Dodaj do ulubionych

Łukasiewicz bierze w obronę Wildsteina

05.02.05, 14:53
Dobrze, że Łukasiewicz zmienia pozycję i przyciera nosa Bratkowskiemu, z
"którym nigdy nie polemizuje". Ten artykuł może oznaczać, że Wildstein i
Zalewska wrócą do Rzepy, a Gauden do macierzystej Trybuny.


O czystym sumieniu


Bardzo często zgadzam się i równie często nie zgadzam się z tym, co pisze
w "Plusie Minusie" mój przyjaciel Stefan Bratkowski. Nigdy jednak z nim nie
polemizowałem, uważając, że człowiek tej klasy i tych zasług dla Polski ma
prawo pisania, co tylko mu w duszy zagra - pisze Maciej Łukasiewicz.


Jednak teraz chciałbym wyrazić wątpliwości, co do jego surowej opinii w
sprawie oceny "akcji" Bronka Wildsteina. Uważam, że jego dzisiejszy felieton
jest nietrafny, pochopny i wpisuje się w histeryczną, szkodliwą kampanię,
którą rozpętała "Gazeta Wyborcza", niektórzy politycy związani z Unią
Wolności, nie wspominając o wszelkiej barwy postkomunistach.

Oczywiście Wildstein, ruszając do boju, zachował się wobec zasad od wielu lat
obowiązujących w naszej gazecie, z których fundamentalna głosi, że nie
bierzemy aktywnego udziału w żadnych działaniach politycznych - skrajnie
nielojalnie. Bronek twierdzi, że jego akcja nie miała nic wspólnego z
polityką i niestety - albo mija się z prawdą, albo zabrakło mu wyobraźni. Tak
samo jak nam, w "Rzeczpospolitej", zabrakło wyobraźni, co się naprawdę
wydarzyło, poza redakcyjną, ewidentną niesubordynacją Bronka.

A wydarzyło się tyle, że cała polska klasa polityczna trzęsie się ze strachu.
No i bardzo dobrze. Sytuacja była chora od wielu lat, kiedyś ten wrzód -
czyli splot powiązań służb specjalnych, byłej czerwonej nomenklatury, tajnych
współpracowników w szeregach opozycji i pazernych ludzi, którzy po 1989 roku
trafili do struktur rządowo-państwowo-parlamentarny ch i dali się skorumpować -
trzeba było przeciąć. Wydaje się, że Wildstein dokonał istotnego postępu w
tej materii.

A co do listy, na której jest również i moje nazwisko, ja śpię komfortowo.
Mam czyste sumienie i tym wszystkim, którzy mają czyste sumienia, zalecam po
prostu spokój.

Maciej Łukasiewicz
Obserwuj wątek
    • jaslon Sedno sprawy, brawa dla p.Łukasiewicza 05.02.05, 14:58
      Choć uważam wyrzucenie Wildtaina z Rzepy za niesprawiedliwe i
      nieusprawiedliwione.

      JA Slon
    • jack20 Re: Łukasiewicz bierze w obronę Wildsteina 05.02.05, 15:31
      Naturalnie Bratkowski czlowiek wielkich zaslug (choc jako dziennikarz nie juz
      takich) otworzyl za wczesnie dziob krytykujac w pien Wildsteina i sila rzeczy
      leci dalej na tej fali (vide sopot). Moze tylko dotrzymuje kroku swemu
      ugrupowaniu i wystepuje jako niemianowany "rzecznik"?
      Lukasiewicz wyrazil sie poczatkowo bardziej dyplomatycznie, przeczekal ujadanie
      psow, przeanalizowal i stanal po jego stronie.
      • wartburg4 Re: Łukasiewicz bierze w obronę Wildsteina 05.02.05, 15:38
        Łukasiewicz ma jednak klasę. Jestem przekonany, że nie przyszło mu to łatwo.
        • jack20 Re: Łukasiewicz bierze w obronę Wildsteina 05.02.05, 15:55
          Ale jeszcze gorzej dla niego bylo stawac w tym samym szeregu co baranski:
          "Bronisław Wildstein, zacietrzewiony do granic szaleństwa zwolennik lustracji,
          dopuścił się czynu niebywałego..."
    • leszek.sopot Lukasiewicz jest slepy? 05.02.05, 15:58
      Napisal:
      "A wydarzyło się tyle, że cała polska klasa polityczna trzęsie się ze strachu.
      No i bardzo dobrze. Sytuacja była chora od wielu lat, kiedyś ten wrzód -
      czyli splot powiązań służb specjalnych, byłej czerwonej nomenklatury, tajnych
      współpracowników w szeregach opozycji i pazernych ludzi, którzy po 1989 roku
      trafili do struktur rządowo-państwowo-parlamentarny ch i dali się skorumpować -
      trzeba było przeciąć."

      Jaka cala klasa polityczna trzesie sie ze strachu? Czy to znaczy, ze juz
      przesiakl ta atmosfera politycznych podejrzen i wszystkich musi podejrzewac o
      brudy z przeszzlosci?
      Dlaczego tylko strach politykow widzi, a nie widzi wscieklosci ludzi, ktorzy
      dzialali w podziemiu, ze teraz musza stac w IPN w kolejkach po certyfikat
      moralnosci, a ci co to widza sie z tego smieja i ciesza, ze "solidaruchy sie
      zra".
      To co zrobil WIldstein nie ma zadnego znaczenia dla politykow. Ma znaczenie
      glownie dla tych, ktorzy dzialali w podziemiu. Niektorzy uczestnicy dzialan w
      podziemiu nigdy sie nie dowiedza, kto wokol nich byl agentem, ale znalezienie
      nazwiska swojego znajomego na tej liscie moze podpowiedziec im, zasiac
      watpliwosc, ze to ten znajomy moze byc agentem. Kto bowiem glownie czekal
      cierpliwie na teczke i znalezienie potwierdzenia potencjalnych podejrzen -
      tylko czlowiek z podziemia. Politykow to nie obchodzi. Nie ma niestety
      wszystkich teczek - w gdansku 90 proc. uleglo zniszczeniu. Sa jednak takie same
      nazwiska. Gdy brakuje teczki a jest nazwisko, to cienia podejrzen nigdy sie nie
      zdejmie.
      Wogole ponizajace jest mowienie o tym, ze poszkodowani stoja w kolejkach (w
      slowie poszkodowany jest cos negatywnego, cos co kojarzy sie z kaleka czy
      ofiara wypadku), albo ze musza dostac "certyfikat moralnosci" - to co, czy to
      znaczy, ze jak go nie beda mieli to oznacza, ze to ludzie podli!?
      Romaszewski i Staniskisz cynicznie mowia, ze przeciez latwo mozna sie
      oczyscic... pobrac swoja teczke i biegac z nia po sasiadach, znajomych oi
      rodzinie. Kto ma sie oczyszczac!!! Z czego! Chyba z tego, ze gownem ochlapal
      mnie Wildstein. Chetnie takim samym gownem, jak go spotkam, go wysmaruje.
      • wartburg4 lista zdrajców 05.02.05, 16:03
        Napisz sobie Leszku listę niepoprawnych zdrajców, tak jak to zrobił dzisiaj w
        GW Pacewicz - Staniszkis, Pietrzak, Łętowski, Łukasiewicz, Romaszewski i za
        tydzień może Bratkowski?
        • leszek.sopot o co chodzi? 05.02.05, 16:11
          Co mnie obchodzi jakas lista zdrajcow? Ja przez Bronka zostalem w oczach moich
          znajomych ochlapany blotem. A postanowilem juz sobie dawno temu, ze do zadnej
          teczki nie chce zagladac. Ten gowniarz zmusz mnie teraz, do zmiany moich
          wewnetrznych przekonan po to bym mial gowniany "certyfikat moralnosci". Jak
          ktos nie dzialal w opozycji i nie byl bnarazony na wiezienie i szykany i obawe
          przed dekonspiracja, to nie zrozumie mojego samopoczucia, tym bardziej, ze mi
          sprawiloby wielka przykrosc odnalezienie zdrajcow. Nie wiedzilbym co mam z ta
          wiedza zrobic. Czy mialbym lazic po tych ludziach i z nimi rozmawiac, czy tez
          publikowac nikomu nieznane nazwiska w prasie. Obled...
          Niech sie ciesza z lustracji ci, ktorzy licza na popularnosc, albo na to, ze
          odkryja na listach znane nazwiska. Ani mnie, ani moich znajomych to nie
          dotyczy.
          • gini Re: o co chodzi? 05.02.05, 16:17
            leszek.sopot napisał:

            > Co mnie obchodzi jakas lista zdrajcow? Ja przez Bronka zostalem w oczach
            moich
            > znajomych ochlapany blotem. A postanowilem juz sobie dawno temu, ze do zadnej
            > teczki nie chce zagladac. Ten gowniarz zmusz mnie teraz, do zmiany moich
            > wewnetrznych przekonan po to bym mial gowniany "certyfikat moralnosci". Jak
            > ktos nie dzialal w opozycji i nie byl bnarazony na wiezienie i szykany i
            obawe
            > przed dekonspiracja, to nie zrozumie mojego samopoczucia, tym bardziej, ze mi
            > sprawiloby wielka przykrosc odnalezienie zdrajcow. Nie wiedzilbym co mam z ta
            > wiedza zrobic. Czy mialbym lazic po tych ludziach i z nimi rozmawiac, czy tez
            > publikowac nikomu nieznane nazwiska w prasie. Obled...
            > Niech sie ciesza z lustracji ci, ktorzy licza na popularnosc, albo na to, ze
            > odkryja na listach znane nazwiska. Ani mnie, ani moich znajomych to nie
            > dotyczy.

            Skoro Ciebie i Twoich znajomych nie dotyczy to w czym problem.Ja reczyc moge za
            siebie, ale za znajomych...
            Andrzej OStoja Owsiany ponoc zemdlal, gdy otworzyl swoja teczke, i poczytal o
            swoich przyjaciolach nie tylko znajomych.
            • leszek.sopot Re: o co chodzi? 05.02.05, 16:20
              gini napisała:

              > leszek.sopot napisał:
              >
              > > Co mnie obchodzi jakas lista zdrajcow? Ja przez Bronka zostalem w oczach
              > moich
              > > znajomych ochlapany blotem. A postanowilem juz sobie dawno temu, ze do za
              > dnej
              > > teczki nie chce zagladac. Ten gowniarz zmusz mnie teraz, do zmiany moich
              > > wewnetrznych przekonan po to bym mial gowniany "certyfikat moralnosci". J
              > ak
              > > ktos nie dzialal w opozycji i nie byl bnarazony na wiezienie i szykany i
              > obawe
              > > przed dekonspiracja, to nie zrozumie mojego samopoczucia, tym bardziej, z
              > e mi
              > > sprawiloby wielka przykrosc odnalezienie zdrajcow. Nie wiedzilbym co mam
              > z ta
              > > wiedza zrobic. Czy mialbym lazic po tych ludziach i z nimi rozmawiac, czy
              > tez
              > > publikowac nikomu nieznane nazwiska w prasie. Obled...
              > > Niech sie ciesza z lustracji ci, ktorzy licza na popularnosc, albo na to,
              > ze
              > > odkryja na listach znane nazwiska. Ani mnie, ani moich znajomych to nie
              > > dotyczy.
              >
              > Skoro Ciebie i Twoich znajomych nie dotyczy to w czym problem.Ja reczyc moge
              za siebie, ale za znajomych...

              Tylko, ze wsrod nas na pewno byli TW. Do tej pory nie wyszlo zadne nazwisko bo
              materialy w Gdansku zostaly zniszczone.


              > Andrzej OStoja Owsiany ponoc zemdlal, gdy otworzyl swoja teczke, i poczytal o
              > swoich przyjaciolach nie tylko znajomych.

              No wlasnie... Ja na to ochoty nie mam.
              • wartburg4 Re: o co chodzi? 05.02.05, 16:23
                leszek.sopot napisał:


                >
                > No wlasnie... Ja na to ochoty nie mam.


                Obraź się na Historię. I na Pana Boga.
                • leszek.sopot Re: o co chodzi? 05.02.05, 16:27
                  wartburg4 napisał:

                  > leszek.sopot napisał:
                  >
                  >
                  > >
                  > > No wlasnie... Ja na to ochoty nie mam.
                  >
                  >
                  > Obraź się na Historię. I na Pana Boga.

                  Wildstain to nie Bog ani historia. Ustawa o IPN nie zmuszala mnie do robienia
                  czegos wbrew mojej woli. Teraz presja otoczenia z powodu przestepstwa
                  Wildstaina moze mnie zmusic bym zrobil to na co nie mam ochoty.
                  Trzeba byc slepym lub tak zapetlonym w oszolomska propagande by tego nie
                  wiedziec i nie rozumiec:(
        • gini Re: lista zdrajców 05.02.05, 16:15
          Podrzuc link, mam strasznie malo czasu, a na GW to juz prawie w ogole nie mam.
          Dzieki.
          • wartburg4 Re: lista zdrajców 05.02.05, 16:21
            Lista zdrajców to mój tytuł. Tak sobie pomyślalem, kiedy zacząłem lekturę
            zrtykułu Pacewicza.

            serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2531267.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka