by
      stwierdzić, że prof. Osiatyński wypowiada się na temat lustracji w sposób
      niekompetentny i śmieszny? Czy zauważy, że politycy - jak Mirosław Czech –
      atakując lustrację, w ogóle nie wiedzą o co chodzi, bowiem horyzont
      intelektualny mają zwykle przesłonięty “Gazetami”? Raczej nie i coś mi się
      wydaje, że właśnie o to chodzi.

      Po kilku miesiącach takiej kampanii większość czytelników “Wyborczej” będzie
      pamiętać jedynie tytuły: “Po co nam lustracja” (Wiktor Osiatyński), “Wystarczy
      pomówienie” (Mirosław Czech), “Przed sądem kapturowym” (Ernest Skalski). I
      oczywiście będą przeciwni całej tej “lustracyjnej farsie”. No bo skoro w trosce
      o to, by ich nikt nie zgilotynował, lustrację krytykują nawet takie
      autorytety...

    • homosovieticus Nieznana twarz Kuronia! 19.01.05, 21:12
      Koleżeńska lojalność


      Kiedy wybuchła sprawa Mroziewicza pewien dziennikarz pokazał mi książkę Jacka
      Kuronia, w której ten opisał swój udział w nocnym odwołaniu rządu Jana
      Olszewskiego. Wyjaśniając, co nim kierowało, Kuroń stwierdził, że nie mógł
      Olszewskiemu podarować umieszczenia na liście domniemanych agentów
      SB “Grażynki” (Grażyny Staniszewskiej). Mój rozmówca skomentował: Zobacz,
      ludzie z mentalnością Kuronia z powodu koleżanki nawet rząd obalą. Myślisz, że
      teraz popuszczą lustracji?

      Do jego opinii odniosłem się sceptycznie. Uważałem, że sprawa Roberta
      Mroziewicza jest na tyle poważna, że wszyscy zainteresowani dobrem kraju i
      jawnością życia publicznego zostawią sprawę w spokoju i poczekają, co orzeknie
      niezawisły sąd. Myliłem się.

      Na początek “Gazeta” opublikowała oświadczenie byłych dziennikarzy
      podziemnej “Krytyki”, którzy w pełni solidaryzowali się z Mroziewiczem,
      nazywając wniosek w jego sprawie domniemaniami opartymi na manipulacjach
      komunistycznych służb specjalnych. Zastanawiałem się wtedy skąd mają taką
      pewność, bo przecież wniosek Rzecznika Interesu Publicznego był tajny i z
      pewnością nie mogli znać jego treści.

      Kolejne publikacje “Gazety” były już znacznie mniej stonowane. Jacek Kuroń
      uznał, że samo skierowanie wniosku o zlustrowanie Mroziewicza jest już
      skandalem: Robert jest moim przyjacielem, nie pierwszym, który padł ofiarą
      ubeckiej intrygi. Od bardzo młodych lat uczestniczył w walce o prawa człowieka,
      nie dziwi więc, że sam po raz kolejny został tych praw pozbawiony przez ludzi
      wysługujących się ubeckiej prowokacji (...) Ile trzeba kompromitacji, żebyśmy
      podjęli działania dla zmazania hańby tej ustawy? (“GW” 30.08.99 r.)

      Choć większość słów i czynów autora wspomnianych słów zwykle traktuję z
      należytą powagą, to jednak tym razem Jacek Kuroń chyba trochę przesadził: czy
      pełnienie normalnych obowiązków ustawowych przez urzędnika państwowego można
      nazwać pozbawieniem praw człowieka i skandalem? Czy przeprowadzanie lustracji
      godzącej tylko i wyłącznie w funkcjonariuszy i agentów służb specjalnych PRL
      zasługuje na miano wysługiwania się ubeckiej prowokacji?

      A tak w ogóle przypominam, że “od bardzo młodych lat” to Mroziewicz był
      aktywistą PZPR i komunistycznym harcerzem w drużynie Jacka Kuronia, a nie
      bojownikiem o prawa człowieka. Czy przystoi – co prawda “czerwonemu” ale
      zawsze - harcerzowi tak brzydko kłamać?

      Równie rzetelne były kolejne publikacje “Wyborczej”: opisując zasady i praktykę
      lustracji bezceremonialnie przekręcano fakty, operowano kłamstwem i
      insynuacjami. W marcu tego roku ukazał się tekst Ewy Milewicz, która komentując
      orzeczenia sądu lustracyjnego uniewinniające od zarzutu współpracy z SB m.in.
      Jerzego Osiatyńskiego i Bohdana Pilarskiego napisała: No i co - powiedzą
      fanatycy takiej lustracji – Macierewicz, Nizieński i Kauba oskarżyli, ale sąd
      oczyścił. (“GW” 10.03.2000 r.)

      Problem w tym, że zarówno Osiatyński, jak i Pilarski sami zwrócili się do Sądu
      Lustracyjnego o oczyszczenie z zarzutów współpracy. Rzecznik Interesu
      Publicznego nigdy ich o nic nie oskarżył. Mało tego: po lekturze materiałów SB
      Nizieński jednoznacznie poparł wnioski obydwu wspomnianych osób twierdząc, że
      wszelkie stawiane im zarzuty były bezpodstawne.

      Cytowany artykuł Ewa Milewicz zatytułowała “Zaszczyt oplucia”. Termin ten miał
      być, jak sądzę, komentarzem do działalności sędziego Nizieńskiego a nie efektem
      głębokiej refleksji autorki na temat charakteru własnego piśmiennictwa.



    • homosovieticus Niezieński-komunistyczny sługus ! 19.01.05, 21:14
      Komunistyczny sługus


      Zresztą Nizieńskiemu nie oszczędzono niczego. Urząd, którym kieruje,
      ograniczony przez tzw. ustawę lustracyjną w zasadzie do grzecznego podawania
      dokumentów sądowi, opisywano jako skrzyżowanie inkwizycji i czerezwyczajki,
      która będzie szpiegować i sprawdzać moralność wszystkich Polaków. Marek Beylin
      uznał lustrację za rewolucyjne bezprawie, w którym obywateli dzieli się na dwie
      części i połowę morduje w imię niepoczytalnego szaleństwa. Dostrzega jednak
      pewną subtelną różnicę: w naszych pokojowych czasach gilotynę zastąpiliśmy
      piętnem hańby (02.09.1999 r.)

      W publikacjach “Gazety” Nizieński urósł do rozmiarów straszliwego monstrum,
      obsesyjnego maniaka, który biega z brzytwą w ręku złakniony krwi bohaterskich
      opozycjonistów. Jak nic nie znajduje “na człowieka”, to szuka byłych SB-ów,
      żeby wspólnie z nimi coś tam w kącie wykombinować.

      Ale to i tak była tylko przygrywka, bowiem kilka miesięcy później “Wyborcza”
      wpadła na pomysł, przy którym dzieła Orwella i Kawki wyglądają jak igraszka
      prowincjonalnych pismaków. Otóż okazało się, że Nizieński, człowiek o
      nieposzlakowanej opinii, który tuż po wojnie był członkiem antykomunistycznego
      podziemia, któremu ojca, oficera WIN, zamordowało UB, człowiek, który w 1980 r.
      zakładał “Solidarność” w wymiarze sprawiedliwości, był nie mniej nie więcej
      tylko... komunistycznym sługusem.

      Pierwszy bodaj uderzył w te tony Adam Michnik, który 23 grudnia 1999 r. napisał
      w “Gazecie”, że dzisiejsi oskarżyciele lustracyjni w czasach PRL wiernie
      służyli komunistycznemu aparatowi. Ewa Milewicz w ogóle nie bawiła się w
      gładkie subtelności i określiła Nizieńskiego wprost, po imieniu: polityczny
      sojusznik UB i SB. (“GW” 10.03.2000 r.)

      Wedle tekstu Stanisława Podemskiego rzecznik był w przeszłości żołnierzem
      partyjnej ideologii i niemal prawą ręką KC PZPR: była wielka różnica pomiędzy
      szeregowym sędzią w Limanowej (...) a wizytatorem Ministerstwa Sprawiedliwości
      [Nizieńskim], baczącym czujnie, by sądy przestrzegały polityki rządzącej partii
      (...) Władze nie straciły wypracowanego przez lata zaufania do p. Nizieńskiego
      mimo jego rocznego flirtu z “Solidarnością”. (...) Bogusław Nizieński jest na
      pewno człowiekiem szczerze oddanym swym kolejnym urzędom, ale jednocześnie
      strasznym. (”GW”, 03.03.2000 r.)

      Ernest Skalski napisał subtelnie, że w czasach PRL, kiedy Mroziewicz walczył z
      ustrojem, to rola Nizińskiego była co najmniej dwuznaczna. (“GW” 01.02.2000 r.)

      W opublikowanym nieco później artykule Andrzeja Szczypiorskiego można było już
      wyczytać, że to nie Kiszczak i nie Jaruzelski bronili pryncypialnych zasad
      ustrojowych PRL: na straży tego [“ludowo-demokratycznego& #8221; – przyp. B.D.]
      majątku stały stosowne organa, ofiarna Milicja Obywatelska, dziarskie ZOMO,
      panowie prokuratorzy, a na samym szczycie tej piramidy naszej ludowej
      sprawiedliwości zasiadał zawsze gotowy wyrokować i ścigać zło niezrównanie
      apolityczny sędzia Nizieński. (“GW” 03.01.2000)

      Wszystkie cytowane wyżej artykuły czytałem z obrzydzeniem, bo nie lubię
      niesmacznych insynuacji. Ale dwa ostatnie świętego wyprowadziłyby z równowagi.
      Otóż napisali je towarzysze, którzy dla Wydziału Ideologicznego PZPZR sami mają
      bardzo konkretne – a nie insynuowane - zasługi. Kiedy więc dokonuje się jakiś
      rozliczeń za działalność na rzecz komunizmu, akurat oni, zachowując resztki
      zwyczajnego wstydu, powinni byli usiąść w ostatnim rzędzie i siedzieć tam
      cichuteńko, możliwie jak najciszej...

      Jednak najbardziej z całej tej kampanii utkwił mi w pamięci tekst Antoniego
      Pawlaka pod tytułem “Powrót kapitana Żbika”. Autor, porównując tam rzecznika do
      znanego bohatera milicyjnych komiksów, opisał dylematy, jakie miały nawiedzać
      Nizieńskiego w czasach PRL: [Nizieński] rozważa: a może rzucić to wszystko w
      diabły, cisnąć w kąt togę, łańcuch z oskalpowanym orłem powiesić na krześle,
      wyjść na ulicę i zdecydowanie przeciwstawić się znienawidzonej władzy
      komunistycznej. Na przykład pójść na krakowski dworzec i tam, w szalecie
      publicznym napisać: “Generał Franco wam pokaże!” (GW 8-9.01.2000 r.).

      I w tym momencie żałowałem, że kupiłem “Wyborczą”, bo mogłem przecież “Nie”.
      Tam i poziom wyższy, i dowcip celniejszy, i ładniejsze kolorowe obrazki.

    • homosovieticus Jedyni sprawiedliwi i listy lokatorów 19.01.05, 21:16
      Bolesław Dobrowolski


      JEDYNI SPRAWIEDLIWI


      W sierpniu 1999 roku na łamach kilku dzienników pojawiły się notatki o
      wszczęciu postępowania lustracyjnego wobec Roberta Mroziewicza. Informacja ta
      wywołała prawdziwą burzę, bowiem Mroziewicz, ówczesny wiceminister obrony
      narodowej desygnowany na to stanowisko przez Unię Wolności, z pewnością nie
      należy do trzeciego garnituru polityków III Rzeczypospolitej.

      Kariera Mroziewicza przebiegała w sposób klasyczny dla wielu liderów UW: do
      Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wstąpił jeszcze na studiach w
      Instytucie Historii Uniwersytetu Warszawskiego, tam też działał w drużynie
      komunistycznych harcerzy (tzw. “walterowców”) kierowanej przez Jacka Kuronia.
      Potem pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych i pisał doktorat w
      Polskiej Akademii Nauk. W 1978 roku wystąpił z PZPR i rozpoczął współpracę z
      Komitetem Obrony Robotników (KOR); w latach 80. był zastępcą redaktora
      naczelnego podziemnej “Krytyki”, skupiającej wielu obecnych
      dziennikarzy “Gazety Wyborczej”.

      Po upadku PRL Mroziewicz rozpoczął pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i
      przez pewien czas był nawet przedstawicielem Polski przy ONZ. Potem w latach
      1992-1997 pełnił funkcję wiceministra spraw zagranicznych a w rządzie Jerzego
      Buzka, jako wiceminister obrony narodowej, odpowiadał za integrację Polski z
      NATO.

      Kiedy Rzecznik Interesu Publicznego sędzia Bogusław Nizieński skierował do Sądu
      Lustracyjnego wniosek w sprawie Mroziewicza, powaga sytuacji kazała spokojnie
      poczekać na wyjaśnienie sprawy przed niezawisłym sądem. I to możliwie jak
      najciszej; tak, by jak najmniej ucierpiał autorytet Polski w oczach naszych
      sojuszników z NATO.

      To się jednak nie udało. W związku z wnioskiem Nizieńskiego do niezwykle ostrej
      kampanii przeciwko lustracji przystąpili koledzy i koleżanki Mroziewicza z
      dawnej opozycji, skupieni obecnie w “Gazecie Wyborczej”. Więzi koleżeńskie
      okazały się silniejsze niż wiara w procedury prawa i niezawisłość sędziowską.
      Ważniejsze niż autorytet państwa, bezpieczeństwo narodowe i wszystkie inne
      argumenty razem wzięte.


      Listy lokatorów


      Fakt, że dziennikarze “Gazety” są przeciwni próbom jednoznacznego odcięcia się
      od spuścizny PRL, nikogo już chyba nie dziwi. Do ludzi, których Mieczysław
      Rakowski miał w 1989 roku nazwać “niekochanymi dziećmi partii” - ze względu na
      ich własne związki z komunizmem – argumenty o konieczności rozliczenia minionej
      epoki nigdy nie docierały. Również w kwestii jawności życia publicznego i
      odsunięcia od ważnych funkcji publicznych byłych agentów bezpieki często
      prezentowali oni daleko idący dystans lub wręcz niechęć.

      Stanowisko to zostało dobitnie ukazane jeszcze w listopadzie 1998 r., a więc
      niejako na inaugurację działania Rzecznika Interesu Publicznego. Wówczas to, w
      świątecznym wydaniu “Gazety” ukazał się duży tekst Pawła Smoleńskiego, który
      powstał rzekomo na podstawie jego rozmowy z oficerem SB.

      Piszę “rzekomo”, bowiem w oficjalną wersję powstania artykułu jakoś nie chce mi
      się wierzyć: oto jakiś wysoki pułkownik bezpieki - dziś rozsądny i
      odpowiedzialny obywatel III Rzeczypospolitej - szuka dziennikarza i w poczuciu
      odpowiedzialności za losy państwa i narodu przestrzega go przed nadchodząca
      apokalipsą: Niech Pan mi powie, po co wam (...) ta puszka z Pandorą. Nie wie
      Pan? Ja też nie wiem, ale coś chodzi mi po głowie. Ludzie, którzy chcą
      lustracji, mają głębokie przekonanie, że kiedy zajrzą do papierów, będą
      szczęśliwsi, bo prawda, a szukają prawdy, ma ich uszczęśliwić. Nie będą. (“GW”
      14-15.11.98 r.)

      Artykuł Smoleńskiego zdradzał niektóre tajniki działania służb specjalnych PRL
      i podawał konkretne przykłady ludzi uwikłanych w kontakty z bezpieką,
      ostrzegając przed zagrożeniem, jakie niesie ze sobą lustracja. Głównym motywem
      tekstu była teza, że dokumenty Służby Bezpieczeństwa są niewiarygodne, bowiem
      jej funkcjonariusze masowo produkowali “fałszywki” i wciągali do ewidencji
      fikcyjnych agentów, których nazwiska wybierali z grona osób starających się o
      paszport lub nawet... spisywali z list lokatorów.

      Nie wiem skąd Paweł Smoleński czerpał wiedzę wykorzystaną w artykule. Coś mi
      chodzi po głowie, że dokładne informacje o działaniach SB mógł otrzymać od
      swojego naczelnego, Adama Michnika, który jeszcze za czasów gen. Kiszczaka,
      pomiędzy marcem a czerwcem 1990 roku, prawem kaduka hulał w archiwach bezpieki.
      Jedno wiem na pewno: podobnych bzdur, jakie podał w swoim artykule Smoleński,
      m.in. o spisywaniu agentów z list lokatorów, nie mógł mu podać żaden pułkownik
      Służby Bezpieczeństwa.

      Mniejsza jednak o treść publikacji; ta miała, jak sądzę, znaczenie zupełnie
      drugoplanowe. Dużo ważniejsza była socjotechnika: autor artykułu wyraźnie
      usiłował zniechęcić nas do idei lustracji, odwołując się do głęboko osobistych
      emocji. Chciał wywołać strach i za pomocą naszego własnego strachu przekonać,
      że lustracja niesie olbrzymie zagrożenie. No bo kto z nas nie starał się kiedyś
      o paszport? Kto nie figurował na liście lokatorów? “I ty zostaniesz
      konfidentem” – głosił wielki tytuł artykułu i pewnie u wielu czytelników
      wzbudził obawy i wątpliwości.

      Jednak tekst Smoleńskiego był tylko łagodnym preludium kampanii, która
      rozpoczęła się po wszczęciu postępowania lustracyjnego wobec Roberta
      Mroziewicza, bowiem wniosek ten dziennikarze “Wyborczej” odebrali bardzo
      osobiście, niemal jak policzek. I nawet im się nie dziwię: to przecież
      działalność w opozycji (razem z Mroziewiczem) jest dla ludzi “Gazety”
      najważniejszą legitymacją do zabierania głosu w sprawach publicznych. Na micie
      nieugiętych opozycjonistów w ciągu dziesięciu lat zbudowali prawdziwą potęgę na
      rynku mediów; wykreowali się na nieomylnych herosów, którzy ganią polityków,
      pouczają sądy, odwołują i zawieszają ministrów, decydują o politycznych gustach
      poważnej części polskiej inteligencji. A tu taki klops: nie dość, że wyrosła
      jakaś konkurencja, która odbiera część monopolu na wiedzę, kto jest dobry a kto
      zły, to jeszcze w bezczelny sposób dobiera się do kogoś z “naszych”. Ktoś gotów
      pomyśleć, że byli opozycjoniści z KOR-u czy redakcji “Krytyki” wcale nie byli
      tacy nieugięci, nie są żadnymi herosami, tylko zwyczajnymi ludźmi, wśród
      których - normalnie, jak to w życiu bywa - mogli się znaleźć agenci.

      Poprzednie teksty tego samego autora.
    • lisekrudy Jeden z wielu argumentow w tej dyskusji 21.01.05, 00:58
      W najnowszym Tygodniku Powszechnym jest artykul Wojciecha Peciaka poswiecony
      sprawie tzw. "teczek". Znalazlem tam cytat, ktory warto rozwazyc, dyskutujac w
      tym watku. Az dziw, ze TP cos takiego zamiescil, bo to moim zdaniem argument
      zupelnie przeciwny stanowisku zamowanemu np. przez p. Kozlowskiego.

      Pozwole sobie przytoczyc:

      Zapewne tajni współpracownicy nie będą dobrowolnie opowiadać o swej
      przeszłości. Większość z nich nie ujawni się sama. A gdy zostaną ujawnieni,
      zapewne usłyszymy od nich stereotypowe zdanie: że nikomu przecież nie
      zaszkodzili. Co będzie oczywiście bzdurą, bo szkodzili, przy czym “szkoda”,
      zło - tak to tłumaczyła Ursula Plog - nie polega tylko na tym, że jeśli
      donieśli na kogoś, to ten ktoś mógł pójść do więzienia. Plog: “Jeżeli kogoś
      zdradzam, to nawet jeśli zdrada jest niewielka, wyrządzam drugiemu krzywdę.
      Wyrządzam krzywdę relacji pomiędzy mną a drugim człowiekiem. Zaufanie -
      zaufanie międzyludzkie jako wartość społeczna - jest absolutnie podstawowym
      instrumentem współżycia między ludźmi, nie tylko w rodzinie, nie tylko wśród
      przyjaciół, ale także w społeczeństwie i państwie. Zdradzając, współpracownicy
      bezpieki niszczyli zaufanie”.

      Zrodlo: tygodnik.onet.pl/1212067,5,artykul.html
      • pies.pluto Przypadkowy dobór cytatów 21.01.05, 12:49
        leszek .sopot (chyba 6.01.05)"Czy nie moglbys sie
        zastanowic dlaczego dzis wszyscy skupiaja sie na krytyce rzadu z lat 1989-90 a
        nie zmarnowanych lat 1991-1993 - to wtedy bylo mozliwe wymiatanie i odganianie
        scierka wszelkich brudow. Niestety wtedy na fali hasel przypsieszenia i innych
        Bielecki rzucil haslo by sie bogacic, by prywatyzowac, oskarzyl rzad
        Mazowieckiego i Balcerowicza za zbyt wolne zmiany. Z tego to tez okresu
        pochodzi teza, ze niestety byc moze najpierw trzeba ukrasc pierwszy milion
        dolarow by moc prowadzic prawdziwa dzialalnosc w gospodarce."

        a tu
        www.bezcenzury.net/index2.htm
        wywiad z Anrdzejem Czyżewskim z 10.10.2004
        "O Andrzeju Czyżewskim, byłym prokuratorze, ściganym listem gończym , zrobiło
        się głośno przy okazji sejmowego śledztwa w sprawie PKN Orlen. Śledczy tandem
        Wasserman-Giertych wkrótce pojedzie do Niemiec, aby przesłuchać Czyżewskiego na
        okoliczność afery paliwowej (nb. do dziś ten tandem nie dojechał):





        "Jeśli ktoś nadal uważa, że rok 1989 rok przełomu był wynikiem rozmów w
        Magdalence, to znaczy, że nie rozumie zjawiska. Rok 89 wyszedł po prostu z kart.


        I już wtedy zorientowano się, że elementem niezwykle sprzyjającym takim
        inwestycjom jest posiadanie własnej partii politycznej. Przystąpiono do
        zakładania, a nie kupowania partii. Partie kupowane są zbyt drogie, ponieważ
        skorumpowany polityk, poseł bez przerwy chce być korumpowany, przyzwyczaja się
        do tej roli i sprawia mu to olbrzymią przyjemność. Natomiast partia założona od
        podstaw jest korumpowana tylko raz – na początku. To są ludzie na etatach.
        (...)
        W Polsce też praktykowano taką „demokrację sterowaną” i w moim przekonaniu , a
        mogę też się powołać na osobę, która była w kierownictwie pewnej partii, polski
        Kongres Liberalno-Demokratyczny był taką partią. Od samego początku mafia
        wyłoniła z siebie partię polityczną, uważając że w ten sposób uzyska warunki do
        ujawnienia pieniędzy które posiada, sił, kontaktów w społeczeństwie itd.
        Anegdotyczna jest już historia premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, który
        wizytował zachodnią granicę, a w tym czasie przerzucano co trzeba. Sprawa jest
        znana i żyją jeszcze ludzie, którzy brali w tym udział.


        Pojawia się pytanie: skąd oni są tacy sprawni? Skąd pieniądze, skąd wpływy w
        administracji, a przede wszystkim – skąd taka dyscyplina? Bo w tych wszystkich
        działaniach istotny jest element dyscypliny. Oni działają jakby byli wciąż w
        szeregach wojska, jak zespoły specjalne z okresu stanu wojennego. Bo są to
        agenci służb bezpieczeństwa i Wojskowych Służb Informacyjnych, ..."
    • Gość: Jagnieszka Pani Basiu, czy Pani żyje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 21:28
      • basia.basia Żyję ... 22.01.05, 10:40
        i mam się dobrze:)
        • lisekrudy Pani Basiu, pani Kataryno - co Panie na to? 22.01.05, 22:57
          Przypuszczam, ze to Panie zainteresuje:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19723953&a=19751915
    • basia.basia Historii dla doroslych ciąg dalszy ... 04.03.05, 12:42
      czyli ... Paweł Machcewicz, szef pionu badawczo-edukacyjnego IPN wypowiada się
      na temat odzewu jaki wywołał artykuł z pierwszego postu w tym wątku.

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050304/publicystyka/publicystyka_a_1.html
      Fragment:

      "Historiografia kombatancka

      Trudno więc uznać zasadność apeli zgłaszanych z różnych stron (m.in. niektórych
      przywódców pierwszej "Solidarności", czy dziennikarzy "Gazety Wyborczej"
      zaangażowanych w działalność podziemną) - o nieuleganie przez historyków, a
      zwłaszcza przez IPN, ubeckiej wizji historii, która miałaby przekreślać
      heroiczny wymiar "Solidarności" i opozycji. Takie niebezpieczeństwo bynajmniej
      nie musi wynikać z ujawnienia esbeckich teczek, których i tak się nie da już
      zamknąć na cztery spusty. Więcej dla zniszczenia mitu "Solidarności" zrobił
      Zbigniew Bujak, gdy publicznie za nią przepraszał i wystawiał na licytację swoją
      związkową legitymację. A także ci, którzy na początku lat dziewięćdziesiątych
      bezpardonowo atakowali Lecha Wałęsę, nie przebierając specjalnie w argumentach,
      niezbyt zważając na jego historyczne zasługi. Dopiero teraz nadchodzi czas jego
      rehabilitacji - trudno się oprzeć wrażeniu, że głównie ze względu na konflikt
      Lecha Wałęsy z Radiem Maryja, a nie na heroiczną, WZZ-owską czy solidarnościową
      jego kartę.

      Przypomnijmy, że kilka lat temu, gdy ujawniono prawdę o mordzie w Jedwabnem,
      wiele środowisk - głównie tzw. prawicy narodowej - grzmiało, że zajmowanie się
      tą sprawą godzi w honor Polaków, pokazuje nas głównie jako naród szmalcowników i
      morderców Żydów, przesłania heroizm i cierpienia Polaków pod okupacją, godzi w
      historyczny fenomen Polskiego Państwa Podziemnego. Wtedy takie głosy były
      stanowczo odrzucane przez tych samych ludzi i te same środowiska, które teraz
      wyrażają obawę o zbrukanie heroicznego mitu "Solidarności". Wtedy liczyła się
      dla nich przede wszystkim prawda, jakakolwiek by ona była. Przyznaję, że tamta
      postawa była mi znacznie bliższa niż dzisiejsze obawy o czystość obrazu
      demokratycznej opozycji czy solidarnościowej rewolucji.

      To oczywiste, że wobec dokumentacji SB należy zachować szczególnie krytyczny
      dystans i nieufność, że trzeba porównywać ją z innymi rodzajami dokumentów czy
      relacjami świadków. To abecadło warsztatu historyka. Jeżeli ktoś tego nie robi,
      jest po prostu marnym historykiem, niezależnie od tego, czy pracuje w IPN, czy w
      innej instytucji (z dokumentów wytworzonych przez SB na szczęście korzysta coraz
      więcej badaczy z różnych środowisk), czy jest młody, czy stary. Argument Jana
      Lityńskiego, że meandrów działalności opozycyjnej w PRL nie zrozumie ktoś, kto
      nie był w nią po uszy zaangażowany, otwiera drogę do historiografii wyłącznie
      kombatanckiej. Po co w takim razie w ogóle badacze, skoro wystarczyłoby
      publikowanie wspomnień wybitnych działaczy? Ale czy w takim razie o polityce PPR
      i PZPR w latach czterdziestych i pięćdziesiątych mogliby pisać tylko żyjący
      członkowie władz tych partii (np. od szczebla członka KC), może jeszcze
      uzupełnieni o absolwentów stalinowskiego Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych? A
      o złożoności postaw społecznych na terenach wcielonych do Rzeszy, tylko ostatni
      żyjący jeszcze Polacy, którzy zostali wciągnięci na niemiecką listę
      narodowościową? A co z czasami zaborów?

      W ten sposób łatwo dojdziemy do absurdu. Rolą historyka jest właśnie wyjście
      poza środowiskowe czy biograficzne uwarunkowania, nawet za cenę popełnianych
      błędów. I za nie właśnie należy krytykować badaczy, także tych z IPN, a nie za
      to, że korzystają z "nieczystej" dokumentacji wytworzonej przez SB, czy też są
      "młodzi" (skądinąd wielu z nas jest bardzo zadowolonych, że mimo upływu lat
      przypina się nam taką etykietkę)."
      • homosovieticus Re: Historii dla doroslych ciąg dalszy ... 05.03.05, 15:21
        Zgadzam się z głownymi tezami artykulu.
        Zgadzam się i z oceną postepku Bujaka, chociaż nie jest dla mnie jasne, o
        jakiej "Solidarnosci" myślał Bujak, tej z 1980 rou, czy też tej, opanowanej w
        znacznej mierze przez SB, z końca lat osiemdziesiątych.
        • homosovieticus Re: Historii dla doroslych ciąg dalszy ... 09.08.05, 20:55
          no własnie o jakiej "solidarności " myślał Bujak?
          Wałęsy czy Gwiazdy?
          • henryk.log Historii "czarnego kotleta" cd.. ;-((( n/t 09.08.05, 21:10
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka