Dodaj do ulubionych

Historia dla doroslych

06.01.05, 01:29
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050105/publicystyka/publicystyka_a_1.html
i Wildstein, też z tej Rzepy:

"Jawność jako manipulacja

J ózefa Henelowa, Krzysztof Kozłowski i Janusz Onyszkiewicz wystąpili do
prezesa IPN Leona Kieresa o zmianę procedury udostępniania akt. Innymi słowy
chcą, aby prezes IPN samowolnie zmienił ustawę. Istniejąca nie nakłada na
pokrzywdzonego, któremu na jego życzenie odtajniono nazwiska agentów,
ograniczeń w ich upublicznianiu.

Sygnatariusze listu mówią na temat możliwości manipulacji teczkami. Nie
zauważają, że upublicznienie ich kończy manipulację i uniemożliwia szantaż.
Ciekawe, że nie zdaje sobie z tego sprawy były szef MSW, który miał dostęp do
teczek. Widocznie uznaje on, że wiedza na ten temat właściwa jest dla niego i
jego politycznych kolegów, ale dla społeczeństwa jest niezdrowa.

Sygnatariusze listu, członkowie UW, uznają, że ujawnienie zawartości teczek
może być politycznym chwytem. Oczywiście zarezerwowanie wiedzy na temat
zawartości teczek dla polityków wybranych chwytem politycznym być nie może.
Rzecznik rządu Mazowieckiego Małgorzata Niezabitowska twierdziła, że minister
Kozłowski powiadomił ją, że jego poprzednik, Czesław Kiszczak, wyniósł jej
teczkę z ministerstwa. On sam przyznaje, że zniknęły wówczas dokumenty
dotyczące różnych działaczy "Solidarności". Dlaczego nie dopełnił swoich
obowiązków i nie wystąpił przeciw sprawcom tego typu działań? Dlaczego nie
powiadomił o nich opinii publicznej? Czy nie wiedział, że były przestępstwem?
Czy nie rozumiał, że akta takie wynoszono w jakimś celu?

Nie, tym minister wówczas się nie zajmował. Teraz natomiast za swój obowiązek
moralny uznaje przeciwstawienie się "dzikiej lustracji". Tak ujawnienie
agentów nazywa on i jego polityczni sojusznicy. Jawność może przecież posłużyć
określonym politykom. Zachowanie zawartości teczek do wiadomości wybranych -
jak można wnosić z listu - nie będzie niosło za sobą żadnych konsekwencji.
Zwłaszcza jeśli tymi wybranymi będzie Krzysztof Kozłowski i jego koledzy.
Bronisław Wildstein"
Obserwuj wątek
    • jak.babcie.kocham Re: Historia dla doroslych 06.01.05, 06:05
      Fragment tego tekstu - chwalcom Rokity pod rozwagę:
      "W pierwszym półroczu działalności rządu Mazowieckiego wewnętrzna kontrola MSW
      pozostawała wyłącznie w rękach generała Kiszczaka. Formułowanie dzisiaj na tej
      podstawie premierowi zarzutu opieszałości DOWODZI ALBO HISTORYCZNEJ NIEPAMIĘCI,
      ALBO ZŁEJ WOLI. W roku 1989 obóz solidarnościowy objął władzę w konsekwencji
      tylko częściowo wolnych wyborów parlamentarnych, stanowiących konsekwencję
      układów Okrągłego Stołu. Premier nie dysponował pełną swobodą manewru. Musiał
      liczyć się z realnym układem sił i - radykalnie zmieniając państwo - nie mógł i
      nie powinien jednocześnie przeprowadzać ofensywy na wszystkich frontach. Jego
      historycznym zadaniem było bezpieczne przeprowadzenie Polski do III
      Rzeczypospolitej: państwa niepodległego i demokratycznego. Wywiązał się z tego
      zadania"
      • p.smerf Re: Historia dla doroslych 06.01.05, 06:20
        Kiedy czytam i słucham naprawiaczy historii, którzy siedząc w teraźniejszości
        usiłują się mądrzyć co trzeba było zrobić w przeszłości, przypominają mi
        krytyków, twierdzących że Jagiełło pod Grunwaldem schrzanił robotę. Bo przeciż
        mógł najpierw zrobić przygotowanie artyleryjskie potem zrzucić z helikopterów
        komandosów na krzyżackie tyły i w a atak rozpocząć czołgami.
        • antykagan Re: Historia dla doroslych 07.01.05, 23:14
          p.smerf napisał:

          > Kiedy czytam i słucham naprawiaczy historii, którzy siedząc w teraźniejszości
          > usiłują się mądrzyć co trzeba było zrobić w przeszłości, przypominają mi
          > krytyków, twierdzących że Jagiełło pod Grunwaldem schrzanił robotę. Bo przeciż
          > mógł najpierw zrobić przygotowanie artyleryjskie potem zrzucić z helikopterów
          > komandosów na krzyżackie tyły i w a atak rozpocząć czołgami.

          Jak każdy PZPR-owski propagandzista po WUML-u jesteś niedouczony w każdym
          zakresie, nie wyłączając historii, co usiłujesz nadrabiać kretyńskimi
          pseudodowcipami. Otóż gdy ktoś mówi, że Jagiełło nie wykorzystał sytuacji to ma
          na myśli zachowanie króla po bitwie, które de facto ocaliło zakon. Jagiełło z
          premedytacją i całą świadomością opóźnił o trzy dni marsz zwycięskiej armii
          polskiej spod Grunwaldu na Malbork, do czego pretekstem były modły nad
          poległymi. Polscy dostojnicy błagali go ze łzami w oczach i wprost na kolanach,
          żeby ruszył na Malbork, gdzie doszły już wieści o straszliwej klęsce pod
          Grunwaldem i szczupła załoga była w najwyższej w panice.
          Na widok jakichkolwiek oddziałów polskich Malbork poddał by się bez jednego
          wystrzału z łuku. Tymczasem zdążył tam nadciągnąć komtur ze Świecia Henryk von
          Plauen z posiłkami (chyba nie mylę się, nie chce mi się tego sprawdzać), wziął
          za mordę żelazną ręką przerażoną załogę i zanim łaskawie nadciągnął tam
          Jagiełło, zdołał przywrócić dyscyplinę i wolę walki, oblężenie, o którym Polacy
          nie mieli pojęcia, bo nigdy nie oblegali żadnego większego zamku oczywiście się
          nie udało i zakon przetrwał. A dlaczego Jagiełło tak zrobił? Bo nie chciał,
          żeby zakon upadł, aby móc go wykorzystywać jako straszaka przeciw Polsce w
          targach o interesy litewskie.
          A tak w ogóle, p.smerf "wal się", jak powiedział twój idol Zdrojewski, czy jak
          mu tam. Dowodzileś tu na tym forum, jakie to wspaniałe powiedzenie i że jest
          wwręcz pozytywne, więc się chyba nie obrazisz?
    • lvlarynat Czy to jeszcze państwo, czy już & & #35; 8222;ajencja& & 06.01.05, 07:21



      Ani p. Kiszczak, ani p. Niezabitowska, ani p.Oleksy, ani p. Kozłowski, ani p.
      Michnik, ani p. Rokita, ani p. Kwaśniewski, ani p. Kulczyk, ani p. Rywin, ani
      śp.p. Kukliński, ani inne osoby, których nazwiska były i są wymieniane ostatnio
      w kontekście wojskowych i cywilnych służb specjalnych oraz penetrujących Polskę
      obcych wywiadów - nie obchodzą mnie osobiście na tyle, żeby ich perypetie miały
      pobudzić mnie do czegoś więcej, niż chwila zastanowienia nad dziwacznymi
      regułami, rządzącymi polityczną optyką stosowaną.
      Śmieszą mnie podejmowane przez p. Halla próby budowania skali, wedle której
      można by mierzyć stopień zeszmacenia różnych PRL-owskich kapusiów i zestawiać
      go ze stopniem szlachetności "ludzi honoru”, (czyli szych z PZPR-u, z PRL-
      owskiego rządu, ze Sztabu Generalnego LWP, z bezpieki) dla których owych
      kapusiów werbowano, i dla których, po złamaniu im charakterów - owi kapusie
      pracowali...
      I ten jakiś niby argument Halla, że niby Mazowiecki nie mógł wziąć mokrej
      ścierki i odgonić od władzy tego całego śmierdzącego towarzycha - bo miał na
      głowie "ważniejsze rzeczy" - czyli budowę III RP, niepodległości i demokracji.
      Otóż teraz już widać jak na dłoni, że i owa III RP i nasza suwerenność i
      demokracja, w wyniku owej ówczesnej miskalkulacji są niedorobione jak, za
      przeproszeniem, jakiś skundlony bękart z rozdwojeniem jaźni i brakiem uczuć
      wyższych... Jakiś taki postsocjalistyczny kapitalizm budowany biedakom przez
      komuchów, którym się zamarzyło, że oprócz władzy będą jeszcze mieć wielki
      szmal, rezydencje i wypasione mercedesy z przyciemnianymi szybami...
      Przez ten brak jawności do dziś nie wiemy, czy za pozorami pluralizmu i
      demokracji nie skrywa się cicho sprawowana z tylnego siedzenia tyrania jakiejś
      mafijnej "GTW" - mocno osadzonej w dawnych strukturach partyjno-
      bezpieczniackich i nowych układach polityczno-biznesowych. Teoretycznie siłą
      demokracji jest wzajemne kontrolowanie się przeciwstawnych obozów politycznych.
      Ale kiedy jeden obóz dysponuje "hakami" a drugi się tych "haków" boi i jest
      podatny na szantaż - to instytucje demokratycznej kontroli stają się tylko
      atrapami, za którymi szerzy się korupcja, kumoterstwo i nepotyzm, a dobru
      partyjnych układów koleżeńskich nadaje się znaczenie większe niż racji stanu.
      No przecież doszło juz do takiej paranoi w państwie, że przed nadchodzącymi
      wyborami - nikt, kogo się spytać, nie umie z pełnym przekonaniem wskazać wśród
      czynnych polityków z tzw. "pierwszej ligi" osób, co do których miałby 100%
      pewności, że nie mają na sumieniu jakichś machlojek, powiązań mafijnych,
      niejasnych stron w życiorysie z czasów PRL i stanu wojennego, podejrzanych
      kontaktów z polskimi i zagranicznymi służbami specjalnymi, nie są umoczeni w
      jakieś afery na styku polityki, skarbu państwa i prywatnego biznesu itd. itp.
      Nie twierdzę, że III RP została poczęta de facto przez służby specjalne PRL w
      miłosnym uscisku z ich agenturą po tzw. "stronie społecznej"... Ale
      obserwacja - kim są i z jakich kręgów wywodzą się beneficjenci szarej
      strefy "polskiej transformacji", oraz fakt, że do dziś nie zdobyto się na
      wprowadzenie zasady "zero tolerancji" dla wszelkich form przestępczej
      działalności - wskazuje, że źródło tej zarazy sączy się z kolejnych mutacji
      owej "zorganizowanej, systemowej bezkarności", która wówczas zakaziła nowy,
      tworzący się na fundamencie PRL organizm polityczny. Trzeba było walić po
      łapach kiedy byli słabsi!
      Teraz będzie znacznie trudniej. Wtedy wystarczyło zrobić solidną ewidencję
      politycznych policjantów i kolaborujących z nimi kapusiów. I rozsądnie
      oddzielić to towarzycho od centrów władzy.
      Dziś - nie tylko trudniej o jednoznaczne ustalenie dawnych win, ale też zmienia
      się ich ocena - i to w dziwacznym kierunku. Ja przynajmniej, jak już
      wspomniałem, dostrzegam tendencję do zacierania odpowiedzialności ludzi z obozu
      władzy (i tej przed i tej po Okrągłym Stole). Swego rodzaju solidarność kasty
      politycznej. (Nie lubię pojęcia "klasa polityczna", bo większość jego
      desygnatów to przypadkowo zaplątane w politykę pięknoduchy, a także aferzyści i
      zwykłe pętaki, całkowicie bez tego, co można by nazwać "klasą".)
      Obecnie - na tamtych strukturach narastają już nowe. Druga i trzecia generacja -
      których nie znajdzie Sie już w aktach dawnej bezpieki... Eliminacja starych
      repów już nie wystarczy. Bo struktury zaczęły życz własnym życiem. Tak jak po
      wyłapaniu "starego Pruszkowa", wbrew nadziejom naiwnych optymistów, struktury
      mafii nie przestały funkcjonować, a nowy "zarząd" opanowuje nowe, pozornie
      legalne, dziedziny - w które wprowadza swój kapitał, ludzi i metody
      działania...
      Sejmowe komisje nadzwyczajne odsłaniają nie tylko kulisy afer i słabości
      państwa, które, w trybie rutynowym, nie potrafi się skutecznie bronić przed
      przestępcami działającymi na co dzień w kręgu elit władzy i pieniądza. Pokazują
      też nawarstwiające asie kręgi powiązań między służbami specjalnymi, a byłymi
      cinkciarzami, przemytnikami, organizatorami "szemranych" interesów z okresu
      początków transformacji i prywatyzacji. Ludzi, którzy korzystając z partyjno-
      bezpieczniackiego parasola robili niejasne interesy, a przy okazji zasilali
      brudnymi pieniędzmi kasy partyjne i kto wie czyje jeszcze...
      A. Hall współczuje Niezabitowskiej... Henelowa, Kozłowski i Onyszkiewicz
      straszą skutkami "dzikiej lustracji". A ja współczuję Polsce, że ani rząd
      Mazowieckiego, o którym, jak pamiętam, wówczas wśród zwykłych ludzi się
      mówiło: "Żydy, pedały i generały", ani żaden następny nie zadał sobie trudu
      porządnego oczyszczenia gruntu pod nogami. Może jestem niesprawiedliwy -
      Olszewski i Macierewicz coś w tej materii próbowali i się na tym przewieźli -
      bo się "towarzystwo" zestrachało i znów, jak przy Okrągłym Stole, połączyło we
      wspólnym, dobrze rozumianym interesie. Ale - o ile się orientuję - "teczki
      Macierewicza" były robione wybiórczo i po łebkach. Np ani o Niezabitowskiej,
      ani o Oleksym niczego tam nie było, a z kolei część tego, co było - nie ostało
      się przy solidniejszej weryfikacji...
      Myślę, ze dzięki mrówczej pracy IPN - mimo esbeckich fałszerstw palenia akt -
      zgromadzono wiele solidnie udokumentowanej wiedzy i ta wiedza powinna zostać
      ujawniona. Argumenty przeciwników ujawniania poszkodowanym, kto na nich
      donosił - jakoś dziwnie przypominają mi argumenty PRL-owskich partyjnych
      inteligencików, którzy dowodzili, że lepiej nie ujawniać prawdy o Katyniu, czy
      kulisach "procesu szesnastu" i śmierci gen Okulickiego - bo taka wiedza, ze
      zacytuję B. Wildsteina: "dla społeczeństwa jest niezdrowa".
      • wartburg4 w jaki sposób osuszyć to bagno? 06.01.05, 14:56
        Trudno się nie zgodzić z tym, co napisałeś. Mimo że pewnie jeszcze parę lat
        temu potraktowałbym taki wywód jako przejaw manii prześladowczej jego autora.
        Niestety dzisiaj tego w taki sposób zaszufladkować już nie można. Piszę
        niestety, bo wiedza, jaką posiadamy dzisiaj na temat "kafkowskiej metamorfozy"
        III RP, staje się, że tak się wyrażę "bezwyjściowa". Uciska jak pętla na szyi i
        nie daje żadnych nadziei na zmianę.

        Bo w jaki sposób osuszyć to bagno? Może wzorować się należy na Ukraińcach,
        którzy nie zważając na mróz potrafili zjednoczyć się za swoim kandydatem?
        Tylko że oni go mieli i idą teraz szybkim krokiem do przodu. A u nas? Czy w
        Polsce taki kandydat, taki marsz zbiorowy ku prawdziwej demokracji jest jeszcze
        wyobrażalny?
        • Gość: czur-czur-ra! o mitach IP: *.elpos.net / 217.153.182.* 06.01.05, 23:45
          trudno się nie zgodzić w ogóle, ale co do szczegółów bardzo łatwo mieć
          wątpliwości. Np. teczki Macierewicza i Olszewskiego (o którym zwykli ludzie w
          owym czasie mawiali, że miał zawołanie: "Co by tu jeszcze spaprać?"). Marynat
          pisze, że "M. i O. coś w tej materii próbowali zdziałać, ale towarzystwo się
          zebrało i obroniło, jak przy Okrągłym Stole". Po czym dodaje, że M. i O.
          zrobili lustrację po łebkach, bo nie było na ich liście kapusiów Budynia vel
          Oleksego. Ale byli na niej, o ile dobrze pamiętam, Moczulski i Chrzanowski
          (sic!). Kto przy zdrowych zmysłach współczuje dziś Olszewskiemu i
          Macierewiczowi, że im się nie udało? Przecież udało się! Wykazali, że można
          ośmieszyć ideę lustracji i żadne działania obronne postkomunistów do tego nie
          są potrzebne.
          Przy okazji, wśród "zmawiających się przy Okrągłym Stole" był też Olszewski -
          kolejny szczegół nieprzystający do wykwintnej teorii Marynata.
      • trzecie.dno Re: Czy to jeszcze państwo, czy już & & 06.01.05, 16:28
        Dlatego wolę anglosaski system sprawiedliwości i nie potrafie zrozumieć polskich
        prawników, którzy w kodeksiarskim etosie zapominają co to jest prawo! Dyplom UW
        lub UJ legitymizuje wszystko!
      • leszek.sopot Re: Czy to jeszcze państwo, czy już & & 06.01.05, 17:38
        Gdybys mial do wyboru w 1989 roku wejsc do rzadu wspoltworzonego z komunistami
        lub nie - to co bys wybral? Jestem przekonany, ze decyzja Walesy by
        zaproponowac Mazowieckiemu urzad premiera byla sluszna. Po czerwcowych wyborach
        nie mozna bylo byc w Sejmie tylko stronnictwem opozycyjnym. Wybory bowiem
        pokazaly, ze ludzie chca zmian, ze chca by Polska sie zmienila. Byly to rzady w
        czasie ktorych wiele decyzji politycznych bylo niewykonalne, a ty napisales, ze
        wystarczyloby machnac scierka by wymiesc brudy i przegonic "smierdzace
        towarzycho". To bylo niemozliwe. Nie czytalem tekstu Halla (moglbys podac
        link?) i nie wiem jak on dokladnie pisal o potrzebie skupienia sie nad
        wazniejszymi rzeczami. Moim zdaniem w samej decyzji wspoltworzenia przez "S"
        rzadu w 1989 r. tkwila zgoda na kompromis - reformujemy to, co jest niezbedne i
        mozliwe, a reformy polityczne pozostawiamy na pozniej, gdy zmieni sie uklad w
        Sejmie.
        Smieszy mnie teza, ze w 1989 r. i 1990 bylo mozliwe mokra scierka
        przegonienie "od wladzy tego calego smierdzacego towarzycha" - a niby w jaki
        sposob drogi Marynacie? Byly wowczas tylko dwie mozliwosci: a) reformowac to co
        mozna, b) wyjsc z rzadu. Gdyby "S" postanowila o wyjsciu z rzadu to czy nie
        mielibysmy teraz takiego systemu gospodarczego jaki jest w Chinach, ktore tak
        amerykanina z Ozarowa zachwycaja? Czas na wyczyszczenie zycia politycznego
        nastapil po pierwszych wolnych wyborach prezydenckich. Czy nie moglbys sie
        zastanowic dlaczego dzis wszyscy skupiaja sie na krytyce rzadu z lat 1989-90 a
        nie zmarnowanych lat 1991-1993 - to wtedy bylo mozliwe wymiatanie i odganianie
        scierka wszelkich brudow. Niestety wtedy na fali hasel przypsieszenia i innych
        Bielecki rzucil haslo by sie bogacic, by prywatyzowac, oskarzyl rzad
        Mazowieckiego i Balcerowicza za zbyt wolne zmiany. Z tego to tez okresu
        pochodzi teza, ze niestety byc moze najpierw trzeba ukrasc pierwszy milion
        dolarow by moc prowadzic prawdziwa dzialalnosc w gospodarce.
        Ja sie nie obracalem w srodowisku postkomunistow. W Trojmiescie od 1990 roku
        dokonala sie pelna dekomunizacja - tu rzadzili niepodzielnie ludzie zwiazani
        z "S". Przez 15 lat lat obracam sie w ich towarzystwie. To, ze wielu z nich
        schamialo, stalo sie oszustami, jest zamieszanych w wiele afer nie ma nic
        wspolnego z brakiem mokrej scierki w 1989 roku. To pazernosc na pieniadze i
        funkcje, to brak moralnego kregoslupu spowodowala, ze ci, ktorzy mieli tworzyc
        pozytywny obraz Polski, pokazali spoleczenstwu, ze najwazniejszym celem w zyciu
        jest robienie interesow w kazdy mozliwy sposob oraz uprawianie polityki, ktorej
        jedynym priorytetem jest dojsc do wladzy bez wzgledu na sposoby i uzyte srodki
        propagandowe.
        To, ze mamy dzis w Polsce bagno jest efektem tego, ze w latach 1991-93
        pogrzebano idealy "Solidarnosci".
      • basia.basia Re: Czy to jeszcze państwo, czy już & & 06.01.05, 22:51
        lvlarynat napisał:

        > Myślę, ze dzięki mrówczej pracy IPN - mimo esbeckich fałszerstw palenia akt -
        > zgromadzono wiele solidnie udokumentowanej wiedzy i ta wiedza powinna zostać
        > ujawniona. Argumenty przeciwników ujawniania poszkodowanym, kto na nich
        > donosił - jakoś dziwnie przypominają mi argumenty PRL-owskich partyjnych
        > inteligencików, którzy dowodzili, że lepiej nie ujawniać prawdy o Katyniu, czy
        > kulisach "procesu szesnastu" i śmierci gen Okulickiego - bo taka wiedza, ze
        > zacytuję B. Wildsteina: "dla społeczeństwa jest niezdrowa".

        Wspaniały artykuł napisałeś Marynacie. Zgadzam się z każdym słowem.
        Najzdrowsza dla społeczeństwa jest prawda, po prostu. Rozśmieszyła
        mnie dzisiaj pani Hennelowa, która udzieliła wywiadu Dziennikowi
        Polskiemu w związku z petycją do Leona Kieresa. Jej się zdaje, że
        my za mało dorośliśmy, za mało wykształceni jesteśmy (historycznie)
        może albo nie wiem co - tak czy owak ona by chciała, byśmy się nie
        "zabawiali teczkami" samodzielnie, bo sobie zaszkodzimy:)

        dzis.dziennik.krakow.pl/public/?Kraj/03/03.html

        Tutaj odnośny fragment:

        "- Moze Centrum Dokumentacji Czynu Niepodleglosciowego chodzi o to, aby
        spoleczenstwo poprzez lekture dokumentow esbeckich moglo samo przekonac sie,
        czym byl PRL?

        - Tez uwazam, ze szalenie wazne jest, aby Polacy wiedzieli, czym byl system
        komunistyczny. Brak solidnej wiedzy prowadzi do tego, ze dzisiaj wiele osob z
        nostalgia mysli o PRL. Twierdze jednak, ze porzadna informacje spoleczenstwo
        moze otrzymac nie przez publikowanie ton akt SB, ale dzieki opracowaniom
        historykow, ktorzy nieporownywalnie lepiej niz przecietny zjadacz chleba znaja
        metody dzialan aparatu ucisku. Jestem bardzo nieufna wydawaniu samych materialow
        esbeckich bez ich omowienia, pokazania, w jaki sposob dzialaly sluzby specjalne
        totalitarnego panstwa.

        - Dlaczego? Przeciez dokumenty SB powinno sie traktowac jak kazde inne zrodlo
        historyczne i - jak do kazdego - nalezy i do nich podchodzic bardzo nieufnie.

        - To jest teoria, bo w praktyce wiekszosc ludzi nie ma dobrego przygotowania
        historycznego. Przed wyborami zabawa w "teczki" moze byc bardzo niebezpieczna.
        Naiwnoscia jest myslec, ze moze byc inaczej."

        Dla kogo niebezpieczna? Ja się pytam? Ja się nie boję!
        Ja chcę, żeby oddzielić ziarno od plew, szumowiny odstawić
        na dużą odległość od życia społecznego itd.

        Pozdrawiam:)
    • leszek.sopot Bronek jak zwykle sie myli 06.01.05, 16:44
      Wydawac by sie moglo, ze Bronek piszac, iz ujawnienie konczy mozliwosc
      manipulacji teczkami, tym razem trafil w sedno. Byloby tak, gdyby na horyzoncie
      nie pojawil sie nijaki "prof." Bender. Przypadek Bendera pokazuje jak dowolnie
      mozna podchodzic do atakow personalnych na domniemanych agentow z kregow
      kosciola. Sam Kieres wydaje sie byc oszolomiony tym w jaki sposob ten czlowiek
      szkaluje innych nie majac do tego podstaw bo IPN nie przekazal mu tych nazwick,
      ktore Bender wymienia. Kieres natomiast nie mowi czy z kolei inne nazwiska,
      ktore Bender otrzymal ten opublikowal. Moze niektore dane trzyma jeszcze w
      zanadrzu by w odpowiednim czasie je wykorzystac - czyz to nie jest gra
      teczkami? Moim zdaniem jest - i to bardzo brudna gra, tak brudna jak akcje
      bezpieki majace prowadzic do niszczenia ludzi i idei.
      Bronek kpi z tezy, ze ujawnienie zawartosci teczek moze byc politycznym
      chwytem. A niby dlaczego byc nie moze? Agenci byli przeciez usadowieni we
      wszystkich srodowiskach opozycyjnych - najwiecej zapewnie w tych najbardziej
      znaczacych, ktorych przedstawiciele sa obecnie w roznych partiach. Czy teraz
      kazde stronnictwo polityczne zlozone z byly opozycjonistow ma udowadniac, ze i
      w waszym srodowisku byli szpicle? No przeciez na pewno byli. Ale Bronek zapewne
      uwaza, ze byla opozycja ma teraz sama sie wzajemnie oskarzac i udowadniac, ze i
      w ROPCiO, KPN, WZZ, SN, "S"W i in. tez byli agenci? Takie vet za vet a wygra
      ten, ktory umiejetniej naglosni sprawe agentow w mediach.
      Zle sie stalo, ze sprawe ujawniania i naglasniania nazwisk agentow ustawodawca
      oddal tzw. poszkodowanym (bo przepraszam bardzo, jakim poszkodowanym jest
      Bender - posel w czasach PRL i stanu wojennego?), a nie powierzyl tego
      obowiazkowi sadom lustracyjnym. Kazdy z poszkodowanych ma teraz pelna dowolnosc
      interpretacyjna oraz moze w dowolny sposob wykorzystac zdobyta wiedze. Pewne
      nazwiska moze naglasniac, a inne nie. W ten sposob o prawdziwych kanaliach
      mozemy nie dowiedziec sie niczego. Dowiemy sie za to o tych, ktore funkcjonujac
      w zyciu publicznym po 90 r. sa kojarzone z jakimis opcjami politycznymi.
      Dowiemy sie dlatego, ze naglosnienie takich przypadkow sluzy politycznej
      propagandzie. To wszystko powinno sie dziac pod rygorami prawa, a nie w imie
      dowolnych pogladow i przekonan pokrzywdzonych. Zreszta pokrzywdzonym nie
      powinien czuc sie ten, na ktorego SB poszukiwalo informacji, ale tylko ten,
      ktory w wyniku dzialan SB doswiadczyl szykan lub tez zostal aresztowany. Mysle
      sobie zreszta, ze kazdy z ludzi, ktorzy dzialali w przedsierpniowej opozycji i
      pozniej, zdawali sobie sprawe, ze sa sledzeni w rozny podstepny sposob a SB i
      dzialacze partii bede im utrudniac zycie w kazdy mozliwy sposob. Mimo to
      dzialali. To byla przeciez wojna z wladza (choc prowadzona srodkami
      pokojowymi). Kazdy byl wiec swiadomy, ze przeciwnik zastosuje kazda mozliwa
      metode. Czy wiec wiedzac o tym, ze beda narazeni na szykany mozna sie dzis czuc
      oszukanym nawet przez najblizszych przyjaciol?
      To byla wojna, a po zwycieskiej walce (moim zdaniem, wbrew wszystkim tym
      krzyczacych o potrzebie nowej rewolucji i budowy IV RP) zemsta na tych, ktorzy
      byli tylko narzedziami w rekach komunistycznej wladzy nie jest czyms godnym
      zwyciezcy. Ten zwyciezca powinien po tej wojnie tak dzialac by udowodnic, ze
      idee, ktore mial wymalowane na sztandarach nie byly pustymi slowami. Niestety
      przegrane w wyborach pokazaly, ze spoleczenstwo hasla te i zachowania politykow
      postsolidarnosciowych odczytalo inaczej. Do pelnego zwyciestwa zabraklo nie
      lustracji i dekomunizacjui, ale madrosci rzadzenia, zabraklo umiaru i rozsadku.

      Wszystkim myslacym o lustracji polecam wywiad z pastorem Gauckiem, ktory jest w
      sieci (niestety linku sobie nie skopiowalem):
      Sprawiedliwość jako warunek pojednania. Rozmowa z Joachimem Gauckiem ("Teologia
      Polityczna", nr 1, jesień 2003/lato 2004)
      • Gość: wtorek Re: Leszek jak zwykle sie myli (n/t) IP: *.chello.pl 06.01.05, 16:50
        • leszek.sopot pusto-postnie bo pusto w glowie? /nt/ 06.01.05, 16:53
          • Gość: wtorek w przeciwieństwie do wielu tu piszącychnie tracę IP: *.chello.pl 06.01.05, 16:59
            na pisanie, gdy postów gdy za komentarz wystarcza nagłówek:)
          • Gość: wtorek nie tracę:) /nt/ IP: *.chello.pl 06.01.05, 17:00
          • maaac a na cholerę nam to było... 06.01.05, 17:02
            Może jednak warto było zrobic dużą stertę z dokumentów bezpieki i spalić to w
            cholerę? Lustrując "dajemy" ponownie w łapy SBków prawo wydawania świadectw
            moralnosci.
            Jeżeli mnie pamięc nie myli, to po wojnie trzymani w więzieniach hitlerowcy
            dawali swiadectwa moralności lub hańby Polakom. Chyba sporo osób niewygodnych
            dla komunistycznych władz było skazanych dzięki "niepodważalnym" zeznaniom za
            współpracę z okupantem. Czy powrót tej "tradycji" nie jest chichotem historii?
      • Gość: Czarny ;-) Re: Bronek jak zwykle sie myli IP: *.kabel.telenet.be 06.01.05, 17:04
        leszek.sopot napisał:

        > Przypadek Bendera pokazuje jak dowolnie
        > mozna podchodzic do atakow personalnych na domniemanych agentow z kregow
        > kosciola. Sam Kieres wydaje sie byc oszolomiony tym w jaki sposob ten
        czlowiek
        > szkaluje innych nie majac do tego podstaw bo IPN nie przekazal mu tych
        nazwick,

        Ciekawostki q... opowiadasz.

        Skonczcie wreszcie z tym durnym rozliczaniem. Po II wojnie rozliczali, teraz
        rozliczaja. Ciekawa kogo bedziecie rozliczac za kilka latek.
        Wezcie sie wreszcie do uczciwej roboty i skonczcie z tym polskim pieklem.
        Ogolnie wiadomo, ze za czasow PRL wiekszosc spoleczenstwa to byli kapusie,
        przewaznie z urzedu. Kazdy szeregowy czlonek PZPR musial pisac raporty dla SB,
        rowniez kazdy kadrowiec w zakladzie pracy mial taki obowiazek.. Wielu
        bylo "ochotnikow" i ci byli najgorsi.
        Nie chce wiecej wymieniac bo mnie schlag trafia.
      • Gość: czur-czur-ra! Re: Bronek jak zwykle sie myli IP: *.elpos.net / 217.153.182.* 06.01.05, 23:49
        "Zreszta pokrzywdzonym nie powinien czuc sie ten, na ktorego SB poszukiwalo
        informacji, ale tylko ten, ktory w wyniku dzialan SB doswiadczyl szykan lub tez
        zostal aresztowany"

        That's the point.

      • Gość: ak Re: Bronek jak zwykle sie myli IP: *.sympatico.ca 07.01.05, 07:20
        Oto link do Gaucka:
        www.omp.org.pl/gauck_teol.htm
    • witek.bis Re: Historia dla doroslych - hop do góry! 06.01.05, 19:47
      Podbijam ze względu na teksty Wildsteina i Marynata. Dziękuję obu panom i
      kłaniam się założycielce tego wątku.
      • basia.basia Dla porządku wklejam jeszcze jeden link ... 06.01.05, 22:20
        witek.bis napisał:

        > Podbijam ze względu na teksty Wildsteina i Marynata. Dziękuję obu panom i
        > kłaniam się założycielce tego wątku.

        A ja się odkłaniam:)

        We wczorajszej Rzepie był jeszcze jeden artykuł na ten sam temat.
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050105/kraj/kraj_a_10.html
        Fragment artykułu "Wyznanie grzechów zamiast lustracji":

        "W Niemczech Kościół jakoś sobie poradził z tym problemem.

        Na terenie byłej NRD niektórzy biskupi nakazali wszystkim pracownikom kurii
        złożenie zaświadczenia z urzędu Gaucka, że nie byli tajnymi współpracownikami. W
        Czechach kardynał Vlk poprosił, aby osoby z taką przeszłością same się do niego
        zgłosiły.
        Czy tak należałoby postąpić w Polsce?

        Moim zdaniem to najlepszy sposób "lustracji". Biskup ma prawo wiedzieć, kto w
        jego diecezji był tajnym współpracownikiem. Miałby wówczas możliwość rozmowy z
        tą osobą, która mogłaby mu szczerze wyznać fakt współpracy - czy to w formie
        spowiedzi, czy rozmowy prywatnej. Chodzi o to, by te osoby poczuły się do
        odpowiedzialności, a nie tłumaczyły, że niczego nie podpisywały, nie brały
        pieniędzy.
        Do takich rozwiązań potrzeba odpowiedniej atmosfery w Kościele i woli biskupów.

        Z niektórymi biskupami na ten temat rozmawiałem. Stanowiska są różne. Kilku
        wzięło to sobie do serca. Inni być może uważają, że lepiej przejść nad tym do
        porządku dziennego, bo być może ktoś się wyspowiadał i nie ma problemu.
        Arcybiskup Życiński powołał komisję, która na podstawie dokumentów z IPN ma
        ustalić m.in. stopień inwigilacji na KUL.

        Rozwiązanie przyjęte przez arcybiskupa jest modelowe. Chcąc uciąć plotki i
        insynuacje, powołał trzyosobowy zespół, który będzie metodycznie, dla celów
        naukowych przeczesywał akta w IPN i weryfikował je z innymi źródłami, także
        kościelnymi. Jeszcze dwóch innych biskupów diecezjalnych postąpiło w ten sam
        sposób. Eksploracja naukowa to jedyny i właściwy kierunek rozwiązywania tego
        problemu.
        To wszystko dzieje się zbyt późno, wolno, a przede wszystkim nie we wszystkich
        diecezjach. Dlatego informacje o tajnych współpracownikach SB w Kościele będą
        wypływały i staną się elementem walki.

        Będą, bo ludzie będą znajdowali w materiałach na swój temat z IPN nazwiska
        tajnych współpracowników i będą z tą wiedzą robili, co zechcą. Ale osoby
        odpowiedzialne nie będą się obnosiły ze swoją wiedzą, ujawniały jej na
        konferencjach prasowych, wykorzystując do walki politycznej. Przykładem jest
        arcybiskup Tokarczuk, który dostał olbrzymie dossier z IPN na swój temat.
        Zrobiło ono na nim ogromne wrażenie, lecz nie ogłasza tego publicznie. Wiem,
        jakim szokiem dla nieżyjącego już byłego naczelnego "Gościa Niedzielnego" ks.
        Tkocza była zawartość kilku teczek i nazwiska tych, którzy go inwigilowali.
        Często byli to ludzie bardzo bliscy.
        I co zrobił z tą wiedzą?

        Zabrał ją do grobu. Podzielił się nią tylko z biskupem i ze mną.
        Ryszard Bender już zapowiada, że ujawni nazwiska kolejnych tajnych
        współpracowników na KUL.

        To jest kwestia odpowiedzialności tej osoby i jej sumienia. Od długoletniego
        pracownika KUL wymaga się szczególnej rozwagi, nawet jeśli publikuje dane
        prawdziwe. Ale problem, niewątpliwie, istnieje. Z zażenowaniem czytałem wyniki
        wielkiego sympozjum teologów polskich we wrześniu w Lublinie, na którym nikt nie
        zająknął się słowem, że Kościół wyszedł z PRL okaleczony. Widocznie uważają, że
        najlepszym sposobem jest milczenie i czekanie, aż ten problem załatwi czas. Ale
        to jest fałszywa perspektywa, bo następne pokolenie sięgnie do tych materiałów,
        a ci, których sprawa dotyczy, nie będą już mieli możliwości wypowiedzenia czegoś
        na swoją obronę."



        • leszek.sopot Lustracja duchowienstwa w Niemczech nie byla 06.01.05, 23:13
          nakazana - zalezala od woli kosciola.
          Fragment wywiadu z cytowanego przeze mnie wczesniej artykulu z pastorem
          Joachimem Gauckiem:
          "[...]
          M.C.: Kościół ewangelicki odegrał w ostatniej fazie reżimu NRD pozytywną rolę w
          kreowaniu postaw opozycyjnych, wolnościowych. Ale tak nie było zawsze. W jakim
          stopniu problem zdrady, ukrytej współpracy z reżimem dotyczył także Kościoła
          ewangelickiego w NRD?
          J.G.: Oceniając nieoficjalnych współpracowników reżimu wśród ludzi Kościoła,
          ale także wśród intelektualistów czy artystów, trzeba pamiętać, że w
          późniejszych czasach dyktatury nie każdy nieoficjalny współpracownik był
          traktowany w jednakowy sposób i w podobny sposób był pozyskiwany. Wielu,
          szczególnie wywodzących się z kręgów kościelnych, nigdy nie podpisywało żadnego
          dokumentu o współpracy, chociaż wielu założono teczki jako nieoficjalnym
          współpracownikom służby bezpieczeństwa. Oficerowie prowadzący rozumieli
          doskonale, że pastor czy biskup nie podpisze takiego dokumentu, z którego
          wynikałoby, że jest on zdrajcą, kimś w rodzaju Judasza, dlatego też wcale nie
          namawiali ich do tego. Wiedzieli natomiast, że ludzie mają różne ambicje
          zawodowe, chcą zrobić karierę albo po prostu są z natury lękliwi i dlatego nie
          odmówią utrzymywania bezpośredniego kontaktu z władzą. W ten sposób nawiązywano
          kontakty z poszczególnymi osobami z Kościoła i jeśli nie powiadomiły one swoich
          przełożonych lub kolegów o tym fakcie, tylko go utajniły przed nimi, to od tego
          momentu służba bezpieczeństwa uznawała je za swoje źródło informacji i
          zaczynała prowadzić ich akta jako nieoficjalnych współpracowników. Często
          przekazywane tą drogą informacje trudno byłoby wprost zakwalifikować jako czyn
          Judasza, jako zdradę. Na przykład prowadzono z różnymi osobami ogólne rozmowy
          na temat aktualnej polityki Kościoła, np. polityki personalnej. I często przy
          takich luźnych, niby nieformalnych rozmowach ludzie podawali, przy okazji, w
          pobocznych wątkach, informacje pomocne dla służby bezpieczeństwa, których,
          pytani wprost, zapewne nigdy by nie podali. To był pewien fenomen, że na
          przykład wielu intelektualistów akceptowało taki typ kontaktów ze służbami
          bezpieczeństwa. Prowadzili rozmowy z przedstawicielami aparatu represji,
          chociaż nie kierowali się oni przecież żadnym jasnym zamiarem dokonania zdrady.
          Dzisiaj te środowiska czują się oczywiście niesprawiedliwe potraktowane, jeśli
          ktoś pokazuje im akta służb bezpieczeństwa i stawia pytania o stopień uwikłania
          tych środowisk w działania aparatu represji. Zakładam, że także w Polsce były
          różne rodzaje nieoficjalnej współpracy. Byli więc tacy, których zmuszano do
          składania podpisów, inni podpisywali dobrowolnie, jeszcze inni byli po prostu
          gadatliwi i nieostrożni albo kierowali się jakimś rodzajem lewicowego
          idealizmu. Na pewno trzeba na te wszystkie przypadki patrzeć w sposób
          zróżnicowany i nie można każdego nieoficjalnego współpracownika uznać od razu
          za łajdaka i zdrajcę. Można natomiast powiedzieć, że oni wszyscy przekroczyli
          pewną granicę, na którą większość ich kolegów miała baczenie. W przypadku
          Kościoła ta większość to pewnie 98%, a może 99%. Protestancki duchowny znajduje
          się oczywiście w sytuacji szczególnej, bowiem praktycznie sam dla siebie jest
          ostatnim autorytetem, swoim sumieniem, i to on określa samodzielnie, z kim
          utrzymuje kontakty. Sam Kościół nigdy nie tolerował kontaktów ze służbami
          bezpieczeństwa. Kontakty ze Stasi były w Kościele zabronione. Ale oczywiście
          miały miejsce. Jeśli były utrzymywane przez przedstawicieli władz kościelnych,
          to można zapewne uznać, iż istniały po temu jakieś ważne powody, na przykład
          chodziło o to, aby załagodzić pewne konflikty. Ale jeśli taka była właśnie
          intencja tych kontaktów, to wówczas władze kościelne mogły o nich otwarcie
          mówić. Na tym polegał słynny przypadek Stolpego, który o kontaktach ze Stasi
          nie rozmawiał ze swoim biskupem. Jak powiedziałem, przypadek ewangelików jest
          tutaj szczególny. Ewangelicki duchowny jest dla siebie samego papieżem, ale
          właśnie dlatego ludzie ci mieli czasami skłonność, by racjonalizować własne
          położenie w taki oto sposób, że nie muszą wcale informować kogoś o swoich
          kontaktach, bo są to sprawy rozważane w indywidualnym sumieniu i w
          bezpośredniej relacji do Boga. Jeśli duchowni ci podejmowali kontakty ze służbą
          bezpieczeństwa w dobrej wierze, bez zamiaru zdrady, można ich uznać za
          szlachetniejszą kategorię nieoficjalnych współpracowników. Ale byli wśród nich
          także ludzie słabi, którzy ulegli szantażowi; ci jednak w Kościele stanowili
          wyjątek. Problem współpracy ze służbami bezpieczeństwa NRD dotyczył także
          katolickich duchownych. Można powiedzieć, że dotyczył wszelkich wspólnot
          wyznaniowych. Również sekt religijnych, i to takich, które głoszą i oczekują
          ponownego nadejścia Chrystusa już jutro. Nawet tam pojawiali się nieoficjalni
          współpracownicy. Nie było wyjątków. Nawet w żydowskiej społeczności, która w
          NRD była bardzo nieliczna, też występował ten problem. Teologicznie rzecz
          ujmując, Kościół należy zarówno do upadłego Świata, jak też jest częścią raju
          wolną od wszelkiego zmącenia.
          M.C.: W jaki sposób Kościół ewangelicki uporał się z problemem tajnych
          współpracowników? Czy Pana zdaniem z perspektywy dekady można powiedzieć, że
          stanął na wysokości zadania?
          J.G.: Tak i nie. W Niemczech nie ma jednego ewangelickiego Kościoła, lecz
          samodzielnie zorganizowane Kościoły krajowe, na czele których stoją biskupi.
          To, co je łączy, to ogólnokrajowy synod. Z czasem okazało się, że różne
          Kościoły krajowe różnie podchodzą do problemu tych, którzy uwikłali się we
          współpracę z reżimem. Te Kościoły krajowe, których przedstawiciele okazali się
          zamieszani we współpracę, jak na przykład w Kościele Berlina i Brandenburgii
          (przypadek Stolpego), podchodziły do kwestii oczyszczenia bardzo
          wstrzemięźliwie. W końcu także i w tych przypadkach uznawano konieczność
          sprawdzenia i oceny kontaktów utrzymywanych przez niektórych pastorów z władzą,
          ale na przykład w Magdeburgu dopiero po wielu zabiegach tamtejszy Kościół
          zgodził się na procedurę lustracji.
          Wcześniej uznał bowiem, że procedura taka byłaby w istocie deklaracją
          nieufności wobec duchownych i że należy im wszystkim po prostu z góry zaufać.
          Jeżeli weźmiemy pod uwagę, jak wielkie szkody powstały niekiedy w wyniku
          wydostania się pewnych informacji wskutek nieoficjalnych kontaktów ze służbami
          bezpieczeństwa, to trzeba jednak uznać taką postawę wobec lustracji za naiwną.
          Władze wykorzystywały uzyskane tą drogą informacje do własnych celów, a osoby,
          które takie informacje ujawniały, naruszyły zaufanie osób trzecich. Nie chodzi
          tutaj o to, aby tych ludzi od razu karać. Trzeba natomiast postawić sobie
          pytanie, czy taka osoba nadaje się jeszcze do pełnienia funkcji publicznych, z
          którymi łączy się warunek społecznego zaufania. Jeżeli bowiem pastor jako
          nieoficjalny współpracownik obciążał innych, co nie zdarzało się często, to
          należy się zastanowić, czy taki człowiek może nadal pełnić swój urząd. W końcu
          wszystkie Kościoły krajowe zgodziły się co do tego, że należy rozważyć
          wszystkie przypadki uwikłania duchownych we współpracę. Można wręcz powiedzieć,
          że w Kościołach miała miejsce bardzo ważna debata na ten temat, co stanowiło
          istotną różnicę w porównaniu z sytuacją, jaka zaistniała w Niemczech po II
          wojnie Światowej.
          [...]"
    • panidalloway W górę! 06.01.05, 21:25
      Skoro głosujemy, to moje up jest związane z poparciem dla Leszka, ale
      generalnie dotyczy całej dyskusji.
      Wystąpienie Szanownego Marynata, jak mi się wydaje, jest dość odmienne i w
      stylu i w treści od jego poprzednich tekstów. Szczególnie ten rząd „żydów,
      pedałów i generałów” uzmysłowił mi, że chyba nie żyłam wśród „zwykłych
      ludzi”, bo z takim określeniem stykam się po raz pierwszy dzisiaj, w
      wykwintnej prozie Marynata.
    • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 22:01
      Dlaczego nie dopełnił swoich
      > obowiązków i nie wystąpił przeciw sprawcom tego typu działań? Dlaczego nie
      > powiadomił o nich opinii publicznej? Czy nie wiedział, że były przestępstwem?
      > Czy nie rozumiał, że akta takie wynoszono w jakimś celu?
      >

      Nie w tym przecież rzecz, że Kiszczak brał dokumenty. Przecież dla tow.
      Kozłowskiego, Michnika i reszty kiszczakowy kredens to dla sbeckich akt miejsce
      najodpowiedniejsze. Po co brał? Sam rzecze-by chronić działaczy Solidarności od
      dramatów. Tylko niektórych tak kocha, górników z wujka trochę mniej.
      Rzecz w tym, że Czesio nie zabrał wszystkiego. Kiedy Krzysio i Małgosia pamięć
      odzyskują? Gdy okazuje się, że Czesio nie dopełnił swych obowiązków i coś
      jednak zostało.
      • nurni Re: Historia dla doroslych 07.01.05, 18:21
        > Nie w tym przecież rzecz, że Kiszczak brał dokumenty. Przecież dla tow.
        > Kozłowskiego, Michnika i reszty kiszczakowy kredens to dla sbeckich akt
        miejsce
        >
        > najodpowiedniejsze.

        Znakomity fragment.

        Niestety.
    • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 22:09
      Oleksy w telewizorze gada. To już bajeczka dla małych dzieci-młody Józio dekadę
      prawie uczył się radio obsługiwać, za dobre wyniki w nauce dostał "Krzyżaków" w
      płuciennej oprawie i kiszonkowe na landrynki. A Niziński agenta z nieszczęśnika
      robi. Ech, ciężki los prymusów.
      • basia.basia "mięsny" wywiad Józia:) 06.01.05, 23:43
        Gość portalu: t1s napisał(a):

        > Oleksy w telewizorze gada. To już bajeczka dla małych dzieci-młody Józio dekadę
        >
        > prawie uczył się radio obsługiwać, za dobre wyniki w nauce dostał "Krzyżaków" w
        >
        > płuciennej oprawie i kiszonkowe na landrynki. A Niziński agenta z nieszczęśnika
        >
        > robi. Ech, ciężki los prymusów.

        No a to uporczywe dążenie do osiągnięcia harmonii wewnętrznej?
        I to w służbie nie dla siebie, o nie! Dla tych, którzy za nim
        stoją! Ale kino!:)
        • Gość: t1s Re: "mięsny" wywiad Józia:) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 23:54
          basia.basia napisała:

          > Gość portalu: t1s napisał(a):
          >
          > > Oleksy w telewizorze gada. To już bajeczka dla małych dzieci-młody Józio
          > dekadę
          > >
          > > prawie uczył się radio obsługiwać, za dobre wyniki w nauce dostał "Krzyża
          > ków" w
          > >
          > > płuciennej oprawie i kiszonkowe na landrynki. A Niziński agenta z nieszcz
          > ęśnika
          > >
          > > robi. Ech, ciężki los prymusów.
          >
          > No a to uporczywe dążenie do osiągnięcia harmonii wewnętrznej?
          > I to w służbie nie dla siebie, o nie! Dla tych, którzy za nim
          > stoją! Ale kino!:)

          Jakbym Jolkę słyszał. Kwach powinien się zainteresować jak żona czas spędza. I
          lodówkę sprawdzić.
          • basia.basia Re: "mięsny" wywiad Józia:) 07.01.05, 00:00
            Gość portalu: t1s napisał(a):

            > basia.basia napisała:
            >
            > > Gość portalu: t1s napisał(a):
            > >
            > > > Oleksy w telewizorze gada. To już bajeczka dla małych dzieci-młody
            > Józio
            > > dekadę
            > > >
            > > > prawie uczył się radio obsługiwać, za dobre wyniki w nauce dostał "
            > Krzyża
            > > ków" w
            > > >
            > > > płuciennej oprawie i kiszonkowe na landrynki. A Niziński agenta z n
            > ieszcz
            > > ęśnika
            > > >
            > > > robi. Ech, ciężki los prymusów.
            > >
            > > No a to uporczywe dążenie do osiągnięcia harmonii wewnętrznej?
            > > I to w służbie nie dla siebie, o nie! Dla tych, którzy za nim
            > > stoją! Ale kino!:)
            >
            > Jakbym Jolkę słyszał. Kwach powinien się zainteresować jak żona czas spędza. I
            > lodówkę sprawdzić.

            :)

            Z niecierpliwościa czekać będę na resztę wynurzeń Józka,
            bo przecież na koniec Lis go zaprosił na czat. Nie sądzę,
            by inni byli tak uprzejmi dla niego jak Lis dzisiaj ale
            on jest usprawiedliwiony - nie może przecież zapraszać
            gościa do studia i otwarcie się z niego śmiać:) Przecież
            by Danka się wściekła i zaraz by protestować zaczęła, jeszcze
            by Polsatowi częstotliwość zabrali!
            • Gość: t1s Re: "mięsny" wywiad Józia:) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 00:13
              basia.basia napisała:

              > Gość portalu: t1s napisał(a):
              >
              > > basia.basia napisała:
              > >
              > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
              > > >
              > > > > Oleksy w telewizorze gada. To już bajeczka dla małych dzieci-
              > młody
              > > Józio
              > > > dekadę
              > > > >
              > > > > prawie uczył się radio obsługiwać, za dobre wyniki w nauce do
              > stał "
              > > Krzyża
              > > > ków" w
              > > > >
              > > > > płuciennej oprawie i kiszonkowe na landrynki. A Niziński agen
              > ta z n
              > > ieszcz
              > > > ęśnika
              > > > >
              > > > > robi. Ech, ciężki los prymusów.
              > > >
              > > > No a to uporczywe dążenie do osiągnięcia harmonii wewnętrznej?
              > > > I to w służbie nie dla siebie, o nie! Dla tych, którzy za nim
              > > > stoją! Ale kino!:)
              > >
              > > Jakbym Jolkę słyszał. Kwach powinien się zainteresować jak żona czas spęd
              > za. I
              > > lodówkę sprawdzić.
              >
              > :)
              >
              > Z niecierpliwościa czekać będę na resztę wynurzeń Józka,
              > bo przecież na koniec Lis go zaprosił na czat. Nie sądzę,
              > by inni byli tak uprzejmi dla niego jak Lis dzisiaj ale
              > on jest usprawiedliwiony - nie może przecież zapraszać
              > gościa do studia i otwarcie się z niego śmiać:) Przecież
              > by Danka się wściekła i zaraz by protestować zaczęła, jeszcze
              > by Polsatowi częstotliwość zabrali!

              O, śmiać się nie może. Powinien natomiast płakać-tego oczekuje Józek-pocieszyć
              swego gościa, do siebie przycisnąć i po główce pogłaskać i w słowach
              najwyższego oburzenia i najwyższej pogardy potępić Milczanowskiego, spluwając
              siarczyście za każdym razem gdy wymawia imię tego nikczemnego prowokatora.
              • Gość: Piter Re: "mięsny" wywiad Józia:) IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 07.01.05, 00:45
                To fakt! Przecież jak łysego oskarżono, to zatrzęsło się pół Europy, a państwo
                polskie stanęło na skraju przepaści! Jego, Józefa, oskarżyć? A przecie on tyle
                dla Polski zrobił!
                Tyle, że wiem skądinąd, że chłopcy umoczeni w aferę paliwową udostępnili
                Józkowi za friko podczas kampanii wyborczej, lokal na Bagateli w Warszawce i
                lexusa. Ale sam Józef jest oczywiście czysty jak łza! A że jego stara jest
                fiszą w "polskim" CZERWONYM krzyżu, to betka...
                P.
                • basia.basia Re: "mięsny" wywiad Józia:) 07.01.05, 01:30
                  Gość portalu: Piter napisał(a):

                  > To fakt! Przecież jak łysego oskarżono, to zatrzęsło się pół Europy, a państwo
                  > polskie stanęło na skraju przepaści! Jego, Józefa, oskarżyć? A przecie on tyle
                  > dla Polski zrobił!
                  > Tyle, że wiem skądinąd, że chłopcy umoczeni w aferę paliwową udostępnili
                  > Józkowi za friko podczas kampanii wyborczej, lokal na Bagateli w Warszawce i
                  > lexusa. Ale sam Józef jest oczywiście czysty jak łza! A że jego stara jest
                  > fiszą w "polskim" CZERWONYM krzyżu, to betka...
                  > P.

                  Och ten Józek:)
                  Czytam sobie właśnie "Rozmowy w Dragonei" Herlinga-Grudzińskiego"
                  i trafiłam ... na kawałek o Józku:) Ten ci to Józek jak pierwszy
                  raz był marszałkiem to napisał list do H-G gdy ten był właśnie
                  z drugą wizytą w Polsce no i ... napisał w tym liście, że był
                  "odgrodzony sztucznymi barierami" od jego pisarstwa! H-G mówi,
                  że potraktował to humorystycznie, bo te bariery to nie kto inny
                  jak Józek z kumplami ustawiał, więc to komedia jest:)
    • Gość: omamiony wiedźmin Re: Historia dla doroslych - mam dziecinne pytanie IP: *.crowley.pl 07.01.05, 00:49
      do wszystkich zwolenników teczkomanii.
      Czy jeśli choćby tylko 1 % (czyli 10 osób na 1000)posądzanych o współpracę z
      SB , zostanie oskarżonych niesłusznie ,to warto tą lustrację robić,czy też
      nie ???
      ps. Jako omamione dziecko,nie wierzę w krystaliczną uczciwość esbeckich kwitów
      czy w sprawiedliwość i czyste intencje lustratorów .Nie wierzę również,że
      to "oczyszczanie" w jakikolwiek pozytywny sposób wpłynie na przyszłość naszego
      kraju.Ponadto jako niewierzący sympatyk pewnego mitycznego Jeszui, jestem
      przeciwnikiem "kamienowania",przy którym niewinne osoby mogłyby doznac
      uszczerbku,choćby tylko na honorze.
      Więc summa sumarum,jestem za sfajczeniem tego całego badziewia i zajęcie się
      PRZYSZŁOŚCIĄ naszego nadwiślańskiego psychiatryka.
      pps.Wszelakim "wtorkom","szefom","stewardom" czy "jogurtom" oświadczam ,że NIE
      BYŁEM ubeckim agentem,choć i tak nie uwierzą :)
      ppps. Tak jak PaniDalloway trzymam kciuki za Leszka z LaManczy i zaskoczony
      (właściwie zasmucony) jestem tekstem Marynata.Mam nadzieję ,że to tylko
      chwilowe zauroczenie kaczorowato-pisuarowo-dekomunizacyjną filozofią.
      • lvlarynat Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne pytania 07.01.05, 04:22
        I do tego tyle się nazastrzegałem, że snuję jedynie abstrakcyjne rozważania nad
        wynikami ambiwalentnych obserwacji różnych zdumiewajacych zjawisk z dziedziny
        optyki politycznej - a mimo to Sympatyczni Państwo usiłują mnie zaklasyfikować
        do którejś z politycznych szuflad.
        Pytany - pisałem już kiedyś, że, jako indywidualista, od wszelkiej politycznej
        działalnosci staram się trzymać na dystans.
        Kiedyś w czasie studiów koledzy wrobili mnie w przewodniczenie Kołu Naukowemu i
        wpadłem na pomysł, żeby przeprowadzić w jednej z największych warszawskich
        fabryk badania nad społecznymi strukturami formalnymi i nieformalnymi...
        A następnie zestawić nasze wyniki z podobnymi badaniami prowadzonymi w USA.
        Udało się nam nad podziw przez co wszyscy mielismy kłopoty z "socrealistami po
        cywilnemu" i dowiedzielismy się, że "władzy badania naukowe potrzebne są do
        tego, do czego pijakowi latarnia. Władza nie szuka światła (bo ma własne
        lepsze), tylko podparcia. I ew, czegoć, co można olać".
        Teraz ciekawią mnie, całkiem prywatnie, zjawiska zachodzące w trakcie
        transformacji ustrojowej niegdyś rolniczego kraju przez 40 lat budującego
        państwowy przemysł i socjalizm (pod przewodnictwem Partii i pod okiem
        powiązanych z partią resortów siłowych) - w kraj od 15 już lat budujący
        kapitalizm (czyli uwłaszczający byłą nomenklaturę państwowym majątkiem trwałym
        i środkami finansowymi). Z badań wynika, że ok 50% elity biznesu to ludzie,
        którzy przed 1989 rokiem aktywnie wspierali struktury komuszego państwa i
        partii. Gdyby (odwrotnie niż to czyni Leszek oraz Wiedźmin i miła Pani Klarysa)
        na chwilę, dla gimnastyki umysłu, pominąć rolę "S" w obalaniu komunizmu - to
        mielibysmy taka sytuację: na przełomie lat 70/80 minionego stulecia management
        zarządzający strukturami socjalistycznego państwa i jego kompleksem militarno-
        przemysłowym wpada na pomysł jak zrealizować "rentę władzy" i uwłaszczając się
        zreprodukować swą dominującą pozycję w hierarchii społecznej - początkowo jako
        krajowa elita biznesowo-polityczna, następnie jako oligarchia państwowo-
        kapitalistyczna i w dalszej perspektywie - jako część establishmentu
        europejskiego oraz globalnego. Jest to proces na 30-50 lat, czyli minimum dwa
        pokolenia. By go zrealizować trzeba uruchomić kolejno trzy katalizatory:
        - Po pierwsze - wzbudzić rewoltę społeczną, która osłabi stary system i
        uzasadni transformację - pozyskujac dla niej masowe poparcie (schemat opisany w
        18 BRUMAIRE'A LUDWIKA BONAPARTE);
        - po drugie - dla wprowadzenia ładu (i pozbycia sie konkurentów) potrzebne
        jest zahamowanie rewolty społecznej (najlepiej przy pomocy kontrrewolty
        wojskowej);
        - po trzecie - uruchomienie istniejacych, ale martwych przepisów o własnosci
        prywatnej, parlamentarnym pluraliźmie politycznym oraz prywatyzacji i rozwoju
        przedsiebiorczosci, a następnie napisanie nowej Konstytucji;
        - po czwarte - zapewnienie sobie (np w trybie kontraktu) utrzymania władzy
        politycznej, niezbędnej dla stworzenia przejsciowej formy ustrojowej, którą
        możnaby nazwać "postsocjalistycznym kapitalizmem politycznym".
        - Przejście w następny, czwarty etap "kapitalizmu państwowego" wymaga
        osłabienia państwa i zapewne - czasowego wyłączenia niektórych jego mechanizmów
        immunologicznych. Ale pod osłoną NATO i UE nie niesie to chyba większych
        zagrożeń dla suwerennosci. Zaś dla graczy gra jest warta świeczki - bo w
        efekcie bedą mogli zbudować wpływową strukturę ciągnącą soki z państwa, a w
        znacznej mierze niezależną od międzypartyjnych fluktuacji politycznych i
        wyborczych wstrząsów.
        - Po piąte - taka stabilna struktura o solidnych i dobrze zainwestowanych
        podstawach kapitałowych - może już próbować sił na arenie europejskiej, a w
        perspektywie - globalnej. Może też stać się czynnikiem umacniajacym państwo
        (rozumiane jako postnarodowa wspólnota biznesowo-kulturowa) w ramach większych
        wspólnot regionalnych czy branżowych.
        To, oczywiście, są całkiem wydumane i oderwane od realiów życia dywagacje,
        snute - jak pisałem - tylko dla ćwiczeń umysłowych.
        Co to ma wspólnego z tym wątkiem? Ze służbami specjalnymi? Zwłaszcza wojskowymi?
        Z lustracją? Czy dekomunizacją? Nic! Po zakończeniu całej operacji wszystkie
        nasze Ałganowy staną się jeszcze bardziej szanowanymi biznesmenami, działaczami
        państwowymi, dostojnikami wspólnotowymi, sponsorami dobroczynnych organizacji
        pozarządowych. Pucu nie ma! Końce w wodę! Rękaw pusty!
        A, że kilkadziesiąt procent Polaków może obudzić się któregoś ranka z wolną i
        demokratyczną reką w nocniku? Bez państwa i majatku w Priwiślanskim Landzie? A
        może nie? To po co blokować działanie struktur tego "historycznego przekrętu",
        zagladać komuś w życiorys i przyczyniać zmartwień tylu miłym i zasłużonym
        ludziom?...
        Pozdrawiam wszystkich. Dobranoc.
        M.
        PS. Jak sie zdrzemnę to sie bedę zastanawiać nad tym skad się, tak naprawdę
        wziął komunizm, faszyzm i inne totalitaryzmy. Nie tyle dla rozważań polityczno
        historycznych, ale po to, by się zastanowić jak toto sie odradza i czy mozna
        temu jakoś zapobiegać. Bo obawiam się, że ten scenariusz, który wczesniej
        opisałem jest zbyt optymistyczny...
        Meczy mnie tez pytanie (moze ktoś zna odpowiedź?) czemu w niektórych
        społecznościach ludzie o odmiennych przekonaniach i poglądach wzajemnie się
        uzupelniają, a u nas - nieuchronnie popadną w konflikt? Odłożą na bok robotę,
        gotowi się okładać i obrzucać epitetami? Eeeeech...

        • Gość: wesołek Re: Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne py IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 10:23
          Bardzo podoba mi się Twój wywód. Pozdrawiam. Wesołek.
        • wartburg4 Re: Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne py 07.01.05, 11:58
          lvlarynat napisał:

          > I do tego tyle się nazastrzegałem, że snuję jedynie abstrakcyjne rozważania
          nad
          >
          > wynikami ambiwalentnych obserwacji różnych zdumiewajacych zjawisk z dziedziny
          > optyki politycznej - a mimo to Sympatyczni Państwo usiłują mnie
          zaklasyfikować
          > do którejś z politycznych szuflad.
          > Pytany - pisałem już kiedyś, że, jako indywidualista, od wszelkiej
          politycznej
          > działalnosci staram się trzymać na dystans.
          > Kiedyś w czasie studiów koledzy wrobili mnie w przewodniczenie Kołu Naukowemu
          i
          >
          > wpadłem na pomysł, żeby przeprowadzić w jednej z największych warszawskich
          > fabryk badania nad społecznymi strukturami formalnymi i nieformalnymi...
          > A następnie zestawić nasze wyniki z podobnymi badaniami prowadzonymi w USA.
          > Udało się nam nad podziw przez co wszyscy mielismy kłopoty z "socrealistami
          po
          > cywilnemu" i dowiedzielismy się, że "władzy badania naukowe potrzebne są do
          > tego, do czego pijakowi latarnia. Władza nie szuka światła (bo ma własne
          > lepsze), tylko podparcia. I ew, czegoć, co można olać".

          : ))))))

          Och, jakie to ładne! Jakby PRL w całej krasie swojej zmartwychstał. Wymyśliłeś
          to, czy tylko zapamiętałeś? Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku
          gratuluję.

          > Teraz ciekawią mnie, całkiem prywatnie, zjawiska zachodzące w trakcie
          > transformacji ustrojowej niegdyś rolniczego kraju przez 40 lat budującego
          > państwowy przemysł i socjalizm (pod przewodnictwem Partii i pod okiem
          > powiązanych z partią resortów siłowych) - w kraj od 15 już lat budujący
          > kapitalizm (czyli uwłaszczający byłą nomenklaturę państwowym majątkiem
          trwałym
          > i środkami finansowymi). Z badań wynika, że ok 50% elity biznesu to ludzie,
          > którzy przed 1989 rokiem aktywnie wspierali struktury komuszego państwa i
          > partii. Gdyby (odwrotnie niż to czyni Leszek oraz Wiedźmin i miła Pani
          Klarysa)
          >
          > na chwilę, dla gimnastyki umysłu, pominąć rolę "S" w obalaniu komunizmu - to
          > mielibysmy taka sytuację: na przełomie lat 70/80 minionego stulecia
          management
          > zarządzający strukturami socjalistycznego państwa i jego kompleksem militarno-
          > przemysłowym wpada na pomysł jak zrealizować "rentę władzy" i uwłaszczając
          się
          > zreprodukować swą dominującą pozycję w hierarchii społecznej - początkowo
          jako
          > krajowa elita biznesowo-polityczna, następnie jako oligarchia państwowo-
          > kapitalistyczna i w dalszej perspektywie - jako część establishmentu
          > europejskiego oraz globalnego.

          To założenie, choć jest, jak sam zaznaczyłeś - teroretyczne, wydaje mi się
          bardzo, ale to bardzo prawdopodobne. Albo powiem inaczej - bez niego
          zrozumienie tego, co stało się w epoce transformacji i z czego sprawę zaczynamy
          zdawać sobie dopiero od niedawna, byłoby niemożliwe.

          Jest to proces na 30-50 lat, czyli minimum dwa
          > pokolenia. By go zrealizować trzeba uruchomić kolejno trzy katalizatory:
          > - Po pierwsze - wzbudzić rewoltę społeczną, która osłabi stary system i
          > uzasadni transformację - pozyskujac dla niej masowe poparcie (schemat opisany
          w
          >
          > 18 BRUMAIRE'A LUDWIKA BONAPARTE);
          > - po drugie - dla wprowadzenia ładu (i pozbycia sie konkurentów) potrzebne
          > jest zahamowanie rewolty społecznej (najlepiej przy pomocy kontrrewolty
          > wojskowej);
          > - po trzecie - uruchomienie istniejacych, ale martwych przepisów o własnosci
          > prywatnej, parlamentarnym pluraliźmie politycznym oraz prywatyzacji i rozwoju
          > przedsiebiorczosci, a następnie napisanie nowej Konstytucji;
          > - po czwarte - zapewnienie sobie (np w trybie kontraktu) utrzymania władzy
          > politycznej, niezbędnej dla stworzenia przejsciowej formy ustrojowej, którą
          > możnaby nazwać "postsocjalistycznym kapitalizmem politycznym".
          > - Przejście w następny, czwarty etap "kapitalizmu państwowego" wymaga
          > osłabienia państwa i zapewne - czasowego wyłączenia niektórych jego
          mechanizmów
          >
          > immunologicznych. Ale pod osłoną NATO i UE nie niesie to chyba większych
          > zagrożeń dla suwerennosci. Zaś dla graczy gra jest warta świeczki - bo w
          > efekcie bedą mogli zbudować wpływową strukturę ciągnącą soki z państwa, a w
          > znacznej mierze niezależną od międzypartyjnych fluktuacji politycznych i
          > wyborczych wstrząsów.
          > - Po piąte - taka stabilna struktura o solidnych i dobrze zainwestowanych
          > podstawach kapitałowych - może już próbować sił na arenie europejskiej, a w
          > perspektywie - globalnej. Może też stać się czynnikiem umacniajacym państwo
          > (rozumiane jako postnarodowa wspólnota biznesowo-kulturowa) w ramach
          większych
          > wspólnot regionalnych czy branżowych.

          Wywód jest rzeczywiście wyjątkowo efektowny, choć obawiam się, że właśnie w tym
          leży jego słabość. Nie chce mi się wierzyć w aż taki potencjał intelektualny
          wierchuszki PZPR. Jaruzelski z doradcami musieliby być w najgorszym przypadku
          geniuszami albo demiurgami, żeby to upichcić... Przewidzieć, zaplanować i
          dopilnować takiego przebiegu wypadków.

          Co nie zmienia faktu, że plan zbliżony do opisanego przez Ciebie istniał.
          Jestem o tym przekonany. Zbyt wiele poszlak na to wskazuje, które coraz
          trudniej zamieść pod dywan. Na pewno dużą rolę w realizacji zamierzonych celów
          miała kontrola nad sądownictwem i cyniczna zabawa w państwo prawa. Dzięki niej
          dawne elity mogły działać w poczuciu calkowitej bezkarności. Gdyby musiały
          liczyć się z oporem instytucji państwowych, plan mógłby się nie powieść.
          Zgadzam się z Tobą, że właśnie dlatego dyskusja o teczkach staje się taka
          gorąca.


          > To, oczywiście, są całkiem wydumane i oderwane od realiów życia dywagacje,
          > snute - jak pisałem - tylko dla ćwiczeń umysłowych.
          > Co to ma wspólnego z tym wątkiem? Ze służbami specjalnymi? Zwłaszcza
          wojskowymi
          > ?
          > Z lustracją? Czy dekomunizacją? Nic! Po zakończeniu całej operacji wszystkie
          > nasze Ałganowy staną się jeszcze bardziej szanowanymi biznesmenami,
          działaczami
          >
          > państwowymi, dostojnikami wspólnotowymi, sponsorami dobroczynnych organizacji
          > pozarządowych. Pucu nie ma! Końce w wodę! Rękaw pusty!
          > A, że kilkadziesiąt procent Polaków może obudzić się któregoś ranka z wolną i
          > demokratyczną reką w nocniku? Bez państwa i majatku w Priwiślanskim Landzie?
          A
          > może nie? To po co blokować działanie struktur tego "historycznego
          przekrętu",
          > zagladać komuś w życiorys i przyczyniać zmartwień tylu miłym i zasłużonym
          > ludziom?...
          > Pozdrawiam wszystkich. Dobranoc.
          > M.
          > PS. Jak sie zdrzemnę to sie bedę zastanawiać nad tym skad się, tak naprawdę
          > wziął komunizm, faszyzm i inne totalitaryzmy. Nie tyle dla rozważań
          polityczno
          > historycznych, ale po to, by się zastanowić jak toto sie odradza i czy mozna
          > temu jakoś zapobiegać. Bo obawiam się, że ten scenariusz, który wczesniej
          > opisałem jest zbyt optymistyczny...
          > Meczy mnie tez pytanie (moze ktoś zna odpowiedź?) czemu w niektórych
          > społecznościach ludzie o odmiennych przekonaniach i poglądach wzajemnie się
          > uzupelniają, a u nas - nieuchronnie popadną w konflikt?

          Uszczypliwość jest polską cechą narodową.


          Odłożą na bok robotę,
          > gotowi się okładać i obrzucać epitetami? Eeeeech...
          >
          >
          • Gość: czur-czur-ra! she comes and goes IP: *.elpos.net / 217.153.182.* 07.01.05, 14:52
            Wartburg, napisałeś:

            "Wywód jest rzeczywiście wyjątkowo efektowny, choć obawiam się, że właśnie w
            tym leży jego słabość. Nie chce mi się wierzyć w aż taki potencjał
            intelektualny wierchuszki PZPR. Jaruzelski z doradcami musieliby być w
            najgorszym przypadku
            geniuszami albo demiurgami, żeby to upichcić... Przewidzieć, zaplanować i
            dopilnować takiego przebiegu wypadków. "

            oraz

            "Co nie zmienia faktu, że plan zbliżony do opisanego przez Ciebie istniał.
            Jestem o tym przekonany. Zbyt wiele poszlak na to wskazuje..."

            Czyli mało prawdopodbne, żeby taki plan istniał, bo Jaruzel demiurgiem nie był,
            ale pewne, że plan jednak istniał, bo są poszlaki. Zgadzam się z Tobą :)





            • wartburg4 Re: she comes and goes 08.01.05, 12:50
              Gość portalu: czur-czur-ra! napisał(a):

              >
              > Czyli mało prawdopodbne, żeby taki plan istniał, bo Jaruzel demiurgiem nie
              był,
              >
              > ale pewne, że plan jednak istniał, bo są poszlaki. Zgadzam się z Tobą :)
              >

              Zgadza się. Jaruzelski demiurgiem nie był (no chyba że był, tylko nie dawał po
              sobie poznać), co nie oznacza, że takiego planu nie było. Albo że nie doradzało
              mu dobrane grono demiurgów. Taki plan musiał być rozważany. Może nie w tak
              wyśrubowanej i potwierdzonej przez póżniejszy przebieg wydarzeń formie, jak to
              przedstawił Marynat, ale na pewno istaniał. Jako plan awaryjny oczywiście. Na
              wypadek, gdyby nie powiodły się inne plany.

              Każdy szachista, który przystępuje do rozgrywki rozważa dziesiątki możliwych
              konsekwencji każdego posunięcia. I obmyśla warianty kontrofensywy.
              >
              >
              >
              >
        • plopli Re: Historia dla małych dzieci 07.01.05, 12:10
          Co do twoich wysublimowanych dywagacji, które nazywasz "gimnastyką umysłu", to
          uderzył mnie w nim ogromny podziw, jakim darzysz "management zarządzający
          strukturami socjalistycznego państwa i jego kompleksem militarno-przemysłowym".
          Oto doszedłeś do wniosku, że ci ludzie potrafili przewidywać 30-50 lat do
          przodu i to jekże odważnie. Potrafili przewidzieć, ze na skutek "wzbudzenia
          rewolty społecznej" i podjętych później działań będą w stanie obalić komunizm
          nawet w ZSRR. Przewidzieli rozwój ówczesnej EWG, zarówno horyzontalny jak i
          wertykalny, widząc swoją szansę w dołączeniu do tej grupy. Zaskakuje tylko, że
          swoją wiedzą nie podzielili się z towarzyszami z Łubianki czy innego GRU. Wszak
          tamci przespali pierwsze 10 lat transformacji i dopiero za czasów Putina udało
          im się odzyskać utracone wpływy.

          Nie potrafię też zrozumieć, dlaczego wskazując, iż "Z badań wynika, że ok 50%
          elity biznesu to ludzie, którzy przed 1989 rokiem aktywnie wspierali struktury
          komuszego państwa i partii." pominąłeś taki drobiazg jak drugie 50 %. Skoro
          siły rozkładają się mniej więcej równo, to oznacza, że co najmniej w połowie za
          obecną sytuację odpowiadają ci, którzy przed 1989 nie wspierali aktywnie
          komuszego państwa i partii. Pomijanie przez ciebie tego wątku podważa
          obiektywizm twojego stanowiska. Pochyl sie więc może nad tym, co pisze Leszek z
          Sopotu, a potem ułóż równie odważny scenariusz, wg któego do tej pory działa ta
          pomijana dotychczas przez ciebie połowa.
        • Gość: boski Re: Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne py IP: 217.97.135.* 07.01.05, 12:22
          To, co napisał Marynat jest w stylu lady Staniszkis.
          Makrospiski na skalę Chin.
          Polecam jakis klasyków interakcjonizmu lub socjologii interpretatywnej dla
          ogólnego wyluzowania szortów. Działa jak masaż. Pozdro.
        • basia.basia Re: Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne py 07.01.05, 13:27

          > na chwilę, dla gimnastyki umysłu, pominąć rolę "S" w obalaniu komunizmu - to
          > mielibysmy taka sytuację: na przełomie lat 70/80 minionego stulecia management
          > zarządzający strukturami socjalistycznego państwa i jego kompleksem militarno-
          > przemysłowym wpada na pomysł jak zrealizować "rentę władzy" i uwłaszczając się
          > zreprodukować swą dominującą pozycję w hierarchii społecznej - początkowo jako
          > krajowa elita biznesowo-polityczna, następnie jako oligarchia państwowo-
          > kapitalistyczna i w dalszej perspektywie - jako część establishmentu
          > europejskiego oraz globalnego. Jest to proces na 30-50 lat, czyli minimum dwa
          > pokolenia. By go zrealizować trzeba uruchomić kolejno trzy katalizatory:
          > - Po pierwsze - wzbudzić rewoltę społeczną, która osłabi stary system i
          > uzasadni transformację - pozyskujac dla niej masowe poparcie (schemat opisany w
          >
          > 18 BRUMAIRE'A LUDWIKA BONAPARTE);
          > - po drugie - dla wprowadzenia ładu (i pozbycia sie konkurentów) potrzebne
          > jest zahamowanie rewolty społecznej (najlepiej przy pomocy kontrrewolty
          > wojskowej);
          > - po trzecie - uruchomienie istniejacych, ale martwych przepisów o własnosci
          > prywatnej, parlamentarnym pluraliźmie politycznym oraz prywatyzacji i rozwoju
          > przedsiebiorczosci, a następnie napisanie nowej Konstytucji;
          > - po czwarte - zapewnienie sobie (np w trybie kontraktu) utrzymania władzy
          > politycznej, niezbędnej dla stworzenia przejsciowej formy ustrojowej, którą
          > możnaby nazwać "postsocjalistycznym kapitalizmem politycznym".
          > - Przejście w następny, czwarty etap "kapitalizmu państwowego" wymaga
          > osłabienia państwa i zapewne - czasowego wyłączenia niektórych jego mechanizmów
          >
          > immunologicznych.

          Niesamowite!:) Polecam Ci Marynacie gorąco lekturę "Procesu moskiewskiego"
          Władimira Bukowskiego, bo on ten proces dokłądnie opisał w tej książce i
          Twoja "gimnastyka umysłu" doprowadziła Cię do dużej zbieżności z tym, co
          on prześledził a opierał się na dokumentach KC KPZR. Tęgie sowieckie umysły
          radziły nad tym jak oddać władzę by jej nie oddać i wymyśliły. Tę książkę
          można kupić w Allegro i to tanio a warto, bo jeden rozdział jest poświęcony
          wprowadzaniu stanu wojennego u nas. Lektura jest wstrząsająca ale też
          fascynująca. Przyjrzał się systemowi sowieckiemu z każdej strony.
        • Gość: czur-czur-ra! monteskiusze socjalizmu IP: *.elpos.net / 217.153.182.* 07.01.05, 14:48
          Teoria bardzo mi się podoba, tyle że zakłada wysoko rozwiniętą "wyobraźnię
          grupową" byłych komuchów oraz ich umiejętność planowania i przewidywania na
          wiele lat naprzód, a także godną podziwu niezłomność i współpracę w
          realizowania makiawelicznego planu. Brak w tej teorii informacji, skąd to
          fantastyczne założenie się wzięło. Póki co, bardziej wierzę w teorię z
          udziałem "Solidarności", czyli to, co częściowo obserwowałem.

        • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne py IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 14:52
          Marynacie, 30-50 lat? Przy Tobie Hiob wychodzi na furiata i pieniacza. I
          długowieczność biblijną ta waadza powinna też mieć, by owej renty doczekać.
          Twoja konstrukcja przypomina mechanizm, ciężki cholernie, z tysięcy śrubek i
          łożysk zmontowany, który jednak nie bardzo działa i do niczego się nie nadaje.
          wzbudzać rewolucję, by potem tłumić ją bagnetem. I to ma pomóc w powstaniu jak
          ładnie piszesz "elity biznesowo-politycznej"? Nowatorskie podejście.
          To o czym piszesz osiągnięto nie w ciągu 30 lat a w trochę ponad dekadę licząc
          od połowy lat 80. Tak, od połowy-wprowadzenie stanu wojennego właśnie to
          opóźniło, nie było pomocne jak w Twej teorii.
          Dokonano tego w bardzo prosty sposób, nie uważam by wszystko planowano, lecz
          gdyby planować rzeczywiście powinno to wyglądać mniej więcej tak;
          Po pierwsze-zwiększyć środki na konsumpcję, by motłoszkowi żyło się lepiej.
          Po drugie-sprawić, by po jakimś czasie życia dobrobycie motłoszkowi się nagle
          pogorszyło. O to się akurat troszczyć nie trzeba, bo przy nadmiernej konsumpcji
          gospodarka sama padnie. I o to właśnie chodzi, by padła jak najniżej, by jak
          najtrudniej było ją potem wskrzesić.
          Gdy się motłoszkowi mleczko i miód skończy sam wznieci rewolucję. Przypominam
          tu, że wszystkie bunty społeczne rodziły się w warunkach nie beznadziei, lecz
          tam gdzie społeczeństwu żyło się w miarę dobrze a miało chętkę na jeszcze
          lepiej. To fakt socjologiczny.
          Oczywiście w przypadku o którym piszę ta chętka wynikać będzie z żywej jeszcze
          pamięci o mleczku i miodzie.
          Po trzecie zapewnić sobie opozycję-najlepiej samemu stworzyć sztuczną póki się
          prawdziwa nie narodzi.
          Po czwarte we właściwym czasie w golorii ludzi honoru oddać waadzę opozycji,
          zapewniając sobie nieśmiertelność, jako ci, którzy nie dopuścili do rozlewu
          krwi.
          A gdy opozycja będzie dźwigać gospodarkę, ludek zdąrzy do starego zatęsknić i
          jemu odda znowu waadzę.
          Wtedy to już hulaj dusza, piekła nia ma i będziesz miał swoją oligarchię
          państwowo-kapitalistyczną.

          pzdr

          ps
          Jak już odkryjesz tajemnicę faszyzmu i gdzie największe plony zbierał, może
          docenisz to "u nas"
          • Gość: czur-czur-ra! o projektowaniu historii IP: *.elpos.net 07.01.05, 15:01
            A ja sądzę, że komuchy nie spodziewały się i nie planowały swoich dzisiejszych
            sukcesów. Tak wyszło i tyle.

            p.s. Ta "sztuczna opozycja" to Jacek Kuroń i KOR, tak? Czy także "Solidarność"
            i Wałęsa? No a co z Macierewiczem?




            • Gość: t1s Re: o projektowaniu historii IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 15:05
              Gość portalu: czur-czur-ra! napisał(a):

              > A ja sądzę, że komuchy nie spodziewały się i nie planowały swoich
              dzisiejszych
              > sukcesów. Tak wyszło i tyle.
              >
              > p.s. Ta "sztuczna opozycja" to Jacek Kuroń i KOR, tak? Czy
              także "Solidarność"
              > i Wałęsa? No a co z Macierewiczem?

              Tak wyszło. I ja tak sądzę. Tyle, że Balcerowicz i spółka jak z deski
              kreślarskiej. Co na to poradzę?
              • Gość: czur-czur-ra! Re: o projektowaniu historii IP: *.elpos.net 07.01.05, 15:12
                >
                > Tak wyszło. I ja tak sądzę. Tyle, że Balcerowicz i spółka jak z deski
                > kreślarskiej. Co na to poradzę?

                Jak to co? Jak wiadomo, na Balcerowicza najlepszy jest Lepper.
                • Gość: t1s Re: o projektowaniu historii IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 15:14
                  Gość portalu: czur-czur-ra! napisał(a):

                  > >
                  > > Tak wyszło. I ja tak sądzę. Tyle, że Balcerowicz i spółka jak z deski
                  > > kreślarskiej. Co na to poradzę?
                  >
                  > Jak to co? Jak wiadomo, na Balcerowicza najlepszy jest Lepper.

                  Przestań się wyzłośliwiać. O 93 mi chodzi. O wybory dopowiem.
                  • Gość: b Re: o projektowaniu historii IP: *.elpos.net 07.01.05, 15:21
                    Nadal nie wiem, o co Ci chodzi z Balcerowiczem. Na mój gust to równy gość.
                    • Gość: t1s Re: o projektowaniu historii IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 15:36
                      Chodzi mi o tych, którzy gospodarkę podnosić musieli. O Solidarność.
                      Balcerowicz za przykład gdzie skoncentrowana była niechęć społeczeństwa, nie
                      robię mu tu akurat wyrzutów, choć zrównością bym nie przesadzał.
          • basia.basia Re: Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne py 07.01.05, 15:20
            Gość portalu: t1s napisał(a):

            > Po trzecie zapewnić sobie opozycję-najlepiej samemu stworzyć sztuczną póki się
            > prawdziwa nie narodzi.
            > Po czwarte we właściwym czasie w golorii ludzi honoru oddać waadzę opozycji,
            > zapewniając sobie nieśmiertelność, jako ci, którzy nie dopuścili do rozlewu
            > krwi.

            "Logika tej umowy była taka: najpierw mamy Heroda, ale po Okrągłym Stole
            robimy z niego Mojżesza, który nas wyprowadzi z domu niewoli i doprowadzi do
            Ziemi Obiecanej ..."
            / Włodzimierz Bolecki /

            Jest już tyle dowodów na to, że kluczem był wybór Jaruzelskiego
            na prezydenta! Kłopot w tym, że niektórzy raczą nie przyjąć tego
            do wiadomości a nawet sobie oczy zasłaniają jak im dowody pod
            nos podsunąć:(
            • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne py IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 15:37
              wybór Jaruzelskiego

              Przypomnę-głosami OKP.
              • basia.basia Re: Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne py 07.01.05, 16:37
                Gość portalu: t1s napisał(a):

                > wybór Jaruzelskiego
                >
                > Przypomnę-głosami OKP.

                Ale generał Dankowski wydał tajną dyrektywę, by zaktywizować
                całą sejmową agenturę w celu przeprowadzenia tego wyboru!
                Przyjdzie czas, że poznamy listę.
        • leszek.sopot marynatowi o spisku specsluzb 07.01.05, 15:35
          Nie dam rady napisac ci co mysle w jednym poscie. Jak znajde czas to odpisze
          bardziej powaznie co o twych obserwacjach "zjawisk z dziedziny optyki
          politycznej" mysle. Na razie tez bym chcial sie pobawic w "gimnastyke umyslowa"
          i dopracowac troche to political fiction.
          Jeszcze na marginesie. Nie rozumiem o co masz do mnie czy do panidalloway
          pretensje. Jakimi ja cie epitetami zaczalem obrzucac? Na co mialbym sie
          obrazic?

          Szkoda, ze nie odpowiedziales o tym co myslisz o moim poscie, najwidoczniej go
          zlekcewazyles wolac zanurzyc sie w political fiction. Jednak ta teoria jest
          ciekawa i przypomniala mi stara lekture - ksiazke Wladimira Bodganowicza Rezuna
          (ps. Wiktor Suworow) "Akwarium" oraz inne, w ktorych literaci opisuja spiskowe
          knowania GRU i KGB. Ujecie w twojej koncepcji gleboko zakonspirowanych struktur
          wywiadowczych by ja znakomicie dopelnilo, gdyz przy pomocy tajnych agentow i
          szpiegow mozna wyjasnic kazde zjawisko spoleczne czy proces historyczny. Bez
          tej szpiegowskiej protezy wszelkie hipotezy o szpiskach masonow, templariuszy,
          Zydow czy komunistow sa bardzo kulawe. Tak wiec proponuje dodac przed
          zakreslonym przez ciebie planem maly wstep, w ktorym bys wyjasnil, ze to
          nie "cywilni komunisci" opracowali ten plan, ale pracowali nad nim w
          najscislejszej tajemnicy - nawet przed swymi politycznymi zwierzchnikami,
          specszpiedzy wojskowi, ktorzy juz w 1945 roku roku zawarli tajne porozumienie z
          masoneria z USA o tym, ze wladza nad swiatem ma byc w rekach bardzo waskiej
          elity (w roboczej wersji jako symbol tej waskiej elity moglby wystepowac Soros,
          ktory zmusil nawet prezydenta Reagana do tego namawial Jaruzeslkiego by ten
          zgodzil sie zostac prezydentem Polski). To porozumienie tajnych sluzb
          komunistyczno-masonsko-zydowskich tlumaczy wszystko, nawet to, ze polscy
          komunisci odwrocili sie od swych moskiewskich nauczycieli i zaprzyjaznili sie z
          Amerykanami - przeciez spec sluzby z USA i Rosji to ta sama sitwa. Ten spisek
          tajnych sluzb tez by tlumaczyl to, ze polskim komunistycznym tuzom
          intelektualnym udalo sie jakis plan opracowac i wprowadzic go w zycie.
          Reformatorami w PZPR, ktorzy byli promotorami koniecznych zmian w Polsce byli
          Ciosek, Urban, Kiszczak i chyba Kozakiewicz. Bardzo dobrze, ze w tym gronie
          wystepuje Kiszczak - to wlasnie jego osoba moze uwiarygadniac teze o spisku
          tajnych sluzb, o ktorej chyba pisze tez Suworow. W tezie o spisku nie jest
          wazne kto ma dostep do pieniedzy, ale to kto ma faktyczna wladze - ustroj jest
          dowolny. Wazne jest natomiast to aby w swiecie dalej niepodzielnie rzadzilo
          tajne porozumienie elit (niech sie i nazywaja "masonskimi"). Teraz to dopiero
          twoja teza moze wygladac na wiarygodna, gdyz inaczej trzebaby zalozyc, ze Urban
          z Kiszczakiem i Cioskiem mogli sami cos zalozyc, zaplanowac i wykonac.
          Powstaloby jeszcze pytanie: a co na tym zyskali? Trzebaby odpowiedziec, ze byli
          filantropami, ktorzy poswiecili wladze swojej ukochanej partii dla biznesow
          Krauzego, Niemczyka, Gudzowatego czy Kulczyka. Od razu, kazdy czytajacy twoje
          tezy moglby cie wysmiac, a tak moznaby powiedziec, ze to wcale nie oni od
          strony PZPR cos kombinowali, ale robily to tajne sluzby gleboko zakonspirowane
          w jakims moskiewskim palacyku, ktore reformatorow z PZPR zmusily doi takich a
          nie innych dzialan.
          Tylko jak jeszcze w tej twojej koncepcji okreslic role kosciola i jego usilnych
          staran mediacyjnych pomiedzy opozycja a wladza PRL? Byc moze trzeba tez
          zalozyc, ze dzialaly w mysl wskazowek specsluzb?
          Nad tym, by twoja konstrukcja myslowa wygladala jeszcze bardziej atrakcyjnie
          trzebyby jeszcze sie pochylic i troche ja przemyslec, ale kocowy efekt moze byc
          interesujacy, wiec cie nie zniechecam do dalszych prob.
          • wartburg4 Re: marynatowi o spisku specsluzb 07.01.05, 15:48
            No i kto tutaj bije się w piersi, że nie wbija szpil Marynatowi?
            • leszek.sopot Re: marynatowi o spisku specsluzb 07.01.05, 15:51
              Prosze scislej:)
              - o jakie piersi chodzi
              - co to za szpila
              - czy ja jakas szpile wbilem?
          • plopli Forumowicze do piór!!! 07.01.05, 15:51
            Leszku uważaj, jeszcze ze dwa takie posty a różni homini z tego forum
            stwierdzą, że nareszcie doznałeś olśnienia i może nawet zrobią cię swoim
            rzecznikiem. Zresztą patrząc na twórczość marynata, to wystarczy jeszcze tylko
            jeden post :-).

            A wracając do tematu, to proponuję, abyście zjednoczyli siły z marynatem i
            stworzyli jakąś "Forumową powieść szpiegowską", która pozwoliłaby wreszcie
            odpocząć wszystkim poszukiwaczom "prawdy" w poczuciu, że oto znaleźli odpowiedź
            na wszystkie pytania.
            Marynat będzie od tworzenia tez, a ty od antytez. Myślę, że efekt jest
            gwarantowany. Proponuję jeszcze dobrać sobie witka.bis, on ma dość lekkie
            pióro, jeśli więc traficie na jakąś mieliznę, on sprawnie się po niej
            prześlizgnie atrakcyjnym bon motem.
            • leszek.sopot Re: Forumowicze do piór!!! 07.01.05, 15:55
              Od teori spiskow to chyba najlepszy jest homosovieticus, ktory przy kazdej
              okazji tropi tajne powiazania, a przebil wszystko chyba przy okazji interwencji
              w Iraku przy okazji ktorej wraz ze stefanem4 zaczeli pisac o amerykanskich
              fundacjach z udzialem Michnika oraz o powiazaniach Busha z jakimis tajnymi
              organizacjami majace swoj rodowod na ktoryms z amerykanskich uniwersytetow. Na
              forum kraj teoria spiskow zyje sobie juz od dawna i ma wielu wyznawcow.
              • plopli Re: Forumowicze do piór!!! 07.01.05, 16:07
                leszek.sopot napisał:
                Na
                > forum kraj teoria spiskow zyje sobie juz od dawna i ma wielu wyznawcow.

                Ależ zdaję sobie z tego sprawę! Tylko zobacz jak długo oni szukają teorii
                wszystkich afer, a nadal nie znaleźli. Trzeba więc im pomóc, poprowadzić, aby
                wreszcie w spokoju mogli zająć się czymś innnym niż tylko tropienie zła.

                Dziś marynat pokazał, że jednym postem jest w stanie wyjaśnić co najmniej
                połowę tajemnych spraw. Myślę, że jeśli trochę przysiądzie, to szybko wyjaśni
                pozostałe. Niestety są jeszcze tacy, którzy w poszukiwaniach matki wszelkich
                afer nie zatracili jeszcze krytycznego spojrzenia. Dlatego jesteś potrzebny,
                aby wychwytywać pewne słabe punkty w rozumowaniu marynata (takie niestety się
                zdarzają) i dawać im odpór. To zmusi go do dalszej pracy skutkującej powstaniem
                teorii spójnej i logicznej. Gdyby natomiast powstały sytuacje, w których taka
                metoda pracy nie doprowadzi do stworzenia pozbawionej luk teorii wszystkiego
                złego (no bo jak umieścić w jednej grupie KK, żydów i masonerię), to wówczas na
                pomoc przybiegnie witek.bis, który lukę sprawnie pokryje jakimś okrągłym
                zdaniem.
                • wartburg4 Re: Forumowicze do piór!!! 07.01.05, 16:22
                  Plopli, nie rozumiem, po co ten przekąs? Czemu to Witka do każdego wywodu
                  wplątujesz i pióro wypominasz mu, zamiast podziękować kulturalnie? Tak Cię to
                  pióro lekkie drażni i gryzie?
                  • plopli Re: Forumowicze do piór!!! 07.01.05, 16:37
                    wartburg4 napisał:

                    > Plopli, nie rozumiem, po co ten przekąs? Czemu to Witka do każdego wywodu
                    > wplątujesz i pióro wypominasz mu, zamiast podziękować kulturalnie? Tak Cię to
                    > pióro lekkie drażni i gryzie?

                    Może nie dostrzegłeś, ale to nie jest przekąs w stosunku do osób, które
                    wymieniam w swojej propozycji, tylko w stosunku do tych, którzy tak zawzięcie
                    szukają ostatecznego rozwiązania wszelkich zagadek. Osoby przeze mnie
                    wymienione darzę dużym szacunkiem z racji prezentowanych poglądów, sposobu
                    argumentacji bądź zdolności literackich, jak to ma miejsce w przypadku
                    witka.bis. Dlatego obok leszka z sopotu i marynata znalazł się w moich postach.

                    Jest to po prostu ekipa, której wiedza i umiejątności pozwolą stworzyć teorię,
                    która uspokoi wszystkich rozgorączkowanych poszukiwaczy "prawdy". A autorom z
                    pewnością sprawi frajdę patrzenie jak ludzie ci wychwalają ich pod niebiosa
                    uznając, że oto znalazł się ktoś, kto ich oświecił; namiastką tego jest reakcja
                    na ostatnie posty marynata.
                    • wartburg4 Re: Forumowicze do piór!!! 07.01.05, 17:00
                      plopli napisał:

                      > > Może nie dostrzegłeś, ale to nie jest przekąs w stosunku do osób, które
                      > wymieniam w swojej propozycji, tylko w stosunku do tych, którzy tak zawzięcie
                      > szukają ostatecznego rozwiązania wszelkich zagadek.

                      Rzecz w tym, że ja odebrałem to jako przekąs. Szczególnie wobec Witka, który
                      w dyskusji tej akurat się nie udzielał. To Twoje ciągłe powoływanie się na
                      zręczność jego pióra w kontekście propozycji, którą sam traktujesz z
                      przymrużeniem oka, wydało mi się co najmniej zastanawiające.


                      Osoby przeze mnie
                      > wymienione darzę dużym szacunkiem z racji prezentowanych poglądów, sposobu
                      > argumentacji bądź zdolności literackich, jak to ma miejsce w przypadku
                      > witka.bis. Dlatego obok leszka z sopotu i marynata znalazł się w moich
                      postach.
                      >
                      > Jest to po prostu ekipa, której wiedza i umiejątności pozwolą stworzyć
                      teorię,
                      > która uspokoi wszystkich rozgorączkowanych poszukiwaczy "prawdy". A autorom z
                      > pewnością sprawi frajdę patrzenie jak ludzie ci wychwalają ich pod niebiosa
                      > uznając, że oto znalazł się ktoś, kto ich oświecił; namiastką tego jest
                      reakcja na ostatnie posty marynata.

                      Myślę, że Marynat sam jeszcze odezwie się w tej sprawie, ale wydaje mi się, że
                      jemu nie chodziło o frajdę ani o ubaw, tylko o próbę poważnej analizy na temat,
                      który wszyscy bierzemy na serio. Science fiction nie zawsze musi być wesołym
                      happeningiem ani efektem zbiorowych popisów pomysłowości. Bywa, że jest
                      autentyczną refleksją albo metodą dociekania do sedna sprawy, czego przykład
                      dał swojego czasu George Orwell.




          • lvlarynat Re: Leszkowi o tym co widać miedzy tym co widać... 08.01.05, 03:41
            Zadałes kilka pytań, więc wypada mi odpowiedzieć, choć - szczerze mówiąc -
            dopiero wróciłem z roboty i robiac sobie herbatę włączyłem na moment domowy
            komputer, żeby zobaczyć reakcje na moją ubiegłonocną pisaninę..

            Nie mam żadnych pretensji - skąd Ci to przyszło na myśl? Przeciwnie - to, ze
            masz inne od moich doświadczenia życiowe i odmiennie widzisz różne rzeczy
            uważam za okoliczność fortunną. Świat oglądany jednym okiem wydwałby sie
            płaski.. Wiedźmina lubię za szukanie dobrych stron tam, gdzie... A p. Klarysę
            darzę ogromną atencją i szczerze mnie zmartwiła przygana, jaką odczułem w jej
            poscie, gdy uznała za stosowne wyrazic sie z przekasem o wyostrzeniu przeze
            mnie tonu w sprawach, do których mam stosunek krytyczny.
            To pięknie i po chrześcijańsku widzieć poczciwość nawet tam, gdzie dostrec ja
            trudno. Ja nie zawsze potrafie. Brecht pisał : "Człek ma ku dobru skłonność
            raczej niż ku złemu, tylko warunki nie sprzyjają temu"...

            Piszesz:
            > Szkoda, ze nie odpowiedziales o tym co myslisz o moim poscie,
            > najwidoczniej go zlekcewazyles
            > wolac zanurzyc sie w political fiction.

            Może mi nie uwierzysz, ale ta moja "political fiction" była właśnie próbą
            odpowiedzi na Twój post. Napisałeś byłeś:

            > Smieszy mnie teza, ze w 1989 r. i 1990 bylo mozliwe mokrą scierką
            > przegonienie "od wladzy tego calego smierdzacego towarzycha"
            > - a niby w jaki sposob drogi Marynacie?
            > Byly wowczas tylko dwie mozliwosci:
            > a) reformowac to co mozna,
            > b) wyjsc z rządu.

            Coś tam nawet zacząłem w odpowiedzi pisac "na zadany temat",
            ale doszedłem do wniosku, że byłoby to odczytane jako gdybanologia i próba tak
            wykpiwanego przez Papę Smerfa wymądrzania się i doradzania post factum.
            A ponadto, jak by to powiedzieć? Myślę że poruszamy sie w różnych gatunkach
            literackich. Ty - bliżej literatury faktu: reportażu retrospektywnego,
            memuarów, przyczynków historycznych... Ja natomiast próbuję doszukiwać się
            sensu w sekwencjach zdarzeń, być może występujacych w przypadkowej
            koincydencji, być może skorelowanych jedynie pozornie, ale...
            Może jeszcze inaczej. To jest trochę tak, jak przy badaniu testem Rorschacha -
            wszyscy patrzą na te same przypadkowo rozmazane plamy, a każdy potem mówi, że
            widział coś innego...
            Albo jeszcze inaczej - gdy się da osobom testowanym do obejrzenia komiks -
            jedni opowiedzą ze szczegółami co widzieli na kolejnych obrazkach, drudzy - to
            co IM SIĘ WYDAJE, ŻE SIĘ, ich zdaniem, MUSIAŁO WYDARZYĆ między sytuacjami
            narysowanymi na obrazkach po to, zeby owe obrazki ułozyły się w historyjkę o
            jakiejś wewnetrznej logice.

            Doszedłem więc do wniosku, że najrozsądniej postąpię wyjaśniając swój sposób
            patrzenia i kojarzenia, a nie wdając się w polemikę na temat tego kto, gdzie,
            kiedy i czemu czynił mniej słusznie, a kto bardziej słusznie "podejmujac grę"
            (prościej -kolaborując) z Kiszczakiem, i jego ludźmi...

            Co do wspomnianego tekstu A.Halla - o który pytałeś - to link do niego jest na
            samej górze postu Basi inaugurujacego ten wątek. Nie wiem czemu mój komputer go
            zawija.

            Poruszyłes wiele istotnych spraw, do ktorych zapewne niejednokrotnie bedziemy
            tu na FK wracać, a i ja chętnie zabiorę głos, ale jak mi się przewalą sprawy
            zawodowe - bo to koniec roku i zwiazana z tym biurokracja, i czas urlopowy dla
            miłosników Alp.
            Pozdrawiam i dobranoc.
            M.

            • leszek.sopot Re: Leszkowi o tym co widać miedzy tym co widać.. 09.01.05, 21:37
              Przepraszam, nie zauwazylem tego Twojego postu. Napisales o sekwencjach
              zdarzen. Najbardziej znana jest ta, ze sie rodzimy, zyjemy i umierami a rzeka
              czasu dalej plynie lecz juz bez nas. Nie majac pelnej wiedzy o wydarzeniach i
              ich drugim czy trzecim dnie, zbierajac podczas swego zycia rozne doswiadczenia,
              ktore odciskaja sie na osobowosciach i pamieci z rozna intensywnoscia czlowiek
              nie jest chyba w stanie bez drobiazgowej analizy dokonywac analizy sekwencji
              faktow. Bowiem do faktow tych z racji swego usposobienia, doswiadfczenia
              zyciowego o posiadanej wiedzy podchodzic mozna bardzo subiektywnie. Dlatego
              blizsza jest mi w odtwarzaniu historii literatura faktu niz snucie hipotez,
              ktore bardziej odzwierciedlaja charakter ich autora niz pokazuja rzeczywisty
              ciag i motywy zdarzen. Watpie zreszta by komukolwiek udalo sie odtworzyc
              wiernie to co sie niegdys wydarzylo. kazdy bowiem opisywacz przeszlosci jest
              zawsze zalezny od swojego charakteru, pogladow i doswiadczen zyciowych, ktore
              powoduja, ze w jego "matrycy pamieci" sa punkty wyolbrzymione i zatarte, sa
              takie przy ktorych emocje biora gore nad rozsadkiem i takie, ktore nudza. Stad
              nasze rozne spojrzenia na minione lata. Te roznice sa tez impulsewm do
              ciekawych dysput, a nie do klotni czy obojetnosci. One za kazdym razem
              powoduja, ze wracaja wspomnienia, ze jeszcze raz sie je analizuje, wywraca
              wszystko na nice. Lubie takia gimnastyke umyslowa i spory, bo one w zyciu sa
              potrzebne by nie zamknac sie w sobie w okopach sw. Trojcy i miec caly swiat
              jako wroga, w ktorym tajemne sily czychaja na niewinne dusze.
              Gdybylogia wcale nie jest zajeciem bezowocnym, bez niej chyba Platon nie
              stworzylby swojej filozofii, swojej wizji panstwa i idealu. Gdybac wiec trzeba,
              bo to zwraca uwage na to, ze nic nie bylo i nie jest idealne (choc gdybanie o
              tym, ze fajnie byloby gdyby Jagiello rozpoczal bitwe pod Grunwalde od
              przygotowania artyleryjskiego a nastepnie zrobil desant z helikopterow uwazam
              za bezplodne).

              Znam taka jedna milosniczke susow po nartostradach, ale wyraznie preferuje ona
              Apeniny i wloska mowe i wiem, ze nic takich fanatykow nart nie odciagnie od
              tych wspanialych chwil na stoku. Tak wiec zycze tobie, jak i mojej corce,
              polamania nog (ona juz w tym sezonie byla i jeszcze tam pojedzie) :)
        • leszek.sopot badania naukowe a empatia... 07.01.05, 22:06
          O prowadzonych badaniach naukowych w okresie PRL, a szczegolnie w okresie stanu
          wojennego i pozniej zupelnie inaczej wyrazal sie m.in. Ciosek, ktory byl wraz z
          Urbanem glownym autorem raportow z propozycjami zmian pisanych do gen.
          Jaruzelskiego. Oni przywiazywali bardzo duze znaczenie do tych badan i bardzo
          sie z nimi liczyli. To po ich analizie zaczeli coraz bardziej intensywnie
          pracowac nad roznymi koncepcjami. Pewnie to, o czym pisales, ze tak starali sie
          opracowac te koncepcje by czlonkowie elity politycznej PZPR jak najmniej
          stracili na znaczeniu, mieli na uwadze. Jednak po kolei te ich kalkulacje braly
          w leb. Najpierw musieli ustapic "S" by w obradach OS wzieli udzial ludzie z KOR
          z Michnikiem i Kuroniem na czele. Pozniej legly w gruzach ich nadzieje na dobry
          wynik wyborczy w czerwcu 1989 r. Nie wiedzieli tez, jakie "zwariowane" reformy
          zaaplikuje Balcerowicz. Skonczylo sie na tym, ze po juz po poltoraroku
          Jaruzelski zdecydowal sie po rozmowie z prymasem Glempem na rezygnacje z
          funkcji prezydenta RP, a jeszcze wczesniej Kiszczak wylecial z ministerstwa.
          Piszesz, ze z badan wynika, ze 50 proc. luidzi aktywnych w biznesie to ci sami,
          ktorzy wspierali swoja praca poprzedni ustroj. Tylko napisz mi Marynacie a co
          oni niby mieliby dzisiaj robic. Przeciez wiekszosc kadry menedzerskiej w
          czasach PRL musiala nalezec do parti - to byli koniunkturalisci a nie
          komunisci. Wladze PRL wspieral tez swoja praca i sluzba w wywiadzie Andrzej
          Olechowski, wspieral tez moj ojciec i matka pracujac na panstwowej posadzie -
          gdzie mieli pracowac? Nie byli co prawda kadra kierownicza, ale dlaczego prace
          na rzecz PRL i wspieranie poprzedniego systemu ograniczasz jedynie do
          kierownikow? Ktos tym kierownikiem przeciez musial byc. Zreszta czesto byli to
          dobrze wyksztalceni ludzie, ktorzy nawet w ramach tamtego systemu starali sie
          pracowac uczciwie i nawet zdarzalo im sie osiagac sukcesy. Co w tym zlego, ze
          po 1990 roku dalej dzialali w biznesie, czy mieli zajac sie hodowla pietruszki
          w przydomowym ogrodku? Mnie to bardzo w 1989 roku irytowalo, ze oni mieli
          latwiej w okresie transformacji bo najczesciej dysponowali jakims kapitalem
          poczatkowym. Tym kapitalem mogly byc nie tylko pieniadze, ale takze kontakty,
          wiedza, praktyka zawodowa - tych atutow nie mieli ludzie tacy jak ja czy ty.
          Byla to nierownosc nie do przezwyciezenia, ale jak sie mialo ja wyeliminowac?
          Byc moze sposobem na to bylo ukierunkowanie prywatyzacji tylko na powstawanie
          spolek pracowniczych, ale ta koncepcja prywatyzacji byula bardzo mocno
          krytykowana przez srodowisko gdanskich liberalow z Bieleckim i Lewandowskim na
          czele, ktorzy z kolei wymyslili koncepcje NFI (czyli malej powszechnej
          prywatyzacji). Jesli na na tym programie skorzystali w 50 proc. przedstawiciele
          bylej nomenklatury gospodaeczej, to coz na to mozna poradzic. Wiel
          przedsiebiorstw jednak ten program uratowal przed bankructwem, wiele firm,
          ktore sie do NFI nie zalapalo padlo i ludzie stracili prace. Nie jestem specem
          od gosapodarki, ale wierze, ze ta koncepcja mimo wszystko przyniosla wiecej
          dobrego niz zlego.

          Napisales:
          "na przełomie lat 70/80 minionego stulecia management zarządzający strukturami
          socjalistycznego państwa i jego kompleksem militarno-przemysłowym wpada na
          pomysł jak zrealizować "rentę władzy" i uwłaszczając się zreprodukować swą
          dominującą pozycję w hierarchii społecznej - początkowo jako krajowa elita
          biznesowo-polityczna, następnie jako oligarchia państwowo-kapitalistyczna i w
          dalszej perspektywie - jako część establishmentu europejskiego oraz globalnego".
          Nie zgodze sie z teza, ze to rzadzacy tymi strukturami. Byc moze byl wsrod nich
          ktos kto mial takie pomysly, ale raczej watpie by sie z nimi obnosil. Jezeli
          juz to cos takiego nie moglo byc zwiazane ani z Gierkiem ani z Kania -
          bo "wzbudzona rewolta" dala tym panom ostro w kosc. Czyli taki plan musialby
          konstrowac i wprowadzac w zycie jakis drugi szereg dzialaczy PZPR i to w
          dodatku robiacy to w tajemnicy przed najwazniejszymi w kraju, a tych z kolei my
          nie powinnismy nazwyac najwazniejszymi lecz marienotkami w rekach partyjunego
          zaplecza. Czy tak by byc moglo? Chyba nie bo stan wojenny wprowadzali wojskowi
          a nie partia. Ja nie widze ani mozliwosci ani sposobu na realizacje opisanej
          przez ciebie koncepcji w realnym swiecie, w ktorym zbiega sie wiele sprzecznych
          interesow i nie ma czegos takiego jak jedna linia partia i jeden partyjny
          interes. W samej parti byly koterie i zwalczajace sie obozy - wbrew pozorom w
          niej samej, w jej zmianach kadrowych rzadzily te same zasady co i w
          dzisiejszych partiach. Byly tez "prawdziwki" jak taki np. Albin Siwak. Ci
          ludzie nie zostali jednak przeciez beneficjentami transformacji. Na niej
          najbardziej skorzystali ci, ktorzy do tych przemian byli najlepiej przygotowani
          i mieli predyspozycje. Jedni zawdzieczali to temu, ze pracowali w czasach PRL
          na dyrektorskich posadach, inni temu, ze byli zaradni i inteligentni. I wsrod
          jednych i drugich jest chyba tyle samo ludzi uczciwych i nieuczciwych -
          stanowia oni czesc naszego spoleczenstwa, ktore jakie jest kazdy widzi na co
          dzien. W Polsce, niestety, to okazja robi z czlowieka zlodzieja i nepostyste, a
          nie partyjna przeszlosc.
          Moja znajoma psycholog dr Krystyna Kmiecik-Baran zrobila wraz ze studentami w
          pierwszej polowie lat 90. badania nad poziomem empatii i psychopatii wsrod
          wybrzezowych przesiebiorcow, ktorzy po roku 1989 zaczeli prywatny biznes.
          Wyszlo jej jednoznacznie, ze ludzi z empatia w prywatnym biznesie nie ma.
          Zdecydowana wiekszosc nie kieruje sie zadnym wspolczuciem dla drugiego
          czlowieka i prawie wcale w biznesie nie kieruje sie wewnetrznym kompasem
          moralnym. Nie wiem czy ci ludzie w przeszlosci byli w kadrze kierowniczej
          pezetperowskiej nomenklatury - tylko nieliczni mieli wyzsze wyksztalcenie. Byli
          to ludzie, ktorzy w przeciagu 2-4 lat dorobili sie hurtowni, sklepow,
          fabryczek, pobudowali domy, kupili najlepsze samochody jakie byly do dostania a
          na wakacje wyjezdzali do cieplych krajow. To ci ludzie stanowia w wiekszosci
          obecna klase srednia, ktorych co niektorzy nazywaja burakami...
          • maksimum KOMUNIZM Z LUDZKA TWARZA WG LESZKA,SOPOTA 08.01.05, 00:39
            leszek.sopot napisał:

            ) O prowadzonych badaniach naukowych w okresie PRL, a szczegolnie w okresie
            stanu wojennego i pozniej zupelnie inaczej wyrazal sie m.in. Ciosek, ktory byl
            wraz z Urbanem glownym autorem raportow z propozycjami zmian pisanych do gen.
            ) Jaruzelskiego. Oni przywiazywali bardzo duze znaczenie do tych badan i bardzo
            ) sie z nimi liczyli. To po ich analizie zaczeli coraz bardziej intensywnie
            ) pracowac nad roznymi koncepcjami. Pewnie to, o czym pisales, ze tak starali
            sie opracowac te koncepcje by czlonkowie elity politycznej PZPR jak najmniej
            ) stracili na znaczeniu, mieli na uwadze. Jednak po kolei te ich kalkulacje
            braly w leb. Najpierw musieli ustapic "S" by w obradach OS wzieli udzial ludzie
            z KOR z Michnikiem i Kuroniem na czele. Pozniej legly w gruzach ich nadzieje na
            dobry wynik wyborczy w czerwcu 1989 r. Nie wiedzieli tez, jakie "zwariowane"
            reformy zaaplikuje Balcerowicz. Skonczylo sie na tym, ze po juz po poltoraroku
            ) Jaruzelski zdecydowal sie po rozmowie z prymasem Glempem na rezygnacje z
            ) funkcji prezydenta RP, a jeszcze wczesniej Kiszczak wylecial z ministerstwa.
            ) Piszesz, ze z badan wynika, ze 50 proc. luidzi aktywnych w biznesie to ci
            sami, ktorzy wspierali swoja praca poprzedni ustroj. Tylko napisz mi Marynacie
            a co oni niby mieliby dzisiaj robic. Przeciez wiekszosc kadry menedzerskiej w
            ) czasach PRL musiala nalezec do parti - to byli koniunkturalisci a nie
            ) komunisci.

            Nie tak to wygladalo drogi leszku.
            Nie trzeba bylo miec skonczonych studiow w jakims zasr.....UG,zeby awansowac
            blyskawicznie jak A.Kwasniewski.Wystarczylo zaangazowanie polityczne.
            Zdrugiej strony bylo b.duzo ludzi,ktorzy pokonczyli najlepsze uczelnie
            warszawskie i mieli problemy z awansowaniem w pracy,bo stanowiska kierownicze
            byly przeznaczone dla kolesi partyjnych.No wiec wpadlem na pomysl,zeby sie do
            partii zapisac.I zgadnij co sie stalo? Nie przyjeli mnie!
            Ile znasz takich przypadkow,ze mlodzi,zdolni ludzie po studiach nie byli
            przyjmowani do partii??
            Oczywiscie ,ze biernych matolow bez wlasnego zdania przyjmowali do partii,ale
            nie ludzi,ktorzy mieli jasny i zdecydowany poglad dokad prowadza rzady
            komunistyczne w Polsce i na swiecie.
            I nie zapominaj,ze bylo to w czasach juz po smierci Mao,kiedy Deng Xiaoping
            przeprowadzal bardzo smiale reformy w Chinach,ktore uczynily ten kraj
            najszybciej rozwijajacym sie na swiecie od 25 lat.
            Pod koniec lat 1970tych Komunistyczna Partia Chin przeprowadzala smiale
            reformy,a w Polsce w dalszym ciagu panowal zlowrogi beton na wzor radziecki.
            I gdy Chiny rozwijaly sie ekonomicznie 8-9% rocznie od 1978 roku,to tow
            Jaruzelski zaproponowal Polakom stan wojenny w 1981,w czasie ktorego Polska
            jeszcze bardziej cofnela sie gospodarczo.

            ) Wladze PRL wspieral tez swoja praca i sluzba w wywiadzie Andrzej
            ) Olechowski, wspieral tez moj ojciec i matka pracujac na panstwowej posadzie -
            ) gdzie mieli pracowac? Nie byli co prawda kadra kierownicza, ale dlaczego
            prace na rzecz PRL i wspieranie poprzedniego systemu ograniczasz jedynie do
            ) kierownikow? Ktos tym kierownikiem przeciez musial byc. Zreszta czesto byli
            to dobrze wyksztalceni ludzie, ktorzy nawet w ramach tamtego systemu starali
            )sie pracowac uczciwie i nawet zdarzalo im sie osiagac sukcesy.

            Jeszcze raz ci powtorze,bo niebardzo kumasz.
            Dobrze wyksztalceni ludzie,nie chcieli miec nic wspolnego z komuna.
            Chyba ,ze Kwasniewskiego uwazasz za dobrze wyksztalconego czlowieka.
            Jak tak,to przepraszam.

            ) Co w tym zlego, ze
            ) po 1990 roku dalej dzialali w biznesie, czy mieli zajac sie hodowla
            pietruszki
            ) w przydomowym ogrodku? Mnie to bardzo w 1989 roku irytowalo, ze oni mieli
            ) latwiej w okresie transformacji bo najczesciej dysponowali jakims kapitalem
            ) poczatkowym. Tym kapitalem mogly byc nie tylko pieniadze, ale takze kontakty,
            ) wiedza, praktyka zawodowa - tych atutow nie mieli ludzie tacy jak ja czy ty.

            Upraszczajac.Kontakty i praktyke zawodowa mieli partyjnie i nie byli chetni
            dzielic sie z innowiercami,to by oznaczalo wylamanie sie z grupy.

            ) Byla to nierownosc nie do przezwyciezenia, ale jak sie mialo ja wyeliminowac?
            ) Byc moze sposobem na to bylo ukierunkowanie prywatyzacji tylko na powstawanie
            ) spolek pracowniczych, ale ta koncepcja prywatyzacji byula bardzo mocno
            ) krytykowana przez srodowisko gdanskich liberalow z Bieleckim i Lewandowskim

            Przyznam ci,ze w Gdansku mieliscie specyficzny rodzaj inteligencji,typu
            Bielecki,Walesa,Kwasniewski itd.

            ) na czele, ktorzy z kolei wymyslili koncepcje NFI (czyli malej powszechnej
            ) prywatyzacji). Jesli na na tym programie skorzystali w 50 proc.
            przedstawiciele
            ) bylej nomenklatury gospodaeczej, to coz na to mozna poradzic. Wiel
            ) przedsiebiorstw jednak ten program uratowal przed bankructwem, wiele firm,
            ) ktore sie do NFI nie zalapalo padlo i ludzie stracili prace. Nie jestem
            specem od gosapodarki, ale wierze, ze ta koncepcja mimo wszystko przyniosla
            )wiecej dobrego niz zlego.
            )
            ) Napisales:
            ) "na przełomie lat 70/80 minionego stulecia management zarządzający
            strukturami
            ) socjalistycznego państwa i jego kompleksem militarno-przemysłowym wpada na
            ) pomysł jak zrealizować "rentę władzy" i uwłaszczając się zreprodukować swą
            ) dominującą pozycję w hierarchii społecznej - początkowo jako krajowa elita
            ) biznesowo-polityczna, następnie jako oligarchia państwowo-kapitalistyczna i w
            ) dalszej perspektywie - jako część establishmentu europejskiego oraz
            globalnego".
            ) Nie zgodze sie z teza, ze to rzadzacy tymi strukturami. Byc moze byl wsrod
            nich ktos kto mial takie pomysly, ale raczej watpie by sie z nimi obnosil.

            Te pomysly krazyly juz w polowie lat 1970tych i to nie tylko w Polsce ale i w
            Moskwie.

            ) Jezeli
            ) juz to cos takiego nie moglo byc zwiazane ani z Gierkiem ani z Kania -
            ) bo "wzbudzona rewolta" dala tym panom ostro w kosc. Czyli taki plan musialby
            ) konstrowac i wprowadzac w zycie jakis drugi szereg dzialaczy PZPR i to w
            ) dodatku robiacy to w tajemnicy przed najwazniejszymi w kraju, a tych z kolei
            my nie powinnismy nazwyac najwazniejszymi lecz marienotkami w rekach
            partyjunego zaplecza. Czy tak by byc moglo? Chyba nie bo stan wojenny
            )wprowadzali wojskowi a nie partia.

            Leszek,nie rozsmieszaj,OK?


            )Ja nie widze ani mozliwosci ani sposobu na realizacje opisanej
            ) przez ciebie koncepcji w realnym swiecie, w ktorym zbiega sie wiele
            sprzecznych interesow i nie ma czegos takiego jak jedna linia partia i jeden
            partyjny
            ) interes. W samej parti byly koterie i zwalczajace sie obozy - wbrew pozorom w
            ) niej samej, w jej zmianach kadrowych rzadzily te same zasady co i w
            ) dzisiejszych partiach. Byly tez "prawdziwki" jak taki np. Albin Siwak. Ci
            ) ludzie nie zostali jednak przeciez beneficjentami transformacji. Na niej
            ) najbardziej skorzystali ci, ktorzy do tych przemian byli najlepiej
            przygotowani
            ) i mieli predyspozycje. Jedni zawdzieczali to temu, ze pracowali w czasach PRL
            ) na dyrektorskich posadach, inni temu, ze byli zaradni i inteligentni. I wsrod
            ) jednych i drugich jest chyba tyle samo ludzi uczciwych i nieuczciwych -
            ) stanowia oni czesc naszego spoleczenstwa, ktore jakie jest kazdy widzi na co
            ) dzien. W Polsce, niestety, to okazja robi z czlowieka zlodzieja i nepostyste,
            )a nie partyjna przeszlosc.

            Ci bez partyjnej przeszlosci nie mieli dojscia do partyjnych posadek a tym
            samym nie mieli co krasc,bo jesli byli w prywatnym biznesie to okradaliby sami
            siebie,co jest troche malo logiczne.

            ) Moja znajoma psycholog dr Krystyna Kmiecik-Baran zrobila wraz ze studentami w
            ) pierwszej polowie lat 90. badania nad poziomem empatii i psychopatii wsrod
            ) wybrzezowych przesiebiorcow, ktorzy po roku 1989 zaczeli prywatny biznes.
            ) Wyszlo jej jednoznacznie, ze ludzi z empatia w prywatnym biznesie nie ma.
            ) Zdecydowana wiekszosc nie kieruje sie zadnym wspolczuciem dla drugiego
            ) czlowieka
            • maksimum Re: KOMUNIZM Z LUDZKA TWARZA WG LESZKA,SOPOTA 08.01.05, 00:46
              Byli to ludzie, ktorzy w przeciagu 2-4 lat dorobili sie hurtowni, sklepow,
              > fabryczek, pobudowali domy, kupili najlepsze samochody jakie byly do dostania
              a na wakacje wyjezdzali do cieplych krajow. To ci ludzie stanowia w wiekszosci
              > obecna klase srednia, ktorych co niektorzy nazywaja burakami...

              Pozdrow swoja znajoma ode mnie i wytlumacz jej,ze biznes musi byc oparty na
              zysku,a od swiadczen spolecznych sa inne instytucje.Dobrze jest miec jasne
              priorytety zanim sie zacznie badania robic.
              Co nie zmienia faktu,ze ci sami ludzie po przyjsciu do domu maja sympatie i
              empatie i wiele innych uczuc w stosunku do bliznich.
            • leszek.sopot Drogi matloku 08.01.05, 02:34
              Nie odrozniasz kadry menadzerskiej od politrukow z PZPR. Czy moglbys mi napisac
              w jakiej firmie chocby przez jeden dzien pracowal Kwasniewski? To jest zwierze
              polityczne bez idealow, ktore po prostu chcialo byc czyms waznym - nie wazne
              czy w systemie realnego socjalizmu czy tez obecnie. To taki typ jakich pelno i
              teraz. Byle dorwac sie do zloba i z tego korzystac.
              Ty, chyba jako jedyny w swiecie, zaliczyles Walese do inteligencji.
              Najwyrazniej obce tobie sa terminy takie jak "kadra menadzerska", "inteligent"
              i robotnik. Nie dziwie sie wiec, ze nawet do PZPR nie chcieli ciebie przyjac.

              Nie wiem czy byles kiedys w Gdansku i widziales takie wysokie dzwigi, ktore
              wystaja ponad stocznie. W Gdansku moj drogi budowano statki, gdyby budowali je
              jakies palanty bez wyksztalcenia a jedynie z partyjnego nadania, to te
              stateczki robilyby fikumiku kilem do gory i szly by na dno w momencie
              wodowania. Jednak nie. Polskie statki byly znakomicie konstrowane i budowane. W
              Gdansku i Gdyni potrafiono wybudowac najnowoczesniejsze statki na swiecie. Czy
              myslisz, ze w kadrze menadzerskiej nie bylo partyjnych? Tam gdzie o awansach
              nie mogly tylko decydowac partyjne koneksje lecz takze umiejetnosci tam ci
              partyjni naprawde musieli wykazac sie wiedza. Tak samo w dziedzinie
              artystycznej - talentu nie zastepowalo partyjna legitymacja. I coz ty powiesz
              na to, ze jednym z najgenialniejszych artystow sceny polskiej byl czlonek KC
              PZPR - czy wiesz kto to byl matloku?
              W Gdyni za PRL dzialala i istnieje do tej pory firma Radmor, ktora robila
              najlepsze w bloku wschodnim radia. Dzis nadal powstaja w niej jedne z
              najlepszych na swiecie wojskowych radarow i inny sprzet dla wojska.
              Byli tez za PRL inni konstruktorzy i budwniczowie, ktorzy budowali porty,
              kopalnie i rafinerie. Pewnie, ze czlonkowstwem w partii ulatwiali sobie kariere
              i pewnie w wiekszosci gdzies obok nich byl ktos kto bardziej zaslugiwal na
              funkcje, ktora oni sprawowali. Ale powiedz mi matloku, czy teraz w jakis inny
              sposob partyjni notable ze wszelkich opcji politycznych obsadzaja stanowiska? I
              powiedz, czy jestes na 100 procent pewny, ze ta partyjna kadra menadzerska nic
              nie umiala, byla glupia i zlodziejska? Jestem przeciwny uogolnianiu i jestem
              przekonany, ze w tym calym zalewie bagna, ukladow i partyjnej nomenklatury byli
              w tej katdrze takze ludzie, ktorzy, jak promotor mojej pracy magisterskiej,
              byli nie tylko znakomitymi fachowcami, ale tez dobrymi ludzmi. Zaznacze tylko
              jeszce raz, bos matolek, ze ja nie pisze o specjalistach z SB, partii, wojska
              czy policji!
              Trojmiasto to miasto portowe. Mieszka tu wielu marynarzy. Chyba wszyscy
              kapitanowie statkow handlowych byli do roku 1980 czlonkami PZPR - czy myslisz,
              ze oni nie potrafili sterowac kontenerowcami i zamiast do Honolulu plyneli na
              Madagaskar?
              A na uczelni, czy kazdy profesor czlonek PZPR to byl matol? Na UG bylo kilku
              profesorow czlonkow partii - nie dosc, ze mieli bardzo dobrze ulozone w
              glowach, ale jeszcze byli to dobrzy, uczciwi ludzie, ktorzy chetnie w roznych
              sprawach pomagali. Czlonkiem partii byl np. promotor mojej pracy magisterskiej.
              Gdy go poprosilem nie zawahal sie on poreczyc za aresztowanego studenta,
              ktorego nawet nie znal, a wiedzial przeciez ze prosil go o to szef podziemnego
              NZS. Byly tez swinie a nie profesorzy, ktorzy na widok ludzi z NZS dostawali
              bialej goraczki, ale tych bylo na uczelni na prawde bardzo malo - przynajmniej
              na moim wydziale.
              Tak matolku, ja stykalem sie i widzialem czlonkow PZPR z ludzka twarza, ktorzy
              w zaden sposob nie przypominali krwawych upiorow. Nie staram sie teraz wcale
              tych twarzy zapomniec a mojego promotora w szczegolnosci, gdyz do dzis jest to
              czlowiek pelen uroku i szlachetnosci - nie wypisal sie on nigdy z partii,
              partie sie mu rozwiazala sama. To pewne bardzo nieliczne przypadki, ale w PZPR
              byli tez lewicowi ideowcy, ktorzy jak juz raz sie do nie za mlodu zapisali tak
              tkwili w niej bo liczyli, ze sie ona zmieni na lepsze i bedzie w koncu naprawde
              lewicowa.

              Dziwi ciebie, ze napisalem, ze stan wojenny wprowadzili wojskowi a nie partia?
              To prosze cie bys przeczytal gdzies listy matki Edwarda Gierka do gen.
              Jaruzelskiego w czasie gdy Gierek byl internowany. Jestem ciekawy czy wiesz jak
              dlugo byl internowany gierek i jeszcze chyba ze 30 innych czlonkow kierownictwa
              PZPR. I Jaruzelski i Kiszczak byli wojskowymi. Czlonkami WRONy byli tylko
              ludzie w zielonych mundurach. Oczywiscie, ze wszyscy byli czlonkami partii, ale
              nie byli w zwyklych miejskich, powiatowych czy wojewodzkich strukturach
              partyjnych. To partyjni wojskowi zafundowali nam stan wojenny i na pewien czas
              odsuneli od wladzy partyjna nomenklature takze na szczeblu wojewodzkim, gdyz
              wojewodami zostawali wojskowi. Partia triumfowala, ale stan wojenny
              zawdzieczala LWP a nie sobie.
          • wartburg4 Re: badania naukowe a empatia... 08.01.05, 11:52
            leszek.sopot napisał:

            dlaczego prace na rzecz PRL i wspieranie poprzedniego systemu ograniczasz
            jedynie do kierownikow? Ktos tym kierownikiem przeciez musial byc. Zreszta
            czesto byli to dobrze wyksztalceni ludzie, ktorzy nawet w ramach tamtego
            systemu starali sie pracowac uczciwie i nawet zdarzalo im sie osiagac sukcesy.
            Co w tym zlego, ze po 1990 roku dalej dzialali w biznesie,

            Czy nie idealizujesz zanadto? W chorej gospodarce PRL, wydaje mi się, kariery
            uczciwych fachowców były zjawiskiem na dobrą sprawę niemożliwym. Wytworzył się
            wówczas patologiczny i nad wyraz niesprzyjający ludziom zdolnym system walki o
            drobne (z dzisiejszego punktu widzenia) przywileje - o przydział na samochód,
            wakacje w Bułgarii i wyjazdy służbowe na Zachód. Ta mentalność (już wówczas
            mafijna) rozkwita do dzisiaj. Nie zmieniły jej reformy Balcerowicza ani
            kolejne wymiany szyldów, ponieważ największy wpływ na gospodarkę mają teraz,
            jak i wcześniej, ludzie wywodzący się a aparatu władzy PRL.


            czy mieli zajac sie hodowla pietruszki
            > w przydomowym ogrodku? Mnie to bardzo w 1989 roku irytowalo, ze oni mieli
            > latwiej w okresie transformacji bo najczesciej dysponowali jakims kapitalem
            > poczatkowym. Tym kapitalem mogly byc nie tylko pieniadze, ale takze kontakty,
            > wiedza, praktyka zawodowa - tych atutow nie mieli ludzie tacy jak ja czy ty.
            > Byla to nierownosc nie do przezwyciezenia, ale jak sie mialo ja wyeliminowac?
            > Byc moze sposobem na to bylo ukierunkowanie prywatyzacji tylko na powstawanie
            > spolek pracowniczych, ale ta koncepcja prywatyzacji byula bardzo mocno
            > krytykowana przez srodowisko gdanskich liberalow z Bieleckim i Lewandowskim
            na
            > czele, ktorzy z kolei wymyslili koncepcje NFI (czyli malej powszechnej
            > prywatyzacji). Jesli na na tym programie skorzystali w 50 proc.
            przedstawiciele bylej nomenklatury gospodaeczej, to coz na to mozna poradzic.
            Wiel
            > przedsiebiorstw jednak ten program uratowal przed bankructwem, wiele firm,
            > ktore sie do NFI nie zalapalo padlo i ludzie stracili prace. Nie jestem
            specem
            > od gosapodarki, ale wierze, ze ta koncepcja mimo wszystko przyniosla wiecej
            > dobrego niz zlego.
            >
            > Napisales:
            > "na przełomie lat 70/80 minionego stulecia management zarządzający
            strukturami
            > socjalistycznego państwa i jego kompleksem militarno-przemysłowym wpada na
            > pomysł jak zrealizować "rentę władzy" i uwłaszczając się zreprodukować swą
            > dominującą pozycję w hierarchii społecznej - początkowo jako krajowa elita
            > biznesowo-polityczna, następnie jako oligarchia państwowo-kapitalistyczna i w
            > dalszej perspektywie - jako część establishmentu europejskiego oraz
            globalnego"
            > .
            > Nie zgodze sie z teza, ze to rzadzacy tymi strukturami. Byc moze byl wsrod
            nich ktos kto mial takie pomysly, ale raczej watpie by sie z nimi obnosil.
            Jezeli
            > juz to cos takiego nie moglo byc zwiazane ani z Gierkiem ani z Kania -
            > bo "wzbudzona rewolta" dala tym panom ostro w kosc. Czyli taki plan musialby
            > konstrowac i wprowadzac w zycie jakis drugi szereg dzialaczy PZPR i to w
            > dodatku robiacy to w tajemnicy przed najwazniejszymi w kraju, a tych z kolei
            my
            >
            > nie powinnismy nazwyac najwazniejszymi lecz marienotkami w rekach partyjunego
            > zaplecza. Czy tak by byc moglo? Chyba nie bo stan wojenny wprowadzali
            wojskowi a nie partia.

            Owszem, stan wojenny wprowadzili wojskowi, z tym że uczynili to w interesie i
            na życzenie partii.

            Ja nie widze ani mozliwosci ani sposobu na realizacje opisanej przez ciebie
            koncepcji w realnym swiecie, w ktorym zbiega sie wiele sprzecznych
            > interesow i nie ma czegos takiego jak jedna linia partia i jeden partyjny
            > interes. W samej parti byly koterie i zwalczajace sie obozy - wbrew pozorom w
            > niej samej, w jej zmianach kadrowych rzadzily te same zasady co i w
            > dzisiejszych partiach. Byly tez "prawdziwki" jak taki np. Albin Siwak. Ci
            > ludzie nie zostali jednak przeciez beneficjentami transformacji.

            Tak uważasz? Czy Siwak mieszka dzisiaj pod mostem? Założę się, że jego
            utrzymanie (wraz z ochroną i dodatkami) kosztuje skarb państwa powyżej 10
            tysięcy. Nie zdziwiłbym się, gdyby pełnił jeszcze jakieś funkcje. Np. gdyby
            był jednym z 600 doradców, czynnych na dworze Kwaśniewskiego.

            a niej
            > najbardziej skorzystali ci, ktorzy do tych przemian byli najlepiej
            przygotowani
            >
            > i mieli predyspozycje. Jedni zawdzieczali to temu, ze pracowali w czasach PRL
            > na dyrektorskich posadach, inni temu, ze byli zaradni i inteligentni.

            Tworzysz. Cały ten "prywatny cud gospodarczy" byłego aktywu PZPR opierał się
            na oszustwach, koneksjach i chamskich przekrętach, czego zarysy rozpoznajemy
            dopiero dzisiaj.


            I wsrod jednych i drugich jest chyba tyle samo ludzi uczciwych i nieuczciwych -
            > stanowia oni czesc naszego spoleczenstwa, ktore jakie jest kazdy widzi na co
            > dzien.

            Zgoda. Także wśród tych drugich są złodzieje i malwersanci. Ale czy nie
            odnosisz wrażenia (takiego jak ja), że kraść uczyli się od tych pierwszych?


            W Polsce, niestety, to okazja robi z czlowieka zlodzieja i nepostyste, a
            > nie partyjna przeszlosc.

            Powiedziałbym raczej - jedno i drugie.

            > Moja znajoma psycholog dr Krystyna Kmiecik-Baran zrobila wraz ze studentami w
            > pierwszej polowie lat 90. badania nad poziomem empatii i psychopatii wsrod
            > wybrzezowych przesiebiorcow, ktorzy po roku 1989 zaczeli prywatny biznes.
            > Wyszlo jej jednoznacznie, ze ludzi z empatia w prywatnym biznesie nie ma.
            > Zdecydowana wiekszosc nie kieruje sie zadnym wspolczuciem dla drugiego
            > czlowieka i prawie wcale w biznesie nie kieruje sie wewnetrznym kompasem
            > moralnym. Nie wiem czy ci ludzie w przeszlosci byli w kadrze kierowniczej
            > pezetperowskiej nomenklatury - tylko nieliczni mieli wyzsze wyksztalcenie.
            Byli
            >
            > to ludzie, ktorzy w przeciagu 2-4 lat dorobili sie hurtowni, sklepow,
            > fabryczek, pobudowali domy, kupili najlepsze samochody jakie byly do dostania
            a
            >
            > na wakacje wyjezdzali do cieplych krajow. To ci ludzie stanowia w wiekszosci
            > obecna klase srednia, ktorych co niektorzy nazywaja burakami...

            Jest w tym dużo prawdy. Choć dodam od siebie, że jedyna różnica między
            burakami postpezetpeerowskimi, a tymi, co dorobili się hurtowni i fabryczek w
            pamiętnym okresie burzliwego rozwoju, polega na tym, że ci drudzy rozpoczęli
            swoją działalność dopiero po 1989. No i musieli lepiej kalkulować, bo nie
            chroniły ich żadne partyjne parasole.
            • leszek.sopot Re: badania naukowe a empatia... 08.01.05, 15:29
              wartburg4 napisał:
              "Czy nie idealizujesz zanadto? W chorej gospodarce PRL, wydaje mi się, kariery
              uczciwych fachowców były zjawiskiem na dobrą sprawę niemożliwym. Wytworzył się
              wówczas patologiczny i nad wyraz niesprzyjający ludziom zdolnym system walki o
              drobne (z dzisiejszego punktu widzenia) przywileje - o przydział na samochód,
              wakacje w Bułgarii i wyjazdy służbowe na Zachód. Ta mentalność (już wówczas
              mafijna) rozkwita do dzisiaj. Nie zmieniły jej reformy Balcerowicza ani kolejne
              wymiany szyldów, ponieważ największy wpływ na gospodarkę mają teraz, jak i
              wcześniej, ludzie wywodzący się a aparatu władzy PRL."

              To wszystko prawda, ale ja po tych 15 latach transformacji widze, ze ta
              patologia nie byla cecha tylko PRL lecz wynika ona po prostu z ludzkiej
              zachlannosci. Zasada BMW - mierny, bierny ale wierny obowiazuje dzis. Wystarczy
              popatrzec jak w Trojmiescie politycy, ktorzy nie mieli nic wspolnego z praca na
              rzecz poprzedniego ustroju, obsadzaja w mysl tej zasady wszelie mozliwe
              stanowiska w gminach i zaleznych od gminy spolkach. To nie jest spadek po PRL
              to jest immanentna cecha ustroju partyjnego. Moge dzis sobie miedzy bajki
              wlozyc swoje mlodziencze marzenia z czasow pierwszej "S", ze o karierze
              zawodowej czy politycznej beda decydowaly prawdziwe zaslugi i umiejetnosci a
              nie koneksje (nie tylko one bo w tych sprawach wystepuje splot kilku
              czynnikow). Takich, ktorzy za PRL za talon na lodowke byli gotowi zrobic kazde
              swinstwo jest dzis wsrod 20-latkow pelno. To np. ci menadzerowie z Biedronki,
              ktorzy za premie w postaci np. wyjazdu na tygodniowe wczasy na Cypr sa sa
              gotowi zmuszac podleglych pracownikow do pracy ponad sily a jednoczesnie
              podlozyc kazda swinie swojemu koledze z ktorym konkuruje o awans na wyzsze
              stanowisko). Obserwacja dzisiejszej Polski nie sklania mnie wcale do zgodzenia
              sie z teza, ze to co sie dzieje zawdzieczamy temu, ze przejelismy wzory
              zachowania z peerelowskiej elity. Te wzory sa czerpane z podrecznikow uczacych
              jak najskuteczniej motywowac pracownikow i kadre menadzerska do efektywnej
              pracy, jak najskuteczniej uprawiac promocje i reklame. Takie zachowania
              podpowiada tez samo zycie. Wystarczy sie porozgladac by zobaczyc, ze ci co
              najszybciej dorobili sie bardzo duzych pieniedzy wcale nie byli szlachetnymi
              kupcami i honorowymi przedsiebiorstwami. Nie chce uogolniac, bo znam tez wiele
              przykladow, ze ludzie w sposob uczciwy i honorowy pracuja i godnie zapracowali
              na to co dzis maja. Jednak nie jestem slepy i na inne przyklady.
              Moj kiedys bardzo bliski kolega, ktory byl szefem NZS na Politechnice Gdanskiej
              zostal juz 13 grudnia internowany. Siedzial w Strzebielinku. Tam poznal sie z
              wierchuszka "S" co mu bardzo pomoglo w robioeniu kariery w 1989 r. Wyszedl juz
              wiosna 1982 r. po podpisaniu lojalki (to o nim pisalem kiedys w jakims watku
              dotyczacym tego, ze Wyszkowski chce takze i takich ludzi zaliczyc do
              wspolpracownikow SB) i zajal sie soba. Jezdzil do Niemiec do pracy przy zbiorze
              winogron, pracowal u jakiegos stolarza a pozniej zajal sie sprowadzaniem
              podzespolow komputerowych omijajac clo (byly wysylane paczki z zagranicy na
              rozne adresy prywatne - takze moj, jako darowizny). W prace podziemna sie nie
              angazowal choc mial stale kontakty. W 1989 r. byl juz w kongresie liberalow,
              razem z Merklem wspolorganizowal Fundacje Gospodarcza "S" byl jedna z
              najwazniejszych osob w sztabie wyborczym Walesy a pozniej byl razem z Merklem
              jednym z dyrektorow Banku Solidarnosci. Dzis jest jednym z oskarzonych w aferze
              Stella Maris i by byc na wolnosci musial wplacic 200 tys. zl kaucji. Dalej
              jednak jest w radzie nadzorczej w jednej ze spolek zaleznych od gminy Gdansk.
              Opisalem pokrotce ten historie po to, bo wydaje mi sie, ze jest adekwatna do
              rozmyslan nad wplywem pezetperowskiej elity menadzerskiej na wspolczesna
              Polske. Tu nie chodzi o wplyw, ale raczej o jakies immanentnie zwiazane z
              funkcja menadzera i robieniem kariery zawodowej cechy, ktore w przypadku ludzi
              nie majacych twardego kregoslupa powoduja, ze ci nie przestrzegaja zasad etyki
              biznesu. Tym bardziej wtedy, gdy dokonywala sie w Polsce prawdziwa rewolucja
              transformacyjna, gdy z dnia na dzien pekly rygory gospodarki planowej i zaczela
              porywac wszystkich w swoj w rwacy coraz szybciej nurt gospodarka wolnorynkowa.
              Innym przykladem na to moze byc przygotowywany juz na przelomie 1996 i 1997 r.
              w "S" zestaw prawie 5 tys. nazwisk ludzi (powstal specjalny bank danych),
              ktorzy mieli objac wszelkie mozliwe stanowiska w radach i zarzadach spolek,
              ministerialnych urzedach itp. Nie musze oczywiscie udowadniac, ze o tym kto byl
              przewidziany na jakie stanowisko nie decydowaly umiejetnosci ani kompetencje...

              Ta mentalnosc, o ktorej napisales, ze wowczas rozkwitla, jest byc moze zalezna
              od tego, ze wychodzilismy i nadal wychodzimy z systemu gospodarki panstwowej do
              wolnorynkowej. Nigdzie wczesniej takiego procesu nie opisywano i nie
              przezywano. Jest pewnie wiele prawdy w stwierdzeniu, ze im wiecej panstwa w
              gospodarce tym wiecej miejsca na wypaczenia, przekrety i korupcje. W panstwach
              Zachodu, gdzie gospodarka jest w rekach prywatnych taka walka o stolki jak w
              Polsce jest niemozliwa (takze urzednicy samorzadowi i panstwowi sa chronieni
              przez specjalnie ustawy by kolejni rzadzacy nie mogli dowolnie obsadzac
              stanowisk). Byc moze wiec jest tak, ze to co przezywamy obecnie - te wszystkie
              afery i przekrety wladzy bylo po prostu czyms nieuniknionym w momencie
              przechodzenia z jednego ustroju gospodarczego w inny.

              PS
              najzabawniejsze dla mnie w tej mojej pisaninie jest to, ze pisze to czlowiek,
              ktory od kilku miesiecy jest w powaznych tarapatach finansowych i ktory ma juz
              dosc zycia i tej calej biedy oraz matactwa mnie otaczajacego. Raptem patrze na
              to co napisalem, ze w zasadzie ja pisze przeciwko sobie, ze powinienem byc
              jednym z pierwszych, ktory wola "Hej kto Polak bij komune" (mam takie zdjecie z
              1981 r. na ktorym siedze pod wizerunkiem orla z domalowana korona i z tym
              napisem w pokoju NZS na UG) a ja tu teraz jakies bzdury pisze o tym, ze to co
              zle nie jest jedyne cecha czerwonych, ale tez wszystkich innych. Najprosciej,
              najlatwiej jest sobie znalezc kozla ofiarnego, na ktorego mozna zwalic
              wszystkie winy, tam szukac przyczyne wlasnych niepowodzen i w za pomoca jakis
              pojec "protez" robic kariere polityczna - przeciez moi znajomi tak wlasnie
              postapili i niezle na tym wyszli. Po cholere ja szukam dziury w calym...
              Rozpisalem sie, a chcialoby mi sie napisac jeszcze duzow wiecej, bo wiele mi
              jakos lezy na sercu i zle sie czuje w tym kraju i srodowisku. Szczegolnie
              teraz, gdy dotykaja mnie nowe klopoty i nieprzyjemnosci ze strony tych, ktorzy
              stroja sie w piorka bylych opozycjonistow i w barwach PO perroruja o tym co
              jest dobre a co zle, a w swych praktycznych posunieciach nie licza sie z etyka
              i moralnoscia a prawo traktuja dowolnie.
              • Gość: wartburg Re: badania naukowe a empatia... IP: *.pool.mediaWays.net 08.01.05, 19:23
                Masz dużo racji i jednocześnie jej nie masz. Niestety nie mogę w tej chwili
                uzasadnić, dlaczego tak uważam, a to ze względu na brak czasu. Muszę za chwilę
                wyjść na imprezę, na którą nie wypada mi się spóźnić.

                Ale spróbuję może w dwóch słowach, choć obawiam się, że mogę przez to nie być
                zrozumiany. Moim zdaniem problem nie leży w gospodarce państwowej. To wcale nie
                system demoralizował za komuny ludzi, tylko ludzie demoralizowali komunę od
                środka. I bardzo dobrze. Wtedy, ale nie teraz. Polska odmiana socjalizmu
                była najliberalnieszą w całym bloku wschodnim. Choć chyba trafniej należaloby
                powiedzieć - najmniej poważną. Od Władywostoku po Łabę nigdzie nie było takiego
                luzu ideologicznego jak u nas. Mój nauczyciel z liceum był powszechnie znanym
                antykomunistą. Wcale się z tym nie krył. Parę razy wyrzucano go ze szkoły,
                ale potem wracał. Był na wszystkich możliwych czarnych listach i grał SB na
                nosie. Na lekcjach rzucał uczniom pod rozwagę pytania w rodzaju, czy można na
                serio mówić o jakiejś różnicy pomiędzy III Rzeszą a Rosją Stalina. Kiedyś
                dostał zaproszenie od jednego ze swoich byłych uczniów do Szwecji. Dla
                wszystkich było jasne, że nigdy tam nie wyjedzie, bo nie dostanie paszportu.
                Wtedy okazało się, że miał jeszcze innego ucznia. Jego ojciec był wysokim
                urzędnikiem MSW. Urzędnik usłyszał o jego kłopotach i uznał, że może da się coś
                zrobić. Zaprosił go do swojego biura na Rakowiecką, wyciągnął z szuflady teczkę
                z donosami na niego, dał mu parę do przeczytania, zdaje się, że obydwaj mieli
                przy tym niezłą zabawę, po czym na jego oczach je zniszczył. Wydarł i wrzucił
                do kosza. Parę tygodni później mój nauczyciel dostał paszport i wyjechał na
                wakacje do Szwecji...

                Niestety nie rozwinę teraz tego wątku, bo muszę już wychodzić. Może jutro
                dokończę i wyjaśnię, o co mi chodziło.
                • leszek.sopot Re: badania naukowe a empatia... 09.01.05, 22:05
                  Przypomnialem sobie jeszcze o jednym przypadku, ktory powinien przekonac, ze
                  postawiona przeze mnie teza jest zasadna. Ten przyklad to system SKOK, o ktorym
                  ostatnio juz dwukrotnie pisala "Polityka". System ten stworzyli ludzie
                  powiazani z "S" i PC Jarka i Lecha Kaczynskich. Kilka osob, lacznie z samym
                  prezesem, znam osobiscie. Wymyslili oni sposob by na pieniadzach
                  najbiedniejszych zbudowac swoje ogromne fortuny (w oczach tych biednych
                  powierzajacych kasom pieniadze).
                  Odsylam do tych tekstow:
                  Bianka Mikołajewska: Wielki SKOK
                  polityka.onet.pl/162,1202869,11,,druk.html
                  BIANKA MIKOŁAJEWSKA: Kasa Wielkiej Piątki
                  polityka.onet.pl/162,1207898,6,,druk.html
                  We wladzach SKOK nie ma nikogo kto bylby mogl zostac skojarzonym z praca na
                  rzecz poprzedniego systemu. Mieli oni pelna dowolnosc w konstruowaniu statutu,
                  regulaminu i w obsadzie stanowisk. Zadza pieniadza spowodowala jednak takie
                  wypaczenia, ktore opisano w tych tekstach. Ja wiem jeszcze o innych faktach o
                  ktorych do tej pary nie napisano, ale mysle, ze niektorzy skokowicze do
                  Polityki sie jeszcze zglosza lub napisza.

                  Roznica pomiedzy obecnymi czasami a PRL jest m.in. taka, ze wowczas dostep do
                  karuzeli stanowis mielu ludzie jednej partii, a teraz na szczescie jest jakas
                  konkurencja, sa wolne media (czasem nawet zatrudniajace dobrych dziennikarzy),
                  ktore rozpisuja sie gdy trafia na cos aferalnego. Wowczas ludzie rzadni ponad
                  wszystko kariery zapisywali sie do partii - dzis daja np. dadki na kampanie
                  wyborcze, donosili do SB - dzis w bardziej wyrafinowany sposob podkladaja
                  swinie. Komunizm by nie istnial, gdyby nie bazowal na ludzkich slabosciach. Tak
                  samo bez tych slabosci nie istnialby tzw. wolny rynek. Przeciez i na Zachodzie
                  glosno jest o roznych aferach, ze chocby wspomne o lapowkach w swiecie krolow
                  mody. Glosnym echem tez sie odbila kompromitacja dzialaczy MKOl, ktorzy
                  angielskim dziennikarzom za obietnice lapowki obiecali zalatwic, ze olimpiada
                  odbedzie sie w Londynie. Za PRL system kumoterstwa byl usystematyzowany. Kazdy
                  wiedzial, ze bez podlizywania sie, przynaleznosci lub innych powiazan kariery
                  nie zrobi. Dzis to bardziej przypomina wolna amerykanke. Przeciez nawet w
                  ramach jednej opcji politycznej sa ostre tarcia i walki o wplywy (byc moze poza
                  partia braci Kaczynskich, gdzie kroluje styl wodzowski, od tego stylu nie jest
                  tez wolny Tusk).
                  Powiedz mi wartburgu, gdyby dzis 100 proc. poparcia dostalby np. PiS, to czy
                  nasz kraj po przeprowadzonej przez ta partie dekomunizacji i lustracji,
                  wprowadzeniu kary smierci, bylby wolny od przekretow i afer - zakladajac
                  oczywiscie, ze blizniacy nie zamkneliby inaczej myslacym ust by ci nie mowili,
                  ze jakies afery sa.
                  • Gość: czur-czur-ra! Re: badania naukowe a empatia... IP: *.elpos.net 09.01.05, 22:17
                    zwłaszcza kara śmierci powinna być przekonywującym argumentem, aby nie
                    sprzeciwiać się polityce braci Kaczyńskich ;)

                  • wartburg4 Re: badania naukowe a empatia... 09.01.05, 22:30
                    Nigdzie nie twierdziłem, że PiS jest partią bez skazy i że na pewno nie ma tam
                    aferzystów. Sądząc jednak po tym, czego zdołaliśmy dowiedzieć się o mafijnym
                    systemie przekrętów, na jakim opiera swoją działalność rządzący obecnie
                    dziarsko SLD, mniemam, że większe szanse na uzdrowienie sytuacji w kraju będą,
                    kiedy do władzy dojdzie opozycja. Jeśli o mnie chodzi, to oddam głos na PO.
                    • leszek.sopot Re: badania naukowe a empatia... 09.01.05, 23:39
                      Mnie wlasciwie nie chodzi o konkretna partie, a PiS podalem tylko dlatego, ze
                      uchodzi za partie, ktora ma przeciez w nazwie prawo i sprawiedliwosc. Mam
                      nadzieje, ze tez tak bedzie, ze gdy dzisiejsza opozycja obejmie wladze, to
                      skala zjawisk korupcyjnych sie zmniejszy. Jesli tak bedzie to nie tylko dzieki
                      temu, ze te partie sa pod tym wzgledem bez zarzutu, ale dlatego, ze za kadencji
                      SLD doszlo wreszcie do pewnej walki z tym zjawiskiem nawet na forum tego
                      skompromitowanego Sejmu. Jednak przypominam sobie jak w 1997 roku z podobnymi
                      nadziejami ludzie witali rzad Buzka... Boje sie, ze partie, w ktorych w
                      strukturach wewnetrznych nie obowiazuja zasady demokracji wewnatrzpartyjnej,
                      gdzie dominujaca pozycje ma garstka liderow, ktore nie sa tolerancyjne na osoby
                      i poglady prezentujace odmienne poglady polityczne, ze te partie sa podatne na
                      kumoterstwo i zjawisko kolesiostwa przy kolejnej karuzeli stanowisk. Karuzela
                      ta znowu bedzie ubrana w argumenty typu, ze nalezy wymienic skompromitowane
                      elity. W systemie partyjnym jest niezbedny wewnatrz partii jakis system
                      samokontroli, ktory by liderom nakladal hamulce, gdyz najblizej tych liderow,
                      ktorzy moga byc bez skazy, sa osoby, ktorym zalezy tylko na osobistych
                      karierach. Natomiast jak sie ustrzec tego, by w przetargach w ktorych decyduja
                      politycy na poziomie samorzadowym, wygrywaly najlepsze oferty, tego doprawdy
                      nie wiem jak dokonac. O fikcyujnosci przetargow oglaszanych przez gminy pisano
                      wielokrotnie, niezaleznie czy w danej gminie rzadzila dzisiajsza opozycja czy
                      tez nie. Nawiasem mowiac w Gdansku, jak napisala ostatnio GW, prezydent Gdanska
                      z PO wyrazil sie, ze lepiej mu wychodzi wspolpraca z SLD niz z PiS czy LPR bo
                      postkomunisci sa bardziej konstruktywni. Nie posadzaj bynajmniej prezydenta o
                      jakies komusze korzenie. Jest to trzydziestokilkulatek, ktory za mlodu byl
                      ministrantem u ks. Jankowskiego, tak wiec zadnego momuszego wychowania nie
                      odebral.
              • Gość: omamiony wiedxmin Re: badania naukowe a empatia... IP: *.crowley.pl 09.01.05, 01:10
                leszek.sopot napisał: To wszystko prawda, ale ja po tych 15 latach
                transformacji widze, ze ta
                > patologia nie byla cecha tylko PRL lecz wynika ona po prostu z ludzkiej
                > zachlannosci. Zasada BMW - mierny, bierny ale wierny obowiazuje dzis.
                Obowiązuje wszędzie,na Śląsku również. Kiedys myślałem ,że to przeminie wraz z
                pokoleniami "skalanymi" peerelem.Chyba nic z tego.Młodzież niewiele lepsza
                od "starych".Może też nie widzi wyjścia z tego bagna ,wszędzie niezależne od
                barw partyjnych czy wyznaniowych nepotyzm,korupcja ,włazidupstwo czy
                złodziejstwo.
                Jak wytłumaczyć młodym ludziom,że warto uczciwie żyć i pracować,skoro
                słyszą ,że głównymi problemami tego chorego kraju są
                mercedesy,teczki,dekomunizacja,wyscigi do żłoba,agenci,geje,Żydzi,komisje
                sledcze itd itp.
                Ci bardziej rzutcy bądź zdesperowani wyjeżdżają i chyba mają rację.Córka od
                miesiąca mnie "magluje",że chce przerwac studia i jechac do Irlandii,bo tu nie
                ma szans na cokolwiek.Paru Jej znajomych wyjechało,teraz byli na
                święta,twierdzą,że wreszcie poczuli jak można normalnie zyć....
                Czym mam ją przekonać,że może jednak warto poczekać? Planami uzdrowienia
                państwa autorstwa POPISu,pełnego debilnych frazesów ????? Możliwością pracy za
                700-800 złotych miesięcznie ??? Świętobliwym "nie ważne czy biedna ,byle
                katolicka"? Pęczakowymi problemami z firankami?
                Może dobrze,że Jej pokolenie nie miało możliwosci przeżycia "solidarnościowej"
                czy "pomarańczowej" rewolucji.Zawód będzie mniejszy....
                Chciałem Ci coś optymistycznego napisać ale chyba mi nie wyszło :)
                Trzymaj się ciepło Leszku i ..... może kiedyś będzie lepiej ?
                pomyślmy...
                PaniDalloway na prezydenta,Marynat na premiera ,Ty na szefa Gazety
                Romantycznej,Maksimum na ministra budownictwa pomników busia i domków na piasku
                itd. - jakieś szanse na normalność jednak są :)))

        • Gość: omamiony wiedźmin Re: Historia dla doroslych, a ja mam dziecinne py IP: *.crowley.pl 09.01.05, 01:45
          lvlarynat napisał:

          > I do tego tyle się nazastrzegałem, że snuję jedynie abstrakcyjne rozważania
          nad
          >
          > wynikami ambiwalentnych obserwacji różnych zdumiewajacych zjawisk z dziedziny
          > optyki politycznej - a mimo to Sympatyczni Państwo usiłują mnie
          zaklasyfikować
          > do którejś z politycznych szuflad.
          Siem nie gniewaj Szanowny Marynacie ,ja juz sam nie wiem ,czy wszyscy skręcają
          na prawo,czy to ja na lewo( bom czarna owca i nie znoszę byc trendy) :)
          Czytam z uwagą Twoje posty i zawsze zdawało mi się ,żeś rozsądny i uczciwy
          pragmatyk. I te teorie spiskowe tak mną wstrzasnęły,żem Cię prowokacyjnie w
          kaczo-pisuarowej sadzawce usadowił:)
          lvlarynat napisał:
          Meczy mnie tez pytanie (moze ktoś zna odpowiedź?) czemu w niektórych
          > społecznościach ludzie o odmiennych przekonaniach i poglądach wzajemnie się
          > uzupelniają, a u nas - nieuchronnie popadną w konflikt?
          Tez chciałbym wiedzieć....
          Kojarzy mi się od razu modlitwa z ostatniej sceny "Dnia świra",o "pomyślność"
          dla sąsiadów :)
          Może te geny nasze takie dziwne są???
        • homosovieticus Historia dla dzieci, a ja mam dorosłe pytanie 09.01.05, 14:41
          Dlaczego z takim opóżnieniem, "indywidualista forumowy", zaczyna napomykać o
          strukturach "historycznego przekretu"?
        • iza.bella.iza Socjologia jest nauką nauk:) 10.01.05, 09:05
          lvlarynat napisał:

          > To, oczywiście, są całkiem wydumane i oderwane od realiów życia dywagacje,
          > snute - jak pisałem - tylko dla ćwiczeń umysłowych.

          Na pewno pamiętasz kto tak twierdził. Pięknie udowodniłeś to twierdzenie.
          Dlatego powyższe zdanie to czysta kokieteria:)))
      • panidalloway Re: Historia dla doroslych - mam dziecinne pytani 07.01.05, 18:52
        Trochę się pogubiłam. Jakoś dziwnie temat rozmowy się przepoczwarza. Zaczęło
        się jakby od dystansu rozmiarów tak wielkich, że aż nieprzyzwoitych, a kończy
        na teoriach spiskowych.
        Łącznik jest chyba następujący. Jeśli ktoś sądzi, iż bieg tego świata
        wyznaczają wyłącznie różni sprytni i namawiający się, konsekwentnie nie chce
        angażować się uczuciowo ani intelektualnie po żadnej stronie konfliktów
        politycznych, społecznych, moralnych itp. Jeśli jesteśmy skazani na teatr
        marionetek, okażmy się dorośli, nie rońmy łez nad losami kukiełek, i nie
        krzyczmy: „Uważaj Kapturku! Za krzewem jest wilk!” Przecież wiemy, że Kapturek
        i wilk padną za chwilę bez życia w ciemnym kącie rekwizytorni, a pociągający za
        sznurki spiją się w bufecie, aby dać sobie znać, ze mają jeszcze jakieś cechy
        prawdziwie ludzkie.
        Nie mam wątpliwości, że tak zwana strona rządowa przygotowała okrągły stół, że
        czas na jego przygotowanie dał stan wojenny, a było z kim gadać, bo
        przedstawiciele strony społecznej „wypromowali się” podczas legalnej
        działalności Solidarności.
        Tak samo nie mam wątpliwości, że w ruchu solidarności walczyło wielu prawych
        obywateli, ludzi myślących i uważających za swój patriotyczny obowiązek
        porządkowanie biegu spraw w swoi otoczeniu, poprzez na przykład neutralizowanie
        wpływu prowokatorów, niezgodę na pomysły tak głupie, że aż podejrzane itp. Ci
        ludzie swoją postawą, każdym swoim słowem i działaniem wyrywali Solidarność z
        rąk SB i to oni uczynili z niej polski, autentyczny ruch społeczny,
        przeciwstawiający się totalitarnemu państwu. Wielu z nich zapłaciło za to
        oczywiste dla nich zachowanie wielką cenę, a niektórzy okazali się zbyt słabi,
        kiedy stanęli przed wielką niewiadomą. 15-go grudnia owego roku młoda mama,
        kochająca córka i zona miała prawo wyobrażać sobie, że wyląduje gdzieś za
        granicami PRL-u, małżonek nie dostanie prawa powrotu, tatuś zemrze ze zgryzoty,
        a dziecko znajdzie opiekę w placówce państwowej. Takie strachy podpowiadała nie
        tak znowu dawna historia. Powyższych słow nie dyktuje mi żadna specjalna
        sympatia osobista do p. Niezabitowskiej, ale przekonanie, że nie należy
        traktować straszących i zastraszanych, jako nazwisk przewijających się w
        kontekście,…( nie cytuję, bo długie)
        O tym, czy wysiłek, bohaterstwo i strach, a przede wszystkim ciężka praca tych
        wielu bezimiennych były tylko błędem wyszydzonym przez historię, czy
        dziedzictwem, z którego potrafimy skorzystać, właśnie teraz decydujemy.
        Co do Ukrainy. Ludzie marznący tygodniami na ulicach miast zachodniej Ukrainy
        opowiedzieli się przeciw oszustwom władzy, fałszowaniu wyborów, poparli
        polityka, który omal nie został otruty i znosi swoje cierpienia bohatersko,
        opowiedzieli się za niezależnością kulturalną i polityczną swojego państwa, za
        nadzieją na solidarne, obywatelskie społeczeństwo. Chwała i cześć im za to. Ale
        z drugiej strony wiemy, że w pakiecie dostali również patriotyczny warkoczyk
        pięknej Julii. Mogą mieć takie same kłopoty, jak my. Nie wiadomo nawet, czy
        nie skończą jako pomarańczuchy.
        • Gość: czur-czur-ra! czy cnoty nie występują razem? IP: *.elpos.net / 217.153.182.* 07.01.05, 19:10
          ze wszystkim zgoda, prócz Julii - ależ ona jest tak urodziwa, że musi też być
          dobra i rozsądna, czyż nie?
          • panidalloway Re: czy cnoty nie występują razem? 08.01.05, 00:41
            Nie chciałabym w najmniejszym stopniu zrażać Cię do pięknych kobiet. Boże broń!
            Może rzeczywiście to tylko ploty. Jednak bardzo duże pieniądze zarobione w
            kiepsko działającej gospodarce i nienajlepszej demokracji mogą zainteresować w
            przyszłości jakąś komisję śledczą.
            • wartburg4 piękna Julia 08.01.05, 12:34
              Byłem dopiero co na Ukrainie i miałem niejednokrotnie okazję stwierdzić, że
              Julia Tymoszenko cieszy się tam wielkim poważaniem. Szczególnie wśród młodych
              dziewcząt - studentek, a nawet uczennic szkół licealnych, które stawiają ją
              sobie za wzór i chcą angażować się w politykę tak jak ona.

              To akurat spodobało mi się. Niech pilnują swoich praw. Entuzjazm młodzieży
              był największą siłą napędzającą pomarańczową rewolucję. Chyba także przykład
              pięknej Julii obudził ją, wyrwał z letargu i wszechogarniającego poczucia
              niemożności typowego dla społeczeństw postsowieckich. To dobrze rokuje
              tamtejszej demokracji. Młodzi ludzie ocknęli się. Nie chcą być jak pies,
              któremu ktoś mówi "siad" i który siada w oczekiwaniu na dalsze rozkazy, jak się
              wyraził pewien osiemnastolatek, uczeń liceum, z którym rozmawiałem.

              Ciągle słyszałem, że tylko dzięki energii i samozaparciu Julii Tymoszenko
              Juszczence udało się doprowadzić do końca rewolucję na Chrieszcztiku. Chyba
              coś w tym jest, choć przyznam, że odczuwam wobec niej pewną nieufność w związku
              z zawrotną karierą finansową, jaką zrobiła.
              • panidalloway Należy spodziewać się wszystkigo najlepszego 09.01.05, 10:15
                i być przygotowanym na najgorsze. Spodobała mi się kiedyś ta maksyma. Ma tę
                wadę, że trudno się do niej stosować. Być przygotowanym na najgorsze. Dobre
                sobie.
                Ale jeśli nie traktować tego przygotowania jako budowania zabezpieczeń przed
                ciosami losu, tylko jako sposób patrzenia na rzeczywistość, jakieś pożytki
                osiągnąć można. Na przykład, zrozumienie, że świat jest moralnie skomplikowany,
                dobro przemieszane ze złem, a bohaterstwo z grzechem. Tylko takie zrozumienie
                daje nadzieję, że wielki entuzjazm nie przerodzi się w równie wielką pretensję,
                w postawę "a myśmy się spodziewali". A myśmy się spodziewali, że p.Mazowiecki
                przy pomocy mokrej ścierki przegoni wszystkich drani,a Julia jest aniołem,
                który zstąpił z nieba.
                pzdr
                • wartburg4 spodziewam się wszystkiego najlepszego 09.01.05, 14:04
                  panidalloway napisała:

                  > i być przygotowanym na najgorsze. Spodobała mi się kiedyś ta maksyma. Ma tę
                  > wadę, że trudno się do niej stosować. Być przygotowanym na najgorsze. Dobre
                  > sobie.
                  > Ale jeśli nie traktować tego przygotowania jako budowania zabezpieczeń przed
                  > ciosami losu, tylko jako sposób patrzenia na rzeczywistość, jakieś pożytki
                  > osiągnąć można. Na przykład, zrozumienie, że świat jest moralnie
                  skomplikowany,
                  >
                  > dobro przemieszane ze złem, a bohaterstwo z grzechem. Tylko takie zrozumienie
                  > daje nadzieję, że wielki entuzjazm nie przerodzi się w równie wielką
                  pretensję,
                  >
                  > w postawę "a myśmy się spodziewali". A myśmy się spodziewali, że p.Mazowiecki
                  > przy pomocy mokrej ścierki przegoni wszystkich drani,a Julia jest aniołem,
                  > który zstąpił z nieba.
                  > pzdr


                  A dlaczego martwić się na zapas? Żeby potem powiedzieć, a nie mówiłem? Życzę
                  wszystkiego najlepszego Ukraińcom i wierzę, że dadzą sobie radę. Nigdzie nie
                  jest powiedziane, że muszą powtarzać polskie błędy. Chociaż nawet i z tymi
                  błędami ich sytuacja stanie się teraz bez porównania lepsza. Wywalczyli sobie
                  demokrację i będą jej strzegli. Kto wie, czy nie lepiej od innych? Jeszcze
                  parę lat temu na takich Słowaków nikt nie postawiłby złamanego grosza, a oni
                  nie tylko weszli bez problemów do Unii, ale mają lepsze wyniki gospodarcze od
                  nas. Niby dlaczego Ukraińcy nie mieliby mieć demokratycznego państwa? Wbrew
                  temu, co się w Polsce na nich wygaduje, to nie jest głupi naród. W odróznieniu
                  od nas szanują się nawzajem. Poznałem wielu z nich i miałem okazję przekonać
                  się, że takich cnót obywatelskich, jak prawdomówność, uczciwość, pracowitość i
                  punktualność, to my moglibyśmy się uczyć od nich. Moim zdaniem mają olbzymi
                  potencjał ludzki i to jest ich szansa. Słyszałem, że w Kanadzie świetnie sobie
                  radzą. Lepiej od naszych nieudaczników. Są lepiej zorganizowani, bardziej
                  solidarni, mają więcej profesorów na uniwersytetach i aktywnych polityków.
                  Ktoś mi niedawno mówił, że burmistrzem Toronto jest Ukrainiec.

                  A poza tym Ukraina to jest bardzo zamożny kraj. Jeśli uda im się przeprowadzić
                  reformy i ukrócić złodziejstwo oligarchów, może w szybkim tempie stać się
                  bogatsza od Polski. Jeszcze się zdziwimy.
                  • lvlarynat Od lumpenelit spodziewam się...hmm...bo ja wiem? 09.01.05, 16:43
                    Nie wiem czy czytałeś "Koniec kresowego swiata" prof. Anny Pawełczynskiej,
                    jeśli nie, to polecam... Podrzucam tu link do wywiadu z prof Pawełczyńską,
                    zamieszczonego w "Nowym Państwie" - W naszych refleksjach nad "historycznym
                    przekrętem" nie zawadzi uwzględnić i taki punkt spojrzenia na animatorów
                    zdarzeń, o których tu rozmawiamy:

                    www.nowe-panstwo.pl/001_2005_miesiecznik/001_2005_rozmowa.htm
                    "Dziś w Polsce trwa władza lumpenelit. Proponując to określenie, nawiązuję do
                    warstwy społecznej zwanej lumpenproletariatem. Przypomnę, że byli to ludzie
                    marginesu, których zachowania nie miały odniesienia do stałego systemu
                    wartości. Byli wyłączeni z kultury, obojętni na prawdę i kłamstwo,
                    nieodróżniający dobra od zła. Lumpenproletariusz nie miał zawodu ani pozycji
                    społecznej, nie pracował, a utrzymywał się z niewiadomych źródeł. Nie miał też
                    ojczyzny ani ojcowizny, nie rozumiał sensu więzi społecznej i tradycji, był
                    człowiekiem luźnym, który, funkcjonując na granicy prawa lub poza prawem,
                    utrzymywał się głównie z drobnych przestępstw.

                    Rządząca w Polsce lumpenelita nie rozumie postawy służby społecznej. Ich
                    działania są motywowane przez antywartości. W wyniku trwającego od pół wieku
                    procesu degradacji wyłoniła się elita finansowo-polityczna, której
                    socjologiczne podobieństwo do lumpenproletariatu jest zaskakujące. Odmienność
                    dotyczy przede wszystkim poziomu warunków materialnych i pewnych zachowań
                    kulturowych, pełniących funkcje instrumentalne. Proponuję więc, aby zachować
                    termin "elita" dla grupy realizującej tradycyjny system wartości oraz aby
                    wprowadzić termin "lumpenelita", odnosząc go do przedstawicieli grupy, która
                    dzięki wieloletniej selekcji negatywnej znalazła się w Polsce na górze drabiny
                    społecznej."
                    • homosovieticus marynacie! Ty, do elity, zaliczasz siebie nadal? 09.01.05, 17:02
                      Zrobiłeś postępy w samodzielnym myśleniu, lepiej późno niż wcale, ale to nie
                      powód, żeby siebie samego zaliczać do jakiejkolwiek elity.Nawet forumowej.
                      "Przyjdzie na to czas, przyjdzie czas". Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie
                      śpieszmy.
                      pzdr wytrawnego propagandzistę!
                      • homosovieticus nawet po tym wynurzeniu? 09.01.05, 17:28
                        I napisał marynat pomiędzy innymi:
                        (...)"Agentami NKWD byli: Bolesław Bierut, Aleksander Zawadzki i (jak mi
                        zdradził
                        jeden z najwyższych rangą członek PolitBiura PZPR) był nim,
                        jeszcze w Belgii, Edward Gierek...
                        W tej skali bycie agentem wywiadu wojskowego PRL (który to wywiad nie
                        działał przecież przeciwko interesom Polski;
                        interesy Polski i PRL były w zakresie wywiadu bardziej zbieżne,
                        niż rozbieżne) jest nawet dość pozytywne...
                        Tylko musimy mieć świadomość, że
                        zamiast polityków mamy marionetki."

                        Pozostaje jeszcze zapytać "forumowego kretacza", o lekkim jak myśl pawiana
                        piórze, czy PŁK. Kukliński, zdradził Polskę czy też PRL?
                        Ludzie dojrzewają z czasem i ....spadać powinni.

                        • lvlarynat Chamosovieticus znowu nabździł w wentylator 09.01.05, 18:39
                          Dana na hura, Marian!
                          Ledwie kilka dni Cię tu nie było, a już można było odczuć ulgę. Podniósł sie
                          poziom dyskusji i można było normalnie dyskutować z normalnymi ludźmi -
                          rozumiejacymi kto, co i o czym pisze. Niestety wróciłeś! I jak za każdym razem
                          po powrocie zaczynasz świrować! Ledwo sie pojawiłeś, jeszcze nie
                          powiedziałeś "dzień dobry w Nowym Roku", a juz zaczynasz swoje denne zagrywki i
                          intrygi? Juz nie wiem, czy Tobie, homosiu, coś się naprawdę poprzestawiało w
                          głowinie, czy - jak tu niektórzy twierdza - robisz tu czarny pijar bo Ci płacą
                          za destrukcję dyskusji na portalu GW! No bo jak inaczej potrafisz wytłumaczyć,
                          że juz w drugim wątku wklejasz fragment felietonu Janusza Korwin Mikke,
                          zmyslajac, że jest to cytat z wypowiedzi mojego autorstwa? Taki "roztargniony"
                          jesteś, czy chory na rozum? Łżesz świadomie? A może tylko czytać ze
                          zrozumieniem nie potrafisz i nie majac nic konstruktywnego do wniesienia w
                          dyskusje - próbujesz zaistnieć wypisując jakieś bzdury?
                          Dana na hura prowokatorze z Gdyni! Tfu!
                          A poza tym, co słychać с Новым годом u homosovieticusów?
                          • homosovieticus Robert K. miał wykwintną prozę.No i duszę też! 09.01.05, 19:30
                            Intryguję, robię pijar czarny, poprzestawiało mi sie w głowie,stosuję denne
                            zagrywki,obniżam poziom dyskusji, jestem roztargniony,chory na rozum,nic
                            konstruktywnego nie mam do wniesienia(konstruktywne ulubione okreslenie
                            marynata -konstruktora rzeczywistości),łżę świadomie,i czytać, ze zrozumieniem
                            nie potrafi, prowokator z Gdyni czyli homoś.
                            Po za tym, boli mnie głowa, od ciągłego wspinania się na palce żeby poziom
                            śledzić. Poziom dyskusji, oczywiście, z udziałem chóru prawie jednomyślnych i
                            nawzajem się szanujacych, "1/4 inteligentów".
                            A w nowym roku, pomarańcze sięgną bruku.Czego Tobie, marynowany kłamczuchu i
                            krętaczu, nie życzę wcale.
                            Myśl wiecej! i bacz pilnie, skąd wiatr wieje. :)


                            • Gość: czur-czur-ra! życzliwie IP: *.elpos.net / 217.153.182.* 09.01.05, 21:07
                              homciu, po co zadajesz sobie cały ten trud wspinania się? Może lepiej znaleźć
                              jakieś prostsze zajęcie, np. jogging?
                              • homosovieticus jeszcze życzliwiej 11.01.05, 14:51
                                Gość portalu: czur-czur-ra! napisał(a):

                                > homciu, po co zadajesz sobie cały ten trud wspinania się? Może lepiej znaleźć
                                > jakieś prostsze zajęcie, np. jogging?


                                odczytywanie mysli zawartych w tekscie pisanym, nie jest Twoja mocną stroną.A
                                szkoda :(
                                Proponujesz mi bieganie, jako prostrze zajęcie od wspinania się na palce by,
                                poziom wysoki, dyskusji lepiej sledzić.Może masz rację!
                                ps
                                A teraz, zrozumiałeś co mam na myśli płochej, przyznając Ci rację?
                                Dla ułatwienia, przypomnę znaną uwage Wittgeinsteina " Znaczenie zdania polega
                                na jego kryterium prawdziwości"
                                pss
                                zechciej zdradzić, co Twój nick oznacza?
                    • wartburg4 dla lumpeneliciarzy szlaban 09.01.05, 22:10
                      Lump to po niemiecku szmaciarz, od lumpen - szmata, brudna ściera. Zerlumpen -
                      zeszmacić się, zerlumpt - potargany, wygnieciony, zeszmacony. Lumpenproletariat
                      (za Dudenem) - to doły, najniższa warstwa społeczna pozbawiona świadomości
                      klasowej. Tak więc pojęcie lumpenelity jest klasycznym oksymoronem. Pewnie
                      dlatego tak dobrze pasuje do skomplikowanej, rzekłbym nawet pokręconej epoki, w
                      jakiej znalazło się nasze społeczeństwo.

                      Z jakiegoś powodu wyrażenie to natychmiast skojarzyło mi się z homosiem, który
                      też chce być elitarny i wciąż mu się to nie udaje. Nie miałem pojęcia, że
                      podszywa się pod Ciebie. Proponuję spluwać za każdym razem, kiedy tu się
                      pojawi. Szmaciarstwo rozumie tylko chamskie reakcje, tak więc trzeba spluwać
                      głośno i ostentacyjnie. Bez wdawania się w dyskusje.

                      Dla lumpeneliciarzy szlaban. Po niemiecku - hausverbot.
                      • Gość: czur-czur-ra! Re: dla lumpeneliciarzy szlaban IP: *.elpos.net 09.01.05, 22:13
                        :)
                        słusznie. I tak łaskawie poświęcono mu w tym wątku już za dużo uwagi.
                        Pzdr.
                  • panidalloway Re: spodziewam się wszystkiego najlepszego 11.01.05, 10:27
                    Że też ja zawsze wyłuszczam myśl tak na okrągło. Chodziło mi mniej więcej o
                    to, żeby zachować jakiś optymizm i wiarę w ludzi, a równocześnie nie być
                    kompletnym naiwniakiem. Odnosiłam ten postulat do siebie i o swojej postawie
                    pisałam.
                    Ukraińcom i Polakom szczęścia życzę.
                    • Gość: wartburg Re: spodziewam się wszystkiego najlepszego IP: *.pool.mediaWays.net 11.01.05, 10:57
                      Wszyscy tutaj porozumiewamy się za pośrednictwem monologów. Choć złe byłyby to
                      monologi, gdyby nie miały struktury dialogu, na co zwrócił swojego czasu uwagę
                      Bachtin analizując błyskotliwie prozę Dostojewskiego. Twoje wątpliwości i
                      znaki zapytania są także moimi wątpliwościami i znakami zapytania. Wcale nie
                      jestem taki pewien, czy na Ukrainie wszystko dobrze się potoczy. Wiem jednak,
                      że jesteśmy w stosunku do Ukraińców bardzo lekkomyślni i niesprawiedliwi, kiedy
                      wmawiamy sobie, że są od nas jak gdyby gorsi, czy też bardziej niedojrzali.
                      Wiem, że Ty tak nie myślisz, ale takie stereotypy obecne są niestety w polskich
                      głowach.

                      To z nimi podjąłem polemikę, a nie z Tobą.

                      pozdrawiam
                      • Gość: czur-czur-ra! spodziewam się IP: *.elpos.net 11.01.05, 11:15
                        I ja z Wami dzielę Wasze wątpliwości i nadzieje, z przyjemnością zresztą ;)
                        Wartburg, bardzo jestem ciekaw efektów Twojej ukraińskiej eskapady. Dasz znać,
                        jak poszło/pójdzie?
                        • wartburg4 Re: spodziewam się 11.01.05, 13:49
                          Dużo by opowiadać. Byłem na Ukrainie po raz szósty w ciągu minionego półtora
                          roku i coraz bardziej przekonuję się do ludzi, których tam spotykam. Są bardzo
                          bezinteresowni, życzliwi (także wobec samych siebie)i dobrze wychowani. Uważam,
                          że transformacja nie zdemoralizowała ich w takim stopniu jak nas. Wbrew mitom
                          i wyobrażeniom rozpowszechnianym w Polsce jest tam mniejsza przestępczość i
                          większy porządek. Zacytuję może fragment rozmowy, jaką miałem przyjemność
                          odbyć z Polakiem na przejściu w Hrebennym. Właściciel gospodarstwa rolnego spod
                          Olsztyna. Z pochodzenia Lwowiak. Jechał na Ukrainę w interesach i do rodziny,
                          która tam wciąż mieszka. Wydzierżawił ziemię pod Lwowem, gdzie uruchomił
                          prywatną hodowlę świń, która jest tam bardziej opłacalna. Dlatego, że sprowadza
                          bez cła paszę ze swojego gospodarstwa na Mazurach. Załatwił sobie zgodę w
                          ministerstwie. W jakimś momencie zeszliśmy na cechy narodowe Ukaińców. - A wie
                          pan, że oni są bardziej zdyscyplinowani od nas? - powiedział.

                          Jego uwagi były może niezbyt efektowne, choć moim zdaniem ciekawe. Któregoś
                          dnia miał więcej czasu niż zazwyczaj i obserwował Ukraińców na przystanku
                          mikrobusów, tzw. marszrutek, które zdominowały komunikację miejską we Lwowie.
                          Uderzyło go, że zawsze ustawiali się w kolejkach. Postanowił ich przetrzymać i
                          zobaczyć, jak sie będą zachowywali, kiedy zabraknie miejsc. Myślał, że zaczną
                          rozpychać się lokciami, kląć i wymyślać sobie jak w Polsce. Ale nie.

                          - Nic takiego się nie wydarzyło. Ten, któremu nie udało się wejść, został na
                          przystanku i czekał grzecznie na następną marszrutkę na czele nowej kolejki,
                          która się za nim ustawiła. U nas byłoby to nie do pomyślenia - powiedział.
                          • Gość: czur-czur-ra! Re: spodziewam się IP: *.elpos.net 11.01.05, 20:50
                            thanks
        • Gość: omamiony wiedźmin Re: Historia dla doroslych - mam dziecinne pytani IP: *.crowley.pl 09.01.05, 01:30
          panidalloway napisała:
          Tak samo nie mam wątpliwości, że w ruchu solidarności walczyło wielu prawych
          > obywateli, ludzi myślących i uważających za swój patriotyczny obowiązek
          > porządkowanie biegu spraw w swoi otoczeniu, poprzez na przykład
          neutralizowanie
          >
          > wpływu prowokatorów, niezgodę na pomysły tak głupie, że aż podejrzane itp. Ci
          > ludzie swoją postawą, każdym swoim słowem i działaniem wyrywali Solidarność z
          > rąk SB i to oni uczynili z niej polski, autentyczny ruch społeczny,
          > przeciwstawiający się totalitarnemu państwu. Wielu z nich zapłaciło za to
          > oczywiste dla nich zachowanie wielką cenę, a niektórzy okazali się zbyt
          słabi, (....)
          O tym, czy wysiłek, bohaterstwo i strach, a przede wszystkim ciężka praca tych
          > wielu bezimiennych były tylko błędem wyszydzonym przez historię, czy
          > dziedzictwem, z którego potrafimy skorzystać, właśnie teraz decydujemy.

          Oooo Pani,gdybyś Ty była szefową IPeeNu,to gotów byłbym zostać TW tylko po
          to ,by na własne oczy przekonać się, co to przyzwoitość przez duże "P" :)
          pozdrawia omamiony wielbiciel :)))
          • Gość: czur-czur-ra! dla doroslych - mam dziecinne pytani IP: *.elpos.net / 217.153.182.* 09.01.05, 10:59
            > Oooo Pani,gdybyś Ty była szefową IPeeNu,to gotów byłbym zostać TW tylko po
            > to ,by na własne oczy przekonać się...

            Tak, owszem, chyba mógłbym Cię w takiej sytuacji uczynić swoim zastępcą.
        • homosovieticus Re: Historia dla doroslych - mam dziecinne pytani 09.08.05, 21:17
          panidalloway napisała:
          ...Jeśli ktoś sądzi, iż bieg tego świata
          > wyznaczają wyłącznie różni sprytni i namawiający się, konsekwentnie nie chce
          > angażować się uczuciowo ani intelektualnie po żadnej stronie konfliktów
          > politycznych, społecznych, moralnych itp. Jeśli jesteśmy skazani na teatr
          > marionetek, okażmy się dorośli, nie rońmy łez nad losami kukiełek, i nie
          > krzyczmy: „Uważaj Kapturku! Za krzewem jest wilk!” Przecież wiemy,
          > że Kapturek
          > i wilk padną za chwilę bez życia w ciemnym kącie rekwizytorni, a pociągający
          za
          >
          > sznurki spiją się w bufecie, aby dać sobie znać, ze mają jeszcze jakieś cechy
          > prawdziwie ludzkie.

          i dalej tak napisała Clarrysa";
          Nie mam wątpliwości, że tak zwana strona rządowa przygotowała okrągły stół, że
          > czas na jego przygotowanie dał stan wojenny, a było z kim gadać, bo
          > przedstawiciele strony społecznej „wypromowali się” podczas legalne
          > j
          > działalności Solidarności.
          > Tak samo nie mam wątpliwości, że w ruchu solidarności walczyło wielu prawych
          > obywateli, ludzi myślących i uważających za swój patriotyczny obowiązek
          > porządkowanie biegu spraw w swoi otoczeniu, poprzez na przykład
          neutralizowanie
          >
          > wpływu prowokatorów, niezgodę na pomysły tak głupie, że aż podejrzane itp. Ci
          > ludzie swoją postawą, każdym swoim słowem i działaniem wyrywali Solidarność z
          > rąk SB i to oni uczynili z niej polski, autentyczny ruch społeczny,
          > przeciwstawiający się totalitarnemu państwu. Wielu z nich zapłaciło za to
          > oczywiste dla nich zachowanie wielką cenę, a niektórzy okazali się zbyt
          słabi,
          > kiedy stanęli przed wielką niewiadomą. 15-go grudnia owego roku młoda mama,
          > kochająca córka i zona miała prawo wyobrażać sobie, że wyląduje gdzieś za
          > granicami PRL-u, małżonek nie dostanie prawa powrotu, tatuś zemrze ze
          zgryzoty,
          >
          > a dziecko znajdzie opiekę w placówce państwowej. Takie strachy podpowiadała
          nie
          >
          > tak znowu dawna historia. Powyższych słow nie dyktuje mi żadna specjalna
          > sympatia osobista do p. Niezabitowskiej, ale przekonanie, że nie należy
          > traktować straszących i zastraszanych, jako nazwisk przewijających się w
          > kontekście,…( nie cytuję, bo długie)
          > O tym, czy wysiłek, bohaterstwo i strach, a przede wszystkim ciężka praca
          tych
          > wielu bezimiennych były tylko błędem wyszydzonym przez historię, czy
          > dziedzictwem, z którego potrafimy skorzystać, właśnie teraz decydujemy.
          Niech mi ktoś powie CO NAPISAŁA CLARYSA.
          Ja myśle ,że nie napisała komletnie niczego co warte jest czytania.
          A pomimo tego przeczytałem to raz jeszcze i ...utwierdziłem się w swoim sądzie.
    • basia.basia Historia dla doroslych - odpowiedź Kieresa ... 07.01.05, 20:50
      serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,53880,2480303.html
      • basia.basia Historia dla doroslych - Fijak się wycofał 08.01.05, 13:53
        Kraj 08-01-2005
        Rokita nie naciskal

        Zbigniew Fijak wycofal sie z prac zespolu badajacego dzialania SB

        (INF. WL.) - Rezygnuje z pracy w zespole, ktory zajmuje sie dzialalnoscia Sluzby
        Bezpieczenstwa wymierzona przeciwko spoleczenstwu Krakowa i Malopolski w latach
        1976-1990. O swojej decyzji poinformowalem kierownika zespolu, prof. Tomasza
        Gasowskiego - powiedzial wczoraj "Dziennikowi" Zbigniew Fijak, inicjator badan,
        przewodniczacy krakowskiej Platformy Obywatelskiej.

        - Nie chce, aby moja osoba miala stac na przeszkodzie badaniom. Absolutnie
        nieslusznie - a nawet swiadomie falszywie - srodowiska, ktore niczym diabel
        swieconej wody obawiaja sie lustracji, tlumaczyly, ze moje zaangazowanie ma na
        celu wykorzystanie zasobow archiwalnych IPN w celach politycznych.

        Zbigniew Fijak podkreslil, ze nie zamierza ubiegac sie ani o fotel w Sejmie, ani
        w lawach samorzadowych, nie wystartuje tez w wyborach na prezydenta Krakowa. -
        Przeprowadzenie lustracji uwazam natomiast za rzecz konieczna. Trafnie te sprawe
        ujal prof. Andrzej Rzeplinski, prawnik, wspoltworca ustawy lustracyjnej, ktory
        stwierdzil, ze gdyby tylko dzieki lustracji wyszly na jaw powiazania jednej
        osoby na prominentnym stanowisku, to dla dobra panstwa lustracje warto
        przeprowadzic - zaznaczyl szef PO w Krakowie. - To, ze pewne srodowiska sa
        innego zdania, nie obchodzi mnie. Nie wykluczam, ze juz niedlugo spoleczenstwo
        dowie sie, dlaczego "imperium" kontratakuje.

        Fijak zapewnil, ze lider PO Jan Rokita nie naciskal na niego, aby wycofal sie z
        prac zespolu, ktore do czwartku byly prowadzone przez Fundacje Centrum
        Dokumentacji Czynu Niepodleglosciowego, a pozniej przejal je Instytut Historii
        Uniwersytetu Jagiellonskiego.

        (K.W.)
        • Gość: Jagnieszka Imperium kontratakuje! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 21:12
          Ależ to zgrabne i celne!!!
          • Gość: krakus w rzeczy samej.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.05, 00:03
            ..też się o mało nie posikałem.
            W rewanżu dedykuję pewien belferski post z forum krakowskiego:

            Jak wiadomo ustawodawstwo lustracyjne powstało po to, aby zapobiec ewentualnemu
            szantażowaniu byłych tajnych współpracowników, sprawujących obecnie
            funkcje publiczne, przez posiadaczy teczek lub wiedzy o ich zawartości.
            Oczywiście dla dobra naszego państwa. Ponieważ pan Fijak jest politykiem
            formatu raczej lokalno-samorządowego (w najlepszym razie) i odpowiednio na tym
            właśnie gruncie zamierza (zamierzał) teczki wyciągnąć oraz rozegrać. Czyli
            dokonać lustracji lokalnej, tym razem dla dobra gminy.
            I bardzo słusznie, bo weźmy takiego obecnie prominentnego byłego aktywistę,
            ulokowanego dla przykładu w wodociągach miejskich. I jakiegoś wrażego Ałganowa -
            dla zachowania skali i proporcji rodem dajmy na to z Pcimia - który na naszego
            delikwenta wygrzebał jakiegoś haka. No to on zaraz pójdzie i tego z wodociągów
            zaszantażuje. I co wtedy? Wtedy, to my w Krakowie możemy pożegnać się z
            dywersyfikacją dostaw wody i zostać na zawsze zostać wyłącznie na Rabę.

            PS. Przykład z wodociągami jest adekwatny podwójnie, bo tam się wszyscy pchają,
            również koledzy pana Fijaka. Pewnie dlatego, że to taka czysta robota. Tylko,
            że co w krakowskiej wodzie umyjesz ręce, to kurna brudniejsze.
            • Gość: krakus poprawka literówki - sorry IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.05, 00:07
              Jak wiadomo ustawodawstwo lustracyjne powstało po to, aby zapobiec ewentualnemu
              szantażowaniu byłych tajnych współpracowników, sprawujących obecnie
              funkcje publiczne, przez posiadaczy teczek lub wiedzy o ich zawartości.
              Oczywiście dla dobra naszego państwa. Ponieważ pan Fijak jest politykiem
              formatu raczej lokalno-samorządowego (w najlepszym razie) i odpowiednio na tym
              właśnie gruncie zamierza (zamierzał) teczki wyciągnąć oraz rozegrać. Czyli
              dokonać lustracji lokalnej, tym razem dla dobra gminy.
              I bardzo słusznie, bo weźmy takiego obecnie prominentnego byłego aktywistę,
              ulokowanego dla przykładu w wodociągach miejskich. I jakiegoś wrażego Ałganowa -
              dla zachowania skali i proporcji rodem dajmy na to z Pcimia - który na naszego
              delikwenta wygrzebał jakiegoś haka. No to on zaraz pójdzie i tego z wodociągów
              zaszantażuje. I co wtedy? Wtedy, to my w Krakowie możemy pożegnać się z
              dywersyfikacją dostaw wody i zostać na zawsze skazani wyłącznie na Rabę.

              PS. Przykład z wodociągami jest adekwatny podwójnie, bo tam się wszyscy pchają,
              również koledzy pana Fijaka. Pewnie dlatego, że to taka czysta robota. Tylko,
              że co w krakowskiej wodzie umyjesz ręce, to kurna brudniejsze
    • basia.basia PODSUMOWANIE:) 09.01.05, 01:05
      http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050108/plus_minus_a_5.html

      Fragmenty:

      TECZKI I MORALNOŚĆ
      Między heroizmem a zdradą

      Emocjonalne komentarze towarzyszące kolejnym informacjom o tajnych
      współpracownikach przypominają pod wieloma względami znane sprzed lat paniczne
      reakcje na nosicieli wirusa HIV. Z upływem czasu okazało się, że wcześniejsze
      emocje i irracjonalny lęk przed AIDS dało się znacznie złagodzić, kształtując
      społeczną wrażliwość otwartą na wiedzę medyczną, zasady humanizmu,
      chrześcijańską miłość bliźniego.
      (...)

      Poszukując prawdy nie należy tworzyć psychozy walki na teczki. Trzeba natomiast
      pamiętać, że to dzięki materiałom z Instytutu Pamięci Narodowej udało się
      wykazać fałszywość choćby tych esbeckich prowokacji, które kierowano w stronę
      osób tak zasłużonych, jak Jan Nowak Jeziorański. Możliwość poznania źródeł
      spreparowanych wcześniej fałszywek stanowi ważne potwierdzenie ewangelicznej
      zasady "Prawda was wyzwoli" (J 8,32)

      Urok tłuczenia termometrów
      Najłatwiejszą formę strusiej polityki wobec moralnych schorzeń wyniesionych z
      PRL stanowi radykalna propozycja odrzucenia medycyny jako takiej i wytłuczenia
      wszystkich termometrów. Był czas, kiedy istoty ludzkie bez korzystania z
      termometrów żyły spokojnie i szczęśliwie, więc i teraz można szukać medycyny
      alternatywnej; razem z nią zaś stworzyć etykę alternatywną, w której zniknie
      pojęcie prawdy i nieistotne okaże się rozróżnienie między katem a ofiarą.
      Zwolennicy takiego podejścia uważają za nieszczęście zarówno lustrację, jak i
      działalność Instytutu Pamięci Narodowej. Co pewien czas uzewnętrzniają swą
      obecność, występując z propozycjami radykalnych zmian w ustawie o IPN.

      Propozycje takie byłyby naturalne, gdyby w ich uzasadnieniu filozoficznym nie
      proponowano wytłuczenia wszystkich termometrów i przyjęcia radykalnie różnej
      definicji zdrowia. Autorzy propozycji - w sposób niezamierzony - podnoszą do
      rangi największych autorytetów w dziedzinie obrachunków z historią tych
      pracowników generała Czesława Kiszczaka, którzy usiłowali niszczyć teczki w
      schyłkowym okresie PRL. Gdyby wtedy udało się zrealizować ich plan,
      współpracownicy służb specjalnych mogliby dziś spać spokojnie, jeśli tylko
      owoce ich działalności nie ocalały w aktach Stasi lub w dokumentacji kogoś, kto
      pracował równocześnie dla kilku wywiadów.
      (...)

      Przewodnia siła w moralności?
      Obecna sytuacja wygląda irracjonalnie, gdyż główną grupę wolną od oskarżeń o
      tajną współpracę stanowią ci, którzy prowadzili jawną współpracę. Patologię tę
      widać choćby przy ocenie dwojga kolejnych rzeczników prasowych rządu. Znany z
      cynizmu rzecznik władz PRL występuje dziś w roli moralisty, mimo iż jego imię
      stało się symbolem najbardziej żenujących działań władzy walczącej z ideałami
      narodowymi: jako symboliczny przykład wystarczy wspomnieć choćby tylko znany
      artykuł o garsonierze obywatela Popiełuszki. O jego następczyni usiłuje się
      natomiast mówić w kategoriach zdrady ideałów "Solidarności", gdyż w krytycznym
      momencie samotnych zmagań z życiem nie potrafiła zademonstrować heroicznej
      odwagi niezłomnych.

      Nie wolno w ten sposób ujmować dramatów historii. Trzeba zachować podstawowe
      proporcje w stopniowaniu zła moralnego; trzeba uwzględniać różne odcienie
      heroizmu i słabości, rozpaczy i zdrady. W żadnym wypadku klasyfikacji moralnych
      nie mogą nam narzucać pracownicy SB. Sam fakt umieszczenia czyjegoś nazwiska na
      liście TW oznacza jedynie, że czyjeś nazwisko resort umieścił na tejże liście.
      Nie upoważnia to jednak do automatycznych oskarżeń o zdradę, gdyż w poczuciu
      odpowiedzialności za słowo trzeba ją dopiero udowodnić na podstawie danych
      mocniejszych niż zapiski oficera prowadzącego.
      (...)

      Przezwyciężyć panikę
      Podstawowym warunkiem przezwyciężenia emocjonalnych reakcji i łatwych potępień
      jest świadomość metod stosowanych przy próbach łamania kandydatów na TW. Wiele
      interesujących faktów ujawniają dokumenty opublikowane ostatnio przez
      Władysława Bartoszewskiego pochodzące z teczek udostępnionych przez IPN.
      (...)

      Techniki nieklasyczne
      Oficer sugerujący w 1963 r. zwerbowanie do współpracy prof. Bartoszewskiego
      wprowadził w swym raporcie notkę: "Oczywiście klasyczny werbunek tu nie wchodzi
      w rachubę". Wynika z niej, że w MSW stosowano już wtedy techniki nieklasyczne.
      Pragnienie pozyskania intelektualistów i wejścia w środowiska akademickie
      prowadziło wówczas do poszukiwania środków odległych od standardowych działań.
      (...)

      Z moich osobistych doświadczeń, w których mógłbym szukać nieklasycznej
      prowokacji, wspominam, jak przed wyjazdem na stypendium do USA w 1978 r. kazano
      mi kilkakrotnie przychodzić po odbiór paszportu. Otrzymałem go wreszcie, gdy
      pojawił się właściwy oficer, który najpierw poinformował mnie, żebym nie był
      naiwny i nie mówił zbyt wiele Amerykanom, gdyż polskie tajne służby doskonale
      funkcjonują także w Waszyngtonie. Następnie po wręczeniu paszportu podał mi
      kurtuazyjnie komplet kryształowych kieliszków, zapewniając, że przydadzą się
      jako prezent dla kogoś z amerykańskich przyjaciół. Oczywiście odmówiłem
      przyjęcia daru, tłumacząc, iż dla nikogo z mych przyjaciół kieliszki nie
      stanowią artykułu pierwszej potrzeby i nie mam zwyczaju szukania sponsorów na
      zakup prezentów. Mój rozmówca odparł wtedy rozbrajająco szczerze: "Proszę
      księdza, nam nie chodzi ani o kurtuazję, ani o prezenty. Chcieliśmy tylko
      przetestować, jak ksiądz się zachowa w takiej sytuacji".
      (...)

      Potępić Dawida?
      (...)
      Nie mniej wyraźnie postać ludzkich dramatów ukazuje w Starym Testamencie
      historia króla Dawida (2 Księga Samuela, rozdz. 11 i 12). Ten prosty pasterz o
      wrażliwej duszy poety, autor pięknych psalmów odmawianych codziennie w
      kapłańskim brewiarzu, sprawował już urząd królewski, gdy nawiązał romans z
      mężatką Betszebą. Na domiar złego, by uniknąć nagłośnienia skandalu, posłał jej
      męża Uriasza na taką linię frontu, że szlachetny i prawy Uriasz musiał zginąć.
      Jak zareagować na nieodpowiedzialne, czasem zgoła cyniczne zachowanie króla?
      Potępić go, wycofać jego psalmy z modlitwy Kościoła, usunąć wszelkie wzmianki o
      Dawidzie, przykrywając jego czyny milczeniem, które przechodzi w polityczną
      poprawność? Prorok Natan, przybywając do króla, uświadamia mu najpierw prawdę o
      popełnionym złu. Następnie zaś kształtuje w nim poczucie winy i przypomina o
      Bogu, który przebacza i wyzwala. Zaduma Dawida nad gorzką prawdą i wyrażona
      przez niego skrucha stanowią świadectwo głębokiej refleksji nad życiowym
      dramatem. Jej poetycką ekspresję zawiera Psalm 50, w którym autor woła z głębi
      bólu: "Uznaję nieprawość swoją, a grzech mój jest zawsze przede mną". Następnie
      zaś błaga z nadzieją: "Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów we mnie moc
      ducha. Nie odrzucaj mnie od swego oblicza i nie odbieraj mi świętego ducha
      swego".
      (...)

      Prawda i pojednanie
      Propozycje przyjścia z duchową pomocą tym, których nazwiska widnieją na listach
      TW, są przyjmowane bez entuzjazmu, gdyż wiele osób obawia się profilaktycznie,
      że ich zaangażowanie w tę sprawę mogłoby zostać odczytane jako forma obrony
      siebie lub kogoś z bliskich. Milczenie autorytetów sprzyja działalności łowców
      skandali polujących na kolejne newsy. W atmosferze takiej znika moralny wymiar
      ludzkich dramatów, ci zaś, którzy już dawno zrozumieli swój błąd, stają samotni
      i bezradni wobec potępiającej opinii. Jeśli nawet zdobyli się na duchowe
      oczyszczenie w sakramencie pokuty, dręczy ich myśl, że kiedyś ich wnuki będą
      się wstydzić za nich po ujawnieniu treści pism, które bynajmniej nie stanowią
      dla babci powodu do dumy. Nie jest to małe grono, skoro u schyłku PRL liczba TW
      sięgała 90 tysięcy; dodajmy do tego jeszcze liczbę najbliższych członków
      rodziny oraz potomków, którzy obecnie przychodzą na świat.

      Uwzględniając złożoność i zasięg problemu, proponuję, aby wykorzystać pozytywne
      doświadczenia stworzonej w
      • leszek.sopot Re: PODSUMOWANIE:) 09.01.05, 17:46
        Z pewnoscia bardzo duzo wnosi tekst arcybiskupa do rozwazan nad lustracja.
        Wiele w nim znalazlem wlasnych mysli. Szkoda, ze takie myslenie nie
        przyswiecalo wszystkim od dawna. Diabel przeciez jak zwykle tkwi w szczegolach
        i na niektore arcybiskup zwrocil uwage. Jestem jednak pesymista i jestem raczej
        pewny, ze takie myslenie utonie w calej politycznej wrzawie wokol ujawnianych
        przez "pokrzywdzonych" nazwisk tych, ktorzy na nich donisili.
        • Gość: ludzik Re: PODSUMOWANIE:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 01:48
          będę polemizowała, ponieważ uważam, że jeteśmy dostatecznie przygotowani, aby
          przyjąć tę "teczkową " wiedzę rozważnie, pomimo niewątpliwej politycznej wrzawy
    • Gość: oz Re: Historia dla doroslych IP: *.avenel01.nj.comcast.net 09.01.05, 18:24
      teczki są tak bardzo ważne, ponieważ są przedmiotem szantażu, nacisku na osoby,
      które wspólpracowały z sb. takie osoby są wszędzie, ale przede wszystkim w tzw.
      kręgach opiniotwórczych, kształtujących opinię polaków, również pouczających
      rodaków na każdym kroku. powiedzmy sobie szczerze, tygodnik powszechny i ich
      pupilkowie są w pierwszym rzędzie. ci co nagle usunęli się od polityki, well
      kłania się unia wolności, które jest popierana z wszystkich stron, ma tzw.
      sympatyków, więc czemu ci sympatycy z tzw. elit nie wstąpili w szranki
      wyborcze? OCZYWIŚCIE DLATEGO ŻE POSTKOMUNA MA NA NICH HAKA. tak żyją w
      symbiozie od piętnastu lat jedni z drugimi, tolerują się nawzajem, od czasu do
      czasu są zgrzyty, jak sprawa rywina itp...
      • Gość: krakus Re: Historia dla doroslych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.05, 18:54
        Podsumowanie sugerowało interesujące i wartościowe zamknięcie tego tematu, a Ty
        zaczynasz wszystko od początku. Po lekturze Twoich przemyśleń, to już nie
        wiadomo kogo się bardziej bać, tych na których – jak twierdzisz - „postkomuna
        na pewno ma haka”, czy tych, na których na pewno nie ma. Bo komuna nie zbierała
        i nie tworzyła kwitów na byle kogo.
        • Gość: Józef Re: Historia dla doroslych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.05, 21:42
          "O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie
          uciekamy"
          • Gość: Janko Re: Historia dla doroslych? Napewno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 22:16
            Czytam, patrzę, słucham i tak sobie myślę - czy myśmy wszyscy zwariowali?
            Ludzie! O co tak naprawdę chodzi? Czy ktoś by mógł mi wyjaśnić - jakie są winy
            tych którzy współpracowali z wlasnym państwem? Nawet tym nie do końca
            suwerennym? Jak to jest? Po 1918 roku cały aparat odrodzonego państwa zbudowany
            został w oparciu o ludzi którzy służyli zaborcom. Marszałek Piłsudski był
            oficerem austrowęgierskim i nawet zadawał się ze służbami specjalnymi tego
            państwa - jak zresztą każdy oficer. I co ??? Nie przeszkodziło to być mu
            patriotą i budowniczym nowej Ojczyzny? A Niezabitowska, nawet jeżeli prowadziła
            jakąś grę z bezpieką - była przez to gorszym członkiem pierwszego niepodlełego
            rządu RP po okrągłym stole?
            O co tak naprawdę chodzi? I komu?
            • Gość: oz Re: Historia dla doroslych? Napewno? IP: *.avenel01.nj.comcast.net 10.01.05, 02:39
              oczywiście nie chodzi o niezabitowską, to osoba z przeszłą historią. chodzi o
              tych, którzy uważają się za autorytety, mówią jak autorytety a nimi po prostu
              nie są. ponieważ dali się skolaborować lub przekupić. co przeszkadza takim
              osobom zrobić to poraz kolejny. kim są takie osoby. Oczywiście, że nie betonem
              partyjnym z pzpr bo ci się mało przejmują co kto o nich pisze. chodzi o tzw.
              opozycję lub pseudoopozycję, która nie ma prawa używać takiego zwrotu wobec
              samych siebie. dlatego należy ich ujawnić.
              • Gość: ??? Re: Historia dla doroslych? Napewno? IP: *.246.33.207.Dial1.SanJose1.Level3.net 10.01.05, 03:52
                NIGDY nie wytlumaczysz tego Janko-wi,bo on nie wie do czego sluzy moralnosc i
                co to jest honor...
    • iza.bella.iza Re: Historia dla doroslych 10.01.05, 09:01
      Nie miałam czasu wcześniej przestudiować tego wątku, ale obserwowałam go
      dokładnie i dziś się włączam:) - głównie z powodu pierwszego postu Marynata.
      Kiedyś się z Marynatem trochę „starliśmy” w temacie lustracji. Teraz widzę, że
      nasze stanowiska bardzo się zbiegły.

      Marynat napisał m.in.:

      „Przez ten brak jawności do dziś nie wiemy, czy za pozorami pluralizmu i
      demokracji nie skrywa się cicho sprawowana z tylnego siedzenia tyrania jakiejś
      mafijnej "GTW" - mocno osadzonej w dawnych strukturach partyjno-
      bezpieczniackich i nowych układach polityczno-biznesowych.”

      "... Ale
      obserwacja - kim są i z jakich kręgów wywodzą się beneficjenci szarej
      strefy "polskiej transformacji", oraz fakt, że do dziś nie zdobyto się na
      wprowadzenie zasady "zero tolerancji" dla wszelkich form przestępczej
      działalności - wskazuje, że źródło tej zarazy sączy się z kolejnych mutacji
      owej "zorganizowanej, systemowej bezkarności", która wówczas zakaziła nowy,
      tworzący się na fundamencie PRL organizm polityczny. Trzeba było walić po
      łapach kiedy byli słabsi!
      Teraz będzie znacznie trudniej. Wtedy wystarczyło zrobić solidną ewidencję
      politycznych policjantów i kolaborujących z nimi kapusiów. I rozsądnie
      oddzielić to towarzycho od centrów władzy.”

      A no nie walnęło się, kiedy był na to czas. Jak zwykle „głupie Pepiki” okazały
      się mądrzejsze od nas i dziś nie mają takiego bagna jak my. Ale jeszcze nie
      jest za późno i dlatego taka panika wybuchła w niektórych kręgach. Gdyby,
      rzeczywiście już nic nie można było zrobić, to przez polskie media nie
      przewalały by się tego głosy protestów o ”dzikiej” lustracji, „krzywdzie
      niewinnych’’, itp., itd. Prezydent nie krzyczałby w Dzień Niepodległości o
      pełzającej rewolucji (czy jakoś tak) i zamachu na święte prawo własności,
      którego chce dokonać bolszewicka prawica. Lustracja esbeckich agentów plus
      postulat PIS-u o lustracji majątkowej mogą przyczynić się do zerwania nici tych
      pajęczych, mętnych powiązań. Zapewne część z tych, którzy dziś atakują proces
      lustracji robi to w tak zwanej „dobrej wierze”, ale jak mówi stare przysłowie –
      dobrymi chęciami piekło wybrukowane. Zatem – choć operacja boli a terapia jest
      trudna, to nie wolno jej zaniechać. Na chorych podstawach nigdy nic zdrowego
      nie urośnie. A jeśli ktoś postuluje co innego, to albo bardzo się boi, albo
      jest świnią, albo nie ma najmniejszego pojęcia o psychologii – zarówno tej
      społecznej, jak i indywidualnej, albo łaczy się w nim kilka w/w czynników.

      A tak przy okazji chcę zwrócić uwagę na jedno zjawisko, które zaistniało przy
      okazji lustracyjnych dyskusji. W związku z tym, że w ustawie o IPN ofiary
      esbeckiej inwigilacji zostały niefortunnie nazwane „pokrzywdzonym” powstała
      taka dziwna symetria pojęciowa. Skoro mamy z jednej strony pokrzywdzonego a nie
      OFIARĘ, to po drugiej stronie nie mamy PODEJRZANEGO O PRZESTĘPSTWO! A przecież
      cały proces lustracyjny – od śledztwa w IPN do rozprawy przed Sądem
      Lustracyjnym - jest taką samą procedurą prawną jak każda inna i powinno się ją
      opisywać tym samym językiem. Tymczasem podejrzany o przestępstwo
      (donosicielstwo) jest nazywany różnymi eufemizmami, co ułatwia jego obrońcom
      stawianie go na równi z ofiarami donosicielstwa. I krzyczą oni o jego
      krzywdzie – że dopóki go sąd nie oczyści, to „spada na niego odium”, „traci
      dobre imię”, itp., itd. No, trudno – nie raz bywało, że pod sąd trafiał
      niewinny człowiek i dopóki tenże sąd go nie uniewinnił musiał zmagać się z
      przykrymi skutkami postawienia go w stan oskarżenia, czasem nawet bardzo długo
      po oczyszczeniu z zarzutów. I jakoś nikomu nie przyszło do głowy, żeby
      zlikwidować z tego powodu wymiar sprawiedliwości.

      Nie przemawia też do mnie „szlachetne” bajdurzenie jakie uprawia m.in. Leszek z
      Sopotu i redaktorzy z Tygodnika Powszechnego, że na początku transformacji nie
      należało kopać leżącego na łopatkach komucha i odcinać go całkowicie od koryta.
      Takie teksty, to właśnie dopisywanie ideologii post faktum do zwykłych
      politycznych zaniechań nowej ekipy rządzącej. W myśl takiego pseudomiłosierdzia
      proces norymberski i denazyfikacja w Niemczech powinno się nazwać straszną
      hańbą ludzkości.

      Już kiedyś polecałam na forum książę pt. „Teczka” autorstwa T. G. Ascha.
      Polecam raz jeszcze – bardziej obiektywnego głosu w dyskusji na temat lustracji
      nie znajdziecie.

      • Gość: oz Re: Historia dla doroslych IP: *.avenel01.nj.comcast.net 10.01.05, 09:22
        oczywiście, tym bardziej, że donosicielom i tak nic nie grozi poza ujawnieniem
        ich teczek. przecież nikt nie będzie ich po sądach włóczył. sprawa jednak się
        potyka o to, że teczuszki są na tzw. moralizatorów, czy jakby ktoś chciał
        pouczających dziecinny naród polski jacy oni powinni naprawdę być. ujawnienie
        spowoduje, że w debatach ubędzie kilku moralizatorów z tp i pokrewnych
        środowisk.
        • basia.basia Re: Historia dla doroslych 10.01.05, 11:16
          Gość portalu: oz napisał(a):

          > oczywiście, tym bardziej, że donosicielom i tak nic nie grozi poza ujawnieniem
          > ich teczek. przecież nikt nie będzie ich po sądach włóczył. sprawa jednak się
          > potyka o to, że teczuszki są na tzw. moralizatorów,

          Niezupełnie. Mamy małą jak dotąd wiedzę na ten temat. Ja przeczytałam
          materiały dotyczące poety Adama Zagajewskiego (Arcana nr 58-59) i stąd
          wiem, że w jego sprawę zaangażowane były najróżniejsze środowiska a wszystko
          to działo się pod nadzorem krakowskiego komitetu wojewódzkiego partii.
          Tak więc poza osobami z jego środowiska, które na niego donosiły były
          również najróżniejsze KO (kontakty operacyjne) czyli ludzie w związku
          literatów, szefowie redakcji gazet, szefowie wydawnictw itp. Byli jeszcze
          "konsultanci" - jeden z nich napisał długi elaborat, w którym poddał fachowej
          krytyce jego twórczość pod kątem szkodliwości dla ustroju ludowej Ojczyzny.
          Mieli oni wszyscy za zadanie utrudniać mu życie na różne sposoby: odwoływano
          mu spotkania z czytelnikami, zakazywano druku, nie pozwalano na wyjazdy
          (np. w celu odebrania nagrody zagranicznej), zwalniano z pracy a nawet, na
          życzenie partii, związek literatów cofnął mu uporzednio przyznaną nagrodę.
          Śledzono każdy jego krok, wiedziano kiedy z kim się spotkał i co mówił!

          Gdyby on się zdecydował ogłosić nazwiska wszystkich tych TW, KO i konsultantów
          mielibyśmy w Krakowie duży skandal! Bo przecież to chodzi o byłego szefa
          Wydawnictwa Literackiego, Studenta, Przekroju itd. Konsultant mógłby się
          okazać jakimś profesorem którejś z krakowskich uczelni.

          Wśród TW z otoczenia Zagajewskiego był również niesławny Maleszka!

          czy jakby ktoś chciał
          > pouczających dziecinny naród polski jacy oni powinni naprawdę być. ujawnienie
          > spowoduje, że w debatach ubędzie kilku moralizatorów z tp i pokrewnych
          > środowisk.
          • homosovieticus Historia dla doroslych 10.01.05, 11:58
            basia.basia napisała mn.o Adamie Zagajewskim:

            >
            > Gdyby on się zdecydował ogłosić nazwiska wszystkich tych TW, KO i konsultantów
            > mielibyśmy w Krakowie duży skandal! Bo przecież to chodzi o byłego szefa
            > Wydawnictwa Literackiego, Studenta, Przekroju itd. Konsultant mógłby się
            > okazać jakimś profesorem którejś z krakowskich uczelni.
            >
            > Wśród TW z otoczenia Zagajewskiego był również niesławny Maleszka!

            Tak sobie myślę ,że Pan Adam, pewnie jednak zechce, a może jednak nawet
            powinien, w celach EDUKACYJNYCH, ogłosić listę "podleców", którzy teraz,
            niejednokrotnie, należą do krakowskiej, i nie tylko , "Elyty". Jeśli nie całą
            listę , to przynajmniej nazwiska "podleców" ,którzy nie tylko jemu
            uniemozliwiali normalne życie, życie człowieka wolnego, ale i innym ludziom, a
            którzy obecnie prawią, często cynicznie, "dyrdymały" o szlachetnosci,
            tolerancji i moralnej złożonosci naszych czasów.
            ps
            A gdzie jest teczka Urbana. Musi być taka, moim zdaniem.
      • homosovieticus Re: Historia dla doroslych 10.01.05, 10:01
        Gratuluję Izo tekstu.Przeczytałem ze zrozumieniem i zrobiło mi się...
        przyjemnie.
        Brawo!
        • iza.bella.iza Re: Historia dla doroslych 10.01.05, 10:08
          homosovieticus napisał:

          > Gratuluję Izo tekstu.Przeczytałem ze zrozumieniem i zrobiło mi się...
          > przyjemnie.
          > Brawo!

          Dzięuję uprzejmie, Panie Profesorze! Czy nie mógłby Pan dla całej klasy być tak
          umująco miły i sprawiedliwy? ;)
          • homosovieticus Re: Historia dla doroslych 10.01.05, 10:15
            iza.bella.iza napisała:

            > homosovieticus napisał:
            >
            > > Gratuluję Izo tekstu.Przeczytałem ze zrozumieniem i zrobiło mi się...
            > > przyjemnie.
            > > Brawo!
            >
            > Dzięuję uprzejmie, Panie Profesorze! Czy nie mógłby Pan dla całej klasy być
            tak
            >
            > umująco miły i sprawiedliwy? ;)
            Ten tekst, też ze zrozumieniem udało mi sie przeczytać i ...historia się
            powtórzyła.
            Czy mógłbym, pytasz Dziecko Drogie?
            Ze wspomaganiem, mógłbym spróbować.
      • Gość: krakus szambologia stosowana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 15:13
        Iza.bella.iza pisze: "Zapewne część z tych, którzy dziś atakują proces
        lustracji robi to w tak zwanej „dobrej wierze”, ale jak mówi stare przysłowie –
        dobrymi chęciami piekło wybrukowane. Zatem – choć operacja boli a terapia jest
        trudna, to nie wolno jej zaniechać. Na chorych podstawach nigdy nic zdrowego
        nie urośnie. A jeśli ktoś postuluje co innego, to albo bardzo się boi, albo
        jest świnią, albo nie ma najmniejszego pojęcia o psychologii – zarówno tej
        społecznej, jak i indywidualnej, albo łączy się w nim kilka w/w czynników”.
        -
        • iza.bella.iza Re: krakusowa szambologia stosowana 11.01.05, 18:25
          Gość portalu: krakus napisał(a):

          > Ciekawa ta implikacja, kto przeciw - ten albo świnia, albo tchórz, albo
          głupek,
          >
          > albo „mieszaniec”.

          Świetny tutuł wymyśliłeś dla swojego postu - rzeczywiście Twoje wykręcanie kota
          ogonem, to szambologia. Trzeba niezwykle złej woli, żeby np. kogoś, w kim
          splatają się różne odczucia nazwać "mieszńcem". Pewnie człowieka, który ma
          białego ojca i czarną matkę nazwiesz kundlem. Wnioskujesz też: jeśli ktoś się
          boi, to musi być tchórzem. Twoje wnioski z mojego postu są świadectwem Twojego
          szambologicznego myślenia, a nie mojego.

          > No to odkręćmy zawory bezpieczeństwa i niech to
          > szambo
          > wywali. Ależ się zrobi czysto i zdrowo! I jak twórczo - będzie się w czym
          > babrać i ryć przez cale lata.

          Szambo ma to do siebie, że jak się go nie opróżni to z czasem samo wybuchnie i
          wtedy szkody są ogromne. Polecam zajrzeć do podręcznika chemii lub biologii ze
          szkoły podstawowej.

          > Odwracając cytowane rozumowanie można stwierdzić, że zwolennicy obecnej,
          > spóźnionej, siłowej i z państwowotwórczo niewykonalnej lustracjo-
          dekomuniazcji
          > to też (za przeproszeniem) świnie - tyle że dzikie.

          Każde rozumowanie można odwrócić n opak. Ja takich zabaw nie lubię. Wolę
          sprzeczać się na argumenty.

          > Albo w najlepszym razie
          > naiwne i niebezpieczne głupki, które wierzą, że przyzwoitość można
          > zadekretować, a potem administracyjnie wyegzekwować.

          Każde prawo jest "zadekretowane" i administracyjnie egzekwowane. Kto się temu
          przciwstawia jest przez to prawo karany sankcjami.

          > Dlatego, czy nie lepiej zostawić to bagno w spokoju i niech samo wyschnie?
          > Przecież aktywni uczestnicy tamtych wydarzeń mają już pod sześćdziesiątkę. A
          w
          > międzyczasie utwardzać i drenować wszystko dookoła, aby nie tworzyły się (i
          nie
          >
          > łączyły) nowe rozlewiska. Tym bardziej, że te nowe są coraz mniej (albo w
          > ogóle) czerwone, a śmierdzą jeszcze gorzej, czego ostatnio mamy coraz więcej
          > przykładów.
          > Tylko że na to potrzeba spokoju, pomyślunku, pomysłu (na państwo), rozwagi,
          > determinacji i cierpliwości. A tego ci u nas niedostatek.

          Z takim rozumowaniem polemizowałam już w moim pierwszym poscie. I Twój
          szambologiczny wywód nie przekonał mnie do zmany zdania.


      • plopli Re: Historia dla doroslych 10.01.05, 22:28
        iza.bella.iza napisała:

        > A tak przy okazji chcę zwrócić uwagę na jedno zjawisko, które zaistniało przy
        > okazji lustracyjnych dyskusji. W związku z tym, że w ustawie o IPN ofiary
        > esbeckiej inwigilacji zostały niefortunnie nazwane „pokrzywdzonym”
        > powstała
        > taka dziwna symetria pojęciowa. Skoro mamy z jednej strony pokrzywdzonego a
        nie
        >
        > OFIARĘ, to po drugiej stronie nie mamy PODEJRZANEGO O PRZESTĘPSTWO! A przecież
        >
        > cały proces lustracyjny – od śledztwa w IPN do rozprawy przed Sądem
        > Lustracyjnym - jest taką samą procedurą prawną jak każda inna i powinno się

        > opisywać tym samym językiem. Tymczasem podejrzany o przestępstwo
        > (donosicielstwo) jest nazywany różnymi eufemizmami, co ułatwia jego obrońcom
        > stawianie go na równi z ofiarami donosicielstwa. I krzyczą oni o jego
        > krzywdzie – że dopóki go sąd nie oczyści, to "spada na niego odium", "traci
        > dobre imię", itp., itd.

        Nienazywanie osób posądzanych o tzw. kłamstwo lustracyjne podejrzanymi (a
        raczej - na etapie postępowania sądowego - oskarżonymi) wynika z faktu, że czyn
        taki nie jest przestępstwem w rozumieniu ustawy.

        > Nie przemawia też do mnie „szlachetne” bajdurzenie jakie uprawia m.
        > in. Leszek z
        > Sopotu i redaktorzy z Tygodnika Powszechnego, że na początku transformacji
        nie
        > należało kopać leżącego na łopatkach komucha i odcinać go całkowicie od
        koryta.
        >
        > Takie teksty, to właśnie dopisywanie ideologii post faktum do zwykłych
        > politycznych zaniechań nowej ekipy rządzącej. W myśl takiego
        pseudomiłosierdzia
        >
        > proces norymberski i denazyfikacja w Niemczech powinno się nazwać straszną
        > hańbą ludzkości.

        To jest ogromne nadużycie, gdyż akurat w przypadku denazyfikacji proces ten
        objął tylko kilka procent najwyższych urzędników państwowych i partyjnych, a na
        dodatek szybko się z niego wycofano. Dobrobyt Niemiec bdowali więc w dużym
        stopniu ludzie skalani nazizmem.
        • lvlarynat PODSUMOWANIE? "Ustawianie celowników", raczej 11.01.05, 03:20
          Padają pierwsze strzały, szykują się pierwsze baraże... Jedni ruszają do boju,
          drudzy już się boją... Cóś mi nie wyglada na to, żeby apele o pojednanie i
          wybaczenie padały na podatny grunt. Przeciwnie. Raz jeszcze potwierdza się
          porzekadło, że "co się odwlecze, to nie uciecze". Gdzieś tam przebrała sie
          miara cierpliwości i będzie pranie brudów i lament i biadolenie tych,
          co "lepiej, gdyby sie nie byli narodzili"...
          Oj, będzie się dziać latoś, będzie...

          Przygotowanie artyleryjskie, i to od razu z grubej rury, zainaugurował
          w "Angorze" p. Janusz Korwin-Mikke:

          W R Z Ó D

          Gdybym wiedział, jak się potoczy sprawa lustracji, tobym chyba w 1992
          roku tej „Uchwały lustracyjnej” w ogóle nie zgłaszał. Z wrzodami bowiem
          istnieją dwie drogi postępowania: pierwsza, to pozostawić w spokoju,
          w nadziei, że przyschnie; druga: wycisnąć starannie, do końca,
          i rankę wyczyścić spirytusem.
          Tymczasem zrobiono rzecz najgorszą:
          nacięto wrzód... i koniec. Trochę ropy wypływa, zakaża sąsiednią tkankę
          - i tyle z „uzdrowienia sytuacji”.
          Drobnoustroje w środku wrzodu mają dopływ świeżego powietrza
          i ze zdwojoną energią produkują dalsze zwały ropy i chorej tkanki.
          Gdy już naprodukowały – Sejm uchwalił „Ustawę lustracyjną” - nacinając
          wrzód po raz drugi.
          Najpierw tylko się trochę sączyło - ale teraz ktoś nacisnął...
          i ropa zaczęła płynąć.
          Co, oczywiście, budzi niepokój zainteresowanych.
          Zaniepokojenie jest spore. Zacznę od cytatu:

          „Akta IPN będą w roku wyborczym
          wykorzystywane do celów politycznego
          odwetu - ostrzega b. senator i b. szef
          MSW Krzysztof Kozłowski, który zwrócił
          się w liście do IPN o zmianę procedury
          udostępniania materiałów byłej Służby
          Bezpieczeństwa”.

          Wyjaśnijmy może, kim jest p. Krzysztof Kozłowski. Jest to człowiek, który po
          rzekomej „transformacji” w 1989 roku objął stanowisko szefa bezpieki. To On
          wpuścił wtedy - bez żadnej kontroli - do archiwów MSW „komisję” w składzie:

          Adam Michnik,
          p. prof. Andrzej Ajnenkiel,
          p. prof. Jerzy Holzer,
          p. prof. Henryk Kroll.

          Ta „komisja” niczego komisyjnie nie opublikowała - pospisywała
          sobie tylko z akt to i owo,
          co pseudo-masonerii związanej z „Tygodnikiem Powszechnym”
          zapewniło ogromne wpływy w Polsce - poprzez szantażowanie
          b. agentów (a teczek w MSW były 3 miliony...).

          To ten człowiek ogłosił, że p. Stanisław Tymiński był siedmiokrotnie w Libii,
          co sugerowało, że jest agentem JE Muammara Kaddafiego. Po wyborach
          spokojnie oświadczył, że to istotnie nieprawda... komputer im się w MSW pomylił.
          Daję Państwu słowo honoru, że nie spocznę, póki tego Łajdaka nie wsadzę
          do kryminału!
          Taki Pęczak czy inny „Dziad” to prymitywy - a tu mamy do
          czynienia ze Złem wysublimowanym, z wysokiej klasy intelektualistą
          z zimną krwią kłamiącym i kpiącym sobie z elementarnych
          reguł życia. Taki Józef Goebbels - tylko znacznie delikatniejszy
          i subtelniejszy. Szatan w elegancko skrojonym garniturze i z cynicznym
          uśmiechem - ukryty pod postacią dobrotliwego dziadziunia w pomiętym
          ubraniu i z głupkowatym uśmiechem...
          Ostrzeżenia p. Kozłowskiego są jak najbardziej słuszne.
          Akta bezpieki będą wykorzystywane w roku wyborczym
          - i powinny być wykorzystywane w roku wyborczym.
          Po to, by wyborcy wiedzieli: kogo wybierają. A także: kogo wybierali.
          I kto zmontował ten aparat złodziei, durniów i agenciaków - czyli
          III Rzeczpospolitą.
          Dlaczego p. Kozłowski tak się zaniepokoił i ostrzega?
          Otóż p. Zbigniew Fijak, szef PO w Krakowie, oświadczył, że
          opublikuje listę ok. 50 agentów SB wśród krakowskich artystów, naukowców
          i ludzi Kościoła.
          Pracuje nad tym pół roku z całym zespołem uczonych
          pod kierownictwem p. prof. Tomasza Gąsowskiego z UJ.
          Jednak p. Józefa Hennelowa, (z „Tygodnika Powszechnego”, oczywiście –
          i z Unii Wolności, oczywiście) i Janusz Onyszkiewicz (b. min. ON, też z UW)
          poparli p. Kozłowskiego, pisząc, że chcą:

          „żeby materiały na temat inwigilacji środowisk kościelnych, naukowych,
          redakcji „Tygodnika Powszechnego” - były opracowywane
          przez niezależnych historyków z IPN”.

          Czyli, krótko pisząc, by nie ujrzały światła dziennego.
          I okazało się, że wpływy byłych UW-niarzy są tak duże, że pana Fijaka z tego
          zespołu wyrzucono!!
          Tyle że ta lista już krąży. Nie wątpię, że najdalej za tydzień zostanie
          opublikowana.
          A to tylko ludzie z Krakowa.
          Tylko z jednego środowiska. I tylko agenci SB...
          Może uda się wycisnąć ten wrzód do
          końca?

          -------

          Jaka będzie odpowiedź osób zaatakowanych? Polemiki? Procesy? A może milczenie
          i udawanie, że deszcz pada? Albo wyniosłe pouczanie o szkodliwości tak
          obcesowego wyrażania opinii w tak "delikatnych sprawach"?
          W każdym razie - jakkolwiek sie sprawy dalej potoczą - mydliny z wiadra już się
          rozlały i przekonamy się, czy będzie to wielkie sprzatanie, po którym scena
          polityczna sie oczyści, czy tylko obrzucanie sie błotem, z którego wszyscy
          wyjda upaprani!
          Bomba poszła górę, gonitwa sie zaczęła...
          • maaac Ech Korwin 11.01.05, 05:52
            Janusz Korwin-Mikke - jeden z najinteligentniejszych w Polskiej polityce i bez
            wątpienia uczciwy człowiek, a z drugiej strony czasami pisze, a co gorzej robi
            takie idotyzmy.
            Nawiązując do poetyki "wrzodu" - fajnie tylko opanowany anty UWolską i anty
            masońską obsesją nie zauważył że do operacji dopuścił dwóch szarlatanów, którym
            bynajmniej nie chodziło o oczyszczenie czegokolwiek, a raczej brudzenie i
            zakażanie.
            • Gość: krakus pokaż mi czym wojujesz, a powiem ci kim jesteś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 10:06
              Korwin: „Akta bezpieki będą wykorzystywane w roku wyborczym - i powinny być
              wykorzystywane w roku wyborczym. Po to, by wyborcy wiedzieli: kogo wybierają”.
              (…) Tyle że ta lista już krąży. Nie wątpię, że najdalej za tydzień zostanie
              opublikowana”.
              ---
              No i co dalej? Zrobi się smród, ferment, zamieszane, wzajemne oskarżanie,
              wybielanie, procesowanie (do usr… śmierci) itp. Pismaki będą miały o czym pisać
              i o czym perorować – a to dla niech podstawa istnienia, stąd tacy zaangażowani.
              Politycy wezmą się za łby, a naród zgłupieje do reszty. A ponieważ ogólne odium
              spadnie na polskie elity (głównie posierpniowe, ale nie tylko), to kto będzie
              zacierać ręce z radości?
              • homosovieticus pokaż mi czym wojujesz, a powiem ci kim jesteś 11.01.05, 13:07
                Gość portalu: krakus napisał(a):

                > Korwin: „Akta bezpieki będą wykorzystywane w roku wyborczym - i powinny b
                > yć
                > wykorzystywane w roku wyborczym. Po to, by wyborcy wiedzieli: kogo wybierają
                > 221;.
                > (…) Tyle że ta lista już krąży. Nie wątpię, że najdalej za tydzień zostan
                > ie
                > opublikowana”.
                > ---
                > No i co dalej? Zrobi się smród, ferment, zamieszane, wzajemne oskarżanie,
                > wybielanie, procesowanie (do usr… śmierci) itp. Pismaki będą miały o czym
                > pisać
                > i o czym perorować – a to dla niech podstawa istnienia, stąd tacy zaangaż
                > owani.
                > Politycy wezmą się za łby, a naród zgłupieje do reszty. A ponieważ ogólne
                odium
                >
                > spadnie na polskie elity (głównie posierpniowe, ale nie tylko), to kto będzie
                > zacierać ręce z radości?

                Rozumiem krakusie ,że i Ty do elity się zaliczasz.Zdradź, proszę tajemnicę i
                sprecyzuj, w której bardziej Ci do twarzy, w tej przedsierpniowej czy raczej
                posierpniowej.
                Z tego, czym i jak wojujesz na forumie, sadzić należy, że najbardziej Ci do
                twarzy, z młotem i sierpem.
                Boś młot i z sierpem w dłoni, próbujesz rece zacierać z radości.
                • Gość: krakus Re: pokaż mi czym wojujesz, a powiem ci kim jeste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 15:42
                  Z tymi elitami, to masz jakiś kompleks, czy co? Podobnie jak taki jeden, na
                  którym nowo uszyty smoking za diabła nie chciał leżeć. I nie pomogły żadne
                  poprawki ani pyskowanie na krawca. Bo w takich razach też najlepiej cierpliwie
                  poczekać. Jakieś dwa, trzy pokolenia.

                  PS. Jestem też przeciwko karze śmierci, dręczeniu zwierząt i pieprzeniu bez
                  sensu. Czyli morderca, zoofil i mlekoman.
                  • homosovieticus Re: pokaż mi czym wojujesz, a powiem ci kim jeste 11.01.05, 15:51
                    Gość portalu: krakus napisał(a):

                    > Z tymi elitami, to masz jakiś kompleks, czy co? Podobnie jak taki jeden, na
                    > którym nowo uszyty smoking za diabła nie chciał leżeć. I nie pomogły żadne
                    > poprawki ani pyskowanie na krawca. Bo w takich razach też najlepiej
                    cierpliwie
                    > poczekać. Jakieś dwa, trzy pokolenia.
                    >
                    > PS. Jestem też przeciwko karze śmierci, dręczeniu zwierząt i pieprzeniu bez
                    > sensu. Czyli morderca, zoofil i mlekoman.

                    Zapomniałeś dodać ,że przeciw zdrowemu rozsadkowi również jesteś.
                    Tak więc nie tylko, mordercą ,zoofilem, mlekomanem, ale jeszcze zwykłym durniem
                    jesteś, krakusie kochany.
          • Gość: Jagnieszka Scripta manent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 10:08
            ks.sejm.gov.pl:8009/search97cgi/vtopic?action=view&VdkVgwKey=%2E%2E%2F%2E%2E%2Fhtml%2Fiz3%2Fz%2Dopis%2Fz0180%
            2Ehtm&DocOffset=7&DocsFound=28&QueryZip=KTO+%3CCONTAINS%3E+Mariusz+Kami%
            F1ski&Collection=iz3i%2Dop&Collection=iz3i%2Dtr&Collection=iz3i%
            2Dod&Collection=iz3z%2Dop&Collection=iz3z%2Dtr&Collection=iz3z%
            2Dod&Collection=iz3p%2Dop&Collection=iz3o%
            2Dop&SortSpec=ORD1+Asc+NUMER+Asc+ORD2+Asc&SearchUrl=http%3A%2F%2Fks%2Esejm%
            2Egov%2Epl%3A8009%2Fsearch97cgi%2Fvtopic%3FQueryZip%3DKTO%2B%253CCONTAINS%253E%
            2BMariusz%2BKami%25F1ski%26ResultTemplate%3Dizrslt%252Ehts%26QueryText%3DKTO%2B%
            253CCONTAINS%253E%2BMariusz%2BKami%25F1ski%26action%3DSearch%26Collection%
            3Diz3i%252Dop%26Collection%3Diz3i%252Dtr%26Collection%3Diz3i%252Dod%
            26Collection%3Diz3z%252Dop%26Collection%3Diz3z%252Dtr%26Collection%3Diz3z%
            252Dod%26Collection%3Diz3p%252Dop%26Collection%3Diz3o%252Dop%26SortSpec%3DORD1%
            2BAsc%2BNUMER%2BAsc%2BORD2%2BAsc%26ResultStart%3D1%26ResultCount%
            3D25&ViewTemplate=izview%2Ehts&ServerKey=Sejm
            • Gość: Jagnieszka Re: Scripta manent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 10:23
              Chciałam dobrze. To jest link do tego miejsca w sejmowych archiwach, gdzie
              sprawa poruszona przez pana Marynata jest oświetlona "źródłowo". Nie umiem tego
              skrócić.
              Żeby tam dojść, trzeba na stronie www.sejm.gov.pl kliknąć "prace sejmu",
              potem "interpelacje i zapytania poselskie", potem wybrać trzecią kadencję, a
              potem w rubryce "zgłaszający" wpisać "Mariusz Kamiński".
              Ukazuje się coś takiego:

              3 kadencja Sejmu
              Zapytanie w sprawie działania na terenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i
              Administracji tzw. komisji ds. zbiorów archiwalnych
              ZAPYTANIE NR 180
              zgłoszone dnia 03-12-1998 na posiedzeniu 37 Mariusz Kamiński
              ADRESAT
              minister-członek Rady Ministrów, koordynator służb specjalnych
              ODPOWIEDŹ
              Janusz Pałubicki - minister-członek Rady Ministrów, koordynator służb
              specjalnych
              dnia 21-01-1999 na posiedzeniu 43 (zał.2

              No i te dokumenty warto sobie przeczytać...
              • nurni Re: Scripta manent 11.01.05, 11:41
                Gość portalu: Jagnieszka napisał(a):

                > Chciałam dobrze.

                Wiem ! :)

                > No i te dokumenty warto sobie przeczytać...


                Zdecydowane. Zwlaszcza dzis w kontekcie krokodylich lez wylewanych przez
                Kozłowskiego.

                Poniewaz rzeczywiscie jest problem (byc moze wysukiwarka zawodzi) wklej moze te
                informacje. Probowalem dostac sie do tego z innej strony i inna meoda, ale
                rowniez bez powodzenia.
                • Gość: tropiciel Re: Scripta manent IP: *.gdynia.mm.pl 11.01.05, 11:57
                  Potwierdzam.Nie można się dostać do dokumentów.
            • basia.basia Pytanie Kamińskiego ... 11.01.05, 14:28
              Gdyby ktoś chciał "pogrzebać" w archiwum Sejmu to okazało się, że najłatwiej
              sobie poradzić wybierając kluby poselskie danej kadencji (tak zrobiłam w tym
              przypadku). Potem należy odnaleźć konkretnego posła a na jego stronie są
              odsyłacze do wszystkich jego wypowiedzi itd.


              Zapytanie nr 180
              do ministra - członka Rady Ministrów, koordynatora ds. służb specjalnych
              w sprawie działania na terenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji
              tzw. komisji ds. zbiorów archiwalnych
              W okresie od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990 r. działała na terenie MSW tzw.
              komisja ds. zbiorów archiwalnych. W skład komisji wchodzili historycy Andrzej
              Ajnenkiel, Jerzy Holzer, Bogdan Kroll oraz ówczesny poseł i dziennikarz Adam
              Michnik. Z informacji prasowych wynika, że członkowie komisji byli dopuszczeni
              do materiałów operacyjnych SB. Jedynym efektem 2,5-miesięcznej pracy tego
              zespołu miało być dwustronicowe sprawozdanie. W związku z powyższym pragnę zadać
              następujące pytania:
              1. Czy działalność tej komisji była zgodna z obowiązującym wówczas porządkiem
              prawnym?
              2. Do jakich materiałów mieli dostęp członkowie komisji, a w szczególności
              czy mieli dostęp do teczek tajnych współpracowników SB?
              3. Czy i jak kontrolowano poruszanie się członków komisji po archiwum, czy
              mieli możliwość sporządzania kopii, odpisów, bądź wynoszenia materiałów SB?
              4. Czy w związku z publikacją w ˝Gazecie Wyborczej˝ z dnia 14-15 listopada
              1998 r. artykułu ˝I ty zostaniesz konfidentem˝ można wykluczyć tezę, że opisane
              w artykule przykłady osób uwikłanych we współpracę z SB to efekt wiedzy, jaką
              posiadł red. Michnik w trakcie prac komisji?
              Poseł Mariusz Kamiński
              Warszawa, dnia 27 listopada 1998 r.
              • basia.basia Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 14:30
                Odpowiedź ministra - członka Rady Ministrów, koordynatora służb specjalnych
                na zapytanie nr 180

                w sprawie działania na terenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji
                tzw. komisji ds. zbiorów archiwalnych
                W związku z pytaniem posła Mariusza Kamińskiego z dnia 27 listopada 1998 r.
                pragnę wyjaśnić, że opóźnienie w udzieleniu odpowiedzi wynikało z konieczności
                przeprowadzenia czynności, które okazały się ogromnie pracochłonne.
                - W zbiorach archiwalnych UOP nie natrafiono na dokumenty wskazujące na
                podstawy działalności ˝Komisji ds. zbiorów archiwalnych˝, w związku z czym nie
                jest możliwa ocena zgodności działalności komisji z obowiązującym wówczas prawem.
                - Nie odnaleziono dokumentów ani zapisków pozwalających na ustalenie katalogu
                materiałów, z jakimi zapoznali się członkowie komisji, a z relacji
                funkcjonariusza, który wówczas pracował w wydziale archiwalnym wynika, że
                członkowie komisji mieli dostęp do teczek tajnych współpracowników Służby
                Bezpieczeństwa.
                - Według relacji członkowie komisji zapoznawali się z materiałami
                archiwalnymi w obecności funkcjonariusza. Do magazynów wprowadzani byli również
                przez ówczesnego dyrektora biura i naczelnika wydziału archiwalnego. Wówczas
                szeregowi pracownicy biura nie towarzyszyli członkom komisji. Funkcjonariuszowi,
                który wówczas pracował w wydziale archiwalnym, nie są znane przypadki wynoszenia
                materiałów poza pomieszczenia archiwum.
                - Z uwagi na brak wykazu materiałów archiwalnych, które zostały udostępnione
                członkom komisji, niemożliwa staje się odpowiedź na pytanie, czy można wykluczyć
                tezę, iż opisane w artykule ˝I ty zostaniesz konfidentem˝ (˝Gazeta Wyborcza˝ z
                dnia 14/15 listopada 1998 r.) przykłady osób uwikłanych we współpracę z SB, to
                efekt wiedzy, jaką posiadł redaktor Michnik w trakcie prac komisji.
                Minister
                Janusz Pałubicki
                Warszawa, dnia 7 stycznia 1999 r.
                • basia.basia Jak debatowano nad dekomunizacją ... 11.01.05, 14:38
                  Kiedy szukałam tego co powyżej trafiłam na debatę o dekomunizacji.

                  ks.sejm.gov.pl:8009/kad3/061/30612000.htm#007
                  To jest stenogram z całego posiedzenia Sejmu a debata zaczyna się od wystąpienia
                  posła Mariusza Kamińskiego.
                  • basia.basia i jak głosowano nad ustawą dekomunizacyjną ... 11.01.05, 16:27
                    Głosowano wniosek o odrzucenie ustawy (po pierwszym czytaniu):

                    orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&3&61&35
                    WYNIKI GŁOSOWANIA Nr 35 - POSIEDZENIE 61
                    Dnia 22/10/1999 Godz. 09:07

                    PKT 11. PORZ. DZIEN. PIERWSZE CZYTANIE PROJEKTU USTAWY O DEKOMUNIZACJI ŻYCIA
                    PUBLICZNEGO W POLSCE

                    Głosowało - 414 Za - 215 Przeciw - 176 Wstrzymało się - 23 Nie głosowało - 46

                    Klub Liczność Głosowało Za Przeciw Wstrz. się Nie głosowało
                    AWS 187 159 1 156 2 28
                    SLD 164 161 161 0 0 3
                    UW 59 48 37 2 9 11
                    PSL 26 25 15 0 10 1
                    NK 7 6 0 6 0 1
                    niez. 7 7 1 4 2 0
                    KPN-Ojcz 6 5 0 5 0 1
                    ROP 4 3 0 3 0 1

                    Jak widać wszystko zależało od postawy UW no i projekt został
                    odrzucony:(
                    Warto poczytać wystąpienia różnych osób a ja szczególnie polecam
                    wystąpienie Borowskiego.
                    • homosovieticus Re: i jak głosowano nad ustawą dekomunizacyjną .. 11.01.05, 23:19
                      Moim zdaniem warto też przeczytać wystąpienie Macierewicza.Proszę zwrócić też
                      uwagę na fragment, w którym poseł przypomina historię debaty sejmowej o
                      projektach ustawy dekomunizacyjnej.Może ktoś potrafi zdobyc i przedstawić w
                      watku, na forumie, materiały z lat 1991 i 92. o których mówił Macierewicz.

                      ks.sejm.gov.pl:8009/kad3/061/30612027.htm
                    • Gość: Jagnieszka Kto głosował przeciw ustawie dekomunizacyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 02:15
                      Z Unii Wolności:
                      1. Balcerowicz Leszek 2. Borusewicz Bogdan 3. Bryłowski Paweł
                      4. Cycoń Marian 5. Czech Mirosław 6. Folwarczny Andrzej
                      7. Frasyniuk Władysław 8. Gawlik Radosław 9. Geremek Bronisław
                      10. Godzik Jerzy 11. Góralska Helena 12. Imiołczyk Barbara
                      13. Janas Zbigniew 14. Koralewski Jerzy 15. Kracik Stanisław
                      16. Król Jan 17. Krzyżanowska Olga 18. Kuroń Jacek
                      19. Lassota Józef 20. Leraczyk Zbigniew 21. Lewandowski Piotr
                      22. Lityński Jan 23. Mazowiecki Tadeusz 24. Osiatyński Jerzy
                      25. Ostrowski Ryszard Andrzej 26. Staręga-Piasek Joanna 27. Stolzman Maria
                      28. Syryjczyk Tadeusz 29. Szejnfeld Adam Stanisław 30. Śledzińska-Katarasińska
                      Iwona 31. Wielowieyski Andrzej 32. Wierchowicz Jerzy 33. Wujec Henryk
                      34. Zając Jerzy Grzegorz 35. Zawiła Marcin 36. Zieliński Tadeusz Jacek
                      37. Żyliński Adam Jacek
                      • homosovieticus Jagnieszko 12.01.05, 02:23
                        A kto głosował za przyjęciem ustawy, wiesz?.
                • witek.bis Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 15:27
                  Wygląda na to, że „komisja Michnika” działała bez żadnych podstaw prawnych,
                  zaglądała sobie do dowolnie wybranych teczek ( z tym, że oczywiście nie wiadomo
                  do których), a funkcjonariuszom „nie są znane przypadki wynoszenia materiałów”.
                  A więc to tak wygląda alternatywa dla tej obmierzłej i paskudnej „dzikiej
                  lustracji”? Tylko jak ją nazwać? Może „Księgą dżungli”?

                  PS
                  Dzięki Ci, Basiu, za te teksty. Jesteś nieoceniona!
                  • basia.basia Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 16:35
                    witek.bis napisał:

                    > Wygląda na to, że „komisja Michnika” działała bez żadnych podstaw p
                    > rawnych,
                    > zaglądała sobie do dowolnie wybranych teczek ( z tym, że oczywiście nie wiadomo
                    >
                    > do których), a funkcjonariuszom „nie są znane przypadki wynoszenia materi
                    > ałów”.
                    > A więc to tak wygląda alternatywa dla tej obmierzłej i paskudnej „dzikiej
                    >
                    > lustracji”? Tylko jak ją nazwać? Może „Księgą dżungli”?
                    >
                    > PS
                    > Dzięki Ci, Basiu, za te teksty. Jesteś nieoceniona!

                    Podziękowania należą się Jagnieszce, bo to ona wpadła na to, by to znaleźć:)
                    Ja tylko znalazłam sposób:)

                    Sprawa jest bardzo ciekawa, bo ja mam w prywatnym archiwum artykuł z GW
                    omawiający debatę dekomunizacyjną ale tam ani słowa nie ma o odpowiedzi
                    Pałubickiego a jest to:

                    "- Nóż się w kieszeni otwiera, kiedy się słucha takich rzeczy - powiedział PAP
                    Krzysztof Kozłowski, ówczesny podsekretarz stanu w MSW. Takie przypuszczenie
                    jest pomówieniem. - Tylko nienawiść do Michnika powoduje, że wściekła prawica od
                    lat z uporem mówi, że on coś wynosił.

                    - Zadaniem komisji nie było grzebanie w teczkach - przypomina Kozłowski. - Oni
                    mieli ustalić, co zrobić ze zbiorem materiałów, jakim było ówczesne Biuro C i
                    jak je przekształcić w archiwum. Chodziło o metodologię działań, a nie o wgląd w
                    teczki.

                    Kozłowski dodaje, że przez osiem lat nie natrafił na najmniejszy ślad, by
                    "ktokolwiek i cokolwiek powiedział, napisał czy ujawnił" z materiałów, z którymi
                    zapoznała się komisja.

                    ° Uczono mnie w szkole, że własną głupotą nie należy się chwalić. Jednak
                    przywódca Ligi Republikańskiej najwyraźniej uczył się w innych szkołach.
                    Gratuluję nauczycielom posła Akcji Wyborczej Solidarność."

                    Ostatnie dwa zdania to komentarza Michnika.


                    • kataryna.kataryna Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 16:57
                      basia.basia napisała:

                      > Sprawa jest bardzo ciekawa, bo ja mam w prywatnym archiwum artykuł z GW
                      > omawiający debatę dekomunizacyjną ale tam ani słowa nie ma o odpowiedzi
                      > Pałubickiego a jest to:
                      >
                      > "- Nóż się w kieszeni otwiera, kiedy się słucha takich rzeczy - powiedział PAP
                      > Krzysztof Kozłowski, ówczesny podsekretarz stanu w MSW. Takie przypuszczenie
                      > jest pomówieniem. - Tylko nienawiść do Michnika powoduje, że wściekła prawica
                      o
                      > d
                      > lat z uporem mówi, że on coś wynosił.



                      Jak widać historia idiotycznych wypowiedzi teczkowych Kozłowskiego jest długa i
                      barwna. A określenie "wściekła prawica" to nie jest to co autorytety moralne
                      piętnują jako "mowę nienawiści".


                      > - Zadaniem komisji nie było grzebanie w teczkach - przypomina Kozłowski. - Oni
                      > mieli ustalić, co zrobić ze zbiorem materiałów, jakim było ówczesne Biuro C i
                      > jak je przekształcić w archiwum.



                      I jakoś kiepsko z tym ustalaniem.



                      Chodziło o metodologię działań, a nie o wgląd
                      > w
                      > teczki.



                      Z metodologią też nie najlepiej.
                      Czy ktoś wierzy, że Michnik nie zaglądał do najważniejszych teczek? Jak
                      wreszcie teczki zostaną odtnajnione będzie można sobie wydrukować z archiwum GW
                      artykuł Smoleńskiego i porównać czyje teczki cytuje ten fikcyjny esbek-bohater
                      tekstu. Czy cały artykuł nie miał być wyraźnym ostrzeżeniem w kierunku pewnych
                      polityków.



                      > Kozłowski dodaje, że przez osiem lat nie natrafił na najmniejszy ślad, by
                      > "ktokolwiek i cokolwiek powiedział, napisał czy ujawnił" z materiałów, z
                      którym
                      > i
                      > zapoznała się komisja.



                      Tak, teczek były tysiące, a Kozłowski znał je wszystkie na wyrywki, stąd ta
                      pewność, że nikt nigdzie informacji z teczek nie użył.



                      > ° Uczono mnie w szkole, że własną głupotą nie należy się chwalić. Jednak
                      > przywódca Ligi Republikańskiej najwyraźniej uczył się w innych szkołach.
                      > Gratuluję nauczycielom posła Akcji Wyborczej Solidarność."
                      >
                      > Ostatnie dwa zdania to komentarza Michnika.



                      Śmiesznie brzmi komentarz Michnika, który w kilka miesięcy rozebrał własny
                      pomnik, na dodatek w tak żałosnym stylu, że nawet najwięksi wrogowie nie mają
                      chyba wielkiej satysfakcji obserwując co zostało z wielkiego Michnika.
                      • basia.basia Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 18:05
                        kataryna.kataryna napisała:

                        >
                        > Jak widać historia idiotycznych wypowiedzi teczkowych Kozłowskiego jest długa i
                        >
                        > barwna. A określenie "wściekła prawica" to nie jest to co autorytety moralne
                        > piętnują jako "mowę nienawiści".

                        Jest już zapis wczorajszego "występu" Kozłowskiego u Olejnik
                        ( tvp.pl/2216,20050110155175.strona ), zrobił na mnie
                        fatalne wrażenie a gdybym go już wcześniej nie skreśliła to
                        stałoby się to właśnie wczoraj. Gość, który mówił o "wściekłej
                        prawicy" wczoraj zademonstrował, że "lustracja błotem się toczy"
                        w swoim autorskim wykonaniu: insynuował, że sprawa Niezabitowskiej
                        to skutek frustracji Wyszkowskiego a Giertych niech lepiej nie
                        podskakuje, bo jego tatuś te umoczony:( Co za styl?! Czy to można
                        w ogóle stylem nazwać? To jest niskie i małe, mam jak najgorsze
                        przeczucia:(

                        >
                        > Z metodologią też nie najlepiej.
                        > Czy ktoś wierzy, że Michnik nie zaglądał do najważniejszych teczek? Jak
                        > wreszcie teczki zostaną odtnajnione będzie można sobie wydrukować z archiwum GW
                        >
                        > artykuł Smoleńskiego i porównać czyje teczki cytuje ten fikcyjny esbek-bohater
                        > tekstu. Czy cały artykuł nie miał być wyraźnym ostrzeżeniem w kierunku pewnych
                        > polityków.

                        Przede wszystkim Kataryna pamiętasz, że oni tam siedzieli 2,5 miesiąca!
                        I na pewno pamiętasz jak ten Romanowski pisał o niezdrowym podnieceniu
                        czy jakoś tak? A co robili ci czterej 2,5 miesiąca, bez żadnego nadzoru,
                        bez sporządzenia sprawozdania, bez śladów?

                        Nawiasem mówiąc czytam tego Bukowskiego i tam wyczytałam, że po
                        puczu Janajewa Jelcyn jako pierwszą rzecz to kazał zapieczętować
                        KC KPZR. Sprowadził w tym celu młodych żołnierzy z Wołogdy i skądś tam.
                        Oni tego wszystkiego pilnowali oraz znosili wszystko do jednego dużego
                        pokoju a następnie opisywali i segregowali. A wkrótce potem Jelcyn
                        wydał dekret o delegalizacji KPZR jako organizacji przestępczej,
                        terrorystycznej, zbrodniczej itd.

                        >
                        >
                        >
                        > > Kozłowski dodaje, że przez osiem lat nie natrafił na najmniejszy ślad, by
                        > > "ktokolwiek i cokolwiek powiedział, napisał czy ujawnił" z materiałów, z
                        > którym
                        > > i
                        > > zapoznała się komisja.
                        >
                        >
                        >
                        > Tak, teczek były tysiące, a Kozłowski znał je wszystkie na wyrywki, stąd ta
                        > pewność, że nikt nigdzie informacji z teczek nie użył.

                        On nie natrafił?! Ja natrafiłam! Jacek Kuroń przekazał Ośrodkowi
                        KARTA swoje archiwum, m.in. materiały, które stworzył prowadzący
                        figuranta (nie wie jakie pseudo miał Kuroń) go esbek. A w osławionym
                        wywiadzie z Kiszczkiem sam Michnik odczytuje mu fragment dosier, które
                        o nim sporządziła esbecja. Skąd on to mógł mieć?
                        A jeszcze jest inny ślad, Aleksander Paszyński miał powiedzieć, że
                        Michnik wyniósł swoją teczkę!


                        > > ° Uczono mnie w szkole, że własną głupotą nie należy się chwalić. Jednak
                        > > przywódca Ligi Republikańskiej najwyraźniej uczył się w innych szkołach.
                        > > Gratuluję nauczycielom posła Akcji Wyborczej Solidarność."
                        > >
                        > > Ostatnie dwa zdania to komentarza Michnika.
                        >
                        >
                        >
                        > Śmiesznie brzmi komentarz Michnika, który w kilka miesięcy rozebrał własny
                        > pomnik, na dodatek w tak żałosnym stylu, że nawet najwięksi wrogowie nie mają
                        > chyba wielkiej satysfakcji obserwując co zostało z wielkiego Michnika.

                        To jego stała metoda; drwiny i pogarda zamiast polemiki:(
                        • kataryna.kataryna Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 19:22
                          basia.basia napisała:

                          > Jest już zapis wczorajszego "występu" Kozłowskiego u Olejnik
                          > ( tvp.pl/2216,20050110155175.strona ), zrobił na mnie
                          > fatalne wrażenie a gdybym go już wcześniej nie skreśliła to
                          > stałoby się to właśnie wczoraj.



                          Fakt, tego się nie dało oglądać :(


                          Gość, który mówił o "wściekłej
                          > prawicy" wczoraj zademonstrował, że "lustracja błotem się toczy"
                          > w swoim autorskim wykonaniu: insynuował, że sprawa Niezabitowskiej
                          > to skutek frustracji Wyszkowskiego a Giertych niech lepiej nie
                          > podskakuje, bo jego tatuś te umoczony:( Co za styl?! Czy to można
                          > w ogóle stylem nazwać?



                          Wyszkowski się mści na Niezabitowskiej za to, że go nazwała kiepskim
                          redaktorem, a wszyscy czlonkowie rady konsultacyjnej przy Jaruzelu oraz
                          partyjni dygnitarze są tak samo podli jak kapusie SB (to na pewno ucieszyło
                          kolegę Kozłowskiego z rządu - Krzysztofa Skubiszewskiego, który był czlonkiem
                          rady kon oraz licznych partyjnych kolegów Kozlowskiego z UW, którzy mają
                          partyjna przeszłość a więc wczoraj to ich Kozłowski postawił w jednym rzędzie z
                          kapusiami SB). Na miejscu UW zrobiłabym coś, żeby się Kozlowski w sprawie
                          teczek zamknął bo jest żałosny i tylko sprowadza na Unię podejrzenia tą swoją
                          histerią.



                          To jest niskie i małe, mam jak najgorsze
                          > przeczucia:(



                          Ja też mam jak najgorsze przeczucia bo Kozłowski histeryzuje jakby walczył o
                          życie.



                          > > Z metodologią też nie najlepiej.
                          > > Czy ktoś wierzy, że Michnik nie zaglądał do najważniejszych teczek? Jak
                          > > wreszcie teczki zostaną odtnajnione będzie można sobie wydrukować z archi
                          > wum GW
                          > >
                          > > artykuł Smoleńskiego i porównać czyje teczki cytuje ten fikcyjny esbek-bo
                          > hater
                          > > tekstu. Czy cały artykuł nie miał być wyraźnym ostrzeżeniem w kierunku pe
                          > wnych
                          > > polityków.
                          >
                          > Przede wszystkim Kataryna pamiętasz, że oni tam siedzieli 2,5 miesiąca!
                          > I na pewno pamiętasz jak ten Romanowski pisał o niezdrowym podnieceniu
                          > czy jakoś tak? A co robili ci czterej 2,5 miesiąca, bez żadnego nadzoru,
                          > bez sporządzenia sprawozdania, bez śladów?



                          Siedzieli 2,5 miesiąca i żadnych efektów (oczywiście poza cenną wiedzą, którą
                          wynieśli w głowach i notatkach). Szkoda gadać o tej komisji, pic na wodę.
                          Polustrowali sobie chłopaki i tyle.


                          > > > Kozłowski dodaje, że przez osiem lat nie natrafił na najmniejszy śl
                          > ad, by
                          > > > "ktokolwiek i cokolwiek powiedział, napisał czy ujawnił" z materiał
                          > ów, z
                          > > którym
                          > > > i
                          > > > zapoznała się komisja.
                          > >
                          > >
                          > >
                          > > Tak, teczek były tysiące, a Kozłowski znał je wszystkie na wyrywki, stąd
                          > ta
                          > > pewność, że nikt nigdzie informacji z teczek nie użył.
                          >
                          > On nie natrafił?! Ja natrafiłam! Jacek Kuroń przekazał Ośrodkowi
                          > KARTA swoje archiwum, m.in. materiały, które stworzył prowadzący
                          > figuranta (nie wie jakie pseudo miał Kuroń) go esbek. A w osławionym
                          > wywiadzie z Kiszczkiem sam Michnik odczytuje mu fragment dosier, które
                          > o nim sporządziła esbecja. Skąd on to mógł mieć?
                          > A jeszcze jest inny ślad, Aleksander Paszyński miał powiedzieć, że
                          > Michnik wyniósł swoją teczkę!



                          Nie wykluczam, a nawet uważam za wielce prawdopodobne, że artykuł
                          Smoleńskiego "I ty..." jest manipulacją, żaden esbek nie istniał ale historie
                          są prawdziwe, obejrzane w teczkach, i dotyczą osób, które wtedy były na
                          świeczniku i miały być ostrzezone. Żeby rozpoznały w artykule siebie i nie
                          forsowaly lustracji. Zauważ Basiu, że zachowanie GW w sprawie lustracji
                          wskazuje, że od dawna wiedzą co w tych teczkach jest - tak emocjonalnie nie
                          robi się rejtana w sprawie papierów, których się kompletnie nie zna. Oni dobrze
                          wiedzą kogo otworzenie teczek dotknie. Sygnatariusze skargi na Fijaka też
                          zapewne wiedzą kogo dotknie śledztwa Fijaka.



                          > > > ° Uczono mnie w szkole, że własną głupotą nie należy się chwalić. J
                          > ednak
                          > > > przywódca Ligi Republikańskiej najwyraźniej uczył się w innych szko
                          > łach.
                          > > > Gratuluję nauczycielom posła Akcji Wyborczej Solidarność."
                          > > >
                          > > > Ostatnie dwa zdania to komentarza Michnika.
                          > >
                          > >
                          > >
                          > > Śmiesznie brzmi komentarz Michnika, który w kilka miesięcy rozebrał własn
                          > y
                          > > pomnik, na dodatek w tak żałosnym stylu, że nawet najwięksi wrogowie nie
                          > mają
                          > > chyba wielkiej satysfakcji obserwując co zostało z wielkiego Michnika.
                          >
                          > To jego stała metoda; drwiny i pogarda zamiast polemiki:(




                          Niech sobie drwi, śmieszny jest.
                          • plopli Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 19:48
                            kataryna.kataryna napisała:

                            > Nie wykluczam, a nawet uważam za wielce prawdopodobne, że artykuł
                            > Smoleńskiego "I ty..." jest manipulacją, żaden esbek nie istniał ale historie
                            > są prawdziwe, obejrzane w teczkach, i dotyczą osób, które wtedy były na
                            > świeczniku i miały być ostrzezone. Żeby rozpoznały w artykule siebie i nie
                            > forsowaly lustracji. Zauważ Basiu, że zachowanie GW w sprawie lustracji
                            > wskazuje, że od dawna wiedzą co w tych teczkach jest - tak emocjonalnie nie
                            > robi się rejtana w sprawie papierów, których się kompletnie nie zna. Oni
                            > dobrze wiedzą kogo otworzenie teczek dotknie. Sygnatariusze skargi na Fijaka
                            > też zapewne wiedzą kogo dotknie śledztwa Fijaka.

                            Zgadzam się w zarówno w kwestii artykułu, znajomości akt SB przez środowisko
                            GW, jak i znajomości nazwisk TW, które ujawnić może krakowska komisja. Pytanie
                            tylko, czy bronią w obawie, że uderzy to w ich przyjaciół? W mojej ocenie
                            najwięcej agentury ujawni się wśród sympatyków/działaczy UW i PiS, a w Krakowie
                            w środowisku TW i Znaku oraz na UJ.
                            • witek.bis Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 19:53
                              plopli napisał:

                              > Zgadzam się w zarówno w kwestii artykułu, znajomości akt SB przez środowisko
                              > GW, jak i znajomości nazwisk TW, które ujawnić może krakowska komisja.
                              Pytanie
                              > tylko, czy bronią w obawie, że uderzy to w ich przyjaciół? W mojej ocenie
                              > najwięcej agentury ujawni się wśród sympatyków/działaczy UW i PiS, a w
                              Krakowie
                              >
                              > w środowisku TW i Znaku oraz na UJ.

                              Tu masz oczywiście rację - w środowisku TW agentów może być całkiem sporo ;)
                              • plopli Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 20:09
                                witek.bis napisał:

                                > Tu masz oczywiście rację - w środowisku TW agentów może być całkiem sporo ;)

                                ups, oczywiście chodziło o TP. Twoja konstatacja jest jak najbardziej
                                prawidłowa :-).
                            • homosovieticus watpie czy "papudze" w takiej formie, wiecej niż 11.01.05, 20:03
                              15zł/h zapłaci jakikolwiek klijent, nawet ten z ulicy.Wnioskujesz jak pijany
                              Lejzorek!
                            • kataryna.kataryna Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 20:17
                              plopli napisał:

                              > Zgadzam się w zarówno w kwestii artykułu, znajomości akt SB przez środowisko
                              > GW, jak i znajomości nazwisk TW, które ujawnić może krakowska komisja.
                              Pytanie
                              > tylko, czy bronią w obawie, że uderzy to w ich przyjaciół? W mojej ocenie
                              > najwięcej agentury ujawni się wśród sympatyków/działaczy UW i PiS, a w
                              Krakowie
                              >
                              > w środowisku TW i Znaku oraz na UJ.



                              Też tak myślę.
                              I tylko szkoda, że to się wszystko stanie na szybko i byle jak, bo przecież
                              rację mają ci wszyscy (w tym sam Kieres), którzy mówią, że ujawniać co prawda
                              trzeba ale musi to być odpowiednio przygotowane bo nawet niesfałszowana teczka
                              nie opowiada przecież całej historii, nie da się tego zerojedynkowo ogarnąć.
                              Obrona przed lustracją zaszkodzi wszystkim.


                              • plopli Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 20:24
                                kataryna.kataryna napisała:

                                > Też tak myślę.
                                > I tylko szkoda, że to się wszystko stanie na szybko i byle jak, bo przecież
                                > rację mają ci wszyscy (w tym sam Kieres), którzy mówią, że ujawniać co prawda
                                > trzeba ale musi to być odpowiednio przygotowane bo nawet niesfałszowana
                                teczka
                                > nie opowiada przecież całej historii, nie da się tego zerojedynkowo ogarnąć.
                                > Obrona przed lustracją zaszkodzi wszystkim.

                                Rozmawialiśmy o tym tutaj na forum zanim "uciekłaś" ;-). Choć nadal uważam, że
                                porządny proces byłby najlepszą metodą weryfikacji informacji zawartych w
                                teczkach, to muszę przyznać, że z radością słucham głosów nawołujących do
                                ucywilizowania całego procesu lustracji i zwracających uwagę na ułomności
                                obecnego rozwiązania (Życiński, Kieres).
                                • kataryna.kataryna Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 20:31
                                  plopli napisał:

                                  > Rozmawialiśmy o tym tutaj na forum zanim "uciekłaś" ;-). Choć nadal uważam,
                                  że
                                  > porządny proces byłby najlepszą metodą weryfikacji informacji zawartych w
                                  > teczkach, to muszę przyznać, że z radością słucham głosów nawołujących do
                                  > ucywilizowania całego procesu lustracji i zwracających uwagę na ułomności
                                  > obecnego rozwiązania (Życiński, Kieres).



                                  Moim zdaniem największą ułomnością samej ustawy jest ograniczenie dostępu do
                                  teczek. Uważam, że powinny być powszechnie dostępne, dla każdego - po
                                  wyczernieniu spraw ściśle prywatnych.


                                  • plopli Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 20:39
                                    kataryna.kataryna napisała:

                                    > Moim zdaniem największą ułomnością samej ustawy jest ograniczenie dostępu do
                                    > teczek. Uważam, że powinny być powszechnie dostępne, dla każdego - po
                                    > wyczernieniu spraw ściśle prywatnych.

                                    No to różnimy się zasadniczo. Ja uważam, że teczki powinny być dostępne dla
                                    osób zainteresowanych (nie publicznie dostępne, bo niektórzy poszkodowani mogą
                                    nie chcieć, aby ktokolwiek grzebał w ich aktach i ogłaszał publicznie, kto na
                                    tę osobę donosił) i to dopiero po ich weryfikacji przez niezależny organ z
                                    możliwośćią obrony osoby posądzonej o bycie TW. Natomiast jawne i powszechnie
                                    dostępne powinny być nazwiska osób, które zostały prawomocnie uznane za TW.
                                    • kataryna.kataryna Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 21:18
                                      plopli napisał:

                                      > kataryna.kataryna napisała:
                                      >
                                      > > Moim zdaniem największą ułomnością samej ustawy jest ograniczenie dostępu
                                      > do
                                      > > teczek. Uważam, że powinny być powszechnie dostępne, dla każdego - po
                                      > > wyczernieniu spraw ściśle prywatnych.
                                      >
                                      > No to różnimy się zasadniczo.



                                      Wydaje mi się, że ta zasadniczość jest pozorna :)



                                      Ja uważam, że teczki powinny być dostępne dla
                                      > osób zainteresowanych (nie publicznie dostępne, bo niektórzy poszkodowani
                                      mogą
                                      > nie chcieć, aby ktokolwiek grzebał w ich aktach i ogłaszał publicznie, kto na
                                      > tę osobę donosił)



                                      Nie mówiłam o teczkach pokrzywdzonych, ale o teczkach TW. Oczywiście, że ktoś
                                      inwigilowany ma prawo odmówić wglądu w swoją teczkę i trzeba to uszanować.
                                      Takiego prawa nie powinien jednak mieć TW.


                                      i to dopiero po ich weryfikacji przez niezależny organ z
                                      > możliwośćią obrony osoby posądzonej o bycie TW.



                                      Ja uważam, że opublikować trzeba wszystkie (utajniając sprawy rodzinne i
                                      łóżkowe), opatrując je uprzednio:
                                      - wyjaśnieniami samego IPN-u oraz
                                      - wyjaśnieniami samych zainteresowanych
                                      A wszystkie, dlatego, że dalsze kiszenie jakichś teczek będzie bardziej
                                      szkodliwe niż ujawnienie wszystkiego z odpowiednim komentarzem. Niech każdy
                                      sobie przeczyta i niech się wreszcie skończą domysly i aluzje. I ta cała
                                      dyskusja o teczkach.



                                      Natomiast jawne i powszechnie
                                      > dostępne powinny być nazwiska osób, które zostały prawomocnie uznane za TW.



                                      Uważam, że ujawnienie "gołych" nazwisk prawomocnie uznanych za TW jest o wiele
                                      bardziej ryzykowne niż ujawnienie calych teczek. Bo ustawowa definicja TW nie
                                      uwzględnia całej zlożoności spraw. Wolałabym móc sobie sama wyrobić zdanie, bo
                                      ktoś może być formalnie TW a ja mogę uznać, że jest rozgrzeszony bo w świetle
                                      dokumentów z teczki jest jasne, że chciał pograć z SB ale mu nie wyszlo.
                                      • plopli Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 21:47
                                        kataryna.kataryna napisała:

                                        > Wydaje mi się, że ta zasadniczość jest pozorna :)

                                        > Nie mówiłam o teczkach pokrzywdzonych, ale o teczkach TW. Oczywiście, że ktoś
                                        > inwigilowany ma prawo odmówić wglądu w swoją teczkę i trzeba to uszanować.
                                        > Takiego prawa nie powinien jednak mieć TW.
                                        >
                                        > Ja uważam, że opublikować trzeba wszystkie (utajniając sprawy rodzinne i
                                        > łóżkowe), opatrując je uprzednio:
                                        > - wyjaśnieniami samego IPN-u oraz
                                        > - wyjaśnieniami samych zainteresowanych
                                        > A wszystkie, dlatego, że dalsze kiszenie jakichś teczek będzie bardziej
                                        > szkodliwe niż ujawnienie wszystkiego z odpowiednim komentarzem. Niech każdy
                                        > sobie przeczyta i niech się wreszcie skończą domysly i aluzje. I ta cała
                                        > dyskusja o teczkach.
                                        >
                                        > Uważam, że ujawnienie "gołych" nazwisk prawomocnie uznanych za TW jest o
                                        wiele
                                        > bardziej ryzykowne niż ujawnienie calych teczek. Bo ustawowa definicja TW nie
                                        > uwzględnia całej zlożoności spraw. Wolałabym móc sobie sama wyrobić zdanie,
                                        bo
                                        > ktoś może być formalnie TW a ja mogę uznać, że jest rozgrzeszony bo w świetle
                                        > dokumentów z teczki jest jasne, że chciał pograć z SB ale mu nie wyszlo.

                                        Wierzę, że jesteś w stanie wyrobić sobie obiektywną opinię na temat ujawnionych
                                        materiałów na podstawie ich treści i wyjaśnień zainteresowanych.
                                        Musisz jednak pamiętać, że nie każdy dysponuje odpowiednim przygotowaniem, czy
                                        po prostu inteligencją, aby ocenić zebrane materiały w ten sposób.
                                        Poza tym trzeba mieć na uwadze, że domniemany TW składając oświadczenia
                                        dotyczące jego kontaktów z SB może mijać się z prawdą, przeinaczać fakty,
                                        podważać ustalenia IPN. Sąd dysponuje procedurami i doświadczeniem, które
                                        pozwalają mu zweryfikować stanowiska obydwu stron, ocenić ich argumenty, czy
                                        wręcz wykryć kłamstwa. Samo udostępnienie akt i oświadczeń może okazać się
                                        niewystarczajce dla przeprowadzenia takiej analizy.
                                        Natomiast jeśli chodzi o publikowanie "gołych" nazwisk. To nikt nie odbiera
                                        osobom uznanym za TW prawa do wyrażenia swojej opinii w sprawie, wyjaśnienia
                                        pobudek, czy kulis takiej współpracy. Zrobił tak np. Oleksy i, pomijając formę
                                        jego wypowiedzi tuż po ogłoszeniu wyroku, ukazało to jego współpracę w zupełnie
                                        innym świetle (co nie zmienia faktu, że mógł postąpić tak jak Olechowski).
                                        • kataryna.kataryna Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 22:03
                                          plopli napisał:

                                          > Wierzę, że jesteś w stanie wyrobić sobie obiektywną opinię na temat
                                          ujawnionych
                                          >
                                          > materiałów na podstawie ich treści i wyjaśnień zainteresowanych.
                                          > Musisz jednak pamiętać, że nie każdy dysponuje odpowiednim przygotowaniem,
                                          czy
                                          > po prostu inteligencją, aby ocenić zebrane materiały w ten sposób.
                                          > Poza tym trzeba mieć na uwadze, że domniemany TW składając oświadczenia
                                          > dotyczące jego kontaktów z SB może mijać się z prawdą, przeinaczać fakty,
                                          > podważać ustalenia IPN. Sąd dysponuje procedurami i doświadczeniem, które
                                          > pozwalają mu zweryfikować stanowiska obydwu stron, ocenić ich argumenty, czy
                                          > wręcz wykryć kłamstwa. Samo udostępnienie akt i oświadczeń może okazać się
                                          > niewystarczajce dla przeprowadzenia takiej analizy.



                                          Wiem, ale sąd lustracyjny uzna za TW kogoś kto podpisał lojalkę bo miał małe
                                          dziecko, chorego ojca i potwornie się bał a potem spotkał się kilka razy i coś
                                          tam opowiadał esbekowi, żeby mieć święty spokój. I sąd będzie mial rację bo
                                          ktoś taki wypełnia definicję TW. Ale jakbym przeczytała osobiste wyjaśnienie
                                          kogoś, kto opowie jak go złamano, co myślał i czuł i dlaczego to robił, i
                                          wiedziałsbym co robił przedtem i potem, to ja go sobie prywatnie
                                          usprawiedliwię. A takiego Oleksego, którego sąd może z powodów proceduralnych
                                          nawet uniewinnić, ja nie usprawiedliwię bo miał inne motywacje i nic poza
                                          służeniem dyktaturze w życiu nie robił, i slużyłby dalej gdyby ci latami łamani
                                          przez SB mu dyktatury nie rozwiązali.



                                          > Natomiast jeśli chodzi o publikowanie "gołych" nazwisk. To nikt nie odbiera
                                          > osobom uznanym za TW prawa do wyrażenia swojej opinii w sprawie, wyjaśnienia
                                          > pobudek, czy kulis takiej współpracy. Zrobił tak np. Oleksy i, pomijając
                                          formę
                                          > jego wypowiedzi tuż po ogłoszeniu wyroku, ukazało to jego współpracę w
                                          zupełnie
                                          >
                                          > innym świetle (co nie zmienia faktu, że mógł postąpić tak jak Olechowski).




                                          Ale to nie to samo, bo proces jest tajny, materiały tajne, i można słowa
                                          Oleksego brać wyłącznie na wiarę. Dla mnie ciekawsza jest sprawa
                                          Niezabitowskiej. Po tym jak media przedrukowały jej teczkę jej współpraca jako
                                          kapusia wydaje mi się mniej prawdopodobna (rzeczywiście, a nie formalnie, bo
                                          formalnie być może się łapie na definicję TW) niż po lekturze jej dziwnych
                                          zwierzeń i jakichś oświadczeniach Wyszkowskiego.

                                          • leszek.sopot Chrzanowski i Jurczyk 11.01.05, 22:23
                                            Adekwatne bylyby tu takze przyklady Wieslawa Chrzanowskiego i Mariana Jurczyka.
                                            Wislaw Chrzanowski znalazl sie jak wiadomo na liscie Maciarewicza. Po
                                            zorganizowaniu Sadu Lustracyjnego sam poprosil o zbadanie zawartosci swoich akt
                                            i przebadanie ich tresci. Po ich udostepnieniu przeanalizowal je i wskazal
                                            sadowi wiele sprzecznosci pojawiajacych sie w raportach roznych esbekow
                                            (pojedynczo analizowane dokumenty byly uwazane za wirygodne). Dzieki temu, ze w
                                            jednym czasie Chrzanowski byl prowadzony przez kilku agentow mogl sie obronic w
                                            sadzie. Takie szansy nie bedzie mial ten posadzony, ktorego prowadzil jeden
                                            agent - np. Niezabitowska na ktora raporty pisal tylko por. Grzelak.
                                            Natomiast z Jurczykiem jest inna sprawa. Podpisal on pod przymusem i
                                            zagrozeniem zycia papiery o wspolpracy, ale jej nigdy nie podjal. Jest bardzo
                                            niesprawiedliwe, ze ustawodawca tak zdefiniowal termin "wspolpraca", ze
                                            decyduje o niej fakt formalny podpisania dokumentu, a nie realna dzialalnosc
                                            kogos uznawanego obecnie za TW. Jurczyk nie jest boihaterem z mojej bajki, ale
                                            to co z nim wyprawiano przed sadem lustracyjnym i co robili co poniektorzy
                                            dziennikarze budzilo moje zgorszenie.
                                            W innym watku toczyla sie jkuz ciekawa dyskusja nad procedurami lustracji.
                                            Pisal tam m.in. o tym, ze powinno sie sadzic za czyny, a nie za podpisanie
                                            papierka. W dodatku nie moze sie to odbywac w trybie administracyjnym.
                                            • kataryna.kataryna Re: Chrzanowski i Jurczyk 11.01.05, 23:04
                                              leszek.sopot napisał:

                                              > Adekwatne bylyby tu takze przyklady Wieslawa Chrzanowskiego i Mariana
                                              Jurczyka.
                                              >
                                              > Wislaw Chrzanowski znalazl sie jak wiadomo na liscie Maciarewicza. Po
                                              > zorganizowaniu Sadu Lustracyjnego sam poprosil o zbadanie zawartosci swoich
                                              akt
                                              >
                                              > i przebadanie ich tresci. Po ich udostepnieniu przeanalizowal je i wskazal
                                              > sadowi wiele sprzecznosci pojawiajacych sie w raportach roznych esbekow
                                              > (pojedynczo analizowane dokumenty byly uwazane za wirygodne). Dzieki temu, ze
                                              w
                                              >
                                              > jednym czasie Chrzanowski byl prowadzony przez kilku agentow mogl sie obronic
                                              w
                                              >
                                              > sadzie. Takie szansy nie bedzie mial ten posadzony, ktorego prowadzil jeden
                                              > agent - np. Niezabitowska na ktora raporty pisal tylko por. Grzelak.
                                              > Natomiast z Jurczykiem jest inna sprawa. Podpisal on pod przymusem i
                                              > zagrozeniem zycia papiery o wspolpracy, ale jej nigdy nie podjal. Jest bardzo
                                              > niesprawiedliwe, ze ustawodawca tak zdefiniowal termin "wspolpraca", ze
                                              > decyduje o niej fakt formalny podpisania dokumentu, a nie realna dzialalnosc
                                              > kogos uznawanego obecnie za TW. Jurczyk nie jest boihaterem z mojej bajki,
                                              ale
                                              > to co z nim wyprawiano przed sadem lustracyjnym i co robili co poniektorzy
                                              > dziennikarze budzilo moje zgorszenie.
                                              > W innym watku toczyla sie jkuz ciekawa dyskusja nad procedurami lustracji.
                                              > Pisal tam m.in. o tym, ze powinno sie sadzic za czyny, a nie za podpisanie
                                              > papierka. W dodatku nie moze sie to odbywac w trybie administracyjnym.




                                              Też mi się tryb administracyjny nie podoba, dlatego jestem przeciwko propozycji
                                              LPR. Wydaje mi się, że jest wystarczająco dużo doświadczeń lustracyjnych, żeby
                                              stworzyć procedurę zapewniającą rzetelne i sprawiedliwe rozwiązanie tej sprawy
                                              raz na zawsze.
                                              • plopli Re: Chrzanowski i Jurczyk 11.01.05, 23:31
                                                kataryna.kataryna napisała:
                                                > Też mi się tryb administracyjny nie podoba, dlatego jestem przeciwko
                                                propozycji
                                                > LPR. Wydaje mi się, że jest wystarczająco dużo doświadczeń lustracyjnych,
                                                żeby
                                                > stworzyć procedurę zapewniającą rzetelne i sprawiedliwe rozwiązanie tej
                                                sprawy
                                                > raz na zawsze.

                                                Otóż to, konieczne jest stworzenie jakiejś prodedury, która zapewni możliwie
                                                szybkie ujawnianie danych TW, ale przy poszanowaniu prawa do obrony. Nie
                                                twierdziłem przecież nigdy, że obecna procedura lustracyjna powinna zostać bez
                                                modyfikacji wykorzystana do weryfikacji akt IPN.

                                                Gdzieś na FK wspominano (nie dam rady teraz znaleźć), że już teraz sąd
                                                lustracyjny - oceniając fakt współpracy - nie ogranicza się do faktu podpisania
                                                oświadczenia, ale wymaga dowodów rzeczywistej współpracy (casus Jurczyka). Ta
                                                zasada powinna oczywiście znaleźć zastosowanie przy ocenie współpracy innych
                                                posądzonych o bycie TW. Możnaby też wprowadzić coś na kształt "znikomej
                                                szkodliwości społecznej", co ekskulpowałoby posądzonego w współpracę. W takim
                                                przypadku NIezabitowska raczej nie zostałaby uznana za TW. Wszystkie tego typu
                                                pomysły warte są rozważenia i wszystkie są lepsze niż to, co dizeje się obecnie.
                                              • leszek.sopot Przyklad Czech 12.01.05, 00:12
                                                W innym watku zarzucilas, pewnie z niewiedzy, manipulacja red. Milewicz, a
                                                przeciez wlasnie przyklad Czech pokazal, jak zafalszowane byly teczki StB. Tam
                                                po roku akcji lustracyjnej Sad Najwyzszy zabronil publikowania kolejnych
                                                nazwisk TW oraz orzekania czy ktos byl swiadomym czy nieswiadomym
                                                wspolpracownikiem StB, gdyz zby wiele wykryto zafalszowan w aktach tajnych
                                                sluzb i wielu ludziom wyrzadzono krzywde. Dlatego tylko tak malo w Czechach
                                                tych nazwisk ujawniono. Przypomne takze, ze przeciw lustracji bardzo odwaznie
                                                wystepowal Vaclaw Havel, co byc moze spowodowalo, ze kampanii nienawisci
                                                rozpetanej przez zwolennikow lustracji i dekomunizacji jego autorytet w
                                                Czechach podupadl - choc mniej niz u nas Walesy, ktory przegral przeciez w
                                                wyborach w 1995 r. glownie dzieki dekomunizatorom i lustratorom typu Korwin
                                                Mikke i Maciarewicz.
                                                • homosovieticus Przyklad Czech 12.01.05, 00:55
                                                  leszek.sopot napisał:

                                                  > W innym watku zarzucilas, pewnie z niewiedzy, manipulacja red. Milewicz, a
                                                  > przeciez wlasnie przyklad Czech pokazal, jak zafalszowane byly teczki StB.
                                                  Tam
                                                  > po roku akcji lustracyjnej Sad Najwyzszy zabronil publikowania kolejnych
                                                  > nazwisk TW oraz orzekania czy ktos byl swiadomym czy nieswiadomym
                                                  > wspolpracownikiem StB, gdyz zby wiele wykryto zafalszowan w aktach tajnych
                                                  > sluzb i wielu ludziom wyrzadzono krzywde. Dlatego tylko tak malo w Czechach
                                                  > tych nazwisk ujawniono. Przypomne takze, ze przeciw lustracji bardzo odwaznie
                                                  > wystepowal Vaclaw Havel, co byc moze spowodowalo, ze kampanii nienawisci
                                                  > rozpetanej przez zwolennikow lustracji i dekomunizacji jego autorytet w
                                                  > Czechach podupadl - choc mniej niz u nas Walesy, ktory przegral przeciez w
                                                  > wyborach w 1995 r. glownie dzieki dekomunizatorom i lustratorom typu Korwin
                                                  > Mikke i Maciarewicz.

                                                  Twoje posty w sprawie teczek, wyrażają te same myśli, co pełne strachu okrzyki
                                                  byłego ministra Kozłowskiego. Czy Ty nigdy nie bedziesz miał swojego zdania -
                                                  chociaż nienajmądrzejszego - w jakiejkolwiek sprawie ważnej dla przyszłosci
                                                  Kraju.
                                                  Prasówki na forumie robisz.Dla kogo? Głupcy nie zrozumieją i nie zapamietaja ,
                                                  a mądrzejsi dostrzegaja fałsz i stronniczośc wielką w argumentowaniu.
                                                  • leszek.sopot Re: Przyklad Czech 12.01.05, 01:02
                                                    Kozlowski, prasowki, falsz... - no i oczywiscie ani jednego argumentu co do
                                                    meritum sprawy. Takie zwykle pustoslowie:(
                                                  • homosovieticus Re: Przyklad Czech 12.01.05, 01:09
                                                    leszek.sopot napisał:

                                                    > Kozlowski, prasowki, falsz... - no i oczywiscie ani jednego argumentu co do
                                                    > meritum sprawy. Takie zwykle pustoslowie:(

                                                    Leniwym.
                                                    Skrótów myślowych zwykle używam.
                                                    Inteligentni zrozumieją.
                                                    Nawet wartburgiem wstrząsnołem jak zrozumiał.
                                                    A to ciężki złom przecież.
                                                  • leszek.sopot Re: Przyklad Czech 12.01.05, 01:14
                                                    Przetrwalem komune, to i przetrwam takie, ze zacytuje, "tfu!". A lenistwo
                                                    umyslowe widac u ciebie w kazdym zdaniu.
                                                  • homosovieticus Re: Przyklad Czech 12.01.05, 01:18
                                                    leszek.sopot napisał:

                                                    > Przetrwalem komune, to i przetrwam takie, ze zacytuje, "tfu!". A lenistwo
                                                    > umyslowe widac u ciebie w kazdym zdaniu.
                                                    "tfu" jest wartburga!
                                                  • homosovieticus Re: Przyklad Czech przykładem poziomu wysokiego 12.01.05, 01:41
                                                    wartburg, tej wymianie myśli poziomu pozazdrosci. To pewne i zaraz potem,
                                                    zgodzi się z Klarysą, na dowolny temat.
                          • basia.basia Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 12.01.05, 01:22
                            kataryna.kataryna napisała:

                            > basia.basia napisała:
                            >
                            > > Jest już zapis wczorajszego "występu" Kozłowskiego u Olejnik
                            > > ( tvp.pl/2216,20050110155175.strona ), zrobił na mnie
                            > > fatalne wrażenie a gdybym go już wcześniej nie skreśliła to
                            > > stałoby się to właśnie wczoraj.
                            >
                            >
                            >
                            > Fakt, tego się nie dało oglądać :(

                            Muszę Ci powiedzieć, że i Monika nie bardzo mi się ostatnio podoba
                            ale chodzi mi tylko o jej zachowanie w sprawie "teczek", bo nie pierwszy
                            już raz ona mówiąc o donosicielach nazywa je osobami łamanymi przez esbeków.
                            To jest generalizowanie i nieprawda. Złamać można było osoby mało odporne, w
                            ciężkiej sytuacji życiowej, albo tchórzliwe, albo takie, które miały coś na
                            sumieniu i można je było zaszantażować ale to jest kilka kategorii ludzi a
                            przecież byli też tacy, którzy robili to dla pieniędzy albo z pobudek
                            ideologicznych, albo z zemsty.
                            Byli też tacy, którzy robili to, bo tego wymagano na ich stanowiskach i godziły
                            się na to, by zachować dobrze płatną a czasami też prestiżową posadę.
                            Dla mnie wielce pouczający w tym względzie jest opis sprawy Zagajewskiego
                            a zwłaszcza tego konsultanta, który zrobił analizę twórczości poety, bo można
                            domniemać, że napisał to jakiś kolega po piórze a zawistny i wrogi i pewnie
                            niekoniecznie dla pieniędzy wysługiwał się ten osobnik ubecji a teraz jest
                            pewnie jakimś profesorem od literatury:(
                            No więc nie róbmy z tego "łamania" generalnego usprawiedliwienia, bo nie
                            każdego można złamać.
                            • homosovieticus Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 12.01.05, 01:29
                              Leszek przykładem człowieka niezłomnego, ale złamanego pod ciezarem własnej
                              głupoty politycznej.
                              Przeczytaj wystąpienie Macierewicza, a może Ty potrafisz zdobyć materiały z
                              debat sejmowych z lat 91 i 92.
                              • homosovieticus tu link; 12.01.05, 01:33
                                ks.sejm.gov.pl:8009/kad3/061/30612027.htm
                                • basia.basia Re: tu link; 12.01.05, 01:39
                                  homosovieticus napisał:

                                  > ks.sejm.gov.pl:8009/kad3/061/30612027.htm

                                  Spróbuję jutro.

                                  Idę spać, dobranoc.

                                  B jak blondynka:(
                                  • homosovieticus Re: tu link; 12.01.05, 01:48
                                    basia.basia napisała:

                                    > homosovieticus napisał:
                                    >
                                    > > ks.sejm.gov.pl:8009/kad3/061/30612027.htm
                                    >
                                    > Spróbuję jutro.
                                    >
                                    > Idę spać, dobranoc.
                                    >
                                    > B jak blondynka:(
                                    Gdybym był Kozłowskim Krzysztofem, to wrzasnąłbym na cały głos ;ależ skad! to
                                    jakieś nieporozumienie i pomówienie nawet. Intryga ludzi pełnych nienawisci do
                                    prawdy i lewicy ją głoszacej.
                                    Alem homoś tylko.
                                    Wybacz!
                                    Proszę, nieśmiało.
                                    Dobranoc!
                                    • basia.basia Marian! Eureka:) 13.01.05, 22:42
                                      Rozszyfrowałam system kodowania stenogramów ale na nic więcej nie mam czasu:)

                                      Link znaleziony "na chybił trafił":
                                      ks.sejm.gov.pl:8009/kad1/031/10311001.htm
                                      a więc:

                                      ks.sejm.gov.pl:8009/ ...

                                      kad1 - pierwsza kadencja
                                      031 - posiedzenie 31.
                                      /1031 - powtórzona jeszcze raz kadencja + numer posiedzenia

                                      10 - pierwszy dzień danego posiedzenia
                                      01 - kolejny mówca (w podanym linku jet to sekretarz marszałka)

                                      Spróbujmy:

                                      ks.sejm.gov.pl:8009/kad1/041/10411025.htm

                                      • basia.basia Pozdrawiam poszukiwaczy:) 13.01.05, 23:00
                                        Wotum nieufności dla Olszewskiego:

                                        ks.sejm.gov.pl:8009/kad1/045/10451000.htm#025
                                        i głosowanie następnego dnia:

                                        ks.sejm.gov.pl:8009/kad1/045/10452000.htm#025
                                        Jak wrócę z podróży to będę dalej szukać ale mam nadzieję,
                                        że do tego czasu znajdziecie to czego szukacie:)

                                      • Gość: Marian Re: Marian! Eureka:) Działa lepiej od Enigmy! :) IP: *.gdynia.mm.pl 14.01.05, 00:06
                                        Zaimponowałaś mi. GRATULUJĘ! Bardzo użyteczne narzędzie, dzieki Tobie, dostało
                                        się w nasze ręce.
                                        Jeszcze raz gratuluję! :))
                                • Gość: up Re: tu link; IP: *.chello.pl 13.01.05, 10:39
                              • leszek.sopot w prezencie od "czlowieka niezlomnego" 12.01.05, 01:54
                                ale cos innego:))

                                "Miłujcie nieprzyjacioły wasze... po komunizmie"
                                Z o. Jackiem Salijem OP rozmawia Zbigniew Nosowski
                                („Więź” Nr 4/2000, KWIECIEŃ)

                                [...]
                                - Może chodziło o to, że każdy nieprzyjaciel (czy "krzywdziciel", jak pisał
                                Ojciec w przedmowie do książki) wiedział, że to o niego chodzi i nie chciał, by
                                o tym mówić?
                                - Ludziom, którzy czynią zło, nieraz zależy na tym, by byli nienawidzeni.
                                Dlatego przeszkadzają w głoszeniu nauki o miłości nieprzyjaciół. Owszem, to
                                bardzo dziwne, że ktoś może dążyć do tego, żeby być znienawidzonym, ale
                                obliczenia ludzi czyniących zło są jakoś tam racjonalne. Mechanizm ten świetnie
                                wyjaśnił Jakub Gieysztor, jeden z przywódców powstania styczniowego na Litwie.
                                Rzecz jasna, umieściłem w mojej antologii to jego wyjaśnienie: Krzywdziciel
                                najchętniej widziałby sytuację, kiedy jego ofiary nie zauważają krzywdy albo są
                                nią zachwycone. Kiedy jednak nie udaje mu się przemienić tych, którym odebrał
                                wolność, w pokornych albo nawet ochoczych niewolników, jego interesem jest
                                rozbudzanie do siebie nienawiści.
                                Co w ten sposób zyskuje? Po prostu ściąga tych, których skrzywdził, do swojego
                                poziomu, do tego poziomu, gdzie ostatnie słowo ma przemoc i nienawiść. Na tym
                                zaś poziomie on jest niewątpliwie mocniejszy. Wówczas on może również sam
                                siebie przekonywać, że postępuje słusznie: "Oni mnie tak nienawidzą, że gdyby
                                tylko mogli, zrobiliby ze mną to samo. Tu nie ma wyboru: albo ja ich, albo oni
                                mnie". Jeśli jednak ofiara trzyma się mocno prawa moralnego, a zwłaszcza jeśli
                                buduje w sobie miłość nieprzyjaciół, tego ciemnego mechanizmu nie da się
                                uruchomić. Sama sytuacja krzywdy woła wówczas głosem wielkim, że sprawiedliwość
                                jest obrażona i deptana.
                                W czasie stanu wojennego władze w różnorodny sposób dążyły do tego, żeby
                                rozbudzić do siebie nienawiść. Przecież od razu 13 grudnia podawano wyssane z
                                palca komunikaty, że "Solidarność" miała już sporządzone listy adresowe tysięcy
                                osób, które planowała wymordować. Ówczesny rzecznik rządu nawet nie próbował
                                nas w telewizji okłamywać. Kiedy ktoś chce nas okłamać, stara się przedstawić
                                swoje kłamstwa w taki sposób, żeby nas do nich przekonać. On nie - mówił swoje
                                kłamstwa w sposób tak bezczelny, że nawet najbardziej naiwni nie mogli w nie
                                uwierzyć. Ludzie myślący musieli sobie wówczas stawiać pytanie: Jaki był cel
                                tego, tak jawnego, okazywania pogardy społeczeństwu oraz samej prawdzie? Moim
                                zdaniem, celem było nadawanie następującego komunikatu: "patrzcie, jacy
                                jesteśmy okropni!", "kiedy wy nas wreszcie znienawidzicie?"
                                Władze wtedy dosłownie szalały, żeby pobudzić nas do nienawiści. Podam może
                                taką stosunkowo drobną uciążliwość, której doświadczyli wtedy chyba wszyscy.
                                Wracam kiedyś do domu tuż po godzinie 23, jest godzina milicyjna, miasto
                                kompletnie puste, w autobusie jestem tylko ja i kierowca, natomiast na każdym
                                bez wyjątku przystanku po trzech żołnierzy. Pytanie przychodziło do głowy samo:
                                Jaki sens ma ta manifestacja arogancji władzy wobec społeczeństwa? Dlaczego
                                robiono wszystko, żeby uświadomić ludziom ich bezsilność? Po prostu oni
                                chcieli, żeby ich nienawidzono. Niestety, niektórych ludzi udało im się wtedy
                                doprowadzić do nienawiści.
                                [...]
                                - Co zatem radziłby Ojciec chrześcijanom, którzy mają "postkomunistyczne
                                kłopoty" z miłością nieprzyjaciół?
                                - Sam dla siebie staram się stosować następujące kryterium. Kiedy słyszę jakąś
                                ewidentną demagogię albo natrafiam na tekst jawnie cyniczny lub jawnie
                                antychrześcijański, staram się czuwać nad sobą, żeby nie poniosła mnie złość na
                                autora tej wypowiedzi. Pojawienie się takiej złości, a zwłaszcza pójście za nią
                                byłoby bowiem dowodem, że de facto odrzucam naukę Pana Jezusa o miłowaniu
                                nieprzyjaciół. W takich momentach próbuję w moim wnętrzu budować
                                postawę: "Błogosławcie waszych nieprzyjaciół, błogosławcie, a nie złorzeczcie".
                                Wtedy też tak jakoś dziwnie się dzieje z człowiekiem, że zaczyna trochę więcej
                                rozumieć cudze punkty widzenia, również te, z którymi gruntownie się nie zgadza.

                                free.ngo.pl/wiez/00-4sal.htm
                                • homosovieticus Re: w prezencie od "czlowieka niezlomnego" 12.01.05, 02:02
                                  Jak pisałeś tendecyjnie i kłamliwie o Prałacie Jankowskim, to też pamietałes o
                                  tym tekscie, obłudniku, bez czci i wiary!
                                  • leszek.sopot Re: w prezencie od "czlowieka niezlomnego" 12.01.05, 02:20
                                    przytocz moje klamstwa o ks. Jankowskim - poszperaj w archiwum i daj link.
                                    • homosovieticus Re: w prezencie od "czlowieka niezlomnego" 12.01.05, 02:28
                                      leszek.sopot napisał:

                                      > przytocz moje klamstwa o ks. Jankowskim - poszperaj w archiwum i daj link.
                                      dlaczego mam przytaczać cokolwiek. Sam powinieneś pamietać co w tej sprawie
                                      pisałeś.To ważna sprawa była.Zajrzyj sam do archiwum.
                                      • leszek.sopot Re: w prezencie od "czlowieka niezlomnego" 12.01.05, 02:44
                                        Przyznales sie w ten sposob, ze sam klamiesz.
                                        • homosovieticus Re: w prezencie od "czlowieka niezlomnego" 12.01.05, 02:47
                                          leszek.sopot napisał:

                                          > Przyznales sie w ten sposob, ze sam klamiesz.

                                          Gratuluję wnioskowania.
                      • plopli O pomniku Michnika... 11.01.05, 18:47
                        kataryna.kataryna napisała:
                        > Śmiesznie brzmi komentarz Michnika, który w kilka miesięcy rozebrał własny
                        > pomnik, na dodatek w tak żałosnym stylu, że nawet najwięksi wrogowie nie mają
                        > chyba wielkiej satysfakcji obserwując co zostało z wielkiego Michnika.

                        O które kilka miesięcy, bo mam nadzieję, że nie o ostatnie. I co uważasz za
                        rozbieranie przez Michnika swojego pomnika?
                        • Gość: wartburg Re: O pomniku Michnika... IP: *.pool.mediaWays.net 11.01.05, 18:51
                          plopli napisał:

                          I co uważasz za
                          > rozbieranie przez Michnika swojego pomnika?

                          Spostrzegawczy raczej nie jesteś.
                        • kataryna.kataryna Re: O pomniku Michnika... 11.01.05, 19:06
                          plopli napisał:

                          > kataryna.kataryna napisała:
                          > > Śmiesznie brzmi komentarz Michnika, który w kilka miesięcy rozebrał własn
                          > y
                          > > pomnik, na dodatek w tak żałosnym stylu, że nawet najwięksi wrogowie nie
                          > mają
                          > > chyba wielkiej satysfakcji obserwując co zostało z wielkiego Michnika.
                          >
                          > O które kilka miesięcy, bo mam nadzieję, że nie o ostatnie.



                          Oczywiście, że nie chodzi mi o ostatnie miesiące kiedy ciężko chory się leczy
                          (i można mu tylko życzyć szybkiego powrotu do zdrowia) ale o okres ciut
                          wcześniejszy, czyli to wszystko co wyszło z Michnika przy okazji afery Rywina i
                          wkrótce po. Są tacy - ja na przykład do nich należę - dla których Michnik był
                          naprawdę wielką postacią i przestał nią być dopiero niedawno i na własną
                          prośbę.


                          I co uważasz za
                          > rozbieranie przez Michnika swojego pomnika?
                          • plopli Re: O pomniku Michnika... 11.01.05, 19:22
                            kataryna.kataryna napisała:
                            > Oczywiście, że nie chodzi mi o ostatnie miesiące kiedy ciężko chory się leczy
                            > (i można mu tylko życzyć szybkiego powrotu do zdrowia) ale o okres ciut
                            > wcześniejszy, czyli to wszystko co wyszło z Michnika przy okazji afery Rywina
                            i
                            >
                            > wkrótce po. Są tacy - ja na przykład do nich należę - dla których Michnik był
                            > naprawdę wielką postacią i przestał nią być dopiero niedawno i na własną
                            > prośbę.

                            Pytam dlatego, że dla mnie również Michnik był wielką postacią, nadal jest
                            postacią ważną, w obecnej "debacie publicznej" chyba najważniejszą. I również
                            stracił w moich oczach w związku ze sprawą Rywina, tyle że głównie dlatego, że
                            zatracił zmysł polityczny. To samo dotyczy jest stosunku do Millera.

                            Nadal jednak uważam, że większość uczestników polskiego życia publicznego nie
                            dorasta mu do pięt. I nadal uważam, że jest jedną z osób, której za to, że w
                            tej chwili możemy prowadzić takie debaty, winni jesteśmy stawiać pomniki.
                            • homosovieticus nie masz komu pomnika wznosić dziecko? 11.01.05, 19:57
                              sobie, mądrymi postami wznieś!
                            • kataryna.kataryna Re: O pomniku Michnika... 11.01.05, 20:01
                              plopli napisał:

                              > Pytam dlatego, że dla mnie również Michnik był wielką postacią, nadal jest
                              > postacią ważną, w obecnej "debacie publicznej" chyba najważniejszą.



                              A dla mnie już nie. Michnik już mi niczego nie powie bo to co mówił do tej pory
                              albo się nie sprawdziło, albo okazało się manipulacją. W moich oczach utracił
                              wiarygodność i już nie uwierzę gdy będzie mówić o rzeczach ważnych bo pamiętam
                              jak potrafił na ten temat kłamać i kręcić. Mogę go nadal uważać za uroczego
                              towarzysko faceta ale jego głos już nie jest dla mnie ważny. A kiedyś byłam
                              wielką fanką, do dzisiaj mi wstyd, że wielu tutaj pamięta jak go własną piersią
                              broniłam wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi.



                              I również
                              > stracił w moich oczach w związku ze sprawą Rywina, tyle że głównie dlatego,
                              że
                              > zatracił zmysł polityczny. To samo dotyczy jest stosunku do Millera.



                              A w moich oczach stracił za świadome okłamywanie czytelnika i granie nim z
                              Millerem - tego mu nigdy nie wybaczę. A także za pokrzykiwanie na Kolendę
                              (odmawianie jej i Sekielskiemu prawa do`wykonywania swoich dziennikarskich
                              obowiązków), doradzanie Jakubowskiej czasowego usunięcia się (doradzanie jak ma
                              pomóc uchronić Millera przed nami) oraz za kłanianie się "niestandardowej
                              uczciwości" a tej bardziej standardowej przypisywanie najniższych cech. No i
                              jeszcze za granie trumnami. I za sączenie nienawiści i nieustanne tropienie jej
                              u innych. A najbardziej chyba za swoje własne widzenie go większym niż jest.


                              > Nadal jednak uważam, że większość uczestników polskiego życia publicznego nie
                              > dorasta mu do pięt.



                              A ja nie. Zresztą nie pamiętam ostatnio ważnej dyskusji z jego udziałem a
                              przejawy jego publicznej działalności ostatnimi laty wystawiają mu raczej
                              kiepskie świadectwo.



                              I nadal uważam, że jest jedną z osób, której za to, że w
                              > tej chwili możemy prowadzić takie debaty, winni jesteśmy stawiać pomniki.



                              Kiedy on sam uczy, że przeszłość nie ma żadnego znaczenia, ostatnie piętnaście
                              Michnik nam wmawia, że życiorysy są nieważne.
                              • Gość: czur-czur-ra! Re: O pomniku Michnika... IP: *.elpos.net 11.01.05, 20:17
                                A kiedyś byłam
                                > wielką fanką, do dzisiaj mi wstyd, że wielu tutaj pamięta jak go własną
                                piersią

                                Ja nie pamiętam :(
                                • kataryna.kataryna Re: O pomniku Michnika... 11.01.05, 20:32
                                  Gość portalu: czur-czur-ra! napisał(a):

                                  > A kiedyś byłam
                                  > > wielką fanką, do dzisiaj mi wstyd, że wielu tutaj pamięta jak go własną
                                  > piersią
                                  >
                                  > Ja nie pamiętam :(




                                  Może nie zwracałeś na mnie uwagi :)
                                  • Gość: czur-czur-ra! Re: O IP: *.elpos.net 11.01.05, 20:46
                                    W to nie mogę uwierzyć. Proces opisany przez Ciebie na pewno bym zapamiętał.
                              • Gość: Jagnieszka Bardzo mi Pani zaimponowała, Pani Kataryno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 21:42
                                Gratuluję tego postu. I pozdrawiam z szacunkiem.
                                Jagnieszka
                                • maksimum Re: Bardzo mi Pani zaimponowała, Pani Kataryno. 11.01.05, 22:52
                                  Gość portalu: Jagnieszka napisał(a):

                                  > Gratuluję tego postu. I pozdrawiam z szacunkiem.
                                  > Jagnieszka

                                  Pani Jagnieszko,umiaru troche.Tu cale zastepy facetow sa przed Pania!
                                  • Gość: Jagnieszka Re: Bardzo mi Pani zaimponowała, Pani Kataryno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 09:37
                                    :-)
                          • maksimum Re: O pomniku Michnika..CZY MOJE AKCJE ROSNA? 11.01.05, 22:11
                            kataryna.kataryna napisała:

                            > Oczywiście, że nie chodzi mi o ostatnie miesiące kiedy ciężko chory się leczy
                            > (i można mu tylko życzyć szybkiego powrotu do zdrowia)

                            Tak piszesz,jakbys go czyms zarazila.

                            > ale o okres ciut
                            > wcześniejszy, czyli to wszystko co wyszło z Michnika przy okazji afery Rywina
                            i wkrótce po. Są tacy - ja na przykład do nich należę - dla których Michnik był
                            > naprawdę wielką postacią i przestał nią być dopiero niedawno i na własną
                            > prośbę.

                            A ze ja Ci od poczatku zwracalem uwage na tzw "wielkosc" Michnika,to czy moje
                            szanse w takiej sytuacji rosna?
                    • witek.bis Re: Odpowiedź Pałubickiego ... 11.01.05, 17:59
                      basia.basia napisała:
                      > Podziękowania należą się Jagnieszce, bo to ona wpadła na to, by to znaleźć:)
                      > Ja tylko znalazłam sposób:)

                      Podziękowania należą się więc i Jagnieszce i Tobie. Obu wam serdecznie dziękuj
                      ę.

                      > Sprawa jest bardzo ciekawa, bo ja mam w prywatnym archiwum artykuł z GW
                      > omawiający debatę dekomunizacyjną ale tam ani słowa nie ma o odpowiedzi
                      > Pałubickiego a jest to:
                      >
                      > "- Nóż się w kieszeni otwiera, kiedy się słucha takich rzeczy - powiedział PAP
                      > Krzysztof Kozłowski, ówczesny podsekretarz stanu w MSW. Takie przypuszczenie
                      > jest pomówieniem. - Tylko nienawiść do Michnika powoduje, że wściekła prawica
                      od lat z uporem mówi, że on coś wynosił.

                      Na miejscu koziołka to uważałbym na ten nóż, co mu się w kieszeni otwiera. To
                      może się skończyć jakimś bardzo nieprzyjemnym wypadkiem.

                      > - Zadaniem komisji nie było grzebanie w teczkach - przypomina Kozłowski. - Oni
                      > mieli ustalić, co zrobić ze zbiorem materiałów, jakim było ówczesne Biuro C i
                      > jak je przekształcić w archiwum. Chodziło o metodologię działań, a nie o
                      wgląd w teczki.

                      A. Michnik jest rzeczywiście najwybitniejszym żyjącym polskim archiwistą i
                      metodologiem. Koziołek po prostu nie mógł lepiej wybrać.

                      > Kozłowski dodaje, że przez osiem lat nie natrafił na najmniejszy ślad, by
                      > "ktokolwiek i cokolwiek powiedział, napisał czy ujawnił" z materiałów, z
                      którymizapoznała się komisja.

                      Gdyby koziołek trochę pomyślał, to może przyszłoby mu do głowy, że takie
                      materiały można wynosić właśnie po to, żeby ich nie publikować.

                      > ° Uczono mnie w szkole, że własną głupotą nie należy się chwalić. Jednak
                      > przywódca Ligi Republikańskiej najwyraźniej uczył się w innych szkołach.

                      A może po prostu Mariuszowi Kamińskiemu nie wkładano tego do głowy, bo nie
                      widziano takiej potrzeby?

                      > Gratuluję nauczycielom posła Akcji Wyborczej Solidarność."

                      Pracownicy Instytutu Historycznego UW (w tym i prof. Holzer) na pewno z
                      wdzięcznością przyjęli te gratulacje.

                      > Ostatnie dwa zdania to komentarza Michnika.

                      To niestety widać :(
                      • Gość: Jagnieszka Nie odmówię sobie tej przyjemności! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 21:18
                        Zadam sobie trud (przepisywanie) i zacytuję mojego ulubionego oszołoma, który
                        SZEŚĆ lat temu pisał (Stanisław Remuszko, "Gazeta Wyborcza. Początki i
                        okolice", str. 158-160) na temat działalności"komisji historyków" w MSW:

                        >>>(...)
                        W krajach starej demokracji osoby pracujące pro publico bono są formalnie i
                        moralnie zobowiązane zdawać obywatelom sprawę ze swoich działań. Nikt nie
                        nazywa tam zadających podobne pytania chorymi z nienawiści albo wściekłymi
                        głupcami. To oczywiście kwestia kultury, nie tylko politycznej...
                        (...)
                        Jak było naprawdę? Przypomnijmy, że w roku 1990 ściśle współpracowali ze sobą
                        trzej przyjaciele z boiska - Skrzydłowy, Bramkarz i Łącznik. Bramkarzem był
                        ówczesny minister spraw wewnętrznych, czyli - jak to w rządzie Mazowieckiego -
                        profesjonalista w każdym calu, wybitny fachowiec w dziedzinie policji i służb
                        specjalnych (nie wiedzieć czemu, przez poprzednie trzydzieści lat zwykły
                        redaktor "Tygodnika Powszechnego"), Krzysztof Kozłowski. Skrzydłowym - ówczesny
                        minister edukacji, historyk, profesor Henryk Samsonowicz. Łącznikiem zaś - żywy
                        symbol niedawnej opozycji, naczelny "Gazety Wyborczej", współzałożyciel
                        późniejszej Unii Wolności, poseł Adam Michnik.
                        Skrzydłowy powiada, że wiosną 1990 roku Bramkarz poprosił go o wytypowanie
                        kilku historyków-zawodowców, którzy mieliby - cytuję "GW" - "ustalić, co zrobić
                        ze zbiorem materiałów, jakim było ówczesne Biuro C, i jak je przekształcić w
                        archiwum". Według Bramkarza, w Biurze C (??? - przyp. Jagnieszka) znajdowały
                        się wówczas teczki około 3 milionów tajnych współpracowników SB oraz osób
                        inwigilowanych. Skrzydłowy powołał zatem czteroosobową komisję, w której skład
                        wszedł m.in. Łącznik. Tajemnicą Bramkarza i Skrzydłowego na zawsze pozostanie
                        to, czemu bez cienia żenady dopuścili do najtajniejszych (i najwstydliwszych!)
                        akt personalnych w Polsce jednego z najznaczniejszych wówczas politycznych
                        demiurgów. Chyba że odpowiedź na tę kwestię jest banalnie prosta...
                        (...)
                        Moim zdaniem, straszliwa nienawiść okazywana procesowi lustracji oraz pomysłowi
                        udostępniania obywatelom teczek bezpieki zgromadzonych na ich temat, bierze się
                        z bardzo ludzkiego skądinąd ŚMIERTELNEGO STRACHU "ludzi >Gazety Wyborczej<"
                        przed przykrymi skutkami ujawnienia społeczeństwu tajnych dotąd agentów UB i SB
                        oraz dokonań zwykłych donosicieli. Przy czym jeśli nie chodzi tu o skórę
                        własną, to o skórę rodziny lub przyjaciół, jeśli nie przyjaciół osobistych, to
                        biznesowych lub politycznych. A skąd środowisko "Gazety Wyborczej" ma WIEDZĘ
                        czyli pewność) w tym zakresie? Przypuszczam, że przede wszystkim z tzw.
                        autopsji, następnie z doniesień przyjaciół, którzy przez lata sprawowali nad
                        trefnymi archiwami pieczę, wreszcie - nie można wykluczyć - ze znajomości
                        oryginalnych źródeł, które przez kilka miesięcy, bez jakichkolwiek ograniczeń i
                        kontroli, pozostawały do dyspozycji Łącznika i trzech jego kolegów z osławionej
                        komisji.
                        (...)
                        Wiarygodny respons na stawiane kwestie mogliby (i powinni) dać sami członkowie
                        komisji, z Łącznikiem na czele. Mogliby, ale nie dadzą. Dlaczego? Ponieważ -
                        sugerują - byłoby to poniżej ich godności. Należy przez to rozumieć, że w
                        polskim społeczeństwie żyje wyróżniona elita intelektualno-moralna, taka kasta
                        żon Cezara, które - bez względu na okoliczności - są Z DEFINICJI poza wszelkim
                        podejrzeniem. Każda, nawet nieśmiała prośba o wyjaśnienie nie to, że podejrzeń,
                        ale nawet cienia jakichkolwiek wątpliwości, stanowi ciężki kamień obrazy,
                        ściągający autora takiej kwestii na dno politycznego rynsztoka.<<<

                        Uważam, że to bardzo trafny i bardzo aktualny komentarz.
                        Powtórzę, co w tej całej sprawie mówi mój Tata: trzeba było nie kraść, nie
                        kłamać i nie donosić.
                        Jagnieszka
                        • witek.bis Re: Nie odmówię sobie tej przyjemności! 11.01.05, 21:28
                          To dobrze, że sobie tej przyjemności nie odmówiłaś, i że sobie ten trud
                          zadałaś. Komentarz rzeczywiście trafny i aktualny. Dziękuję Ci i za Remuszkę i
                          za Kamińskiego!
                          Pozdrawiam!
                          • Gość: Jagnieszka :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 21:31
              • homosovieticus Do czytania UW-niarze i levi lewicowcy 11.01.05, 15:06
                Zgadzam się tym razem z marynatem, brawo BB!
          • panidalloway Gdzie jest lvlarynat? 11.01.05, 10:12
            Ten prawdziwy, z wyczuciem smaku zapeklowany? I kto się pod niego podszywa?
            Czy myśl, że producent słów z sensem i wdziękiem ze sobą powiązanych i
            producent tandetnych połajanek, to jedna i ta sama osoba, jest szalona?
            Czy możliwe, że ktoś tak Szanowny jak Pan M postanowił uzupełnić wykształcenie
            w szkole Pana Profesora Przewodniczącego i też chciałby dostać piątkę?


            • Gość: wartburg Re: Gdzie jest lvlarynat? IP: *.pool.mediaWays.net 11.01.05, 10:44
              Marynat zareagował tutaj nie tak dawno w ostrych słowach na niejakiego homosia,
              chyba najbardziej antypatycznego osobnika nawiedzającego to forum (ze względu
              na Ciebie powstrzymuję się przed dosadniejszymi sformułowaniami), za to, że
              podszywa się pod niego.

              Nie wiem, jak to robi, ale udało mu się wyprowadzić Marynata zrównowagi.
              Przeczytaj.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19160934&wv.x=2&a=19270497
              • homosovieticus Co ze swoją teczką zrobi wartburg? 11.01.05, 13:11
                Ma chłopina szczęście bo w Wartburgii, słabo i to tylko nieliczni, polski język
                znają.
                Powiesi wiec na scianie -obok świadectwa z "Batorego" - i opowiadał będzie ,że
                to nagroda ministerialna.
                W pewnym sensie będzie miał rację.
                • Gość: czur-czur-ra! Re: Co ze swoją teczką zrobi wartburg? IP: *.elpos.net 11.01.05, 20:21
                  :)) Homo, zawsze wiedziałem, że nie masz nic do powiedzenia, ale teraz to
                  zgłupiałeś do reszty. Na szczęście idiociejesz w sposób zabawny, więc można się
                  szczerze z ciebie pośmiać.

                  • homosovieticus Re: Co ze swoją teczką zrobi wartburg? 11.01.05, 20:35
                    Gość portalu: czur-czur-ra! napisał(a):

                    > :)) Homo, zawsze wiedziałem, że nie masz nic do powiedzenia, ale teraz to
                    > zgłupiałeś do reszty. Na szczęście idiociejesz w sposób zabawny, więc można
                    się
                    >
                    > szczerze z ciebie pośmiać.
                    >
                    Smiechu do rozpuku życzę.Przyjemnie jest , nawet w sieci, zrobic bliźniemu
                    przyjemność.Szczególnie niepełnosprawnemu.
            • homosovieticus do czytania debaty panidalloway bo pałę dostaniesz 11.01.05, 15:10
              ks.sejm.gov.pl:8009/kad3/061/30612000.htm#007
          • homosovieticus ludzie honoru zostaną, padną kaprale i żołnierze! 11.01.05, 12:17
            lvlarynat napisał:

            > Padają pierwsze strzały, szykują się pierwsze baraże... Jedni ruszają do
            boju,
            > drudzy już się boją... Cóś mi nie wyglada na to, żeby apele o pojednanie i
            > wybaczenie padały na podatny grunt. Przeciwnie. Raz jeszcze potwierdza się
            > porzekadło, że "co się odwlecze, to nie uciecze". Gdzieś tam przebrała sie
            > miara cierpliwości i będzie pranie brudów i lament i biadolenie tych,
            > co "lepiej, gdyby sie nie byli narodzili"...
            > Oj, będzie się dziać latoś, będzie...

            Jaka będzie odpowiedź osób zaatakowanych? Polemiki? Procesy? A może milczenie
            > i udawanie, że deszcz pada? Albo wyniosłe pouczanie o szkodliwości tak
            > obcesowego wyrażania opinii w tak "delikatnych sprawach"?
            > W każdym razie - jakkolwiek sie sprawy dalej potoczą - mydliny z wiadra już
            się
            >
            > rozlały i przekonamy się, czy będzie to wielkie sprzatanie, po którym scena
            > polityczna sie oczyści, czy tylko obrzucanie sie błotem, z którego wszyscy
            > wyjda upaprani!
            > Bomba poszła górę, gonitwa sie zaczęła...

            Para forumowych "inteligentnych inaczej" zaniepokojona poważnie, ponieważ za
            horyzontem, śmierć cywilna, przyjazne wyciąga do nich dłonie.
          • leszek.sopot Korwin lekarzem? 11.01.05, 12:24
            Korwin z "grubej rury" walil juz w 1992 r. Mial wowczas i ma teraz w tym swoj
            cel polityczny - glosujcie na UPR! krzyczy przeciez tym tekstem.
            O lustracji w 1992 r. pisano wiele. Krotkie oswiadczenie wydal wowczas takze
            Lech Walesa:
            Sfabrykowana lustracja
            „Rozpoczęto w trybie nagłym tak zwaną akcję lustracyjną. Teczki ze zbiorów MSW
            uruchomiono wybiórczo. Podobny charakter ma ich zawartość. Znajdujące się w
            nich materiały zostały w dużej części sfabrykowane. Już dzisiaj one
            funkcjonują. Materiały wymykają się spod kontroli. Sfingowane tworzą sfingowaną
            rzeczywistość. Można domniemywać, że część materiałów sfabrykowana została
            przez służby specjalne innych państw.
            Zastosowana procedura jest działaniem pozaprawnym. Umożliwia polityczny
            szantaż. Całkowicie destabilizuje struktury państwa i partii politycznych.
            Kwestie etyczne związane z całą tą operacją, mającą już w swym założeniu
            charakter manipulacji, pozostawiam bez komentarza” - stwierdził prezydent.
            Oświadczenie prezydenta Lecha Wałęsy, 4.06.1992 r.

            Korwin dla poniektorych do dzis jest autorytetem moralnym i politycznym?
            Zapewne dla tych, ktorzy nie przejmuja sie etyka i moralnoscia a ponad wszystko
            cenia osiaganie politycznych celow bez zwracania uwagi na srodki temu sluzace.
            Coz, Korwin niegdys czlonek Stronnictwa Demokratycznego, dzis moze smialo
            twierdzic, ze polska rzeczywistosc uksztaltowaly tajne sluzby i ich tajni
            wspolpracownicy, a wszelkie jawne wspolpracujace z poprzednim systemem ciala
            spoleczne, organizacje i partie takiego wplywu pewnie wedlug niego nie mialy...
            Wrzodem na polskiej scenie politycznej sa wlasnie tacy politycy jak Korwin czy
            Michalkiewicz, ktorzy bajdurza o ekonomi, snuja fantazje ustrojowe. Grozni na
            Polski sa tacy politycy, ktorych osobiste animozje, kompleksy i ambicje goruja
            nad zdrowym rozsadkiem i prawda, o ktorej napisal arcybiskup Zycinski. Widac
            wyraznie, ze dla jednych ludzi wazny jest kazdy czlowiek i prawda, a dla
            politycznych obludnikow wazne jest tylko cel. A szlachetna idee, ze lepiej
            uniewinnic 9 winnych by nie skrzywdzic 1 niewinnego, odwrocili tak by skazac 9
            niewinnych po to by skazac takze 1 winnego. Widac to odwrocenie tej idei takze
            w postach w tym watku, takze w tych, ktorzy myla proces lustracyjny, ktory
            odbywa sie przed sadem z ujawnianiem akt dokonywanych przez IPN - co z procesem
            lustracyjnym nie ma nic wspolnego.
            Na marginesie mozna jeszcze zauwazyc, ze ujawnienie nazwisk TW bedzie mialo
            wplyw jedynie na ksztaltowanie sie sceny politycznej, a nie bedzie mialo
            zadnego na uzdrowienie poziomu moralnego w spoleczenstwie. Bo to nie TW
            ksztaltuja ta rzeczywistosc, ale politycy, ktorzy swoimi posunieciami potrafili
            juz obrzydzic ludziom instytucje demokratycznego panstwa i siebie samych. Mozna
            sie zalozyc, ze TW nie bedzie wsrod zwolennikow Leppera, ze bedzie ich malo w
            LPR (nie bedzie wcale w Mlodziezy Wszechpolskiej) i SLD czy UP. Bowiem caly
            wysilek SB szedl w kierunku inwigialcji tych srodowisk, ktore walczyly i mogly
            obalic poprzedni ustroj - czyli tych ludzi, ktorych jak sie wydaje dzisiejsza
            wiekszosc oskarza o obludne moralizatorstwo uprawiane w celu ukrycia jakichs
            klamstw i falszow.
            Mozna sie dziwic, ze niektorzy tak latwo dali sie uwiesc metaforze wrzodu,
            ktora opisal Korwin, wrzodu ktory jest powodem polskiej gangreny. Przeciez jest
            to jedno z pojec wytrychow, ktore maja maskowac rzeczywiste bolaczki naszego
            kraju. Zle to swiadczy o lekarzu, dla ktorego lekarstwem na wszelkie zlo ma byc
            taki sposob lustracji, ktory proponowal Maciarewicz lub i ten, ktory dzis
            uprawia IPN. Lekarz nie jest bowiem kims, kto chce kogos uleczyc, lecz jest
            propagandzista, ktory chce wmowic, ze pacjent jest chory na to co sie lekarzowi
            wydaje. A pacjentowi od tej gadaniny nic sie nie polepszy...
            • homosovieticus Rycynę trzy razy dziennie i raz kułakiem w pysk 11.01.05, 13:29
              leszek.sopot napisał:

              (...)Na marginesie mozna jeszcze zauwazyc, ze ujawnienie nazwisk TW bedzie
              mialo
              > wplyw jedynie na ksztaltowanie sie sceny politycznej, a nie bedzie mialo
              > zadnego na uzdrowienie poziomu moralnego w spoleczenstwie. Bo to nie TW
              > ksztaltuja ta rzeczywistosc, ale politycy, ktorzy swoimi posunieciami
              potrafili
              >
              > juz obrzydzic ludziom instytucje demokratycznego panstwa i siebie samych.

              Ale na forumie naszym,najczęsciej jednak piszą TW, a nie politycy!
              A wię to TW, w pewnym sensie, kształtują rzeczywistośc i to nie tylko wirtualną.




              Mozna
              >
              > sie zalozyc, ze TW nie bedzie wsrod zwolennikow Leppera, ze bedzie ich malo w
              > LPR (nie bedzie wcale w Mlodziezy Wszechpolskiej) i SLD czy UP. Bowiem caly
              > wysilek SB szedl w kierunku inwigialcji tych srodowisk, ktore walczyly i
              mogly
              > obalic poprzedni ustroj - czyli tych ludzi, ktorych jak sie wydaje dzisiejsza
              > wiekszosc oskarza o obludne moralizatorstwo uprawiane w celu ukrycia jakichs
              > klamstw i falszow.

              Rozumiem,że już dostrzegłeś, że Ci sami ludzie rzadzili poprzednio co i
              dzisiaj, poniewąż walczacy nie obalili ustroju społecznego w rzeczywistości,
              jego mentalna podstawa(kłamstwo) pozostało nadal fundamentem, a tylko go w
              wygodny dla siebie sposób przeformowali i po tej magdalenkowej robocie,
              zasiedli do konsumcji w nosie mając kaprali i żołnierzy, którzy teraz teczkami
              się nawalać będą.
              Sprytnie to obmyślono, gdzieś na południu, żeby SLD mogło dupę uratować.
              • wartburg4 Re: Rycynę trzy razy dziennie i raz kułakiem w py 11.01.05, 14:02
                Tfu!
                • homosovieticus Re: Rycynę trzy razy dziennie i raz kułakiem w py 11.01.05, 14:21
                  wartburg4 napisał:

                  > Tfu!

                  W "Das altjudische Zauberwesen" w inny sposób, to zaklecie, jest przedstawione.

                  pzdr:))
                • leszek.sopot Poziom dyskusji siega dna 11.01.05, 22:34
                  obecnosc tego indywiduum na forum oraz to, ze ma on on w pewnych forumowych
                  kregach swoich poplecznikow, swiadczy o tym jak w Polsce nisko upadl poziom
                  dyskursu politycznego.
                  • kataryna.kataryna Re: Poziom dyskusji siega dna 11.01.05, 22:38
                    leszek.sopot napisał:

                    > obecnosc tego indywiduum na forum oraz to, ze ma on on w pewnych forumowych
                    > kregach swoich poplecznikow, swiadczy o tym jak w Polsce nisko upadl poziom
                    > dyskursu politycznego.



                    Jakiego indywiduum?
                    • leszek.sopot Re: Poziom dyskusji siega dna 11.01.05, 22:45
                      Tego, do ktorego wartburg zwrocil sie "Tfu!"
                      • kataryna.kataryna Re: Poziom dyskusji siega dna 11.01.05, 22:54
                        leszek.sopot napisał:

                        > Tego, do ktorego wartburg zwrocil sie "Tfu!"



                        Ale kto?!
                        Ja mam dziwny układ i nie wiedzę kto się do kogo zwraca.
                        • leszek.sopot Re: Poziom dyskusji siega dna 11.01.05, 22:59
                          Bo widocznie nie masz drzewka. Jak sobie ustawisz na wyswietlanie nie od
                          najnowszego postu, ale jako drzewko, to wszystko bedzie jasna. A chodzi
                          oczywiscie o mojego sasiada zza trojmiejskiej miedzy:(
                          • homosovieticus Leszek robi postepy. Zaczyna krócej pisać, ale 11.01.05, 23:28
                            nadal zadziwiajaco dziecinnie i głupio.
                            • Gość: czur-czur-ra! Re IP: *.elpos.net 12.01.05, 11:21
                              tfu!
                    • maksimum Re: Poziom dyskusji siega dna TEZ MYSLALEM ZE O MN 11.01.05, 22:51
                      kataryna.kataryna napisała:

                      > leszek.sopot napisał:
                      >
                      > > obecnosc tego indywiduum na forum oraz to, ze ma on on w pewnych forumowy
                      > ch kregach swoich poplecznikow, swiadczy o tym jak w Polsce nisko upadl pozi
                      > om dyskursu politycznego.
                      >
                      >
                      >
                      > Jakiego indywiduum?

                      Tez myslalem,ze o mnie chodzi.
                      • leszek.sopot Re: Poziom dyskusji siega dna TEZ MYSLALEM ZE O M 11.01.05, 22:52
                        Maksimiusie:)
                        On ci do piet nie siega!
                        • maksimum Re: Poziom dyskusji siega dna TEZ MYSLALEM ZE O M 11.01.05, 22:54
                          leszek.sopot napisał:

                          > Maksimiusie:)
                          > On ci do piet nie siega!

                          Ty to potrafisz podtrzymac na duchu!
                          Odetchnalem z ulga.
                  • Gość: czur-czur-ra! Re: Poziom dyskusji siega dna - nieprawda IP: *.elpos.net 12.01.05, 11:31
                    nieprawda. Wystarczy nie czytać homka, maksia i paru innych. To jeden z
                    najciekawszych wątków w ostatnich czasach. Z powodu innych zajęć udzielam się
                    niewiele, ale trzymam za Ciebie kciuki, bo jesteś jak zwykle w mniejszości,
                    choć masz rację :)
                    • Gość: Kamyczek Re: Poziom dyskusji siega dna - nieprawda IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.05, 12:03
                      tfu!tfu.
                    • Gość: franek Re: Poziom dyskusji siega dna - nieprawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 12:09
                      Gość portalu: czur-czur-ra! napisał(a):

                      > To jeden z
                      > najciekawszych wątków w ostatnich czasach.

                      Zgoda

                      Z powodu innych zajęć udzielam się
                      > niewiele, ale trzymam za Ciebie kciuki, bo jesteś jak zwykle w mniejszości,
                      > choć masz rację :)

                      Też trzymam kciuki, choć nie udzielam się w ogóle :)

                      Pzdr
            • maaac Re: Korwin lekarzem? 11.01.05, 16:14
              Nie Leszku. Jak zrozumiałem oceniasz Korwina jednoznacznie negatywnie.
              Dla mnie to dwóch facetów w jednym.
              Z jednej strony ma określone poglądy hiper liberalne dotyczące gospodarki, z
              którymi się można zgadzać lub nie, ale stanowią jakiś zwarty zespół poglądów.
              Z drugiej strony potrafi wpaść w manię anty masońsko-żydowsko-uwolską i w tym
              momencie zaczyna pleść bzdury, które nie mają nic wspólnego z jego poglądami
              gospodarczo-społecznymi. Nie wiem zazdrość? Kompleks? Cóż "ile ludzi tyle
              zboczeń" ;)
              Jego stanowisko wobec lustracji jest jedynie przejawem tej manii...
        • iza.bella.iza Re: Historia dla doroslych 11.01.05, 18:36
          plopli napisał:

          > iza.bella.iza napisała:
          > Nienazywanie osób posądzanych o tzw. kłamstwo lustracyjne podejrzanymi (a
          > raczej - na etapie postępowania sądowego - oskarżonymi) wynika z faktu, że
          czyn
          > taki nie jest przestępstwem w rozumieniu ustawy.

          Owszem, wiem. Chodzi mi jedynie o to, że przeciwnicy lustracji domagają się dla
          podejrzanych o współpracę z SB innych praw niż dla podejrzanych w innych
          sprawach.

          > > proces norymberski i denazyfikacja w Niemczech powinno się nazwać straszn
          > ą
          > > hańbą ludzkości.
          >
          > To jest ogromne nadużycie, gdyż akurat w przypadku denazyfikacji proces ten
          > objął tylko kilka procent najwyższych urzędników państwowych i partyjnych, a
          > na dodatek szybko się z niego wycofano. Dobrobyt Niemiec bdowali więc w dużym
          > stopniu ludzie skalani nazizmem.

          Co jest nadużyciem? Była denezyfikacja czy nie? Poza tym moje porównanie
          dotyczyło samej idei i prawa, które na jej bazie powstało, a nie procesu
          realizacji. Ale skoro chcesz i na tym się pochylić, to odsyłam do działalności
          niemieckiego pokolenia 68 i tego, co owo pokolenia myślało o niedokończonej
          denazyfikacji.
          • Gość: krakus praktycznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 20:26
            iza.bella.iza napisała: Co jest nadużyciem? Była denezyfikacja czy nie? Poza
            tym moje porównanie dotyczyło samej idei i prawa, które na jej bazie powstało,
            a nie procesu realizacji.
            ----
            No właśnie, ale wy nie chcecie wprowadzić „idei” lustracji, co byłoby (i jest)
            w porządku, tylko „proces jej realizacji”. A z realizacją nawet
            najszlachetniejszych utopii bywało w historii bardzo różnie. I prawie zawsze
            tragicznie.
            • iza.bella.iza praktycznie i logicznie 12.01.05, 01:33
              Gość portalu: krakus napisał(a):

              > iza.bella.iza napisała: Co jest nadużyciem? Była denezyfikacja czy nie? Poza
              > tym moje porównanie dotyczyło samej idei i prawa, które na jej bazie
              powstało,
              > a nie procesu realizacji.
              > ----
              > No właśnie, ale wy nie chcecie wprowadzić „idei” lustracji, co było
              > by (i jest)
              > w porządku, tylko „proces jej realizacji”. A z realizacją nawet
              > najszlachetniejszych utopii bywało w historii bardzo różnie. I prawie zawsze
              > tragicznie.

              Urywając moją wypowiedź odbierasz jej sens. Niedokończenie procesu
              denazyfikacji w Niemczech doprowadziło tam m.in. do powstania bardzo
              radykalnych ruchów społecznych, z których pewne rozwinęły się w organizacje
              terrorystczne lub neofaszystowskie. Tak wię tragiczne w skutkach było
              przerwanie denezyfikacji, a nie jej rozpoczęcie. Wnioski jakie z tego
              porównania można wyciągnąć pewnie do Ciebie nie przemówią i nadal będziesz
              twierdził, że lepiej siedzieć na pokrywie od szmaba niż je oczyścić.

              p.s. w Krakowie już nie rosną bratki?
              • Gość: czur-czur-ra! jak agent z agentem IP: *.elpos.net 12.01.05, 11:25
                "p.s. w Krakowie już nie rosną bratki?"

                Chcesz powiedzieć, że zwracałaś się tak niegrzecznie do "krakusa" tylko
                dlatego, że brałaś go za Bratka?
                • iza.bella.iza jak czur z czurą 12.01.05, 17:12
                  Gość portalu: czur-czur-ra! napisał(a):

                  > "p.s. w Krakowie już nie rosną bratki?"
                  >
                  > Chcesz powiedzieć, że zwracałaś się tak niegrzecznie do "krakusa" tylko
                  > dlatego, że brałaś go za Bratka?

                  Zwracałam się do Krakusa w tonie jaki sam narzucił - patrz na jego post
                  p.t. "szambologia stosowana" - primo. Sekundo - gdybym była pewna, że Krakus to
                  Bratek to bym się o to nie pytała.
              • Gość: krakus Re: praktycznie i logicznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.05, 11:50
                Kochana, co do bratków, to chyba rosną, ale one jakieś takie drobne i niemrawe.
                A nam potrzeba przecież rzeczy wielkich.
                Wracając do szamba, to trzeba je oczywiście czyścić, ale to można robić na
                wiele sposobów. Wpływać na świadomość, napisać (albo chociaż przeczytać)
                książkę, wystawić dramat, nakręcić film, urządzić wystawę, muzeum (np.
                komunizmu) i tak dalej. W szkole uczyli, że to czasami działa. Niemcy zresztą
                też się rozliczyli (i do tej pory rozliczają) z przeszłością głównie w ten
                właśnie sposób.
                Ale my się nie zrozumiemy, bo znowu napiszesz, że oni dalej siedzą na „pokrywie
                szamba”, a to że nie pozamykali (lub nie oznakowali) połowy (skromnie licząc)
                narodu zaowocowało np. neofaszyzmem. Tu ciekawostka - u nas faszyzmu w zasadzie
                nie było, a neofaszyzm (w swojskiej odmianie) rośnie. To skąd on się bierze? –
                nie mów, że z zagranicy.
                • iza.bella.iza Re: praktycznie i logicznie 12.01.05, 17:24
                  Gość portalu: krakus napisał(a):

                  > Kochana, co do bratków, to chyba rosną, ale one jakieś takie drobne i
                  niemrawe.

                  Nie spoufalaj się zbytni, krakowiaczku.

                  > A nam potrzeba przecież rzeczy wielkich.

                  Wam - czyli komu? Mnie potrzeban jest normalność.

                  > Wracając do szamba, to trzeba je oczywiście czyścić, ale to można robić na
                  > wiele sposobów. Wpływać na świadomość, napisać (albo chociaż przeczytać)
                  > książkę, wystawić dramat, nakręcić film, urządzić wystawę, muzeum (np.
                  > komunizmu) i tak dalej. W szkole uczyli, że to czasami działa. Niemcy zresztą
                  > też się rozliczyli (i do tej pory rozliczają) z przeszłością głównie w ten
                  > właśnie sposób.

                  Ple, ple, ple i tak można bez końca.

                  > Ale my się nie zrozumiemy, bo znowu napiszesz, że oni dalej siedzą na „po
                  > krywie szamba”,

                  Tak - nie rozumiesz, tego co czytasz. To ty ze swoją fiozofią nie tykania g...a
                  siedzisz na pokrywie od szmba. To miałam na myśli.

                  > a to że nie pozamykali (lub nie oznakowali) połowy (skromnie licząc)
                  > narodu zaowocowało np. neofaszyzmem.

                  Zanim pociągniesz ten wątek dalej, to radzę poczytać to i owo na temat
                  niemieckich ruchów lewackich i neofaszystowskich. Nie znasz, najwyraźniej,
                  tematu.

                  > Tu ciekawostka - u nas faszyzmu w zasadzie
                  > nie było,

                  W zasadzie nie było? Dobre sobie:)))) Tak jak w zasadzie donosicielstwo na UB
                  było tak małym grzeszkiem, że nie warto o tym teraz rozmawiać.

                  > a neofaszyzm (w swojskiej odmianie) rośnie. To skąd on się bierze?
                  > nie mów, że z zagranicy.

                  Nie masz nic więcej do powiedzenia w temacie lustracji i wciągasz mnie w
                  dygresję. Nie mam ochoty jej ciągnąć, bo nic więcej nie wniesie do zasadniczego
                  wątku.


                  p.s. szkoda, że w Krakowie bratki nie rosną - małe to kwiatki, ale myślące.
                  • Gość: krakus praktycznie, logicznie i botanicznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.05, 19:14
                    No dobra, skończmy, ale co z tym Bratkiem, którego tak zapamiętale lustrujesz?
                    Bo ja naprawdę nie wiem o co chodzi. Myślałem że o taki kwiatek, ale to
                    roślinka mała, a literka - jak widzę - duża. No to co to jest ten Bratek, i kto
                    za nim stoi?
                    A faszyzmu to u nas naprawdę nie było, jak babcię kocham, oczywiście z
                    wyjątkiem dziadunia Giertycha i jego kolegów, ale przecież nie chodziło o
                    żałosny margines, tylko o zjawisko.
                    • Gość: czur-czur-ra! próba odpowiedzi IP: *.elpos.net 12.01.05, 19:21
                      Bratek, o ile mi wiadomo, to wybitny uczestnik niniejszego forum, z długim
                      stażem, doświadczeniem, dowcipem, poczuciem własnej wartości oraz skromności.
                      Uwielbiany zwłaszcza przez białogłowy, co chętnie potwierdzi Iza Bella.
                      • Gość: Dzieki.. Re: próba odpowiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.05, 19:54
                        .. tak coś przypuszczałem. Pewnie szkoda, ale to nie ja. Bo ja skromny to
                        raczej nie jestem, i gdybym chciał być taki przyrodniczy i szarmancki zarazem,
                        to bym się nazwał Baobab.
                        • Gość: krakus baobab Dzieki.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.05, 19:56
                          sorry, pokręcił mi się autor z tematem.
    • homosovieticus zaufanie, honor i teczki 11.01.05, 17:32
      Michnik, zupełnie nie pasuje z (racji wykształcenia )do pozostałych członków
      tej najdziwniejszej, w dziejach państwowości, komisji. Dlaczego się więc w niej
      znalazł? Odpowiedź Pałubickiego,jakże wymowna, daje bardzo wiele do
      myślenia.Podkreśla tę wymowność jeszcze jej konstrukcja
      Nabieram podejrzeń, że cudze teczki "przeglądał" uważnie , ale tak naprawdę
      chciał sprawdzić, czy nie ma tam Jego własnej teczki.Jako przegladarki, mógł
      uzywać japońskiego aparatu fotograficznego specjalnego przenaczenia.
      Człowiek honoru, nie musiał być człowiekiem zaufania, w początkowej fazie
      przyjażni dwóch wybitnych Patriotów.
      • lisekrudy Re: zaufanie, honor i teczki 11.01.05, 23:30
        homosovieticus napisał:

        > Michnik, zupełnie nie pasuje z (racji wykształcenia )do pozostałych członków

        Dlaczego? Wszyscy czlonkowie komisji byli z wyksztalcenia historykami. Wlacznie
        z Michnikiem.
        • homosovieticus Re: zaufanie, honor i teczki 11.01.05, 23:38
          lisekrudy napisał:

          > homosovieticus napisał:
          >
          > > Michnik, zupełnie nie pasuje z (racji wykształcenia )do pozostałych człon
          > ków
          >
          > Dlaczego? Wszyscy czlonkowie komisji byli z wyksztalcenia historykami.
          Wlacznie
          >
          > z Michnikiem.

          Oni byli Profesorami.
          • Gość: MACIEJ INTELEKTUALISCI LEWICY OD KORYTA DO KORYTA IP: *.ny325.east.verizon.net 12.01.05, 04:21
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2488239.html
            To specjalnie dla leszka.sopota art. o intelektualistach lewicy jak sa
            namietnie obsadzani na wysoko-korytowych stanowiskach 15 lat po wyzwoleniu.
            Wysoko-kwalifikowani menadzerowie lewicy po WSNS w dalszym ciagu rzadza w
            Polsce.
            • leszek.sopot Matolku! 12.01.05, 13:14
              Dalej czytasz nie to, co jest napisane, ale tak ja ci sie chce rozumiec.
              Wszystkie osoby wymienione w tym tekscie to reprezentanci partyjnej
              nomenklatury. Najlepszym przykladem jest Chabowski, ktory byl 1 sekretarzem
              PZPR w Gdyni.
              Biedna ta Poczta Polska. Za rzadow AWS wszystkie posady kierownicze w tej
              firmie objeli z nadania AWS ludzie kojarzeni z konserwatystami i narodowcami.
              Doszlo do razacych przekretow podczas przetargow na zakup nowego sprzetu czy
              przy kupowaniu benzyny. W Gdansku do dzis trwa jeszcze proces jednego z
              dyrektorow, ktory narazil Poczte na wielomilionowe straty. I politycy prawicy i
              politycy lewicy Poczte Polska potraktowali jak dojna krowe, ktora ma przynosic
              zyski ich kumplom. Nie widze roznicy w postepowaniu i jednych i drugich.
    • Gość: Jagnieszka Pani Milewicz właśnie ujawniła wielki skandal! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 13:19
      Mówi historyk, prof. Friszke (streszczenie):

      Konsekwencją ustawy o ochronie informacji niejawnych z 1999 r. jest utajnienie
      nazwisk TW czynnych po 1983 r. Mam teczkę bardzo ważnego agenta. Donosił na
      podziemie. I jego raporty od 1983 r., a zwłaszcza dane personalne zostały (w
      roku 1999!!! - przyp. Jagnieszka) utajnione na mocy ustawy o ochronie
      informacji niejawnych. IPN przez tyle lat nie zabiegał o zmianę tego przepisu,
      bo się bał, że jak posłowie zaczną zmieniać jeden przepis, to przy okazji
      rozwalą całą ustawę i zlikwidują IPN.

      Czy to jest stanowisko całego IPN czy tylko pana profesora Friszke?
      Jak to możliwe, aby w 1999 roku przy uchwalaniu ustawy żaden z posłów nie
      protestował przeciwko temu przepisowi? I gdzie byli sławni dziennikarze śledczy?
      Czy ten skandaliczny przepis nadal będzie obowiązywał? Czy ktoś z polityków
      zamierza coś zrobić w tej skandalicznej sprawie?

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2488723.html


    • Gość: autor Podsumowanie II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.05, 15:11
      Giertychy, Strąki, Wrzodaki
      Raz wpadły na pomysł taki
      Lustrujmy i chodźmy w glorii
      Wszak wyje już wiatr historii.

      Ale cóż, gdy na Romeczka
      Tatusia również jest teczka
      A przeszłość Wrzodaka jest taka
      Że Strąk to aż się zląkł.

      W Afryce murzynek Bambo
      Ostrzegał – zostawmy szabmo
      Bo jak szambo wywali
      To nie staniemy się biali.

      Ale cóż, gdy murzyni
      Wyzywali go od czarnej świni
      A co łagodniejsze murzynki
      Jedynie od czarnej świnki.

      Raz ryby, żaby i raki
      Wpadły na pomysł taki
      Zróbmy sobie wycieczkę
      Niech każdy zabierze teczkę

      Ale cóż, gdy wróciły
      Zastały widok niemiły
      Bo czasu minęło sporo
      I wyschło im całe bajoro.
    • homosovieticus Historia dla doroslych czyli wywiad z A. Gwiazdą 12.01.05, 19:42
      Andrzej Gwiazda - legenda pierwszej Solidarności. Inżynier, aktywny działacz
      opozycji już od 1976 roku, współpracujący z KOR-em. Od 1 maja 1978 roku członek
      Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych - Wybrzeża i
      współredaktor pisma "Robotnik Wybrzeża".

      W sierpniu 1980 roku członek prezydium MKS w Stoczni Gdańskiej a NSZZ
      Solidarność - 17 września 80 r. - wiceprzewodniczący związku. 13 grudnia 1981
      internowany w areszcie śledczym Białołęka. 22 grudnia 82 r. na
      terenie "internatu" aresztowany pod zarzutem "Próby obalenia ustroju siłą"
      (przewidywana kara w kodeksie karnym od 15 lat więzienia do kary śmierci
      włącznie), zwolniony 22 lipca 84 r. Aresztowany ponownie 16 grudnia 84 r. -
      ostatecznie zwolniony 15 maja 1985. Prawy Polak, patriota, kontynuator
      najwspanialszych polskich tradycji narodowo-wyzwoleńczych.

      Wygląda na to,że o rzeczywistej lustracji tylko sobie pogadamy :(

      Fragment wywiadu:
      (...)ZK: Panie Andrzeju, w którym momencie, pana zdaniem, dokonał się ten
      wielki akt manipulacji politycznej, kiedy uczciwi ludzie zostali usunięci z
      elit Solidarności a ich miejsca zajęli agenci Służby Bezpieczeństwa.

      AG: Myślę, że od samego początku, że zaczęło się to jeszcze przed strajkiem
      sierpniowym z 1980 roku. Jak teraz wiemy, porozumienia zostały zawarte tylko w
      tych regionach, gdzie na czele strajków stali agenci SB. Wyjątek stanowi tylko
      Rozpłochowski bowiem w Katowicach połapano się w czas i na dzień przed
      podpisaniem porozumień zmieniono przewodniczącego. Poprzedni też był z tej
      samej grupy, prowadzonej przez SB. Tak więc od początku była agentura która
      planowała tamte wydarzenia w celu realizowania interesów jakichś grup ludzi. I
      tu wystąpiła niesłychanie ważna rzecz, mianowicie taka, że społeczeństwo, które
      już było gotowe do sprzeciwu, weszło w tę prowokację i okazało się, że dzięki
      zasadom wewnętrznej demokracji a także poczuciu solidarności przejęło
      inicjatywę. W tej sytuacji, przez następnych 16 miesięcy ci wszyscy agenci,
      chcąc się utrzymać w strukturach Solidarności, musieli gromko krzyczeć to, co
      ludzie od nich oczekiwali. Niemniej już w tamtym czasie wyraźnie widać w którym
      momencie agentura próbowała skierować Solidarność na te tory, na które weszła
      dopiero w 1989 roku.

      Jak wszyscy wiedzą, przełomowym momentem dla Polski był 13 grudnia 1981 roku,
      kiedy to Jaruzelski, wyjeżdżając na ulice czołgami, uniemożliwił ludziom
      kształtowanie własnych opinii oraz własnych decyzji. Natomiast w stanie
      wojennym wszystkie rozstrzygnięcia wewnątrz Solidarności były podejmowane przez
      gremia, które komuniści nie mogli lub nie chcieli aresztować. Trzeba tu jeszcze
      powiedzieć o innej sprawie, niesłychanie ważnej. Mianowicie takiej, że pomoc
      CIA dla Polski trafiała tylko i wyłącznie do wyselekcjonowanej grupy, która
      później zasiadła do "Okrągłego Stołu". I w tym kontekście, kiedy mówimy o
      niezrozumiałych wyborach społeczeństwa, trzeba pamiętać, że tradycyjnie naród
      polski wierzył, że wszystko co ze wschodu to było złe natomiast z zachodu a
      szczególnie z Ameryki to było dobre. A teraz okazało się, że ta druga strona
      też nas zdradziła. Innymi metodami ale lansowali tę samą grupę ludzi, która
      zawarła tzw. Porozumienie z komunistami czyli dawała im wolną rękę w
      przejmowaniu majątku narodowego, gwarantowała bezkarność za popełnione
      zbrodnie, obejmowania wysokich stanowisk itd.

      Jest faktem, że podczas wizyty szefa CIA w Watykanie, postawił on papieżowi
      warunek wzajemnej współpracy a mianowicie taki, by kościół w Polsce nie
      wspierał "ekstremalnych " ugrupowań (najbardziej patriotycznych - przyp. mój)

      Jeszcze inny przykład: w encyklopedii holenderskiej jako uzasadnienie
      przyznania Nagrody Nobla dla L. Wałęsy podano miedzy innymi "poskromienie
      radykalnego skrzydła w Solidarności". A przecież to radykalne skrzydło
      Solidarności domagało się od Wałęsy tylko realizacji zadań Związku, to znaczy
      bronić interesów kulturowych, narodowych oraz ekonomicznych ludzi pracy.

      ZK: Panie Andrzeju, czy to wszystko, co pan do tej pory powiedział, potwierdza
      tezę, iż ruch Solidarnościowy w roku 80 był pierwszym etapem
      sowieckiej "pierestrojki" i w związku z tym mógł być zaplanowany poza granicami
      Polski?

      AG: Tak, ja jestem o tym przekonany. Trzeba tylko powiedzieć, że to, co się
      stało wtedy w Polsce jest doskonałym przykładem, jak niebezpieczne może być
      prowokowanie społeczeństwa. Co prawda, czasami to się udaje, jak na przykład w
      1989. Natomiast w 1980 roku ludzie stworzyli tak silne struktury, że trzeba
      było aż czołgów, żeby je rozbić, przy okazji kompromitując cały proces
      prowokacji. Jestem przekonany, że "pierestrojka" miała odbyć się znacznie
      wcześniej ale to doświadczenie z Solidarnością znacznie ją opóźniło. I te
      wszystkie zmiany w Polsce mogły się odbyć dopiero wtedy, kiedy wystarczająco
      silnie wylansowano ludzi, którzy mogli społeczeństwo oszukać i
      poprowadzić "pierestrojkę" w tym kierunku, w jakim pierwotnie ją zaplanowano.

      ZK: Czy mógłby pan podać kilka nazwisk ludzi przygotowywanych do wykolejenia
      ruchu Solidarnościowego.

      AG: Oczywiście, proszę bardzo. Bielecki, Mazowiecki, Wałęsa był lansowany dużo
      wcześniej i wiadomo, jaką role pełnił w Solidarności.

      ZK: Czy zaliczałby pan do tej grupy także działaczy byłego KOR-u (Komitetu
      Obrony Robotników powstałego w 1976 roku)?

      AG: Ależ tak. I to wskazuje jak wcześnie te sprawy były planowane. Choć
      oczywiście nie wszyscy byli agentami, na przykład Halina Mikołajska na pewno
      nie była i za to mogę dać głowę. Natomiast wiemy, że był Michnik, Lityński choć
      dziś już nie pamiętam wszystkich nazwisk. Zresztą większość z nich została
      ujawniona za rządów J. Olszewskiego (lista Macierewicza - przyp. mój)


      ZK-Zbigniew Koreywo przeprowadzajacy wywiad.
      • Gość: MACIEJ LESZKU.SOPOCIE-MADRZY JUZ WYJECHALI Z POLSKI IP: *.ny325.east.verizon.net 12.01.05, 22:01
        leszku.sopocie twoje kolejne posty sa dowodem na to,ze madrzy ludzie juz
        wyjechaliz Polski.
        Nie tylko tysiace lekarzy ale i specjalisci z kazdej dziedziny opuszczali i
        opuszczaja nagminnie Polske.
        Ty zostales i dowodzisz wszystkim,ze jednak ci co zostali sa madrzejsi i chyba
        nawet siebie przekonales.
        • leszek.sopot Najmadrzejszy jest Maciej! 12.01.05, 22:04
          Koniec kropka. Badz zadowolony i wniebowziety!
    • Gość: hi hi Abp Zyciński przeciwny ujawnianiu . Dlaczego ? IP: *.chello.pl 12.01.05, 22:14
      Dzisiejsze media donoszą że jest on przeciwny jawności teczkowej. Czyżby abp
      Zyciński obawiał się czegoś ? Może tych 15 % ?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18807377
    • basia.basia Re: Historia dla doroslych 13.01.05, 12:42
      www.radiozet.pl/rozmowy_gosc.html?wid=6480118
      • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.01.05, 14:45
        Teczka to dobre lekarstwo na chore głowy. Sklerotyk Kozłowski już zaczyna
        przypominać sobie, że bezpieka działała jednak w służbie waadzy ludowej, może
        jak Michnik straci połowę swych klakierów odzyska pamięć kto był ministrem
        spraw wewnętrznych w latach 80 a UW pożałuje, że nie poparła dekomunizacji.
    • Gość: krakus klapa w górze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 23:52
      No i co, długo trzeba było czekać na kolejny wybryk tych psychopatów?
      • rolotomasi Historia dla forumian 14.01.05, 00:53
        było>'obecność tego indywiduum na forum oraz to, że ma ono w pewnych forumowych
        kręgach swoich popleczników, świadczy o tym, jak w Polsce nisko upadł poziom
        dyskursu politycznego '
        Jako,że owym indywiduum jest o.Osioł tytularny Idiota 2003 Roku, znany jako Homo
        SobieTykus czyli ks.Maryjan z mniasta Dyni, więc jako, że to o niem mowa>> To Ja
        się zapytowywowywuję> Do kogo mówiłem i pisałem oraz przestrzegałem 1,5 roku
        temu przed cytowanym ~odkryciem~ ? (kłania się termin 'stała czasowa') Aż tyle
        czasu potrzeba, aby wyważać otwarte drzwi? Pliki i pakiety demaskujące tego
        notorycznego psuja i fałszywego yntela są już w większości zarchiwizowane - na
        foKra ostał się on sam ze swoją forum.kobitą, a Reszta wciąż `nabiera wiedzy`.
        Pytam : Jak długo można tłumaczyć ?
        Dla przypomnienia>>
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10239361&v=2&s=0
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11150373&a=11220915
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10373044&a=10409050
    • Gość: leszek IPN przegral w sadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 02:59
      Kraj
      PAP, jkl /2005-01-14 02:38:00

      Znany działacz opozycyjny wygrał z IPN



      "Dziennik Łódzki": Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił wczoraj
      skargę kasacyjną Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie mecenasa Karola
      Głogowskiego, znanego łódzkiego działacza opozycyjnego.

      Oznacza to, że Głogowskiemu należy się status pokrzywdzonego i ma prawo dostępu
      do materiałów, jakie zbierały na niego specsłużby PRL. Wcześniej IPN odmawiał
      mu takiego prawa, co stawiało go w dwuznacznej sytuacji. Od decyzji NSA nie
      przysługuje odwołanie - donosi "Dziennik Łódzki".

      Mec. Karol Głogowski, mimo korzystnego dla siebie wyroku, czuje się
      pokrzywdzony.

      "IPN odmawiając mi statusu osoby pokrzywdzonej, rzucił na mnie podejrzenie, że
      współpracowałem z SB, co godzi w moje dobre imię" - mówigazecie mecenas.

      Dr Andrzej Malanowski, dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego i
      międzynarodowego w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, twierdzi, że IPN
      bezpodstawnie odmawiał do tej pory statusu osoby pokrzywdzonej mec.
      Głogowskiemu.

      "Ustawa o IPN mówi wyraźnie, że nie jest pokrzywdzony ten, o kim zbierano
      informacje w sposób tajny, a kto następnie podjął współpracę lub pracę w
      organach bezpieczeństwa - informuje "Dziennik Łódzki".

      Zdaniem dr. Malanowskiego, w sprawie mecenasa Głogowskiego sytuacja jest
      klarowna. Podpisał zobowiązanie współpracy w 1954 roku jako student prawa i
      jednocześnie pracownik przedsiębiorstwa. Zobowiązał się, że jeśli się dowie o
      jakiejś aferze gospodarczej, powiadomi władze. Oświadczenie podpisał, ale
      rzeczywistej współpracy, jak twierdzi, nie podjął.

      "Później zwalczał reżim w sposób niezwykle konsekwentny, że trudno znaleźć
      przykład adwokata tak zaangażowanego w walkę opozycyjną" - dodaje Malanowski.

      "Zdaniem IPN, podpisanie jakiegoś papierka przekreśla jego kilkadziesiąt lat
      walki z komunizmem. Na szczęście, sąd nie podzielił tego myślenia. IPN nie chce
      na razie komentować wyroku NSA. Jak powiedział Andrzej Arseniuk z biura
      prasowego IPN, Instytut czeka na uzasadnienie wyroku - pisze "Dziennik Łódzki".

      info.onet.pl/1037616,11,item.html
    • Gość: autor Podsumowanie II, suplement IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.05, 12:15
      W efekcie płazy i gady
      Dają se jakoś rady
      Ale już żółwie błotne
      Robią się mniej gramotne.

      Natomiast takie ryby
      To muszą całkiem na niby
      Kraby na aby aby
      A rak śpiewa jak ptak…
    • iza.bella.iza Cena wolności według Jacka Fedorowicza 14.01.05, 21:07
      Na blogu Kataryny znalazłam link do felietonu Fedorowicza, który jest ciekawym
      głosem na temat lustracji. Chyba jest to najuczciwsza opinia spośród tych,
      które reprezentują współodpowiedzialni za okrągły stół i wszystkie jego
      konsekwencje.

      >>Z drugiej strony, zawsze byłem zdania, że pretensje typu "nie rozliczyliśmy
      ich, nie ukaraliśmy" czy "pozwoliliśmy komunie uwłaszczyć się" są nieuprawnione
      w kraju, gdzie zawarto układ, który - jak się wydaje - opłacał się obu stronom.
      Ujmując rzecz w bezczelnym skrócie: odkupiliśmy od nich wolność.
      Daliśmy im możliwość bogacenia się, nie pociągaliśmy do odpowiedzialności, a
      oni za to nie urządzili tu rzezi, którą urządzić mogli. Przypominam, że
      wszędzie wokół była komuna, a Armia Czerwona nie tylko wokół, w środku też.
      Odważnym, którzy dziś mówią o potrzebie karania komunistów, mówię: to trzeba
      było wolność wywalczyć. Jak się ją kupiło, to proszę teraz siedzieć cicho.
      Wyjaśniam: też byłem za tym, żeby kupić. Podobnie jak większość. Dlatego siedzę
      cicho i nie nawołuję do karania.<<

      www.gazeta.pl/tv/1,47858,2474646.html
      Oto fragment komentarza umieszczonego na blogu, z którym się zgadzam całkowicie.

      witek.bis

      ”Jednak nie do końca mogę się zgodzić z wnioskami pana Jacka. Jestem zdania, że
      tę transakcję powinno się potraktować jako „zakup kontrolowany” i wyciągnąć z
      tego faktu odpowiednie konsekwencje. Nie wolno zapominać o tym, że odkupiliśmy
      od nich coś, co oni wcześniej nam ukradli. Czy zasada „pacta sunt servanda”
      obowiązuje również w takich przypadkach?”

      kataryna.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?146575
      Od siebie dodałabym jeszcze – nie dość, że odkupili ukradzione, to kradną
      nadal, a ułatwia im to m.in. wiedza z teczek, którą mogą szantażować i za
      pomocą której mogą rozbudowywać sieć swoich mafijnych powiązań. I trzeba im
      wreszcie tę broń odebrać!!!
      • Gość: 00 Re: Cena wolności według Jacka Fedorowicza IP: *.245.114.166.Dial1.SanJose1.Level3.net 14.01.05, 21:56
        nurni napisał:

        > Kiedy oni przekonuja ze po nich juz tylko potop albo faszyzm.
        >
        > Tu juz nie chodzi o to ze ktos taki z dnia na dzien stanie sie NIKIM.
        > Tu juz chodzi o obrone wlasnych zyciorysow i parszywych (dla Polski) wyborow.
      • Gość: wartburg pan Jacek IP: *.pool.mediaWays.net 14.01.05, 23:43
        iza.bella.iza napisała:


        "(...) odkupiliśmy od nich wolność. Daliśmy im możliwość bogacenia się, nie
        pociągaliśmy do odpowiedzialności, a oni za to nie urządzili tu rzezi, którą
        urządzić mogli".

        Zgadza się, rzezi nie urządzili, ale czyż nie dlatego, że sami mogli paść jej
        ofiarą, przy czym Armia Czerwona pod nadzorem Gorbaczowa zapewne nawet by się
        do niej nie wtrąciła? Tak jak nie wtrącała się do tego, co rozegrało się parę
        miesiecy później na ulicach Pragi, Budapesztu i Berlina.

        Tak więc odkupiliśmy wolność od tych, którzy potem przejęli bez hałasu władzę
        gospodarczą i polityczną nie oddając na dobrą sprawę nawet na chwilę kontroli
        nad aparatem sprawiedliwości i środkami masowego przekazu. Pytanie tylko, czy
        można to jeszcze nazwać wolnością.

        Pana Jacka, który najlepiej czuje się w roli błazna, od dawna mam za takiegoż.
        Żeby chociaż był zabawnym błaznem, ale nawet tego nie umie. Dla mnie jest to
        błazen tragiczny. Jeszcze za PRL-u nauczył się dokazywać, ale tak, żeby w
        każdej chwili móc udowodnić cenzorom, że dokazywał niewinnie - zyg, zyg,
        marchewka - i że gotów jest się natychmiast popiskując ze śmiechu ze swoich
        żarcików wycofywać. Niestety tej formuły trzyma się do dzisiaj. Za bardzo
        weszła mu w krew. I dlatego zamiast śmieszyć, budzi zażenowanie.
        >
        > www.gazeta.pl/tv/1,47858,247464 6.html
        > Oto fragment komentarza umieszczonego na blogu, z którym się zgadzam
        całkowicie
        > .
        >
        > witek.bis
        >
        > ”Jednak nie do końca mogę się zgodzić z wnioskami pana Jacka. Jestem zdan
        > ia, że
        > tę transakcję powinno się potraktować jako „zakup kontrolowany” i w
        > yciągnąć z
        > tego faktu odpowiednie konsekwencje. Nie wolno zapominać o tym, że
        odkupiliśmy
        > od nich coś, co oni wcześniej nam ukradli. Czy zasada „pacta sunt servand
        > a”
        > obowiązuje również w takich przypadkach?”
        >
        > kataryna.blox.pl/html/1310721,2 62146,13.html?146575
        > Od siebie dodałabym jeszcze – nie dość, że odkupili ukradzione, to kradną
        >
        > nadal, a ułatwia im to m.in. wiedza z teczek, którą mogą szantażować i za
        > pomocą której mogą rozbudowywać sieć swoich mafijnych powiązań. I trzeba im
        > wreszcie tę broń odebrać!!!
        • maksimum Re: pan Jacek 15.01.05, 00:01
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > iza.bella.iza napisała:
          >
          >
          > "(...) odkupiliśmy od nich wolność. Daliśmy im możliwość bogacenia się, nie
          > pociągaliśmy do odpowiedzialności, a oni za to nie urządzili tu rzezi, którą
          > urządzić mogli".
          >
          > Zgadza się, rzezi nie urządzili, ale czyż nie dlatego, że sami mogli paść jej
          > ofiarą, przy czym Armia Czerwona pod nadzorem Gorbaczowa zapewne nawet by się
          > do niej nie wtrąciła? Tak jak nie wtrącała się do tego, co rozegrało się
          parę miesiecy później na ulicach Pragi, Budapesztu i Berlina.
          >
          > Tak więc odkupiliśmy wolność od tych, którzy potem przejęli bez hałasu władzę
          > gospodarczą i polityczną nie oddając na dobrą sprawę nawet na chwilę kontroli
          > nad aparatem sprawiedliwości i środkami masowego przekazu. Pytanie tylko,
          czy można to jeszcze nazwać wolnością.
          >
          > Pana Jacka, który najlepiej czuje się w roli błazna, od dawna mam za
          takiegoż.
          > Żeby chociaż był zabawnym błaznem, ale nawet tego nie umie. Dla mnie jest to
          > błazen tragiczny. Jeszcze za PRL-u nauczył się dokazywać, ale tak, żeby w
          > każdej chwili móc udowodnić cenzorom, że dokazywał niewinnie - zyg, zyg,
          > marchewka - i że gotów jest się natychmiast popiskując ze śmiechu ze swoich
          > żarcików wycofywać. Niestety tej formuły trzyma się do dzisiaj. Za bardzo
          > weszła mu w krew. I dlatego zamiast śmieszyć, budzi zażenowanie.

          Pan Jacek zatrzymal sie w rozwoju dawno temu i nie ma sensu go czytac i
          przytaczac.

          > > www.gazeta.pl/tv/1,47858,247464 6.html
          > > Oto fragment komentarza umieszczonego na blogu, z którym się zgadzam
          > całkowicie.
          > >
          > > witek.bis
          > >
          > > ”Jednak nie do końca mogę się zgodzić z wnioskami pana Jacka. Jeste
          > m zdania, że tę transakcję powinno się potraktować jako „zakup kontrolowany̶
          > 1; i wyciągnąć z tego faktu odpowiednie konsekwencje. Nie wolno zapominać o
          tym, że odkupiliśmy
          > > od nich coś, co oni wcześniej nam ukradli. Czy zasada „pacta sunt servanda”
          > > obowiązuje również w takich przypadkach?”
          > >
          > > kataryna.blox.pl/html/1310721,2 62146,13.html?146575
          > > Od siebie dodałabym jeszcze – nie dość, że odkupili ukradzione, to
          > kradną nadal, a ułatwia im to m.in. wiedza z teczek, którą mogą szantażować i
          >za pomocą której mogą rozbudowywać sieć swoich mafijnych powiązań. I trzeba
          > im wreszcie tę broń odebrać!!!

          Mentalnoscia Polacy zawsze byli blizsi Rosjanom niz Czechom dlatego budowa
          prawdziwej prawicy trwa tak dlugo,a w miedzyczasie takie Michniki,Kuronie,Jacki
          i inne Kwasy ciesza sie popularnoscia wsrod mas.


        • iza.bella.iza Kupowanie od złodzieja to paserstwo lub głupota 15.01.05, 01:10
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Zgadza się, rzezi nie urządzili, ale czyż nie dlatego, że sami mogli paść jej
          > ofiarą, przy czym Armia Czerwona pod nadzorem Gorbaczowa zapewne nawet by się
          > do niej nie wtrąciła? Tak jak nie wtrącała się do tego, co rozegrało się
          parę
          > miesiecy później na ulicach Pragi, Budapesztu i Berlina.
          >
          > Tak więc odkupiliśmy wolność od tych, którzy potem przejęli bez hałasu władzę
          > gospodarczą i polityczną nie oddając na dobrą sprawę nawet na chwilę kontroli
          > nad aparatem sprawiedliwości i środkami masowego przekazu. Pytanie tylko,
          czy
          > można to jeszcze nazwać wolnością.

          Ostatnio nieczęsto się z Tobą zgadzałam, ale dziś robię to bez zastrzeżeń.
          Dodałabym jeszcze - w świetle tego, że sprzedający przy transakcji oszukiwał
          (straszył pustym pistoletem i pod tą presją wyśrubował paskarską cenę), to
          kupujący miał prawo nie dotrzymać warunków umowy. W myśl zasad prawa cywilnego
          umowa zawarta w taki sposób jest nieważna. Z kolei kupowanie kradzionego to
          paserstwo. Jakby więc nie patrzeć, gra nie była uczciwa.
          • Gość: Stanisław Remuszko Przepraszam za autocytat. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 14:52
            Ale nic trafniejszego w tym miejscu nie przychodzi mi do głowy (bardzo ciekawie
            Państwo piszą):
            ("Miękkie lądowanie", "Nowe Państwo", 9-X-1998)

            "A może niegdysiejsi NASI negocjatorzy podczas obrad Obłego Mebla uznali, że
            warto obiecać wszystko, byle tylko odbyły się chociaż półwolne wybory, byle
            pojawiła się niecenzurowana prasa, byle zalegalizowano NSZZ "Solidarność",
            etc., etc?
            Otóż - mim zdaniem - to bardzo cienka sprawa. Obiecywać bowiem w czyimś imieniu
            (z intencją dotrzymania słowa) można tylko wtedy, kiedy się ma w kieszeni
            demokratyczne pełnomocnictwa tego kogoś. Zasiadająca przy Okragłym Stole
            strona "solidarnościowo-opozycyjna" miała od większości narodu takie niepisane
            pełnomocnictwa (czego dowiódł 4 czerwca '89), ale były one OGRANICZONE zarówno
            w politycznym czasie (u szarych ludzi sięgały góra roku, powie to każdy uczciwy
            politolog, socjolog i psycholog), jak i w politycznej przestrzeni (co z kolei
            wykazał dramatyczny, już jesienny rozpad Komitetu Obywatelskiego). Innymi
            słowy, dysponujący tak ograniczoną legitymacją LUDZIE HONORU powinni - w
            wewnętrznym planie politycznym - zrobić w zasadzie jedno: możliwie jak
            najszybciej przygotować w pełni wolne i demokratyczne wybory prezydenckie i
            parlamentarne. Tymczasem ZBLATOWANA z komuną część solidarnościowców zrobiła
            wszystko, by obie elekcje maksymalnie opóźnić, a zarazem za wszelką cenę nie
            dopuścić do lustracji i dekomunizacji pod żadną postacią.
            Sądzę, że jeśli ceną za Okrągłostołowy kontrakt była niepisana, lecz solenna
            obietnica wyżej zdefiniowanego miękkiego lądowania komunistów - nie należało
            tego kontraktu zawierać. Takie jest po prostu moje zdanie, i z myślącymi
            odmiennie różnimy się rozumieniem istoty takich pojęć, jak patriotyzm, godność
            czy honor. Można oczywiście rzec - w ramach pluralizmu i tolerancji - że
            Michnik jest PATRIOTĄ INACZEJ, godność nie jedno ma imię, a kodeksy
            Bratkowskiego i Boziewicza pochodzą z innych epok...
            Ale załóżmy na koniec - przy natężeniu dobrej woli - że Magdalenkowe obietnice
            nie były uczciwe, tylko zdradzieckie (czytaj: wallenrodowskie), i ci, którzy je
            dawali, czekali tylko na okazję, by wrogowi osłabła ręka z wycelowanym
            pistoletem. Skoro tak, to czemu przez następne lata ci sami ludzie twardo stali
            przeciw lustracji i dekomunizacji? Nawet wtedy, gdy Wielki Czerwony Brat
            całkiem już sobie poszedł, a miejscowy Stary Komuch zdziadział, wyłysiał i pała
            mu przegniła? Taka postawa oznaczać może wiele rzeczy, ale jedną na pewno: że
            podstępu żadnego przy Okrągłym Stole nie było. Z tego zaś wynika niezbicie, że
            albo część óczesnych NASZYCH dobiła wówczas z ONYMI politycznego targu z raczej
            niskich pobudek (udział we władzy i prozaiczne tego faktu skutki dla
            udziałowców), albo już wtedy istniało między nimi ideowo-moralne pokrewieństwo,
            jeśli nie tożsamość. Nie wiem i nigdy się nie dowiem, która wersja jest
            prawdziwa (mogą być obie), ale obie oznaczają, że wszyscy ci ludzie są i
            pozostaną dla mnie zasadniczo obcy. Do końca mojego życia."

            To także jest w książczynie "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice", na stronach
            219-220 II wydania.
            • iza.bella.iza Dziękuję za cytat. 17.01.05, 21:26
              I przy okazji przepraszam, że przez wiele lat dawałam wiarę tym, którzy robili
              z pana wariata. Jung twierdzi, że człowiek osiąga pełnią możliwości duchowych i
              twórczych w drugiej połowie życia. Wedle średniej długości życia w mojej
              rodzinie, ja się do niej zbliżam, więc jest nadzieja, że nie będę już taka
              bezkrytyczna:)

              A z pana autocytatem i tekstem Fedorowicza skojarzyła mi się jeszcze coś.
              Federowicz pisze MY kupiliśmy od NICH wolność. Ja mam poczucie, że to MY
              oznacza jedynie tych, którzy dokonali transakcji. Społeczeństwo się na żadne
              kupowanie nie godziło, chciało ONYM wolność wydrzeć. Skoro tak, to
              społeczeństwa "tajne paragrafy" tamtej umowy nie obowiązują w żaden sposób.
              Najlepiej to widać po reakcji dawnych, szeregowych członków Solidarności na
              list "wielkiej trójki" - rozbieżność stanowisk jest ogromna. Co znamienne
              trudno ją zauważyć w GW:)

              Pozdrawiam serdecznie. Iza
              • Gość: Stanisław Remuszko Może Jung ma rację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 23:14
                :-)
                Jako były wariat, polecam jeszcze strony 217-218 tej broszurki. Tam jest
                dokładnie o tym, o czym Pani pisze (kto komu przekazał władzę). Jakbym siebie
                dziś czytał...
              • Gość: franek ...świr zrehabilitowany? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 23:30
                iza.bella.iza napisała:

                > I przy okazji przepraszam, że przez wiele lat dawałam wiarę tym, którzy
                robili
                > z pana wariata.

                I nadszedł ten moment, kiedy gwiazdą forum Kraj staje się oszołom i frustrat,
                sączący jad wszędzie tam, gdzie ludzie nie poznali się na jego niewątpliwym
                intelekcie. Żenujące, niestety.
                • homosovieticus ...kłamczuch zrehabilitowany nie będzie 17.01.05, 23:34
                  Gość portalu: franek napisał(a):

                  > I nadszedł ten moment, kiedy gwiazdą forum Kraj staje się oszołom i frustrat,
                  > sączący jad wszędzie tam, gdzie ludzie nie poznali się na jego niewątpliwym
                  > intelekcie. Żenujące, niestety.

                  Nieprawda.Poznałem się na Tobie franku. Późno ale jednak poznałem.
                • iza.bella.iza A Franek histerii dostał? 18.01.05, 02:21
                  Gość portalu: franek napisał(a):

                  > I nadszedł ten moment, kiedy gwiazdą forum Kraj staje się oszołom i frustrat,
                  > sączący jad wszędzie tam, gdzie ludzie nie poznali się na jego niewątpliwym
                  > intelekcie. Żenujące, niestety.

                  Żenują jest to, gołowąsie, że powtarzasz jak papuga mantrę redaktorów GW i
                  nawet nie widzisz jak jest chamska. Pięknie Cię Michnik wychował.
                  "Po owocach ich poznacie".
                  • Gość: franek Re: A Franek histerii dostał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 08:59
                    iza.bella.iza napisała:

                    > Żenują jest to, gołowąsie, że powtarzasz jak papuga mantrę redaktorów GW i
                    > nawet nie widzisz jak jest chamska. Pięknie Cię Michnik wychował.
                    > "Po owocach ich poznacie".

                    Z chamem tylko jego językiem da się rozmawiać. Poczytaj sobie oszczercze
                    książeczki Twojego nowego fąfla, poczytaj sobie jego rozliczne artykuliki -
                    może wtedy coś z tej "mantry redaktorów GW" zrozumiesz.
                    • Gość: dowolny_nick Re: A Franek histerii dostał? IP: 195.205.223.* 18.01.05, 12:30
                      Czy w publikacjach tego Rymuszki mógłbyś wskazać jeden, za to konkretny (tytuł,
                      strona, ewentualnie data) przykład oszczerstwa? Bo sam już nie wiem, komu mam
                      wierzyć...
                      • Gość: franek Re: A Franek histerii dostał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 22:23
                        Gość portalu: dowolny_nick napisał(a):

                        > Czy w publikacjach tego Rymuszki mógłbyś wskazać jeden, za to konkretny (tytuł
                        > ,
                        > strona, ewentualnie data) przykład oszczerstwa? Bo sam już nie wiem, komu mam
                        > wierzyć...

                        Ależ dlaczego miałbym Ci odbierać tę przyjemność samodzielnego zapoznania się z
                        dziełami pana Remuszki? Przejrzyj sobie jego najgłośniejszy bestseller, "Gazeta
                        Wyborcza. Początki i okolice" - to zaiste pouczająca lektura.

                        Dowiesz się, jak to swego czasu kilkanaście osób postanowiło zagarnąć mający
                        powstać dziennik, aby dorobić się pozycji politycznej i pieniędzy (str. 33,
                        94); jak później wprowadzili ten plan w życie, zawłaszczając przy tym
                        kilkadziesiąt miliardów złotych z publicznych pieniędzy (o tym pan Remuszko
                        pisze co kilka stron, np. str. 97); dowiesz się, jak kierownictwo Gazety,
                        charakteryzujące się - a jakże - "moralnością Kalego" i "klanową
                        solidarnością", niecnie oszukuje i wykorzystuje swoich pracowników (o tym też
                        jest przez cały czas, głównym poszkodowanym jest naturalnie pan Remuszko; np.
                        str. 76, 83); dowiesz się, jak byli agenci UB i SB bądź członkowie ich rodzin
                        wykorzystują największy polski dziennik, by nie dopuścić do lustracji (str.
                        160); poczytasz też o okropnych cenzorach z Czerskiej (biednego Pana Remuszkę
                        tak wciąż cenzurują; np. str. 38). Zresztą cenzorów Pan Remuszko odnajduje też
                        wśród redaktorów naczelnych innych polskich gazet - "Rzeczpospolitej", "Gazety
                        Polskiej", "Naszego Dziennika", "Życia", "Życia Warszawy", także "Tygodnika
                        Powszechnego" i "Res Publiki" (np. str. 263)

                        I tak dalej, można by jeszcze długo. Przyjemnej lektury!
                        • Gość: dowolny_nick Uwaga, kłamca. IP: 195.205.223.* 19.01.05, 13:38
                          Nie wierzę, że franek nie zrozumiał, o co prosiłem. Powtórzę: prosiłem o jeden
                          jedyny konkretny przykład oszczerstwa wypowiedzianego przez Remuszkę
                          (przepraszam tego pana za przekręcenie jego nazwiska w poprzednim poście).
                          Oszczerstwo według słownika, to "nieprawda, która..." (i tu są różne
                          dopełniające określenia). Nie ma oszczerstwa bez nieprawdy. Może franek
                          przypuszczał, że nie zweryfikuję jego twierdzeń, bo nie mam źródła, ale mam,
                          sprawdziłem i teraz wiem już, komu wierzyć:
                          zapewne Remuszce, na pewno nie frankowi. Remuszko relacjonuje suche fakty oraz
                          wygłasza opinie, z którymi można zgadzać się lub nie (dla mnie akurat brzmią
                          wiarygodnie). Franek natomiast po prostu kłamie jak najęty (płacą mu za to?), o
                          czym może samodzielnie przekonać się każdy, kto zajrzy na wskazane przez franka
                          strony w rzeczonej książce. Nic tam nie zgadza się z tym, co franek pisze w
                          swym poście. Więc jestem również wdzięczny frankowi, że tak klarownie i
                          przekonywująco rozwiał moje pierwotne wątpliwości.
                          • homosovieticus franek pod zarzutem kłamstwa? 19.01.05, 14:36

                            Gość portalu: dowolny_nick napisał(a):

                            > Nie wierzę, że franek nie zrozumiał, o co prosiłem. Powtórzę: prosiłem o jeden
                            > jedyny konkretny przykład oszczerstwa wypowiedzianego przez Remuszkę
                            > (przepraszam tego pana za przekręcenie jego nazwiska w poprzednim poście).
                            > Oszczerstwo według słownika, to "nieprawda, która..." (i tu są różne
                            > dopełniające określenia). Nie ma oszczerstwa bez nieprawdy. Może franek
                            > przypuszczał, że nie zweryfikuję jego twierdzeń, bo nie mam źródła, ale mam,
                            > sprawdziłem i teraz wiem już, komu wierzyć:
                            > zapewne Remuszce, na pewno nie frankowi. Remuszko relacjonuje suche fakty oraz
                            > wygłasza opinie, z którymi można zgadzać się lub nie (dla mnie akurat brzmią
                            > wiarygodnie). Franek natomiast po prostu kłamie jak najęty (płacą mu za to?),
                            o
                            >
                            > czym może samodzielnie przekonać się każdy, kto zajrzy na wskazane przez
                            franka
                            >
                            > strony w rzeczonej książce. Nic tam nie zgadza się z tym, co franek pisze w
                            > swym poście. Więc jestem również wdzięczny frankowi, że tak klarownie i
                            > przekonywująco rozwiał moje pierwotne wątpliwości.


                            franek - jak Go znam z pisaniny forumowej - podważy pejoratywne znaczenie
                            słowa "kłamstwo".Wszak należy do środowiska GW.
                            Ciekawym, jak się weźmie do roboty? :))
                          • Gość: franek Re: Uwaga, kłamca. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 15:04
                            Gość portalu: dowolny_nick napisał(a):

                            >Franek natomiast po prostu kłamie jak najęty (płacą mu za to?), o
                            >
                            > czym może samodzielnie przekonać się każdy, kto zajrzy na wskazane przez
                            franka
                            >
                            > strony w rzeczonej książce. Nic tam nie zgadza się z tym, co franek pisze w
                            > swym poście. Więc jestem również wdzięczny frankowi, że tak klarownie i
                            > przekonywująco rozwiał moje pierwotne wątpliwości.

                            To chyba masz, koleżko, niejakie problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

                            Napisałem: "Dowiesz się, jak to swego czasu kilkanaście osób postanowiło
                            zagarnąć mający powstać dziennik, aby dorobić się pozycji politycznej i
                            pieniędzy (str. 33, 94)"

                            str. 94: Po licznych "dowodach" na to, że Gazeta Wyborcza jest nieobiektywna,
                            że jest "organem nieistniejącej, ale bardzo wpływowej partii" Pan Remuszko
                            pisze tak: "to wszystko nie jest rezultatem przypadku, wynikiem zbiegu
                            okoliczności. Tak nie 'wyszło', tak 'miało wyjść'".

                            str. 231: "w (...) sposób (podstępny i nieuczciwy) pewne wąskie środowisko
                            przywłaszczyło sobie i rozbudowało narzędzie, które pozwala mu sprawować (...)
                            część nieformalnej władzy w Polsce".

                            Napisałem: "jak później wprowadzili ten plan w życie, zawłaszczając przy tym
                            kilkadziesiąt miliardów złotych z publicznych pieniędzy (o tym pan Remuszko
                            pisze co kilka stron, np. str. 97)"

                            str. 97: "Agora w imieniu dwudziestu paru milionów obywateli wzięła miliardowy
                            kredyt, żeby wystartować jako 'GW', a rok później uzyskanym tą drogą majątkiem
                            wierchuszka 'GW' uwłaszczyła się notarialnie".

                            Napisałem: "dowiesz się, jak kierownictwo Gazety, charakteryzujące się - a
                            jakże - "moralnością Kalego" i "klanową solidarnością", niecnie oszukuje i
                            wykorzystuje swoich pracowników (o tym też jest przez cały czas, głównym
                            poszkodowanym jest naturalnie pan Remuszko; np. str. 76, 83)

                            str. 76: "[w Gazecie Wyborczej] nadal mylnie nie zaliczają średniej wierszówki
                            do podstawy następnej średniej"; opowieści o tym, jak to "były przyjaciel Adam"
                            i inni członkowie kierownictwa redakcji co chwilę oszukiwali Pana Remuszkę są
                            co parę stron, ale są nieco przydługie, żeby je tu cytować.

                            Napisałem: "dowiesz się, jak byli agenci UB i SB bądź członkowie ich rodzin
                            wykorzystują największy polski dziennik, by nie dopuścić do lustracji (str.
                            160)"

                            str. 160: "Moim zdaniem straszliwa nienawiść okazywana procesowi lustracji
                            (...) bierze się ze (...) śmiertelnego strachu ludzi "Gazety Wyborczej' przed
                            przykrymi skutkami ujawnienia społeczeństwu tajnych dotąd agentów UB i SB (...)
                            Przy czym jeśli nie chodzi tu o skórę własną, to o skórę rodziny lub
                            przyjaciół".

                            Napisałem: "poczytasz też o okropnych cenzorach z Czerskiej (biednego Pana
                            Remuszkę tak wciąż cenzurują; np. str. 38)"

                            str. 38: "Nie wiem i nigdy się nie dowiem, kogo ze swoich przyjaciół (...)
                            chronili przed infamią cenzorzy z 'Gazety Wyborczej'"

                            Napisałem: "Zresztą cenzorów Pan Remuszko odnajduje też wśród redaktorów
                            naczelnych innych polskich gazet - "Rzeczpospolitej", "Gazety
                            Polskiej", "Naszego Dziennika", "Życia", "Życia Warszawy", także "Tygodnika
                            Powszechnego" i "Res Publiki" (np. str. 263)

                            str. 263: "Oto do anonimowego pocztu zasłużonych cenzorów polskich bez żenady
                            dołączyli ludzie uchodzący dotąd za dziennikarzy: redaktorzy naczelni 'Gazety
                            Polskiej' (Piotr Wierzbicki), 'Naszego Dziennika' (Ewa Sołowiej)
                            oraz 'Rzeczpospolitej' (Maciej Łukasiewicz)"; "cenzorów" z innych gazet Pan
                            Remuszko wymienia niezliczoną ilość razy wcześniej.

                            Dość zabawne, że niesłusznie zarzucając innym ludziom kłamstwo, sam posługujesz
                            się przy tym niewybrednymi kłamstwami.

                            I drobna uwaga na koniec, skoro masz takie zamiłowanie do słowników: po polsku
                            mówi się "przekonująco" lub "przekonywająco", a nie "przekonywująco".
                            • Gość: dowolny_nick Uwaga, kłamca notoryczny! IP: 195.205.223.* 20.01.05, 14:08
                              Na wszelki wypadek znów starannie sprawdziłem, ale trzeciego razu nie będzie.
                              Franek znowu kłamie, i to w żywe oczy, przeważnie wprost, z miedzianym czołem,
                              bez cienia żenady (na podanych stronach książki nadal nie ma tego, co - według
                              franka - ma tam być!), a jak nie kłamie wprost, to okólnie, kontekstowo, wyrywa
                              Remuszce słowa i frazy, wkłada je między swoje opinie i podaje tak, by
                              niezorientowanemu czytelnikowi zrobić wodę z mózgu. Mieszanka nierzetelności,
                              półprawdy, łgarstwa, manipulacji i przemilczeń, innymi słowy typowa GWprawda
                              (przepraszam za dosadne słowo).
                              Na tę frankową GWprawdę jest niestety tylko jedno lekarstwo: sprawdzać samemu,
                              sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać. Zainteresowanym polecam, teraz już z pełnym
                              przekonaniem: "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". Znów coś zawdzięczam
                              frankowi: wreszcie tę książkę starannie przeczytałem.
                              Z reguły nie używam w polemikach argumentów ad personam, ale teraz muszę rzec,
                              iż uważam franka za człowieka po prostu nieuczciwego, na dodatek ogarniętego
                              chyba jakąś obsesją. W każdym razie nie chcę już mieć z frankiem nawet
                              forumowego kontaktu. To mój ostatni post związany z wypowiedziami tego pana.
                              • Gość: franek Re: Uwaga, kłamca notoryczny! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 18:50
                                Gość portalu: dowolny_nick napisał(a):

                                > To mój ostatni post związany z wypowiedziami tego pana.

                                Całe szczęście, bo i ja nie zamierzam Panu więcej odpowiadać. Śmiesznie dość
                                Pańskie wykrzyknienia brzmią - kiedy na żądanie dosłownych cytatów takie
                                właśnie przytoczyłem, zarzuca mi Pan "nierzetelność, łgarstwa, manipulację i
                                przemilczenia"; wreszcie stwierdza Pan, że na podanych stronach nie ma tego, co
                                właśnie zacytowałem (sic!!!), że wyrywam słowa i frazy. Czy miałem całą
                                książkę przepisać, żeby poczuł się Pan ukontentowany?

                                Całkiem dobrą daje Pan radę - sprawdzać. W ten sposób każdy przekona się, kto w
                                tej rozmowie notorycznie łże. Zabawnie wygląda też to, kiedy pisze Pan o sobie
                                w trzeciej osobie. Czy z braku odwagi? Czy ze wstydu przed pisanymi kłamstwami?
                                Żenujący dziad z Pana, Panie Remuszko, nic więcej.
                    • iza.bella.iza Re: A Franek histerii dostał? 18.01.05, 20:46
                      Gość portalu: franek napisał(a):

                      > Z chamem tylko jego językiem da się rozmawiać.

                      A Ty chamem oczywiście nie jesteś. Nie jest chamskie, że wtrącasz się do
                      osobistej, choć publicznej, wymiany zdań. Nie jest chamskie, że przeciwnika
                      politycznego nazywasz chamem i świrem. Nie jest chamskie, że usiłujesz swoją
                      opinię o tym człowieku wciskać innym na siłę. W takim razie ja zdecydowanie
                      wolę chamstwo. I mocno wątpię czy nauczysz się mówić jego językiem.

                      > Poczytaj sobie oszczercze
                      > książeczki Twojego nowego fąfla,

                      To oczywiśce też nie jest chamstwo. To szczyt savoir vivre, rodem A. Michnik i
                      spółka. Dla tego towarzystwa coraz więcej rzeczy jest oszczerczych, coraz
                      więcej chamskich. W ogóle wszyscy ich tylko opluwają i gnoją. Biedactwa w
                      okopach Św. Trójcy.

                      > poczytaj sobie jego rozliczne artykuliki -
                      > może wtedy coś z tej "mantry redaktorów GW" zrozumiesz.

                      Poczytaj sobie coś więcej niż tylko rozliczne artykuliki GW apeliki UW, może
                      wtedy coś zrozumiesz z otaczającej Cię rzeczywistości.
                      • Gość: franek Re: A Franek histerii dostał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 22:28
                        iza.bella.iza napisała:

                        > A Ty chamem oczywiście nie jesteś. Nie jest chamskie, że wtrącasz się do
                        > osobistej, choć publicznej, wymiany zdań. Nie jest chamskie, że przeciwnika
                        > politycznego nazywasz chamem i świrem. Nie jest chamskie, że usiłujesz swoją
                        > opinię o tym człowieku wciskać innym na siłę. W takim razie ja zdecydowanie
                        > wolę chamstwo. I mocno wątpię czy nauczysz się mówić jego językiem.

                        Napisałem wyżej: "Z chamem tylko jego językiem da się rozmawiać." Którego
                        sformułowania w tym zdaniu nie rozumiesz?

                        > Dla tego towarzystwa coraz więcej rzeczy jest oszczerczych, coraz
                        > więcej chamskich. W ogóle wszyscy ich tylko opluwają i gnoją. Biedactwa w
                        > okopach Św. Trójcy.

                        To całkiem ciekawe; możesz zacytować, gdzie to napisałem?

                        > Poczytaj sobie coś więcej niż tylko rozliczne artykuliki GW apeliki UW, może
                        > wtedy coś zrozumiesz z otaczającej Cię rzeczywistości.

                        Rozumiem chyba nieco więcej, niż Ci się wydaje. I w sposób trochę inny niż Ty.
                        Na całe szczęście.
                        • maksimum Re: A Franek histerii dostał? 18.01.05, 22:49
                          Gość portalu: franek napisał(a):

                          > iza.bella.iza napisała:
                          >
                          > > A Ty chamem oczywiście nie jesteś. Nie jest chamskie, że wtrącasz się do
                          > > osobistej, choć publicznej, wymiany zdań. Nie jest chamskie, że przeciwni
                          > ka politycznego nazywasz chamem i świrem. Nie jest chamskie, że usiłujesz sw
                          > oją opinię o tym człowieku wciskać innym na siłę. W takim razie ja zdecydowan
                          > ie wolę chamstwo. I mocno wątpię czy nauczysz się mówić jego językiem.
                          >
                          > Napisałem wyżej: "Z chamem tylko jego językiem da się rozmawiać." Którego
                          > sformułowania w tym zdaniu nie rozumiesz?
                          >
                          > > Dla tego towarzystwa coraz więcej rzeczy jest oszczerczych, coraz
                          > > więcej chamskich. W ogóle wszyscy ich tylko opluwają i gnoją. Biedactwa w
                          >
                          > > okopach Św. Trójcy.
                          >
                          > To całkiem ciekawe; możesz zacytować, gdzie to napisałem?
                          >
                          > > Poczytaj sobie coś więcej niż tylko rozliczne artykuliki GW apeliki UW, m
                          > oże wtedy coś zrozumiesz z otaczającej Cię rzeczywistości.
                          >
                          > Rozumiem chyba nieco więcej, niż Ci się wydaje. I w sposób trochę inny niż
                          >Ty. Na całe szczęście.

                          Podniosly sie ostatnio glosy na Harvardzie,ktore niektorzy komentuja jako
                          nagonke.
                          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2499979.html
                        • iza.bella.iza Re: A Franek histerii dostał? 19.01.05, 22:51
                          Gość portalu: franek napisał(a):

                          > iza.bella.iza napisała:
                          >
                          > > A Ty chamem oczywiście nie jesteś. Nie jest chamskie, że wtrącasz się do
                          > > osobistej, choć publicznej, wymiany zdań. Nie jest chamskie, że przeciwni
                          > ka
                          > > politycznego nazywasz chamem i świrem. Nie jest chamskie, że usiłujesz sw
                          > oją
                          > > opinię o tym człowieku wciskać innym na siłę. W takim razie ja zdecydowan
                          > ie
                          > > wolę chamstwo. I mocno wątpię czy nauczysz się mówić jego językiem.
                          >
                          > Napisałem wyżej: "Z chamem tylko jego językiem da się rozmawiać." Którego
                          > sformułowania w tym zdaniu nie rozumiesz?

                          Nie wiem czemu przypuszczasz, że czegoś nie rozumiem. Dałam temu jakis wyraz,
                          dopytywałam się o coś. Może to Ty czegoś nie zrozumiałeś.

                          > > Dla tego towarzystwa coraz więcej rzeczy jest oszczerczych, coraz
                          > > więcej chamskich. W ogóle wszyscy ich tylko opluwają i gnoją. Biedactwa w
                          >
                          > > okopach Św. Trójcy.
                          > To całkiem ciekawe; możesz zacytować, gdzie to napisałem?

                          Nigdzie. To jest MÓJ ogólny wniosek na temat UW, GW, ich wiernych wyznawców
                          m.in. leszka.sopot i Ciebie. W żaden sposób nie sugerowałam, że to Twoja opnia.
                          Nie wiem na jakiej podstawie wyszło Ci, że ja powyższe słowa Tobie przypisuję.

                          >
                          > > Poczytaj sobie coś więcej niż tylko rozliczne artykuliki GW apeliki UW, m
                          > oże
                          > > wtedy coś zrozumiesz z otaczającej Cię rzeczywistości.
                          >
                          > Rozumiem chyba nieco więcej, niż Ci się wydaje.

                          To nie ja zaczęłam się licytowac tym, kto co rozumie i czy jego rozumienie jest
                          lepsze czy gorsze. Ty mi zasugerowałeś, żebym nie poprzestawała
                          na "artykulikach" Rymuszki. Ja się tylko Tobie złośliwie odcięłam. Jak widać
                          zabolało i bardzo mnie to cieszy, bo może następnym razem darujesz sobie
                          zaczepki w tym stylu.

                          >I w sposób trochę inny niż Ty.
                          > Na całe szczęście.

                          Całe szczęście, że ludzie mają różne poglądy i sympatie oraz różne podejście do
                          rzeczywistości. Byłoby jeszcze większym szczęściem, gdyby wzajemnie to u siebie
                          tolerowali i nie czepiali się np. tego, że niejaka Iza miała chęć powiedzieć
                          Rymuszce to, co powiedziała.




                          • Gość: franek Re: A Franek histerii dostał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 23:14
                            iza.bella.iza napisała:

                            > Nie wiem czemu przypuszczasz, że czegoś nie rozumiem. Dałam temu jakis wyraz,
                            > dopytywałam się o coś. Może to Ty czegoś nie zrozumiałeś.

                            To się nie zrozumieliśmy. Zanim Ty ironicznie stwierdziłaś, że ja "chamem
                            oczywiście nie jestem", ja sam napisałem, że "z chamem tylko jego językiem da
                            się rozmawiać" - czyli de facto przyznałem, że zdaję sobie sprawę z tego, że
                            wcześniej pisałem jak cham. Dokładnie taki miałem zamiar.

                            > Nigdzie. To jest MÓJ ogólny wniosek na temat UW, GW, ich wiernych wyznawców
                            > m.in. leszka.sopot i Ciebie. W żaden sposób nie sugerowałam, że to Twoja
                            opnia.
                            >
                            > Nie wiem na jakiej podstawie wyszło Ci, że ja powyższe słowa Tobie przypisuję.

                            Może niejasno się wyraziłem - zrozumiałem z Twojego postu, że to między innymi
                            ja co chwilę żalę się na jakieś oszczerstwa, chamstwo, opluwanie i gnojenie.
                            Chciałem, żebyś te posty, w których się tak żalę, zacytowała, bo niespecjalnie
                            je sobie przypominam. O oszczerstwach napisałem chyba raz, kawałeczek wyżej.

                            > To nie ja zaczęłam się licytowac tym, kto co rozumie i czy jego rozumienie
                            jest
                            >
                            > lepsze czy gorsze. Ty mi zasugerowałeś, żebym nie poprzestawała
                            > na "artykulikach" Rymuszki. Ja się tylko Tobie złośliwie odcięłam. Jak widać
                            > zabolało i bardzo mnie to cieszy, bo może następnym razem darujesz sobie
                            > zaczepki w tym stylu.

                            Nie, ja zasugerowałem coś wręcz przeciwnego - żebyś właśnie książeczki owego
                            Remuszki poczytała, zanim zrehabilitujesz go publicznie. Wydaje mi się, że
                            nawet Ciebie sporo z zamieszczonych tam bzdur (choć zdaję sobie sprawę, że nie
                            wszystkie z tych, które denerwują mnie) wyprowadziłoby z równowagi.

                            > Całe szczęście, że ludzie mają różne poglądy i sympatie oraz różne podejście
                            do
                            >
                            > rzeczywistości. Byłoby jeszcze większym szczęściem, gdyby wzajemnie to u
                            siebie
                            >
                            > tolerowali i nie czepiali się np. tego, że niejaka Iza miała chęć powiedzieć
                            > Rymuszce to, co powiedziała.
                            >

                            Przykro mi, ale na niejakiego Remuszkę reaguję wyjątkowo alergicznie - dlatego
                            zareagowałem emocjonalnie. Przepraszam, że przy okazji oberwało się przy tym i
                            Tobie, bo pewnie nie powinno.
                            • iza.bella.iza Re: A Franek histerii dostał? 20.01.05, 21:04
                              Gość portalu: franek napisał(a):

                              >
                              > Nie, ja zasugerowałem coś wręcz przeciwnego - żebyś właśnie książeczki owego
                              > Remuszki poczytała, zanim zrehabilitujesz go publicznie.

                              > Przykro mi, ale na niejakiego Remuszkę reaguję wyjątkowo alergicznie -
                              > dlatego zareagowałem emocjonalnie. Przepraszam, że przy okazji oberwało się
                              > przy tym i Tobie, bo pewnie nie powinno.

                              A mnie jest przykro, że Twoja alergia odbiera ci rozum. Czy Ty naprawdę
                              uważasz, że:
                              a) opinia pewnego środowiska o pewnym panu jest jedyną obowiązującą i w związku
                              z tym ten pan powinien być skazany na publiczną infamię?
                              b) osobista, aczkolwiek wyrażona publicznie, pozytywna opinia pani X o panu Y
                              równa się rehabilitacji publicznej pana Y?

                              Mam nadzieję, że rzeczywiście dałeś się ponieść emocjom zbyt daleko i na nazbyt
                              długo.


                              • Gość: franek Re: A Franek histerii dostał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 00:34
                                iza.bella.iza napisała:

                                > A mnie jest przykro, że Twoja alergia odbiera ci rozum. Czy Ty naprawdę
                                > uważasz, że:
                                > a) opinia pewnego środowiska o pewnym panu jest jedyną obowiązującą i w
                                związku
                                >
                                > z tym ten pan powinien być skazany na publiczną infamię?

                                Przecież jasne, że nie uważam; uważam jedynie, że zanim się kogoś zrehabilituje
                                (bo owszem, to właśnie moim zdaniem zrobiłaś), warto zapoznać się bliżej z jego
                                różnymi poglądami. Bo mam przeczucie, graniczące z pewnością, że książek Pana
                                Remuszki dotąd nie czytałaś. Mam również przeczucie (nieco tylko mniej
                                graniczące z pewnością), że po lekturze jego "dzieł" nie napisałabyś tego, co
                                napisałaś.

                                > b) osobista, aczkolwiek wyrażona publicznie, pozytywna opinia pani X o panu Y
                                > równa się rehabilitacji publicznej pana Y?
                                >

                                Owszem, stwierdznie "przepraszam, że przez wiele lat dawałam wiarę tym, którzy
                                robili z pana wariata" uważam nie tyle za "pozytywną opinię", ale właśnie za
                                rehabilitację.

                                > Mam nadzieję, że rzeczywiście dałeś się ponieść emocjom zbyt daleko i na
                                nazbyt
                                >
                                > długo.
                                • iza.bella.iza Re: A Franek histerii dostał? 21.01.05, 00:54
                                  Gość portalu: franek napisał(a):

                                  >
                                  > Owszem, stwierdznie "przepraszam, że przez wiele lat dawałam wiarę tym,
                                  którzy
                                  > robili z pana wariata" uważam nie tyle za "pozytywną opinię", ale właśnie za
                                  > rehabilitację.

                                  Ale tylko w moich oczach i nic Ci do tego:( Poprzednio jednak
                                  napisałeś "publiczną rehabilitację", opuszczając teraz przymiotnik uciekasz od
                                  istoty naszego sporu. Jednak ja nie mam go zamiaru dłużej ciągnąć.
                                  • Gość: franek Re: A Franek histerii dostał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 07:29
                                    iza.bella.iza napisała:

                                    > Ale tylko w moich oczach i nic Ci do tego:( Poprzednio jednak
                                    napisałeś "publiczną rehabilitację", opuszczając teraz przymiotnik uciekasz od
                                    > istoty naszego sporu. Jednak ja nie mam go zamiaru dłużej ciągnąć.

                                    Ależ dokładnie to miałem na myśli; pisząc "publiczna" myślałem o tym, że działo
                                    się to nie w rozmowie w cztery oczy, ale na forum publicznym. Jeśli to uzważasz
                                    za istotę tego sporu - to znaczy, że był on od początku do końca jałowy.
                • lupus.lupus Re: ...świr zrehabilitowany? 18.01.05, 10:54
                  Wyzywamy się od świrów uweku? Myślisz, że to jeszcze na kimś robi wrażenie?
                  Przypominam, że mamy rok 2005, waszą gazetę czyta tylko Bratek i
                  JakBabcięKocham, a UW ma poparcie równe zawartości tłuszczu w kartoniku chudego
                  mleka.Żałośni jesteście w tych rozpaczliwych drgawkach. Obserwuję je z
                  prawdziwą przyjemnoscią. Delektuję się wręcz waszą bezsilnością. Nic nie
                  zrobicie. Nie zatrzymacie tego. Nie tym razem.
                • Gość: Leszek Biały franek jak Stasiński ma "światopogląd naukowy" IP: *.gdynia.mm.pl 18.01.05, 11:02
                  dlatego wszyscy myślacy inaczej, jak On, są nie tylko niemądrzy , ale moralnie
                  podejrzani, a nawet naganni.Franek,Leszek i kilku zajadłych, forumowych
                  wymieniaczy zdań - często dla samej przyjemności wymieniania - zawsze wiedzą
                  najlepiej, ponieważ posiedli prawdę, w dziedzinach wiedzy, w których jej
                  poznanie, jest tak naprawdę, nie tylko dla nich, zupełnie niemożliwe. Myślę o
                  celach geopolityki i wynikających stąd celach polityki medialnej GW.
                  Ktoś tu przypominał, że ideolodzy wszelkiej maści, z naukowego punktu widzenia,
                  to OSZUŚCI intelektualni.To prawda. Ale co wsród nich robi franek z leszkiem.
                  Sa przecież dziennikarzami.Mają nam fakty podawać, a nie ich własne
                  interpretacje.Byłoby to wiekszym pożytkiem dla nas wszystkich.
      • Gość: t1s Re: Cena wolności według Jacka Fedorowicza IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.01.05, 22:51
        Że gw próbuje karmić ludek kitem o zagrożeniu radziecką inwazją na początku lat
        80 mogę jeszcze zrozumieć. Jednak pod koniec? Nawet jak na gw to przesada:)
    • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.01.05, 21:50
      Macierewicz gościł u Najsztuba, robiąc z niego skończonego durnia. Program
      fantastyczny, bez wątpienia najlepszy z dotychczasowych, dziwię się jednak
      Najsztubowi że zechciał go wyemitować:)
      Mam nadzieję, że wrócisz Basiu na powtórkę:)
      • Gość: Leszek Biały Re: Historia dla doroslych IP: *.gdynia.mm.pl 16.01.05, 21:56
        Gość portalu: t1s napisał(a):

        > Macierewicz gościł u Najsztuba, robiąc z niego skończonego durnia. Program
        > fantastyczny, bez wątpienia najlepszy z dotychczasowych, dziwię się jednak
        > Najsztubowi że zechciał go wyemitować:)
        > Mam nadzieję, że wrócisz Basiu na powtórkę:)

        Nie bardzo rozumiem tow. I-szy, jak z durnia robi się durnia?


        • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.01.05, 22:44
          Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):

          > Gość portalu: t1s napisał(a):
          >
          > > Macierewicz gościł u Najsztuba, robiąc z niego skończonego durnia. Progra
          > m
          > > fantastyczny, bez wątpienia najlepszy z dotychczasowych, dziwię się jedna
          > k
          > > Najsztubowi że zechciał go wyemitować:)
          > > Mam nadzieję, że wrócisz Basiu na powtórkę:)
          >
          > Nie bardzo rozumiem tow. I-szy, jak z durnia robi się durnia?
          >
          >

          Nie oglądałeś:)?
          • Gość: Leszek Biały Re: Historia dla doroslych IP: *.gdynia.mm.pl 16.01.05, 22:46
            Gość portalu: t1s napisał(a):

            > Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: t1s napisał(a):
            > >
            > > > Macierewicz gościł u Najsztuba, robiąc z niego skończonego durnia.
            > Progra
            > > m
            > > > fantastyczny, bez wątpienia najlepszy z dotychczasowych, dziwię się
            > jedna
            > > k
            > > > Najsztubowi że zechciał go wyemitować:)
            > > > Mam nadzieję, że wrócisz Basiu na powtórkę:)
            > >
            > > Nie bardzo rozumiem tow. I-szy, jak z durnia robi się durnia?
            > >
            > >
            >
            > Nie oglądałeś:)?

            Durnia Najsztuba oglądałem przy innej okazji.
            Zmienił sie?

            • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.01.05, 22:52
              Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):

              > Gość portalu: t1s napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
              > > >
              > > > > Macierewicz gościł u Najsztuba, robiąc z niego skończonego du
              > rnia.
              > > Progra
              > > > m
              > > > > fantastyczny, bez wątpienia najlepszy z dotychczasowych, dziw
              > ię się
              > > jedna
              > > > k
              > > > > Najsztubowi że zechciał go wyemitować:)
              > > > > Mam nadzieję, że wrócisz Basiu na powtórkę:)
              > > >
              > > > Nie bardzo rozumiem tow. I-szy, jak z durnia robi się durnia?
              > > >
              > > >
              > >
              > > Nie oglądałeś:)?
              >
              > Durnia Najsztuba oglądałem przy innej okazji.
              > Zmienił sie?

              Do potęgi!
              • Gość: Leszek Biały Re: Historia dla doroslych IP: *.gdynia.mm.pl 16.01.05, 22:57
                Gość portalu: t1s napisał(a):

                > Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                > >
                > > > Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):
                > > >
                > > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                > > > >
                > > > > > Macierewicz gościł u Najsztuba, robiąc z niego skończon
                > ego du
                > > rnia.
                > > > Progra
                > > > > m
                > > > > > fantastyczny, bez wątpienia najlepszy z dotychczasowych
                > , dziw
                > > ię się
                > > > jedna
                > > > > k
                > > > > > Najsztubowi że zechciał go wyemitować:)
                > > > > > Mam nadzieję, że wrócisz Basiu na powtórkę:)
                > > > >
                > > > > Nie bardzo rozumiem tow. I-szy, jak z durnia robi się durnia?
                >
                > > > >
                > > > >
                > > >
                > > > Nie oglądałeś:)?
                > >
                > > Durnia Najsztuba oglądałem przy innej okazji.
                > > Zmienił sie?
                >
                > Do potęgi!
                A to dopiero!
                teraz, dorównuje Paradowskiej, pewnikiem?
                • Gość: t1s Re: Historia dla doroslych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.01.05, 22:59
                  Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):

                  > Gość portalu: t1s napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                  > > >
                  > > > > Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):
                  > > > >
                  > > > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                  > > > > >
                  > > > > > > Macierewicz gościł u Najsztuba, robiąc z niego sk
                  > ończon
                  > > ego du
                  > > > rnia.
                  > > > > Progra
                  > > > > > m
                  > > > > > > fantastyczny, bez wątpienia najlepszy z dotychcza
                  > sowych
                  > > , dziw
                  > > > ię się
                  > > > > jedna
                  > > > > > k
                  > > > > > > Najsztubowi że zechciał go wyemitować:)
                  > > > > > > Mam nadzieję, że wrócisz Basiu na powtórkę:)
                  > > > > >
                  > > > > > Nie bardzo rozumiem tow. I-szy, jak z durnia robi się d
                  > urnia?
                  > >
                  > > > > >
                  > > > > >
                  > > > >
                  > > > > Nie oglądałeś:)?
                  > > >
                  > > > Durnia Najsztuba oglądałem przy innej okazji.
                  > > > Zmienił sie?
                  > >
                  > > Do potęgi!
                  > A to dopiero!
                  > teraz, dorównuje Paradowskiej, pewnikiem?

                  Musiałby tylko popracować nad brzmieniem głosu.
                  • Gość: Leszek Biały Re: Historia dla doroslych IP: *.gdynia.mm.pl 16.01.05, 23:07
                    Gość portalu: t1s napisał(a):

                    > Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                    > >
                    > > > Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):
                    > > >
                    > > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                    > > > >
                    > > > > > Gość portalu: Leszek Biały napisał(a):
                    > > > > >
                    > > > > > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                    > > > > > >
                    > > > > > > > Macierewicz gościł u Najsztuba, robiąc z ni
                    > ego sk
                    > > ończon
                    > > > ego du
                    > > > > rnia.
                    > > > > > Progra
                    > > > > > > m
                    > > > > > > > fantastyczny, bez wątpienia najlepszy z dot
                    > ychcza
                    > > sowych
                    > > > , dziw
                    > > > > ię się
                    > > > > > jedna
                    > > > > > > k
                    > > > > > > > Najsztubowi że zechciał go wyemitować:)
                    > > > > > > > Mam nadzieję, że wrócisz Basiu na powtórkę:
                    > )
                    > > > > > >
                    > > > > > > Nie bardzo rozumiem tow. I-szy, jak z durnia robi
                    > się d
                    > > urnia?
                    > > >
                    > > > > > >
                    > > > > > >
                    > > > > >
                    > > > > > Nie oglądałeś:)?
                    > > > >
                    > > > > Durnia Najsztuba oglądałem przy innej okazji.
                    > > > > Zmienił sie?
                    > > >
                    > > > Do potęgi!
                    > > A to dopiero!
                    > > teraz, dorównuje Paradowskiej, pewnikiem?
                    >
                    > Musiałby tylko popracować nad brzmieniem głosu.

                    Knajpę otwiera .Czasu nie ma na duperele z brzmieniem głosu.Nie będzie mu głos
                    potrzebnyy. Nareszcie na własciwym miejscu.W kuchni, przy garach. Ze ścierka .
                    Jeszcze tylko tego drugiego okragłostołowego intelektualistę zapędzić trzeba,
                    do dbania o higienę, w WC.W tej samej knajpie.
    • Gość: krakus Sensacja!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.05, 14:33
      Według moich źródeł, iza.bella.iza to pseudonim tajnego współpracownika
      bezpieki (VI Departamentu d/s Pism Kobiecych), niejakiego Izaaka
      Bellenblumbenszteina, który donosił na współpracownice z „Filipinki”. Głównie
      w sprawach łóżkowych, co jest (ze względu na skład redakcji) wyjątkowo
      odrażające. Jednak jego pseudointeligenckich, talmudycznych raportów nawet tam
      nie mogli już dłużej ścierpieć i w końcu oddelegowano go do Mossadu.

      A skąd to wiem? - Fijak mi powiedział.
      • iza.bella.iza Nie spamuj. 17.01.05, 14:37
        Właśnie po, żeby nie krążyły takie "sensacje" trzeba otworzyć teczki. Pięknie
        się wpisujesz w esbecką tradycję podrzucania fałszywek. Wcale mnie nie dziwi,
        że nie chcesz aby Polacy mogli dotrzeć do ich źródeł.
        • Gość: krakus kto mieczem wojuje... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.05, 14:42
          No ale Ty chcesz je otworzyć bez kontroli, nadzoru i możliwości rehabilitacji
          (bo które sądownictwo uniesie?). A w ogóle, to nie gadam z agentami!
          • iza.bella.iza Re: kto mieczem wojuje... 17.01.05, 21:08
            Gość portalu: krakus napisał(a):

            > No ale Ty chcesz je otworzyć bez kontroli, nadzoru i możliwości rehabilitacji
            > (bo które sądownictwo uniesie?).

            Z czego Ci wyszło, że ja chcę tak jak sugrujesz? Możesz ta teze jakoś udowodnić?

            > A w ogóle, to nie gadam z agentami!

            To nie mów sam do siebie.


            • Gość: Ciekawy Znowu sie klocisz,coreczko spiewacxzki z ZOMO ? IP: 200.141.76.* 17.01.05, 21:17
              Wyspalas sie przynajmniej ?
              • iza.bella.iza Nudzisz:) 17.01.05, 21:26
            • Gość: krakus Re: kto mieczem wojuje... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.05, 23:58
              No przecież pragniesz tej lustracji całym swoim serduszkiem, mało tego,
              wygrzebujesz dla niej milion mniej lub bardziej karkołomnych uzasadnień.
              Abstrahujesz jedynie (zostało Ci to z „Filipinki”?) od paru drobiazgów natury
              technicznej oraz praktycznej. Takich mianowicie, że tego nie da się zrobić, nie
              wyrządzając innym (w tym niewinnym) całej masy nowych krzywd i szkód, co
              zresztą sama sobie udowadniasz (ech ta kobieca logika!) twierdząc, że pięknie
              się wpisuję „w esbecką tradycję podrzucania fałszywek”.

              PS. Z tym ZOMO to nie ja, tego w Twojej teczce nie ma, chyba że coś przeoczyłem.
              A poza tym z agentami nie gadam!
              • iza.bella.iza ...ten od miecz ginie - giń, przepadnij 18.01.05, 02:15
                Gość portalu: krakus napisał(a):

                > No przecież pragniesz tej lustracji całym swoim serduszkiem,

                To prawda.

                > mało tego, wygrzebujesz dla niej milion mniej lub bardziej karkołomnych
                > uzasadnień.

                Proszę konkretnie wymienić choć 5 karkołomnych uzasadnień. Skoro jest ich
                milion, to zadanie będzie łatwe.

                > Abstrahujesz jedynie (zostało Ci to z „Filipinki”?) od paru drobiazgów natury
                > technicznej oraz praktycznej.

                Po pierwsze - nigdy nie czytałam "Filipinki", żadnego numeru. Dobrze robiłam,
                bo po tobie widać, że pisemko to nie rozwija intelektualnie. Po drugie - nie
                abastrahuję "od paru drobiazgów natury technicznej oraz praktycznej". Nie
                muszę - te kwestie reguluje ustawa, która już jest.

                > Takich mianowicie, że tego nie da się zrobić, nie
                > wyrządzając innym (w tym niewinnym) całej masy nowych krzywd i szkód,

                Już w tym wątku pisałam o tych szkodach. Poszukaj, przeczytaj. pomyśl.

                > co zresztą sama sobie udowadniasz (ech ta kobieca logika!) twierdząc, że
                > pięknie się wpisuję „w esbecką tradycję podrzucania fałszywek”.

                Kobieca logika lepsza jest od twojej, czyli żadnej. Nie zrozumiałeś - wyłożę
                jeszcze raz. Napisałeś fałszywkę, której źródło jest tylko w twojej łepetynie i
                wrednym charaktarze. Rozpowszechniasz ją forum. Gdybym pozwała cię do sądu nie
                potrafiłbyś udowdnić jej treści i przegrałbyś proces. Dlatego ja się teczek
                nie boję i chcę ich otwarcia, żeby takie padalce jak ty nie mogły produkować
                fałszywek. Taka jest różnica między teczką a fałszywką. Fałszywki to ubecja
                podrzucała w charakterze kompromitujących materiałów, a nie trzymała w
                archiwach. W razie konieczności procesowania się z takimi ubeckimi pomiotami
                jak ty, moje otocznie, które mnie zna i zna moją przeszłość stanie po mojej
                stronie. Krzywda mnie więc żadna nie spotka, poza paroma przykrościami
                związanymi z wizytami w sądzie. Zrekompensuje mi to odszkodowanie, które od
                będziesz musiał mi wypłacić. Chcesz tego, prowokatorku od siedmiu boleści?


                > PS. Z tym ZOMO to nie ja, tego w Twojej teczce nie ma, chyba że coś
                przeoczyłem

                Jeszcze jeden taki dowcip a proces cywilny masz murowany:))))

                > A poza tym z agentami nie gadam!

                Lustro ci się zbiło?
                • Gość: krakus Re: ...ten od miecz ginie - giń, przepadnij IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 10:03
                  W tych uzasadnieniach pomijasz (ech ta Filipinka!) szereg drobiazgów, np.
                  podstawę prawną.
                  A co do sprawy głównej, to ja jestem taki forumowy ubek, co to: dla jaj,
                  podlizania się szefom, po wódeczce, przed wódeczką, na kacu, dla kasy, dla
                  hecy, dla złośliwej satysfakcji, pomyłkowo (fałszywka szykowana na zewnątrz
                  została w paierach), w obronie ustroju, z frustracji, z zazdrości, z
                  bezinteresownej nieżyczliwości (niepotrzebne skreślić) zmajstrował takie a nie
                  inne dossier, umieścił w teczkach i teraz je rozpowszechnia.
                  I co teraz zrobisz, dobra kobieto? Piszesz, że pójdziesz do sądu. No to idź,
                  rozprawa i wyrok pewnie za jakieś 12 lat. Ale do tego czasu jesteś TW i
                  zostałaś właśnie zlustrowana.
                  A ja z agentami nie gadam!
                  • Gość: krakus Izuniu, nie spazmuj... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 15:55
                    …tylko odpowiedz. Przecież to był żart i pewna (pochlebiam sobie, że
                    intelektualna) prowokacja. Tudzież swoisty test, ale go sromotnie oblałaś.
                    Dając przy okazji dowód dosłownej, wręcz kurczowej małostkowości,
                    upierdliwości, sieriozności oraz totalnego braku poczucia humoru (z wyjątkiem
                    tego śmiesznego odgrażania się). A to jest właśnie SEDNO SPRAWY – czyli ta
                    Wasza smutacka psychologia oraz wypływająca z niej filozofia i ideologia.
                    • iza.bella.iza krakowiaczek jeden miał koników siedem pojechał na 18.01.05, 20:52
                      wojnę ostał mu się jeden.

                      A ten jeden to pochlebianie sobie, że jego prowokacja była intelektualna. Niech
                      Ci będzie - szkoda mi czasu na ciebie.
                      • Gość: krakus Re: krakowiaczek jeden miał koników siedem pojech IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 21:25
                        Drugiego mu skradli jacyś bolszewicy
                        Tuż przy Orleańskiej Dziewicy ulicy.
                        Trzeci nogę złamał i stoi kulawy
                        Czwarty się załamał pod tymi teczkami.
                        Bo na taki ciężar trzeba chyba słonia
                        I nie zamęczajcież tym polskiego konia.
                        On ma głowę dużą, ale nogi słabe
                        Ściągnijcież mu z wozu chociaż jedną babę.
                        • Gość: krakus róża dla Izy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.05, 20:15
                          Droga Pani Izabello - bo domyślam się, że tak Pani na imię. Ładnie, mnie
                          kojarzy się ono ze starym, dobrym pozytywizmem, chociaż bliżej mi do
                          romantyzmu.
                          Oczywiście, merytorycznie uczepiłem się Pani w dużej mierze niesłusznie, a
                          polemicznie odwracałem kota ogonem aż miło. Nie chodziło mi jednak o Panią
                          osobiście, bo jest Pani zapewne osobą miłą i sympatyczną. Bardziej o zespół
                          postaw, jaki Pani tutaj prezentowała, w kontekście żelaznej wiary w
                          skuteczność „szkiełka i oka” oraz w możliwość rozwiązania przy pomocy takiego
                          instrumentarium dylematów, które są nierozwiązywalne z definicji. Starałem się
                          też dać skromny przykład nagonki, z jaką będą się musiały zmierzyć ofiary tego
                          Waszego katarsis. Bardzo skromny, bo od kiedy to szerokiej (albo i wąskiej)
                          tzw. opinii można u nas coś wytłumaczyć merytorycznie, spokojnie, logicznie i
                          rzeczowo? I to niezależnie od posiadanych dokumentów czy racji. Bo, opinii,
                          zwłaszcza wcześniej podpuszczonej, nie potrzeba racji, jej potrzeba człowieka,
                          a jakaś tam racja (i paragraf) zawsze się znajdą.
                          Nie zamierzam jednak wdawać się już w kolejny etap tej niekończącej się story.
                          I nie musi Pani odpowiadać, tym bardziej, że mocno Pani dokuczyłem. Obiecuję
                          jednak, że to już koniec zaczepek.
                          A na finał, do sztambucha i na zgodę, załączam oraz dedykuję Pani pewien
                          wierszyk Juliana Tuwima pt. „Róża”.

                          Przypatrują się jej kształtom
                          Barwie, płatkom, paczkom, listkom
                          Nawet cierniom – myślę: gwałtu!
                          Jakież to prześliczne wszystko!

                          Jakież to bez skazy wszystko!
                          Jakaż w niej perfekcja sroga
                          Różo, różo, formalistko
                          Różo, różo, bój się Boga!

                          ___
                          PS. Będzie trochę głupio, gdy okaże się że jest Pani facetem, ale już trudno.
                          • iza.bella.iza nie przyjmuję 19.01.05, 22:37
                            Ani róży, ani sposobu w jaki pan "polemizuje", ani pańskiej wizji "nagonki jaka
                            się rozpęta". Wszystko, co pan w tym wątku i w innych do mnie napisał utwierdza
                            mnie w przekonaniu, że z jakichś powodów zależy panu bardzo, aby prawda nie
                            ujrzała światła dziennego.
                            • Gość: krakus podarunek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 10:32
                              Na smutek mój
                              I Pani wdzięk
                              Ja wydobyłem z siebie jęk
                              Głębokiej melancholii
                              I po namyśle dałem słowo
                              Że odtąd będzie pokojowo.
                              Dali wiarę byście?

                              A Pani, cóż, nie chce tych róż
                              Że takie cięte, że czerwone(sic), i że fałszywe
                              I je odrzuca jak pokrzywę.
                              Więc cóż Ci dam?

                              Dam Ci czapkę z pomponikiem
                              Która wszystko oduroczy
                              Ja Ty zrobisz krok chodnikiem
                              To pomponik ten podskoczy.

                              Dodam oczko mrugające
                              Od Krakusa skubanego
                              Weź to wszystko, wyjdź na słońce
                              I nie pytaj się – dlaczego?
                              • iza.bella.iza Re: podarunek 20.01.05, 20:54
                                Nie mogę przyjąć pańskich przeprosin, ponieważ nie stoi za nimi przyznanie się
                                do błędu - w naszym sporze nie użył pan ani razu argumentu merytorycznego, bo z
                                góry pan założył, że nie warto i nadal pan przy swojej tezie obstaje. Ponadto
                                chwycił się pan najbardziej, według mnie, obrzydliwej metody, żeby osiągnąć
                                swoje cele. W związku z tym nie mogę też przyjąć pańskich podarunków, choć
                                czpaka z pomponikem bardzo by mi się przydała.
                                • Gość: krakus nie tracę nadziei IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 21:20
                                  Dam Ci medal szczerozłoty
                                  Dam piernika toruńskiego
                                  Co będziemy tak drzeć koty
                                  Poczytajmy Żakowskiego!

                                  ---

                                  PS. Może też być Niesiołowski
                                  Tylko boże broń, nie Dmowski!
                                  A`propos, czy wiesz, że chyba
                                  Nazwisko na - ski
                                  Najbardziej ze swojskich polskie
                                  To jest niewątpliwie Skiba?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka