mumanpl
16.02.05, 10:36
List otwarty Wałęsy spowodował, że w końcu Rydzyk i jego
krzykacze/bojówki/świta przestali zasłaniać się kościołem jako religią, a w
jednoznaczny sposób powiedzieli, że religijny entuzjazm wiernych jest im
potrzebny do przejęcia władzy. Trzeba zwrócić, że ten religijny entuzjazm
wynika głównie z niezadowolenia z własnej sytuacji finansowej wiernych, a nie
ich potrzeb duchowych i chęci szerzenia miłości do bliźniego (dotyczy to
większości, nie wszystkich, z pewnością są chlubne wyjątki).
Ta sytuacja przypomina czasy średniowecza, gdy na wezwanie do krucjaty ruszyła
hołota żądna złota oraz pragnąca utopić własne frustracje we krwi
"niewiernych", grupa zubożałej szlachty chciała się "odkuć", a papież toczący
ciągłe spory z cesarstwem niemieckim chciał umocnić swoją władzę jako
niekwestionowany przywódca całego chrześcijańskiego świata i spadkobierca
cesarzy rzymskich.
Być może Rydzyk jest taki szurnięty, bo nie ma szans zostać papieżem? :)))