basia.basia
06.01.05, 01:29
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050105/publicystyka/publicystyka_a_1.html
i Wildstein, też z tej Rzepy:
"Jawność jako manipulacja
J ózefa Henelowa, Krzysztof Kozłowski i Janusz Onyszkiewicz wystąpili do
prezesa IPN Leona Kieresa o zmianę procedury udostępniania akt. Innymi słowy
chcą, aby prezes IPN samowolnie zmienił ustawę. Istniejąca nie nakłada na
pokrzywdzonego, któremu na jego życzenie odtajniono nazwiska agentów,
ograniczeń w ich upublicznianiu.
Sygnatariusze listu mówią na temat możliwości manipulacji teczkami. Nie
zauważają, że upublicznienie ich kończy manipulację i uniemożliwia szantaż.
Ciekawe, że nie zdaje sobie z tego sprawy były szef MSW, który miał dostęp do
teczek. Widocznie uznaje on, że wiedza na ten temat właściwa jest dla niego i
jego politycznych kolegów, ale dla społeczeństwa jest niezdrowa.
Sygnatariusze listu, członkowie UW, uznają, że ujawnienie zawartości teczek
może być politycznym chwytem. Oczywiście zarezerwowanie wiedzy na temat
zawartości teczek dla polityków wybranych chwytem politycznym być nie może.
Rzecznik rządu Mazowieckiego Małgorzata Niezabitowska twierdziła, że minister
Kozłowski powiadomił ją, że jego poprzednik, Czesław Kiszczak, wyniósł jej
teczkę z ministerstwa. On sam przyznaje, że zniknęły wówczas dokumenty
dotyczące różnych działaczy "Solidarności". Dlaczego nie dopełnił swoich
obowiązków i nie wystąpił przeciw sprawcom tego typu działań? Dlaczego nie
powiadomił o nich opinii publicznej? Czy nie wiedział, że były przestępstwem?
Czy nie rozumiał, że akta takie wynoszono w jakimś celu?
Nie, tym minister wówczas się nie zajmował. Teraz natomiast za swój obowiązek
moralny uznaje przeciwstawienie się "dzikiej lustracji". Tak ujawnienie
agentów nazywa on i jego polityczni sojusznicy. Jawność może przecież posłużyć
określonym politykom. Zachowanie zawartości teczek do wiadomości wybranych -
jak można wnosić z listu - nie będzie niosło za sobą żadnych konsekwencji.
Zwłaszcza jeśli tymi wybranymi będzie Krzysztof Kozłowski i jego koledzy.
Bronisław Wildstein"